Dodaj do ulubionych

Czy jego zachowanie może wskazywać na BPD?

16.05.18, 16:06
Hej

Piszę tutaj, ponieważ nie mogę sobie poradzić ze zrozumieniem zachowania mojego byłego chłopaka. Znamy się już jakieś 6 lat, ale dopiero w zeszłym roku związaliśmy się.

Bardzo o mnie zabiegał, mówił, że jest ze mną szczęśliwy. Ze chciał być już ze mną od dawna. Dziękował mi, że stwarzam mu normalny, zdrowy związek i że zawsze w takim chciał być.

Mówił, że jego poprzednia dziewczyna, z którą był z przerwami jakieś 2 lata była toksyczna. Ja oczywiście jestem inna, dobra, chce ze mną być i mnie nie zostawi.

Podczas związku dostrzegałam jego dziwne zachowania: zmienne nastroje w ciągu chwili, zamykanie się w sobie, urastanie zakupu np. telefonu do rangi wielkiego problemu (podczas gdy ja przeprowadzałam się do innego miasta, miałam problemy na uczelni mówił, że sobie poradzę, że takie jest życie), łatwo przychodziła mu krytyka innych osób, nie miał w sobie empatii, na zmianę postrzegał siebie jako kogoś bezwartościowego i wartościowego, mówił, że często odczuwa pustkę, często zmieniał zdanie co do różnych spraw - w ciągu jedno dnia kilka razy, dziwił mnie też słaby kontakt z rodziną (z ojcem w ogóle go nie ma, ponieważ rozstał się z jego mamą i wyprowadził, gdy ten miał 8 lat).

Miał kilka partnerek seksualnych, ale też stałe związki - jednak niezbyt długie. Nigdy żadnej dziewczyny nie kochał.

Planowałam przeprowadzkę do miasta, w którym i on mieszka. Powtarzał, że bardzo się cieszy i nie może doczekać... po czym w ciągu doby od mojej przeprowadzki... zerwał ze mną. Powiedział, że nie wie czego chce, ale nie jestem tym czego szuka w życiu i że ze mną jest "ok", ale "szału nie ma" a to mu nie wystarcza. Wcześniej twierdził, że angażuje się w związek ze mną szybciej po miesiącu niż z dziewczyną, którą był najdłużej po kilku miesiącach. W dniu w którym ze mną zerwał był dziwny, zupełnie inny, taki obcy. Był też niemiły. Nie przejął się tym, że płakałam.

Nie mieliśmy kontaktu, po czym odezwał się jak gdyby nigdy nic i znów interesował się co u mnie i, że chyba żałuje co zrobił i że samotność go dopadła.

Odzywał się co jakiś czas. Od rozstania widzieliśmy się trzy razy i pytał czy ma u mnie jeszcze szansę, że zbyt pochopnie podjął decyzje i nie dał nam czasu, by związek rozwinąć. I myśl o rozstaniu ze mną narodziła się w ciągu kilu godzin. A kiedy spytałam czy boi się porzucenia to potwierdził to.

Kiedy dowiedział się, że spotkam się z kolegą następnego dnia po naszym spotkaniu to twierdził, że jest bardzo zazdrosny i ma konkurenta. Koniec końców skończyło się tak, że spędziliśmy dużo czasu ze sobą tego dnia i kolejnego, było miło jak w czasie związku, po czym jak doszło do czegoś więcej (głupia ja) to powiedział, że jego działania były wywołane tym, że ktoś się mną interesuje i żebym na drugi raz nie mówiła mu o tym.

Powiedział też, żebym nie analizowała tego co się wydarzyło. On hamuje swoje emocje, bo takie jest życie, ale znajdzie dziewczynę, która go odblokuje i zostanie jego żoną, ale to raczej nie będę ja. Znów był niemiły i zaczął jakąś rozmowę o ocenianiu wyglądu i mnie ocenił na jakieś 8-8,5/10, ale ma koleżanki, które ocenia na 9 i 10. Tego dnia sprawił mi mnóstwo przykrości, a kiedy zwróciłam mu uwagę to powiedział, że go atakuję, że sama chciałam się spotkać, nie zmuszał mnie i może nie powinniśmy się widywać, bo źle to emocjonalnie na mnie to wpływa i żebym następnym razem usuwała od niego smsy i nie zwracała uwagi na to co mi pisze.

Powiedział, że na początku związku się angażował, ale nie potrafi "przeskoczyć" pewnego poziomu i myśli, że to po związku z tamtą dziewczyną nie umie się tak zaangażować. Powiedział, że jego toksyczna dziewczyna sprawiała mu wiele przykrości, ale był z nią bo przeważyły dwie jej cechy: "była dobra i kochana".

Wrócił znów. Mówił, że jest samotny. Było pięknie jednego dnia, śmialiśmy się, komplementował mnie, dobrze się dogadywaliśmy, następnego jak się spotkaliśmy nie miał humoru. Był zdystansowany. Powiedział, że dziś jest ze mną, ale co z tego jak jutro napisze do innej. Coś takiego dziwnego powiedział... mniej więcej, że lepiej cios wymierzyć w kogoś niż samemu dać się zranić.

Nie umiem być na niego zła, nie potrafię. Czuję jednak, że być może on mną manipuluje, bo gdy mówi to wszystko to ja myślę, że w sumie ma racje i jego zachowanie jest normalne.

Wiem, że to wszystko brzmi źle, naiwnie i powinnam się od niego odciąć i być na niego wściekła, ale jestem w jakimś dziwnym stanie, każdego dnia czekam z nadzieją na wiadomość od niego. Tęsknię. Chyba mnie uzależnił od siebie. Zastanawiam się co zrobiłam nie tak i dlaczego z tą toksyczną dziewczyną chciał być a ze mną nie...

Czy jego zachowanie może być spowodowane jakimś zaburzeniem ze względu na porzucenie przez ojca w dzieciństwie?

Po rozstaniu wrócił dwa razy.
Ja jestem już umówiona na terapię.

W końcu nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak czy jego zachowanie jest dziwne?
Edytor zaawansowany
  • brz_a_sk 16.05.18, 21:24
    bardzo dobra decyzja o spotkaniu z terapeutą - warto ogarnąć, uporządkować siebie po pierwsze;
    zastanawiacie się, czy on może mieć problemy po poprzednim skomplikowanym związku, jeśli bierzecie to pod uwagę, to analogicznie może tak dziać się w opisanym wyżej związku;
    warto zapobiegać problemom;
    bardzo słuszna decyzja o skorzystaniu z fachowej porady, oceny;
    czasem pomaga też rozmowa z bliskimi znajomymi - z boku widać więcej, wsparcie przyjaciół jest bezcenne;
  • maaja_92 16.05.18, 21:29
    Znów zerwał kontakt ze mną, więc nie mogę mu pomóc.

    Kiedy chce nawiązać ze mną kontakt mówi, że jest samotny, nie ma nikogo. Czuje pustkę.
    Nie umiem mu pomóc, bo on nie chce tej pomocy. Jednego dnia się zgadza, drugiego zarzuca mi, że bawię się w psychologa.

    Najdziwniejsze jest to, że ja nie potrafię być na niego zła. Czekam z nadzieją na wiadomość od niego.
    Nie wiem czy jestem już tak uzależniona czy zmanipulowana. W sumie nie czuję, żeby on mi coś złego zrobił...
  • feniks_4 17.05.18, 08:34
    On jest bardzo zaburzony moim zdaniem. Nie obwiniaj siebie! Jesteś niestety zmanipulowana i uzależniona. Bardzo dobrze, ze zaczniesz terapie.
    Ja bym na Twoim miejscu zastosowała w stosunku do niego zasadę ZERO KONTAKTU. Inaczej ten typek Cie wykończy.
  • trust21 17.05.18, 10:43
    Trudno powiedzieć czy ma BPD. Diagnozę może postawić tylko specialista. Zamiast próbować go diagnozować, skup się na sobie, bo ewidentne masz problem, skoro pomimo takiego traktowania, nie potrafisz od niego się odkleić. Dlatego terapia w Twoim wypadku to dobry pomysł. Dzięki niej nauczysz się stawiać granice i usuwać takich toksycznych ludzi ze swojego życia. Im nie pomożesz a zaszkodzisz tylko sobie. Powodzenia.
  • maaja_92 17.05.18, 10:56
    Ja mam zaburzenie obsesyjno-kompulsywne i osobowość narcystyczną, dlatego idę na długą i systematyczną terapię.

    Chodzi mi w tym wątku tylko o niego - może gdybym wiedziała że coś z nim nie tak i nie ma w tym mojej winy że nie wyszło i kolejne partnerki potraktuje tak samo to łatwiej było by mi się uleczyć z niego. Chciałabym wiedzieć że mimo że stworzyłam mu związek o jakim marzył to nie mogę sobie niczego zarzucić. Czuję się gorsza od jego toksycznej dziewczyny, bo z nią podobnież się zaangażował.
  • trust21 17.05.18, 11:37
    Musisz teraz skupić się na sobie. Go już zostaw. Jesli zachowywał się tak jak opisałaś, to ten związek nie miał przyszłośći, bez względu na to, jaka byś nie była. Jest taka możliwość, że każdy związek będzie tak detonował wcześniej czy później. Ale może być i tak, że trafi na dziewczynę, która idealnie podpasuje pod jego zaburzenie i jakiś tam związek stworzy, ale wątpię by był to zdrowy związek, skoro on takie szopki odwala. Ale to już nie Rwój problem, olej to. Jeśli chcesz możesz do mnie napisać. Może rozmowa też Ci pomoże. M[ój email to: trust21@onet.pl
  • maaja_92 17.05.18, 11:47
    A dlaczego z dziewczyną, która niezbyt dobrze go traktowała (zazdrosna, zaborcza, nie pozwala wychodzić z kumplami, fochy itp.) potrafił się zaangażować dwa razy (rozstali się) a ze mną nie potrafi?
  • trust21 17.05.18, 11:56
    Bo widocznie podpasowała mu w jakiś sposób. Może na przykład on potrzebuje silnej ręki. A może jest typem, który woli ciągle gonić króliczka. Powodów może być wiele. Zresztą nie wiemy jak tam między nimi było.
  • maaja_92 17.05.18, 12:16
    Wybacz, że tak drążę, ale wciąż myślę o tym i rozkładam na czynniki pierwsze. Wręcz obsesyjnie myślę. Na chwilę obecną nie mam z kim o tym porozmawiać. Terapię zaczynam od czerwca.

    Powtarzał że chciał być ze mną od kiedy mnie poznał i wciąż miał mnie w głowie. Mówił że poczekalby i 10 lat.

    Skoro dziękował mi za to, że nie osaczam go jak była dziewczyna to dlaczego mnie nie chce?

    Twierdził że zdrowa relacja to cos nowego, ale jest zadowolony. Później przyznal sie że boi się, że będzie dobrze i dlatego mnie odrzuca.

    Jeszcze trochę a przestanę wstawać z łóżka i będę leżeć tam całe dnie przy zaslonietych oknach. W sumie już mi się to zdarza...
  • trust21 17.05.18, 12:32
    Właśnie dlatego, że ciągle o tym myślisz i analizujesz, będzie Ci bardzo trudno wyjść z tego. Nie pozwalasz nawet sobie zapomnieć, bo ciągle w tym jesteś.

    Po drugie nie myśl tak, żo on Cię nie chce, bo znowu zaczynasz obwiniać siebie, a to blad2. On ma prawdopodobnie jakieś powazne3 problemybze sobą. Problem jest po jego stronie a nie Twojej.
  • maaja_92 17.05.18, 12:38
    Obwinam się, bo mówił że jest ze mną szczęśliwy a potem zerwał. To ja zostałam porzucona, więc to ze mną jest coś nie tak.
  • trust21 17.05.18, 12:44
    Nie. Skoro najpierw mówił jedno a potem zrobił drugie, to znaczy że to on ma problem. On może nawet nie wiedzieć czego chce. Jak ma psychiczne problemy, to nie licz na logikę w jego zachowaniu/działaniach.
  • maaja_92 17.05.18, 12:45
    Mówił jak zrywał, że nie wie czego chce...
  • trust21 17.05.18, 13:02
    No to sama widzisz. Pewnie z jednej strony by chciał ale z drugiej strony się boi, ma jakąś blokadę itd. Chłopak potrzebuje teraz pomocy specjalisty a nie związku. Z kimś kto sam nie wie czego chce, trwałej relacji nie stworzysz. Natomiast Twoim zadaniem związku nie jest być jego terapeutką, plasterkiem na rany, emocjonalną wycieraczką czy zastępczą mamusią.
  • maaja_92 17.05.18, 13:00
    A jego zachowanie może wynikać z jakiegoś zaburzenia? Wiem, że potrzeba do tego specjalisty, ale chciałabym wiedzieć jak to widzą osoby postronne.
  • trust21 17.05.18, 13:05
    Po tym co napisałaś to widać ewidentnie że jest zaburzony. Ale dokładnie co mu jest, to jak napisałem wczesbiej2, może stwierdzić tylko specjalista.
  • maaja_92 17.05.18, 14:32
    Czy może powielać swoje zachowanie w każdym kolejnym związku czy może się zmienić przy innej?
  • trust21 17.05.18, 18:12
    Może powielać ale nie musi.
  • maaja_92 17.05.18, 23:57
    A może się zmienić pod wpływem jakiejś osoby czy tylko specjalista pomoże?
  • trust21 18.05.18, 07:53
    Zadajesz trudne pytania. Nie wiem. Ale takie osoby aby się zmienić na lepsze potrzebują raczej przede wszystkim specjalistycznej pomocy.
  • maaja_92 18.05.18, 07:59
    Nie wiem jak jeszcze mogę sobie pomóc oprócz terapii. Mam obsesyjnie myśli, że teraz z kimś się spotyka i dla niej jest dobry i się angażuje. Ja czuję się beznadziejna.
  • trust21 18.05.18, 08:03
    Postaraj się czymś zająć. Masz jakieś hobby? Spotykaj się dużo z innymi ludzi i nie siedź w domu. Ile czasu minęło od rozstania?
  • maaja_92 18.05.18, 08:13
    Nie mam siły na rozmowę z innymi. Męczy mnie. Najchętniej leżę w łóżku przy zaslonietych oknach i szukam odpowiedzi na jego zachowanie. Myślę o nim non stop. Czekam z nadzieją że się odezwie.

    W sobotę wieczorem powiedział że istnieje tylko 1% szans że będziemy razem. Z tą nową też 1%. W sumie nie wiem czy jest jakaś nowa skoro 3 razy zmieniał zdanie ma ten temat.

    A ja rozmyślam co ona takiego miała że potrafił się z nią zaangażować a ze mną nie...
  • brz_a_sk 17.05.18, 13:23
    teraz pytanie jest nowe: kto na kogo ma tu wpływ i jaki?
    współuzależnienia są nakręcaniem problemu :( NIESTETY

    ostatnio usłyszałam tekst - nie idę do terapeuty, BO partner alkoholik mi zabronił, ... pomyślcie jaka informacja tkwi w takiej postawie - na skróty mówiąc: siedź tu wkręcona i rób co robisz nadal, świetnie nam idzie, wzajemne zaburzanie się, jesteś pysznym paliwkiem, ba bez ciebie nie ma jazdy ...

    z satysfakcją powiem, olśnienia i terapia nie zawsze kończą się rozpadem związku, bywa są początkiem zdrowienia obu osób, a potem nową, zupełnie świadomą decyzją - ba odpowiedzią na pytanie czym był związek, czy na pewno miłością, czy smyczą ratunkową obu szarpiących się w zaburzeniach?
    z każdego związku można wyjść mądrzejszym, czasem obje korzysta, czasem chociaż jedno;

    z reguły nie miłość nas trzyma ponad zaburzeniami w związku ale słabość i warto dać SOBIE pomóc, najpierw;

    swoje problemy bywają nieznośne i bywa, że maskujemy je cudzymi - np tak robią rodzice nawet całkiem małych dzieci - żadna logika nie podpowie: naprawiaj dziecko zamiast rodziców przecież! ale czasem trzeba, bo do rodzica nic nie trafia, widzi katastrofę ale nie jest w stanie zobaczyć swojej roli ba misji, zapału, uporu w dewastowaniu relacji w rodzinie;

    różnie bywa czasem terapeuta, negocjator, rozjemca pomaga - a czasem przeróżne czynniki dają blokadę nie do sforsowania, trzeba ratować 'chorego przed zdrowym' jak w zespole Munchausena; trudne, skrajne przykłady pozwalają czasem zauważyć problem codzienny, na to liczę, wiem że działa, przytaczam odległe, łatwiejsze do przemyślenia historie; ( to jak z nadwagą - jak ktoś ma do zrzucenia 50kg to wszyscy wiedzą, że mógłby się za siebie zabrać, a jak sami mamy 5kg do zrzucenia to nasz problem nie do rozwiązania :) :) :) a przecież jest odwrotnie :P )
  • maaja_92 17.05.18, 13:30
    On ma wpływ na mnie. Kontakt jest odnawiany tylko kiedy on chce. Spotykamy się gdy on proponuje. Ja niestety nie mam na niego wpływu.

    Nie robi na nim wrażenia fakt że mi na nim zależy czy że mi brakuje.
  • brz_a_sk 17.05.18, 19:31
    on wie, że wymagasz takiego zachowani właśnie - spróbowałam nazwać to co nakręca związek? prawda?
    nie zachowujesz się inaczej, bo obawiasz się reakcji;
    nie akceptujesz takiej sytuacji ale tylko pozornie - prawda?
    masz ochotę nazwać to - muszę tak się zachowywać?
  • maaja_92 17.05.18, 20:12
    Jakiego wymagam zachowania?
    Ja chciałam stworzyć normalny, zdrowy związek. To on mnie nagle rzucił.
  • brz_a_sk 17.05.18, 21:36
    chciał to rzucił, chce to wraca, ... próbuję, z tego co napisałaś podkreślić to co wydaje się decydujące w Waszym związku; na pewno Ty wiesz zdecydowanie więcej o tym jak jest, choć bywa czasem tak, ze nie zdajemy sobie sprawy iż sterujemy wszystkim ale pod dyktando;
    masz wrażenie, że Ty decydujesz o atmosferze, planach itd? i w jaki sposób decydujesz stanowczością czy uległością, pewnie mówisz co czujesz, czy nie mówisz, bo to powoduje decyzje, których nie chcesz itd
    wydało mi się bardzo możliwe, że partner wyznaczył Ci bardzo jasne ramy i Ty poza nie nie wychodzisz?
  • maaja_92 17.05.18, 22:20
    Nie decyduję o niczym. Ja po prostu czekam na jego ruch i funkcjonuje według jego humorków.
  • pasja39 18.05.18, 06:18
    Rozumiem o czym piszesz. Jakiś czas temu udało mi się znaleźć bardzo ciekawe opracowanie dotyczące zaburzeń i schematów działania takich ludzi. Jeśli chcesz to podam Ci swojego maila to opiszę Ci trochę więcej (karolinaaa2015@wp.pl)
  • maaja_92 18.05.18, 07:27
    napisalam ;)
  • brz_a_sk 18.05.18, 09:58
    próbuję Ci pokazać, że to co robisz ma wpływ na to co się dzieje;
    nie rozważam czy trafił Ci się jakiś złośliwy cwany manipulator, narcyz czy psychopata, czy osoba słaba i okopująca się z niepewności i lęków, czy osoba zaburzona w jakikolwiek sposób - to warto odłożyć na bok w Twojej sytuacji;
    może zapytam co by było gdybyś nie stosował takiej metody "czekam na jego ruch i funkcjonuje według jego humorków", co wązne nazywasz to: "Ja po prostu"
    oprócz prób odpowiedzi SOBIE na te pytania, przyjrzyj się temu co czujesz w takich chwilach gdy uznajesz, że powinnaś tak postępować, np czekać na jego humorki, by spełniać oczekiwania ... ; nazwij SOBIE swoje uczucia gdy czytasz to co napisałam; powinno to wywoływać Twoje wzburzenie, niepokój, a potem sam znajdziesz podpowiedzi co się z Tobą dzieje; im jest gorzej tym trudniej będzie Ci się zmierzyć z pytaniami o Twoje uczucia;
    nie opisuj tu odpowiedzi, jeśli znajdziesz sama do siebie drogę, będziesz na terapii zdecydowanie więcej czy szybciej korzystała z pomocy;

    szukaj swojej siły - o życiu musisz decydować TY i pewnie w tę stronę wyruszasz - POWODZENIA;
  • maaja_92 18.05.18, 11:11
    Tylko że wiedząc że postąpi tak z każdą inną i ma zaburzenie jakiekolwiek uniemożliwiające bycie w zdrowym zwiazku łatwiej będzie mi się pogodzić z tym, że mnie nie chce.

    Boli mnie odrzucenie. Boli mnie że okazalam się niewystarczająco dobra choć tak się starałam.

    Nie napisałam tu żeby analizować swoje zachowanie (to zrobię na terapii), ale chcę przeanalizować jego.
  • brz_a_sk 18.05.18, 13:37
    oczywiście Ty wybierasz i decydujesz co chcesz zrobić;
    oby to była decyzja świadoma, popatrz czy nie uciekasz w usprawiedliwienia, od szukania rozwiązań;

    napiszę tak - czy on Ci jest nadal niezbędny? nawet do poradzenia sobie ze sobą?
    zgadujesz/wiesz czemu na terapii ten numer nie przejdzie?

    pomyśl; wybieraj, każdy z nas decyduje dokąd dojdzie,

    w wątku obok jest trochę materiałów pozwalających wiedzieć więcej, pozwalających szukać odpowiedzi/ rozwiązań, a nawet rozumienia innych - czasem łatwiej czyta się, słucha, gdy nie jest to kierowane do nas ;
    ale bywa, że np osoba zaburzona ma problem z przyjmowani informacji zupełnie obcych dla niej ; o tym świetny wykład w wątku "od tego warto zacząć" - rozpoczynający tamten watek;
    bywa tak, że pytamy terapeutę : "ale o czym pani mówi" i dobrze gdy pytamy, czasem nawet tego nie potrafimy; miewamy świat skomplikowany

    szkoda gdy pozostaje się zamkniętym w swoim obolałym świecie;

  • brz_a_sk 20.05.18, 10:42
    pomagamy ludziom, gdy pokazujemy, gdzie tkwi ich siła i jak się do niej dokopać

    reszta jest puszczaniem baniek mydlanych, iluzja własnej mocy
  • brz_a_sk 21.05.18, 13:40
    jeśli macie problem z poczuciem własnej wartości to reagujecie podobnie, niezależnie od tego czy jesteście w związku, czy solo (samotni), czy macie zdiagnozowane cokolwiek, czy pozornie zdrowi jak ryba, normalni do utraty odrębności od wzorca z Sèvres ( ja wiem, że to wada nie zaleta, być ideałem, czyli w sumie nikim, nikim nadzwyczajnym)
    w zależności od słabości tego poczucia wartości , reaguje się błyskawicznie , obronnie na zewnątrz i dewastująco do wewnątrz; nie ma znaczenia jakie słowa padają, ważne jest nastawienie, wróg czyha wszędzie, ocenia, obnaża, rozgrywa, używa podstępu, oszukuje, wabi, mami i wzywa do odpowiedzi; można tu niezłą litanię wrzucić;
    człowiek z mocą w posagu, nie chodzi w pełnej zbroi na co dzień, gdy ktoś mu fika mówi phi i NIE PRZEJMUJE SIĘ, jego to nie boli, bo ktoś tam, coś tam palnął, plecie, zawraca głowę, czy marudzi, człowiek pewny siebie , olewa, omija, skwituje żartem, dopyta i często pójdzie wolny dalej, nie zatrzyma się, nie obejrzy, nie wróci; nie myśli o tym ani chwili dłużej;
    inaczej jest z osobą, której powyrywano zęby - pewność siebie nie odrasta, zdeptana ledwie dycha - daje znać tą codzienną zbroją, czujnością i kryje się za narcyzmem :( , który jest przewrotny i wyprowadza na manowce;

    warto czasem popatrzeć na taki schemat okopywania się - kiedy ktoś widzi swój związek jako katastrofę, równocześnie opowiada o nim, ale ja tu się staram i tu i tu i poświęcam, jestem miły/miła ( to przedziwna konstrukcja! czerwona lampka), unikam tego i tamtego, tu wybaczam, tam udaję :) ściemniam, załagadzam - tak się staram, że jest bosko - marszczę brwi i pytam to jest katastrofa czy świetnie ci wychodzi? i w skrócie to wygląda podobnie - zamiast refleksji, mamy atak; obrona przed pytaniem jak to jest świetnie czy katastrofa? - które przecież ewidentnie jest zasadne - jest ratowaniem się przed własnym poczuciem, przerażeniem przed autoanalizą; czasem pada, bo nic nie rozumiesz (to jasne, że do rozumienia co się działo to bardzo daleko, ale schemat jest prosty przecież);
    osoby nie pewne siebie nie są w stanie udźwignąć swojego dylematu - co robię nie tak, ze jestem w ciemnej dupie - ten "cios" , to pytanie o logikę łapią jak gorący kartofel i rzucają nim w rozmówcę;
    każdy wie, czyj kartofel jest ale tak czy owak takie trafienia są bolesne; nawet doświadczony terapeuta miewa problem zwłaszcza gdy grad kartofli jest jedyną reakcją; znajomi czy przyjaciele mają zdecydowanie trudniej, zanikają z etykietą - "ty nic nie rozumiesz" "nie słuchasz" itp

    przy sprawach rozwodowych jaskrawo widać, zacietrzewione strony, czasem obie gotowe są udowadniać, że było idealnie, bo tak się starły, strach :) pytać ale prawie się pozabijaliście - tu pada czasem zgodne -"nic nie rozumiesz" ; podobnie bywa gdy po pomoc idzie alkoholik, czy partner alkoholika - na głowie stją by było idealnie do sześcianu, na pytanie no to co nei działa - "nic nie rozumiesz"
    dziś Lech Wałęsa starał się o tym mówiś w Sejmie - nie opowiadajcie mi tego co wiem, popieram i rozumiem ale usłyszcie co mówię - to wszystko nie działa i wg mnie nie zadziała; tego nie mogły udźwignąć osoby umęczone i życiem i protestem; jak reagowały? najpierw agresją, kontraatakiem, potem przerzuceniem - to niech pan zrobi/powie ... ale tak to nie działa i to świetnie pokazał Wałęsa; po swojemu ale kawa na ławę; daję ten przykład, by pokazać, ze ten schemat dział wszędzie im bardziej się staram a nie wychodzi tym bardziej się staramy, bo nie jesteśmy gotowi na refleksję - coś nie gra, coś robię nie tak, może lepiej przestać się tak strać i pogrążać; ale w niskim poczuciu wartości (wniesionym do związku, czy nabytym z jakiegoś kosmicznie niezwykłego powodu, niezrozumienia partnera, sytuacji czy na ogół siebie :( :( ) nie daje się poskładać myśli i uratować siebie, nie udaje się przestać być świetnym, pozornie świetnym w tej sytuacji :( :( w związkach współuzależniających często wszyscy są prześwietni, dzieci czasem dźwigają taką rodzinę, zajętą nieustannym "dbaniem o związek, pokonany"

    może czasem udaje się postawić jednak, to przecież proste pytanie - co będzie jak przestaniesz DBAĆ - i tu pojawia się podświadoma panika; może się nic nie stać, a może się nawet zdecydowanie poprawić;

    znacie szok gdy jedna z osób w związku skorzysta z szansy wyjścia z niego? - ta która dźwigała, dbała, poświęcał się była miła nie jest w stanie zostać, przestać się strać i uwierzyć - problem nie lezy tam gdzie by się chciało go upchnąć;

    ktoś powie ale my tu o borderach - hm no faktycznie dla niektórych wszystko jest od rzeczy czyli pętla się zamyka - "ale ty mnie w ogóle nie rozumiesz" i wisienka na torcie - przez ciebie to wszystko :) :) :)

    za którymś razem to działa jednak, nazywanie katastrofy "ale ja się tak staram" niczego nie zmienia i obwinianie świata, terapeuty daje tyle samo co obwinianie partnera :( - poważnie tak to jest; wszystko mamy w swojej głowie i trzeba zacząć się strać po nowemu i zadbać o siebie I DLA SIEBIE ; wtedy pojawia się ta pierwsza ściana - ale ja sama/sam nie wiem czego JA CHCĘ - zanikamy w nakręcaniu pięknej zadbanej katastrofy;

    pewnie mylę się jak każdy, ale staram się nie udawać, że wiem, wyręczyć nikogo nie można; udało mi się przekonać osobę starającą się w związku za bardzo od 20 lat - 2 wizyty u terapeuty za nią uff - oby wytrwała do pierwszych efektów, na razie terapeuta "nic nie rozumie" :) stawia pytania i nie domaga się odpowiedzi :) :) nie chce bajki o staraniach przecież; będzie dobrze, rozum wybije się na niepodległość, a związek rokuje bardzo dobrze więc może wszyscy odkryją, że wystarczy przestać się poświęcać :)
    zawsze jest pytanie: czy i czemu chcemy być razem; o bycie osobno nie ma co pytać, bo to jest trywialnie proste - chyba, że ma się problem z własnym poczuciem wartości i wszystko wraca do początku - czyli przerażającej samotności ....
  • maaja_92 22.05.18, 07:50
    Odpuszczam. Nie mam już siły psychicznej na jego zachowanie. Jestem już wrakiem.
  • trust21 22.05.18, 08:41
    No i bardzo dobrze zrobiłaś. Teraz się tylko tego trzymaj i bądź konsekwentna. Teraz jest czas abyś zadbała o siebie.
  • maaja_92 22.05.18, 08:46
    Bardzo pomaga mi forum i historie osób, które mają podobne doświadczenia. Obecnie mój były partner dzwoni, wysyła smsy i pisze na facebooku. Prosi żebym się odezwała, bo się martwi. Zawsze odbieralam i odpisywalam od razu, teraz tego nie robię i to coś nowego dla niego.
  • trust21 22.05.18, 08:59
    Widzisz, bo jest prawdopodobnie tak jak pisałem - on lubi gonić za króliczkiem. Zablokuj go wszędzie gdzie się da i trzymaj się bezwzględnie zasady zero kontaktu. Po pewnym czasie zrozumiesz, że nie było innego wyjścia.
  • maaja_92 22.05.18, 09:05
    Boję się, że kiedyś będzie szczęśliwy i będzie zachowywał się racjonalnie, ale beze mnie i będę tego żałować.
  • trust21 22.05.18, 09:23
    Ty się już nie martw o niego. Skup się teraz na sobie.
  • maaja_92 22.05.18, 10:09
    Boję się o siebie, że kiedyś będę żałować że tak szybko odpuściłam.
  • trust21 22.05.18, 11:16
    Nie. Będziesz się cieszyć a żałować będziesz tylko straconego czasu i że taka głupia byłaś.
  • brz_a_sk 22.05.18, 18:47
    proszę bardzo - pomoc od Magdy Szpilki
    bardzo dobry tekst jak zadbać o siebie i nadawać się do kolejnych relacji
    jak wpaść na to, że nadskakiwanie nikomu nie służy
    to nasz problem;
    www.youtube.com/watch?v=zIA79qRml4s

    właśnie słucham o wracaniu ... proszę bardzo - świeżynka - jak na zamówienie;
  • maaja_92 22.05.18, 19:06
    Dziękuję :)
    Jak powstrzymać się przed niekontaktowaniem się z nim?
  • northern_star 23.05.18, 08:00
    Musisz zrozumieć że to w nim nigdy się nie zmieni.....On nagle się nie zmieni bo jest z kimś innym... On będzie z perspektywy czasu zawsze zachowywał swój schemat.

    Czas Ci dokladnie okaże kim w tej relacji byłaś i że to było uzależnienie a nie miłość.

    Z nie łączonym bpd nigdy nie uda się zbudować szczerej, szczęśliwej relacji. A raczej staniesz się poligonem do walk gdzie sprawdzi jak rozwalić twój pancerz z racji jego chorej ambicji by to zrobić.

    On pisze i dzwoni bo sprawdza ma ile jesteś frajerka by się znowu poddać I wskoczyć w tej gnuj w którym on siedzi a jak wiadomo w grupie raźniej. Dlatego chce byś tam wróciła bo czuje że mimo jego staram wychodzisz z tego....A z czasem będzie próbował coraz bardziej desperacko. Szczerze to on ma Ciebie w dupie bo gdyby tak by nie było to dały Ci szczęście, spokój i swoją walkę nad sobą by Tobie było lepiej A niestety on patrzy tylko na siebie bo bpd myśli że jest pepkiem świata I na około tego oscyluje krzycząc o swojej zajebistosci.

    I fakt zajebiscie są w niszczeniu wszystkiego i wszystki wmawiając że to w dowód miłości o której nie mają żadnego pojęcia. Nie mając swoich emocji nie można umieć kochać szczerą miłością oni uczą się miłości z mediów patrząc jak ona powinna wyglądać A slabo jak szukana jej w nie tym serialu co powinni 😀no nic to tyle ode mnie.


    Zycze Ci tylko jednego. KONSEKWENCJI!!!Bo bez niej wrócisz w to szambo.
  • maaja_92 23.05.18, 08:22
    Wybaczcie, że tak tu smęcę, ale to mi pomaga.
  • maaja_92 23.05.18, 08:23
    Odebrałam po 15-stym połączeniu.

    Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
    - No cześć Maja, wreszcie odebrałaś.
    - Byłam zajęta.
    - Martwiłem się. Wszystko w porządku?
    - Tak.
    - Jesteś w mieście?
    - Tak.
    - To szkoda, że nie dałaś znać to byśmy się spotkali wczoraj albo dzisiaj.
    - Nie dałabym rady.
    - A co teraz robisz?
    - Jadę do kina?
    - Randka?
    - Tego nie powiedziałam.
    - Moglibyśmy się spotkać, w końcu nie jesteśmy sobie obcy. Co Ty na to?
    - No ok.
    - A kiedy masz czas?
    - Dam Ci znać. Teraz już muszę kończyć. Pa
    - Pa.

    I smsy jeden po drugim: "Zależy mi na Tobie", "Byłaś w weekend taka miła dla mnie i wcześniej. Szkoda.", "A teraz jestem pyłem dla Ciebie", "Tak dużo wymagam od Ciebie aby się spotkać i porozmawiać?", "Dziękuję Ci Maju", "Zachowanie w moim stylu. Myślałem, że jesteś lepsza ode mnie".

    Odpisałam, że jestem w kinie i nie mogę odpisywać.

    "Spoko. Usunąłem Cię z facebooka i ten numer też kasuje. Powodzenia w życiu", "Żegnam".
  • northern_star 23.05.18, 08:51
    O tym właśnie napisałem powyżej.
  • northern_star 23.05.18, 10:10
    Pamiętaj że dla niego to za wszystkie jego nie powodzenia w związku winna jesteś Ty a za każdym jego sukcesem stoi tylko on.

    Nie dawaj mu satysfakcji! Odbierając dałaś się złamać.

    Ja rozstalem się już dawno dawno ale co jakiś czas mam próby zaczepek i przypominania o sobie 😀

    Tyle że ja nie daje się sprowokować 😀

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.