Dodaj do ulubionych

podróżować, podróżować jest bosko...

07.09.19, 01:19
Z cyklu: zasłyszane u "ludzi z ulicy" (zostawmy chwilowo ICD 10/DSM 5/SCID-5-PD/itp./.
Kobieta BPD w oczach zwykłych ludzi. Ile w tym prawdy, jak sądzicie?
Wiadomo, że to uproszczenie, ale jeśli nawet...
(Niewystępujący oczywiście w pełnych 100%) "Wzorzec":

-kolorowe/siwe/białe włosy,
-tatuaże, piercing,
-pokazowa "niezależność"/vel pokazowy pseudofeminizm,
-seksualizacja zachowania,
-potrzeba bodźców ("niech się coś dzieje"),
-prowokacyjny styl ubierania,
-postawa: kochamy małe zwierzątka,
-ja potrzebuję emocji,
-dusza towarzystwa (na pokaz, chodzi o bycie w centrum uwagi /głównie mężczyzn oczywiście/),
-nie znosi konkurencji (w pracy/grupie/wśród znajomych/rodzinie/związkach),
-nie marnujemy czasu ("prawdziwi mężczyźni mnie od razu pożądają"),
-trzeba natychmiast wyeliminować te dziwki-konkurentki,
-lizusostwo wobec szefów, znanych osób, bogaczy, osób popularnych, znaczących, ważnych, wpływowych,
-pogarda dla wartości, zasad, autorytetów,religii, tradycji,
-koncentracja i fiksacja na ciele/figurze/urodzie (my love bulimia by night),
-zafascynowanie "rozwojem osobistym" i/lub alternatywną parapsychologią,
-hobby? Hmm... Nie mam. Chyba, no sama nie wiem, może - pooodróżeee...

Wiem, że to bardziej mocno uproszczony opis tych "acting out" (bo "acting in" pcha tę całą złą energię we własne bebechy) ale jeśli nawet...
Ile prawdy w tym wg Was? 20%, czy 90%???
Edytor zaawansowany
  • maxkolonko 07.09.19, 19:12
    Z moją borderką zgadza się:
    - pokazowa niezależność / pseudofeminizm
    - postawa kochamy małe zwierzatka
    - seksualizacja zachowania
    - potrzeba bodźców
    - ja potrzebuje emocji
    - nie znosi konkurenkcji - zawsze ma racje
    - nie marnujemy czasu
    - pogarda dla wartości (pośrednio, bo oficjalnie pozuje na religijną, ułożoną, porządną, spokojną)
    - koncentracja na ciele i urodzie (wręcz bzik, musi zawsze być wygląd top, diety, wręcz prawie silne spalacze, substancje na wycięcie dla kulturystów -> w zakładkach, niby nie brała, ale w szoku byłem jak to zobaczyłem, bo znałem ten środek przez znajomego, który go brał)
    - hobby -> brak, kopia często osoby, której chce sie przypodobać. Czyli: w okresie idealizacji partner lubi niebieski kolor, ona lubi niebieski, lubi piłkę nożną, ona ją kocha. Moja nawet papierosy ze mną paliła, bo ja paliłem.
    No i oczywiście dodawanie fotek na insta, pokazywanie sie tam z najlepszej strony i liczenie polubień, a jak było mniej jak 100 to: nie lajkują, bo zazdroszczą, że tak świetnie wyglądam.
    Innym "hobby" było wymyślanie kolejnych kłamstw, historii, dramatów i robienie w chuja byle robić. Podbija to chyba ich ego, ale jest tak mało inteligentne, bo przecież każdy inteligentny facet, nawet jak na początku da się złapać na te bzdury to po czasie i tak to wyjdzie na wierzch, bo za dużo "tego" wszystkiego.

    Pozdrawiam
  • b9b9b9 07.09.19, 21:37
    Czyli jednak w ludowych przekazach coś tam tkwi.
    Pojawiają się jeszcze:
    -infantylność zachowania (jestem małą, skrzywdzoną dziewczynką),
    -wszyscy "inni" to debile, prostacy i ciemnogród,
    -związki kobiet i mężczyzn to zawsze i jedynie walka,
    -facetami należy manipulować, inaczej się "nie uzyska nic" (związek ma "się opłacać", bo jak ja nie wykorzystam jego, to na pewno on-ta świnia wykorzysta mnie),
    -kłamać, podpuszczać i zwodzić, nawet wtedy, kiedy nie jest to do niczego potrzebne,
    -notoryczne wjeżdżanie na ambicję i pewność siebie (celowe wzbudzanie zazdrości, pokazowe szczucie dupą otoczenia, rozsiewanie plotek, celowe skłócanie wszystkich tych, którzy w idiotyczną grę borderki grać nie mają zamiaru),
    -agresywne zaprzeczanie, przeinaczanie i kwestionowanie nawet tych prawd/dowodów o sobie/swoim zachowaniu, które są niepodważalne, pokazują czarno na białym i są poza wszelką dyskusją (w stylu: pokaż palcem i udowodnij bezdyskusyjnie kłamstwa i manipulacje borderki, a dopiero zobaczysz jej prawdziwą wściekliznę i agresję, pomimo jej fałszywego wizerunku "wrażliwego, pokaleczonego i skrzywdzonego przez zły świat słabego oraz wymagającego opieki oraz ratunku kwiatuszka".
  • b9b9b9 07.09.19, 21:49
    hobby -> brak, kopia często osoby, której chce sie przypodobać. Czyli: w okresie idealizacji partner lubi niebieski kolor, ona lubi niebieski, lubi piłkę nożną, ona ją kocha. Moja nawet papierosy ze mną paliła, bo ja paliłem.
    = = = = = = =
    I to właśnie jest ciekawe. Czyli trochę prawdy jest w tym, że BPD to pustak, który chce podłączyć się do czegokolwiek/kogokolwiek, żeby "tę pustkę" czymś, czymkolwiek zapełnić (bo: nie wiem kim jestem, nie wiem czego chcę, nie wiem co czuję oraz pusto mam we łbie, więc - cokolwiek wartościowego - mogę/muszę/mam szansę, jako pasożyt, pozyskać wyłącznie od "jakiegoś dawcy".

    No i oczywiście dodawanie fotek na insta, pokazywanie sie tam z najlepszej strony i liczenie polubień, a jak było mniej jak 100 to: nie lajkują, bo zazdroszczą, że tak świetnie wyglądam.
    = = = = = = =
    I tu pytanie - czy to jest bardziej domena Karyny, Tępej Dzidy, czy też Borderki?
    Chociaż..., to się przecież wcale nie musi wykluczać...
  • maxkolonko 07.09.19, 21:58
    Nie chce mi się odnosić per przykład, nie wszystko w mojej się zgadza, ale tak.
    Granie ofiary to metoda manipulacji też. Grają żeby Cię urobić, uzależnić od siebie, programują Ci pamięć żebyś miał obraz Jej fałszywy w głowie. Ciężej się połapać później w tym wszystkim, bo przecież ona „taka super„ dziewczyna.
    Stosują gashlighting (czy jak to sie tam pisze), czyli zaprzeczanie i robienie z Ciebie idioty.
    Co do samego procesu to one na początku same w to wszystko wierzą (zakochanie itd). Nie mają jednak uczuć wyższych. Tzn mają, ale tylko w okresie idealizacji, fałszywe, nie trwałe. Chcą Cię kochać, ale boją się, że je skrzywdzisz i chcą być autonomiczne - boją się, że je „wciągniesz” i ich Niezależność zniknie. To zaburzenie z pogranicza, ciężkie, miesza się tam kilka innych zaburzeń - histroniczne, narcystyczne itd itd itd

    Co do infantylności to tak, spora doza infantylnych zachowań, często w silnym stresie zachowuje sie jak malutkie dziecko. „Zostaw mnie, nie dotykaj, nie chce Cie juz znac” jak w jakiejś psychozie, bo sobie cos ubzdurala. Coś jak płaczące dziecko, bo zabrano zabawkę i w tym momencie jesteś wrogiem, bo zabrałeś.

    Ja (nieświadomie) dawałem jej sporą dawkę „opiekuńczości” rodzicielskiej. Mianowicie budziłem się często o 5 albo w nocy, przykrywałem i całowałem w czoło (jak tata dziecko 😂😂😂). Uśmiech i zadowolenie przez sen i ogólnie nie do opisania.
    Oczywiście w okresie względnej idealizacji, jak jej się tryby w tym zblazowanym łbie przestawiły to z tego „ideału” zostały miazgi i wyszło prawdziwe „ja” bordera. Bez empatii, bez uczuć, bez skrupułów uderzające w każdy czuły punkt.
    Obcowanie z BPD to świetny wgląd w samego siebie. Dużo problemów u siebie dostrzegłem, chociaż bez PTSD sie nie obyło, pierwszy raz obcowałem z kimś takim. U mnie po pierwszej grubej dewaluacji odszedłem, ciężko, bo ciężko, perturbacje, robienie z siebie błazna chwilami. Jak dowiedzialem sie o tym zaburzeniu to dopiero odzyskałem troche asertywnosci i nie dałem dalej jej grać w jej karty.
    Każdemu radzę pakować mandżur i uciekać. Żadnego seksu koleżeńskiego, żadnej przyjaźni. Jak nie chcesz być orbiterem i chłopcem na posylki bordera to uciekaj. Triangulacja, gashlighting poczytaj o tym. Ogolnie bod stosuja mase metod manipulacji, maja to wrodzone, nie musza sie tego uczyc i opanowywac. Pozdro
  • maxkolonko 07.09.19, 22:03
    Wiesz, nie każde zachowania Karyn = BPD.
    BPD to często ponad przeciętna inteligencja, ale przy ich poziomie pewności siebie (znikome, na pokaz, narcystyczne). Co nie zmienia faktu, że robią idiotyczne rzeczy jak każdy inny. Mają potencjał, ale przez zaburzenie problem z jego wykorzystaniem. Nie można wrzucać każdej Kalyny do wora BPD, bo Kalyna to Kalyna po prostu, a nie żadne BPD.

    Często mylone Bpd jest ze zwykla sukowatością teraźniejszych lasek. Tak kreuje je aktualny świat. Przykre to, ale prawdziwe.
  • b9b9b9 08.09.19, 00:00
    Wiesz, nie każde zachowania Karyn = BPD.
    = = = = = = =
    Oczywiście, to było jedynie takie porównanie z przymkniętym okiem. ;)

    Wracając do wątku - hobby, nie mam, no..., może podróże...
    Wg mnie to nie hobby. To jedynie coś, co może dostarczyć: nowych bodźców, coś się dzieje, nowe emocje, nowe znajomości, nowy lans (np. nowe palmy na Insta), no i oczywiście, najlepiej jeszcze, jak "ktoś" za to zapłaci (bo ja przecież skrzywdzona i biedna). Ale "podróżować jest (oczywiście) bosko" (swoją drogą KJ też była nieźle pier...ta borderowo).
  • b9b9b9 07.09.19, 23:45
    Nie mają jednak uczuć wyższych.
    = = = = = = =
    Myślę, że to jest istota rzeczy.

    Każdemu radzę pakować mandżur i uciekać. Żadnego seksu koleżeńskiego, żadnej przyjaźni. Jak nie chcesz być orbiterem i chłopcem na posylki bordera to uciekaj.
    = = = = = = =
    Zgadzam się. Najlepsze. co można zrobić, to zostawić poy eba samego ze swoim poy eba niem (wszak ono jest dla nich najnajważniejsze i ponad wszystko).
  • maxkolonko 08.09.19, 00:18
    Mam trochę zmęczoną głowę, przepraszam, że trochę nieskładnie piszę, da się wyłapać kontekst.

    Ogólnie jeśli chodzi o emocje to musi ich być dużo. Dobrych, złych, nie ważne. Musi się coś dziać, bo tak to „nuda”.
    Jak masz sylwester raz do roku i odpalane fajerwerki to z borderką (piszę z perspektywy partnera takiej osoby) fajerwerki muszą być non stop. Może nie na początku, ale sukcesywnie coraz więcej. Jakiś dramat, im więcej tym lepiej. Dziwne sytuacje, które są chwilami tak nierealne, że pukasz się w głowę, ale wierzysz, bo nie dopuszczasz do siebie, że ta „miła, sympatyczna, ułożona, empatyczna” osoba z początku relacji jest zdolna do takich perfidnych kłamstw. Ciężko wyłapać co jest true, a co nie, a jak zaczniesz wnikać to wywołasz gniew albo kolejne kłamstwo, bo borderka wyczuje, że coś podejrzewasz i zacznie odwracać kota ogonem. I albo wymyśli, zainsynuuje scenkę uwiarygadniającą jej historię albo wyprze się tego co mówiła i zrobi z Ciebie debila (ja tak nie mówiłam, wydawało Ci się, mylisz fakty) - czysty gashlighting. Nigdy się nie przyzna do kłamstwa albo błędu. Do błędu jeszcze może tak - w okresie idealizacji albo jak będzie chciała coś tym ugrać, zdobyć Cię ponownie albo znów złapać w sidła jak za bardzo się oddalisz a ona to wyczuje. Jak będę miał chwilę to naskrobię coś jeszcze. 5 i czołem!
  • northern_star 09.09.19, 12:20
    Moja pasuje idealnie do ww. opisu.

  • b9b9b9 10.09.19, 12:40
    Moja pasuje idealnie do ww. opisu.
    - - - -
    Czyli ciemny lub (wg BPD) swoje widzi i ocenia poprawnie.
    A kolejnym podobieństwem "wybranek losu" jest ciągłe powtarzanie - ja nie jestem taka "zwyczajna"...
  • b9b9b9 10.09.19, 13:03
    Miało być: ciemny lud.

    A kolejnym podobieństwem "wybranek losu" jest ciągłe powtarzanie - ja nie jestem taka "zwyczajna"...
    Owszem, nie jesteś, ale wśród BPD jesteś najzwyczajniejsza ze zwyczajnych, kalka innych BPD
    (a nie żadne tam: "każdy jest inny").
  • maxkolonko 11.09.19, 21:25
    U mnie nie było tego powtarzania. Łatwo mylić zaburzenie ze zwykłą sukowatością i wyrafinowaniem - tak jak pisałem wcześniej. Takie czasy nie inne.


    Chociaż jak występują cechy zaburzenia określone w książkach specjalistycznych to można zakwalifikować kogoś do tego zaburzenia.
    Co to jednak da?

    Jeśli nie rokuje na zmianę, nie widzi problemu (a zwykle tak jest, bo to świat winny, a nie borderka) to trzeba uciekać i powoli odbudowywać swój świat, bo na pewno będzie obraz normalności zaburzony po kontakcie z taką toksyną.

    „Nagle zaczynasz tłumaczyć takie pojęcia, jak „empatia”, „uczucia” i „bycie miłym”. Normalni dorośli nie muszą być uczeni podstawowych rzeczy, które tłumaczy się w przedszkolu. Nie jesteś pierwszą osobą, która próbowała dostrzec w psychopacie dobro, i z pewnością nie będziesz ostatnią. Myślisz sobie: „Jeśli tylko zrozumie, dlaczego mnie to rani, przestanie to robić”. Ale tak się nie stanie. Gdyby był porządnym człowiekiem, to w ogóle by Cię nie skrzywdził. Najgorsze jest to, że psychopata udaje porządnego człowieka na samym początku — przyciągając Cię swoją słodką, troskliwą, „osobowością. Wie, w jaki sposób być miłym i dobrym, ale go to nudzi.

    „Manipulacja seksualna

    Seks z psychopatą zawsze na początku wydaje się idealny. Zawsze wie, gdzie dotykać, co mówić i kiedy robić to, co „trzeba. W sypialni byliście idealnie dopasowani, prawda?

    Cóż, coś tak jakby.

    Jak w przypadku innych kwestii, psychopata odzwierciedla Twoje najskrytsze pragnienia seksualne. Dlatego właśnie na początku wszystko wydaje się takie namiętne i idealne, kiedy jesteście razem — i dlatego seks wydaje się gwałtem na etapie erozji tożsamości. To dlatego, że psychopata tak naprawdę nie współdzieli z Tobą Twoich najbardziej skrytych fantazji. Nie, on obserwuje Twoje zachowanie, próbując się do niego dostosować. Uświadomienie sobie tego przeraża, ponieważ zaczynasz rozumieć, że on nigdy nie czuł emocjonalnej i duchowej przyjemności, którą odczuwałeś Ty. Kiedy byłeś najbardziej otwarty, on tylko patrzył i uczył się.

    Sytuacja, w której się znajdujesz, jest trudna. Potrzebujesz jego akceptacji seksualnej i pochlebstw, żeby czuć się atrakcyjny. Psychopata wykorzystuje to, aby Cię kontrolować. Wycofuje się, byś poczuł większe pragnienie, pożądanie, desperację. Na etapie idealizacji nie mógł się Tobą nacieszyć. Ale kiedy jesteś już w pułapce na dobre, zaczyna się Tobą bawić. Odmawia seksu, zmienia jego definicję, nagle „seks staje się przywilejem, na który tylko on może wyrazić zgodę.

    Leżąc obok psychopaty w łóżku, możesz wręcz namacalnie odczuwać, jak ten oczekuje Twojego ruchu. Jest gotów Cię drażnić — sprawić, że poczujesz się nienaturalny, oszalały na punkcie seksu. Będzie się z Ciebie śmiał, będzie Cię obrażał żartami, które nie są ani odrobinę zabawne. Namiętny seks, który pamiętasz z początkowych etapów, zostaje zastąpiony grą. Rywalizacją.

    Psychopata sprawi, że poczujesz się brzydki, stwierdzając, że jego popęd seksualny jest słabszy niż kiedykolwiek — że od tygodni nie myślał o seksie. To prosta sugestia: od tygodni o Tobie nie myślał.

    A wtedy, kiedy zaczyna się triangulacja, przestajesz wierzyć, że psychopata kiedykolwiek mógłby mieć zadowalające życie seksualne z kimkolwiek innym. Bo jak? W łóżku wydawaliście się dwiema połówkami tej samej duszy. Lubiliście te same rzeczy. Ale pamiętaj: to wszystko było sztuczne. Jeśli uwielbiałeś coś w sypialni, to psychopata szybko to podłapał na etapie przygotowania. U innej ofiary wyłapie coś zupełnie innego.
  • b9b9b9 12.09.19, 18:26
    Łatwo mylić zaburzenie ze zwykłą sukowatością.
    -----
    Masz rację. Tylko co to zmienia? Sucz, to sucz, rura, to rura (a czy z zaburzeniem osobowości, czy bez - to przecież nie wpływa na końcową ocenę jej postawy).

    -----

    Psychopatia to jednak coś innego, niż BPD.
    BPD to brak uczuć wyższych, własnej tożsamości, "duszy", a psychopata to z natury człowiek (?) zły, sadysta, czerpiący radość/energię/tlen z krzywdzenia innych.
    Krzywdy i poczucie upokorzenia są zapewne podobne, ale czasem lepiej dostać po mordzie od psychopaty, niż za plecami po rogach o borderki, która potem wróci do ciebie i z uśmiechem powie ci, że świata poza tobą nie widzi (a już jutro wykrzyczy, że cię nienawidzi).
  • maxkolonko 12.09.19, 21:24
    A czy to nie jest pokrewne? U mojej psycholog stwierdziła socjopatię / psychopatię (nie wiadomo czy wrodzone czy nabyte).
    Zauważ, że im robienie z Ciebie idioty i oszukiwanie sprawia radość. Budują swoje ego na robieniu z „zakochanych” w nich partnerów. Budują wizję swojej osoby daleką od prawdy, a gdy już złapią w sidła to niszczą. I nie dam sobie wmówić, że BPD to zaburzenie i nie wiedzą co robią. Wiedzą doskonale. Border lejdi utrzymywała kontakt z byłym, wiedząc, że chłopak cierpi i chociaż nie przyznala sie, ze to o jej bylego chodzi to stwierdzila, ze pociesza kolege, ktoremu psychopatka nie daje spokoju i pociesza go czasem, bo chlopak sie zalamal i musi do psychologa chodzic. Oczywiscie psychopatka w tym momencie byla ona. Natomiast chwile później dawała dupy mi. Czy to nie psychopatia? Wiedzac, ze ktos cierpi dalej mamić go wiadomosciami czy tam telefonami. Chore
  • b9b9b9 13.09.19, 02:28
    A czy to nie jest pokrewne? U mojej psycholog stwierdziła socjopatię / psychopatię (nie wiadomo czy wrodzone czy nabyte).
    Zauważ, że im robienie z Ciebie idioty i oszukiwanie sprawia radość. Budują swoje ego na robieniu z „zakochanych” w nich partnerów. Budują wizję swojej osoby daleką od prawdy, a gdy już złapią w sidła to niszczą. I nie dam sobie wmówić, że BPD to zaburzenie i nie wiedzą co robią. Wiedzą doskonale. Border lejdi utrzymywała kontakt z byłym, wiedząc, że chłopak cierpi i chociaż nie przyznala sie, ze to o jej bylego chodzi to stwierdzila, ze pociesza kolege, ktoremu psychopatka nie daje spokoju i pociesza go czasem, bo chlopak sie zalamal i musi do psychologa chodzic. Oczywiscie psychopatka w tym momencie byla ona. Natomiast chwile później dawała dupy mi. Czy to nie psychopatia? Wiedzac, ze ktos cierpi dalej mamić go wiadomosciami czy tam telefonami. Chore.
    -----
    Jest pokrewne. Ale to nie to samo. Prawie każdy psychopata, to również dyssocjalny (socjopata). Ale już nie każdy dyssocjalny to psychopata. To taka zagadka. Psychopacie chodzi o częstowanie krzywdą, a BPD chodzi o manipulację i robienie w ch..a, najchętniej bliskich (coś w stylu: za jakieś tam moje dawne krzywdy!).
    One myślą i wierzą, że związki to konieczny układ: ktoś kogoś musi wykorzystywać. No i musi być wieczna podjazdowa walka. Wygrana to cudowna satysfakcja (taki mają wdrukowany schemat). Ale wiedzą, że to się na dłużej nie może udać, więc chcą, póki co, "nawykorzystywać" ile się da. A wiedząc, że koniec głupkowatej gry musi się wkrótce skończyć, porzucają, żeby nie zostać porzuconymi (bo to ujma dla manipulantki i znaczyłoby, że mistrzynią manipulacji wcale nie jest, a to zagraża już chorej samoocenie). I dlatego hoduje się orbiterów (np. "byłych", wszystkich nowych "zainteresowanych), żeby byli pod ręką w razie czego i możliwy przeskok był "płynny" (życie pasożyta bez dawcy jest trudne).
    Dobrze wiedzą co robią. Zaburzenie to tylko przydatna wymówka.
    Chore? Tak i to bardzo. Głupie? Jeszcze bardziej. Ale one mają na to tysiąc teorii i wytłumaczeń.
    No i przecież: my nic nie rozumiemy, "to skomplikowane", my "jesteśmy prości" (kiedy np. nie rozumiemy tego, że można zmienić zdanie i poglądy o 180 stopni w ciągu dwóch godzin... :)))
  • b9b9b9 13.09.19, 02:32
    No i w powyższej liście dot. "wzorca" zabrakło na pewno jeszcze:
    - całkowity brak konsekwencji (takie coś nie istnieje w świecie BPD).
    A stąd już przecież tylko krok do braku jakichkolwiek zasad i wartości. A też bez tego - "nie ma duszy".
  • medero 14.09.19, 00:13
    Witam,
    Jestem Marek i przeżyłem koszmar, tyle, że dużo krótszy. Poznałem ją w pracy, taka szara myszka, ale zgrabna i pokazująca figurę przez obcisłe stroje. Widać było smutek w jej oczach. Któregoś dnia zaproponowałem, aby ot tak napisała coś do mnie na Messengerze. I zaczęło się. Pierwsze słowa, co mnie zdziwiło, opowiedziała mi, jaką była skrzywdzony przez męża, który ją zdradzal, a potem przez partnera, który bił ją podobno. Zresztą ten ostatni młodszy o 13 lat. Zrobiło mi się jej żal, o ja głupi. Od razu powiedziała, że bardzo jej się podobam i bylibyśmy fajną parą. I tak dzień w dzień zachwytów i pokazywania jaki jestem cudowny nie było końca. W pracy glaskala mnie i do Ucha szeptala kocham Cię. Po miesiącu byłem uzależniony od tej szalonej milosci. Kochalismy się, była boska, nie wstydziła sie i bez zabezpieczeń, tylko te jej oczy nie dawały mi spokoju, jakieś takie zagubione. Po 3 miesiacach zaczęła nagle dziwnie sie zachowywac, obraza o byle co, o to, że nie napisalem o tej godzinie, że poszedłem spać za szybko i nie piszę dalej z nią. Było tego mnóstwo, a ja jeszcze ją przepraszalem i popadalem w depresje, bo na drugi dzień ona nagle zmienila sie i przeciez Cię kocham. Trwało to z przerwami na cudowny seks pare miesiecy, aż nie wytrzymalem i dałem do zrozumienia, że jest podła i wredna, bo tak nie robi zakochana kobieta. Po tych moich oskarzeniach zrobiła się jeszcze gorsza, nie odzywała się długo do mnie, oskarżając, że ja ją źle traktuję. Koszmar, byłem wrakiem człowieka, aż znalazłem opis borderline, który idealnie pasuje. Teraz zostawiła mnie, a ja lecze się z tej miłości. Ciężko mi, dlatego, że pracujemy razem. W pracy wiedzieli o nas, jednak musiałem powiedzieć znajomym jaką jest, bo nikt by mi nie uwierzył, a z koleżankami i kolegami też ma problemy, bo o byle co się obraża i płacze. Szlag ją trafia, że wiedzą jaką i co jej jest. Powiedziała mi cytuję, robisz że mnie chorą psychicznie. Nie robię bo jest.
    O nieprzespanych nocach, kiedy myślałem czemu się nie odzywa i co robię źle nie wspomnę.

    Pozdrawiam serdecznie Marek
  • maxkolonko 14.09.19, 01:01
    Typowa przygoda z BPD, pewnie dużo jeszcze o niej nie wiesz :)
    Ile to trwało? I w jakim wieku jesteście?
  • b9b9b9 14.09.19, 01:15
    Poświęć parę dni na czytanie tego forum, ono już nie jednego "oświeciło" i dało odpowiedzi na patowe pytania. Teraz przyjdzie czas na kolejnego "wybrańca" i on będzie słuchał opowieści o zdradzającym mężu, bijącym partnerze (no i o Tobie - jaki byłeś "okrutny, niewdzięczny, prosty i to źle ją traktowałeś". Nie masz się z czego leczyć. To nie była miłość. Szybko Ci przejdzie jak to zrozumiesz. Jej zresztą też, bo zapewne już pracuje nad nowym "obiektem". I historia się powtórzy (jak z mężem, jak a młodszym, jak z Tobą... ta historia/te historie się nie kończą...).
    A tak w skrócie i po męsku: pier-_-_ij tę sucz i się nie oglądaj. Nie rób z siebie (i nie daj robić z siebie) kretyna. Bo jak się podłożysz pod jej gierki i manipulacje, to rursko Cię "wykastruje" mentalnie, moralnie, fizycznie i duchowo na dłuższy czas, a i tak już za chwilę popychał ją będzie nowy naiwniak - o ile już tak nie jest, który również powtórzy schemat.
  • yadaxad 14.09.19, 22:29
    Kiedyś ludzie mieli charakter. Teraz mają osobowość z zaburzeniem. Zaburzenie osobowości nie jest chorobą psychiczną wyłączającą ocenę sytuacji i brak odpowiedzialności. Jest złym charakterem. Jako druga strona, sam wiem co jest dopuszczalne, a czemu się poddaję, z tym , że poddawanie się jest też zaburzeniem, czyli słaby charakter ( po staremu), w którym łatwo łamać priorytety. Od razu psycholog znajdzie uzależnienia, które nie pozwalają wyrwać się od destrukcyjnego zażywania,( na przekór świadomości wartości wyższych), chociażby seksu. Bord, to normalne rozwydrzenie. Owszem, z czegoś tam wynika, trzeba prostować, terapeutyzować, ale to nie immunitet.
  • b9b9b9 17.09.19, 20:48
    "...ale to nie immunitet.".
    Oczywiście, że nie. Ale na tym forum borderki uważają inaczej.
    Co więcej, również część psychoterapeutów uważa, że: jak wdałeś się w relacje z zaburzoną, to sam - na pewno - również jesteś zaburzony. Takie to kretynizmy się dziś ludziom próbuje wtłoczyć do łba. I - co poniektórzy - jeszcze w to są w stanie uwierzyć.
  • maxkolonko 17.09.19, 23:23
    A skąd na początku relacji wiedzieć, że to borderka? Okej są znaki ostrzegawcze, mnóstwo. Jednak nie od razu. I to nie generalizuje, że ktoś ma ze sobą problem natury psychicznej również. Po prostu często sytuacja - brak bliskości, potrzeba miłości, empatyczna osobowość powoduje, że te osoby się wplątują w taką, a nie inną historię. Jednak jak wychodzą ostre „jazdy” borderek to każdy pakuje mandżur i stawia granice. Ja byłem 9 msc w takiej relacji i sam sobie winien jestem, bo zignorowałem pierwsze ostrzegawcze znaki, ale jak już dewaluacja postępowała i widziałem coraz to gorsze „jazdy”, kłamstwa, historię to urwałem kontakt. Też trochę dzięki książkom o toksycznych relacjach, poradom na tym forum jak i innych, materiałach wszelakich i też wizytach u psychologa. Też myślałem, że „coś ze mną nie tak”, bo tak twierdzą w necie. Jednak z perspektywy czasu (coraz większej), widzę, że miałem (może nadal mam, ale jestem bardziej czujny i świadomy), braki. Natomiast nie widzę u siebie zaburzeń psychicznych, trzech różnych psychologów też nie, psychiatra również.
    Po prostu to twarda lekcja życia, że nie można ufać pozorom tej aury drugiej osoby i bacznie pilnować granic. Zachować większą asertywność i podchodzić mniej empatycznie. I nie ignorować czerwonych flag. Czerwona flaga jedna: żółta kartka. Druga flaga: żółta again, trzecia: czerwona, mandżur na plecy i nara. Bez oglądania się za siebie.
    Może napiszę jak znajdę czas kilkadziesiąt czerwonych „flag” jakie pojawic sie moga w relacjach z bpd/narcyzami i tym podobnym ścierwem. Pozdrawiam
  • maxkolonko 17.09.19, 23:29
    No i u mnie pojawiła się depresja adaptacyjna i ja w sumie widzę syndromy stresu pourazowego. To chyba po tych jazdach ostrych, historiach wymyślonych, kłamstwach i całej tej psychozie, która wyszła na wierzch jak się obudziłem „z letargu”. Mogę teraz jedynie pomóc / doradzić innym, którzy mają jeszcze „nadzieję”, że uleczą królewnę. Trywialnie to brzmi, ale taki „plaskacz” na pysk i pokazanie co jest pięć, czasem otworzy może potencjalnej ofierze oczy. A im dalej z borderką „w las” tym bardziej przejebane masz kolego / koleżanko. Im wcześniej to zakończysz tym dla Ciebie lepiej.
    Nie generalizuje - każdy przypadek jest inny, jednak -> brak chęci zmiany, brak akceptacji swojego problemu -> kop na dupę
    „Zauważa” problem i rokuje na poprawę, jakaś psychoterapia i szczere chęci -> można spróbować, ale raczej i tak skończy to się jak 99% historii na tym forum.
    Z bogiem
  • yadaxad 18.09.19, 09:50
    Nie wierzę w osobowość borderline. Sądzę, że to określenie zachowania, które tworzy się ze zbitki kilku zaburzeń postępowania, powstających osobno z różnych przyczyn. Różne destrukcje osobowości, mogą dawać razem postępowanie, które daje efekt podobnego zachowania u wielu osób i można ten efekt uogólnić, nazywając go border'em. Ale byłoby trzeba po kolei każdy mechanizm, osobno, po sznurku rozplątać. I korzenie każdego przypadku są indywidualne.
  • b9b9b9 18.09.19, 13:12
    yadaxad
    "Nie wierzę w osobowość borderline. Sądzę, że to określenie zachowania, które tworzy się ze zbitki kilku zaburzeń (...)".

    -Możesz wierzyć lub nie. I BPD to własnie jest - z definicji - zbitek kilku zaburzeń (sporo depresji dwubiegunowej + narcyzm + psychopatia u M/bulimia u K + trochę psychotyzmu + dysforia).

    "I korzenie każdego przypadku są indywidualne.".
    -Korzenie pewnie i są. Za to zachowania są za to q-re-vsko podobne do siebie
    (trochę inne u M i trochę inne u K, trochę inne w wersji "BPD acting in" /notorycznie tnę sobie przedramiona albo żyły/, a trochę inne w "BPD acting out" /nie tnę żył, za to stale napier-alam we wszystkich bliskich/ - ale to i tak JEDEN WÓR jest).
  • yadaxad 18.09.19, 20:52
    Facet który tłucze żonę z powodów narcystycznych i niedojrzałości emocjonalnej, kupując jej potem kwiatki i grożąc samobójstwem z powodu niedocenionej miłości, raczej nie jest tłumaczony borderline, którą trzeba się zaopiekować i zrozumieć.
  • b9b9b9 18.09.19, 22:20
    "Facet który tłucze żonę... (...)".

    Absolutnie nie trzeba się nim opiekować ani "rozumieć" ani tłumaczyć czymkolwiek. Ale to prawdopodobnie jest właśnie borderline.
    Tyle, że BPD facetów i BPD kobitek jest trochę różne w skutkach (i też inaczej odbierane społecznie). Ponieważ BPD to brak uczuć wyższych (osławione: poczucie pustki), to też osoby BPD również prymitywnie rozumieją i tłumaczą sobie swoje pierwotne role płciowe - dla >faceta z BPD< jego "męskość"= prymitywna inwazyjna agresja, dominacja i lans "macho", a dla >kobiety z BPD< jej "kobiecość"=szczupłość. zgrabność, uroda, "cudowne" poczucie że faceci się za nią uganiają oraz szczucie dupą.
    Facetów nie tłumaczymy borderline (bo poprzez swoją agresję - nie zasługują na żadne tłumaczenie). A kobitki-manipulantki jednak na początku wzbudzają współczucie otoczenia, bliskich i partnerów - np. pie-rząc dokoła o tym "jakie to one biedne, a świat okrutny" (trochę jadą na sloganie: słaba płeć). A że to manipulantki zawodowe i że doskonale wiedzą oraz czują kiedy i jak dobrze nadstawić d--y, to im się jakiś tam krótki czas jeszcze udaje grać w swoje gierki z partnerami. Ale potem to nawet samym borderkom się nudzi i jak wystąpi już dewaluacja, to same z siebie już uciekają, gardzą partnerem i deprecjonują.
    Na liście "objawów" powyżej powinien znaleźć się jeszcze punkt:
    - zachowanie w stylu "uciekająca panna młoda" (dziś ci powie: zamieszkajmy razem, a jutro: ja potrzebuję przestrzeni i chyba nie nadaję się do zacieśnionych związków).
  • maxkolonko 18.09.19, 22:41
    Na liście "objawów" powyżej powinien znaleźć się jeszcze punkt:
    > - zachowanie w stylu "uciekająca panna młoda" (dziś ci powie: zamieszkajmy raze
    > m, a jutro: ja potrzebuję przestrzeni i chyba nie nadaję się do zacieśnionych z
    > wiązków).

    O to to. Tak jak mówisz + jeszcze zwalenie winy na drugą osobę. Wręcz: „lepiej, że to wyszło teraz, nasza różnica charakterów niż w momencie gdy byśmy zamieszkali razem” (prześmiewczym, szydzącym tonem). Odpowiedź z mojej strony: „przecież to nie ja proponowałem na początku zamieszkanie razem tylko TY!” -> bpd odpowiedź: „nie prawda, to nie ja proponowałam. Razem o tym rozmawialiśmy. (Z naciskiem, że ja bardziej, co było nieprawdą).
    Nie zamieszkaliśmy razem, bo ja byłem przeciwny, nie chciałem na początku znajomości zmieniać wszystkiego, bo
    to za wcześnie, logika. Jednak jak już tak jak piszesz „znudziło jej się”, to wcześniejsze plany były nieaktualne, a ja stałem się wariatem, bo ona nie gotowa na takie kroki. Pojebanie level high
  • yadaxad 18.09.19, 23:07
    A tak trochę normalniej. Patrzeć na siebie. Miłość, która uderza w godność, nie jest miłością, tylko uzależnieniem.
  • b9b9b9 19.09.19, 00:04
    A tak trochę normalniej. Patrzeć na siebie. Miłość, która uderza w godność, nie jest miłością, tylko uzależnieniem.

    -Ależ oczywiście, że masz rację. Dlatego te "związki" kończą się już po paru miesiącach. Potem tylko zostaje kac, bo faceci z normalnego świata nie mogą zrozumieć tego, że jak to - "uratowałeś dziecko z płonącego samochodu" i obdarowałeś swoim całym dobrem, a tu finalnie, dziecko sra ci potem na sam czubek głowy, twierdząc, że jesteś jeleniem, bo przecież - jak jesteś na tym świecie dobry, to jednocześnie na pewno jesteś słaby! (dlaczego? no bo q-v-a, "ona tak myśli i ona to wie"). Poprzez ten kac - przestajesz wierzyć w świat i ludzi, bo patologiczna-toksyna zachwiała twoim normalnym systemem wartości (sama go nie ma, więc i chce zniszczyć każdy napotkany, bo przecież "inni nie mogą mieć lepiej"). Z czasem to przechodzi, ale na to forum trafiają najczęściej ci ludzie, którzy są właśnie w takim chwilowym zawieszeniu, kiedy gówno jeszcze śmierdzi na czubku głowy.
    Poza tym, nikt nie ma na czole wypalone: jestem po-ye-bana. To wychodzi z czasem.
  • maxkolonko 19.09.19, 00:15
    „ Poprzez ten kac - przestajesz wierzyć w świat i ludzi, bo patologiczna-toksyna zachwiała twoim normalnym systemem wartości (sama go nie ma, więc i chce zniszczyć każdy napotkany, bo przecież "inni nie mogą mieć lepiej").„

    Nadmienię, że ja zauważyłem właśnie zazdrość o to, że ktoś „ma lepiej”. Przykład. Spodobał się portfel za prawie tysiąc złotych. Zapytałem: podoba Ci się? Będzie mi pasował? Tylko trochę drogi, vo prawie 1000 zł.
    Odpowiedź: „jakie to niesprawiedliwe, ja muszę za tyle się utrzymać na studiach na miesiąc, a ktoś kupuje sobie portfel za tyle”.
    Bez komentarza.
  • b9b9b9 19.09.19, 01:06
    >„jakie to niesprawiedliwe, ja muszę za tyle się utrzymać na studiach na miesiąc, a ktoś kupuje sobie portfel za tyle”. Bez komentarza.<.

    -"Zawsze skrzywdzona, niedoceniana bidulka" (w rzeczywistości to: prawdziwa dziewczynka z zapałkami).

    Relacje z borderką dobrze oddaje dowcip:
    Idzie zimowym wieczorem przez miasto profesor, patrzy, a tu na rogu ulic siedzi przycupnięta dziewczynka. Pewnie jej zimno i głodna jest - pomyślał. Podszedł do niej i zapytał:
    - Ty, mała, chcesz na pączka?
    Na co dziewczynka:
    - Ty, stary, a jak to jest i jak to się robi "na pączka"...???
  • astroblaster 19.09.19, 01:10
    Cześć,

    Nie wiem czy jesteś Kobietą, czy mężczyzną, ale podoba mi się co piszesz i przede wszystkim jak piszesz. Szacun.
  • astroblaster 19.09.19, 01:11
    Komunikat skierowany był do YADAXAD
  • b9b9b9 19.09.19, 00:11
    Jednak jak już tak jak piszesz „znudziło jej się”, to wcześniejsze plany były nieaktualne, a ja stałem się wariatem, bo ona nie gotowa na takie kroki. Pojebanie level high.

    -Tam nie ma planów. Dziś jest tak, jutro jest inaczej. Tam nie ma uczuć, tam są wyłącznie emocje i jako te chwilowe stany - sterują całym życiem (tzn. "życiem" w sensie - sterują dniem dzisiejszym, no bo jutro to się zobaczy, gdyż jutro może być już zupełnie inaczej, a czasem nawet całkowicie odwrotnie). Co ciekawe, im to nie przeszkadza. :) Poye-banie level high, a nawet ponad, bo w normalnym świecie, wśród normalnych ludzi jest to nie do wyobrażenia nawet.
  • yadaxad 18.09.19, 22:59
    Brak uczuć wyższych w praktyce, za to przekonanie o wyższej duchowości, rozwoju duchowym, byciu ponad prymitywną niewrażliwością konsumentów rzeczywistości. Ale to są reakcje obronne na traumę emocjonalną, z dzieciństwa - infantylizm wynikający z braku możliwości rozwoju emocjonalnego, dyktowany problemami rozwojowymi w dzieciństwie z jakimś tam powodów, albo konkretna trauma z relacji burzącej system wartości. Po co to ubierać w worek, zamiast iść do sedna? Ile punktów mają zachowania przemocowe? Ciągle mam wrażenie, że diagnoza bord, karmi te zachowania.
  • b9b9b9 19.09.19, 00:40
    "Brak uczuć wyższych w praktyce, za to przekonanie o wyższej duchowości, rozwoju duchowym, byciu ponad prymitywną niewrażliwością konsumentów rzeczywistości. Ale to są reakcje obronne na traumę emocjonalną, z dzieciństwa - infantylizm wynikający z braku możliwości rozwoju emocjonalnego, dyktowany problemami rozwojowymi w dzieciństwie z jakimś tam powodów, albo konkretna trauma z relacji burzącej system wartości.".

    -Pewnie, że reakcje obronne, ale też próby poszukiwania wnętrza (jak się jest pustym, bez uczuć wyższych, bez wartości, trwałych zasad, podstawy charakteru, osobowości, własnych przekonań, to się panicznie, usilnie i nieustannie poszukuje czegoś, żeby tę pustkę wypełnić czymś treściwym, wartościowym, duchowym, żeby się móc choć jakoś określić (czym jest to moje "ja"). Border też będzie mógł szczerze płakać nad losem zwierzątek, ale bez mrugnięcia okiem za chwilę skrzywdzi najokrutniej bliskiego człowieka.

    "Po co to ubierać w worek, zamiast iść do sedna? Ile punktów mają zachowania przemocowe? Ciągle mam wrażenie, że diagnoza bord, karmi te zachowania.".
    -Bo sedno najczęściej wychodzi jako PTSD, a BPD to nie tylko PTSD, a szersze zaburzenie. I pewnie masz dobre wrażenie, bo wg mnie najgorsze co możesz zrobić dla bordera, to zacząć go "tłumaczyć" jego >zaburzeniem osobowości< - tego najczęściej się bord domaga w gabinecie terapeuty, a jak tego nie dostaje, to daje nogę z gabinetu "bo ten psycholog się NIE ZNA" albo "to nic nie daje i nie ma sensu" (kolejny punkt do listy: BPD unika wysiłku, wszystko ma być lekkie, łatwe i przyjemne wraz z natychmiastową gratyfikacją, ale to narcystyczna postawa, a w każdym BPD jest narcyza niemało).
    Ale Cię rozumiem Yadaxad, bo ja też tak trochę mam, że na przykład nie uznaję ADHD (dla mnie to zwykła nadpobudliwość temperamentalna), DDA (dla mnie to zwykłe wychowanie w patologii), aleksytymii (wg mnie - po prostu wysoki próg emocjonalny i brak ogólnej wrażliwości na otoczenie) oraz wszelkich: dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii... (nazywam to: DYSROZUM paraintelektualny).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka