Dodaj do ulubionych

BDP rozstania i dzieci

10.10.18, 12:58
Czasem na tym forum, kazdy z kazdej strony zachowuje sie jakby mial problem. I mysle, ze obie strony takich zwiazkow maja podobne traumy z dziecinstwa czy wczesnej mlodzienczosci.

Ja gdy zaczalem myslec ze wina jest tylko po jednej stronie - mojej partnerki - zachowywalem sie podobnie. Wydaje mi sie, ze borderem jest sie wowczas gdy widzimy tylko swoje krzywdy i wlasny bol. Mysle ze gwalty i przemoc fizyczna to cos mega zlego (inne przypadki z tego forum), ale psychiczna udreka tak samo mocno krzywdzi. Choc mniej spektakularna, czy widowiskowa dla kogos z zewnatrz, to dla naszych wnetrz wrecz odwrotnie.

To jak z fejsem czy instem; chcemy pokazywac to co w nas dobre - uzewnetrzniamy sie gdy mozemy kogos obwiniac - rzadko gdy czujemy sie winni.

I nie mam tu namysli poczucia winy - w ktore ciagle na tym swiecie nas ktos wpedza. Matka czy ojciec. Corka czy syn. Dziadek, znajomy z pracy, szef czy powalony menadzer - bo moze oni wszyscy mieli cos spieprzone kiedys w swoim zyciu.

Mialem tu pisac wielki post o tym jaki jestem skrzywdzony. Zastanawiam sie czy nie napisac jak bardzo krzywdzilem tez druga osobe. Moze trafilem na rownie zaburzona osobe. Do tej pory wydawalo mi sie ze moge zwalczyc wszystko i z wszystkim sobie poradzic. Smierc syna mnie pograzyla bardziej i wywlekla jeszcze bardziej moje zlo i ciagla chec zemsty. Tez mnie oszukano ale....

Moze wlasnie chodzi o wybaczenie? Nie pochylajmy sie nad katami. Nie musimy im wybaczac. Bo od dziecka nam wpajano ze cos jest niewybaczalne. A gowno prawda wlasnie.

Oni odejda lub ich opuscimy. Jednak zrozumiec to tez odwaga. Wybaczac i byc konsekwetnym to tez wielka sztuka.

Nie wybaczajmy zeby pozniej obwiniac kogos czy siebie wzajemnie. Problemem nas wszystkich na tym forum jest to, ze nie potrafimy kochac siebie, wiec nie bedziemy kochac innych - mimo ze nazwiemy to miloscia.

Ja potrzebowalem wstrzasu. Nie obwiniam juz choc to objawienie przyszlo tej dzisiejszej minionej nocy. Staram sie zrozumiec. I tu dziala ta sama zasada jak z kochaniem siebie - zrozum siebie zaczniesz rozumiec innych. Wiele tych zjebanych zwiazkow jest z naszej winy - jesli nie wszystkie. Czasem zle zdiagnozowane jako borderline. Bo, gdy ktos to w koncu nazwal i zdefiniowal - inni znalezli w tym wytlumaczenie siebie lub innych. Mysle ze kazdy jest inny i ma inne traumy. Inaczej je znosi i potrzebuje innego podejscia.

Moja zona nie byla ok wobec mnie, ale wystarczylo jej sluchac a nie szukac kolejnych dowodow jaka jest beznadziejna. Tym samym ona robila podobnie. Moze to zle oceniam - moze bronie siebie czy ja. Jednak jesli bedziemy to dalej ciagnac w tak zachwianej relacji - nie ma szans na nic dobrego.

Uwazam ze kazdy ma szanse. Ofiara i kat - kat i ofiara. A moze ofiary ofiar i kaci katow. Inaczej tego nie zatrzymamy. Nie powinnismy zrzucac ani winy ani tym bardziej odpowiedzialnosci na innych. To co przezylismy zlego w zyciu lub zrobilismy nie moze byc problemem innych. Mowie o nastepnych pokoleniach - naszych dzieciach.

Tlumaczymy ciagle swoje zachowania traumami z dziecinstwa lub wielcy podrecznikowi psychologowie nam to tak wytlumacza. Oni maja jeden cel - zarobic i sprawic bys byl szczesliwy. Nikt nie powie rozjebanej wewnetrznie osobie, ze to jej wina. Nie psycholog. A na dluga terapie z lekarzami z powolaniem ciezko w obecnych czasach. Wiec chowamy te problemy do szuflady naszych frustracji. Bo wydaje nam sie ze nie jest jeszcze tak zle; inni maja gorzej lub po prostu nie potrafimy rozmawiac.

Czas robic te pieprzone rachunki sumienia, ktore wypominalem zonie, ze nie robi. Zmierzyc sie z wlasnymi slabosciami i nie bac sie o nich mowic z osobami na ktorych nam zalezy. Inaczej tracimy to co kochamy. Tak tak. KOCHAMY.

Ktos napisze zaraz, ze znowu jestem owiniety i sie obwiniam. Nie. Dosc kurva! Ja widze ile zlego robila zona, ale widze tez ile dobrego - nie idealizujac jej. Zaczelismy sie sami dewoluowac, z prostej przyczyny. Brak zrozumienia, strach przed rozmowa. Nie dopuszczanie wielu rzeczy do siebie. Tak pieprzac wszystko blokada. Zapominamy ze to wyniszcza bardziej - nie tylko na, ale i osoby nam bliskie. Ktos musi to zatrzymac. Ale nikt inny tego nie zrobi poza wami, mna, moja partnerka. Inaczej gotujemy te kiepskie relacje naszym dzieciom - a one swoim itd.

Ten post mial pojechac po mojej zonie jeszcze wczoraj - taki mial miec ksztalt. Ale wierzcie mi lub nie. Mam zapisany ten z wczoraj bo czekalem na aktywacje konta. I wierzcie tez ze mimo, ze go zredagowalem i w to wierzylem to nie czulem sie w ogole lepiej. Piszac to - przeciwnie.

Milego dnia
Edytor zaawansowany
  • trust21 10.10.18, 21:30
    ''Oni odejda lub ich opuscimy. Jednak zrozumiec to tez odwaga. Wybaczac i byc konsekwetnym to tez wielka sztuka. ''

    Zależy co wybaczyć. Są rzeczy, których wybaczyć nie można; można co najwyżej z czasem powoli o nich zapomnieć - ale to już dopiero po zakończeniu relacji i po procesie leczenia własnych ran.

    ''Nie pochylajmy sie nad katami.''

    Nie widzę żadnego logicznego powodu, aby pochylać się nad katami.

    ''Nikt nie powie rozjebanej wewnetrznie osobie, ze to jej wina.''

    Ale winna czemu? Jeśli była ofiarą, to nie ejst niczemu winna. Winny jest kat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka