mam zeza rozbieżnego i kilka lat patrzylem glowni lewym okiem przez co stalo
sie dominujace. Bylem w salonie z okularami gdzie zrobili mi badani i dobrali
soczewki do wady -0,5 na jednym oku i +0,75 na drugim (nie pamietam, ktora
wartosc dotyczy tego silniejszego oka). Wlasnie dostalem swoje okulary i
dziwne, bo jak mam je zalozone i zakryje prawe oko, a potem lewe i jak tak
patrze jednym okiem to w okularach jest znaczaca poprawa, ale jak drugie oko
oslonie to nie moge zlapac dobrej ostrosci, zaczyna mnie bolec glowa, do tego
dochodzi dezorientacja i brak wyczucia w przestrzeni. Mysle, ze bole glowy i
zawroty mina, ale brak ostrosci mnie martwi - jakby kazde oko bylo wzgledem
siebie autonomiczne. Jak tak nie moge zlapac ostroci i zakryje prawe oko (to
slabsze) to w ciagu sekundy lapie ostrosc lewym okiem, ale jak zakryje lewe to
prawym lapie ostrosc w ciagu 2-3 sekund, no a dwoma oczami nie moge dobrze
zlapac ostrosci. Czy to jest kwestia przyzwyczajenia oczu do soczewek, czy
moze zle dobrano mi soczewki? Czy badanie wzroku moglo byc zle przeprowadzone?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.