Dodaj do ulubionych

temat od strony borderline'owiczki

07.12.17, 01:30
Ostatnio bedac u psychiatry i opowiadajac o ponownym nawrocie depresji oraz 10 ltniej bulimii, lekrz zasugerowal, ze moge miec cos jeszcze... (w sensie zaburzenia psy)
Zaczelam szukac i wypisz wymaluj znalazlam nazwe na moj paskudny charakter..
Zawsze myslalam, ze sama z wyboru/genetyki/wychowania czegokolwiek jestem taka destrukcyjna i toksyczna dla innych... Ale okzalo sie, ze jest na to nazwa medyczna.
Generalnie drodzy Panowie...moj ex nie rozumial tego zaburzenia, rowniez go nie znal tak jak i ja. XZgadzam sie z wieloma osobami co tutaj sie wypowiadaja. Opowiem o sobie, zeby zaraz nie natknac sie na fale hejtu. Jako border, nie mam sumienia...nie mam skrupółow by zdradzic ukochana osobe, ktora by mi sierce oddala. Zadnych wyrzutow sumienia. Czasami az sie sama boje swoich reakcji. Najgorsze tez dla mnie jest, ze w zwiazku jest slodko "az do porzygu", a sekunde pozniej cos mnie zdenerwuje i czuje sie tak bardz tym faktem skrzywdzona, ze facet ktorego kochala sekunde temu, teraz jest dla mnie wrogiem nr 1. Nie wiem czy kiedykolwiek stworze normalny zwiazek. Nie wiem czy to jest cecha bordera..... ale taka hipokryzja mnie smieszy. jednej strony jestem sklonna do zdrady/flirtow..... ale gdyby moj partner to zrobil, to bylby absolutny koniec zwizku.

Odnosnie postepowania z nami, chyba tak jak niektorzy z Was pisza, najlepiej mowic spokojnie, nie wdawac sie w kłótnie, porozmawiac i wyjasnic sytuacje dopiero jak sie ochłonie.

Edytor zaawansowany
  • roadtrip2 07.12.17, 12:48
    Nic dodać, nic ująć.....
  • brz_a_sk 07.12.17, 14:56
    a co to ma wspólnego z BPD?
    pogięło tu kogoś
    głupio pytam bo to akurat pewne
    kpiny i tyle
    szkoda tego forum
    szkoda pracy kilku osób i ich wiedzy;
    ale tak to bywa na tej planecie

  • efce13 07.12.17, 17:03
    Brzask,
    Dokładnie: KPINY i tyle.
    Usilne i nieudolne próby wykreowania wizerunku mało rozgarniętej "borderki". Autor nie ma pojęcia o borderline i radośnie/żałośnie rzeźbi pod publikę - byle złapać kogokolwiek - byle zaistnieć. Smutne kompulsywne życie.

    Dla formalności, tu analogiczna produkcja:
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,164933576,164933576,Nowa_historia_czy_to_BDP_.html?p=164933576

    Z tych (i wielu innych) marnych produkcji kipi podskórna mizoginia, która jest `trade mark` autora - wcześniej czy później łatwo rozpoznawalna.
  • bricciola2 07.12.17, 21:37
    Ludzie...przestańcie się użalać. Bpd jest chorobą bardzo destrukcyjną ale nie może być wytłumaczeniem na wszystko. Sama choruję od 20 lat. Byłam i czasami nadal jestem osobą "trudną" ale non stop pracuję nad sobą i nad tym żeby mieć lepsze życie. Bo można żyć z bpd zgodnie i...godnie
  • roadtrip2 08.12.17, 07:12
    Dokładnie tak jak pisze bricciola.

    Bierzcie odpowiedzialność za swoje czyny. Zajmujecie się wyszukiwaniem skurw.... zachowań na to że przez zaburzenie i że dana osoba tego niechce. Ja uważam że gowno prawda.... Jak ktoś zdradza, krzywdzi czy manipuluje to są to celowe zagrania w stosunku do drugiej osoby. Bo w tym momencie nie mają wyłącznego umysłu by nie miec świadomości że tego samego nie chcieli by mieć od strony partnera.

    Zamiast się pochylić nad sobą i popracować by tego nie robić, obracacie kota ogonem i tlumaczycie się że ludzie są źli bo wytykaja wam prawdę której chcielibyście by nie było. Czyli wybieracie z umysłu swoją destrukcję mówiąc że jesteście biedni.

    Brzask napisałaś "szkoda tego forum " na to co napisała koleżanka. Ale trochę to śmiesznie jak ktoś ocenia poziom forum a samemu robi zamieszanie pośród użytkowników pisząc z kilku loginów . Brzask proszę Cię o trochę samokrytyki.
  • brz_a_sk 08.12.17, 18:39
    cieszę się, że problem ekspiacji nabiera znaczenia;
    drwienie kłamstwem jest obrzydliwe, nawet gdy jest zaburzeniem, czy chorobą - ludzie nie wybaczają fałszu w takich miejscach gdzie szuka się wsparcia;
    tak wiele loginów budzi niepokój - bardzo słusznie!


  • roadtrip2 08.12.17, 19:02
    Jeżeli uważasz że coś jest słuszne bo budzi nie pokój to wybacz slabo to widzę.

    Idąc tym tokiem rozumowania tpnza jakoś czas będziesz tylko Ty na forum i ileś tam twoich loginów przez co sama z sobą będziesz prowadzić debaty. Ale w jaki celu.....?

    Mam świadomość tego że "choroba nie wybiera " i dla większości jest to codzienna udręką i walka na każdy kolejny dzień. Ale jest również część taka której to nadzwyczajnie pasują. Ba szczyci się że ma takie błogosławieństwo.... .
    Generalnie chodzi mi o to że każdy z nas ma prawo do własnego zdania i każdy może je swobodnie wyrażać nie przekraczać jakiegoś poziomu wypowiedzi.

    Ale różnica jest taka że awodobna wypowiedź to jedno a oszustwo o obłuda to drugie. Wybacz brzydze się tego rodzaju zagrywek. Bo jeżeli człowiek ma jakieś radykalne odmienne zdanie to je Po prostu wyraża a nie robi to z innego loginu by jego imię na tym utraciło.

    Zawsze mi rodzice mówili " najgorsze prawda jest lepsza od kłamstwa ". Dlatego miej tak zwane "jaja"(wiem slabo to się odnosi w stosunku do kobiety) i wyrażam swoją opinię z pełną konsekwencja twoich słów. A nie kryj się za innymi pseudo osobami by pociągnąć swoją rację lub na prowadzić ja dla Ciebie wygodnym kierunku.
    Szanuj ludzi z którymi piszesz jak i miejsce w którym to robisz.

    Udanego weekendu dla Wszystkich 😀
  • brz_a_sk 08.12.17, 21:04
    brawo post jak na zamówienie
    właśnie o to chodziło i zadziałało!

    dlatego zwracamy uwagę, że na tym forum szleją klony
    dziękuję za to co napisałeś
    a teraz sprawdź sobie z kim piszesz, chwilami mamy wrażenie, że klon sam siebie już nie poznaje; tak bywa

    bardzo dziękuje za opinię
    i życzę spokojnej nocy

  • roadtrip2 08.12.17, 21:10
    Dokładnie tak jak piszesz 😀
  • efce13 08.12.17, 22:02
    Rodatrip2, nie rozpędzaj się tak z obłudą, z ilością nicków, i oszustwami w stosunku do Brzaska. Brzask to osoba, która była i wspierała na tym forum (zarówno zaburzonych jak i partnerów), kiedy Ty rozmarzony i zakochany dawałeś buziaki swojej wyjątkowej (jeszcze wówczas) ukochanej, a obecnie ex.

    Brzask miała i MA kontakty PRYWATNE z wieloma osobami zaburzonymi i partnerami z tego forum - także telefoniczne, więc doskonale wie kto z forumowiczów jest pewny, i co na forum dzieje się z nickami, i to od paru lat. A ty co wiesz???

    Nie trzeba być detektywem lub specjalnie bystrym, żeby dojrzeć na forum hiperaktywności typa usiłującego zwrócić na siebie uwagę. Samo włazi w oczy, kto wychodzi, i kto wchodzi na forum z charakterystycznymi wpisami: wpisy pod publikę, byle wylansować się, byle zabłysnąć choćby na chwilę, i byle potwierdzić sobie, że to nie on sam, a ktoś (borderka? – nie wiadomo) wykoleił jego życie.
    No naprawdę, nie trzeba być detektywem. Raz nienawidzi bordów, raz ich rozumie, innym razem rozumie partnerów, a innym razem ich koryguje – w zależności, który lans da mu szansę na choćby pojedyncze oklaski. Czasem typek udaje głupiutką borderkę … och, jakie to sprytne :) i przebiegłe :) - każdy widzi, jakie te borderki są puste i nierozgarnięte. A co „sprytniejsze”, to te głupiutkie wyimaginowane borderki ochoczo i radośnie podpierają jego upadające tezy wyłożone w innym wątku. Żałosne to, albo … zaburzone.

    Brzask celowo napisała pod innym nickiem – o czym wręcz błyskawicznie POINFORMOWAŁA!!! I dodała, że będzie rozpoznawalna (sic):
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,164600236,164600236,hejt_terapia_zaburzenia_BPD.html?p=164875078
    po to żeby pokazać, jak łatwo można ludzi ogłupiać. I DOBRZE, że to pokazała. Załapałeś coś z tej lekcji?

    Za Brzaska ręczy także marekgazek - ex partner, który równo leciał po "borderach", i trudno go posądzać o sprzyjanie "border babom". Tu poręczenie i … uwagi dotyczące FACETA kompulsywnie gadającego pod różnymi nickami:
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,164900427,164900427,Dosc_.html?p=165021992

    W innym wpisie marekgazek o kłamcy i manipulancie:
    <<<Po pierwsze primo jak mawiał klasyk - na forum połowa kont to męski bord Zamojski, który postanowił to sobie kręcić. Z bordowych, psychopatycznych powodów - gadacie w większości z tym samym kimś>>>

    Więc bierz miarę zanim wystosujesz absurdalne zarzuty do Brzaska. Jesteś topornie manipulowany, bo Tobie wystarcza, żeby ktoś potwierdził Twoje zdanie o Twojej ex – i masz to na talerzu od … manipulanta. Lubisz, Twoja sprawa.

    A chwila ... zdaje się, że to Tobie ktoś zarzucił klonowanie się:
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,164828859,164828859,Dwie_plaszczyzyny_po_rozstaniu.html?p=164909511

    -----------------------------
    Co do <własnego zdania o „borderach”>. To e-nty raz tłumaczę Ci: własne zdanie możesz mieć o własnej ex, ale nie masz prawa wszystkich zaburzonych (poprzez uogólnianie) wtłaczać we wzorzec Twojej ex. A robisz to nagminnie:
    <<<A bpd będzie zaliczyć i rzucać kłamstwami by wyjść z tego związku jako oszukany człowiek przez Ciebie i będę wmawiać wszystkim że one są takie biedne i tak mocno cierpią .......szkoda gadać>>>
    Bliskie mi osoby z BPD mają prawo kopnąć Cie z to w zadek. Choć wiem, że nie skorzystałyby z możliwości odwetu. Dziwne dla Ciebie, nie? Mało wiesz o BPD.

    I w innym miejscu:
    <<<A teraz do efce 😀co z tego że bpd cierpi i ma wyrzuty jak tak naprawdę właśnie o to im chodzi. Maja być emocje więc niech będą dla bpd niema znaczenia jakie ale znaczenie jest "by "były.
    Dla bpd rozstania i powroty to jest chleb powszedni bo emocje silnie oscylują pomiędzy miłością a nienawiścią. Dla partnerów to jest dobijanie gwoździ do trumny tego związku . >>>
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,165033842,165033842,Kilka_uwag_na_temat_zwiazkow_z_osobami_z_BPD.html?p=165104102


    Czy Ty jesteś normalny twierdząc, że rozstania i powroty, to chleb powszedni dla BPD, bo potrzebne im emocje??
    Dla przeważającej większości osób z BPD rozstanie jest porzuceniem, którego usiłują uniknąć za wszelką cenę, i cierpią nie mniej, a podejrzewam, że bardziej niż Ty po swojej ex, i te negatywne emocje nie są im potrzebne.

    Może dla Twojej ex nie było różnicy pomiędzy emocjami negatywnymi a pozytywnymi, ale dla ogromnej większości ludzi, w tym dla osób z BPD, rodzaj emocji ma olbrzymie znaczenie.
    Jakim cudem związałeś się z taką kobietą? Jakim cudem tkwiłeś w tym związku?


    I na koniec: po raz n-ty proszę o przyswojenie wreszcie informacji, że ani ja, ani Brzask nie mamy BPD.
    Nie ruszałoby mnie przypisywanie mi zaburzenie, gdyby nie fakt, że na forum, etykietka BPD jest formą deprecjonowania.

    To miłej soboty, bez kompulsywnego tkwienia w necie :)


  • brz_a_sk 08.12.17, 22:33
    :) mądrej głowie dość w dwie słowie
  • roadtrip2 08.12.17, 07:30
    A co do autorki tematu.

    To niewiem czy to rzucenie bomby by rozpetac debatę czy szczerość jaka przejawiają osoby z BPD.

    Ale takie wlasnke zachowania przerabialem I wiem do czego takie osoby są zdolne.
    Prawda jest jedną gdy nie mamy szacunku do samego siebie to nigdy nie zbudujemy żadnej prawdziwej i szczęśliwej relacji z drugą osobą.

  • efce13 08.12.17, 22:11
    To Twoja ex była aż tak głupawa, jak ta niby borderka - klonowa podpucha? A ta borderka z nickiem "niepsychol", też jest wypisz wymaluj Twoją ex? Oj bratku, a czym ta Twoja ex zaszumiała Ci w głowie? :)

    To tak na żarty, na dobranoc ;)
  • czarnygrosso 10.12.17, 17:02
    Hmm..., ten wątek wygląda trochę na prowokację. Przyglądając się zaburzeniu borderline, trudno połączyć go ze skłonnościami do zdrad, niewiernością, brakiem empatii i sumienia etc. Oczywiście one czasami współwystępują, ale byłbym ostrożny ze stwierdzeniem, że to z powodu borderlajna. Także albo ten wątek to prowokacja, albo założycielka tego tematu cierpi także na inne zaburzenia osobowość (narcystyczne zaburzenie osobowości bym tu sugerował dodatkowo etc.)
  • 9iopack 10.12.17, 21:14
    Może i prowokacja, fakt. Ale jeśli piszesz \\ przyglądając się zaburzeniu borderline, trudno połączyć go ze skłonnościami do zdrad, niewiernością, brakiem empatii i sumienia etc. \\, to masz pojęcie o zaburzeniu borderline jak świnia o niebie, bo to właśnie jest istota zaburzenia borderline.
  • czarnygrosso 10.12.17, 23:20
    ''to masz pojęcie o zaburzeniu borderline jak świnia''
    .
    Dziękuje że się przedstawiłeś.
  • czarnygrosso 10.12.17, 23:44
    cyt''Może i prowokacja, fakt. Ale jeśli piszesz \\ przyglądając się zaburzeniu borderline, trudno połączyć go ze skłonnościami do zdrad, niewiernością, brakiem empatii i sumienia etc. \\, to masz pojęcie o zaburzeniu borderline jak świnia o niebie, bo to właśnie jest istota zaburzenia borderline.''

    Gdyby głupota miała skrzydła, latałbyś wysoko niczym gołąb. Masz zerowe pojęcie o BPD koleżko. Istotą borderline jest ogólny chaos (patologiczne wahania nastroju, niestabilny obraz własnej osoby, brak kontroli własnych emocji, działania autoagresywne, burzliwe związki, w których to raz jest dewaluacja a raz idealizacja partnera .etc) Natomiast borderline, jak każde zaburzenie osobowości, rzadko występuje w pojedynkę. Często współwystępuje np z osobowością narcystyczną, z chorobą afektywną dwubiegunową itd. W osobowości narcystycznej mamy często do czynienia z brakiem empatii, skrajnym skupieniem na swoich potrzebach. Wystarczy, że osoba z BPD będzie miała również narcystyczne zaburzenie osobowości, i wtedy faktycznie mogą pojawić się zdrady. Poza tym, osoby z BPD są bardzo różne, symptomy mogą dać ponad 256 kombinacji. Ale to trzeba trochę poczytać o zaburzeniach osobowości w bardziej fachowej literaturze, a nie tylko wujek google, i potem pierd.... głupoty.

    pozdrawiam.
  • 9iopack 11.12.17, 13:17
    256 to kombinacje objawów BPD (trzeba mieć min. 5 z 9 i stąd się bierze ta liczba) a nie samego zaburzenia. Jak objawów zawału serca jest 9, a żeby go zdiagnozować należałoby potwierdzić minimum 5, to też byś pisał, że jest 256 odmian zawałów serca? BPD jest jedno, o różnym nasileniu, o różnym przebiegu, z różną siłą mechanizmów obronnych jak zaprzeczenie, projektowanie, racjonalizacja, ale zawsze występują tu burzliwe związki, idealizacja-dewaluacja, lęk przed odrzuceniem, brak empatii i właśnie sumienia (jako uczuć wyższych wobec ludzi i otoczenia) oraz zagłuszacze pustki wewnętrznej (do wyboru: przygodny seks, narkotyki, alkohol, mocne wrażenia, ryzyko i nieodpowiedzialność, autodestrukcyjność i sabotowanie siebie). Te 256 odmian to tylko wentyl dla BPD i do racjonalizacji w stylu: ja jestem inna (ja taka nie jestem).
  • czarnygrosso 11.12.17, 15:37
    "256 to kombinacje objawów BPD (trzeba mieć min. 5 z 9 i stąd się bierze ta liczba) a nie samego zaburzenia. Jak objawów zawału serca jest 9, a żeby go zdiagnozować należałoby potwierdzić minimum 5, to też byś pisał, że jest 256 odmian zawałów serca?".

    A kto napisał że są to kombinacje zaburzenia? To są kombinacje symptomów - po prostu. Trzeba pamiętać, że osoby z BPD mogą w wielu sprawach znacząco różnic się od siebie. Np. jedna osoba będzie miała pełno przygodnych jednorazowych relacji seksualnych a druga będzie całkowicie unikać seksu. Jedna osoba będzie się ciąć a druga nie itd. Tak samo jest ze zdradą. Jedna będzie zdradzać a inna nie. Przyczynami zdrad mogą być też inne problemy i zaburzenia, które w takiej osobie siedzą. Skłonności do zdrad jako tako mają także ludzie kompletnie zdrowi.

    '' BPD jest jedno, o różnym nasileniu, o różnym przebiegu, z różną siłą mechanizmów obronnych jak zaprzeczenie, projektowanie, racjonalizacja, ale zawsze występują tu burzliwe związki, idealizacja-dewaluacja, lęk przed odrzuceniem, brak empatii i właśnie sumienia (jako uczuć wyższych wobec ludzi i otoczenia) oraz zagłuszacze pustki wewnętrznej (do wyboru: przygodny seks, narkotyki, alkohol, mocne wrażenia, ryzyko i nieodpowiedzialność, autodestrukcyjność i sabotowanie siebie).''

    Brak empatii i sumienia charakteryzuje psychopatów, ewentualnie narcyzów, a nie bpd.


  • 9iopack 12.12.17, 00:15
    Wszystko jak najbardziej słusznie, psychopaci i narcyzi są wyzuci z człowieczeństwa w opcji "co mnie obchodzi cokolwiek poza moim ja", ale bpd są również wyzuci z tego samego, tyle, ze w opcji "wewnętrzna pustka pozbawia wszelkich wyższych uczuć". Myślisz, że różnica u źródła cokolwiek zmienia? Nie, skutek jest taki sam.
  • czarnygrosso 12.12.17, 08:54
    ''Wszystko jak najbardziej słusznie, psychopaci i narcyzi są wyzuci z człowieczeństwa w opcji "co mnie obchodzi cokolwiek poza moim ja", ale bpd są również wyzuci z tego samego, tyle, ze w opcji "wewnętrzna pustka pozbawia wszelkich wyższych uczuć". ''

    Ale BPD nie są pozbawieni uczuć wyższych. W przypadku BPD mówi się czasem o upośledzeniu empatii, ale nie o jej całkowitym braku. Jasne, można trafić na borderlajnowca, który nie będzie zbyt empatyczny, który będzie skupiony na sobie itd. Ale to chyba jednak nie jest reguła...

    ''Myślisz, że różnica u źródła cokolwiek zmienia? Nie, skutek jest taki sam.''

    Ale my nie rozmawiamy o tym, czym jest zdrada z moralnego punktu widzenia. Ona jest zawsze zła. Ja nie zgadzam się tylko z tym, co tutaj sugerujesz. A sugerujesz, że zdrada jest wpisana niejako w to zaburzenie. A tak po prostu nie jest.
  • roadtrip2 12.12.17, 11:24
    Zdrada może nie zawsze ale flirtowanie z innymi ludźmi będąc w związku to już na pewno. Robią to dla podtrzymania zainteresowania innych swoja osoba, bo tylko w ten sposób czuja ze sa akceptowalne przez otoczenia.
    Dla jednej osoby takie coś już jest zdrada a dla drugiej jak ten ktoś pójdzie z kimś do łóżka.
    Definicje zdrady kazdy z nas ma inną. Ale fakt jest taki że bpd zawsze zostawia sobie furtkę gdyby coś miało nie wyjść. Przez co nigdy nie tworzą relacji na zaufaniu do drugiej osoby wprowadzając obcych do związku.
    Stąd szybkie przejścia z zwiazku na związek bo zawsze jest kyos w zanadrzu. Czy on jest lepszy, ładniejszy, fajniejszy niż my czy gorszy już niema znaczenia. Znaczeniem wtedy dla nich jest to by Po prostu nie być samym.

    I w dupie z tym co oni z sobą wyrabiaja bo niech sobie zrobią co chcą bo to ich życie ale problem w tym że my wtedy się staramy/staraliśmy aby nie widzieć tego co robią. Dlatego od nas zależy decyzja kiedy dostaną przysłowiowego klapsa za swoje zachowanie. Dla większości skończy się to odejściem od razu a dla pozostałej części przyjdzie to z czasem gdy zrozumieją ze Tak to po postu niestety funkcjonuje.

    Można być latami w takim związku ale czy może być w pełni szczesliwy?....z doświadczenia wiem że niestety nie.
  • czarnygrosso 12.12.17, 13:31
    ''Ale fakt jest taki że bpd zawsze zostawia sobie furtkę gdyby coś miało nie wyjść.''

    Moim zdaniem, takie zachowanie jest typowe dla osoby toksycznej. Po prostu. Żadne bpd nie jest do tego potrzebne.

    ''Można być latami w takim związku ale czy może być w pełni szczesliwy?....z doświadczenia wiem że niestety nie.''

    Czy można być szczęśliwym w takim układzie? To zależy, czym dla kogo jest szczęście. To również kwestia tego, czego sam wymagasz od związku. Ja tak samo jak Ty, nie byłbym szczęśliwy, i nie trwałbym w takiej relacji. Ja jak pamiętasz, byłem krótko z osobą mającą bpd. Dziś już jestem innym człowiekiem, wiele zrozumiałem, wiele się nauczyłem. Wiem, że i jak popełniłem sporo błędów. Najważniejsze to wyciągnąć wnioski, i nie popełniać już ich w przyszłości.
  • 9iopack 12.12.17, 14:07
    Pełna racja, tylko chyba dałeś się ponieść popularnemu i serwowanemu do znudzenia tu poglądowi, że partner osoby z borderline jest sam sobie winien.
    Otóż nie. Popełnił błąd, owszem, ale nie można winić dobrego człowieka za to, że spotkał złego człowieka, choć myślał początkowo, że ten zły jest dobrym. To ulubiona bajeczka borderów, którą się sami oszukują i bronią resztki swojej samooceny, żeby tylko nie spojrzeć prawdzie w oczy - coś w stylu: to przecież nie moja wina (i tu po raz kolejny: gdzie tu miejsce na sumienie albo empatię? nie ma miejsca na empatię i sumienie, gdy króluje podejście "najważniejsza i ponad wszystko jest obrona mojej własnej dupy, mojego pozytywnego autowizerunku, samooceny, ego i własnego egoizmu", stąd odwracanie kota ogonem, naciągana racjonalizacja, obwinianie wszystkich tylko nie siebie, odporność na fakty i dowody oraz niedopuszczanie do jakiejkolwiek krytyki, której się nie chce nawet słuchać, bo jest tak zagrazajaca dla chorego ego i jakkolwiek pozytywnego wizerunku

    I zgadzam się, że z borderline nie można stworzyć związku. Jak też nie można się z tego wyleczyć. Można jedynie nauczyć się z tym żyć.
    Wszystkie książki 'Uratuj', filmy blondynek na YT, blogi i fora "wyleczonych dla niewyleczonych", pseudonaukowe podręczniki o bpd pisane przez bpd w stylu Linehan, terapie dialektyczne i tak dalej to jedna wielka lipa, bo żeby nauczyć się żyć z borderline, trzeba najpierw samemu zdeptać swoje własne chore ego, a bpd zrobi wszystko, żeby własnie tego nie robić, nawet za cenę wicia się w szale, rzygania 5 razy dziennie, ranienia własnych dzieci lub skakania na główkę do rynsztoka.

    Psychiatrzy, psychologowie i psychoterapeuci unikają bpd z tego samego powodu: oni są odporni na zdrowy świat, zdrowe życie i zdrowych ludzi. Tak manipulują wszystkim, że sami się manipulują najbardziej.

    A my piszemy tu o empatii i sumieniu w temacie Borderline? Nadwrazliwość to jeszcze nie empatia, a wzruszenie na widok małego koteczka, to jeszcze nie sumienie.
  • czarnygrosso 12.12.17, 21:31
    ''Pełna racja, tylko chyba dałeś się ponieść popularnemu i serwowanemu do znudzenia tu poglądowi, że partner osoby z borderline jest sam sobie winien. ''

    Przykro mi, ale nic takiego nie napisałem i wcale tak nie uważam.

    ''Otóż nie. Popełnił błąd, owszem, ale nie można winić dobrego człowieka za to, że spotkał złego człowieka, choć myślał początkowo, że ten zły jest dobrym. ''

    Winić tego dobrego człowieka można za to,że pomimo sygnałów ostrzegawczych i jazd, tkwił/tkwi w takiej relacji. Człowiek zdrowy szybko wycofa się z takiej relacji.

    ''Bpd nie mając "ja" odbijają się w oczach innych i otoczeniu. Dla jakiejkolwiek akceptacji są w stanie zmienić się o 180 stopni, więc gdzie tu widzisz miejsce na "ja", jakikolwiek stabilny charakter, zasady, empatię, sumienie lub uczucia wyższe? ''

    Przykro mi, ale mieszasz wszystko ze wszystkim. To, że ktoś ma problem z własnym ''ja'', czy że jest jak kameleon i dopasowuje się do innych, nie oznacza, że nie może posiadać uczuć wyższych i empatii. W tym nie ma logiki co piszesz. Ty chcesz koniecznie tych ludzi odhumanizować. To fakt, że osoby z bpd są egocentryczne a ich empatia bywa upośledzona, że skupione są na sobie. Ale nie są one całkiem pozbawione empatii i uczuć wyższych. A przynajmniej jeśli niektórzy tacy są, to nie z głównie powodu bpd, ale innych problemów, które ze sobą ci ludzie mają.
  • 9iopack 13.12.17, 16:27
    Czarny, nie można winić ofiary zła za to, że niewystarczająco daleko lub szybko od zła uciekła, a jednocześnie tłumaczyć i rozgrzeszać źródło zła, bo to jakieś odwrócenie logiki i zasad społecznych. Bo inaczej, to wynika z tego, że chora i zdemoralizowana jest przede wszystkim sama ofiara, a nie agresor, a stąd już krok do wniosku, że ofiara sama sobie winna (ulubione głupstwo wśród bpd) albo jest głupia i niedostosowana do życia (ale jakiego życia, takiego wg "reguł" borderline?).
    Kameleon to zawsze jakiś fałsz, kłamstwo i manipulacja, więc z żadnymi wyższymi uczuciami bym jednak tego nie łączył, bo to dowód na brak jakiegokolwiek kręgosłupa.
    Oni się sami dehumanizują, nikt tego nie musi robić.
    Borderline owszem łączy się często z innymi zaburzeniami: odżywiania, depresji, ChAD, DDA, osobowość neurotyczna, ale one same w sobie nie depczą dobrego serca i nie są destrukcyjne dla wszystkich aż tak, jak bpd.
    Po prostu mamy inne zdanie na ten temat.
  • czarnygrosso 13.12.17, 21:24
    ''Czarny, nie można winić ofiary zła za to, że niewystarczająco daleko lub szybko od zła uciekła, a jednocześnie tłumaczyć i rozgrzeszać źródło zła, bo to jakieś odwrócenie logiki i zasad społecznych.'

    Ale kto tu kogo rozgrzesza? Tworzysz tezy i sam z nimi polemizujesz. To, że zwróciłem uwagę na partnera, który w takiej relacji tkwi, nie oznacza, że rozgrzeszam toksycznego agresora. Bo widzisz, trzeba mieć do siebie też trochę szacunku. Tkwienie w relacji, w której jesteś nieszczęśliwy, w której partner ciebie nie szanuje, robi ci różne złe rzeczy, jest toksyczne. A jak jeszcze ktoś w tym tkwi latami, bierze ślub z taką osobą, ma z nią dzieci, to wybacz, ale to jest już porażka. Gdzie tu zdrowy rozsądek? I żeby nie było, mówię tylko tu o tych osobach z bpd, które są toksyczne i zatruwają życie innym ludziom. Są też pozytywne osoby ze zdiagnozowanym borderem, które się leczą i walczą z tym. Tym należy się wielki szacunek, i ci mają szanse w przyszłości zbudować relację, która będzie zdrowa i trwała.

    ''Kameleon to zawsze jakiś fałsz, kłamstwo i manipulacja, więc z żadnymi wyższymi uczuciami bym jednak tego nie łączył, bo to dowód na brak jakiegokolwiek kręgosłupa.''

    No właśnie nie. To pokazuje, jak bardzo zdesperowana i ewentualnie zakompleksiona jest taka osoba. I to wszystko.

    ''Borderline owszem łączy się często z innymi zaburzeniami: odżywiania, depresji, ChAD, DDA, osobowość neurotyczna, ale one same w sobie nie depczą dobrego serca i nie są destrukcyjne dla wszystkich aż tak, jak bpd.''

    To Ty chyba nie wiesz, co ludzie z chadem potrafią czasami wyprawiać w trakcie manii... Ale dobra, nie będziemy się tutaj licytować.
    -----------------------------------------
    Ale na koniec tego postu, napisze Ci coś jeszcze. Jeśli winę za toksyczne zachowania zrzucasz na bpd, to zdejmujesz odpowiedzialność z toksycznych osób z borderem. Poniekąd robisz im sporą przysługę. W ten sposób mogą potem zwalać zdrady, podłe traktowanie swojego partnera na zaburzenie borderline. To nie oni są winni, ich system "wartości". To w końcu ''wina mojego bordera" że poszłam do łózka z listonoszem.

    Przemyśl to...
  • 9iopack 13.12.17, 21:53
    Blacky,
    - - napisze Ci coś jeszcze. Jeśli winę za toksyczne zachowania zrzucasz na bpd, to zdejmujesz odpowiedzialność z toksycznych osób z borderem - -
    A jaką "odpowiedzialność" mają osoby z bpd?
    I jaki "system wartości" mają osoby z bpd?
    Zdesperowani i zakompleksieni? OK, można to zawsze jakoś tłumaczyć.

    "A jak jeszcze ktoś w tym tkwi latami, bierze ślub z taką osobą, ma z nią dzieci, to wybacz, ale to jest już porażka". Jasne, wina Dalajlamy, że spotkał Hitlera, w końcu mógł uciec wcześniej.
    Czy możemy zatrzymać się na tym, że mamy inne spojrzenie i inne poglądy na bpd jako całość?
  • czarnygrosso 14.12.17, 09:53
    ''Jasne, wina Dalajlamy, że spotkał Hitlera, w końcu mógł uciec wcześniej.''

    Bo oczywiście najlepiej zwalać winę za wszystko na innych...

    ''Czy możemy zatrzymać się na tym, że mamy inne spojrzenie i inne poglądy na bpd jako całość?''

    Jasne...
  • 9iopack 14.12.17, 11:27
    ''Jasne, wina Dalajlamy, że spotkał Hitlera, w końcu mógł uciec wcześniej.''
    Bo oczywiście najlepiej zwalać winę za wszystko na innych...

    @@@ (To akurat domena borderów).
    Najlepiej wytłumaczyć, rozgrzeszyć i broń Boże nie winić Hitlera, bo przecież - jak ogólnie wiadomo (i tu wielokrotnie już przyjęto) winny (i to sam sobie) jest Dalajlama. Hitlerem się w ogóle nie zajmujmy. Skoncentrujmy się na Dalajlamie, a gównie na tym - jakie ubytki psychiczne on ma, że no własnie kv-a, nie uciekł wcześniej... Trzeba go do jakiegoś psychologa wysłać...

    ''Czy możemy zatrzymać się na tym, że mamy inne spojrzenie i inne poglądy na bpd jako całość?''
    Jasne...

    @@@ I może na tym poprzestańmy.
    Pozdrowienia
  • 9iopack 12.12.17, 13:27
    Wiele zależy od definicji, jak poniżej napisał Roadtrip2. Psychopaci i narcyzi mają nadprodukcję "ja" i nic poza tym "ja" nie widzą, bpd nie mają za to żadnego "ja" (to znaczy mogą mieć nawet cztery wersje "ja" jednego dnia, ale to tylko potwierdza, że właśnie tak naprawdę nie mają żadnego). I to powoduje, że nie mogą mieć tych uczuć wyższych, bo te dotyczą i są osadzone właśnie w zdrowym "ja" (tu są kotwice moralności, zasad, wartości, sumienia, empatii). Gdy tego nie ma, to jest właśnie "Kali ukraść krowę - dobrze, Kalemu ukraść - źle". Bpd nie mając "ja" odbijają się w oczach innych i otoczeniu. Dla jakiejkolwiek akceptacji są w stanie zmienić się o 180 stopni, więc gdzie tu widzisz miejsce na "ja", jakikolwiek stabilny charakter, zasady, empatię, sumienie lub uczucia wyższe?
    A zdrady? Nie chcę generalizować, ale to bardzo częsty przypadek. Flirty - bardziej częsty. Trzymanie w zapasie kilku adoratorów - jeszcze bardziej częsty.
  • brz_a_sk 10.12.17, 22:46
    :)
    słabe miejsce na licytowanie się zaburzeniami :)
    albo szanujemy człowieka albo to dla nas za trudne
    albo ktoś próbuje znaleźć dla siebie wyjście z koszmaru zatruwającego mu życie, albo nie;
    jeden ma problem z emocjami, inny z rodzajem więzi w relacjach, z piciem, ćpaniem jedzeniem, z zazdrością, kłamaniem, poczuciem wartości, samotnością, dołem koszmarnym, narcyzmem ...

    jest coś takiego co warto sobie wziąć do serca zanim po kimkolwiek zacznie się skakać

    czasem idziemy po ulicy i taka myśl nas dopada - ale grubas mógłby/ła by schudnąć z 20 kg - wtedy warto dorzucić pytanie - grubasowi łatwiej te 20-30kg czy nam do ładnej sylwetki 2-3kg ???
    po chwili refleksji zrozumiemy, że na tym forum, zwłaszcza na tym, dobrze jest wesprzeć innych, pracą nad sobą
    dobrze jest powiedzieć słuchajcie już 1kg mam do przodu, to trudne ale się staram, widzę SWÓJ problem i rozumiem jak komuś ciężko gdy ma do zrzucenia 30kg

    nie jedna osoba, która tu w końcu schudła te 2-3kg SWOICH problemów napisała z pokorą, ale się rzucałem, cwaniakowałem, miotałem i było ciężko - a co tu gadać jak ktoś ma BPD to czasem jest jak tona za dużo na karku, wcale nie tak bardzo różni się narcystyczna przyczepka na karku;

    mnie sie wydaje, że tu można pogadać o swojej 'nadwadze' :) zrozumieć siebie, odpuścić sobie i wtedy zrozumieć i tych najmocniej dowalonych zaburzeniem chorobą, czymkolwiek

    czasem warto szukać szacunku, sobie wybaczyć i złagodnieć
    mnie się wydaje, że tak łatwiej żyć, chociaż między jednym a drugim kryzysem

    kiedy się brnie w jakiś koszmar ... bez sensu i po nic
    chyba albo nawet na pewno :) lepiej wziąć na klatę wszystko co się tu przytachało złego i spróbować pomysleć jak ma być by było dobrze
    :)
    to forum jest sumą problemów - tylko wspólnych - gdy trochę z nich rozwiąże się - każdy swoje :) oczywiście, to może będzie jakiś sens pisania tu, bywania tu i uśmiechania się czasem do siebie;

    pomyślcie czy to forum ma być pełne pomyj czy wprost przeciwnie?
    czy chcielibyście trafić na oddział psychiatryczny gdzie wszyscy maja koszmarne pretensje czy na taki gdzie jest optymizm i szansa zrozumienia gdzie złamaliśmy sobie coś np życie

    pomyślcie czego oczekujecie co to forum ma dać - taplanie się w oskarżeniach, kłamstwach i w pewnym sensie ohydzie czy zamiast obrzydzania życia innym i sobie mogłoby dać wyjścia z trudnych sytuacji w życiu
    każdy ma inną drogę przed sobą, niektórzy muszą znaleźć drogę z przetrąconym kręgosłupem i nadwagą - na tym forum każdemu można pomóc - byleby po to tu przyszedł
    i w tym chyba problem
  • czarnygrosso 10.12.17, 23:55
    "słabe miejsce na licytowanie się zaburzeniami :)"

    Ojj Brzasku, nikt się tutaj nie licytuje :-) Napisałem tylko, jak widzę autorkę tego wątku. Chociaż mam nadzieję, że ten temat to tylko marna prowokacja.
  • brz_a_sk 12.12.17, 12:01
    celowo dopisuję w głównym wątku;
    biorę pod uwagę to co tu do tej pory się wydarzyło

    uprzejmie proszę o niezamienianie tego forum w cokolwiek innego niż jest to zdefiniowane;
    proszę zwrócić na to uwagę;
    każdy może w tym pomóc, samoograniczając się i każdy może tu dewastować, bo coś nim targa; formułą otwartego forum wymaga od wszystkich zdecydowanej postawy;
    nie różnicuję zaburzeń - ogólnie proszę o opamiętanie się - można popisać o swoich frustracjach, ale trzeba się pilnować by permanentnie nie obarczać świata za swoje niepowodzenia, błędy, nietrafne wybory, wkręcenia, zakręcenia i wszelkie pop... no właśnie powstrzymam się, bo każdy ma ze sobą jakiś problem - niestety niektórzy muszą oblecieć z pretensjami cały świat, zanim siądą na swoje dupie i zauważą, ze świat nie jest zainteresowany ich klęską/porażka przerabianą na sukces, przez obarczanie odpowiedzialnością za to świata, co dzień kto inny może byś winny za wybory niezrównoważonego emocjonalnie, czy niedojrzałego, czy zaburzonego obywatela i to nie prowadzi do niczego prócz rozwalania każdego miejsca gdzie go zaproszą, a co gorsza z którego nie potrafi wyjść;

    można porozmawiać prawie o wszystkim, ale nie z pozycji - ja was k* przerobię, bo ja tylko to potrafię;
    tu każdy może coś dla siebie znaleźć, czegoś się dowiedzieć, jak inni żyją, czego oczekują, co wybierają i jak się zachowują kiedy popełniają błędy, ponoszą porażki cze ewidentnie wdepną w gówno;

    każdy ze swoim gównem musi się zmierzyć indywidualnie i bez sensu jest wciskanie komukolwiek odpowiedzialności za to, ze się pije, kradnie, zdradza czy jest zdradzanym, oszukiwanym czy poniżanym - małe dziecko ma jeden tekst - mamo bo to oni mnie namówili, bo oni są marni; dojrzały człowiek wie, ze za wybór onych i co gorsza wzorowanie się na onych odpowiada ON, on sam i tylko on;

    czy BPD jest złe czy dobre - to przedziwne, by o tym tak gadać - a zdarza się, jakby można było coś na chorobę, zaburzenie, nałóg, czy wódkę zwalić - kto ucieka się do takiego skrótu - a bo ona/on jest na pewno borderem/ma BPD jest w potrzasku; brnie - o tym mógłby tu ktoś pomyśleć; raczej nie zmusi się żadnym sposobem;
    są ludzie: "JA NIE MAM ŻADNEGO PROBLEMU!" i tylko czasem udają, ze chcą coś w sobie zmienić - NIE CHCĄ

    czy zdrada zawsze jest zła - no nie zawsze i najpierw trzeba pogadać co rozumiemy przez zdradę - bardzo ciekawy temat, wymaga spokoju a nie postrzelonego zająca, który widzi wszędzie nagonkę i z jednej strony wrzeszczy jestem dzielny i pokonam ich wszytskich a z drugiej płacze oni mnie niszczą;

    czy ktoś jest z czegoś wyzuty? czasem ktoś nie ma nogi i co? idiota lata i trąbi on jest wyzuty z nogi i nikt nie bierze go poważnie; argument ale nogę widać i jej brak też, jasne ale są deficyty których nie widać i nikt nie śmie w poważnym gronie pleść o impotencji prawda? wyzuty z potencji :) :) :)
    tak wygląda miotanie tu zarzutami w stosunku do ludzi, którzy są żywymi ludźmi - Jasiem Zosią czy Halinką
    a co dopiero rzucanie w ludzi zdiagnozowanych takim - no ślepa kuro, kulawa małpo, nieczuła szujo itd przecież dokładnie tak niektórzy tu w nieskończoność powtarzają - ona ma BPD tzn jest ślepa, kuternoga i garbata - halo opamiętajcie się

    chcecie porozmawiać poważnie o garbie? to dobrze zastanówcie się jak nie wyjść na chama, który ma pretensje do wszytskich gości przy stole, ze ma żonę garbatą - gdy goście albo garbaci albo w związku z garbatym, albo ... co najciekawsze czasem gdy wniesie się do salonu lustro najokazalszy garb ma cham pleciuga i stąd jego obsesja i zatruwanie życia innym

    proszę wszystkich o doszukanie się dobrych intencji w tych przykładach - wiem, można urazić każdego, nie mam wprawy w skutecznym tłumaczeniu bardziej cywilizowanym sposobem - symbolicznie przepraszam garbatych

    każdy może sprawdzić sam siebie, na ile potrafi wyeliminować z tego forum nic nie warte, prymitywne ataki na ludzi zaburzonych, chorych; każdy może zadbać by szukać dla siebie dróg w życiu w swoim pokręceniu, w swoich problemach wynikających z zaburzeń
    nie przypuszczam, by tu pisał ktoś ZDROWY, standardowy, wzorzec normalsa - bo to beznadziejnie nudne osoby i takich nie ma; za to mnóstwo takich które - "ja? ja mam problem? no ja nie mam ŻADNYCH problemów " :) :) :)
  • czarnygrosso 12.12.17, 13:19
    To był bardzo pouczający post brzask, napisany trochę z poziomu nauczyciela zwracającego się do rozwydrzonej dziatwy.Tylko, kto dał ci prawo do rozstawiania ludzi po kątach tutaj? Czy aby czasem, nie za dużo sobie pozwalasz? (to pytania retoryczne, nie wymagam odpowiedzi) Otwarte fora dyskusyjne mają to do siebie, że toczą się na nich dyskusje. Tak to już jest, że nie zawsze one się muszą nam podobać. Wszyscy funkcjonujemy tu na równych prawach, więc szanujmy się. wzajemnie.

    A jeśli o szacunku mowa, to odniosą się jeszcze do tej Twej wypowiedzi.

    ''nie przypuszczam, by tu pisał ktoś ZDROWY, standardowy, wzorzec normalsa - bo to beznadziejnie nudne osoby i takich nie ma; za to mnóstwo takich które - "ja? ja mam problem? no ja nie mam ŻADNYCH problemów " :) :) :''

    A dlaczego nie przypuszczasz? Objaw nam swą tajemnicę :-) A pomyślałaś, że mogą się tu wypowiadać ludzie, którzy po prostu są na etapie leczenia się po relacji z takimi osobami? To jest w gruncie rzeczy bardzo nie w porządku co napisałaś, i jest bardzo krzywdzące. To pokazuje, że nie jesteś lepsza od tych, co ludzi z bpd obwiniają za wszystko; za zdrady, za zniszczony związek, za tamto, za sramto. Podsumowując: tym jednym zdaniem udowodniłaś, że sama jesteś tym, co tak zawzięcie krytykujesz.
  • 9iopack 12.12.17, 14:40

    brz_a_sk ale o co chodzi?
    Chodzi o to, żeby pisać o BPD tylko dobrze?
    To prawie jak z Rejsu
    /Każdy może, prawda, krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki panie to nikomu... Mmmm... Tak, nie... Nie podoba się. Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić, żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie. Tych naszych, prawda, punktów, które stworzymy./.

    Po co było pisać tyle treści, mozna to było zawrzec w jednym zdaniu. :)
  • brz_a_sk 12.12.17, 15:37
    "Witaj w świecie niestabilnych emocji, myśli i nastroju, nadmiaru wrażliwości, pragnienia i odrzucenia jednocześnie, wewnętrznego bólu, którego nikt nie rozumie."

    to forum nie zaprasza do obrzucania błotem
    i wszystkie dotychczasowe formy zwracania uwagi zdaje się nie pomogły
    i szkoda - ja zawsze liczyłam na refleksję - jak widać naiwnie;

    MOJA rola na tym się kończy;



  • roadtrip2 12.12.17, 16:36
    Brzask mam do Ciebie tylko jedno pytanie. I proszę Cię tylko o to byś odpowiedziała tylko TAK lub NIE.

    Wiem że otaczasz się ludźmi z zaburzeniem . Starasz się im w jakiś tam sposób pomagać tak samo jak i ich osobom bliskim. Ale czy kiedy kolwiek bylas w związku partnerskim z taka osoba?
  • 9iopack 13.12.17, 22:32
    Drogowy Wycieczkowiczu2 (albo Samochodowy;),
    nie otrzymasz odpowiedzi, bo - albo to - -ukryta borderka- - albo ktoś bez doświadczeń z partneram zi bpd.
    Coś w stylu: mam swoje zdanie i się z nim zgadzam.
  • roadtrip2 14.12.17, 08:00
    Zakładając brak nie wygodnego odzewu na moje pytanie....domniemam że tu raczej chodzi o brak doświadczenia związkowego z BPD.

    Będąc w kontakcie czysto koleżeńskiem z BPD inaczej to wygląda. Jako koledzy czy znajomi mogą się wydawać fajni.....pojde nawet dalej w tym stwierdzrdzeniu atrakcyjni za swój sposób bytu. W początkowej fazie poznawania mają potrzebę dostosowania się do innych jednostek przez co szybko łapią zaufanie z racji że osoby te mają wrażenie że posiadają one takie same wartości jak oni...... znajomi nigdy nie angażują się w relacje uczuciowo. Znajomości te moga być silne ale uczuciowo powierzchowne bo nie angażują serca ale raczej umysł. Dodatkowo jak ktoś chce im poświęcać czas i wykazuje tony zrozumienia i tłumaczenia ich zachowań po czym mówię ta osoba.... niczego złego nie zrobiłaś tylko twoje zaburzenie. To wtedy one oddadzą wszystko....bo wkoncu znalazła się osoba która pseudo rozumie ich zachowanie i mówi "nic się nie stalo" nie biorąc pod uwagę tego co tym zachowaniem ta osoba wyrządziła innym. Jest to po prostu jedno kierunkowe i napewno nie pomagające o sobie z bpd. Bo uzmyslawia sobie że ona przecież nic złego nie robi bo normals też w tym nie widzi problemu..... I to jest właśnie pierwszy koniec kija.

    Na drugim końcu są ludzie zaangażowani uczuciowo czyli najbliższa rodzina jak i partnerzy. I to właśnie oni dostają przysłowiowe "wpierd...." Za to za po prostu są i trwają z taka osoba . To w ich kierunku są stosowane wszystkie metody by zniszczyć i zgladzic. To nie ich wina że dana osoba ma to zaburzenie Ale to właśnie oni za nie dostają. A niestety z racji zaangażowania uczuciowego trwają z taka osoba gdzie każdy znajomy z grupy powyżej od razu by zerwała z nimi kontakt za destrukcję jaka sieją.

    Widzisz ty ich glaszczesz bo jesteś nie świadoma tego co oni są w stanie odpierd.... I do czego za zdolni a przy tym mówią że kochają. Dlatego wejdź w taka relacje by nas zrozumieć albo załóż sobie grupę wsparcia na jakimś blogu gdzie będziecie się wszyscy tulić 😀i mówić nic się nie stalo....

    Uczciwość zycia polega na tym by nazywać wszystko po imieniu. A nie ubierać brzydkiej od osoby w ładne ciuchy i poscic ja na wybieg. Bo na trybunie są jurrorzy którzy patrzą na całokształt. A nie na to co chciałabyś by zauważyli.

    Brzask nigdy nie zrozumiesz jak to jest nie przechodzący przez to. Dlatego pisząc cokolwiek miej to na uwadze. I ja nie szufladkuje osób z zaburzeniem bo życzę im szczęścia Ale niech zrozumieją ze to nigdy nie znajdą jak nie będę włączyć o niego. A w ich wypadku walka to jest zrozumienie że tak jak oni funkcjonują nie jest normalnie a następnie się tym zająć. Jak pisali wyżej muszą rozwalić swoje ego. By zbudować lepsze od nowa.
    Ale Ci co niechce nic z tym robić z lenistwa niech nie narzekają na krytykę która ich tu nieraz dotyka. Trzeba bieg do mety a nie czekać aż meta przybiegnie do nas.


  • czarnygrosso 14.12.17, 10:20
    ''A w ich wypadku walka to jest zrozumienie że tak jak oni funkcjonują nie jest normalnie a następnie się tym zająć. ''

    I z tym zrozumieniem bywa u nich bardzo ciężko. Sam to przerabiałem z moją ex. Z jednej strony była świadoma swoich problemów, z drugiej strony uciekała od konfrontacji z nimi i w konsekwencji leczenia. Uznała, że jeśli kocham to wytrzymam. Stąd ciągle te shit testy, ile dasz radę wytrzymać i czy nie zostawisz.

    Z tego co mi wiadomo, borderline jest na poziomie emocjonalnym 3letniego dziecka A więc jest de facto osobą emocjonalnie upośledzoną. Związek romantyczny z drugim człowiekiem opiera się także na emocjach - w końcu jest to związek emocjonalny. Z kimś upośledzonym w tym zakresie jest bardzo trudno zbudować relację, to jest raczej niemożliwe. I to jest główny problem. Oczywiście wszystko można zmienić. Ale wpierw trzeba przyznać się przed samym że coś nie działa, a potem podjąć krokiw celu zmiany sytuacji i poszukać fachowej pomocy. Ale dla niektórych łatwiejsze jest zatruwanie życia swoim bliskim niż podjęcie się trudu pracy nad sobą. Smutne ale prawdziwe.
  • 9iopack 14.12.17, 11:43
    Blacky,
    Kiedy w ich filozofii, najważniejsze jest właśnie ich pokręcenie. Oni nawet mówią, piszą, są "dumni" i chwalą się tym, że ono czyni je jakimiś wyjątkowymi, nadnormalnymi, nadsterownymi superludźmi z nadradarem w głowie, bo uważają, że są w stanie zmanipulować wszystkich i wszystko oraz sterować połową świata.
    To jak tu chcesz wprowadzić kroki w celu zmiany, gdy związek/relacja emocjonalna/facet/małżeństwo/dzieci/rodzina są dużo niżej w hierarchii, niż ich - -wyjątkowe borderline- -?
    A że potem nocą morze łez w poduszkę, to cóż, to... to też wina świata a wcale nie ich.
  • zdezorientowany82 13.02.18, 08:37
    zgadzam się z Tobą, ja dla przykładu zostałem zostawiony dla jej byłego do którego wróciła w momencie w którym już ni wytrzymałem i kazałem jej się wyprowadzić. Mamy razem 3 letniego syna, ale dla niej liczy się tylko to żeby jej było dobrze i wygodnie, dziecko jest dla niej tylko kartą przetargową jak czegoś ode mnie potrzebuje !
  • northern_star 13.02.18, 09:56
    Znajomy byl w podobnej sytuacji. Poszedl do sadu walczyć o dzieci, wygral i teraz są z nim. Ona jak mialy 3 i 5 lat zostawiala je same w domu i szla na balety z nowymi wojkami. Jak perzegrala sprawe to sie na nie obrazila i niema czasu by sie z nimi widywac. Teraz maja po 12 i 10 lat i niechca z nia miec kontaktu. A ona dalej szaleje. Ostatnio zalozyla sprawe mu by płacił na nia alimenty bo jej sie biegnie zyje a on tyra w Norwegii wiec e jej mniemaniu jej sie należy chodz małżeństwem od dawna nie sa.
  • brz_a_sk 13.02.18, 12:29
    tworzycie nieodpowiedzialne pary osób o przeróżnej konstrukcji;
    mniejsza jak wiele mają wspólnego z realem a ile z mistyfikacją;
    opisujecie swoje porażki ze stempelkiem - wINNA, zdrowo zaburzona partnerka- bo przecież nie są to ekspiacyjne rekolekcje;
    jeśli ktoś nie rozumie, że odpowiada za swoje pomyłki w życiu, zwłaszcza za związki, układy, wykorzystanie osób w trudnej sytuacji, chorych, nieświadomych to ma problem;
    dodatkowo szukacie wyjaśnienia swoich porażek w sposób niewróżący rychłej metamorfozy - zmyślacie czarownice, a że niemodne to bach jakieś zasłyszane określenie, jakieś ekstremalne zaburzenie - BPD - żeby tylko opisać niezwykłość bagna jakiego szukaliście zdaje się;
    kiepski pomysł na taplanie się w swoich własnych fascynacjach - a jak ona mnie biła, a jak strasznie zdradzała, a jak poniżała, ze bożekochany - nikt na świecie nikogo tak nie torturował, a jakie łańcuchy, a jakie lochy, a jaki diabeł w macicy czy pochwie - bo to jakoś tak się tłumaczy te czary;

    ludzie siedzą w związkach trudnych, skomplikowanych, uzależniających - kto ma jakąś bazę, świadomość i poczucie wartości, zasad - wyrywa się, kto ma rozwalone poczucie wartości tkwi i szuka winnych za jego współuzależnienie i tyle na temat prozy tu z samoprezentacją własnych słabości;

    swoją drogą mam wrażenie, że bardzo pokaźna grupę ludzi opisujących 'swój związek z borderem' stanowią ludzie bliscy tego zaburzenia i nieświadomi jak bardzo im potrzebna wiedza i autoterapia; latami biadolą i rujnują życie każdej kolejnej dopadniętej osobie, żyją w matrixie własnych zaburzeń i uzależnień, narcystycznie nie są w stanie spojrzeć na SIEBEI i szukać ratunku, lub chociaż pomocy;

    Trudno jest się rozstawać, mierzyć z sobą samym, ale nic tego nie zastąpi - siebie zrozumieć najtrudniej, myślę że związek z osobą mocno zaburzoną czy chorą wymaga niesamowitej świadomości i poczucia własnej wartości i WIEDZY - odpowiedzialności;

    gdyby ktoś zechciał już zabrać się za wiedzę to na pewno sam sobie wiele pomoże; a jeśli nie da rady pogodzić się z prawdą to wiadomo - mamy problem Houston - kosmiczny problem z samym sobą;

    polowanie na czarownice czas zamienić na prysznic dla czarodziei - trzeba się trochę odświeżyć i oprzytomnieć - wymalowanie w kolorowe kropki i kreski, w barwach wojennych - :) :) :) nadajecie się na terapię chyba

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka