Dodaj do ulubionych

Jak postępować z osobą z BPD ?

05.03.06, 10:19
Poznałem osobę z BPD.

Jakie są podstawowe zasady postępowania?
Jak się bronić? Jak nie urazić?

--
Mistrz wodciągów i lania wody.
Edytor zaawansowany
  • ewczyn 28.03.06, 19:37
    Cześć.Nie wiem czy ktoś już Ci odpowiedział,jeśli nie to polecam stronę
    www.szybkanauka.net Lub wpisz poprostu do wyszukiwarki "BPD" i wejdź na
    pierwszą(i jedyną chyba)stronę w jęz.polskim.
  • lila357 08.08.06, 05:40
    Po całej nieprzespanej,przepłakanej nocy-radzę,jak kochać kogoś kto nie pozwala
    się kochać.Radzę,by wracać na siłę do kogoś kto wyrzucił Cię,mówiąc,że TO
    WSZYSTKO MA GDZIEŚ,a tak naprawdę rozkrusza się na kawałeczki,pragnąc jedynie
    zapewnienia,że TWOJA MIŁOŚĆ jest prawdziwa i nigdy nie przeminie,a na dodatek
    wytrzyma WSZYSTKO. Jeśli CI się to wszystko nie uda-dowiesz się pierwszy!
    ZNISZCZONE będzie wszystko! A jeżeli dasz radę-zniszczone zostanie jeszcze
    więcej,z obawy,że będzie i tak żle.COKOLWIEK NIE UCZYNISZ,JAKĄKOLWIEK NIE
    PÓJDZIESZ DROGĄ...ZAWSZE JEST ZA PÓŻNO,bo wcześniej było ZŁO. powodzenia
  • okrent9 08.08.06, 21:58
    lilo, czy piszesz z punktu widzenia BPD czy osoby związanej z BPD? Strasznie to
    pesymistyczne :(
  • ilona844 18.10.06, 00:48
    jestem osobą która tak naprawdę dziś uświadomiłasobie że ma BPD.Chyba to i
    jeszcze kilka rzeczy.Byłam ze swoim chłopakiem 6 lat.wykończyłam go chyba
    psychicznie i dopiero teraz zdałam sobie z tego sprawę.to straszne.Bylam nie do
    zniesienia.moje huśtawki,poczucie,że mnie nie rozumie,nie kocha,zdradza...w
    końcu zaczął to robić a ja czasem go kochałam za chwilę nienawidziłam ale
    równie mocno pragnęłam by poprostu mocno mnie przytulił i zapewnił o
    uczuciach..tylko,że ja i tak nie wierzyłam w to co mówi.To jest samoistne
    nakręcanie się.Wmawianie sobie,że i tak będzie źle.tego nie da się zrozumieć...
  • westa74 06.11.06, 21:05
    witam,

    aktualnie realizuję bracę badawczą do mojego magisterium poświeconego
    uwarunkowaniom powstawania bpd. jesli uważasz, że masz bpd może zgodziłabyś się
    wziąc udział w moich badaniach? gwarantuje, że badanie (tzn.opracowanie i
    prezentacja wyników) w żaden sposób nie naruszy Twojej prywatności. jesli jestes
    zainteresowana odezwij się na maila korlak@vp.pl.

    i jeszcze jedno: jesli faktycznie masz bpd (jak rozumiem to Twój wniosek a nie
    diagnoza specjalisty) - pamiętaj, że nie musi tak zostać bpd się leczy, choć to
    długa droga i chory naprawdę musi chcieć...

    pozdrawiam ciepło
  • wano1 04.01.07, 16:51
    witam!
    no właśnie, "chcieć".Tylko,że chorzy tak na prawdę, to nie wiedzą sami czego chcą
    i o to, tu chodzi.Absolutna kwadratura koła.
    --
    dbaj o płyn hamulcowy, w samochodzie i w życiu...
  • blueoil 12.12.09, 23:57
    Faceci nie zdradzają dlatego, że ktoś ma bpd.
  • sudoktur 22.05.07, 18:21
    Przeczytałem i jestem przerazony. Jestem facetem, ktory byl w zwiazku z mila
    kobietka, teraz ma 22 lata, zaczelismy gdy miala 20, ja 51. Wszystko ukladalo
    sie cudownie, kochala mnie zaborczo wrecz, zazdrosnie, szal - takiej milosci w
    zyciu nie przezylem. Mialem od niej wszystko, prawdziwy dom, niespotykana
    milosc. Ale po 2 latach odeszla, twierdzac, ze nie pasujemy do siebie i takie
    blelble. Jej matka od roku smiertelnie zachorowala - teraz umiera. Moja byla
    partnerka jest ze mna, w sensie, ze korzysta z ego mieszkania, ja place za
    leczenie jej zebow, jest w stosunku do mnie oschla, wykorzystuje wszystko, co
    jej proponuje i skrzetnie korzysta z tego, ze obiecalem jej pomagac, gdy bedzie
    w potrzebie. Oczywiscie wciaz ja kocham, bo to co od niej dostalem, to cos jest
    takiego, czego w zyciu wczesniej nie zaznalem. Trudno jest mi uwierzyc, ze tego
    juz nie bedzie.
  • coffola 06.07.06, 14:08

    Oprócz rad które są na stronie inetrnetowej podanej wcześniej mogę tylko dodać
    od siebie:
    NIGDY nie wierz takiej osobie kiedy powie Ci np ze cię nienawidzi, że jesteś
    podły i że nie chce z tobą być. U mnie np kiedy "drę mordę" tak naprawdę
    zadziałałoby przytulenie i opanowanie (ale nie obojetność!) drugiej strony.
    Nigdy nie daj się sprowokować. Rozmawiaj dopóki masz siłę albo po prostu
    powiedz jej, że wiesz co czuje, że zdajesz sobie sprawę że tak naprawdę to w
    tym momencie nie jest sobą.

    Jak się bronić? No właśnie....NIGDY nie brać sobie słów krytyki ze strony
    takiej osoby do serca.
    Jak nie urazić: NIGDY nie używać zwrotów typu:
    - weź się w garść
    - jesteś leniwa i nieodpowiedzialna
    - robisz to przeciwko mnie
    - jesteś podła itd
  • oliwka235 21.10.06, 20:57
    coffola, Twoja wypowiedź i tych kilka pozostałych w odpowiedzi na pytanie: jak
    postępować z osobą z BPD?, to dla mnie chyba najbardziej niesamowite i
    poruszające słowa, jakie przeczytałam w życiu. Mój chłopak, z którym jestem 2
    lata, ma BPD. Wczoraj znów był koszmar; rozmowa zakończyła się tym, że jeszcze
    dziś myślałam, czy nie popełnić samobójstwa, bo życie z nim za trudne, życia bez
    niego też sobie nie wyobrażam. A potem weszłam na tę stronę... Coś zrozumiałam.
    Dziekuję.
  • bszalacha 06.01.08, 13:03
    Obawiam się,że nie o to chodzi,by wynagradzać komus braki z
    przeszłości ale by ten ktoś sam się z tymi brakami rozliczył i
    uporał.Zastanowił mnie post pana,który ma ponad 50 lat i dziewczynę
    w wieku własnej córki.Na ile nadrabia Pan w tym związku poczucie
    ojcowskiej winy a na ile ma to związek z jej dobrem-nie wiem.Coś mi
    sie tu jednak wydaje nie w porządku,jakby było "załatwianiem
    przeszłości"kazdego z Was.
  • blueoil 13.12.09, 00:04
    Podpisuję się pod tym w 100%.
    Byłam z partnerem, którego psycholog poinstruował co ma robić w
    sytuacji kiedy wybucham, że ma przytulać, nie pozwalać, żebym się
    rozkręcała, bo dojdzie do sytuacji podbramkowej. Niestety olał to
    sobie. Nie potrafił. Nakręcał się razem ze mną i dochodziło do
    rękoczynów.
    Mam nadzieję, że kiedyś zdołam poznać kogoś, kto będzie na tyle
    silny, by móc przejść nad atakami i zrozumieć, że tak naprawdę nie
    uderzają w niego. Dzięki Bogu, potrafią to robić moi rodzice i
    siostra. Zupełnie nie biorą tego do siebie, no chyba, że sami mają
    zły humor, i między mną, a nimi nigdy nie dochodzi do "eksplozji".
    Nigdy się o tym nie uczyli, nic nie czytali na ten temat. Znają mnie
    całe życie i wiedzą, że metoda nie dolewania oliwy do ognia,
    zwyczajnie daje pozytywny rezultat.
  • nicx 10.01.08, 00:30
    stopery, ban na gg
    ucieczka?
  • dzika.brzoza 20.01.08, 12:08
    BPD nie jest jednorodne, są różne przypadki, z każdym musisz
    postępować trochę inaczej. Opisz trochę tę osobę, jej temperament,
    zachowania, może będę mogła powiedzieć Ci coś więcej. Mój ojciec
    miał tę chorobę, moja matka też, ale kompletnie inne wydania, mimo
    że efekt ten sam :/ Z każdym trzeba było postępować inaczej.
  • mala_ta 30.01.08, 12:12
    Ja mam BPD rozpoznanie po leczeniu szpitalnym. Nie zdawałam sobie sprawy, że
    jest to choroba. Straciłam wielu wspaniałych przyjaciół, raniłam ich ale teraz
    wiem, że nie robiłam tego specjalnie.
  • rlena 02.02.08, 20:51
    Dzika Brzozo,czy mozesz napisac, jak wygladalo to u Twojego Ojca, a
    jak u Mamy?
    Pozdrawiam,
    rlena
  • dzika.brzoza 03.02.08, 10:32
    Ponieważ jestem (najprawdopodobniej) dzieckiem osób z BPD napiszę o
    tym zaburzeniu z punktu widzenia osoby obserwatora. Dla zrozumienia
    BPD polecam książkę Christine Ann Lawson 'Understanding the
    Borderline Mother'. Bardzo mi pomogła zrozumieć czemu własny rodzic
    Cię NISZCZY. W tej książce autorka wyróżnia kilka podtypów
    borderline i opisuje każdy z przypadków. Główne założenie jest
    takie, że dziecko osoby chorej czuje się jak Alicja w Krainie
    Czarów - nigdy nie wie, co stanie się za chwilę, świat w takiej
    rodzinie jest kompletnie nieprzewidywalny i chaotyczny - pełen
    sprzeczności i emocji. Dzieci rodziców z borderline w konsekwencji
    często same je mają albo cierpią z powodu nałogów, napadów paniki,
    są przepełnione gniewem, impulsywne i często też cierpią z powodu
    depresji.

    Główne cztery typy borderline według autorki to: Porzucone Dziecko,
    Pustelnik, Królowa i Czarownica. Wspólne dla wszystkich typów jest
    czarno białe postrzeganie świata, w tym własnego dziecka. Raz jest
    najcudowniejsze, chwilę później ku.rwą i szmatą, którą się wyzywa od
    najgorszych albo się z niej wyśmiewa. Żyją w świecie na niby, pełnym
    emocji, oddalenie od innych osób uznają za ODRZUCENIE, na które
    reagują panicznym strachem ,więc mają tendencję do emocjonalnego
    uwieszania się na innych. Autorka sporządza listę myśli dzieci osób
    w BPD o takiej matce:
    1. Nigdy nie wiem, czego mogę się spodziewać.
    2.Nie ufam jej
    3. Ona mówi, że to się nie zdarzyło
    4. Sprawia, że czuję się okropnie.
    5. Wszyscy inni sądzą, że ona jest wspaniała.
    6. Dla jest tylko wszystko albo nic.
    7. Ona jest taka negatywna
    8. Ma jazdy
    9. Czasami jej nie znoszę
    10. Doprowadza mnie do szału.
  • dzika.brzoza 03.02.08, 10:42
    Bardzo krótka charakterystyka poszczególnych typów:

    Porzucone Dziecko: Jest bezradna, czuje się ofiarą, inni chcą się
    nią opiekować. Sama czuje się oszustem, zawsze niegodna,
    prawdopodobnie w konsekwencji zaniedbań w dzieciństwie. Przekaz
    emocjonalny dla dziecka: Życie jest za ciężkie.

    Pustelnik: Jej życiem dominuje strach. Swoim zachowaniem sprawia, że
    inni odczuwają przy niej niepokój, chcą się nią opiekować. Cały czas
    wypatruje zagrożeń, boi się dopuścić innych ludzi.
    Przekaz emocjonalny dla dziecka: zycie jest zbyt niebezpieczne.

    Królowa: Odczuwa pustkę wewnętrzną. Wymagająca, hałaśliwa, zastrasza
    innych. Uważa, że może wykorzystywać innych, jest mściwa i chciwa.
    Przekaz emocjonalny dla dzieci: Życie kręci się wokół mnie.

    Czarownica: Jest wściekła. Uważa, że jest złą osobą, chce
    podporządkować sobie innych. Nienawidzi siebie, odreagowuje tą
    nienawiść na innych, najczęściej na jednym z dzieci. Przekaz
    emocjonalny dla dzieci: Życie to wojna.

    Moi rodzice:
    Matka: mieszanka Porzuconego Dziecka i Pustelnika
    Ojciec: Król i Pustelnik
  • rlena 03.02.08, 19:50
    dziekuje brzozko!

    rlena
  • orphee 04.12.08, 21:58
    Jako dojrzala osoba w krotkim okresie czasu przezylam traume (choroba dziecka,
    zdrada partnera). Bardzo intensywne i zle przezycia wywolaly we mnie zalamanie
    nerwowe acz swoja sila nie adekwatne do wydarzen. Od paru miesiecy uczeszczam na
    psychoterapie, w czasie ktorej oczywiscie opowiadalam o sobie, o swoim
    dziecinstwie, swoich rodzicach i tak dowiedzialam sie o BPD.
    Chodzi o mojego ojca polaczenie typu krola z przewaga czarownika. Pamietam jego
    jako osobe nieprzystepna, o niezdrowych ambicjach, robiaca stale negatywne
    projekcje, bolesna uszczypliwosc, wieczne niezadowolenie, wulgarnosc. Rygor
    zakazow, izolacja, wieczna nieufnosc, paranoiczne zagrozenie ze strony innych
    ludzi.
    Na zewnatrz gral milego intelektualiste, przed nami pokazywal swoja prawdziwa
    twarz. Bylysmy dla niego jak smieci. Upodobal sobie jedna z nas i odzywki typu
    ty glupolu, ty co robisz wszystko zle, jestes i bedziesz zawsze zerem. Zniszczyl
    nas troje.
    Moja siostra zaplacila straszna cene jest chora psychicznie.
    Dzisiaj ze wzgledu na jego chorobe jestem w stanie jemu wybaczyc. Ale lek przed
    nim pozostal.
  • frojdzik27 29.08.08, 23:26
    Nie do końca wiadomo jak postępować.Ja sam nie wiem co zrobię za 10 minut.Sam
    dla siebie jestem nieprzewidywalny.Moja głowa to obłędna karuzela różnych stanów
    w której co chwilę jakiś inny wychodzi na plan pierwszy,a wszystkie razem tworzą
    samoodtwarzającą się non stop zdartą płytę.Na każdym kroku palę za sobą
    mosty,zrywam kontakty.Wystarczy że coś mi nie przypasuje i ten ktoś już jest dla
    mnie "stracony".Wiem że mocno ranię najbliższych i boli mnie to.Jestem borderem
    mało (jeśli w ogóle) korygowalnym.Pewnie zależy od przypadku,ale sądzę,że to
    jest nieuleczalne.Chemia i psychoterapia nic tu nie pomogą.
  • liczby-11 05.09.08, 17:42
    Tak postepuj, jakbys to ty miala te chorobe. Innymi slowy "Kochaj blizniego jak
    siebie samego." Poznaj dokladnie te chorobe. Dla chcacego nic trudnego.
  • el_pablo1 10.12.08, 11:24
    Najważniejsze moim skromnym zdaniem w postępowaniu z osobą w BPD
    jest oddzielenie tego co mówi/robi od jej faktycznych intencji...
    Choć to cholernie trudne, gdy ktoś:
    - wpada w w szał BEZ POWODU (celowo to akcentuję: BEZ POWODU, bo
    gdyby był choć drobiazg powodujący taką reakcję, dałoby się to jakoś
    zrozumieć, usprawiedliwić)
    - przekręca fakty (wmawia, że czarne jest białe)
    - wrzeszczy, wszczyna awantury i nie ma możliwości żeby w
    jakikolwiek sposób taką osobę udpokoić
    - ubliża Tobie i Twoim najbliższym
    - ciągle kontroluje i podejrzewa
    - stosuje szantaż i PRZEMOC EMOCJONALNĄ
    - zrywa związek BEZ POWODU i wyrzuca Cię z domu i ze swojego życia

    Funkcjonowałem 3 lata w związku z kobietą z BPD. To co opisałem
    wyżej to tylko czubek góry lodowej. Choć pewnie doświadczenia macie
    bardzo podobne.
    Po tym okresie jestem praktycznie wrakiem emocjonalnym... Straciłem
    nadzieję, że z taką osobą da się żyć i funkcjonować - NIE DA SIĘ.
    Ten problem mnie przerósł. Nawet jeśli ktoś ma świadomość, że jest
    CHORY (a w przypadku mojej partnerki tak było - a przynakmniej
    rozmawiała o tym ze mną wielokrotnie "na zimno" - co się stało,
    dlaczego, czasem potrafiłą nawet przeprosić), stara się trzymać
    swoją chorobę a właściwie związane z nią zachowania na wodzy, to i
    tak AGRESJA eksploduje u takiej osoby ze wzmorzoną siłą później. W
    przypadku mojego "związku" spokój trwał z matematyczną regularnością
    max. 2-3 tygodnie. Na szczęście mam to już za sobą. Nie mogłem
    patrzeć jak bierze kilumiesięczne (nasze) dziecko na ręce, chodzi z
    nim po mieszkaniu i wrzeszczy a dziecko drze się w niebogłosy. Dwa
    razy w takiej awanturze poprosiłem o pomoc sąsiadke bo nie byłem w
    stanie opanować furii mojej partnerki - i co zrobiła: odegrała przed
    sąsiadką scenkę jaka to jest przeze mnie pokrzywdzona. Te osoby są
    DOSKONAŁYMI AKTORAMI.

    Najbardziej przeraża mnie to, że ludzie przebywający z osobami z BPD
    w relacjach mąż-żona, partner-parterka, rodzic-dziecko za chwilę
    mogą same potrzebować pomocy psychologa/psychiarty...

    Nigdy więcej w moim zyciu kogoś z BPD...
  • liczby-11 16.12.08, 18:38
    Wlasnie to Ty poznales czym jest SUPEREGO... I trzymaj tak. Dlatego, ze nie
    potrafisz inaczej. Zrobiles juz wszystko. I jestes spokojny. Wszystko dzieje sie
    w naszym zyciu na miare laski.......... Tylko wierz mi, ze sa ludzie, ktorzy
    umieja postepowac z ludzmi chorujacymi na bpd.... Jest ich teraz coraz wiecej.
    A bedzie jeszcze wiecej............Z powazaniem.....
  • fancypacket 16.12.08, 19:39
    bredzisz.sama masz chyba BDP (nie wiem nie czytam wszystkich twoich wątków)...
    według ciebie jeśli ktoś odchodzi od osoby z bdp to oczywiście jego wina, nie
    osoby z bordeline...
    Przecież fakt, że nie dał traktować się jak "szmata", "szantażować
    emocjonalnie", wyśmiewać przemawia na jego niekorzyść. Pewnie! Chciałabyś liczby-11.
    "Zrobiłeś już wszystko. I jesteś spokojny." - tak a niby na co ma czekać ta
    kobieta raczej się nie zmieni, jakby się miała zmienić JUŻ by to zrobiła.
    Paulo chyba postąpił racjonalnie, ze rzucił ta kobietę. Bo co miał zrobić?
    Poświecić psychikę dziecka na chorą jego matkę, której czasem zdawało się, że
    jest bóstwem...
  • hanging_garden 17.12.08, 08:57
    Chętenie poznam Twój sposób liczby-11 na to jak żyć z osobą z BPD.
    Przeczytałem większość wątków i postów na tym forum i niestety nikt
    nie jest w stanie podać żadnej konkretnej "instrukcji obsługi"
    takiej osobowości. Może poza postem "coffola" w tym wątku i kilkoma
    innymi.
    Wiara, farmakologia - to substytuty. Prochy mogą WYCISZYĆ na jakiś
    czas ale na pewno nie WYLECZYĆ. Co w przypadku, gdy zwiążesz się z
    osobą z BPD (która zakłam: chodzi na terapię i bierze leki) i zaczną
    się piętrzyć problemy w życiu...? Odpowiem Ci: taka osoba w
    krytycznej chwili "skopie" Cię jeszcze bardziej, zwali wszelkie
    nieszczęścia jakie się jej przytrafiły od początku jej egzystencji
    na Ciebie i wykopie Cię ze swojego życia żeby za jakiś czas wrócić i
    przy kolejnej okazji "skopać" Cię kolejny raz z podwójną siłą... Nie
    bredź więc tak jak Ci napisała fancypacket, że "sa ludzie, ktorzy
    umieja postepowac z ludzmi chorujacymi na bpd.... Jest ich teraz
    coraz wiecej. A bedzie jeszcze wiecej............" bo to dla
    większości osób które mają chociażby ogólne pojęcie o życiu z osobą
    z BPD totalna bzdura. Życie z osobą z BPD = rezygnacja z siebie i
    włąsnej godności, gotowość na ciągłe poniewieranie. To ma
    być "umiejętność postępowania" z osobą z BPD?! Sorry - ja tego nie
    kupuję.

    Powiem Ci jedno liczby-11: wydaje mi się, że nigdy nie miałaś okazji
    wejść w bliskie relacje (partnerskie) z osobą z BPD a swoje
    odkrywcze pomysły, które publikujesz na tym forum wynikają jedynie z
    lektury źródeł teoretycznych i nie mają poparcia w Twoich
    praktycznych doświadczeniach. Jeśli się mylę - czekam na Twój oddzew.
  • wskorupce 13.12.09, 22:51
    Hej,
    przeczytałam już tyle wypowiedzi osób z borderline i czuję się tak, jakbym to ja sama pisała. Prawdopodobnie mój przyszły mąż to ma. Ogólnie sytuacja wyglądała zawsze tak, że wybuchał z błahych powodów, atakował mnie werbalnie bardzo mocno, wyzywał mnie, moją rodzinę przyjaciół, ale tylko przy mnie, przy innych był istnym aniołem... kilka razy dochodziło do rękoczynów, uderzył mnie, jego rodzina zawsze jest idealna gdy o niej opowiada, porównuje mnie do swojej siotry, dziewczyn kumpli (oczywiście ja w tym porównaniu wychodzę zawsze najgorzej) krytykuje mój wygląd, zachowanie, wykształcenie, ma zapędy narcystyczne. Na co dzień jest kochającym chłopakiem, ale co jakiś czas zamienia się w diabła. Potrafi zrobić mi piekło, bo przytyłam 2 kilo, bo nie tak odpowiedziałam, jak on chciał. Mogłabym tu opowiadać długo. Poza tym manipuluje mną bardzo inteligentnie, steruje moimi uczuciami, wykorzystuje mnie emocjonalnie...
    Wczoraj zrobił mi scenę na środku miasta. Jechaliśmy autem i zaczął mnie wyzywać, powiedziałam, żeby zatrzymał auto, on to zrobił, otworzył szybę i zaczął krzyczeć, żebym spier....itp...wszyscy się na nas gapili, po 10 minutach zaczął wydzwaniać, szukać, płakać.
    Za 2 tyg kupujemy mieszkanie, za pół roku bierzemy ślub...czy zostawić to wszystko?
    Raz był ze mną u psychologa, myślałam, że będziemy nad nim pracować, a on rozmowę poprowadził tak, że to ja mam jakiś problem. Tak mnie zbił z tropu, że nic nie powiedziałam, wyszłam na kompletnego głupka u pani psycholog. Muszę jednak powiedzieć, że po tej wizycie mój border zaczął się starać...do zeszłego tygodnia mu to nawet wychodziło.
    Od jakiegoś czasu nie widzę sensu życia, wydaje mi się, że żyję tylko dlatego, żeby nie ranić moich rodziców, często mam myśli samobójcze, cierpię na bezsenność, sama miewam ataki nerwicy. Wszystko pogarsza to, że mam typ osobowości oddany: swoje ja opieram na drugiej połówce, w życiu dąże do harmoni w związku, bardzo pragnę polegać na partnerze i mu się poświęcać. Dlatego też tak trudno mi odejść.
    Uczęszczam obecnie na psychoterapię metodą Gestalt i cały czas zastanawiam się: czy zerwać tą znajomość czy próbować zmienić siebie, tzn. nabrać dystansu do sprawy i nauczyć się żyć z tym człowiekiem, którego mimo wszystko bardzo kocham.....
  • im.mi 14.12.09, 00:11
    Tak naprawdę czy z nimi(partnerami z BPD)czy bez nich cierpimy, albo z powodu
    ich zmienności albo z tęsknoty do nich. Ja po rozstaniu poczułam ulgę, trochę
    spokoju, ale do dziś tęsknie już ok rok, bo takiej miłości nie doznałam
    wcześniej, wydawała się idealna, do czasu. Ciężko cokolwiek radzić i skreślać
    ludzi z BPD, ale jak już wielokrotnie wraca się do punktu wyjścia, przerabiając
    w kółko to samo to już nie ma sensu. Trzeba ratować siebie, żeby nie odejść od
    zmysłów.
  • grow888 14.12.09, 03:01
    nie dasz rady...już nie dajesz rady z samą sobą. Chcesz się poświęcać dla
    partnera ? Moglabyś dla niego oddać życie, a to i tak byłoby dla niego za
    mało....i tak by tego nie docenił. To są skończeni egoiści....zresztą sama
    widzisz jak Cię już traktuje....jak śmiecia.
  • grow888 14.12.09, 03:05
    moim zdaniem to wycofaj się z tego, póki jeszcze możesz to w miarę bezboleśnie i
    bezproblemowo zrobić. Brak wspólnych obciążeń finansowych (kredytów itp.),
    dzieci(najważniejsze)... Jeśli jego podejście do swojej choroby jest takie, to
    najlepiej daj sobie zupełnie spokój z nim.....zero litości, bo on jej dla Ciebie
    nie będzie miał, niezależnie ile byś dla niego zrobiła i jak bardzo go kochała.
  • kkkkota 14.12.09, 10:37
    Nieeeeeeee!!!!!!!! Nie wychodź za potwora który stosuje przemoc w
    stosunku do ciebie NIGDY! Masz jeszcze szansę odwrotu nie rób tego!
  • kkkkota 14.12.09, 10:43
    i ty się dziwisz ,ze masz myśli samobójcze skoro pakujesz się w
    masochoistyczny związek. Czemu traktujesz siebie jak szmatę? Tylko
    tyle uważasz ze znaczysz? Zerwij to jak najszybciej.
  • evunia5 02.10.09, 10:46
    Choćbym nie wiem jak się starała, bo to choroba, trzeba zrozumieć, wybaczyć i
    tak dalej i ble ble ble.
    12 lat jestem/byłam w związku z partnerem, co ma BPD. Byłam już Z SOBĄ u trzech
    psychologów (on też chodził, ale zrezygnował bo... mu po prostu nie pasowało),
    Próbowałam wszystkiego, rozmowy, błagania, postawianie granic, krzyki, albo
    niesłuchanie wyzwisk (bo ON tak naprawdę nie mysli o mnie w ten sposób),
    próbowałam wszystkiego.... co wymieniacie i nie. Nic nie działą, a jak działa to
    na kilka godzin. Ktoś z BPD tu pisał, że jak się na kogoś wydziera i robi z
    kogoś szmatę, to tak naprawdę wystarczy wtedy go przytulić - jakie przytulić?
    Też próbowałam, byłam odrzucana z całym impetem słownym łącznie z rzucaniem mną
    o ścianę.
    Nikt na dłuższą metę nie wytrzyma tych skrajnych stanów, jakie osoby z BPD nam
    serwują.
    Do osób z BPD - jeśli chcecie ulżyć sobie i innym to proszę Was - terapia,
    terapia, leki i praca nad sobą.
    Ja nie mam pojęcia dlaczego jeszcze egzystuję? Napisałam na początku
    "jestem/byłam", bo w chwili obecnej mój partner ZNOWU mnie wyrzucił ze swojego
    życia (bo rzekomo zdradzałam go wszędzie i z każdym)- chyba nawet życia nie
    starczyłoby mi na te wszystkie zdrady, jakimi zostałam oskarżona. Tęsknię za nim
    strasznie, bo pokazał mi miłość jakiej nie znałam (to chyba też tylko ludzie z
    BPD tak potrafią), ale w końcu chyba tak już zniszczył tę MIŁOŚĆ, że nie mam
    siły dalej walczyć, czuję się teraz faktycznie jak szmata (tak zawsze mnie
    nazywał jak szalał), ale jak szmata, z której ktoś wycisnął ostatnią kroplę
    miłości, szacunku, szczęścia i wiary.
  • ewela-28 02.10.09, 11:52
    Poznałam jakis czas temu fajnego faceta z BPD ,myslalam,ze wyjdzie miedzy nami cos, doskonale mnie rozumial jak nikt inny, nadawalismy na tych samych falach,ja DDA wiec bardzo podobne zachowania mam do niego,Ale on sie uparł,ze wie jak to bedzie,ze nic nie wyjdzie,choc mówił,ze do mnie cos poczuł,ale sie boi, boi angazowac, musialam odejsc,niestety z myślą,ze straciłam go - tego ,którego szuakalam cale zycie,ze nie moge z nim być, dlaczego tak jest.....
  • bogusiamaria 04.10.09, 23:37
    Współczuję Ewuniu ja dopiero z tego forum przekonałam się ze żyłam z BPD-owcem -moje odczucia są identyczne a i zachowania osoby takież.
    Zrujnował mnie, najstarszą córkę wyrzucił z domu,młodsza córka najbardziej tolerowana odeszła sama bez alimentów do starszej, najmłodszy syn ma OCD-o niego walczyłam najbardziej i w końcu rozwiodłam się i eksmitowałam BPD z domu-za późno -z tym się nie żyje od tego się ucieka.
    A najgorsze straty ponoszą dzieci,bo ja się jeszcze podniosę...
    Oni nie kochają nikogo...choć wiedzą że z nimi "coś nie tak".
  • evunia5 05.10.09, 14:09
    Już mija 4 tydzień, jak on się nie odzywa. Mam tylko nadzieję, że już nigdy się
    nie odezwie, chociaż moi znajomi w to wątpią, bo nie raz mnie rzucał, karał
    milczeniem, a potem "zaczepiał" i ja zaczynałam wierzyć, że może tym razem, bo
    przecież on tak cierpiał przez tę sytuację, że na pewno TYM razem się to nie
    powtórzy. I tak w kółko i w kółko, z tą zmianą, że te okresy spokoju trwały
    coraz króce, a karania mnie ciszą coraz dłużej. Kiedyś mu powiedziałąm, że przez
    to zachowanie on niszczy moją miłość do niego, i jeśli nie przerwie tego
    powtarzającego się ciągu ja w końcu odejdę raz na zawsze.
    Mam nadzieję, że to już teraz. Mimo wszystko kocham go, ale ze względu na swój
    fatalny psychiczny stan próbuję resztkami sił i rozumu przerwać to co mnie
    niszczy doszczętnie.
    Cierpię strasznie...
  • bogusiamaria 05.10.09, 17:59
    wstawaj rano ,patrz w lustro i powtarzaj- kocham Cię Ewuniu!
    Dobrze robisz -oni żądają ofiary,a kiedy ją złożysz słyszysz MAŁO,potem są
    dzieci(traktują je jako zabezpieczenie abyś nie odeszła zbyt szybko)i one
    poniosą największą cenę...
  • mkmarzena 05.10.09, 19:23
    Evunia poza poradnią psychologiczną ( ponieważ mój partner uznał mnie za chorą )
    Mogę się podpisać pod Twoimi wypowiedziami, chyba nie ma odpowiedzi na pytanie
    jak postępować z taką osobą. Gdzieś tu ktoś napisał żeby zwiewać daleko. I to
    dobra rada.
  • bogusiamaria 05.10.09, 20:19
    ..no może widziałabym szanse dla osób które chcą skorzystać z terapii robią
    jakieś postępy-aby moja wypowiedź nie zabrzmiała zbyt pesymistycznie..
  • evunia5 06.10.09, 08:29
    Również wydaje mi się, że terapia jest właściwą drogą dla osób z BPD.
    Do osób z BPD - może z moich wypowiedzi tutaj wnioskujecie, że jestem jakaś
    niewyrozumiała. Zapewniam Was, że jestem i to bardzo - sam fakt bycia z moim
    trwał 12 lat, a tyle cierpienia co od niego doznałam mogłoby starczyć na kilka
    życiorysów. Próbowałam naprawdę wszystkiego, aby mój partner czuł się pewnie
    przy mnie, aby czuł niesamowitą moją miłość i by w końcu zaufał mi, jednak on
    ciągle układał sobie różne chore scenariusze w głowie, ciągle było mu za mało
    dowodów miłości.
    Kochałam go bardzo, wierna byłam niesamowicie, ale on i tak nie wierzył.
    Dlatego kochani, uwierzcie w swoich partnerów, nie dajcie sobie wchodzić chorym
    myślom do Waszych umysłów i nie tylko dla swoich ukochanych, ale przede
    wszystkim dla siebie idźcie na terapię. Uratuje to wasze związki. Mój niestety
    się nie udał, ale wiem, że muszę żyć dalej, bo mam tylko jedno życie i chcę być
    w końcu szczęśliwa (chociaż to bardzo trudne i niewyobrażalnie ciężkie bez
    mojego ukochanego).
  • elaw.net 21.11.09, 19:39
    witam,tak przegladam dyskusje na temat zycia z borderami,zaciekawila
    mnie pani list,jestem w identycznej sytuacji,poznalam fantastycznego
    faceta,nasza znajomosc to cos najbardziej ekscytujacego w naszym
    zyciu,jestem bardzo analityczna,wiec od razu zauwazylam,ze z nim
    jest cos nie tak,zaczelam czytac psychologie,ktoregos dnia zapytalam
    go wprost,potwierdzil,ze to ma,ale sie nie leczy..i nie chce,tez
    myslalam,ze moje milosc go wyleczy,musialam wyjechac,ale
    rozmawialismy calym nocami,pisalosmy duzo,po ostatnuej rozmowie,w
    ktorej mi powiedzial,jak bardzo jestem dla niego wazna,po prostu
    zapadl sie pod ziemie...bez slowa..pojechalam do nirego do
    pracy,wygladal zle,ale nie byl w stanie mi nic powiedziec..ostatnio
    napisal,ze na zawsze w nim mieszkam,zapytalam co u niego,odpisal,ze
    lzy..nie widzialam go prawie rok,zamilkl i uciekl a ja nie moge o
    nim zapomniec,cierpie okrutnie...to nieprawdopodobne,jak z takiego
    szalenstwa,jakie bylo miedzy nami,kobieta to przeciez widzi,nagle
    bez slowa mozna uciec,nie pojmuje tego...niech mi ktos to
    wytlumaczy...
  • borderline2009 27.11.09, 00:32
    całe życie nie mogę tego zrozumieć. Najgorsze jest to że to ja zniknełam i
    latami czekałam w cierpieniu aż on mnie znajdzie. To była chwila - moja
    niestabilność emocjonalna, żałowałam strasznie, żałuję nadal mimo że mineło już
    15 lat i przeszłam wiele terapii, żeby się dowiedzieć/zrozumieć...
    ?
  • blueoil 13.12.09, 00:20
    Teraz może ja się poskarżę. Jestem osobą z bpd. Bywam agresywna w
    stosunku do mężczyzn. Z moim ostatnim partnerem poznałam się rok
    temu. Kilka razy zdarzyło mi się go uderzyć i to nawet dość mocno.
    Nie uczestniczę stale w terapii, nie biorę też stale leków.
    Po tych incyentach zdecyowałam, że koniecznie coś muszę z tym zrobić
    i udałam się do specjalistów. Byłam u psychologa od przemocy domowej
    (razem z partnerem) i u psychatry. Zaczęłam brać leki, które
    pozytywnie na mnie oddziaływały. Oprócz tego poprzysięgłam sobie, że
    nigdy, ale to nigdy go już nie uderzę. Obmyśliłam sobie strategię co
    zrobię w sytuacji, kiedy dojdzie do kryzysu. Byłam przygotowana i
    zdecydowana. Niestety, po jakimś czasie, to ja zostałam zaatakowana
    i brutalnie pobita (mam złamaną nogę).
    Trochę mnie to w gruncie rzeczy śmieszy, bo nie po raz kolejny życie
    udowodniło mi swoją przewrotność.
  • ewaluacja78 18.12.09, 20:07
    Jak nie urazić? Trudno jest nie urazić kogoś, kto każdą Twoją wypowiedź
    podświadomie traktuje jako atak w niego wymierzony... Np. Mój facet (ma BPD)
    potrafi do moich słów dorobić sobie taką historię, że spokojnie mógłby bajki
    pisać ;) Oczywiście są to jak najbardziej negatywne rzeczy...

    Jak postępować z osobą, która ma BPD i w danej chwili ma "atak"?

    Ja z początku zachowywałam się tak jak zachowuje się człowiek gdy jest mieszany
    z błotem. Płakałam, pytałam dlaczego mi to robi, co ja mu takiego zrobiłam że
    mnie niszczy, wykrzykiwałam że przecież go kocham, że to jakieś brednie... A on?
    śmiał się i bluzgał jeszcze bardziej, wypominał różne rzeczy, wymyślał mi zdrady...

    Później zmieniłam taktykę. Zaciskałam zęby, nie uroniłam ani jednej łzy nawet
    jeśli podczas romantycznej kolacji mówił mi że mam wyp*** z jego życia, że się
    mną bawił, że ma inną, że ja byłam zabawką itp. Udawałam że mnie to nie wzrusza,
    że może sobie gadać a ja mam to gdzieś. Co on robił w tym czasie? Najpierw się
    wydzierał tak jak zwykle, a później widząc brak mojej reakcji stawał się smutny,
    zamykał się w sobie, wychodził z domu, straszył samobójstwem i zaczynam mi
    mówić, że już od dawna wiedział że go nie kocham i mam gdzieś to co do mnie mówi.

    Wtedy postanowiłam zastosować ostatni sposób jaki przyszedł mi do głowy. Gdy
    miał atak, najczęściej z byle powodu np. żarówka się spaliła ;) i zaczynał
    rzucać w moim kierunku bezpodstawne oskarżenia i inwektywy, ja siedziałam
    naprzeciwko niego i słuchałam prosząc go przez cały czas żeby się wyciszył, bo
    przecież nic takiego się nie stało. Im bardziej się wściekał tym milszych
    zwrotów używałam, aż w punkcie kulminacyjnym podchodziłam i z zaskoczenia
    zaczynałam go tulić i całować czule po głowie (po matczynemu). Gdy zrobiłam to
    po raz pierwszy, aż odskoczył na bok jak poparzony i spytał ze łzami w oczach
    "co Ty robisz?". Potem tuliłam go, trzymałam za rękę i słucham co ma mi do
    powiedzenia, odpowiadam mu spokojnym głosem, a on... stopniowo się wycisza. Na
    koniec najczęściej płacze i przeprasza i wtula się we mnie coraz mocniej. Wiem,
    to dziwnie brzmi, ale naprawdę pomaga... I jemu i mnie.
    Od 1,5 roku tak robimy i do tej pory ta "metoda" skutkuje idealnie, od paru
    miesięcy zauważyłam że im wcześniej zareaguję i zacznę go uspakajać, tym
    szybciej się "wycisza". Niedawno zapytał skąd wiedziałam, że tego potrzebuje.
    Nie wiem, dla mnie to było naturalne...
    Ludzie z BPD podczas niekontrolowanego wybuchu złości tak naprawdę wcale nie
    chcą rzucać bluzgów w stronę najbliższych... To jest takie "chore" wołanie o
    pomoc. A w takiej chwili każdy chciałby być przytulony... Tylko w ten sposób
    można zapewnić partnera o sile swoich uczuć.
    Nie uciekać, nie ignorować, nie prowokować, nie kontratakować...
    Słuchać, czekać, być wyrozumiałym i... po prostu okazywać swoją miłość.
    Acz nie ukrywajmy, to nie jest łatwe, gdy kolejny raz słyszy się od partnera, że
    jest się śmieciem i pada się na twarz po całym dniu pracy... Trudno w takiej
    chwili nie dość że panować nad własnymi emocjami, to jeszcze starać się uspokoić
    partnera. Ale nikt nie mówi że to jest niemożliwe!!! Pracujcie nad sobą i
    sprawdzajcie co tak naprawdę działa na Waszych partnerów...
    Mój oczekuje ode mnie poczucia bezpieczeństwa...
  • grow888 19.12.09, 16:05
    chciałabyś mieć kiedyś dzieci ?
  • ewaluacja78 29.12.09, 14:05
    Tak! Będziemy mieć za kilka miesięcy małego bobaska :) I nie chcielibyśmy by
    był/a jedynakiem/czką :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.