Dodaj do ulubionych

Szkoła niepubliczna

14.03.13, 15:58
Szkoly publiczne na ZB pekają w szwach. Wprowadza się zmiany. Czy ktoś myślał o poslaniu (lub posłał dziecko do niepulicznej szkoły). Jakie są wasze opinie?
W okolicy znalazłam tylko szkołę na Białołęckiej - Szkola Przyszłości?

Edytor zaawansowany
  • 15.03.13, 23:15
    Szkoła STO róg Toruńskiej i Marywilskiej. Dlaczego ta szkoła?
  • 19.03.13, 10:03
    Jest jeszcze szkoła Mentis na Słodkiej, ale nic nie wiem o tej szkole.

    Wracając do szkoły STO na Toruńskiej, to wiem, że są tam jeszcze wolne miejsca w klasie siedmiolatków i zerówce (rok szkolny 2013/14) oraz pojedyncze wolne miejsca w wyższych rocznikach.

    Może ktoś z Forumowiczów wypowiedziałby się na temat swojej szkoły (niekoniecznie niepublicznej)? Ile jest klas w roczniku, dzieci w szkole, czy lekcje rozpoczynają się o 8, czy w kratkę, czy zawsze na drugą zmianę, stołówka szkolna, przemoc w szkole, koszty dodatkowe w szkołach publicznych (jeśli takowe są), etc, etc.

    Jesteśmy chyba najmłodszą dzielnicą w Warszawie, na pewno młodszą niż Ursynów - a na tym forum tematu dzieci jakoś nie poruszamy!! Na forum najczęściej wypowiadamy się o drogach, komunikacji miejskiej i dajemy ogłoszenia. Nie mamy dzieci, kurcze?
  • 19.03.13, 12:22
    Moje dziecko chodziło do szkoły Mentis przy ulicy Słodkiej.
    Na początku byliśmy bardzo zadowoleni ze szkoły.
    Niestety bardzo szybko nasz entuzjazm minął i okazało się że szkoła jest na marnym poziomie.
    Rozwiązaliśmy umowę i dziecko przenieśliśmy do innej szkoły.
    Z tego co wiem to dużo rodziców przeniosło swoje pociechy do innych szkół.
    Z jakich dokładnie względów to zachowam dla siebie, nie chcę publicznie tego omawiać.
    Oczywiście jest to tylko i wyłącznie moja osobista opinia.
    Z tego co wiem to szkoła STO na Toruńskiej jest bardzo chwalona, natomiast dostać się tam graniczy z cudem. Najlepiej zapisywać się dwa lata wcześniej.
  • 16.03.14, 20:33
    Witam, Moi chłopcy chodzą do szkoły im Miguela Cervantesa na Małej Żabki. Mało liczebne klasy, indywidualne podejście do ucznia, prawie indywidualne nauczanie. Dla mnie jako zapracowanej matki rewelacja. Dzieci odrabiają lekcje w szkole, wracają uśmiechnięte i z chęcią wstają do szkoły następnego dnia. Po przeżyciach w poprzedniej szkole, wreszcie śpię spokojnie. Polecam wszystkim rodzicom, którzy dbają o psychikę swoich dzieci.
  • 20.03.13, 17:33
    Jest jeszcze szkoła na Skrajnej na "bliskim nam" Bródnie.



  • 02.05.13, 20:17
    ja ze szkoły na Skrajnej zrezygnowałam, przeniosłam dziecko do innej, nie polecam;
  • 06.05.13, 20:52
    Ilu rodziców tyle opinii.
    1. STO przy Toruńskiej - bardzo dobra szkoła, znam osobiście wielu rodziców, którzy posyłają tam swoje pociechy i są bardzo zadowoleni. Co ważniejsze chyba to że dzieci lubią chodzić do tej szkoły
    2. Szkoła przy ul. Skrajnej - uwaga bo są tam dwie szkoły niepubliczne - jw.
    3. Jest też szkoła językowa na Małej Żabki - jakoś nie może się przebić z ofertą. Wiem że rodzice są też zadowoleni
    4. Mentis - opinie podzielone, angielski na dobrym poziomie - choć cena też jest wygórowana,

    Ja zdecydowałam się posłać swoje pociechy do STO na Toruńskiej. Debiut we wrześniu. Zobaczymy jak to będzie w praktyce
  • 28.08.13, 22:46
    Odświeżam ten wątek.

    Dziś w GW przeczytałem, że szkoła przy ulicy Zaułek ma 1400 dzieci i jak rozumiem z artykułu może być bliska rekordu Polski pod względem liczby uczniów. Przeczytałem też niedawno, że rekomendacja władz W-wy to minimum 26 dzieci w klasie.

    1 września za pasem. Napiszcie proszę swoje wrażenia ze szkół z ZB - tych prywatnych i samorządowych:
    *) liczba dzieci w klasie
    *) liczba dzieci w szkole
    *) lekcje na godzinę ósmą, czy różnie, czy ..
    *) stołówka
    *) poziom nauczania
    *) przemoc w szkole
    *) wf / basen
    *) świetlica czy przechowalnia
    *) zajęcia dodatkowe
    *) ...
  • 15.09.13, 11:51
    Moje wrażenia z STO przy ul. Dziatwy po 2 tygodniach

    1. 16 dzieci w klasie
    2. dzieci w szkole ok. 200
    3. wszystkie lekcje zaczynają się na 8 dla wszystkich klas
    4. catering - bardzo smaczne jedzenie, dzieci są zachwycone
    5. poziom nauczania sądząc na razie tylko po prezentacji nauczycieli, ich metod nauczania, sposobie komunikacji z rodzicami oceniam na bardzo wysoki. Dzieci z I klasy wprowadzane są w nowe obowiązki szkolne stopniowo. Na razie nie mają dużo zadań domowych, głównie ćwiczą w szkole. Dla porównania edukacja wczesnoszkolna to w szkole publicznej 12 godz. tygodniowo, a w STO jest 17 godz. Wiem od znajomej, która posłała dziecko na Zaułek, że dziecko codziennie ma dużo zadań domowych i w weekend siedzi (płacze) i rysuje godzinami ślaczki. Angielski 5 godz. tygodniowo - wysoki poziom nauczania.
    6. W/F oraz klika godzin dodatkowych zajęć sportowych w tygodniu takich jak akrobatyka, judo, korektywa) - wszystko wliczone w czesne. Dodatkowo płatny jest basen oraz sekcja narciarska.
    7. Świetlica - na 2 klasy przypada jedna pani świetliczanka. Dzieci są cały czas pod opieką.
    8. Zajęć dodatkowych cała gama. Fizycznie da się skorzystać z około połowy.

    Dobry wybór szkoły, choć tanio nie jest. Oby tak dalej
    A jak inne szkoły?
    Piszcie
  • 17.09.13, 09:32
    Monikaone mogłabyś podpowiedzieć jaka jest cena obiadu oraz przykladowych zajęć dodatkowych w szkole STO ? Próbuje oszacować miesięczny koszt, dziękuje i pozdrawiam
  • 18.09.13, 16:24
    Większość zajęć dodatkowych jest w cenie czesnego np. zajęcia plastyczne, dodatkowe zajęcia sportowe, szachy, 1 godz. judo, bajkoteria. Płatne są dodatkowe: sekcja dżudo (nie wiem ile - podejrzewam, że porównywalnie do innych ofert na rynku, basen - 400 zł na semestr) inne zajęcia to nie wiem, bo nie zapisałam, bo i tak jest tego dużo.
    Są też wycieczki ok. 50 zł na miesiąc
  • 18.09.13, 20:41
    i jeszcze obiady około 200 zł miesięcznie
  • 21.01.14, 13:02

    Odświeżę wątek ...
    Szukam szkoły dla dziecka, gdzie będzie miało odpowiednią opiekę, poziom nauczania, motywację i z selekcji zostały mi trzy:

    dwie "młode" i nie mogę znaleźć żadnych opini o nich:
    Szkoła Przyszłości na Białołęckiej (ci sami właściciele co przedszkole Miasto Dzieci na Głębockiej)
    Szkoła Cervantesa na Małej Żabki (tu z kolei kontynuacja przedszkola Słoneczny Domek na Derbach)
    I STO na Toruńskiej ...

    będę wdzięczna za wszelkie opinie za i przeciw tym placówkom smile
  • 21.01.14, 16:19
    Najpierw o STO na Toruńskiej - co szkoła pisze sama o sobie- dość konkretnie - (link).

    O pozostałych szkołach wiem tyle, że sumarycznie chodzi do nich bardzo niewiele dzieci.
    Pomijając zupełnie inne zalety lub wady tych szkół, jest to kwestia, którą zrozumiałem, że trzeba koniecznie wziąć pod uwagę. Jeśli jest tylko jedna klasa w roczniku, klasa w której jest powiedzmy 10 - 14 dzieci, czyli teoreycznie 5-7 dzieci jednej płci (a rozkład może być gorszy!), to jest to stanowczo zbyt mały wybór dla Twojego dziecka jeśli chodzi o najlepszego kolegę / koleżankę z podstawówki. Może się tak stać, że Twoje dziecko w tak małej klasie / szkole nie znajdzie swojej bratniej duszy. Wiele się mówi o negatywnych aspektach selekcji do szkół (obojętnie czy selekcja to egazamin, czy też zdolność rodziców do płacenia czesnego) - różnorodność wzbogaca. Gdzieś przeczytałem, że dyrektor jednej ze szkół STO przyjął dzieci emigrantów (zrozumiałem w domyśle, że rodziców nie było stać na opłacenie czesnego) by wprowadzić 'realia życia codziennego' do szkoły!

    Dlatego tak mała szkoła będąc na zupełnie drugim ekstremum względem molochów typu szkoła na Berensona, w mojej opinii nie jest dobra dla dzieci. To są laboratoria, w których w bardzo komfortowych warunkach uczy się dzieći. Pytanie, czy są to szkoły, w których dzieci znajdą tych najlepszych przyjaciół z czasów dzieciństwa i zobaczą jak różnorodne jest otaczające ich społeczeństwo.


  • 22.01.14, 15:24
    Dzięki, zwracasz uwage na bardzo ważny aspekt. To jeszcze bardziej utrudnia mi podjęcie właścicwej decyzji sad

    Napiszcie o szkołach waszych dzieci, jakie mają plusy, jakie minusy. ?
    --
    http://www.three-monkeys.info/1/WEBINFO/GIFS-Dateien/image018.gif
  • 28.02.14, 10:35
    Nie chcę omawiać publicznie kwestii związanych ze szkolą na Białołęckiej, bo mam bardzo przykre doświadczenie z tym miejscem. Odpowiedzi mogę udzielić na wątku prywatnym melya2@wp.pl
  • 03.03.14, 07:46
    Moja sąsiadka posłała swoje dziecko do szkoły przy ul. Małej Żabki i z tego co wiem jest bardzo zadowolona. Wiem, że z roku na rok klasy są coraz liczniejsze, ale jest to jedna z najmniejszych szkół niepublicznych w naszym rejonie.
    pozdr
  • 14.03.14, 22:11
    Ja mam dziecko na Torunskiej i jestem bardzo zadowolona. Dotychczasowe problemy (a to sie dzieci poklocily, a to problem z pisaniem...) byly rozwiazywane szybko, z duzym zaangazowaniem i skutecznie. W szkole podstawowej sa po 2 klasy w roczniku, 18 uczniow w klasie. W gimnazjum jest po jednej klasie. W czesnym sa 3 godziny wfu, od II klasy basen obowiazkowy, 4 godziny angielskiego plus dla chetnych piata w formie kolka. od II klasy jeszcze 2 godziny niemieckiego. Duzo kolek w cenie, dodatkowo platne judo, karate, szachy, eko-kolo... Obiady ok 200 zl miesiecznie, jest catering, ale moj niejadek je, znaczy: smaczny. I ogromny plus: szkola jest w budynku, ktory byl budowany jako szkola, a nie zostal zaadoptowany. Ma normalne korytarze do wybiegania sie i dwie sale gimnastyczne. a, i jeszcze fajna, przyjazna swietlica.
    --
    http://i39.tinypic.com/2006vmg.jpg
    Staś-Ptyś: 20.09.2007, Zosia-Malutka Czarownica: 31.10.2010
    "Najbardziej wartościową rzeczą, jaką można dać dziecku, są korzenie i skrzydła."
  • 16.03.14, 20:41
    I jako mama dwóch uczniów, bardzo się cieszę, że nie ma po 18 osób i więcej w klasach. Dzięki temu ja nie odrabiam lekcji z dziećmi w domu, od tego jest szkoła, anie rodzice. A przy 16 uczniach jest to niemożliwe.
    Pozdrawiam.
  • 16.03.14, 20:30
    Witam, Mogę z czystym sumieniem polecić szkołę na Małej Żabki imienia Miguela Cervantesa. Mało liczne klasy, naprawdę indywidualne podejście do dziecka, a nie tylko w formie sloganu na stronie internetowej.
    Nauczyciele pierwsza klasa. Radzą sobie i z dziećmi mniej zdolnymi i z tymi wybitnie zdolnymi. Nauka języka angielskiego i hiszpańskiego od samego początku.
    Ciekawe zajęcia dodatkowe. Moi dwaj synowie tam chodzą i jestem zachwycona.
    Pozdrawiam
  • 17.03.14, 11:49
    A jak tam jest z infrastrukturą sportową?
    Sala gimanstyczna?
    Boisko na odkrytej przestrzeni? Z jaką nawierzchnią? Beton, trawa, sztuczna trawa, piach, inne?

    Czy dzieciaki odrabiają lekcje w szkole?
  • 17.03.14, 14:03
    Szkoła ma salkę do ćwiczeń, aczkolwiek większość wfu odbywa się na świeżym powietrzu, również zimą, co przynosi swoje efekty, jeśli chodzi o kondycję i zdrowie dzieci-mniej chorują. Na boisku jest sztuczna trawa. Co tydzień dzieciaki jeżdżą na basen. Jeśli chodzi o wf, kładą naprawdę duży nacisk na "usportawianie" dzieciaczków.
    Lekcje są odrabiane w szkole, chyba, że szkoła dostanie wyraźną wskazówkę od rodzica, że dziecko ma nie odrabiać. Moje mają wolną rękę w tym zakresie, ale raczej odrabiają. Powiem tak, od momentu zapisania dzieci do tej szkoły temat "szkoła" w domu nie istnieje.
    Podkreślenia wymaga fakt, że szkoła jest mała, co może innym przeszkadzać, ja z pobudek czysto egoistycznych jestem tym faktem zachwycona, moi chłopcy są naprawdę dopilnowani i zadbani. Dla przykładu, po pierwszym dniu wychwycono, że starszy syn powinien nosić okulary, bo Pani zainteresowała się, dlaczego nie spisuje informacji z tablicy. Jest to możliwe przy małych klasach.
    Pisz, proszę, jeśli jeszcze coś Cię zainteresuje, 22 marca mają dzień otwarty.
    wrzuć w google: niepubliczna szkola cervantesa wyskoczy Ci ich strona, warto również porozmawiać z dyrektorką, wyjątkowo spokojna i fajna kobieta.
    Pozdrawiam
  • 26.03.14, 15:52
    Szukam szkoły dla synka na Białołęce. Nie chodzi mi o to by "szkoła w domu nie istniała", bo uważam, że rodzice powinni odrabiać lekcje ze swoimi dziećmi. To fajny czas i dziecko uczy się od rodzica. Podziwiam ludzi, którzy decydują się na posiadanie potomstwa nie dysponując czasem ani chęcią uczestniczeniu w życiu i tak ważnym aspekcie w życiu własnego dziecka jakim jest edukacja! Proszę o opinie o istniejących szkołach i ich plusach i minusach smile
  • 26.03.14, 15:57
    Interesuje mnie bardzo Państwa opinia o Szkole Przyszłości przy Białołęckiej.
  • 26.03.14, 16:13
    Witam,
    Niewiele mam do powiedzenia w tej kwestii, tylko, że z "plotek" jest to podobno nowa dopiero co organizująca się szkoła, ale to niesprawdzone informacje.
    Pozdrawiam
  • 26.03.14, 16:12
    Witam,
    W szkole im Cervantesa, bardzo kameralnej, dzieci mają zadawane prace domowe, aczkolwiek zdarza się to na pewno rzadziej niż w szkołach publicznych: małe klasy plus ciekawie prowadzone lekcje są powodem tego, że dzieciaczki bardzo dużą część materiału realizują w szkole. Oczywiście, w sytuacji zadania domowego, część dzieci odrabia je w domku, część zaś w szkole. Mam dwóch synków w tej szkole i jeden lekcje odrabia w domu, drugi zaś w szkole, żeby potem mieć więcej czasu na zabawę.
    Plusami tej szkoły są niewątpliwie: wyjątkowo dobrze przygotowana kadra pedagogiczna, cierpliwa i podchodząca do dzieci z dużą atencją. Dwa języki obce, hiszpański i angielski.
    Mało liczne klasy, w których dzieci mają prawie, że indywidualny tok nauczania. Przydatne dla każdego dziecka, szczególnie dla dzieciaczków, które mają wybitne uzdolnienia i tych, które trzeba wesprzeć z różnych powodów w procesie edukacji.
    Smaczne, przygotowywane przez szkołę na miejscu posiłki, w tym rewelacyjne ciasta.Bardzo profesjonalna Pani Dyrektor.
    Wf często na świeżym powietrzu. Basen raz w tygodniu. Dużo kółek zainteresowań w czesnym.
    Minusów osobiście nie widzę póki co...
    Pozdrawiam
  • 07.05.14, 13:41
    Moje dziecię chodzi 4 rok do Mentisa ale mam 3 więc rozglądam się za tańszą wersją dla młodszych, choć może skończy się tak, że wszyscy pójdą do Mentis. Mentis jest najdroższy ale i najwięcej zajęć mają. Gdy byłam w Inspiracji i pani mi wyliczyła ile musiałabym dopłacić za basen, którego nie mają w czesnym wyszło prawie to samo. Jeśli chodzi o STO na Dziatwy to mogę powiedzieć, że prawie bardzo dużo dzieci z Dziatwy chodzi do Mentis na dodatkowy angielski co powoduje wątpliwości jak tam uczą skoro dzieciaki po lekcjach muszą się douczać?
    Moja znajoma z Dziatwy miała sytuację, że jej syn dostał się z bardzo dobrą lokatą a potem na rozmowie pani dyr zapytała rodziców co mogą zrobić dla szkoły. Mama odpowiedziała, że to ona chciałaby wiedzieć co szkoła zrobi dla jej dziecka. No i młodego skreślili z listy. Od nas odszedł chłopiec na Dziatwy po I klasie i słyszałam, że przez rok chodził do psychologa, bo klasa go nie zaakceptowała, był odrzucany a szkoła i nauczycielka nic z tym nie robili i nie widzieli problemu.
    Byłam w Inspiracji w sprawie młodszych dzieci i bardzo mi się nie podobało i słyszę, że sporo osób zabiera stamtąd dzieci i chyba to prawda. Jak wtedy byłam pani mi mówiła, że zapisy tylko na listą rezerwową a jakiś czas temu patrzę na stronie a tam info, że zaczynają zapisy do I klasy- no to chyba znaczy, że lista rezerwowa i podstawowa im się w ciągu tych kilku m-cy wykruszyła.
  • 09.05.14, 12:16
    Co do angielskiego na Dziatwy to mogę potwierdzić, że jest obecnie bardzo wysoki poziom. Dzieci mają 5 godz. angielskiego tygodniowo. Osobiście jestem zadowolona z efektów.

    Mam taką refleksję, że nie ma szkoły której nie można było niczego zarzucić. Jedna szkoła ma ładniejszy budynek, niższe czesne, lepszy angielski. Dzieci są zabierane z każdej ze szkół i odnajdują się w nowych warunkach. Najważniejsze aby nie dać się zwariować w porównywaniu szkół i nie oczerniać innych szkół tylko na podstawie zasłyszanych informacji.
  • 12.05.14, 21:51
    To zależy od podejścia, bo ja np. po to wchodzę na takie wątki, żeby poznać opinie innych osób na temat konkretnych szkół, wiadomo, że dyrekcja na spotkaniu przedstawia same pozytywy. Jak byłam na spotkaniu w Inspiracji z ust pani dyrektor wypływał taki potok pochwał dla szkoły, że nie byłam w stanie się wbić, żeby zadać jakieś pytanie smile
    Jutro idę do szkoły na Białołęckiej, prawie same pozytywne opinie na tym forum i w przedszkolu, do którego chodzą moje maluchy i sporo starszych absolwentów tam właśnie poszło.
    Zobaczymy
  • 28.01.15, 12:56
    Jestem zainteresowana tematem dotyczącym placówek oświatowych na Zielonej Białołęce. Czy dziś mogłaby Pani powiedzieć coś więcej o Szkole Przyszłości?
    Pozdrawiam
  • 02.09.15, 09:32
    podbijam wątek szkoły przyszłości. Naprawdę nikt nie ma, nie miał tam dzieci???? Szukam miejsca dla mojego syna w drugiej klasie i to pilnie. Poproszę o opinie
  • 26.03.14, 18:41
    Warto sprawdzic szkole "Inspiracja"na Mehoffera
  • 01.06.17, 13:20
    Aktualizacja o (byłej już) szkole STO na Toruńskiej.

    Przy biernej postawie rodziców - kwestia właściwie zainteresowała kilka osób - szkoła została wyprowadzona w kwietniu z STO (Społeczne Stowarzyszenie Oświatowe), organizacji pozarządowej (NGO) działającej od 1998 roku.

    I mamy efekty - wczoraj o odejściu ze szkoły poinformował dyrektor i 3 na prawdę dobrych nauczycieli. I to w sytuacji, gdy na rynku pracy dla nauczycieli jest tak niepewna sytuacja (reforma oświaty) - ewidentnie mieli dość zarządu stowarzyszenia prowadzącego szkołę.

    Wg komunikatu, który rozesłał do rodziców zarząd, "nauczyciele skorzystali z możliwości odejścia". Ani jednego sformułowania typu "szkoda", "odchodzą ważni dla nas ludzie". Zarząd to ludzie o mentalności brygadzisty z PGR. Nauczyciele i dyrektor szkoły to dla zarządu zwykli najemnicy - parobkowie, których można bez problemu zastąpić.

    Ponieważ nie wszyscy nauczyciele mają 3 miesięczny okres wypowiedzenia, obawiam się, że można spodziewać się kolejnych odejść.

    Słabo to wygląda. Szkoła coraz bardziej staje się prywatnym przedsięwzięciem zarządu, prowadzonym wg ich kaprysu i wg standardów z miernych korporacji. Ciekawe, czy w tej sytuacji rodzice (członkowie stowarzyszenia prowadzącego szkołę) będą tak samo bierni jak w kwestii wyjścia z STO.


  • 01.06.17, 20:41
    Skąd założenie, że nowy dyrektor będzie gorszy? Dlaczego interesuje Cię tylko sposób podejścia zarządu do nauczycieli? Myślałem, że w szkole najważniejsze jest zadowolenie dzieci, potem rodziców, a dopiero dalej nauczycieli czy zarządu. Nikt nie lubi zmian, ale założenie z góry, że będzie źle jest zwykłym hejtem.

    A może w końcu uda się rozwiązać sprawę fatalnych obiadów? Może ktoś uprzątnie ten brudny piach sprzed frontu? Może ktoś zacznie egzekwować (zapisany w regulaminie!) zakaz korzystania ze smartfonów w szkole? Może nauczyciele zaczną być bardziej asertywni wobec roszczeniowych postaw rodziców?
  • 02.06.17, 08:45
    Interesuje mnie sposób podejścia zarządu do zarządzania szkoła. Zadowolenie nauczycieli przekłada się na jakość pracy.Oczywiście zawsze będą rodzice zadowoleni i rodzice niezadowoleni.
    Zakładanie, ze nowy dyrektor będzie lepszy jest naiwnością, bo trudno będzie w tak krótkim czasie znaleźć kogoś dobrego.

    Czy wiesz, że dyrektor który odszedł był dyrektorem ds nauczania? Piach, obiady, fatalny, odpadający tynk - to wszystko jest w zakresie kompetencji dyrektora administracyjnego i zarządu. Zmiana dyrektora ds nauczania nie wpłynie na to o czym piszesz. Natomiast odejścia dobrych nauczycieli (w tym dyrektora) ma ogromny wpływ. Negatywny. Dobrych ludzi nie zastąpi się z dnia na dzień.

    Roszczeniowi rodzice sprawą dyrektora? To jakiś żart? Odchodzący dyrektor był znany (i nie zawsze za to lubiany) z przemyślanego reagowania na postulaty rodziców. Zazwyczaj na nie nie reagował.

    Ktoś Ci zrobił wodę z mózgu twierdząc, że wszystko się zmieni gdy pojawi się dyrektor-marionetka.
  • 02.06.17, 11:02
    Jesteś bardzo naiwny wierząc że to odejście z STO leżało u podstaw decyzji osób, które złożyły wymówienia. I warto dodać, że decyzja o wyjściu z STO była przegłosowana właśnie głosami rodziców z większością ponad próg przewidziany w statucie. Trudno więc mówić o bierności.
    Grono odchodzące szanowałam ich do dnia kiedy złożyli swoje wypowiedzenia. Maja do tego pełne prawo tak jak ma każdy z nas. Natomiast to co wyprawiają w związku z tą cała sytuacją pozbawiło mnie jakiegokolwiek do nich szacunku. Tak nie zachowują się ludzie, dla których ta szkołą czy dzieci cokolwiek znaczą. Przykro mi to mówić, ale wygląda, że to raczej rodzice byli źródłem kasy dla utrzymywania pewnego status quo. A za fasadą było przede wszystkim zapewnienie komfortu nauczycielom. Dobrym nauczycielom dodajmy. Tyle, że to blokowało rozwój szkoły od dawna, a momentami nawet stanowiło dla niej zagrożenie. Szkołą społeczna nie może być niczyja, nie jest również szkołą dyrektora. Ktoś bierze za to odpowiedzialność, sprawuje kontrolę i tym kimś jest Zarząd.
    Trudny czas dla Toruńskiej, ale wierzę że Ci, którzy nie poddali się temu owczemu pędowi zrozumieją że wartością jest całą społeczność a nie jeden dyrektor (który dodajmy taką woltę wykonał właśnie po raz drugi).

    Każda zmiana może być konstruktywna jeśli tylko myśleć będziemy głową a nie emocjami.
  • 02.06.17, 12:02
    Oczywiście, że podstawową przyczyną odejść jest konflikt z zarządem, jego sposobem zarządzania szkołą i wizją rozwoju.

    Praktyki jakie zarząd stosuje do zarządzanią szkołą są prosto wzięte z upadającego PGR - ta sama mentalność, język i traktowanie ludzi. Dlatego ludzie odchodzą.

    Co do rozwoju - to w moje ocenie - zarząd nie przyczynia się do rozwoju szkoły. Od potwarzania na każdym kroku frazesów o rozwoju, szkoła się nie będzie rozwijać. Zarząd nie ma żadnego pomysłu na rozwój, więcej, nie jest w stanie spowodować utrzymania obecnego poziomu szkoły. Przedstawia mgławicowe i naiwne pomysły (kupno budynku szkoły, szkoła językowa), które mają się nijak do kwestii kształcenia naszych dzieci i budowy zmotywowanego zespołu nauczycielskiego.

    Widzę Dorek3, że wierzysz w narrację zarządu. Że na miejsce bardzo dobrych nauczycieli znajdą się jeszcze lepsi (nie wierzę w to). Że nauczyciele i dyrektor blokowali jakąś wspaniałą strategię rozwoju szkołu (nie ma takowej). Ja tej infantylnej zciemy nie kupuję.

    Na samym końcu poszło o bardzo przyziemnie kwestie. Niczym ci nominaci z PiSu, który "postanowiają się sprawdzić w biznesie" , pani prezes zarządu i postanowiła się sprawdzić jako manager szkoły. Porządzić sobie. Wyrwać się z mechanizmów kontrolnych STO. Zmarginalizować dyrektora. Zastraszać nauczycieli (wiadomo, nauczyciele to banda rozczeniowych krzykaczy). Decydować arbitralnie i samodzielnie w każdej najdrobniejszej sprawie. Mieć władzę ...
  • 02.06.17, 12:51
    Jestem związana z tą szkołą wystarczająco długo, żeby umieć ocenić te sytuację bez konieczności ślepej wiary w czyjąś narrację. Prezes Zarządu nikogo nie zmarginalizowała, bo jej kompetencje maja się nijak do kompetencji dyrektora ds nauczania tak długo jak te drugie nie wpływają destabilizująco na szkołę.
    Wierzę, że Zarząd teraz wyprowadzi szkołę z tej trudnej sytuacji a w dłuższym okresie czasu szkoła zyska i pójdzie do przodu. Dziś trzeba gasić pożar, który został wywołany decyzję dyrektora co najdobitniej pokazuje, że dzieci są na ostatnim miejscu w jego hierarchii ważności. Gdyby ktokolwiek z odchodzących się nad tym zastanowił to wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

    I popatrz na to od tej strony jeśli masz sam dzieci na Toruńskiej zamiast krzewić spiskowe teorie dziejowe.
  • 02.06.17, 14:14
    >>>Prezes Zarządu nikogo nie zmarginalizowała, bo jej kompetencje maja się nijak do kompetencji dyrektora ds nauczania.

    Widzę, że nie masz pojęcia o statucie nowego stowarzyszenia - rola dyrektora - ani technicznego, ani dydaktycznego nie jest w nim opisana. O wszystkim - w mikrozarządczy sposób - decyduje zarząd. Stąd konflikt.

    Mylisz też przyczyny ze skutkami. Jeśli uważasz, że odejście dyrektora wywołało pożar, to przyczyną pożaru jest nie odejście dyrektora, tylko działania zarządu, które do tego doprowadziły. W poprzednim mailu piszesz, że nauczycielom/dyrektorowi(?) chodziło o utrzymanie status quo. Jak rozumiem wg Ciebie dyrektor / część nauczycieli byli problemem. Zarząd zrobił więc dużo, żeby się dyrektora pozbyć. Więc odszedł. Zarząd osiągnął co chciał - teraz nazywasz to "pożarem"? To co piszesz jest nielogiczne.

    Nie rozumiem, dlaczego masz pretensje do nauczycieli, że nie mieli ochoty pracować z takim zarządem. Nie mieli obowiązku pracy z toksycznymi i niekompetentnymi ludźmi w zarządzie. Jeśli odeszli (a blokowali zmiany), to chyba powinno być lepiej? O co więc pretensje?
  • 02.06.17, 16:10
    Słuchajcie - dyskutujmy może na argumenty.
    Jeśli w ostatnim czasie zarząd podjął szereg szkodliwych decyzji do może po prostu @ogrodnik-u wypunktujesz je?
    Jeśli są zastrzeżenia do pracy dyrektora to może (@dorek?) wymienisz je?

    W mojej opinii dyrektor jest nieco monotonny w powtarzaniu sloganów od "podjęciu dobrej decyzji" albo "zawsze otwartych drzwiach gabinetu".
    Co do wątpliwości o odejściu z STO: swego czasu przestawione były pisemnie dwa stanowiska - list otwarty nauczycieli będących na NIE i argumenty zarządu za TAK. Otwarcie powiem, że argumenty zarządu trzymały się kupy, argumenty nauczycieli były słabe i raczej wynikały z obawy zmian (nikt zmian nie lubi).

    Odejście dyrektora, nawet niespodziewane i nagłe nie może spowodować kryzysu! Równie dobrze mógł zachorować, albo ulec wypadkowi. Jeśli placówka nie była przygotowana na taką ewentualność to też świadczy o tym, że nie było do tej pory różowo.

    Odejścia nauczycieli - wątpię, że rzucili papierami, żeby pójść na bezrobocie. Warszawa to duży rynek edukacyjny na zamieszaniu związanym z reformą dobrzy fachowcy mogą skorzystać - pamiętajmy, że np. licea stają się 4 letnie co oznacza że statystycznie będzie trzeba zwiększyć w nich zatrudnienie o 25%, a nie jest przecież powiedziane, że pierwszeństwo mają nauczyciele z likwidowanych gimnazjów.
    Toruńska ma renomę, ale nie ukrywajmy - są placówki bardziej prestiżowe - i trzeba się liczyć, że odejścia będą, tym bardziej, że przekształcamy się tylko w szkołę podstawową.
  • 03.06.17, 18:36
    Zarzuty wobec zarządu:

    *) Nie rozumie swojej roli, zajmuje się bieżącym zarządzaniem, zamiast kwestiami strategicznymi (budżet - tworzenie i nadzór nad wykonaniem), pomysł na szkołę (na czym nam zależy - np. tylko wyniki z testów i olimpijczycy, czy może inne niekoniecznie stricte edukacyjne aspekty), czy kółka dodatkowe (są za darmo) - przede wszystkim dla potencjalnych olimpiczyków, czy może zajęcia wyrównawcze dla słabszych dzieci, czy może ogólne poszerzanie horyzontów. Nie zdefiniowanie czym się zajmuje zarząd, czym dyrektor techniczny, czym dyrektor dydaktyczny.

    *) Ukrywanie informacji przed rodzicami, blokowanie negatywnych informacji lub niewygodnych dla zarządu, uniemożliwienie członkom koła komunikacji i możliwości krytyki zarządu koła. Wczorajsze spotkanie w szkole przyniosło mnóstwo przykładów.

    *) Traktowanie nauczycieli i dyrektora jak hołoty, która pragnie wycyckać finansowo rodziców. Nieumiejętność stworzenia konstruktywnej relacji zarząd - kadra dydaktyczna - czegóż nam bardziej potrzeba???. Mobbing w stosunku do nauczycieli w związku z ich listem nawołującym do ponownego przemyślenia wyjścia ze struktur STO. Tak, klasyczny mobbing. Niestety muszę pozostać gołosłowny.

    *) Traktowanie szkoły jak by to była prywatna firmy zarządu. Protokoły i decyzje zarządu nie są dostępne do wglądu (np w sekretariacie) i jakoby są tajne(!). Decyzje o zmianach listy członków stowarzyszenia nie są upubliczniane - widzę tu duże pola do nadużyć.

    *) Ekstremalnie negatywnie postrzegam rolę pani prezes, która ma obsesję władzy, jest narcyzem, ale też niestety osobą o wątpliwej postawie etycznej, a mówiąc wprost kłamczuszkiem (na wczorajszym spotkaniu wykazano jej to co najmniej dwukrotnie). Wielu ludzi, którzy byli na wczorajszym zebraniu była zniesmaczona jej lawirowaniem przy każdym właściwie pytaniu, blablaniem "o dalszym rozwoju szkoły" i pozbawionym treści przemowani. Ta Pani niczego pozytywnego sobą nie reprezentuje (jako człowiek i jako manager).
  • 03.06.17, 22:52
    Ogrodnik nie przedstawił żadnych faktów tylko swoje insynuacje, nie jestem pewna czy niektóre nie podpadają pod kodeks karny. Mam dla niego jedną radę - przy najbliższej okazji niech kandyduje na prezesa. Wygra i będzie mógł wszystko zrobić lepiej. Jest też komisja rewizyjna gdyby się nie udało.
    Ja również byłam na zebraniu i dużo ostatnio myślałam o szkole i całej tej awanturze. I moim największym zarzutem do obecnego dyrektora jest to że zaprzepaszcza potencjał tej szkoły. Obserwuję tę placówkę ponad 10 lat, związana z nią jestem nieco krócej i naprawdę na przestrzeni tego czasu niewiele się zmieniło. Nie jest managerem z wizją, funkcjonuje w krótkiej perspektywie roku szkolnego. A jak pojawia się Zarząd , który zaczyna snuć plany wykraczające poza ten horyzont to uważa że jego pozycja jest zagrożona i strzela focha pociągając za sobą grono pedagogiczne. Niestety kadra nauczycielska to w większości dość konserwatywna grupa stroniąca od zmian więc po ponad 20 latach jego wpływu są znaczne. Przewaga Toruńskie wobec placówek publicznych maleje z roku na rok. 10 lat temu błyszczała na tle szkół publicznych, kiedy powstawała był pewnie wręcz rewolucyjna. Teraz przez kilka lat oczywiście będzie buforem przy okazji tej parszywej deformy, ale jeśli nic się nie zmieni to za 5-6 jedynymi argumentami za będzie jej kameralność, liczebność klas i parę godzin języków więcej. Trochę mało jak na konieczność wyłożenia prawie 100 000 zł na edukacje jednego dziecka. Ale może niektórym wystarczy.
    Dla mnie może pozostać jak jest. Na najbliższym walnym wstrzymam się od głosu niezależnie od tego co będzie głosowane ponieważ mój czas z Toruńska powoli się kończy. I nawet jeśli mam inną wizję to skoro większość życzy sobie tkwić w tej stagnacji dalej to proszę bardzo. Moje dzieci mają spokojnie szkołę ukończyć, zdać porządnie egzaminy i żadna, najlepsza nawet, rewolucja korzyści nam już nie przysporzy.
    A na zebraniu najgłośniej krzyczą Ci, którym nie chciało się dotąd pofatygować na walne. Nigdy nie pojawili się na żadnym spotkaniu z Zarządem, ale na zebraniu ulegają zbiorowej histerii. Roszczeniowo wobec zarządu i nic od siebie, tak postrzegają właśnie swoja rolę w społecznej szkole.

    Odchodzący nauczyciele wszyscy mają już swoje nowe posady. Niektórzy jawnie mówią o pogrzebaniu Toruńskiej. Czyżby z satysfakcją? Zaiste świadczy to o wielkim sentymencie. Mam do nich olbrzymi żal za wciągnięcie uczniów w ten konflikt. Zachowali się po gówniarsku i nigdy im tego nie zapomnę. Co oczywiście nie ma wielkiego znaczenia, bo pewnie już ich nie spotkam (oby). Niestety grzech zaniechania popełnił również dyrektor, który nie powstrzymał tej praktyki. Ja pedagogom czegoś takiego wybaczyć nie mogę.
  • 04.06.17, 18:08
    Zarzut o braku strategii to rozumiem, zarzut do zarządu. Do operacyjnego zarządzania jest dyrekcja szkoły, a zarząd - m.in. do strategii. Tyle, że ten zarząd, po N latach trwania tych samych ludzi nie ma żadnej strategii. Bo nie jest strategią pomysł kupna budynku szkoły - to jest mitygacja ryzyka, a nie strategia. Zarzut o brak strategii musisz więc postawić zarządowi. Wierzę, że na najbliższym spotkaniu - czyli w poniedziałek - uczynisz to.

    Myślę też sobie jednak, że koncepcja "strategii" z firmy, która sprzedaje warzywa lub leki nie pasuje do szkoły. W przypadku szkoły nie mówimy o wzroście sprzedaży, nowych produktach, etc. Dyrekcji i zarządowi powinno zależeć na utrzymaniu dobrego, zmotywowanego, realizującego w ponadprzeciętny sposób swoje zadania i stabilnego zespołu nauczycieli. Nie interesuje mnie mgławicowy i nierealizowalny pomysł wieczorowej szkoły językowej, po to żeby obniżyć czesne o parę złotych. Jak wiesz, rodziców wysokość czesnego mało interesuje - na spotkaniu o podwyższce czesnego o 100 PLN było 20 osób. Wieczorowa szkoła językowa nie będzie miała żadnego wpływu na "dobry, zmotywowany, realizujący na ponadprzeciętnym poziomie swoje zadania zespół nauczielski". To tyle o mgławicach (pardon, strategii) zarządu.

    Nauczyciele rzucili papierami w geście solidarności z dyrektorem - żaden z nich (poza dyrektorem) nie prowadził dotąd rozmów o kolejnej pracy. Albo ślepo powtarzasz kłamstwa zarządu, albo ... Porozmawiaj proszę z nauczycielami, a później, liczyłbym na drobne sprostowanie na tym forum ...

    Nie wiem też o jakim wciąganiu w konflikt uczniów przez nauczycieli piszesz. Jeden z nauczycieli poinformował klasę gimnazjalną, w której ma wychowawstwo, że odchodzi. To nie jest wciąganie uczniów w konflikt. Uważam, że zrobił absolutnie w porządku - miał zniknąć bez słowa? 15 latki w gimnazjum wg Ciebie nie zasługują na taką informację? Na pewno zasługują. Dlaczego więc bezkrytycznie powtarzasz bzdury kolportowane przez zarząd? A może masz na myśli "czarny dzień" ogłoszony przez samorząd? To była własna inicjatywa uczniów. Pani prezes zaprosiła samorząd na spotkanie - bez opiekuna samorządu, by ich odwieść od tego pomysłu (i ich odwiodła). Na piątkowym spotkaniu z rodzicami kłamała, że nie odwodziła uczniów od żadnych protestów. Kłamała też, że spotkanie było z inicjatywy samorządu. Na prawdę nadal uważasz, że pani prezes jest uczciwym człowiekiem, kierującym się interesem szkoły i naszych dzieci? Jeśli tak, to napisz jak definiujesz to dobro szkoły, podyskutujemy jak pani prezes wypada na tle tej definicji. Rozumiem, że punkt 1 to przygotowana i realizowana strategia dla szkoły ...

    Ponieważ Twoim chłopakom jeszcze trochę zostało lat w gimnazjum, to namawiałby Cię do aktywnej postawy. Twoi synowie byli uczeni przez chyba wszystkich nauczycieli, którzy odeszli. To ich wina, że odeszli? Nie mają prawa odejść? Mieli obowiązek trwać w tej dusznej atmosferze stworzonej przez zarząd? Wierzę, że przyjdziesz w poniedziałek i spytasz zarząd o strategię i stan jej realizacji. Spytasz się członków zarządu jak definiują "dobrą szkołę", jak to mierzą i jakie są nasze wyniki. Spytasz się nauczycieli dlaczego odchodzą ...
  • 05.06.17, 11:26
    To nie jest dobre miejsce na takie dyskusje, proponuje się przenieś na FB.
  • 05.06.17, 13:53
    ?
    Gdzie?
  • 06.06.17, 08:22
    napisz na priv (toojaam@gazeta.pl)
  • 06.06.17, 12:54
    Dziękuję za ofertę pomocy, wczoraj na zebraniu udało mi się dowiedzieć.
  • 20.06.17, 18:37
    W związku z tym że nastąpiła zmiana prawa placówki, czy ktoś z rodziców został o tym oficjalnie poinformowany i czy dostaliście propozycję jakiś aneksów do umowy, bo ja nie. Jestem rodzicem który od września miał posłać tam syna i w związku z zainstniałymi machlojkami zastanawiam się nad sensem posłania tam swojej pociechy.
  • 21.06.17, 12:03
    Nic się nie zmieniło, ze względów finansowych wyszliśmy ze STO i zostało założone stowarzyszenie. Umowy są bez zmian, szkoła zostaje bez zmian. Są jakieś personalne spory, ale nawet w najgorszym przypadku mało znaczące. W związku z tym, że to szkoła społeczna, to oczywiście większość rodziców jest zaangażowana w rozwiązanie sporu, ogólnie nie ma znaczących różnic miedzy rodzicami, wiec niedługo wszystko się uspokoi.
    Osobiście polecam szkołę, moje dziecko i wszyscy których znam, bardzo lubią chodzić do szkoły.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.