Dodaj do ulubionych

Żelazna reguła na tym forum

22.06.18, 13:09
Trzeba by w tym temacie odpisać wielu osobom na tym forum, w wielu wątkach i odnieść się do wielu wpisów, więc lepiej jednak będzie napisać nowy wątek:
Z regularnością szwajcarskiego zegarka pojawia się tu (i to ciągle, i to od lat) zjawisko - racjonalizacji i projektowania we wszelkich ocenach osób-partnerów-borderów.
Wieczne: do kogo masz żal?, sam/sama tego chciałaś, to przecież TWOJA wina tak naprawdę, itp.
Iście mistrzowskie odwracanie kota ogonem. Ależ to PARTNER ma/powinien/nadaje się do leczenia i terapii, a wcale NIE BORDER, to partner ma problem ze sobą, a nie BORDER, to partner jest przecież narcyzem, osobowością zależną, neurotykiem, niedostosowanym do życia, naiwnym, niepewnym siebie, nieasertywnym mięczakiem z pokręconą psychiką i TO TAK WŁAŚCIWIE PARTNER JEST TU WSZYSTKIEMU WINIEN!
Bo borderów to zostawmy, nie, nie, nawet ich nie diagnozujmy w ogóle, przecież to trudne jest, nawet psychologowie mogą się mylić, a już w ogóle to nie diagnozujmy ich "na odległość", bo to skandal i TO ICH KRZYWDZI! przecież!! A jeśli nawet, to PRZECIEŻ ONI SĄ ZABURZENI!!!
A idźcie wy wszyscy w 9izdu z taką retoryką. W d@pie należy mieć to, co "k r z y w d z i" jakichś poje6ów!
Gdyby nie $kurwy$yństwo i zero ludzkich uczuć tych borderów - nie wydarzyłaby się żadna z historii tu opisywanych. I po prostu chvja trzeba nazwać chvjem, a kurvę trzeba nazwać kurvą. I nie ma co uciekać od prawdy jakimś zagmatwawywaniem prostej opowieści i suchych faktów odwracaniem kota ogonem.
Smutne jest również to, że nawet osoby, które wcześniej tu opisywały własne rozterki po rozpadzie "związków" z borderami, dały się przekonać, a nawet same w to uwierzyły, że przecież... tak właściwie, to one same są sobie winne, one potrzebują terapii, i to one same niezaprzeczalnie "są chore/zaburzone"..., że gdyby zrobiły/nie zrobiły..., a że gdyby pozwoliły/nie pozwoliły..., że gdyby wcześniej/później..., a najpierw/potem przecież powinny...
Ręce opadają. :(
A prawda jest jedna i od wieków taka sama: pasożyty trzeba tępić, karaluchy deptać, a kurewstvo niszczyć w zarodku. A takie są właśnie osoby z BPD. I to jest niezaprzeczalny fakt jednak!!!
Dawaliście się im manipulować wcześniej, dajecie się manipulować, wpuszczać w kanał i wkręcać i teraz w to, że to wy sami sobie jesteście winni, to wy potrzebujecie terapii i psychologów, to wy jesteście chorzy, to wy właściwie spowodowaliście najwięcej zła, i jeszcze KRZYWDZICIE borderów bezpodstawną diagnozą - TO SKANDAL!!!, i wreszcie, q-ur-va, czego chcecie i się czepiacie oraz pastwicie nad tymi BIEDNYMI, ZABURZONYMI LUDŹMI!!!!!!! SOBĄ SIĘ ZAJMIJCIE!!!
NATYCHMIAST PROSZĘ MI PRZEPROSIĆ BORDERÓW!!!!!!!
Swoich własnych i - przy okazji - wszystkich innych obecnych tu na forum!!!
(tych jawnie się do BPD tu przyznających oraz - tę większość - tych ukrywających się oraz piszących pod "pięcioma nickami").
NATYCHMIAST!
Edytor zaawansowany
  • deterramirabili 22.06.18, 16:16
    Nie potrzebnie tak się unosisz. Nikt nie przeczy, że borderzy mają problem i powinni nad sobą pracować. Ale Ty chyba też skoro nazywasz innych ludzi niecenzuralnie. Każdy kij ma dwa końce. Nie rozumiem jak można być z kimś w związku, a potem tak hejtować osobę jednak kiedyś bliską. To świadczy o Tobie, nie o tej osobie. Problem jest najczęściej w obu partnerach tkwiących w toksycznym związku. Bo taki toksyczny związek to nie miłość tylko jakiś erzac miłości i dlatego warto zastanowić się najpierw nad sobą, dlaczego nie jestem zdolny do tego najpiękniejszego przecież uczucia. Bo "miłość wszystko wybacza", gdybyś naprawdę kochał swoją byłą partnerkę to nie byłoby w Tobie tyle jadu. Nie piszę, że miłość to trwanie przy kimś za wszelką cenę, bo czasem się nie da i trzeba odejść. Ale ten festiwal nienawiści który niejednokrotnie prezentują na tym forum byli już partnerzy świadczy TYLKO o nich samych. To, że wam z kimś nie wyszło nie znaczy, że trzeba wylewać wiadro pomyj przy okazji też na całą grupę borderów i wrzucać wszystkich do jednego worka.
  • erma74 22.06.18, 16:49
    Nie rozumiem jak można być z kimś w związku, a p
    > otem tak hejtować osobę jednak kiedyś bliską

    Akurat to powinnaś skierować do borderow a nie do ich zmanipulowanych, NIEWINNYCH partnerow. Partnerów ktorzy zadurzyli sie sobą całym i dali z siebie 200% w tym zwiazku!!
  • deterramirabili 22.06.18, 17:05
    Kieruję to do wszystkich, którzy zachowują się w ten sposób. Tutaj akurat mamy przykład kogoś bez bpd. Nie widziałam na tym forum osoby z bpd, która w taki sposób wypowiadała się o swoim partnerze lub byłym partnerze. Jeśli jest inaczej to mnie oświeć. Dlaczego ten niewinny partner trwał przy osobie, która go krzywdziła? Bo miał problem ze stawianiem granic. Miłość to nie jest masochizm. Ale tutaj do niektórych osób nie dociera ten fakt, że też mięli lub dalej mają problem, rodzi to z niewiadomych przyczyn agresję. A agresja ta w moim odczuciu jest przejawem problemów psychologicznych agresora. Nie ważne czy jest to osoba z bpd czy nie. Ja miałam przez jakiś czas tę diagnozę, też przeżyłam coś na kształt związku (bardzo trudnego) i mój partner mnie odrzucił. Do głowy by mi nie przyszło, żeby zwalać winę na niego i oczerniać go w internecie. Wiem, że miałam problem, nauczyłam się odróżniać uzależnienie od drugiej osoby od miłości i wiem, że tamta osoba dobrze zrobiła zostawiając mnie. Czy to wasze "zadurzenie się sobą całym" nie jest czasem też uzależnieniem?
  • dreds11 23.06.18, 07:43
    "Bo miał problem ze stawianiem granic"
    A od kiedy to związek to walka kto może więcej , kto kogo przetrzyma i uczenie partnera ile można a ile nie można robić będąc w związku?Niestety :) w świecie niezaburzonych ludzi (a może to tylko moje durne wymysły) panują "jakieś" zasady.Np. jeżeli jestem z kobietą w związku to potajemnie nie spotykam sie z koleżankami na nocną kawkę u mnie w domu, jeżeli prowadzę lużną rozmowę na komunikatorze to nagle nie wyskakuję z textem spier..aj -wkur..asz mnie, jeżeli na coś sie umawiam to nie zmieniam zdania co pięć minut.W jednym masz rację miłość to nie masochizm dletego po 3 miesiącach "fajnej znajomości" szybko sobie odpuściłem koleżankę i chociaż na początku było troszkę ciężko teraz jest ok :)
  • deterramirabili 23.06.18, 10:08
    No właśnie o tym piszę. Związek to nie jest walka. Zdrowa, "normalna" osoba ewakuuje się z takiej relacji bardzo szybko, nie pozwoli się krzywdzić. Osoba, która się uzależni od emocji (nie mylić z miłością) tkwi w tym często latami ponosząc coraz większe straty - jak w każdym uzależnieniu (tak naprawdę na własne życzenie). Skoro Ty po 3 miesiącach odpuściłeś to chyba nie jest z Tobą tak źle ;)
  • brz_a_sk 23.06.18, 17:31
    no właśnie - jak się zauważa, ze związek nie jest zwiazkiem to się weryfikuje swoje omamy i zwiewa, a jak się nie zweiwa, to po katastrofie na kozetce pyta sie panie kochany co ze mną nie tak, że właże w gówno i wyjść nie mogę
    zwłaszcza gdy wszyscy w koło mówią, ze czuć od wieków;

    a tak przy okazji większość tu opisywanych zw nie ma nic wspólnego z zaburzeniem BPD ale jak nie Żyd to BPD na ten temat to szkoda gadać, tym bardziej, ze więcej tu prowokacji niż realnych problemów; już nawet ankiet do prac naukowych TU nikt nie chce rozdawać, bo wychodzi mistyfikacja :( ...
  • ovonell 23.06.18, 19:10
    No właśnie -
    O WŁAŚNIE!
    Sami sobie winni partnerzy osób z BPD, posłuchajcie:
    W ogóle nie zajmujmy się i NIE OCENIAJMY wcale tych, którzy to gówno spuścili wam-partnerom na głowę.
    Najczęściej za to, że partnerzy okazali im całe swoje dobro i (śmiali) obdarzyć ich zaufaniem jak normalnych ludzi.
    Nie oceniajmy ich, nie. Przecież borderzy mogliby poczuć się dotknięci.
    Retoryka kretynów.
  • leda16 23.06.18, 21:11
    Ta sama zasada tolerancji wszelkich dewiacji, obowiązuje powszechnie. Już dzieci w szkole podstawowej są tresowane w tym kierunku - pederastia to nic takiego, zwykła orientacja, norma niemalże, antysemityzm jest be, wrogowie są w zasadzie naszymi przyjaciółmi, ubój rytualny określa się już jako tradycję, zdarzyło mi się też czytać artykuły, iż pedofilia powinna być zalegalizowana ponieważ nosi wszelkie cechy odmiennej orientacji seksualnej więc niesłusznie jest penalizowana, itp. I tak planowo, systematycznie, wciska się społeczeństwo w kanał dewaluacji pojęć moralnych.

    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 22.06.18, 16:57
    Komplikujesz proste sprawy.
    Piszesz: Nie rozumiem jak można być z kimś w związku, a potem tak hejtować osobę jednak kiedyś bliską.?.
    Bo osoba przez kogoś obdarzona miłością i dobrem okazała się zwykłą kurvą. Czego tu nie rozumiesz?
    Tak więc trzeba ją tak (po imieniu) nazwać i za to kurevstwo ma się ochotę ją tępić do końca swoich, lub jej dni. To prosta, istniejąca od początków świata reguła sprawiedliwości społecznej. Świat i ludzie na nim przetrwali tak długo własnie dlatego, że istniały takie reguły. I to jest bardzo ludzkie i paradoksalnie - bardzo dobre zarazem w końcowym rozrachunku dla całego społeczeństwa.
    Festiwal nienawiści jest tu w pełni uzasadniony. A Ty chyba nie znasz zaburzenia BPD.
    Powtórzę: gdyby nie $kurwy$yństwo i zero ludzkich uczuć u borderów - nie wydarzyłaby się żadna z historii tu opisywanych. Czy mogło być inaczej? I tak i nie. Gdyby partnerzy wiedzieli o zaburzeniu obiektów ich uczuć - wtedy bardziej tak. Ale nie wiedzieli. Mało tego, sami borderzy często nie wiedzą o własnym BPD.
    Z borderem jak nie grasz w jego grę, to on wychodzi z takiej relacji. Dobrze to widać na przykładzie terapii. BPD bardzo często zrywają terapię, bo tam nie ma miejsca na ich gierki. Albo – też bardzo często – zmieniają terapeutów, bo ci poprzedni „się nie znali” albo byli „be” po prostu (czytaj: ten nie dał się podpuścić, tamten nie litował się wystarczająco często albo nie dał się zmanipulować lub po prostu nie dał się uwieść i potem wodzić za nos). Borderzy najczęściej ze wszystkich pacjentów zrywają terapię (jak i związki zresztą też), wtedy gdy nie ma miejsca (albo jest już za mało miejsca) na ich gierki, manipulacje, podpuchy, zwodzenie, uwodzenie, oszustwa…, bo – ich zdaniem – wtedy nic przecież (!) nie mają w(z) takiej relacji. Pasożyt zdycha bez żywiciela, bo – zdaniem pasożyta – on sam się przecież nie może wyżywić.
    Główna różnica pomiędzy normalnymi a borderami polega na perspektywie patrzenia na otoczenie i innych ludzi. BPD uroiło sobie w tych głupich łbach, że świat, życie i wszyscy ludzie dookoła SĄ ŹLI (prawdopodobne jest, że wynika to z tego, iż oni sami wychowali się od dziecka właśnie w jakimś ZŁYM środowisku i dlatego – jakby tłumacząc sobie, że to jest z autopsji – tak myślą), a jedyną racjonalną strategią stąpania po tym świecie jest dostosowanie się do tego ZŁEGO świata i ludzi. Dowolną metodą. Myślą, że tylko manipulacją, kłamstwami, oszustwami i szulerskimi gierkami mogą coś osiągnąć. Jak oni oszustwem czegoś nie zdobędą, to wg nich na pewno oszukają ich inni i im to coś zabiorą. Trzeba być sprytniejszym i uprzedzić atak. Nie znają innego świata i sposobu na życie.
    Normalni zaś, myślą, że świat, życie i inni ludzie są SĄ DOBRZY, a margines przestępców, złodziei i złoczyńców jest… marginesem właśnie. I trzeba ten margines tępić wszelkimi metodami, pokazywać palcem, nazywać po imieniu (czyli kurvami) i piętnować zawsze, wszędzie i za każdym razem, żeby wyeliminować go ze zdrowego społeczeństwa. Gdy przedstawisz dowolnemu borderowi taką filozofię, to on albo zaraz zacznie ten margines jakoś tłumaczyć (bo podświadomie zobaczy, że ta krytyka bije też trochę w niego samego) albo Cię wyśmieje i powie, że jesteś naiwniakiem, nie znasz, życia, świata, itp. (Sprawdź to kiedyś, a regularność takich postaw u osób z BPD Cię naprawdę zaskoczy. Podobnie jak regularność stwierdzeń borderów, że „oni nie są tacy zwykli, średni, szaro-statystyczni, oni są wyjątkowi, specjalni, /nad/niezwyczajni [w domyśle – ich prawa i zasady dla zwykłych ludzi przecież nie obowiązują] ). Border też poprze, pójdzie na protest, zaangażuje się cały w akcję ratowania zwierzątka znalezionego jako cierpiące na przystanku, bo wyrzuconego przez „złych ludzi”, ale nie ma żadnych skrupułów, żeby nasrać na głowę najbliższej osobie (im bliższa osoba, tym większa i bardziej śmierdząca to będzie kupa – taka jakaś tu dziwna występuje prawidłowość).

    Partnerzy osób BPD: z wami jest wszystko OK., nie dajcie sobie wmówić, że "kij ma dwa końce" albo, że "nic się nie stało, a Wy powinniście się zając sobą, bo to z Wami nie wszystko chyba gra". Nie słuchajcie tych przeintelektualizowanych bzdur, bo to tylko zagrywka i kolejna gra w manipulację.
    Po prostu, spotkaliście na swojej drodze pewien rodzaj RURY a nie człowieka. Zdarza się. :( (owszem, problem jest wtedy, gdy zbyt często się zdarza...).
    Powodzenia.
  • deterramirabili 22.06.18, 17:17
    Widzisz, tutaj się różnimy, bo moim zdaniem ludzie z BPD to nie są karaluchy, które trzeba tępić. Sam wspominasz o przyczynach BPD (ciężkim dzieciństwie, nawykach wyniesionych z często patologicznych domów), a mimo to nie ma w Tobie za grosz współczucia. Nie znam Twojej historii, nie wiem czy Twoja partnerka miała bpd czy po prostu była człowiekiem bez zasad ale dalej jest to CZŁOWIEK. I każdy człowiek ma w sobie potencjał, żeby zmienić swoje, nieraz ciężkie i pokręcone życie, na lepsze. A najlepsze co można zrobić po traumatycznym związku to wybaczyć i dostrzec w drugiej osobie człowieka i zadać sobie podstawowe pytania o to co mianowicie mnie w tym związku trzymało.
  • ovonell 22.06.18, 17:49
    Widzisz, jest taka dziedzina, która nazywa się "teoria gier" (występująca wszędzie - w przyrodzie, organizmach, bakteriach, kosmosie, itd. Ogólnie na całym znanym nam wszechświecie, a pewnie nawet poz nim. To coś jak krzywa Gaussa - istnieje zawsze i wszędzie). I wg tej teorii - z dwóch możliwości (współpraca albo dominacja), okazuje się że we wszystkich grach lub relacjach najrozsądniejsze jest: zaczynać od współpracy, a potem... bezdusznie powtarzać tę samą postawę, którą wcześniej zastosowała wobec nas druga strona.
    Dlaczego to piszę? Żebyś zrozumiała, że owszem, nie mam za grosz współczucia dla BPD. A nie mam, bo BPD wobec swoich partnerów również (wcześniej i nie raz) nie mały żadnego współczucia. Dostają to, na co sobie zasłużyły i do czego się mocno przyczyniły. Mają co chciały i co sobie wypracowały. Pełen sukces równy: zero (za grosz) współczucia (bo wobec kogo i za co?).
    Ależ oczywiście, że najlepsza droga, to - Ty piszesz: wybaczyć - ja napisze olać. Ale ci partnerzy potrzebują jeszcze na to czasu. Obecnie kipią ze złości. I jest to całkowicie zrozumiałe.
    A dostają kolejną manipulację w stylu: to wasza wina, sami jesteście sobie winni, to wy jesteście niedostosowani i chorzy na głowę, wasz błąd to większa zbrodnia, niż krzywdzenie innych przez osoby BPD, zastanówcie się nad sobą lepiej...
    Póki BPD będzie krzywdził wszystkich dookoła, zdradzał, manipulował, szantażował, wykorzystywał, pasożytował na innych - nie zasługuje wg mnie na to, żeby nazywać go człowiekiem. Człowiek, to ktoś, kto posiada duszę, empatię, choć cień wewnętrznego dobra w sobie. Borderzy tego nie mają, więc dlaczego mam ich nazywać "człowiekiem". Nie będę i mam do tego pełne prawo.
    Nie mieszajcie w głowach byłym partnerom osób-BPD i nie odwracajcie kota ogonem po raz kolejny, bo idąc tym tokiem rozumowania, to za chwilę dojdziemy do wniosku, że:
    jak ktoś został pobity na ulicy, to jest JEGO WINA, bo mógł zabrać karabin i zastrzelić agresora. A samym napastnikiem się nie zajmujmy w ogóle, bo i po co. Skoncentrujmy się na: dlaczego ten pobity wyszedł z domu "nieprzygotowany"? Pewnie z nim jest coś nie tak...
  • deterramirabili 22.06.18, 18:05
    Porównanie do kogoś pobitego na ulicy jest nietrafione. Związek to jest wybór (a bycie napadniętym już nie), no chyba, że twoja partnerka Cię do niego zmuszała. Dlatego często doszukujemy się zaburzeń w osobach będących w związkach z bpd. Bo człowiek w pełni normalny i zdrowy nie pozwoli się krzywdzić. Nie piszę, że wsza wina jest większa od partnerów z bpd. Ale tkwicie często w tych związkach dla przyjemnych emocji z okresów idealizacji cierpiąc potem gdy przychodzi drugi biegun czyli dewaluacja. To jest postawa jak u narkomana, który dla chwilowego haju jakoś przecierpi okres głodu i cały syf związany z ćpaniem. Rozumiem chęć odcięcia się od bpd, ale wylewnie pomyj w internecie i nakręcanie spirali nienawiści już nie. Borderzy to nie są psychopaci, najczęściej mają wyrzuty sumienia gdy krzywdzą. Nie wiem, może twoja była partnerka miała jakiś rys psychopatyczny skoro piszesz o bezdusznych potworach.
  • ovonell 22.06.18, 19:35
    A co to zmienia? Jak ktoś jest "narkomanem" haju z okresu idealizacji, to już znaczy, że można go kopać do utraty tchu?
    Jak znajdę kogoś, kto się nie będzie bronił, gdy będę go lał po mordzie, to znaczy, że mogę go do woli okładać bezkarnie i codziennie? No bo przecież: człowiek normalny i zdrowy nie pozwoliły się tak krzywdzić, prawda?. Macie pojęcie o relacjach i o życiu na poziomie wioskowego idioty. Brakuje Ci argumentów, więc szukasz furtki z bocznym wyjściem z tej rozmowy (co jest częste tutaj wśród borderów).
    Słowo klucz w tej dyskusji, to słowo: konsekwencje. Są do wyboru dwie drogi:
    - jak będziesz krzywdzić innych, to masz gwarancję, że sama też zostaniesz skrzywdzona i spotkasz wieku takich jak ja, którzy powiedzą Ci w twarz: dla mnie nie jesteś człowiekiem,
    - jak nie będziesz krzywdzić innych, to nie masz żadnej gwarancji, że sama nie zostaniesz skrzywdzona, ale szanse na to są dużo mniejsze i nie znajdziesz nikogo, kto nie nazwie Cię człowiekiem.
    Sama dokonujesz wyboru i sama ponosisz tego konsekwencje. I żadne borderline nie pozwoli Ci się wykpić z dokonania tego wyboru. Ale borderzy nie chcą tu nic wybierać albo rano wybierają drugą ścieżkę, ale popołudniu już wybierają ścieżkę pierwszą. Bo... zmienił im się nastrój. A kogo to qur.. obchodzi? Konsekwencje ponoszą wszyscy i tak i tak, ci z BPD i ci bez BPD. Ale Wy nie chcecie tego zrozumieć. Dlatego w ogóle mi Was nie żal.
    Nie wykpiwajcie się szukaniem zaburzeń partnerów, tylko spójrzcie na siebie, bo najważniejszym punktem tej układanki jest to, że to Wy macie nasrane w głowie, a nie Wasi partnerzy.
    Na wylewanie pomyj sami sobie baaaaaardzo zasłużyliście. Tak więc to dostajecie. I nie płakać tu.
    A wasze wyrzuty sumienia sa g0wno warte, skoro nie powstrzymują od powtarzalności zjawiska.
  • deterramirabili 22.06.18, 20:01
    Ja nie mam bpd, mam zaburzenie schizotypowe, w związki nie potrafię wchodzić praktycznie w ogóle, tak gwoli ścisłości. W swoim życiu zachowałam się nie fair "tylko" w stosunku do jednej osoby i ta osoba już mnie nie chciała znać. Wiem, że na to zasłużyłam, ale wiem też że jest to człowiek na pewnym poziomie i że nigdy nie nazwałby mnie tak, jak ty nazywasz osoby z bpd. Ja po tym jak on mnie zostawił przeżyłam to do tego stopnia, że w zasadzie skończyło się to schizofrenią. Może na to zasłużyłam, ale przyczyniło się to też do tego, że zmieniłam się jako osoba i zrozumiałam swoje błędy. Piszę to po to, żebyś nie wrzucał wszystkich do jednego worka. Nie wiem jaką osobą jest twoja była, ale zakładam, że bardzo nieszczęśliwą. Borderline najczęściej nie jest diagnozą na całe życie. Jakoś ludzie z tego wyrastają tylko, że pokiereszowani. Tak naprawdę to upodabniasz się do tych "potworów" nie wykazując empatii i odpłacając tym samym.
  • ovonell 22.06.18, 20:59
    Czyli jednak nie rozmawiamy o borderline, co wiele (jak nie wszystko) zmienia. Diagnoza BPD jest często mylona z ChAD, depresją, bulimią, itp.
    Borderline, niestety, wg mnie, jednak jest diagnozą na całe życie (bajki o wyciszeniu około 40-tki, to... tylko bajki).
    Tak, odpłacam im tym samym, bo sobie bardzo swoim sqrvy$yństwem na to zasłużyli. Nie mam empatii... dla "ludzi" bez empatii.
    Jeśli wrzuciłem Cię do jednego worka z BPD (a to, co napisałaś teraz to jest prawda), to przepraszam. STPD a BPD to coś innego.
    Choć to nie zmienia podejścia ws. wyboru ścieżek z poprzedniego wpisu. Wybierasz (z bpd, czy bez ew. bpd, z stpd, czy bez ew. stpd) ścieżkę drugą - w moim świecie będziesz noszona na rękach. Wybierasz ścieżkę pierwszą = w w moim świecie nie masz żadnych praw (!!!) (nawet do tego, żeby sobie czegokolwiek życzyć, czy nie życzyć, bo... nie jesteś człowiekiem).
    A kwestia "poziomu" i tego czy Twój ex. by Cię jakoś tam nazwał albo nie..., hmm..., wybacz, ale w ogóle mnie to nie interesuje.
    A najbardziej istotne w Twoim poście jest zdanie: `może na to zasłużyłam, ale przyczyniło się to też do tego, że zmieniłam się jako osoba i zrozumiałam swoje błędy.`. Uwierz mi, ale borderzy nie są zdolni do tego, co Ty. :(
  • trust21 22.06.18, 21:43
    ovonell a może opowiesz nam jak to ekspartnerka z bpd (lub kilka) przeorała ci głowę, że stworzył się taki potwór? Piszesz rura? Niejaki 9iopack używał tych samych sformułowań. Twój fanatyzm jest również mocno zbliżony do quar333. To ile masz tu jeszcze nicków?

    Musiałeś wyjątkowo mocno dostać po dupie, że tak teraz hejtujesz osoby z bpd. A może to ty jesteś tym zaburzonym bordem, który tu tak uparcie od dawna hejtuje? Już cię tu o to pytałem. Przemilczałeś to...

    Co do borderline, to powiem ci tak po męsku: pierdolisz chłopie że aż przykro.
    Border jest człowieczkiem zaburzonym, więc jak możesz wymagać od niego zdrowych zachowań/ zdrowych schematów myślowych? Jeśli ten ponoć zdrowy partner tkwił w tym emocjonalnym rodeo na własne życzenie, to coś tu nie gra. Każdy zdrowy człowiek, natychmiast opuści taki związek po pierwszej krzywej akcji, i przyjmij to chłopie wreszcie do wiadomości. Dlatego po takim związku trzeba zając się swoimi własnymi problemami, a nie hejtowaniem expartnera z bpd, bo jeśli pewne problemy nie zostaną rozwiązane, to toksyczny związek znowu się powtórzy.
    Teraz druga sprawa. Wiele opisywanych na tym forum wypadków, to wcale nie musi być bpd. Rezcz jasna pisze o tych sprawach, gdzie nie ma diagnozy. CHAD, depresja, dystymia, DDA, NPD - to wszystko może dać podobne rezultaty i może się miksować ze sobą. I nie ma chuja we wsi, żeby laik umiał się w tym połapać i prawidłowo zlokalizować problem.
    A potem tacy jak ty przychodzą tutaj na to forum, i żeby sobie chwilo ulżyć we własnym cierpieniu, hejtuja bogu ducha winnych ludzi cierpiących na borderline. I to jest dopiero prawdziwe skurwysyństwo.

    A moze tuta jeszcze warto tutaj wspomnieć o zjawisku zwanym ''morderczym tangiem'' - czyli związkowi npd z bpd, gdzie obie strony diabelsko skutecznie się wykańczają? W końcu związek narcyz - facet i kobieta - bpd jest dosyć powszechny.
  • ovonell 22.06.18, 22:22
    Nicków mam pięć. To i tak mniej, niż niektórzy borderzy na tym forum. ;)
    A tak serio, to: chłopcze, czytaj i wierz dalej w te bzdury wypisywane na tym forum.
    Miałem bardzo dawno temu jedną, dość szybką i krótką relację z borderką. Pierwszą i ostatnią. To forum mi pomogło wiele zrozumieć, bo nic nie było wtedy logiczne, choć miałem to szczęście, że nie pisałem wtedy na nim. Gdyby pisał, to pewnie podobnie jak jest to teraz z innymi czytaczami, dostałbym odpowiedź: idź do psychiatry, to twoja wina, jesteś zaburzony, jesteś narcyzem, sam sobie jesteś winien... i zostałby takim ciotą i idiotą jak Ty, chodzącym od psychologa do psychiatry i z terapii na terapię. I może nawet jak Ty uwierzyłbym w to, że to faktycznie, to we mnie tkwi problem.
    A życie jest prostsze - jak ktoś się zachowuje jak kvrva, to trzeba go traktować jak kvrvę (w końcu sam tego chciał). Zastosowałem, polecam. Inna droga to właśnie czytanie tych bzdur pisanych przez tutejszych borderów 'w obronie siebie', uwierzenie w nie, a na końcu stanie się takim podeptanym, wyssanym z energii, obwiniającym się, spacyfikowanym chłopczykiem jak Ty.
  • trust21 22.06.18, 22:30
    Chyba czas ovonell iść na terapię (albo znowu iść). Tyle czasu, a ty dalej w takim stanie.... Pewnie diagnoza by była nokautująca....
  • ovonell 22.06.18, 23:39
    Chłopcze zapędzony w kozi róg (i to na własne życzenie),
    Przytoczę cytat z Twojego powyższego postu:
    ``A potem tacy jak ty przychodzą tutaj na to forum, i żeby sobie chwilo ulżyć we własnym cierpieniu, hejtują bogu ducha winnych ludzi cierpiących na borderline. ``.

    Powiedz mi, o czym ja mogę i mam z Tobą rozmawiać...? :(
    Nie ma z kim i nie ma o czym. :(
  • dreds11 23.06.18, 07:48
    Nie wiem dlaczego ale Twoje i nie tylko sugestie mówiące o poddaniu się terapii przez exsów kojarzą mi się trochę z bezstresowym wychowaniem dzieci.Efekty takiego wychowania widzimy teraz w szkole i na ulicy.I żeby nie było ,że bronie tu ovonella ,aż takim extremistą nie jestem :)
  • trust21 23.06.18, 08:22
    Być może w przypadku osób takich jak ovonell faktycznie potrzebne są bardziej brutalne działania jak pasy czy izolatka. Ale nawet to nie rozwiąże ich problemów. Osoby wchodzące w toksyczne relacje i tkwiące w nich często mają problemy, których sami nie rozwiążą. To widać choćby po wpisach eksów na tym forum. Sam pamiętam gdy zakończyłem swój związek, to nie szukałem winnych w koło, nie hejtowałem nikogo, tylko zacząłem rozwiązywać swoje własne problemy. Od miesiąca jestem w nowym związku który zupełnie inaczej się budował i zipełnie inaczej wygląda. Więc uważam że warto iść na terapię.
  • leda16 23.06.18, 11:44
    deterramirabili napisał(a):
    Ja po tym jak on mnie z
    > ostawił przeżyłam to do tego stopnia, że w zasadzie skończyło się to schizofren
    > ią. Może na to zasłużyłam,


    Nie pleć. Schizofrenia nie bierze się z porzucenia a i o nikim nie można powiedzieć, że "zasłużyli" na chorobę. No, może z wyjątkiem pijaków o narkomanów.

    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 23.06.18, 11:38
    deterramirabili napisał(a):
    Widzisz, tutaj się różnimy, bo moim zdaniem ludzie z BPD to nie są karaluchy, k
    > tóre trzeba tępić. Sam wspominasz o przyczynach BPD (ciężkim dzieciństwie, nawy
    > kach wyniesionych z często patologicznych domów), a mimo to nie ma w Tobie za g
    > rosz współczucia.


    Zwyrodnialec moralny zgwałcił mi dziecko, którym przysięgał się opiekować, a ja mam współczuć jemu?! Nie ofierze gwałtu?! A cóż mnie obchodzi jego trudne dzieciństwo? Twoim zdaniem my, ja, moje dziecko, mamy służyć odreagowaniu jego trudnego dzieciństwa? Właśnie dlatego, że zwyrodnialec moralny jest człowiekiem i ma wolną wolę, powinien ponieść karę za zło i krzywdy, które wyrządził bo tak chciał, nie bacząc na uczucia najbliższych. Z gwałtem sprawa akurat jest prosta, ze zdradą nie. Prawo nie penalizuje zdrady, ale zdrajcę powinien przynajmniej spotkać ostracyzm społeczny, zamiast przyzwolenia.




    --
    www.pmiska.pl
  • deterramirabili 23.06.18, 12:22
    Czynnikem wyzwalającym epizod schizofreniczny często są bardzo trudne przeżycia. Pewnie miałam genetyczną skłonność do tej choroby, ale być może w innych okolicznościach nie ujawniła by ona się.
    Znowu nietrafne porównanie. Dziecko nie jest winne gwałtu i oczywiście należy karać za gwałt bo jest przestępstwem. Wy jesteście dorosłymi ludźmi, mającymi wolną wolę i z własnej nieprzymuszonej woli tkwiliście w toksycznej relacji. Wiem, że ciężko wyjść z uzależnienia, które uparcie nazywa się miłością. Od toksycznej osoby (bpd) najlepiej odciąć się i nie utrzymywać kontaktu. Ale antidotum na wasze krzywdy mogłoby być wybaczenie i zobaczenie w drugiej osobie człowieka, który cierpi nie mniej niż Wy. Tołstoj pisał: "Jeśli człowiek nie może przebaczyć bratu, nie kocha go"
    Jeszcze: "Człowiek, który nie lubi i nie umie przebaczać jest największym wrogiem samego siebie", "Przebaczanie jest przywróceniem sobie wolności, jest kluczem w naszym ręku od własnej celi więziennej." Warto rozważyć te cytaty, bo wiele w nich mądrości.
  • trust21 23.06.18, 12:51
    ''Generalnie uważam Twoje uwagi za nader trafne, więcej, rozciągnęłabym je na wszystkie zaburzenia nie tyle psychiatryczne co MORALNE, ponieważ zdrada, nikczemność, oszustwo, podstępne wyzucie partnera z majątku itp. to są wyłącznie kategorie moralne i dowodzą w takim samym stopniu atrofii pojęć moralnych co uczuć wyższych.''

    Jego uwagi są nader trafne uważasz... Hmm ciekawa sprawa. Są one trafne także wtedy,gdy on nazywa borderki kurwami, ale wtedy gdy odmawia ludziom z bpd człowieczeństwa? To pytanie jeno retoryczne, bo nie spodziewam się po tobie sensownej odwiedzi....
    Rzecz jasna żadne zaburzenie czy trudne dzieciństwo nie może być usprawiedliwianiem dla nikczemności.Ale jeśli jest pewne że te nikczemności wywołane są czyimś psychicznym zaburzeniem czy chorobą psychiczną, to w takie oceny moralne to ja bym się nie bawił, bo można się tylko ośmieszyć.

    ''Zwyrodnialec moralny zgwałcił mi dziecko, którym przysięgał się opiekować, a ja mam współczuć jemu?! Nie ofierze gwałtu?!''

    Rozmowę zaczął bym od tego, że takie porównania są co najmniej nie ma miejscu.

    ''A cóż mnie obchodzi jego trudne dzieciństwo?''

    A cóż tu np. na tym forum kogo interesuje twój przeszły toksyczny związek? I takie pytanie można by postawić.

    ''Twoim zdaniem my, ja, moje dziecko, mamy służyć odreagowaniu jego trudnego dzieciństwa?''

    Kali wiecznie żywy. A dlaczego osoby z bpd - np. z tego forum mają dostać po dupie za czyiś toksyczny związek z borderką? Dlaczego z tego powodu mają zostać wyzwane np. od kurew?

    ''To zrozumiesz, jak Twój związek się skończy i nie będziesz miała z kim omówić tego, co Cię boli. Wówczas też wleziesz w internet i zaczniesz się nie tyle "hejtować" co po prostu żalić.''

    Czym innym jest żalenie się a czym jest chamski hejt w wykonaniu takich indywiduów jak ovonell- dawniejszy quar333. No ale tobie się to przecież podoba prawda? To zdrowa reakcja przecież...

    ''W tym, któremu odpowiadasz i we wszystkich zdradzonych, nie ma żadnego "jadu".''

    No jasne, że nie ma. szczególnie w postach ovonella. To tylko różowe pierdy miłości do bliźniego.

    ''Natomiast każdy zdrajca i złodziej zasługuje na wiadro nie tyle pomyj, co fekalii i dobrze robią Uczestnicy w ten sposób odreagowując swoje frustracje. Dobrze też, że tutaj mogą to robić.''

    A czy jak idziesz do kolegi na urodziny, to pierwsze co robisz w jego domu, to srasz mu na dywan w stołowym? Bo to forum powstało pierwotnie jako grupa wsparcia dla osób z bpd. Jeśli ktoś po związku z bpd, ma potrzebę hejtowania na takim forum jak to, bo mu związek nie wyszedł, to ma poważny problem ze sobą. Bo normalny człowiek takiej potrzeby by nie miał.

    ''Właśnie dlatego, że zwyrodnialec moralny jest człowiekiem i ma wolną wolę, powinien ponieść karę za zło i krzywdy, które wyrządził bo tak chciał, nie bacząc na uczucia najbliższych.''

    Piszesz o wolnej woli w przypadku osoby zaburzonej psychicznie. No ciekawa sprawa...

    ------------------------------------

    Powiem tak leda. gdyby głupota miała skrzydła, latałabyś wysoko niczym gołębica.
  • ovonell 23.06.18, 13:06
    "Piszesz o wolnej woli w przypadku osoby zaburzonej psychicznie. No ciekawa sprawa...".
    Dochodzimy do sedna: to przecież wszystko wina zaburzenia BPD!!! Niezłe podejście.
    Buhahahahaha...!!!
    I jak z nim rozmawiać? :(
  • leda16 23.06.18, 17:04
    trust21 napisał(a):
    > Są one trafne także w
    > tedy,gdy on nazywa borderki kurwami, ale wtedy gdy odmawia ludziom z bpd człowi
    > eczeństwa? To pytanie jeno retoryczne, bo nie spodziewam się po tobie sensownej
    > odwiedzi....


    To jest Jego retoryka, nie moja. O trafności pisałam w związku postawą wobec wartości moralnych. Oczywiście, są oni - używając przenośni XIX. w. lekarza C Pricharda - ludźmi z kręgu bardziej lub mniej moral insanity. Prekursor współczesnej psychiatrii opisywał tę przypadłość jako wypaczenie naturalnych odczuć, uczuć, skłonności, temperamentu, postawy moralnej i naturalnych odruchów ludzkich, bez zauważalnych zaburzeń wiedzy czy zdolności rozumowania, a zwłaszcza bez objawów psychotycznych. Dzisiaj cechy te przypisywane są osobowościom nieprawidłowym.


    >Ale jeśli jest pewne że te nikczemności wywołane są czyim
    > ś psychicznym zaburzeniem czy chorobą psychiczną, to w takie oceny moralne to j
    > a bym się nie bawił, bo można się tylko ośmieszyć.


    To Twoja sprawa, w co się chcesz bawić i czym śmieszyć. Ocen moralnych kodeks karny nie stosuje wyłącznie wobec chorych psychicznie. Wszyscy inni z osobowościowo zaburzonymi takim ocenom podlegają jak najbardziej, ponieważ są zdolni rozumieć skutki swojego postępowania i kierować nim.

    > Rozmowę zaczął bym od tego, że takie porównania są co najmniej nie ma miejscu.


    Dlaczego?


    > A cóż tu np. na tym forum kogo interesuje twój przeszły toksyczny związek? I ta
    > kie pytanie można by postawić.


    Sądząc z żywego odzewu np. na wątek "Manki 50" - wszystkich Uczestników. Inaczej by się nie odzywali.



    A dlaczego osoby z bpd - np. z tego forum mają dostać po du
    > pie za czyiś toksyczny związek z borderką? Dlaczego z tego powodu mają zostać w
    > yzwane np. od kurew?


    Trzymaj się realiów. Nikt tu nikomu nie daje po dupie,. "Ovonell" wyraził tylko swoje poglądy na temat borderów do czego ma niezbywalne prawo.

    >
    > Czym innym jest żalenie się a czym jest chamski hejt w wykonaniu takich indywid
    > uów jak ovonell- dawniejszy quar333.


    Nadal uważam, iż zdecydowane, kategoryczne wyrażanie swojego stanowiska, przekonań i poglądów, nie jest hejtem. Jeden człowiek opisuje swoją krzywdę poprzez żal i łzy (jak "manka50"), inny przez wściekłość i kwestionowanie gangreny tolerancji wszystkich dewiacji i moralnych zboczeń (jak "ovonell) I daruj sobie to informowanie ogółu o poprzednich ksywkach Uczestnika. Dla mnie nie ma to jakiegokolwiek znaczenia, ponieważ dyskusja toczy się tu i teraz a nie w przeszłości..


    > No jasne, że nie ma. szczególnie w postach ovonella. To tylko różowe pierdy mił
    > ości do bliźniego.


    A za cóż On ma kochać tą "bliźnią", która podobno wystawiła Go do wiatru? Za to, że raczy istnieć na tym świecie?

    >
    > A czy jak idziesz do kolegi na urodziny, to pierwsze co robisz w jego domu, to
    > srasz mu na dywan w stołowym?


    To tu są jacyś Koledzy, świętujący urodziny? Nie zauważyłam :) .


    Bo to forum powstało pierwotnie jako grupa wspar
    > cia dla osób z bpd.


    No, ale starożytność przeminęła z wiatrem, jak każda epoka. Obecnie jakoś nie widzę tu chętnych do wspierania nikczemności i zdrady.



    Jeśli ktoś po związku z bpd, ma potrzebę hejtowania na taki
    > m forum jak to, bo mu związek nie wyszedł, to ma poważny problem ze sobą. Bo no
    > rmalny człowiek takiej potrzeby by nie miał.


    Tak, został zraniony, cierpi i ma poważny problem "ze sobą" a dokładniej pisząc - z własną krzywdą. Dobrze, że chociaż to rozumiesz. Co do tej insynuowanej poszkodowanym przez cudze zwyrodnienie moralne,"nienormalności" masz jakieś szczeniackie skojarzenia.


    > Piszesz o wolnej woli w przypadku osoby zaburzonej psychicznie. No ciekawa spra
    > wa...


    Więc sam zapoznaj się z tą problematyką dokładniej, jeśli Cię interesuje.





    --
    www.pmiska.pl
  • trust21 23.06.18, 18:16
    ''Więc sam zapoznaj się z tą problematyką dokładniej, jeśli Cię interesuje. ''

    Właśnie tobie to polecam, bo widać nie masz pojęcia czym jest zaburzenie osobowości. Ale jak to jest w Polsce, pomądrzyć się trzeba prawda?

    ''Tak, został zraniony, cierpi i ma poważny problem "ze sobą" a dokładniej pisząc - z własną krzywdą.''

    Ale nikt nie ma prawa przychodzić na forum osób zaburzonych i je tu hejtować... czego zdaje się nie rozumiesz.

    ''Obecnie jakoś nie widzę tu chętnych do wspierania nikczemności i zdrady.''

    Jedną z takich osób jesteś tu ty, bo wspierasz i tłumaczysz tutaj podłe zachowanie użytkownika ovonell.

    ''To tu są jacyś Koledzy, świętujący urodziny? Nie zauważyłam :) .''

    Dalej będziesz strugać idiotkę? Naprawdę?

    ''A za cóż On ma kochać tą "bliźnią", która podobno wystawiła Go do wiatru? Za to, że raczy istnieć na tym świecie?''

    I co, to ma być twoje usprawiedliwienie dla jego hejtu, który tutaj wyrzyguje z siebie?

    ''Nadal uważam, iż zdecydowane, kategoryczne wyrażanie swojego stanowiska, przekonań i poglądów, nie jest hejtem. ''

    Oto przykład takiego ''kategorycznego wyrażanie swojego stanowiska''. Oto te twoje standardy:

    ovonell 22.06.18, 13:09:

    ''A idźcie wy wszyscy w 9izdu z taką retoryką. W d@pie należy mieć to, co "k r z y w d z i" jakichś poje6ów!
    Gdyby nie $kurwy$yństwo i zero ludzkich uczuć tych borderów - nie wydarzyłaby się żadna z historii tu opisywanych. I po prostu chvja trzeba nazwać chvjem, a kurvę trzeba nazwać kurvą. I nie ma co uciekać od prawdy jakimś zagmatwawywaniem prostej opowieści i suchych faktów odwracaniem kota ogonem. (...) A prawda jest jedna i od wieków taka sama: pasożyty trzeba tępić, karaluchy deptać, a kurewstvo niszczyć w zarodku. A takie są właśnie osoby z BPD. I to jest niezaprzeczalny fakt jednak!!!''

    ''I daruj sobie to informowanie ogółu o poprzednich ksywkach Uczestnika.''

    To jest bardzo istotna informacja, bo pokazuje, że ten człowiek urządzą tutaj swoje teatrzyki nienawiści nie od wczoraj. Nawet nie ma jaj, by się trzymać jednego nicka.

    ''Trzymaj się realiów. Nikt tu nikomu nie daje po dupie,. "Ovonell" wyraził tylko swoje poglądy na temat borderów do czego ma niezbywalne prawo.''

    Tak, i to sa te jego poglądy (znowu cytacik z ovonella):''A prawda jest jedna i od wieków taka sama: pasożyty trzeba tępić, karaluchy deptać, a kurewstvo niszczyć w zarodku. A takie są właśnie osoby z BPD.''

    ''Sądząc z żywego odzewu np. na wątek "Manki 50" - wszystkich Uczestników. Inaczej by się nie odzywali.''

    Napisałaś że cóż może cię obchodzić czyjeś trudne dzieciństwo burda. To i ja ci napisałem, że kogoś możne nie interesować twój toksyczny związek.

    ''Dlaczego?''

    Pomyśl dlaczego...

    ''To Twoja sprawa, w co się chcesz bawić i czym śmieszyć. Ocen moralnych kodeks karny nie stosuje wyłącznie wobec chorych psychicznie. Wszyscy inni z osobowościowo zaburzonymi takim ocenom podlegają jak najbardziej, ponieważ są zdolni rozumieć skutki swojego postępowania i kierować nim.''

    Dobrze by było, abyś na początek poczytała trochę o tym czym jest osobowość i czym jest zaburzenie osobowości w sensie ogólnym. To tak polecam na początek.

    ''To jest Jego retoryka, nie moja.''

    Ale ty jego retorykę wspierasz i tłumaczysz.

    ''Prekursor współczesnej psychiatrii opisywał tę przypadłość jako wypaczenie naturalnych odczuć, uczuć, skłonności, temperamentu, postawy moralnej i naturalnych odruchów ludzkich, bez zauważalnych zaburzeń wiedzy czy zdolności rozumowania, a zwłaszcza bez objawów psychotycznych.''

    Borderline jest jednym z najcięższych zaburzeń osobowości. Jest to zaburzenie bardzo trudne do leczenia. Kiedyś czytałem artykuł, w którym autor postulował zaliczenie bpd do chorób psychicznych a nie tylko traktowania go jako zaburzenie osobowości. To zaburzenie to ma bardzo szerokie spektrum, i dwie osoby z taką samą diagnozą mogą się kompletnie różnić od siebie. Więc to, że jeden border jest bardzo toksyczny na zewnątrz, nie oznacza, że każdy border taki jest. Border pragnie miość i jak nikt inny, ale nie potrafi jej zrozumieć ani utrzymać związku. I to jest tragedia tych ludzi. Są tez tacy którzy są w stałym związku, ale ile ich to pracy kosztuje, to wiedzą tylko oni.
    -----------------------------------
    Ja myslę, że ty powinnaś nam opowiedzieć swoją własna historię. Ile czasu byłaś w toksycznym związku z osobą zaburzoną i ile wycierpiałaś. Wtedy wszystko stanie się jasne - w tym twoje obecne zachowanie tutaj.
  • ovonell 23.06.18, 19:24
    Cytat z powyższego: "ale nikt nie ma prawa przychodzić na forum osób zaburzonych i je tu hejtować... czego zdaje się nie rozumiesz.".
    Za to osoby BPD mają prawo srać na głowy partnerów i nie wolno, oj nie wolno ich oceniać. Z nimi trzeba jak z jajkiem, no bo jeszcze "poczują się s k r z y w d z o n e" przez tych bezdusznych partnerów.
  • leda16 23.06.18, 21:24
    Jest to osobowość z pogranicza, skłonna do dekompensacji psychotycznych. Jednak generalnie, psychologii od Ciebie uczyć się nie zamierzam. Również nie przywykłam dyskutować z epitetami oraz insynuacjami pod moim adresem i nie myślę przywyknąć. To tyle z mojej strony na ten temat.

    --
    www.pmiska.pl
  • trust21 23.06.18, 22:13
    Jesteś niezłą hipokrytką. Moje ostre traktowanie ciebie tobie przeszkadza. Obrzydliwe insynuacje, epitety wobec osób bpd za to podobają ci się bardzo. Znowu powiem: kali wiecznie żywy.

    Powiem ci krótki na koniec leda: zachowujesz się jak chamka i jak chamka będziesz traktowana. Może się czegoś nauczysz.
  • leda16 23.06.18, 11:26
    ovonell napisał(a):
    Partnerzy osób BPD: z wami jest wszystko OK., nie dajcie sobie wmówić, że "kij
    > ma dwa końce" albo, że "nic się nie stało, a Wy powinniście się zając sobą, bo
    > to z Wami nie wszystko chyba gra". Nie słuchajcie tych przeintelektualizowanych
    > bzdur, bo to tylko zagrywka i kolejna gra w manipulację.
    > Po prostu, spotkaliście na swojej drodze pewien rodzaj RURY a nie człowieka. Zd
    > arza się. :(


    Generalnie uważam Twoje uwagi za nader trafne, więcej, rozciągnęłabym je na wszystkie zaburzenia nie tyle psychiatryczne co MORALNE, ponieważ zdrada, nikczemność, oszustwo, podstępne wyzucie partnera z majątku itp. to są wyłącznie kategorie moralne i dowodzą w takim samym stopniu atrofii pojęć moralnych co uczuć wyższych. Jeżeli zaś polecamy osobom skrzywdzonym psychoterapię, to nie po to, żeby je dodatkowo dołować, sugerować, iż są nienormalne, tylko pomóc spojrzeć na dany związek z innej perspektywy.




    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 23.06.18, 11:16
    deterramirabili napisał(a):
    > Nie potrzebnie tak się unosisz. Nikt nie przeczy, że borderzy mają problem i po
    > winni nad sobą pracować.


    Może niepotrzebnie, ale w tym aspekcie jestem skłonna przyznać Forumowiczowi rację. To nie bordery mają problem. Problem mają ich partnerzy zakochani w swoich wyobrażeniach o partnerach, które po pewnym czasie pryskają jak bańki mydlane, a naga prawda jest dla nich nie do przyjęcia. Wówczas zaczynają mówić o oszustwie, o grze, udawaniu itp. Słusznie zauważyła "Brzask", że choroby (chociaż borderline nie jest chorobą psychiczną) udawać nie można tak, jak nie można w teście inteligencji udawać więcej inteligencji niż się jej ma. Ale nie można obciążać zaburzonych za to, jaką układankę zlepili partnerzy ze swoich marzeń i podstawili w miejsce prawdziwego charakteru takiego np. bordera, socjopaty, narcyza, itp.


    Nie rozumiem jak można być z kimś w związku, a p
    > otem tak hejtować osobę jednak kiedyś bliską. To świadczy o Tobie, nie o tej os
    > obie.


    To zrozumiesz, jak Twój związek się skończy i nie będziesz miała z kim omówić tego, co Cię boli. Wówczas też wleziesz w internet i zaczniesz się nie tyle "hejtować" co po prostu żalić.



    Problem jest najczęściej w obu partnerach tkwiących w toksycznym związku.


    teoretycznie. W praktyce jeden jest bardziej "winny" rozstaniu a drugi mniej.



    > Bo taki toksyczny związek to nie miłość tylko jakiś erzac miłości i dlatego wa
    > rto zastanowić się najpierw nad sobą, dlaczego nie jestem zdolny do tego najpię
    > kniejszego przecież uczucia. Bo "miłość wszystko wybacza", gdybyś naprawdę koch
    > ał swoją byłą partnerkę to nie byłoby w Tobie tyle jadu.


    W tym, któremu odpowiadasz i we wszystkich zdradzonych, nie ma żadnego "jadu". Są głębokie rany, ból i trauma. To nazywasz jadem?! I z jakiej racji sugerujesz, że to ci porzuceni, odarci z majątku, psychicznie maltretowani są "niezdolni do tego najpiękniejszego przecież uczucia"? Bo "miłość wszystko wybacza"? Chyba za wiele harleqinów się naczytałaś. Niestety tak infantylne podejście na komentarz nie zasługuje. Natomiast każdy zdrajca i złodziej zasługuje na wiadro nie tyle pomyj, co fekalii i dobrze robią Uczestnicy w ten sposób odreagowując swoje frustracje. Dobrze też, że tutaj mogą to robić.





    --
    www.pmiska.pl
  • deterramirabili 23.06.18, 12:03
    Nie jestem infantylna. Te związki z bpd są najczęściej z gruntu toksyczne i bazują na uzależnieniu OBU STRON a nie na miłości. Ponosicie te wszystkie straty, tak jak współuzależniona żona alkoholika ponosi straty. Warto przyjrzeć się sobie, a nie mielić w kółko jak to partner Was zdewastował, bo zdrowa osoba nigdy by sobie na takie coś nie pozwoliła. Zdrowa osoba ma głęboko zakorzenione poczucie własnej wartości, które nie ucierpi przez akcje bpd. Zdrowa osoba bardzo szybko nabierze dystansu do całej sytuacji, będzie wiedziała, że bpd ma problem, odsunie się w porę i nie ucierpi w takiej relacji. Jeśli czujecie się "odarci z majątku" to coś tu nie halo. No ale najtrudniej przyjrzeć się sobie. Najłatwiej mówić jak to Wy kochaliście krystalicznie czystą miłością i jakiś potwór Was skrzywdził. Polecam stare posty Spapranego na tym forum zwłaszcza w wątku "ofiary osób z bpd".
    Przecież osoba dopóty w związku tkwi dopóki ma z tego jakieś korzyści, więc Wy też pomimo całego syfu jakieś korzyści nawet nieuświadomione czerpaliście. Może te piękne chwile z okresów idealizacji? Miło być na takim "haju". Szkoda, że zawsze jest drugi biegun w tym całym bpd. Jeśli nie przyjrzycie się sobie to takie sytuacje będą się powtarzały, a Wy w kółko będziecie się zastanawiać dlaczego ktoś Was skrzywdził. Osoby z problemami przyciągają osoby z problemami. Współczuję Wam bólu i traumy. Ale trudne sytuacje w życiu są lekcją i zdarzają się nam po to byśmy więcej podobnych błędów nie popełniali, byśmy zredefiniowali na nowo swoje postrzeganie związku, swoje oczekiwania, swoje poczucie własnej wartości. "Miłujcie waszych nieprzyjaciół", bo są cenną lekcją, okazją by coś zmienić trwale w swojej osobowości. Osoby z BPD nie naprawicie dopóki taka osoba sama nie zacznie ciężko nad sobą pracować. Możecie zmienić tylko siebie.
  • deterramirabili 23.06.18, 12:37
    Jeszcze co do "odartych z majątku": "Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma"
  • ovonell 23.06.18, 13:00
    Wszystko zgodnie z tematem wątku, czyli "żelazna reguła na tym forum" działa, powtarza się, jest nieśmiertelna i uparcie stosowana. Coś w stylu:
    tak, owszem, BPD krzywdzą, tak to prawda borderzy są wyzuci z empatii, wyższych uczuć, moralności... ALE, ale... sobą się lepiej partnerzy zajmijcie, kto wam kazał..., zdrowy człowiek nie pozwoliłby sobie..., ktoś normalny wyszedłby z tej relacji..., sami jesteście "narkomanami haju"..., zdrowa osoba nie ucierpiałaby w takiej relacji...
    Czego to border nie zrobi, żeby obronić swoje własne, poj36ane EGO. Tłumaczcie sobie dalej swoje własne $qrvy$yństwo i oburzajcie się dalej, kiedy ktoś Was i wasze postawy i postępowanie nazywa po imieniu.
    Czekam tylko na: "dobrze wam tak, Wy głupi partnerzy osób z BPD!"
    I jeszcze raz: nie, nie, nie zajmujmy się ocenami i patrzeniem na podpalaczy świata z upośledzonym łbem! Po co?
    Przecież na pewno ``osoby z problemami przyciągają osoby z problemami``, więc - pewnie partnerzy sami sobie są winni``.


    I czegóż chcieć od tego Wani?
    Toś nie ma jego winy w tym
    To wszystko wina tamtej pani...
  • leda16 23.06.18, 17:15
    Domorosłych wiktymologów w cholerę się tu namnożyło w stylu: "mogła nie zrobić zupy za słonej, to by po mordzie nie dostała" :) Ale wszystkich przebił niejaki "Trust" odmawiający zaburzonym jednostkom posiadania wolnej woli.

    --
    www.pmiska.pl
  • trust21 23.06.18, 17:35
    ''Ale wszystkich przebił niejaki "Trust" odmawiający zaburzonym jednostkom posiadania wolnej woli.''

    I pisze to osoba, która uważa, że nazwanie na forum bpd, bordów kurwami czy chujami to wyrażenie tylko swojego zdania :-)

    Po drugie ja nikomu niczego nie odmawiam ignorantko, tylko mówię że jak osobowość jest zaburzona, to pewne zachowania również będą zaburzone. Osobowość to absolutna podstawa, i osoba zaburzona nie zapanuje nad pewnymi zachowaniami. Więc mówienie w kontekście tych zachowań o wolnej woli czy ocen moralnych jest kompromitacją.
  • ovonell 23.06.18, 19:40
    Wracamy do punktu wyjścia.
    Jak Ela wyszła za mąż za Janka-alkoholika i on lał ją zaraz po ślubie codziennie aż tak, że wczoraj odeszła od niego (tu wszyscy partnerzy osób BPD piszą już po zerwaniu związków z borderami), to... zostawmy Janka... w końcu (przecież!) on jest alkoholikiem. NIE OCENIAJMY JANKA, on przecież biedny i zaburzony, chory jest! Janek nie panuje nad sobą... :(
    Skoncentrujmy się na "głupiej Eli". Wyślijmy ją do psychologa, powiedzmy: sama sobie winna, bo "gdyby Ela... ... ...".
    Siniakami i obitą gębą Eli nie ma co się zajmować.
    Janka ocenić nie powinno się. Janek jest chory. Janek tak ma, że nie panuje nad sobą. Janka chvjem NAZYWAĆ NIE WOLNO - wy nie nie rozumiejący, prości, niewyedukowani psychologicznie ignoranci bez serca!!!

    Napiszę tak: jesteście żałośni. :(
  • erma74 23.06.18, 19:54
    Jak najbardziej trafne porównanie! Nic do dodania ovonell.
  • dreds11 23.06.18, 20:03
    ovonell niektóre texty są delikatnie pisząc niesamowite :) Jednego tylko nie rozumiem.Jeżeli znajomość z borderką masz już za sobą to po jaką choljerkę tak tu się nerwujesz?Jestem przekonany ,że 90 parę procent ludzi uwikłanych w takie znajomości niewiele z tego zrozumie a już na pewno nie potraktuje tego jako ostrzeżenia przed takimi znajomościami.Tego trzeba doświadczyć na własnej skórze :( Ze swojej strony napiszę ,że po pół roku od zakonczenia znajomości mam na to wszystko lekko wyebanne.Żeby było śmieszniej swoją dawną koleżankę spotykam 2-3 razy w pubie i jesteśmy na "cześć".Nie czuję do niej nienawiści czy jakiś innych negatywnych uczuć.Jak to mają w zwyczaju mówić feminy "nie mój border nie moja sprawa" :). Szkoda nerwów i zycia na zajmowanie się czymś na co nie mamy wpływu.
  • leda16 23.06.18, 21:35
    dreds11 napisał(a):

    > ovonell niektóre texty są delikatnie pisząc niesamowite :) Jednego tylko nie r
    > ozumiem.Jeżeli znajomość z borderką masz już za sobą to po jaką choljerkę tak t
    > u się nerwujesz?


    Nie znam historii Jego życia, ale takie wypowiedzi niekoniecznie muszą być wynikiem związku z borderką. Fakt, iż np. W.Cejrowski wyraża się negatywnie o homoseksualistach nie dowodzi, że kiedykolwiek związał się z przedstawicielem tej orientacji. Zastanów się lepiej, czy aby Ty nie wyciągasz błędnych wniosków z nieistniejących faktów ;) No i ludzie są różni i nie każdy reaguje na fiasko takiego związku identycznie jak Ty.





    --
    www.pmiska.pl
  • dreds11 24.06.18, 00:51
    "Re: Żelazna reguła na tym forum
    ovonell 22.06.18, 22:22
    Nicków mam pięć. To i tak mniej, niż niektórzy borderzy na tym forum. ;)
    A tak serio, to: chłopcze, czytaj i wierz dalej w te bzdury wypisywane na tym forum.
    Miałem bardzo dawno temu jedną, dość szybką i krótką relację z borderką"

    To tak jeżeli chodzi o błędne wnioski i nieistniejące fakty :)

  • ovonell 24.06.18, 01:56
    chodzi o prawdę, my friend, nie o rację.
  • deterramirabili 23.06.18, 20:16
    Nie wiem dlaczego piszesz ironicznie - ależ oczywiście, że Janek jest chory. Janek jest do tego stopnia poważnie chory, że zajmowanie się Jankiem należy zostawić profesjonaliście. Ocenianie Janka jest trudne ponieważ nikt nie wie jak i co czuje osoba chora/zaburzona psychicznie. (Niezależnie od wszystkiego jednak w tym i w każdym przypadku przemoc fizyczna jest godna potępienia.) Dlatego koncentrujemy się na Eli. Ponieważ problem Eli wydaje się być problemem psychologicznym, do rozwiązania. Zajmijmy się Elą nie dlatego, że jest głupia, tylko dlatego, że potrzebuje pomocy i żali się na forum w internecie;) (Janków tu wszakże niewielu).
    Nie wiem ovonell komu powierzyłeś stery swojego życia skoro nie uważasz, że jesteś (chociaż w części) sam sobie winien. Może czas otworzyć oczy i stanąć w prawdzie o sobie samym.
  • ovonell 24.06.18, 01:34
    Jesteś idiotką! To wszystko.
  • brz_a_sk 24.06.18, 13:14
    wyobrażasz sobie Twój kompletny autoportret w sieci?

    to zostaje na zawsze, nawet gdybyś usuwał coś z jakiegokolwiek powodu;
    myśl czasem, bo wyglądasz niebezpiecznie i to może nie być kreacja czy prowokacja;

    Huston mamy problem
  • ovonell 24.06.18, 13:25
    Widzisz, tym się różnimy. Ja mam to całkowicie i totalnie w d0pie, a Ty "dbasz o wizerunek". Dla Ciebie jest b. ważny Twój "portret" i to "jak się prezentujesz aktorsko na scenie", a ja - jak to Dreds napisał wyżej - mam na to wyebane.
  • brz_a_sk 24.06.18, 22:37
    a kto ma dbać o Ciebie? masz sam siebie w dupie, nie starasz się, nie wychodzi Ci to opluwasz WSZYSTKICH; opamiętaj się;

    ja nie tworzę tu wizerunku, ja tak żyję , ale to nie ma znaczenia, problem w tym, że Ty nie znosisz już nikogo, atakujesz obcych ludzi, o których nic nie wiesz;

    wpakuj tę energię w siebie,

    przychodzisz w publiczne miejsce i robisz z siebie ofiarę ataku atomowego świata na Ciebie - no nie ma tu nikogo kto Cię atakuje, wszyscy proszą zacznij panować nad sobą,
    tu nie ma ani jednego "bordera", smoka z bajki - ANI JEDNEGO
    za to jesteś Ty z bajką i chcesz by ktoś wierzył w to, że jesteś non stop w opresji;
    pora wziąć na siebie odpowiedzialność za swój stan i wybory;

    widziałam wiele osób bardzo zdruzgotanych po związku - i były to czasem osoby bardzo zaburzone, wiem jak bywa trudno;
    na razie idziesz na rekord - TYLKO PO CO??? sam się dopytaj; może komuś pomagasz ale nie zorientowałam się komu i w czym

    nie dojdziesz donikąd, bo sam sobie nie pomagasz, a szkodzisz; pieklisz się
    zacznij szukać pomocy a nie ringu, na ringu podobno już przegrałeś wszystko - choć to też pewnie Twoje fatalne oceny;

    trzymaj się chłopie, szukaj kogoś od kogo chcesz pomocy, oszczędzaj siły;


  • brz_a_sk 23.06.18, 17:24
    załóż swoje forum i nadawaj piekielne relacje ze swojego raju czy odwrotnie anielskie z piekła;
    pewnie masz dużo racji, patrzysz ze swojego punktu widzenia, na bazie swoich przeżyć i swoich oczekiwań; prawda jest zawsze własna i subiektywna;
    nikt nie wybiera nam partnera ani forum na którym piszemy - warto fajnie wybrać;

    widziałam gościa, który kopał swój samochód
    widziałam ludzi nie potrafiących przełączyć kanału w tv na ulubiony
    znam ludzi, którzy wyjeżdżają na wakacje i przed startem klną na cała okolicę

    na tym forum nie piszą osoby z BPD - wyjątki potwierdzają regułę - kilka wpisów za ostanie lata i dystans, bo po co
    wile osób wpada pokopać tu cudzy samochód jakby własny nie wystarczył :( a na propozycję kup sobie dobry, na swoją miarę można zarobić w łeb

    znam z tego forum sporo ludzi i szczycę się znajomością z tymi, którym udało się zbudować trwały fajny związek; i szczycę się znajomością z tymi, którzy są sami i pracują nad sobą i nikomu nie mają za złe, że im życie zgotowało tak trudny los

    bez sensu jest postawa alkoholika, który przeklina partnerkę - prawda? on ma daleko jeszcze do zdrowienia i mniejsza czy partnerem jest człowiek, czy już tylko wóda - wściekłość ma to samo źródło

    wszyscy mają szansę - ja jestem z pokolenia, którego szacunku do ludzi uczył Marek Kotański i wierzę, że w każdym jest żródełko - nawet jak się piekli na cały świat, zajrzy kiedyś sam w siebie i wtedy się zacznie dopiero praca nad własnym życiem i szczęściem; oby każdy miał szansę, ciężkie zaburzenia i choroby psychiczne bywają nieznośne i nie dadzą żyć;
  • leda16 23.06.18, 21:47
    brz_a_sk napisała:
    - ja jestem z pokolenia, którego szacunku do ludzi uczył Ma
    > rek Kotański i wierzę, że w każdym jest żródełko -



    Jednak Kotan miał w porównaniu z obecnymi trendami leczenia alkoholików i narkomanów prawidłowe do nich podejście: Izolować pijaka od jego ofiar i nie leczyć na siłę, a przede wszystkim wymagać odpowiedzialności za własne postępowanie. Dlatego Kotański miał sukcesy i kierownicy ówczesnych, wiodących europejskich ośrodków leczenia alkoholików pielgrzymowali do Niego jak do Mekki prawdą tryskającej. Wraz ze śmiercią Kotana idee zwyrodniały i szlag je w końcu trafił.




    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 23.06.18, 18:42
    czytam kolejne wpisy i mam prośbę do MISTRZA
    wypisz tU kto wg Ciebie na co jest tu chory - i z kim normalnym Ty na tym forum dyskutujesz, bo się pogubiłam;
    bywa, że jak człowiek przestaje jeść słodycze to go nosi i to jak - wtedy szuka worka treningowego i wali i wyzywa - worek treningowy i to jest dobry sposób dla niedosłodzonych - mniej wstydu potem, chociaż tak czy owak najtrudniej samemu sobie wybaczyć;
    Mistrz ma rentgen w oczach - trzask to border, tamten głupek, ów nawet gej - minąłeś się chłopie z powołaniem; czekałam kiedy wyciągniesz wniosek, że byłoby świetnie gdybyś się tak nie pomylił ten jeden raz w życiu - ten ważny raz, ale zdarzyło Ci się

    ktoś kiedyś tu objaśniał, gdy trzeźwiał - wchodzę tu by się wkurzyć trzasnąć drzwiami i iść się nachlać z czystym sumieniem, nie mam rodziny, by im ten numer serwować; pamiętam, ze nie pijacy alkoholik prosił go by nie robił tu tego, choćby jemu;

    pisywali tu i seksoholicy polujący na borderki/bordera, którzy szybko wykrywają intencje - łatwo się ośmieszyć mając ten bardzo poważny problem, jedno z najtrudniejszych uzależnień - ... tu już prawie wszystko było;
    ostatnio zbyt wiele osób wkręciło się w - no właśnie, popatrzcie czemu tak jest! - w dojeżdżanie zbiorowe ludzi chorych, zamiast zupełnie innego zachowania
    czy ktoś popiera żonę alkoholika, która lata i wiesza na nim psy? - no przecież to ewidentna szajba i alarm - lecz się, ratuj się kobieto i na czubek uwaga - on pewnie pije więcej przez ciebie - jak trudno w to uwierzyć na terapii, że współuzależnienie to nakręcanie nałogu u nałogowca!

    przy okazji kto wie, że BPD to nadwrażliwość, ten kuma, choć odrobinę z tego zaburzenia; nadwrażliwego łatwiej doprowadzić do zachowań skrajnych, obronnych; zależnie od pozostałych cech człowieka, jeden się zabije, drugi zostanie prostytutką/kiem trzeci popada w przemoc - ale u podłoża jest nadwrażliwość nie do zniesienia, rozwalająca człowieka jak lustro w kawałeczki, nie do poskładania, zgrzytające o siebie
    i ta potworna potrzeba miłości
    źle się to kończy zwłaszcza dla osoby z BPD, bo prawie nikt nie rozumie na czym to zaburzenie polega; na szczęście jest nowy kierunek terapii i coś drgnęło

    nikt nikomu nie każe być z fantastycznym, ciekawym człowiekiem, często artystą z talentami kiedy on ma zaburzenie , nie trzeba się z nikim dzielić jego problemami no chyba, że chce się zgarnąć to co w osobie z BPD tak pociąga amatorów raju, ba czasem zabawy, nieuczciwej niejednokrotnie;
    można by o tym pogadać co tak trzyma, co tak fascynuje, na czym polega to boskie zaćmienie umysłu - o tym coś tu mało, wstyd czasem
    nie zakładajcie, że osoby z BPD nie widzą jak nieuczciwe bywają to związki - kiedy kończy się idealizacja jedna i druga strona widzi konia jaki jest - problem w tym, że osoba z BPD nie kombinuje na zapas, na zapas tylko się boi ... ale kto tu się wysila by zrozumieć co pod słowem BPD tak naprawdę się kryje
    to bardzo trudne, dramatyczne związki ale u dobrego terapeuty słyszy się., kiedy już jest jaka taka stabilizacja - przecież brałeś człowieku to czego ci brakowało, przecież nie chcesz wypuścić boś sobie stworzył plan, który nie mógł się powieść, bo osoby z BPD kiedy eksplozja uczuć przestaje ich zalewać patrzą trzeźwo jak mało kto; widzą wszystkie problemy partnera ... wtedy zaczyna się rzeź, ranienie wzajemne ...
    trzeba lat by zobaczyć siebie prawdziwego w takim związku - trudne ale ważne doświadczenie
    nie twierdzę, ze związek z BPD jest możliwy, to są niezwykłe związki, wymagające i z pomocą fachowców - to jest coś więcej, albo coś innego niż miłość ot taka prosta - prawie królewicza z prawie królewną

    ale większość pisząca, że miała partnera z BPD nie ma pojęcia co jej się wydaje, to ... nie będę się strzępić
    prosiłam kilka osób by napisały tu coś profesjonalnego, nie chcą, bo tu jest pomieszanie z poplątaniem, agresja, narcyzm i uzależnienia, mnóstwo mistyfikacji i bardzo mało zapotrzebowania na wiedzę;
    co ciekawe nikt nie chce stąd zgarniać ludzi na terapię - większość jest zupełnie nie gotowa na pracę nad sobą ... podkreślam NIE WSZYSCY;

    sprawdza się jedno im bardziej ktoś jest zaburzony, uzależniony, chory tym bardziej "ma partnera bordera" - warto spojrzeć na przestrzeni lat jak wiele osób wyleczyło się z traumy, a jak wiele zabrnęło dalej i są "psycholami jak się patrzy" i żadna terapia ich się nie ima i coraz to trafiają na "winnego ich nieszczęścia", pasożytują, dewastują i demonstrują swoje niby zdrowie psychiczne - cyrkowcy

    każdy ma szansę
    zabrać się za siebie ale i stoczyć się
    uważajcie, by nikogo ze sobą nie zabrał nikt kto stoi na krawędzi i ma zdrowy burdel w głowie, to czasem cyniczny psychol :( nie chcący się leczyć, bo zdrowy jak rydz :(

    ostrożnie - ostrożnie zagrożenie czasem czyha w anielskim diable; szkoda, że kolega z forum, który fenomenalnie dużo o tym wie nie ostrzega, nie objaśnia jak kiedyś - może się potknął, może już nie ma siły, a może ma złą fazę
    tu przewaliło się sporo ważnych historii i parę zupełnie nie wartych uwagi - każdy ma szansę, każdy SWOJĄ
  • ovonell 26.06.18, 13:33
    Za brzask:
    "nikt nikomu nie każe być z fantastycznym, ciekawym człowiekiem, często artystą z talentami kiedy on ma zaburzenie".

    To jest dopiero prawdziwie obiektywne podejście do tematu...
    Buhahahahahahahahaha!!!
    Wy jesteście nie tylko "zaburzeni", Wy jesteście naprawdę mocno odrealnieni... :(
  • vre-sna 11.07.18, 18:26
    Stary
    Czytam i nie umiem uwierzyć
    Że dorosły, odpowiedzialny człowiek
    Nie umie się sobie przyjrzeć
    Szok
    A tak z uporem maniaka
    Analizuje zachowania innych
  • brz_a_sk 23.06.18, 19:00
    deterramirabili - za każdy Twój wpis warto zapłacić jak co najmniej za jedną sesję na terapii

    kto tego nie rozumie ma ocen przed sobą i jeszcze nóg nie zamoczył na brzegu

    kto śmie Ci zarzucać kłamstwo ma robaczki w głowie, takie malutkie, byle jakie ale dużo;

    napisałaś profesjonalnie, starannie, mądrze i bardzo pożytecznie - nie jestem ekspertem od niczego, ale znalazłam Twoje wpisy z olbrzymią satysfakcją - klasa, po prostu klasa

    na pewno ktoś skorzysta, może po roku terapii ale skorzysta

    ukłony za staranność i szacunek dla rozmówców, nawet tych najtrudniejszych; tylko brać przykład;

    dziękuję



  • deterramirabili 23.06.18, 19:30
    Do usług :) w przyszłości chciałabym być psychiatrą, więc z trudnymi ludźmi będę mieć do czynienia na co dzień. Też mam nadzieję, że ktoś skorzysta, jeśli nie teraz to może kiedyś...
  • leda16 23.06.18, 21:56
    deterramirabili napisał(a):

    w przyszłości chciałabym być psychiatrą, więc z trudnymi ludźmi będ
    > ę mieć do czynienia na co dzień.


    No, to może jeszcze z 7-8 lat te swoje różowe okulary ponosisz. Potem Ci spadną.




    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 23.06.18, 22:11
    powodzenia - ciekawe plany i zapraszam do śledzenia seminariów filozoficzno-psychiatrycznych, dzieje się we współczesnej psychiatrii sporo dobrego - a może już śledzisz a ja tu tak zachęcam :)
  • deterramirabili 23.06.18, 22:15
    Podeślesz jakiś link? :)
  • deterramirabili 23.06.18, 22:16
    A, już mam. Dzięki za informację, nie wiedziałam o nich.
  • trust21 24.06.18, 17:42
    Czy zastanawiał się tu ktoś w ogóle, dlaczego niektórym eksom tak bardzo zależy na diagnozie bpd? O ile jeśli ktoś tutaj przyszedł bo był w związku ze zdiagnozowanym bordem lub z osobą ze zdiagnozowanym rysem osobowości bpd, to sprawa wydaje się jasna. Ale większość eksów przychodzi tutaj, w poszukiwaniu odpowiedzi czy był to ten krwiożerczy bord, o którym naczytali się w necie. Ale oni tak na prawdę nie szukają, oni potrzebują desperackiego potwierdzenia, że to był ten piekielny bord. Bo tak jest im jest lepiej poradzić sobie ze stratą. Bo jeśli to był bord, to nic nie mogłem zrobić, to nie moja wina, związek skazany na porażkę. To desperacka próba ratowania siebie się czyimś kosztem. A wierzganie tym większe, im więcej cech narcystycznych u delikwenta. I tak oto koło się zamyka.
    Przykre, że dla wielu z was, metodą na autoterapię ma być napierdalanie na ludzi zaburzonych, odczłowieczanie ich (vide leda popierająca wpisy kreatury ovonella dawnego quar333) . A tak na prawdę to nie wiecie nawet z kim byliście w związku. I bez diagnozy specjalisty, nigdy się nie dowiecie. Już człowiek z przewlekłą depresją może wam urządzić takie piekło, jakie często tutaj opisujecie.
    Człowiek zaburzony czy chory psychicznie może zrobić istne piekło z życia drugiego człowieka. Zdarzają się i bardzo toksyczne bordy. Niektóre opisywane historie na tym forum, gdzie zdiagnozowany bord był katem, oprawcą, mrożą krew w żyłach. I nikt temu tutaj nie zaprzecza, że i tak się zdarza. Ale teatrzyki nienawiści (vide. ovonell) to droga do własnej autodestrukcji.
    kiedy kończy się toksyczny związek, następują pewne fazy: żal, smutek, zaprzeczanie i wreszcie gniew. Na końcu zazwyczaj jest pogodzenie się, zamkniecie i pójście dalej. Ale pójście już mądrzejszym o kolejne ważne doświadczenie. Ale żeby to wszystko się dobrze zakończyło, to trzeba się za siebie wziąć, popracować nad sobą. Inaczej postaniecie na etapie gniewu i będziecie taplać się w szambie latami. Ovonell jest najlepszym przykładem, jak można skończyć, gdy pracować nad sobą się nie chce. Warto to przemyśleć...
  • deterramirabili 24.06.18, 18:08
    Wydaje mi się, że do założyciela tego wątku nie dotrze nic. Próba tłumaczenia, czy dyskusji kończy się jedynie wyzwiskami. Masz rację, że pewnie wiele opisywanych tutaj historii to wcale nie jest bpd. Jak ktoś kogoś zdradzi, albo jest nie w porządku - od razu przyczepa się mu łatkę bpd. Dlatego to zaburzenie ma taki kiepski PR. Jest tyle innych zaburzeń, ale ludzie znaleźli sobie kozła ofiarnego, którego można bezkarnie kopać do upadłego. Wydaje mi się, że "prawdziwe bordy" wyniosły się stąd do grup na facebooku, tam przynajmniej nikt nie jest anonimowy i nie ma takiego hejtu. Jak ktoś przesadza to można go z grupy bez problemu usunąć.
    Szkoda, kiedyś to forum było bardzo wartościowe, toczyły się tutaj ciekawe dyskusje. Teraz zlecieli się diagności - samozwańcy w postaci byłych partnerów, którzy najczęściej mają niejedno za uszami, ale zamiast zająć się pracą nad sobą poklepują się nawzajem po ramieniu i utwierdzają w przekonaniu jak to byli ofiarami "wampirów emocjonalnych". Kiedyś też było tutaj dużo ex - partnerów, ale jakoś mięli więcej pokory i samokrytycyzmu.
  • trust21 24.06.18, 19:03
    Akurat do założyciela nie kierowałem tego postu. On jest chyba jednak przypadkiem beznadziejnym :-)

    Ale w ramach uzupełnienia do tamtego postu, napiszę coś jeszcze, bo chyba warto jeszcze pewne rzeczy uzupełnić...
    Kiedy wychodzi się z toksycznego związku, w którym na porządku dziennym były nadużycia, przemoc emocjonalna czy nawet fizyczna, gniew czy frustracja są czymś naturalnym. Był oprawca, była ofiara. Ale z jakiś powodów ten chory układ trwał, coś tam jednak grało, że coś tak toksycznego jakoś trwało. Z jakiś powodów ta druga strona pozwalała się krzywdzić, przekraczać granice, robić sieczkę ze swojego życia. Dla osoby, która opuściła taką relację, istotne powinno być tylko to, że ta relacja nie miała prawa istnieć, że ta osoba nie była jej miłością, drugą połówką. Bo gdy kochasz, to nie krzywdzisz. I to jest najlepszy kubeł zimnej wody na łeb. Kiedy już przyjdzie zrozumienie, to czas na naprawę. Czasem zrozumienie przychodzi w trakcie naprawy - i tak bywa.
    I co ważne: ja nie zacieram podziału na oprawcę i ofiarę. Nie tłumaczę oprawcy. Ludzi NIGDY krzywdzić nie wolno. Żadne zaburzenie czy choroba tego nie usprawiedliwia, co najwyżej można coś tam wtedy zrozumieć.
  • deterramirabili 24.06.18, 19:30
    Dla mnie ten podział na oprawcę i ofiarę nie jest taki oczywisty. Oczywisty jest wtedy gdy mamy do czynienia z przemocą z którejś strony. Przemoc emocjonalna to oczywiście też przemoc, ale częściej się o niej mówi w kontekście rodziców i dziecka - dziecko jest wtedy ofiarą przemocy bo nie może się bronić przed toksycznymi rodzicami, nie ma takiej możliwości by się od tego odciąć. Kiedy mamy do czynienia z dorosłą osobą, posiadającą wolną wolę, która doświadcza przemocy psychologicznej ze strony drugiej dorosłej osoby to dla mnie wina nie jest oczywista, bo z takiej relacji rozsądnym byłoby się natychmiast ewakuować. A ludzie trwają w tych relacjach latami. Dlaczego? Co ich trzyma? Miłość? Nie sądzę... Powtarzam się może jak zdarta płyta ale zdrowego człowieka na prawdę ciężko skrzywdzić. Może pojawi się jakiś żal w stosunku do partnera i smutek bo to są reakcje naturalne, ale nie wściekłość takich rozmiarów jak często oglądamy tutaj na forum. Czy osoby z bpd mają wybór żeby nie krzywdzić? Pewnie zależy o jakich krzywdach mowa. Wydaje mi się, że np nad takimi nastrojami jak pewien chłód emocjonalny czy dystansowanie się od partnera oni nie są w stanie zapanować. Wybuchy złości? Cóż, pewnie mogą ewentualnie tę złość wyładować na sobie... Nie wiem, tak to widzę. Bez leczenia jest takim osobom diabelnie ciężko. I to nie jest tak, że nie mam żadnego współczucia dla "ofiar" bpd. Mam, ale głaskanie ich po główce to nie jest to czego oni potrzebują, chociaż może tak się im wydaje. Oni przede wszystkim muszą zmienić swoją postawę, przedefiniować sobie praktycznie wszystko, żeby być odpornym w przyszłości na takie sytuacje.
  • trust21 24.06.18, 22:49
    Bywają i takie ''związki'', w których obie strony są dla siebie i katami i ofiarami. Bywa i tak, że ofiara nagle zmienia się w kata - i odwrotnie.I tak bywanale my chyba nie o takich sytuacjach piszemy.
    Zdrowa jednostka natychmiast zakończy złą relację, gdy nastąpi poważna krzywa akcja. Ale jeśli ktoś ma swoje własne problemy, to często nie potrafi tego zrobić. Ale to nie oznacza, że jest winny temu, że partner stosuje wobec niego przemoc fizyczną czy psychiczną. Taka osoba często uzależnia się od partnera, boi się samotności, nie czuje się warta miłości, ma niskie poczucie własnej wartośći. Czasami trzyma też wspólny kredyt, dom, dzieci itp. Niestety i tak bywa. Świat nie jest czarno-biały, nie wszystko jest takie proste. Należy jednak wtedy zadać pytanie: dlaczego ktoś wziął ślub z tyranem, ma z nim dzieci? itd. Miłość bywa ślepa, ale bez przesady.
    Wydaje mi się - choć mogę się mylić - że jednym z powodów jest zły wzorzec miłości. Umiejętność budowania związków nie jest czymś, z czym się rodzimy. My się tego uczymy - tak przez obserwacje jak i praktykę. Pierwszym takim związkiem jest związek naszych rodziców. Jeśli związek rodziców był kiepski, to jest kiepsko. Pierwszy wzorzec jest kiepski. Potem pierwsze relacje w okresie dorastania i w młodej dorosłości itd. - kolejne kształtujące doświadczenia i wzorce. Ale i to nie wszystko. Ważne jest też to, jakie role przyjmowaliśmy w domu, jak byliśmy traktowani.
    Więc jeśli na pewnym etapie coś nie zagrało, to tragedia gotowa. Zaburzenia, różne syndromy, z powietrza się nie biorą.

    Co do tych eksów, którzy są agresywni na tym forum... Kiedy sprawa jest świeża, a w toksycznej relacji mocno się wycierpiało, było eksploatowanym , to po porzuceniu, często smutek miesza się z frustracją, agresją. Ale rzecz jasna, i negatywne emocje mają swoje granice, nie wszytko wolno. Jeśli ktoś miał zaburzona kochankę, to do kogo może mieć pretensję? Przede wszystkim się nie zdradza... I od tego warto zacząć.

    Terapia to nie jest złoty środek na wszystko. Nic nie przyjdzie samo. Trzeba bardzo chcieć się zmienić i ciężko pracować nad sobą, rozwiązywać swoje problemy, nie bać się zmian.

    Co do osób z bpd. Pracować nad sobą trzeba zawsze. Założenie ''taka/taki jestem i koniec'', to nie jest dobre rozwiązanie. Nieleczony bord nad pewnymi zachowaniami nie zapanuje - to jest oczywiste. Ale jakie to jest pocieszenie dla ''odbiorcy'' takiego zachowania? To jest problem, i nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Zdarzają się i przypadki okrutnych bordów, tak jak okrutnych narcyzów, ludzi w depresji itd. Bo są ludzie, nie diagnozy. Jednak ważne by nie stygmatyzować całych grup, nie wyżywać się na tych, którzy nawet nas nie znają....
    Tak mi się wydaje, tak to widzę...
  • deterramirabili 24.06.18, 23:12
    Pewnie, co do wzorców wynoszonych z domów się zgadzam. Jak jest toksyczna relacja między rodzicami albo między rodzicami i dzieckiem to takie dziecko nie potrafi potem inaczej funkcjonować jak tylko w kolejnych toksycznych związkach. I zgadzam się, że nie jest to wszystko czarno - białe - kat może zamienić się w ofiarę i na odwrót. To jest takie mordercze tango - dwie osoby się wykańczają i nie potrafią od siebie odejść. A jak już od siebie odejdą to nie potrafią zapomnieć o tej największej "miłości" swojego życia. I albo na powrót ideallizują byłego partnera, albo zaczynają nienawidzić - obie postawy są skrajne.
    Nie ma tutaj prostych rozwiązań. Praca nad sobą, wykorzenianie pewnych fałszywych przekonań, wzorców - to jest praca na lata. Tak, masz rację - tutaj są ludzie na różnych etapach tej pracy i to widać w wątkach. Mnie, a piszę ze strony tej osoby bardziej zaburzonej w relacji, po zakończeniu związku i jeszcze długo potem się wydawało, że nie będę potrafiła funkcjonować bez tej swojej "drugiej połówki" - jakie było moje zdziwienie gdy odkryłam, że nie jestem połówką tylko całością - i że przez życie mogę ewentualnie iść tylko z drugą całością :)
  • trust21 25.06.18, 09:58
    ''jakie było moje zdziwienie gdy odkryłam, że nie jestem połówką tylko całością - i że przez życie mogę ewentualnie iść tylko z drugą całością :)''

    No i to bardzo dobre podejście :-) To bardzo dobrze, że tak uważasz :-)

    Przypomniało mi się, jak moja eks, powiedziała mi kiedyś, że ''jej w związku wolno więcej, bo miała trudne dzieciństwo''. Powiedziała to w nerwach, ale jednak powiedziała. To kilka słów, słów, które idealnie opisały jej filozofię. Po tym zdaniu, i nie ważne czy wypowiedzianym w nerwach czy nie (a w takich momentach mówimy ponoć, co na prawdę myślimy) związek powinien się zakończyć. I dopiero teraz to rozumiem. Nie po późniejszych krzywych akcjach, które były, ale już po tych jej słowach właśnie. I tak wyglądał nasz związek później. Nie chciała pracować nad sobą, wolała mnie gnębić i wywalać wszystko co w niej siedziało na mnie. W pewien sposób dokonała wyboru.

    Co do uzależnienia, które opisujesz, to ciężki temat. Jeśli jest ono silne, i obie osoby idealnie zgrały się w swoich problemach - uzupełniły, to taki ''związek'' jest na lata a może i do końca życia :-( Niszczy, rozwala, ale działa :-) Smutne to, ale i tak bywa :-(
  • leda16 25.06.18, 10:33
    deterramirabili napisał(a):
    > Dla mnie ten podział na oprawcę i ofiarę nie jest taki oczywisty.


    Bo jeszcze nie masz wyrobionego zdecydowanego spojrzenia na te sprawy. Kłóci się w Tobie postawa lekarza z postawą prokuratora. Nie wiesz dokładnie, czy traktować opisywane przypadki w kategoriach psychiatrycznych czy moralnych. W efekcie chciałabyś trochę tego i trochę tego. Ovonell zdecydował się wyłącznie na odniesienia moralne, całkowicie abstrahuje od kwestii zdrowia i choroby, podkreśla wyrządzone drugiej osobie zło. I niestety, przeważają tutaj wypowiedzi typu wiktymologicznego - obciążające osobę zdradzoną winą za zdradę. A w końcu nie ma niczego złego w stwierdzeniu, że "ofiara" na swój los niczym sobie nie zasłużyła zwłaszcza, jeśli przyjmiemy, że jednostronna zdrada też jest jakąś formą przemocy.


    Kiedy mamy d
    Dlaczego? Co ich trzyma? Miłość? Nie sądzę...


    Trzyma ich uzależnienie, lęk, masochizm, własne ograniczenia i deficyty, itp. Chyba mało takich osób w życiu spotkałaś, z jeszcze mniejszą liczbą prowadziłaś rozmowy. W książkach nie wszystko jest tak precyzyjne jak w realu.


    > Powtarzam się może jak zdarta płyta ale zdrowego człowieka na prawdę ciężko skr
    > zywdzić.


    W Twoim wyobrażeniu te rzesze ludzi (nie tylko kobiet) maltretowanych, mobbingowanych, gwałconych, zabijanych, zmanipulowanych, to wszystko CHORZY?! A czym się kierujesz w diagnozie ich "choroby"? ICD -10, DSM-IV? Świat jawi Ci się jako monumentalny szpital psychiatryczny?


    Czy osoby z bpd mają wybór żeby nie krzywdzić? Pewnie zależy o jakich
    > krzywdach mowa. Wydaje mi się, że np nad takimi nastrojami jak pewien chłód emo
    > cjonalny czy dystansowanie się od partnera oni nie są w stanie zapanować.


    Przecież to nie są żadne krzywdy. Manka pisała o czymś bardzo konkretnym - przemoc, podstęp, fałszywe plotki, itp. nie o nastrojach i humorach. Poza tym Ty i resztą Uczestników zdają się tendencyjnie nie przyjmować do wiadomości, iż jakiekolwiek zaburzenia osobowości NIE SĄ chorobą psychiczną w rozumieniu ICD-10. Nie wiesz, że choroby psychiczne są tylko 3 - schizofrenia, cyklofrenia i paranoja.(dla uproszczenia używając starej terminologii psychiatrycznej)?

    Wybuc
    > hy złości? Cóż, pewnie mogą ewentualnie tę złość wyładować na sobie... Nie wiem
    > , tak to widzę. Bez leczenia jest takim osobom diabelnie ciężko.


    Czyli każdy wybuch złości powleczesz do psychiatry? Noo, na szczęście przymusu leczenia psychiatrycznego jeszcze nie ma :) Ani tylu PZP. W Polsce na przyjęcie do psychiatry czeka się obecnie 2 mies. do psychoterapeuty 2 lata, na diagnostykę psychologiczną kilka miesięcy i musi być co najmniej 5 wizyt, w tym psychometria. Border przyjęty na leczenie stacjonarne czeka krócej i szybciej jest kompleksowo zdiagnozowany. Dodam, że wystarczy pospolita nieprawidłowość organiczna bądź metaboliczna, aby człowiek miał częste wybuchy złości. Takich też chcesz psychoterapeutyzować i bredzić im, że "powinni przedefiniować wszystko"?


    Mam, ale głaskanie ich po
    > główce to nie jest to czego oni potrzebują, chociaż może tak się im wydaje.


    Ależ oczywiście, Ty wiesz najlepiej czego one potrzebują i tylko Tobie "wydaje się" prawidłowo. Jednak TUTAJ, na tym Forum, one potrzebują właśnie tego - współczucia, pocieszenia, głasków. Po to tu weszły - jak sama Manka50 napisała - i czemu nie mają od Was tego dostać? Sama przecież widzisz, jak Ona z początku zareagowała na mój i "Brzasku" tekst. To są ludzie całkowicie nieprzygotowani do tego, co jak najbardziej powinni w końcu usłyszeć, tyle, że w odpowiednich warunkach - w gabinecie psychologa. Ale nawet odpowiednie warunki nie muszą ich uczynić otwartymi na prawdę. Często pacjenci słuchają tylko tego, co chcą usłyszeć i w żaden sposób, żadnymi metodami nie można do nich trafić.


    Oni
    > przede wszystkim muszą zmienić swoją postawę, przedefiniować sobie praktycznie
    > wszystko, żeby być odpornym w przyszłości na takie sytuacje.


    To mogą zrobić wyłącznie w realu u profesjonalnego psychoterapeuty w trakcie wielu miesięcy terapii a nie na forum dyskusyjnym. Nie każdemu zresztą to się uda. Są ludzie, którzy latami skaczą od jednego psychoterapeuty do drugiego i nic konstruktywnego z tych pielgrzymek nie wynika. To są osoby niepodatne na tą formę "leczenia" Z tego, co widzę, nikt z Was nie jest psychoterapeutą. Chcecie się tylko w takich specjalistów pobawić.
    Skądinąd czytając opisy związków poszczególnych Forumowiczów, zachodzę w głowę na jakiej podstawie ktoś tym ich partnerom postawił rozpoznanie BPD. Bordery są w praktyce psychiatrycznej tak rzadkie, jak białe nosorożce, a przede wszystkim w sytuacjach stresowych podlegają dekompensacjom PSYCHOTYCZNYM, czego ani "Manka50" w ciągu 10-ciu lat ani "Erma74" 3 lat nie zauważyli. Bynajmniej nie są tak "czarujący". ich kariery zawodowe są chwiejne i mało stabilne. A już żeby psycholog z subiektywnego opisu partnera stawiał takie rozpoznanie, to się w głowie nie mieści. Natomiast przypadki opisywane przez tych Forumowiczów, w pełni wyczerpują funkcjonowanie osobowości bądź cech osobowości nieprawidłowych.

    --
    www.pmiska.pl
  • deterramirabili 25.06.18, 12:01
    > W Twoim wyobrażeniu te rzesze ludzi (nie tylko kobiet) maltretowanych, mobbingo
    > wanych, gwałconych, zabijanych, zmanipulowanych, to wszystko CHORZY?! A czym si
    > ę kierujesz w diagnozie ich "choroby"? ICD -10, DSM-IV? Świat jawi Ci się jako
    > monumentalny szpital psychiatryczny?
    Nie miałam na myśli chorób psychicznych, tylko zaburzenia. Takie, które kwalifikowałyby się do pracy z psychologiem, niekoniecznie z psychiatrą. Nie wiedziałam też, że rozmawiamy tu o gwałtach i zabijaniu - przyznasz, że to jednak trochę inny "kaliber". Miałam na myśli przemoc psychologiczną, emocjonalne znęcanie się.

    > Przecież to nie są żadne krzywdy. Manka pisała o czymś bardzo konkretnym - prze
    > moc, podstęp, fałszywe plotki, itp. nie o nastrojach i humorach. Poza tym Ty i
    > resztą Uczestników zdają się tendencyjnie nie przyjmować do wiadomości, iż jak
    > iekolwiek zaburzenia osobowości NIE SĄ chorobą psychiczną w rozumieniu ICD-10.
    > Nie wiesz, że choroby psychiczne są tylko 3 - schizofrenia, cyklofrenia i paran
    > oja.(dla uproszczenia używając starej terminologii psychiatrycznej)?
    Nie wiem, jak dla mnie bombardowanie kogoś niezasłużonym chłodem emocjonalnym też może być krzywdzące. Nie czytałam wszystkich postów tutaj, nie udzielam się we wszystkich wątkach. Przemoc, podstęp i fałszywe plotki są oczywiście naganne, ale czy na pewno świadczą o bpd? Czy może o tym, że trafiliśmy na nieuczciwego człowieka? Oczywiście jedno nie musi wykluczać drugiego, ale jak sama piszesz:
    Bordery
    > są w praktyce psychiatrycznej tak rzadkie, jak białe nosorożce

    Jeśli chodzi o bpd to to zaburzenie akurat balansuje na pograniczu (jak mówi sama nazwa) zaburzenia i choroby. Psychoza jest już przez większość psychiatrów traktowana jako bardzo poważne zaburzenie psychiczne. Inna rzecz, że o tych psychozach bpd faktycznie tutaj mało się czyta.
    > Czyli każdy wybuch złości powleczesz do psychiatry? Noo, na szczęście przymusu
    > leczenia psychiatrycznego jeszcze nie ma :) Ani tylu PZP. W Polsce na przyjęcie
    > do psychiatry czeka się obecnie 2 mies. do psychoterapeuty 2 lata, na diagnost
    > ykę psychologiczną kilka miesięcy i musi być co najmniej 5 wizyt, w tym psychom
    > etria. Border przyjęty na leczenie stacjonarne czeka krócej i szybciej jest kom
    > pleksowo zdiagnozowany. Dodam, że wystarczy pospolita nieprawidłowość organiczn
    > a bądź metaboliczna, aby człowiek miał częste wybuchy złości. Takich też chcesz
    > psychoterapeutyzować i bredzić im, że "powinni przedefiniować wszystko"?
    Nie każdy wybuch złości powlekę do psychiatry. Ale jeśli wybuchy złości są nagminne i człowiek nad nimi nie panuje, to chyba czas pomyśleć o psychologu bądź lekarzu (tak, racja, może nie zawsze o psychiatrze, to mogą być np problemy endokrynologiczne).

    To są ludzie całkowicie nieprzygotowani do
    > tego, co jak najbardziej powinni w końcu usłyszeć, tyle, że w odpowiednich waru
    > nkach - w gabinecie psychologa. Ale nawet odpowiednie warunki nie muszą ich ucz
    > ynić otwartymi na prawdę. Często pacjenci słuchają tylko tego, co chcą usłyszeć
    > i w żaden sposób, żadnymi metodami nie można do nich trafić.
    >
    I tylko dlatego, że nie są gotowi na prawdę mamy tej prawdy nie pisać? Dziwne podejście.. "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" - Ja liczę na to, że jeśli nie teraz, to kiedyś do tej prawdy dojrzeją. A czy w ogóle wybiorą się do psychologa to już inna rzecz. Jak sama napisałaś długo się czeka na wizytę w Polsce, prywatnie nie każdego na to stać, no i jest jeszcze kwestia tego jak ludzie postrzegają osoby udające się po pomoc do psychologa i psychiatry - o tym to w ogóle szkoda pisać.

    Z tego, co widzę, nikt z Was nie jest psychoterapeutą. Chcecie s
    > ię tylko w takich specjalistów pobawić.
    Owszem, nie jestem psychoterapeutą. Ale czy to takie naganne, że próbuję pomóc? Jestem osobą, która była kiedyś w podobnej sytuacji i wyciągnęła wnioski.

    Skądinąd czytając opisy związków poszczególnych Forumowiczów, zachodzę w głow
    > ę na jakiej podstawie ktoś tym ich partnerom postawił rozpoznanie BPD. Bordery
    > są w praktyce psychiatrycznej tak rzadkie, jak białe nosorożce, a przede wszyst
    > kim w sytuacjach stresowych podlegają dekompensacjom PSYCHOTYCZNYM, czego ani "
    > Manka50" w ciągu 10-ciu lat ani "Erma74" 3 lat nie zauważyli. Bynajmniej nie s
    > ą tak "czarujący". ich kariery zawodowe są chwiejne i mało stabilne. A już żeby
    > psycholog z subiektywnego opisu partnera stawiał takie rozpoznanie, to się w g
    > łowie nie mieści. Natomiast przypadki opisywane przez tych Forumowiczów, w pełn
    > i wyczerpują funkcjonowanie osobowości bądź cech osobowości nieprawidłowych.

    Tutaj się zgadzamy. Pisałam już, że to zaburzenie ma kiepski PR, także przez to , że ludzie każdy przypadek zdrady czy zachowania nie fair wobec partnera podciągają pod borderline. A przecież jest jeszcze cała masa innych zaburzeń.
  • leda16 25.06.18, 19:06
    deterramirabili napisał(a):
    > Nie miałam na myśli chorób psychicznych, tylko zaburzenia. Takie, które kwalifi
    > kowałyby się do pracy z psychologiem, niekoniecznie z psychiatrą.


    No sorry, że tak to zrozumiałam. Uważam, że do pracy z psychologiem kwalifikują się i psychozy i zaburzenia osobowości oraz ludzie tzw."normalni" ale w ciężkim stresie reaktywnym np. żałoba, porzucenie - jak Manka 50", rozwód, mobbing i inni.


    Nie wiedziała
    > m też, że rozmawiamy tu o gwałtach i zabijaniu - przyznasz, że to jednak trochę
    > inny "kaliber". Miałam na myśli przemoc psychologiczną, emocjonalne znęcanie s
    > ię.


    Owszem, inny kaliber, ale zauważyłam, że w niektórych wypowiedziach są postrzegani jako winni swojego nieszczęścia. Zresztą to niejako impulsywna ocena od której czasami i ja nie jestem wolna. Dlatego podobało mi się, że "Ovonell" (mniejsza o retorykę) stanął w obronie ich prawa do normalności.



    > Nie wiem, jak dla mnie bombardowanie kogoś niezasłużonym chłodem emocjonalnym t
    > eż może być krzywdzące.


    Cóż, sama napisałaś, że chcesz być psychiatrą, więc myślałam, że zapoznałaś się ze spektrum swojej przyszłej pracy na podstawie fachowych, podręcznikowych opracowań a nie internetowego wodolejstwa. Zaś co do chłodu emocjonalnego przypuszczam, iż osoby te takie już są z natury, czyli psychopatyczne bądź schizoidalne. Nikogo celowo nie "bombardują". Po prostu takie już są z natury.


    Nie czytałam wszystkich postów tutaj, nie udzielam się
    > we wszystkich wątkach.


    Ja też weszłam tu zaledwie parę dni temu, zszokowana tak wielkim nagromadzeniem borderów, ale widzę, że opisywane są osobowości i zachowania całkowicie niespecyficzne dla borderów, które można całkiem sensownie ocenić w kategoriach moralnych, nie psychiatrycznych.


    Przemoc, podstęp i fałszywe plotki są oczywiście naganne
    > , ale czy na pewno świadczą o bpd? Czy może o tym, że trafiliśmy na nieuczciweg
    > o człowieka? Oczywiście jedno nie musi wykluczać drugiego,


    Oczywiście, że nie świadczą, natomiast świadczą o czymś b. nagannym - mianowicie etykietkowaniem, które każdemu człowiekowi może wyrządzić tylko krzywdę. Borderom prawdziwym również. Ludzie lubią etykietkować, to też powszechna tendencja i nawyk. Zauważ, że pierwsze spojrzenie bywa trafne lub nie, ale już w pewien sposób etykietkuje.

    Psychoza jest już przez większość psychiatrów t
    > raktowana jako bardzo poważne zaburzenie psychiczne.


    Nie jako zaburzenie - jako sensu stricto choroba.

    Inna rzecz, że o tych psyc
    > hozach bpd faktycznie tutaj mało się czyta.


    Bo mało tutaj BPD :) Gdyby prześledzić posty z kilku lat, może kilkoro by się znalazło. Osobiście nie mam czasu na takie poszukiwania. Zresztą są one w sensie merytorycznym bezwartościowe.

    >
    > Nie każdy wybuch złości powlekę do psychiatry. Ale jeśli wybuchy złości są nagm
    > inne i człowiek nad nimi nie panuje, to chyba czas pomyśleć o psychologu bądź l
    > ekarzu (tak, racja, może nie zawsze o psychiatrze, to mogą być np problemy endo
    > krynologiczne).


    ZAWSZE o psychiatrze, ponieważ on jako lekarz ma prawo wydać skierowanie na badania somatyczne. Dobry psycholog, o ile zajmuje się jakąkolwiek psychoterapią, powinien prowadzić pacjenta we współpracy z psychiatrą, często z neurologiem. Przysłowiowa już jest niedoczynność tarczycy dająca objawy psychologiczne i psychiatryczne. Nie wspomnę o innych, bo nie miejsce ku temu.
    >


    > I tylko dlatego, że nie są gotowi na prawdę mamy tej prawdy nie pisać?


    Pisać można, ale i nie dziwić, że nie chcą jej przyjąć czy zrozumieć.

    "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" -

    :) Ha, ja Ci inny cytat przytoczę: "Cóż jest prawdą?" - zapytał Piłat, a Żydzi milczeli... No i ku zastanowieniu powołam się na mit o Edypie...Przez poznanie prawdy stał się człowiekiem nieszczęśliwym, jak "manka 50", jak inni zdradzeni tu obecni. Chcesz być lekarzem? Nie licz godzin umierającemu...


    Ja liczę na to, że jeśli n
    > ie teraz, to kiedyś do tej prawdy dojrzeją. A czy w ogóle wybiorą się do psycho
    > loga to już inna rzecz. Jak sama napisałaś długo się czeka na wizytę w Polsce,
    > prywatnie nie każdego na to stać, no i jest jeszcze kwestia tego jak ludzie pos
    > trzegają osoby udające się po pomoc do psychologa i psychiatry - o tym to w ogó
    > le szkoda pisać.


    Ale czy to takie naganne, że próbuję pomóc?
    > Jestem osobą, która była kiedyś w podobnej sytuacji i wyciągnęła wnioski.


    Ta uwaga była w przestrzeń, nie konkretnie do Ciebie. Była protestem wobec schematu w który niektórzy Dyskutanci usiłują wepchnąć ofiary moralnych degeneratów. Wyciągnęłaś wnioski i jesteś pewna, że są one uniwersalne dla każdego? Ja po prostu wątpię, bo taką mam postawę wobec życia.


    Pisałam już, że to zaburzenie ma kiepski PR, także przez to
    > , że ludzie każdy przypadek zdrady czy zachowania nie fair wobec partnera podc
    > iągają pod borderline.


    Albo pod psychopatię (też termin obecnie tylko historyczny z powodu jego pejoratywnego odbioru społecznego) W życiu spotkałam tylko jednego bordera, kobietę. Diagnoza była postawiona po 2 miesięcznym leczeniu stacjonarnym z powodu dekompensacji psychotycznej, przez zespół specjalistów. Ten biedny border był seksualnie wykorzystywany, za swoją zgodą oczywiście, przez mężczyznę 40 lat starszego a zrozpaczeni rodzice nic z tym nie mogli zrobić. Border godny współczucia. W niczym nie przypominał tego, o którym pisał "erma 74"


    A przecież jest jeszcze cała masa innych zaburzeń.


    Do licha, dlaczego uparliście się, żeby postrzegać tutaj ludzi przez pryzmat ich zaburzeń? Przecież takie bałamutne podejście ani Wam, ani im nic nie daje.




    --
    www.pmiska.pl
  • deterramirabili 25.06.18, 21:10
    :) Ha, ja Ci inny cytat przytoczę: "Cóż jest prawdą?" - zapytał Piłat, a Żydzi
    > milczeli... No i ku zastanowieniu powołam się na mit o Edypie...Przez poznanie
    > prawdy stał się człowiekiem nieszczęśliwym, jak "manka 50", jak inni zdradzeni
    > tu obecni. Chcesz być lekarzem? Nie licz godzin umierającemu...

    Nad Edypem ciążyło fatum. I tak samo nad bpd i partnerami jakby ciążyło fatum, bo ich życie jest zdeterminowane podświadomymi mechanizmami których nie rozumieją. Dlatego wpadają w toksyczne relacje. By historia się nie powtórzyła trzeba poznać prawdę o sobie samym.
    Edyp na końcu, po wszystkim co przeszedł miał rzec: "Choć tak bardzo zostałem doświadczony, wiek mój podeszły i dusza moja znająca wielkość mówią mi, że wszystko jest dobre"
    Gdyby tak potraktować spotkanie kata na swojej drodze jako szansę na zmianę siebie?
  • trust21 25.06.18, 12:12
    ''I niestety, przeważają tutaj wypowiedzi typu wiktymologicznego - obciążające osobę zdradzoną winą za zdradę.''

    Totalna bzdura.

    ''W Twoim wyobrażeniu te rzesze ludzi (nie tylko kobiet) maltretowanych, mobbingowanych, gwałconych, zabijanych, zmanipulowanych, to wszystko CHORZY?! A czym się kierujesz w diagnozie ich "choroby"? ICD -10, DSM-IV? Świat jawi Ci się jako monumentalny szpital psychiatryczny? ''

    Mówi się czasami, że nie ma ludzi zdrowych, są co najwyżej niezdiagnozowani :-)

    ''Poza tym Ty i resztą Uczestników zdają się tendencyjnie nie przyjmować do wiadomości, iż jakiekolwiek zaburzenia osobowości NIE SĄ chorobą psychiczną w rozumieniu ICD-10. ''

    Już prosiłem wcześniej, abyś poczytała trochę czym jest osobowość czym jest zaburzenie osobowości w sensie ogólnym. Jak widać, dalej tego nie uczyniłaś :-(

    ''ie wiesz, że choroby psychiczne są tylko 3 - schizofrenia, cyklofrenia i paranoja.(dla uproszczenia używając starej terminologii psychiatrycznej)?''

    A taka depresja to jest czym na przykład?

    Nie upraszczaj, nie patrz w przeszłość :-(

    ''Dodam, że wystarczy pospolita nieprawidłowość organiczna bądź metaboliczna, aby człowiek miał częste wybuchy złości''

    A czy ty aby czasem nie próbujesz tutaj teraz usprawiedliwiać, nie robisz więc to, co sama z fanatyzmem godnym ajatollaha krytykujesz? :-)

    ''Jednak TUTAJ, na tym Forum, one potrzebują właśnie tego - współczucia, pocieszenia, głasków.''

    Współczuć, wesprzeć można zawsze. Ale nie w każdej sytuacji i nie każdego. Czasem trzeba kimś potrząść - dla jego dobra.

    ''To mogą zrobić wyłącznie w realu u profesjonalnego psychoterapeuty w trakcie wielu miesięcy terapii a nie na forum dyskusyjnym. ''

    To marsz do psychologa, że tak powiem.

    ''To są osoby niepodatne na tą formę "leczenia" Z tego, co widzę, nikt z Was nie jest psychoterapeutą. Chcecie się tylko w takich specjalistów pobawić.''

    Pani internetowa ''psycholog powiedziała'', która wspiera hejt osób zaburzonych ovonella :-) Wstydu za grosz nie masz. Ciężka sprawa, trudny przypadek.

    ''Skądinąd czytając opisy związków poszczególnych Forumowiczów, zachodzę w głowę na jakiej podstawie ktoś tym ich partnerom postawił rozpoznanie BPD.''

    Chcesz być mądrzejsza od psychogów, psychiatrów, bo ty wiesz lepiej?


    ''Bordery są w praktyce psychiatrycznej tak rzadkie, jak białe nosorożce, a przede wszystkim w sytuacjach stresowych podlegają dekompensacjom PSYCHOTYCZNYM, czego ani "Manka50" w ciągu 10-ciu lat ani "Erma74" 3 lat nie zauważyli.'Bynajmniej nie są tak "czarujący". ich kariery zawodowe są chwiejne i mało stabilne. A już żeby psycholog z subiektywnego opisu partnera stawiał takie rozpoznanie, to się w głowie nie mieści. Natomiast przypadki opisywane przez tych Forumowiczów, w pełni wyczerpują funkcjonowanie osobowości bądź cech osobowości nieprawidłowych.'

    Czy zdajesz sobie sprawę, że w tym momencie dokonałaś samozaorania? Skoro sama widzisz,że w przypadku tych dwóch osób to nie border (z czym się zgadzam), to co oni w ogóle robią na tym forum?...

    I widzisz jak twoja głupota zagoniła cię w kozi róg?
    Grubo...
    ---------------------------

    Mam propozycję leda: zajmij się leczeniem ran po własnej toksycznej relacji. To będzie z pożytkiem dla ciebie i innych uczestników tego forum :-(
    Nie pisze tego złośliwie, ale z troski. Na kilometr bowiem widać, dlaczego tu jesteś, dlaczego zachowujesz się tak a nie inaczej, i wreszcie można zrozumiałe jest, dlaczego retoryka ovonella jest ci tak bliska.
    Ovonell gdy tu pisał jeszcze pod nickiem quar333, miał tu rzesze swoich wyznawców - rzecz jasna ludzi poranionych, którym jego hejt pomagał radzić sobie z ich własnym bólem po trudnej relacji.
    To smutne, że i ty próbujesz się terapeutyzować czyimś kosztem :-(

    Ciężki przypadek, trudna sprawa...
  • erma74 25.06.18, 16:00
    "w przypadku tych dwóch osób to nie border (z czym się zgadzam), to co oni w ogóle robią na tym forum?..."

    A po czym to wnosisz w moim przypadku??? Bo według mnie to bord w 300%!
  • leda16 25.06.18, 19:34
    erma74 napisał:
    > A po czym to wnosisz w moim przypadku??? Bo według mnie to bord w 300%!

    Zapytam ciekawie: jesteś profesjonalistą w branży diagnostycznej? Ilu borderów spotkałeś w życiu? W moim świecie stawianie diagnoz za plecami pacjenta, do osób trzecich jest nieetyczne a czasem karalne. Spotkałam się z przypadkiem, gdzie żona chodziła do PZP i żaliła się na męża. Twierdziła, iż to alkoholik i przez niego się rozchorowała. Gdy sprawa rozwodowa była w toku, pani zażądała opinii psychologicznej dla sądu. W opinii stało jak byk, że mąż jest alkoholikiem. Zabrakło dwóch krótkich słów" -według żony- " Z powództwa prywatnego psycholog została skazana na kilkanaście tys. grzywny. Prawa do wykonywania zawodu jej nie odebrano, bo oni nie mają takiego prawa :).




    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 25.06.18, 19:15
    trust21 napisał(a):
    Totalna bzdura.

    > Już prosiłem wcześniej, abyś poczytała trochę czym jest osobowość czym jest zab
    > urzenie osobowości w sensie ogólnym. Jak widać, dalej tego nie uczyniłaś :-(

    > Nie upraszczaj, nie patrz w przeszłość :-(

    Wstydu za grosz nie masz. Ciężka sprawa, trudny przypadek.

    > Chcesz być mądrzejsza od psychogów, psychiatrów, bo ty wiesz lepiej?
    >


    >
    > Czy zdajesz sobie sprawę, że w tym momencie dokonałaś samozaorania?
    > I widzisz jak twoja głupota zagoniła cię w kozi róg?

    > Mam propozycję leda: zajmij się leczeniem ran po własnej toksycznej relacji. To
    > będzie z pożytkiem dla ciebie i innych uczestników tego forum :-(

    > Ciężki przypadek, trudna sprawa...


    Już napisałam - z epitetami, insynuacjami i "argumentami" ad personam nie dyskutuję.




    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 25.06.18, 16:21
    Leda, chodzi właśnie o to, że tu nikt tego nie chce przyjąć do wiadomości ani zrozumieć.
    Mało tego, taka filozofia wzbudza tu nawet święte oburzenie! Oni wszyscy tu chyba już mają taki "stan umysłu'.

    Powracając do przykładu Eli, która wyszła za Janka alkoholika i odeszła od niego, bo ją codziennie lał:
    w normalnym świecie - właśnie zajmujemy się Jankiem. Janka napiętnujemy. Mówimy Jankowi, że jeśli jeszcze raz zleje jakąś kobietę, to wyślemy go do paki. Jak zlał - to do puszki go od razu pakujemy. Jak z puszki już wyjdzie, to mówimy mu, że jak jeszcze raz zleje kobietę, to upi3rdolimy mu łeb. Jak zlał, to ten tępy łeb mu upi3rdalamy, bez mrugnięcia powieki.
    I całkowicie w d0pie mamy jego (i innych) tłumaczenia go "chorobą alkoholową" i tym, że "on nie panuje nad sobą". Elą się właśnie w ogóle nie zajmujemy, możemy jej - co najwyżej - kupić maść ma siniaki, poklepać po ramieniu i powiedzieć: cóż, trafiłaś na niezłego chvja, zastanów się dlaczego akurat takiego wybrałaś...

    Za chwilę zobaczysz, jak tu cała ta banda skretyniałych wiktymologów zacznie się pieklić - jak można tak myśleć!!!!!!
    A właśnie tak wygląda normalny świat...
    Właśnie tak myśleć NALEŻY!
    A nie słuchać tłumaczeń, wytłumaczeń, bzdur i bajek odwracających kota ogonem "cierpiących, poje6anych borderek".
  • deterramirabili 25.06.18, 16:54
    Czy ciebie twoja kobieta biła, że z takim upodobaniem przytaczasz przykład przemocy fizycznej? Czy gdzieś w kryteriach zaburzenia bpd jest wymieniana jakakolwiek przemoc w stosunku do partnera? Dlaczego chcesz piętnować całą grupę zaburzonych osób tylko dlatego, że twoja ex była taka a nie inna?
    Ponieważ nie jestem psychologiem to przytoczę słowa psychologa: "Ofiary przemocy psychicznej charakteryzują takie cechy, jak niska samoocena związana ze zniekształconym obrazem siebie; bierne mechanizmy radzenia sobie, czyli niepodejmowanie działań, które mogłyby uwolnić od przemocy; wysoka zależność od partnerów, czyli poczucie, że nie poradzi sobie bez sprawcy; niepokój i depresja, czyli stałe poczucie zdenerwowania, ogólnie odczuwanego psychosomatycznie niepokoju i obniżony nastrój; izolacja społeczna, czyli izolowanie się od innych ludzi; zinternalizowane poczucie winy, wewnętrzne poczucie, że zasłużyło się na przemoc; podporządkowywanie się – uleganie przemocy i brak przejawiania swojego zdania; ambiwalentne poczucie lojalności – rozstrojenie między chęcią ucieczki a poczuciem, że muszę trwać przy sprawcy przemocy; zniekształcone atrybucje – przypisywanie sobie winy za przemoc; nadużywanie alkoholu i narkotyków; choroby związane ze stresem." - czy uważasz, że z taką osobą jest wszystko w porządku? Że taka osoba pomocy nie potrzebuje?
    Oczywiście, że sprawca przemocy powinien ponieść konsekwencje swoich czynów, nie raltywizuję - przemoc jest zła. Ale - i przytaczam znów słowa psychologa "...opisane przez Pana zachowania nie spełniają kryteriów zaburzenia z pogranicza. Osoby z tym zaburzeniem, owszem, przejawiają zachowania agresywne, ale raczej w stosunku do własnej osoby (np. samookaleczanie się). Zachowania manipulacyjne częściej stosowane są przez osoby z zaburzeniem dyssocjalnym." Możesz się dokształcić tutaj: emocje.pro/osobowosc-z-pogranicza-borderline-a-osobowosc-antyspoleczna/ i nie myl już tych pojęć.
  • ovonell 25.06.18, 17:31
    Poczytaj historie tu przytaczane przez partnerów osób z BPD. Osobiście wolałbym dostać po mordzie, niż przeżyć połowę tego co oni. "Cała grupa zaburzonych" jest owszem różna - indywidualnie się różnią, ale toksyna ta sama.
    I - od czego zaczęliśmy ten wątek każda BPD - tak samo (jak i Ty tutaj, a nawet przed chwilą) - odwraca kota ogonem. Spójrzcie prawdzie w oczy!
    Dlaczego koncentrujesz się na ofiarach?!?!?!?! Ciągle, uparcie i - sorry - głupio. Dlaczego chvja nie chcesz nazwać chvjem, a kvrvy - kvrvą? Przecież to oni są autorami i sprawcami każdej historii opisywanej tu przez partnerów BPS. A Ty uciekasz bokiem w stylu: niby tak, ale..., ale gdyby partner...
    Otóż nie. Chvj jest chvjem, nie ma "ale...".
    A Wy rozgrzeszacie BPD i czepiacie się ofiar i tak pokopanych przez poj36ów. Tego właśnie nie rozumiem i to zjawisko mnie zastanawia. A występuje ono u każdego (!!!) bordera (popatrz, tu akurat to się oni w ogóle nie różnią).
    Dlatego uznałem, że trzeba pi3rd0lnąć pięścią w stół i powiedzieć: nie, to jest fałsz, nadużycie, manipulacja, TO JEST (dopiero) PRAWDZIWE POJ3BANIE!!! Bo jest.
  • deterramirabili 25.06.18, 18:02
    Ok, nie dogadamy się. Nie mam w zwyczaju nazywać ludzi niecenzuralnie. Ktoś Cię zdradził, albo oszukał - rozumiem, to boli. Można czuć złość ale są jakieś granice. "Oni" nie są autorami każdej historii - do tanga trzeba DWOJGA. No, ale Ty tego nie uznajesz. Jak dla mnie wygodnie Ci po prostu w roli ofiary, karmisz się tutaj uwagą innych. ciemnanoc.pl/2017/03/16/ofiara-ktora-jest-katem-jak-rozpoznac-i-postepowac/
    I tak poświęciłam Ci dużo czasu, a mam poczucie, że go marnuję także EOT z mojej strony.
  • ovonell 25.06.18, 18:18
    ``Oni" nie są autorami każdej historii - do tanga trzeba DWOJGA.``.
    Jasne, w przypadku pobicia musi być pobity i bijący.
    Ale jesteście kretynami. :(
  • brz_a_sk 25.06.18, 19:30
    osoba, która nie szanuje czasu innych jest utrapieniem i zrobi wszystko by ktoś miał dość;
    potem nazwie to oganianie się przemocą,

    czy to samo robili swoim partnerom? strach myśleć w jak traumatyczny związek wpada osoba, zwłaszcza z BPD, atakowana w podobny sposób jak to widać na forum; brr

    ludzie bywacie nieznośni, wulgarni, agresywni i nic nie dociera, żadne taktowne, profesjonalne, cierpliwe - człowieku odpuść - nie pomaga;
    zero kontaktu jest jedynym sposobem chyba - ale na niektórych to nie działa, choć mają się, za aniołów "gwałconych" przez wszystkich to atakują i atakują i atakują, nie dają spokoju ponoć oprawcom,

    pewnie to narcystyczna potrzeba widowni, kto nie klaszcze ten pewnie ma BPD i znęca się, napastuje - ech jakie to wszystko proste i powtarzalne; odwracać kota ogonem, skarżyć się i ściemniać;
    chyba trzeba liczyć ile razy mówi się dość, zajmij się sobą, a to jak grochem o ścianę, bo narcyz żąda uwagi i oskarży o wszystko wszytskich, stworzy team forumowy, wezwie rodzinę na pomoc, powoła się na specjalistów i nie wyhamuje - pewnie to jakiś poważny problem niestety;

    pozwoliłam sobie dokomentować, bo kiedy patrzę do czego potrafią się posuwać partnerzy niby zdrowi, normalni, o co oskarżać to wiem, że to koszmarny brak zdrowia i równowagi psychicznej, a metody zupełnie amoralne, eliminujące z niejednego towarzystwa - fuj jakie to śliskie, jakie żenujące
    szkoda gadać
    potem znikają mądre bezcenne wpisy zostaje skandaliczny hejt i wulgaryzmy - no a na to nie ma zgody





  • trust21 25.06.18, 21:01
    Drogi brzasku. Widzę, że łatwo ci jest i oceniać innych, nawet stawiać diagnozy - na odległość rzecz jasna. Można nawet się kłócić że psycholog racji nie ma, bo jego diagnoza nie jest to zgodna z naszą wizją - czegoś tam. No cóż, tak bywa. Kiedy w pewnym wieku ma się dużo czasu, to i sporo głupot można robić. Do tego łatwiej szukać problemu w kimś niż w sobie. Jednak bardzo narcystyczne jest tkwienie długo w miejscu ludzi pokrzywdzonych. To łechtanie własnego ego, pompowanie własnej próżności. Narcyz boi się piekielnie, że ktoś go obnaży - np. gdy specjalista spojrzy na jego poczynania (np. zapis tekstowy :-) ) No tak to już jest.
    Dziś chyba zrozumiałem coś bardzo ważnego. Jaka by zła przeszłość nie była, trzeba się pogodzić z pewnymi rzeczami, i pójść dalej - przestać babrać się w tym łajnie. Tym bardziej, że ma się osobę przy sobie, którą się kocha. A w dwójkę jest łatwiej.
    Więc drodzy czytelnicy tego forum: powodzenia. Eksom mogę tylko zalecić dobrego specjalistę, bo to pomoże wam wyjść z tego w czym teraz jesteście. Osobom z bpd życzę powodzenia w terapii, w radzeniu sobie z życiem.

    hej
  • brz_a_sk 26.06.18, 13:22
    proszę o cytat gdzie podważam diagnozę psychologa i gdzie stawiam diagnozę?
    takie zarzuty traktuję jako poważne;

    niewątpliwie podtrzymuję swoje zdanie, że wiele osób opisywanych na tym forum jako "borderzy" w żaden sposób nie kojarzę z Pogranicznym Zaburzeniem Osobowości - nie ma to nic wspólnego z pracą psychologów a jedynie z relacjami osób trzecich, z reguły będących w trudnej relacji; ja nie jestem ani psychologiem ani tym bardziej sądem, który ocenia prawdziwość zarzutów, pretensji i skutków w końcu dobrowolnych związków, choć często przechodzących we współuzależnienie, utrudniające decydowanie o sobie, uniemożliwiające jasną ocenę sytuacji;
    psycholog również nie diagnozuje nikogo zaocznie, zwłaszcza bez jego zgody; skutki takiego związku to zupełnie inna diagnoza i dotyczy ona klienta/pacjenta (w skrajnych sytuacjach gdy pacjentka słyszy np była pani z psychopatą nie oznacza to diagnozy osoby nieobecnej tu warto być ostrożnym)

    terapia daje szansę zrozumienia gdzie i dlaczego się znajdujemy, co i jaki wpływ miało na trudność w podejmowaniu decyzji i jak wile warto naprawić; wiele osób pozostaje w terapii do końca życia, wiele nie podejmuje nigdy poważnej terapii; różnie bywa dla niektórych winni są wszyscy, dla niektórych odpowiedzialni za siebie są oni i takie spojrzenie na swój los od genów po kres życia rokuje najlepiej; terapia pozwala podejmować samodzielne odpowiedzialne decyzje i brać życie we własne ręce, nawet jak są one bardzo poharatane;

    nie należy tracić czasu






  • efce13 07.07.18, 20:32
    Deterramirabili,

    Zaimponowałaś mi swoim spokojem, cierpliwością, argumentacją i przede wszystkim rozważnym spojrzeniem na złożoność trudnych relacji. Zawsze z zainteresowaniem i podziwem, (tak, z podziwem :)), czytam Twoje posty.
    Będziesz dobrą psychiatrą.

    Pozdrawiam, i życzę spełnienia planów związanych z zawodem. :)
  • deterramirabili 09.07.18, 13:05
    Dziękuję bardzo :)
  • leda16 25.06.18, 19:24
    ovonell napisał(a):
    > Powracając do przykładu Eli, która wyszła za Janka alkoholika i odeszła od nieg
    > o, bo ją codziennie lał:
    > w normalnym świecie - właśnie zajmujemy się Jankiem. Janka napiętnujemy. Mówimy
    > Jankowi, że jeśli jeszcze raz zleje jakąś kobietę, to wyślemy go do paki.


    Właśnie takie podejście miał do alkoholików i narkomanów Marek Kotański, na którego ktoś się tutaj powołał. Wówczas nie istniał tak głęboki relatywizm moralny, jak obecnie. Dodam - relatywizm o ściśle merkantylnych korzeniach.
    Kiedyś spotkałam się z przypadkiem kobiety, którą mąż - przemocowiec tak pobił, że znalazła się w szpitalu ze złamanymi kilkoma żebrami. Po wyjściu ze szpitala złożyła doniesienie do prokuratury. A prokurator...powołał biegłego psychologa na okoliczność wiarygodności JEJ zeznań!





    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 25.06.18, 19:38
    Za Leda:
    "Po wyjściu ze szpitala złożyła doniesienie do prokuratury. A prokurator...powołał biegłego psychologa na okoliczność wiarygodności JEJ zeznań!".

    Ależ to jest właśnie tutejsza (forumowa) filozofia.
    Właśnie tu jest takie podejście.
    Ci (miejscowi, forumowi) kretyni (przepraszam, ale nie mogę inaczej) właśnie tak myślą.
    Trudno im zrozumieć, że OCENIAMY CZYN!!! Czyny, fakty, wydarzenia!
    Ewentualnie możemy oceniać okoliczności czynu (jak komuś dam po mordzie, to jest czyn zły, jak przeprowadzę kulejącą staruszkę przez ulicę, to jest czyn dobry, ale jak ktoś napadnie i zaatakuje moje dziecko i dam mu w mordę broniąc dziecka, to mój czyn jest zły lecz zapobiegający większemu złu).
    Tak więc oceniamy CZYNY i ewentualnie okoliczności.
    Nie oceniamy: relacji między ofiarą-napastnikiem, profilu psychologicznego ofiary, jej światopoglądu, filozofii życiowej, charakteru, deficytów osobowościowych, dojrzałości, sprytu albo doświadczenia życiowego, temperamentu lub horyzontów...
    Tylko tu, miejscowe stado baranów chyba nie chce tego zrozumieć. :(
  • leda16 25.06.18, 19:55
    ovonell napisał(a):




    > Nie oceniamy: relacji między ofiarą-napastnikiem, profilu psychologicznego ofia
    > ry, jej światopoglądu, filozofii życiowej, charakteru, deficytów osobowościowyc
    > h, dojrzałości, sprytu albo doświadczenia życiowego, temperamentu lub horyzontó
    > w...


    Owszem, psychologia sądowa (przy badaniu zdolności sprawcy do rozumienia czynu i kierowania swoim zachowaniem) ocenia relacje między sprawcą i ofiarą, ale wara jej diagnozować osobowość poszkodowanego, jego zachowanie, charakter, aspekty wiktymologiczne ( to przysłowiowe przesolenie zupy) itp. W przypadku, gdy ofiarami są dzieci i chorzy psychicznie, bada się wiarygodność ich zeznań i to wszystko. Zaburzenia osobowości są traktowane jako w pełni poczytalne, rozumiejące swoje postępowanie i całkowicie zdolne do kierowania nim. W wymienionym przypadku kobieta po ciężkim pobiciu wpadła w załamanie nerwowe, stąd prokurator formalnie miał prawo powołać biegłego psychologa, no ale sama sobie przecież tych żeber nie połamała. Sprawa stała się jasna, gdy ofiara zaczęła opowiadać o konotacjach towarzyskich prokuratora. Ale generalnie masz rację - świat jest taki i będzie jeszcze gorszy jak np. pedofilię zaczną traktować jako odmienną orientację.
    Wracając do gabinetu psychologa, nie wyobrażam sobie, aby psycholog zachowywał się wobec ofiary zdrady tak napastliwie, jak niektórzy tutaj, usprawiedliwiał degenerata moralnego i dymił na jego ofiary.



    --
    www.pmiska.pl
  • vre-sna 11.07.18, 18:34
    Ma się na to wpływ
    Trzeba zacząć od siebie
    Przede wszystkim
    Zdrada też z czegoś wynika
    Nigdy nie ma tak że tylko jedna strona jest winna
  • leda16 12.07.18, 16:58
    Owszem, bardzo często tylko jedna strona jest winna zdrady i możesz się o tym upewnić czytając statystyki sądowe. W realnym życiu wystarczy, aby zupa była za słona lub kobiecie 10 lat przybyło, ciało sflaczało i cycki od karmienia dziecka obwisły. Takich win prymitywny chłop nigdy nie wybaczy.

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 12.07.18, 21:29
    kto odpowiada za bycie z prymitywnym chłopem i skutki takich wyborów?

    prawnie zdrada jest wystarczającym powodem do rozwodu nawet z orzeczeniem winy

    zupełnie czym innym jest pochylenie się nad związkiem, który się rozleciał; przynajmniej po to by nie wpakować się w kolejną katastrofę, tak często zupełnie podobną;

    przy okazji jak partner zostawia partnerkę z powodu obwisłych cycków, to bardzo prawdopodobne, że leciał na cycki i to jej nie przeszkadzało; lepiej rwać na głowę partnerów - trafią się mądrzejsi najprawdopodobniej
    starałam się utrzymać w klimacie 'prymitywnych chłopów i cycków'

    a poważnie - uważam że rozwody powinny być tanie, łatwe, szybkie i po oświadczeniu obu stron - koniec związku; nie ma o czym dyskutować w sprawie czy my się już bardzo nie kochamy czy nawet się nienawidzimy; proste

  • vre-sna 13.07.18, 19:57
    Proszę Ciebie.
    Teraz mnie w.urwiłaś. O czym Ty gadasz?
    Nie było związku skoro wystarczyła zupa.
  • vre-sna 13.07.18, 19:59
    Do Ledy to było
  • ovonell 12.07.18, 17:32
    Pitolenia ciąg dalszy. :( Zdrada z czegoś wynika, nigdy nie ma tak, że tylko jedna strona jest winna, itp. - banialuki!
    Co Cię obchodzi "druga strona"?!?!?!
    Mielenie w kółko tego samego. Koncentrujemy się na czynie. Czyn jest zawsze sednem rozważań.
    A inicjatorem danego "czynu" jest zawsze jakaś osoba (JEDNA STRONA), ktoś konkretny. Nie ma tu miejsca na żadne tłumaczenia.
    Jest Ci źle - odejdź, a nie zdradzaj. Jak odejdziesz, to już z definicji - nie występuje jakiekolwiek zjawisko pt. zdrada.
    A wszelkie tłumaczenia - zaniedbaniem, brakiem starań i dbałości o partnerkę... albo dziećmi, wspólnym majątkiem, kredytem, roztyciem się partnerki, cellulitem, itp. głupoty - to tylko tłumaczenie wygodnictwa dla własnej d0py, swojego egoizmu oraz braku moralności, etyki i jakichkolwiek wartości (poza korzyściami dla tej własnej d0py - czyli prawo Kalego w 100%).
    Szukanie "furtki" w sqrvysyństwie jest żałosne...
  • brz_a_sk 12.07.18, 19:12
    nie lubisz być zdradzany - odejdź i zapomnij
    pomyłki się zdarzają, gdy kolejna partnerka jest pomyłką to zrób coś by się nie mylić

    bywa trudno ale to nie znaczy, że nie warto być mądrym, choćby po szkodzie
  • ovonell 12.07.18, 21:49
    "bywa trudno ale to nie znaczy, że nie warto być mądrym, choćby po szkodzie".
    Pełna zgoda.

    I to też nie znaczy, że "wina leży po obu stronach", "obie strony są winne" oraz, że "zdrada z czegoś wynika w relacji OBU stron".
    Bo - rura jest rurą, a c*uj jest c*ujem. Także nie zakłamujcie tu na forum rzeczywistości.
  • vre-sna 13.07.18, 19:54
    Nie trzeba być w związku.
    Można spróbować odnaleźć niezależną drogę.
  • brz_a_sk 14.07.18, 12:30
    przyszedłeś tu z lasu kołków i dziur - stary, nie byliśmy tam, nie wybieramy się i po nic nam dumanie nad sensem wyborów TWOICH;

    co do zdrady, prócz wyjątków, bo życie nie jest proste, do tego gmatwamy je na pokraczne sposoby, czasem są dwie drogi do tej katastrofy - wybierasz partnera, który ma zdrady w swoim repertuarze , albo! w toku relacji tak się zmienia, że zdradza; przy dzieciach nazywam to łatwo: 'z genów albo z wychowania nieznośne? ' i nie ma co kombinować kto winien oczywiście; przy relacji dwójki dorosłych ludzi - widziały gały co brały, jak nie widziały no to przetrzeć szybkę zawczasu, bo CÓŻ tu dodać??? natomiast, w wielu związkach relacje bieżące doprowadzają do rozpadu, zdrady czy przemocy - to ta druga przyczyna; trudno z nich wyjść póki czas - ale bezwzględnie warto;

    każde: nie wiedziałem, nie pomyślałem, nie zauważyłem, nie zorientowałem się, zaskoczyło mnie itp są dla jednych katastrofą, dla innych szansą na dokumanie się, przykrym ale jednak doświadczeniem do zagospodarowania;
    ale można każde doświadczenie zamieniać w nienawiść i dokonać żywota na obwieszczaniu światu "to nie ja!!!" miałem szansę uniknąć fatalnego związku, złej znajomości itd

    na pewno warto pomagać ludziom, ale trzeba patrzeć w czym się pomaga - bywa, ze stłamszony narcyz wydaje się pokrzywdzonym, a jak złapie oddech, przerzuci wszystkie winny na otoczenie, odżyje i będzie skakał po głowach innych, dumnie dbając o swoje odbicie w lustrze; albo odstawi męczennika;
    za swoje doświadczenia w życiu trzeba brać odpowiedzialność wtedy wychodzi się na ludzi, tkwienie w świecie 'kołków i dziur" wulgarnym, obleśnym bagnie topi, wciąga innych ludzi; zdrowy dystans otoczenia, bywa jedyną szansą dla owładniętych taplaniną;

    nie namawiam!!! do akceptowania mojego zdania, każdego stać na własne i samodzielny wybór drogi!!!

  • vre-sna 13.07.18, 20:06
    P.ierdolisz
    Widocznie w związku było niewystarczająco
  • ovonell 13.07.18, 21:07
    "P.ierdolisz
    Widocznie w związku było niewystarczająco"

    A Ty swoje. :(
    Nie ma czegoś takiego, jak "w związku było niewystarczająco'.
    Jest Ci niewystarczająco, to odchodzisz, a nie zdradzasz.
    Zdrady zawsze jest winna tylko jedna strona - ta, która zdradziła. Jest Ci "niewystarczająco", to po co w nim tkwisz i upokarzasz się zdradą, do tego krzywdząc drugą stronę?
    Wszelkie "wina dwóch stron", ""do tanga trzeba dwojga" lub "musi być powód do zdrady", to tylko tłumaczenie wygodnictwa i egoizmu dla własnej d0py!
    Niewystarczająco -> odchodzisz -> nie ma miejsca na żadną zdradę. Proste.
    Tyyyyleee, że zdradzić, choć nie odejść - jest WYGODNIEJ! Ale to już jest ekonomia korzyści, a nie dyskusja o moralności, etyce, zasadach, psychologii, czy relacjach.
    Egoizm własnego dupska powoduje, że potem trzeba się chwytać takich przeintelektualizowanych bzdur, jak "wina dwóch stron", żeby nie wyjść samemu przed sobą i przed lustrem na skqrvy-synka albo qrvi-szcze.
    Ale jak wygoda twojego własnego dupska oraz egoizm i wyrachowanie są więcej warte, niż twoje zasady, moralność oraz własne wartości, to o czym tu mowa?
    I tak przecież w lustrze patrzysz na tego sq...na lub to qrv...szcze (tylko musisz jakoś modyfikować obraz).
    Pozostaje ci tylko wtedy uparcie wpierać innym to, czym sama się oszukujesz (bo jakaś idiotka powiedziała ci w telewizji, że "zdrada, to zawsze winna dwóch stron". Co za kretyństwo! :(
  • vre-sna 14.07.18, 08:07
    Nie, nie
    To Ty jesteś ślepy
    A ja mówię z perspektywy osoby zdradzanej
    Nie oglądam tv
    Mam czas na przemyślenia i wyciąganie wniosków
  • ovonell 14.07.18, 11:19
    "Nie, nie
    To Ty jesteś ślepy
    A ja mówię z perspektywy osoby zdradzanej
    Nie oglądam tv
    Mam czas na przemyślenia i wyciąganie wniosków.".

    I to Ty jesteś winna temu, że Twój facet wskoczył do łóżka innej kobiety, tak?
    Wepchnęłaś go tam. On nie chciał, ale Ty go zmusiłaś do tego.
    Przecież albo nie dbałaś o niego albo nie dbałaś o siebie, przytyłaś, chodziłaś z wałkami na głowie, niewystarczająco skakałaś koło niego, no i on, cóż, nie miał wyjścia i musiał, musiał zdradzić...

    Teraz miałaś czas na przemyślenia i wyciąganie wniosków, no i takie wyciągnęłaś?
    Co za bzdury!

    Kto Wam qr-va powiedział, że w życiu musi być wygodnie, korzystnie, opłacalnie, łatwo, prosto i przede wszystkim przyjemnie? Kto? Jakiś internetowy, domorosły psycholog? Czy koleżanki, które chwalą się swoim wyimaginowanym, fałszywym życiem na pokaz, bo nade wszystko kochają wcale nie siebie, nie bliskich albo własne życie, ale tylko to, żeby ktoś im zazdrościł...
  • vre-sna 14.07.18, 11:22
    O czym Ty p.rdolisz
    Ty byłeś w związku?
    Jakie k.rwa wałki
  • vre-sna 14.07.18, 11:24
    Wiesz
    To jest bardziej skomplikowane
    A w związku byłam 25 lat
  • ovonell 14.07.18, 11:39
    Nic, qr-va, właśnie nie jest SKOMPLIKOWANE! Życie jest PROSTE! Ale tylko wtedy, kiedy się jest na własnej (moralnie) prostej drodze!
    Słowo "skomplikowane" to tylko narzędzie do wytłumaczeń, ucieczki od odpowiedzialności, manipulacji i usprawiedliwiania siebie lub innych.
  • vre-sna 14.07.18, 11:37
    Iść swoją drogą
    Tyle
    I przestać myśleć, zacznij działać
  • vre-sna 14.07.18, 10:54
    Jaką ofiarą?
    Trzeba sobie w końcu uświadomić
    Że wszystko dzieje się na własne życzenie
  • ovonell 14.07.18, 11:33
    Powiedz to tym facetom, którzy płacą alimenty za nie swoje dzieci, bo prawo w PL jest tak skonstruowane. Powiedz tym kobietom, które powtórnie wyszły za mąż za facetów-aniołów, a potem się okazało, że ich dorastające córki były przez lata molestowane przez tych ojczymów (i tym dorastającym molestowanym córkom też to powiedz). Powiedz to chociażby rodzicom chorych na raka dzieci w hospicjum.
    Owszem, qr-va, oni wszyscy są "sami sobie winni" i "wszystko dzieje się na ich własne życzenie".

    Naczytałaś się bzdur jakiejś ci6owatej "pani psycholog" albo jakiegoś "uduchowionego" poyeba, któremu jakaś ala-buddyjka zaraza zeżarła mózg całkowicie i teraz pleciesz te same bzdury tu na forum.
  • brz_a_sk 14.07.18, 12:44
    nie za szeroko lecisz?
    winna partnerka, ale do tego prawnicy, psycholodzy ... świat, cały świat , BO PRZECIEŻ NIE TY!

    nie wiem czy masz dzieci - jeśli tak to bank jesteś wobec nich winien wyboru nieodpowiedniej kobiety na ich matkę - pomylileś się i klops; zakładając, ze byłeś prawie aniołem;
    25 lat i ktoś odchodzi, tak czy siak, pewnie, że są różne metody cywilizowane; kto w związku decyduje jak się ludzie rozstają? na ogół oboje;
    pewnie najważniejsze jest ta zasada, że ktoś może mieć dość tego związku i ma prawo odejść;

    szczerze mówiąc to nie chce mi się wnikać, czy Twoja partnerka zwiała ze złego związku, czy wywaliłeś ją za zdradę z dobrego; czy wg Ciebie powinna zostać/wrócić czy powinna spokojnie powiedzieć, że ma DOŚĆ i taktownie byście się rozstali;

    znowu napisałeś post pełen wulgaryzmów - mieszkasz w krainie kołków i dziur - mieszkasz tam gdzie chcesz; dobrze się czujesz kiedy jest awantura, ale to nie przykuwa uwagi, to demaskuje - przecież o tym wiesz; zrób z tym cos, przynajmniej próbuj
  • ovonell 14.07.18, 13:41
    "nie za szeroko lecisz?"

    Nie, jak ktoś wypisuje bzdury, to trzeba palcem pokazać i nawet przerysować.

    "nie wiem czy masz dzieci - jeśli tak to bank jesteś wobec nich winien wyboru nieodpowiedniej kobiety na ich matkę."

    ??? ??? ??? Zapytam tylko - czy Ciebie czasem (albo nawet często) głowa nie boli?!?!?! Ty odleciałaś już kompletnie. Trudno z tym dyskutować, bo takie kosmiczne tezy powodują, że odrywamy się od świata, a ja - przynajmniej w tej dyskusji - wolałbym pozostać na Ziemi.

    "szczerze mówiąc to nie chce mi się wnikać, czy Twoja partnerka zwiała ze złego związku, czy wywaliłeś ją za zdradę z dobrego...".

    Mylisz pojęcia. Nie istnieją "dobre związki" ze zdradą. Mogą być ew. "dobre" związki, gdy "zdrada" jest nieukrywana, akceptowana, nie za plecami, nie w tajemnicy, tylko jest "oficjalna", znana, niejako "ustalona".
    Tylko, że wtedy, to już nie jest "zdrada" z definicji...

    Wy chyba tu żyjecie w innym świecie. :(
    Nie ma sensu dyskutować, bo Wy gdzieś pobłądziliście albo też chore łby nie pozwalają Wam zwyczajnie wyjrzeć za okno, gdzie jednak istnieje (!) normalny świat.
  • brz_a_sk 14.07.18, 14:35
    różne objawy daje depresja i to, że ktoś chodzi nie znaczy, że depresji nie ma, również to, że miał dwa rzuty depresji bardzo ciężkie a potem latami jest czujny, bo wiele objawów daje o sobie znać nie znaczy, ze to nie jest cholernie trudne i groźne; tak dla olśnienia - świetne samopoczucie po szpitalne bywa momentem 'najlepszym' do skutecznego samobójstwa;
    napisałam to bo ktoś może na poważnie wziąć to co wykrzyczleś; ja tu nie uchodzę za specjalistę i mogę się mylić; ale bez przesady;

    co do drugiej kwestii to co nie mam rację, że przed dziećmi odpowiadamy za to z kim je poczęliśmy??? szkoda, że uświadamianie seksualane w podstawówce tego nie objęło - przydaje się w decydowaniu co z kim i jak warto planować, i czego poza planem nie robić;

    do głupszego, czy mądrzejszego rodzica warto mieć pytania o to skąd taki związek marny dzieciom się zdarzył - rodzice skłóceni i nienawidzący się?

    co do pytania o to czy miałeś dobry związek czy zły nic nie zrozumiałeś - ale nie chce mi się drugi raz klikać; zechcesz rozkminisz;

    coś Ci chyba nie grało i teraz postanowiłeś do końca życia obarczyć tym kogokolwiek, czyli najlepiej wszystkich byle nie pomysleć - gdzie TY popełniłeś, czy popełniasz błędy; problemy w związku to nie gradobicie, a i od skutków warto się ubezpieczyć;
  • ovonell 14.07.18, 15:23
    "różne objawy daje depresja i to, że ktoś chodzi nie znaczy, że depresji nie ma, również to, że miał dwa rzuty depresji bardzo ciężkie a potem latami jest czujny, bo wiele objawów daje o sobie znać nie znaczy, ze to nie jest cholernie trudne i groźne; tak dla olśnienia - świetne samopoczucie po szpitalne bywa momentem 'najlepszym' do skutecznego samobójstwa;
    napisałam to bo ktoś może na poważnie wziąć to co wykrzyczleś; ja tu nie uchodzę za specjalistę i mogę się mylić; ale bez przesady;".

    Nie uchodzisz za specjalistę i nim nie jesteś (naczytałaś się tylko dużo). Załamanie nerwowe z epizodami depresyjnymi a depresja to zupełnie coś innego. A próby samobójcze mogą równie dobrze występować w BPD (najczęściej jako szantaż lub gra manipulacyjna), depresji (najbardziej niebezpieczne), jak i w załamaniu nerwowym (jako działanie impulsywne-porywcze).

    Druga kwestia: nie, nie jesteśmy odpowiedzialni za drugiego rodzica (nasz "wybór" może po latach okazać się błędny - co wtedy, cofniesz poród?). Ale trochę Cię rozumiem. Ludowe powiedzenie w stylu: dawaj d0py tylko temu, którego chciałabyś widzieć jako ojca swoich dzieci - jest wg mnie bardzo mądre (seks to nie zabawa, rozrywka, antidotum na nudę ani plaster na łatanie naszej niskiej samooceny, seks to najbliższa forma relacji między kobietą i mężczyzną - nie należy tym szastać jak pieniędzmi na zakupach, tyle, że zidiociała, współczesna cywilizacja i "kultura" liberalna wciska obecnie ludziom do łbów coś zupełnie innego).

    "coś Ci chyba nie grało i teraz postanowiłeś do końca życia obarczyć tym kogokolwiek, czyli najlepiej wszystkich byle nie pomysleć - gdzie TY popełniłeś, czy popełniasz błędy; problemy w związku to nie gradobicie, a i od skutków warto się ubezpieczyć;".

    Moje wpisy to nie jest jakaś zemsta albo przerzucanie winy. Uwierz, u mnie w życiu jest jak najbardziej OK, wszystko gra. Tylko wypisujecie tu takie głupoty, jesteście tu tak idiotycznie głupi i uparci w swojej głupocie i TO WŁAŚNIE WY OBARCZACIE WINĄ INNYCH ("sam sobie winien, do tanga trzeba dwojga, wina dwóch stron, zdrowy i normalny człowiek nie pozwoliłby się tak traktować, itp."), że nie potrafię tego już spokojnie czytać. A, że mam spore doświadczenie w branży, to wybacz - takie ignorantki w temacie PRAWDZIWEJ (nie internetowej) psychologii jak Wy - mnie nie zmanipulujecie. Możecie (i to robicie) zmanipulować same siebie, ale ja tych bzdur nie mam zamiaru kupować i się z nimi zgadzać.
    Gracie tu w jakąś grę, coś właśnie w stylu odwracania kota ogonem. I stąd ten wątek.
    Dobro jest dobrem, a zło jest złem. Reszta, to tylko Wasza interpretacja, wygadanych i troszkę oczytanych internetowo domorosłych psychologów... :(

  • vre-sna 14.07.18, 15:49
    Nie
    Dwoje ludzi psuje
    I możesz to negować do woli
    To Ty k.rwa też jesteś odpowiedzialny za ch.owy związek
    I weź to sobie w końcu uświadom
    Że byłeś do d.py partnerem
    Bo k.rwa byłeś
    I odpierdol się w końcu od zdradzającego bo miałeś w tym udział
    Uświadom to sobie
    A się uwolnisz
  • vre-sna 14.07.18, 16:11
    Chociażby dlatego
    Że nie umiałeś za mordę przytrzymać
    I proszę nie pierdolić o porozumieniu
    Wiesz o czym mowa
    Idź więc w inny target
    I przestań się użalać
    Bo dałeś dupy ot co
  • ovonell 14.07.18, 16:13
    "I odpierdol się w końcu od zdradzającego bo miałeś w tym udział.".

    To wg mnie kończy dyskusję. Nie chce mi się dalej walić głową w mur.
    Tak, miałeś w tym udział. Trzymałeś nawet wtedy świecznik w sypialni...

    Raz jeszcze: dobro jest dobrem, a zło jest złem. Reszta to seppuku.
    "To skomplikowane", "wina jest po obu stronach", "sam(sama) sobie jesteś winien(winna)" i podobne bzdury pozastawiam już tylko dla tych wszystkich niedorozwiniętych intelektualnie.
    Szkoda energii dla tych myślących w stylu "może i tak, ale...". W normalnym świecie i w normalnym życiu, nie ma właśnie żadnego "ale".
    Dobranoc.

    "Nie dyskutuj z debilem! Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu,
    a potem pokona doświadczeniem."

  • vre-sna 14.07.18, 16:22
    I to mnie cieszy.
    Że w końcu zamilkniesz.
    Bo pierdolisz, w ogóle nie rozumiesz, że głupoty gadasz.
  • brz_a_sk 14.07.18, 17:31
    w konkluzji - wszyscy są głupi, a Ty po chamsku to wypisujesz, analizujesz, opisujesz podsumowujesz z powodu świetnego udanego życia - masz prawo, wręcz obowiązek;

    myślenie ma przyszłość - pisz dalej mnożysz szczęście tak błyskawicznie, że nie należy Ci przeszkadzać
    ludzie czytajcie i wdrażajcie; sukces murowany;

    człowiek odpowiedzialny, nigdy nikogo nie obarcza winą oczywiście! , przerasta tu wszystkich dzięki swojemu wykształceniu, praktyce i doświadczeniu; więc leć wysoko i zbieraj medale - chyba pomyślę nad tytułami, które na bank Cię ucieszą; już to czuję;

    da się zrozumieć Twój związek, Twoje stanowisko, Twoje wskazówki i Twój sukces

    tak trzymaj, fanclub już masz lista dłuższa niż się efce13 wydaje
    ironicznie ale i tak z dużym zrozumieniem powtarzam - latasz nagi od dłuższego czasu - to co pisze może Ci pomóc, choć chyba nie chcesz sam siebie uratować; cóż jesteś fantastyczny skończenie fantastyczny
  • vre-sna 14.07.18, 13:00
    Co?
    Nie mogę.
    Chłopie, ogarnij się!
    Nie wiem, na piwo idź :)
    Pogoda sprzyja
  • leda16 25.06.18, 19:39
    Człowiek z depresją leży i śmierdzi, a nie urządza piekła najbliższym.

    --
    www.pmiska.pl
  • vre-sna 13.07.18, 20:15
    Urządza. Bo leży a inni cierpią.
    Że go nie ma i że on cierpi.
  • brz_a_sk 14.07.18, 12:48
    wszystko sie zmienia w otoczeniu osoby z depresją :(
    i trzeba uczyć ludzi, że depresji towarzyszą agresywne zachowania, są wyrazem smutku, samotności w tej chorobie; sa potwornie kaleczące osoby towarzyszące, jest sie bezradnym wobec słabości i cierpienia i wobec agresji też; wobec odrzucenia pomocy, często odrzucenia człowieka wspomagającego;
    ver-sna - masz rację, nie upraszczasz, masz rację
  • vre-sna 14.07.18, 13:28
    Wiesz, w sumie
    Szkoda, że nie chcą zrozumieć
    Z naciskiem na chcą
    Łatwiej by się żyło
  • vre-sna 14.07.18, 13:29
    Życie ma się jedno
    Bywa trudno
    Ale ma się je jedno
    Uświadomienie
  • ovonell 14.07.18, 13:47
    Czy Wy widzieliście kiedykolwiek osobę w depresji? Nie sądzę, bo ilość bzdur tu wypisywanych przekracza zdrowy rozsądek. :( Megalomania jakaś Was dopadła w dziedzinie, o której tak naprawdę nie macie zielonego pojęcia (naczytaliście się tylko gazet, internetu, skatowaliście YT-em, itp. i tylko UDAJECIE, że coś wiecie !). :(
  • vre-sna 14.07.18, 13:52
    Przestań oceniać
    Miałam deprechę
    Da się
    Znajdź cel
    Inny, do cholery
    I zacznij żyć
  • ovonell 14.07.18, 14:04
    Nie da się. Tu Leda ma rację - osoba z depresją leży i śmierdzi. NIE MA ENERGII NA JAKĄKOLWIEK AGRESJĘ.
    A Ty pewnie miałaś załamanie nerwowe z epizodami depresyjnymi, a to coś innego.
    Jesteście tak tępymi ignorantami, którzy "muszą mieć rację", że tylko ręce załamywać.
    Tępe dzidy to dla Was byłby komplement!
  • vre-sna 14.07.18, 14:37
    Hm
    Po ch.j ta agresja
    Każdy ma swoją historię
  • ovonell 14.07.18, 15:24
    Ale prawda jest jedna. A Wy jej nawet nie chcecie nawet dostrzec.
  • vre-sna 14.07.18, 14:39
    Brak klasy
    Nie, nie
    To nie dla mnie
  • ovonell 14.07.18, 15:24
    Klasa nigdy nie idzie w parze z głupotą.
  • efce13 14.07.18, 16:33
    Twoja "wiedza", wielonikowcu (m.in. ovonell, quar33, 9iopack) na temat agresji w depresji jest na analogicznym poziomie, co Twoja "wiedza" o BPD, czyli żadna.
    Kupa przekonań wydrapywanych na bieżąco (w dyskusji) z własnej "złości-mądrości", podkręcona śmiesznym nadęciem totalnego ignoranta uparcie wierzącego we własne kłamstwo - że kiedyś był psychologiem :).

    Myślę, że twoją wiedzę, a właściwie duetu: nicka leda16 + wieloletni forumowy hejter - wielonikowiec warto skonfrontować z wiedzą autorów poniższej publikacji zamieszczonej w topowym czasopiśmie "Aggression and Violent Behavior".

    www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1359178912001371


    Autorzy, na koniec we wnioskach skonkludowali:
    "Krótko mówiąc, depresja powinna stanowić rutynowy aspekt oceny zdrowia psychicznego i jeśli depresja jest obecna, to powinna być postrzegana jako czynnik ryzyka agresji."


    Aggression and Violent Behavior to czasopismo z tzw. listy filadelfijskiej z 5-Year Impact Factor = 3.386.
    Tobie, kłamco i anonimowy bohaterze-hejterze, ten wskaźnik (IF) nic nie mówi, bo nie masz pojęcia o badaniach naukowych - ty tylko żałośnie jazgoczesz - wczuwasz się w rolę forumowego "experta" - niby expsychologa.

    Czasopismo z absolutnie górnej półki.
    Niejeden polski psychiatra lub psycholog dałby się pokroić, podłożyłby koledze świnię, żeby tylko przynajmniej raz w swoim naukowym życiu móc opublikować w tak renomowanym czasopiśmie. Marzenie ściętej głowy


    Autor korespondencyjny tego artykułu, to profesor Wydziału Psychologii, University of British Columbia.
    Autor wielu publikacji w renomowanych czasopismach i książki wydanej także w języku polskim: "Przemoc w rodzinie". To osoba publiczna - biegły sądowy w głośnych procesach związanych z przemocą.

    Z kim się równasz swoją "wiedzą", chamski hejterze, oszuście - niby ex psychologu?



    ovonell napisał: >Tępe dzidy to dla Was byłby komplement!<
    Z braku argumentów znowu chamie w emocjach popuściłeś.
    Czy Leda16 to zauważyła, czy znowu oślepła?

    ovonell napisał: >Klasa nigdy nie idzie w parze z głupotą.<
    Dokładnie siebie podsumowałeś, chamie, niby expsychologu o moralności psychopaty - co doskonale widać chociażby w tym wątku.



    ----------------------
    Do poważnie zainteresowanych tematem agresji w depresji.

    Artykuł jest pracą przeglądową z bogatą literaturą, więc zainteresowani tematem mogą dotrzeć do prac źródłowych.
    Nie wiem, czy w necie można znaleźć całość artykułu, czy tylko abstrakt. Jeśli tylko abstrakt, to zainteresowanym osobom, z wyjątkiem oczywistych nicków, mogę podesłać cały artykuł na priv, ale tylko do prywatnego użytku ze względu na prawa autorskie.
  • leda16 14.07.18, 17:14
    efce13 napisała:
    > Czy Leda16 to zauważyła, czy znowu oślepła?
    Artykuł jest pracą przeglądową z bogatą literaturą,
    www.pmiska.pl


    Leda16 uprzejmie zauważa, że żaden dwustronicowy artykuł nie spełnia kryteriów monografii. Zaś jeśli jest naukowo tak odkrywczy jak twierdzisz, musiał być recenzowany w Psychiatrii Polskiej w 2014 r. Nie zauważyłam żadnej rewolucji.
  • vre-sna 14.07.18, 17:26
    Jaka monografia?
    Ty w ogóle wiesz o czym Ty mówisz?
    Po cholerę artykuł mieszasz z czymś innym?
  • brz_a_sk 14.07.18, 17:45
    podobno specjalnie dla Ciebie będzie art w gazecie, może to żart, ale dajesz na całego - wcale bym się nie zdziwiła;
    żart nie bierz tego pod uwagę
  • efce13 14.07.18, 21:15
    Leda16 napisała:
    >Leda16 uprzejmie zauważa, że żaden dwustronicowy artykuł nie spełnia kryteriów monografii.<


    Wystarczy nie przeszkadzać Ci w rozwinięciu skrzydeł, a sama dasz świadectwo swojej "naukowości."

    Ta publikacja ma 9 stron, a nie jak twierdzisz 2.

    Czy teraz praca spełnia wymogi monografii?

    Odpowiem od ręki: spełnia kryteria monografii narzucone przez MNiSW. Artykuł jest pracą przeglądową, a takie prace opublikowane w renomowanych czasopismach, to monografie w rozumieniu MNiSW
    Dałam linka do abstraktu + tzw. słowa kluczowe. Liczbę stron możesz sprawdzić pod nazwą czasopisma, gdzie wyszczególniony jest: year, volume, issue i …. pp (strony od-do). To standardowe dane, więc dziwne, że błysnęłaś dwiema stronami. Nie masz żadnego kontaktu z pracami badawczymi.


    Wydawcą jest ELSEVIER, który do niektórych czasopism daje pełen dostęp oneline, ale nie wiem, czy akurat do tego tytułu. Ja mam ją w całości, ponieważ zawodowo mam dostęp do bazy międzynarodowych czasopism z tego zakresu, ale nie do wszystkich. To kwestia wykupienia dostępu przez MNiSW. Do tej bazy mają dostęp szpitale kliniczne i niektóre jednostki naukowe, więc może uda Ci się od kogoś wyżebrać z Komisji do spraw niepełnosprawności.

    Po pierwsze we współczesnym realiach naukę tworzy się GŁÓWNIE poprzez publikacje wyników pracy zespołów badawczych w renomowanych czasopismach, a nie poprzez monografie. Choć tym ostatnim nic nie ujmuję, ale one bazują już na publikacjach. (Jeśli myślimy o tym samym rodzaju monografii, bo są różne jej rodzaje).
    Natomiast monografie vs prace oryginalne (publikacje wyników badań) są nieocenionym materiałem dydaktycznym. Trudno edukować na wysublimowanych metodycznie wąskich zakresach materiału. Poza tym liczba publikacji jest obecnie ogromna. Bycie na bieżąco to masakryczny wydatek czasowy, którego student i tak nie ogarnie, bo ma x przedmiotów. Specjalizacja, to inna sprawa.


    ---------------------------------
    leda 16 napisała:
    >Zaś jeśli jest naukowo tak odkrywczy jak twierdzisz, musiał być recenzowany w Psychiatrii Polskiej w 2014 r. Nie zauważyłam żadnej rewolucji.<

    Ty naiwna myślisz, że Psychiatria Polska to wrota nauki? Ogarnij się trochę. Psychiatria Polska przy Aggression and Violent Behavior, to świerszczyk, który można wziąć na rozpałkę. Ich IF (impact faktor) to chyba coś około 0,2.

    Ich sprawa co recenzują. Pewnie to, co w Polsce ma jakiekolwiek znaczenie, albo co się komu podoba. Ich recenzja dla nauki ma zerowe znaczenie.
    Według Twojego wybujałego wysokiego mniemania o Psychiatrii Polskiej, to Szwedzka Akademia Nauk powinna zwrócić się do Psychiatrii Polskiej o zatwierdzenie nagrody Nobla, jeśli byłaby przyznana w dziedzinie psychiatria/psychologia. Nie zatwierdzi, Nobla NIET!


    Masz pojecie o nauce, jak ja o świńskiej szczecinie.

    Latamy różnymi samolotami.
    Ty lecisz na Kamczatkę.
  • ovonell 14.07.18, 22:48
    Ale już to, że w tym artykule jest mowa o depresji jako objawie, a nie diagnozie jakoś Ci umknęło, prawda?
    No tak, bo wtedy "nie miałabyś RACJI". :( Ile ja takich jak Ty znałem w tej branży... Szkoda słów. :(
  • leda16 14.07.18, 22:52
    efce13 napisała:
    Nie masz żadnego kontaktu z pracami badawczymi.

    Za to aż dziw, że Ty ten "kontakt" marnujesz na pouczanie Forumowiczów, co powinni czytać, wiedzieć i pisać.


    Do tej bazy mają dostęp szpi
    > tale kliniczne i niektóre jednostki naukowe, więc może uda Ci się od kogoś wyże
    > brać z Komisji do spraw niepełnosprawności.


    Tobie nawet żebractwo nie pomoże w uzyskaniu dyplomu lekarza bądź psychologa. A w przerwach między dostarczaniem studentom zamówionych odbitek możesz sobie tylko poczytać i pozazdrościć.


    są nieoceni
    > onym materiałem dydaktycznym.


    Bo już do pracy dydaktycznej ze swojego poziomu nie doskoczysz :)



    > Ty naiwna myślisz, że Psychiatria Polska to wrota nauki?


    Skoro lepiej ode mnie wiesz co myślę i jaka jestem, pozostań przy swoim zdaniu i swoich błędach myślowych. Szkoda mi czasu aby je prostować i już Ci przecież napisałam, że Forum na jarmark nie mam ochoty zamieniać.





    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 14.07.18, 17:24
    Ile zrozumiałaś, Dziecko, z tego artykułu?
    I co - w istocie - oznacza: "Krótko mówiąc, depresja powinna stanowić rutynowy aspekt oceny zdrowia psychicznego i jeśli depresja jest obecna, to powinna być postrzegana jako czynnik ryzyka agresji."?

    Oznacza to, że tu "depresja" ujmowana jest JAKO OBJAW. Jako objaw, NIE DIAGNOZA!!!
    Depresja JAKO OBJAW występuje, m.in. w: ChAD, PTSD, BPD, załamaniu nerwowym, alkoholizmie, a nawet w schizofrenii.
    Co to znaczy? To znaczy (dokładnie), że - jeżeli depresja występuje jako objaw (!!!), tj.: STAN DEPRESYJNY (epizod depresyjny!), to i występuje potem również podwyższone ryzyko (statystcznie) wystąpienia zachowań quasi-agresywnych (np. jak w klasycznym załamaniu nerwowym lub w manii u ChAD-owców, BPD lub też PTSD).
    A depresja (klasyczna) - JAKO DIAGNOZA! (a nie objaw) jest całkowicie pozbawiona zachowań agresywnych, gdyż po prostu **nie starcza na to "prądu", bo "prądu" brak nawet na to, żeby wstać z łóżka i pójść się umyć**.
    To mój ostatni wpis jako w odpowiedzi na jakiś Twój post, bo - wybacz - ale z idiotkami mającymi urojenia oraz autodestrukcyjny rys histeryczo-neurotyczno-feministyczny, po prostu nie dyskutuję, bo nie ma z kim. :(
  • vre-sna 14.07.18, 17:31
    Z idiotami też nie
    Widać, że depresji nie masz
    Bo cały czas na klawiaturze
    Czemu się oburzasz?
    Nie ma o co
  • brz_a_sk 14.07.18, 17:39
    gratuluje - pisz dalej pisz pisz
    to jedyna szansa na autoterapię kiedyś - olśni Cię jak byłeś trzeźwo myślącym,

    ani płakać ani śmiać się nie da;
    pisz, pisz, pisz





  • vre-sna 14.07.18, 17:58
    W końcu poszedł
    Hm
    Ciekawe co na to Leda
    Tak samo wykładająca się na niuansach
    Wiem, złośliwa jestem
  • erma74 14.07.18, 18:16
    Weź vre-sna ułóż sobie jedną tresciwą wypowiedź i ją napisz a nie pieprzysz jakimiś krotkimi wkxxwiającymi wstawkami z dupy. Na rekord postów jedziesz?
  • brz_a_sk 14.07.18, 18:50
    komu i do czego potrzebne jest chamstwo, wulgaryzmy na tym forum?
    umyj nogi, ręce i język - będzie sensownie

    jeden lubi długie drugi krótkie wpisy - niektórzy nie znoszą sensownych - ale to taka faza; minie
  • vre-sna 14.07.18, 19:08
    A po co?
    I tak nie trafia
  • vre-sna 14.07.18, 19:09
    Erma, wyluzuj i poczytaj z dystansem
  • vre-sna 14.07.18, 19:21
    A jak chcesz pogadać
    Zapraszam
    Jestem otwarta
  • efce13 14.07.18, 21:24
    Brzask, vre-sna
    Szkoda czasu na hejtera, toż widać, że nie ma pojęcia o depresji. I widać, że nie ma całości artykułu, a już wie, co w nim jest. :)
  • leda16 14.07.18, 19:19
    efce13 napisała:
    > ", podkręcona śmiesznym nadęciem totalnego ignoranta uparcie wierzącego we włas
    > ne kłamstwo - że kiedyś był psychologiem :).


    był, czy nie był, nie Twoja sprawa. I po co zarzucać Mu kłamstwo, jak sama udowodnić nie potrafisz, że kłamie. Ale widocznie zawiść Cię żre, że mógłby ukończyć studia, jakich Tobie się skończyć nie udało. Więc zrób coś z tym dla samej siebie, bo takie uczucie jest bardzo destrukcyjne .


    > Myślę, że twoją wiedzę, a właściwie duetu: nicka leda16 + wieloletni forumowy h
    > ejter - wielonikowiec warto skonfrontować z wiedzą autorów poniższej publikacji
    > zamieszczonej w topowym czasopiśmie "Aggression and Violent Behavior".


    Posłuchaj "efce13", nie Ty nam dyplomy i specjalizacje nadawałaś i nie Tobie naszą wiedzę kwestionować, konfrontować i kontrolować. Ovonell dał się wciągnąć do dziecinnej bitwy na linki z internetowym chłamem, ja tego robić nie zamierzam i przekonywać Cię, kim jestem w realu. Tym bardziej własnych dyplomów i certyfikatów pokazywać. A co sobie na temat mojego poziomu wiedzy psychiatrycznej i psychologicznej myślisz, Ty lub inny nick, mnie to lotto.


    > Czasopismo z absolutnie górnej półki.
    > Niejeden polski psychiatra lub psycholog dałby się pokroić, podłożyłby koledze
    > świnię, żeby tylko przynajmniej raz w swoim naukowym życiu móc opublikować w ta
    > k renomowanym czasopiśmie. Marzenie ściętej głowy


    Z tego, co znam oba środowiska zawodowe, nie jest ich marzeniem "dawanie się pokroić", "podkładanie koledze świni" itp. bo naukowe publikacje nie w ten sposób powstają, jak Ci się wydaje. I nie marzymy, żeby publikować w takim czy siakim czasopiśmie, tylko dbamy, aby rzetelnie wykonywać zawody, które sobie wybraliśmy.
    >
    >
    > Autor wielu publikacji w renomowanych czasopismach i książki wydanej także w ję
    > zyku polskim: "Przemoc w rodzinie".


    Akurat ta książeczka niewiele pomoże specjalistom w pracy, bo prezentuje poziom popularnonaukowy, z tezami podręcznikowymi, znanymi od dawna. To lektura dla takich jak Ty - dyletantów.


    To osoba publiczna - biegły sądowy w głośny
    > ch procesach związanych z przemocą.


    I co z tego? W Polsce jest też wiele procesów ludzi maltretujących rodziny i z uwagi na dobro poszkodowanych, nie są one głośne. Rozgłos jest podniecający tylko dla pismaków i gawiedzi a u nas biegli sądowi swoich opinii do kolorowych czasopism nie dyktują. One są objęte tajemnicą zawodową. Po prostu takie mamy procedury. Stąd opinie biegłych o np. Samsonie, do wiadomości publicznej nie wyciekły. Zostały natomiast opublikowane w czasopismach, do których tacy jak Ty nie mają dostępu. Możesz się jedynie delektować opinią A.Kursy, bo sam ją opublikował w internecie.



    > Z kim się równasz swoją "wiedzą", chamski hejterze, oszuście - niby ex psycholo
    > gu?


    Ty nie masz jednak żadnych kompetencji do sprawdzania poziomu cudzej wiedzy i doświadczenia zawodowego tak, jak i stawiania diagnoz psychiatrycznych do których aż się trzęsiesz, więc z braku innych możliwości stawiasz je nickom internetowym, ośmieszając w naszych oczach tylko siebie.



    > ovonell napisał: >Klasa nigdy nie idzie w parze z głupotą.<
    > Dokładnie siebie podsumowałeś, chamie, niby expsychologu o moralności psychopa
    > ty - co doskonale widać chociażby w tym wątku.



    Jesteś pewna? A może podsumował Ciebie?


    --
    www.pmiska.pl
  • vre-sna 14.07.18, 19:29
    Z jakim chłamem?
    Każdy ma prawo do opinii.
    Jak ten człowiek wyzywa od idiotek to wg Ciebie jest to ok?
    Chłam?
    I Ty chcesz, żeby Ciebie szanowano?
    Jakie k.rwa cytaty?
    Będziesz udowadniać kto jest bardziej oczytany, bo wykształcenie widać nic nie wnosi?
    A kolega uparcie będzie p.erdolił, że wszyscy są winni, ale on nie
    Weź, też dorośnij
  • ovonell 14.07.18, 19:47
    "Z jakim chłamem?
    Każdy ma prawo do opinii.
    Jak ten człowiek wyzywa od idiotek to wg Ciebie jest to ok?
    Chłam?
    I Ty chcesz, żeby Ciebie szanowano?
    Jakie k.rwa cytaty?
    Będziesz udowadniać kto jest bardziej oczytany, bo wykształcenie widać nic nie wnosi?
    A kolega uparcie będzie p.erdolił, że wszyscy są winni, ale on nie
    Weź, też dorośnij".

    Przeczytaj wpis (który komentujesz teraz) jeszcze raz.
    I moje (o ile możesz) też raz jeszcze.
    (Teraz absolutnie niepersonalnie do Ciebie) - w życiu bywa tak, że prawda czasem bardzo boli, ale i idiotki bywają jednak idiotkami (co nie jest epitetem, a jedynie stwierdzeniem faktu).
    Jak cokolwiek zrozumiesz, wtedy dopiero usiądź do klawiatury.

  • vre-sna 14.07.18, 19:55
    Nie
    Nie Ty będziesz mówił
    Nie, nie masz racji
    I ch.jowo Ci z tym
    Czas przejrzeć się w lustrze
    Człowieku
  • ovonell 14.07.18, 20:17
    Jednak odpiszę, chociaż... ... ...
    Otóż wcale nie chodzi o to, kto "będzie mówił".
    Racja a prawda, to dwa oddzielne bieguny.
    Napiszę tak: wygrałaś, oddaję Ci pole, swoim uporem odniosłaś zwycięstwo.
    Tyle, że wszystko ma swoją cenę. A moją ceną (Twoim kosztem) jest: pójdź do specjalisty (chociaż raz, potem to przemyślisz).
  • vre-sna 14.07.18, 20:32
    Nie
    To Ty idź
    Bo się zafiksowałeś
    I po co w tym tkwić
    Ja nie muszę
  • vre-sna 14.07.18, 20:07
    Nie dam sobie wmówić
    Że człowiek, który jest tak pokiereszowany
    Nie widzi po swojej stronie czegokolwiek
    W takim razie jest głupi
    Ślepy
    I przez to nie idzie do przodu
  • ovonell 14.07.18, 20:32
    A z mojej strony - koniec dyskusji. Wszystko, co wg mnie ważne - napisałem już wcześniej.
    Co z tym zrobisz - to już nie moja sprawa.
  • vre-sna 14.07.18, 20:42
    Ok
    Szanuję
  • trust21 14.07.18, 21:22
    Na tym forum już miałem się nie wypowiadać, ale po przeczytaniu tej pasjonującej dyskusji z kilkunastu dni, nie mogę się na moment nie włączyć.
    Ovonell i leda próbują wmówić, że w depresji tylko człowiek leży i śmierdzi, nie mając na nic siły. I to pisze takie rzeczy ovonell, który ponoć jest byłym psychologiem czy tam byłym terapeutą. Śmiech na sali.
    To czym w takim razie jest np. depresja ukryta - zwana maskowaną?
    www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/choroby-psychiczne/depresja-maskowana-jak-ja-rozpoznac-objawy-i-leczenie-depresji_43733.html

    www.youtube.com/watch?v=oCLOJLDGgK4

    ''Następna grupa to osoby, które mogą przejawiać agresję w przebiegu depresji, zwłaszcza tak zwanej depresji z pobudzeniem''
    www.psychologia.edu.pl/czytelnia/59-niebieska-linia/407-agresja-jako-skutek-zaburzen-psychicznych.html

    pl.wikipedia.org/wiki/Depresja_maskowana

    Więc z całym szacunkiem, ale może być różnie.

    ----------------------------------------------

    Natomiast co do tej odpowiedzialności, to ovonell kompletnie nie rozumie tego co tutaj się pisze. Nikt tu nie przerzuca odpowiedzialności na partnera osób zaburzonych. On nie jest temu winien, że osoba zaburzona czy chora się nad nim znęca psychicznie cz fizycznie. Winny jest zawsze tylko agresor. Tak samo jest ze zdradą. Osoba zdradzana nie jest winna temu, że partner ją zdradził. Ludzie dorośli w dojrzałych związkach ze sobą rozmawiają, rozwiązują problemy, lub się rozstają, gdy związek stracił sens, a nie że ktoś się pieprzy z kimś innym na boku.

    Tylko że pomimo tego, nie da uciec się od odpowiedzi na pytanie, dlaczego ktoś w takiej złej, toksycznej relacji tkwi. Dlaczego naturalne mechanizmy obronne, granice, nie zadziałały. Porażką są śluby czy dzieci z toksycznymi oprawcami. To poważny problem i nie warto go ignorować.

    I doprawdy trzeba być niezłym cepem, aby tego nie rozumieć.

    I t tyle odnośnie ovonella i ledy...
    ----------------------------------

    Teraz druga strona - czyli kilka słów do efce. Ponoć jesteś specjalistą z kosmiczną wiedzą, jeździsz na zagraniczne konferencje itd. Jak zatem, jako taka osoba, możesz używać tak plugawego i nacechowanego agresją języka na tym forum? Ja broń boże nie bronie ovonella, ale odczuwam tu pewien dysynans.
    My tu wszyscy z jakimiś problemami, ale ty ponoć nie... Tylko cholera ten dysonans.
  • vre-sna 14.07.18, 21:33
    Nie jest winna.
    To prawda.
    Ale za rozdźwięk pomiędzy
    Są dwie strony winne
  • efce13 14.07.18, 22:01
    Vre-sna,
    Pierwszy raz wpadłaś na to forum, bo oburzył Cię skandaliczny hejt.
    A wyobrażasz sobie co by tu było, gdyby nikt nie mówił hejterowi stop.
    Prośby i tłumaczenia były bezskuteczne.
    Nie czuje się winna za walkę z hejterem, z konieczności ostrą. Hejt vs walka z hejtem - tu nie ma mowy o symetryczności winy za rozdźwięk.
  • trust21 14.07.18, 22:09
    ''Nie jest winna.
    To prawda.
    Ale za rozdźwięk pomiędzy
    Są dwie strony winne''

    No to się zdecyduj, czy jest też winna czy nie.
  • efce13 14.07.18, 21:38
    Trast21
    Brzmisz tak, jakby generalnie moje wpisy cechował plugawy język. Wskaż mi ten plugawy język. Podeślij linki.
    Agresja??? Nie, adekwatnie ostra walka z hejterem. Rzadko odzywam się na tym forum, i tylko z powodu hejtu.

  • trust21 14.07.18, 22:05
    ''Brzmisz tak, jakby generalnie moje wpisy cechował plugawy język. Wskaż mi ten plugawy język. Podeślij linki.''

    Proszę bardzo. Oto kilka twoich wypowiedzi.

    Z wątku ermy, do niego:
    ''Gdyby nie posypało się z Kaśką, to nigdy nie zaświtałaby Ci myśl, że jesteś samolubnym gówniarzem względem najbliższych.''

    Kolejna Twoja wypowiedź do ermy z teg samego tematu:

    ''A Ty cyt. "bolcu", ile lasek obrabiałeś na boku przez długie lata małżeństwa? Jesteś na tyle zadufanym w sobie bezrefleksyjnym gówniarzem, że beztrosko, szczerze na forum opisałeś swoje sqrwysyństwo wobec żony i córki. Bezczelnie nałogowo kłamałeś, łajdaczyłeś i w d... miałeś swoich najbliższych. ''

    To tylko dwa przykłady.
    I tak się ma wypowiadać specjalista? Ty powinnaś być tu ostoją spokoju i rozsądku. A tym czasem jest jak jest...

    ''Nie, adekwatnie ostra walka z hejterem. Rzadko odzywam się na tym forum, i tylko z powodu hejtu. ''

    Doprawdy? Czy jak ktoś rzuci ci kamieniem w okno i wybije szybę, to weźmiesz kamień i z jego oknem zrobisz to samo? Hejtem checz odpowiadać hejtem? Taki rozumowanie przestawia specjalista? Smutne to trochę...
  • efce13 14.07.18, 23:43
    trast21

    Plugawy czyn, nazwany słowem ze słownika wulgaryzmów >squrwysyństwem< ma głęboki sens. Zwłaszcza gdy ma wstrząsnąć człowiekiem, który uparcie "nie widzi" swojej winy, co widać w odpowiedziach na wpisy, także innych forumowiczów - również z wulgaryzmami.

    A jakbyś TY nazwałbyś czyny kobiety, która mając męża, zmienia kochanków częściej niż majtki?

    Jakiego słowa użyłbyś Ty, by wstrząsnąć nałogowo niewierną, która dla n-tego kochanka zostawiła męża i wywaliła córkę z domu. A teraz publicznie biednie szlocha, że kochanek ją zostawił, i jej zmartwieniem jest, czy kochanek aby nie był zaburzony, bo takie jej wcześniej walił numery, że ho, ho.

    Czekam na propozycje, bo ja mimo krytyki mojego słownictwa, nie znajduje adekwatnego i silnego słowa.




    Samolubny, bezrefleksyjny gówniarz, głupiec, to plugawy język? Zerknij do słownika j. polskiego. OK?

    Ty użyłeś słowa "pieprzyć się"
    Sądzisz, że Ty możesz, a ja nie? Mój język dla Ciebie jest plugawy, a Twój ujdzie?

    Jeśli przejrzysz moje wpisy, to oprócz tego, co przytoczyłeś nic więcej nie znajdziesz. Często cytuje wulgaryzmy hejtera, a to ma sens. I co zaskakujące, wg niektórych, to tylko jego retoryka.
  • trust21 15.07.18, 08:20
    I takie rzeczy wypisuje ponoć specjalista jeżdżący na zagraniczne konferencje? :-( A czy jeśli na przykład do twojego gabinetu przeszedłby taki erma, to też w ramach ''pozytywnego wstrząsu'', powiesz mu, że ''panie, jest pan gnojem, bolcem, bo zdradzałeś pan swoją żonę, wywaliłeś swoja córkę z domu''? No chyba że anonimowość w internecie tak cię zachęca do tego?

    Jako ponoć specjalista, powinnaś wiedzieć, że takie coś nie ma sensu, a i jest amoralne. Erma to człowiek z problemami, co widać ewidentnie. Jeśli nie chcesz kopać leżącego (bpd), to staraj się nie kopać też tych, którzy wywrócili się z innego powodu. Ja też ermie wcześniej przysadziłem kilak razy, ale teraz uważam, że to nie ma sensu. No ale ja specjalistą nie jestem, tylko zwykłym szarym Kowalskim.

    Zresztą te dwie przytoczone wypowiedzi, to nie są jedyne przykłady, gdzie nie kontrolujesz swoich emocji. Ale gdyby to były nawet tylko dwie, to w przypadku specjalisty, coś takie w ogóle nie powinno mieć miejsca.

    My tu wszyscy z jakimiś problemami jesteśmy, ale ty jak wspomniałem wcześniej, powinnaś być tu oazą spokoju, która używa tylko rzeczowych argumentów, która wyprowadza innych z błędu za pomocą swojej wiedzy, a nie tekstami w stylu ''ty bolcu''. Ale niestety śmiem twierdzić, że opowieści brzaska, kim to nie jesteś, należy traktować jak opowieści o żelaznym wilku. Prawdziwy specjalista nigdy by się tak nie zachował. Po prostu...

    Teraz co do ovonella. Byłem tu chyba pierwszą osobą, która napisała publicznie, że to jest prawdopodobnie quar, i jak widać nie myliłem się. Ten człowiek to prawdopodobnie zbiorowisko potężnych problemów. Kiedy wchodzisz z nim emocjonalnie w dyskusję (co sama czynisz), robisz to, na co on czeka. Swojego czasu zaproponowałem brzaskowi, żeby ta go na forum jakoś spacyfikowała, za co zostałem przez brzaska zjebany. Uważałem tak, gdyż osoba z bpd po jego radosnej twórczości tutaj, może poczuć się jak szmata i np. może targnąć się na swoje życie. Jak to brzask argumentowała, on - ovonell, jest ciężko zaburzony, i nie ma co kopać lezącego. I wiesz co? Przynajmniej w tej kwestii przyznaje po czasie brzaskowi rację. Jego trzeba olać. Wchodząc z nim w polemikę, nakręcasz go. To trochę tak, jakbyś z chadowcem, w czasie jego manii, postanowiła budować np. zamek na wodzie albo rzucić wszystko i wyjechać na stałe na Jamajkę. Dajesz się wkręcić w szaleństwa ovonella i je tylko podbijasz. Ale tu znowu - jako specjalista powinnaś sama to wiedzieć. On na tym forum już po prostu powinien być dawno zbanowany. Osoba prawdziwie znająca się na rzeczy, po prostu zgłosiłaby sprawę do moderacji, o zbanowanie delikwenta, a nie wchodziła by z nim w jałowe pyskówki na forum, próbując do tego go diagnozować przez neta, co zresztą poważnie nie jest również.

    Twoje posty są nacechowane agresją. Coś tu kiedyś pisałaś, że masz chyba w rodzinie osoby cierpiące na bpd. I to by jakoś tam wyjaśniało Twoje emocjonalne (a nie specjalistyczne) podejście tutaj.
  • brz_a_sk 15.07.18, 11:52
    nikt za nikogo życia nie przeżyje
    nikt
    masz nieustannie przybierającą na sile listę osób, którym przypisujesz role wg swoich aktualnych zawirowań;
    manipulujesz sobą w sumie

    chcesz zgłaszaj, chcesz banuj, chcesz pisz co myślisz
    nie pisz innym ról, bo nikt nie jest cudzym fundamentem; swoją siłę trzeba czuć, swoje błędy skorygować, w sobie odkryć moc - szybciej, później lub nigdy

  • trust21 15.07.18, 12:02
    Brzasku ty się już lepiej odzywaj, bo żebym i tobie tu kilka zdań napisać nie musiał. Są na prawde3 lepsze rzeczy na emeryturze, niż zabawa w psychologa, którym nie jesteś.
  • brz_a_sk 15.07.18, 13:47
    piszesz co chcesz; zmieniasz zdanie kiedy chcesz; pracujesz na SWÓJ profil;
    to co piszesz i jak piszesz - jest Twoim autportretem; Twoimi niepokojami i pokazuje Twoje zasady w życiu;
    kto chce czyta - tablica publiczna

    nie bawię się tu w nikogo i nikogo nie udaję, nie straszę Cię i nie wyręczam - duży jesteś i to komplement - chciałbyś być na emeryturze? - jakież to cienkie, a może jestem na rencie? a może pracuję ... nie kombinuj, bo tak czy owak sam ze sobą na sam musisz się porozliczać, powtarzanie, że nie chcesz ale świat się z Tobą ugania na niewielu ludzi działa; na pewno nie na dobrego terapeutę; tak jak na mnie nie działały opisy które publicznie wrzucałeś o psychologu - chyba coś sugerowałeś, koloryzowałeś, czas zweryfikuje to;

    Twój publiczny komunikat, powtórzony w realu, traktuję poważnie: jest świetnie i dramatycznie szkodzi Ci wracanie do przeszłości - trzymaj się człowieku czegoś, choćby własnych obwieszczeń, albo je odwołaj - bo z kogoś robisz głupka; mnie wystarczy to co widzę i powtarzam kolejny raz - dorosły jesteś i sam sobie nie ściemniaj, czyimkolwiek kosztem;

    dla Ciebie nie jestem ani psychologiem, ani zabawiarką, ani emerytką - nie ma na świecie ludzi, którzy będą Cię obsługiwać w rolach, które im powyznaczasz;

    na pytanie kim jesteś staraj się zawsze czuć dobrze w odpowiedzią - człowiekiem po pierwsze - samodzielnym, odpowiedzialnym, dumnym i prawym, rzetelnym, szanowanym, sumiennym, honorowym ... to zapewni innym spokój i jak na tym forum widać to bezcenne, trudne niestety;







  • trust21 15.07.18, 14:07
    brzasku, ty masz bardzo dziwną tendencję, do stawiania diagnoz psychologicznym innym ludziom. A nie jesteś nawet psychologiem. Jesteś straszą panią na emeryturze, która jest tu od lat i bardzo w psychologa chce się bawić. I nikt właściwie nie wie, po co od tylu lat jesteś na tym forum.
    Masz problemy ze sobą i na sobie się skup, nie na innych. Powiedziała nawet to moja bliska osoba, która z tobą rozmawiała, że ty coś w sobie ukrywasz, coś próbujesz maskować. Ale zostawmy to, bo nie chce tego wywlekać na forum publicznie.

    ''nie bawię się tu w nikogo i nikogo nie udaję, nie straszę Cię i nie wyręczam - duży jesteś i to komplement - chciałbyś być na emeryturze? - jakież to cienkie, a może jestem na rencie? a może pracuję ... nie kombinuj''

    Ojj droga manipulantko. O tym że jesteś na emeryturze, pozwiedzałaś mi kiedyś w trakcie naszej rozmowy. Dlatego o tym pisze - sic!
  • brz_a_sk 15.07.18, 17:38
    no właśnie chciałam byś publicznie napisał jak traktujesz priva! - kiepskie to bardzo ale do przewidzenia,


    poudstępniałeś dawno fragmenty, manipulujesz tym świadomie czy nie - mnie to obojętne; nie takie bagno widziałam; podkreślałam DOROSŁY JESTEŚ i jedna uwaga na ten temat dawno powinna CI wystarczyć; nie zrozumiałeś! udostępnianie mojego nr telefonu to też fakt!

    rozmawiałeś na priv o SWOICH SPRAWACH - miałeś szansę rozmawiać i pisać - warunek był jeden - Ty masz 100% inicjatywy - jeśi mam czas i widzę sens mogę pogadać, odpisuję zawsze, choćby zamykającym komunikatem;

    moje zasady nie wypływają z Twoich zachowań, priva traktuję wg swoich zasad i tego się trzymam - boisz się, że wypłynie to co chlapiesz bez kontroli - stąd te podchody; czekasz na kataklizm - prowokujesz. LIPA wiedziałam, że się z tym pojawisz, to Twój problem i sam sobie go generujesz;
    na przyszłość nie chlap, nie roznoś priva po postronnych - szanuj ludzi, nie będziesz się bał, że ludzie są jak TY; zero kontaktu, obwieszczone na forum nie trwa u Ciebie długo - Twoja samodzielna decyzja - robisz co chcesz, czasem to czego nie chcesz pewnie, takie tu problemy trzeba brać pod uwagę;

    Twoja mama zadzwoniła prosząc bym nie dzwoniła do Ciebie, na komunikat: ależ ja NIGDY nie dzwoniłam! poprosiła, by nie odbierać od Ciebie telefonów, bo ... Odpowiedziałam wystarczy przecież, że nie zadzwonisz i na to liczę nie od dziś;

    skup się na sobie, ludzie stoją na swoich nogach całkiem mocno i zadbają o swój kręgosłup choćbyś nie wiem co sobie imaginował o kimkolwiek; na świat mamy wpływ tylko zmieniając siebie, no nie mamy o czym gadać - i to dla Ciebie stosunkowo najlepsze rozwiązanie; ale czy Ty szukasz rozwiązań nie wiem;

    Twoje nowe życie zależy od Ciebie nie od tego co tu dawno popisałeś, ale to trzeba zamknąć i żyć, a nie mieć/trzymać usprawiedliwienia na ewentualne porażki. Od tego MASZ TERAPEUTĘ - podkreślam po raz setny, rutynowo! nie przyciągaj tu przyszłości to najgłupsza z manipulacji jaka się zdarza - miejmy nadzieję nie Tobie! zapytaj terapeutę, jeśli sam nie wiesz czy jesteś TU czy już nie TU, tak dla pewności siebie; nikt Ci nic nie miesza w życiu czego sam sobie nie wywiniesz; I zawsze miej swoje zdanie!

    delikatnie napisałam nie czytaj mnie, nie wiesz jak to zrobić? albo tak jak zapowiadasz i obiecujesz sobie, nie wchodź na forum - ale to nie MOJA SPRAWA - sam decydujesz i sam potem wchodzisz; drugi sposób ustaw by nie widzieć moich czy ilu chcesz osób na forum. PROSTE. Przecież to Ty tu przychodzisz. Jeśli myślisz, że to działa niech Ci ktoś powie nie wchodź to Cię nie będzie. To chyba głupie ale grzecznie tłumaczę - nikt z forum za Tobą nie chodzi. Póki tu piszesz każdy ma prawo komentować, po to w końcu piszesz.

    pobłażliwość nie jest oznaką słabości;
  • trust21 15.07.18, 18:00
    To ty tu do mnie napisałaś tutaj pierwsza nie ja do ciebie. Tersz druga sprawa. Cała nasza ostatnia rozmowa była na głośnomówiącym. Taki był pomysł mojej rodziny. Moja mama była oburzona tym jak ze mną rozmawiałś. Dlatego potem postanowiła sama do ciebie zadzwonić by zobaczyć jak się zachowasz. I zachowałaś się tak jak przewidywała. Dlatego nie chciała z tobą dlugo rozmawiać. Ale przynętę złapałaś. Więcej pisać nie będę, bo nie ma sensu.
  • brz_a_sk 15.07.18, 21:08
    lepiej nagrywać;

    wystarczy być przyzwoitym i nie ma się problemów;
  • trust21 15.07.18, 23:50
    ''lepiej nagrywać;

    wystarczy być przyzwoitym i nie ma się problemów; ''

    Nie brzasku, nikt Cię nigdy nie nagrywał. Naszej rozmowie przysłuchiwała się po prostu moja mama, bo była bardzo ciekawa, co Ty za wiedzę mi przekazujesz.

    Teraz kolejna sprawa. Nie możesz przeżyć, że Twoje diagnozy mojej byłej, mojego związku, zobaczył specjalista. Przecież nasza rozmowa emial nie dotyczyła Ciebie, tylko właśnie wyłącznie mojej byłej, którą Ty tak ochoczo zdalnie diagnozowałaś. Gdybyś była pewna tego, że to co piszesz do mnie o mojej byłej jest ok, nie bałabyś się, że specjalista to zobaczy. Byłabyś po prostu pewna swego. A na Ciebie padł normalnie blady strach, bo chyba bałaś się, że ktoś odkryje Twoją amatorszczyznę. A ja po prostu chciałem aby Twoje diagnozy, Twoje psychologiczna analizy, zobaczył ktoś po prostu z dyplomem. Bo Ty tego dyplomu jednak nie masz, tym bardziej, że Twoje analizy mocno namieszały mi w głowie. Do tego stopnia się wystraszyłaś, że poprosiłaś bym Twój numer dał temu specjaliście, żebyś mogła z nim porozmawiać - tak bardzo chciałaś się ratować. On oczywiście powiedział, że obowiązuje tajemnica lekarska i mowy nie ma o czymś takim. Ale Ty tajemnice lekarską masz gdzieś, bo w czasie naszej ostaniej rozmowy straszyłaś mnie, że dla ciebie dowiedzieć się gdzie chodzę na terapię to nie problem, bo masz znajomości. Oczywiście takie informacje są poufne. Ale co tam!

    Natomiast Ty, informacje, które Ci powiedziałem w sekrecie o swoim związku, wynosiłaś do osób trzecich nazywając to ''konsultacjami''. Nie zapytałaś mnie nawet o zgodę na to. Swojego czasu nawet coś przekręciłaś na tych ''konsultacjach'' i prosiłem Cię o to, że skoro już to powiedziałaś (co mi się nie podobało, no ale musztarda po obiedzie) to chyba warto, abyś to tej osobie skorygowała, bo ta osoba na postawie tej przekręconej przez Ciebie informacji, doszła do prawdopodobnie błędnych wniosków. Ale Ty to olałaś. Nawet nie chcę myśleć, co tym o mnie mówiłaś innym na mój temat.

    Więc Ty mi tu nie pisz o przyzwoitości nawet.

    Teraz co do tej zabawy w psychologa. No brzask, Ty się bawisz w psychologa. Przecież sama mi powiedziałaś podczas naszej trzeciej czy czwartej rozmowy telefonicznej, że czasem notujesz sobie to co do ciebie mówię o moim związku. Też mnie nawet nie uprzedziłaś na samym początku naszych rozmów, że Ty coś takiego w ogóle będziesz robić. A czym to było ja nie Twoją zabawą w psychologa?

    Moja mama jak pierwszy raz z Tobą rozmawiała, to już powiedziała mi wtedy, że ma odczucie, że coś jest nie tak. Że Ty gadasz i gadasz, słowotok, że nie słuchasz. Moja mama się chciała Ciebie poradzić jak jeszcze lepiej wspierać syna po toksycznej relacji, a Ty przez całą rozmowę z nią, mówiłaś o mojej byłej, jaka to ona biedna, że jak border widzi biedronkę to..., i tego typu pierdoły. Strasznie ją to wkurzyło wtedy, bo nie o mojej eks ona chciała od Ciebie usłyszeć. Tłumaczyłaś zrozpaczonej matce ofiary jego oprawcę, zamiast skupić się przez moment na jej synu. Kosmos!

    Jak myślisz, dlaczego moja mama podczas ostatniej rozmowy z Tobą, powiedziała Ci, że Ty nie widziałaś tego związku, że nie wiesz jak tam było i że nie możesz w związku z tym wypowiadać się z taką pewnością?... Do tego jeszcze powiedziała Ci coś mega bardzo ważnego - mianowicie to, że moja rodzina od początku była przeciwna temu związkowi. Bo oni ją widzieli, widzieli jak się zachowywała. Ale ja wtedy byłem zbyt otumaniony i uzależniony od niej, aby odejść. Moja wina polegała właśnie na tym, że nie potrafiłem powiedzieć stop i odejść z tego wariackiego cyrku, mimo, że momentami już chciałem. Słusznie mi powiedziałaś kiedyś, że byłbym tam opiekunem bez prawa głosu - i tu akurat miałaś rację w 100 procentach, bo tak by było.

    Ale wróćmy teraz do Twojego tematu. Ja widzę, że Ty strasznie lubujesz się w diagnozowaniu innych, w psychologicznym profilowaniu. Ale jakie Ty masz ku temu kompetencje ja się pytam? Ty nie jesteś ani psychologiem ani terapeutą. Ja swojego czasu potrzebowałem walidacji, analizy swojej byłej (ojj głupie to było strasznie), Ty słuchacza, który będzie słuchał Twoich diagnoz, Twoich ''mądrości''. I tak my się zgrali, że się tak wyrażę. Teraz ja już to rozumiem.
    Jedziemy dalej.
    Odszedłem z tego forum, ale pojawiłem się tu na moment, bo chciałem napisać o depresji i agresji, bo ovonell i leda ewidentnie piszą bzdury. A wiem coś o tym, bo moja eks z powodu depresji miała napady agresji. Przy okazji napisałem, że nie podoba mi się styl wypowiedzi efce na forum, bo to jest ponoć specjalistka z kosmiczną wiedzą. I znowu pojawiłaś się Ty, i odpisujesz na mój post skierowany nie do Ciebie a do efce. I znowu próbujesz mnie profilować, pouczać - znowu się zaczyna. Sama mnie zaczepiasz tutaj, a ja z Tobą nie chcę już rozmawiać. Idź do wątku ermy, on może chętnie przyjmie Twoje rady, bo jest na początku swojej drogi. Na mnie w psychologa Ty się już bawić nie będziesz w każdym bądź razie. Już nie. Ja nie uważam, abyś Ty była złym człowiekiem ale przestań na Zeusa bawić się już w psychologa, bo nim nie jesteś. I zrozum to wreszcie.

    Natomiast są pewne pytania i Ty od nich nie uciekniesz w każdym bądź razie. Dlaczego jesteś tu tyle lat. Nie jesteś ponoć borderem, mówiłaś też, że nie masz nikogo takiego w rodzinie. Dlaczego tak się tym fascynujesz?
    To jest mega ciekawe.

    I na koniec: dziękuje Ci mimo wszystko za poświęcony mi czas, za swoje błędy z naszych rozmów przepraszam , ale już stop brzask, i mówię to poważnie. Już dość tego.
  • brz_a_sk 16.07.18, 03:25
    konfabulujesz, bo Ci to potrzebne; nie licz że wymusisz tu tego cze nie wymusiłeś w czasie rozmów;
    nie muszę zgadzać się z Twoim zdaniem na czyjkolwiek temat; tak pozostanie;
    tak byłam gotowa na rozmowę z Twoim terapeutą nie mam z tym problemu i nie było; nie było problemu z udostępnieniem emaili w całości + to co pisałeś na forum - niestety Ty zrobiłeś to za moimi plecami wybiórczo - (poza moimi standardami totalnie);
    moim warunkiem rozmowy z osobami, które są w terapii jest poinformowanie terapeuty, że takie rozmowy prowadzisz;
    nigdy nie udaję psychologa ani żadnego specjalisty;
    czemu rozmawiałeś sam wiesz;
    czemu nie mogłeś zakończyć rozmów mimo, że było to konieczne też wiesz;
    nie ma takiej mocy bym wyobrażała sobie ludzi na podstawie opisu jednej z zainteresowanych stron - Ty możesz diagnozować całą rodzinę, ja mam prawo do votum separatum zwłaszcza w tak specyficznej sytuacji, tak pozostanie z szacunku dla każdego;
    na forum pisałeś publicznie o pewnych praktykach terapeutki - to budziło moje zdziwienie; brałam pod uwagę, że źle to opisujesz;
    z publicznej wiedzy to wszystko; jeśli coś będzie trzeba wyjaśnić nie ma problemu;
    miałeś pewność, że rozmawiasz z osobą z tego forum, miałeś pewność, ze absolutnie nie powołuję sie na żadne fachowe przygotowanie, miałeś pewność ze każda wątpliwość masz konsultować z terapeutą;
    czemu kontaktowałeś się mimo zdania mojego i podobno terapeuty i mamy by tego nie robić szukaj odpowiedzi sam; czemu wracasz tu i robisz to co robisz szukaj odpowiedzi sam, to Twoja sprawa;
    na temat Twojej diagnozy partnerki i całej jej rodziny nadal mam to samo zdanie - słabe podstawy by cokolwiek wyrokować; Ty możesz mieć swoje zdanie ja nie muszę się z niczym zgadzać;
    tak robię notatki w czasie rozmów - zawsze uprzedzam - dokładnie tak jak piszeszl
    tak pytam o wiele rzeczy różne osoby, dzielę się tym z zainteresowanym, dbam o jego anonimowość! bardziej niż ona sam;
    udało się pomóc niejednej osobie i jest to olbrzymia satysfakcja, kończy się pomoc trzeba żyć samodzielnie; jest kilka osób które podtrzymują wieloletnią znajomość w realu i jest to dodatkowo sympatyczne, czasem są to żywe bieżce relacje nawet, czasem pogaduchy od okazji do okazji ;
    jesli nie rozumiesz na czym to wszytsko polega to szkoda - zacząłeś i skończyłeś na forum od rzucania oskarżeń, że jestem "borderką" , że mam klony - dlatego napisałam na forum kiedyś , że "z Tobą to chcę pogadać" - rewelacyjna jest konkluzja, ze pogadałeś z "borderką" co do tej diagnozy tez mam poważne obiekcje; ale tu nie muszę się upierać; wiesz co mówisz i wiesz co robisz;
    tak przy okazji miałeś nie używać słowa "borderka" - zgodziłeś się że warto widzieć człowieka w osobach zaburzonych i że w czasie terapii długo pracuje się nad tym, by odzyskiwać świadomość, że człowiek może mieć BPD ale jest człowiekiem nie borderem, nie cukrzykiem, nie anorektykiem ale człowiekiem z problemem; tego nauczyły mnie osoby z BPD na tym forum od kiedy zrozumiałam, że to bardzo ważne piszę osoba z BPD; pewnie umknęło Ci to, bo zaakceptowałeś w pełni i postanowiłeś podtrzymywać;

    nie licz na to, że ktokolwiek dorosły zgodzi się byś mu narzucał cokolwiek - wiem co myślę i wiem co robię i tak pozostanie, dla Ciebie dawno powinno się liczyć tylko Twoje zdanie i musisz z tym pozostać; nie będę uciekać ale zdecydowanie mówię nie oszukuj się, że od bardzo długiego czasu nie siedzisz mi na plecach powtarzając że nie napiszesz, nie zadzwonisz, tu nie zajrzysz ... rób co chcesz ale sam ze sobą się dogadaj, bo to niefajne;
    jestem optymistką i nie widzę powodu by kogokolwiek z problemem traktować inaczej - czasem jest stromo pod górę; Tobie i Twoim partnerkom dawnej i nowej życzę udanych związków , najlepszych na jakie stać każdego z Was; Wiem, że to kość niezgody między nami ale jak widzisz nie zmienię zdania, mam swoje powody!









  • trust21 16.07.18, 06:59
    Z całym szacunkiem brzasku, ale napisać "kłamiesz"" jest łatwo napisać, to twój ostatni akt desperacji. Ale wszystko się wydało, i teraz widzę że wijesz się jak piskorz, nie spodziewałaś się że to wszystko opisze. No ale niestety - nie miałem wyjścia. Piszesz teraz że warunkiem rozmowy z tobą jest poinformowanie o tym terapeuty. Nigdy nic takiego mi nie powiedziałaś! Nigdy też nie uprzedziłaś mnie że będziesz notować - tutaj wydało się to przez przypadek!
    Oj wijesz się strasznie, desperacko kręcisz... Ojj przykre to bardzo.
  • brz_a_sk 16.07.18, 12:33
    nic się "nie wydaje", czego sam tu nie piszesz;
    doświadczenie pokazało, że musi to potrwać - sam dojdziesz do wniosku na czym to polega;
    nie potrafisz szanować mojej dyskrecji, nie trzymasz się zasad; mnie straszysz, wydaje Ci się, że mnie ośmieszasz - a opisujesz siebie; nie ja, nie Twoja partnerka, nie terapeuta - Ty sam sobie to robisz, nie licząc się z nikim i niczym; jakoś udało się skończyć z emailami, telefony zakończyła decyzja mamy, teraz tu ?
    sam generujesz scenariusze, nad którymi nie możesz zapanować; albo panujesz nad wszystkim świetnie;



  • trust21 16.07.18, 13:14
    Nie brzasku. Wynosiłaś informacje o moim związku do osób trzecich, i Ty piszesz mi o dyskrecji? Decyzje o zakończeniu kontaktu z tobą podjąłem sam - bo ta ostania rozmowa z Tobą to było jak kubeł zimnej wody na łeb. A Ty teraz na tym forum sama mnie zaczepiasz. No to jak to jest co? Tym bardziej, że prosiłem cię tu już wczoraj, abyś mi dała spokój i nie pisała do mnie. A Ty dalej swoje, i dalej mnie tu próbujesz psychologicznie profilować, pouczasz. Co do mojej mamy, to tak jak wspomniałem wcześniej, ona ma złe zdanie o tobie, i twierdzi, że możesz być przynajmniej zaburzona. Ja nie będę tego komentował.

    Ty mówisz brzask o liczeniu się z kimkolwiek. Dobrze to powiedzmy trochę o Twojej zabawie w psychologa. Powiedziałem Ci swojego czasu, że moja była na pewien czas zerwała kontakty z matką kiedyś tam. Zerwała je, bo jej się tam w głowie znowu coś ubzdurało (wiesz o co chodzi, nie będę tego pisał publicznie dokładnie) I Ty już po kilku minutach, wiesz, że jej matka jest toksyczna, że to ona jest winna za jej zaburzenia, że nawet to ona jest tez odp. za alkoholizm byłego męża, który był chorym psychicznie tyranem. Ty już wszystko wiesz. Na moje sugestię, że ja ją znam, że to poczciwa kobieta, Ty już się ze mną sprzeczasz, bo to czy tamto i że dobrze, że zerwała kontakt ze swoją matką. Pionki rozdane. Po kilku moich zdaniach na temat jej matki, Ty już wiesz kim ona jest. A tak naprawdę jej nawet nie znasz. Jej matka ma tam krzyż pański z tą swoją córką. Nie zazdroszczę jej.
    To tak samo, jak wtedy, gdy podczas naszej przedostatniej rozmowy, mówiłem Ci o moim koledze, który zdradzą żonę. Po kilku minutach naszej rozmowy, gdzie zasugerowałem, że to może być narcyz, Ty już kategorycznie potwierdziłaś, że tak, to jest narcyz, nawet mi już tłumaczyłaś dlaczego zdradza żonę i dlaczego jego kochanka zdradza swojego partnera, co ich ku sobie kieruje. I znowu pionki rozdane, analiza psychologiczna gotowa.

    Ty taka brzask jesteś. Jest taka stara prawda, że jak ktoś tak wszystkich analizuje w kolo, to często sam ma jakiś ukryty problem w sobie, i tym analizowaniem go zagłusza.

    Ja jako osoba, która była w depresji po toksycznym związku, która desperacko szukała zrozumienia tego w czym była, byłem idealnym słuchaczem dla Ciebie. A prawda jest taka, że takie analizowanie kogokolwiek na odległość jest bez sensu i może być potworne w skutkach. Ja to dopiero teraz rozumiem.

    Mówiłaś też o zgodzie terapeuty na kontakty z Tobą, że niby tego wymagasz. Wiesz przecież dobrze, że żaden terapeuta nie zgodziłby się na to. Nie zgodziłby się, żeby jego pacjent z kimś z netu na odległość analizował eksa. To jest śmieszne brzask.

    ''sam generujesz scenariusze, nad którymi nie możesz zapanować; albo panujesz nad wszystkim świetnie; ''

    Brzasku, ty w pierwszej kolejności zacznij panować nad sobą. I NIE ANALIZUJ innych.
  • brz_a_sk 16.07.18, 14:13
    wszystkie bzdury są tylko pretekstem, by tu dowalić żywym, prawdziwym ludziom;
    ostrzegałam, rodzina nie jest w pakiecie obowiązkowym z partnerką, ani Twoja ani jej
    nie wywlekaj ich życia, tak jak nie wywlekaj życia partnerki, której juz dawno nie ma;
    Ty jesteś wyłącznym źródłem informacji o nich, jakbyś tego nie zamotał;
    Ty jesteś wyłącznym źródłem informacji o terapaucie/terapeutce różne określenia padły;
    Ty to robisz od poczatku do końca i wszyscy są pionkami w Twojej głowie; Ty nie słysz żadnego dość, to jest silniejsze będziesz to robił; będziesz pisał, pisząc nie piszę . Nikt tu ani jednego słowa za Ciebie nie napisał; Nikt;






  • trust21 16.07.18, 14:28
    Przestań analizować brzaszk, proszę Cię o to po raz kolejny. Te dwa przykłady podałem tylko po to, aby pokazać, jak łatwo przyczepiasz ludziom, których nie znasz, psychologiczne łatki.

    Ty cały czas próbujesz bawić się w analizy, manipulujesz tym samym. Chcesz być forumowym psychologiem, ale nim nie jesteś i nigdy nim nie byłaś. Prosiłem cię już tu wczoraj, abyś do mnie nie pisała, ale Ty ciągle i ciągle to robisz. Kolejnym postem, sama wystawiasz sobie świadectwo.

    Dlatego po raz kolejny proszę, daj mi mi święty spokój, nie pisz do mnie więcej, nie zaczepiaj mnie na tym forum, nie próbuj analizować, bo mnie nie znasz. Zajmij się sobą brzask. Ty masz problemy i to ewidentnie.

    Odpuść.
  • brz_a_sk 16.07.18, 16:49
    nie jestem psychologiem, nikogo nie udaję nigdy, ani raz!
    nie atakuj, nie kombinuj będzie tak jak z emailami - dobrze o tym wiesz; skończysz bez atakowania - nie będzie mojego odnoszenia się do zarzutów i tak bardzo ogólnie to robię - kłopoty sobie generujesz koszmarne - ani ja ani zdaje się nikt od miesięcy nie chce mieć z Twoją przeszłością nic wspólnego;
    ot zero kontaktu działa; miałeś święty spokój - tylko go nie naruszaj;

    zachowaj zero kontaktu, nikt podobno nie "szuka" Cię - ja jasno w kwietniu ustaliłam z Tobą - że wyczerpał się sens rozmów; spróbuj to uszanować; na stałe bez wyjątków , nie tylko w mailach, nie tylko w końcu i w telefonach, i teraz tu - idź do światła nikt Ci nie przeszkadza; na Twojej drodze dawno nikt nie stoi; szanuj to co Ci się w życiu zdarzyło i idź dalej;

    zamknij dyskusję tak jak w mailach to nie wrócisz do niej może - sprawdziło się to jako tako, zrób kolejny krok

    jesteś wolnym człowiekiem












  • trust21 16.07.18, 17:01
    Widzisz, ty nie umiesz skończyć. Poprosiłem cię na końcu ostatniego postu, abyś dała mi spokój. Uszanuj to brzask. Nie strasz, nie analizuj.
  • ovonell 16.07.18, 21:43
    Ludzie, co tu się dzieje?! :-O
    Mrożek, Gombrowicz, czy Kafka, to przy Was są nudziarze!!!
    Jedna emerytowana pani, chce się dowartościować i zaleczyć swoje kompleksy udając domorosłego psychologa, chociaż (zgadzam się z Trust) - chyba z nią samą nie wszystko do końca jest prawidłowo. :(
    Drugi, młody, choć dorosły człowiek, jak się "odbił" w życiu od borderki, to... zaczął szukać "rozwiązania" i liny ratunkowej na jakimś... forum internetowym i tu właśnie "znalazł sobie eksperta od zaburzeń osobowości"... Czego się Chłopie spodziewałeś, że tu przyklei się do Twoich problemów ktoś rzetelny??? Tu - w większości - sami lenserzy, borderzy i niespełnieni życiowo wiejscy psychologowie, psychoterapeuci i psychiatrzy. Równie dobrze mogłeś się udać do wróżki, a nie pisać i dzwonić do Brzask (która tu, z poziomu bazarowej przekupki, chce /chciałaby!/ uchodzić za osobę "obeznaną w temacie").
    Czy Wy jesteście poważni (żeby nie napisać: czy Wy jesteście NORMALNI?!).

    Wcześniej zażartowałem, ale teraz mogę napisać serio:
    Tu jest - w istocie - niezły burdel. :(
  • northern_star 23.07.18, 06:05
    Juz teraz wiadomo skąd Pani Brzask siedzi na forum tak długo.

    Jeżeli chodzi o wywalanie brudów na forum publicznym to temat rzeka, no ale dzięki temu wiadomo kto kim jest na tym forum :) i dlaczego :)
  • leda16 15.07.18, 18:11
    Ovonell, ja się wynoszę. Tu jakieś porypane towarzystwo siedzi, uzależnione od siebie i od tej stronki, boksują się wzajemnie nie dość, że tutaj, to jeszcze na priva, puszczają w internet swoje wrażliwe dane, wywlekają na publicznym forum dyskusyjnym niby o borderach jakieś osobiste pretensje. Mnie nikt za duszenie się w cudzej patologii nie płaci . Mam ciekawsze zajęcia. Niech sobie łby pourywają nawzajem. Cześć.

    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 15.07.18, 18:50
    Ja też się stąd urywam. Było miło, dziękuję.
    Niech się szarpią. Może jedno ma depresję maskowaną, a drugie jest agresywne w swojej (jakiejś tam innej) depresji. :)
    Czegoś tam się jednak tu dowiedziałem - może i BPD jest (tak jak tu sami piszą), w pewnym sensie niepełnosprawnością, taką trochę intelektualną... ;)
    Pozdrowienia. Miłego!
  • erma74 15.07.18, 19:00
    ovonell napisał(a):

    > Ja też się stąd urywam.
    Ej, daj spokój! Nie poddawaj sie tylko dlatego, ze komuś nie podoba sie co mówisz! Codziennie wchodze tu zerknąć czy czegoś nie napisałeś! I dalej będę czekał na Ciebie. Zaraz pewnie po mnie pojadą 😊
  • trust21 15.07.18, 14:25
    I jeszcze jedno brzasku. Nie chcę z tobą na tym forum rozmawiać, więc więcej nie pisz do mnie więcej ani o mnie. Bo inaczej będą lecieć wióry tutaj, potrafię się bronić. Nie traktuj tego jako ostrzenia ale jako dobra radę.

    pozdrawiam
  • efce13 14.07.18, 21:48
    "pieprzy się"
    Co masz tu na myśli?
    Pieprzyć się to wulgaryzm.
  • ovonell 14.07.18, 22:15
    Też się miałem już nie wypowiadać, ale załamaliście mnie już doszczętnie. :(
    Jaka "depresja maskowana"? Co to jest??? To zapewnie zwykły stan depresyjny, inaczej: epizod depresyjny! On jeszcze - jako OBJAW - o niczym nie świadczy (np. epizod psychotyczny może występować pewnie w 10 zaburzeniach i chorobach psychicznych, a nie tylko w samej schizofrenii i wcale tej schizofrenii nie dowodzi).
    Depresja to albo objaw albo diagnoza! Jako objaw może występować równie dobrze i w BPD, i w ChAD, i w PTSD, i w alkoholizmie, i w schizofrenii... Ale jako diagnoza (rozpoznanie choroby/zaburzenia!!!) - jest jedna, jedyna!
    Jak masz intensywny zapaleniowy ból gardła i kaszel, to możesz mieć:
    - właśnie zapalenie gardła (z bólem gardła i kaszlem jako objawami) - jako diagnozę (konkretną chorobę!),
    lub też:
    - przeziębienie,
    - grypę,
    - zapalenie płuc,
    - raka płuc
    (wszystko powyższe: jako diagnozy-!!! choroby z OBJAWAMI-!!! określonymi jako: zapaleniowy ból gardła i kaszel).
    Ludzie, czy to jest takie trudne? Czy to jest aż taki wysiłek, żeby to zrozumieć i jednak używać mózgu?
    Jak przeczytasz Trust w internecie, że kosmici zarażają ludzi wirusem z Marsa i sterują ludzkimi myślami i ktoś Ci wrzuci jeszcze film na YT o tym zjawisku, to też w to zwyczajnie uwierzysz???
    Ludzie, co za czasy?!?!?! Czy Wy jesteście naprawdę aż takimi baranami, czy (chociaż-proszę!) trochę udajecie...
    BPD to zakłamanie (wiem), ale żeby AŻ TAKIE...?!?!?! :-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
  • vre-sna 14.07.18, 22:37
    Proponuję odwyk. Od analizowania.
    Człowieku, specjalista się kłania.
    Ch.j z tym bdp. Toć daj sobie pożyć w spokoju.
  • leda16 14.07.18, 23:47
    ovonell napisał(a):

    > Też się miałem już nie wypowiadać, ale załamaliście mnie już doszczętnie. :(
    > Jaka "depresja maskowana"? Co to jest???


    Amico, One pewnie mają na myśli stary termin "śmiejąca się melancholia", o którym - jako historycznej ciekawostce pisze T. Płużyński :) W ICD-10 ta jednostka już dawno nie występuje


    > Depresja to albo objaw albo diagnoza!


    Dokładnie, czyli albo choroba afektywna - ładnie rozwinięta psychoza jednobiegunowa, albo jako objaw towarzyszący chorobom psychicznym, somatycznym, zaburzeniom osobowości i sytuacjom stresogennym (rozwód, żałoba, itp.)


    > Ludzie, czy to jest takie trudne? Czy to jest aż taki wysiłek, żeby to zrozumie
    > ć i jednak używać mózgu?


    Przecież widzisz, że niektóre nicki to osoby na poziomie magla. Interesuje ich tylko udowodnienie Ci, że nie jesteś psychologiem i do furii doprowadza myśl, że jednak...możesz być :) Stąd to rzucanie linkami do różnych angielskich artykułów i mściwa satysfakcja, że skoro ich nie znasz, ich myślenie życzeniowe ma jednak rację bytu :))) Bardzo to wszystko zabawne.


    > Ludzie, co za czasy?!?!?! Czy Wy jesteście naprawdę aż takimi baranami, czy (ch
    > ociaż-proszę!) trochę udajecie...


    To są LAICY Ovonell, usztywnieni w swoich stereotypach i wiedzy pozbieranej z blogów, wikipedii oraz popularyzatorskich stronek internetowych, więc cóż się dziwisz? Choćbyśmy tu swoje dyplomy i specjalizacje powklejali powiedzieliby, że w photoshopie zrobione :) Chcą wierzyć w to co im pasuje, niech wierzą. Np. napisałam "Brzask", że bordery w rozumieniu medycznym nie są ani inwalidami ani osobami niepełnosprawnymi. A Ona mi na to, że...4 osoby powiedziały Jej, że są niepełnosprawne. Oczywiście, 4 osoby to nie jedna leda, a przecież w ilości siła...w dodatku mówią to, w co bardzo chce wierzyć. Więc niech sobie wierzy skoro Jej z taką wiarą lepiej, :)




    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 15.07.18, 01:31
    leda16 napisała:

    > [..] To są LAICY [...] usztywnieni w swoich stereotypach i wiedzy pozbieranej z blogów, wikipedii oraz popularyzatorskich stronek internetowych, więc cóż się dziwisz? Choćbyśmy tu swoje dyplomy i specjalizacje powklejali powiedzieliby, że w photoshopie zrobione :) Chcą wierzyć w to co im pasuje, niech wierzą. Np. napisałam "Brzask", że bordery w rozumieniu medycznym nie są ani inwalidami ani osobami niepełnosprawnymi. A Ona mi na to, że...4 osoby powiedziały Jej, że są niepełnosprawne. Oczywiście, 4 osoby to nie jedna leda, a przecież w ilości siła. w dodatku mówią to, w co bardzo chce wierzyć. Więc niech sobie wierzy skoro Jej z taką wiarą lepiej, :) >

    laik nie jest określeniem pejoratywnym, chyba ze odnieślibyśmy to do sytuacji konferencji naukowej;
    na tym forum pisywali ludzie z dyplomami, oficjalnie pod swoim nazwiskiem i nikogo nic nie dziwiło, profesjonalnie się zachowywali, jednoznacznie; bardzo pozytywne sa oba zjawiska -i to że ludzie starają się dowiedzieć więcej o zdrowiu psychicznym, czasem nawet przed szkodą co chwali się w dwójnasób, jaki to, że rozmawiają; przyjście na to forum by napisać, że ludzie czytają "stronki" to cała prawda o intencjach - więc nie dziw się, że aplauzu nie będzie jak wszędzie; może niesprawiedliwa to opinia, ale innej nie znam;

    co do 4 osób zapytanych czy dobrze rozumieją intencję, bo postarałam sie upewnić, czy Ty specyficznie podchodzisz do treści, czy ja gadam od rzeczy - widzę, ze tam nie spróbowałaś docenić starań i tu nadal przekręcasz, albo nie kapujesz w co trudno uwierzyć, sens przekazu;

    czyżby chodziło Ci naprawdę o robienie zamieszania? tu nikomu nie imponuje kolekcja stanowisk, urzędów, funkcji i domysłów kimże to nie bywa w sieci ów czy owa anonimowa osoba; to jest takie se i na tym ironicznym podsumowaniu poprzestanę, może zadziała;
    nie ma tu zapotrzebowania na maskotkę, z której wszyscy drwią nawet gdy coś ciekawego pisze czasem; pewnie spotkałaś się z tymi opiniami;

    jest plan powrotu tego forum do sedna, do tematu do celu w jakim powstało;
    zawsze należy mieć nadzieję, że może być normalnie i desant się znudzi,
    szkoda byłoby z powodu nieodpowiedzialności sporadycznej domykać to miejsce;

    na razie powtarzamy prośby;














  • leda16 15.07.18, 11:38
    brz_a_sk napisała:
    laik nie jest określeniem pejoratywnym,


    A czy ja pisałam, że jest?
    > na tym forum pisywali ludzie z dyplomami, oficjalnie pod swoim nazwiskiem i n
    > ikogo nic nie dziwiło,


    No wiesz, istnieje duża różnica prawna między zelżeniem nicka a zelżeniem osoby, która podaje swoje dane osobowe. To są nie dość, że tchórze, to jeszcze dają przejrzyste świadectwo swojego poziomu kultury. Zresztą napisałam Ci już wcześniej, że działalność psychoedukacyjna mnie nie interesuje i nie mam zamiaru tutaj jej uprawiać.



    -i to że ludzie starają się dowiedzieć więcej o zdrowi
    > u psychicznym,


    Owszem, samo w sobie jest to zjawiskiem pozytywnym, ale nie można uzyskiwać kompetentnej wiedzy z nieprofesjonalnych źródeł, którym zależy jedynie na własnych, infantylnych kreacjach oraz przyznawaniu im racji za wszelką cenę. Więc jeśli kategoryczny ton i kilka podrzuconych linków nie robi wrażenia, starają się swój urojony autorytet wymusić u Forumowiczów "dokopując im" w ordynarny sposób. Nie podaję nicków, żeby nie wchodzić w debilne przepychanki. Jeśli masz odrobinę dystansu do prezentowanych treści, sama wiesz o które chodzi.


    jaki to, że
    > rozmawiają;


    Nie zauważyłam tych "rozmów" . Zauważyłam natomiast próby (czynione również przez Ciebie) zdołowania Mańki, usprawiedliwiania nikczemności zdrajcy (czyni) "chorobą", "niepełnosprawnością", wulgarną odzywką typu: "widziały gały co brały", argumenty ad personam. insynuacje, między innymi pod moim adresem, czatowanie na opis cudzego nieszczęścia niczym rekiny na ofiarę. Jeden z Forumowiczów usiłował wymusić na mnie opowiedzenie "mojej krzywdy" a kiedy się nie doczekał, poleciał tekstem rynsztokowego menela i myślał, że się będę zniżać do Jego poziomu...dostarczę Mu darmowej rozrywki...To są rozmowy?! Widocznie nigdy nie widziałaś kulturalnej rozmowy w internecie. Wejdź sobie chociaż na jakieś profesjonalne, moderowane przez fachowca forum, forum racjonalistów itp. Tu jest magiel a nie rozmowy :)


    przyjście na to forum by napisać, że ludzie czytają "stronki" to
    > cała prawda o intencjach


    No i taka jest prawda. Czytają tylko stronki i blogi a wyobrażenie o ich treści mają identyczne, jak o podręcznikach akademickich. Skoro trudno im taką opinię strawić, to ich problem, nie mój.

    - więc nie dziw się, że aplauzu nie będzie jak wszędzi
    > e; może niesprawiedliwa to opinia, ale innej nie znam;


    To poznaj. Uczymy się całe życie. Wejdź na profesjonalne www. o chorobach psychicznych i zaburzeniach, zobacz jak wygląda normalna dyskusja.

    >
    > co do 4 osób zapytanych czy dobrze rozumieją intencję, bo postarałam sie upewni
    > ć, czy Ty specyficznie podchodzisz do treści, czy ja gadam od rzeczy - widzę, z
    > e tam nie spróbowałaś docenić starań i tu nadal przekręcasz, albo nie kapuje
    > sz w co trudno uwierzyć, sens przekazu;


    Tak, twierdząc, że bordery są osobami niepełnosprawnymi w rozumieniu medycznym, inwalidami, gadasz od rzeczy. Ta, czwórka, która utwierdza Cię w tym stanowisku - też. Więc może w bardziej komunikatywny sposób określisz, jakie "intencje" miałaś na myśli choćby dlatego, że intencje są domniemanym, czysto subiektywnym nastawieniem a orzeczenie niepełnosprawności faktem.


    > czyżby chodziło Ci naprawdę o robienie zamieszania?


    Jakiego zamieszania? Próbowałam sprostować parę błędnych poglądów choćby takich, że bordery to niepełnosprawni. Chcesz zachować wiarę, że jest inaczej, to sobie wierz, w co Ci tam pasuje.


    tu nikomu nie imponuje kol
    > ekcja stanowisk, urzędów, funkcji i domysłów kimże to nie bywa w sieci ów czy
    > owa anonimowa osoba;


    Znowu chcesz mi coś insynuować. Internet to nie real. Tu każdy jest tylko nickiem internetowym, czyli bytem wirtualnym, dopóki nie poda swoich danych osobowych. Jeżeli zacznie się imiennie przechwalać stanowiskami, tytułami celem osiągnięcia korzyści materialnych. Wówczas budzi zainteresowanie prokuratury. I to tyle w sprawie relacji między wirtualem a prawdziwym życiem, bo odnoszę wrażenie, że Ci się te granice zacierają.


    > nie ma tu zapotrzebowania na maskotkę, z której wszyscy drwią nawet gdy coś cie
    > kawego pisze czasem;


    Powiedz to tym piraniom, które rzuciły się na "Mańkę", "ermę", "ovonell" Czasami powiedz to też sobie.


    > jest plan powrotu tego forum do sedna, do tematu do celu w jakim powstało;


    Nie obchodzą mnie Wasze plany i nic o nich nie wiem. Ale na pewno należy zacząć od moderatora i kosza do wywalania śmieci.


    > na razie powtarzamy prośby;


    My, to znaczy kto i o co te prośby? My królowa z Bożej łaski? Ty masz jakąś prośbę do mnie? Słucham.

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 15.07.18, 12:00
    'zużywasz' internet - wspaniałym nożem z Japonii można przyrządzać szuszi, dla siebie dla gości i to polecam;
  • leda16 15.07.18, 12:12
    Dziękuję, nie skorzystam. Uważam, że tak prozaiczna czynność jak gotowanie nie przystoi kobiecie wykształconej. A dla gości catering można zamówić i z wolnym czasem zrobić to, co się na prawdę lubi. Ale, co to ma wspólnego z moim poprzednim postem?

    --
    www.pmiska.pl
  • northern_star 22.07.18, 10:54
    już teraz wiadomo dlaczego Pani Brzask tak długo siedzi tu na forum.

  • ovonell 15.07.18, 11:45
    Brzask,
    >jest plan powrotu tego forum do sedna, do tematu do celu w jakim powstało;
    zawsze należy mieć nadzieję, że może być normalnie i desant się znudzi,
    szkoda byłoby z powodu nieodpowiedzialności sporadycznej domykać to miejsce;<

    Oczywiście, "powrotu tego forum do sedna, do tematu do celu w jakim powstało", czyli takiego celu, żeby się wzajemnie osoby BPD mogły głaskać po główkach i "wspierać" wmawiając sobie i przekonując się wzajemnie, że przecież "to nie ich wina", że "ich partnerzy są sami sobie winni", że "wcale nie czynicie zła - wy po prostu jesteście zaburzeni i wcale nie macie wolnej woli", że "nikt nikogo nie zmusza do bycia z BPD, bo BPD może przecież bezkarnie robić co chce, krzywdzić bliskich, bo jest - z definicji - nieodpowiedzialna za wszelkie swoje czyny".

    A świat i inni ludzie niech tu nie wchodzą i nie podważają tych głupot i bzdur wypisywanych tutaj, no bo jeszcze osoby z BPD mogą się zdenerwować i poczuć urażone lub skrzywdzone!!!

    "Wy tu macie niezły burdel w tym Archeo siostry..." (Maks)
  • brz_a_sk 15.07.18, 12:17
    Jacek Kuroń świetnie motywował do robienia rzeczy dobrych, budowania tego co się potrafi, z czego jest się dumnym
    odsuwał się i czekała na tych którzy potrzebują na czymś/kimś but postawić - na cudzym, by się poczuć zwycięzcą;
    życie jest walką ze sobą samym i o siebie ;
    piękni nie jesteśmy na tle cudzych ruin,
    i ruiny nie są usprawiedliwieniem, MOGĄ być bardzo silną motywacją ;

    mniejsza czy budujesz komitety, czy kociołek zupy - dajesz sobie szansę i nie tylko sobie
  • leda16 15.07.18, 17:12
    ovonell napisał(a):
    A świat i inni ludzie niech tu nie wchodzą i nie podważają tych głupot i bzdur
    > wypisywanych tutaj, no bo jeszcze osoby z BPD mogą się zdenerwować i poczuć ura
    > żone lub skrzywdzone!!!


    No widzisz, a ja nawet nie ośmieliłam się Ją podejrzewać o taką sztywność myślenia i grzeczne zapytałam, o co mnie prosi? Odpowiedziała jak pacjentka psychiatryczna - żebym sobie nóż japoński kupiła, kroiła sushi i serwowała gościom ;) Sushi, to ja bym nawet własnego kota nie poczęstowała. Cóż, jestem prostą osobą, wyrażam się jasno, prosto i konkretnie, bo jak bym z pacjentami rozmawiała z użyciem tak wysublimowanych przenośni, czyli ni do rymu ni do sensu, to by mi z gabinetu wiali po pierwszej wizycie : )


    > "Wy tu macie niezły burdel w tym Archeo siostry..." (Maks)


    :)))

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 15.07.18, 17:46
    nie kupuj nowego noża!!! szkoda Twojej kasy
    internet to takie samo narzędzie jak nóż i znasz zapewne to porównanie - każdy użyje inaczej i efekty są piękne albo takie se :) i nic japoński nie pomoże :) :) :) tak jak bezprzewodowa klawiatura
    główka ma znaczenie
  • ovonell 15.07.18, 11:34
    Leda,
    > "Depresja to albo objaw albo diagnoza!"
    Dokładnie, czyli albo choroba afektywna - ładnie rozwinięta psychoza jednobiegunowa, albo jako objaw towarzyszący chorobom psychicznym, somatycznym, zaburzeniom osobowości i sytuacjom stresogennym (rozwód, żałoba, itp.)<

    I to jest wszystko na ten temat. A tu się pojawiają jakieś "depresje maskowane", "depresje agresywne", jako potwierdzenie czyichś kosmicznych tez lub upartych przekonań. No bo ktoś, znalazł coś w internecie...
    Ludzie, na jakim świecie Wy żyjecie?!

    Nie wiem, jak Ty, ale ja mam dość. :(
  • leda16 15.07.18, 12:07
    Ja się zaczynam nudzić, bo o finezję i dowcip tu raczej trudno. Ciężko zakompleksione towarzystwo z nieokiełznaną potrzebą wyższości. Ale "depresja agresywna" lub "niepełnosprawny border" ciągle budzi moją żywiołową wesołość :))). Jeśli już o depresji mowa, podam autentyczny fakt: przychodzi do gabinetu wiejska baba i mówi, że ma...depresję smoleńską. Co pani ma?! pyta lekarka, z trudem kryjąc rozbawienie i trzymając mocno biurko, żeby się po podłodze nie turlać ze śmiechu - " a bo pani, przecież tam ludzie zginęli i ja od tej pory spać nie mogę, koszmary mi się śnią, dlatego depresję mam " Już się sama zdiagnozowała, lekarz miał tylko jej diagnozę potwierdzić . Nie potwierdził? No to głupi, niedouczony, artykułów monograficznych po angielsku nie czytał... Babina celowała oczywiście w umiarkowany stopień niepełnosprawności skutkujący stałym zasiłkiem socjalnym w kwocie 650 zł. miesięcznie. Względnie "stały", ponieważ po dwóch latach trzeba znowu na komisję stawać. Teraz wyobraź sobie te stada borderów gnające na komisję po stopień niepełnosprawności :) Wprawdzie kasa niewielka, ale na ulicy nie znajdą i choćby na papierochy wystarczy.

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 15.07.18, 12:49
    drwina jest wymowna, powtarzana tym bardziej;

    cóż ludzie kiedyś chodzili w czarnych sukienkach przez pokolenia i miało to sens, żałoby narodowej; docenianej przez następne pokolenia; cynicznie można dowcip zmontować o żałobie smoleńskiej u kogoś, jakby to ona odpowiadała za cyniczne manipulowanie katastrofą;

    tak myślisz o ludziach, a to tylko jeden post

    "wiejska baba", "Babina", "stada borderów gnające na komisję po stopień niepełnosprawności :) Wprawdzie kasa niewielka, ale na ulicy nie znajdą i choćby na papierochy wystarczy",


  • leda16 15.07.18, 17:42
    brz_a_sk napisała:
    > tak myślisz o ludziach, a to tylko jeden post
    > "wiejska baba", "Babina", "stada borderów gnające na komisję po stopień niepełn
    > osprawności :) Wprawdzie kasa niewielka, ale na ulicy nie znajdą i choćby na p
    > apierochy wystarczy",

    Tak myślę o symulantach i osobach prezentujących postawy roszczeniowe, leniach, pragnących pasożytować na naszych podatkach. I gdybyś porozmawiała z uczciwymi ludźmi w realu dowiedziałabyś się, że myślą tak samo. Gdybyś zaś obracała się w środowisku Kuronia, zamiast patrzyć na niego przez pryzmat tendencyjnie dorobionej mu mesjanistycznej aureoli, a jeszcze posłuchała tego, co do kolesiów wygaduje, mogłabyś się mocno zawstydzić swoją polityczną naiwnością. Kotańskiego też pewnie tylko z daleka widziałaś, skoro niekwestionowany autorytet stawiasz na równi z...ech, z ostrożności procesowej nie napiszę z kim.
    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 15.07.18, 17:52
    Ach, no i jeszcze napiszę, żebyś dla konkretyzacji swojego życzeniowego myślenia przyjrzała się Forum "Depresja" mają tam moderatora, kosz, psychiatrę i psychologa. Posty głupkowate, lżące cudze poglądy, zawierające wulgaryzmy, są kasowane. Tylko widzisz, specjalistom trzeba za pracę w internecie zapłacić, sporo. Inaczej będziecie miały siostry to, co dowcipnie podsumował "ovonell"

    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 15.07.18, 12:50
    Ależ Ty nawet nie wiesz, że wcale dowcipów nie opowiadasz! Border najpierw wypiera swoje borderline przez lata, dopiero potem się poddaje (pozornie). Ponieważ tu jest tak samo, jak z alkoholikiem - wyrzucą go już z drugiej sesji terapeutycznej, kiedy sam przed sobą się nie przyzna, że - ja, Janek, jestem alkoholikiem (bo wg niego, to przez lata on sobie "przecież tylko popija" ale zawsze mogł przestać, więc jaki tam z niego alkoholik?), więc i borderzy w końcu muszą się przed sobą przyznać, że mają pograniczne zaburzenie osobowości. I tu ciekawostka. Faceci (choć jest ich dużo mniej wśród BPD) zazwyczaj reagują lekką agresją (że jak to, nie mówcie mi, że jestem pi3rd0lni3ty!), kobiety natomiast, reagują upartym zaprzeczeniem, ale jak już się pogodzą, to jednym z pierwszych pytań jest: czy można na podstawie tego dostać rentę?
    Zapewne nikt tego nigdy nie liczył, ale określiłbym ten przypadek jako lekko powyżej 50% nowych pacjentek.
    Także Ty nie żartujesz. To się dzieje naprawdę.
  • brz_a_sk 15.07.18, 14:06
    BPD nie można leczyć na NFZ, nie można iść na zwolnienie z powodu BPD i nie można dostać renty;
    co o tym myślą psychiatrzy można poczytać; skomplikowana sprawa i śwait ma z tym problem;
    towarzyszące BPD choroby są podstawą do świadczeń z NFZ

    to jasne dla zainteresowanych po obu stronach 'lady' dla klienta/ pacjenta i psychiatry; czy urzędnika;

    przy okazji wrzucałam link do audycji na temat nowych metod terapii alkoholików, są wpl ośrodki i bardzo ciekawe w tej wlaśnie aud wypływają statystyki w tych ośrodkach;
    o terapii redukcji szkód jest wiele i na różnym poziomie; obiecująca droga do samodzielnych wyborów jak żyć gdy alkohol wyręcza człowieka w decydowaniu;

    inna ważna zmiana to myślenie o alkoholizmie jako efekcie depresji, tzn zaczęto zauważać statystycznie, że alkohol jest traktowany jako lek na depresję i potem dopiero tworzy się pętla piję bo mi źle, źle mi bo piję - na pewno rola depresji w nadużywaniu alkoholu jest OLBRZYMIA; co za tym idzie potwierdza się teoria nie wystarczy przestać kupować, odkręcać, pić - trzeba usunąć przyczyny, w tym depresję ( co do jej mocy, faz, podziałów i spojrzeń pod różnym kątem od przyczyn po objawy i rodzaje leczenia, błędy nie będę pisała - to też światowy ocean wiedzy, bardzo niespokojny i wielki)
  • ovonell 15.07.18, 14:40
    Brzask,
    "BPD nie można leczyć na NFZ... ".
    Wybacz, ale to już jest tzw. "gwóźdź...".
    Dalsza dyskusja jest wg mnie pozbawiona jakiegokolwiek sensu.
    Jak to mówi dziś młodzież: dokonałaś samozaorania. :(
    Mimo wszystko, życzę Ci wszystkiego dobrego!
  • vre-sna 15.07.18, 15:51
    To przyznaj Ty się w końcu
    Sam przed sobą
    Że skrewiłeś
  • brz_a_sk 14.07.18, 22:09
    Wiktymologia (łac.-gr. nauka o ofierze z łac. victima 'ofiara' i gr. lógos 'mowa, słowo, wypowiedź') – nauka zajmująca się ofiarami przestępstw oraz badaniem roli ofiary w genezie przestępstwa, zwłaszcza ustaleniem czynników tworzących podatność na stanie się ofiarą przestępstwa oraz metod zapobiegania temu.... za Wikipedią
    to nauka o przyczynach NIE WINACH - odpowiada na pytanie czemu ktoś jest krzywdzony; w tym sensie warto brać pod uwagę co zrobić by nie być ofiarą; za to można wziąć świadomą odpowiedzialność, być w grupie, która zdecydowanie rzadziej albo wcale nie jest wybierana na ofiarę;
    tego się uczy; to się uwzględnia w terapiach po przemocy itd

    nie ma się o co spierać to jest jasne jeden się pakuje w trudne związki drugi nie, jeden natychmiast kończy związek po pierwszym alarmie drugi tkwi, jeden umie szukać pomocy drugi kryje alkoholizm partnera, przemoc itd itd jednego napadną na ulicy drugiego raczej nie, jedną osobę się zdradza drugiej nie (albo raz i to jest na 100% adieu, bez dyskusji) itd - nie ma wątpliwości jakie zachowania, postawy, słowa sprzyjają wytypowania ofiary spośród grupy osób;

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.