Dodaj do ulubionych

5 lat z borderką:-) zerwany kontakt

28.12.17, 15:50
Witam serdecznie. Przypadkowo trafiłem na to forum :-) i muszę stwierdzić, że byłem przez 5 lat z borderką:-) ile było rozstań, momentalnych związków itp. Teraz po części wiem jak powinienem z nią postępować i jak spróbować jej pomóc. Niemam z nią żadnego kontaktu od kilku miesięcy - zablokowała mnie na facebooku, zablokowała mój numer telefonu. Chciałbym z nią o tym wszystkim porozmawiać, jednak niewiem czy to dobry pomysł? jak myślicie czy mój borderek się wkońcu odezwie?? czy mam sam nawiązać kontakt? Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • snorkeling 28.12.17, 16:38
    Nie kontaktuj sie strata czasu I zdrowia - skup sie na sobie, poniewaz skoro chcesz jej pomagac to znaczy ze jeszcze masz problem ze soba
  • kostek_be 28.12.17, 16:53
    Chcę pomagać, bo chcę zawalczyć o to wszystko. Ponoć z borderem można żyć :-) to chcę podjąć walkę :-)
  • roadtrip2 29.12.17, 06:50
    Hmmm jak przeczytałem twój post to sobie pomyślałem że to "chyba żart ". Potem nastąpiła chwila refleksji z backflashem po czym przypomniałem sobie że miałem podobnie.
    Ty tego jeszcze nie wiesz ale ja już tak. I powiem Ci to w tajemnicy że "nie można pomóc komuś kto tej pomocy niechce "..pojde dalej w tej tezie i powiem że odrzuca pomoc bo mimo co Ci mowi i jak gra to w tym bałaganie jej jest dobrze. Jeżeli nie dostanie na maksa po dupie od życia to tak Bedzie funkcjonować do usranej..... dlatego ty nic z tym zrobić nie możesz. I to nie ujma dla Ciebie ale fakt z którym musisz się pogodzić.

    W dodatku bpd nie potrafi być samemu. Dlatego jeżeli nastąpiło jej zerwanie po 5 latach tz że robiła to dla siebie w miekki sposób czyli mając już wtedy kogoś e zanadrzu . Bo inaczej by byla była tylko być.

    Dlatego popracuj nad sobą bo chęć dzwonienia do niej to jest całkowity brak szacunku do swojej osoby. A gdy samemu się nie szanujesz to takiego szacunku nikt do Ciebie nie będzie miał a zwłaszcza ona. Zamknij rozdział i idź do przodu nie patrząc w tył. Nie mówię że bedzie lekko bo nie bedzie. Ale w twoim przypadku to jedyna droga. W dodatku musisz w sobie znaleźć przyczynę dlaczego taki związek tak długo istniał mimo że byk toksyczny.

    Może napisałem zbyt ostro ale jesteśmy dorośli dlatego nazywamy rzeczy po imieniu 😁

  • roadtrip2 29.12.17, 07:15
    A co do pytania czy się "borderek "odezwie?

    Odezwie się jak mu zacznie być nudno z gościem z którym obecnie jest. Zacznie szukać kolejnego punktu zaczepienia czyli alternatywy by w razie "W" mieć na kogo przeskoczyć. Ale to nie będzie miało nic wspólnego z uczuciem a raczej z wyrachowaniem.

    Wiem! Nie do pomyślenia ale niestety tak działa ten mechanizm. To co mogłeś mieć z tego związku pozytywnego to było to tym co zaobserwowales w pierwszych waszych miesiącach. Czyli już daleko za Tobą i to nigdy by już nie wróciło. Dlatego zastanów się za czyn tęsknisz? Bolem? Nie odpowiadaj na to pytanie ale popracuj nad tym dajac sobie ta odpowiedz na cel roku 2018
  • kostek_be 29.12.17, 09:05
    Ja to wszystko rozumiem. Przestudiowałem to forum. I parę innych stron. Szkoda że wcześniej nie wiedziałem o istnieniu borderline :-) może mógłbym postawić jakieś granice... Teraz tak sobie gdybam :-) wiadomo, że za nią tęsknię i pewnie jeszcze trochę to zajmie zanim uwolnię się od swojego borderka :-)
  • roadtrip2 29.12.17, 09:57
    Każdy tęskni po rozstaniu. Jednej osobie przechodzi szybciej drugiej wolniej. Tyle że ważne by być konsekwentnym w swojej decyzji. Bo jak się nie jest to zerujemy licznik i jesteśmy zmuszeni wszystko przechodzić na nowa.
    Nie da się zbudować normalnej relacji gdzie tylko jedna osoba chce a druga jest zapatrzona tylko na swoje potrzeby.

    Relacja związkową powinna być 50% na 50% z każdej ze stron. Aby to osiągnąć dwie osoby musza iść na kompromisy i rozumieć swoje wzajemne potrzeby. Tego bilansu nie da się osiągnąć z nie leczonym bpd bo w jego mniemaniu należy się wszystko a racji patrzenia tylko na to co on potrzebuje. W dalekiej relacji po dewaluacjach w jego oczach nie zasługujesz na nic by zrobiła dla Ciebie bo już nie jesteś ideałem. Jak to moja mówiła. Ona potrzebuje kogoś kto będzie ja stawial na piedestale..... na tym zakończę ....

    Powodzenia i trzymam kciuki za twoja konsekwencje. Czas pozwoli Ci wiele z tego wszystkiego zrozumieć.



  • kostek_be 29.12.17, 11:15
    Daj jakiś kontakt do siebie???
  • roadtrip2 29.12.17, 11:26
    Ridetolife77@gmail.com
  • peterchec 30.12.17, 01:45
    Niestety,ale roadtrip2 ma całkowitą rację.Wiem jak bardzo trudno pogodzić się z prawdą i weim,że prawie wszyscy po takich związkachwłączają w sobie mechanizm wypierania i łudzą się powrotem BPD Tęsknimy strasznie za czymś co jest tak trudne do zrozumienia,tak trudno zdobyte za niewyobrażalną cenę .Pragniemy naprawić osobę,relacje,związek.Tak wspaniale było na początku,że w naszym umyśle wszystko inne zostaje zasłonięte i ślepo wierzymy w cud,który niestety nigdy nie nasąpi. Każdy chce walczyć,bo wierzy,że jest tym jedynym,któremu się uda naprawić taką osobę poprzez swoją miłość i wielkie zaangażowanie.Tylko trzeba pamiętać,że miłość ma różne wymiary i dla każdego oznacza coś innego.Miłość osób z BPD jest "inna" i chwała tym,którzy potrafią ją zdefiniować i określić.Nie da się zbudować zdrowego związku z osobą,która jednocześnie chce być kochana a z drugiej strony panicznie tej milości się boi i przed nią ucieka. Czym bardziej Ci zależy i czym bardziej taką osobę obdarzasz swoją miłością-tym bardziej krzywdzisz ją i siebie samego.Paranoja,wiem,ale tak jest ! Zachowanie granic i zdrowego dystansu działa tylko na jakiś czas i jest jakby przedłużeniem całego procesu i cierpienia obu stron.Zawsze można mieć nadzieję na powrót i zawsze można próbować zawalczyć,ale to niczego nie zmieni i niczego nie naprawi.To tylko przedłużanie cierpienia swojego i osoby zaburzonej.
  • dreds11 03.01.18, 21:27
    Ja właśnie jestem po rozstaniu z kobietą BPD.Prawdę "pisząc" rozstajemy się ze sobą już od wrzesnia i co miesiąc na parę dni do siebie wracamy.Mam nadzieję ,że to już ostatetczne rozstanie.Po prostu mam już dość robienia pierwszego kroku po okresach ciszy.Tym razem pousuwałem wszystkie możliwe opcje żeby mnie nie kusiło ponowne nawiązanie kontaktu. Z jednej strony jest mi trochę ciężko ,bo jednak trzeba się przyzwyczaić do bycia samemu a z drugiej strony czuję się lepiej ,bo już nie muszę się zastanawiać jak w danym momencie ONA się będzie mieć samopoczucie.SZczególnie po ostatnim spotkaniu gdzie po raz pierwszy od pół roku znajomości pokazała swoją słabość, emocję i się rozpłakała z wyrzutem że jest bardzo nieszczęśliwa i nigdy szczęśliwa nie będzię. Z tego co mówi bardzo tęskni za normalną rodziną któej jej brakuje.Obecnie jest w trakcie rozwodu ze swoim mężem (podobno oboje dali sobie nieżle w kość).CXzytając komentarze złapałem się na tym że po jej płaczu zapragnąłem być jej "wybawicielem" , powiedziałem jej ,że zawsze będe z nią i będę się starał jej pomóc.Teraz wiem ,że to niemozliwe.Szkoda mi trochę tej kobiety bo jest wartościową osobą (podobno osoby z Bordeline mają to coś a może ja tylko tak sobie przedstawiam. W każdym bądż razie jak napisałem już wcześniej mam dość tej toksycznej relacji, chociaż z drugiej strony gdyby nie poczucie honoru to dla sprawdzenia mam ochotę zapytać jej czy ma ochotę się spotkać.Zawsze było tak ,że mówiła ,że nie możemy się spotykac ale jak nawiązywałem kontakt zawsze zgadzała się spotkać.Na szczęście teraz wiem ,że to by był duży bład, więc ...milczę :) Przepraszam ,że być może mało zrozumiale opisałem swoją sytuację ale musiałem się tym z kimś podzielić.
  • czarnygrosso 04.01.18, 11:40
    '' powiedziałem jej ,że zawsze będe z nią i będę się starał jej pomóc''

    Osobie z BD nie wolni mówić, że ''zawsze z nią będziesz'' albo, że ''będę z tobą ponad wszystko''. Jeśli takiej powiedziałeś, to sorry, ale już jest pozamiatane. Żeby utrzymać relacje z taką borderem, należy przede wszystkim wyraźnie nakreślić granice i powiedzieć, że jeśli border przegnie to koniec. Z drugiej strony ma to już znamiona w pewnym stopniu ''wychowywania'' partnera, a to raczej zdrowe już nie jest.
    O syndromie ratownika już nawet nie wspominam, bo widzę, że dobrze wiesz o co chodzi.
  • 9iopack 04.01.18, 12:22
    czarnygrosso ma trochę racji. Teraz będziesz (znowu?) testowany, żeby wyszło, że "i tak nie jesteś idealny" i "to Ty jesteś temu winien, bo OBIECYWAŁEŚ a i tak "nie jesteś z nią ponad wszystko i to wcale nie taka wielka, prawdziwa miłość". Ona da (-ła) dupy innemu "wcale nie dlatego, że chciała...", tylko "chciała sprawdzić" i TO TY JESTEŚ WINIEN I TO TY "NIE PRZESZEDŁEŚ TESTU" (bo powinieneś jej wybaczyć, gdyż prawdziwa miłość wybacza wszystko i potwierdza, że - ona jest dla Ciebie najważniejsza -).
    Wiem, że to idiotyczne, ale one tak myślą, a dodatkowo wytłumaczeń na wszystko mają pełne worki (i... naprawdę same wierzą w te głupoty!).
    Stary, zwijaj żagle i zrywaj się od tej toksyny/trucizny jak najdalej, bo widać, że już się do Ciebie "podłączyła" i pije krew jak kleszcz rozmiarów małej, wrednej i oszukańczej sroki...
  • dreds11 04.01.18, 13:43
    😀Jak już napisałem wcześniej pomimo pokusy nie odnowie z nia kontaktu.Troche późno ale jednak przypomniałem sobie o swoich wartościach.Jedna z nich jest honor i duma, że nie prosi się o znajomość,uczucia kogoś kto tego nie chce.Wiec pie...yc to 😊Nie wiem jak bym się zachował gdyby nie to forum i inne artykuły.Chociaz nie do końca wszystkie objawy się zgadzają.Moja dawna koleżanka bardzo się zmieniła od dnia kiedy ja poznałem.Zaczela częściej chodzić do psychologa,bierze jakieś leki po których jest lekko nieprzytomna ale co według mnie najważniejsze praktycznie do zera ograniczyła picie i ćpanie.Zaczela uprawiać sport bieganie siłownia.Jedna rzecz mnie zastanawia po wspólne spędzonym weekendzie powiedziałem jej że się zmieniła.Zrobila się bardziej spokojna,zero agresji.W odpowiedzi usłyszałem "jest gorzej niż myślałam musimy przestać się spotykac"Do dziś nie wiem o co jej chodziło.Zreszta nie pierwszy raz zauważyłem że po pewnym czasie przebywania że mną zmieniała się w miła kobietę po chłodzie jaki od niej czułem przy pierwszych minutach naszych spotkań.Nie wiem może taka grała?Ale jak już napisałem mam to wszystko już za sobą, chce teraz tylko poznać różne punkty widzenia odnośnie takich relacji.
  • dreds11 04.01.18, 14:58
    Do "czarnego" Uważasz że powiedzenie "będę się starał ci pomoc" po tym jak się rozpłakała i z żalem mówiła że jest nieszczęśliwa i nigdy nie będzie szczęśliwa było przegięciem z mojej strony!?Może powinienem ja opierdzielic i powiedzieć żeby się uspokoiła bo kopnę ja w zadek?Pisalem już że pierwszy raz przy mnie tak się rozkleila.Zreszta chwilę przed tym kazała mi iść do domu.Niestety taki już jestem że po małym bara bara nie potrafię wstać i sobie pójść tym bardziej że to był środek nocy a ja wtedy wyjątkowo było u niej na pieszo🙂Zresztą opłacało mi się zostać do rana.Nawiazujac jeszcze do moich tamtych słów to powiedziałem jej to po raz pierwszy.Wczesniej mówiłem jej że jest mi jej trochę szkoda i przykro a gdy w ciągu minuty zmieniała się z radosnej kobiety w smutna zamyślona osobę mówiłem że mnie to wkurza .Nie wiem czy to było dobre czy nie.W sumie teraz to już nie ma znaczenia decyzja o końcu znajomości została podjęta.
  • czarnygrosso 04.01.18, 15:17
    ''Do "czarnego" Uważasz że powiedzenie "będę się starał ci pomoc" po tym jak się rozpłakała i z żalem mówiła że jest nieszczęśliwa i nigdy nie będzie szczęśliwa było przegięciem z mojej strony!?Może powinienem ja opierdzielic i powiedzieć żeby się uspokoiła bo kopnę ja w zadek?''

    Nie powiedziałem że powiedzenie jej "będę się starał ci pomoc" było twoim błędem. Błędem było powiedzenie jej ''że zawsze będe z tobą''. Bo widzisz, w ten sposób zakomunikowałeś jej, że bez względu na to, co ona zrobi, zawsze będziesz przy niej. W takim momencie bpd dostał sygnał, że może wszystko a ty i tak zawsze będziesz. To prosta recepta na klęskę i na robienie za ''szmatę od podłogi'' w relacji. W relacji z bpd trzeba wyraźnie wytyczyć granice i je utrzymać i żadne ''ponad wszystko'', a ty popełniłeś podstawowy błąd. Miłym i porządnym ''ratownikom'' border wejdzie na głowę i taką osobę zniszczy.
    Musi też bardziej przyjrzeć się sobie, co sprawiło, że byleś w tej relacji dlaczego tak ciągnęło cię do niej.
  • dreds11 04.01.18, 16:01
    Może i dostała taki sygnał ale na drugi dzień po awanturze o duperele gdy mi napisała że się zawiodła i że nie chce się ze mną spotykać odpisałem jej koniec tłumaczeń z mojej strony i jak nie chce się spotykać to nie.A co do powodu to może zabrzmi dziwnie albo głupio ale to chyba była wina jej odmienności,weekendowego sposobu życia.Ciezko mi to wytłumaczyć ale "od zawsze" przebywam ze specyficznym ludźmi tzn.dziwne fryzury,kolczyki dziary imprezy.I chyba najważniejszy powód że po prawie 2 latach od powiedzenia sobie "żadna kobieta mnie już nie zrani" zmieniłem zdanie.Chyba wiemy o co chodzi?😊Zresztą jej też trochę zajęło zanim zgodziłem się na bliższa znajomość.A z tego co gdzieś tu czytałem niedostepnosc to jest to co te ktobiety lubią.
  • 9iopack 04.01.18, 15:57
    (Przypadkowo) pierwszy raz przy mnie tak się rozkleiła,
    (też przypadkowo) chwilę przed tym kazała mi iść do domu (i tu też akurat przypadkowo) po małym bara bara,
    (i jak najbardziej i tu przypadkowo) to był akurat środek nocy,
    a ja wtedy wyjątkowo (i dla niej oczywiście również przypadkowo - bo na pewno nie wiedziała o tym) byłem u niej na pieszo,
    zresztą opłacało mi się zostać do rana (i - przypadkowo znowu - dałem sobie wydrzeć taką akurat deklarację dla niej).
    A potem to już ona przechodziła przypadkowo z tragarzami...
    Q-va, jacy wy jesteście naiwni!!! Sami się prosicie o to, żeby wami manipulować.
  • dreds11 04.01.18, 16:10
    Sugerujesz że zmyślam?A może po prostu jestem tchórzem i po drinku nie siadam za kółko?A może po prostu razem z nia byliśmy niudacznikami i po późnym powrocie z pracy i załatwienie kilku spraw spotykaliśmy się wieczorami?Moze jest jeszcze jeden bardzo ważny powód o którym nie będę wspominał a który co jakiś czas opóźnia nasze spotkania.Moze też powinienem napisać że nie mieszkaliśmy razem?Dlatego mam prośbę żebyś kogoś nie oceniał jak nie znasz całej sytuacji.
  • 9iopack 04.01.18, 16:24
    Sugeruję, że jesteś idiotą, który dał się wmanipulować w jej niecny "plan testowania" i nic tu kurwa nie było dla niej i wg niej "przypadkowe", tylko wszystko zaplanowane -
    - wybrała dobry moment (żebyś miał trudniej wyjść -noc, piechotka), przeczołgała wypraszając Cię z domu (żeby było trochę w tym podskórnego szantażu), rozmiękczyła bara bara (żebyś był trochę na nią zafiksowany), zachęciła nagrodą (kolejne bara), wymusiła deklarację w stylu "tak, tak, dla ciebie zrezygnuję nawet z siebie samego, kochanie!), żeby potem - ku swojej już chorej satysfakcji - kopnąć Cię w dupę jako tego - wg niej już zdewaluowanego "słabego, uwiązanego, zdeptanego już i pogardzanego pieska-podnóżka"...
    Jesteście tak głupi i ślepi, że w ogóle mi Was nie żal...
  • dreds11 04.01.18, 17:08
    Nie jestem twoim ojcem więc nie trafiłeś z tym idiotą.Poza tym pajacu chyba sam musisz się leczyć skoro wszędzie widzisz manipulacje.Chyba że nie jesteś pałacem a medrcem i mi wytłumaczysz skąd ona mogła wiedzieć pisząc do mnie o 22 że wcześniej coś piłem?Pewnie zaburzenie jej kazali założyć monitoring w moim mieszkaniu i była pewna że nie przyjadę do niej samachdem.I już na koniec naszej miłej pogawędki chyba nie zrozumiałeś co pisałem wcześniej.Koniec tej chorej znajomości.
  • 9iopack 04.01.18, 17:30
    Nie mogła wiedzieć. "Teatrzyk" został odpalony, jak już pojawiłeś się na miejscu i były jej znane (dostępne) wszystkie fakty i okoliczności.
    Ale OK, trzymaj się swojej wersji, jeśli to pomoże Ci żyć.
    Bo co ja tam wiem.
    One dla Was "mają to coś", a Wy jesteście ich "rycerzami" i "wybawicielami" albo "ratownikami".
    Kretyni. Masochiści. Tylko nie płakać tu potem na tym forum, że (czy) "moja bordereczka się w końcu odezwie/wróci..."?
    Cioty... :(
  • dreds11 04.01.18, 17:47
    Pocieszny jesteś 😊ale znudziły mi się durnowate mądrości pajacyka któremu wydaje sie wszystko wie więc żegnam.Szkoda mojego czasu i tego fajnego do pewnego czasu wątku.I strzeż się border demonicy bo na pewno wyreżyserowała to że teraz wylewasz te swoje mądrości.😁
  • roadtrip2 07.01.18, 09:47
    9iopack masz rację, taki jest przeważnie powod by być w takim związku gdy się już widzi że coś jest nie tak....niestety ale trzeba czasu by dojść do takiego wniosku więc niema co się kłócić bo każdy widzi to co chce a nie to czym jest. Taki system obronny....
  • dreds11 07.01.18, 11:45
    Pewnie i 9iopack ma rację ale czy to powód żeby wyzywać innych ludzi?Z drugiej strony jest tak pochłonięty szukaniem manipulacji ,że nie zauważa innych rzeczy.Przecież wyrażnie parę razy napisałem o końcu znajomości z borderową koleżanką.Więc nie ma żadnego płaczu , czy nadziei na kontakt i powrót.Było mineło i nie mam zamiaru więcej sobie głowy zawracać taką chorą znajomością.
  • czarnygrosso 07.01.18, 18:14
    ''Pewnie i 9iopack ma rację ale czy to powód żeby wyzywać innych ludzi?Z''

    Nie, nie jest to powód. Nie ma usprawiedliwienia dla inwektyw. Z drugiej strony trzeba też zrozumieć, że piszą tutaj również osoby poranione po kontaktach z osobami z borderline i niestety złość, frustracja robią swoje.
  • dreds11 07.01.18, 19:15
    Spoko,luzik :) Prawdę mówiąc mi w chwilach słabości pomaga to forum.Jak sobie poczytam co inni przeżyli w takich związkach to odechciewa mi sie kontaktu z ex.Chociaż i tak uważam się za szczęśliwca,bo w moim przypadku nie było rękoczynów ani wyzwisk.Może to efekt zbyt krótkiej znajomości a może tego ,że od początku miała na mnie wyebane :)
  • brz_a_sk 08.01.18, 01:27
    między decyzją, że z kimś chcemy być, a decyzją, że chcemy skończyć związek dzieje się tyle na ile się zdecydujemy; czasem zwlekamy zbyt długo i wtedy mam wyrzuty; czasem o to, że zaniedbaliśmy siebie;
    jak to naprawić? jak się poskładać, pozbierać?
    są różne pomysły i na pewno ludzie różnie wybierają;
    związki z osobami z BPD, czy innymi zaburzeniami, czy chorobami są bardzo trudne;
    mnie się wydaje, że latami uczymy się jak to jest możliwe, że ludzie tak bardzo mogą się różnic od nas, czy między sobą; my też różnimy się od innych przecież i tak można patrzeć na siebie i innych;
    po rozstaniu można spokojnie domykać drzwi :) , z szacunku i do siebie warto :)
    gdy źle lokujmy kasę ... trzeba udźwignąć i rozkminiać rynek :)

    nie jest dobrze doszukiwać się więcej i więcej wad niż zdarzyło się nam poznać w trakcie związku - choć to kusi;
    kiedy mija czas negowania, przychodzi czas refleksji - nad swoją wolnością, wiedzą, decyzjami ... są ludzie, którzy tak mocno nie potrafią się zmierzyć ze swoją pomyłką, porażką, że grzęzną i nie wychodzą nigdy z etapu buntu, obwiniania;
    lepiej nie mówić jakie to ma znaczenie dla kolejnych związków;

    kiedy jest spokojniej zaczynamy rozumieć najbardziej skomplikowane związki , zwłaszcza jeśli byliśmy w nich uczciwi, prawdziwi; smutne jest to, że się udało, czasem smutniejsze jest to co zrozumieliśmy o BPD; jak ciężkie i bezlitosne jest to zaburzenie; każdy z nas ma problemy i z reguły wcale sobie z nimi nie radzi, bo mu się nie chce, albo nie potrafi, albo uznaje że się nie da - nie oszukujmy się, że innym jest łatwiej zwłaszcza gdy mają cholernie poważne kłopoty;

    warto spróbować, chociaż siebie pojąć, ogarnąć i radząc sobie rozumieć jak trudno mogą mieć inni;

    wiecie, że rozstania bywają trudniejsze niż śmierć? myśleliście czemu?
  • dreds11 08.01.18, 09:37
    W moim przypadku chyba jeszcze za wcześnie na domykanie drzwi.Minely dopiero 2 tygodnie od rozstania i pomimo tego że nieraz słabo się robi od myśli i emocji to do konca nie wiem co czuję.Na pewno nie jest to złość czy nienawiść.Moze jakiś żal i ulga.Ulga że nie muszę już się zastanawiać dlaczego ona w danej chwili tak się zachowuje,tak mnie traktuje.
    Na pewno wiem że ja pierwszy kontaktu nie napisze bo wtedy nie mógłbym spojrzeć sobie w oczy.
    Może zabrzmi to idiotycznie ale zastanawiam się czy nie iść do jakiegoś lekarza żeby zmienić swoją aurę.Po rozstaniu z borderka uświadomiłem sobie że ja właśnie przyciągam takie kobiety.- kobiety które mają nieciekawe relacje z matkami lub te które były ponizane przez wcześniejszych partnerów.
    Masakra jednym słowem 😀😊
  • czarnygrosso 08.01.18, 10:38
    dreds11 napisał(a):

    > Może zabrzmi to idiotycznie ale zastanawiam się czy nie iść do jakiegoś lekarza
    > żeby zmienić swoją aurę.Po rozstaniu z borderka uświadomiłem sobie że ja właśn
    > ie przyciągam takie kobiety.- kobiety które mają nieciekawe relacje z matkami l
    > ub te które były ponizane przez wcześniejszych partnerów.
    > Masakra jednym słowem 😀😊

    Nooo, niezbyt ciekawie... Warto, abyś poszedł do psychologa, bo jeśli faktycznie przyciągasz dziewczyny z problemami, to ewidentnie masz poważny problem ze sobą. Zresztą sam fakt, że byłeś z dziewczyną z bpd o tym świadczy. Warto dodać, że takie zrywanie i wracanie do siebie, o którym pisałeś, również może świadczyć o tym, że OBYDWOJE partnerzy mają zaburzenie osobowości typu B.
  • dreds11 08.01.18, 13:42
    Z borderka sprawa wydaje mi się jasna.To jest coś co często pojawia na tym forum czyli sex.Dopiero później pojawia coś więcej. Poza tym że względu na duża różnice wieku widziałem w niej siebie z mlodych lat.Tzn wkurzeni na ludzi i świat.Teraz wydaje mi się ze z tym nie mam problemu.Wkurzenie zmieniło się w dystans i olewactwo. I chyba to mnie "zgubilo"🙂 i nie odczytywalem teraz dla mnie jasnych sygnalow.Teraz już jak usłyszę od laski tekst w stylu jestem smutna i moje życie jest smutne albo tekst jestem zjebem emocjonalnym to będę sobie darował znajomość.W sumie nie wiem czy 5 miechów regularnych spotkań i 3 miesiące sporadycznego widywania się to dużo czy mało.Teraz najważniejsze jest definitywne zakończenie znajomości i że z dnia na dzień czuję coraz lepiej.😊
  • krzywijo 24.09.18, 13:52
    Zgadzam się z roadtrip...ja po 5 latach trafiłam na terapie gdzie dowiedziałam się ze to border. I tez chciałam pomoc. Ale gdzie tam...obuzenie na same slowo..nie dasz rady.
  • leda16 24.09.18, 20:43
    Ale Ty "dałaś radę", prawda? Tam, gdzie profesjonaliści nie potrafili...

    --
    www.pmiska.pl
  • czarnygrosso 30.12.17, 00:35
    ''Teraz po części wiem jak powinienem z nią postępować i jak spróbować jej pomóc.''
    .
    Kolego, Twoim zadaniem nie jest wychowywać i terapełtyzować dziewczynę w związku. Jej może pomóc tylko wykwalifikowany i dobry terapeuta. Takie zrywanie kontaktu jest typowe dla BPD. Może zadzwoni, może nie. To zależy, czy będzie cię potrzebować. Ale pamiętaj: tu nigdy nie chodzi o ciebie. Ja bym nie dzwonił. Po co ci to? Ciesz się że cię zostawiła. Poniekąd zrobiła ci przysługę.
  • tymczasowy_login01 04.01.18, 00:54
    Wyjaśnie Ci to: ciągnie Cie do niej z dwóch względów
    1. Rozumiała Cie jak nikt inny, byliście polówkami tej samej pomarańczy, zagubionymi bliźniaczymi duszami, które odnalazły się w bezmiarze kosmosu....
    2. Był zajebisty sex
    ad.1 Przestudiowała Cie i mówiła to co chcesz usłyszeć, robiła co chwiałeś , żeby robiła...Przez pewien czas dopóki Ci kompletnie nie odbiło na jej punkcie i to ona mogła Cie urabiać jak plastelinę. Miesiąc miodowy NIGDY nie wróci, nie łudź się. Punkt pierwszy mamy z głowy
    ad.2 Puszczalskich, wyuzdanych lasek rozkładających nogi przy pierwszej nadarzającej się okazji jest na pęczki; rewolucja seksualna miała miejsce dawno temu i teraz jest łatwo. Jak nie wierzysz to się zarejestruj na losowo wybranym portalu randkowym. Nie musi być tinder. Nie musisz się z taką wiązać. Zwłaszcza jak ma BPD. I nie myl chuci z miłością. Punkt drugi mamy z głowy.
    Nie masz po co do niej dzwonić. teraz czas na reflekcje i zastanowienie się: co z Tobą jest nie tak, że tkwiłeś w tym szmbie tak długo. Bo przyczyna po temu na pewno jest.
  • czarnygrosso 04.01.18, 11:21
    ''ad.1 Przestudiowała Cie i mówiła to co chcesz usłyszeć, robiła co chwiałeś , żeby robiła...Przez pewien czas dopóki Ci kompletnie nie odbiło na jej punkcie i to ona mogła Cie urabiać jak plastelinę. Miesiąc miodowy NIGDY nie wróci, nie łudź się. Punkt pierwszy mamy z głowy''

    Niestety to prawda. W sumie robią to ze strachu przed samotnością. Chodzi o to, żeby mocno przywiązać do siebie partnera. Dlatego mówią wszystko to, co partner zawsze chciał o sobie usłyszeć. A że często partner BPD sam jest zakompleksiony, to łyka to wszystko. Kiedy już złapie przynętę i już jest złapany, to wówczas przychodzi rzeczywistość....
  • deymos666 09.01.18, 12:47
    Cześć, moze moja rada jeszcze się przyda. Przerabiam to w podobnym czasie jak Ty. Oczekujesz czegoś, co można nazwać "zamknięciem". Mogę Ci napisać od razu - nie uzyskasz satysfakcjonującego zakończenia. Kiedy się z nią nawet spotkasz, czeka Cię albo ponowny ból i zranienie, albo wróci do Ciebie i w konsekwencji to samo. Robisz coś (ciężko nawet nazwać to błędem) co robi chyba każdy kto był w związku z borderką - traktujesz ją jak kogoś bez zaburzenia osobowości. Liczysz, że logiką, argumentami, odpowiednim podejściem zmienisz ją i wróci to wszystko co dobre, te krótkie chwile w których czułeś, że byłeś szczęśliwy. A takie chwile i takie poczucie dają tylko borderki. Musisz wiedzieć i pogodzić się z jednym. To nie wróci. Ja też nie wierzyłem, więc jeśli negujesz to i myślisz że dasz radę, rozumiem. Ale póki jeszcze możesz, uciekaj. Naprawdę. Nie szukaj z nią kontaktu, sam ją zablokuj i potraktuj jako cenne doświadczenie. I ciesz się z tego, że ona uciekła. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, naprawdę, ale posłuchaj dobrej (jak widzę nie tylko mojej rady). Ja też chciałem pomóc swojej borderce wiele razy. Poleglem. Ona teraz borderuje dalej, ja się zbieram do kupy. Tak to działa i inaczej nie będzie w Twoim przypadku. Powodzenia
  • dreds11 09.01.18, 19:07
    deymos666 dzięki za rady (i nie tylko Tobie) :) ale jest wszystko ok. Do zakonczenia tej znajomości mentalnie przygotowywałem się od ponad miesiąca. A to że ona się mną "rozczarowała" i i odechciało sie jej ze mną spotykać ułatwiło mi zadanie.Kiedyś gdy mi mówiła ,że nie nadaje sie do związku ,że musimy przestac sie spotykać to z nia o tym rozmawiałem.Teraz było inaczej, po prostu odpisałem jej ,że jak nie to nie :).A o spotkanie z nia się nie boję ,bo to nastapiło w ub. week.Sam byłem zdziwiony ,że nie kusiło mnie żeby do niej podejść, pełny luz z mojej strony.Może mi się tylko wydaje ale ona to bardziej odczuwa.Starała się pokazać ,że dobrze się bawi ale znam jej twarz.To nie jest twarz mojej byłej kolezanki gdy naprawde się dobrze bawi.Ale pierniczyc to ,to juz nie mój problem (chyba).I na koniec to chyba sa moje ostatnie dni na tym forum,bo teraz to jest jedyna rzecz która mnie łaczy z problemem borderline.
  • deymos666 11.01.18, 09:16
    I bardzo dobrze. Uważaj jednak, ponieważ z mojego doświadczenia wynika, że taka postawa jak ta która opisujesz prowokuje borderline do nawiązania kontaktu. Jeśli prosiłbyś ją o to, żeby być razem, przekonywał, argumentował - wtedy spokojnie, odrzuciłaby Cię szybko. Jednak kiedy Ty dajesz sygnał że nie jesteś zainteresowany, to tylko może pobudzić do działania. Przerabiałem to sam nie tylko w stosunku do mnie. Moja partnerka miała problem z kończeniem relacji ze swoimi partnerami i wielokrotnie kiedy Ci ignorowali ją, na przykład na jakimś piwie gdzie przypadkiem się widzieli, nie mogła się powstrzymać żeby ich nie zaczepić jako pierwsza, nawet jeśli próbowali jej unikać. Kiedy facet od nas z pracy po jakiejś tam przygodzie na jednej z imprez integracyjnych przestał się do niej odzywać po jakimś czasie sama opowiadała mi o przemożnej potrzebie pogadania z nim "jak koledzy", spotkania się z nim i tak dalej. Paradoksalnie najlepsze dla uwolnienia się od borderline wydaje się naciskanie na bycie z nią, ale to działa tylko na chwilę. Dlatego zasada zero kontaktu wydaje się być najlepsza i do tego gorąco Cię namawiam. Nie daj jej szansy. Pozdrawiam i dobrego życia:)
  • brz_a_sk 11.01.18, 10:16
    proponujesz manipulowanie
    manipulowanie osobą zaburzoną

    wnioski pozostawmy do cichej autorefleksji

    szacunek dla ludzi to coś bezcennego, zapewnia pomyślne życie :)
  • deymos666 15.01.18, 09:19
    Nie proponuję niczego takiego, czytaj uważnie. "paradoksalnie" i "wydaje się być" to wskazówki, że to tylko teoretyzowanie. Masz oczywiście rację że coś takiego byłoby manipulacją. Zwłaszcza, że zadziałałoby i tak tylko na chwilę.
  • dreds11 11.01.18, 19:36
    Narazie się ze sobą nie kontaktujemy więc jest ok :)A co do spotkań przy piwie to nie wiem czy ona podejdzie.Już tak ma ,że jak się z kimś dłużej nie widzi to musi się do danej osoby na nowo przekonywać.Taktyka "wyrywania" na nowo to na dzień dzisiejszy nie wchodzi w grę.Nie po to na dziewcdziesiąt parę procent uwolniłem emocjonalnie z tej znajomości żeby kolejny raz się w takie coś ładować.Poza tym nie wyobrażam sobie żebym mógł jutro do niej napisać "słoneczko zaczniemy się znowu spotykac"? :) Narazie poza brakiem kontaktu nie planuję żadnych ruchów,czekam na rozwój sytuacji.W każdym bądż razie powrót jest niemozliwy.
  • deymos666 15.01.18, 09:24
    Stąd moja rada/spostrzeżenie: jeśli "czekasz na rozwój sytuacji" to jeszcze daleko Ci do tych dziewięćdziesięciu paru procent. Albo się chce z kimś być albo nie. Jeśli powrót jest niemożliwy i nie chcesz kontaktu, to nie ma na co czekać. Przestrzegam, bo osoby z tym zaburzeniem lubią po jakimś czasie proponować jeśli nie związek to chociaż przyjaźń, sex friends, znajomość, cokolwiek i oczywiście łatwo jest się na to "nabrać" licząc, że mniej zobowiązujące formy znajomości nie niosą ryzyka emocjonalnej jazdy - jednak nie z borderem.
    Uwierz mi - podałeś dobra decyzję i jedt tylko jedna właściwą droga a Ty właśnie zdecydowałeś się nią podążać. Nie schodź z niej, nawet jeśli jeszcze nie raz pomyślisz "a może jednak...", "a do by było jeśli..." itd.
  • dreds11 15.01.18, 18:37
    Chyba nie do końca się zrozumieliśmy.Czekam na rozwój sytuacji w sensie czy czegoś nie będzie odwalać,a nie próbę nawiązania kontaktu przeze mnie.A o tym ,że nie mogę dopuścić do jakiejkolwiek bliskości z nią doskonalę zdaję sobie sprawę.To by była powtórka z rozrywki.I żeby było smieszniej układ "sex friends" był tą iskrą po której dałem sobie spokój.Po prostu o jeden raz za dużo złamała zasady które sami uzgodniliśmy.
    Poza tym wydaję mi się ,że w ostatnim czasie gdy bylismy ze sobą "z doskoku" nasza znajomość wchodziła na etap o którym tyle się naczytałem na tym forum.Tzn. zlewka i obojętność.I o ile na pierwsze 4 miesiące naszej znajomości nie mogę narzekać to bycię piątym kołem u wozu czy "desperatem" zabiegającym o rozmowę czy spotkanie nie jest moją mocną stroną :).
  • deymos666 15.01.18, 22:13
    Super:) zasada zero kontaktu jest najlepszym wyjściem. Żałuję, że nie wiedziałem tego zanim nie spotkałem się po dwóch miesiącach od "rozstania" ze swoją borderką. Powodzenia:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka