Dodaj do ulubionych

Dziewczyny z BPD, proszę o kontakt

14.09.16, 09:42
Krótko, mam problem z miłością mojego życia, najfantastyczniejszą dziewczyną, jaką spotkałem, ale która wykazuje cechy BPD. Mam całe mnóstwo pytań. Bardzo proszę o kontakt dziewczyny ze zdiagnozowanym BPD. Nie jestem oszustem, nie jestem frustratem. Potrzebuję wsparcia, potrzebuję rozjaśnienia w głowie i kilku odpowiedzi, których sam nie jestem w stanie znaleźć. Dochodzę zatem do wniosku, że najlepiej będzie zapytać osoby z problemem, które zimnym okiem spojrzą na temat i podpowiedzą mi czego mogę się spodziewać, a na co liczyć nie mogę. Chcę, żeby związek funkcjonował, ale na wspólnych zasadach, a nie pod dyktat chorobliwych, kompulsywnych zachowań. Proszę o kontakt osoby, które mogą pomóc. Nie chcę żali poranionych tzw. "ofiar borderów". Potrzebne mi konkrety. Pomocy! Hilfe! Help!
Edytor zaawansowany
  • onaforum 14.09.16, 18:27
    Skoro już krzyczysz i władz o pomoc już sam jesteś ofiarą. Jeszcze nie świadomą, jeszcze wierząca że swoim zachowaniem coś zmienisz. ..ale ofiarą.
    Myślisz że ktoś Ci da przepis jak naprawić bordera.. I że będzie cudownie...bo cudowna to ona potrafi być jak chce. A Ty już wiesz czego nie chcesz, bo już to masz "chorobliwie dyktanda i kompulsywne zachowania". I wiedz że lepiej nie będzie.
    Każda następna jazda przesunie twe granice wytrzymałosci...będziesz się godzić na zachowania i sytuacje które kiedyś wydawały Co się niedopuszczalne.
    Nigdy nie wiadomo czego się spodziewać...więc spodziewaj się najgorszego.
    Nie licz na normalne funkcjonowanie.
    Polecam książkę Borderline jak żyć z osobą o skrajnych emocjach...to dla tych co wierzą w cuda
    Ja czytałam ją jak jeszcze wierzyłam że to możliwe. ..że się da.
    Że się uda.
    Ja jednak nie miałam na początku takiej wiedzy jak teraz.
    To zależy jednak od drugiej strony.
    Jeśli się leczy ok. Jeśli nie....witaj w szambie.
    To nie żale. .to brutalna prawda.


  • to_byl_maj 15.09.16, 09:20
    To wszystko jest kwestia wyborów. Nikt mnie nie uwiązał. Dzieci nie ma, większych zobowiązań też. Mogę być z najbardziej interesującą, piekielnie inteligentną dziewczyną, która w bardzo wielu aspektach mi odpowiada, która bije mnie na głowę w umiejętnościach społecznych, ale która jest emocjonalnie dziecinna. Mam prawo do decyzji na każdym etapie znajomości. Mogę odejść. Jeżeli zatem mam być ofiarą, to jedynie z powodu własnego wyboru. Fakt, granice się przesuwają. Bywa, że jest koszmarnie. I niestety nie chce słyszeć o leczeniu, a na słowo borderline reaguje histerią. Wiem, że jest terapia schematu SFT, która przynosi dobre efekty. Dlatego proszę o kontakt osoby z BPD, chciałbym dowiedzieć się jak do niej dotrzeć i przekonać ją że warto. Szukam ludzi, którzy byli na tyle odważni, żeby z demonami wziąć się za bary, proszę o to, aby opowiedzieli mi co się z nimi działo, co było w głowach, jakie emocje nimi szarpały. Rozumiem, że podobnie jak w uzależnieniach największym problemem jest stanąć i powiedzieć sobie, tak, mam to i to, teraz trzeba to okiełznać. Ludzie, którzy podjęli próbę zmiany mają u mnie ogromny szacunek. Dlatego zależy mi na ich opinii, na ich historiach.
  • to_byl_maj 15.09.16, 09:32
    I jeszcze jedno. Wszędzie czytam: "spierdalaj". Tylko że ja ją kocham. W jaki sposób miałbym spojrzeć sobie w twarz, gdybym tak zrobił. Dlaczego miałbym ją układać pod społecznie akceptowany wzorzec, skoro widzę, że u mojego boku stoi unikat, osoba wyjątkowa. Czy nie byłoby to zwykłe tchórzostwo? Wierzę i chcę zrozumieć. Czy to jest nie do osiągnięcia? Zależy mi na tym, żeby ona zaakceptowała siebie, żeby dostrzegła swoją wartość i była jej pewna. Po to w końcu jest terapia, nie po to, żeby "sformatowano" ją tak, aby mi odpowiadała.
  • onaforum 15.09.16, 14:40
    Wszystko pięknie ładnie. ..
    Czy myślisz że inni partnerzy nie kochali? Nie chcieli? Nie wierzyli że dadzą sobie z tym radę? Że wystarczy im sił?
    Wierzyli i to bardzo.
    Za bardzo.
    Wiem że jesteś. Poczytaj o osobach kochających za bardzo.
    Mi kiedyś się wydawało że to pojęcie abstrakcyjne. Ze się kocha albo nie. I że nie ma żadnego za bardzo. A teraz wiem że jest.
    Zapomina się o tym że trzeba kochać przede wszystkim siebie.
    Mówię to po 11 latach związku.
    Który jeszcze jedzie na oparach. ..
    Oparach tego co było i świadomości jak mogłoby być cudownie.
    Gdyby tylko chciał, gdyby nie miał jazd,...
    Ile czasu jesteście razem?
    Mój partner nie ma odwagi zmierzyć się ze swoimi demonami...chociaż ma ich świadomość.
    Wiem że nie to chcesz usłyszeć.
    I nie jestem osobą od której oczekujesz odpowiedzi...jednak weź pod uwagę to co do Ciebie piszę. Kiedyś myślałam dokładnie tak jak Ty...
  • to_byl_maj 15.09.16, 15:21
    Jesteśmy razem kilka lat. Doły, góry, rozstania i powroty. Różnica u nas polega na tym, że zaakceptowałem to, że normalnie nie będzie nigdy, że jazdy będą się pojawiały. Tego nie zmienię. Tak mi mówi doświadczenie i jestem tego świadom. Chodzi raczej o to, żeby ograniczyć siłę zniszczeń. Żeby minimalizować skutki. I skoro są przykłady osób, które dzięki terapii znacznie poprawiają swoje funkcjonowanie w relacjach z bliskimi, skoro jest szansa jedna na milion, to dlaczego mam nie wierzyć i skreślić kogoś kogo kocham. Może przemawia przeze mnie pycha, może uważam, że jestem wyjątkowy, i że to właśnie mi uda się ułożyć relację z bliską mi osobą z poważnymi problemami, kiedy innym się nie udało. Przyglądam się jednak ludziom (bo spotykam takich na swojej drodze) pokrzywionym, sponiewieranym przez życie, z życiorysami ocierającymi się o śmierć i szaleństwo, i widzę, że wielu z nich podniosło się, poukładało swoje rozsypane kawałki w całość. I to pozwala mi wierzyć. Może to wiara złudna, coś na kształt lotto, miliony płacą, jeden wygrywa? Może jestem naiwny, może daję sobą manipulować? Jest wiele może... Jedno wiem: jeśli jest cień szansy, to ona jest warta tego, żeby spróbować. Może za jakiś czas tutaj wrócę i przyznam Ci rację. Teraz jednak nie szukam zwątpienia, tylko nadziei, kopa, żeby pracować nad sobą, żeby próbować zrozumieć (wiem to trudne), żeby znaleźć siłę. Widzę, że ona się stara. Widzę, że jej zależy. Widzę, że próbuje walczyć ze swoimi wybuchami i chorymi akcjami. Widzę, że jest ich mniej.
    Widzę też, że wszystko zamyka się w pewnych cyklach, że jak przyjdzie moment, to wybuch będzie nieunikniony i niestety padają wtedy trupy. Chodzi tu o to, żeby włożyć w te cykle klin. Klinem może być tylko odpowiednia terapia i odpowiedni terapeuta/tka. Tylko jak przekonać ją do terapii? Ty mi tej rady nie dasz, bo nie siedzisz w głowie bordera. Dlatego ponawiam apel: dziewczyny z diagnozą, będące w terapii, walczące o siebie i innych - podzielcie się doświadczeniem, własnymi spostrzeżeniami, odczuciami, tym, co dla was jest ważne.
  • hogsmade 15.09.16, 18:19
    Niebezpiecznie zapytam... siebie samego również... na ile to unikat, a na ile iluzja, fatamorgana... tak realna... na ile tą iluzją może być też terapia, nadzieja, że klątwa Czarnej Perły zniknie... podobno jest uzdrowiciel, który zna zaklęcia... ale tych zaklęć chora osoba musi sama się nauczyć i musi je regularnie stosować... klątwa ta jak się okazało jest nie byle jaka, nie wystarczy jeden czar maga... uzdrowiciel daje przepis jak sporządzać samemu eliksir i zestaw zaklęć do regularnej pracy... o w cholerę! A idźcie w diabli - rzekła kolejna syrena zanurzając się w wodzie i kołysząc łodzią, z której do wody wpadł kolejny marynarz... a było już tak blisko...

    Najgorsze jest to, co jakiś czas sam wysyłam gołębia z listem do syreny, w którym piszę o kolejnym uzdrowicielu lub miksturze życia... być może jeszcze gorsze jest, że sam zacząłem potrzebować pomocy uzdrowicieli dla siebie... ale przecież legenda mówi, że jest sposób...
  • to_byl_maj 15.09.16, 19:21
    Unikat, żebyś wiedział. I Twoje szyderstwo urażonego samca z przetrąconym ego jest tutaj nie na miejscu. Nigdy nie spotkałem osoby, która mimo przeciwności, parłaby do przodu z taką determinacją. Która miałaby tyle siły i pasji, (mimo jazd fundowanych samej sobie) żeby osiągać zamierzony cel. Niezwykle oczytana, mądra, oblatana w różnych tematach, z która mógłbyś rozmawiać na każdy temat, i chciałbyś rozmawiać, bo sprawiałoby ci to radość. Piękna, urocza i potrafiąca zjednać sobie ludzi. I równie mocno ich do siebie zniechęcić. Odrzucić. Sponiewierać. To jest druga strona, pełna bezzasadnych, irracjonalnych lęków. I nie Tobie to oceniać kim jest naprawdę. Ja widzę zdecydowaną przewagę pozytywów. I nawet jeśli mnie zostawi lub jeśli zmusi do odejścia, tak będę uważał. Nie jestem z nią dlatego, że potrafi być niezwykle wredna i niesprawiedliwa. Jestem z nią, bo widzę w niej lepsze strony niż gorsze i uważam, że jest świetnym kompanem na życie. Skoro Twoja była (czy obecna) jest takim potworem, syreną zatapiającą, to po co za nią wzdychasz, ślesz gołębie? Zajmij się sobą i uważaj na rafy. Odczytuję Twój post skierowany w moją stronę, jako swojego rodzaju wyznanie, autoterapię. To Ty stworzyłeś sobie iluzję i chcesz, żeby ta iluzja była prawdziwa. Tyle w temacie. Tylko że znowu dostaję porcję ostrzeżeń, wyrzutów i oskarżeń o naiwność. Nie w tym rzecz. Przez te kilka lat oberwałem, sam dałem popalić, przeciągaliśmy linę i przekraczaliśmy granice. Wiem, gdzie są moje grzechy, gdzie podejmowałem próby totalnej kontroli. Ja muszę nauczyć się szanować jej granice, ona próbuje szanować moje. Z różnymi skutkami. I jeszcze raz pytanie - czy to jest forum osób, które sobie pomagają? To jak jest źle, jak nie powinienem oczekiwać zmiany już przeczytałem. Odezwijcie się proszę osoby z BPD, które próbują.
  • matkazrozpaczona 15.09.16, 20:41
    Przeczytaj tu wszystkie fora,dyskusje to dowiesz się dużo...a skąd ja to znam...
    Mój Syn też tak mówi o swojej borderce...i zapomniał co mu wcześniej zafundowała. Dała mu kilka miesięcy oddechu (inny partner) i znów nim manipuluje, mami i zwodzi...na razie do rany przyłóż...a co będzie później nie wiadomo, On się łudzi, że będzie ok.
    A zapomniałabym dodać Ona wie co jej dolega i mu mówiła ,że była u lekarza, a lekarz powiedział, ze jest zdrowa, więc z innymi jest problem...wierzyć w to?
  • zobzob 03.10.16, 01:46
    Człowieku!!!! Kurwa mać!!!! poczytaj trochę literatury. Border to zjawisko które nawet w terapii ciężko ogarnia. Nie kumasz??? Wyobraź sobie niepełnosprawnego człowieka!!! bez nóg się nie biega bez wzroku nie widzi z bdp się nie kocha. Musisz być niezwykle inteligentny i sprytny żeby tak samemu sobie to racjonalizować. Może używasz odstresowywaczy ??? wóda ziołko nadmierna aktywność fizyczna może praca. Kurwa!!!! zrozum to że nie ma sposobu. Nie pomożesz komuś na siłę. Szkoda czasu na takie pisanie. Jak będziesz miał dość wrócisz tu. A teraz idź ratować swoją miłość złudną i nierealną. pzdr tu nie znajdziesz pomocy
  • partner_wariatki 15.09.16, 22:53
    Nie pomożesz komuś kto pomóc sobie nie pozwala i jak sam przyznajesz "niestety nie chce słyszeć o leczeniu, a na słowo borderline reaguje histerią". Dotyczy to leczenia i terapii każdej choroby czy też zaburzenia, a nawet uzależnień. I nie ma znaczenia co powiedzą Ci o skuteczności terapii osoby z BDP ( o ile tacy w ogóle istnieją ), jeśli Twoja dziewczyna nie wyraża najmniejszej chęci wzięcia w niej udziału. Powiem coś co pewnie jest truizmem, ale punktem wyjścia jest próba odpowiedzi na pytanie, czy ona zdaje sobie sprawę, że to z nią a nie z otoczeniem jest problem ( jakikolwiek problem, niekoniecznie zdefiniowany jako BDP). Obstawiam, że jak większość borderek nie widzi żadnego problemu w sobie. W razie zaś pozytywnej odpowiedzi na to pytanie, kolejnym pytaniem jest, czy w związku z tym, ona zechce raczej zmienić siebie czy też otoczenie ? Niestety, ale miarodajne dla oceny jej zaangażowania w związek z Tobą okaże się wola pracy nad sobą bądź też jej brak...
  • hogsmade 15.09.16, 23:17
    Czasem jedyną motywacją bywa utrata czegoś lub kogoś. Wszelkie kije i marchewki na nic mogą się nie zdać, gdy nie będzie prawdziwej, szczerej motywacji... a chyba wiemy jak to działa w tym przypadku... kija połamie, marchewkę wyrzuci... aczkolwiek życzę powodzenia
  • to_byl_maj 15.09.16, 23:30
    Tak jak napisałem wcześniej, ona mówi że jest jej dobrze, choć wiem, że nie jest, bo czy może być dobrze osobie, która codziennie myśli o samobójstwie. Mam wrażenie, że weszła w ten stan i uważa go za normę, a tak przecież nie jest. Oczywiście, że nic nie zdziałam, jeśli nie będzie w tym jej woli. Staram nie dawać się wkręcać w jej manipulacje i bez wrzasku wyjaśniać jak ja pewne rzeczy widzę. Czasem daje to rezultaty, czasem nie. Kiedy zaczyna wjeżdżać na orbitę, mówi mi, że nie chce teraz być ze mną, że chce być sama. Jeśli ją zostawię i nie będę próbował wyjaśniać, ten stan przejdzie. Jeśli sam jadę na podwyższonych obrotach, to mamy awanturę. Myślę czasem, że jest tak jakby miała i zarazem nie miała świadomości tego co się z nią dzieje. Kurde temat jest trudny. Wiele było rozmów. Bez sukcesów z mojej strony. Ostatnio mi jednak powiedziała, że nie jest gotowa, że terapia jest trudna, ale będzie ten moment, kiedy się zdecyduje. Liczę na to, że tak będzie, bo jest to kobieta, z którą chciałbym mieć dzieci. Tylko nie wyobrażam sobie tego bez jej przygotowania i pomocy terapeuty.
  • agulek77777 16.09.16, 12:50
    nie mozna byc z kims kosztem siebie!!!! i nie mozna byc z osoba ktora ma bpd a sie nie leczy nie i jeszcze raz nie.. poza tym jestes wspoluzalezniony moze pora zajrzec w glab siebie przyjrzec sie swojemu dziecinstwu gdyby byly stabilne bezpieczne bys nie przyciagnaaal takiej osoby...
    i co warte sa te chwili mile radosne pelne usmiechu a z drugiej strony wybuchy o nic wieczne jazdy klamstwa i manipulacje....? wieczne przesuwanie granice i sprawdzania ile jeszcze wytrzymasz..
    ratuj sie czlowieku poki nie jest za pozno wiem co mowie... choc jak ty jestes z nia juz kilka lat to wpadles w szambo...
  • agulek77777 16.09.16, 12:59
    poza tym terapia trwa min 2-3lata po roku juz co prawda jest poprawa. Osoba w trakcie terapii nie powinna miec dzieci!! nawet jesli jej sie wydaje ze jest lepiej.... nie wiem ile masz lat. Moim zdaniem szkoda czasu tak wiem jest to czlowiek a ja takie cos pisze...a masz czas czekac kilka lat az ona z tego wyjdzie nie majac zadnej gwarancji ile to potrwa i czy z tego wyjdzie... duzo zalezy od niej samej i od dobrego terapeuty a o takiego ciezko przy bpd.... nie mowiac o tym ze ona na zadna terapie nie chodzi. Facet wez sie ogarnij. Im predzej to zakonczysz tym lepiej dla Ciebie kiedys wspomnisz te slowa. Tez kochalam bardzo... chyba wlasnie za bardzo ale zakonczylam. Teskni sie potem i zadna osoba nie budzi juz takich emocji ale to sa chore emocje!! wole mniejsze a zdrowe :) uwierz jeszcze sie zakochasz... a ona cokolwiek bys dla niej nie robil moze Cie w kazdej chwili w tylek kopnac sorry za wyrazenie...i nic na to nie poradzisz. To ona o tym decyduje o tym czego chce i kogo chce a jej sie w sekunde moze odwidziec... nie mowiac o tym ze po drodze byli inny faceci ..border sie szybko nudzi. Im bardziej sie bedziesz przed nia plaszczyl tym bardziej bedzie toba mnaipulowala i dalej przesuwala granice. Im trzeba stawiac granice tylko malo kto to potrafi... to ty musisz miec nad tym kontrole a nie ona. A jak jej powiesz swoje oczekiwania zasady to moze i na poczatku przytaknie a potem i tak nic z tego nie bedzie...jestes z nia kilka lat a zadnych wnioskow widze nie wyciagnales! nie mozna byc z zadna osoba zaburzona ktora sie nie leczy chyba ze lubisz rollercoaster jazde bez trzymanki.
  • to_byl_maj 16.09.16, 14:00
    Jazda bez trzymanki to była niegdyś moja ulubiona forma rozrywki. Sam wiele nieszczęścia innym ludziom sprowadziłem na głowy. Od kilku lat wychodzę jednak na prostą. Czy mnie przekreślono? Nie. To jest moja odpowiedź. Z drugiej strony, siły oraz chęci mniej i mniej. Z każdą kolejną niespodzianką coś gaśnie. I ciągle nic od osób z BPD.
  • hogsmade 16.09.16, 14:20
    Bo osoby z borderline uciekły i przestały tutaj pisać, co mnie zresztą bardzo smuci, bo ich wypowiedzi często dużo dawały zrozumienia, czasem przerażały a czasem budziły współczucie...
  • to_byl_maj 16.09.16, 16:31
    No właśnie, zrozumienia mi trzeba. Osoby takie jak ja mi go nie dadzą. Bo pracują im w głowach podobne schematy. Tak jak u mnie. Potrzeba mi szczerego spojrzenia z drugiej strony.
  • agulek77777 16.09.16, 17:23
    nie porownuj osob zdrowych do zaburzonych... kazdy w zyciu poplenia bledy i to nie powod zeby taka osobe przekreslic...ale zaburzona powinna sie leczyc zdania nie zmienie.
    A Ty myslisz ze osobom z bpd chce sie tlumaczyc Tobie co one czuja i dlaczego robia tak a nie inaczej? przeciez one wcale tego nie chca...ale nie potrafia kochac jak ludzie zdrowi ..bo taka znieczulice dostali w dziecinstwie zreszta to pewnie wiesz skoro jestes z taka osoba. Jak jest dobrze to mysla ze to nie milosc bo milosc ich musi bolec... i jak jest dobrze to rozpieprzaja i tak w kolko. Co Ci ma napisac osoba z bpd ...ze sie stara ze probuje ale jak to cs ja dopada to nie umie nad tym zapanowac.. poczytaj sobie moze blogi osob co maja bpd zatrzymajmnie.blogspot.com/ blog.anka-mrowczynska.com/ dlaczego Ci Twoja dziewczyna nie moze opowiedziec jak to z nia jest co czuje i co w niej siedzi..? tylko skad bedziesz wiedzial co jest szczere potrafia grac dla swoich korzysci bo boja sie byc zostawieni i manipuluja...znam kilka osob osobiscie co maja bpd niby tylko 1-2% spoleczenstwa a od czasu kiedy zetknelam sie ztym tematem czyli jakis rok poznalam co najmniej nascie a w sumie przez pierwsze kilka miesiecy. Poczytaj sobie chociazby to forum ich pojecie milosci itd jest wiele tu takich tematow. A moze wybierz sie ze swoja dziewczyna razem do terapeuty skoro Ci tak na niej zalezy... czasem trzeba postawic ultimatum w zwiazku jak jej zalezy to pojdze...i to nie jest szantaz.. ale to jej zabawa w kotka i myszke tez do niczego nie prowadzi;) puste slowa...
  • agulek77777 16.09.16, 17:31
    jak chcesz dostac zrozumienia od osoby z bpd jak oni czesto sami siebie nie rozumieja i dlaczego robia tak a nie inaczej... szczerego spojrzenia ..od kogos kto manipuluje i klamie wiem robi to w obronie ale jednak robi...
    Ostatnio mi jednak powiedziała, że nie jest gotowa, że terapia jest trudna, ale będzie ten moment, kiedy się zdecyduje...
    albo to Twoje zdanie ona powinna wiedziec ze terapia jest trudna nikt nie mowi ze jest latwa ale nie ma innej drogi. Powinna zapomniec kim kazano jej byc... terapia to jest ksztaltowanie nowej osobowosci. Zadaj sobie pytanie czy czujesz sie kochany? bo wiele z siebie dajesz wiem jak to bylo przerabialam.. a co dostajesz z drugiej strony? nie uciagnie sie zwiazku za dwoje... a border ma dojrzalosc emocjonalna 3 letniego dziecka.. zycze Ci powodzenia
    tutaj masz wystarczajaco tematow gdzie sie bpd wypowiadaja.. tylko chyba Ci sie czytac nie chce.. wolalabys zeby osoba z bpd napisala nie zastawiaj jej tak ona Cie kocha cala soba itd a ze rani bo nie umie inaczej... rok temu tez jeszcze bym myslala tak jak Ty :) szukalam wyjscia i pomocy dla niego oczywiscie ... z taka osoba to nie wiesz co bedzie jutro jaki bedzie miala nastroj nie wiesz co bedzie za 5 minut.
  • partner_wariatki 16.09.16, 19:07
    Piszesz, że potrzeba Ci szczerego spojrzenia z drugiej strony. A co ma Ci border powiedzieć ? Człowieku, to są cholerni egoiści, bez empatii, którzy oczekują, że zaakceptujesz w imię miłości ich wszystkie popierdolone jazdy. Napisałeś wcześniej, że jesteś gotowy przyjąć pozycję ofiary tylko po to, żeby z nią być. Naprawdę wiesz na co się decydujesz ? Jesteś gotowy na zdrady ? Jesteś gotowy patrzeć na to jak kobieta, którą kochasz zrywa z Tobą niespodziewanie i za tydzień lub dwa daje d...już innemu ? A potem odzywa się do Ciebie za kilka tygodni udając, że nic się nie stało. Ja to przeżyłem, nadal przeżywam i wiem co to za ból, bo nadal kocham tę wariatkę chociaż wiem, że już nigdy z nią nie będę, bo nie pozwolę się tak traktować. Z nimi nie znasz dnia ani godziny. Moja zerwała ze mną z byle powodu w pierwszy dzień świąt po bardzo udanej i radosnej wigilii spędzonej wspólnie z moimi rodzicami i jej samotnym ojcem. Wszyscy, nie wyłączając jej byliśmy szczęśliwi i radośni, a jej ojciec wyszedł dopiero o 3 nad ranem uznając najwyraźniej, że dłużej już nie wypada. I co ? ona za kilka godzin wszystko rozpieprzyła. Drugi raz zostawiła mnie w walentynki, bo też jej coś odwaliło we łbie. Potem przez kolejnych kilka miesięcy, to naprzemienny festiwal szaleństwa "kocham cię", a za chwilę "nienawidzę cię". Chcesz tak żyć ? Ona pomiędzy jednym facetem, do którego odeszła, a drugim z którym aktualnie się spotyka chciała do mnie wrócić, oczywiście kłamiąc bezczelnie, że z nikim nie była. Z taką osobą nie można zaplanować żadnej przyszłości, bo nic nie jest pewne. W każdej chwili może Cię kopnąć w tyłek, jak tylko na horyzoncie pojawi się ktoś chwilowo bardziej interesujący. To co mnie spotkało to jest jeszcze nic w porównaniu z tym co opisują tutaj ludzie na forum, poczytaj trochę to coś da Ci do myślenia.
    Jednocześnie to co piszesz jest wewnętrznie sprzeczne bo z jednej strony deklarujesz gotowość do przyjęcia bolesnych ciosów, wiesz że nigdy nie będzie w pełni normalnie, a z drugiej strony "chcesz, żeby związek funkcjonował, ale na wspólnych zasadach, a nie pod dyktat chorobliwych, kompulsywnych zachowań". Ja nie wiem, czy są jakieś skuteczne terapie, które wyciągają ludzi z tego gówna. Nie chcę się wypowiadać w autorytatywny sposób, bo nie jestem specjalistą, ale jedno jest pewne - żeby się wyleczyć to trzeba najpierw tego bardzo chcieć, a jeszcze wcześniej dostrzec swoje popierdolenie. A oni najczęściej tego nie widzą, albo nawet jak widzą to nie chcą z tym nic robić. Przypuszczam, że Twoja dziewczyna podobnie jak moja ex jest bardzo atrakcyjna i w związku z tym nie ma żadnej motywacji, żeby się zmieniać bo na Twoje miejsce zaraz znajdzie się kilku następców. Ale sam się przekonasz jak będzie...
  • agulek77777 16.09.16, 20:41
    w 100 % sie zgdzam z opinia powyzej... oni bardzo czesto rozpieprzaja wazne dni swieta walentynki itd. choc na co dzien tez.. gdybym nie miala w sobie empatii i nie wiedziala ze bpd jest wynikiem krzywd wyrzadzonych w dziecinstwie odrzuceniem brakiem poczucia bezpieczenstwa akceptacji milosci i stabilnosci to bym powiedziala ze sa to mega egosci wyrachowane ososby myslace tylko o sobie... border oczekuje bezinteresownej takiej matczynej milosci ktorej nigdy nie dostal!!! bezwarunkowej ze bedzie sie ich kochac po mimo calego tego bagna.. wierze i wiem ze jest im zle ale partnerzy borderow cierpia nie mniej jak nie bardziej!! sa to jazdy i schizy manipulacje za nic... te osoby sie powinny leczyc a jesli sie nie lecza to powinni byc same by nie ranic innych bo robia to swiadomie!! wiedza ze rania jest im z tym zle a nic z tym nie robia... poza szukaniem kolejnej ofiary nie rozumiem tego... tylko mi nie piszcie ze terapeuci sa do d... ze to kosztuje... border obiecuje ze pojdzie do psychologa jak ma gorszy dzien jak ma lepszy to juz mysli ze sam sobie poradzi. Ile jestes z nia lat w zwiazku? 2,3,5 i co jest lepiej czy coraz gorzej...a moze juz sie przyzwyczailas jak gdzies napisales sam lubisz jazde bez trzymanki... myslisz zeby z nia miec dziecko ona potrzebuje kilka lat terapii zeby moc myslec w ogole o dziecku! chcesz zeby dziecko tez tak traktowala?wez sie czlowieku obudz nim bedzie za pozno.... jak dla mnie to Ty sie rowniez nadajeszna terapie zreszta wiekszosc po zwiazku z bpd. Trzeba duzo sily odwagi i wytrwalosci zeby taki zwiazek zakonczyc. Zajrzyj w siebie i zajmij sie soba... ona sobie poradzi znajdzie sobie kolejna ofiare... zostaw ja na miesiac a sam zobaczysz tydzien jej starczy te osoby nie lubia byc same... wieczne polowanie. Sorry za taki emocjonalny wpis ale jak mi sie przypomni co ja przerabialam z nim to.....ehh.
  • partner_wariatki 16.09.16, 21:46
    Potwierdzam to co piszesz, że oni ranią świadomie z pełną premedytacją. Przekonałem się o tym kilkukrotnie zadając jej wprost pytanie dlaczego mi powiedziała coś bardzo przykrego, niesprawiedliwego i przede wszystkim nieprawdziwego. W odpowiedzi przyznała, że powiedziała to po to, żeby zrobić mi przykrość i dokuczyć.
  • agulek77777 17.09.16, 11:40
    u mnie bylo tak ze jak byla klotnia albo powiedzialam nie czy postawilam granice czy tez byl koniec... to on od razu wpisywalam smsy do bylej jak to ja kocha i ze tylko ja w zyciu kochal itd albo szukal nowej zdobyczy... Twoja kobieta przez kilka lat zwiazku nie poszla na terapie i Ty sie jeszcze ludzisz ze pojdzie ze przyjdzie ten czas tylko kiedy za 5 lat moze? nie wiem ile masz lat ale jestes bardzo naiwny i ze Ci nie szkoda czasu czekac na cud chyba jakis... jestes tak urobiony przez nia ze juz straciles racjonalne myslenie. Po skonczeniu zwiazku bedziesz sie z tego wygrzebywal rok albo i dwa chodzac na terapie.. a jak ktos nie chodzi jak np moja kolezanka to minal rok a ona sobie wciaz z tym nie moze poradzic. To byly moje pierwsze komentarze na tym forum ktore widze ze rzeczywiscie umarlo bpd stad uciekli bo nie lubia czytac o sobie zlych rzeczy... ale z drugiej strony co sie dziwia poza tym partnerzy bpd tez szukali rady pomocy informacji zeby ich zrozumiec i co zrobic.
  • agulek77777 17.09.16, 11:41
    wypisywal mialo byc :)
  • hogsmade 17.09.16, 13:47
    To ja cofnę się do tego co napisałem wcześniej - tu nie ma magicznego zaklęcia, które usunie klątwę Czarnej Perły. Moja była zaczęła terapię a potem było i tak coraz gorzej. Bo terapia pozwala widzieć bardziej świadomie to, co do tej pory robiła nieświadomie, ale w tym wszystkim istotne jest to, żeby przestać to w ogóle robić, czyli chcieć się zmienić. Jak odwaliła grubą akcję to od razu kupiła mi książkę "Borderline, Jak żyć z osobą o skrajnych emocjach" ( miło z jej strony, ale jedno przeczytanie nic nie zmieniło, chociaż starałem się rozumieć) a później zapisała się na terapię (sama z siebie). Wielki szacun dla niej, bo była na prawdę świadoma swojego zaburzenia... ale po krótkim czasie zaczęła rozpieprzać wszystko jeszcze bardziej, terapię przerwała i na koniec zrobiła mi bardzo nieładną rzecz... nie to, żebym się żalił, tylko piszę jak było. Ale za toksyczny związek odpowiadają dwie osoby, podejrzewam u siebie osobowość o cechach zależnych + deficyty akceptacji i miłości z dzieciństwa, zdeptane granice przez toksyczną matkę i zjechane poczucie wartości... no i w połączeniu z borderline mojej partnerki nie dało się stworzyć związku innego niż toksyczny, gdzie sam z otwartymi ramionami wszedłem w rolę ofiary :) Teraz sam ogarniam sobie terapię, a jak z terapią mojej byłej? Nie wiem, czy jeszcze pamięta, że kiedyś chciała się leczyć ;P Podsumowując - terapia to nie jest operacja plastyczna ;)
  • zobzob 03.10.16, 01:47
    opus dei
  • sprobuj84 18.09.16, 14:06
    pomyśl o terapii behawioralnej z terapeutą który się zajmuje terapią schematów ale musi być to ktoś kto cały czas pracuje w terapii schematów
  • sabredance 18.09.16, 09:46
    Czytam Twoje wypowiedzi i nie ukrywam, że budzą one we mnie złość bo przypominają mi tego dzielnego rycerza na białym koniu, którym sam kiedyś chciałem być.
    Prosisz o wsparcie i "rozjaśnienie" sytuacji osoby z borderline? Wybacz stary ale nie masz zielonego pojęcia z czym masz do czynienia, a od informacji o samym zaburzeniu powinieneś zacząć.
    Ty już w tym tkwisz więc na niewiele się zdają tłumaczenia. Nikt z nas nie jest w stanie przebić się przez ściany iluzji, które zbudowałeś wokół siebie. Nie chcesz czytać "żali tzw. ofiar borderów" dlatego, że szukasz potwierdzenia, że to całe piekło ma jakiś sens.
    Ma sens pod warunkiem, że Twoim celem jest tzw. koncertowe spierdolenie własnego życia.
    Spróbuj miłością zatrzymać sraczkę u ukochanej osoby.

    Chcesz pomagać? Pomagaj! Może masz jakąś sąsiadkę/sąsiada w podeszłym wieku, którym trzeba pomóc przynieść zakupu ze sklepu? Może w Twoim mieście jest schronisko dla bezdomnych zwierząt, w którym mógłbyś się czasem przydać?

    Przepraszam, że tak "z grubej rury" ale jak już napisałem na wstępie, Twoje wypowiedzi przypominają mi moje własne myślenie kiedyś i trochę przy okazji Twojego wątku opieprzyłem sam siebie.
  • to_byl_maj 18.09.16, 10:27
    Im dalej w las, tym więcej drzew. Im bardziej wgłębiam się w to forum, tym więcej pytań. Czy osoba z natury dobra i empatyczna, szczera i uczciwa, może tracić te cechy wobec bliskiej osoby? Czy to wszystko tylko jest fasadą aby utrzymać status quo? Czy może to ja jestem parawanem dla totalnie wykrzywionych praktyk? Czy może za jedną parą oczu kryje się ścierający się ze sobą świat? Czy popadam w paranoję i szaleństwo? Czy może nie chcę zobaczyć oczywistego? Czy hula we mnie w najlepsze mechanizm iluzji i zaprzeczenia jak jakaś pierdolona karuzela? I w końcu po co jej jestem potrzebny, skoro to związek jest przyczyną bólu? O co kurwa chodzi?
  • hogsmade 18.09.16, 12:30
    to_byl_maj napisał:

    > Im dalej w las, tym więcej drzew. Im bardziej wgłębiam się w to forum, tym więc
    > ej pytań. Czy osoba z natury dobra i empatyczna, szczera i uczciwa, może tracić
    > te cechy wobec bliskiej osoby? Czy to wszystko tylko jest fasadą aby utrzymać
    > status quo?

    Ona traci te cechy wobec bliskiej osoby, to jest oczywiste i wszyscy to znamy. Wystarczy, że znajdzie się w towarzystwie innych osób i nagle jest miła, towarzyska, uśmiechnięta, pełna życia, ale wystarczy wrócić z nią do domu, żeby fasada zniknęła, obudzić się z nią następnego dnia, żeby poczuć się zupełnie zgnojonym, niepotrzebnym śmieciem... ale gdy tylko chcesz się zdystansować, odsunąć, bo masz ochotę poczuć się lepiej, zmyć z siebie ten cały syf, to jest afera, że ją zostawiasz, a gdy już jest bardziej poważny dystans to kolejna fasada się tworzy, żebyś zobaczył, że ona jednak jest tak zajebista i miła jak tylko możesz sobie wymarzyć... aż do kolejnej jazdy, kiedy znowu dystans znika i zaczynasz czuć się stabilnie... swoją drogą zauważyłem, że moja borderka robiła mi zawsze jazdy wtedy, kiedy akurat był największy spokój, kiedy było miło, bezpiecznie i przyjemnie... oczywiście w innych sytuacjach też... ale teraz zastanawiam się, czemu nie czułem się bezpiecznie i spokojnie... bo musiała fajerwerki odpalić zawsze, kiedy było zbyt dobrze ;)

    > I w końcu po co jej jestem potrzebny, skoro to związek jest przyczyną bólu? O
    > co kurwa chodzi?

    Założyłem taki temat na forum "Kim na prawdę jest partner?" Nikt mi nie odpisał... Więc pozostałem ze swoimi podejrzeniami, że źródłem energii, z którego czerpią ile się da. Bez tego źródła energii znikają w poczuciu pustki, stają się cieniami, więc szukają kolejnego źródła, pod które mogą się podpiąć...
  • partner_wariatki 18.09.16, 12:46
    Ja z kolei zauważyłem, że moja borderka wybaczała jednej z "najlepszych" koleżanek takie zachowania, które gdyby spotkały mnie od np. mojego kumpla zrezygnowałbym chyba w ogóle z jakiejkolwiek formy znajomości z nim. Natomiast w stosunku do mnie próg tolerancji na moje błędy rzeczywiste lub urojone był na poziomie zerowym. Potrafiła wypomnieć mi jakieś drobne sprawy sprzed pół roku.

    Zastanawia mnie przy tym jedna rzecz, czy ona w ogóle kiedykolwiek mnie kochała ? Bo to, że odchodząc ode mnie miała mnie już w dupie to jest oczywiste z racji samego choćby faktu rozstania. Co ciekawe, całkiem niedawno jak miałem z nią kontakt, bo odezwała się w okresie pomiędzy obrabianiem pały kolejnym facetom nadal twierdziła, że mnie kocha. No hit po prostu !
  • sabredance 18.09.16, 14:16
    hogsmade napisał(a):

    > Założyłem taki temat na forum "Kim na prawdę jest partner?" Nikt mi nie odpisał
    > ... Więc pozostałem ze swoimi podejrzeniami, że źródłem energii, z którego czer
    > pią ile się da. Bez tego źródła energii znikają w poczuciu pustki, stają się ci
    > eniami, więc szukają kolejnego źródła, pod które mogą się podpiąć...

    Do takiego wniosku też doszedłem. Kiedyś bardzo mnie zastanowiło pewne wydarzenie i chyba ono sprawiło, że zacząłem dostrzegać, że coś się dzieje nie tak: Po kilku miesiącach naszego wspólnego mieszkania odwiedziła nas dobra znajoma mojej dziewczyny. Od progu zachwycała się "kwitnięciem" i "promienieniem" mojej dziewczyny. Po jakimś czasie przyjaciółka ni stąd ni zowąd przysłała mi maila, w którym napisała, że byłem "jakiś wycofany i przygaszony" podczas jej wizyty, a pamięta mnie jako człowieka bardzo energicznego i tryskającego optymizmem.

    Inna sprawa to projekcja emocji, o której już zdążyłem poczytać, a jest ona charakterystyczna dla osób z borderline. Oni/one nie radzą sobie z własnymi emocjami i dlatego robią wszystko aby wywołać takie same emocje u partnera. Muszą doprowadzić partnera do ekstremalnych emocji bo wtedy nie są z nimi same.
    Sytuacje, w których zdawałem sobie sprawę, że odczuwam bardzo silne emocje, które przecież nie są tak do końca moje bo nigdy w podobny sposób nie reagowałem, pamiętam doskonale. Dzisiaj już te mechanizmy rozumiem ale wtedy zastanawiałem się czy to ja nie powinienem iść do specjalisty.... poczucie winy itd.

    Ciężko to zaakceptować i się z tym pogodzić ale dla bordera nie ma najmniejszego znaczenia KTO. Dostawcą energii i obiektem do projekcji emocji może być KTOKOLWIEK kogo uda się urobić i zmanipulować. To, że czasem wracają i dopominają się właśnie o nas to tylko próba sprawdzenia czy jeszcze mają u nas coś do ugrania. Oczywiście nikt tak jak oni/one nie potrafi zapewniać nas o swojej miłości i naszej wyjątkowości ale to nic innego jak ich perfekcyjna wręcz sztuka manipulacji i ogłupiania. Najczęściej dzieje się tak jak napisał partner_wariatki, po przygodzie z kolejnym facetem, który sobie poużywał i poszedł w długą przychodzi pustka i wtedy przypominają sobie o nas. Prawdą jest, że byliśmy dla nich łatwymi celami, a takie osoby nie biorą się za trudne cele bo ryzyko odrzucenia jest zbyt wysokie.
  • hogsmade 18.09.16, 16:28

    > Do takiego wniosku też doszedłem. Kiedyś bardzo mnie zastanowiło pewne wydarzen
    > ie i chyba ono sprawiło, że zacząłem dostrzegać, że coś się dzieje nie tak: Po
    > kilku miesiącach naszego wspólnego mieszkania odwiedziła nas dobra znajoma moje
    > j dziewczyny. Od progu zachwycała się "kwitnięciem" i "promienieniem" mojej dzi
    > ewczyny. Po jakimś czasie przyjaciółka ni stąd ni zowąd przysłała mi maila, w
    > którym napisała, że byłem "jakiś wycofany i przygaszony" podczas jej wizyty, a
    > pamięta mnie jako człowieka bardzo energicznego i tryskającego optymizmem.

    Właśnie mi rozjaśniłeś wszystko !!! Minęło już pół roku od rozstania, nadal bywa ciężko, ale czasem przychodzą takie dni, kiedy czuję się odłączony od niej, nie czuję smutku, żalu, ani poczucia winy i wtedy czuję się tak, jak było zanim zacząłem z nią być. Wolny ! Pełen energii, chce mi się coś robić, myśleć o przyszłości... ale , kiedy zaczęły się jazdy w czasie związku, to rzeczywiście pamiętam, że ta energia ze mnie uchodziła, płakałem, martwiłem się, bałem się, czułem stres, ciągłe napięcie, złość, poczucie bezradności wobec jej nieustępliwości i ciągłe zaabsorbowanie jej osobą... pamiętam, jak podczas jakiejś kłótni powiedziałem, że mam dosyć jej projekcji, bo mam swoje emocje i one mi wystarczą...

    > Inna sprawa to projekcja emocji, o której już zdążyłem poczytać, a jest ona cha
    > rakterystyczna dla osób z borderline. Oni/one nie radzą sobie z własnymi emocja
    > mi i dlatego robią wszystko aby wywołać takie same emocje u partnera. Muszą dop
    > rowadzić partnera do ekstremalnych emocji bo wtedy nie są z nimi same.
    > Sytuacje, w których zdawałem sobie sprawę, że odczuwam bardzo silne emocje, któ
    > re przecież nie są tak do końca moje bo nigdy w podobny sposób nie reagowałem,
    > pamiętam doskonale. Dzisiaj już te mechanizmy rozumiem ale wtedy zastanawiałem
    > się czy to ja nie powinienem iść do specjalisty.... poczucie winy itd.

    Dopiero teraz można zobaczyć, ile tych wszystkich emocji, które przeżywaliśmy w związku nie było naszych... trzy razy wyrzucałem moją dziewczynę w środku z domu... gdyby ktoś mi powiedział kiedyś, ze coś takiego zrobię, to bym nie uwierzył... na szczęście mieszkała 10 minut ode mnie a dzielnica była bezpieczna, sam też od niej wychodziłem w środku...

    > Ciężko to zaakceptować i się z tym pogodzić ale dla bordera nie ma najmniejszeg
    > o znaczenia KTO. Dostawcą energii i obiektem do projekcji emocji może być KTOKO
    > LWIEK kogo uda się urobić i zmanipulować. To, że czasem wracają i dopominają si
    > ę właśnie o nas to tylko próba sprawdzenia czy jeszcze mają u nas coś do ugrani
    > a. Oczywiście nikt tak jak oni/one nie potrafi zapewniać nas o swojej miłości i
    > naszej wyjątkowości ale to nic innego jak ich perfekcyjna wręcz sztuka manipul
    > acji i ogłupiania. Najczęściej dzieje się tak jak napisał partner_wariatki, po
    > przygodzie z kolejnym facetem, który sobie poużywał i poszedł w długą przychodz
    > i pustka i wtedy przypominają sobie o nas. Prawdą jest, że byliśmy dla nich łat
    > wymi celami, a takie osoby nie biorą się za trudne cele bo ryzyko odrzucenia je
    > st zbyt wysokie.

    Też tak mi się wydaje, kiedy z nią zerwałem od razu zaczęła podłączać się, gdzie się dało, umawiała się przez internet z chłoptasiami i spotykała z kimkolwiek, jak zadzwoniłem do niej potygodniu i powiedziałem, żeby przemyślałą sobie wszystko i wrócila do swojego właściwego chłopaka to powiedziała, że TERAZ ma właściwego chłopaka a ja mam dać jej spokój... jak się okazało po kolejnym tygodniu ten właściwy chłopak prawdopodbnie uciekł, potem kolejny... też uciekł, o czym sama mi powiedziała...
  • sprobuj84 18.09.16, 14:09
    jeżeli chcesz pomocy to ja mam namiary na terapeutów którzy pracują w terapii. schematów pozdrawiam
  • sprobuj84 18.09.16, 14:12
    Pomyśl o terapii behawioralnej o psychoterapetach którzy zajmują się terapią schematów mam. namiary na terapeutów którzy zajmują się terapią behawioralną
  • to_byl_maj 18.09.16, 15:11
    Poproszę o namiary. to_byl_maj@gazeta.pl
  • efce13 18.09.16, 17:42
    A może nie warto tak upierać się przy TS. Dla zaburzeń z pogranicza polecana jest głównie terapia psychodynamiczna. To terapia psychodynamiczna ma najbogatsze doświadczenia i sukcesy! w leczeniu pacjentów borderline. Te doświadczenia mierzone są ogromną już liczbą publikacji i opracowań odnoszących się do leczenia tego zaburzenia. To właśnie dzięki dostosowaniu i modyfikacji podejścia psychodynamicznego do potrzeb pacjentów z pogranicznym zaburzeniem osobowości zmieniło się ogólne, i długo utrzymujące się, przekonanie o nieefektywności psychoterapii w zaburzeniach borderline.
    Nawiasem mówiąc, to dziwię się, że takie przekonanie (o nieefektywności terapii) pojawiło się dosłownie w ostatnich wątkach na tym forum. Autorem tego archaicznego, skrajnie głupiego, wyjątkowo szkodliwego przekonania był bodajże „zdrowy” partner/partnerka.


    Choć dla osób z BPD polecana jest głownie terapia psychodynamiczna to to, którą terapię wybierze osoba zaburzona, jest determinowane przede wszystkim jej odczuciami i jej preferencjami, także preferencjami do osoby psychoterapeuty.
    TS, korzystająca m.in. z podejścia psychodynamicznego, jest modyfikacją CBT, która niezbyt radziła sobie z zaburzeniami borderline, i jest bardziej (niż CBT) dostosowana do pacjentów pogranicznych. Fajnie, jest możliwość wyboru, niestety, najczęściej metodą prób i błędów.

    Chyba nie warto ukierunkowywać, i zbyt mocno polecać (w którymś z kolei forumowym wątku) tej psychoterapii, która, póki co, ma znacznie mniejsze zasługi – mierzone liczba publikacji.
  • hogsmade 19.09.16, 14:02
    Ja właśnie w internecie czytałem mnóstwo opinii polecających terapię poznawczo-behawioralną dla zaburzeń z pogranicza, zresztą moja była borderka też się na taką zdecydowała, ale teraz mam znikomą wiedzę, to wydaje mi się, że poznawczo-behawioralna wcale nie jest najlepsza dla borderline. Wydaje mi się, że poznawczo-behawioralna bardziej skupia się na tym co mogę teraz zmienić bez wnikania w przyczyny, bez wracania do przeszłości. Czytałem nawet, że poznawczo-behawioralna może przynieść efekty krótkotrwałe, a wraz z upływem czasu efekty znikają. Nie wiem, nie mam wiedzy, ale mój terapeuta w nurcie humanistycznym też to potwierdził. W przyszłym miesiącu idę na oddział dzienny leczenia zaburzeń nerwicowych i behawioralnych oraz zaburzeń osobowości. Terapia prowadzona jest w nurcie psychodynamicznym.
  • sabredance 18.09.16, 14:27
    Poczytaj:
    koniectoksycznych.blogspot.com/

    blog zawiera dużo ciekawych artykułów, wszystkie są bardzo "anty" ale czy są przesadzone?
  • sprobuj84 18.09.16, 15:00
    Wiesz nie wiem jakie masz doświadczenia ale jak chcesz coś zmienić to zacznij od siebie to jest najprostrze podejście powodzenia
  • sprobuj84 18.09.16, 15:02
    Wiesz nie wiem. jakie masz doświadczenia ale najprościej jest zmieniać siebie a innych możemy akceptować albo zejść im z drogi
  • malgosia_graszcz12 26.09.16, 11:01
    Ważne żeby w tej dziedzinie dokształcać się na bieżąco. Sama, poza suchymi informacjami z książek, korzystam jeszcze z praktycznej wiedzy na kursach. No bo to jednak całkiem inna nauka i całkiem co innego wnosi w nasze życie. Szkoła, z której miałam przyjemność już kilka razy korzystać będzie prowadziła niedługo kurs w tym temacie, gdyby ktoś był zainteresowany cbt.pl/szkola-mistrzow-szkolenia/szkola-mistrzow-krotkie-szkolenia/warszat-terapia-schematu/
  • zobzob 03.10.16, 02:01
    Ktoś kto przyciąga bordery sam ma problem ze sobą. Zacznij od siebie. Nie sztuką jest rozwiązywać problemy ale je nie tworzyć. Ja potrzebowałem 25 lat żeby to zrozumieć. Nadal popełniam błędy. Brak miłości. Bordery pięknie udają milość i zrozumienie. Trzeba kochać siebie żeby wyjść z tej pułapki. To tylko qube.

  • svierkov11 05.10.16, 10:04
    Zapraszam na terapię schematu, kontakt: svierkov@gmail.com pewnie że lepiej by było, gdyby to pana partnerka podjęła terapię jednak pan, tak sądzę szuka pomocy nie bez przyczyny. Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka