Dodaj do ulubionych

Czy cierpię na BPD??

09.05.19, 22:26
Witam, na wstępie zaznaczę że jestem 23 latkiem, trafiłem na to borderline przypadkiem w necie i zapaliła mi się lampka nadziei... Może zaczne od początku...
Wszystko zaczęło się jakieś 4-5 lat temu gdy poznałem tą hmmm "pierwszą miłość" byłem z nią blisko 5 miesięcy... tyle wystarczyło by sobie rozpieprzyć 5 lat życia... z początku było super (pragne zaznaczyć że ona jest socjopatą) seks to było coś niesamowitego, nie powiem bo w tyh sprawach dobraliśmy sie idealnie... zaczęło sie psuć między nami gdy zacząłem być dość zazdrosny i bywałem u niej zbyt często.. z mojej perspektywy nie było to nic złego, z jej już to była przeginka na maksa.. zresztą jak to socjopata pierw uwieść, pobawić się i wyjebać w kąt... nie mogłem sie z tym pogodzić zresztą do teraz nie moge... po 5 miesiącach mnie rzuciła (znalazła sobie inną ofiarę) przez kolejne hmm 2 lata może, byłem w różnych związkach, bardzo krótkich.. po 2 tygodnie do miesiąca... oczywiście między czasie odpierdalając różne dziwne rzeczy jak uchlanie się i pójście do domu tej "pierwszej"... raz nawet jej "ruchadełko" napisało do mnie że mi "strasznie współczuje tego że jedyne co moge zapewnić kobiecie to bycie dobrym w łóżku", po 2 latach takich akcji i dziwnych "szybkich związków" poznałem dziewczynę z którą jestem już jakieś 2 i pół roku... strasznie sie zmuszałem by przy niej zostać, z początku było baaaardzo ciężko ale przytrzymywało mnie to że poznałem ją w takim dość nie typowym momencie, mianowicie ktoś bliski jej zmarł. Przez te 2 lata było nawet w porządku robiła to co w sumie chciałem (nie byłem zbytnio świadomy tego jaki ból jej tym wszystkim wyrządzam) dopiero od niedawna gdy zaczęło sie między nami psuć wylała cały ten 2 letni wrzący olej na mnie... nie miłe uczucie, zacząłem się starać by jej nie stracić lecz męczę się coraz bardziej... z nią jest teraz niby lepiej aczkolwiek widzę po minie że ukrywa swoje emocje pod maską... ogólnie strasznie w życiu mi sie pierdoli nie pisze tutaj tylko o empatii, lecz nawet w pracy jest do bani, zmieniłem pracę bo mnie poprzednia dobijała (4 brygadowy system zmian, innymi słowy : świątek piątek czy niedziela zapierdalasz...) ale nawet w nowej pracy jest mi źle.. bo do tamtej sie przyzwyczaiłem... od roku myśle by coś swojego otworzyć ale gdy tylko chce zabrać się do stworzenia biznesplanu, coś mnie chamsko hamuje do tego stopnia że zaczynam sie załamywać wszystko mnie zaczyna boleć, i żyje w takim szarym świetle tego całego gównoświata... próbowałem zasięgnąć porady psychologa, umówiłem się w tamtym roku na telefon (powiedzieli że najpóźniej zadzwonią w sierpniu), a zadzwonili do mnie w tym roku w marcu czy bym w maju nie przyszedł x) dość śmieszne... nie wiem co dalej robić jak sobie z tym radzić, nie wiem nawet KIM KURWA JESTEM I PO JAKĄ CHOLERĘ JA ŻYJĘ... wiem że dość ostro się opisałem ale mam nadzieje że ktoś może mi coś doradzi co robić od czego zacząć CZY WOGÓLE MAM TEN BORDERLINE??? może po prostu jestem debilem...
Edytor zaawansowany
  • margot89 10.05.19, 01:18
    Nie jestem psychologiem. Taka wizyta na pewno jak sam piszesz jest wskazana. Wiesz na podstawie cech zaburzeń osobowości z internetu kazdy u siebie takie zaburzenie mógłby zdiagnozować, to jak czytanie o objawach chorób somatycznych. Nie warto sie nakręcac. Terminy z kosmosu :/ Może podzwoń do innych ośrodków powiedz że potrzebujesz szybko konsulatcji. Nie jestes żadnym debilem, chcesz sobie pomóc, masz wgląd w siebie, to bardzo dobrze

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.