Dodaj do ulubionych

samoleczenie i medycyna naturalna w Fibiomialgii

23.03.07, 00:05
czy w ogóle ktoś z was wierzy że można po 10 latach czuć się coraz lepiej , a
może nie wierzycie że można w ogóle wyzdrowieć? a może to sceptycyzm to brak
nadziei i samozagłada? zamiast leczenia?
Edytor zaawansowany
  • 23.03.07, 00:16
    Myślę, że piszę we właściwym wątku, więc zgodnie z tematem o naturalnym
    podejściu do zdrowia można poczytać na stronie:
    zdrowie.plecam.org
    A tam już dalsze kierunki zdobywania wiedzy, w końcu co mają do stracenia
    właśnie ci, którzy 10 lat tułają się od lekarza do lekarza?
  • 23.03.07, 00:31
    właśnie nalęże do pacjętów bardzo zdyscyplinowanych, upartych i mam szczeście do
    dobrych lekarzy - nie musiałam się tułać przez 10 lat tylko ci sami przechodzili
    tę chorobę razem ze mną ucząc sie coraz więcej na jej temat a ja przy okazji , i
    wybrałam współpracę z nimi i wierze w to co robią i co mi radzą, / bo sami
    jeszcze szukają/ i tak znależliśmy parę dobrych efektów. Ale tylko przy
    konsekwentnym i pozytywnym nastawieniu do wyleczenia i przecież komuś trzeba
    zaufać , a przy okazji poznałam świat przyrody i nadal mnie to pasjonuje, choć
    jeszcze przede mną droga do całkowitego sukcesu ale ja wierzę w to mocno i
    jestem uparta.
    Wierzę w samoleczenie !!!!! a lekarze mi pomagają i podpowiadają kierunki,
    szkoda że mało ludzi w to wierzy.
    a z jakiego forum jesteś i jakie masz GG? a wogóle to kim jesteś?

  • 23.03.07, 10:49
    Bywam na forum Candida i na www.bioslone.pl
  • 24.03.07, 13:43
    Przykro mi ale ta stronka nie wchodzi, chyba jest zły adres.
  • 25.03.07, 16:01
    Dzięki.
  • 03.04.07, 18:45
    .......a tak z okazji wiosny to coś powiem. Ze samoleczenie musi wyjść od nas
    samych tzn , musimy się zaakceptować od nowa pokochać swoje odbicie w lustrze,
    powiedzieć sobie co rano do odbicia w lustrze / jeżeli nie spełnia naszych
    oczekiwań/ że to nie ja tylko wytwór mojej depresji , że prawdziwe ja mam w
    sercu i w muzgu, . Tak jak chore na Bulimię widzą w odbiciu świnkę a są
    chudzienkie jak patyk, tak i my widzimy sie jak odbicie starego "cockelspaniela",

    Zmiana patrzenia na siebie i zmiana nawet własnego wizerunku jest juz sukcesem ,
    Tak jak ból mamy w sobie tak i depresję i smutek też mamy w sobie.

    Odrobina serotoniny w naturze- słoneczko , spacer z mężem albo psem, i pozytywne
    myślenie, a jak boli to przytoczę wam mój wiersz gdy bolało najbardziej.
    wybaczcie za odrobinę prywatności , ale dla mnie to była droga przez mękę i
    znalazłam sposób by nie zwariować i znależć drogę by pokonać ból i strach , od
    tego zaczęłam samoleczenie"



    Kraina łagodności / 2005 r./

    Ból zawładnął ciałem bezbronnym
    I zwijam się w embrion
    Uciekam myślami
    Do białych pachnących
    Sadów wiśniowych
    Cicho i nieruchomo
    Czekam
    Odpływam
    Do ostatniego bastionu
    Walki z komórkami
    Myśl i świadomość już nie boli
    Uciekam w czar podświadomości
    W inny wymiar mojego istnienia
    Zasypiam myśląc o ciepłych skarpetach
    Grzejąc obolałe stopy
    Jakby w ciepłym piasku
    Marzeniami płynę
    Do tropikalnej plaży
    I czuję masaż łagodny
    Leniwych fal
    Gorącego Adriatyku
    Ciepły termofor zmienia się obficie
    W letnie promienie słońca gorącego
    Pieszcząc mnie po brzuchu
    Z miłością cierpliwie
    Kołysze mnie do snu
    I ból mi zabiera
    Przenosi w dawne miejsca
    Tak niegdyś kochane
    I płynie ze mną
    W krainę spokoju
    I snu daje kołdrę ciepłą i bezpieczną
    I myśli różowe przenosi
    I leżę cicho z włosami w kokonie
    I czuję zapach rumiankowej bieli
    Polnych dywanów kwiecistej łąki
    Rozrzucone jak
    Gęste niegdyś włosy
    Od nowa chłoną zapach
    Balsamu natury
    do ostatniego pukla przesiąkają
    by przywrócić wiarę
    Że odrosną kiedyś
    Jak trawa co roku
    Zielenią się cieszy
    Jestestwo moje unosi się lekko
    Ponad łożem sypialni
    Obolałym ciałem
    W wymiar wspomnień i chwil
    Bez uczucia smutku
    bezradności w walce
    Z komórkami chorymi
    Myśli już nie bolą
    Zmieniając każdą chwilę cenną
    W tańczące tęczą światełka
    Na horyzoncie snu głębokiego
    W chwili malutkiej jak angstrem
    Odbywam podróż na bezludne wyspy
    Wiecznej młodości
    Wiecznego życia
    Huśtając się na lianach
    Jak beztroskie małpy
    Między drzewami dotykając nieba
    Wolna jak niebieski ptak
    Odfruwam w przestrzeń ciszy
    Nie czując już nic prócz
    Lekkiego spadania
    W dół głębokiego ciepłego snu
    W krainę bezgranicznej łagodności

    BR
  • 24.05.07, 12:05
    Szukam pomocy od 16 lat,chodze od lekarza do lekarza.Ludzie błagam POMOCY!!!!!!!
  • 24.05.07, 12:17
    Mój nr.GG-4638248.Bardzo prosze niech Ktoś z Was się odezwie i mi pomoze.Mam
    już wszystkiego dość!!!Prosze.
  • 23.03.07, 03:25
    boncia1 napisała:

    > czy w ogóle ktoś z was wierzy że można po 10 latach czuć się coraz lepiej , a
    > może nie wierzycie że można w ogóle wyzdrowieć? a może to sceptycyzm to brak
    > nadziei i samozagłada? zamiast leczenia?
    >



    <<<<wierze w to ze mozna wyzdrowiec od mometu gdy sie rozchorowalam czuje sie o
    wiele lepiej
    ufam lekarzom caly czas jestem pod ich opieka
    coraz czesciej staram sie patrzec na swiat przez rozowe okulary niekiedy
    zachodza gesta mgla ale teraz juz wiem ze ta mgla przechodzi i sa nawet bardzo
    rozowe dni
    ziolka zioleczka i inne specyfiki testuje na biezaco oczywiscie chemia tez mi
    pomaga
    naprawde jest lepiej


    a mamy wiosne
    pozdrawiam
  • 23.03.07, 03:27
    a zeby jeszcze szlo wstawac troszke pozniej tak kolo 7 to by juz byl szczyt
    radosci w tej diabelskiej chorobie
  • 23.03.07, 08:49
    dzięki że odpisałaś bo już myślałam że nikogo nie interesuje leczenie naturalne,
    rozpoczęłam ten wątek bo naprawdę wiele specyfików pozamieniałam na naturalne
    zamienniki i życie jest kolorowsze gdy jest lepiej, Chciałabym pomóc innym
    którzy cierpią i wątpią w lepsze samopoczucie, Tak jak Ewax100 chyba też już
    zwątpiła, Przyłączysz się do dyskusji i porad ziołowych , może masz jeszcze inne
    ode mnie doświadczenia ?
    pozdrawiam
  • 23.03.07, 08:52
    jesteśmy chyba podobne w usposobieniu i podejściu do choroby , a juz nie raz
    Ewie mówiłam na gg że masz bardzo podobny przebieg choroby do mnie, Coś obie
    może pomożemy tym smutnym zrezygnowanym kobietkom?
  • 23.03.07, 09:26
    Ja najbardziej wierzę w naturalne metody leczenia,nie dają one szybko poprawy
    ale na pewno działają skuteczniej,dłużej dochodzi się do formy no i trzeba
    prowadzic taki zdrowy tryb życia przez cały czas.Ja najlepiej się czułam
    regularnie chodzac na zajecia gimnastyczne w tym jogę i Tai Chi ,minimum
    stresu,oraz oczywiście sereczni ludzie dookoła.Słoneczny dzien takze nastraja
    optymistycznie.Wydaje mi się tez że stres doprowadza do depresji a ta z kolei
    nasila objawy bólu.Kiedy boli całe ciało trzeba znależć zajęcie które odsunie
    twoje myśli od tego uciążliwego uczucia bólu,beznadziei i łez ,które same
    spływają po policzkach.Wiem że to sa dobre rady samej nie zawsze udaje mi sie
    je zastosować,ale na pewno pomagają.Pozdrawiam
  • 23.03.07, 11:25
    Boniu jesli tylko masz cos do zaproponowania jesli chodzi o leczenie ziołami to
    bardzo Cie proszę pisz o tym.Wiem jednak ze bierzesz leki tak więc wydaje mi
    sie że dopóki człowiek jest na lekach to nie może nawet ocenic tego po czym
    jest mu lepiej po czym lepiej się czuje-mniej go boli-prawda?Załózmy ze biore
    tramal i sterydy i w tym czasie zioła.I w wyniku tego lepiej się czuję to skąd
    bede wiedziała po czym czy to zawdzięczam lekom czy ziołom?
    Zeby wiedzieć o pozyywnym dziełaniu ziól wypadałoby byc tylko na nich-wtedy
    można to ocenić.
    Zastanawia mnie jedno niektórzy piszą ze mają objawy fibromialgii a nie mają
    depresji.Przyznam ze nie moge sobie tego wyobrazić.Sądząc po sobie jak mam
    wzmożone bóle to nie ma cudów mam wtedy nerwy i depresję a łzy same płyną.U
    mnie nie da się tego rozgraniczyć.A do tego jak jest stres niezalezny od
    wszyeykiego to oczywiście że bóle są jeszcze wieksze.Pozdrawiam
  • 23.03.07, 19:34
    Tak piszmy o naturalnych metodach, sama je stosuję, niestety w połączeniu z
    lekami, gdyż do końca bałabym się brac tylko naturkę.
    Depresji nie mam a przy silnych bólach też wyję i nic nie jestem w stanie
    zrobic ale się nie poddaję i wciąż wierzę, że w końcu jak będę działac
    jakąkolwiek metodą byleby coś robic ze sobą, to wyzdrowieję.
  • 23.03.07, 20:17
    Oczywiście że wiele osób bierze jedno i drugie tylko wtedy nie można ocenić co
    pomogło bardziej.
  • 24.03.07, 05:11
    ewax100 napisała:

    > Poczytajcie może o olejku oregano jest na wiele schorzeń m.in.na bóle
    > stawów,mięsni,na candidę,na boreliozę i inne



    <<<ewo a czy ty probowalas juz ten olejek
  • 24.03.07, 05:09
    ewa napisze ci to jeszcze raz
    jak biore chemie i nie jest czlkiem dobrze a do tego dodam zioka i inne
    specyfiki to co mi pomaga
    nooooo wlaaaaasnie to +to
    przyjdie dzien kiedy sprobuje nie brac chemii i zobaczymy czy jest lepiej na
    samych ziolkach czy jednak trzeba dojadac chemie
    na dzis nie mam odwagi odstawic czegokolwiek za dobrze sie czuje zeby probowac
    co mi pomaga a co nie
    ta mieszanka jaka zazywam na dzien dzisiejszy jest najwlasciwsza
  • 24.03.07, 10:16
    nie jeszcze nie brałam tego tylko słyszałam od innych ze to biorą n abóle na
    candide
  • 24.03.07, 23:57
    myalgan - własnie o to mi chodzi!!
    powolutku , stopniowo można wyeliminować tabletki i inne silne leki - zwłaszcza
    p. bólowe,
    - np. przy jelicie nadwr, wystepują skurcze , spowodowane po części depresją i
    przygnębieniem a czasami za dużą ilością leków które z czasem zaczynają się "
    żreć" w naszym organiżmie i boli i skurcze i zaparcia lub biegunki, Przecież to
    znałam , ale - brałam Duspatarin ,Polrazol Nospę Forte, I Spasmoline , ateraz
    tylko od czasu do czasu Nospa forte i to przeważnie gdy sie zdenerwuję lub wcale
    - zastapiłam to [pospolitym "zielskiem" jakim jest Krwawnik i Babka Lancetowata
    działa tak samo , ale jest to parzona świeża zielona herbatka/ zbieram zioła już
    sama na własnej łące/,
    Ale zobacz ile chemii wyeliminowałam/ prawie 4 leki mniej/ i mniej trucia,
    Możesz sprawdzić w internecie w zielniku jakie działanie maja te dwa zielska,
    moja córka / 18 lat / pije całe lato świeżą herbatkę przy bólach okresowych ,
    też jej pomaga,
    pozdrawiam
    i tak trzymaj!
  • 24.03.07, 23:45
    Jolak - Tak trzymaj dziewczyno bo co masz więcej do stracenia?
    a samoleczenie / nie mówię o sterydach/ ale reszcie - to dużo pomaga.
    pozdrawiam
  • 25.03.07, 00:12
    Dorota - masz dużo racji
    napisz mi cos więcej o przebiegu twojej Fibrio i lekach i w jakim jesteś wieki -
    chciałabym jak moge ci coś doradzić
    dzięki że włączyłaś sie do dyskusji bo naprawdę warto!
    pozdrawiam
  • 26.03.07, 16:52
    Boncia.nie jestem typowym przypadkiem.Oficjalnie nie mam stwierdzonej
    fibromialgii.Od 2000 zaczęły sie moje kłopoty zdrowotne.Przeczytalam dopiero
    niedawno artykuł o fibro i mam wiekszośc przedstawionych tam objawów.Nigdy nie
    wiedziałam że to może byc jakaś choroba ,lekarze wiadomo podchodzili
    lekceważąco do mojego cierpienia.Wydaje mi się jednak że moje objawy pochodzą z
    wielu zródeł:niskie cisnienie,teraz wiek okołomenopauzalny(mam 46
    lat),nasilenie objawów w drugiej fazie cyklu,dramatyczne napięcie
    przedmiesiączkowe itd.W kazdm bądz razie najbardziej dokucza mi uczucie
    zimna,gdy temperatura spada poniżej +10 stopni dla mnie to koszmar,jezeli
    siedze przy komputerze to po około 1 godz."zastygam"jest mi ogromnie zimno,nogi
    mam jak z lodu.Ostatnio w nocy obudziło mnie uczucie jakbym miała się udusić
    albo utopić,zdrętwiały mi obie ręce.miałam szczękoscisk ,serce waliło jak
    oszalałe ,wezwaliśmy pogotowie myślałam ze to już koniec,EKG nic nie
    wykazało,po paru godzinach byłojuż OK.Nie biorę psychotropów przepisanych na
    uspokojenie(prowadzę samochód a to się wyklucza)Piszę chaotycznie ale na raz
    nie da się napisać o wszystkim.Pozdrawiam dorota
  • 28.03.07, 21:06
    z tych objawów to mam identycznie i jesteśmy w podobnym wieku 47 lat , od 3 lat
    próbuję wraz z lekarzami radzić sobie już z tymi objawami,
    najważniejsze żeby zmniejszyć napięcie, Nie mogę ci pzrepisać gotowego leku, bo
    nie jestem lekarzem ale spróbuj szukać w medycynie naturalnej i konsultować to
    za każdym razem z lekarzem zanim to zażyjesz , bo jednym pomagają te inym inne ,
    wszystko tu zależy od indywidualnego podejścia, każdy z nas inaczej reaguje na
    wszystko , nie tylko na leki,
    skopiowałam twoje słowa:
    -"niskie cisnienie,teraz wiek okołomenopauzalny(mam 46
    lat),nasilenie objawów w drugiej fazie cyklu,dramatyczne napięcie
    przedmiesiączkowe itd.W kazdm bądz razie najbardziej dokucza mi uczucie
    zimna,gdy temperatura spada poniżej +10 stopni dla mnie to koszmar,jezeli
    siedze przy komputerze to po około 1 godz."zastygam"jest mi ogromnie zimno,nogi
    mam jak z lodu.Ostatnio w nocy obudziło mnie uczucie jakbym miała się udusić
    albo utopić,zdrętwiały mi obie ręce.miałam szczękoscisk "

    - dorotko i chyba też rzadny z nas nie jest " Typowy " przypadek , bo zobacz ile
    pod jednym hasłem Fibriomialdia mieści się odczuć bólu , reagowania na bodżce,a
    także odporności organizmu na zakażenia drobnoustrojami. Bo gdyby nie ta choroba
    to te wszystkie malutkie " potworki w postaci drobnoustrojów to nasz organizm by
    je zniszczył swoimi pzreciwciałami , i każda infekcja czy zakażenie byłoby
    "walką w naszym organiżmie " a tak immunologiczna postać fibrio skazuje nas na
    coraz to nowa żródła zakażeń.
    - a my po wielu już latach walki powinniśmy pomóc naszemu organizmowi posbierać
    się i wzmocnić zmniejszając ilość pożeranych tabletek.
    - nie możemy myśleć że tylko chemia i leki wszystko zrobią , ale my musimy
    zacząć chronić nasz organizm przed zbędną chemia i próbować szukać pomocy w
    naturze by pozbyć się toksyn.

    Jeżeli poddałabyś się diagnozowaniu to nie zwlekaj , bo im póżniej tym gorzej
    dla ciebie, bo każde starzejące się ognisko zakażenia ,uodparnia nasz organizm
    na jego leczenie i jest bardzo trudno.
    - obiecaj że zgłosisz się z tymi objawami do mądrego immunologa i i napisz co
    zaczęłaś w ty temacie robić?
    pozdrawiam
    pa
  • 24.03.07, 14:04
    Dziewczyny, ja na co dzień używam bardzo dużo ziół. Niestety nie są to świeże
    zioła, a takie byłyby pewnie najlepsze. Nie mam warunków do uprawiania ich, nie
    nam ani ogródka, ani działki. Na co dzień używam bazylię, tymianek, oregano,
    zioła prowansalskie, kurkumę, imbir, czosnek, cebulę, natka pietruszki,
    szczypiorek, cebulkę dymkę. Dodaję je do sałatek, surówek, do marynat mięsnych.
    Moi znajomi mówią, że trochę przesadzam z tymi ziołami, a my przyzwyczailiśmy
    sie do nich, i nie przeszkadza nam ich spora ilość.
  • 24.03.07, 23:40
    Sorkiy że sie nie odzywałam ale mielismy pozrywane przez wiatr linie elektr. i
    telef.ale jest juz ok,
    jagoda wiesz co mówisz!
    nie szkodzi że nie masz skrawka ziemi ale są sklepy i chwała Bogu coraz więcej
    można tam dostać naprawdę dobre nie tylko zioła ale preparaty wzmacniajace nasze
    leczenie. Ja nie mam na myśli że tylko naturalne leki i jest cud, ale po paru
    latach leczenia gdy moja szafka przy łóżku wyglądała " imponujaco - jak magazyn
    apteczny", to zaczełam a ja ważyłam o 25 kg za dużo to caczęłam kombinować co z
    tym zrobić , Poza tym miałam parę zatruć lekami i lądowałam na oddziale w
    szpitalu i lekarze sami mnie prowokowali do szukania zamienników w naturze,
    zresztą to była długa droga zanim osiagnęłam to co teraz mam, Wiem że mam Fibrio
    i pare dodatkowych "niezłych " schorzeń ale uwierzcie że tam gdzie mogłam
    zastąpić tabletki ziołami lub jedzeniem takich składników jakie właśnie w tym
    leku znajdowałam i juz bez " wypełniaczy", zgęszczaczy" i tym podobnych
    chemicznych dodatków. poza tym lekarze zmusili mnie do myślenia i pozbywania się
    z organizmu toksyn by pomóc leczeniu,
    Spróbuję tu na forum po kolei opowiadać jakie leki mi sie udało zastąpić i jak
    po 4 latach jelita nadwrażliwego , już nie mam objawów bólowych i innych przy
    tym schorzeniu jak pilnuje swojej diety i wiem co jem , Pewnie że sterydów np,
    nie da się zastąpić w moim przypadku , ale one juz wystarczająco trują moje
    nerki by nie szukać ratunku po tylu latach ich brania,ale inne " specyfiki gdt
    maja odpowiednik w roślinach to czemu nie?
    dieta , konsekwentne ćwiczenia umysłu ,by nie myśleć o bólach , i z tym
    związanym lękiem i smutkiem. Mam dość przygnębienia i z tym walczę !.
    To nie organizm , ból i mózg mną rządzi , ale ja sobą mogę rządzić i "
    nastawiać się " pozytywnie.A gdy jeszcze dołączyłam / nawet na siłę wstawanie z
    łóżka/ mimo depresji i gdy opuścił mnie ten ból przykuwający do łóżka -zaczęłam
    powolutku myśleć że to działa. Świat roślinny i natura jest w zasięgu naszych
    rąk i można z niego korzystać zamiast chemii.
    Pierwszy raz to zrobiłam gdy mi przepisano Propolis w tabletkach 3 lata temu, i
    gdy zjadłam całe opakowanie to poszłam nie do apteki tylko do pszczelarza i od
    tamtej pory biorę 20 kropli 2 razy dziennie- naprawdę wzmacnia odporność!
    z reszta już tu na naszym forum czytałam że niektórzy juz używają takich
    produktów i diety , albo pytają czy to działa - działa!.
    jagoda napisz mi coś więcej o przebiegu twojego przypadku i jakie leki bierzesz
    może będę mogła ci jeszcze cos poradzić więcej , Ale tak trzymaj!
    - 1 przykład : magnez w tabletkach zastapiłam czarną gorzką czekolada i tylko
    na dobranoc 5 kostek/ i nie tuczy!!!/a jak uspakaja i przyjemność!!!
    - 2 przykład : potas zamiast tabletek / aspargin/ to jem rano przy braniu
    tabletek do małej czarnej kawy 1 ciepły banan i na wieczór po kolacji 1 ciepły
    banan i zaparzone w mikrofali na 2 min, jabłko,/ lub inne surowe owoce takie
    jak, brzoskwinie , gruszki nektariny/, Gdy miałam ciągle bóle brzucha i wzdęcia
    podczas objawów jelita nadw. to mi lekarze poradzili bym nie jadła surowych
    owoców tylko zaparzane, i od tamtej pory działa,/ np,surowe jabłko powoduje
    wzdęcia /
    Zreszta rodzina też polubiła te moje kulinarne różne odmiany i " wynalazki " i
    sa zdrowi.
    jeszcze pogadamy na ten temat duzo więcej ale na dziś to na razie tyle

    pozdrawiam
  • 28.03.07, 21:35
    tu możecie sie pokręcić i poczytać na temat każdego zioła i jak go stosować lub
    uprawiać

    www.mediweb.pl/alternative/vad03.php
    - miałam coś komuś powiedzieć o zaparciach,prócz tego schorzenia co mi
    towarzyszy przy Fibrio tzw. Zespół Jelita Drażliwego - który nie jest nerwica
    tylko odbiorem i efektem na towarzyszący nam stres i depresję,
    Ja juz ograniczyłam z 6 leków na jelito do 2 i to jest juz sukces bo o troche
    chemii juz mniej , Zastapiłam je herbatkami ziołowymi/ dla każdej z nas mogą być
    różne/, jogurtem sokami owocowymi i parzonymi owocami/ nie wszystkie są
    przyswajalne i dobre dla nas świeże/, i ziólka na uspokojenie , i dobry sen np.
    melisa itp.

    teraz trche wiadomości:

    - Jelito grube najczęściej wykazuje szczyt aktywności rano. Organizm domaga się
    opróżnienia. Niestety, jest to niezbyt dogodny moment dla większości z nas.
    Spieszymy się do pracy lub szkoły i hamujemy naturalny odruch organizmu,
    powstrzymując się od wypróżnienia. Nasz organizm jest zdezorientowany i po
    pewnym czasie odruch ten zanika. Powstają zaparcia nawykowe, które mogą przejść
    w przewlekłe.

    Uregulujmy czas oddawania stolca, co rano dłużej przesiadując w toalecie.
    Musimy po prostu wstać nieco wcześniej niż zazwyczaj. Zmuszenie naszego
    organizmu do regularnych wypróżnień ułatwi czasowe przyjmowanie środków
    przeczyszczających, takich jak herbatka z senesem, Xenna. Odstawiamy je
    natychmiast, gdy organizm na powrót przyzwyczai się do stałej pory wypróżniania się.

    1 sposób:

    - Regulująco na wydalanie stolca może wpływać szklanka wody pita na czczo,
    łyżeczka masła lub miodu bądź sok z kapusty kwaszonej spożywane przed snem albo
    przed śniadaniem.

    - Bogatym źródłem błonnika są suszone brzoskwinie (24 g błonnika na 100 g
    produktu), suszone śliwki i migdały (po 14 g błonnika). Mniej ma go chleb typu
    Graham, groch i rodzynki (po 7 g), kukurydza (6 g), seler (5 g), pory i brokuły
    (po 3,5 g) oraz jabłka, banany i truskawki (po 2 g).

    - W trawieniu pomagają także orzechy i nasiona, kwaśne mleko, maślanka, kefir i
    jogurty.

    - Środki przeczyszczające: sól gorzka, Bisacodyl, ziołowe mieszanki, tabletki i
    herbatki, np. tabletki Normolax - z liściem senesu i korą kruszyny, Rzewex - z
    korzeniem rzewienia, herbatka Figura ą z liściem senesu, Degrosan z korą
    kruszyny (Herbapol Lublin), a także Alax, Altra, Rhelax, Regulax.

    2 sposób:
    -Drugim grzechem, jaki często popełniamy, jest niewłaściwe odżywianie. Jemy za
    dużo pokarmów cieżko strawnych, tłuszczów zwierzęcych i rafinowanych
    węglowodanów (biała mąka i cukier), które długo zalegają w żołądku i jelitach,
    natomiast spożywamy za mało warzyw i owoców.

    Najważniejsze jest jednak zapewnienie stałego źródła błonnika. W codziennej
    diecie znajduje się go od 7-8 gramów. Specjaliści żywieniowcy twierdzą, że
    powinno go być cztery - pięć razy więcej, czyli 28-45 gramów. Błonnik -
    niestrawne części produktów roślinnych - działa jak miotła w przewodzie
    pokarmowym, usuwając z organizmu resztki pokarmowe. Błonnik zwiększa objętość
    stolca i ułatwia jego przechodzenie przez jelita. Pochłaniając wodę, powoduje
    zmiękczenie kału i ułatwia wydalenie go.

    Nasza rada: Zmieńmy nawyki żywieniowe - zamiast białego pieczywa spożywajmy dużo
    warzyw (nie gotujemy ich zbyt długo i staramy się jeść je jak najczęściej
    surowe) oraz świeżych owoców razem ze skórką (o ile mamy pewność, że nie są
    skażone chemicznie; pamiętajmy także o ich starannym umyciu). Pijmy gęste
    nektary i soki zawierające przetarte owoce czy warzywa.

    Uwaga: Pokarmy zawierające dużo błonnika powinniśmy wprowadzać do organizmu
    stopniowo, by miał on czas się do nich przyzwyczaić. Jeżeli uczynimy to
    gwałtownie, będziemy cierpieli na bóle brzucha i wzdęcia. Otręby i pszeniczne
    kiełki stosować należy wtedy, gdy zaleci to lekarz.

    3 sposób:
    -Największą krzywdę robią sobie osoby, które jedzą w pośpiechu i nieregularnie.
    Pożywienie jest niedokładnie pogryzione i przeżute, a wówczas nasz organizm nie
    radzi sobie z procesami trawiennymi. Pokarm zalega w jelitach i nadmiernie
    fermentuje. e i niezbyt częste, zalegający stolec jest wydalany rzadko i z
    trudnością.

    Nasza rada: Zadbajmy o minimum komfortu dla swojego organizmu - jedzmy posiłki o
    stałych porach, powoli, starannie żując i nie przejadając się.

    4 sposób:
    -Prowadzimy coraz bardziej siedzący tryb życia, mało chodzimy. Powoduje to, że
    nasz system trawienny źle funkcjonuje, podobnie jak pozostałe organy.

    Nasza rada: Wygospodarujmy sobie czas na stały codzienny spacer. Najlepsze
    byłoby kupienie psa, który zmuszałby nas do dłuższych przechadzek. Przydałaby
    się też regularna, niezbyt forsowna gimnastyka. Postarajmy się w weekendy, by
    nasz wypoczynek był aktywny - znakomita będzie praca na działce, pływanie lub
    gimnastyka. Przynajmniej na parę godzin zapomnijmy o telewizorze. Na urlopach
    nie wylegujmy się godzinami bez ruchu na kocu czy leżaku.

    Jedną z przyczyn zaparć jest to, że za mało pijemy. Kał jest wówczas twardy i
    zbity w grudki, gdyż nasz organizm otrzymując za mało płynów, wchłania je z
    jelita grubego.

    Powinniśmy naszemu organizmowi dostarczyć 2,5-3 litry płynów dziennie. Pijmy
    zagęszczone, z dużą ilością błonnika soki owocowe i warzywne oraz wodę mineralną
    - koniecznie niegazowaną.

    i jeszcze pare informacji.
    zanim skonsultujemy sie z lekarzem jaka może być przyczyna zaparcia , na pewno
    musi to najpierw zobaczyć dobry lekarz chorób wewnetrznych i po badaniach "tu i
    tam tędy i tamtędy "dopiero powie nam jaka jest przyczyna,

    - jesli chodzi o olejek Oregano to nie mam nic przeciw , poza tym że jest troche
    drogi, - ale a codziennie do potraw dodaje mieszanki różnych ziół i przypraw "
    zdrowych " więc Oregano jest w stałym jadłospisie jaki świeże zioło - zielone
    wraz z Bazylią do sałatek , rosołów ryb i serów,

    życzę zdrówka
    pozdrawiam

    Dziewczyny ! przypomnijcie mi o czym jeszcze chciałybyście bym coś napisała


  • 30.03.07, 13:30
    Jedzmy Banany!!!!!!!!!!!

    "jest to śniadanie Mistrzów"
    w ślad za czasopismem moda Naa Zdrowie przytocze przykład Małysza.

    Jego śniadanie sładające się z bułki i banana - to świadowy wybór-
    - pieczywo białe opzrenne - zasoby błonnika tan nam potrzebne w trawieniu i nie
    " ciężkie " traw, dla naszego układu

    BANAN wspaniały ! Smaczny !!! pożywny!!!!!!! lekki posiłek z samego rana
    a poza tym ile tu mamy POTASU tak potrzebnego właśnie nam by ból był mniejszy i
    mięśnie pracowały lepiej i NIE BYŁO SKÓRCZÓW
    - Małysz dobrze wie dlaczego właśnie banan

    - POTAS my w chorobie Fibrio Bolerio I SM musimy stale uzupełniać bez niego
    drętwieni mrowienia , skurcze, i ból nie ustaną nasz organizm musi mieć go
    więcej niż zdrowy wysportowany A. Malysz

    wiec zajadajmy sie bananami i nie bojmy sie o nasza wage

    pozdr.
  • 04.04.07, 18:24

    ... " JAKA PIĘKNA KATASTROFA! POWIEDZIAŁ ZORBA , GDY ZAWALIłO SIĘ DZIEłO
    JEGO ŻYCIA . I ZATAŃCZYł..."

    Choć lubimy odnosić sukcesy, życie składa się z porażek, Co robić, by nie były
    one dla nas tak dotkliwe?

    Dla jednych nawet małe niepowodzenie jest prawdziwą katastrofą. Inni zupełnie
    nie przejmują sie porażkami ,lub nie tak boleśnie.

    DYSTANS do tego co czujemy i jak reagujemy na to COŚ jest najlepszą drogą do
    samokontroli własnych odczuć i tym ochroną dla naszego bardzo kruchego wnętrza.

    do Myalgan i innych tez /może/

    "... Jak nie urok - to sra....przemarsz wojsk!..."
    Fajnie że Myalgan z każdej złej chwili potrafi wybrnąć dobrym humorem!

    to co nas w tej chorobie czasami dotyka to rzeczywiście na pewnym etapie LUZU
    zaczynamy sie śmiać - no bo co nam pozostaje ?
    Wiem że potrafimy same stymulować własną osobowością i nastroje , w większości
    jesteśmy przecież kobietami, i ta INNA WRAŻLIWOŚĆ może być dla nas bronią i
    narzędziem ze stresem i porażkami dnia codziennego jeżeli tylko pomożemy by się
    w nas UJAWNIŁA i WZMOCNIŁA to w chorobie nam pomoże .

    Myalgan może nie tańcz , ale sobie zaśpiewaj!
    a mówiłam nie rób w ogródku!!! he he

    aaaleeee jjaajjaa bedą na święta JAK BERETY!

    Tylko szanowne panie przypominam że skrobanie i malowanie jaj to tylko te
    kurzęce - nie mylić z naszymi UDOMOWIONYMI KURCZAKAMI!

    Życzę owocnego skrobania!!!!
    pozdr



  • 18.04.07, 15:10
    masaż izotermiczny, do jagody.
    ************************************
    Jednym z podstawowych i najprostszych postępowań w przypadku leczenia nadwagi
    jest stosowanie masażu polegającego na szczególnym opracowaniu miejsc, w których
    występuje nadmiar tkanki tłuszczowej. Opracowanie taki ma podwójne znaczenie. Po
    pierwsze w dużym stopniu możemy stymulować przemianę materii jak i wpływać
    bezpośrednio na tkankę tłuszczową, a po drugie u osób o zdecydowanej nadwadze
    mamy do czynienia z przeciążeniem stawów kończyn oraz kręgosłupa, co należy
    natychmiast zminimalizować.
    Masaż wykonuje się 2 x w tygodniu, co najmniej przez ok. 5 tygodni. Już od
    pierwszego masażu obserwujemy zmiany, które zachodzą na naszej skórze. Robi się
    ona gładka, bardziej elastyczna, a od ok. 5 masażu zauważamy widoczną utratę
    centymetrów. Po całej serii masaży możemy oczekiwać utraty nawet 5 -7 cm w
    obwodach ciała. Dla podtrzymania efektów masaż wykonuje się 1 -2 razy w miesiącu.
    *************************************
    a juz od myalgan wiemy jaki to jest ten masaż izometryczny, ale na pewno jeden i
    drugi przyda sie nam w odnowie naszych schorowanych ale pięknych ciał!!!
    No teraz do dzieła!!!

    powolutku ale ćwiczmy , mobilizując się razem. A wieczorkiem kapiel przy
    swiecach i olejek lawendowy , a potem....... to juz moze nie tylko wyobraznia

    pozdr.
    wiosenka!!!
  • 19.04.07, 00:30
    zapraszam do śmiechu!!!!!

    śmiechoterapia

    Śmiech pomaga zwalczyć ból i przyspiesza leczenie, dlatego lekarze zalecają go
    wszystkim chorym. Bo nawet wymuszony śmiech daje dobre efekty terapeutyczne.
    Usłyszałaś dobry dowcip, który rozśmieszył cię do łez? Podziękuj temu, kto ci go
    opowiedział, bo dzięki niemu będziesz zdrowsza! Znane powiedzenie "śmiech to
    zdrowie" jest jak najbardziej prawdziwe.

    Nie bez powodu ludzie, którzy dożywają sędziwego wieku, to zwykle osoby
    obdarzone dużym poczuciem humoru. Sami lekarze przyznają, że śmiech co prawda
    nie leczy, ale na pewno przyspiesza leczenie. Warto więc zapoznać się bliżej ze
    śmiechoterapią i wcielać ją w życie. Zacznij od zaraz: zanim przejdziesz do
    czytania dalszej części tekstu, uśmiechnij się!

    wesoło jak w Bombaju

    Terapia śmiechem cieszy się bardzo dużym powodzeniem w Indiach. Jej prekursorem
    był hinduski biznesmen Madan Kataria. W połowie lat 90. założył on pierwszy w
    Indiach Międzynarodowy Klub Śmiechu. Każdego ranka członkowie tego bombajskiego
    klubu spotykali się w miejscowym parku, by przez kwadrans wspólnie się śmiać.

    Pomysł Katarii okazał się strzałem w dziesiątkę: dziś w Indiach działa ok.
    tysiąca klubów śmiechu, a na całym świecie jest ich ponad 1200, bo śladami
    Hindusów podążyli Niemcy, Amerykanie, Duńczycy i Holendrzy. W Europie miasto
    radości to Amsterdam: praktykuje się tam sesje śmiechu pod gołym niebem. W
    Polsce promocją śmiechoterapii zajmuje się Aleksander Łamek, śmiechoterapeuta.
    Od kilku lat prowadzi on zajęcia ze śmiechoterapii w warszawskim Centrum
    Onkologii. Sam opracował własne metody leczenia śmiechem, bazując na
    doświadczeniach Madana Katarii. W naszym kraju nie ma jeszcze możliwości
    nauczenia się śmiechoterapii, ale kursy takie są już organizowane w Niemczech.

    przez chwilę być dzieckiem

    - Osoby, które przychodzą do mnie na zajęcia, początkowo podchodzą do terapii z
    pewnym dystansem. Patrzą na mnie i pewnie myślą sobie: "Dlaczego ten facet
    uważa, że te wygłupy mogą pomóc mi wyzdrowieć?" - mówi Aleksander Łamek. Na
    zajęciach proponuje uczestnikom powrót do dziecięcych zabaw: grę w łapki, masaż
    twarzy połączony z robieniem głupich min, parodiowanie siebie nawzajem (gra "w
    lustro"). Nie bez powodu. - Dzieci śmieją się kilkaset razy dziennie, dorośli
    najwyżej kilkanaście. Dziecięce gry i zabawy mają ułatwić dorosłym powrót do
    dziecinnego, spontanicznego śmiania się - wyjaśnia śmiechoterapeuta. Przyznaje
    jednak, że choć śmiechoterapia ma dobroczynny wpływ na zdrowie, nie każdy może z
    niej do woli korzystać. - Przeciwwskazaniem do śmiechoterapii mogą być poważne
    choroby serca, a także astma, bo głęboki, szczery śmiech może nasilać ataki
    duszności - mówi Aleksander Łamek. Również osoby mające problem z nietrzymaniem
    moczu, cierpiące na hemoroidy czy będące świeżo po operacji (gdy rany dopiero
    się zabliźniają) muszą uważać, by nie śmiać się zbyt gwałtownie. - Im pozostaje
    tylko śmiech pierwszego i drugiego stopnia (patrz niżej) - dodaje.

    mózg się śmieje...

    Śmiech pogłębia oddech, dzięki czemu do płuc dostaje się trzy razy więcej
    powietrza (aż półtora litra!). We krwi zaczyna krążyć większa ilość tlenu, która
    dociera do mózgu. Nagły doping tlenowy pobudza mózg do produkcji dobroczynnych
    substancji. - Podczas śmiechu, mózg zaczyna wydzielać większe ilości endorfin,
    zwanych też wewnętrznymi morfinami. Związki te, podobnie jak morfina, działają
    przeciwbólowo, a poza tym wpływają na poprawę nastroju - mówi neurolog Magdalena
    Przydatek-Piotrowska. - Śmiech powoduje również zwiększone wydzielanie
    serotoniny. To substancja, która decyduje o samopoczuciu (jej niedobór powoduje
    depresję). Większe wydzielanie serotoniny sprawia, że człowiek staje się
    śmielszy, bardziej aktywny, zadowolony z siebie i z życia - wyjaśnia neurolog.

    ... a ciało zdrowieje

    Reakcje chemiczne zachodzące w mózgu podczas śmiania się mają dobroczynny wpływ
    na cały organizm. We krwi obniża się wtedy poziom hormonów stresu: adrenaliny i
    kortyzolu, dlatego śmiech znakomicie odstresowuje. Ale nie tylko. Im więcej się
    śmiejesz, tym lepiej pracuje twój układ odpornościowy. Podczas śmiechu w
    organizmie wzrasta poziom immunoglobuliny A (białka odpornościowego, które
    chroni cię przed wirusami) i limfocytów T, czyli białych ciałek krwi, które
    walczą z chorobotwórczymi drobnoustrojami. Podczas śmiechu krew szybciej krąży w
    organizmie, a ponieważ jest dodatkowo dobrze natleniona, może dostarczyć więcej
    składników odżywczych i tlenu do wszystkich komórek ciała.

    odmładza i wyszczupla

    Śmiech to również znakomita gimnastyka i masaż całego ciała. Kiedy się śmiejesz,
    intensywnie pracują mięśnie twarzy, klatki piersiowej i brzucha. Przepona
    porusza się gwałtownie, przy okazji masując wątrobę, żołądek i jelita. Co prawda
    nie wymyślono dotąd śmiecho-diety, ale przy odchudzaniu śmiech jest jak
    najbardziej wskazany, bo przyspiesza trawienie i poprawia przemianę materii.
    Śmiech to także kuracja odmładzająca. Dotleniona i ukrwiona skóra staje się
    jaśniejsza i promienista. Nie bój się kurzych łapek! Gdy śmiejesz się do łez,
    pobudzone gruczoły łzowe opłukują oczy, nawilżają je i dodają im blasku.

    clown w szpitalu

    O tym, jak bardzo śmiech może pomóc w wyzdrowieniu, nakręcono nawet film. "Patch
    Adams" (tytułową rolę zagrał Robin Wiliams) to prawdziwa historia lekarza, który
    przebierał się za clowna i rozbawiał dzieci w szpitalu. Patch Adams dziś jest
    już staruszkiem (ponoć nadal sypie dowcipami jak z rękawa), ale jego idea poszła
    w świat. Fundacja "Dr Clown" to dziś poważne, międzynarodowe przedsięwzięcie.
    Działa zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w wielu krajach Europy Zachodniej.
    W Polsce założono ją sześć lat temu. - Dziś mamy już oddziały prawie we
    wszystkich większych miastach, a w naszej fundacji działa 250 wolontariuszy -
    mówi Anna Czerniak, prezes Fundacji "Dr Clown". Pracownicy fundacji (głównie
    psycholodzy i pedagodzy) chodzą do dziecięcych szpitali, przebrani za clownów,
    by rozśmieszać dzieci. - Początkowo lekarze patrzyli na nas z dystansem, bali
    się, że clowni będą przeszkadzać im w pracy. Dziś szpitale same się do nas
    zgłaszają i proszą, byśmy odwiedzili małych pacjentów - mówi Anna Czerniak. Nic
    dziwnego: dzieciaki lubią, kiedy na zastrzyk idzie z nimi Doktor Bródka
    (terapeuci występują pod dowcipnymi pseudonimami) i odwraca ich uwagę od
    bolesnych zabiegów. Najnowszy program Fundacji Dr Clown to "Rehabilitacja na
    wesoło" (realizowany m. in. w Centrum Zdrowia Dziecka). Clowni uczestniczą z
    dziećmi w ćwiczeniach, zachęcając je do gimnastyki, pomagają pokonać zmęczenie i
    sprawić, by ćwiczenia nie wydawały się bolesne i nużące.

    wesoła porodówka

    Jednym z pomysłów śmiechoterapeutów (na razie nie został wdrożony) jest
    wprowadzenie śmiechoterapii na sale porodowe. Aleksander Łamek jest za. - Śmiech
    podczas porodu mógłby bardzo pomóc. Endorfiny zadziałałyby przeciwbólowo, a
    praca przepony ułatwiłaby dziecku wydostanie się na zewnątrz. Nie wybieram się
    jednak do oddziału położniczego z taką propozycją, bo myślę, że nie potraktowano
    by mnie poważnie - stwierdza terapeuta. Kobiety, które rodziły, stwierdzą
    pewnie, że na pomysł terapii śmiechem w czasie porodu mógł wpaść tylko
    mężczyzna. Ale może warto się jednak zastanowić nad tą ideą?

    od chichotu do rechotu

    Śmiechoterapeuci twierdzą, że pięć do 20 minut śmiechu dziennie wystarczy, by
    odczuć jego dobroczynne działania na ciało i umysł. Wyróżniają kilkanaście
    rodzajów śmiechu, jednak najbardziej popularny jest podział czterostopniowy.
    Stopnie śmiechu to kolejno:

    I uśmiech

    ma działanie terapeutyczne, bo gdy kąciki ust idą do góry, już po minucie
    zaczynają się wydzielać szczęściodajne endorfiny

    II chichot

    niestety, ten nie poprawi ci zdrowia; chichocząc nerwowo jedynie powstrzymujesz
    szczery, dobry dla ciebie śmiech

    III śmiech

    jest dla ciebie najzdrowszy; działa przeciwbólowo, skutecznie odstresowuje,
    relaksuje i
  • 19.04.07, 13:55
    cd. i inne interesujące nas tematy na wiosnę : szukaj

    wkobieta.interia.pl/psychologia/porady

    polecam porady i życzę dobrej zabawy
    pozdr.
  • 23.04.07, 14:06
    no i mamy wiosne i zielone już łąki i pachnące świeże zioła.Będę pisała o tym co
    mi pomogło z medycyny naturalnej i to co dzisiaj jeszcze jem i piję z natury.Jak
    wiecie jest ich wiele -tylko się rozejrzeć wybrać miejsce czyste daleko od szosy
    itd no i zbieramy!
    www.ziololecznictwo.com/

    dziś proponuję parę zielenin zebranych przeze mnie i które teraz dawkuję sobie
    na wzmocnienie odporności , na ogólne wzmocnienie, w SNPM rozkurczowe i
    rozlużniające. a także uspakajające i przeciwbólowe. Miałam nadzieję że dołączy
    do mnie w tym wątku Magnumator z Candidii i www.Bioslone,jako fachowiec od
    leczenia naturalnego , ale póki co to będę próbowała sama, nie otrułam się do
    tej pory i czuję się ogólnie po tych mieszankach lepiej. To nie mój pomysł tylko
    ktoś mi poleci z zielaży i dlatego się nie boję.
    no to do dzieła:
    Dziś NAGIETEK www.zdrowie.klips.org/nagietek_lekarski.htm
    w najgorszych chwilach gdy nic nie chciało pomóc parę lat temu zaufałam
    Nagietkowi i Bogu , bo go stworzył / lekarze rozkładali ręce/ więc co miałam do
    stracenia , no i przetestowałAm, Nie wiem czemu od 2005 r, nie mam tych bóli
    piekielnych i "odeszły ' przeciwciała , znaczy że organizm coś zwalczył ,no i
    dobrze.Jem suszone i sproszkowane kwiaty nagietka , mieszam z siemieniem lnianym
    i dodaję do każdej potrawy.

    dziś STOKROTKA pl.wikipedia.org/wiki/Stokrotka_pospolita
    w połączeniu z winogronem i td. mamy świetny lek Myalgan a jeżeli mam świeże
    stokrotki i winogrona / nawet liście / to robię herbatkę
    www.i-apteka.pl/go/_info/?id=982
    dziś też KRWAWNIK z BABKĄ LANCETOWATĄ
    rozkurczające przeciwbólowe , delikatnie w czasie SNPM reguluje wydalanie i
    zmniejsza napięcie mięśni jelit , polecana zwłaszcza dla kobiet miesiączkujacych
    do tego MELISA na wyciszenia psychicznego ./ herbatka/

    też dziś KOZIERADKA pl.wikipedia.org/wiki/Kozieradka_pospolita
    polecam i zielone części i nasionka / zależy od pory roku /

    to sobie wszystKo zbieram i popijam i dodaję do potraw, PRZETESTOWAŁAM !!!

    pozdrawiam i polecam poczytać linki i zapoznać się trochę z ziołolecznictwem
    wszystko to już rośnie naturalnie i szukając ziół jest to przyjemny spacer/
    uwaga na kleszcze/ ale i tak warto bo pogoda sprzyja takim wycieczkom

    .... do piersi przytul psa - weż na kolana kota....

    wiosna ! Ach!


  • 20.05.07, 07:01
    ja sie bedę upierać przy swoim!
    Jak nic nie pomaga i nie ma pomocy z nikąd ? jesteśmy zmęczeni chorobami ?
    brakiem leków ? diagnozy /lekarzy ..............?????
    to wróćmy do początku!
    " a na początku Bóg stworzył świat" - i dał nam go z całymi dobrodziejstwami
    medycznymi , wystarczy się trochę poduczyć , poczytać , chcieć wiedzieć i przede
    wszystkim chcieć się wyleczyć!
    więc ja się schylam i szukam na ziemi w roślinach . to co jem , piję i jak żyję
    / szkoda że tak pózno uwierzyłam !!!!/ od 10 pzry ogromnej masie leków wracałam
    stopniowo do natury. Troche przez ten czas się nauczyłam , a przede wszystkim
    POKORY do tego STWORZENIA bo ta maszyneria działa od dawna tylko ludzie nie
    zauważyli jak daleko odeszli od ZIEMI!
    uparcie polecam ! szukajcie aż znajdziecie !
    i zaufajcie cudowi stworzenia
    www.poradnikzdrowie.pl/site/936_531.htm
    to tylko jedna ze stronek
    pozdr
  • 24.05.07, 11:09
    Nawet sobie wydrukowałam,a Ty co bidulko też nie umiesz spać?Jola.
  • 24.05.07, 15:47
    jak nie spię to piszę- by nie myśleć o głupotach ha
    a na dziś :

    " Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej.
    Wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście"
    W.B
    Wyryłam to w swoim sercu.......
  • 24.05.07, 15:45
    Czesc Boncia....czytamy czytamy...tylko jak tu zyc bez ciasta z kremem?..:)))))
  • 24.05.07, 20:17
    na małe " co nieco" " cacko z dziórką " lub kremówę tttaaaaaaaaką wielka
    pozwalam sobie wtedy gdy juz nic nie działa i robię sobie PREZENT i w ciszy gdy
    nikt nie widzi ,powoli by nie stracić żadnej sekundy samku- delektuję się i
    jestem szczeeeeesliwaaa!!!I bezwstydnie oblizuję palce- pycha!
    a potem znów codzinny rytm i jakies tam " normy" i zasady" ale nie zawiele. z
    rązsądkiem
  • 24.05.07, 16:42
    Czesc.Ja tez przeczytalam wszystko i uwazam ze jesli mozna chemie zastapic
    natura to warto sprubowac.Pozdrawiam.
  • 25.05.07, 03:49
    gosia_biedrona napisał:

    > Czesc.Ja tez przeczytalam wszystko i uwazam ze jesli mozna chemie zastapic
    > natura to warto sprubowac.Pozdrawiam.




    >>>>z natura tez nie przesadzajcie
    kurkumy nir jem juz jakis miesiac no moze mniej
    skutki przedawkowania odczuwam jeszcze dzis
    mam straszne uczulenie i tyle z tej natury
    chcialam szybko i mam teraz wogole nie moge

    pozdrawiam

    mamy wiosne...
  • 25.05.07, 12:50
    w dużych dawkach to i miłość zaszkodzi - a szybko to robi tylko kogut hehehe .
    myalgan cierpliwość to zaleta Boga i ucze się jej cały czas. a zgodnie z
    powiedzeniem japończyków " żeby być szczęśliwym zostań ogrodnikiem " - tu to
    dopiero trzeba mieć cierpliwość do ogrodu zanim wyrośnie i bedzie piękny.
    A kurkumę mówiłam w małych dawkach do makaronu ,ryżu i drobiu, siasta itd. Już o
    tym pisałam dokładniej w tym wątku. Te ilości wystarczą.Nie przejmuj się
    uczuleniem - przejdzie , a z natury nie rezygnuj - sama przecież jesteś "cudem
    natury"i tego nie zmienisz.wszystko ma swój czas i miejsce w tym świecie i
    przesadaj niecierpliwość zawsze szkodzi...." A w życiu najważniejsze jest ....życie"
  • 02.06.07, 08:40
    Szanowne Panie.
    Nie wiem czy nie będzie nietaktem moje uczestnictwo w dyskusji z uwagi na fakt,
    że nie jestem chory na fibromialgię, ani nie jestem lekarzem. Moje
    doświadczenie z FMS jest mniej więcej roczne. Już wyjaśniam: mam 30 lat moja
    żona młodsza o 2 lata (czyli osiemnaście lat ;)) jest nieszczęśliwą posiadaczką
    FMS. Choroba zweryfikowana 1 rok temu, pierwsze symptomy wystąpiły 5 lat temu.
    Z uwagi na jej zamknięty charakter nie chce aby ktokolwiek wiedział o tym, że
    cierpi. Dlatego właśnie ja pozwoliłem sobie napisać parę doświadczeń, a propos
    samoleczenia. Może którąś z Pań zainspirują.
    Moja żona była leczona w Polsce i na kontroli we Włoszech.
    1). Z naturalnych czynników łagodzących ból w Polsce uznawana jest krioterapia
    („uznawana” tzn. że można dostać skierowanie od lekarza). W wielu przypadkach
    podobno pozwala na złagodzenie bólu. Takie skierowanie można brać 2 razy do
    roku (na NFZ oczywiście).
    2). Miałem przyjemność poznać również rehabilitantkę zajmującą się pacjentami
    chorymi na FMS w USA. Poleca Jogę dla „chorych” – coś co wg niej istnieje tylko
    z nazwy w Polsce. Podaje przepis do zastosowania w domu: zdobyć książkę do jogi
    i wykonywać zestaw ćwiczeń (wybrać parę), ale bez wielokrotnych powtórzeń –
    tylko parę razy.
    3). Włosi (Mediolan – klinika zajmująca się FMS – konsultacja z doktorem - z
    tego co się dowiedziałem to „numero uno”) uznają leczenie prochami tak aby
    można było zacząć cokolwiek ćwiczyć (aerobik, rowerek, stretching – to co
    sprawia Wam przyjemność – raczej co może sprawić). Prawdziwym lekiem na ból wg
    Włochów jest rozćwiczenie mięśni. Zdaję sobie sprawę że jest to w wielu
    przypadkach jest to praktycznie niemożliwe, dlatego wspomaganie farmaceutyczne
    jest przypisywane równolegle (leki niestety „z grubej rury”)/
    Poza tym to należy zdać sobie sprawę z czynników stresujących, frustrujących i
    w miarę możliwości unikać ich. Przerzucić obowiązki na zdrowych członków
    rodziny (najlepiej nateściów ;)) i nie przejmować się.


    Rodzina, przyjaciele, psycholodzy, forum – nie bójcie się rozmów i przyjęcia
    najdrobniejszej pomocy.

    Odwagi!!!


    PS.
    Forum czytam bardzo rzadko, w pracy nie mam czasu, a w domu, to krepuje moją
    żonkę.

  • 02.06.07, 18:23
    nie, nie bedzie nietaktem zadawanie pytań w tym wątku!
    zapraszam do dyskusji,w temacie samoleczenia.

    Wspaniała jest pana postawa wobec chorej i zamkniętej w bólu bardzo młodej
    żony. Takich małzonków nie tylko w tej chorobie- pozazdrościc!

    Moge zapewnić że pana upór wobec " wyciagnięcia kochanej osoby ze swiata
    cierpienia"- opłaca sie - tylko musi pan zdawać sobie sprawę że to bardzo długa
    i męczaca droga. Zwłaszcza że nie od razu widać będzie efekty. Tylko pana
    bezgraniczna miłośc i wiara w to że ona z tego wyjdzie - bez chwili zwatpienia w
    to co pan robi- da owoce w przyszłości , a czy bliskiej czy dalekiej - to
    wszystko zależey od pana. Pana obecność przy niej w KAŻDEJ chwili i powolutku
    docieranie do niej - do jej zamkniętego świata opłaca sie tylko w tedy kiedy dla
    pana "czas" nie jest wymierny! Im szybciej ja pan z tego wyciągnie- tym szybciej
    jej leczenie bedzie dawało efekty i sama zobaczy róznice i zechce współracowac.
    Dziekuje za podzielenie sie z nami pana spostrzeżeniami w samoleczeniu a też w
    metodach ćwiczeń - wszystkie są dobre gdy prowadzą do jednego celu.
    W tak poważnych chorobach jak FSM myśle jednak że najwięcej dają choremu / jeśli
    chodzi o ćwiczenia fizyczne/ -ćwiczenia izometryczne i ćwiczenia męśni ale z
    pomocą bliskiej osoby tzw," bierne " bez naprężania górnych partii kręgów
    szyjnych i dłowy , bez wysiłku chorego/ tzw. UGUL " małpia huśtawka"
    Ból rzeczywiście mozna mrozić kroterapią lub specjalnie robionym preparatem na
    bazie kwasu " mrówek w spirytusie ' lub preparatu spirytus+" " i to działa
    miejscowo na jakiś czas i pozwala odpocząć od bólu.

    Muzyka śmiech , długie rozmowy lub opowiadanie chorej o miłych chwilach ,
    wspomnieniach lub " wtapianie się z nią" w marzenia i przenoszenie jej duchem w
    imaginowany świat wyobrazni i jej ulubionego świata. No i miłość " mowa oczu,
    ciepłych słów, czułych gestów i mowa oczu , - to jest pana rola- Pozytywne
    wibracje w psychice chorej mogą zdziałać cuda i niejednokrotnie zastąpić wiele "
    ciężkich leków" . Rsyche i Soma to cała budowa człowieka i jedno od drugiego zalezy.

    Gratuluje uporu i leczenia we włoszech to najlepszy klimat i odżywianie dla
    chorych z tymi przypadłościami.
    pozdrawiam

    życzę cierpliwości i spokoju ...

  • 02.06.07, 18:39
    chciałam dodać że ten preparat robiony " mrożący ból miejscowo to specyfik na
    bazie min: spirytusu + mentol.

    jeszcze raz pozdrawiam
  • 06.06.07, 20:16
    Dokładnie też tak myślę jak ty. Korzystam z krio, staram się mobilizować i
    ćwiczyć, raz więcej, raz mniej. Kupiłam sobie książkę z ćwiczeniami Jogi i
    chyba zacznę ćwiczyć, poza tym w tej książce, którą mam, dużo jest ćwiczeń,
    które znam ze swojej rehabilitacji. Dzięki za przypomnienie człowiekowi z
    miażdżycą o książce o Jodze. Pozdrawiam.
  • 06.06.07, 16:38
    BÓL Wypływa ze środka tego co ty...nazywasz sercem.
    Wypływa tak szybko jak..łza.
    Gdy ktoś, kto miał kochać- opluł.
    Żywiąc się tym umarła jedna część tego co w Tobie dobre.
    Utonęła wraz z setką innych, małych, płynnych iskierek.
    To coś, co nie pozwala Ci spać nie pozwala żyć.
    I oto przepełnia się szala małych, płynnych iskierek.
    Ucieka z pod kontroli...
    ...i wreszcie - KRZYK I KRZYK ZA KRZYKIEM .!!!!...
    ...A każdy kolejny - jest krokiem do WIECZNOśCI!!!...
  • 18.06.07, 16:57
    Witajcie
    mam wrażenie że mój organizm zaczyna nie tolerowac nawet białka pochodzenia
    zwierzęcego - choć od paru lat jem tylko chude mięso drobiu / zwłaszcza indyka/
    i troche ryb, ale i to mi zaczyna przeszkadzać. Juz zapomniałam jak smakuje
    golonko- mniam... nawet chude- ale miałam okropne bule brzucha po karzdym
    zjedzeniu , a poniedziałki były dla mnie horrorem po ucztach i rodzinnych
    zjazdach gdzie były mięska z rożna lub niedzielne obiady tradycyjnie z rosołem i
    mięchem.
    teraz nawet niewielka ilożć chudziutkiego mięska wywołuje na drugi dzień znów
    reakcje jelitowe bóle i bez Polprazolu lum Duspatalinu czy Nospy Forte obejść
    się trudno.
    / albo zioła i herbatki rozkurczowe i poprawiające pracę jelit i wypróznianie
    sie bez szoku bólowego/

    ostatnio sama się przekonałam i niech to będzie przez was rozważone - czy ból i
    cierpienie jelit- i niejedzenie?- czy jedzenie tego co nie boli? - wystarczy że
    bolą inne żeczy...
    będę próbowac przejść na Wegetarianizm a może i potem na Weganizm , bo to tez
    jest jakby związane z moją filozofią " życia w zgodnie z naturą - by nie ranić i
    nie zadawać cierpienia innym stworzeniom"
    pozdrawiam


    WEGANIZM A CHOROBY.

    Badania wykazują wyraźne korzyści dla zdrowia człowieka płynące ze stosowania
    diety wegańskiej, która jest niskotłuszczowa (nie zawiera szczególnie
    szkodliwych tłuszczy nasyconych), nie zawiera cholesterolu, charakteryzuje się
    obecnością złożonych węglowodanów, niską zawartością soli i wysoką zawartością
    witaminy A i C.

    U wegan występuje niższe ryzyko zachorowalności na choroby serca, cukrzycę, raka
    piersi i okrężnicy (dwa najbardziej narażone miejsca), problemy z kamieniami
    żółciowymi, z hemoroidami i kamieniami nerkowymi.

    PODSTAWOWE GRUPY ŻYWNOŚCI, KTÓRE ZAPEWNIAJĄ WŁAŚCIWĄ DIETĘ

    1. KASZE - np. jęczmienne, ryż, kukurydza, pszenica (chleb), owies.

    2. ROŚLINY STRĄCZKOWE - np. fasola, groch, soczewica, soja (ugotowane lub w
    postaci kiełków).

    3. ORZECHY I ZIARNA - np. wszystkie typy orzechów, masło orzechowe, dynia,
    słonecznik, ziarna sezamowe.

    4. WARZYWA - (ugotowane lub surowe).

    5. OWOCE - (świeże, suszone lub konserwowane).

    NIEKTÓRE Z WEGAŃSKICH GŁÓWNYCH SKŁADNIKÓW ODŻYWCZYCH

    ROLA BIAŁKA W ORGANIZMIE

    Podstawową rolą spożywanego białka jest dostarczenie organizmowi odpowiedniej
    ilości aminokwasów. Służyć one będą budowie nowych tkanek u organizmów rosnących
    tj. niemowląt, dzieci i młodzieży, oraz wymianie białek tkankowych u ludzi
    dorosłych. Białka są odpowiedzialne za prawidłową aktywność enzymów, utrzymują
    właściwy odczyn płynów ustrojowych, a także treści przewodu pokarmowego.
    Spełniają również ważną rolę nośnika niektórych witamin i składników mineralnych.

    ŹRÓDŁA BIAŁKA W POŻYWIENIU

    Pełne ziarna (np. pełnoziarnista mąka pszenna i chleb, brązowy ryż), orzechy
    (np. laskowe, migdały), słonecznik i inne ziarna, rośliny strączkowe (np. groch,
    fasola, soczewica, soja, bób), mąka sojowa, mleko sojowe, tofu, ziemniaki.

    ROLA WĘGLOWODANÓW W ORGANIZMIE

    Węglowodany przyswajalne są dla naszego organizmu głównym źródłem dostępnej i
    taniej energii wykorzystywanej do utrzymania stałej temperatury ciała i
    wykonywania pracy związanej z czynnościami całego organizmu. Węglowodany
    stanowią również materiał budulcowy komórek lub substancji biologicznie czynnych.

    ŹRÓDŁA WĘGLOWODANÓW W POŻYWIENIU

    Pełne ziarna (np. pszenica, owies, jęczmień, ryż) pełnoziarnisty chleb i inne
    mączne produkty, soczewica, fasola, ziemniaki, suszone i świeże owoce.

    TŁUSZCZE

    Tłuszcze są skoncentrowanym źródłem energii. Energia ta jest niezbędna do pracy
    mięśni, utrzymania stałej temperatury ciała oraz do prawidłowego przebiegu
    różnych reakcji zachodzących w żywym organizmie. Tłuszcze są nośnikami
    niektórych witamin A, D, E, K, a także dostarczają niezbędnych nienasyconych
    kwasów tłuszczowych.

    ŹRÓDŁA TŁUSZCZU W POŻYWIENIU

    Orzechy i ziarna, oleje z orzechów i nasion (np. sojowy), słonecznik, kukurydza,
    siemię lniane, nasiona dyni, olej rzepakowy, margaryna wegańska, awokado.

    WITAMINY

    Witaminy są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu i muszą być
    człowiekowi dostarczane, ponieważ nie są przez organizm syntetyzowane. Pełnią
    one w ustroju funkcje regulacyjne, umożliwiają wiele różnych przemian
    biochemicznych zachodzących w organizmie.

    WITAMINY ROZPUSZCZALNE W WODZIE

    Witamina B1 (tiamina) ROLA: tiamina jest koenzymem różnych enzymów biorących
    udział w przemianie pośredniej węglowodanów.ŹRÓDŁA: drożdże, orzechy, pieczywo
    ciemne - razowe, produkty zbożowe, nasiona strączkowe jak: groch, fasola. Oprócz
    tego dobrym źródłem tej witaminy jest nie polerowany ryż i kasze.

    Witamina B2 (ryboflawina) ROLA: bierze udział w końcowym procesie utleniania
    komórkowego, a więc w jednym z procesów dostarcza do tkanek energii. Witamia ta
    jest również niezbędna do prawidłowego funkcjonowania narządu wzroku. ŹRÓDŁA:
    drożdże, warzywa, produkty zbożowe i rośliny strączkowe (groch, fasola, soja itp.).

    Witamina PP (niacyna) ROLA: enzymy tej witaminy biorą udział w przemianie
    pośredniej białek, tłuszczów i węglowodanów. ŹRÓDŁA: głównie ziemniaki i kukurydza.

    Witamina B6 (pirodoksyna) ROLA: jest potrzebna do wytwarzania dwóch hormonów:
    adrenaliny i serotoniny, które są konieczne do prawidłowego funkcjonowania
    układu nerwowego. ŹRÓDŁA: produkty zbożowe, ziemniaki, rośliny strączkowe.

    Witamina M (falacyna) ROLA: bierze udział w wielu procesach zachodzących w
    komórkach. ŹRÓDŁA: zielone warzywa liściaste (np. jarmuż, szpinak, sałata, nać
    pietruszki, drożdże, produkty zbożowe).

    Witamina B12 (kobalamina) ROLA: witamina B12 jest niezbędna do prawidłowego
    funkcjonowania wszystkich komórek wraz z falacyną pełni ważną rolę w procesach
    syntezy kwasów nukleinowych. ŹRÓDŁA: wzbogacone ekstrakty drożdżowe, mleko
    sojowe, niektóre kasze. U człowieka w dostarczaniu tej witaminy istotną rolę
    odgrywa flora bakteryjna jelita grubego.

    Kwas penatenowy ROLA: pełni bardzo ważną rolę, ponieważ wchodzi w skład koenzymu
    A, który bierze udział w wielu ważnych reakcjach związanych z przemianą
    energetyczną.

    Witamina C (kwas askorbinowy) ROLA: witamina ta pełni wiele funkcji w
    organizmie. Ma duże znaczenie w budowie i odbudowie tkanki łącznej. Sprzyja ona
    wytwarzaniu ciał odpornościowych i wykazuje przez to działanie bakteriobójcze i
    bakteriostatyczne. Ponadto, uczestnicząc w przemianach falacyny, a także
    podwyższając przyswajalność żelaza odgrywa ważną rolę w zapobieganiu
    niedokrwistości. ŹRÓDŁA: głównym źródłem witaminy C są świeże owoce i warzywa. Z
    warzyw: papryka, pomidory, warzywa kapustne (brukselka, kapusta biała, jarmuż,
    brokuły), ziemniaki. Z owoców: porzeczki czarne, truskawki, owoce dzikiej róży,
    jagody, cytrusowe (pomarańcza, cytryna, grapefruit).

    Witamina A (rentiol) ROLA: spełnia różne ważne i niezależne od siebie funkcje w
    organizmie. Jest ona niezbędna w procesie widzenia, w procesie rozmnażania
    komórek i ich regeneracji, jest też potrzebna do wzrostu młodych organizmów.
    ŹRÓDŁA: marchew, sałata zielona, szpinak, pomidory, dynia, zielone warzywa
    liściaste, morele, wiśnie, śliwki, pomarańcze.

    Witamina D (kalciferol) ROLA: jest ona potrzebna do prawidłowego rozwoju kośćca.
    ŹRÓDŁA: witamina D2 - niektóre mleka sojowe i wegańskie margaryny; witamina D3 -
    promienie ultrafioletowe uaktywniają tą witaminę w organizmie.

    Witamina E (tokoferol) ROLA: witamina E (podobnie jak witamina C) pełni w
    organizmie rolę biologicznego przeciwutleniacza. Współdziała ona z selenem.
    Metabolizm witaminy E jest ściśle związany z przemianą niezbędnych nienasyconych
    kwasów tłuszczowych. ŹRÓDŁA: głównym jej źródłem są oleje roślinne (zwłaszcza
    słonecznikowy), ciemne pieczywo i inne mało oczyszczone produkty zbożowe,
    warzywa liściaste (np. sałata, szpinak, kapusta), orzechy.

    Witamina K (filochinon) ROLA: jako witamina K działa wiele związków, które są
    niezbędne do prawidłowego krzepnięcia krwi i charakteryzują się działanie
  • 18.06.07, 21:46
    Cześć Boncia...jestem wegetarianką od 15 lat...nie uchroniło mnie to przed
    chorobą...fakt ,ze n9ie dbałam szczególnie o odzywianie...na pewno zabrakło mi
    jkis waznych składników pokarmowych...a moze ma to cos wspólnego z grupą
    krwi...bo,zeby było smiesznie ludzie z grupa krwi 0 powinni swoja diete oprzec
    własnie na mięsie...a taką grupę krwi własnie mam...ale co mam zrobić...ciagle
    żal mi stworzonek
  • 18.06.07, 22:01
    witaj
    jesteś weganką czy wegetarianką?
  • 08.08.07, 22:05
    witaj maykaOO !pisałam do ciebie pytanie czy jestes weganką czy wegetarianką?
    poniewaz będe powoli przechodzić na dietę wegetariańską a i może potem na
    wegańska . I mam pare spostrzeżeń i nowych wiadości na ten temat, zwłaszcza na
    temat diety w naszej chorobie.

    Chodzi mi o twoje zdanie na temat pietruchy- przyłącz sie do moich wywodów czy
    sie z tym zgadzasz?
    Otóz pietruszka zielona natka jest wpaniałym " chodzącym producentem tlenu!
    Moim żródłem wiadomości jest chora na to co my polka pochodzenia hinduskiego i
    powoli wprowadza mnie w te tajniki. Zrobiła mi wykład że natka pietruszki jest
    bardzo dobrze tolerowana przez organizm a w naszej chorobie utlenia organizm a w
    naszych komórkach mieszkaja bezkomórkowcy i beztlenowcy . Wiec durza ilość
    spozywanej natki utleniając nasze komórki zwłaszcza te chore tlen zabija
    dodatkowo beztlenowce .
    Powinniśmy więcej jeść natki jak jest teraz prosto z ogródka
    i przechowywać na zimę
    pozdr
  • 09.08.07, 12:32
    Boncia...zielona pietruszka jest wogole rewelacyjna... pietruszką
    można nawet wyleczyc sie z anemii...a dzisiaj czytając o produktach
    zasadotwórczych(ponoc drożdżaki lubia kwasne srodowisko)
    przeczytałam,ze jest wysoko zasadotwórcza.Wyniki z moczu pokazały
    mi ,ze moje pH jest 5 .Jest to stanowczo za mało więc włączam
    wlasnie pietruszke do mojej diety w wiekszych ilosciach.
    Fajnie,ze na dodatek pietruszka pomoze mi zwalczac to
    cholerstwo.Powodzenia w przechodzeniu na wegetarianizm.Napisz jak Ci
    idzie.:)))
  • 10.08.07, 20:10
    No to ja chyba instynktownie "walę" natkę pietruszki wszędzie gdzie
    się da w ogromnych ilościach. Niektórzy mówią, że trochę przesadzam,
    nie tylko z natką pietruszki i wszystkimi ziołami. Nam tam nic za
    dużo. Na zimę zawsze mam dużo zamrożonej natki pietruszki, i koperku.
  • 09.08.07, 12:23
    Boncia...jakos uciekł mi ten Twój wpis.Własciwie to do konca nie
    jestem ani weganka ani wegetarianką..jem ryby bo po kilku latach
    wegetarianizmu przechodząc koło sklepu rybnego nie moglam sie oprzec
    zjedzeniu ryby.Widocznie organizm bardzo sie domagał.Teraz bedąc na
    takiej ostrej diecie sięgam czasami po jakis mięsny kąsek...ale
    zawsze(nie smiac się;) przepraszam stworzonko zawsze za to ,ze je
    zjadam.Taka jestem rąbnięta:))))
  • 09.08.07, 22:47
    dzieki majkia .
    bo ryby to ja kocham a przede wszystkim owoce morza - i nie potrafie się oprzeć.
    a mleka nie toleruję i świni
    indyk mi ostatnio służył, bo bardzo lubiłam gęś ale żle sie po niej czuję.
    pozdrowionka
  • 17.08.07, 23:35
    witam
    może nie którym sie wydaje że przynudzam ale ja bedę ciagnąć ten watek .
    Jak ktoś chce może dalej nie czytac i cierpieć dalej syukajac+ ja wol
    eksperzmentowa , uparcie szukam roslin które wyciagną nas z bólu i tego całego
    g+wna.

    ŻYWORÓDKA - roślina kaktusowata podobna do aloesu , alewiększa i bardziej gruba ,
    właściwości ma olbrzymie- zwłaszcza przeciwbólowe!

    wdziek.info/zyworodka_na_wszystko.html
    to link z roślina która jest w polsce osiągalna.
    jeżeli kogoś to zaciekawi -to ja mam to cudo dorosłe /ok 1m/ i mam nasiona .
    Mogę komus podesłać dla własnej hodowli.
    To naprawde działa nie szkodzi spróbować a warto bo ja na sobie wypróbowałam i
    działa.
    pozdrawiam
    ps . zielarze to znają to spytajcie lub poczytajcie
  • 17.08.07, 23:49
    j.w.

    Nazwa
    Żyworódka Daigremonta
    Kalanchoe daigremontiana
    Rodzina
    Crassulaceae
    Pochodzenie
    Afryka
    Rozmiary
    do 50 cm
    Podlewanie
    rzadkie
    Nawożenie
    rzadkie
    Stanowisko
    słoneczne
    Kwiaty

    nasiona za darmo!!
    pozdro
  • 18.08.07, 12:15
    Boncia juz kiedys czytałam o jej rewelacyjnym działaniu...bardzo
    chciałabym nasionka tylko nie wiem jak to zoorganizować.Moze jakos
    przesłałabym Ci kase na opłate pocztową?...:)))
  • 18.08.07, 14:25
    witaj
    podaj mi na gadu gadu twój tel i adres z kodem / imie i nazwisko / nasionka masz
    gratis.
    Jeżeli prześlę to jako list d0 iluś tam deko to nie trzeba płacić a w liście
    zapakuję nasionka do grubego papiery porowatego lub z " bąbelkami" i pójdzie.
    cieszę się że cię to interesuje- bo ja tego używam zwłaszcza zmiksowane liście z
    wodą i miodem,
    rewelacyjnie działa na wzmocnienie i uodparnia organizm ,
    jestem jakby bardziej energiczna.
    pozdr
  • 18.08.07, 20:02
    też życzę miłej niedzieli!
    i nasionka będę wysyłać jak chcecie.
  • 15.11.07, 14:12
    mayka sorki ale zaniedbałam troche żyworótkę to znaczy że b.
    wcześnie u nas pojawiły sie pzrymrozki pzry gruncie a ja miałam
    jeszvcze dużo kwiatów domowych na zewnątrz. no i żyworutka trochę
    zmarzła ale jwst w domciu i dochodzi do siebie . Wypuściła liście
    ale do zbioru nasionek trzeba poczekać dam ci znać może na gg , lub
    w wątku jak będą nasionka.
    pozdrawiam
    --
    bonia
  • 15.11.07, 14:50
    Napisałam wam w moim wątku jakie zmiany mam zamiar zastosować i
    wizyta u lekarza potwierdziła moje przybuszczenia że prędzej jestem
    przytruta lekami niż mam padaczkę i zmiany w mózgu.
    No i kiedyś tu pisałam że praca nad sobą i tzw " samoleczenie "
    czyli patrzenie na siebie nie od strony choroby tylko - zdrowego
    człowieka który może mieć dość chemii z złych zjagnoz daje większe
    rezultaty U mnie narazie trwa eksperyment i na pewno bardziej boli
    bez sterydów. Ale przecież ból też jest sprawą dyskusyjną .Jedni
    bardzej go odczuwają inni mniej.
    No wiec zostało mi oczyszczanie organizmu z toksyn i wzmacnianie
    odporności i odejście od Metypredu po 10 latach ma być impulsem by
    organizm zaczął sam o siebie dbać . wieć pomagam mojemu organizmowi
    by " załapał"samodzielnie samoleczenie i zwiększył odporność i wtedy
    i komórki będą funkjonowały lepiej i będą mocniejsze, bardziej
    dotlenione. W tej chili nie biorę nic prócz na jelito drażliwe by
    móc trawić : Duspatalin i nic wiecej . A za to
    przparaty.elektrolizujące nawadniające, mineralizujące a także
    wzmacniające i utleniające komórki .
    Przekonałam sie do Vilca Cory / Koci pazór /w proszku i dodaję po 3
    gramy na wrzątek i piję 3 razy dziennie . Biorę ją już od 3
    miesięcy . Propolis i mód do herbaty zielonej też jest idealny no i
    w razie bólu Myalgan / bo przecież to środek z liści winogron i
    stokrotek/ wiec naaturalny i piję dużo soków ale nie kwaśnych i nie
    za dużo wit.c .ale inne pożywne no i uzupełniam mikroelementy w
    tabletkach musujących rozpuszczalnych Litrosal i witaminy
    rozpuszczalne na razie też w tabletkach rozpuszczalnych bo zima i
    mało mamy świżych witamin. Wię wit B2 , Magnez Potas, Fosfor, /wtedy
    mniej bolą mięsnie,/ i Wapń.
    Oczywiście jem banany rodzynki, suszone śliwki iinne owoce w suszu.
    A pieczywko tylko białe i nie za dużo jedzenia ale trochę częściej .
    No zobaczymy jak długo i czy wytrzymam bez chemmi. Chciałabym sie
    do końca pozbyć toksyn z organizmu bo one też mogą powodować utraty
    przytomności bo organizm pzrytruty - tak myślę.
    No zobaczymy
    pozdrawiam i zachęcam do podobnych sposobów samoleczenia wraz z
    delikatnym ruchem np. joga
    pozdr.
    bonia
  • 15.11.07, 19:14
    Witam Boncię! Bardzo interesują mnie te nasiona żyworódki gdybyś mogła mi je mi
    wysłać byłabym wdzięczna.Na wiosnę byłam na 2 tygodniowym turnusie leczenia
    postem,coś wspaniałego, kompletna odnowa.Pozdrawiam
  • 15.11.07, 18:57
    Witam,nie wiedziałam,że cierpię na te chorobę ,rozpoznałam ją dzięki Waszym
    linkom na forum.Leczę sie sama,wczesniej zrozumiałam ,że leki p/bólowe nie
    pomagają.Mnie przede wszystkim nękają bóle głowy non-stop z szumem.Pozostałe
    bóle krążą.Chodziłam na akupunkturę bezbolesną.Obecnie sama ją stosuję kupiłam
    elektro-akupunkter INFELMARK,jak miejsce boli to przykładam elektrostymulator i
    pomaga w bólach.Tylko z bólem głowy jest problem ,bo jest on nieokiełzany.Pozdrawiam
  • 15.11.07, 19:24
    Chciałam jeszcze dodać ,że od czasu jak używam maty ozonowej do kąpieli
    pozbyłam się uczucia zimna.Marzłam w zimie i nawet w lecie ,nogi miałam zawsze
    zimne ,wełniane skarpetki i kapcie góralskie nie pomagały.Ozon działa.
  • 19.11.07, 16:10
    no może może ? z ta mata .
    Ale ja dostałam potwierdzenie na własnym przykładzie co pisałam
    wcześniej ,że jednak i ból i niektore nasze dolegliwosci nawet
    utraty przytomnosci mogą być pzryczyną naszego zdenerwowania , leku
    przed chorobą i strachu. Wszystko tworzy sie w mózgu i moim zdaniem
    różne nasze objawy sa PSYCHSOMATYCZNE jeżeli wiekszość badań nie
    potwierdz poważnych zmian i niepokojących synptomów poważnych chorób.
    Owszem warto kontrolować objawy badaniami ale gdy nie da sie czegoś
    zdiagnozować trzeba szukać w naszej podświadomości. Przecież
    wiekszość z nas ma za sobą bardzo poważne przeżycie na skraju
    załamania psychicznego i wywałany stres ciągnie za sobą naszą
    przeszłość jak zły sen.
    Trudno nam psychicznie sie tego pozbyć i nie dajemy sobie z tym rady
    co osłabia odporność organizmu i jest on wtedy " latwym kąskiem dla
    wielu chorób" a po drodze słaba psychika rodzi naszym umyśle bolesne
    objawy które na prawde są i bardzo cierpimy.
    Powiecie że łatwo mimówić - nie?
    Ale sama to przeżywam i dziele sie z wami moimi spostrzeże4niami ,
    że CZASAMI SAMI SIE NAKRECAMY W KIERUNKU RÓZNYCH OBJAWÓW nie mając
    po badaniach żadnych synptómów chorób których sie boimy.To nie obłed
    to życie i nawe jelito drażliwe to nie choroba jelit tylko stres
    powodujący tak duże skurcze jelit aż ból i problemy z wypróżnianiem
    lub biegunki . Im wiecej nerwów i stresu tym wiecej bólu itd. Owszem
    jeśli jest jakaś diagnoza potwierdzona u różnych lekarzy to trzeba
    leczyć , ale mądrze nie dać sie zatruć lekami tylko próbować jak
    najwiecewj kożystać z natury.
    A reszta to WIARA że będzie lepiuej i inni mają gożej

    Pozdrawiam

    --
    bonia
  • 19.11.07, 20:01
    Witam,imponujące jest to ,że posiadasz tyle wiadomości.Tylko myślę , nie że nie
    każdy przeżywa traumę która mu rujnuje zdrowie.W moim przypadku to chyba system
    nerwowy.Jestem nadpobudliwa i "zakręcona".Nie potrafię sie zrelaksować ,ciągle w
    mojej głowie pełno pomysłów ,pomysł goni pomysł i jestem przez to ciągle
    zmęczona Nie wiem jak się wyciszyć.Byłam dzisiaj u mojej lekarki,która
    potwierdziła moją diagnozę,że to co mnie nęka to fibromialigię.Wybieram się na
    neurologię do szpitala na badania ,ciekawa jestem co wymyślą i czy mi
    pomogą.Pozdrawiam
  • 30.11.07, 21:23
    Napisz o swoich doświadczeniach ze szpitala.
    Pietruszkę , przycięty korzeń z odrobiną natki sadzę gęsto jadna
    koło drugiej w doniczce i przysypuję ziemią. Stoi to na oknie w
    kuchni i mam cały czas świeżą natkę, której tez używam b.
    dużo.Podobno oprócz utlenowania zawiera b. dużo wit C. Stosuję też
    żyworódkę w postaci nalewki na swoje obolałe stopy i golenie oraz
    kolana. Jest lepiej. Zaczęłam przykładać liść żyworódki (bez blonki
    wierzchniej) na popękane opuszki palców i widzę konkretne efekty,
    toteż na prawdę polecam.Zużyłam liście na nalewkę ale rosną mi
    następne szczepki i niedługo mogą mieć na końcach liści zalążki,
    które po oderwaniu sie szybko się przyjmują i wystarczy je sypnąć na
    ziemię lekko przysypać, a kazda sie przyjmie.
    Jak tylko będą te zalążki służę pomocą w rozmnażaniu cudownej
    żyworódki.
  • 01.12.07, 01:08
    Witam,
    Z uwaga przeczytalem caly dlugi watek o SAMOLECZENIU i z racji
    mojego zainteresowania tematem roznych chorob definiowanych jako
    nieuleczalne lub takich, których przyczyny nie sa znane pozwole
    sobie napisac tych kilka slow, aby zainspirowac niektórych z Was do
    poszukiwan takiego rozwiazania, które wreszcie przyniesie Wam ulgę.

    Wracajac do glownej mysli… Czytajac ten watek zauwazylem ze
    wiekszosc z Was traktuje SAMOLECZENIE jako terapię ziołami, dietę
    czy wciąż naukowe choć alternatywne metody (krioterapia, masaż,
    akupunktura itp.). Chciałbym zwrocic Wasza uwage na pewne
    zagadnienia, które w moich ‘badaniach’ (na wlasne potrzeby) maja
    wpolny mianownik. Jednak żeby zaakceptowac istnienie takich przyczyn
    trzeba prawdopodobnie zaakceptowac ze istnieje cos wiecej niż tylko
    nauka akademicka. Wiele z Was ma bole wraz z depresja. Pojdzmy tym
    watkiem. Skoro depresja definiowana jest jako choroba duszy to być
    może inne choroby tez maja taka sama przyczyne? Oczywiście w takim
    przypadku akademicko trzebaby polezec iles tam godzin na kozetce w
    towarzystwie kogos kto odbyl odpowiednie studia, ale istnieje na
    swiecie cale multum swiadectw mowiacych o ludziach którzy wychodzili
    z opresji chorobowych – również nieuleczalnych - wlasnie dzieki
    pewnym technikom, które w moim rozumieniu nalezaloby nazywac wlasnie
    SAMOLECZENIEM.
    Ponizej podaje liste ‘technik’ które ulatwia Wam poszukiwania jeśli
    naprawde ich szukacie. Lista dotyczy naprawde roznorodnych dziedzin
    i technik, ale kazda z nich zawiera mniejsza lub wieksza czesc
    (każdy ma inna przyczyne) problemow, które moim skromnym zdaniem
    przyczyniaja się do fibro. Ja nie namawiam na natychmiastowe i slepe
    stosowanie ktorejkolwiek z technik. Namawiam raczej na szersze
    spojrzenie na zagadnienie, poczytanie relacji ludzi którym się
    udalo, a kiedy przyjdzie gotowosc na zdrowie na wybranie tego co
    podpowiada wlasne wnetrze. Czesc oddzialywuje odbudowujac energetyke
    czlowieka (oczywiście jeśli ktos wierzy ze takowa wogole istnieje –
    może warto zastanowic się dlaczego caly buddyzm z miliardami ludzi
    go praktykujacych twierdzi od tysiecy lat ze jest cos wiecej niż
    cialo) i tym samym zainicjowanie samouzdrawiania, czesc zas dotyczy
    glebin duszy i likwidacji blokad w niej tkwiacych. Gotowi? Voila:

    Radykalne wybaczanie
    Chi-Kung
    Joga
    Akupresura
    Reiki
    Bioenergoterapia
    Chińska medycyna
    Metoda Hellingera
    Regresing
    Rebirthing

    Moznaby by pewnie jeszcze wiele wymienic ale 10 na poczatek w
    zupelnosci wystarczy ;) Pierwsze 7 z nich możecie praktykowac
    zupelnie samodzielnie (choc po przeszkoleniu) co sprawia, ze nie
    trzeba placic astronomicznych pieniedzy za dosc dluga terapie. No i
    wracamy do slowa klucza czyli SAMOLECZENIE. W wielu przypadkach
    można to ‘robic’ siedzac przed telewizorem i ogladajac serial… ;)

    Napisze tez 2 slowa o zioloterapii i diecie bo widze ze sa
    najpopularniejsze i ‘akceptowalne’. Z listy 10 metod podanych
    powyzej diete i ziola potraktowalbym jako najtrudniejsze. Sam często
    je polecam, ale to jest naprawde trudne… Z produktami spozywczymi
    jest generalnie tak, ze albo ‘truja’ organizm albo ‘lecza’ w
    zaleznosci od tego na co jest aktualne zapotrzebowanie organizmu.
    Tak wiec to samo ziółko czy zdrowa marcheweczka w poniedziałek jest
    lekiem, ale we wtorek już może być ‘trucizną’, ktora przeszkadza w
    trawieniu. I w tym jest wlasnie problem. Oczywiscie jesli cos sie
    stosuje i pomaga nalezy kontynuowac :) Polecam jednak casus kobiet w
    ciazy kiedy ich podswiadomosc podpowiada a wrecz nakazuje realizacje
    najdziwniejszych pomyslowy na jedzenie np. sledzie z miodem w srodku
    nocy, ale wlasnie dlatego ze bedac w stanie blogoslawionym ich
    organizm tego potrzebuje i się domaga, a ze intuicja w ciazy jest
    wyjatkowa to mezowie w srodku nocy sa zmuszani do zaspokajania
    takich potrzeb… ;))) Jeśli ktos jednak chce drazyc ten temat to
    polecam chińską medycynę jako najbliższą temu tematowi.
    Pozdrowienia i trzymam kciuki :)
    Piotr

    --
  • 01.12.07, 14:23
    Witam,
    Zgadzam się z Piotrem w zupelności.Nalezy jednak pamiętać,ze bardzo trudno
    znaleśc odpowiednią dla siebie metodę i działanie z wielu powodów.Człowiek
    umęczony chorobą,niejednokrotnie niezrozumiany,pozostawiony samemu
    sobie,zagubiony,zawstydzony,pogubiony w tym wszystkim,nie jest w stanie z
    właściwą wiarą podejść do tego racjonalnie.W duzej mierze powodowane jest to
    czynnikami zewnętrznymi,niejednokrotnie finansowymi(dieta,gabinety med.rownież
    niekonwencjonalnej),brak dobrych diagnostyków i ich szczere,profesjonalne
    podejscie do chorego.Któż z nas nie oddałby ostatniego grosza,by przywrócić
    zdrowie naszych bliskich czy nas samych.I czy jest ktoś,kto może powiedzieć,ze
    nie wyrzucił pieniędzy w błoto,bo poddal się
    nieuczciwemu,niekompetentnemu"manipulatowowi"To jest jeden z wielu
    czynników,które przyczyniają się do"krwawienia naszej duszy"
    Zgadzam się,z@bońcią,z Piotrem wielu innymi...,że żródlem w i e l u chorób
    jest"dusza" Powiedzenie"w zdrowym ciele zdrowy duch"(w moim np przypadku
    nieprawdzwe-sportsmenka)jest na wyrost i odwrotnie.
    W życiu każdego z nas następuje również jakiś czynnik wewnętrzny,który tylko
    czycha by zmierzyć się z nami w nierównej walce.Bo czyż nie jest tak,ze kazdy z
    nas ma inny rodzaj psychiki-duszy,by podiąc równą walkę? Nie!Jesteśmy
    rózni,inni.I tak powstają rysy,pęknięcia,niekiedy ogromne"dziury"w naszej
    duszy,z którym organizm sam nie moze sobie poradzić,zwalczyć a my-nasza psyche w
    tym nie ulatwia!
    Moi Drodzy,przeszlam wszystkie etapy,symptomy tej
    dziwnej,nieokreślonej,podstępnej,nieuchwytnej,tajemniczej choroby zwanej
    fibro,która zmusila mnie do rezygnacji z uprawiania mojego ukochanego
    sportu,również z wykonywania mojego zawodu(dramat),ale nie poddałam się!Mocno
    tkwię tu i teraz,bogadsza o doświadczenia minionego czasu i wiem,ze wiele zależy
    od nas samych."Człowieku lecz się sam"jest jak najbardziej aktualne i
    prawdziwe!!!Nawet kiedy okaże sie,ze mam inną chorobę(może być!bolerka i te inne
    dziady)jestem silniejsza o doswiadczenia!
    W walce z chorobą b.wazne jest wsparcie i zrozumienie bliskich,ale nawet jesli
    tego nie ma(wiem coś o tym)to i tak musi sie"chciec"-choć to boli
    podwójnie-szukać również alternatywnych rozwiązań i je stosować.I nie dajcie
    sobie wmawiać,ze te nasze dolegliwosci to choroba psyche a w większości
    psycho-leki,powodują więcej złego!
    Maria
  • 01.12.07, 22:25
    Witam cie Piotrze w tym watku. I z wielka radoscia przeczytałam twój punkt
    widzenia . Zgadzam sie z toba w wielu sprawach i mam nadzieje że odwiedziłes nas
    nie przypadkowo i pociagniesz ten temat w tym watku. w moim długoletnim
    doswiadczeniu z choroba przeszłam wiele " metamorfoz" swojej psychiki i to moze
    uratowało mnie przed choroba psychiczna . Ale tez wiem jak mi trudno było
    pracowac nad soba w okresie poczatkowym choroby ale Wiara Nadzieja i Miłośc mimo
    wszystko pomogły mi zaglądnąc w głąb mojej własnej psychiki. Miałam tez
    gwałtowne nawroty złych nastrojów i depresji i dopiero zrozumiałam że "radykalne
    wybaczanie" własnie miało najwiekszy wpływ na poprawe mojej psychiki i podejscia
    do zycia i siebie. Były okresy poczatkowe choroby gdy szukałam przyczyny w
    innych " dlaczego ja jestem chora?" a potem w sobie" poczucie winy i ciagłe
    zadawanie sobie pytań- dlaczego?"I to był najgorszy okres choroby gdy
    przygnieciona poczuciem winy a takze obwiniajaca wiele osób w okół siebie za ten
    stan nie widziałam światła przed soba tylko ciemno szaro smutno i żle. Teraz
    wiem że po drodze zostawiłam wine swoja i cudza i WYBACZYłAM najgorsze uczynki
    ludziom którzy mnie skrzywdzili i wybaczyłam sobie ,że przeciez nie ponosze winy
    za to ze to mnie dotknęło i że przez okres choroby dzieci nie miały matki a mąż
    żony.Wiem że to nie jest proste i mogę z pełna swiadomościa to powiedziec moim
    przyjaciołom cierpiacym na tym forum,że tylko konsekwentna " droga przez mękę"
    a inaczej walka ze swoimi słabosciami i niemocą może nas uratowac przed nami
    samymi.Jak to Maria napisała
    <... umęczony chorobą,niejednokrotnie niezrozumiany,pozostawiony samemu
    > sobie,zagubiony,zawstydzony,pogubiony w tym wszystkim,nie jest w stanie z
    > właściwą wiarą podejść do tego racjonalnie...> też wiem że to trudne ale ja
    jestem tego zywym przykladem że można i ze to daje rezultaty, Nasza psychika
    odpowiada wszystkiemu co sie dzieje z organizmem i ma olbrzymi wpływ na
    zdrowienie i odzyskanie równowagi w naszym schorowanym ciele. Ale trzeba byc
    bardzo upartym. Ja tez musiałam duzo przejśc by zrozumiec skąd sie bierze ból
    fizyczny. Jeszcze nie do końca sobie z tym radze ale moje pragnienie życia i
    powrotu do upragnionego zawodu i czynnego życia jest silniejsze od choroby. Moze
    sportowcem juz nie będe ale wiem że byłam i cos osiągnełam ale teraz myśle że
    mogę jeszcze cos innego osiagnąc ,czego? może jeszcze w tej chwili nie wiem ,ale
    mam to przed soba - ale czuje że to ode mnie zależy.
    Teraz uważam że samoleczenie ma sens i poparte zdrową żywnościa -zgodnie z
    natura i instynktem , przynosi wiecej niz sie spodziewałam.
    pozdrawiam

    --
    bonia
  • 10.12.07, 19:50
    A ja nie spodziewałam sie,że stosowanie czosnku może tak radykalnie
    pomóc w walce z bólami mięśni i stawów.
    Biorę czosnek w tabl już długo i czuję się coraz lepiej nie znając
    przyczyny poprawy.W końcu uznałam,że dosyć tego czosnku i
    odstawiłam. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaczęłam odczuwać znowu
    mrowienia, drżenia i błyskawice w nogach. Wróciłam do czosnku i
    wszystko ucichło. Nie wiem, może się mylę, bo biorę różne leki ale
    wydaje mi się ,że ten czosnek jest bardzo pomocny w likwidacji tych
    doznań.
  • 10.12.07, 20:13
    jolu . Powiedz jak polubic ten czosnek bo mi jakos nie podchodzi.
    pozdr

    --
    bonia
  • 11.12.07, 02:42
    boncia1 napisała:

    > jolu . Powiedz jak polubic ten czosnek bo mi jakos nie podchodzi.
    > pozdr
    >
    =====================================================================
    bonciu ja juz przeczytalam to ci jako pierwsza odpisze
    czosnek mozna kupic w tabletkach
    jola to w watku pisze
    nie koniecznie musisz zajadac sie zabkami
    chociaz ja uwielbiam czosnek w kazdej postaci to mi to nie sprawia
    roznicy
    w miesku
    w salatkach
    zupkach
    no wlasciwie we wszystkim oczywiscie nie razem ze slodyczami bo to
    by byla lekka przesada
    chociaz kobiety w ciazy jedza sledziki ze slodyczami to i to chyba
    by mnie nie zrazilo
    ale narazie wystarcza mi w slonych potrawach
    warto sprobowac ten czosnek naprawde dziala cuda ale nie tam przy
    okazji
    trzeba jesc regularnie
    pozdrawiam
    zdrowka
    an

    --
    mamy jesień...
    po nowym roku bede juz zdrowa...
  • 10.12.07, 21:10
    Ja wierzę,bo mnie pomogła AKUPUNKTURA.Nie muszę wyzdrowieć,ale
    przynajmniej czuję się o 50% lepiej. Czasami proste zabiegi są
    lepsze od leków.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.