Dodaj do ulubionych

(Z net`a ;) bo to tu "modne" przecież :)))

29.01.19, 21:21
A`la, hmm... - "przewodnik"... ;) :)))
(owszem - prymitywny, uproszczony, na poziomie gruntu oraz na pewno zbyt ogólny lecz w większości trudno mu jednak odmówić rzeczowości - przynajmniej co do trafności w samym doborze informacji i materiału),
ale też dla "nowicjuszy lub tych po pierwszym nokdaunie od swojej toksycznej królewny-wybranki" - chyba najlepsza lektura tak ot, na początek. ;)

Nie to, żebym popierał takie strony i inicjatywy, ale wydaje mi się, że partnerzy, właśnie po jakimś pierwszym cyrku od swoich wyjątkowych księżniczek powinni zapoznać się nawet z czymś na takim poziomie.

braciasamcy.pl/index.php?/topic/12938-nienawidz%C4%99-ci%C4%99-ale-nie-odchod%C5%BA-czy-twoja-dziewczyna-ma-borderline/
P.S. Szanowne Panie (forumowicze dobrze wiedzą które), teraz czas na Was! Napiszcie obszernie nam teraz, że to przecież "wcale nie jest tak"... :)))
Edytor zaawansowany
  • trust21 30.01.19, 17:59
    Przed chwila właśnie przeczytałem ten tekst, i nie za bardzo rozumiem po co go tu wrzuciłeś. Są w nim dwa mega rażące błędy z powodu których wiarogodność autora i jego materiału jest bardzo niska.

    Autor pisze tam np. tak:

    ''To zaburzenie tak się nazywa, ponieważ osoba je posiadająca ciągle przeskakuje z jednej strony granicy na drugą - jest ciągle na pograniczu skrajnych zachowań. ''

    Typ popełnia podstawowy (i bardzo częsty) błąd. Nazywa się POGRANICZNYM z.o dlatego, że cierpiący na nie umiejscowiony jest pomiędzy nerwicą a psychozą. Osoba mająca taką diagnozę najczęściej funkcjonuje lepiej niż pacjent z psychozą, natomiast gorzej niż pacjent z nerwicą. innymi słowy: za dużo na nerwicę, za mało na psychozę.

    Potem w dalszej części autor pisze coś takiego:

    ''W literaturze angielskojęzycznej mówi się też o zjawisku "hoovering" - chęć posiadania, gdy tylko border zdaje sobie sprawę, że nie może Cię mieć. Kiedy to osiągasz, zaczynają się znów wątpliwości, pojawiają się problemy... I tak się bujasz na huśtawce.''

    I tutaj znowu gdzieś dzwoni tylko nie wiadomo w którym kościele. Hoovering to rodzaj manipulacji, w której toksyczny partner próbuje z powrotem do toksycznej relacji wciągnąć swojego byłego partnera. Stąd nazwa hoover - odkurzacz. Hoovering jest przede wszystkim mechanizmem stosowanym przez narcyzów.

    Gdyby tekst dotyczył zwiążków z toksycznymi kobietami (w sensie ogólnym) to byłby ok. Jednak jako dotyczące związków z osobami z bpd to nie bardzo.
  • leda16 31.01.19, 14:48
    trust21 napisał(a):
    Typ popełnia podstawowy (i bardzo częsty) błąd. Nazywa się POGRANICZNYM z.o dla
    > tego, że cierpiący na nie umiejscowiony jest pomiędzy nerwicą a psychozą.


    Nie "nerwicą a psychozą" Trust, tylko pomiędzy neurotycznością a psychotycznością, które np. zdaniem H.J Eysencka są czynnikami bądź wymiarami każdej osobowości, a nie jednostkami nozologicznymi. Wysoki poziom neurotyzmu automatycznie nie oznacza wg. jego teorii "nerwicy" w rozumieniu chorobowym. Oznacza natomiast wysoki stopień niezrównoważenia emocjonalnego, brakiem umiejętności ich kontrolowania, co oczywiście przekłada się na większe bądź mniejsze niedostosowanie społeczne.To samo jest z innymi czynnikami jak introwersja i ekstrawersja. Intrawertyk to niekoniecznie schizofrenik. Eysenck skonstruował kilka w miarę trafnych, wystandaryzowanych i znormalizowanych testów osobowości. Wracając dygresyjnie do cytowanego przez Brzask Witkowskiego, wspomina on m.in. o psychopatach kalkulatywnych i impulsywnych, co nie oznacza, że mówiąc o tych drugich ma na myśli bordery. Osoby z uszkodzeniami płatów czołowo-ciemieniowych mózgu są też w wysokim stopniu neurotyczne, a przecież nikt borderami ich nie nazwie. Historycznie rzecz biorąc, w psychiatrii też kiedyś funkcjonowało pojęcie "schizofrenia typu borderline" a potem przekształcone zostało w schizotypowe zaburzenia osobowości, czyli coś o kilometry odległe od choroby.



    Osoba
    > mająca taką diagnozę najczęściej funkcjonuje lepiej niż pacjent z psychozą, na
    > tomiast gorzej niż pacjent z nerwicą. innymi słowy: za dużo na nerwicę, za mało
    > na psychozę.


    To oczywiste, bo pacjent z psychozą jest psychicznie chory a pacjent z borderline nie :) Pomijając już kwestię wykasowania z ICD terminu "nerwica", to jakość i nasilenie symptomów jest zupełnie inne. W tym sensie pacjent z "nerwicą" może się nawet załapać na czasową rentę ZUS a pacjent z borderline nigdy.


    Hoovering to r
    > odzaj manipulacji, w której toksyczny partner próbuje z powrotem do toksycznej
    > relacji wciągnąć swojego byłego partnera. Stąd nazwa hoover - odkurzacz. Hoover
    > ing jest przede wszystkim mechanizmem stosowanym przez narcyzów.


    No i tak być może (swoją drogą cóż za piękna i trafna nazwa - odkurzacz), ale znawu nie jest to zachowanie specyficzne wyłącznie dla borderów. Po prostu tak robi każdy głodny kot, gdy nie do końca zagryziona mysz próbuje umknąć mu z pyska. I każdy drapieżnik. ( no i pewnie znowu się głupawka odezwie na temat "hejtowania" bidulek z borderline)
    Zaś linku jeszcze nie zdążyłam przeczytać.


    --
    www.pmiska.pl
  • trust21 01.02.19, 00:11
    ''Nie "nerwicą a psychozą" Trust, tylko pomiędzy neurotycznością a psychotycznością,''


    Fragment wywiadu z dr hab. Krystyną Drat-Ruszczak
    Borderline to inaczej "osobowość z pogranicza". Co to znaczy?

    Chodzi o pogranicze między nerwicą a psychozą, choć nie jest to ani jedno ani drugie. To określenie brzmi bardzo poważnie i w sumie niewiele wyjaśnia. Bo na pewno nie jest to takie zaburzenie jak na przykład schizofrenia, ale też nie jest to klasyczna nerwica. Chorzy na psychozy uważają, że są zdrowi, neurotycy inaczej – wiedzą, że mają problem i dość chętnie szukają pomocy. Osoby borykające się z borderline słabo widzą swój problem. Są gotowe oskarżać innych i świat, nie ufają terapeutom, ale mają kontakt z rzeczywistością, choć nie umieją się w niej znaleźć. Rzeczywistość sprawia im ból.

    natemat.pl/71179,borderline-czyli-osobowosc-z-pogranicza-psycholog-kazdy-z-nas-zna-kogos-takiego

    Trzymajmy się zatem faktów...
  • ovonell 01.02.19, 09:22
    Neurotycznością a psychotycznością, nerwicą a psychozą...
    A jaka to różnica, kiedy to całe forum od lat koncentruje się i tak wyłącznie na: "(...) Osoby borykające się z borderline słabo widzą swój problem. Są gotowe oskarżać innych i świat, nie ufają terapeutom, ale mają kontakt z rzeczywistością, choć nie umieją się w niej znaleźć.".
  • leda16 01.02.19, 09:58
    ovonell napisał(a):

    "(...) Osoby borykające się z borderline słabo widzą swój problem. Są gotowe
    > oskarżać innych i świat, nie ufają terapeutom, ale mają kontakt z rzeczywistoś
    > cią, choć nie umieją się w niej znaleźć.".


    No właśnie. ..ple, ple, ple...pleć pleciugo, byle długo... To są właśnie blaski internetowo-medialnej "wiedzy".

    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 31.01.19, 00:07
    Dziękuję Ci, Ovonellem, za rzucenie całkiem nowego światła na moje problemy.
    Serio.
    Po tej pory żyłam w przekonaniu, że 'niestabilny obraz siebie' to kłopot z jednoznacznym opisem siebie. Czy np. jestem humanistką i interesuję się historią, czy może jednak chemia kwantowa jest mi bliższa..
    A to wcale nie o to chodzi. Że to o samoocenę...
    Wydawało mi się, że impulsywność, to po prostu bezmyślne działanie na własną szkodę (zrobić tak szybko, żeby nie zdążyć uruchomić myślenia, bo jakbym pomyślała, to bym siebie nie krzywdziła). I myślałam, że ten punkt mnie dotyczy nawet jeśli nie jestem w związku.
    Myliłam się.
    Tu nawet sam alkoholizm to za mało.
    Tu chodzi o seks, a konkretnie najbardziej o zdradzanie partnera pod wpływem używek .
    Cholera.
    Niestabilność emocjonalna spowodowana silnik wahaniami nastroju...
    Bywałam przeurocza na ,górce', upierdliwie nudna i irytująco wkoorwiona w ,dołku'. Tkwiłam w przekonaniu, że jak na górce, to świetny nastrój, zajeb...ista samoocena i impulsywne zachowania (bo na ,górce' gorzej działają hamulce). A po górce przychodzi dołek, samoocena spada poniżej holenderskiej depresji, więc nawet deszcz z mojej winy pada.
    A sam nastrój często jest przesadzoną reakcją na drobne zdarzenie. Bo słoneczko ładnie święci, bo autobus uciekł...
    Taką głupawą wizję miałam.
    A to wszystko inaczej...
    Otóż wahania nastroju wynikają z zaburzenia samooceny i skrajnych zachowań, po których dopadają mnie czasem wyrzuty sumienia i chęć zrekompensowania tego partnerowi, którego... nie mam.

    Chyba jakoś mętnie napisałam, ale jeszcze nie zinternalizowałam sobie tego, nowego dla mnie, toku rozumowania.
  • leda16 31.01.19, 20:09
    Poziom jest przecież więcej niż dobry, konstrukcja portalu ciekawa , a rady i historie użytkowników pouczające. Czegóż chcieć więcej?

    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 31.01.19, 21:30
    "Poziom jest przecież więcej niż dobry, konstrukcja portalu ciekawa , a rady i historie użytkowników pouczające. Czegóż chcieć więcej?".

    Z całym szacunkiem - poziom jednak nie jest dobry (cokolwiek to znaczy). Ciekawostką jest to, że akurat ten paradygmat jest wg mnie słuszny: nie koncentrujemy się na "cierpieniu borderek", a wyłącznie na krzywdzeniu partnerów, członków rodziny i otoczenia wokół osób z BPD. Czego borderzy nie chcą zrozumieć, uznać, przyjąć i boją się najbardziej.
    Jednak świat nie kręci się wokół Waszego poXXbania!!! Czas to zrozumieć!
  • border.szary 01.02.19, 01:17
    ovonell napisał(a):

    > akurat ten paradygmat jest wg mnie słuszny: nie koncentrujemy
    > się na "cierpieniu borderek", a wyłącznie na krzywdzeniu partnerów, członków r
    > odziny i otoczenia wokół osób z BPD. Czego borderzy nie chcą zrozumieć, uznać,
    > przyjąć i boją się najbardziej.

    Słoneczko, o moim cierpieniu, to Ty gufno wiesz.
    Więc bądź uprzejmy nie pisać o cierpieniu borderka w cudzysłowie.
    Zapewniam Cię, że nie ją samą siebie zrobiłam borderką. Nikt mi nie dał do ręki ICD 10 i nie powiedział: wybierz sobie, jaki numerek przy F chcesz mieć, a takie zaburzenie będzie Ci dane.
    Nie jest moją winą, że los obdarował mnie akurat takimi genami, dał mi taki a nie inny temperament.
    Nie jest moją winą, że moi rodzice nie poradzili sobie z opieką nad tak skonstruowanym dzieckiem.
    Nie jest moją winą, że na skutek niezamierzonych, ale rzeczywistych zaniedbań rodziców i najbliższych mój mózg jest jakby niedorozwinięty.
    Nie jest moją winą, że znaleźli się ludzie, którzy nie mieli oporów, żeby skrzywdzić dziecko.

    Dorosłam.

    I ponoszę konsekwencje tego, co wydarzyło się wześniej.
    JA ponoszę konsekwencję. Nie moi rodzice, nie dorośli od których byłam zależna.
    To ja nie umiem rzeczy oczywistych.
    Nie umiem czuć się bezpiecznie. Nie umiem zbudować w sobie poczucia stałości w relacji z innymi. Nie umiem nie spodziewać się skrzywdzenia. Nie umiem zaufać.
    Wiem, że takie stany istnieją. Słyszałam o nich, czytałam. Ale nie potrafię sobie skutecznie powiedzieć: pani X zaufam, przy panu Y będę czuła się bezpiecznie ...
    I tak - masz rację, Ovonell, świat ma w dópie moje 'nie umiem'.
    Takie jest życie.

    Tylko jest już zmęczona. Bo moje piepszone życie polega na ciągłym dbaniu, żeby nikogo niechcący nie skrzywdzić. Żeby nad swoimi emocjami panować na tyle, by inni ich nie widzieli. Ukrywać złość, ukrywać smutek, ukrywać lęk, ukrywać przewrażliwienie... Bo i po cholerę to robię? Nikt mi medalu nie da. Co najwyżej zażąda jeszcze więcej.


    > Jednak świat nie kręci się wokół Waszego poXXbania!!! Czas to zrozumieć!

    Ja to rozumiem.
    Chciałabym jeszcze odkryć korzyści, które wynikają z faktu, że próbuję moim poyebaniem jak najmniej szkodzić innym.
    Bo zbyt często moje 'jak najmniej' to za mało.
  • ovonell 01.02.19, 09:55
    "Słoneczko, o moim cierpieniu, to Ty gufno wiesz. ".
    Otóż jest jeszcze gorzej: Twoje cierpienie mnie w ogóle goowno obchodzi. I będzie tak zawsze wtedy, gdy to całe "cierpienie" będzie ważniejsze, niż nie krzywdzenie innych ludzi. I tu nie chodzi tylko o borderline. Będę oceniał tak każdą osobę z takim programem - jeśli "ja" dla narcyza jest ważniejsze niż nie krzywdzenie innych ludzi, jeśli "własne poyeb@nie" dla psychotyka będzie ważniejsze niż nie krzywdzenie innych ludzi, itp., itd. Czyli goowno mnie obchodzą Wasze "cierpienia", czyjeś "ja", czyjś zryty łeb, kiedy są podstawą i skutkują krzywdą dla innych ludzi.
    Czego w tym nie rozumiesz? Tacy ludzie mogą mieć jakiekolwiek prawa dopiero wtedy, gdy przestaną krzywdzić innych (a nie odwrotnie, czyli: jak będziecie dla mnie dobrzy i będziecie tolerować moją "inność", to moooże i przestanę krzywdzić. Nie, to tak nie będzie działać. A z tego co na tym forum czytam, to duża część osób z BPD właśnie tak by chciała).

    "Nie jest moją winą...".
    "Nie jest moją winą..."
    "Nie jest moją winą..."

    A jest winą osób krzywdzonych przez osoby z borderline? Nie, więc ich nie obciążaj i nie myśl, że świat i ludzie muszą zapłacić za wszelkie "Twoje krzywdy, niedostatki, straty i cierpienia".

    "Chciałabym jeszcze odkryć korzyści, które wynikają z faktu, że próbuję moim poyebaniem jak najmniej szkodzić innym.
    Bo zbyt często moje 'jak najmniej' to za mało.".

    A jakie byś chciała "mieć korzyści"? Mam Ci kupić kwiaty za to? Chcesz jakieś rekompensaty od świata, życia, ludzi za to, ze miałaś takie dzieciństwo, dom, rodziców, DNA...??? A niby dlaczego i z jakiej racji?
    Nie kalkuluj z "jak najmniej", czy "wystarczająco", czy z jakimiś korzyściami. Nie krzywdzenie innych, czy bycie dobrym człowiekiem jest nagrodą samą w sobie. Jedni to nazwą karmą, inni wiarą czy religią, a jeszcze inni etyką. Ale Wy (sorry) wbiliście sobie w łeb jakąś idiotyczną ideologię, że Wy krzywdzicie, bo sami zostaliście skrzywdzeni, Wy krzywdzicie ale tak naprawdę to nie chcecie krzywdzić, poza tym co tu gadać o krzywdzeniu, kiedy przecież najważniejsze tu jest "Waasze cieeerpienie". Nie - Wasze cierpienie mamy w doopie! I weźcie z nas przykład i też je miejcie w doopie.
    Tyle, że do Was to nie dotrze, gdyż trzeba by wtedy trochę wyjść poza swój egocentryzm. Lepiej biegać po szamanach i przekonywać się wzajemnie na forum, że to przecież wszystko "wcale nie jest tak".

  • ovonell 01.02.19, 09:59
    A teraz mi odpisz: ty nic nie rozumiesz (bo to się zawsze tak kończy :)).
  • border.szary 01.02.19, 14:55
    Rozumiem
    I bym nawet mogła się zgadzać z twoją oceną czynów.
    Ale nie zgadzam się na używanie do tego celu diagnozy BPD'. Zwłaszcza, kiedy nie ma większego znaczenia, czy to BPD, czy nie. Ot taki poręczny skrót myślowy na opisanie jakiegoś zbioru negatywnych zachowań.
    Nie podoba mi się również postawa: to nic, że bzdury, ważne że kierunek słuszny: dopier... borderkom!
    Borderki to też ludzie i potrafią krzywdzić równie skutecznie, jak inni.
    Ale nie każda kobieta, która krzywdzi niezrównoważeniem jest borderką.
  • leda16 02.02.19, 12:16
    border.szary napisał(a):
    Ale nie zgadzam się na używanie do tego celu diagnozy BPD'. Zwłaszcza, kiedy ni
    > e ma większego znaczenia, czy to BPD, czy nie. Ot taki poręczny skrót myślowy n
    > a opisanie jakiegoś zbioru negatywnych zachowań.


    Niestety, to coś więcej niż zbiór negatywnych zachowań. To jest schemat postępowania ludzi, którzy z jakichś względów nie zinternalizowali wartości, norm i zasad współżycia moralnego obowiązujących w społeczeństwie. DSM-5 klasyfikuje ich na linii "zaburzeń osobowości wiązki B" Naturalnie w podręczniku nie ma wartościowania moralnego i oceny moralnej, co tutaj robi Ovonell. Tam są tylko kryteria diagnostyczne. Odnośnie borderline piszą o "stałym wzorcu zachowań i doświadczania emocji". Ale my nie jesteśmy na wykładzie akademickim a Ovonell nie jest wykładowcą. To forum dyskusyjne z prawem do indywidualnego postrzegania problemu, wolności oceny moralnej i swobody wyrażania opinii.


    > Nie podoba mi się również postawa: to nic, że bzdury, ważne że kierunek słuszny
    > : dopier... borderkom!


    To Twój problem. Ani On ani pozostali Dyskutanci nie mają obowiązku pisać wyłącznie tego, co Tobie się podoba. Jeśli chcesz bronić wizerunku BPD na forum, to rób to w sposób rzeczowy i konkretny, bez wycieczek osobistych, insynuowaniu komuś braku wiedzy, hejtu bądź głupoty.


    > Borderki to też ludzie


    Przecież nikt nie napisał, że to pluskwy, więc po co te truizmy?



    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 02.02.19, 13:43
    leda16 napisała:


    > Niestety, to coś więcej niż zbiór negatywnych zachowań. To jest schemat postępo
    > wania ludzi, którzy z jakichś względów nie zinternalizowali wartości, norm i z
    > asad współżycia moralnego obowiązujących w społeczeństwie

    "silna i utrwalona postawa nieodpowiedzialności i lekceważenia norm, reguł i zobowiązań społecznych"

    ICD10 - osobowość dyssocjalna

    . DSM-5 klasyfikuje ic
    > h na linii "zaburzeń osobowości wiązki B"

    zaburzenia osobowości wiązki B: zaburzenia dramatyczno-niekonsekwentne

    należą do niej:

    o. dyssocjalna
    BPD
    histrioniczne z.o.
    narcystyczne z.o.

    znajdź w wyżej wymienionych cechy wspólne

    przy okazji:
    wiązka A - zaburzenia dziwaczno-ekscentryczne
    wiązka C - zaburzenia obawowo-lękowe

    Naturalnie w podręczniku nie ma wart
    > ościowania moralnego i oceny moralnej, co tutaj robi Ovonell. Tam są tylko kryt
    > eria diagnostyczne.

    owszem, są kryteria diagnostyczne, ale np. w przypadku osobowości dysocjalnej wprost są opisane zachowania przypisywane przez Ovonella BPD.
    ICD-10
    charakteryzuje się ona (muszą być spełnione przynajmniej trzy kryteria):
    1.bezwzględnym nieliczeniem się z uczuciami innych;
    2. silną i utrwaloną postawą nieodpowiedzialności i lekceważenia norm, reguł i zobowiązań społecznych;
    3. niemożnością utrzymania trwałych związków z innymi, chociaż nie ma trudności w ich nawiązywaniu;
    4. bardzo niską tolerancją frustracji i niskim progiem wyzwalania agresji, w tym zachowań gwałtownych;
    5. niezdolnością przeżywania poczucia winy i korzystania z doświadczeń, a w szczególności - z doświadczanych kar;
    6. wyraźną skłonnością do obwiniania innych lub wysuwania pozornie możliwych do uznania racjonalizacji zachowań, które są źródłem konfliktów z otoczeniem.

    DSM-IV
    - Utrzymujący się wzorzec braku poszanowania i pogwałcenia praw innych ludzi, pojawiający się po 15. roku życia, przejawiający się przynajmniej trzema z poniższych kryteriów:
    > niezdolność do podporządkowania się normom społecznym opisującym zachowania zgodne z prawem, objawiająca się wielokrotnie dokonywanymi czynami stanowiącym podstawę aresztowania;
    > wielokrotne dopuszczanie się kłamstw, używanie pseudonimów przestępczych lub oszukiwanie innych dla zysku albo przyjemności;
    > impulsywność, niezdolność planowania;
    > skłonność do rozdrażnienia i agresja wyrażająca się w notorycznych bójkach i napaściach;
    > brak troski o bezpieczeństwo własne lub innych;
    > brak odpowiedzialności, wyrażający się niezdolnością spełnienia wymogów zachowania w pracy zawodowej lub w dotrzymywaniu zobowiązań finansowych;
    > brak poczucia winy wyrażający się obojętnością lub racjonalizacją wyrządzania krzywdy, szkodzenia i okradania innych;

    Odnośnie borderline piszą o "stałym wzorcu zachowań i doświ
    > adczania emocji". Ale my nie jesteśmy na wykładzie akademickim a Ovonell nie j
    > est wykładowcą. To forum dyskusyjne z prawem do indywidualnego postrzegania pro
    > blemu, wolności oceny moralnej i swobody wyrażania opinii.

    Emocje nie podlegają ocenie moralnej.


    > To Twój problem. Ani On ani pozostali Dyskutanci nie mają obowiązku pisać wyłąc
    > znie tego, co Tobie się podoba. Jeśli chcesz bronić wizerunku BPD na forum, to
    > rób to w sposób rzeczowy i konkretny, bez wycieczek osobistych, insynuowaniu ko
    > muś braku wiedzy, hejtu bądź głupoty.

    trudno dyskutować rzeczowo z kimś, kto rzuca "borderki to kurfy" , bpd krzywdzą innych etc.

    > Przecież nikt nie napisał, że to pluskwy, więc po co te truizmy?

    ktoś tutaj kiedyś o "spadach" pisał w kontekście zaburzeń ... więc to nie taki znowu oczywisty truizm
  • ovonell 02.02.19, 16:03
    border.szary:
    "(...) ICD10 - osobowość dyssocjalna...: ... ... ".

    Widzisz, to nie jest tak, że możesz sobie wziąć icd10 lub dsmIV/V, przyłożyć poszczególne punkty do danego egzemplarza człowieka i już wysnuwać wnioski nt. osoby wg danej kategorii z icd/dsm.
    Gdyby tak było, po co istniałaby w ogóle medycyna? Są kategorie diagnostyczne dla zawału serca, dla choroby nowotworowej, więc możemy sobie sami zdiagnozować co nam dolega, prawda? Tyle, że to aż tak prosto nie działa.
    Osoba z dyssocjalnym nie ma (nie posiada w swoim systemie umysłowym) norm, wartości, zasad moralnych. Natomiast osoba z BPD je posiada. Ale że żyje na każdym polu wg trybu zero-jedynkowego (idealizacja-dewaluacja, dobry-zły, kocham-nienawidzę, itd. czyli pełne rozszczepienie na każdej płaszczyźnie życia) to i na moralnej płaszczyźnie jest raz na etapie przestrzegania surowych norm moralnych, a za chwilę już na drugim biegunie - czyli na etapie łamania tych norm (to coś ala "bulimia moralna"). Tak więc jaką wartość mają te "normy moralne u BPD", kiedy są jak chorągiewka - rano są i są właściwe, ale już po południu są deptane i wyrzucane do kanału. Założeniem (sensem istnienia) takich pojęć jak moralność, wartości, zasady czy etyka - jest ich stałość i niezmienność (niezależnie od tego, czy jest to dla mnie korzystne czy nie, czy mi się opłaca bądź nie, niezależne od stanu emocji). To takie pojęcia, które podlegają zasadzie, że "nie ma >trochę<, bo albo to jest albo tego nie ma (tak jak nie można być "trochę w ciąży"). Dlatego wszelka moralność jako "warunkowa", relatywistyczna, w odniesieniu do własnych korzyści albo też jakkolwiek zmienna (ulubione zwrot u BPD: "w zależności od sytuacji") powoduje, że... nie jest to żadna moralność (czyli występuje jej brak, choć istniało fałszywe przekonanie, że ona jakoś tam jednak istnieje).
  • border.szary 03.02.19, 00:38
    ovonell napisał(a):

    > Widzisz, to nie jest tak, że możesz sobie wziąć icd10 lub dsmIV/V, przyłożyć po
    > szczególne punkty do danego egzemplarza człowieka i już wysnuwać wnioski nt. os
    > oby wg danej kategorii z icd/dsm.

    Jasne, do tego służą teksty mędrców - takie, jak zalinkowany przez Ciebie.


    > Osoba z dyssocjalnym nie ma (nie posiada w swoim systemie umysłowym) norm, wart
    > ości, zasad moralnych.

    Osobiście spotkałam mężczyznę że zdiagnozowanym dyssocjalnym z bardzo rozbudowanym systemem zasad moralnych właśnie. Niestety był kompletnie pozbawiony empatii.
    W efekcie krzywdził.
    Dlatego zgłosił się na terapię. Której zresztą nie ukończył

    Natomiast osoba z BPD je posiada. Ale że żyje na każdym
    > polu wg trybu zero-jedynkowego (idealizacja-dewaluacja, dobry-zły, kocham-niena
    > widzę, itd. czyli pełne rozszczepienie na każdej płaszczyźnie życia) to i na mo
    > ralnej płaszczyźnie jest raz na etapie przestrzegania surowych norm moralnych,
    > a za chwilę już na drugim biegunie - czyli na etapie łamania tych norm (to coś
    > ala "bulimia moralna"). Tak więc jaką wartość mają te "normy moralne u BPD", ki
    > edy są jak chorągiewka - rano są i są właściwe, ale już po południu są deptane
    > i wyrzucane do kanału.

    Albo Ty się mylisz, albo ja nie mam BPD.
    Moje normy pozostają niezmienne niezależnie od moich emocji.
    Mogę w ramach niestabilnego obrazu siebie w sposób gwałtowny zmienić normy moralne. Na przykład przechodząc na islam, albo stając się skrajnie liberalna. Ale wtedy zmiana norm jest skutkiem zmiany światopoglądu (a to rzadko robi się częściej niż raz na kilka miesięcy).

    Poza tym szczerze nie rozumiem co ma wspólnego mechanizm idealizacji / dewaluacji z zasadami moralnymi.
  • ovonell 03.02.19, 00:47
    "(...) Poza tym szczerze nie rozumiem co ma wspólnego mechanizm idealizacji / dewaluacji z zasadami moralnymi.".

    Wszystko.

    Co do reszty Twojego wpisu: może po prostu wystarczy być mniej upartą...
    Pozdrowienia.
  • ovonell 02.02.19, 14:19
    border.szary:
    Ale nie zgadzam się na używanie do tego celu diagnozy BPD'. Zwłaszcza, kiedy nie ma większego znaczenia, czy to BPD, czy nie. Ot taki poręczny skrót myślowy na opisanie jakiegoś zbioru negatywnych zachowań.

    -- "(...) kiedy nie ma większego znaczenia, czy to BPD, czy nie.". Ależ to ma kolosalne znaczenie. To nie są "jakieś negatywne zachowania", a jednak pewien trwały schemat. To nie grypa, to nie fochy i to nie wahania nastroju, ale jednak - zgodnie z nazwą - zaburzenie (wpływające jednak na uczucia wyższe oraz oceny moralne). Osoba z BPD o 10-ej rano w jakiejś sytuacji społecznej może mieć jedne wartości etyczne, a o 13-ej, w innej sytuacji już zupełnie inne lub nawet odwrotne (co rodzi pytanie - czy w ogóle są to jakieś wartości etyczne, kiedy ich stałość jest na poziomie powiewów wiatru?). I trochę bliskie jest postawie: dobre jest tylko to, co jest dla mnie korzystne.
    BPD łączy również pewna stała: nigdy nie chcą przyjąć negatywnych informacji na swój własny temat (co border szary prezentuje tu również), chociaż w głębi serca przecież same siebie często oceniają bardzo negatywnie (to taki paradoks).

    leda16:
    Niestety, to coś więcej niż zbiór negatywnych zachowań. To jest schemat postępowania ludzi, którzy z jakichś względów nie zinternalizowali wartości, norm i zasad współżycia moralnego obowiązujących w społeczeństwie.

    -- I to jest jedna z tych informacji, których osoby z BPD nie chcą, (wg siebie) nie mogą i za nic nie przyjmą. Będzie szarpanie, kopanie i wrzask jak u małego dziecka, które chce dostać zabawkę (tu: uważa, że "wcale tak nie jest, bo przecież - każda osoba z BPD jest inna"), a rodzic mówi, że jej nie kupi, bo nie ma pieniędzy (tu: po prostu w diagnozach to zjawisko jednak występuje). Ale tu forumowi eksperci naczytali się w internecie i upierają się, że przecież jest 256 odmian zaburzenia borderline.
  • border.szary 03.02.19, 00:55
    Border szary może przyjąć (bądź odrzucić) jedynie krytykę jego dotyczącą
    Natomiast nie zamierza chwali się czynami, których nie dokonał.
    Są oczywiście rzeczy, które zrobiłam i których się wstydzę, ale one nie mają nic wspólnego z tym, o czym piszesz. I nie wydaje mi się, żebym była jakoś wybitnie oryginalna wśród osób z BPD.

    256 odmian BPD jest prostym wynikiem działań matematycznych na poziomie tabliczki mnożenia. Przy czym jest to wynik nie uwzględniający możliwości łączenia się BPD z innymi zaburzeniami bądź chorobami psychicznymi :)
  • ovonell 03.02.19, 01:20
    "(...) 256 odmian BPD jest prostym wynikiem działań matematycznych na poziomie tabliczki mnożenia.".

    256 to oszustwo! BPD jest jedno (odmiany to tylko ucieczka dla osób z BPD, żeby można było obronić swoje mega "wyjątkowe - mega-mega-niezwyczajne" ego).
    BPD jest zawsze połączone z czymś: np. histrionicznym, narcystycznym, psychotycznym, chad, często bulimią/z. odżywiania, itd., itp.).
    Nie bij piany - idź na terapię humanistyczną i nie broń własnego pokręcenia (tj. nie usprawiedliwiaj się - uwierz, że świat ma to naprawdę w dooooopie!).
  • border.szary 03.02.19, 03:40
    ovonell napisał(a):


    > 256 to oszustwo! BPD jest jedno (odmiany to tylko ucieczka dla osób z BPD, żeby
    > można było obronić swoje mega "wyjątkowe - mega-mega-niezwyczajne" ego).
    > BPD jest zawsze połączone z czymś: np. histrionicznym, narcystycznym, psychotyc
    > znym, chad, często bulimią/z. odżywiania, itd., itp.).
    > Nie bij piany - idź na terapię humanistyczną i nie broń własnego pokręcenia (tj
    > . nie usprawiedliwiaj się - uwierz, że świat ma to naprawdę w dooooopie!).

    Nie bierz wszystkiego tak dosłownie i serio, bo to Cię kiedyś zabije :)

    Na marginesie: jaki jest twój ulubiony filozof?
  • leda16 03.02.19, 09:25
    border.szary napisał(a):
    Nie bierz wszystkiego tak dosłownie i serio, bo to Cię kiedyś zabije :)


    Oj Borderze, przecież to Ty w tym celujesz. Traktujesz wypowiedzi Dyskutantów na temat zaburzeń borderline jako osobistą zniewagę, jeszcze dalej posuwa się Efce13 (primo voto Brzask), postrzegając krytykę ich moralnych niedostatków (zdradę, kłamstwo, rozwiązłość seksualną, brak kontroli emocjonalnej, beztroskie narażanie cudzego życia i zdrowia umiłowaniem szybkiej jazdy autem) jako... "chamski, ordynarny" hejt i dyskryminację.





    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 03.02.19, 18:34
    "Nie bierz wszystkiego tak dosłownie i serio, bo to Cię kiedyś zabije :)
    Na marginesie: jaki jest twój ulubiony filozof?"

    Wg mnie - częściej zabija robienie sobie jaj z poważnych spraw.
    Filozof? Platon. A jego "jaskinia platońska" bardzo kojarzy mi się właśnie z BPD.
  • leda16 01.02.19, 11:41
    border.szary napisał(a):


    > Słoneczko, o moim cierpieniu, to Ty gufno wiesz.
    > Więc bądź uprzejmy nie pisać o cierpieniu borderka w cudzysłowie.


    I nie ma obowiązku wiedzieć. Każde forum służy wymianie poglądów a nie informowaniu pozostałych Uczestników o własnym cierpieniu i wysiłku, bo ja np. zawsze powiem, że jest cierpienie daleko bardziej godne współczucia niż Twoje a wysiłek dziecka z porażeniem mózgowym w procesie rehabilitacji w porównaniu z Waszym na terapii wręcz morderczy. To dziecko też samo siebie przy porodzie nie poraziło.



    > Nie jest moją winą, że los obdarował mnie akurat takimi genami, dał mi taki a n
    > ie inny temperament.


    Przypowieść ze Starego Testamentu - Pan wezwał do siebie sługi swoje i każdemu dał talent w dzierżawę. Po roku okazało się, że jeden sługa talenty powierzone przez Pana pomnożył, inny roztrwonił a jeszcze inny zakopał w ziemi (ot, border się zabił i poszedł do ziemi). Jaki z tego wniosek? Bóg dał Ci takie i INNE talenty. Dał Ci też wolną wolę odnośnie dysponowania nimi. Więc dlaczego oskarżasz geny, mózg, rodziców, otoczenie a siebie traktujesz z wyjątkową pobłażliwością?


    > Dorosłam.


    Dorosły bierze na siebie odpowiedzialność za swoje życie. i jest wdzięczy za otrzymany dar życia, najcenniejsze, co rodzice mogą dać dziecku. Ty nadal szukasz kozła ofiarnego.




    > JA ponoszę konsekwencję. Nie moi rodzice, nie dorośli od których byłam zależna.


    A kto ma ponosić, sąsiad? Już od nikogo zależna nie jesteś, masz wolną wolę, możesz rozwijać swoje talenty albo je trwonić zamiast szukać winnych.


    > To ja nie umiem rzeczy oczywistych.
    > Nie umiem czuć się bezpiecznie. Nie umiem zbudować w sobie poczucia stałości w
    > relacji z innymi. Nie umiem nie spodziewać się skrzywdzenia. Nie umiem zaufać.


    To się naucz zamiast epatować swoją roszczeniową postawą.

    > I tak - masz rację, Ovonell,
    > Takie jest życie.


    No, takie. Im dłużej będziesz bujać w obłokach, tym mocniej grzmotniesz o ziemię.


    > Tylko jest już zmęczona. Bo moje piepszone życie polega na ciągłym dbaniu, żeby
    > nikogo niechcący nie skrzywdzić. Żeby nad swoimi emocjami panować na tyle, by
    > inni ich nie widzieli. Ukrywać złość, ukrywać smutek, ukrywać lęk, ukrywać prze
    > wrażliwienie... Bo i po cholerę to robię? Nikt mi medalu nie da.


    Aż medalu? Zwykłe spokojne, bezkonfliktowe życie nie wystarczy? Ale to takie nudne prawda? O wiele ciekawsze będzie insynuowanie komuś z forumowiczów przestępstwa, sianie plotek i wmawianie mu intencji, których nie miał.



    > Chciałabym jeszcze odkryć korzyści, które wynikają z faktu, że próbuję moim poy
    > ebaniem jak najmniej szkodzić innym.



    Jeżeli dotąd ich nie "odkryłaś", spróbuj szkodzić innym jak najwięcej! Mogę Ci w tym pomóc. Podam tutaj swoje nazwisko i poczekam na pierwszą zniewagę bądź kryminalną insynuację z Twojej strony...Albo omów ten problem ze swoją terapeutką. To opcja daleko bezpieczniejsza dla Ciebie niż szkalowanie nicków w internecie.





    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 01.02.19, 13:25
    \Zwykłe spokojne, bezkonfliktowe życie nie wystarczy? Ale to takie nudne prawda?\
    Celny strzał.
    Niestety, ale takie myślenie u BPD jest właśnie powszechne. Oni przecież muszą przeżywać wszystko na najwyższych skrajach (inaczej - jak często mówią - "nic nie czują", no i wg nich - do cholery, przecież zawsze "coś się musi dziać").

    \Albo omów ten problem ze swoją terapeutką.\
    Takie rozmowy najczęściej wyglądają tak:
    >Owszem, skrzywdziłam bliskiego, ale pani nawet nie wie, jak ja podczas tego krzywdzenia cierpiałam. Przede wszystkim potrzebuję teraz wsparcia w moim cierpieniu, a nie dokładania mi jeszcze dodatkowych cierpień rozmowami o tym i analizą krzywd, które wyrządziłam.<.
    I koło się zamyka. :(

    Obwinianie świata, projekcja na innych ludzi, wyparcie uczuć, kosmiczny egocentryzm, oczekiwanie korzyści/"medali", zafiksowanie na emocjach (i ślepa wiara w nie), przekonanie o życiu opartym jedynie na strategiach wykorzystywania i/lub oszukiwania - to wszystko powoduje, że osoby BPD nie wytrzymują dłużej w terapii.
    No i, rzecz jasna, po pewnym czasie - nic się ni dzieje, nuda przecież (a my potrzebujemy emocji oczywista, potrzebujemy po to, żeby żyć! Żyć i ... dalej cierpieć (wszak: sensem życia bordera... jest cierpienie).
  • border.szary 01.02.19, 13:55
    ovonell napisał(a):

    > \Zwykłe spokojne, bezkonfliktowe życie nie wystarczy? Ale to takie nudne prawda
    > ?\
    > Celny strzał.
    > Niestety, ale takie myślenie u BPD jest właśnie powszechne. Oni przecież muszą
    > przeżywać wszystko na najwyższych skrajach (inaczej - jak często mówią - "nic n
    > ie czują", no i wg nich - do cholery, przecież zawsze "coś się musi dziać").

    Nie Ovonell, mylisz się.
    Spokój, nic się nie dzieje - to stan, który produkuje lęk. Nie z powodu nudy. Ale ile można czekać na wpierdol. Bo czekanie na wpierdol jest talentem wyniesionym z domu.
    I to dzieje się na poziomie fizjologicznym.
    Można w tym trwać - od cholery trudne i wymagające przekonania o swojej niewinności.
    Albo sprowokować awanturę, żeby dłużej nie trwać w gotowości do ucieczki/obrony/ataku.


    > \Albo omów ten problem ze swoją terapeutką.\
    > Takie rozmowy najczęściej wyglądają tak:
    > >Owszem, skrzywdziłam bliskiego, ale pani nawet nie wie, jak ja podczas teg
    > o krzywdzenia cierpiałam. Przede wszystkim potrzebuję teraz wsparcia w moim cie
    > rpieniu, a nie dokładania mi jeszcze dodatkowych cierpień rozmowami o tym i ana
    > lizą krzywd, które wyrządziłam.<.
    > I koło się zamyka. :(

    Muszę to przesłać mojej terapeutce. Niech też zazna odrobinę rozrywki.


    > Obwinianie świata, projekcja na innych ludzi, wyparcie uczuć, kosmiczny egocent
    > ryzm, oczekiwanie korzyści/"medali", zafiksowanie na emocjach (i ślepa wiara w
    > nie), przekonanie o życiu opartym jedynie na strategiach wykorzystywania i/lub
    > oszukiwania - to wszystko powoduje, że osoby BPD nie wytrzymują dłużej w terapi
    > i.

    Najkrótsza moją terapia trwała 1,5 roku. I to terapeuta zrezygnował.
  • leda16 02.02.19, 12:36
    border.szary napisał(a):
    Nie Ovonell, mylisz się.
    > Spokój, nic się nie dzieje - to stan, który produkuje lęk. Nie z powodu nudy. A
    > le ile można czekać na wpierdol. Bo czekanie na wpierdol jest talentem wyniesio
    > nym z domu.
    > I to dzieje się na poziomie fizjologicznym.
    > Można w tym trwać - od cholery trudne i wymagające przekonania o swojej niewinn
    > ości.
    > Albo sprowokować awanturę, żeby dłużej nie trwać w gotowości do ucieczki/obrony
    > /ataku.


    Oczywiście, oczekiwanie na bęcki powoduje lęk. Natomiast znowu odniosę się do bezproduktywności prowadzonej terapii, na której pacjent nie uświadomił sobie, że: a/ już od dawna dzieckiem nie jest, b/obecna sytuacja to nie powtórka z dzieciństwa, c/zamiast prowokować kolejne awantury należy odejść a dodatkową korzyścią będzie pozbycie się lęku. d/uwierzyć raz na zawsze, że nie będzie wpierdolu a co najwyżej porzucenie, do którego partner ma prawo, jeśli śluby były na prześcieradle a nie w Kościele bądź w USC.


    > Muszę to przesłać mojej terapeutce. Niech też zazna odrobinę rozrywki.


    Hmmm, to jakaś rozrywkowa dziewczyna z tej Twojej terapeutki. Ma dobry ubaw a Ty (my?) jeszcze za to płacisz.



    > Najkrótsza moją terapia trwała 1,5 roku. I to terapeuta zrezygnował.


    Czemu zrezygnował?

    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 02.02.19, 14:00
    leda16 napisała:

    > Oczywiście, oczekiwanie na bęcki powoduje lęk. Natomiast znowu odniosę się do
    > bezproduktywności prowadzonej terapii, na której pacjent nie uświadomił sobie,
    > że: a/ już od dawna dzieckiem nie jest, b/obecna sytuacja to nie powtórka z d
    > zieciństwa, c/zamiast prowokować kolejne awantury należy odejść a dodatkową kor
    > zyścią będzie pozbycie się lęku. d/uwierzyć raz na zawsze, że nie będzie wpierd
    > olu a co najwyżej porzucenie, do którego partner ma prawo, jeśli śluby były na
    > prześcieradle a nie w Kościele bądź w USC.

    zapewniam Cię, że nie jestem intelektualnie upośledzona.
    mogę siłą woli nie uciec/nie zaatakować, ale nie poczuję siłą woli przyjemności wynikającej z bycia w bliskiej relacji
    na terapię poszłam dlatego, że moja część emocjonalna nie reagowała pozytywnie na argumenty rozumu

    > Hmmm, to jakaś rozrywkowa dziewczyna z tej Twojej terapeutki. Ma dobry ubaw a T
    > y (my?) jeszcze za to płacisz.

    fakt, ma kobieta poczucie humoru (co bardzo cenne jest)
    gdyby usłyszała ode mnie >Owszem, skrzywdziłam bliskiego, ale pani nawet nie wie, jak ja podczas tego krzywdzenia cierpiałam. Przede wszystkim potrzebuję teraz wsparcia w moim cierpieniu, a nie dokładania mi jeszcze dodatkowych cierpień rozmowami o tym i analizą krzywd, które wyrządziłam.<. to uznałaby, że jaja sobie z niej robię.
    To po prostu tak nie wygląda.

    > Czemu zrezygnował?

    Uznał, że nurt w którym on pracuje (CBT), w moim przypadku jest nieskuteczny.
  • leda16 02.02.19, 15:58
    border.szary napisał(a):
    zapewniam Cię, że nie jestem intelektualnie upośledzona.

    O niczym takim nie pomyślałam. Ludzie umysłowo upośledzeni siedzą w PDPS a nie hulają po forach dyskusyjnych.

    > mogę siłą woli nie uciec/nie zaatakować, ale nie poczuję siłą woli przyjemności
    > wynikającej z bycia w bliskiej relacji
    > na terapię poszłam dlatego, że moja część emocjonalna nie reagowała pozytywnie
    > na argumenty rozumu


    Toteż nie mówię o sile woli, tylko o sile rozumu. Atakując tym bardziej nie poczujesz. No ale na terapii też się uczysz kontrolować emocje rozumem a nie dogadzać swojemu czujstwu.


    > Uznał, że nurt w którym on pracuje (CBT), w moim przypadku jest nieskuteczny.


    Ta terapia powinna trwać do 6-ciu miesięcy a nie 18. Jest uważana za najskuteczniejszą ofertę. Skoro nie to podejście to jakie inne?




    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 02.02.19, 16:28
    leda16:
    "Ta terapia powinna trwać do 6-ciu miesięcy a nie 18. Jest uważana za najskuteczniejszą ofertę. Skoro nie to podejście to jakie inne?".

    Zgodzę się z tym, że to terapia krótkoterminowa. Ale jednak jej skuteczność nie podlega dyskusji wtedy, gdy masz nerwicę natręctw, bolisz się latać, nie podajesz ręki ludziom bo istnieją zarazki lub boisz się ciemności albo zamkniętych pomieszczeń. Wg mnie BPD jest dla tego podejścia zbyt skomplikowane. Ale to terapia krótka, owszem 6-my to maks. Jak brak efektów, to należałoby to faktycznie zatrzymać.
    Obecnie "modne" jest DBT. Osobiście nie wierzę w to podejście, ale się nie upieram przy swoim. Jak komuś pomaga, to czemu nie?
    Przy BPD też absolutnie należy unikać psychoanalizy (rozdrapie tylko rany i zazwyczaj bardziej zaszkodzi a nie pomoże).
    Osobiście polecę podejście humanistyczne połączone z pozytywnym spojrzeniem na wielowiekową społeczną filozofią konserwatywną (ale to dziś jest przecież niepoprawne politycznie).
  • leda16 02.02.19, 17:47
    Miejmy nadzieję, że "border szary" napisze, jaka terapia Jej pomaga i poznamy wady oraz zalety tej modalności.

    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 03.02.19, 01:02
    leda16 napisała:

    > Miejmy nadzieję, że "border szary" napisze, jaka terapia Jej pomaga i poznamy w
    > ady oraz zalety tej modalności.
    >
    Porzuć nadzieję. Forum to nie jest miejsce, na którym chciałabym pisać o mojej obecnej terapii. Może kiedyś, kiedy ją zakończę.

    Na marginesie: zasadniczo cbt jest terapią krótkoterminową. Wyjątek stanowią zaburzenia osobowości, dla których szacowany czas trwania wynosi dwa, trzy lata.
  • ovonell 03.02.19, 01:23
    CBT jest dobre, jak np. boisz się pająków. Ty masz (niestety) większy problem. :(
  • leda16 03.02.19, 08:55
    border.szary napisał(a):
    Porzuć nadzieję. Forum to nie jest miejsce, na którym chciałabym pisać o mojej
    > obecnej terapii. Może kiedyś, kiedy ją zakończę.


    Rozumiem. Nieuchwytna intelektualnie, mistyczna komunia dusz, o której metodach nie da się podać rzeczowych informacji :)



    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 03.02.19, 01:21
    ovonell napisał(a):

    > Osobiście polecę podejście humanistyczne połączone z pozytywnym spojrzeniem na
    > wielowiekową społeczną filozofią konserwatywną (ale to dziś jest przecież niepo
    > prawne politycznie).

    Zaskoczyłeś mnie.
    Mógłbyś jakoś to rozwinąć?

  • ovonell 03.02.19, 01:29
    Jak mam to rozwinąć? Przytoczyć cytat: "człowiek to brzmi dumnie"? Mam Cię namówić do czytania Biblii? Doceniania samego daru życia?
    Tak, do tego wszystkiego Cię namawiam!!! :)
  • ovonell 03.02.19, 01:41
    A jak nie o to pytałaś, to odpowiem inaczej: pojawiłaś się na tym świecie, to swoisty DAR (miliony się nie pojawiły) - nie spi@rdol tego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • border.szary 03.02.19, 03:35
    ovonell napisał(a):

    > A jak nie o to pytałaś, to odpowiem inaczej: pojawiłaś się na tym świecie, to s
    > woisty DAR (miliony się nie pojawiły) - nie spi@rdol tego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    > !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Ja skromnie o to podejście humanistyczne, bo wiesz...ta akceptacja bezwarunkowa...
    Poza tym do leczenia BPD to humaniści się średnio garną. Już bardziej ci od egzystencjalnej... Yalom całkiem słusznie pisze
  • border.szary 01.02.19, 13:44
    leda16 napisała:

    > border.szary napisał(a)

    > I nie ma obowiązku wiedzieć. Każde forum służy wymianie poglądów a nie informo
    > waniu pozostałych Uczestników o własnym cierpieniu i wysiłku

    Napisz to w wątku ex partnera 'skrzywdzonego' przez rzeczywiste bądź urojone BPD'.

    , bo ja np. zawsze
    > powiem, że jest cierpienie daleko bardziej godne współczucia niż Twoje a wysił
    > ek dziecka z porażeniem mózgowym w procesie rehabilitacji w porównaniu z Waszym
    > na terapii wręcz morderczy. To dziecko też samo siebie przy porodzie nie poraz
    > iło.

    No faktycznie... Ja w wieku owego dziecka zajęta byłam próbami przewidzenia, czy dzisiejszego popołudnia będziemy śpiewać 'Chwalce łąki umajone' i one pieśni ku czci Najświętszej Panienki, czy może dostanę smyczą po plecach za coś, co źle zrobiłam, ale jeszcze nie wiem, że to było źle. Więc w sumie lajcik.

    Poza tym ja nie o terapii pisałam.

    > > Nie jest moją winą, że los obdarował mnie akurat takimi genami, dał mi ta
    > ki a n
    > > ie inny temperament.
    >
    >
    > Przypowieść ze Starego Testamentu - Pan wezwał do siebie sługi swoje i każdemu

    To Nowy Testament, Leda, Nowy.

    > dał talent w dzierżawę. Po roku okazało się, że jeden sługa talenty powierzone
    > przez Pana pomnożył, inny roztrwonił a jeszcze inny zakopał w ziemi (ot, border
    > się zabił i poszedł do ziemi). Jaki z tego wniosek? Bóg dał Ci takie i INNE
    > talenty. Dał Ci też wolną wolę odnośnie dysponowania nimi. Więc dlaczego oskarż
    > asz geny, mózg, rodziców, otoczenie a siebie traktujesz z wyjątkową pobłażliwoś
    > cią?

    Z pobłażliwością? Nie. Po prostu nie obwiniam siebie o to, co nie jest moją winą.
    A rzeczywiste talenty mają się dobrze. Kwitną i jak wszystko pójdzie dobrze to zaowocują.


    > Dorosły bierze na siebie odpowiedzialność za swoje życie. i jest wdzięczy za ot
    > rzymany dar życia, najcenniejsze, co rodzice mogą dać dziecku. Ty nadal szukasz
    > kozła ofiarnego.

    Ano widzisz - ja nie jestem wdzięczna.
    I nie szukam kozła ofiarnego, jedynie staram się sprawiedliwie rozłożyć odpowiedzialność.


    > A kto ma ponosić, sąsiad?

    Bliska mi osoba była wykorzystywana seksualnie przez sąsiada. Jako kilkuletnie dziecko. I to ona ponosiła tego konsekwencje jako dorosła.
    Sąsiad do śmierci swojej miał się świetnie.


    Już od nikogo zależna nie jesteś, masz wolną wolę, mo
    > żesz rozwijać swoje talenty albo je trwonić zamiast szukać winnych.

    > To się naucz zamiast epatować swoją roszczeniową postawą.

    A na jakiej podstawie sądzisz, że się nie uczę? Bo o tym piszę?
    Nie mam prawa pisać, że coś jest dla mnie trudne? Dlaczego? Bo Tobie się nie podoba?

    > Aż medalu? Zwykłe spokojne, bezkonfliktowe życie nie wystarczy? Ale to takie nu
    > dne prawda?

    A co to ma wspólnego z nudą?
    Doprawdy nic.


    O wiele ciekawsze będzie insynuowanie komuś z forumowiczów przestę
    > pstwa, sianie plotek i wmawianie mu intencji, których nie miał.

    Nie insynuowałam Ci przestępstwa, tylko bezmyślność.
    Ale rozumiem, że Ty nie widzisz nic nagannego w swojej wypowiedzi ówczesnej. Na Twój brak empatii i autorefleksji nie mam wpływu.

    > Jeżeli dotąd ich nie "odkryłaś", spróbuj szkodzić innym jak najwięcej! Mogę Ci
    > w tym pomóc. Podam tutaj swoje nazwisko i poczekam na pierwszą zniewagę bądź kr
    > yminalną insynuację z Twojej strony...

    Wybacz, ale nie jesteś warta moich wysiłków.
    Poza tym nie czerpię przyjemności ze szkodzenia innym
    Nie oceniają innych według siebie.

    > . To opcja daleko bezpieczniejsza dla Ciebie niż szkalowanie nicków w interneci
    > e.
    >

    Szkalowanie?
    Chyba nie wstydzisz się swoich wpisów na innym forum. I przecież nie widzisz nic nagannego w tym, co pisałaś.
    W ogóle uważam, że powinnaś złożyć zażalenie do administracji forum gazeta w związku z pezpodstawnym usunięciem twoich postów.
    >
    >
  • kratka5 01.02.19, 15:10
    border szary mogę napisać do Ciebie na prv?uzywasz maila gazetowego?
  • border.szary 02.02.19, 14:01
    kratka5 napisała:

    > border szary mogę napisać do Ciebie na prv?uzywasz maila gazetowego?

    wybacz, ale piszę tylko na forum;
  • kratka5 04.02.19, 10:54
    Ok😊
  • leda16 02.02.19, 11:52
    border.szary napisał(a):
    > Napisz to w wątku ex partnera 'skrzywdzonego' przez rzeczywiste bądź urojone BP
    > D'.


    Tyle, że oni nie epatują swoim urojonym czujstwem, cierpią z konkretnych powodów a Ty jesteś zrozpaczona, ponieważ zmuszasz się do uczciwego postępowania.



    > No faktycznie... Ja w wieku owego dziecka zajęta byłam próbami przewidzenia, cz
    > y dzisiejszego popołudnia będziemy śpiewać 'Chwalce łąki umajone' i one pieśni
    > ku czci Najświętszej Panienki, czy może dostanę smyczą po plecach za coś, co źl
    > e zrobiłam, ale jeszcze nie wiem, że to było źle. Więc w sumie lajcik.


    Rehabilitację mózgowego porażenia dziecięcego rozpoczyna się już w niemowlęctwie. Wówczas nie umie ono jeszcze mówić ani śpiewać. I po co tak obsesyjnie koncentrujesz się na swoim złym dzieciństwie? W czymś Ci to pomaga, czy jedynie służy usprawiedliwieniu krzywdzenia ludzi, którzy Cię kochają?


    > Poza tym ja nie o terapii pisałam.


    A ja wyobrażałam sobie, że z uwagi na ciężkie dewiacje moralne, terapia przenika całe Twoje życie.



    > To Nowy Testament, Leda, Nowy.


    Pewnie masz rację. Na tej przypowieści wychowały się trzy pokolenia w mojej rodzinie, dlatego mam do niej wielki sentyment. Ona również może stanowić podstawę terapii np. w prostowaniu zaniżonej samooceny.


    > Z pobłażliwością? Nie. Po prostu nie obwiniam siebie o to, co nie jest moją win
    > ą.


    Krzywdzenie innych ludzi, zwłaszcza najbliższych, nie jest Twoją winą?! A czyją, ofiar krzywdy?


    > A rzeczywiste talenty mają się dobrze. Kwitną i jak wszystko pójdzie dobrze to
    > zaowocują.


    No i to jest jedna godna szacunku informacja. Aby rozwijać swoje talenty nie potrzeba w tym celu krzywdzić ludzi.



    > Ano widzisz - ja nie jestem wdzięczna.


    To może oznaczać wiele rzeczy łącznie z brakiem szacunku do siebie, brakiem radości ze swoich osiągnięć, tolerancji, dostrzegania wartości i priorytetów, deficytem norm moralnych i in.


    > I nie szukam kozła ofiarnego, jedynie staram się sprawiedliwie rozłożyć odpowie
    > dzialność.


    Niestety, z chwilą osiągnięcia dorosłości wyłącznie Ty jesteś odpowiedzialna za swoje decyzje i wybory. Jeśli tego nie rozumiesz, cała Twoja terapia (przekaż to terapeutce, a jakże.) funta kłaków nie warta. Zawsze będziesz miała poczucie krzywdy i szukała winnych swoich błędów i złych decyzji.


    > Bliska mi osoba była wykorzystywana seksualnie przez sąsiada. Jako kilkuletnie
    > dziecko. I to ona ponosiła tego konsekwencje jako dorosła.


    Ale jaki to ma związek z Tobą? Tego, co robiono tamtemu dziecku żadną miarą nie odmienisz, czasu nie cofniesz. I tylko wciąż pozostaje aktualne pytanie - po cholerę znowu tam lazła? Teraz zaś piszesz - jest dorosła - więc znowu tylko ona (nie otoczenie) decyduje, jakie znaczenie nada tym faktom. Pozwoli, żeby spaprały jej resztę życia? To też będzie tylko jej decyzja tyle, że głupia.


    > A na jakiej podstawie sądzisz, że się nie uczę? Bo o tym piszę?
    > Nie mam prawa pisać, że coś jest dla mnie trudne? Dlaczego? Bo Tobie się nie po
    > doba?


    Przecież nikt Ci tego prawa nie odbiera. Tylko to jest temat do gabinetu psychologa a nie na forum dyskusyjne. Nie powinnaś się więc dziwić, że Ovonell złapał wiatr w żagle :) Jednak chyba zdajesz sobie sprawę, że wypowiedź - bardzo cierpię gdy muszę się powstrzymywać od krzywdzenia kochających mnie ludzi, stawia Twoje zasady moralne w wyjątkowo plugawym świetle? Bo przeciętny człowiek cierpi nawet wówczas, gdy przypadkowo skrzywdzi. Ale wówczas leci z kwiatami, przeprasza, chce wynagrodzić . Ty uważasz za wielką łaskę jak się od nikczemności wobec nich powstrzymasz, nawet medal Cię nie zadowala.




    > Ale rozumiem, że Ty nie widzisz nic nagannego w swojej wypowiedzi ówczesnej. Na
    > Twój brak empatii i autorefleksji nie mam wpływu.


    Dokładnie. Nie widzę niczego nagannego w wyrażeniu swojej opinii. Co więcej, uważam, że Ty i osoby, które mają potrzebę uzyskiwać empatię na forum dyskusyjnym, powinny swoje roszczenia znosić do gabinetu psychoterapeutycznego, jeśli brak im rodziny i przyjaciół. Dyskutanci nie mają wobec nich obowiązku dawania wsparcia, empatii i w ogóle prowadzenia koncertu życzeń.



    > Wybacz, ale nie jesteś warta moich wysiłków.
    > Poza tym nie czerpię przyjemności ze szkodzenia innym



    Czyli krzywdzenie jest wysiłkiem, nie krzywdzenie jeszcze większym wysiłkiem, ba nawet cierpieniem za które medal się należy...W sumie tak się w tym swoim cierpieniu zakałapućkałaś, że sama nie wiesz o co Ci chodzi.




    > Chyba nie wstydzisz się swoich wpisów na innym forum. I przecież nie widzisz ni
    > c nagannego w tym, co pisałaś.


    Dlaczego miałabym się wstydzić? Zwłaszcza skoro Ty swojego (wybacz, ale brak mi precyzyjnego określenia) zwyrodnienia moralnego się nie wstydzisz. Nie przysparza mi cierpienia powstrzymanie się od skopania nawet psa, który mnie kocha bo...miałam trudne dzieciństwo. W moim mózgu nigdy nie zaświtałby pomysł, żeby to swoje trudne dzieciństwo na nim odreagować.





    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 02.02.19, 14:52
    leda16 napisała:

    > Rehabilitację mózgowego porażenia dziecięcego rozpoczyna się już w niemowlęctwi
    > e. Wówczas nie umie ono jeszcze mówić ani śpiewać. I po co tak obsesyjnie konce
    > ntrujesz się na swoim złym dzieciństwie? W czymś Ci to pomaga, czy jedynie służ
    > y usprawiedliwieniu krzywdzenia ludzi, którzy Cię kochają?

    Wyjaśnię prościutko: nie rodzimy się ukształtowani. Wiele czynników wpływa na to jakimi jesteśmy w dorosłości. Można gadanie i wpływie dzieciństwa na dorosłość uznać za psychologiczne pierdy.
    Problem zaczyna się wtedy, gdy okazuje się, że dzieciństwo (zwłaszcza pierwsze 4 lata) mogą zmienić budowę mózgu. Tak po prostu.
    I od tego nie da się odciąć zwykłym "było - minęło".

    > A ja wyobrażałam sobie, że z uwagi na ciężkie dewiacje moralne, terapia przenik
    > a całe Twoje życie.

    w kręgu chrześcijańskim na dewiacje moralne wpływa nawrócenie

    > Krzywdzenie innych ludzi, zwłaszcza najbliższych, nie jest Twoją winą?! A czyją
    > , ofiar krzywdy?

    A czemu czynisz założenie, że krzywdzę?

    > Niestety, z chwilą osiągnięcia dorosłości wyłącznie Ty jesteś odpowiedzialna za

    > I tylko wciąż pozostaje aktualne pytanie - po c
    > holerę znowu tam lazła?

    Czy Ty może jesteś z tych, co uważają, że ofiara gwałtu sama jest sobie winna, bo po co tam lazła, po co była ubrana tak, a nie inaczej, a w ogóle przecież to jej wina, bo jest atrakcyjną kobietą?

    > Nie powinnaś się więc dziwić, że Ovonell złapał
    > wiatr w żagle :) Jednak chyba zdajesz sobie sprawę, że wypowiedź - bardzo cie
    > rpię gdy muszę się powstrzymywać od krzywdzenia kochających mnie ludzi, stawia
    > Twoje zasady moralne w wyjątkowo plugawym świetle? Bo przeciętny człowiek cierp
    > i nawet wówczas, gdy przypadkowo skrzywdzi. Ale wówczas leci z kwiatami, przepr
    > asza, chce wynagrodzić . Ty uważasz za wielką łaskę jak się od nikczemności wo
    > bec nich powstrzymasz, nawet medal Cię nie zadowala.

    Wyjaśnię raz jeszcze:
    nie wywołuje we mnie cierpienia fakt, że kogoś nie krzywdzę; wręcz przeciwnie.

    Trudne jest dla mnie to, że abym nie krzywdziła niechcący, na skutek głupiego impulsu wynikającego z emocji (czasami nieadekwatnej do sytuacji, ale to można zobaczyć, kiedy emocje opadną) muszę się nieustannie kontrolować.
    To jest trudne i męczące.
    Nie mam komfortu ufania swoim emocjom.

    wyobraź sobie, że masz mocno poparzone plecy; z tyłu podchodzi do Ciebie ktoś bliski i mocno przytula do siebie.
    cieszysz się chwilą czy krzyczysz, bo boli?

    moim problemem nie są aberracje moralne, niedorozwój umysłowy czy fizyczny
    problemem są emocje, które bywają przesadne, albo wręcz nieadekwatne do sytuacji


    > Dyskutanci nie mają wobec nich obowiązku dawania wspa
    > rcia, empatii i w ogóle prowadzenia koncertu życzeń.

    nie mają
    sami decydują, kim i jacy chcą być


    > Zwłaszcza skoro Ty swojego (wybacz, ale brak m
    > i precyzyjnego określenia) zwyrodnienia moralnego się nie wstydzisz.

    gdzie ja pisałam o swoim zwyrodnieniu moralnym??????

    Nie przysp
    > arza mi cierpienia powstrzymanie się od skopania nawet psa, który mnie kocha bo
    > ...miałam trudne dzieciństwo.

    ja nawet cudzego psa nie kopię
    więcej - psa z przyjemnością pogłaszczę
    ale psy rozumiem na każdym poziomie siebie i nie mylę się w ocenie jego zachowań wobec mnie
  • leda16 02.02.19, 17:12
    border.szary napisał(a):
    Problem zaczyna się wtedy, gdy okazuje się, że dzieciństwo (zwłaszcza pierwsze
    > 4 lata) mogą zmienić budowę mózgu. Tak po prostu.
    > I od tego nie da się odciąć zwykłym "było - minęło".


    Nie wiem, czy mogą, nie ma chyba dostatecznych dowodów na tak kategoryczne stwierdzenia? Maltretowanie w dzieciństwie może z całą pewnością mózg uszkodzić ale zmienić jego budowę, w jakim sensie??? Przecie o naszym człowieczeństwie decyduje kora mózgowa. Jak ten mózg mógłby z powodu np. wykorzystywania seksualnego zmienić swoją budowę i w jakim celu skoro świadomość krzywdy z tym związanej wykształca się u dziecka wiele lat później (i tylko w niektórych kulturach) a wspomnienia tego ulegają zatarciu, o ile ten fakt nie jest wiele razy przez osoby dorosłe wałkowany i przypominany.
    Nie mam na myśli chrześcijańskiego podejścia do moralności, tylko świeckie, na Dekalogu oparte zresztą. Mój prywatny zaczyna się od 4 przykazania.

    >
    > A czemu czynisz założenie, że krzywdzę?


    Ależ sama tak napisałaś - " Bo moje piepszone życie polega na ciągłym dbaniu, żeby nikogo niechcący nie skrzywdzić...i po cholerę to robię? Nikt mi medalu nie da. Co najwyżej zażąda jeszcze więcej... Chciałabym jeszcze odkryć korzyści, które wynikają z faktu, że próbuję moim poyebaniem jak najmniej szkodzić innym. "


    > Czy Ty może jesteś z tych, co uważają, że ofiara gwałtu sama jest sobie winna,
    > bo po co tam lazła, po co była ubrana tak, a nie inaczej, a w ogóle przecież to
    > jej wina, bo jest atrakcyjną kobietą?

    Nie. Uważam, że dziecko powinno z wrzaskiem wypaść z takiego mieszkania i pierwszej napotkanej osobie opowiedzieć co się tam stało. I jeśli tego nie zrobiło, to nie znaczy, że samo się prosiło i jest winne, tylko nie rozumiało, że spotkała je krzywda. W przeciwieństwie do dziecka, gwałcona kobieta rozumie krzywdzące intencje sprawcy natychmiast. A teraz zastanów się co będzie, jeśli dorośli doprowadzą do świadomości dziecka fakt krzywdy? Moim zdaniem, ufundują mu traumę na wiele lat.


    > Wyjaśnię raz jeszcze:
    > nie wywołuje we mnie cierpienia fakt, że kogoś nie krzywdzę; wręcz przeciwnie.
    >
    > Trudne jest dla mnie to, że abym nie krzywdziła niechcący, na skutek głupiego i
    > mpulsu wynikającego z emocji (czasami nieadekwatnej do sytuacji, ale to można z
    > obaczyć, kiedy emocje opadną) muszę się nieustannie kontrolować.
    > To jest trudne i męczące.

    Ależ rozumiem, że kontrolowanie nadmiernej impulsywności może być bardzo trudne, ale dla takich osób jak Ty nie ma innej drogi niż powstrzymywanie się od takich reakcji antycypując karę, jaka Cię spotka. Bo zawsze potem jest kara, prawda? No cóż, mnie się to kojarzy z odruchami psa Pawłowa i może zamiast wieloletniego gadania, terapia awersyjna, analiza transakcyjna lub coś działającego podprogowo?

    > Nie mam komfortu ufania swoim emocjom.


    Wydaje mi się, że nikt nie powinien takiego komfortu oczekiwać w świetle faktu, że czasami nawet własny rozum nas oszukuje :)



    > moim problemem nie są aberracje moralne, niedorozwój umysłowy czy fizyczny
    > problemem są emocje, które bywają przesadne, albo wręcz nieadekwatne do sytuacj
    > i



    Ja to doskonale rozumiem, natomiast odnoszę wrażenie, że Tobie jakoś tak umyka związek między folgowaniem swoim emocjom a odczuciami ludzi, którym te emocje demonstrujesz. Oni mają dyskomfort, przykrość, poczucie niezrozumienia przez Ciebie ich intencji, poczucie krzywdy w najgorszym wypadku.



    > gdzie ja pisałam o swoim zwyrodnieniu moralnym??????


    Ja pisałam - jeśli folgując swoim emocjom wytwarzasz w odbiorcach, kochających Cię ludziach poczucie krzywdy, fundujesz im co jakiś czas Sajgon, to zachowujesz się nikczemnie, w sposób moralnie zwyrodniały.


    > ja nawet cudzego psa nie kopię


    Ooo, na pewno :) Cudzy by Cię zagryzł i wiesz o tym doskonale. A ponieważ nie podoba Ci się psia analogia, wyobraź sobie, że folgujesz swoim emocjom wobec szefa. Wypad z roboty masz jak w banku. Natomiast swojego chłopaka możesz przez dłuższy czas w ten sposób flekować, przepraszać i zaczynać od nowa. W końcu się odkocha, ale co przeżyje, to jego...




    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 02.02.19, 18:07
    leda16:
    \\ja nawet cudzego psa nie kopię.\\.
    Ooo, na pewno :) Cudzy by Cię zagryzł i wiesz o tym doskonale. A ponieważ nie podoba Ci się psia analogia, wyobraź sobie, że folgujesz swoim emocjom wobec szefa. Wypad z roboty masz jak w banku. Natomiast swojego chłopaka możesz przez dłuższy czas w ten sposób flekować, przepraszać i zaczynać od nowa. W końcu się odkocha, ale co przeżyje, to jego...

    :)))

    Pamiętam tekst z jakiegoś prasowego wywiadu z kieszonkowcem: pilnuję tego, żeby moja potencjalna ofiara nie wyglądała jak bokser wagi ciężkiej... :)))
    Szanowne forumowiczki: jesteście tak proste, przewidywalne, odrealnione, ,ze jak ktoś Was pozna, to całe Wasze "nadludzkie zdolności manipulacyjne" można - za przeproszeniem - wrzucić do kibla.
  • border.szary 03.02.19, 03:15
    ovonell napisał(a):

    > Pamiętam tekst z jakiegoś prasowego wywiadu z kieszonkowcem: pilnuję tego, żeby
    > moja potencjalna ofiara nie wyglądała jak bokser wagi ciężkiej... :)))

    Rozsądny człowiek :)

    > Szanowne forumowiczki: jesteście tak proste, przewidywalne, odrealnione, ,ze ja
    > k ktoś Was pozna, to całe Wasze "nadludzkie zdolności manipulacyjne" można - za
    > przeproszeniem - wrzucić do kibla.

    Eeeeee....nie rozumiem.... Wyjaśnisz?
  • border.szary 03.02.19, 03:12
    leda16 napisała:

    > Nie wiem, czy mogą, nie ma chyba dostatecznych dowodów na tak kategoryczne stwi
    > erdzenia? Maltretowanie w dzieciństwie może z całą pewnością mózg uszkodzić ale
    > zmienić jego budowę, w jakim sensie
    > uje kora mózgowa. Jak ten mózg mógłby z powodu np. wykorzystywania seksualnego
    > zmienić swoją budowę i w jakim celu skoro świadomość krzywdy z tym związanej wy
    > kształca się u dziecka wiele lat później (i tylko w niektórych kulturach)

    Artykuł napisany w kontekście uzależnień, ale nie tylko:

    www.miesiecznik.znak.com.pl/trauma-stres-i-biologia-uzaleznien/


    > Ja pisałam - jeśli folgując swoim emocjom wytwarzasz w odbiorcach, kochających
    > Cię ludziach poczucie krzywdy, fundujesz im co jakiś czas Sajgon, to zachowujes
    > z się nikczemnie, w sposób moralnie zwyrodniały.

    Niezwykle rzadko się awanturuję. Średnio raz na jakieś dwa lata, a przyczyną musi być solidna.

    > Ooo, na pewno :) Cudzy by Cię zagryzł i wiesz o tym doskonale.


    > . Natomiast swojego chłopaka możesz przez dł
    > uższy czas w ten sposób flekować, przepraszać i zaczynać od nowa.

    Może i mogę. Nie próbowałam

    Serio, naprawdę to tak trudno pojąć, że dowalanie wszystkim w koło nie jest moim centralnym objawem i problemem?

  • leda16 03.02.19, 09:15
    border.szary napisał(a):

    > leda16 napisała:
    Maltretowanie w dzieciństwie może z całą pewnością mózg uszkodz
    > ić ale
    > > zmienić jego budowę, w jakim sensie
    > > uje kora mózgowa. Jak ten mózg mógłby z powodu np. wykorzystywania seksua
    > lnego
    > > zmienić swoją budowę i w jakim celu skoro świadomość krzywdy z tym związa
    > nej wy
    > > kształca się u dziecka wiele lat później (i tylko w niektórych kulturach)
    >
    >
    > Artykuł napisany w kontekście uzależnień, ale nie tylko:
    >
    > www.miesiecznik.znak.com.pl/trauma-stres-i-biologia-uzaleznien/


    Artykuł rozpoczynający się omówieniem skutków deprywacji sensorycznej małpich niemowląt. Są to badania chyba sprzed 50 lat lub starsze. Dalej jest tylko gorzej. Autor miesza fizjologię z endokrynologią i neurologią jak groch z kapustą. Teza, że wykorzystywanie seksualne we wczesnym dzieciństwie zmienia budowę mózgu, w żaden sposób nie została udowodniona! Żeby uznać ją za pewnik, należałoby zaraz po urodzeniu poddać mózgi noworodków potężnej dawce rtg w postaci rezonansu magnetycznego (oczywiście za zgodą rodziców), potem poczekać, aż dziecko zostanie wykorzystane seksualnie, po fakcie zrobić jeszcze jeden RM, nie pomijając oczywiście grupy kontrolnej...Może w Auschwitz takie "naukowe" badania byłyby możliwe. Mimo wszystko miałam Cię za bardziej inteligentną osobę :(




    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 05.02.19, 01:19
    leda16 napisała:

    > border.szary napisał(a):
    >
    > > leda16 napisała:
    > Maltretowanie w dzieciństwie może z całą pewnością mózg uszkodz
    > > ić ale
    > > > zmienić jego budowę, w jakim sensie
    > > > uje kora mózgowa. Jak ten mózg mógłby z powodu np. wykorzystywania
    > seksua
    > > lnego
    > > > zmienić swoją budowę i w jakim celu skoro świadomość krzywdy z tym
    > związa
    > > nej wy
    > > > kształca się u dziecka wiele lat później (i tylko w niektórych kult
    > urach)
    > >
    > >
    > > Artykuł napisany w kontekście uzależnień, ale nie tylko:
    > >
    > > www.miesiecznik.znak.com.pl/trauma-stres-i-biologia-uzaleznien/
    >
    >
    > Artykuł rozpoczynający się omówieniem skutków deprywacji sensorycznej małpich n
    > iemowląt. Są to badania chyba sprzed 50 lat lub starsze. Dalej jest tylko gorze
    > j. Autor miesza fizjologię z endokrynologią i neurologią jak groch z kapustą.

    Owszem. Jest to artykuł 'z tezą', nie jest pracą naukową i jest tu groch z kapustą.
    Ale ponieważ tworzysz wrażenie osoby ceniącej bardziej wiedzę niż poglądy, to pomyślałam: artykuł średni, ale ponieważ zbiera w jednym miejscu sporo faktów, to Leda sobie poradzi - to sprawdzi, tamto ją może rozbawi, ale ogólnie zrozumie, o co chodzi.

    T
    > eza, że wykorzystywanie seksualne we wczesnym dzieciństwie zmienia budowę mózgu
    > , w żaden sposób nie została udowodniona!

    I nie da się tego udowodnić na zasadzie:
    pan pokazał jak się masturbuje, znika 10% mózgu w miejscu X
    pan włożył rękę do majtek i gilu-gilu zrobił, znika 15%mózgu, a w jego miejsce pojawia się biały delfin
    pan...., w mózgu ...
    etc

    >...Może w Auschwitz takie "naukowe" badania byłyby m
    > ożliwe.

    Jeżeli rzeczywiście tylko takie badania byłyby dla Ciebie przekonywujące, to rzeczywiście tylko Auschwitz pozostaje.... Mam nadzieję, że umrzesz nieprzekonana

    Mimo wszystko miałam Cię za bardziej inteligentną osobę :(
    >
    Tak się kończy idealizacja
    >
    >
  • brz_a_sk 05.02.19, 14:40
    nadzieja jest
    kompromitacja suszy pieniactwo nawet, a takie wyskoki przed osobami z problemami to przecież spalony teatr ostatniej szansy; chwilowo lustro podbija zapał, ale to krzywe lustro;
    przed żadnym przytomnym audytorium ta kasa nawet nie próbuje sprzedać biletów;
    dzióbki są zajęte i nie widzą, że pieją do nikogo;

    smutne, ale co zrobić gdy ktoś uznaje, że przyszedł popluć na idiotów - i tak się popisuje, zapluty dookoła i bez aplauzu;

    może to ostanie miejsce na świecie, gdzie nie skreślają ludzi, tylko powtarzają, próbuj coś ze sobą zrobić, bo przykro czytać;

    pozdrawiam i doceniam wszelkie próby ratowania tej publicznej katastrofy; chyba nie da się perswazją; przykro patrzeć ale może dotrze, że żałosne to obnażanie się na tle ponoć "beznadziejnych pod każdym względem borderów";

  • leda16 01.02.19, 10:57
    ovonell napisał(a):
    > Z całym szacunkiem - poziom jednak nie jest dobry (cokolwiek to znaczy).


    To znaczy, że portal jest prowadzony rzeczowo, konkretnie, bez zbędnego wodolejstwa, histerii i wentylowania własnych emocji, których w internecie pełno, problem naświetla językiem prostym, zrozumiałym dla laików. Jest pomocny męskim adresatom a admini rozumieją co znaczy argumentacja ad personam i kasują takie posty bezlitośnie.



    Ciekaw
    > ostką jest to, że akurat ten paradygmat jest wg mnie słuszny: nie koncentrujemy
    > się na "cierpieniu borderek", a wyłącznie na krzywdzeniu partnerów, członków r
    > odziny i otoczenia wokół osób z BPD.



    No bo takie jest konsekwentnie realizowane założenie tamtego portalu. Rozczulające się nad sobą borderki pewnie są kasowane, ponieważ nie dostrzegłam tam ani jednej. Ale nie ma też wypowiedzi kobiet ewidentnie skrzywdzonych przez mężczyzn z bordeline. Cenne jest również to, że nikt tam nie stawia "diagnoz", nie ma pytań "czy to borderka?" Uczestnicy nie przerzucają się linkami pseudonaukowych treści z internetowego śmietnika, itp. Dylematy uczestników są stawiane w formie opisowej.


    Czego borderzy nie chcą zrozumieć, uznać,
    > przyjąć i boją się najbardziej.
    > Jednak świat nie kręci się wokół Waszego poXXbania!!! Czas to zrozumieć!


    Jeśli chodzi o to forum, parę osób z borderline, przede wszystkim jedna, trójnickowa: "brzask-efce13-vresna" uzurpuje sobie prawa do własności do niego i usiłuje dyktować pozostałym, co mają pisać i myśleć. Jest do tego stopnia żądna władzy, że co jakiś czas składa donosy na niepokornych PT Dyskutantów do administratorów z sugestią ich zbanowania, grozi odpowiedzialnością karną, z upodobaniem cytuje wyroki łamiące Konstytucję, bredzi o jakimś "hejcie", zagrożeniu życia i zdrowia borderów poglądami wolnomyślicieli a przede wszystkim generuje straty dla Agory, której dochody zależą głównie od aktywności Uczestników :) Nie cofa się przed ordynarnymi wyzwiskami Forumowiczów (erma) ewidentnie skrzywdzonych przez zaburzonych osobowościowo ex. Więc czegóż się spodziewasz od oczekujących głasków i dopieszczania borderów? Obiektywizmu, konkretu, wglądu, refleksji? Tego się nie doczekasz, dopóki będzie tutaj przemocą forsowane przez jedną zaburzoną osobę urojenie, że jest to forum "dla borderów", ci zaś powinni mieć tu wyjątkowe względy. Broń Boże nawet poddać w wątpliwość skuteczność 6-cio letniej terapii, w trakcie której borderka ląduje w szpitalu psychiatrycznym, inna popełnia samobójstwo a jeszcze inna trafia do kryminału. Przecież to ma być w rozumieniu Brzask przedłużenie gabinetu psychoterapeutycznego dla NICH! Oczywiście darmowego, empatycznego, wspierającego, itp a Ona jako naczelny psychoterapeuta.
    Ja nie mam czasu ani ochoty zrobić porządku na tym forum, ale myślę Ovonellu, że na Twoją kandydaturę Agora popatrzyłaby bardzo przychylnie ;)




    --
    www.pmiska.pl
  • brz_a_sk 01.02.19, 12:14
    "leda16 napisała:

    > ovonell napisał(a):
    > > Z całym szacunkiem - poziom jednak nie jest dobry (cokolwiek to znaczy).
    >
    >
    > To znaczy, że portal jest prowadzony rzeczowo, konkretnie, bez zbędnego wodolejstwa, histerii i wentylowania własnych emocji, których w internecie pełno, problem naświetla językiem prostym, zrozumiałym dla laików. Jest pomocny męskim adresatom a admini rozumieją co znaczy argumentacja ad personam i kasują takie posty bezlitośnie.

    > Ciekawostką jest to, że akurat ten paradygmat jest wg mnie słuszny: nie koncentrujemy się na "cierpieniu borderek", a wyłącznie na krzywdzeniu partnerów, członków rodziny i otoczenia wokół osób z BPD.
    No bo takie jest konsekwentnie realizowane założenie tamtego portalu. Rozczulające się nad sobą borderki pewnie są kasowane, ponieważ nie dostrzegłam tam ani jednej. Ale nie ma też wypowiedzi kobiet ewidentnie skrzywdzonych przez mężczyzn z bordeline. Cenne jest również to, że nikt tam nie stawia "diagnoz", nie ma pytań "czy to borderka?" Uczestnicy nie przerzucają się linkami pseudonaukowych treści z internetowego śmietnika, itp. Dylematy uczestników są stawiane w formie opisowej.

    Czego borderzy nie chcą zrozumieć, uznać, przyjąć i boją się najbardziej. Jednak świat nie kręci się wokół Waszego poXXbania!!! Czas to zrozumieć!
    Jeśli chodzi o to forum, parę osób z borderline, przede wszystkim jedna, trójnickowa: "brzask-efce13-vresna" uzurpuje sobie prawa do własności do niego i usiłuje dyktować pozostałym, co mają pisać i myśleć. Jest do tego stopnia żądna władzy, że co jakiś czas składa donosy na niepokornych PT Dyskutantów do administratorów z sugestią ich zbanowania, grozi odpowiedzialnością karną, z upodobaniem cytuje wyroki łamiące Konstytucję, bredzi o jakimś "hejcie", zagrożeniu życia i zdrowia borderów poglądami wolnomyślicieli a przede wszystkim generuje straty dla Agory, której dochody zależą głównie od aktywności Uczestników :) Nie cofa się przed ordynarnymi wyzwiskami Forumowiczów (erma) ewidentnie skrzywdzonych przez zaburzonych osobowościowo ex. Więc czegóż się spodziewasz od oczekujących głasków i dopieszczania borderów? Obiektywizmu, konkretu, wglądu, refleksji? Tego się nie doczekasz, dopóki będzie tutaj przemocą forsowane przez jedną zaburzoną osobę urojenie, że jest to forum "dla borderów", ci zaś powinni mieć tu > wyjątkowe względy. Broń Boże nawet poddać w wątpliwość skuteczność 6-cio letniej terapii, w trakcie której borderka ląduje w szpitalu psychiatrycznym, inna popełnia samobójstwo a jeszcze inna trafia do kryminału. Przecież to ma być w rozumieniu Brzask przedłużenie gabinetu psychoterapeutycznego dla NICH! Oczywiście
    darmowego, empatycznego, wspierającego, itp a Ona jako naczelny psychoterapeuta.
    Ja nie mam czasu ani ochoty zrobić porządku na tym forum, ale myślę Ovonellu, że na Twoją kandydaturę Agora popatrzyłaby bardzo przychylnie ;) "

  • leda16 01.02.19, 12:29
    Chcesz się Brzask (efce13, vres-sna) Agorze podlizać, czy po prostu bezmyślnie powtarzasz cudze wypowiedzi zamiast dyskutować?

    --
    www.pmiska.pl
  • efce13 01.02.19, 20:01
    leda16 napisała:
    <<<Chcesz się Brzask (efce13, vres-sna) Agorze podlizać, czy po prostu bezmyślnie powtarzasz cudze wypowiedzi zamiast dyskutować?>>>


    Nie manipuluj głupio i topornie.
    Już to kiedyś napisałam, ale powtórzę:

    od pierwszego wpisu na tym forum używam TYLKO jednego nicka: efce13.
  • leda16 02.02.19, 10:29
    A Ty Brzask nie kłam głupio i topornie. Nie zmienisz wszystkich parametrów stacji nadawczych, chociaż postęp informatyki od dawna daje możliwość żonglowania swoim IP jak piłeczką pingpongową. Prościutki programik Cię demaskuje. Widocznie jesteś silnie uzależniona od tego forum skoro chce Ci się tak wysilać. Ot, jeszcze jedno dziwactwo zaburzeń osobowości .

    --
    www.pmiska.pl
  • border.szary 02.02.19, 14:53
    wydaje mi się, że czerpiesz przyjemność z robienia nagonki na Brzask

    nawet jak jest w trzech osobach, to czym Cię to tak strasznie krzywdzi?
  • leda16 02.02.19, 15:35
    Mnie w niczym, ale czemu uważasz proste stwierdzenie cudzego krętactwa za nagonkę, zaś histeryczna, ordynarna nagonka na wolnomyślicieli, kapusiostwo rodem z najczarniejszych mroków stalinizmu w wątku "do hejtujacych..." i nawoływanie właścicieli forum do łamania art. 54 Konstytucji wydaje Ci się w porządku?
    Specjalnie piszę o tym tutaj, żeby nie podbijać plugawego wątku, który wszyscy Dyskutanci łącznie z Agorą olali sikiem prostym tak, że sama musiała go podbijać :)

    --
    www.pmiska.pl
  • efce13 02.02.19, 17:09
    Border_szara, proszę nie wpisuj się w ordynarny i manipulację ledy16.

    I) Wierutnym kłamstwem i manipulacją jest, że ja - efce13, brzask, vre-sna, to jedna i ta sama osoba.

    Jeszcze raz: od pierwszego wpisu na tym forum posługuję się TYLKO JEDNYM nickiem: efce13
    Jeszcze raz: nie mam zaburzenia borderline.


    Forumowa „diagnoza” BPD byłaby mi zupełnie obojętna, gdyby nie fakt, że taka „diagnoza” jest świadomie i manipulacyjne wykorzystywana do wyszydzania wszystkich, którzy nie zgadzają się z hejterskimi bredniami ovonella. To po pierwsze.
    Po drugie. Prostując insynuacje o rzekomym moim zaburzeniu, chcę dać jednoznaczny komunikat:

    w ocenie osób zdrowych-niezaburzonych haniebny mizoginiczny hejt kobiet z BPD jest NIEDOPUSZCZALNY



    II) Wierutnym kłamstwem i manipulacją jest insynuowanie, że vre-sna i brzask to jedna osoba.
    Z obiema forumowiczkami rozmawiałam telefonicznie. TO RÓŻNE OSOBY!

    Brzaska poprosiłam o kontakt tu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,164252131,164252131,Sztuka_zapominania_PTSD.html?p=164678133
    Vre-snę prosiłam o kontakt tu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,164516704,164516704,BPD_a_fakty_argumenty_rzeczywistosc.html?p=164582380

    -----------------------
    Na forum ma miejsce celowe szczucie na brzaska. Kilka-kilkanaście wpisów ledy16 pod adresem brzaska jest poniżej jakiegokolwiek dopuszczalnego poziomu. To nie są emocjonalne wpisy, które w ferworze ostrej forumowej dyskusji można by wybaczyć. To konsekwentna i programowa zajadłość i agresja obliczone na dokopanie i zdobycie oklasków.
  • leda16 02.02.19, 17:42
    efce13 napisała:
    > I) Wierutnym kłamstwem i manipulacją jest, że ja - efce13, brzask, vre-sna, to
    > jedna i ta sama osoba.


    Brzask, moje dziecko jest szefem ochrony informatycznej jednego z angielskich banków i wie co mówi identyfikując Cię jako trójnickowca. Ponieważ kiedyś podawałaś się też za żydówkę, moja synowa, Angielka o żydowskich korzeniach, sprawdziła Cię na polskojęzycznych forach jewisch: nigdy się tam nie logowałaś i nikt tam Cię nie zna, zaś do zaburzeń borderline przyznałaś się sama. Stalinowskich horyzontów myślowych odnośnie tłumienia wolności słowa, można Ci tylko współczuć.
    No i jeszcze jedno - nie Ty będziesz decydować, co jest dopuszczalne na forach finansowanych przez Agorę, póki na admina namaszczona nie zostaniesz.
    Pozdrawiam serdecznie nie-żydówko Brzask, nie żołądkuj się tak, złość piękności szkodzi.






    --
    www.pmiska.pl
  • efce13 02.02.19, 18:23
    leda16 napisała:
    <<<<Brzask, moje dziecko jest szefem ochrony informatycznej jednego z angielskich banków i wie co mówi identyfikując Cię jako trójnickowca.>>>>

    Coś Ci się mocno plącze w głowie.
    1. Odpowiadasz na mój wpis, a zwracasz do Brzaska.
    2. Od pierwszego wpisu na tym forum posługuję się TYLKO JEDNYM nickiem: efce13
    3. A co mnie obchodzi Twój syn????



    leda16 napisała:
    <<<<Ponieważ kiedyś podawałaś się też za żydówkę, moja synowa, Angielka o żydowskich korzeniach, sprawdziła Cię na polskojęzycznych forach jewisch: nigdy się tam nie logowałaś i nikt tam Cię nie zna, zaś do zaburzeń borderline przyznałaś się sama.>>>


    1. Nigdy nie podawała się za żydówkę, bo nią jestem, więc OCZYWISTE, że się TAM nie logowałam i nikt mnie TAM nie zna. Nie uważasz, że to oczywiste?
    2. Nigdy nie przyznawałam się do zaburzenia BPD, bo go nie mam, i dlatego ZAWSZE prostuje tego typu insynuacje.
    Jeśli twierdzisz, że to nieprawda, to podaj link. Kłamiesz, albo manipulujesz, albo pomieszało CI sięw głowie.
    3. A co mnie obchodzi Twoja synowa??????


    Leda16, może zrób sobie przerwę od kompa, bo zdaje się, że straciłaś kontakt z rzeczywistością.
  • efce13 02.02.19, 18:42
    Prostuję przeoczenia w moim poprzednim wpisie, mimo że te przeoczenia nie wpłynęły na kontekst i sens mojej odpowiedzi ledzie16.

    jest:
    1. Nigdy nie podawała się za żydówkę, bo nią jestem, więc OCZYWISTE, że się TAM nie logowałam i nikt mnie TAM nie zna. Nie uważasz, że to oczywiste?

    powinno być:
    Nigdy nie podawałaM się za żydówkę, bo nią NIEjestem, więc OCZYWISTE, że się TAM nie logowałam i nikt mnie TAM nie zna. Nie uważasz, że to oczywiste?
  • leda16 03.02.19, 08:49
    efce13 napisała:

    > Prostuję przeoczenia w moim poprzednim wpisie, mimo że te przeoczenia nie wpłyn
    > ęły na kontekst i sens mojej odpowiedzi ledzie16.
    >
    > jest:
    > 1. Nigdy nie podawała się za żydówkę, bo nią jestem, więc OCZYWISTE, że się TAM
    > nie logowałam i nikt mnie TAM nie zna. Nie uważasz, że to oczywiste?
    >
    > powinno być:
    > Nigdy nie podawałaM się za żydówkę, bo nią NIEjestem, więc


    Oj Brzasku, Brzasku, emocje w Tobie buzują niczym w starym garnku, a rozum wściekłość i frustracja mgłą czerwoną zaćmiewa tak, że sama nie wiesz co klepiesz :) Jakież to freudowskie... Brzask jest w wieku emerytalnym, ale zaakceptować tego nie może, wiec przybierając ksywkę efce13 czuje się młoda i piękna. Jednak ustawiczna niestabilność emocjonalna widoczna w Twoich postach sygnowanych ksywką efce13 jakby jakieś ciężkie zaburzenie osobowości przypominała...Nie napiszę borderline, bo przecież dla Ciebie już samo postawienie takiej hipotezy jest uwłaczające :). Dobra rada - każdy swój post dokładnie przeczytaj dwa razy zanim go wyślesz na forum. No i poćwicz logikę formalną - wiele osób nie jest tymi, za które się podają.
    Trzymaj się cieplutko Brzasku, cała ta Twoja kilkunickowa maskarada jest bardzo zabawna :)


    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 02.02.19, 17:56
    efce13:
    "(...) w ocenie osób zdrowych-niezaburzonych haniebny mizoginiczny hejt kobiet z BPD jest NIEDOPUSZCZALNY."

    Nic nie rozumiesz. W doopie mamy czy piszemy tu o kobietach z BPD, czy mężczyznach z BPD. Żadna różnica.
    Twój przesterowany feminizm odebrał Ci możliwość logicznej oceny tego, co tu czytasz. :(
    (Z Seksmisji): "„Liga broni, liga radzi, liga nigdy cię nie zdradzi!".
  • trust21 02.02.19, 19:21
    Co się tu odpierdziela? :-) brzask i efce to różne osoby. Tyle mogę potwierdzić.
  • brz_a_sk 02.02.19, 18:24
    wszystko prawda :)

    generalnie nie reaguję na prowokacje, one są sednem istnienia prowokujących;

    co jakiś czas daję znać, że robimy swoje - tu i poza forum oczywiście;

    to co robimy ma sens dla dużej grupy osób, to zupełnie dobrze motywuje do kontynuowania i wymiany doświadczeń - bo każdy idzie swoją drogą;
    wsparcie ma sens, zawsze ma sens;

    dzięki za dobre słowo; mam nadzieję, że to da nadzieję tym, którzy szukają ciekawej rozmowy - jak ona pomaga wiedzą ci, którym ustalone zasady odpowiadają, czas pokazuje czy nam po drodze i mamy coś ciekawego do powiedzenia;

    zapewne są amatorzy szpicruty - ale chyba na tym forum nie przetrwają nawet trzepocząc się i miotając między dniem lirycznym a nocą upiorną - trzeba amatora na hejt, na zmiany nicków i na wyrzygiwanie frustracji (podobno bez powodu i na temat); wolny wybór, różne preferencje i czasem kwestia czasu, gdy ktoś zrozumie, że czasem nim grają w ping ponga, nawet na forum BPD ludzie nie szukający wsparcia a widowni;

    partnerzy osób z BPD potrzebują nie mniej uwagi niż osoby z BPD, ale zapewniam szkoda czasu na obrzucanie kogokolwiek błotem - partnera a przede wszystkim siebie; wg mnie szacunek jest podstawą wychodzenia z katastrofy, gdzie było się kierowcą jakby nie było;

    :) dobrego wieczoru i kolejnych dni, w końcu sami wybieramy jak żyjemy, jak się zachowujemy, komu ufamy, a kto ... rozwala i nie ma gdzie zaprosić na kawę :(

    jeszcze raz dziękuję za post - na pewno kilka osób skorzysta z informacji, bo bywają zdezorientowane, celowym hulaniem, bzdurami i kłamstwami;







  • border.szary 03.02.19, 03:30
    efce13 napisała:

    > Border_szara, proszę nie wpisuj się w ordynarny i manipulację ledy16.
    >

    Staram się.
    Ale zaczyna mnie wkurzać to polowanie z nagonką w wykonaniu ledy.
    Z drugiej strony widzę, że reagując tylko się ją nakręca. Bo chodzi o to, żeby rozpierducha była. Leda wybrała Brzask, bo uznałam ją za najsłabsze ogniwo.

    Co do Ciebie i Vresny: ja tam sądzę po sobie - nie chciałoby mi się udawać trzech różnych osób. Tym bardziej, że znając siebie, zapominałabym się przelogować i byłaby doopa z moich misternych kombinacji :)
    Więc zakładam, że jesteście trzy.
    A nawet gdybyście były jedną, to ślubu z żadną z Was brać nie będę :)

    PS
    Jeżeli masz kontakt z Ewą (bricciolą2), to pozdrów ją ode mnie.
  • efce13 06.02.19, 20:10
    Ewę pozdrowiłam przed chwilą. Z ogromnym opóźnieniem, jak widać po Waszym kontakcie na forum. :)

    Nie mam możliwości bywania na forum codziennie: obowiązki + obowiązki = brak czasu. Ot, zakręcone nieborderowo życie. :)
  • efce13 01.02.19, 20:03
    leda16 napisała:
    <<<<Jeśli chodzi o to forum, parę osób z borderline, przede wszystkim jedna, trójnickowa: "brzask-efce13-vresna" uzurpuje sobie prawa do własności do niego i usiłuje dyktować pozostałym, co mają pisać i myśleć.>>>

    Nie wypisuj świadomie bzdur:
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,167564496,167564496,_Z_net_a_bo_to_tu_modne_przeciez_.html?p=167582064

  • brz_a_sk 04.02.19, 15:48
    zdementowanie jednej bzdury, nakręca pozostałe bzdury - jakby niezdementowane były mniej bzdurne;
    jedynym sposobem jest milczące izolowanie osób głoszących dyrdymały;
    te osoby żywią się jedynie naszym zainteresowaniem
    same siebie raczej irytują, choć bywa krąg towarzyski mają domknięty więc cóż, kiszą się to tu to tam raz będąc nikiem raz zupełnie nieanonimową rodziną (profesjonalność wywieszek nad biurkiem i funkcji pełnionych przez dzieci spływa wieńcem laurowym - a lepiej by było zatrzymać na główce :) )

    cóż różne problemy ludzie mają, albo sobie z nimi radzą, albo szukają pomocy, albo ich pomoc znajduje; szkodzenie nie tylko innym ale i sobie bywa powodem pojawiania się "opieki" - oby przed katastrofą; ludzie się sprzymierzają czasem w bardzo zawiłych problemach, często w ciemno lecą na lep; zapewne tu nie ma problemu ktoś kto poświadcza kwalifikacje/intencje/zamiary drugiego wie co robi;

    nie reaguję na milion bzdur tu wypisanych o mnie - bo kto chce czyta co ja piszę, kto chce korzysta z priva, kto chce sam sobie dobiera kontakty i ich formę;

    na tym forum przewinęło się sporo ludzi poważnych i z różnym problemami - większość korzystała z profesjonalnej pomocy - wiedzieli po co tu przyszli, potrafili sobie pomóc, dobrali sobie ludzi do rozmowy i tyle;

    jeśli ktoś opluwa miejsce, ludzi, autorytety, linki wszystko to ma ciągoty do plucia - na to są terapie i prawo; doplują się w końcu, ostrzeżenia nie pomogły, blokowania nie pomogły - przecież tu nie zagląda stado głupków tylko różni ludzie z całkiem szeroką wiedzą; (czas dział na korzyść - nasilenie agresji jest demaskujące)

    Mylić się jest rzeczą ludzką, prawo do pomyłki to podstawa budowania solidnej wiary w siebie; obok terapii i leczenia bardzo dużo daje rozmowa, którą akceptujemy; ważne by nie brnąc w obwinianie, by nie domagać się by świat się zmienił, ale by powoli nabierać pewności, że mamy prawo wybierać fajnych ludzi i tylko od nas zależy jak mimo swoich słabości żyjemy; nigdy nie traćcie czasu na byle co, bo przecież nam wszystkim go brakuje;

    nie udaję tu nikogo więcej niż widać, a że trudno mnie zaczepić to się mnożą bzdury wykładniczo; są osoby, którym nie poświęcam czasu z poczuciem sensu - więc upraszam o nie zawracanie sobie mną głowy - bywa to nie do zniesienia - trudno;

    zapewniam nie jestem tu nikim innym prócz bycia sobą i co ciekawe nikogo nie mam potrzeby okłamywać; nie namawiam natomiast do zaufania, przyjaźnienia się - warto szanować; kultura naszą buźką;

    dzięki wszystkim, którzy dokładają wysiłku, by to forum było jak najlepsze - jest takich osób sporo - widocznych i zupełnie niewidocznych; kto potrafi korzysta - prawo do wybierania rozmówców jest podstawą poczucia swojej wartości;
    veresna, efce13 nie martwcie się tym myleniem Was ze mną - dramat przeżyjemy gdy leda pomyli mnie z ovonelem a ovonel mnie z ledą - :) :) :) słowo daję nie mam tu dyplomów, gabinetów i zawodowych doświadczeń w sam raz na bzykanie innych rewelacjami, a faktur też nie przekładam :) - jakże to śmieszne pozycjonowanie się pośród ludzi pytających jak żyć z BPD;

    okłamać można tylko siebie - co chyba widać tu doskonale;

    nie dementuję bzdur, ograniczam szanse plucia - ale jak widać leda opluła nawet swojego guru jak to ja wstawiłam do niego link; znam przysłowie o krowie, która je trawę po wsze czasy - i mniej chodzi o Witkowskiego ale bardziej o pożeranie mnie - zabawne? no chyba tak, tym bardziej, że stosunek do miejsca też jest klucząco-zmienny - cóż są ludzie jak wiatr szybcy
    - - -
    narcystyczna nerwica - takie hasło zaproponowano ostatnio do poczytania sobie - polecam faktycznie warto, tak wiele łączy w relacjach trudnych; świat jest ciekawy, warto podnieść głowę i szukać swojej wiosny :)
  • efce13 06.02.19, 20:18
    brzask napisała:
    <<<veresna, efce13 nie martwcie się tym myleniem Was ze mną - dramat przeżyjemy gdy leda pomyli mnie z ovonelem a ovonel mnie z ledą - :) :) :)>>>

    :) Rozbawiłaś mnie tym dramatem, który przeżyjemy. :))

    A czym się tu martwić?
    Nie, nie martwię się tym ani na jotę. Po prostu reaguję na bezczelne kłamstwo i manipulację.
  • ovonell 06.02.19, 20:52
    brzask napisała:
    "veresna, efce13 nie martwcie się tym myleniem Was ze mną - dramat przeżyjemy gdy leda pomyli mnie z ovonelem a ovonel mnie z ledą".

    Temat jest chyba trochę "zastępczy". Osobiście nie interesuje mnie ani to, kto mnie z kim pomyli, ani kto jest kim pod nikami takimi a innymi.
    Tyle, że tu, na tym forum, oficjalnie, we własnych wpisach, Brzask sama się przyznała do tego, że "uprzedzałam, że będę tu pisała pod różnymi nickami" *toteż się ludziom na tym forum nie dziwię, że jej nie wierzą.

    Brzask (teraz będzie pokerowe "sprawdzam") - było tak, czy nie, napisałaś tak w swoim poście, czy nie?
    Nie ślizgaj się, nie unikaj - po prostu tutejszym dyskutantom odpowiedz. Przyznałaś się do tego na tym forum, czy "wcale tak nie było"???
  • ovonell 06.02.19, 21:23
    Brzask, cała rzesza Forumowiczów czeka na Twoją odpowiedź (a Ty zaczynasz spuszczać ten wątek w dół).
  • ovonell 06.02.19, 21:44
    Brzask, ja będę i tak trzymał ten post na górze (nie uciekniesz od prawdy ani w życiu ani na forum).
    Po wpisach widać, że aktualnie jesteś na forum. :)
    Gorąca prośba o odpowiedź:

    ovonell napisał:

    Za Brzask:
    "veresna, efce13 nie martwcie się tym myleniem Was ze mną - dramat przeżyjemy gdy leda pomyli mnie z ovonelem a ovonel mnie z ledą".

    Temat jest chyba trochę "zastępczy". Osobiście nie interesuje mnie ani to, kto mnie z kim pomyli, ani kto jest kim pod nikami takimi a innymi.
    Tyle, że tu, na tym forum, oficjalnie, we własnych wpisach, Brzask sama się przyznała do tego, że "uprzedzałam, że będę tu pisała pod różnymi nickami" *toteż się ludziom na tym forum nie dziwię, że jej nie wierzą.

    Brzask (teraz będzie pokerowe "sprawdzam") - było tak, czy nie, napisałaś tak w swoim poście, czy nie?
    Nie ślizgaj się, nie unikaj - po prostu tutejszym dyskutantom odpowiedz. Przyznałaś się do tego na tym forum, czy "wcale tak nie było"???
  • ovonell 07.02.19, 00:38
    Za Brzask:
    "veresna, efce13 nie martwcie się tym myleniem Was ze mną - dramat przeżyjemy gdy leda pomyli mnie z ovonelem a ovonel mnie z ledą".

    Temat jest chyba trochę "zastępczy". Osobiście nie interesuje mnie ani to, kto mnie z kim pomyli, ani kto jest kim pod nikami takimi a innymi.
    Tyle, że tu, na tym forum, oficjalnie, we własnych wpisach, Brzask sama się przyznała do tego, że "uprzedzałam, że będę tu pisała pod różnymi nickami" *toteż się ludziom na tym forum nie dziwię, że jej nie wierzą.

    Brzask (teraz będzie pokerowe "sprawdzam") - było tak, czy nie, napisałaś tak w swoim poście, czy nie?
    Nie ślizgaj się, nie unikaj - po prostu tutejszym dyskutantom odpowiedz. Przyznałaś się do tego na tym forum, czy "wcale tak nie było"???
  • border.szary 07.02.19, 00:43
    Ovonellu, Ty tak ad mortem defecatam zamierzasz?
  • ovonell 07.02.19, 00:47
    Nie. Po prostu bardzo mnie interesuje odpowiedz Pani Brzask.
    Brzask, odpowiesz?

  • leda16 07.02.19, 15:10
    No i pewnie prostej odpowiedzi Brzask ad mortem defecatum się nie doczekamy :)

    --
    www.pmiska.pl
  • leda16 07.02.19, 16:43
    Sorry, miało być ad mortem defaecatam :)

    --
    www.pmiska.pl
  • ovonell 07.02.19, 17:05
    "Sorry, miało być ad mortem defaecatam :)".

    Leda, dziękuję. :) Ale wiesz co? Odpuśćmy jej. :)

    :)))

    "No i pewnie prostej odpowiedzi Brzask ad mortem defecatum się nie doczekamy :)".

    Pewnie tak będzie. W diagnostyce tego nie ma, ale BPD charakteryzuje się również lżejszymi symptomami w stylu:
    za cholerę nie przyznawać się do niczego, notorycznie kłamać, że nie wspomnę już o tym, żeby w ogóle jakoś, kogoś (lub za samo coś) przeprosić (nie, nie nie oczekuję tego, żeby nie było, to tylko tak gwoli charakterystyki person z BPD).
    Ale brak odpowiedzi, to też odpowiedź...
    Brzask, ja znam odpowiedź.
    Można by co parę dni, wklejać ten sam post z powyższym pytaniem do Ciebie jako oddzielny wątek na forum i przydusić Cię do ściany tak, że wszyscy by widzieli Twoje wicie się i uniki (o ile już nie widzą).
    Można by też, po prostu - wkleić tu ten Twój przeszły post i pytanie zmieniło by się w stwierdzenie dowodowe (ale wg mnie większą wartość dla Ciebie ma jednak pewna, powiedzmy że introspekcja przy ew. odpowiedzi na to lub na takie pytanie/a).
    Ale nie będę Cię naciskał. Nie musisz unikać, uciekać, wić się wokół tego jak teraz wybrnąć. :)
    Kończymy temat. :)
    Możesz dalej, bez obaw o konieczność odpowiedzi na to pytanie - pisać dalej swoje niegramatyczno-niestylistyczne posty (w których nie wiadomo o co chodzi), dalej bić pianę i uważać się za jakiegoś mentora forum, pisać z dowolnej ilości nicków (i odpowiadać sobie samej również), no i oczywiście - czego Ci szczerze życzę - wieść dalej to swoje szczęśliwe życie.
    Powiedzmy (załóżmy ;), że pytania nie było.
    (Bez sarkazmu) (Z głębi serca) Pozdrawiam.
    Wszak (za Brzask - post dosłownie sprzed chwili :)):
    "a wracając do problemów osób bardziej skomplikowanych w jakikolwiek sposób, to przecież wśród nich statystycznie zdecydowanie wiecej wybitnych dowódców, poetów, bardów i aktorów ...".
    I tu się nawet troszkę mogę z Brzaskiem zgodzić, tyle, że wśród tych "aktorów i poetów" zdarzają się również zwykłe, pospolite i toksyczne zdziry lub prymitywni troglodyci, którzy kiedyś o dwa tygodnie zbyt wcześnie zeszli z drzewa (i jak tu wtedy odróżnić jedne/ych od drugich, kiedy wszystkie/scy uważają się za te/tych pierwsze/ych...? ;)).
    Powodzenia.
  • efce13 07.02.19, 20:43
    Ovonell napisał:
    <<<<Tyle, że tu, na tym forum, oficjalnie, we własnych wpisach, Brzask sama się przyznała do tego, że "uprzedzałam, że będę tu pisała pod różnymi nickami" *toteż się ludziom na tym forum nie dziwię, że jej nie wierzą.
    Brzask (teraz będzie pokerowe "sprawdzam") - było tak, czy nie, napisałaś tak w swoim poście, czy nie?
    Nie ślizgaj się, nie unikaj - po prostu tutejszym dyskutantom odpowiedz. Przyznałaś się do tego na tym forum, czy "wcale tak nie było"???>>>>


    W odpowiedzi do mnie (efce13) napisałeś kilka durnych wpisów skierowanych do .... Brzaska.

    Zatem sugerujesz, że Brzask używa mojego nicka?
    Nie, Brzask nie używa mojego nicka - efce13.

    Co więcej, Brzask nie używa nicka vre-sna. Tak jak wcześniej napisałam: z Brzaskiem i Vre-sną rozmawiałam telefonicznie, i to są DWIE RÓŻNE OSOBY:
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,167564496,167564496,_Z_net_a_bo_to_tu_modne_przeciez_.html?p=167585954


    Już 5 dni temu(!) pod twoim wpisem miałeś też odpowiedź trusta21:
    <<<trust21 02.02.19, 19:21
    Co się tu odpierdziela? :-) brzask i efce to różne osoby. Tyle mogę potwierdzić.>>>
    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,167564496,167564496,_Z_net_a_bo_to_tu_modne_przeciez_.html?p=167586673


    Dlaczego złośliwie i celowo manipulujesz mi.in moją wiarygodnością?


    Wczoraj kilka razy napisałam w wątku @myślącego. Dzisiaj widzę, że po każdym moim wpisie w jego wątku ty celowo podbijałeś ten wątek i powielałeś insynuację, że Brzask pisze moim nickiem (efce13).

    W jednym wczorajszych z postów napisałeś:

    <<<ovonell 06.02.19, 21:44
    Brzask, ja będę i tak trzymał ten post na górze (nie uciekniesz od prawdy ani w życiu ani na forum).
    Po wpisach widać, że aktualnie jesteś na forum. :)>>>


    Mnie nie obchodzą twoje wojenki na forum z Brzaskiem, i nie wykorzystuj mojej osoby/nicka do świadomego wprowadzania forumowiczów w błąd.
    Celowo insynuujesz brednie i podważasz także moją wiarygodność. Uwiera, że utrudniam hejt i szczucie na osoby z BPD?


    Jeszcze raz Brzask nie pisze pod moim nickiem (efce13)
    Jeszcze raz Brzask i vre-sna do dwie osoby.
    Jeszcze raz: od początku na tym forum używam tylko jednego nicka: efce13

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.