Dodaj do ulubionych

Czas na mnie- moje pieklo :)

26.09.18, 20:30
Witam.
Czytam to forum już dość długo...ale jeszcze nie opowiedziałam mojej historii.
Bylam z borderem. W dużym skrocie...bo nie wiem czy jest sens się rozpisywać.
Mój K. był tyranem. Poznalismy po rozstaniu z ojcem mojej corki. Szukalam ucieczki..znalazłam jego. Pierwsze pol roku ok...potem zaczely się dziwne jazdy. Duzo palil zielska...nie zdawalam sobie nigdy wcześniej sprawy ze tak to szkodzi. Pali/palil około 10 lat.
Sytuacja z domu ? Ojciec tyran, matka wychowywala jego brata..on poszedł do ojca...a konsekwencji do matki od strony ojca-swojej babci.
Nie pracuje...handluje. I ma z tego nawet spore pieniądze.
CO robil ? przez pierwsze dwa lata związku bylam glupia i nie wiedziałam co to może być. Potrafil mnie opluc, wyzwać, zgwalcic z uśmiechem..pobic ze chodziłam z sina twarza,.wyrzucać moje rzeczy..wyzywac na ulicy.Oczywiscie ja go prowokowałam. No po prostu istna patologia. Wtedy myslalam ze to tylko patologia i braki normalnego dzieciństwa. POtem odszedł do innej...bo ja wiecznie zazdrosna, niezadowolona, kazałam pracować...a on rozkapryszony...bo palil jeszcze wtedy sporo. Odszedl i zaczelo się pierwsze piekiełko. Jak to ? on zostawić mnie? ale jakos to przeyzlam, ogladalam zdjęcia jak jest szczęśliwy z inna. Mowie ok. POtem po 6 miesiącach już z nia nie był. Miał inna..potem kolejna, kolejna...i nagle odezwla się do mnie. PO roku. Już bylam calkiem stabilna..po terapii, po tabletkach.
Wrocil...i ja nic więcej nie chciałam. I zaczely się te same jazdy. Wiecznie rozkapryszony, z uśmiechem w luźnej gadce potrafil mi powiedzieć ze jestem pusta. I zaczelo się odchodzenie...było dobrze...nagle przestalo...klotnia jedna druga...dostałam w twarz..oplul mnie i stracil się. I tak co 3 miesiące średnio. Jestem pewna ze w tych okresach tez miał inne.
Wreszcie trafiłam do innego psychologa i on przestawil mi go jako bordera. Zaczelam czytac...przeczytałam każdy artykul. Ksiazki o kobietach które kochają za bardzo..po książki o borderach która polecam " moje dwie glowy", zajelam się jakos sobą...nawet zamierzałam isc na studia psychologiczne z racji ze zaczelo mnie fascynować to co może dziac się w naszej glowie. Ale nagle....wrocil...i metoda " zero konraktu" godziny sesji u psychologa na nic się zdaly. 2 godziny myslalam swoja glowa....potem już bylam w jego sidłach.
I się zaczelo. Miesiac niebo...nawet nie mogłam sama się zalatwic. Był wszędzie- byle przy mnie. I znowu cos mu nie pasowalo...krzywil się...wyzywal...spal u mnie kiedy chciał..bo mu niewygodnie bo musi się wyspac u siebie bo to bo tamto...tak z niczego. Takie chustawki ze nie mogłam uwierzyć. Moje 6cio letnie dziecko które przezylo przy Nim więcej niż niejden dorosły zachowuje się lepiej. Potrafil mnie bic po twarzy..a ona plakala trzymając mnie za noge zebym poszla z nia do pokoju. A on prosto w twarz mowil mi ze jestem nikim i z nikim nigdy nie będę.
I mnóstwo sytuacji tak absurdalnych ze włos się jeży.
NIewazne. Odszedl znowu. Prosilam żeby pogadać, prosiłam żeby znow nie odchodzil. Stwierdzil ze nie mamy o czym gadac. I ma mnie po dziurki w nosie.
Nie prosiłam się.
Kiedys nawet jego matka która była z jego ojcem tyranem...napisala mi ze zepsuje sobie przy Nim zycie. Bo widziala jak mnie traktuje. Jak się odzywa. JAk się czepia o byle co.
Ale teraz...z czego to się wzielo.
DOm. Mama wiecznie oschla, zimna, wymagajaca. Wiecznie niezadowolona, po zdjeciahc z dzieciństwa mój psycholog stwierdził ze bylam takim niekochanym dzieckiem. Było sporo alkoholu, pil tata. Były awantury, ale wydaje mi się ze pil bo nie potrafil znieść tej obojetnosci mamy.
Ja urodziłam moja corke, zaczela pic tez mama. NIe ukladalo Nam się z ojcem dziecka, a wlasciwie to była taka wpadka...szybki slub szybki rozwod. Koniec.
Matka do dzisiaj obwinia mnie ze to przeze mnie tak podupadla...nie cieszy się ze ma wnuczke. Wiecznie jest nieszczesliwa, wiecznie chciałaby kontrolować a już nie może.
Zauwazam spore podobieństwo, czasem jak mowil do mnie mój K. zdawalo mi się ze mowi do mnie moja matka. Nieraz się smialam...ze sa tak podobni ze o nic potrafią się czepiac. Ze szklanka krzywo polozona, ze koldra zle lezy. WIecznie nieszczelsiwi. I nie potrafili się przyznać do bledu. DO zadnego bledu.
A wiec wiemy już tyle...ze wzielam to z domu. Nie umiem być sama. MAtka zawsze mnie odtracala, wpadłam w to samo bagno w dorosłym zyciu. ( mój brat jest rownie zimny jak matka w swoim związku)
Pytanie jest jedno najważniejsze. Jak ruszyc do przodu ?
Bo jestem znowu na tabletkach, mam ataki takie ze nie potrafie zlapac tchu i ok. ROzumiem ze jest to normalne. Powinno się ustabilizować. To ze czuje pustke...nie umiem się zajac swoim dzieckiem w takim stopniu w jakim bym chciała ...ok, minelo mało czasu. Probuje nie myslec ze teraz ma inna...niech ma. KOlejna, nieswiadoma. Wracal do mnie 300 razy, 300 razy go przyjelam. NIe boli mnie myśl ze przytula teraz inna...czy ja czaruje. Nie jest takim typowym czlowiekime na poziomie. Sam fakt ze handluje, sam fakt ze nie praucje, wpada w zlosc wszędzie, na ulicy w sklepie. Obraza każdego, grubego chudego. Wyznacznikiem tego czy ktoś jest cos wart jest w dużej mierze wygląd. ON sam jak typowy border...raz jest bogiem zycia...raz ma depresje i lezy w lozku do 15. Stad tez moja zazdrość w początkowej fazie związku. Szedl kolo mnie i komentowal tylek innej kobiety.
TYlko ze problem w tym ze ja widze ze to wszystko jest puste...ja nie chce tak zyc, przede wszystkim nie mogę tego piekla zrobić malej.
Nie probuje tlumaczyc sobie i zadawać pytania jak on mogl...bo wiem ze oni nie maja takich uczuc jak my. Nie oczekuje nawet jego zrozumienia czy emaptii bo on nie ma takich uczuc.
Ja czułam się przy NIm wiecznie zakochana, nie liczylo się to ze dwa dni przed zlal mnie tak, albo kopal na ziemi jak psa. Ja nawet psu nie zrobiłabym czegos takiego.
Mój psycholog teraz nie odzywa się, mysle ze chce mi pokazac ze nie mogę sobie wracac do niego jak border odchodzi. Poczekam, bo chce wrocic. Ostatni powrot chciałam pobawić się w psychologa, pomoc mu, czytałam książki artykuly...mowie tak ja dam rade. Teraz już nie ma mnie czym przekonać....nie pomoge mu bo on nawet nie chce slyszec o zadnejpomocy. Jeśli bym mu powiedziała ze jest chory...wyzwal by mnie od idiotek i powiedział ze to ja musze isc do psychiatryka.
Pytanie jest jedno.
Jak ja mam zyc dalej ? Nie wyobrażam sobie poznac nikogo innego. Jestem nim przesiaknieta. Każdy facet wydaje mi się nikim...nie będę z nim tak rozmawiać, tak się smiac, tak się wyglupiac. Czy to minie ? Czy kiedyś spojrze na kogos i pomysle - jesteś fajnym gościem ? Bo przecież cale zycie nie mogę wpsominac kogos kto był tyranem.
Jak zapelnic ta pustke ? Ja ostatnie lata bylam skupiona na nim. Nie wiem co lubie...nie wiem co chciałabym robic. Mam prace, czuje się w niej slaba. Mam dziecko, czuje się kiepska matka. To ze cale zycie szukałam dobrego słowa uznania u matki robi na pewno swoje...ale ja nie jestem w niczym dobra. A jeśli jestem...to nawet nie wiem w czym.
Co robic drodzy forumowicze ? Bo ja dużo rozumiem. Nawet nie proszę o rady co do niego. Wiem ze jedynym ratunkiem jest zero kontaktu. I nie myslec o nim jak o normlanym człowieku. Nie ma uczuc i tak jak jego ojciec potwor który teraz zeruje na swojej babci ...jego synalek robi to samo. Je u babci, dostaje kase od babci...a babcia nawet nie chce z NIm klocic bo przynajmniej ktoś zrobi zakupy. Nieraz wyzwal ja od kur*w tak jak i mnie, jak i swoja matke, jak moja matke, moja babcie. Swoje kobiety. DLa niego każdy jest taki sam.
Ja tylko tkwie w miejscu...i nie wiem jak ruszyc do przodu. Nie umiem być sama...chociaż nie jestem. Mam rodzine...jaka jest taka jest, mam corke, nawet psa. Zniszczyl mi pogląd na zycie tak bardzo, ze nie wiem kim jestem.
I co dalej ?
Edytor zaawansowany
  • leda16 26.09.18, 23:25
    Czy jest w Twoim życiu coś, z czego jesteś dumna? A następne pytanie - co jest złego w samotności? Myślę, że z Twojego postu przebija ogromny głód uczuć i sięgające dna poczucie własnej wartości. Jesteś jak ta "Dziewczynka z zapałkami" z baśni Andersena. Trzeba poszukać psychoterapeuty pracującego w nurcie poznawczo-behavioralnym.

    --
    www.pmiska.pl
  • northern_star 27.09.18, 13:24
    uważam że przejawiasz całkowity brak szacunku do własnej osoby. A nikt nie będzie Cie szanował jak sama się nie szanujesz.

    Pytasz co dalej? Zacznij od tego co wyżej napisałem. Bo w innym wypadku tak bedziesz kwitla w tym i temu podobnych związkach bo można z Toba robić wszystko (gwalt, pobicia, zdrady, oszczerstwa)
    a ty i tak z tym niczego nie robisz. A przepraszam teraz się rozstaliscie ale na jak długo? bo wydaje mi sie ze tylko on o tym decyduje.
  • krzywijo 27.09.18, 15:05
    Na jak długo ? mam nadzieje ze znajde w sobie tyle sily żeby na zawsze. I tak masz racje, to on zawsze decydowal o tym kiedy chce wrocic.
    Kazde jego zle zachowanie kiedyś tlumaczylam tym ze nie miał normalnej rodziny az do czasu kiedy dowiedziałam się ze po prostu jest zaburzony. Tylko problem w tym...ze ja również.
  • northern_star 28.09.18, 08:16
    przestań dla siebie szukać wytłumaczen bo miejsce w którym jestes jest i było zalezne tylko od Ciebie.

    Jesteśmy anonimową grupa osobników ktorzych łączy pojebanstwo wąskiej grupy ludzi ale my Ci nie jestesmy w stanie pomoc bo sama tego musisz chcieć. A na ta chwile uważam że nie chcesz pomocy z racji tęsknoty za twoim fikcyjnym pojeciem związku.

    Mam nadzieję ze znajdziesz motywacje by nigdy nie wracać!! do tego w czym byłaś.
  • leda16 28.09.18, 21:01
    Trust pewnie by się z Tobą zgodził, ja uważam, że to, co postrzegasz jako zaburzenie, jest skutkiem przewlekłej traumy jaką zgotował Ci ten psychopata. U Ciebie widać tylko ogromny głód uczuciowy i koszmarne zaniżenie poczucia własnej wartości, co częściowo, ale tylko częściowo może wynikać z takich a nie innych doświadczeń życiowych. W każdym razie to są Twoje problemy, a nie zaburzenia, które uda się choć częściowo zniwelować na terapii. Nie pojmuję, jak można potrzebę miłości, typową dla każdego normalnego człowieka traktować jako "zaburzenie". Przecież im mniej się jej dostanie w życiu, tym bardziej chce się ten deficyt nadrobić. Zaburzony jest wyłącznie on i to dotyczy atrofii uczuciowości wyższej. Po prostu nie ma takich potrzeb i nie Twoją rzeczą jest dociekać skąd to się wzięło. Czułaś się i czujesz niekochana i stąd ta straszliwie zaniżona samoocena oraz chęć "zasłużenia" na miłość za wszelką cenę. Ale przecież Twoja wartość ma wiele wymiarów. Nie można jej definiować wyłącznie przez pryzmat seksualnego zainteresowania Tobą pierwszego lepszego dewianta.
    W jakim nurcie pracował z Tobą ten psycholog? Wróć do niego albo jakiegoś innego. I nie czekaj, aż psycholog zacznie Cię szukać, bo oni nie gonią za pacjentami. Ty masz problemy i Tobie powinno zależeć na ich jak najszybszym usunięciu. usunięciu.

    --
    www.pmiska.pl
  • krzywijo 02.10.18, 10:00
    Bardzo dziekuje za odpowiedzi :)
    Do psychologa już wróciłam, wiec zaczne prace nad sobą.
    WIem tylko ze mój border już ma inna ofiare, ale probuje to na logike zrozumieć..i jest chyba coraz lepiej.
  • feniks_4 28.09.18, 09:07
    Wspolczuje Ci, ze mialas koszmarne dziecinstwo (oraz koszmarne przezycia z partnerem).
    Pomysl o tym, ze fundujesz swojemu dziecku rowniez traumatyczne dziecinstwo z psychiczna przemoca.
    Zamiast szukac sobie pokreconych gosci, zajmij sie swoim dzieckiem, bo istnieje obawa, ze kiedy dorosnie, bedzie spedzac czas w poradniach psychiatrycznych.
    Posiadanie dziecka oznacza odpowiedzialanosc za kogos, kto jest od Ciebie calkowicie zalezny, zapewnienie mu bezpiecznego domu, w ktorym sie bedzie dobrze czuc.
    Wydaje sie, ze dla Ciebie najwazniejsze jest, zeby miec w domu portki, (obojetnie jakie), dziecko sie nie liczy wcale.
  • tymczasowy_login01 28.09.18, 18:34
    Koszmar. Przerabiałem to. Przede wszystkim - i to jest bardzo ważne - musisz zakończyć tą znajomość we wszystkich możliwych formach. Zablokuj jego numer telefonu, zablokuj go na fejsbuku jeśli używasz, jak zadzwoni z innego numeru to ten inny również zablokuj. Jeżeli przylezie do domu - nie otwieraj, jeśli będzie natarczywy wezwij policje. Zajmij czymś głowę i staraj się o nim nie myśleć - potraktuj to jak detox bo to jest dokładnie to samo - jesteś na głodzie i każde z nim spotkanie czy kontakt cofa Cie do momentu kiedy wzięłaś ostatnią dawke. Jeżeli chcesz wyzdrowieć to musisz oczyścić organizm i nie truć się tym co Ci szkodzi czyli nim. Żadnych kompromisów w tej kwestii. Będzie chciał z tego tytułu popełniać samobójstwo - jego problem - myśl o sobie i swoim dziecku.
    Z czasem objawy odstawienia będą coraz łagodniejsze chociaż prawdopodobnie zapomnieć kompletnie Ci się nie uda - trauma zostaje ale ma to swoje plusy - pozwala trzeźwo spoglądać na kolejne znajomości - jeżeli spotkasz kogoś podobnego to już będziesz wiedziała, że należy się szybciutko wymiksować z takiej znajomości.
    Dalej: zastanów się co lubisz robić, co zawsze chciałaś robić ale nie miałaś odwagi albo myślałaś, że nie dasz rady i zacznij to robić - naucz się programować, wspinać, fotografować - cokolwiek co Cię interesuje. Jeśli nawet zaczniesz od zera a będzie to prawdziwa pasja to z czasem staniesz się w tym dobra a potem zajebista. To wpłynie korzystnie na samoocenę. A jak już będzie szanować i lubić siebie to wtedy - o ile faktycznie jest Ci to do szczęścia potrzebne - trafisz na kogoś kto będzie wartościowy i z kim będziesz się czuła dobrze. Raczej nie liczyłbym na tak silne emocje jak w związku z jebniętym bordem ale zapewniam Cie, ze to to docenisz.
    To wszystko wymaga wielu miesięcy albo nawet lat pracy nad sobą i samozaparcia ale się opłaci. Zobaczysz. Powodzenia.
  • tymczasowy_login01 28.09.18, 18:43
    aha, i jeżeli masz zamiar korzystać z forum - zajrzyj do wątku poniżej: manuali zastosuj instrukcje do użytkowników brz_a_sk i vre-sna - pierwsza pieprzy od rzeczy i będzie Ci wmawiała że sama jesteś sobie winna a Twój ex jest biednym żuczkiem , druga jest spienioną furiatką, która nie ma absolutnie nic sensownego do powiedzenia.
  • krzywijo 02.10.18, 10:03
    Wszystko zablokowane, ostatni kontakt probowal nawiazac w srode, ale dodzwonić się nie potrafil.
    Pewnie chciał wiedzieć czy może bez wyrzutow isc do nowej ofiary, która jak już zauwazylam znalazł i maja się swietnie.
    Dziekuje bardzo za odpowiedz, ciężko wdrozyc to wszystko w zycie, które było przepełnione ciagle Nim i strachem...ale mam nadzieje ze mój wysiłek i czas zrobia swoje :)
  • leda16 02.10.18, 14:07
    Nie chodziło o Twojego ex, tylko nicka "brzask", która grasuje na tym forum mimo, że większość stara się ignorować Jej szkodliwe dla wychodzenia z traumy dywagacje. Dobrze, że coraz lepiej sobie radzisz. Nieformalnie (bo nie jestem administratorem forum) zapraszam Cię do wspierania Forumowiczów o podobnych do Twoich doświadczeniach w związku.

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 02.10.18, 17:28
    leda16 napisała:

    > Nie chodziło o Twojego ex, tylko nicka "brzask", która grasuje na tym forum mim
    > o, że większość stara się ignorować Jej szkodliwe dla wychodzenia z traumy dywa
    > gacje. Dobrze, że coraz lepiej sobie radzisz. Nieformalnie (bo nie jestem admin
    > istratorem forum) zapraszam Cię do wspierania Forumowiczów o podobnych do Twoic
    > h doświadczeniach w związku.
    >
  • brz_a_sk 02.10.18, 17:28
    tymczasowy_login01 napisał(a):

    > aha, i jeżeli masz zamiar korzystać z forum - zajrzyj do wątku poniżej: manuali
    > zastosuj instrukcje do użytkowników brz_a_sk i vre-sna - pierwsza pieprzy od
    > rzeczy i będzie Ci wmawiała że sama jesteś sobie winna a Twój ex jest biednym
    > żuczkiem , druga jest spienioną furiatką, która nie ma absolutnie nic sensowneg
    > o do powiedzenia.
  • leda16 02.10.18, 21:29
    Sama widzisz "krzywijo" - organiczne perseweracje jakiejś sfrustrowanej emerytki z dużą ilością wolnego czasu. Uroiła sobie, że wyłącznie Ona ma monopol na wspieranie ludzi pokaleczonych psychicznie przez dewiantów. I żeby ich chociaż wspierała...Najlepiej ignorować.

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 03.10.18, 11:51
    leda16 napisała:

    > Sama widzisz "krzywijo" - organiczne perseweracje jakiejś sfrustrowanej emerytk
    > i z dużą ilością wolnego czasu. Uroiła sobie, że wyłącznie Ona ma monopol na ws
    > pieranie ludzi pokaleczonych psychicznie przez dewiantów. I żeby ich chociaż ws
    > pierała...Najlepiej ignorować.
    >

    post łamiący regulamin;


  • leda16 04.10.18, 09:39
    Twój urojony regulamin? A niech Ci będzie nicku z moralnością Kalego. Nie zapomnij o swoich pastylkach. Miłego dnia :)

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 04.10.18, 20:44
    leda16 napisała:

    > Twój urojony regulamin? A niech Ci będzie nicku z moralnością Kalego. Nie zapom
    > nij o swoich pastylkach. Miłego dnia :)
    >
    nieznajomość prawa szkodzi; regulaminów tym bardziej;
    warto czytać nawet jeśli bywają petitem pisane;
    uporczywe łamanie, mimo upomnień jest naganne i nie znajduje usprawiedliwienia;

    są osoby, które zawiesiły korzystanie z forum;
  • leda16 05.10.18, 09:35
    To se czytaj jak nie masz nic ciekawszego do czytania a nas i to forum zostaw w spokoju skoro nie masz nic do powiedzenia w związku z jego tematyką. Najwyraźniej przeboleć nie możesz, że emerytura uwolniła biedne dzieciaki od Twoich nagan i upomnień. Na temat urojonego "prawa i regulaminów" fiksum dyrdum dostałaś :) Spadaj stąd Brzask, nie musisz się tak ośmieszać.

    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 07.10.18, 11:52
    leda16 napisała:

    > To se czytaj jak nie masz nic ciekawszego do czytania a nas i to forum zostaw w
    > spokoju skoro nie masz nic do powiedzenia w związku z jego tematyką. Najwyraźn
    > iej przeboleć nie możesz, że emerytura uwolniła biedne dzieciaki od Twoich naga
    > n i upomnień. Na temat urojonego "prawa i regulaminów" fiksum dyrdum dostałaś :
    > ) Spadaj stąd Brzask, nie musisz się tak ośmieszać.
    >

    pisz jak najwięcej - to publiczny test psychologiczny;

    " a nas" - Twoją bronią
    wróg tlenem
    dajesz radę






  • ofiarawlasnychslabosci 10.10.18, 12:34
    Trzemu jest tyle nienawisci z kazdej strony - terapia nie pomaga. Bo zdefiniowaliscie Borderline po swojemu i tak jak wam wygodnie
  • ofiarawlasnychslabosci 10.10.18, 13:07
    chcialem zaczac od Trzeba wiec sory za tego ortografa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.