Dodaj do ulubionych

Dziecko i rodzic, a BPD

23.08.19, 15:55
Dzień dobry wszystkim użytkownikom. To mój pierwszy post tutaj, choć forum śledzę od tak dawna, że niektórych znam już i z "imienia" i z poglądów.
Bardzo dużo miejsca na forum poświęca się problemom w relacjach pomiędzy partnerami, małżonkami, duza liczba tych opowieści pozwala wychwycić charakterystyczny rys, można powiedzieć, mapę zachowań właściwych dla każdej ze stron w związku z osobą BPD.
Ja jednak chciałabym zapytać o obserwacje i doświadczenia dotyczące bycia dzieckiem rodzica z BPD. Jak żyć, trwać, budować własne, dorosłe życie na podbudowie takiej relacji, jakie problemy, obciążenia, charakterystyczne schematy objawiają się w podobnych relacjach. Jak funkcjonować w warunkach rodziny, obowiązku, przywiązania, zależności.
Wydaje mi się, że, niesłusznie, o wiele mniej miejca i uwagi, niż na przykład osobom DDA, rodzinom przemocowym (choć oczywiście wiele jest przypadków, gdy to się ze sobą łączy) itd, poświęca się rodzinom, w których rodzice obarczeni są zaburzeniem bądź chorobą psychiczną, o wiele mniej adresów, gdzie można znaleźć pomoc, o wiele mniej publikacji. Podobnie jak w przypadku proporcji wątków na forum ;)
Co z dziećmi? Jak dzieci? Co u dzieci? Czy dzieci?
Czy zechcielibyscie podzielić się własnymi przemyśleniami i doświadczeniami ? Czy jest tu ktoś, kto jest dzieckiem rodzica BPD, rodzicem BPD lub dziecka z BPD? Ktoś, kto ma dzieci z partnerem zdiagnozowanym?
Czy to możliwe, że wystepowanie zaburzenia nie ma bezpośrednio wpływu na relacje rodzic- dziecko? Czy spotkaliscie się z opinią, że osoby zaburzone nie powinny mieć dzieci? I czy ją podzielacie? Czy bycie dzieckiem osoby BPD niesie za sobą jakieś wieksze ryzyko, czy zupełnie tak jak w innych relacjach rodzinnych?
Odpowiedź na te pytania jest dla mnie interesująca zarówno ze względów osobistych jak i publikacji,którą przygotowuję. Będę bardzo wdzięczna za każdą odpowiedź i w razie pytań, również chętnie odpowiem.
Pozdrawiam, Nina
Edytor zaawansowany
  • nieruchomy_spin_again 27.08.19, 08:48
    Cześć Nino.
    Generalnie dziecko ma dużo szans na DDD (nawet na cechy zaburzeń typu B ) w dorosłym życiu. Wszystko to zależy od dużej ilości czynników w jakim dziecko dorasta, jak silny jest BDP, rola drugiego rodzica, osobowości dziecka itp. Tak w skrócie to dzieciak żyje w niestabilnym, zmiennym emocjonalnie otoczeniu i często też przemocowym. Na razie się nie rozpiszę bo jestem na urlopie. Potem dam dwa przykłady z życia wzięte. Temat jest bardzo ciekawy.

    --
    nieruchomy_spin_again@gazeta.pl
  • nieruchomy_spin_again 27.08.19, 09:05
    Tak na szybko www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2819472/

    --
    nieruchomy_spin_again@gazeta.pl
  • niezasiostra 27.08.19, 17:03
    Dziękuję i za link(!!!) i za odpowiedź. Cudownego urlopu...czekam z niecierpliwością :)
  • b9b9b9 28.08.19, 15:23
    Chyba paradoksalnie, choroby psychiczne są "dziedziczone" w stopniu średnim (genetyka), ale jednak zaburzenia osobowości są dziedziczone w stopniu wysokim (bo tu działa zarówno genetyka i wychowanie).
    Tak to można zauważyć - narcyz wychowuje narcyza, a borderka - kolejną borderkę, za to schizofernik niekoniecznie wychowa schizofrenika, a alkoholik lub pani-depresja niekoniecznie kolejnego alkoholika lub kolejną młodą tonącą w morzu depresji.
    Może dlatego, że ci pierwsi mają etykietką chorych (i trochę się ich od wychowania dzieci separuje, a i same dzieci mają też komunikat w procesie wychowania: mama/tata = choroba, nie rób tak, bo to objaw dysfunkcji społecznej).
    A BPD, czy narcystyczni, czy też psychotyczni, uznają siebie za osoby szczególne, bardziej dostosowane, niepowtarzalne, takie, które wiedzą lub widzą więcej i żeby też uchronić swój umysł przed nieprzyjemną prawdą - zarażają swym krzywym spojrzeniem swoje potomstwo (w końcu to inni są źli, winni, nie tak skomplikowani, ślepi, słabi albo prości lub też mało wrażliwi).

    -Czy to możliwe, że występowanie zaburzenia nie ma bezpośrednio wpływu na relacje rodzic- dziecko?
    Nie, nie jest możliwe. BPD sami wyrośli z chorych relacji rodzic-dziecko, więc skąd to pytanie?

    -Czy spotkaliście się z opinią, że osoby zaburzone nie powinny mieć dzieci?
    To bardzo częsta opinia. I otoczenia, i samych osób BPD. Wg mnie, jeżeli BPD nie poradzi sobie z własną automiłością w dziedzinie wszelkiej destrukcji, winienia wszystkich innych za swoje krzywdy, z projekcją na innych własnego popieprzenia - nie powinni mieć dzieci. Ale jeśli poprzez leczenie, zderzenie z życiem, terapię lub jakiś oczyszczający wstrząs, jakieś nagłe zrozumienie, że same emocje w życiu, to jest wielkie gówno w porównaniu z duchowością - obudzi się z tego letargu, gdzie "moje własne popieprzenie jest najważniejsze dla mnie (oraz powinno być też dla całego świata)" - to dlaczego nie? Wtedy może to być nawet tzw. rodzic z wyższej półki.
    Tylko ilu BPD chce się pozbyć tego "swojego daru", "życia na najwyższych emocjach", "cudownych skrajnych doznań" i cudownej destrukcji? Niewielu. :(

  • b9b9b9 28.08.19, 15:43
    "ci pierwsi..." - w rozumieniu - ci chorzy psychicznie, a nie z (tylko) zaburzeniem osobowości.

    "jakieś nagłe zrozumienie, że same emocje w życiu, to jest wielkie gówno w porównaniu z duchowością" - nawet sami BPD (i nawet na tym forum) twierdzą, że po lekach (np. stabilizatorach) - "nic nie czują", "stracili libido", " zgasły skrajne emocje" lub "żyją płasko". To gdzie tu miejsce na dzieci? :(
  • astroblaster 28.08.19, 15:48
    Droga Nino,

    Zadałaś mega trudne pytania.
    Odbierać komuś prawa do posiadania potomstwa, to znowu jakby bawienie się w Boga.
    Specjalista od bycia Bogiem już Ci się w sprawie wypowiedział.

    A moim zdaniem najuczciwsza odpowiedź na wszystkie Twoje pytania to: NIE WIEM.
    W życiu nie zdarzają się przypadki, tym samym nikt nie poznaje nikogo bez powodu a per analogia idąc KAŻDY jest potrzebny i każdy ma prawo do życia (po swojemu).

    Jesteś Bystra ( a może Ty też jesteś mną? Jak tam Trust21-22?) i dawno już sobie wyfiltrowałaś co uważasz za ważne.
    Tym samym zbudowałaś już pewnie stanowisko.

    Wiesz, nic nie jest w życiu 4Ever a zdanie zawsze można zmienić; to chyba taka jakby definicja inteligencji?

    Jestem ciekaw jaką odpowiedź uzyskałabyś od Buraczanego Księcia na inaczej postawione pytanie, np: Czy gdybyś posiadał wiedzę, że Dziecko, które Twoja partnerka nosi w łonie będzie Homoseksualistą (czy też za owym Księciem wskazując: pedałem), pozwoliłbyś mu się urodzić, pozwolił temu Człowieczkowi żyć?

    Jak myślisz co mogłabyś usłyszeć?
    Tak, pod warunkiem skutecznych egzorcyzmów?

    ...do tematu wracając, trudne pytania; trudne kwestie a eugenika jest chujowa i jest synonimem faszyzmu.

    Podeślij publikacje i fajnie, że zabrałaś głos na forum.


  • b9b9b9 28.08.19, 17:20
    Jest, gwiazdor się uaktywnił.

    "każdy ma prawo do życia (po swojemu). ".
    Owszem, pod warunkiem, że nie krzywdzi innych, czego nie można powiedzieć, o osobach BPD.

    Nie ruszają mnie twoje wycieczki w ocenie mnie jako boga, buraczanego księcia, itp. To w końcu twoja domena (w dziedzinie brylowania). Ja narcyzem nie jestem, ty za to - owszem, i to ponad skalę.

    "a eugenika jest chujowa i jest synonimem faszyzmu.".
    Owszem, chociaż czytając twoje wpisy..., to hmm..., musiałbym się jeszcze raz nad tym zastanowić...
  • astroblaster 28.08.19, 17:35
    Zuch!
  • b9b9b9 28.08.19, 17:46
    astroblaster 28.08.19, 17:35
    Zuch!

    Czyli jednak nie muszę się zastanawiać. Po twojej odpowiedzi, wnioskuję, że czasami jednak jest tak, że:
    - aborcja - nie,
    ale
    - eugenika - w niektórych przypadkach (zgadnij o kim to?) - owszem, tak.
  • nieruchomy_spin_again 01.09.19, 07:31
    I po urlopie...
    Niestety polskojęzyczna literatura dopiero raczkuje jeżeli chodzi o zaburzenia typu B, natomiast jeżeli chodzi o internet to generalnie masa wylewanego g na ludzi z cechami tego typu zaburzeniami, powielanie obiegowych opinii czy bardzo emocjonalnych wpisów i de facto nic z tego się nie wyciśnie. Szkoda, bo problem może dotyczyć nawet 15% populacji.
    Ciekawe. Wcześniej wkleiłem link na szybko. Możesz poszukać informacji na temat typów matek bdp i ich wpływów na wychowywane potomstwo. Tylko tak jak napisałem wcześniej jest to bardzo złożony układ.
    "Jak żyć, trwać, budować własne, dorosłe życie na podbudowie takiej relacji, jakie problemy, obciążenia, charakterystyczne schematy objawiają się w podobnych relacjach. Jak funkcjonować w warunkach rodziny, obowiązku, przywiązania, zależności." - tak jak napisałem na początku urlopu jest duża szansa na DD. Możesz zacząć czytać o DD :) W każdym bądź razie jako dorosły już dzieciak (lub dojrzewający) wpadnie w pułapkę "doświadczenia miłości" (odtwarzania tego co było w domu w pojawiających się relacjach partnerskich) córka będzie kopiowała schematy mamy (bo taki ma wzorzec kobiety) a syn dobierał sobie kobiety o wzorcu matki. Oczywiście może ale nie musi.
    "Wydaje mi się, że, niesłusznie, o wiele mniej miejca i uwagi, niż na przykład osobom DDA, rodzinom przemocowym (choć oczywiście wiele jest przypadków, gdy to się ze sobą łączy) itd, poświęca się rodzinom, w których rodzice obarczeni są zaburzeniem bądź chorobą psychiczną, o wiele mniej adresów, gdzie można znaleźć pomoc, o wiele mniej publikacji. Podobnie jak w przypadku proporcji wątków na forum ;) " tak jak napisałem powyżej. Finalnie dojdzie się do tego samego (z grubsza). - obie sprawy można wrzucić w toksycznych rodziców.
    "Co z dziećmi? Jak dzieci? Co u dzieci? Czy dzieci?" Rozwiń bardziej.
    "Czy jest tu ktoś, kto jest dzieckiem rodzica BPD, rodzicem BPD lub dziecka z BPD? Ktoś, kto ma dzieci z partnerem zdiagnozowanym?" pewnie jest i może nawet o tym nie wiedzieć. Diagnozowanie BDP w Polsce jest na początku drogi. Rodzice uczestników forum to pewnie 45+ lat - w tamtych czasach nikt nie diagnozował BDP :D Nawet jeżeli przyszła matka była "terapeutowana" przy okazji innych problemów (zaburzenia żywienia, problemów wychowawczych, gróźb samobójczych) to nikt 20 lat temu tego z zaburzeniami typu b (ogólnie) nie łączył. Terapeuci/psychiatrzy w Polsce w większości byli pozbawieni wiedzy o np. BDP czy HDP byli wyedukowani w wiedzy i świadomości na lata 80-90 XX w.
    "Czy to możliwe, że wystepowanie zaburzenia nie ma bezpośrednio wpływu na relacje rodzic- dziecko?" Ma, rodzic - dziecko to też układ partnerski. Też następuje tam idealizacja i dewaluacja dziecka.
    "Czy spotkaliscie się z opinią, że osoby zaburzone nie powinny mieć dzieci? I czy ją podzielacie?" Przy jakiś emocjonalnych okazjach można się spotkać z taką opinią :) Jeżeli BDP jest świadome swoich ograniczeń, zalet i wad, pracuje nad sobą, nie jest sama ze swoim BDP (polecam fajny kanał na yt - dwubiegunowa) to czemu mnie!
    "Czy bycie dzieckiem osoby BPD niesie za sobą jakieś większe ryzyko, czy zupełnie tak jak w innych relacjach rodzinnych? " Niesie ryzyko, ale patrz wyżej.

    --
    nieruchomy_spin_again@gazeta.pl
  • astroblaster 02.09.19, 17:37
    Ooo nieuchwytny spin obserwujesz dwubiegunową?
    Sztos.

    Polecam kanał dwubiegunowej.

    Jest też na YT film o Chad:
    youtu.be/OVreJtC8-lc

    Dwubiegunowa jako jedna z bohaterek.
    Dobry dokument w połączeniu z tym co prezentuje na YT dwubiegunowa (a daje całe spektrum. I górki i deprechy i jazdy i gleby), można sobie zbudować coś na wzór wyobrażenia.

    Potrzeba jednak minimalna dawka empatii i dobrej woli w miejsce arogancji, nienawiści i głupoty, gnających do eugeniki.

    Pewnie, że jestem hmmm nienormalny (słyszysz tam buk-puk?) ale jarają mnie ludzie. Wszyscy.
    To sens życia, kiedy możesz się od nich uczyć.

    Spin; trochę (jak na mój gust) zawoalowałeś swój ostatni przekaz a tak dobrze, zbudowałeś napięcie w przedostatnim.
    Ja trochę zgubiłem kontent i niewiele wyjąłem z ostatniego, ale się nie zniechęcisz, co?
  • nieruchomy_spin_again 05.09.19, 21:03
    skądże znowu :) Chociaż wydaje mi się, że odpowiedz, niesie ryzyko jest dość jednoznaczna :)

    --
    nieruchomy_spin_again@gazeta.pl
  • nieruchomy_spin_again 05.09.19, 21:01
    Nie ma to jak odpisywać samemu sobie :) Może jeszcze użytkownik niezasiostra czyta ten topic... Do rzeczy
    Zapomniałem jeszcze ująć jeszcze jednej, dość charakterystycznej cechy osób dotkniętych BDP - nietrwałych związków.
    Dziecko dorasta (w naszym systemie prawnym) z mamą BDP, przez dom/życie przewijać się będzie kilku panów. Do których w pewnym wieku dziecko będzie się przywiązywać. Panowie Ci z pewnych powodów nie dotrzymają kroku matce dziecka. Oni nie odchodzą tylko znikają, to też będzie miało wpływ na rozwój dziecka zwłaszcza, że ich narracja matki w stosunku do parterów będzie dość zmienna.

    --
    nieruchomy_spin_again@gazeta.pl
  • b9b9b9 05.09.19, 21:57
    Dziecko dorasta (w naszym systemie prawnym) z mamą BDP, przez dom/życie przewijać się będzie kilku panów. Do których w pewnym wieku dziecko będzie się przywiązywać. Panowie Ci z pewnych powodów nie dotrzymają kroku matce dziecka. Oni nie odchodzą tylko znikają, to też będzie miało wpływ na rozwój dziecka zwłaszcza, że ich narracja matki w stosunku do parterów będzie dość zmienna.
    - - - - - -

    I takie dziecko wyrasta z już wdrukowanym podejściem, że faceci to świnie, bo nie znoszą pokornie (wg mamuni: nie r o z u m i e j ą!) po_ye-ba_nia matki. Ale to dziś już norma, nawet wśród osób publicznych (a może przede wszystkim wśród nich), bo jak się popatrzy na ilość pozycji na "liście oblubieńców" pań w stylu W.Rosati, W. Książkiewicz, E. Górniak, Dody, czy Curuśowej, to nikt mi nie powie, że z takiej filozofii mogą wyrosnąć dzieci, które się wychowają baz jakichś bolączek w głowie.
  • astroblaster 06.09.19, 02:06
    Cenna uwaga, ale przejściowi partnerzy to nie wyłącznie domena osób z bpd.

    Spin, powiedz jaki jest powód robienia BDP z BPD?
    To tak zwany Tippfehler, czy zamierzone działanie?

    Jesteś w tym dość konsekwentny.

    Ale uwagi masz niezłe, poza tym ani niczego nie sugerujesz, ani nikogo nie oceniasz. Duża to klasa.

    A co z tą ‚ryzykowną’ odpowiedzią?
    Była już?

    Btw, też liczę na Niezasiostra, że nie była to podpucha i że zapozna nas z publikacją.

    W tym dokumencie o dwubiegunowych są też ich Rodziny. Jest jeden chłopczyk, którego samotne wychowuje Chad’erka. Warto się zapoznać przed oceną. Po tych facetach widać też jak w pizdę dostali, ale trwają. Może to oni wielcy są a my tacy sobie.

    Zawsze to kwestia perspektywy a ta się zmienia z upływem czasu, pracy nad sobą (czy też rozwoju), nostalgii, zabliźniania ran, nowych doświadczeń.

    Zapodany tu temat jest cholernie trudny, bo hmmm jakby osobiście krzywd dzieci znosić nie potrafię, ale jak odmówić komuś prawa do ich posiadania.

    Myślę, że to jednak indywidualna decyzja każdego z nas a cierpiący na BPD są takimi samymi ludźmi jak każdy inny. Tak samo jak niczym jako ludzie nie różnimy się od królowej, papieża czy dalajlamy.
  • nieruchomy_spin_again 08.09.19, 08:07
    literówka :) i faktycznie konsekwentna. Może wyglądać na to, że nie czytam to co piszę :D

    --
    nieruchomy_spin_again@gazeta.pl
  • maxkolonko 01.09.19, 20:27
    Taka książka się nasuwa

    www.empik.com/toksyczni-rodzice-forward-susan-buck-craig,p1116253876,ksiazka-p?utm_source=app&utm_medium=share&utm_content=produkt

    Nie czytałem, spróbuj, sprawdź. Może pomoże

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka