Dodaj do ulubionych

Zielona Białołęka - czy oddzielna dzielnica?

28.10.10, 15:54
Witam,

Co jakiś czas powraca, zapewne na kolejnej fali frustracji i bezsilności, kwestia samodzielności Zielonej Białołęki. Dawno temu sam o tym mówiłem, trochę żartem, a trochę serio. Zbliżają się wybory samorządowe, będą nowe (albo stare...) władze i może warto skorzystać z tej okazji, by o temacie podyskutować. Dla rozwiania wątpliwości wyjaśniam, że decyzję o podziale Warszawy na dzielnice podejmuje Rada Warszawy, podaję przepis ustawy o ustroju m.st. Warszawy:

Art. 5. 1. W m.st. Warszawie utworzenie jednostek pomocniczych - dzielnic m.st. Warszawy, zwanych dalej „dzielnicami”, jest obowiązkowe.
2. Rada m.st. Warszawy, w drodze uchwały, po przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami lub z ich inicjatywy tworzy, łączy, dzieli i znosi jednostki pomocnicze. Przepis art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 i z 2002 r. Nr 23, poz. 220) stosuje się odpowiednio.
3. Zmiany, o których mowa w ust. 2, następują z dniem 1 stycznia, a w roku, w którym odbywają się wybory do rad gmin, mogą następować z dniem wyborów.
4. Statut dzielnicy nadany przez Radę m.st. Warszawy określa nazwę dzielnicy, jej granice, zadania i kompetencje oraz zasady i tryb funkcjonowania jej organów.

Pytania:

Czy warto podejmować starania, aby Zielona Białołęka stała się (za jakiś czas) samodzielną dzielnicą? Gdy tworzono poprzedni ustrój Warszawy (z gminami zamiast obecnych dzielnic), w Gminie Białołęka mieszkało mniej więcej tylu mieszkańców, co obecnie na terenie Zielonej.

Co może dać nam samodzielność, jakie mogą być plusy i minusy?

I co jeszcze Wam się nasunie...

Czekam na Wasze przemyślenia
Robert Kamionowski
Tekst linka
Edytor zaawansowany
  • grodziskie111 29.10.10, 09:28
    Mnie się pomysł podoba, i o ile sądzę że w tej chwili jest to hasło wyborcze, to uważam że może przyciągnąć wielu sfrustrowanych mnieszkańców ZB i być może wpłynąć na wielkorządców zza rzeki by nas zauważali (ciekawe że w projekcie studium uwarunkowań rozwoju przestrzennego uchwalonym na radzie 7.10.2010 o ZB jest prawie w ogóle a jeżeli to tylko że pozwala się na budowę wysokich osiedli!!).
    Dla mnie problem z kasą - z czego mogłaby się utrzymywać nowa dzielnica?
  • varsava 29.10.10, 11:13
    Robert, uważam, że jest to jakiś pomysł.

    Myślę, że powinieneś przygotować plan działań zmierzających do stworzenia oddzielnej dzielnicy. Nawet, jeśli się nie uda, sprawi to, że nasz głos będzie lepiej słyszany.

    Spróbuj coś skrobnąć - w punktach, co należy zrobić, jakie są kolejne etapy Twojego planu.
  • piojawor 29.10.10, 12:48
    Ważniejsza i bardziej realna jest faktyczna reforma funkcjonowania Rad Osiedli.

    Z mojego programu

    Tekst linka

    Jako aktywny członek Stowarzyszenia „Moja Białołęka” i uczestnik wielu internetowych forów dyskusyjnych wiem, że prawdziwa wiedza o rzeczywistych problemach i potrzebach mieszkańców powinna pochodzić, w jak największym stopniu, bezpośrednio od nich samych.

    Dlatego już na początku nowej kadencji zamierzam podjąć działania zmierzającego do reformy systemu Rad Osiedli. Obecnie na Białołęce mamy formalnie 23 rady osiedli i 3 sołectwa z sołtysami na czele. Lista tych jednostek, wraz z ich przedstawicielami, znajduje się na stronie urzędu Białołęka.

    Uważam, że nowe Rady Osiedla powinny spełniać rolę faktycznych jednostek pomocniczych dla Dzielnicy. Uchwalony w kończącej się kadencji statut m.st. Warszawy stwierdza, że jednostki pomocnicze niższego rzędu w dzielnicy może tworzyć rada dzielnicy z inicjatywy własnej lub na wniosek, co najmniej 5 procent mieszkańców uprawnionych do głosowania, zamieszkałych na terenie projektowanej jednostki.

    Należy dokonać nowego podziału terytorialnego Białołęki, uwzględniającego powstanie nowej zabudowy jedno i wielorodzinnej. Wystarczy zauważyć, że obecna struktura nie odzwierciedla powstania np. osiedli Derby i Regaty na terenie, których widnieją nadal formalnie sołectwa.

    Chciałbym aby przedstawiciele wspólnot mieszkaniowych i stowarzyszeń lokalnych stali się aktywnymi działaczami zreformowanych rad osiedli. Uważam że nowe rady osiedli powinny mieć realne uprawnienia pomocnicze oraz kadencyjność wyboru przedstawicieli. Powinien być to rzeczywisty podmiot konsultacyjny dla zarządu i rady dzielnicy, jak i samych radnych.

    --
    Piotr Jaworski
    www.piotrjaworski.waw.pl
    Okręg nr 4 Platforma Obywatelska
  • robe.rt.k 29.10.10, 19:17
    Witam,

    Varsava - być może to teraz może być traktowane jako program wyborczy, ale ja od dawna - może pamiętasz nasze dawne burze mózgów - głosiłem hasła "niepodległej Zielonej". Obecny ustrój Warszawy jest fatalny, jego cel i charakter jest wybitnie centralistyczny, nie ma to wiele wspólnego z samorządnością terytorialną. Warszawa powinna być metropolitalnym związkiem gmin-dzielnic, o skonkretyzowanych i silnych kompetencjach tak dzielnic (w zakresie lokalnym), jak i miasta - w zakresie ponadlokalnym-ogólnomiejskim. Wtedy o budowie chodnika nie musiałaby decydować rada miasta (tu: Rada Warszawy), tylko gmina wydawałaby na określone przez siebie potrzeby i priorytety środki należne jej "z urzędu". Pozostałe środki służyłyby realizacji celów miejskich, jak ulice ponadlokalne, bezpieczeństwo, oświata (na określonych poziomach). Byłby to system odpowiadający obecnemu podziałowi samorządu terytorialnego na gminny i powiatowy, z odpowiednimi kompetencjami. A skąd pieniądze? Z tego samego źródła, co całe finanse miasta, tylko podział pierwotny źródeł finansowania byłby inny.

    Teraz jest tak, że władza centralna (prezydent i rada Warszawy) w istocie ubezwłasnowolniły dzielnice, które są tylko jednostkami pomocniczymi. Tak stanowi ustawa o ustroju Warszawy, ale to są zapisy ogólne, a praktyka ich wcielenia w życie jest całkowicie odmienna. Nic nie stoi prawnie na przeszkodzie, aby prezydent i rada miasta "poluzowały" dzielnicom w ich kompetencjach, może warto zrewidować statut Warszawy i statutu dzielnic. A jak jest ze statutami, mieliśmy świetny przykład rok temu, podczas konsultacji społecznych nad projektem statutu Białołęki. JEDYNYM podmiotem, który zebrał i zgłosił uwagi, była Moja Białołęka. Spędziłem naprawdę trochę czasu nad tym opracowaniem, a potem rada dzielnicy nawet nie omówiła tych uwag. (Piotrze, proszę, nie komentuj teraz tamtych wydarzeń, bo naprawdę już nie warto).

    Co do programu Piotra, to byłoby to może jakieś rozwiązanie, gdyby właśnie dzielnice posiadały swoje określone mocne kompetencje. Ale tak, jak jest teraz, nie ma to wielkiego sensu, bo tylko pozornie sprawi (wrażenie), że będzie wiele ciał niby-doradczych, a wcale nie decyzyjnych. Wystarczy spojrzeć do statutu Białołęki, co mogą rady osiedli.... W praktyce NIC. A jeśli się tam znajdą klakierzy władzy, to będą tylko legitymizować poczynania władz. Sorry, ale nie wierzę w moc sprawczą czy bycie "rzeczywistym podmiotem konsultacyjnym dla zarządu i rady dzielnicy, jak i samych radnych", jak piszesz w programie. Takimi podmiotami są w sposób naturalny NGO.

    A co do możliwości realnych, by ZB została oddzielną dzielnicą, wystarczy spojrzeć na przykłady Białołęki i Wilanowa z okresu, gdy tworzony był poprzedni ustrój W-wy, czyli gminy wraz z gminą Centrum. Z 40-tysięczną liczbą mieszkańców stać nas na to, na przeszkodzie mogą jedynie stanąć zaniedbania w rozwoju funkcji miejskich na ZB, ale po to właśnie moim zdaniem potrzebne byłoby oddzielenie tej dzielnicy. I inna sprawa, problemy Tarchomina i Nowodworów są krańcowo odmienne od ZB czy Choszczówki albo Białołęki Dworskiej. finansowanie nowej dzielnicy odbywa się tak samo, jak dzielnic istniejących, ale MUSI zostać wyraźnie określone, że każda dzielnica będzie dysponować swoim nienaruszalnym, należnym jej budżetem.

    To na razie tyle, nie w ramach programów wyborczych, ale poważnej dyskusji, jaka chcę rozpocząć, o reformie Warszawy. Obecna władza boi się zmian, bo naruszałyby status quo, tak świetnie odpowiadający strukturom politycznym, a niekoniecznie mieszkańcom.

    Pozdrawiam i czekam na dalsze komentarze. Nie obrażam się oczywiście za krytyczne, ale czekam na rzeczowe.

    Robert


  • robe.rt.k 29.10.10, 19:19
    Przepraszam, co do programu wyborczego to oczywiście głos grodziskie111, a nie varsavy.
  • bialoleka.jest.jedna 02.11.10, 16:22
    Zdecydowanie zgadzamy się z Robertem. Żadne Rady Osiedli i inne polityczne przybudówki nie rozwiążą problemu braku komunikacji między mieszkańcami a władzami dzielnicy. Ustawowym zadaniem Radnych jest reprezentowanie mieszkańców!
    - Czyżby dzielnicowi radni czuli się pomazańcami bożymi, z którymi prawo kontaktowania się powinien mieć nie bezpośrednio "prosty lud" a pośrednicy w postaci "osiedlowych radnych"?
    - Czyżby radni po ogłoszeniu wyników wyborów zapomnieli, kto im dał mandat i po co?
    - Po co tworzyć kolejne stopnie administracyjne rozmywające odpowiedzialność?

    Wystarczy słuchać mieszkańców, spotykać się z nimi, zbierać informacje. Jeśli radna/radny chce zrobić coś dla mieszkańców okręgu, który go wybrał, znajdzie mnóstwo możliwości, by się dowiedzieć, co jest im potrzebne. Żyjemy w XXI wieku!
    O NGO nawet nie wspominam, bo to jest oczywiste. Głównie chyba dla NGO.

    Radnym powinno się co jakiś czas przypominać, że są radnymi dzielnicy, ewent. miasta, a nie europosłami i że wybrało ich np. 300 wyborców, a nie 50.000 osób.


    --
    Społeczna Inicjatywa na rzecz
    Zrównoważonego Rozwoju Białołęki
    "Białołęka Jest Jedna"
  • jogger007 29.10.10, 21:38
    Panie Piotrze! Czniam to czy mój przedstawiciel to sołtys czy rada osiedla. Ważne jest zaangażowanie, kompetencje i możliwości dzałania oraz skłonność władz miejscowych do nadstawiania ucha na uwagi naszych reprezentantów. Tymczasem praktyka na ZB jest zupełnie inna. Ze 3 lata temu rozmawiałem ze swoim "sołtysem" i czego się dowiedziałem? Władze dzielnicy nie informują ani nie konsultują z nim żadnych spraw dotyczących naszego terenu. Co więcej nawet nie jest powiadamiany gdy jakieś istotne dla nas sprawy stają na posiedzeniach rady dzielnicy. można oczywiście powiedzieć, że to wina sołtysa bo wykazuje brak zaangażowania jest za mało aktywny i operatywny. To fakt, ale: mój przedstawiciel został wybrany z 10 lat temu i od tego czasu "wisi" sobie na stronce dzielnicy chociaż od dłuższego czasu wcale nie chce. Wybór sołtysa władze potwierdziły, klepneły i zapisały w annałach. I to na tyle. Od dobrych 10 lat nie odbyły się zadne nowe wybory - władzom dzielnicy odpowiada status quo bo formalnie wszystko jest OK, a w praktyce mogą robić co chcą. No i robią!
    robe.rt.k.:
    Im władze dzielnicy bliżej nas tym lepiej! Dlatego byłbym oczywiście za nową dzielnicą bo zarówno obszarowo jak - w tej już chwili i pod względem liczby ludności - wcale nie jesteśmy mniejsi od innych dzielnic np. Bielan ale sprawa ze względu na obowiązujące przepisy jest chyba nie do przeprowadzenia. Tak naprawdę widziałbym tylko jedną możliwość - zacytuję z Twojego posta: "Rada m.st. Warszawy, w drodze uchwały, po przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami lub z ich inicjatywy tworzy, łączy, dzieli i znosi jednostki pomocnicze. Przepis art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 i z 2002 r. Nr 23, poz. 220) stosuje się odpowiednio."
    Co trzeba zrobić (ile głosów zdobyć) żeby można było sprawę popchnąć? Chyba na inne rozwiązania nie ma co liczyć.
  • tarantula01 04.11.10, 13:07
    Należy wnieść odpowiednią uchwałę pod obrady Rady Warszawy:
    Rozdział III statutu, par. 29:
    bip.warszawa.pl/Menu_podmiotowe/Warszawa/statut.htm#Rozdzia%C5%82_III
    "Z inicjatywą podjęcia uchwały lub stanowiska mogą wystąpić:
    1. Przewodniczący Rady Miasta;
    (...)
    6. grupa co najmniej 15 tys. osób posiadających czynne prawo wyborcze do organów Miasta, na zasadach i w trybie określonych przez Radę Miasta.

    --
    Pozdrawiam
    www.radny.com.pl
    Wojciech Tumasz (Wspólnota Samorządowa, okręg nr 3)
    Strona internetowa SISKOM
  • varsava 08.11.10, 11:08
    Robert, to jak, zabierasz się do tego? Myślę, że sporo osób Cię poprze w tych działaniach.
  • hydrat 29.10.10, 22:17
    Z.B. powinna być oddzielną dzielnicą, nie ma żadnych wspólnych interesów np. z Tarchominem.
    Szkoda że temat wrócił dopiero w obliczu wyborów, po 4 latach.
  • rayker 29.10.10, 22:45
    To jest bardzo dobry pomysł, jednak to miasto trzyma kase.
    Aby mieć świadomość jak niewiele zależy od radnych dzielnicy kilka liczb.

    Najpierw skalujemy aparat pojęciowy - jedna szkoła to koszt kilkanaście do 20 milionów, remont dachu na Polonezie - 9 mln, remont TT 868 mln PLN.

    Budżet dzielnicy Bialoleka na rok 2010 wynosi 208,6 mln PLN, z czego 165,6 mln to jest DOTACJA Z MIASTA.
    I teraz uwaga. Z czego pochodzi te okolo 43 mln zlotych własnego budzetu dzielnicy:
    Cytat za wikipedią:
    " * 100% wpływów, z obszaru dzielnicy, z tytułu:
    a) podatku od nieruchomości,
    b) podatku od środków transportowych,
    c) podatku od posiadania psów,
    d) podatku rolnego,
    e) podatku leśnego,
    f) opłat lokalnych uiszczanych na podstawie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych;

    * 70% wpływów z majątku m.st. Warszawy znajdującego się na obszarze dzielnicy, który przed dniem wejścia w życie ustawy, był własnością gmin warszawskich,
    * 100% wpływów z innych dochodów m.st. Warszawy pozyskiwanych przez dzielnicę w wyniku realizacji zadań statutowych dzielnicy."

    Cały więc PIT, CIT idą do miasta i potem dopiero wracają jako DOTACJA.

    W tym kontekście mam poważne dylematy wyborcze, co opisałem dokładnie i bez żartów w poście o dylemacie wyborcy.
    Pamiętajcie 80% budżetu dzielnicy zależy od miasta. Dopiero oddzielenie się od Warszawy przywraca nam kontrolę nad naszymi pieniędzmi smile ale to chyba przesada w drugą stronę.
  • varsava 02.11.10, 11:57
    Moim zdaniem warto próbować. Nawet jeśli się nie uda, to jednak jest jakiś pomysł - no i jeśli zbierze się pod tym kilkanaście tysięcy podpisów, to już byłaby siła. Ale to wymagałoby duuuużego zaangażowania. No i trzeba by to wszystko dobrze przygotować formalnie (to do Roberta).
  • piotrekeke 03.11.10, 13:04
    Co by mogła tak mała dzielnica, z małymi dochodami?
    Stac ją będzie na uchwalenie lub modyfikację chociaz jednego Planu Zagodspodarowania Przestrzennego (nie mówiąc o budowie szkół przedszkoli żłobków miejsc do spędzania czasu, czy rond tu i tam dla usprawnienia ruchu, ścieżkach rowerowych, wykupie działek pod nowe drogi lub poszerzenie istniejących...)

    Ktoby przecież chciał oddać takiej jeszczenie-dzielnicy, wywodzącej się z nazwy "Zielona Białołęka", tereny niezielone na południe od kanału żerańskiego, czyli annopol i obszar na zachód do Modlińskiej - konkretne źródło dochodów w postaci udziałów w CIT?
  • varsava 03.11.10, 13:26
    chciał, nie chciał - przyjmuje się, że ZB to tereny między granicami miasta, TT, torami i Kanałem

    poza tym trzeba realnie założyć, że nie da się stworzyć dzielnicy, ale dużo szumu może mieszkańcom pomóc, a nie zaszkodzić - a to, co proponuje założyciel wątku, jeśli to umiejętnie przeprowadzi, może spowodować dużo szumu
  • robe.rt.k 03.11.10, 15:01
    Witam,

    Dziękuję za to zainteresowanie. Poruszono tu kilka kwestii, do których chciałbym się odnieść.
    Może na razie nie proponujmy kalendarza działań ("mapy drogowej", jak to się ładnie nazywa), bo nie ten czas, lecz warto zastanowić się, co może dać wyodrębnienie z Białołęki mniejszych dzielnic. Ustawa o ustroju Warszawy, w obecnym brzmieniu, mocno niedoskonałym, stanowi o kompetencjach własnych dzielnic:
    "Do zakresu działania dzielnicy należą sprawy lokalne, a w szczególności:
    1) utrzymywanie i eksploatacja gminnych zasobów lokalowych,
    2) utrzymywanie placówek oświaty i wychowania, kultury, pomocy społecznej, rekreacji, sportu i turystyki, w zakresie określonym przez statut miasta i inne uchwały Rady m.st. Warszawy,
    3) zadania związane z ochroną zdrowia, w zakresie określonym przez statut miasta i inne uchwały Rady m.st. Warszawy,
    4) utrzymanie zieleni i dróg o charakterze lokalnym, w zakresie określonym przez statut miasta i inne uchwały Rady m.st. Warszawy,
    5) utrzymywanie i eksploatacja dzielnicowych obiektów administracyjnych,
    6) sprawowanie nadzoru nad jednostkami niższego rzędu utworzonymi na jej obszarze,
    7) podejmowanie we własnym zakresie działań na rzecz zaspokajania zbiorowych potrzeb wspólnoty mieszkańców dzielnicy."

    To są właśnie nasze małe, przyziemne sprawy, którymi mają się zajmować lokalne (dzielnicowe) władze. Pytanie, czy w dzielnicy liczącej ok. 100 tys. jak Białołęka (nikt nie wie, ile naprawdę tu mieszka), czy 250 tys. jak inne dzielnice, można rzetelnie zająć się kwestią bocznej , ale ważnej drogi, w oddalonym zakątku dzielnicy, czy potrzebami oddalonego od ratusza miejsca. Może to po prostu zbyt daleka perspektywa.

    Sprawy w szczególności inwestycji, podlegają kompetencji miasta (Warszawy), które łączy w sobie kompetencje gminy i powiatu. Zatem miasto realizuje połączone zadania 2 szczebli samorządu terytorialnego (gmina, powiat), a dzielnica jedynie fragmenty zadań gminy. To podział na obecne warunki dalece niedoskonały. Moim zdaniem, także jako prawnika, lepszym rozwiązaniem byłby podział kompetencyjny dzielnica-miasto podobny do gmina-powiat. Wtedy dzielnice (jak gminy) byłyby wyposażone we własny budżet, a nie jak obecnie, jedynie w tzw. załączniki dzielnicowe do budżetu miasta.

    Powyższe nie oznacza, że jestem bezkrytycznym zwolennikiem powrotu do poprzedniego ustroju Warszawy z samodzielnymi gminami. Wtedy powiat był oddzielną jednostką samorządową od gmin warszawskich. Ja raczej skłaniałbym się docelowo do ustroju gmin (dawnych dzielnic) i miasta-powiatu pełniącego funkcje metropolitalne. Wtedy podział zadań, kompetencji i pieniędzy byłby czytelniejszy. Ale to wszystko rozważania nie na chwilę obecną.

    Chętnie zainicjuję dalszą dyskusję nie tylko na tym, trochę"niszowym" forum, ale na szerszym, jakoś w Białołęce. Być może okaże się, że generalnie idea podziału dzielnic warszawskich na mniejsze nie ma sensu, bo cośtam... albo przeciwnie, mieszkańcy woleliby więcej mniejszych jednostek, w których bliżej do obywatela i do władzy. Tego nie umiem przewidzieć. Na razie widzę tylko, że w Białołęce ścierają się zupełnie różne interesy i potrzeby mieszkańców różnych rejonów. Najbardziej oczywiście widoczny jest podział na część zabudowaną przeważnie budownictwem wielorodzinnym, generalnie po zachodniej stronie Modlińskiej, i wschodnią z przeważającą (nadal...) zabudową jednorodzinną. Czy jakakolwiek granica miałaby przebiegać na torach, Modlińskiej czy np. kanale Żerańskim, to zupełnie nie na teraz.

    Proszę o podawanie Waszych przykładów dobrych i złych stron dla mniejszych dzielnic, jak Zielona Białołęka.

    pozdrawiam
    Robert Kamionowski
    http://kamionowski.pl
  • g-razyna 11.11.10, 02:04
    hej Panowie jak dla mnie sam pomysł jest super ale...
    Jak sie wydzielimy to nie damy rady finansowo
    - nie ma żadnej infrastruktury społecznej
    - braki w infrastukturze edukacyjnej zatrważające
    - braki i zaniedbania w infrastrukturze drogowej z poprzedniego wieku a do tego struktura
    własnościowa jest na naszą niekorzyść pod miasto podlega tylo głębocka-kąty Grodziskie i Zdziarska. Reszta domaga sie wydatków z kasy dzielnicy.
    - a gdzie są wodociągi i kanalizacja?
    - brak terenów dzielnicowych - zanim wprowadzimy inwestycje do WPI to ANR rozprzeda grunty, bo miastu to "zwisa" - generuje następne potrzeby finansowe
    - nie ma nieruchomości "dzielnicowych" więc nie bedzie też dodatkowych dochodów
    - braki infrastrukturalne i odległość oraz braki komunikacyjne zniechęcają biznes mniejsze dochody
    Pierwsz rzecz, którą należy forsować i przeforsować to zmina sposobu podziału funduszy miejski . Obecny podział zależny jest od liczby mieszkańców nie bierze pod uwagę rzeczywistych potrzeb wynikających z różnych przyczyn, których kumulacja następuje właśnie na ZB:
    - najbardziej dynamiczny rozwój mieszkalnictwa,
    -największe zaniedbania infrastrukturalne
    - największy w Warszawie przyrost naturalny
    Wielkość środków przyznawanych proporcjonalnie do l. mieszkańców powoduje dalsze pogłębianie się przepaści "cywilizacyjnej"

    A swoją drogą to od stycznia 2011 znika chyba obowiązek meldowania - więc pieniądze będą dzielone?
    no to na dziś byłoby na tyle
  • hydrat 11.11.10, 13:57
    Sądzę, że raczej pieniądze z Zielonej Białołęki są wsparciem dla tej drugiej części niż odwrotnie. Działalność gospodarcza tutaj kwitnie. Inna sprawa to fikcyjne meldunki - wystarczy popatrzeć pod szkołami na rejestracje samochodów, ale wtedy nie podnośmy rabanu, że nie ma ulicy czy brakuje oświetlenia.... . Moim zdaniem brakuje odwagi i siły przebicia Na większe pieniądze na infrastrukturę przy obecnym stanie nie mamy co liczyć. Mocniej zurbanizowane części Białołęki zawsze wygrają, bo nie myśli się perspektywicznie tylko zapycha istniejące dziury.
    Pozdrawiam
  • piotrekeke 16.11.10, 11:50
    Może zboczę z tematu głownego ale "mapą drogową" wcale nie ładnie się nazywa szczegółowy plan wskazujący sposób osiągnięcia celu. Plan działań.
  • robe.rt.k 18.11.10, 10:34
    Jasne, że szczegółowy plan, miałem na myśli plan łącznie z harmonogramem czasowym, stąd taki skrót myślowy, ale błędny.
  • jogger007 06.11.10, 20:36
    A mnie się nasunęła się taka idea. Niech no wybudują u nas tą oczyszczalnię, spalarnię i coś tam jeszcze. Jeżeli udałoby się w jakiś sposób przeprowadzić secesję Białołęki od Warszawy to jesteśmy krainą mlekiem i miodem płynącą. Nakładamy na Warszawę opłaty za nieczystości (nie wnikam czy będzie to w formie opłaty "za przerób" czy w postaci podatku np. za inwestycję "uciążliwą" itp) i mamy środki na wszystko. A jak nie podoba się to niech Warszawa zabiera sobie zabawki i inwestuje setki milonów euro gdzie indziej w nową oczyszczalnię. Wiem, wiem, że to mało realne, ale to miło chociażby pomarzyć iż miasto lokując u nas wszelki syf strzeliło sobie samobója smile.
  • varsava 08.11.10, 11:09
    super pomysł smile
  • ostr_street 17.11.10, 17:03
    pomysł nie jest nowy :
    forum.gazeta.pl/forum/w,36264,92247671,92247671,Zielona_Bialoleka_oddzielna_dzielnica.html

    Przetrwał na forum 14 dni w marcu 2009 roku i umarł, pewnie jak wybory się skończą to znów umrze.

    Może i słuszny może nie, trudno mi to ocenić.

    Traktuję ten wątek jako tani chwyt przedwyborczy.

    Pewnie jak poszukać, to by się znalazł paragraf żeby ogłosić Rzeczpospolitą Zieloną Białołękę - Kosowo się udało.
  • robe.rt.k 17.11.10, 17:23
    Witam,

    Znam oczywiście tamte rozważania, wprawdzie nie pisałem nic na tamtym forum, ale w innym gronie dyskutowaliśmy o takich pomysłach jeszcze wcześniej, ok. 2-3 lat temu.

    Związek tego wątku z wyborami istnieje, ale nie taki, o jakim myślisz. W czasie przedwyborczym po prostu wiele osób się uaktywnia i ma ochotę podyskutować o czymś innym, niż opiekunki do dzieci. I o to mi chodziło, a poza tym właśnie nowe władze mogą o ewentualnych zmianach rozstrzygać (bo dotychczasowe nie miały zamiaru się takimi sprawami zajmować), więc czas jest chyba akurat. Wątek umrze (jak każdy), gdy nikt już nie będzie chciał na nim pisać. Teraz też było aktywnych wprawdzie kilka osób, ale ich uwagi są bardzo cenne. Ja się nie deklarowałem na tym wątku nijak politycznie, po prostu mam od lat (parę osób tu piszących i czytających może chyba potwierdzić) takie myśli (jeden z uczestników nazwał je separatystycznymi, ja wolę "samorządowe"). Widzę po tej dyskusji spory potencjał w tym pomyśle (nie tylko zresztą dla Białołęki, ale może i dla innych dzielnic - warto spojrzeć na geografię i demografię Warszawy), ale i wiele obaw, szczególnie o środki budżetowe. Nie kończę go, bo może jeszcze ktoś chciałby zabrać głos, choćby w formie jak referendum - jestem za, jestem przeciw. Za jakiś czas podsumuję wnioski. Ja mogę (i chciałbym) poważnie się do tematu przymierzyć, tak rzeczowo i "naukowo", ale tylko wtedy, gdyby było jakieś poważne zapotrzebowanie mieszkańców, a nie dla ćwiczenia tak sobie. I tyle.

    Pozdrawiam

    Robert
  • bezkompro 17.11.10, 17:27
    Panie Robercie, zapotrzebowanie jest. Proszę działać!
  • ostr_street 17.11.10, 21:59
    robe.rt.k napisał:

    > Witam,
    >
    > Znam oczywiście tamte rozważania, wprawdzie nie pisałem nic na tamtym forum, al
    > e w innym gronie dyskutowaliśmy o takich pomysłach jeszcze wcześniej, ok. 2-3 l
    > at temu.
    >

    Niech Pan przestanie gadać głupoty. Myśli Pan że naród ciemny i to kupi?
  • robe.rt.k 18.11.10, 10:32
    Dziękuję bardzo za przypomnienie tamtego wątku. Chciałbym się w miarę możliwości odnieść do Pana wątpliwości, ale jakie "głupoty" ma Pan na myśli? Czy chodzi Panu o to, że nigdy nie słyszałem o takim pomyśle? To nieprawda, bo słyszałem i naprawdę kilka lat temu o tym m.in. w gronie założycieli Mojej Białołęki rozmawialiśmy. Zresztą, nie chodzi o przeszłość, tylko o dyskusję w rzeczywistości obecnej. A jest taka, jak widzimy, a po wyborach może będzie inna (nieco), albo nie. I dlatego "warto rozmawiać" (wziąłem to w cudzysłów, żeby się nie podszywać pod znany telewizyjny program autorski). Ja nic nie chcę "narodowi" sprzedawać (bo nie mam czego) i nie liczę na żadne "kupowanie", tylko na publiczną (choć w mocno ograniczonym liczebnie gronie czytelników tego forum) dyskusję, namiastkę konsultacji. Rozumiem, jest Pan przeciw i ten głos szanuję i zanotowałem. Czy mógłby Pan jednak podać mi kilka powodów, dla których uważa Pan te rozważania i pomysł za błędny, chciałbym zrobić na koniec bilans "plusów i minusów".

    Z wyrazami szacunku
    Robert Kamionowski
  • varsava 18.11.10, 12:09
    Jest mi dość daleko do obecnego zarządu (a ściślej prezesa, bo np. Natalię Radzką bardzo sobie cenię), ale faktycznie omawialiśmy to i Robert jako współzałożyciel MB też w tym uczestniczył - zanim zaczęliśmy pracować jako formalna grupa.
  • varsava 18.11.10, 12:15
    wymieniłem jej nazwisko, bo kandyduje zdaje się do Rady Dzilnicy z ramienia Gospodarności
  • ostr_street 18.11.10, 22:54
    Chodzi mi o to, że wynik tej dyskusji będzie następujący:
    skończą się wybory,
    i niezależnie od wyników wyborów,
    temat znów umrze na pewien czas.

    Podejmowanie takiego tematu w okresie przedwyborczym uważam za populistyczne działania.
  • jogger007 22.11.10, 21:16
    Osobiście mam nadzieję, że pomimo tego iż nie dostał się Pan do rady to jednak ta sprawa będzie kontynuowana. Moim zdaniem bezwzględnie powinniśmy dążyć nie tylko do wyodrębnienia się jako osobna dzielnica, ale nawet iść w kierunku utworzenia osobnej gminy miejskiej (chyba ten sam stopień trudności jak powstanie nowej dzielnicy) z podłączeniem się do powiatu legionowskiego (bo jest bogaty). Nie boję się bynajmniej o finanse - akurat w kiepskiej sytuacji byłby tylko Tarchomin, który musiałby tylko i wyłącznie liczyć na dotacje z miasta. A ZB? Pomyślcie tylko przez chwilę. Czy którakolwiek z podwarszawskich gmin ma jakieś poważniejsze kłopoty? ZB ma olbrzymi handicap. Akutrat na naszym terenie skupiona jest znaczna część dużych firm płacących spore podatki. Do tego wielkim potencjałem są wolne jeszcze tereny. Właśnie u nas powinny powstawać wszelkiego rodzaju centra rozrywki, kultury i biznesu, siedziby firm. A kasa w znacznej części szłaby do kieszeni gminy. Zresztą jako gmina zawsze można liczyć na dotacje z instytucji centralnych (oświata, zdrowie, sport itp) i oczywiście na fundusze unijne, które można bezpośrednio wykorzystać na miejscu bez obawy, iż HGW położy na nich łapę. Według mnie temat trzeba drążyć - może wystąpić o jakiś grant unijny (z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego???) na opracowanie studium wykonalności i celowości utworzenia nowej gminy. Ponadto za rok wybory. Jakby się skrzyknąć i obiecać poparcie kandydatowi - niezależnie od partii - który zobowiąże się do postawienia sprawy secesji ZB na forum sejmu. Może się nie uda, ale zawsze zwrócimy uwagę na swoją sytuację. Mam nadzieję, ze część dawno nie widzianych na forum osób, które uaktywniły się na czas wyborów znów zacznie się udzielać.
  • varsava 23.11.10, 10:40
    Jogger, mamy pewien pomysł z Raykerem - odezwiemy się na maila.

    --
    Zielona Białołęka na Facebooku
  • robe.rt.k 23.11.10, 11:46
    Witajcie,

    Oczywiste, że nie zamierzam porzucać tej sprawy tylko z tak błahego powodu, że się nie dostałem do rady. Napisałem też w wątku Inicjatywa Białołęka jest Jedna parę spraw. Mysle, że w tym momencie najgorszą sprawą byłoby zaczęcie wbijania klina między obie części dzielnicy tylko dla samego pomysłu, bez prawdziwego rozeznania, zapotrzebowania, konsultacji itd. Świetną myślą jest takie ewentualne studium celowości utworzenia! To mogłoby pokazać czarno na biały, co jest wykonalne, po co i za ile.

    Myślę, że musimy przyjrzeć się prze jakiś (ale krótki) czas, jak wyglądać będzie nowa polityka nowych/starych władz dzielnicy, jaką myśl rządzenia przyniosą. Bo jeśli ma to być prosta kontynuacja tych minionych 4 lat, to ja się wyprowadzam (emigracja wewnętrzna..). Być może tego chciałyby nowe/stare władze, abyśmy się pokłócili między częściami Białołęki, tak oddolnie, a wtedy oni mogliby na tym wygrywać swoje interesy. Tak, jak stało się ze słynnym "przeniesieniem" nieistniejącej szkoły z Nowodworów na Zieloną.

    Więc trzymajmy się teraz razem (czyli solidarnie), a pracujmy też nad ewentualnymi nowymi formułami.

    Jestem otwarty na wszelkie pomysły. Sam też o czymś tam myślę..

    Pozdrawiam
    Robert
  • jogger007 23.11.10, 20:43
    Piszcie na "gazetowy" adres.
  • gasparon 23.11.10, 15:57
    Witam, jest to bardzo dobry pomysł - szczególnie patrząc przez pryzmat znacznego zróżnicowania problemów poszczególnych części Białołęki, - w części od ul. Modlińskiej na Wschód dominuje zabudowa jednorodzinna ( z niewielkimi osiedlami) natomiast po stronie zachodniej ul. Modlińskiej "pną" się w górę bloki. Myślę, że ze względu na to iż w Białołęce nie ma uchwalonych Planów Zagospodarowania Terenu mieszkańcy części z zabudową jednorodzinną powinni bardzo aktywnie uczestniczyć w działaniach samorządowych i zjednoczyć się w celu powstrzymania rozbudowy osiedli wielomieszkaniowych. Wystarczy spojrzeć na kuriozalne obrazki z ul. Mikołaja Trąby gdzie domki jednorodzinne zasłonięte są ze wszystkich stron blokami, podobnie jest na częsci ul. Odkrytej etc... - Brak właściwych planów zagospodarowania terenu GROZI TYM SAMYM !!! Aby zachować charakter naszej dzielnicy ( typowych suburbi miasta z bogatą zielenią ) natychmiast trzeba to zmnienić ( tzn uchwalić plany zagospodarowania uwzględniające wyłącznie budowę domów jednorodzinnych) . BROŃMY wartości naszych nieruchomości. !!! . W obecnej chwili składając Wniosek o Warunki Zabudowy i Zagospodarowania Terenu obowiązuje KURIOZALNY przepis który nakazuje budować obiekty o charakterze uśrednionym z obiektów znajdujących się w odległości 3 szerokości działki. To jest zarządzenie które wręcz składnia do nadużyć nie mówiąc już o tym że jeśli w odległości od mojej posesji (serokość działki 25 m) 75 m znajduje się "Pałacyk Cygański" i nic więcej ( a tak bardzo często zdarza się w mniej zurbanizowanych częściach ZB) to Ja ,również mogę wydubować tylko "Pałacych Cygański".

  • robe.rt.k 23.11.10, 19:26
    Dla znacznej części Zielonej Białołęki są plany zagospodarowania, które mają być zmieniane, gdyż te stare plany na jednym obszarze dozwalają budownictwo jedno- i wielorodzinne, do 12 m wysokości. Rada Warszawy uchwaliła dopiero przystąpienie do zmiany tych planów, co kandydaci na radnych odtrąbili jako już dokonane zmiany, a do tego droga daleka. Doświadczenie uczy, że te procedury w Warszawie trwają wiele lat, więc nie ma się czym ekscytować. Dopiero jak powstanie projekt, będzie wiadomo, co projektanci proponują i gdzie. Dlatego wypisywanie teraz, że nowe plany tuż tuż i będą przewidywały to i owo, to zwykłe nadużycie, bo tego teraz nie wiemy. A jak na razie, to mamy doświadczenie ze zmianami w rejonie Derb (studium), gdzie cichaczem podwyższono zabudowę z 12 m do 20 m mówiąc, że to i tak lepsze, bo będzie miejsce na park.... Bez komentarza.

    Moim celem byłaby budowa miasta-ogrodu na ZB, gdzie jest także i miejsce na duże osiedla, jak Derby, Regaty i planowana Zielona (tzw. betonowa) dolina JW Construction przy Zdziarskiej. Ale nie powinno ich już być więcej, bo inaczej zabetonuje się resztki ZB.
  • varsava 24.11.10, 10:00
    Np. uchwała w sprawie przystąpienia do prac nad MPZP Kąty Grodziskie została uchwalona w 2006 roku, czyli 4 lata temu.

    Na razie jest etap prac koncepcyjnych. Harmonogramu nie ma, COŚ będzie wiadomo w lutym. Najwcześniejsza data to początek 2012 chyba, że - jak usłyszałem nieoficjalnie w Ratuszu, "będą jakieś naciski". Wtedy uda się w 2011.

    Tak, czy inaczej to 5-6 lat - taki Radzyumin ze znacznie bardziej pokręconymi kwestiami własności gruntów potrafi robić Studium (!) czy plany w rok!


    --
    Zielona Białołęka na Facebooku
  • waldek_roszak 24.11.10, 10:14
    varsava napisał:
    > Np. uchwała w sprawie przystąpienia do prac nad MPZP Kąty Grodziskie została uc
    > hwalona w 2006 roku, czyli 4 lata temu.

    Uchwała nr XLI/1281/2008
    rady miasta stołecznego Warszawy
    z dnia 2 października 2008 r.
    w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego osiedla Kąty Grodziskie


    Pozdrowienia

    Waldek
    --
    radny dzielnicy Białołęka
    waldek@roszak.eu, tel. 0790-014066
    w w w . r o s z a k . e u
  • varsava 24.11.10, 10:32
    bip.warszawa.pl/NR/exeres/7C94E3BF-9BAC-47D3-801C-0B25F72D8F9F,frameless.htm
    Uchwała nr LXXXIII/2768/2006 z 19-10-2006 W sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu Kąty Grodziskie

    smile

    Waldku, prace nad tym planem mam w małym palcu, spotykałem się z radnymi miasta w tej sprawie, pisałem wnioski razem z Raykerem i mieszkańcami z lokalnymi deweloperami itp. Tyle, że tego nie reklamowałem (bo nie chciałem zostać radnym) - oczywiście to nie zarzut do Ciebie. Po rozmowie ze mną były interpelacje w tej sprawie i dopiero poszła uchwała nowej Rady, o której Ty napisałeś (oficjalna przyczyna - dopatrzono się jakiejś drobnej pomyłki - po dwóch latach!!!).

    Jedyne, czego mi brakuje, to siła perswazji, czy też "nacisków" o których nieoficjalnie mówią mi urzędnicy, że by się przydały

    BTW - może dopisz się na Facebooka? Myślę, że to dobry kanał łączności z wyborcami?

    --
    Zielona Białołęka na Facebooku
  • varsava 24.11.10, 12:04
    z deweloperami oczywiśście nie konsultowałem wniosków, tylko spotykaliśmy się, by rozmawiać o ich planach

    --
    Zielona Białołęka na Facebooku
  • mpy007 24.11.10, 12:53
    czy założenia do opracowania MPZP Kąty Grodziskie są zgodne z Waszymi propozycjami?

    cytując za stroną Miejskiej Pracowni Planowania Przestrzennego:

    - wprowadzić więcej usług podstawowych, obsługujących istniejące i nowobudowane osiedla jednorodzinne;
    - ożywić rejon Kanału Żerańskiego przez wprowadzenie ciągów spacerowych, usług lokalnych;
    - utrzymać charakter zabudowy jednorodzinnej;
    - przeprojektować istniejący układ komunikacyjny w taki sposób, żeby zapewnić dogodne, ciągłe połączenia wewnątrz obszaru planu i połączenia z terenami zewnętrznymi;
    - zaprojektować ciągi zielone a w nich ścieżki pieszo-rowerowe, łączące najatrakcyjniejsze elementy terenu takie jak: Kanał Żerański, rzekę Długą, kompleksy leśne;
  • varsava 24.11.10, 14:51
    Zasadniczo tak, ale nacisk kładliśmy na wprowadzenie kwartałów zabudowy jednorodzinnej i wielorodzinnej i oddzielenie ich, zagospodarowanie betoniarni na Białołęckiej - tzn. wpisanie tam rekreacji i zieleni parkowej.

    --
    Zielona Białołęka na Facebooku
  • varsava 24.11.10, 15:01
    Problem jednak nie w zapisach, ale w tempie - cztery lata pracy (teoretycznie) i jeszcze nie ma niczego, co możnaby pokazać. Ja myślę, że obecni radni z PO zajmą się tematem.

    --
    Zielona Białołęka na Facebooku
  • jogger007 16.12.10, 20:53
    Ktoś już kiedyś przez to przechodził. Jak się okazuje da się to zrobić, co więcej wychodzi na to, że i od strony finansowej warto:
    www.gazetaecho.pl/cgi-bin/echo/html/listy/art/17

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka