Dodaj do ulubionych

Jaki jest sens?

12.08.19, 22:21
Czy ktokolwiek jest mi w stanie odpowiedZieć na pytanie po jaki ch.j bordy istnieją??? Ja nie widzę aż żadnego.
Edytor zaawansowany
  • maxkolonko 12.08.19, 22:43
    Mimo krzywd jakie zaznałem od dziewczyny z BPD, mam delikatną dozę empatii. Istnieją, bo tak je ukształtowało dzieciństwo. Jeżeli bord jest świadomy swojego zaburzenia to jeszcze „pół sukcesu”. Gorzej jak nie chce nic zmienić. Zresztą. Tego się nie da wyleczyć. Rozmawiałem z kilkoma psychologami, psychiatrami i wszyscy byli zgodni - BPD nie da się wyleczyć żadną farmakologią ani terapiami. zaburzenie samo się „hamuje” w wieku 50-60 lat. Ewentualnie przechodzi w schizofrenię lub inne urojenia.
    Jednak jeżeli widzisz problem, jest w Tobie choć minimalna chęć pracy nad sobą to polecam pójść na terapie. Brać stabilizatory nastroju. Bo jak widać sprawia Ci to problem i nie jesteś zadowolona z tego, że jesteś borderką.
  • astroblaster 13.08.19, 01:37
    Hej,

    Pachnie breakdownem a każda gleba kiedyś mija.
    Na tak postawione pytanie (i w takim stanie) każda odpowiedź wyda Ci się pozbawionym sensu bełkotem.

    Poza tym to tak jakby zapytać co jest sensem życia?
    Chyba samo życie. Żyć (jak najlepiej dla siebie) a to wszystko co się przydarza (sytuacje życiowe) to owy sens?

    Odpowiedź może znać tu chyba tylko nasz młody, świetny internetowy doktorant i filozof trust21. Zna jedyną prawidłową definicję prawdziwej miłości, tylko on odpowie.

    Ja posłużę się tym linkiem
    youtu.be/EFCHI_RPMUw

    Tak uważam. Uważam też, że Twoje bezpośrednie i do bólu szczere wpisy (swojego czasu) były bardzo cenne i pomocne (dla mnie). Miały SENS i pomogły coś zrozumieć. Dziękuję.

    Max, Czita to zero ściemy i quasi ideologii. Świadoma do bólu Borderka. Wyfiltruj Jej wpisy. Przekonasz się. Były tam bilateralne wymiany z Nongratą, ale też quasi trójstronne wymiany ze Spapranym. Polecam.

    Btw, ja za Spapranego się nie uważam, ale za pojebanego jak najbardziej (taki synonim szaleństwa). Moja Ex Przyjaciółeczka poprzez to, że była (ze mną), mi to uświadomiła. Ogarniam to i uczę się i za chuja nie jestem dobry (a może najlepszy?). Taki sens

    ;)
  • maxkolonko 13.08.19, 11:33
    „Tak uważam. Uważam też, że Twoje bezpośrednie i do bólu szczere wpisy (swojego
    > czasu) były bardzo cenne i pomocne (dla mnie). Miały SENS i pomogły coś zrozumi
    > eć. Dziękuję.”

    Jakie lizanie pipki ^^ kojarzę nick czity.
    Jednak mimo, że ma doła to chwilowe, minie jej i dalej będzie krzywdzić. Taki już urok tych BPD. Jak już nie będzie miał kto jej bzykać po menopauzie to BPD jej się osłabi.
  • astroblaster 13.08.19, 12:32
    Max, tracisz poziom... w sensie, nie trzymasz obiektywnego i merytorycznego.
    Każdy ma swój 'urok'. Nikogo poniżać nie trzeba.

    Lubię jazdę, to co opisujesz też, Ty nie?
  • maxkolonko 13.08.19, 15:01
    astroblaster napisał(a):

    > Max, tracisz poziom... w sensie, nie trzymasz obiektywnego i merytorycznego.
    > Każdy ma swój 'urok'. Nikogo poniżać nie trzeba.
    >
    > Lubię jazdę, to co opisujesz też, Ty nie?

    @astro, sam siebie okłamujesz :)
    Może i tracę poziom, ale na siłę mam ją głaskać po główce i mówić, że wszystko jest okey?

    @czita, co z tego, że coś sobie zrobisz? Poddanie się jest wyjściem? Nie sądzę. Znajdź DOBRĄ psychiatrę, psycholog i spróbuj pracować nad sobą. U Ciebie (o dziwo) jest jakiś przejaw tego, że widzisz swoją winę i potrafisz się do tego przyznać. Może nie jesteś aż tak zepsuta?
    Idź tym tropem, przepracuj wszystko.

    BPD nie zniknie jak za dotknięciem magicznej różdżki, ale możesz to „zaleczyć” i nauczyć się panować trochę nad tym.

    @astro dalej masz syndrom ratownika? Jeszcze się tego nie wyzbyłeś?
  • astroblaster 13.08.19, 15:11
    Max, mam wszystkie syndromy.
    Rycerza bez głowy również.
    Nie chcę się wyzbywać. Lubię to.

    Też zostałem potraktowany dobra manipulacją, ale nie byłem dłużny w sumie. Reszta rozrywek mnie ominęła, ale to pewnie efekt mojej ekspresji, przejmowania inicjatywy i hmmm czarującego uroku osobistego (haha).
    Moja Przyjaciółka była pod dużym wrażeniem i pewnych rzeczy nie zrobiła i po, powiedziała, że jest z tego dumna.
    Więc i ja byłem z Niej dumny.

    wiem jak przejebane jest w trakcie takiej relacji, wiem jak w chuj boli po.
    Pond rok (15 miesięcy) o tym myślę. No kurwa każdego, jebanego i wspaniałego dnia.
    Boli coraz mniej, tęsknię już inaczej...

    ale ja wiem też jaki jestem, jaki umiem być. Najlepszyyyyy

    Fajny wpis Max, popatrz napisaliśmy w zasadzie to samo. Beng.
  • astroblaster 13.08.19, 15:14
    *
    a bpd nie zniknie nigdy. Taka prawda.
    Osobowości zmienić się nie da, ale przemodelować owszem.
    Daję Ci słowo i obiecuję Czita.
    Napierdalaj z tym życiem....
  • czitaa88 13.08.19, 13:20
    Właśnie o to mi chodzi, nie widzę sensu w czekaniu nie wiadomo na co.
    Jesteśmy jakimś genetycznym odpadem i powinniśmy eliminować się sami,
    żeby ulżyć światu, bliskim, a przy okazji sobie.

    Ponad trzy miesiące temu podjęłam 3. raz w życiu leczenie psychotropami i pierwszą psychoterapię.
    Nie dało mi to nic, wciąż kocham i nienawidzę na zmianę, przez co jestem bliska obłędu,
    czuję się jak opętana chwilami, tak niewyobrażalnie mocno ranię, a potem tak bardzo żałuję.
    Sama prowokuję konflikty, nawet nieświadomie, wręcz czuję w powietrzu jak gęstnieje atmosfera,
    czuję to napięcie przed burzą, choć niby jest dobrze i niby nic nie zapowiada katastrofy.

    Po ostatniej już nie ma co zbierać.
    Choć już milion razy tak myślałam, więc wciąż mam tę durną nadzieję.
    Ale co z tego, jeśli nawet kryzys minie, to i tak
    - choć zawsze przyrzekam sobie nigdy więcej nie dać się porwać -
    za parę dni znów nienawidzę, nie rozumiem, nie kocham.

    Co z tego, że wiem co mi jest, skoro w żaden sposób nad tym nie panuję.
    Chyba wolałam nie wiedzieć.
    Wtedy okrutny i bezlitosny był cały świat, nie ja.
  • erma74 13.08.19, 13:58
    czitaa88 napisał(a):


    > Jesteśmy jakimś genetycznym odpadem i powinniśmy eliminować się sami,
    > żeby ulżyć światu, bliskim, a przy okazji sobie.
    >
    >
    To zróbcie to w końcu i dajcie święty spokój normalnym ludziom!
  • astroblaster 13.08.19, 14:35
    E tam.
    Jest przejebane w życiu.
    Trzeba walczyć, ale i z niego czerpać; wyjmować kurwa kontenerami ile się da.
    Psychoterapia jest Twoim ratunkiem.

    Samozagłada, zajebanie się?
    A co z tymi tu, którzy pozostaną?

    Chujowe to i słabe.

    Myślę, że masz dużo siły.
    I jakoś wydaje mi się, że taką sama prawdą walisz swojemu Facetowi; wie wszystko.
    Może niech on wyśle się na swoją terapię, potem się okaże.

    Jest coś takiego jak:

    Ośrodek leczacy zaburzenia osobowości w Krakowie na Babińskiego.
    Tak zwane 7F.

    Podobno trudna selekcja, ale na bank być się dostała.
    Chuj to nie porada, ale lepsze niż to co napisałaś w pierwszym akapicie.
  • b9b9b9 13.08.19, 22:06
    "Co z tego, że wiem co mi jest, skoro w żaden sposób nad tym nie panuję.
    Chyba wolałam nie wiedzieć.
    Wtedy okrutny i bezlitosny był cały świat, nie ja.".

    Wygodniej, nie znaczy lepiej.
    Chyba chodzi właśnie o: w żaden sposób nad tym nie panuję.
    Twoje emocje to nie Ty. To tylko mechanizm adaptacyjno-ewolucyjny. Ma pomóc przeżyć, a nie sterować życiem.
    Nie ma nic silniejszego od człowieka. Gdy wygoda dla własnej dupy i droga na skróty są ważniejsze od dbania o własne życie, to nazywamy to słabością, a nie czymś silniejszym od nas i murem nie do przeskoczenia.
    Wyjść należałoby od założenia, że Twój poskręcany umysł wcale nie jest jakimś pi#rdo#lonym centrum wszechświata.
  • trust21 14.08.19, 10:33
    astroblaster napisał(a):

    > filozof trust21. Zna jedyną prawidłową definicję prawdziwej miłości, tylko on o
    > dpowie.

    Możesz szanowny ovonelu (wolę jednak zdecydowanie trzymać się tego twojego nicka z kolejnego twego forumowego wytworu) odemnie z łaski swojej się odpierdolić?

    Próbujesz sobie z tego miejsca i z ludzi tutaj robić jaja. Nieładnie.
  • maxkolonko 14.08.19, 11:12
    A tak w ogóle to Czita miała nick „czita88”, a autor/ka tematu „czitaa88”.
  • czitaa88 14.08.19, 13:49
    Lata lecialy, ja nie pisałam, urządzenia i maile się zmieniały, a głowa juz nie ta sama.

    Za to teraz mam wrażenie ze swiat stanął w miejscu, nie mam juz dokąd uciec, więc stoję, patrzę wstecz i tak bardzo wyraźnie widzę jak konsekwentnie i brutalnie niszczyłam to co nas łączyło. Jak głęboko go miałam, jednocześnie obserwując uważnie każdy jego krok, ruch, gest i wytykajac każdy błąd.

    Teraz on mną gardzi i ma gdzies lub tak się chroni przed obłędem, a ja już nie czuję sie godna walczyć o zainteresowanie i szacunek. Cały czas kwestionowalam jego uczucie i robiłam wszystko by w końcu się poddal i przyznał do tego, ze wcale mnie nie kocha, chyba lada dzień osiągnę to, czego tak naprawdę wcale nie chcialam ;(...
  • astroblaster 14.08.19, 15:42
    a wiesz Czita...Poddanie się to nie przegrana, to akceptacja.
    może więc jego wyzwolenie.
    Fajnie gdyby spróbował terapii.
  • astroblaster 14.08.19, 15:40
    Wyjaśniała niedawno, że długo Jej tu nie było i zapomniała wszystkich danych do logowania, stąd też przyrosło Jej na dupie jedno 'a' więcej. Tak to jakoś ujęła (Nongrata chyba też z podobnych powodów lekko przemodelowała nik a szara całkiem się wycofała a szkoda).

    Max, możesz też oczywiście (za radą trust vel truizm21) przyjąć, że Czita, to również ja.

    W zasadzie to nasz chłopczyk mnie komplementuje i paliwka mi tylko dodaje.
    Nie zna się na zaburzeniach czy jak?

    Do poprzedniego zapomniałem Ci dodać Max (bo tymi rycerzami i ratownikami sobie lecimy), że mam dość silny rys narcystyczny. Zatem Moja Przyjaciółeczka też miała niełatwo, ale nie jestem npd i słowo Max, że wiem jak boli.
    Mega się w Niej wtedy zakochałem a hmmm zdarzyło mi się to tak naprawdę drugi raz w życiu a licznik przygód i wydarzeń mam dość dopierdolony.

    Zmierzam do tego, iż gdyby tak zestawić ze sobą Czitę, Nongratę i Szarą do kompletu ze Spapranym (który to dobrze rozkminił i świetnie się wysławiał, poezja), to otrzymałbyś obraz 3 (na mój gust) niezakłamanych Kobiet cierpiących na BPD, jednakże zarazem otrzymałabyś 3 kontrasty tego zaburzenia. Punktów wspólnych między nimi (wypowiedzi) było dużo, ale jeszcze więcej różnic.

    Mówię za siebie znowu, na mnie ich wpisy zrobiły wrażenie.
    Podobało mi się też jak się wspierały. Ludzie winni się wspierać.

    Przecież to nie przeciwieństwa się przyciągają a podobieństwa.
    Co Ty na to Max?
    (ale nie zagadajmy tematu Czity; stać nas przecież na obiektywizm i dobre słowa).
  • astroblaster 14.08.19, 15:28
    Skądże nasz forumowy złoty chłopcze.
    Ty znasz wszystkie prawdy o życiu, to znaczy wszystkie truizmy zna nasz golden boy. Beng Beng chłopcze.
  • trust21 14.08.19, 15:50
    astroblaster napisał(a):

    > Skądże nasz forumowy złoty chłopcze.
    > Ty znasz wszystkie prawdy o życiu, to znaczy wszystkie truizmy zna nasz golden
    > boy. Beng Beng chłopcze.

    Ovonellu chłopca to sobie znajdź u siebie w domu.

    A teraz z laski swojej spierdalaj.
  • astroblaster 14.08.19, 16:11
    Już się poprawiam CHŁOPACZKU.

    A aktu łaski względem Ciebie mi brak; co nie oznacza, że Cię nie lubię truzimello21 (a może już 22?)...

    Dajesz młody, kontruj...załóż wątek osobny i przypierdol mi
  • b9b9b9 13.08.19, 02:26
    ^Czy ktokolwiek jest mi w stanie odpowiedZieć na pytanie po jaki ch.j bordy istnieją??? Ja nie widzę aż żadnego.^

    A po co istnieją schizofrenicy, daltoniści lub leworęczni?
    Bordy istnieją po to, po co i inni ludzie (czyli też nie wiadomo po co).
    Tyle, że bordy od dzieciństwa przez lata były-żyły-rosły jak zbyt rzadko podlewane kwiaty (i to bardzo zanieczyszczoną wodą).
    Dlatego w dorosłym wieku, czysta i częsta woda (normalne życie) je dusi i plują na konewkarzy ze źródlaną wodą, będąc przekonani, że na to nie zasługują albo uznając, że czysta woda jest dla słabych nieumiejących się odżywiać kwasem siarkowym.

    Przestań się tak masturbować swoim zaburzeniem, robiąc z niego najważniejszy i jedyny sens życia, to może coś jasnego dostrzeżesz na horyzoncie życia. Bo przekonanie "ja muszę cierpieć" to tylko samospełniająca się przepowiednia.
  • per-se 14.08.19, 16:09
    Czita,

    nie rób tego tutaj tak.
    Nie brnij w ten fałszywy i samobiczowalny ton, że w tym przypadku to Ty jednotorowo, jednowątkowo krzywdzisz księcia na białym koniu, bo wiemy, że tak nie jest.
    Nie idź - proszę w to - by udzielający się tutaj mogli (niektórzy) gęby sobie wycierać znowu/ kolejnym złym borderem, ponieważ w tej sytuacji nie jest to prawda.

    Ja też miewałam okresy wspaniałomyślności i brania na siebie wszelkich krzywd, niemal błogosławiąc biedne, styrane ofiary.
    Więc nie rób tego, bo w tej kwestii nie ma bieli-czerni i nie jesteś wyłącznym "oprawcą".
    PAMIĘTAJ O TYM!!!

    Bosz, ciągle nie pamiętam tego nowego loginu :)
    Jakby co - jestem!
    non grata
  • astroblaster 14.08.19, 17:26
    Sie-ma per-se/nongrata

    Agree with it.

    Z perspektywy czasu tak to też u siebie widzę.
    Ale na początku widziałem tylko swój ból i krzywdę.

    Namów Czitę na kontynuację terapii.
    Może lepszy terapeuta.

    Nie bez racji jest Max, bez terapeutycznej interwencji obłęd bardzo realny.
  • per-se 14.08.19, 23:45
    Hej, Astro.


    @Czita, ale my jesteśmy głupie, nierozgarnięta hołota borderowa.
    Patrz, a wystarczyło, żebyśmy sobie usiadły przy kawce i pączkach, i pogadaly...
    Masz już jedną, taką sobie terapię? Uuu... To Ci drugą dorzucimy.
    Za mało psychotropów? To cyk, dowalimy jeszcze kilka tabsow. Ty pozapijasz sobie alko, ja nie piję, och!, dbam o siebie, więc nadwyżki kawy popacyfikuję karbamazepiną i hydroxyzyną (taka tania wersja performersowa Abramović, jak na moje tanie zapędy artystyczne przystało).
    Tniesz się prawą ręka? To Ci pokażę jak trzymać ostrze lewą, by poszerzać horyzonty, bez tego człowiek gnuśnieje.

    Zobacz, wystarczyło zaledwie mądre pisanie oświeconych facetów.

    Panowie, to trochę nie ten wątek.
    Tu się już proponuje zgłoszenie na interwencję, albo stara się być "bliżej".
    Jakbym miala psychozę, choć Ty, Czita, jej nie masz, jesteś przeboźcowana i lecisz na gównach po równi pochyłej, chyba zwracając się tu, miałabym nadzieję na pobycie ze mną tu i teraz. Na takie trochę forumowe przywiazanie sznurkiem do rzeczywistości.
    A moze nie.

    Nie w każdym razie wiwaty "powodzenia" bądź "zmień terapeutę".
    A może nie ma już tutaj tych bardziej ludzkich pierwiastków.

    Pisz do mnie, bo się martwię.
    A jednocześnie - co mogę, jeśli wiem, jak to jest, a nie jestem obok?
  • per-se 14.08.19, 23:49
    I jeszcze jedno - ten wątek jest Twój i dla Ciebie, pod Twoje chwilowe pytanie.
    Czy naprawdę potrzebujesz odpowiedzi?
    Czy jakąkolwiek przebije się teraz do Ciebie?

    No właśnie.
  • b9b9b9 15.08.19, 00:18
    Ależ oczywiście! Nic nie zmieniajcie! Jesteście normalne. To świat jest do Was niedostosowany. I przecież nikt, tak naprawdę, Was nie (z)rozumie. Ten dar, ta wyjątkowość, ta (szczególna) (nad) wrażliwość.
    Laska (Czitaa) się wreszcie/po latach obudziła ze swojego po#eba#ia, ale Ty ją z tego uratuj, bo ona dalej powinna się czuć lepsza/dalej wyjątkowa.
    Jesteście serio mega poj#bani!!!
  • per-se 16.08.19, 16:41
    Och, b9(...), mój buraczany głosie prawdy i rozsądku, poziom Twojego podwórkowego bajdurzenia rozgrzewa mnie do czerwoności. Myr myr myr mój celubowy książę (wybacz mi brak merytorycznego odniesienia, nie zauważyłam, do czego miałabym odnosić się)
    :)
  • maxkolonko 14.08.19, 20:53
    per-se napisał(a):

    > Czita,
    >
    > nie rób tego tutaj tak.
    > Nie brnij w ten fałszywy i samobiczowalny ton, że w tym przypadku to Ty jednoto
    > rowo, jednowątkowo krzywdzisz księcia na białym koniu, bo wiemy, że tak nie jes
    > t.
    > Nie idź - proszę w to - by udzielający się tutaj mogli (niektórzy) gęby sobie w
    > ycierać znowu/ kolejnym złym borderem, ponieważ w tej sytuacji nie jest to praw
    > da.
    >
    > Ja też miewałam okresy wspaniałomyślności i brania na siebie wszelkich krzywd,
    > niemal błogosławiąc biedne, styrane ofiary.
    > Więc nie rób tego, bo w tej kwestii nie ma bieli-czerni i nie jesteś wyłącznym
    > "oprawcą".
    > PAMIĘTAJ O TYM!!!
    >
    > Bosz, ciągle nie pamiętam tego nowego loginu :)
    > Jakby co - jestem!
    > non grata

    W sumie bordery lubią stawiać się w roli ofiary, więc te posty powinny czicie pomóc w jakiś sposób.
    Zgadzam się, że „ofiary” osób z BPD mają jakieś deficyty. Sam to u siebie zauważyłem jednak ofiarowałem ze swojej strony pełne wsparcie, pomoc. Interesowałem się problemami, zmyślonymi chorobami i dużo większą ilością rzeczy, a wzamian dostałem dewaluację bez jakiejkolwiek empatii i strasznie policją. To jest podziękowanie za pomoc? Co ja zrobiłem źle oprócz tego, że nie byłem zimnym chuj*m i nie wykorzystywałem BPD tylko do seksu, ale starałem się stworzyć oazę bezpieczeństwa? Z perspektywy dostrzegam, że to był ten błąd właśnie, bo BPD chcą kontynuować dramat z dzieciństwa. Nie wierzą, że ktoś może je pokochać. A to jest moim zdaniem klucz do tego zaburzenia. Pokonać to i zrozumieć, że ktoś może je pokochać. Z tymi ich wadami i spierdolonym beretem.
    Jednak są rzeczy, których zaakceptować nie mogłem i jak zauważyłem coraz większy syf wyłażący, granie na uczuciach i nie liczenie się z nimi, infantylne zachowanie i patologiczne kłamstwa to powiedziałem pass. I tak byłem już na straconej pozycji, bo znalazła kogoś nowego. Jednak usilnie dalej chciała grać, że nie. A może była w kilku relacjach na raz?
    Jedno jest pewne - wiem, że trzeba zawijać mandżur czym prędzej i ogarniać siebie. Ja skończyłem na antydepresantach i stosie książek od psychopatii, socjopatii na tych typowo o manipulacji i toksyczności kończąc. Taki plus tego wszystkiego - większa świadomość.
    Tak btw, gdy mówiłem borderce (w odpowiedzi na jej wymyślone teorie, że podda się operacji Żeby nie mieć nigdy dzieci) że ma we mnie pełne wsparcie. Odpowiedź: ja nie potrzebuje wsparcia. I rozmawiaj tu z taką.
    Szkoda życia.
    Chcesz czita walczyć - walcz.
    Chcesz się poddać - poddaj się, ale dalej będziesz w tym gównie tkwiła.
  • astroblaster 14.08.19, 23:10
    Max,

    Tak w skrócie, żeby mnie internetowy profesor truizmo21-22 nie namierzył...

    Od lat prowadzę jakby ‚dynamiczne’ życie. Duże budżety, dużo ludzi, dużo spekulacji (taki eufemizm).
    Czaisz manipulacje z predyspozycji, wyboru i ‚konieczności’ (kto lepiej zrobi, bierze). Po drodze dorobiłem się wielu nałogów (wszystkich głównych) w ramach choroby zawodowej. Mam je ogarnięte. Nie kontrują mnie już od dawna, ale czujny muszę być zawsze. Generalnie wszystko co tam opisał Twój Cialdini a jeszcze więcej z Nicolo Machiavelli’ego. Uwierzysz lub nie Twoja sprawa. Duży kaliber i dobra jazda. Dobry w tym jestem i jak trzeba to nie cofam się przed niczym.

    A zmierzam do tego, że Moja Ex Przyjaciółka BPD - która jest duuuuużo ode mnie młodsza- czasami wkręcała mnie jak małolata (o tak mniej więcej jak sam siebie wkręca truizello21-22). Łykałem. A, że była to manipulacja jakby ‚czułem’ ale wyświetlić tego nie potrafiłem. Definitywnie zorientowałem się bardzo długo po rozstaniu. Jak już mi pierdolec nieco minął (też zaliczyłem antydepresanty i byłem bliski obłędu; tak trafiłem na terapię w której od po ad roku trwam i jaram się nią. Żrę ją, nie mogę się jej nigdy doczekać)... i wiesz, za chuja nie dam się przekonać, że robiła to świadomie. No fucking way. Ja uczyłem Jej życia, pokazywałem numery, uspołeczniałem, budowałem (wspólnie z nią) Jej image. Po prostu taki miała warsztat swoich podświadomych narzędzi manipulacyjnych. I obaj wiemy gdzie były tego powody. Widziałem Jej gleby, byłem przy nich i widziałem jak bardzo tego nie chce (i to bolało mnie najbardziej); widziałem co się z Nią dzieje. Patrz aktualny stan Czity.

    Tak samo jak Ty przeczytałem te książki. Wysłuchałem kilkadziesiąt godzin wykładów, to forum połykałem.

    Odkryłem swoje defekty. Mam świadomość. Nie terapeutyzuję się z Niej, tylko z siebie i dla siebie. Moja terapia zawsze była poświęcona mi. Ona cały czas się przewija. Ale terapia jest moja. Moja jest też moc. Nauczyłem się sam przed sobą płakać. Czaisz? Zidentyfikowałem swoją narcystyczną ranę zaprawioną psychopatycznym aromatem. Wiem co trzeba zrobić (chyba). Nie wiem czy chcę zrobić.

    Wiem jak Jej dopierdalałem, ale to odkryłem jeszcze później niż to, że mnie robiła. Też do tego dojdziesz bo bystrzacha z Ciebie i Fako a nie chłopczyk.

    Seks był hmm ekstremalny. Zajebisty. Ale to ja nadawałem ton a Ona szybko i z rozkoszą się kompatybilizowała. Wybijałem też inne tony, stąd może nie doświadczyłem zdrad i wyrafinowanych kłamstw (a może doświadczyłem tylko się dobrze w chuja robię, to znaczy chronię?). Anyway chcę przez to powiedzieć, iż moje zasieki (czy też granice) wyjebane są zawsze na kilometr, przy niej liczyły się w metrach, ale to ja sam pozwalałem w nie wchodzić. Ba, buszowałem z chęcią po Jej terytorium. Zmierzam do tego, że gdyby tak mocno pod moim wpływem i wrażeniem nie była, pewnie dostałbym ten sam set co Ty. Ja zakończyłem i ja chciałem po tem dalej tańczyć. O zatańczyliśmy, a muzyką do tańca była Jej dewaluacja. Po bandzie. I nie tańczyłem a płynąłem kraulem prosto do krainy obłędu.

    Tak tak przeżyć odrzucenie przez kogoś kto zawsze sam miał taki komfort to dopiero jest jazda. Jak to mówił wspomniany przeze mnie Niccolo ‚oszukać oszusta, podwójna to przyjemność’.

    I tu pojawia się ALE (i to sugestia moja Max)...
    Dewaluacja jest mechanizmem obronnym, który polega na tym, że odzierasz z wartości kogoś, nim on Ciebie z tej wartości obedrze. Czaisz zerwę z nim, zanim on ze mną zerwie. O tym, że jest to koszmarem BPD wiedzą tu wszyscy (człopaczyna 21-22 również), ale może nie wszyscy wiedzą, że nikt nie ma obowiązku na tę dewaluację reagować. Będąc jakby normalnym (są tacy poza 21-22 na świecie?) trafi Cię ona lekko i spłynie po Tobie równie lekko i tak jest prawidłowo. Dewaluowany nie musi odczuwać ani wstydu ani zgorszenia, bo to nie jego mechanizm.
    Bardzo prosto opisuje to Frederickson w ‚Kłamstwa którymi żyjemy’, nawet ten krótki rozdział tak zatytułował. Tym samym w kogo może najbardziej trafić? W ludzi o niskiej samoocenie, czy też o wydumanym przeświadczeniu o swojej wielkości (narcyzów, socjopatów czy takich porysowanych jak ja). Wnioski dowolne i każdy swoje a Ty Bystry Gość jesteś.

    Poza tym facet jest facetem musi dawać radę a nie pierdolić jaki bidny i obity (‚Kobieta mnie bije’, pamiętasz z Seksmisji?), co nie koliduje z tym, iż wypłakałem jezioro łez (bang). Mało tego dwa razy rozsypałem się przed Nią! Przed Moją Ukochaną NIEWZRUSZONĄ I NIEPORUSZONĄ Przyjaciółeczką. I co? I wstyd mnie trawił do spóły z poczuciem winy (a prawie narcyz Bang Bang)...i po chuj! Skoro w terapii dowiedziałem się, że były to moje najbardziej autentyczne i szczere emocje w tamtym
    momencie i zamiast się ich wstydzić, winienem je gloryfikować i radować się, że je w sobie mam.

    A psychopatami jesteśmy trochę Wszyscy.

    Nabierz dystansu. Po chuj Ci ta nienawiść. Od nienawiści blisko do Vendetty. Ja umiem dojebać (nie gorzej niż BPD) każdemu, ale zbyt jaram się życiem, żeby nienawidzić.

    Niezmiennie twierdzę, że każdy miał swoją rację. Każdy coś zyskał i coś stracił i DOBRZE JEST JAK JEST.

    Czita nie odpuszczaj.
  • b9b9b9 15.08.19, 00:01
    Astro, jestem pod wrażeniem Twojego wpisu. Tylko o czym jest ten Twój wywód? O tym jak to udało się/nie udało się jednemu oszustowi wykiwać drugiego/drugiej oszusta/oszustki???
    Życie to nie przeliczanie czasu/relacji na zyski/pieniądze/korzyści/wygodę/moje na wierzchu!
    I zmień terapeutę. Tu nie chodzi o Twoje autentyczne emocje. Tu chodzi o to, że miałeś (masz?) chore podejście do relacji/kobiet/związków/znajomości/a może i pracy!
    Nie zawsze, to, co jest korzystne, zyskowne, wygodne - jest dobre.
    I nie zawsze, to co się nie opłaca, nie jest wygodne, nie przynosi pieniędzy i nie karmi ego - jest złe.
    Często - i to bardzo - bywa odwrotnie.
    Życie to coś więcej, niż Twój ala narcyzm i koniec Twojego nosa.
  • astroblaster 15.08.19, 02:18
    Bang Bang. Ale nie zatopiony.
    Twój wpis też mi się podoba.

    Powiedz jeszcze skąd taki skill u Ciebie?
    Potem powiedz skąd/jak możemy się dowiedzieć Które z nas ma rację?

    Ty, bo tak twierdzisz?

    Skąd/jak możemy się dowiedzieć, że ja racji nie mam?
    (chociaż mam w to wyjebane kto ją ma; ważne, że rozmawiamy)
    Stąd, że otwartym tekstem lecę, że opisuję jak jest? (ze mną) i to kłoci się z Twoimi emocjami...?

    Zauważ, jestem zadowolony.

    Boję się tylko śmierci. Dlatego ciągle z nią romansuję.

    A wiesz czego się nie boję?
    Korzystać z wolności!

    Możesz to powiedzieć o Sobie?

    Wiesz jak to leci... w ramach narodzin daruje się nam śmierć i o tym wszyscy wiedzą.
    Niewielu wie, że również wolność otrzymujemy. Wolność oznacza wybór,decyzje, konsekwencje i takie tam...
    Korzystam z wolności. Ciesze się życiem. Mam pęd do nowości. Obserwuję ludzi. To mnie rozwija. Jara.
    Konsekwencje biorę na klatę a z każdego gówna wychodzę sam. Ba, zbyt chętnie pomagam innym (a to akurat błąd)
    To ceni we mnie moja terapeutka, którą Ty niepotrzebnie deprecjonujesz, dlaczego to robisz?

    A teraz do podsumowania przechodząc...

    Jest to tutaj forum...pamiętasz jaką ma nazwę?

    No i mamy Koleżankę Czitę w kryzysie...
    i co robimy?
    (Ty również b9b) robimy Jej punching, napierdalamy jak po burej suce. Lol, ależ szlachetnie i roztropnie postępujemy.

    Wolno nam, bo ktoś nas skrzywdził (ni chuja, daliśmy się skrzywdzić).
    Wiesz co się tu wylewa? NIENAWIŚĆ.

    Przyjrzyj się, nawet śmierci życzymy w imię świętego spokoju (zemsty za krzywdy od...od kogo?).
    Odnalazłaś pewnie taki fragment. Zbuduj całość czytając po całości/po autorze.

    Ja od maja 2018 śledzę to forum, uważnie a pamięć mam nie do wyjebania.

    i na koniec pytanie do Ciebie?
    Czym jest więc życie? Końcem Twojego nosa? Czy może jednak końcem naszego nosa?
    Obstaję przy tym drugim.

    Pamiętasz Liroy'a? Teraz poseł orędujący legalizacji Marii (sztos)

    fajne miał czasami rapsy, znasz taki kawałek BMW?
    www.youtube.com/watch?v=EWqjl4gCAk4

    Polecam, ale nie jest to moja dedykacja dla Ciebie. Nie chcę Cię ani atakować, ani Cię obrażać.

    Mam się dobrze, jestem zadowolony - z Twojego wpisu również

    Dobranoc www.youtube.com/watch?v=QTqTKD0e0K0


    aaa i jeszcze jedno: nie używam 'udało się'. Używam: Zrobiłem, ewentualnie powiodło się.
    Udało się jest klasyka odsuwania od Siebie odpowiedzialności, to nie ja to zły los (nie udało się)- tak właśnie lubisz?

    No i dlaczego negujesz Moją Terapeutkę? Znasz Ją, tak?

    ...ale rozkminiasz całkiem nie źle

    nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie, chodzi mi o Madagaskar...
    Takie rozwiązanie sugerujesz? No bo trochę taki wniosek można mieć
    btw, dałbym się i tam wystrzelić-nowe doświadczenia haha

    Odpowiesz na ten Madagaskar? Interesuje mnie to bardzo; Twoje ostateczne rozwiązanie 'tej kwestii'
  • b9b9b9 15.08.19, 12:59
    Korzystać z wolności...
    Niezłe. Tyle, że wolność a róbta co chceta to nie to samo.
    Pomaganie innym to błąd? Dziwna filozofia. To błąd bo się nie opłaca, bo bilans nie wychodzi dodatni, bo ktoś nie okazuje wystarczającej wdzięczności, czy też nie poczuwa się do oddania przysługi? Wykalkulowana pomoc z intencją nakierowaną na zysk nie jest żadną pomocą (tu prawdziwa nazwa brzmi: wyrachowanie).
    Koleżanka jest w kryzysie. Ale ta sama koleżanka wcześniej tu szerzyła postawę obrony siebie i winienia świata i otoczenia za jej wszelkie "krzywdy". Co dziwnego, że teraz, jak się obudziła nieco, czyta coś w stylu: a czego się spodziewałaś, dlaczego Cię dziwi dzień dzisiejszy, skoro jest on tylko konsekwencją Twoich działań, decyzji, postawy, wściekłej obrony swojego chorego spojrzenia na swoje życie, częstowania ludzi krzywdą i wszechobecnej destrukcji.
    To nie jest atak na nią. To zwykła prawda w oczy. Nie dotarła do niej wcześniej, to dotarła teraz. Nikt tu nie pisze czegoś innego teraz (jak Czitaa w kryzysie), a czegoś innego wcześniej (jak Czitaa zaciekle broniła tu swojej chorej filozofii i atakowała tych, którzy jej tę samą prawdę co dziś pisali wcześniej).
    Nikt nas nie krzywdzi, a dajemy się skrzywdzić? Co za idiotyzm. To relatywizm moralny, czyli mechanizm pozwalający spokojnie zasnąć wszelkim skurwysynom. Naprawdę w to wierzysz? Jeśli tak, to ktoś Cię skrzywdził zarażając Cię taką ideologią.
    Nie używasz "udało/nie udało się? Pachnie jakimś coachingiem. Jakimś "zmień swój język, a zmienisz swoje życie". Jakimś NLP. Nie wierzę w nic z powyższego. Dla mnie to kolejne wydanie szamanizmu, czary mary, energią z przyrody i robieniem ludzi w ch#ja w wyłącznym celu zarabiania na tym i na nich pieniędzy. Ale oczywiście, jak chcesz, to wierz. Jeśli Ci pomaga (w co nie wierzę, ale co tam)...

    I tu nie chodzi o Madagaskar. Tu chodzi o to, że jeżeli ktoś ględzi wśród ludzi dookoła (a to w końcu forum publiczne) kocopoły legitymizujące krzywdę lub zło, to należy na to odpowiedzieć prawdą, bez względu na to, jak okrutna byłaby to prawda. I to nieprawda, że "każdy ma swoją prawdę", bo prawda podszyta krzywdą i złem, to gównoprawda.

    Nasza koleżanka w kryzysie sama pisze, że wreszcie zrozumiała i w pełni zobaczyła że/jak krzywdzi i rani. To pewnego rodzaju katharsis.
    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego jesteś oburzony tym, że nikt jakoś nie głaszcze jej po głowie i nie nosi tu na rękach?
    A za co? Za sam fakt spowiedzi, i wyrzucenia z siebie prawdy co do tego, że czyniła zło wobec bliskich?
    Niech przejdzie przez ten etap, w którym dopadły ją konsekwencje. Bo bez tego, żadnej zmiany nie będzie.

    (To nie o niej) jak klepiesz po plecach skurwysyna zaraz po jego skurwysyństwie, to staje się on jeszcze większym skurwysynem (a Ty się do tego przyczyniasz). Tak więc czasami w życiu jest tak, że trzeba lać w pysk.
  • astroblaster 15.08.19, 14:47
    Uuuu

    Jakby brak konsekwencji widzę.
    Z jednej strony prezentujesz chrześcijańską i pełną miłosierdzia postawę; UCZYSZ nas wszystkich co jest dobrem a co złem...

    ...żeby na koniec odwołać się do starego testamentu i przypierdolić: okiem za oko, zębem za ząb, kłamstwem za kłamstwo, zdradą za zdradę...

    Ja jestem bardzo ze swojego życia zadowolony. Nie szczęśliwy, ale zadowolony. Umiem z niego brać. Zauważyłaś gdzieś we mnie frustrację?

    Czy to nie to ugniata?
    Jest jej za dużo?
    Nie powiodło się? Nie chcą słuchać? Nie rozumieją?

    Dla mnie rzecz polega na tym, że wszystko jest relatywne a sztuką życia nie jest jego negowanie a dostosowanie (elastycznie; zawsze; do każdej sytuacji).

    Wszystko się zmienia. Szybko. Dezaktualizuje, czy też aktualizuje w nowy sposób.

    Szanuję Twoje zdanie. Ba może i podziwiam niektóre z opisanych przez Ciebie, ale czy dowierzam, że tak idealnie i prawo żyjesz? Chyba nie. Ty bądź prawa, ja jestem prawilny.

    Miejsca na świecie jest dla wszystkich. Dla Ciebie, dla Czity, Nongraty, Maxa, mnie i wszystkich innych. Po co więc ta eugenika? Gdzie Cię tak ciągnie? Kto dał Ci uprawnienia? Twój Bóg?

    A teraz inaczej...rzecz o manipulacji. Wyrywanie zdań z kontekstu i przytaczanie według swoich potrzeb to klasyka gatunku (potwierdzisz Max?). A Ty ciągle sobie coś cytujesz jak Ci pasuje.

    Pomóż komuś a zostaniesz za to solennie ukarany. Wartość przysługi po jej wykonaniu spada do zera. Zaprzeczysz? Na tym polega zorganizowana i dobrze społeczność, na wymianie! Niestety mój błąd polega na tym, że zbyt gorliwy i wyrywny jestem. Uczę się jak pomagać i kiedy. Bo zdecydowanie nie każdy tej pomocy potrzebuje. Twoje coschingi o wędkach i rybach. A ja nie używam też ‚spróbuję’ i ‚będę się starał’. Wyjebane mam w niepewne postawy z góry nastawione na opłakiwanie i usprawiedliwianie porażek. Napierdalam do przodu. Popełniam błędy i czasami krzywdzę innych. Dokładnie tak samo jak wszyscy inni ludzie (poza Tobą?).

    Madagaskar czy faszyzm nazywając sprawy po imieniu mają swoje źródło zawsze w tym samym: nienawiści.

    Stać Cię na jakąś empatię?
    Czy nigdy już nie przepuścisz żadnemu Borderowi, bo Cię Twój skrzywdził?

    No, jeżeli indoktrynowany był Twój border tymi wszystkimi prawdami o życiu i moralną oceną na każdym kroku, to może jego wentyl mechanizmów sam się odkręcił?

    Ja nie zauważyłem w żadnym wpisie Czity, żeby broniła ‚wyjątkowości BPD’. Przeciwnie. Opisywała co w danym momencie czuje. Dyskutowała i czasami zmieniała zdanie (o dziwo co?).

    A może zazdrość o IQ?
    Przecież masz swojego ponad stan. Nie da się nie zauważyć.

    Jak to było?
    Der ges­tir­nte Him­mel über mir und das mo­ralis­che Ge­setz in mir.

    The star­ry skies abo­ve me and the mo­ral law in­si­de me.

    Pamiętasz polską wersję?

    Nie zauważyłem tam ‚jedyne właściwe’.

    Czita, nie odpuszczaj życia.
    Zabrzmi może do dupy (w sensie, że nie uwierzysz), ale zależy mi na Tobie. Znajdź sposób.

    Nongrata, nie bpd (w tym ja) mają inną wizję pomocy, podejścia do kryzysów. Nie dziw się. Nie neguj. Max obity i skrzywdzony, ale też Mu na Niej zależy.
    Ty Ją nie przestawaj wspierać. Nie ważne jak, byle skutecznie. A nad sensem życia nie ma co zbyt wiele myśleć. Lepiej po prostu żyć. Jak najlepiej dla Siebie.

    AstroEpikurejczyk
  • b9b9b9 15.08.19, 15:32
    Z jednej strony prezentujesz chrześcijańską i pełną miłosierdzia postawę...
    ...odwołać się do starego testamentu i przypierdolić: okiem za oko, zębem za ząb, kłamstwem za kłamstwo, zdradą za zdradę...
    =======
    Gdzie tu jakiś brak konsekwencji, bo w ogóle mi się to nie kłóci ze sobą.


    Dla mnie rzecz polega na tym, że wszystko jest relatywne a sztuką życia nie jest jego negowanie a dostosowanie (elastycznie; zawsze; do każdej sytuacji).
    =======
    :-OOO Można i tak. Choć dla mnie to brak kręgosłupa, charakteru, zasad i wartości i - żeby nie przesadzić - jaj. Chorągiewka na wietrze z zaszczepioną filozofią: dobre jest to, co jest dla mnie korzystne. Ale jeszcze raz powtórzę - można i tak, kto komu zabroni? Ty możesz tak żyć, a ja mogę mieć swoje zdanie na Twój temat i na temat Twojej filozofii.


    Wszystko się zmienia. Szybko. Dezaktualizuje, czy też aktualizuje w nowy sposób.
    =======
    Przy takiej Twojej filozofii, to na pewno. Wg mnie jednak wcale nie. Coś, co ma wartość się nie zmienia, nie dezaktualizuje, nie poddaje się modzie na "nowość" i nie potrzebuje jak Win10 żadnych aktualizacji.


    Pomóż komuś a zostaniesz za to solennie ukarany. Wartość przysługi po jej wykonaniu spada do zera.
    =======
    A Ty dalej o tym, że dobre jest wyłącznie to, co się opłaca i ze jak coś się nie opłaca, to automatycznie nie jest warte zachodu.


    Madagaskar czy faszyzm nazywając sprawy po imieniu mają swoje źródło zawsze w tym samym: nienawiści.
    =======
    Hmm, chyba reprezentujesz tę grupę "nowoczesnych, postępowych, oświeconych Europejczyków", dla których jeśli coś się nie zgadza z ich współczesną egoistyczną doktryną filozoficzną (relatywizm moralny), to od razu z automatu jest jakąś "mową nienawiści", "hejtem", "niepoprawnością polityczną" lub jakąś tam "xxxxx-fobią".
    Są różne sposoby obrony swojego egoizmu, narcyzmu i samouwielbienia.

    Stać Cię na jakąś empatię?
    =======
    Między empatią a naiwną głupotą jest bardzo duża przestrzeń.


    Czy nigdy już nie przepuścisz żadnemu Borderowi, bo Cię Twój skrzywdził?
    =======
    Ale mnie żaden border nie skrzywdził.


    ... A nad sensem życia nie ma co zbyt wiele myśleć. Lepiej po prostu żyć. Jak najlepiej dla Siebie.
    =======
    Nie każdy jest narcystycznym hednonistą.
  • astroblaster 15.08.19, 16:40
    Dziękuję. Piękna kontra. Ale znowu się nie popłaczę.

    W sumie to sama się tu chlastasz publicznie.
    Lubisz to, co?

    Do sentencji Kanta się nie odniosłaś. Wiem dlaczego. Bo to definicja Boga.
    Cóż bo to ja jestem Bogiem uświadom to sobie, ale Ty też jesteś Bogiem. O rany rany jestem niepokonany, przejebany...

    Nie bronię niczego. Od początku mówię, że jestem zdrowo pojebany (szalony) i do bólu skuteczny. Strzał w jajaja brakiem jaj spłynął jak po kaczce. Ich wielkość spowiła by Cię ciebiem.

    Tak, jestem Europejczykiem. Tak zgadzam się z tym, że trzeba zważać na słowa.

    Ty twierdzisz, że: ‚kije i kamienie powodują cierpienie, ale od żadnego słowa nie zaboli mnie głowa’
    A ja twierdzę, że nic bardziej mylnego. Słowa potrafią zranić i zabić.
    Dlaczego chcesz zabijać?

    Skoro nie byłaś z borderem, to skąd te oceny i jedyny prawidłowy osąd?

    Ja byłem i widziałem co to gleby.
    Lubię ryzyko. Uwielbiam (to z dużego lęku przed śmiercią), ale takiego podejmować już nie chcę.

    A co powiedziałabyś (poczuła?) gdyby u kogoś w kryzysie ziścił się czarny scenariusz.
    Byłyby jakieś odczucia?

    Czy życzenie komuś źle, ba NAJGORZEJ nie jest nie tylko postawą bierną, ale i jawnym podżeganiem?
    Pod wpływem takich narcystycznych Europejczyków jak ja ściganym z urzędu?
    Chyba jest, może więc niektórzy w imię swojego świętego spokoju (Vendetty tak na prawdę) nie ryzykują nie tylko demolki sumienia, ale też swoich swobód? Hah... xd

    No klasycznie o pomocy wyjęłaś co chciałaś. Wymiana dóbr (przysług, prezentów itp) to podstawa rozwoju i dobrego funkcjonowania każdego społeczeństwa i w każdej kulturze.

    Nie chcę się licytować z Tobą na to kto jak bardzo komu pomógł. Nie znam Cię. Wiem co i ile zrobiłem. Niczego nie żałuję, ale w pewnych sytuacjach i wobec pewnych osób zachowałbym się teraz inaczej.

    Generalnie to mam nadwyżki (skutecznie pracuję; bycze jaja również) i chętnie się dzielę i nie chcę niczego w zamian, bo nie lubię odkąd sięgam pamięcią od nikogo zależeć. Lubię ogarniać, organizować i zdobywać. Nawet wyrywać. Jednak źle ulokowana pomoc często przynosiła odwrotny skutek od zamierzonego. Trochę jak u Ciebie: ‚ten chuj mi pomógł bo ma tego w chuj i zapewne to wszystko ukradł. Mi ukradł bo mi się należy, bo ja bidny.’ Jebać wdzięczność, nie potrzebuję jej (sam się umiem dobrze dopalić i dowartościować), ale dając coś z radością nie spodziewałem się nienawiści w zamian. Zbytnia zaś hojność (źle dobrana pomoc, może tego nie umiem) często demotywowała, ba prowadziła do ‚daj jeszcze’ a jak nie dał, to again taki chuj ma a nie dał.
    Kumasz? Znasz?

    Ratując za wszelką cenę innych, zapominasz o sobie.

    Są jednak sytuacje gdzie nie ma co pierdolić bzdurek, tylko coś zrobić. Dobre słowo dla Czity (jakby bycie, bez oceny?).

    Taka sytuacja.

    Odpuszczę wymianę z Tobą.
    Szanuję Twoje zdanie, ale nie wierzę w to, że 100% stosujesz. Nie ma ludzi idealnych a ja nie mam nic już do dodania.

    Za Czitę trzymam.
    Zawsze chciałem sobie z Nią, Nongratą, Szarą trochę popisać. Dużo jeszcze z tego wszystkiego nie rozumiem.

    aaa i jeszcze coś: w realu jestem taki sam i chętnie rozmawiam. Nie muszę się chować za wpisami. Patrzę w oczy. Tak na przyszłość, gdyby kiedyś kroś rozwinął pomysł jakiegoś spotkania w szerszym gronie. Bo ludzie powinni się wspierać. Kanalia (to ja) kanalię również.

  • b9b9b9 15.08.19, 18:00
    Szanuję Twoje zdanie, ale nie wierzę w to, że 100% stosujesz. Nie ma ludzi idealnych a ja nie mam nic już do dodania.
    =======
    Masz pełną rację. Każdy, kto powyższemu zaprzeczy, jest kłamcą. Nie ma ludzi idealnych.
    Ale nie zrozumiałeś, więc może inaczej:

    Pulp Fiction - finałowa scena:

    Jules: Czytujesz Biblię?
    Ringo: Nieregularnie.
    Jules: Znam jeden fragment na pamięć. Ezechiel, 25:17. „Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych przez dolinę ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych owieczek. I dokonam srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że ja jestem Pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę”. Powtarzam to od lat. Kto słyszał te słowa, słyszał wyrok. Nie zastanawiałem się, co one znaczą. Myślałem, że to niezły tekst przed skasowaniem klienta. Od dziś myślę inaczej. Teraz myślę, że może to znaczy, że ty jesteś zły, a ja sprawiedliwy… A pan kaliber 45 jest pasterzem chroniącym moją sprawiedliwą dupę w dolinie ciemności. A może jest tak, że ty jesteś sprawiedliwy, ja – pasterzem, a świat jest zły i samolubny. To by mi się podobało. Ale to gówno prawda. Prawda jest taka, że ty jesteś słaby, a ja jestem tyranią złych ludzi. Ale staram się, Ringo. Naprawdę, bardzo się staram być pasterzem. Idź.

    Ja (co prawda nie to, żeby tam być aż jakimś pasterzem, gdzie tam!, ale) się staram, Astro. Naprawdę. Staram się.
    A Ty?
  • astroblaster 15.08.19, 18:01
    Ach i zapomniałem muzyczce dla Ciebie

    youtu.be/VFDAwVB6u54

    Mega hedonistyczny kawałek.

    Tak jak lubisz XOXO
  • astroblaster 15.08.19, 18:07
    I bardzo Cię lubię już.
    Co z tym zrobisz?
    Może się zaróżowisz?

    Nie ścigaj się z Diabłem na Quentina, trafiłaś na mojego ulubionego pojeba i film z Top20 Astro.

    Odpuszczam (chyba jesteś Kobietką prawda? Stąd pewnie te serdeczności względem Koleżanek).

    Mam swoje słabości. Może tylko jedną i ni chuja nie oddam.

    Masz jeszcze to, pewnie lubisz tańczyć
    youtu.be/1qwtH3MSZPA

    Rozumiem, że chcesz mnie zajarać.
    Och jak ten narcyz przyciąga o kurwa!!! Lol

    Udanego Święta WNMP
  • b9b9b9 15.08.19, 18:36
    Piszesz, że masz "rys" narcystyczny? Nie, Ty jesteś (nad)(prze)narcyzem.
    Jetem facetem, nie lubię Kanta, nie słucham rapu i gardzę śliskimi lanslalusiami z syndromem autouwielbienia (żeby nie było - pedałami też).
    Chyba wyczerpaliśmy wątek.
  • astroblaster 15.08.19, 20:35
    Jeb jeb jeb i po gościuniu!

    chciałeś masz. Pisałem o swojej pamięci, zapomniałeś?

    Dopowiem Ci jeszcze, że przechuj ze mnie przede wszystkim.
    Chciałeś rozrywki? Dostałeś!
    Chciałeś lania, może dostać większe.

    Teraz popierdalaj przed lustro i zyskaj potwierdzenie, że nic tam w środku nie ma.
    Ja przechuj mam ranę, Ty goguś masz pełny set. Masz 1000% NPD.
    Do tego jesteś antyspołeczny i kseno.
    Pewnie wszystkich byś spalił, co?

    Popopisywałeś się swoją inteligencją pobłyszczałeś, spróbowałeś i ci przyjebali.
    Ojoj jak kurwa boli, jaki wstyd, jak mnie nienawidzisz. Jak Cię obnażyłem.

    Też mi się Avending Angel znalazł. Zbawca świata.

    Wiesz jak poległeś? Jak Vincent w Pulp Fiction, srając na kiblu i dłubiąc w nosie.

    Lewą dziureczką cię wciągnę, chcesz?

    Patrzcie jaki jestem bystry, jak się znam i jaką piękną mam składnie, jak dojebie teraz tej Dziewczynie!
    Umiem, podziwiajcie.

    Kto cie tak okaleczył, kto tak bardzo nie kochał? Nie dysocjuj tak do tego świata zemsty, nie gwałć już wszystkich jak proboszcz Bogiem.

    Te, a może Ty jesteś proboszcz, co?

    www.youtube.com/watch?v=dIE0HiagwyE

    a pretensje do siebie mam tylko o to, że dałem się na wątku Czity wciągnąć w takie pierdolenie dyrdymałków z przerażonym i zahukanym quasi macho.

    Wszystko jasne kotek, to tacy jak ja cię przerażają i dominują w życiu, co?
    Tak już jest. Słabiutki Aniołeczku zemsty.

    Czita, sorry za bilateralny syf.

    ale może taka rozrywka akurat dobrze Ci zrobi.

    Dostałem wpierdol od laski BPD i chuj z tym, trzymam za Ciebie i Ty się tam trzymaj.
    A Ona była zajebista, Ty też pewnie tka jesteś.
    Wszystko ma swoją cenę-nie ma nic za free.

    I odezwij - przyłączam się do apelu Nongraty.
  • maxkolonko 15.08.19, 21:14
    @astro
    Odjechałeś kompletnie :)
    Nie wiem komu chcesz udowodnić i co, natomiast takie siłowanie się na słowa na forum jest conajmniej śmieszne :) dla mnie przynajmniej.
    Ustalmy, że jesteś silnym dominatorem skoro to ma Tobie pomóc. Już dobrze, spokojnie, będzie okey :)

    Pytałeś co ja na to, że przyciągają się tak samo poyebane głowy. Coś w tym jest :) jak ktoś ma deficyty, czegoś brakuje to BPD świetnie się w te braki wpasuje. Na początku relacji - gdy sama jeszcze wierzy w idealizacje i w to, że „kocha”. No, bo przecież BPD nie wiedzą co znaczy kochać, nikt ich tego nie nauczył.

    Pisałeś, że też zrobiłeś ją w balona z kilkoma sprawami. Nie ma się czym chwalić. Chociaż w sumie też wywiodłem ją grubo w pole - i to prawda, z tego całego syfu jest satysfakcja, że lekko oszukałem „oszusta”. Dałem się oszukać też, ale kto by się nie dał? Skoro BPD działają na automacie, czita sama mówi, że czuje „gęstniejącą” atmosferę i nie wie sama co to ta słynna manipulacja BPD. Ich kłamstwa są tak realne, bo często sami w nie wierzą. Gubią rzeczywistość z fikcją.

    Btw, jak potrafię kłamać w żywe oczy bez cienia emocji to mam rys narcystyczny? Nie uważam się za najmądrzejszego, ale coś z pogranicza psychopaty / narcyza / dda to ja. Kocham za mocno, staram się, ale jednocześnie potrafię kłamać (zwykle nieszkodliwie). Różnica między mną, a BPD? Potrafię się do tego kłamstwa przyznać i mam poczucie winy.

    Co do proboszcza gwałcącego Bogiem:

    „No, mon dieu, wciąż kochasz mnie, ja w to nie wątpię
    Chociaż w zeszły piątek przecież poszłaś za tamtym Piotrkiem„

    👍
  • astroblaster 15.08.19, 21:55
    Wspaniale Max.

    Wiedziałem.
    Popatrz jak konstruktywna prawda nas wyzwala.

    Mów mi Brachu.

    Czita jest ok. Zaufaj mi.
    Naucz się od Niej. Podaje więcej niż książki.

    Lubimy właśnie takie Laski Max.
    Ba, potrafimy je nawet kochać (co by to znaczyć nie miało?)

    Ja jednak w kilku spraw postąpiłbym inaczej. Nie mam satysfakcji.

    Poza tym mogłem przebywać z Geniuszką.
    Nie mogłem wyjść z podziwu do tych nauk ścisłych. Jak Albert, kilka minut na przeczytanie, szybka analiza i bęc!

    Fajny był to duet.

    Nie jedź ich tak; po chuj.
  • northern_star 15.08.19, 21:52
    Astro kto komu dowalil to już zostawiam innym do oceny ale z tej przepychanki słownej nie wierze że można aż być tak zakochany w swojej osobie. To jaki z Ciebie super gość we wszystkim..... a jaki ryzykant😀 nie ryauj nam swojego przeciwieństwa w realj 😀... za dużo chcesz nam wmówić 😀 a znam takich jak Ty 😀co to nie oni..... a co do czego to cipki z nich straszne 😀no nic ale nie bede tego weryfikował bo szczerze mało mnie to intereuje tak samo jak i Ciebie moje życie. Co do pani psycholog to widzę że stała się ona kolejnym twoim obiektem westchnień 😀

    Cenie ludzi skromnych ktorzy wiecej robia niż gadają... Lubisz jak Cie ludzie noszą na rękach za twoja zajebistość a ty i tak byś ich wydymał bezlitośnie gdyby przytrafila sie możliwość zarobku. Pewnie pracujesz w jakimś korpo bo tam byś mógł odnosić sukcesy 😀 nie mój świat....

    A co do Citty to jest na etapie prawdziwego spojrzenia na swoje życie wiec to taki etap gdzie być może znajdzie motywacje na lepsze jutro niż tylko żyć w stagnacji.

    Człowiek może być szczęśliwy gdy ma czyste sumienie.... coś wiem o tym 😀
  • astroblaster 15.08.19, 22:07
    Na Siebie pracuję stary o dla siebie.
    Ja w korpo?

    Wymiękłbyś, odpadł albo się wkręcił.

    Zazdroszczę Ci czystego sumienia.
    Przynajmniej nie plujesz.

    I wybacz, że kiedyś coś tam po Tobie pojechałem.

    Też Cię w sumie całego przeczytałem.
    Jesteś poczciwy Gość, wiem i nie kpię.
    Cierpisz inaczej i nigdy Ci nie zejdzie.

    Dziękuję za laurkę.
    Szacun.

    Uważam, że Czita od początku to realnie ujmowała. Non fiction i zero uwielbienia dla swojego zaburzenia.

    Chodzę do terapeutki; nie psycholożki. Czaisz różnicę? Pewnie, że sobie tam z nią flirtuję, ale nic ponadto. Tak rozmawiam z Kobietami. Zawsze. Im ufam, facetom wcale; chociaż z nimi i nimi pracuję głównie.

    Uwielbienie wynika z tego, że jest. Nie ocenia i zna się. Byłem w paskudnym stanie. Tak bardzo, że hmmm no w paskudnym. Dała radę i lubimy się. Nic więcej, może jeszcze to, że bardzo Jej ufam i czuję się przy Niej bezpiecznie. No i czego ona się ode mnie nie nasłucha.

    Wiesz, fajny masz nik. Bardzo!

    Trzymaj się zdrowo
  • maxkolonko 15.08.19, 22:24
    @astro, a w jakim mieście ta terapeutka? Może dasz znać na @? Też szukam jakiejś, w sumie kilka psychologów zwiedziłem, ale jakoś żaden nie miał pomysłu na mnie. W sensie wszyscy twierdzą, że ze mną jest wszystko okej i zaburzeń nie widzą, a ja wiem, że coś tam dałoby się poprawić. Szukam kogoś właśnie takiego. Pytanie tylko czy podzieliłbyś się nazwiskiem tej Pani terapeutki?
  • astroblaster 15.08.19, 22:35
    Tak, ale nie tutaj.

    Powiedz skąd jesteś?
    Też uważam, że zaburzeń pełnych nie masz.
    Jak i ja. Ona też tak twierdzi.

    Jesteśmy porysowani.

    Wiesz, ja przed moją Przyjaciółeczką pojecia o tym nie miałem jaki jestem. Zero. Wiedziałem, że pojeb i na pohybel, ale uroczy i 100% normalny. A dzieciństwo jak sielaneczka a tu jeb jeb i wszystko zaczęło wychodzić.

    Jak mam się na Nią wkurwiać, może mnie uratowała?
  • maxkolonko 15.08.19, 22:49
    astroblaster napisał(a):

    > Tak, ale nie tutaj.
    >
    > Powiedz skąd jesteś?
    > Też uważam, że zaburzeń pełnych nie masz.
    > Jak i ja. Ona też tak twierdzi.
    >
    > Jesteśmy porysowani.
    >
    > Wiesz, ja przed moją Przyjaciółeczką pojecia o tym nie miałem jaki jestem. Zero
    > . Wiedziałem, że pojeb i na pohybel, ale uroczy i 100% normalny. A dzieciństwo
    > jak sielaneczka a tu jeb jeb i wszystko zaczęło wychodzić.
    >
    > Jak mam się na Nią wkurwiać, może mnie uratowała?

    Nie znam Twojej historii związku, ale zauważam, że idealizujesz swoją byłą znakiem tego, że nie do końca się uwolniłeś lub zauważyłeś, że nie ona była winna temu jak to się potoczyło.
    Ja widzę dużo swojej winy też, ale jak dochodzą patologiczne kłamstwa i granie totalne na uczuciach to już ciężko przejść obojętnie i „wybaczyć”.
    Zresztą u mnie trochę inny kaliber, bo psycholog stwierdziła rys psychopatyczny u przyjaciółeczki, więc trochę to zmienia postać rzeczy.

    Jest taka książka fajna: „Uwolnij się od psychopaty. Jak odzyskać siebie po toksycznym związku”. W moim przypadku TA książka mi otworzyła oczy i w sumie te 30 pkt na początku książki „jak rozpoznać toksyka / psychopatę” pokrywało się u mnie w 95%. Bez podziałów na narcyzm / BPD / CHAD itd. Rzeczowo opisane i naprawdę bardzo otwiera oczy. W empik jest, ale cena 37 zl, na necie znalezc mozna taniej.

    Jak znajdziesz chwile to napisz: maxkolonko@gmx.com

    Będę wdzięczny.

    Pozdrawiam
  • astroblaster 16.08.19, 00:07
    Napiszę! Na bank. Dawno nie miałem męskiego Przyjaciela o tych samych pasjach
  • astroblaster 16.08.19, 00:09
    Moja Młoda i z rysem. Mega Kaliber, mega ciężkie dzieciństwo i moja w chuj brawurowa akcja na uwolnienie. Jest jak mówisz, powział równo 50/50
  • maxkolonko 16.08.19, 00:26
    Kur.. coś mi tu śmierdzi. Weź no napisz na maila bom ciekawy czy my czasem po tej samej się nie leczymy, bo moja też młodsza dużo i też ciężkie dzieciństwo. Imię napisz na maila 😂
    Do usłyszenia i buziaczki 😘
  • maxkolonko 16.08.19, 00:34
    Śmieszne się to wydać może, ale w trakcie relacji dzwonił czasem „kolega”, który trafił na „poyebaną” dziewczynę, psychopatkę (słowa borderki) która mu spokoju nie daje i musi teraz biedny do psychologa chodzić i ona mu pomaga z tego wyjść, czasem do niej dzwoni się wyżalić. 😅
    A ja sobie wtedy myślałem: k*rwa jak dobrze, że ja na taką w życiu jeszcze nie trafiłem żeby się po psychologach plątać 😂😂😂
  • astroblaster 16.08.19, 00:36
    Poleciało
  • czitaa88 16.08.19, 16:35
    Jakoś jeszcze żyję choć było bardzo blisko ostatecznej kapitulacji i nie wykluczam jej jutro czy za miesiąc. Ta myśl że w każdej chwili mogę sobie ulżyć jest dla mnie największym pocieszeniem i absurdalnie jedynym co mnie powstrzymuje... Tyle przetrwałam to pomęczę się jeszcze dzień czy dwa...

    Póki co doszłam do tych samych wniosków co pare lat temu. Nie mogę czuć i nie mogę być szczera. Gdybym skłamała byłby ze mną dalej, ale jestem tępa i zawsze wolę się pogrążyć niż blefować ;(!!! Zawsze też wolę wladowac się w chore uzalezniajace gówno niż tworzyc coś spokojnego bez chorych jazd. Kochałam, pardon... wydawało mi się że kocham, 4 razy w życiu i ani jedna z tych relacji nie była normalna, wszystkie doprowadziły mnie na skraj szaleństwa, spalaly, sprawiały że okaleczalam się i nie chciałam żyć. A kiedy spotykałam się z kimś normalnym, nie telepalo mną i nie było motyli, nie zależało mi i generalnie miałam go głęboko, wtedy nie było żadnych jazd, huśtawek ani patologii. Co najwyżej silna irytacja. Wniosek nasuwa się sam. Nie opłaca się czuć. Nie opłaca się być szczerą. Dopiero teraz stanę się wyrachowana jak rasowy bord!!! Jeśli najpierw jakimś cudem pogodzę się z faktem, że ostatnie dobre 2 lata muszę wyrzucić do śmietnika, co łatwe nie jest i moja chora głową nie może w to uwierzyć, a kiedy momentami to do mnie dociera nie chcę dłużej żyć ;(. Ja kiedy "kochałam" wybaczalam wszystko, nawet przemoc i plucie na mnie. Wystarczyło zawsze tylko by mnie przekonał że żałuje i że kocha ;(. Ale niestety dla "zdrowych" ludzi liczą się tylko suche fakty, nie uczucia, liczy się to co zrobiłam, a co miałam w głowie, co mnie do tego doprowadziło, to że sama teraz nie mogę na siebie patrzeć, już nie. Nawet nie pamięta nazwy mojego zaburzenia ;(((... Wysłał na terapię i sprawa załatwiona. Wy chyba naprawdę myślicie, że kiedy mamy jazdy, kiedy nienawidzimy was z całej sily i mscimy się w chory sposób, krzywdząc przede wszystkim siebie, sprawia nam to satysfakcję ;((???!!!
  • b9b9b9 16.08.19, 17:36
    Ale niestety dla "zdrowych" ludzi liczą się tylko suche fakty, nie uczucia, liczy się to co zrobiłam, a co miałam w głowie, co mnie do tego doprowadziło, to że sama teraz nie mogę na siebie patrzeć, już nie.
    =======
    Tak, bo liczą się tylko czyny. Całe późniejsze pie#do#enie, wytłumaczenia, płacze i żałości są nic nie warte. Inaczej dojdziemy do sytuacji, gdzie będziemy współczuć pijakowi, który wyrzucił płaczące dziecko z balkonu, bo "się upił", "nie panował nad nerwami", "nie zniósł hałasu" albo "nie mógł się opanować po alko". Przecież "on nie chciał", on ż a ł u j e (o żesz kur...!). Mamy go rozgrzeszyć? Pocieszyć? Zro zu mieć??? A kogo to urwa obchodzi? Nie umiesz lub nie możesz pić? To nie pij! Jak? A gówno nas to obchodzi. Możemy go co najwyżej wesprzeć w zmianie, ale nie tłumaczyć jak on sam siebie. Tylko czy on sam chce zmiany...? Jak nie chce, to niech w...(niecenzuralne).
  • b9b9b9 16.08.19, 17:54
    A kiedy spotykałam się z kimś normalnym, nie telepalo mną i nie było motyli, nie zależało mi i generalnie miałam go głęboko, wtedy nie było żadnych jazd, huśtawek ani patologii.
    =======
    A skąd założenie i ta pewność, że prawdziwe życie, związki i miłość to "telepanie", "rozpierducha", "skrajne emocje", "jazdy" i "patologia"? Z domu rodzinnego? Jak ktoś pływał w gównie, to nie nie ma świadomości, że istnieje czysta woda? Chyba ma. Uzależnienie od smrodu jest dla mnie niewystarczającym wytłumaczeniem. Nie kupuję tego. Bardziej kupuję to, że jest to zwykła słabość, wygodnictwo i odgrywanie się na wszystkich za to, że "kiedyś było mi źle i ten świat musi mi za to teraz zapłacić" (a to cholernie niskie).


    Dopiero teraz stanę się wyrachowana jak rasowy bord!!!
    =======
    Bardzo rozsądne, nie ma to jak widząc dno, nakręcić się jeszcze w kierunku poszukiwania paru metrów mułu poniżej.
    Chyba Bóg Cię opuścił (albo bardziej - sama coraz bardziej i bardziej go odtrącasz).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka