samoleczenie i medycyna naturalna w Fibiomialgii Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • czy w ogóle ktoś z was wierzy że można po 10 latach czuć się coraz lepiej , a
    może nie wierzycie że można w ogóle wyzdrowieć? a może to sceptycyzm to brak
    nadziei i samozagłada? zamiast leczenia?
    • Myślę, że piszę we właściwym wątku, więc zgodnie z tematem o naturalnym
      podejściu do zdrowia można poczytać na stronie:
      zdrowie.plecam.org
      A tam już dalsze kierunki zdobywania wiedzy, w końcu co mają do stracenia
      właśnie ci, którzy 10 lat tułają się od lekarza do lekarza?
      • właśnie nalęże do pacjętów bardzo zdyscyplinowanych, upartych i mam szczeście do
        dobrych lekarzy - nie musiałam się tułać przez 10 lat tylko ci sami przechodzili
        tę chorobę razem ze mną ucząc sie coraz więcej na jej temat a ja przy okazji , i
        wybrałam współpracę z nimi i wierze w to co robią i co mi radzą, / bo sami
        jeszcze szukają/ i tak znależliśmy parę dobrych efektów. Ale tylko przy
        konsekwentnym i pozytywnym nastawieniu do wyleczenia i przecież komuś trzeba
        zaufać , a przy okazji poznałam świat przyrody i nadal mnie to pasjonuje, choć
        jeszcze przede mną droga do całkowitego sukcesu ale ja wierzę w to mocno i
        jestem uparta.
        Wierzę w samoleczenie !!!!! a lekarze mi pomagają i podpowiadają kierunki,
        szkoda że mało ludzi w to wierzy.
        a z jakiego forum jesteś i jakie masz GG? a wogóle to kim jesteś?

      • Przykro mi ale ta stronka nie wchodzi, chyba jest zły adres.
      • .......a tak z okazji wiosny to coś powiem. Ze samoleczenie musi wyjść od nas
        samych tzn , musimy się zaakceptować od nowa pokochać swoje odbicie w lustrze,
        powiedzieć sobie co rano do odbicia w lustrze / jeżeli nie spełnia naszych
        oczekiwań/ że to nie ja tylko wytwór mojej depresji , że prawdziwe ja mam w
        sercu i w muzgu, . Tak jak chore na Bulimię widzą w odbiciu świnkę a są
        chudzienkie jak patyk, tak i my widzimy sie jak odbicie starego "cockelspaniela",

        Zmiana patrzenia na siebie i zmiana nawet własnego wizerunku jest juz sukcesem ,
        Tak jak ból mamy w sobie tak i depresję i smutek też mamy w sobie.

        Odrobina serotoniny w naturze- słoneczko , spacer z mężem albo psem, i pozytywne
        myślenie, a jak boli to przytoczę wam mój wiersz gdy bolało najbardziej.
        wybaczcie za odrobinę prywatności , ale dla mnie to była droga przez mękę i
        znalazłam sposób by nie zwariować i znależć drogę by pokonać ból i strach , od
        tego zaczęłam samoleczenie"



        Kraina łagodności / 2005 r./

        Ból zawładnął ciałem bezbronnym
        I zwijam się w embrion
        Uciekam myślami
        Do białych pachnących
        Sadów wiśniowych
        Cicho i nieruchomo
        Czekam
        Odpływam
        Do ostatniego bastionu
        Walki z komórkami
        Myśl i świadomość już nie boli
        Uciekam w czar podświadomości
        W inny wymiar mojego istnienia
        Zasypiam myśląc o ciepłych skarpetach
        Grzejąc obolałe stopy
        Jakby w ciepłym piasku
        Marzeniami płynę
        Do tropikalnej plaży
        I czuję masaż łagodny
        Leniwych fal
        Gorącego Adriatyku
        Ciepły termofor zmienia się obficie
        W letnie promienie słońca gorącego
        Pieszcząc mnie po brzuchu
        Z miłością cierpliwie
        Kołysze mnie do snu
        I ból mi zabiera
        Przenosi w dawne miejsca
        Tak niegdyś kochane
        I płynie ze mną
        W krainę spokoju
        I snu daje kołdrę ciepłą i bezpieczną
        I myśli różowe przenosi
        I leżę cicho z włosami w kokonie
        I czuję zapach rumiankowej bieli
        Polnych dywanów kwiecistej łąki
        Rozrzucone jak
        Gęste niegdyś włosy
        Od nowa chłoną zapach
        Balsamu natury
        do ostatniego pukla przesiąkają
        by przywrócić wiarę
        Że odrosną kiedyś
        Jak trawa co roku
        Zielenią się cieszy
        Jestestwo moje unosi się lekko
        Ponad łożem sypialni
        Obolałym ciałem
        W wymiar wspomnień i chwil
        Bez uczucia smutku
        bezradności w walce
        Z komórkami chorymi
        Myśli już nie bolą
        Zmieniając każdą chwilę cenną
        W tańczące tęczą światełka
        Na horyzoncie snu głębokiego
        W chwili malutkiej jak angstrem
        Odbywam podróż na bezludne wyspy
        Wiecznej młodości
        Wiecznego życia
        Huśtając się na lianach
        Jak beztroskie małpy
        Między drzewami dotykając nieba
        Wolna jak niebieski ptak
        Odfruwam w przestrzeń ciszy
        Nie czując już nic prócz
        Lekkiego spadania
        W dół głębokiego ciepłego snu
        W krainę bezgranicznej łagodności

        BR
      • Szukam pomocy od 16 lat,chodze od lekarza do lekarza.Ludzie błagam POMOCY!!!!!!!
    • boncia1 napisała:

      > czy w ogóle ktoś z was wierzy że można po 10 latach czuć się coraz lepiej , a
      > może nie wierzycie że można w ogóle wyzdrowieć? a może to sceptycyzm to brak
      > nadziei i samozagłada? zamiast leczenia?
      >



      <<<<wierze w to ze mozna wyzdrowiec od mometu gdy sie rozchorowalam czuje sie o
      wiele lepiej
      ufam lekarzom caly czas jestem pod ich opieka
      coraz czesciej staram sie patrzec na swiat przez rozowe okulary niekiedy
      zachodza gesta mgla ale teraz juz wiem ze ta mgla przechodzi i sa nawet bardzo
      rozowe dni
      ziolka zioleczka i inne specyfiki testuje na biezaco oczywiscie chemia tez mi
      pomaga
      naprawde jest lepiej


      a mamy wiosne
      pozdrawiam
    • a zeby jeszcze szlo wstawac troszke pozniej tak kolo 7 to by juz byl szczyt
      radosci w tej diabelskiej chorobie
      • dzięki że odpisałaś bo już myślałam że nikogo nie interesuje leczenie naturalne,
        rozpoczęłam ten wątek bo naprawdę wiele specyfików pozamieniałam na naturalne
        zamienniki i życie jest kolorowsze gdy jest lepiej, Chciałabym pomóc innym
        którzy cierpią i wątpią w lepsze samopoczucie, Tak jak Ewax100 chyba też już
        zwątpiła, Przyłączysz się do dyskusji i porad ziołowych , może masz jeszcze inne
        ode mnie doświadczenia ?
        pozdrawiam
    • Ja najbardziej wierzę w naturalne metody leczenia,nie dają one szybko poprawy
      ale na pewno działają skuteczniej,dłużej dochodzi się do formy no i trzeba
      prowadzic taki zdrowy tryb życia przez cały czas.Ja najlepiej się czułam
      regularnie chodzac na zajecia gimnastyczne w tym jogę i Tai Chi ,minimum
      stresu,oraz oczywiście sereczni ludzie dookoła.Słoneczny dzien takze nastraja
      optymistycznie.Wydaje mi się tez że stres doprowadza do depresji a ta z kolei
      nasila objawy bólu.Kiedy boli całe ciało trzeba znależć zajęcie które odsunie
      twoje myśli od tego uciążliwego uczucia bólu,beznadziei i łez ,które same
      spływają po policzkach.Wiem że to sa dobre rady samej nie zawsze udaje mi sie
      je zastosować,ale na pewno pomagają.Pozdrawiam
      • Boniu jesli tylko masz cos do zaproponowania jesli chodzi o leczenie ziołami to
        bardzo Cie proszę pisz o tym.Wiem jednak ze bierzesz leki tak więc wydaje mi
        sie że dopóki człowiek jest na lekach to nie może nawet ocenic tego po czym
        jest mu lepiej po czym lepiej się czuje-mniej go boli-prawda?Załózmy ze biore
        tramal i sterydy i w tym czasie zioła.I w wyniku tego lepiej się czuję to skąd
        bede wiedziała po czym czy to zawdzięczam lekom czy ziołom?
        Zeby wiedzieć o pozyywnym dziełaniu ziól wypadałoby byc tylko na nich-wtedy
        można to ocenić.
        Zastanawia mnie jedno niektórzy piszą ze mają objawy fibromialgii a nie mają
        depresji.Przyznam ze nie moge sobie tego wyobrazić.Sądząc po sobie jak mam
        wzmożone bóle to nie ma cudów mam wtedy nerwy i depresję a łzy same płyną.U
        mnie nie da się tego rozgraniczyć.A do tego jak jest stres niezalezny od
        wszyeykiego to oczywiście że bóle są jeszcze wieksze.Pozdrawiam
        • Tak piszmy o naturalnych metodach, sama je stosuję, niestety w połączeniu z
          lekami, gdyż do końca bałabym się brac tylko naturkę.
          Depresji nie mam a przy silnych bólach też wyję i nic nie jestem w stanie
          zrobic ale się nie poddaję i wciąż wierzę, że w końcu jak będę działac
          jakąkolwiek metodą byleby coś robic ze sobą, to wyzdrowieję.
          • Oczywiście że wiele osób bierze jedno i drugie tylko wtedy nie można ocenić co
            pomogło bardziej.
            • Poczytajcie może o olejku oregano jest na wiele schorzeń m.in.na bóle
              stawów,mięsni,na candidę,na boreliozę i inne
              www.allegro.pl/item175184831_candida_jedyny_skuteczny_olejek_oregano_15_ml.html
            • ewa napisze ci to jeszcze raz
              jak biore chemie i nie jest czlkiem dobrze a do tego dodam zioka i inne
              specyfiki to co mi pomaga
              nooooo wlaaaaasnie to +to
              przyjdie dzien kiedy sprobuje nie brac chemii i zobaczymy czy jest lepiej na
              samych ziolkach czy jednak trzeba dojadac chemie
              na dzis nie mam odwagi odstawic czegokolwiek za dobrze sie czuje zeby probowac
              co mi pomaga a co nie
              ta mieszanka jaka zazywam na dzien dzisiejszy jest najwlasciwsza
              • nie jeszcze nie brałam tego tylko słyszałam od innych ze to biorą n abóle na
                candide
              • myalgan - własnie o to mi chodzi!!
                powolutku , stopniowo można wyeliminować tabletki i inne silne leki - zwłaszcza
                p. bólowe,
                - np. przy jelicie nadwr, wystepują skurcze , spowodowane po części depresją i
                przygnębieniem a czasami za dużą ilością leków które z czasem zaczynają się "
                żreć" w naszym organiżmie i boli i skurcze i zaparcia lub biegunki, Przecież to
                znałam , ale - brałam Duspatarin ,Polrazol Nospę Forte, I Spasmoline , ateraz
                tylko od czasu do czasu Nospa forte i to przeważnie gdy sie zdenerwuję lub wcale
                - zastapiłam to [pospolitym "zielskiem" jakim jest Krwawnik i Babka Lancetowata
                działa tak samo , ale jest to parzona świeża zielona herbatka/ zbieram zioła już
                sama na własnej łące/,
                Ale zobacz ile chemii wyeliminowałam/ prawie 4 leki mniej/ i mniej trucia,
                Możesz sprawdzić w internecie w zielniku jakie działanie maja te dwa zielska,
                moja córka / 18 lat / pije całe lato świeżą herbatkę przy bólach okresowych ,
                też jej pomaga,
                pozdrawiam
                i tak trzymaj!
          • Jolak - Tak trzymaj dziewczyno bo co masz więcej do stracenia?
            a samoleczenie / nie mówię o sterydach/ ale reszcie - to dużo pomaga.
            pozdrawiam
      • Dorota - masz dużo racji
        napisz mi cos więcej o przebiegu twojej Fibrio i lekach i w jakim jesteś wieki -
        chciałabym jak moge ci coś doradzić
        dzięki że włączyłaś sie do dyskusji bo naprawdę warto!
        pozdrawiam
        • Boncia.nie jestem typowym przypadkiem.Oficjalnie nie mam stwierdzonej
          fibromialgii.Od 2000 zaczęły sie moje kłopoty zdrowotne.Przeczytalam dopiero
          niedawno artykuł o fibro i mam wiekszośc przedstawionych tam objawów.Nigdy nie
          wiedziałam że to może byc jakaś choroba ,lekarze wiadomo podchodzili
          lekceważąco do mojego cierpienia.Wydaje mi się jednak że moje objawy pochodzą z
          wielu zródeł:niskie cisnienie,teraz wiek okołomenopauzalny(mam 46
          lat),nasilenie objawów w drugiej fazie cyklu,dramatyczne napięcie
          przedmiesiączkowe itd.W kazdm bądz razie najbardziej dokucza mi uczucie
          zimna,gdy temperatura spada poniżej +10 stopni dla mnie to koszmar,jezeli
          siedze przy komputerze to po około 1 godz."zastygam"jest mi ogromnie zimno,nogi
          mam jak z lodu.Ostatnio w nocy obudziło mnie uczucie jakbym miała się udusić
          albo utopić,zdrętwiały mi obie ręce.miałam szczękoscisk ,serce waliło jak
          oszalałe ,wezwaliśmy pogotowie myślałam ze to już koniec,EKG nic nie
          wykazało,po paru godzinach byłojuż OK.Nie biorę psychotropów przepisanych na
          uspokojenie(prowadzę samochód a to się wyklucza)Piszę chaotycznie ale na raz
          nie da się napisać o wszystkim.Pozdrawiam dorota
          • z tych objawów to mam identycznie i jesteśmy w podobnym wieku 47 lat , od 3 lat
            próbuję wraz z lekarzami radzić sobie już z tymi objawami,
            najważniejsze żeby zmniejszyć napięcie, Nie mogę ci pzrepisać gotowego leku, bo
            nie jestem lekarzem ale spróbuj szukać w medycynie naturalnej i konsultować to
            za każdym razem z lekarzem zanim to zażyjesz , bo jednym pomagają te inym inne ,
            wszystko tu zależy od indywidualnego podejścia, każdy z nas inaczej reaguje na
            wszystko , nie tylko na leki,
            skopiowałam twoje słowa:
            -"niskie cisnienie,teraz wiek okołomenopauzalny(mam 46
            lat),nasilenie objawów w drugiej fazie cyklu,dramatyczne napięcie
            przedmiesiączkowe itd.W kazdm bądz razie najbardziej dokucza mi uczucie
            zimna,gdy temperatura spada poniżej +10 stopni dla mnie to koszmar,jezeli
            siedze przy komputerze to po około 1 godz."zastygam"jest mi ogromnie zimno,nogi
            mam jak z lodu.Ostatnio w nocy obudziło mnie uczucie jakbym miała się udusić
            albo utopić,zdrętwiały mi obie ręce.miałam szczękoscisk "

            - dorotko i chyba też rzadny z nas nie jest " Typowy " przypadek , bo zobacz ile
            pod jednym hasłem Fibriomialdia mieści się odczuć bólu , reagowania na bodżce,a
            także odporności organizmu na zakażenia drobnoustrojami. Bo gdyby nie ta choroba
            to te wszystkie malutkie " potworki w postaci drobnoustrojów to nasz organizm by
            je zniszczył swoimi pzreciwciałami , i każda infekcja czy zakażenie byłoby
            "walką w naszym organiżmie " a tak immunologiczna postać fibrio skazuje nas na
            coraz to nowa żródła zakażeń.
            - a my po wielu już latach walki powinniśmy pomóc naszemu organizmowi posbierać
            się i wzmocnić zmniejszając ilość pożeranych tabletek.
            - nie możemy myśleć że tylko chemia i leki wszystko zrobią , ale my musimy
            zacząć chronić nasz organizm przed zbędną chemia i próbować szukać pomocy w
            naturze by pozbyć się toksyn.

            Jeżeli poddałabyś się diagnozowaniu to nie zwlekaj , bo im póżniej tym gorzej
            dla ciebie, bo każde starzejące się ognisko zakażenia ,uodparnia nasz organizm
            na jego leczenie i jest bardzo trudno.
            - obiecaj że zgłosisz się z tymi objawami do mądrego immunologa i i napisz co
            zaczęłaś w ty temacie robić?
            pozdrawiam
            pa
    • Dziewczyny, ja na co dzień używam bardzo dużo ziół. Niestety nie są to świeże
      zioła, a takie byłyby pewnie najlepsze. Nie mam warunków do uprawiania ich, nie
      nam ani ogródka, ani działki. Na co dzień używam bazylię, tymianek, oregano,
      zioła prowansalskie, kurkumę, imbir, czosnek, cebulę, natka pietruszki,
      szczypiorek, cebulkę dymkę. Dodaję je do sałatek, surówek, do marynat mięsnych.
      Moi znajomi mówią, że trochę przesadzam z tymi ziołami, a my przyzwyczailiśmy
      sie do nich, i nie przeszkadza nam ich spora ilość.
      • Sorkiy że sie nie odzywałam ale mielismy pozrywane przez wiatr linie elektr. i
        telef.ale jest juz ok,
        jagoda wiesz co mówisz!
        nie szkodzi że nie masz skrawka ziemi ale są sklepy i chwała Bogu coraz więcej
        można tam dostać naprawdę dobre nie tylko zioła ale preparaty wzmacniajace nasze
        leczenie. Ja nie mam na myśli że tylko naturalne leki i jest cud, ale po paru
        latach leczenia gdy moja szafka przy łóżku wyglądała " imponujaco - jak magazyn
        apteczny", to zaczełam a ja ważyłam o 25 kg za dużo to caczęłam kombinować co z
        tym zrobić , Poza tym miałam parę zatruć lekami i lądowałam na oddziale w
        szpitalu i lekarze sami mnie prowokowali do szukania zamienników w naturze,
        zresztą to była długa droga zanim osiagnęłam to co teraz mam, Wiem że mam Fibrio
        i pare dodatkowych "niezłych " schorzeń ale uwierzcie że tam gdzie mogłam
        zastąpić tabletki ziołami lub jedzeniem takich składników jakie właśnie w tym
        leku znajdowałam i juz bez " wypełniaczy", zgęszczaczy" i tym podobnych
        chemicznych dodatków. poza tym lekarze zmusili mnie do myślenia i pozbywania się
        z organizmu toksyn by pomóc leczeniu,
        Spróbuję tu na forum po kolei opowiadać jakie leki mi sie udało zastąpić i jak
        po 4 latach jelita nadwrażliwego , już nie mam objawów bólowych i innych przy
        tym schorzeniu jak pilnuje swojej diety i wiem co jem , Pewnie że sterydów np,
        nie da się zastąpić w moim przypadku , ale one juz wystarczająco trują moje
        nerki by nie szukać ratunku po tylu latach ich brania,ale inne " specyfiki gdt
        maja odpowiednik w roślinach to czemu nie?
        dieta , konsekwentne ćwiczenia umysłu ,by nie myśleć o bólach , i z tym
        związanym lękiem i smutkiem. Mam dość przygnębienia i z tym walczę !.
        To nie organizm , ból i mózg mną rządzi , ale ja sobą mogę rządzić i "
        nastawiać się " pozytywnie.A gdy jeszcze dołączyłam / nawet na siłę wstawanie z
        łóżka/ mimo depresji i gdy opuścił mnie ten ból przykuwający do łóżka -zaczęłam
        powolutku myśleć że to działa. Świat roślinny i natura jest w zasięgu naszych
        rąk i można z niego korzystać zamiast chemii.
        Pierwszy raz to zrobiłam gdy mi przepisano Propolis w tabletkach 3 lata temu, i
        gdy zjadłam całe opakowanie to poszłam nie do apteki tylko do pszczelarza i od
        tamtej pory biorę 20 kropli 2 razy dziennie- naprawdę wzmacnia odporność!
        z reszta już tu na naszym forum czytałam że niektórzy juz używają takich
        produktów i diety , albo pytają czy to działa - działa!.
        jagoda napisz mi coś więcej o przebiegu twojego przypadku i jakie leki bierzesz
        może będę mogła ci jeszcze cos poradzić więcej , Ale tak trzymaj!
        - 1 przykład : magnez w tabletkach zastapiłam czarną gorzką czekolada i tylko
        na dobranoc 5 kostek/ i nie tuczy!!!/a jak uspakaja i przyjemność!!!
        - 2 przykład : potas zamiast tabletek / aspargin/ to jem rano przy braniu
        tabletek do małej czarnej kawy 1 ciepły banan i na wieczór po kolacji 1 ciepły
        banan i zaparzone w mikrofali na 2 min, jabłko,/ lub inne surowe owoce takie
        jak, brzoskwinie , gruszki nektariny/, Gdy miałam ciągle bóle brzucha i wzdęcia
        podczas objawów jelita nadw. to mi lekarze poradzili bym nie jadła surowych
        owoców tylko zaparzane, i od tamtej pory działa,/ np,surowe jabłko powoduje
        wzdęcia /
        Zreszta rodzina też polubiła te moje kulinarne różne odmiany i " wynalazki " i
        sa zdrowi.
        jeszcze pogadamy na ten temat duzo więcej ale na dziś to na razie tyle

        pozdrawiam
    • tu możecie sie pokręcić i poczytać na temat każdego zioła i jak go stosować lub
      uprawiać

      www.mediweb.pl/alternative/vad03.php
      - miałam coś komuś powiedzieć o zaparciach,prócz tego schorzenia co mi
      towarzyszy przy Fibrio tzw. Zespół Jelita Drażliwego - który nie jest nerwica
      tylko odbiorem i efektem na towarzyszący nam stres i depresję,
      Ja juz ograniczyłam z 6 leków na jelito do 2 i to jest juz sukces bo o troche
      chemii juz mniej , Zastapiłam je herbatkami ziołowymi/ dla każdej z nas mogą być
      różne/, jogurtem sokami owocowymi i parzonymi owocami/ nie wszystkie są
      przyswajalne i dobre dla nas świeże/, i ziólka na uspokojenie , i dobry sen np.
      melisa itp.

      teraz trche wiadomości:

      - Jelito grube najczęściej wykazuje szczyt aktywności rano. Organizm domaga się
      opróżnienia. Niestety, jest to niezbyt dogodny moment dla większości z nas.
      Spieszymy się do pracy lub szkoły i hamujemy naturalny odruch organizmu,
      powstrzymując się od wypróżnienia. Nasz organizm jest zdezorientowany i po
      pewnym czasie odruch ten zanika. Powstają zaparcia nawykowe, które mogą przejść
      w przewlekłe.

      Uregulujmy czas oddawania stolca, co rano dłużej przesiadując w toalecie.
      Musimy po prostu wstać nieco wcześniej niż zazwyczaj. Zmuszenie naszego
      organizmu do regularnych wypróżnień ułatwi czasowe przyjmowanie środków
      przeczyszczających, takich jak herbatka z senesem, Xenna. Odstawiamy je
      natychmiast, gdy organizm na powrót przyzwyczai się do stałej pory wypróżniania się.

      1 sposób:

      - Regulująco na wydalanie stolca może wpływać szklanka wody pita na czczo,
      łyżeczka masła lub miodu bądź sok z kapusty kwaszonej spożywane przed snem albo
      przed śniadaniem.

      - Bogatym źródłem błonnika są suszone brzoskwinie (24 g błonnika na 100 g
      produktu), suszone śliwki i migdały (po 14 g błonnika). Mniej ma go chleb typu
      Graham, groch i rodzynki (po 7 g), kukurydza (6 g), seler (5 g), pory i brokuły
      (po 3,5 g) oraz jabłka, banany i truskawki (po 2 g).

      - W trawieniu pomagają także orzechy i nasiona, kwaśne mleko, maślanka, kefir i
      jogurty.

      - Środki przeczyszczające: sól gorzka, Bisacodyl, ziołowe mieszanki, tabletki i
      herbatki, np. tabletki Normolax - z liściem senesu i korą kruszyny, Rzewex - z
      korzeniem rzewienia, herbatka Figura ą z liściem senesu, Degrosan z korą
      kruszyny (Herbapol Lublin), a także Alax, Altra, Rhelax, Regulax.

      2 sposób:
      -Drugim grzechem, jaki często popełniamy, jest niewłaściwe odżywianie. Jemy za
      dużo pokarmów cieżko strawnych, tłuszczów zwierzęcych i rafinowanych
      węglowodanów (biała mąka i cukier), które długo zalegają w żołądku i jelitach,
      natomiast spożywamy za mało warzyw i owoców.

      Najważniejsze jest jednak zapewnienie stałego źródła błonnika. W codziennej
      diecie znajduje się go od 7-8 gramów. Specjaliści żywieniowcy twierdzą, że
      powinno go być cztery - pięć razy więcej, czyli 28-45 gramów. Błonnik -
      niestrawne części produktów roślinnych - działa jak miotła w przewodzie
      pokarmowym, usuwając z organizmu resztki pokarmowe. Błonnik zwiększa objętość
      stolca i ułatwia jego przechodzenie przez jelita. Pochłaniając wodę, powoduje
      zmiękczenie kału i ułatwia wydalenie go.

      Nasza rada: Zmieńmy nawyki żywieniowe - zamiast białego pieczywa spożywajmy dużo
      warzyw (nie gotujemy ich zbyt długo i staramy się jeść je jak najczęściej
      surowe) oraz świeżych owoców razem ze skórką (o ile mamy pewność, że nie są
      skażone chemicznie; pamiętajmy także o ich starannym umyciu). Pijmy gęste
      nektary i soki zawierające przetarte owoce czy warzywa.

      Uwaga: Pokarmy zawierające dużo błonnika powinniśmy wprowadzać do organizmu
      stopniowo, by miał on czas się do nich przyzwyczaić. Jeżeli uczynimy to
      gwałtownie, będziemy cierpieli na bóle brzucha i wzdęcia. Otręby i pszeniczne
      kiełki stosować należy wtedy, gdy zaleci to lekarz.

      3 sposób:
      -Największą krzywdę robią sobie osoby, które jedzą w pośpiechu i nieregularnie.
      Pożywienie jest niedokładnie pogryzione i przeżute, a wówczas nasz organizm nie
      radzi sobie z procesami trawiennymi. Pokarm zalega w jelitach i nadmiernie
      fermentuje. e i niezbyt częste, zalegający stolec jest wydalany rzadko i z
      trudnością.

      Nasza rada: Zadbajmy o minimum komfortu dla swojego organizmu - jedzmy posiłki o
      stałych porach, powoli, starannie żując i nie przejadając się.

      4 sposób:
      -Prowadzimy coraz bardziej siedzący tryb życia, mało chodzimy. Powoduje to, że
      nasz system trawienny źle funkcjonuje, podobnie jak pozostałe organy.

      Nasza rada: Wygospodarujmy sobie czas na stały codzienny spacer. Najlepsze
      byłoby kupienie psa, który zmuszałby nas do dłuższych przechadzek. Przydałaby
      się też regularna, niezbyt forsowna gimnastyka. Postarajmy się w weekendy, by
      nasz wypoczynek był aktywny - znakomita będzie praca na działce, pływanie lub
      gimnastyka. Przynajmniej na parę godzin zapomnijmy o telewizorze. Na urlopach
      nie wylegujmy się godzinami bez ruchu na kocu czy leżaku.

      Jedną z przyczyn zaparć jest to, że za mało pijemy. Kał jest wówczas twardy i
      zbity w grudki, gdyż nasz organizm otrzymując za mało płynów, wchłania je z
      jelita grubego.

      Powinniśmy naszemu organizmowi dostarczyć 2,5-3 litry płynów dziennie. Pijmy
      zagęszczone, z dużą ilością błonnika soki owocowe i warzywne oraz wodę mineralną
      - koniecznie niegazowaną.

      i jeszcze pare informacji.
      zanim skonsultujemy sie z lekarzem jaka może być przyczyna zaparcia , na pewno
      musi to najpierw zobaczyć dobry lekarz chorób wewnetrznych i po badaniach "tu i
      tam tędy i tamtędy "dopiero powie nam jaka jest przyczyna,

      - jesli chodzi o olejek Oregano to nie mam nic przeciw , poza tym że jest troche
      drogi, - ale a codziennie do potraw dodaje mieszanki różnych ziół i przypraw "
      zdrowych " więc Oregano jest w stałym jadłospisie jaki świeże zioło - zielone
      wraz z Bazylią do sałatek , rosołów ryb i serów,

      życzę zdrówka
      pozdrawiam

      Dziewczyny ! przypomnijcie mi o czym jeszcze chciałybyście bym coś napisała


      • Jedzmy Banany!!!!!!!!!!!

        "jest to śniadanie Mistrzów"
        w ślad za czasopismem moda Naa Zdrowie przytocze przykład Małysza.

        Jego śniadanie sładające się z bułki i banana - to świadowy wybór-
        - pieczywo białe opzrenne - zasoby błonnika tan nam potrzebne w trawieniu i nie
        " ciężkie " traw, dla naszego układu

        BANAN wspaniały ! Smaczny !!! pożywny!!!!!!! lekki posiłek z samego rana
        a poza tym ile tu mamy POTASU tak potrzebnego właśnie nam by ból był mniejszy i
        mięśnie pracowały lepiej i NIE BYŁO SKÓRCZÓW
        - Małysz dobrze wie dlaczego właśnie banan

        - POTAS my w chorobie Fibrio Bolerio I SM musimy stale uzupełniać bez niego
        drętwieni mrowienia , skurcze, i ból nie ustaną nasz organizm musi mieć go
        więcej niż zdrowy wysportowany A. Malysz

        wiec zajadajmy sie bananami i nie bojmy sie o nasza wage

        pozdr.

    • ... " JAKA PIĘKNA KATASTROFA! POWIEDZIAŁ ZORBA , GDY ZAWALIłO SIĘ DZIEłO
      JEGO ŻYCIA . I ZATAŃCZYł..."

      Choć lubimy odnosić sukcesy, życie składa się z porażek, Co robić, by nie były
      one dla nas tak dotkliwe?

      Dla jednych nawet małe niepowodzenie jest prawdziwą katastrofą. Inni zupełnie
      nie przejmują sie porażkami ,lub nie tak boleśnie.

      DYSTANS do tego co czujemy i jak reagujemy na to COŚ jest najlepszą drogą do
      samokontroli własnych odczuć i tym ochroną dla naszego bardzo kruchego wnętrza.

      do Myalgan i innych tez /może/

      "... Jak nie urok - to sra....przemarsz wojsk!..."
      Fajnie że Myalgan z każdej złej chwili potrafi wybrnąć dobrym humorem!

      to co nas w tej chorobie czasami dotyka to rzeczywiście na pewnym etapie LUZU
      zaczynamy sie śmiać - no bo co nam pozostaje ?
      Wiem że potrafimy same stymulować własną osobowością i nastroje , w większości
      jesteśmy przecież kobietami, i ta INNA WRAŻLIWOŚĆ może być dla nas bronią i
      narzędziem ze stresem i porażkami dnia codziennego jeżeli tylko pomożemy by się
      w nas UJAWNIŁA i WZMOCNIŁA to w chorobie nam pomoże .

      Myalgan może nie tańcz , ale sobie zaśpiewaj!
      a mówiłam nie rób w ogródku!!! he he

      aaaleeee jjaajjaa bedą na święta JAK BERETY!

      Tylko szanowne panie przypominam że skrobanie i malowanie jaj to tylko te
      kurzęce - nie mylić z naszymi UDOMOWIONYMI KURCZAKAMI!

      Życzę owocnego skrobania!!!!
      pozdr



    • www.g3.elk.edu.pl/uks/aerobic/aerobic10.htm
      tam fajowo opisuja jak sie to robi

      mamy wiosne...
    • masaż izotermiczny, do jagody.
      ************************************
      Jednym z podstawowych i najprostszych postępowań w przypadku leczenia nadwagi
      jest stosowanie masażu polegającego na szczególnym opracowaniu miejsc, w których
      występuje nadmiar tkanki tłuszczowej. Opracowanie taki ma podwójne znaczenie. Po
      pierwsze w dużym stopniu możemy stymulować przemianę materii jak i wpływać
      bezpośrednio na tkankę tłuszczową, a po drugie u osób o zdecydowanej nadwadze
      mamy do czynienia z przeciążeniem stawów kończyn oraz kręgosłupa, co należy
      natychmiast zminimalizować.
      Masaż wykonuje się 2 x w tygodniu, co najmniej przez ok. 5 tygodni. Już od
      pierwszego masażu obserwujemy zmiany, które zachodzą na naszej skórze. Robi się
      ona gładka, bardziej elastyczna, a od ok. 5 masażu zauważamy widoczną utratę
      centymetrów. Po całej serii masaży możemy oczekiwać utraty nawet 5 -7 cm w
      obwodach ciała. Dla podtrzymania efektów masaż wykonuje się 1 -2 razy w miesiącu.
      *************************************
      a juz od myalgan wiemy jaki to jest ten masaż izometryczny, ale na pewno jeden i
      drugi przyda sie nam w odnowie naszych schorowanych ale pięknych ciał!!!
      No teraz do dzieła!!!

      powolutku ale ćwiczmy , mobilizując się razem. A wieczorkiem kapiel przy
      swiecach i olejek lawendowy , a potem....... to juz moze nie tylko wyobraznia

      pozdr.
      wiosenka!!!
    • zapraszam do śmiechu!!!!!

      śmiechoterapia

      Śmiech pomaga zwalczyć ból i przyspiesza leczenie, dlatego lekarze zalecają go
      wszystkim chorym. Bo nawet wymuszony śmiech daje dobre efekty terapeutyczne.
      Usłyszałaś dobry dowcip, który rozśmieszył cię do łez? Podziękuj temu, kto ci go
      opowiedział, bo dzięki niemu będziesz zdrowsza! Znane powiedzenie "śmiech to
      zdrowie" jest jak najbardziej prawdziwe.

      Nie bez powodu ludzie, którzy dożywają sędziwego wieku, to zwykle osoby
      obdarzone dużym poczuciem humoru. Sami lekarze przyznają, że śmiech co prawda
      nie leczy, ale na pewno przyspiesza leczenie. Warto więc zapoznać się bliżej ze
      śmiechoterapią i wcielać ją w życie. Zacznij od zaraz: zanim przejdziesz do
      czytania dalszej części tekstu, uśmiechnij się!

      wesoło jak w Bombaju

      Terapia śmiechem cieszy się bardzo dużym powodzeniem w Indiach. Jej prekursorem
      był hinduski biznesmen Madan Kataria. W połowie lat 90. założył on pierwszy w
      Indiach Międzynarodowy Klub Śmiechu. Każdego ranka członkowie tego bombajskiego
      klubu spotykali się w miejscowym parku, by przez kwadrans wspólnie się śmiać.

      Pomysł Katarii okazał się strzałem w dziesiątkę: dziś w Indiach działa ok.
      tysiąca klubów śmiechu, a na całym świecie jest ich ponad 1200, bo śladami
      Hindusów podążyli Niemcy, Amerykanie, Duńczycy i Holendrzy. W Europie miasto
      radości to Amsterdam: praktykuje się tam sesje śmiechu pod gołym niebem. W
      Polsce promocją śmiechoterapii zajmuje się Aleksander Łamek, śmiechoterapeuta.
      Od kilku lat prowadzi on zajęcia ze śmiechoterapii w warszawskim Centrum
      Onkologii. Sam opracował własne metody leczenia śmiechem, bazując na
      doświadczeniach Madana Katarii. W naszym kraju nie ma jeszcze możliwości
      nauczenia się śmiechoterapii, ale kursy takie są już organizowane w Niemczech.

      przez chwilę być dzieckiem

      - Osoby, które przychodzą do mnie na zajęcia, początkowo podchodzą do terapii z
      pewnym dystansem. Patrzą na mnie i pewnie myślą sobie: "Dlaczego ten facet
      uważa, że te wygłupy mogą pomóc mi wyzdrowieć?" - mówi Aleksander Łamek. Na
      zajęciach proponuje uczestnikom powrót do dziecięcych zabaw: grę w łapki, masaż
      twarzy połączony z robieniem głupich min, parodiowanie siebie nawzajem (gra "w
      lustro"). Nie bez powodu. - Dzieci śmieją się kilkaset razy dziennie, dorośli
      najwyżej kilkanaście. Dziecięce gry i zabawy mają ułatwić dorosłym powrót do
      dziecinnego, spontanicznego śmiania się - wyjaśnia śmiechoterapeuta. Przyznaje
      jednak, że choć śmiechoterapia ma dobroczynny wpływ na zdrowie, nie każdy może z
      niej do woli korzystać. - Przeciwwskazaniem do śmiechoterapii mogą być poważne
      choroby serca, a także astma, bo głęboki, szczery śmiech może nasilać ataki
      duszności - mówi Aleksander Łamek. Również osoby mające problem z nietrzymaniem
      moczu, cierpiące na hemoroidy czy będące świeżo po operacji (gdy rany dopiero
      się zabliźniają) muszą uważać, by nie śmiać się zbyt gwałtownie. - Im pozostaje
      tylko śmiech pierwszego i drugiego stopnia (patrz niżej) - dodaje.

      mózg się śmieje...

      Śmiech pogłębia oddech, dzięki czemu do płuc dostaje się trzy razy więcej
      powietrza (aż półtora litra!). We krwi zaczyna krążyć większa ilość tlenu, która
      dociera do mózgu. Nagły doping tlenowy pobudza mózg do produkcji dobroczynnych
      substancji. - Podczas śmiechu, mózg zaczyna wydzielać większe ilości endorfin,
      zwanych też wewnętrznymi morfinami. Związki te, podobnie jak morfina, działają
      przeciwbólowo, a poza tym wpływają na poprawę nastroju - mówi neurolog Magdalena
      Przydatek-Piotrowska. - Śmiech powoduje również zwiększone wydzielanie
      serotoniny. To substancja, która decyduje o samopoczuciu (jej niedobór powoduje
      depresję). Większe wydzielanie serotoniny sprawia, że człowiek staje się
      śmielszy, bardziej aktywny, zadowolony z siebie i z życia - wyjaśnia neurolog.

      ... a ciało zdrowieje

      Reakcje chemiczne zachodzące w mózgu podczas śmiania się mają dobroczynny wpływ
      na cały organizm. We krwi obniża się wtedy poziom hormonów stresu: adrenaliny i
      kortyzolu, dlatego śmiech znakomicie odstresowuje. Ale nie tylko. Im więcej się
      śmiejesz, tym lepiej pracuje twój układ odpornościowy. Podczas śmiechu w
      organizmie wzrasta poziom immunoglobuliny A (białka odpornościowego, które
      chroni cię przed wirusami) i limfocytów T, czyli białych ciałek krwi, które
      walczą z chorobotwórczymi drobnoustrojami. Podczas śmiechu krew szybciej krąży w
      organizmie, a ponieważ jest dodatkowo dobrze natleniona, może dostarczyć więcej
      składników odżywczych i tlenu do wszystkich komórek ciała.

      odmładza i wyszczupla

      Śmiech to również znakomita gimnastyka i masaż całego ciała. Kiedy się śmiejesz,
      intensywnie pracują mięśnie twarzy, klatki piersiowej i brzucha. Przepona
      porusza się gwałtownie, przy okazji masując wątrobę, żołądek i jelita. Co prawda
      nie wymyślono dotąd śmiecho-diety, ale przy odchudzaniu śmiech jest jak
      najbardziej wskazany, bo przyspiesza trawienie i poprawia przemianę materii.
      Śmiech to także kuracja odmładzająca. Dotleniona i ukrwiona skóra staje się
      jaśniejsza i promienista. Nie bój się kurzych łapek! Gdy śmiejesz się do łez,
      pobudzone gruczoły łzowe opłukują oczy, nawilżają je i dodają im blasku.

      clown w szpitalu

      O tym, jak bardzo śmiech może pomóc w wyzdrowieniu, nakręcono nawet film. "Patch
      Adams" (tytułową rolę zagrał Robin Wiliams) to prawdziwa historia lekarza, który
      przebierał się za clowna i rozbawiał dzieci w szpitalu. Patch Adams dziś jest
      już staruszkiem (ponoć nadal sypie dowcipami jak z rękawa), ale jego idea poszła
      w świat. Fundacja "Dr Clown" to dziś poważne, międzynarodowe przedsięwzięcie.
      Działa zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w wielu krajach Europy Zachodniej.
      W Polsce założono ją sześć lat temu. - Dziś mamy już oddziały prawie we
      wszystkich większych miastach, a w naszej fundacji działa 250 wolontariuszy -
      mówi Anna Czerniak, prezes Fundacji "Dr Clown". Pracownicy fundacji (głównie
      psycholodzy i pedagodzy) chodzą do dziecięcych szpitali, przebrani za clownów,
      by rozśmieszać dzieci. - Początkowo lekarze patrzyli na nas z dystansem, bali
      się, że clowni będą przeszkadzać im w pracy. Dziś szpitale same się do nas
      zgłaszają i proszą, byśmy odwiedzili małych pacjentów - mówi Anna Czerniak. Nic
      dziwnego: dzieciaki lubią, kiedy na zastrzyk idzie z nimi Doktor Bródka
      (terapeuci występują pod dowcipnymi pseudonimami) i odwraca ich uwagę od
      bolesnych zabiegów. Najnowszy program Fundacji Dr Clown to "Rehabilitacja na
      wesoło" (realizowany m. in. w Centrum Zdrowia Dziecka). Clowni uczestniczą z
      dziećmi w ćwiczeniach, zachęcając je do gimnastyki, pomagają pokonać zmęczenie i
      sprawić, by ćwiczenia nie wydawały się bolesne i nużące.

      wesoła porodówka

      Jednym z pomysłów śmiechoterapeutów (na razie nie został wdrożony) jest
      wprowadzenie śmiechoterapii na sale porodowe. Aleksander Łamek jest za. - Śmiech
      podczas porodu mógłby bardzo pomóc. Endorfiny zadziałałyby przeciwbólowo, a
      praca przepony ułatwiłaby dziecku wydostanie się na zewnątrz. Nie wybieram się
      jednak do oddziału położniczego z taką propozycją, bo myślę, że nie potraktowano
      by mnie poważnie - stwierdza terapeuta. Kobiety, które rodziły, stwierdzą
      pewnie, że na pomysł terapii śmiechem w czasie porodu mógł wpaść tylko
      mężczyzna. Ale może warto się jednak zastanowić nad tą ideą?

      od chichotu do rechotu

      Śmiechoterapeuci twierdzą, że pięć do 20 minut śmiechu dziennie wystarczy, by
      odczuć jego dobroczynne działania na ciało i umysł. Wyróżniają kilkanaście
      rodzajów śmiechu, jednak najbardziej popularny jest podział czterostopniowy.
      Stopnie śmiechu to kolejno:

      I uśmiech

      ma działanie terapeutyczne, bo gdy kąciki ust idą do góry, już po minucie
      zaczynają się wydzielać szczęściodajne endorfiny

      II chichot

      niestety, ten nie poprawi ci zdrowia; chichocząc nerwowo jedynie powstrzymujesz
      szczery, dobry dla ciebie śmiech

      III śmiech

      jest dla ciebie najzdrowszy; działa przeciwbólowo, skutecznie odstresowuje,
      relaksuje i
      • cd. i inne interesujące nas tematy na wiosnę : szukaj

        wkobieta.interia.pl/psychologia/porady

        polecam porady i życzę dobrej zabawy
        pozdr.
        • no i mamy wiosne i zielone już łąki i pachnące świeże zioła.Będę pisała o tym co
          mi pomogło z medycyny naturalnej i to co dzisiaj jeszcze jem i piję z natury.Jak
          wiecie jest ich wiele -tylko się rozejrzeć wybrać miejsce czyste daleko od szosy
          itd no i zbieramy!
          www.ziololecznictwo.com/

          dziś proponuję parę zielenin zebranych przeze mnie i które teraz dawkuję sobie
          na wzmocnienie odporności , na ogólne wzmocnienie, w SNPM rozkurczowe i
          rozlużniające. a także uspakajające i przeciwbólowe. Miałam nadzieję że dołączy
          do mnie w tym wątku Magnumator z Candidii i www.Bioslone,jako fachowiec od
          leczenia naturalnego , ale póki co to będę próbowała sama, nie otrułam się do
          tej pory i czuję się ogólnie po tych mieszankach lepiej. To nie mój pomysł tylko
          ktoś mi poleci z zielaży i dlatego się nie boję.
          no to do dzieła:
          Dziś NAGIETEK www.zdrowie.klips.org/nagietek_lekarski.htm
          w najgorszych chwilach gdy nic nie chciało pomóc parę lat temu zaufałam
          Nagietkowi i Bogu , bo go stworzył / lekarze rozkładali ręce/ więc co miałam do
          stracenia , no i przetestowałAm, Nie wiem czemu od 2005 r, nie mam tych bóli
          piekielnych i "odeszły ' przeciwciała , znaczy że organizm coś zwalczył ,no i
          dobrze.Jem suszone i sproszkowane kwiaty nagietka , mieszam z siemieniem lnianym
          i dodaję do każdej potrawy.

          dziś STOKROTKA pl.wikipedia.org/wiki/Stokrotka_pospolita
          w połączeniu z winogronem i td. mamy świetny lek Myalgan a jeżeli mam świeże
          stokrotki i winogrona / nawet liście / to robię herbatkę
          www.i-apteka.pl/go/_info/?id=982
          dziś też KRWAWNIK z BABKĄ LANCETOWATĄ
          rozkurczające przeciwbólowe , delikatnie w czasie SNPM reguluje wydalanie i
          zmniejsza napięcie mięśni jelit , polecana zwłaszcza dla kobiet miesiączkujacych
          do tego MELISA na wyciszenia psychicznego ./ herbatka/

          też dziś KOZIERADKA pl.wikipedia.org/wiki/Kozieradka_pospolita
          polecam i zielone części i nasionka / zależy od pory roku /

          to sobie wszystKo zbieram i popijam i dodaję do potraw, PRZETESTOWAŁAM !!!

          pozdrawiam i polecam poczytać linki i zapoznać się trochę z ziołolecznictwem
          wszystko to już rośnie naturalnie i szukając ziół jest to przyjemny spacer/
          uwaga na kleszcze/ ale i tak warto bo pogoda sprzyja takim wycieczkom

          .... do piersi przytul psa - weż na kolana kota....

          wiosna ! Ach!


    • ja sie bedę upierać przy swoim!
      Jak nic nie pomaga i nie ma pomocy z nikąd ? jesteśmy zmęczeni chorobami ?
      brakiem leków ? diagnozy /lekarzy ..............?????
      to wróćmy do początku!
      " a na początku Bóg stworzył świat" - i dał nam go z całymi dobrodziejstwami
      medycznymi , wystarczy się trochę poduczyć , poczytać , chcieć wiedzieć i przede
      wszystkim chcieć się wyleczyć!
      więc ja się schylam i szukam na ziemi w roślinach . to co jem , piję i jak żyję
      / szkoda że tak pózno uwierzyłam !!!!/ od 10 pzry ogromnej masie leków wracałam
      stopniowo do natury. Troche przez ten czas się nauczyłam , a przede wszystkim
      POKORY do tego STWORZENIA bo ta maszyneria działa od dawna tylko ludzie nie
      zauważyli jak daleko odeszli od ZIEMI!
      uparcie polecam ! szukajcie aż znajdziecie !
      i zaufajcie cudowi stworzenia
      www.poradnikzdrowie.pl/site/936_531.htm
      to tylko jedna ze stronek
      pozdr
    • Czesc.Ja tez przeczytalam wszystko i uwazam ze jesli mozna chemie zastapic
      natura to warto sprubowac.Pozdrawiam.
      • gosia_biedrona napisał:

        > Czesc.Ja tez przeczytalam wszystko i uwazam ze jesli mozna chemie zastapic
        > natura to warto sprubowac.Pozdrawiam.




        >>>>z natura tez nie przesadzajcie
        kurkumy nir jem juz jakis miesiac no moze mniej
        skutki przedawkowania odczuwam jeszcze dzis
        mam straszne uczulenie i tyle z tej natury
        chcialam szybko i mam teraz wogole nie moge

        pozdrawiam

        mamy wiosne...
        • w dużych dawkach to i miłość zaszkodzi - a szybko to robi tylko kogut hehehe .
          myalgan cierpliwość to zaleta Boga i ucze się jej cały czas. a zgodnie z
          powiedzeniem japończyków " żeby być szczęśliwym zostań ogrodnikiem " - tu to
          dopiero trzeba mieć cierpliwość do ogrodu zanim wyrośnie i bedzie piękny.
          A kurkumę mówiłam w małych dawkach do makaronu ,ryżu i drobiu, siasta itd. Już o
          tym pisałam dokładniej w tym wątku. Te ilości wystarczą.Nie przejmuj się
          uczuleniem - przejdzie , a z natury nie rezygnuj - sama przecież jesteś "cudem
          natury"i tego nie zmienisz.wszystko ma swój czas i miejsce w tym świecie i
          przesadaj niecierpliwość zawsze szkodzi...." A w życiu najważniejsze jest ....życie"
    • Szanowne Panie.
      Nie wiem czy nie będzie nietaktem moje uczestnictwo w dyskusji z uwagi na fakt,
      że nie jestem chory na fibromialgię, ani nie jestem lekarzem. Moje
      doświadczenie z FMS jest mniej więcej roczne. Już wyjaśniam: mam 30 lat moja
      żona młodsza o 2 lata (czyli osiemnaście lat ;)) jest nieszczęśliwą posiadaczką
      FMS. Choroba zweryfikowana 1 rok temu, pierwsze symptomy wystąpiły 5 lat temu.
      Z uwagi na jej zamknięty charakter nie chce aby ktokolwiek wiedział o tym, że
      cierpi. Dlatego właśnie ja pozwoliłem sobie napisać parę doświadczeń, a propos
      samoleczenia. Może którąś z Pań zainspirują.
      Moja żona była leczona w Polsce i na kontroli we Włoszech.
      1). Z naturalnych czynników łagodzących ból w Polsce uznawana jest krioterapia
      („uznawana” tzn. że można dostać skierowanie od lekarza). W wielu przypadkach
      podobno pozwala na złagodzenie bólu. Takie skierowanie można brać 2 razy do
      roku (na NFZ oczywiście).
      2). Miałem przyjemność poznać również rehabilitantkę zajmującą się pacjentami
      chorymi na FMS w USA. Poleca Jogę dla „chorych” – coś co wg niej istnieje tylko
      z nazwy w Polsce. Podaje przepis do zastosowania w domu: zdobyć książkę do jogi
      i wykonywać zestaw ćwiczeń (wybrać parę), ale bez wielokrotnych powtórzeń –
      tylko parę razy.
      3). Włosi (Mediolan – klinika zajmująca się FMS – konsultacja z doktorem - z
      tego co się dowiedziałem to „numero uno”) uznają leczenie prochami tak aby
      można było zacząć cokolwiek ćwiczyć (aerobik, rowerek, stretching – to co
      sprawia Wam przyjemność – raczej co może sprawić). Prawdziwym lekiem na ból wg
      Włochów jest rozćwiczenie mięśni. Zdaję sobie sprawę że jest to w wielu
      przypadkach jest to praktycznie niemożliwe, dlatego wspomaganie farmaceutyczne
      jest przypisywane równolegle (leki niestety „z grubej rury”)/
      Poza tym to należy zdać sobie sprawę z czynników stresujących, frustrujących i
      w miarę możliwości unikać ich. Przerzucić obowiązki na zdrowych członków
      rodziny (najlepiej nateściów ;)) i nie przejmować się.


      Rodzina, przyjaciele, psycholodzy, forum – nie bójcie się rozmów i przyjęcia
      najdrobniejszej pomocy.

      Odwagi!!!


      PS.
      Forum czytam bardzo rzadko, w pracy nie mam czasu, a w domu, to krepuje moją
      żonkę.

      • nie, nie bedzie nietaktem zadawanie pytań w tym wątku!
        zapraszam do dyskusji,w temacie samoleczenia.

        Wspaniała jest pana postawa wobec chorej i zamkniętej w bólu bardzo młodej
        żony. Takich małzonków nie tylko w tej chorobie- pozazdrościc!

        Moge zapewnić że pana upór wobec " wyciagnięcia kochanej osoby ze swiata
        cierpienia"- opłaca sie - tylko musi pan zdawać sobie sprawę że to bardzo długa
        i męczaca droga. Zwłaszcza że nie od razu widać będzie efekty. Tylko pana
        bezgraniczna miłośc i wiara w to że ona z tego wyjdzie - bez chwili zwatpienia w
        to co pan robi- da owoce w przyszłości , a czy bliskiej czy dalekiej - to
        wszystko zależey od pana. Pana obecność przy niej w KAŻDEJ chwili i powolutku
        docieranie do niej - do jej zamkniętego świata opłaca sie tylko w tedy kiedy dla
        pana "czas" nie jest wymierny! Im szybciej ja pan z tego wyciągnie- tym szybciej
        jej leczenie bedzie dawało efekty i sama zobaczy róznice i zechce współracowac.
        Dziekuje za podzielenie sie z nami pana spostrzeżeniami w samoleczeniu a też w
        metodach ćwiczeń - wszystkie są dobre gdy prowadzą do jednego celu.
        W tak poważnych chorobach jak FSM myśle jednak że najwięcej dają choremu / jeśli
        chodzi o ćwiczenia fizyczne/ -ćwiczenia izometryczne i ćwiczenia męśni ale z
        pomocą bliskiej osoby tzw," bierne " bez naprężania górnych partii kręgów
        szyjnych i dłowy , bez wysiłku chorego/ tzw. UGUL " małpia huśtawka"
        Ból rzeczywiście mozna mrozić kroterapią lub specjalnie robionym preparatem na
        bazie kwasu " mrówek w spirytusie ' lub preparatu spirytus+" " i to działa
        miejscowo na jakiś czas i pozwala odpocząć od bólu.

        Muzyka śmiech , długie rozmowy lub opowiadanie chorej o miłych chwilach ,
        wspomnieniach lub " wtapianie się z nią" w marzenia i przenoszenie jej duchem w
        imaginowany świat wyobrazni i jej ulubionego świata. No i miłość " mowa oczu,
        ciepłych słów, czułych gestów i mowa oczu , - to jest pana rola- Pozytywne
        wibracje w psychice chorej mogą zdziałać cuda i niejednokrotnie zastąpić wiele "
        ciężkich leków" . Rsyche i Soma to cała budowa człowieka i jedno od drugiego zalezy.

        Gratuluje uporu i leczenia we włoszech to najlepszy klimat i odżywianie dla
        chorych z tymi przypadłościami.
        pozdrawiam

        życzę cierpliwości i spokoju ...

      • Dokładnie też tak myślę jak ty. Korzystam z krio, staram się mobilizować i
        ćwiczyć, raz więcej, raz mniej. Kupiłam sobie książkę z ćwiczeniami Jogi i
        chyba zacznę ćwiczyć, poza tym w tej książce, którą mam, dużo jest ćwiczeń,
        które znam ze swojej rehabilitacji. Dzięki za przypomnienie człowiekowi z
        miażdżycą o książce o Jodze. Pozdrawiam.

    • ...jeżeli nawet czasami mamy dość życia - to żyjmy na złość innym...

      www.poradnikzdrowie.pl/seks/problemy-z-seksem/urok-wieku-sredniego,1892_5716.htm
      • BÓL Wypływa ze środka tego co ty...nazywasz sercem.
        Wypływa tak szybko jak..łza.
        Gdy ktoś, kto miał kochać- opluł.
        Żywiąc się tym umarła jedna część tego co w Tobie dobre.
        Utonęła wraz z setką innych, małych, płynnych iskierek.
        To coś, co nie pozwala Ci spać nie pozwala żyć.
        I oto przepełnia się szala małych, płynnych iskierek.
        Ucieka z pod kontroli...
        ...i wreszcie - KRZYK I KRZYK ZA KRZYKIEM .!!!!...
        ...A każdy kolejny - jest krokiem do WIECZNOśCI!!!...
    • Witajcie
      mam wrażenie że mój organizm zaczyna nie tolerowac nawet białka pochodzenia
      zwierzęcego - choć od paru lat jem tylko chude mięso drobiu / zwłaszcza indyka/
      i troche ryb, ale i to mi zaczyna przeszkadzać. Juz zapomniałam jak smakuje
      golonko- mniam... nawet chude- ale miałam okropne bule brzucha po karzdym
      zjedzeniu , a poniedziałki były dla mnie horrorem po ucztach i rodzinnych
      zjazdach gdzie były mięska z rożna lub niedzielne obiady tradycyjnie z rosołem i
      mięchem.
      teraz nawet niewielka ilożć chudziutkiego mięska wywołuje na drugi dzień znów
      reakcje jelitowe bóle i bez Polprazolu lum Duspatalinu czy Nospy Forte obejść
      się trudno.
      / albo zioła i herbatki rozkurczowe i poprawiające pracę jelit i wypróznianie
      sie bez szoku bólowego/

      ostatnio sama się przekonałam i niech to będzie przez was rozważone - czy ból i
      cierpienie jelit- i niejedzenie?- czy jedzenie tego co nie boli? - wystarczy że
      bolą inne żeczy...
      będę próbowac przejść na Wegetarianizm a może i potem na Weganizm , bo to tez
      jest jakby związane z moją filozofią " życia w zgodnie z naturą - by nie ranić i
      nie zadawać cierpienia innym stworzeniom"
      pozdrawiam


      WEGANIZM A CHOROBY.

      Badania wykazują wyraźne korzyści dla zdrowia człowieka płynące ze stosowania
      diety wegańskiej, która jest niskotłuszczowa (nie zawiera szczególnie
      szkodliwych tłuszczy nasyconych), nie zawiera cholesterolu, charakteryzuje się
      obecnością złożonych węglowodanów, niską zawartością soli i wysoką zawartością
      witaminy A i C.

      U wegan występuje niższe ryzyko zachorowalności na choroby serca, cukrzycę, raka
      piersi i okrężnicy (dwa najbardziej narażone miejsca), problemy z kamieniami
      żółciowymi, z hemoroidami i kamieniami nerkowymi.

      PODSTAWOWE GRUPY ŻYWNOŚCI, KTÓRE ZAPEWNIAJĄ WŁAŚCIWĄ DIETĘ

      1. KASZE - np. jęczmienne, ryż, kukurydza, pszenica (chleb), owies.

      2. ROŚLINY STRĄCZKOWE - np. fasola, groch, soczewica, soja (ugotowane lub w
      postaci kiełków).

      3. ORZECHY I ZIARNA - np. wszystkie typy orzechów, masło orzechowe, dynia,
      słonecznik, ziarna sezamowe.

      4. WARZYWA - (ugotowane lub surowe).

      5. OWOCE - (świeże, suszone lub konserwowane).

      NIEKTÓRE Z WEGAŃSKICH GŁÓWNYCH SKŁADNIKÓW ODŻYWCZYCH

      ROLA BIAŁKA W ORGANIZMIE

      Podstawową rolą spożywanego białka jest dostarczenie organizmowi odpowiedniej
      ilości aminokwasów. Służyć one będą budowie nowych tkanek u organizmów rosnących
      tj. niemowląt, dzieci i młodzieży, oraz wymianie białek tkankowych u ludzi
      dorosłych. Białka są odpowiedzialne za prawidłową aktywność enzymów, utrzymują
      właściwy odczyn płynów ustrojowych, a także treści przewodu pokarmowego.
      Spełniają również ważną rolę nośnika niektórych witamin i składników mineralnych.

      ŹRÓDŁA BIAŁKA W POŻYWIENIU

      Pełne ziarna (np. pełnoziarnista mąka pszenna i chleb, brązowy ryż), orzechy
      (np. laskowe, migdały), słonecznik i inne ziarna, rośliny strączkowe (np. groch,
      fasola, soczewica, soja, bób), mąka sojowa, mleko sojowe, tofu, ziemniaki.

      ROLA WĘGLOWODANÓW W ORGANIZMIE

      Węglowodany przyswajalne są dla naszego organizmu głównym źródłem dostępnej i
      taniej energii wykorzystywanej do utrzymania stałej temperatury ciała i
      wykonywania pracy związanej z czynnościami całego organizmu. Węglowodany
      stanowią również materiał budulcowy komórek lub substancji biologicznie czynnych.

      ŹRÓDŁA WĘGLOWODANÓW W POŻYWIENIU

      Pełne ziarna (np. pszenica, owies, jęczmień, ryż) pełnoziarnisty chleb i inne
      mączne produkty, soczewica, fasola, ziemniaki, suszone i świeże owoce.

      TŁUSZCZE

      Tłuszcze są skoncentrowanym źródłem energii. Energia ta jest niezbędna do pracy
      mięśni, utrzymania stałej temperatury ciała oraz do prawidłowego przebiegu
      różnych reakcji zachodzących w żywym organizmie. Tłuszcze są nośnikami
      niektórych witamin A, D, E, K, a także dostarczają niezbędnych nienasyconych
      kwasów tłuszczowych.

      ŹRÓDŁA TŁUSZCZU W POŻYWIENIU

      Orzechy i ziarna, oleje z orzechów i nasion (np. sojowy), słonecznik, kukurydza,
      siemię lniane, nasiona dyni, olej rzepakowy, margaryna wegańska, awokado.

      WITAMINY

      Witaminy są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu i muszą być
      człowiekowi dostarczane, ponieważ nie są przez organizm syntetyzowane. Pełnią
      one w ustroju funkcje regulacyjne, umożliwiają wiele różnych przemian
      biochemicznych zachodzących w organizmie.

      WITAMINY ROZPUSZCZALNE W WODZIE

      Witamina B1 (tiamina) ROLA: tiamina jest koenzymem różnych enzymów biorących
      udział w przemianie pośredniej węglowodanów.ŹRÓDŁA: drożdże, orzechy, pieczywo
      ciemne - razowe, produkty zbożowe, nasiona strączkowe jak: groch, fasola. Oprócz
      tego dobrym źródłem tej witaminy jest nie polerowany ryż i kasze.

      Witamina B2 (ryboflawina) ROLA: bierze udział w końcowym procesie utleniania
      komórkowego, a więc w jednym z procesów dostarcza do tkanek energii. Witamia ta
      jest również niezbędna do prawidłowego funkcjonowania narządu wzroku. ŹRÓDŁA:
      drożdże, warzywa, produkty zbożowe i rośliny strączkowe (groch, fasola, soja itp.).

      Witamina PP (niacyna) ROLA: enzymy tej witaminy biorą udział w przemianie
      pośredniej białek, tłuszczów i węglowodanów. ŹRÓDŁA: głównie ziemniaki i kukurydza.

      Witamina B6 (pirodoksyna) ROLA: jest potrzebna do wytwarzania dwóch hormonów:
      adrenaliny i serotoniny, które są konieczne do prawidłowego funkcjonowania
      układu nerwowego. ŹRÓDŁA: produkty zbożowe, ziemniaki, rośliny strączkowe.

      Witamina M (falacyna) ROLA: bierze udział w wielu procesach zachodzących w
      komórkach. ŹRÓDŁA: zielone warzywa liściaste (np. jarmuż, szpinak, sałata, nać
      pietruszki, drożdże, produkty zbożowe).

      Witamina B12 (kobalamina) ROLA: witamina B12 jest niezbędna do prawidłowego
      funkcjonowania wszystkich komórek wraz z falacyną pełni ważną rolę w procesach
      syntezy kwasów nukleinowych. ŹRÓDŁA: wzbogacone ekstrakty drożdżowe, mleko
      sojowe, niektóre kasze. U człowieka w dostarczaniu tej witaminy istotną rolę
      odgrywa flora bakteryjna jelita grubego.

      Kwas penatenowy ROLA: pełni bardzo ważną rolę, ponieważ wchodzi w skład koenzymu
      A, który bierze udział w wielu ważnych reakcjach związanych z przemianą
      energetyczną.

      Witamina C (kwas askorbinowy) ROLA: witamina ta pełni wiele funkcji w
      organizmie. Ma duże znaczenie w budowie i odbudowie tkanki łącznej. Sprzyja ona
      wytwarzaniu ciał odpornościowych i wykazuje przez to działanie bakteriobójcze i
      bakteriostatyczne. Ponadto, uczestnicząc w przemianach falacyny, a także
      podwyższając przyswajalność żelaza odgrywa ważną rolę w zapobieganiu
      niedokrwistości. ŹRÓDŁA: głównym źródłem witaminy C są świeże owoce i warzywa. Z
      warzyw: papryka, pomidory, warzywa kapustne (brukselka, kapusta biała, jarmuż,
      brokuły), ziemniaki. Z owoców: porzeczki czarne, truskawki, owoce dzikiej róży,
      jagody, cytrusowe (pomarańcza, cytryna, grapefruit).

      Witamina A (rentiol) ROLA: spełnia różne ważne i niezależne od siebie funkcje w
      organizmie. Jest ona niezbędna w procesie widzenia, w procesie rozmnażania
      komórek i ich regeneracji, jest też potrzebna do wzrostu młodych organizmów.
      ŹRÓDŁA: marchew, sałata zielona, szpinak, pomidory, dynia, zielone warzywa
      liściaste, morele, wiśnie, śliwki, pomarańcze.

      Witamina D (kalciferol) ROLA: jest ona potrzebna do prawidłowego rozwoju kośćca.
      ŹRÓDŁA: witamina D2 - niektóre mleka sojowe i wegańskie margaryny; witamina D3 -
      promienie ultrafioletowe uaktywniają tą witaminę w organizmie.

      Witamina E (tokoferol) ROLA: witamina E (podobnie jak witamina C) pełni w
      organizmie rolę biologicznego przeciwutleniacza. Współdziała ona z selenem.
      Metabolizm witaminy E jest ściśle związany z przemianą niezbędnych nienasyconych
      kwasów tłuszczowych. ŹRÓDŁA: głównym jej źródłem są oleje roślinne (zwłaszcza
      słonecznikowy), ciemne pieczywo i inne mało oczyszczone produkty zbożowe,
      warzywa liściaste (np. sałata, szpinak, kapusta), orzechy.

      Witamina K (filochinon) ROLA: jako witamina K działa wiele związków, które są
      niezbędne do prawidłowego krzepnięcia krwi i charakteryzują się działanie
      • Cześć Boncia...jestem wegetarianką od 15 lat...nie uchroniło mnie to przed
        chorobą...fakt ,ze n9ie dbałam szczególnie o odzywianie...na pewno zabrakło mi
        jkis waznych składników pokarmowych...a moze ma to cos wspólnego z grupą
        krwi...bo,zeby było smiesznie ludzie z grupa krwi 0 powinni swoja diete oprzec
        własnie na mięsie...a taką grupę krwi własnie mam...ale co mam zrobić...ciagle
        żal mi stworzonek
        • witaj
          jesteś weganką czy wegetarianką?
          • witaj maykaOO !pisałam do ciebie pytanie czy jestes weganką czy wegetarianką?
            poniewaz będe powoli przechodzić na dietę wegetariańską a i może potem na
            wegańska . I mam pare spostrzeżeń i nowych wiadości na ten temat, zwłaszcza na
            temat diety w naszej chorobie.

            Chodzi mi o twoje zdanie na temat pietruchy- przyłącz sie do moich wywodów czy
            sie z tym zgadzasz?
            Otóz pietruszka zielona natka jest wpaniałym " chodzącym producentem tlenu!
            Moim żródłem wiadomości jest chora na to co my polka pochodzenia hinduskiego i
            powoli wprowadza mnie w te tajniki. Zrobiła mi wykład że natka pietruszki jest
            bardzo dobrze tolerowana przez organizm a w naszej chorobie utlenia organizm a w
            naszych komórkach mieszkaja bezkomórkowcy i beztlenowcy . Wiec durza ilość
            spozywanej natki utleniając nasze komórki zwłaszcza te chore tlen zabija
            dodatkowo beztlenowce .
            Powinniśmy więcej jeść natki jak jest teraz prosto z ogródka
            i przechowywać na zimę
            pozdr
            • Boncia...zielona pietruszka jest wogole rewelacyjna... pietruszką
              można nawet wyleczyc sie z anemii...a dzisiaj czytając o produktach
              zasadotwórczych(ponoc drożdżaki lubia kwasne srodowisko)
              przeczytałam,ze jest wysoko zasadotwórcza.Wyniki z moczu pokazały
              mi ,ze moje pH jest 5 .Jest to stanowczo za mało więc włączam
              wlasnie pietruszke do mojej diety w wiekszych ilosciach.
              Fajnie,ze na dodatek pietruszka pomoze mi zwalczac to
              cholerstwo.Powodzenia w przechodzeniu na wegetarianizm.Napisz jak Ci
              idzie.:)))
              • No to ja chyba instynktownie "walę" natkę pietruszki wszędzie gdzie
                się da w ogromnych ilościach. Niektórzy mówią, że trochę przesadzam,
                nie tylko z natką pietruszki i wszystkimi ziołami. Nam tam nic za
                dużo. Na zimę zawsze mam dużo zamrożonej natki pietruszki, i koperku.
          • Boncia...jakos uciekł mi ten Twój wpis.Własciwie to do konca nie
            jestem ani weganka ani wegetarianką..jem ryby bo po kilku latach
            wegetarianizmu przechodząc koło sklepu rybnego nie moglam sie oprzec
            zjedzeniu ryby.Widocznie organizm bardzo sie domagał.Teraz bedąc na
            takiej ostrej diecie sięgam czasami po jakis mięsny kąsek...ale
            zawsze(nie smiac się;) przepraszam stworzonko zawsze za to ,ze je
            zjadam.Taka jestem rąbnięta:))))
            • dzieki majkia .
              bo ryby to ja kocham a przede wszystkim owoce morza - i nie potrafie się oprzeć.
              a mleka nie toleruję i świni
              indyk mi ostatnio służył, bo bardzo lubiłam gęś ale żle sie po niej czuję.
              pozdrowionka
              • witam
                może nie którym sie wydaje że przynudzam ale ja bedę ciagnąć ten watek .
                Jak ktoś chce może dalej nie czytac i cierpieć dalej syukajac+ ja wol
                eksperzmentowa , uparcie szukam roslin które wyciagną nas z bólu i tego całego
                g+wna.

                ŻYWORÓDKA - roślina kaktusowata podobna do aloesu , alewiększa i bardziej gruba ,
                właściwości ma olbrzymie- zwłaszcza przeciwbólowe!

                wdziek.info/zyworodka_na_wszystko.html
                to link z roślina która jest w polsce osiągalna.
                jeżeli kogoś to zaciekawi -to ja mam to cudo dorosłe /ok 1m/ i mam nasiona .
                Mogę komus podesłać dla własnej hodowli.
                To naprawde działa nie szkodzi spróbować a warto bo ja na sobie wypróbowałam i
                działa.
                pozdrawiam
                ps . zielarze to znają to spytajcie lub poczytajcie
                • j.w.

                  Nazwa
                  Żyworódka Daigremonta
                  Kalanchoe daigremontiana
                  Rodzina
                  Crassulaceae
                  Pochodzenie
                  Afryka
                  Rozmiary
                  do 50 cm
                  Podlewanie
                  rzadkie
                  Nawożenie
                  rzadkie
                  Stanowisko
                  słoneczne
                  Kwiaty

                  nasiona za darmo!!
                  pozdro
                  • Boncia juz kiedys czytałam o jej rewelacyjnym działaniu...bardzo
                    chciałabym nasionka tylko nie wiem jak to zoorganizować.Moze jakos
                    przesłałabym Ci kase na opłate pocztową?...:)))
                    • witaj
                      podaj mi na gadu gadu twój tel i adres z kodem / imie i nazwisko / nasionka masz
                      gratis.
                      Jeżeli prześlę to jako list d0 iluś tam deko to nie trzeba płacić a w liście
                      zapakuję nasionka do grubego papiery porowatego lub z " bąbelkami" i pójdzie.
                      cieszę się że cię to interesuje- bo ja tego używam zwłaszcza zmiksowane liście z
                      wodą i miodem,
                      rewelacyjnie działa na wzmocnienie i uodparnia organizm ,
                      jestem jakby bardziej energiczna.
                      pozdr
                    • też życzę miłej niedzieli!
                      i nasionka będę wysyłać jak chcecie.
                      • mayka sorki ale zaniedbałam troche żyworótkę to znaczy że b.
                        wcześnie u nas pojawiły sie pzrymrozki pzry gruncie a ja miałam
                        jeszvcze dużo kwiatów domowych na zewnątrz. no i żyworutka trochę
                        zmarzła ale jwst w domciu i dochodzi do siebie . Wypuściła liście
                        ale do zbioru nasionek trzeba poczekać dam ci znać może na gg , lub
                        w wątku jak będą nasionka.
                        pozdrawiam
                        --
                        bonia
                        • Napisałam wam w moim wątku jakie zmiany mam zamiar zastosować i
                          wizyta u lekarza potwierdziła moje przybuszczenia że prędzej jestem
                          przytruta lekami niż mam padaczkę i zmiany w mózgu.
                          No i kiedyś tu pisałam że praca nad sobą i tzw " samoleczenie "
                          czyli patrzenie na siebie nie od strony choroby tylko - zdrowego
                          człowieka który może mieć dość chemii z złych zjagnoz daje większe
                          rezultaty U mnie narazie trwa eksperyment i na pewno bardziej boli
                          bez sterydów. Ale przecież ból też jest sprawą dyskusyjną .Jedni
                          bardzej go odczuwają inni mniej.
                          No wiec zostało mi oczyszczanie organizmu z toksyn i wzmacnianie
                          odporności i odejście od Metypredu po 10 latach ma być impulsem by
                          organizm zaczął sam o siebie dbać . wieć pomagam mojemu organizmowi
                          by " załapał"samodzielnie samoleczenie i zwiększył odporność i wtedy
                          i komórki będą funkjonowały lepiej i będą mocniejsze, bardziej
                          dotlenione. W tej chili nie biorę nic prócz na jelito drażliwe by
                          móc trawić : Duspatalin i nic wiecej . A za to
                          przparaty.elektrolizujące nawadniające, mineralizujące a także
                          wzmacniające i utleniające komórki .
                          Przekonałam sie do Vilca Cory / Koci pazór /w proszku i dodaję po 3
                          gramy na wrzątek i piję 3 razy dziennie . Biorę ją już od 3
                          miesięcy . Propolis i mód do herbaty zielonej też jest idealny no i
                          w razie bólu Myalgan / bo przecież to środek z liści winogron i
                          stokrotek/ wiec naaturalny i piję dużo soków ale nie kwaśnych i nie
                          za dużo wit.c .ale inne pożywne no i uzupełniam mikroelementy w
                          tabletkach musujących rozpuszczalnych Litrosal i witaminy
                          rozpuszczalne na razie też w tabletkach rozpuszczalnych bo zima i
                          mało mamy świżych witamin. Wię wit B2 , Magnez Potas, Fosfor, /wtedy
                          mniej bolą mięsnie,/ i Wapń.
                          Oczywiście jem banany rodzynki, suszone śliwki iinne owoce w suszu.
                          A pieczywko tylko białe i nie za dużo jedzenia ale trochę częściej .
                          No zobaczymy jak długo i czy wytrzymam bez chemmi. Chciałabym sie
                          do końca pozbyć toksyn z organizmu bo one też mogą powodować utraty
                          przytomności bo organizm pzrytruty - tak myślę.
                          No zobaczymy
                          pozdrawiam i zachęcam do podobnych sposobów samoleczenia wraz z
                          delikatnym ruchem np. joga
                          pozdr.
                          bonia
                          • Witam Boncię! Bardzo interesują mnie te nasiona żyworódki gdybyś mogła mi je mi
                            wysłać byłabym wdzięczna.Na wiosnę byłam na 2 tygodniowym turnusie leczenia
                            postem,coś wspaniałego, kompletna odnowa.Pozdrawiam
    • Witam,nie wiedziałam,że cierpię na te chorobę ,rozpoznałam ją dzięki Waszym
      linkom na forum.Leczę sie sama,wczesniej zrozumiałam ,że leki p/bólowe nie
      pomagają.Mnie przede wszystkim nękają bóle głowy non-stop z szumem.Pozostałe
      bóle krążą.Chodziłam na akupunkturę bezbolesną.Obecnie sama ją stosuję kupiłam
      elektro-akupunkter INFELMARK,jak miejsce boli to przykładam elektrostymulator i
      pomaga w bólach.Tylko z bólem głowy jest problem ,bo jest on nieokiełzany.Pozdrawiam
      • Chciałam jeszcze dodać ,że od czasu jak używam maty ozonowej do kąpieli
        pozbyłam się uczucia zimna.Marzłam w zimie i nawet w lecie ,nogi miałam zawsze
        zimne ,wełniane skarpetki i kapcie góralskie nie pomagały.Ozon działa.
        • no może może ? z ta mata .
          Ale ja dostałam potwierdzenie na własnym przykładzie co pisałam
          wcześniej ,że jednak i ból i niektore nasze dolegliwosci nawet
          utraty przytomnosci mogą być pzryczyną naszego zdenerwowania , leku
          przed chorobą i strachu. Wszystko tworzy sie w mózgu i moim zdaniem
          różne nasze objawy sa PSYCHSOMATYCZNE jeżeli wiekszość badań nie
          potwierdz poważnych zmian i niepokojących synptomów poważnych chorób.
          Owszem warto kontrolować objawy badaniami ale gdy nie da sie czegoś
          zdiagnozować trzeba szukać w naszej podświadomości. Przecież
          wiekszość z nas ma za sobą bardzo poważne przeżycie na skraju
          załamania psychicznego i wywałany stres ciągnie za sobą naszą
          przeszłość jak zły sen.
          Trudno nam psychicznie sie tego pozbyć i nie dajemy sobie z tym rady
          co osłabia odporność organizmu i jest on wtedy " latwym kąskiem dla
          wielu chorób" a po drodze słaba psychika rodzi naszym umyśle bolesne
          objawy które na prawde są i bardzo cierpimy.
          Powiecie że łatwo mimówić - nie?
          Ale sama to przeżywam i dziele sie z wami moimi spostrzeże4niami ,
          że CZASAMI SAMI SIE NAKRECAMY W KIERUNKU RÓZNYCH OBJAWÓW nie mając
          po badaniach żadnych synptómów chorób których sie boimy.To nie obłed
          to życie i nawe jelito drażliwe to nie choroba jelit tylko stres
          powodujący tak duże skurcze jelit aż ból i problemy z wypróżnianiem
          lub biegunki . Im wiecej nerwów i stresu tym wiecej bólu itd. Owszem
          jeśli jest jakaś diagnoza potwierdzona u różnych lekarzy to trzeba
          leczyć , ale mądrze nie dać sie zatruć lekami tylko próbować jak
          najwiecewj kożystać z natury.
          A reszta to WIARA że będzie lepiuej i inni mają gożej

          Pozdrawiam

          --
          bonia
          • Witam,imponujące jest to ,że posiadasz tyle wiadomości.Tylko myślę , nie że nie
            każdy przeżywa traumę która mu rujnuje zdrowie.W moim przypadku to chyba system
            nerwowy.Jestem nadpobudliwa i "zakręcona".Nie potrafię sie zrelaksować ,ciągle w
            mojej głowie pełno pomysłów ,pomysł goni pomysł i jestem przez to ciągle
            zmęczona Nie wiem jak się wyciszyć.Byłam dzisiaj u mojej lekarki,która
            potwierdziła moją diagnozę,że to co mnie nęka to fibromialigię.Wybieram się na
            neurologię do szpitala na badania ,ciekawa jestem co wymyślą i czy mi
            pomogą.Pozdrawiam
            • Napisz o swoich doświadczeniach ze szpitala.
              Pietruszkę , przycięty korzeń z odrobiną natki sadzę gęsto jadna
              koło drugiej w doniczce i przysypuję ziemią. Stoi to na oknie w
              kuchni i mam cały czas świeżą natkę, której tez używam b.
              dużo.Podobno oprócz utlenowania zawiera b. dużo wit C. Stosuję też
              żyworódkę w postaci nalewki na swoje obolałe stopy i golenie oraz
              kolana. Jest lepiej. Zaczęłam przykładać liść żyworódki (bez blonki
              wierzchniej) na popękane opuszki palców i widzę konkretne efekty,
              toteż na prawdę polecam.Zużyłam liście na nalewkę ale rosną mi
              następne szczepki i niedługo mogą mieć na końcach liści zalążki,
              które po oderwaniu sie szybko się przyjmują i wystarczy je sypnąć na
              ziemię lekko przysypać, a kazda sie przyjmie.
              Jak tylko będą te zalążki służę pomocą w rozmnażaniu cudownej
              żyworódki.
              • Witam,
                Z uwaga przeczytalem caly dlugi watek o SAMOLECZENIU i z racji
                mojego zainteresowania tematem roznych chorob definiowanych jako
                nieuleczalne lub takich, których przyczyny nie sa znane pozwole
                sobie napisac tych kilka slow, aby zainspirowac niektórych z Was do
                poszukiwan takiego rozwiazania, które wreszcie przyniesie Wam ulgę.

                Wracajac do glownej mysli… Czytajac ten watek zauwazylem ze
                wiekszosc z Was traktuje SAMOLECZENIE jako terapię ziołami, dietę
                czy wciąż naukowe choć alternatywne metody (krioterapia, masaż,
                akupunktura itp.). Chciałbym zwrocic Wasza uwage na pewne
                zagadnienia, które w moich ‘badaniach’ (na wlasne potrzeby) maja
                wpolny mianownik. Jednak żeby zaakceptowac istnienie takich przyczyn
                trzeba prawdopodobnie zaakceptowac ze istnieje cos wiecej niż tylko
                nauka akademicka. Wiele z Was ma bole wraz z depresja. Pojdzmy tym
                watkiem. Skoro depresja definiowana jest jako choroba duszy to być
                może inne choroby tez maja taka sama przyczyne? Oczywiście w takim
                przypadku akademicko trzebaby polezec iles tam godzin na kozetce w
                towarzystwie kogos kto odbyl odpowiednie studia, ale istnieje na
                swiecie cale multum swiadectw mowiacych o ludziach którzy wychodzili
                z opresji chorobowych – również nieuleczalnych - wlasnie dzieki
                pewnym technikom, które w moim rozumieniu nalezaloby nazywac wlasnie
                SAMOLECZENIEM.
                Ponizej podaje liste ‘technik’ które ulatwia Wam poszukiwania jeśli
                naprawde ich szukacie. Lista dotyczy naprawde roznorodnych dziedzin
                i technik, ale kazda z nich zawiera mniejsza lub wieksza czesc
                (każdy ma inna przyczyne) problemow, które moim skromnym zdaniem
                przyczyniaja się do fibro. Ja nie namawiam na natychmiastowe i slepe
                stosowanie ktorejkolwiek z technik. Namawiam raczej na szersze
                spojrzenie na zagadnienie, poczytanie relacji ludzi którym się
                udalo, a kiedy przyjdzie gotowosc na zdrowie na wybranie tego co
                podpowiada wlasne wnetrze. Czesc oddzialywuje odbudowujac energetyke
                czlowieka (oczywiście jeśli ktos wierzy ze takowa wogole istnieje –
                może warto zastanowic się dlaczego caly buddyzm z miliardami ludzi
                go praktykujacych twierdzi od tysiecy lat ze jest cos wiecej niż
                cialo) i tym samym zainicjowanie samouzdrawiania, czesc zas dotyczy
                glebin duszy i likwidacji blokad w niej tkwiacych. Gotowi? Voila:

                Radykalne wybaczanie
                Chi-Kung
                Joga
                Akupresura
                Reiki
                Bioenergoterapia
                Chińska medycyna
                Metoda Hellingera
                Regresing
                Rebirthing

                Moznaby by pewnie jeszcze wiele wymienic ale 10 na poczatek w
                zupelnosci wystarczy ;) Pierwsze 7 z nich możecie praktykowac
                zupelnie samodzielnie (choc po przeszkoleniu) co sprawia, ze nie
                trzeba placic astronomicznych pieniedzy za dosc dluga terapie. No i
                wracamy do slowa klucza czyli SAMOLECZENIE. W wielu przypadkach
                można to ‘robic’ siedzac przed telewizorem i ogladajac serial… ;)

                Napisze tez 2 slowa o zioloterapii i diecie bo widze ze sa
                najpopularniejsze i ‘akceptowalne’. Z listy 10 metod podanych
                powyzej diete i ziola potraktowalbym jako najtrudniejsze. Sam często
                je polecam, ale to jest naprawde trudne… Z produktami spozywczymi
                jest generalnie tak, ze albo ‘truja’ organizm albo ‘lecza’ w
                zaleznosci od tego na co jest aktualne zapotrzebowanie organizmu.
                Tak wiec to samo ziółko czy zdrowa marcheweczka w poniedziałek jest
                lekiem, ale we wtorek już może być ‘trucizną’, ktora przeszkadza w
                trawieniu. I w tym jest wlasnie problem. Oczywiscie jesli cos sie
                stosuje i pomaga nalezy kontynuowac :) Polecam jednak casus kobiet w
                ciazy kiedy ich podswiadomosc podpowiada a wrecz nakazuje realizacje
                najdziwniejszych pomyslowy na jedzenie np. sledzie z miodem w srodku
                nocy, ale wlasnie dlatego ze bedac w stanie blogoslawionym ich
                organizm tego potrzebuje i się domaga, a ze intuicja w ciazy jest
                wyjatkowa to mezowie w srodku nocy sa zmuszani do zaspokajania
                takich potrzeb… ;))) Jeśli ktos jednak chce drazyc ten temat to
                polecam chińską medycynę jako najbliższą temu tematowi.
                Pozdrowienia i trzymam kciuki :)
                Piotr

                --
                • Witam,
                  Zgadzam się z Piotrem w zupelności.Nalezy jednak pamiętać,ze bardzo trudno
                  znaleśc odpowiednią dla siebie metodę i działanie z wielu powodów.Człowiek
                  umęczony chorobą,niejednokrotnie niezrozumiany,pozostawiony samemu
                  sobie,zagubiony,zawstydzony,pogubiony w tym wszystkim,nie jest w stanie z
                  właściwą wiarą podejść do tego racjonalnie.W duzej mierze powodowane jest to
                  czynnikami zewnętrznymi,niejednokrotnie finansowymi(dieta,gabinety med.rownież
                  niekonwencjonalnej),brak dobrych diagnostyków i ich szczere,profesjonalne
                  podejscie do chorego.Któż z nas nie oddałby ostatniego grosza,by przywrócić
                  zdrowie naszych bliskich czy nas samych.I czy jest ktoś,kto może powiedzieć,ze
                  nie wyrzucił pieniędzy w błoto,bo poddal się
                  nieuczciwemu,niekompetentnemu"manipulatowowi"To jest jeden z wielu
                  czynników,które przyczyniają się do"krwawienia naszej duszy"
                  Zgadzam się,z@bońcią,z Piotrem wielu innymi...,że żródlem w i e l u chorób
                  jest"dusza" Powiedzenie"w zdrowym ciele zdrowy duch"(w moim np przypadku
                  nieprawdzwe-sportsmenka)jest na wyrost i odwrotnie.
                  W życiu każdego z nas następuje również jakiś czynnik wewnętrzny,który tylko
                  czycha by zmierzyć się z nami w nierównej walce.Bo czyż nie jest tak,ze kazdy z
                  nas ma inny rodzaj psychiki-duszy,by podiąc równą walkę? Nie!Jesteśmy
                  rózni,inni.I tak powstają rysy,pęknięcia,niekiedy ogromne"dziury"w naszej
                  duszy,z którym organizm sam nie moze sobie poradzić,zwalczyć a my-nasza psyche w
                  tym nie ulatwia!
                  Moi Drodzy,przeszlam wszystkie etapy,symptomy tej
                  dziwnej,nieokreślonej,podstępnej,nieuchwytnej,tajemniczej choroby zwanej
                  fibro,która zmusila mnie do rezygnacji z uprawiania mojego ukochanego
                  sportu,również z wykonywania mojego zawodu(dramat),ale nie poddałam się!Mocno
                  tkwię tu i teraz,bogadsza o doświadczenia minionego czasu i wiem,ze wiele zależy
                  od nas samych."Człowieku lecz się sam"jest jak najbardziej aktualne i
                  prawdziwe!!!Nawet kiedy okaże sie,ze mam inną chorobę(może być!bolerka i te inne
                  dziady)jestem silniejsza o doswiadczenia!
                  W walce z chorobą b.wazne jest wsparcie i zrozumienie bliskich,ale nawet jesli
                  tego nie ma(wiem coś o tym)to i tak musi sie"chciec"-choć to boli
                  podwójnie-szukać również alternatywnych rozwiązań i je stosować.I nie dajcie
                  sobie wmawiać,ze te nasze dolegliwosci to choroba psyche a w większości
                  psycho-leki,powodują więcej złego!
                  Maria
                  • Witam cie Piotrze w tym watku. I z wielka radoscia przeczytałam twój punkt
                    widzenia . Zgadzam sie z toba w wielu sprawach i mam nadzieje że odwiedziłes nas
                    nie przypadkowo i pociagniesz ten temat w tym watku. w moim długoletnim
                    doswiadczeniu z choroba przeszłam wiele " metamorfoz" swojej psychiki i to moze
                    uratowało mnie przed choroba psychiczna . Ale tez wiem jak mi trudno było
                    pracowac nad soba w okresie poczatkowym choroby ale Wiara Nadzieja i Miłośc mimo
                    wszystko pomogły mi zaglądnąc w głąb mojej własnej psychiki. Miałam tez
                    gwałtowne nawroty złych nastrojów i depresji i dopiero zrozumiałam że "radykalne
                    wybaczanie" własnie miało najwiekszy wpływ na poprawe mojej psychiki i podejscia
                    do zycia i siebie. Były okresy poczatkowe choroby gdy szukałam przyczyny w
                    innych " dlaczego ja jestem chora?" a potem w sobie" poczucie winy i ciagłe
                    zadawanie sobie pytań- dlaczego?"I to był najgorszy okres choroby gdy
                    przygnieciona poczuciem winy a takze obwiniajaca wiele osób w okół siebie za ten
                    stan nie widziałam światła przed soba tylko ciemno szaro smutno i żle. Teraz
                    wiem że po drodze zostawiłam wine swoja i cudza i WYBACZYłAM najgorsze uczynki
                    ludziom którzy mnie skrzywdzili i wybaczyłam sobie ,że przeciez nie ponosze winy
                    za to ze to mnie dotknęło i że przez okres choroby dzieci nie miały matki a mąż
                    żony.Wiem że to nie jest proste i mogę z pełna swiadomościa to powiedziec moim
                    przyjaciołom cierpiacym na tym forum,że tylko konsekwentna " droga przez mękę"
                    a inaczej walka ze swoimi słabosciami i niemocą może nas uratowac przed nami
                    samymi.Jak to Maria napisała
                    <... umęczony chorobą,niejednokrotnie niezrozumiany,pozostawiony samemu
                    > sobie,zagubiony,zawstydzony,pogubiony w tym wszystkim,nie jest w stanie z
                    > właściwą wiarą podejść do tego racjonalnie...> też wiem że to trudne ale ja
                    jestem tego zywym przykladem że można i ze to daje rezultaty, Nasza psychika
                    odpowiada wszystkiemu co sie dzieje z organizmem i ma olbrzymi wpływ na
                    zdrowienie i odzyskanie równowagi w naszym schorowanym ciele. Ale trzeba byc
                    bardzo upartym. Ja tez musiałam duzo przejśc by zrozumiec skąd sie bierze ból
                    fizyczny. Jeszcze nie do końca sobie z tym radze ale moje pragnienie życia i
                    powrotu do upragnionego zawodu i czynnego życia jest silniejsze od choroby. Moze
                    sportowcem juz nie będe ale wiem że byłam i cos osiągnełam ale teraz myśle że
                    mogę jeszcze cos innego osiagnąc ,czego? może jeszcze w tej chwili nie wiem ,ale
                    mam to przed soba - ale czuje że to ode mnie zależy.
                    Teraz uważam że samoleczenie ma sens i poparte zdrową żywnościa -zgodnie z
                    natura i instynktem , przynosi wiecej niz sie spodziewałam.
                    pozdrawiam

                    --
                    bonia
                    • A ja nie spodziewałam sie,że stosowanie czosnku może tak radykalnie
                      pomóc w walce z bólami mięśni i stawów.
                      Biorę czosnek w tabl już długo i czuję się coraz lepiej nie znając
                      przyczyny poprawy.W końcu uznałam,że dosyć tego czosnku i
                      odstawiłam. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaczęłam odczuwać znowu
                      mrowienia, drżenia i błyskawice w nogach. Wróciłam do czosnku i
                      wszystko ucichło. Nie wiem, może się mylę, bo biorę różne leki ale
                      wydaje mi się ,że ten czosnek jest bardzo pomocny w likwidacji tych
                      doznań.
                      • jolu . Powiedz jak polubic ten czosnek bo mi jakos nie podchodzi.
                        pozdr

                        --
                        bonia
                        • boncia1 napisała:

                          > jolu . Powiedz jak polubic ten czosnek bo mi jakos nie podchodzi.
                          > pozdr
                          >
                          =====================================================================
                          bonciu ja juz przeczytalam to ci jako pierwsza odpisze
                          czosnek mozna kupic w tabletkach
                          jola to w watku pisze
                          nie koniecznie musisz zajadac sie zabkami
                          chociaz ja uwielbiam czosnek w kazdej postaci to mi to nie sprawia
                          roznicy
                          w miesku
                          w salatkach
                          zupkach
                          no wlasciwie we wszystkim oczywiscie nie razem ze slodyczami bo to
                          by byla lekka przesada
                          chociaz kobiety w ciazy jedza sledziki ze slodyczami to i to chyba
                          by mnie nie zrazilo
                          ale narazie wystarcza mi w slonych potrawach
                          warto sprobowac ten czosnek naprawde dziala cuda ale nie tam przy
                          okazji
                          trzeba jesc regularnie
                          pozdrawiam
                          zdrowka
                          an

                          --
                          mamy jesień...
                          po nowym roku bede juz zdrowa...
    • Ja wierzę,bo mnie pomogła AKUPUNKTURA.Nie muszę wyzdrowieć,ale
      przynajmniej czuję się o 50% lepiej. Czasami proste zabiegi są
      lepsze od leków.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.