Dodaj do ulubionych

podstawowka im. Cervantesa na Malej Zabki

14.03.14, 08:59
Rozważam posłanie dziecka do podstawówki na Małej Żabki. Czy macie z tym miejscem jakieś doświadczenia? Szukam szkoły dla małego wrażliwca. Absolutnie nie zależy mi na wyścigu szczurów a na tym by szkoła nie zniechęciła dziecka i aby umiała nauczyć dzieci żyć w społeczeństwie i współpracować (a nie zaraz rywalizować). Czy są takie miejsca na Białołęce? będę wdzięczna za opinie
Edytor zaawansowany
  • 5ama 16.03.14, 14:32
    hej,hej, nikt nie ma tam dziecka?? może sąsiedzi albo ktoś??? ładnie poproszę o opinie smile
  • ima77 16.03.14, 20:37
    Witaj,
    Szkoła rewelacyjna. Przeniosłam tam moich dwóch synów, również bardzo wymagających jeśli chodzi o podejście. I uwierz mi, w końcu śpię spokojnie. Mało liczne klasy, naprawdę podejście indywidualne do ucznia, a nie tylko slogan w internecie.
    Kadra wspaniała, podchodzą ze zrozumieniem do najmniejszego problemu. Szkoda, że nie znalazłam tej szkoły wcześniej.
    Pozdrawiam
  • 5ama 16.03.14, 20:54
    dziękuję za opinię, też zaczynam spać spokojnie smile. A jak jest z zajęciami ruchowymi? A powiedz mi jeszcze jeśli możesz czy Twoje dzieci lubią się uczyć będąc w tej szkole?
  • ima77 17.03.14, 14:30
    Z zajęciami ruchowymi jest super, po pierwsze większość wfu jest na świeżym powietrzu, naprawdę świeżym. Dzieciaki mało chorują. Co tydzień wyjazd na basen, na który dzieciaczki czekają i chętnie jeżdżą. Moje dzieci bez problem się zaadoptowały i same zaczynają mnie pilnować, bo trzeba coś tam do szkoły zanieść, przynieść, itp. Tak więc, jak widzisz uwielbiają swoją nową szkołę.
    Do której klasy chcesz posłać tam dziecko?
  • 5ama 17.03.14, 14:44
    dzięki za odpowiedź. Pójdzie do I klasy, w październiku będzie miał 7 lat. Bardzo zależy mi aby miał bezpieczne i przyjazne miejsce. Też ciekawa jestem, czy nauczyciele potrafią zainteresować dzieci zajęciami - moim celem na pierwsze lata jest nie zniechęcić człowieka do edukacji smile Trochę nie podoba mi się że wystawiają tam dzieciom oceny (A,B,C,D) niby miało być bez tego. A Twoje dzieci w której są klasie?
  • ima77 17.03.14, 14:50
    w 2 i 4 klasie.
    Dzieciaki uwielbiają te ich A,B, C, D itp..Wcale się tym nie przejmują.W dość łagodny sposób przygotowuje to do ocen w klasach wyższych, co daje dzieciaczkom czas na przystosowanie się do wymogów klas starszych. Miejsce jest jak najbardziej przyjazne, moi są raczej zachęceni do edukacji, bo sami mnie pilnują, żeby im coś tam dokupić, itp.
    Pozdrawiam
  • filo78 18.03.14, 07:25
    Ja jestem bardzo zadowolona ze szkoły Cervantesa a doświadczenia mam już trzyletnie i dwójkę dzieci w tej szkole. Oczywiście jak w każdym miejscu, do czegoś pewnie można się przyczepiać, ale ta szkoła spełnia moje priorytety: kameralna, blisko domu, z zaangażowanymi nauczycielami, systemem jednozmianowym i dzieci czują się w niej świetnie,bo do każdego podchodzi się indywidualnie. Pani Małgosia, wychowawczyni obecnej zerówki (czyli przyszłorocznej klasy pierwszej) jest ciepłą i cierpliwą osobą, z pewnością taką, która dobrze wprowadzi wrażliwe dziecko do klasy. Super nauczycielki od języków obcych (choć pani od ang jest nieco sroga i dużo wymaga), co potwierdzają wyniki olimpiad. Polecam rodzicom, którzy szukają przyjaznego dzieciom miejsca, gdzie dba się i o edukację i o rozwój społeczny dzieciaków angażując je w różne fajne inicjatywy. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to pisz śmiało, chętnie odpowiem na forum albo na mail filo78 na gazetowej poczcie
  • 5ama 18.03.14, 09:48
    dziękuję za opinię, coraz bardziej mi się szkoła podobasmile. A na piszesz coś więcej o inicjatywach, o których mówisz? Trochę mam też obawy jak później starsze dzieci czują się w takiej małej, oddalonej od świata szkole. Czy szkoła ma jakiś kontakt z rzeczywistością (konkursy, wolontariat itp.?) A do czego można się przyczepić? Pozdrawiam
  • ima77 18.03.14, 11:39
    Witaj, Widzę, że wątek nam się rozwija....
    Dzieci uczestniczą w całym mnóstwie różnych olimpiad, projektów, konkursów, itp.
    Mój syn, 9-ciolatek w 4 klasie czuje się rewelacyjnie. Nie ukrywam, że to on był motorem do zmiany szkoły na obecną i z radością do niej chodzi. W naszej szkole tworzymy społeczność, w której tak naprawdę każde dziecko znajdzie swoje miejsce i każde czuje się zaopiekowane, przynajmniej ja tak to odbieram. Dzieciaczki zbierały jakieś rzeczy dla zwierzaków, gromadziły książki, teraz jest akcja gromadzenia sprzętu elektronicznego (starym, zużyty), tak więc non stop się dzieje. Mają wyjazdy do kina na "Nowe Horyzonty", jeżdżą na warsztaty, przed Bożym Narodzeniem przywiozły rewelacyjne, własnoręcznie zrobione bombki.
    Dzieje się, oj dzieje.
  • filo78 18.03.14, 23:30
    Oddalenie szkoły od świata mi raczej odpowiada, dzieciaki sa na świeżym powietrzu, wydaje mi sie, że na wielkomiejskie życie będą miały jeszcze czas. Mieszkając pod Warszawą i tak jesteśmy skazani na takie czy inne dojazdy a ja póki mogę chcę oszczędzić moim dzieciom podróży godzinami do jakiejś super szkoły do centrum.
    Do czego można sie przyczepiac? Jeśli ja mam wskazywać, co mnie uwiera, to chyba głównie niektórzy rodzice, którzy uważają, że jeśli szkoła jest prywatna, to nalezy przyjąć postawę roszczeniową i rozliczeniową a nie kooperującą. Ale taki akurat jest minus chyba większości placówek płatnych. To, że płacimy nie zwalnia nas jednak z bycia rodzicami.
    Samej szkole przydałaby się natomiast większa świetlica, bo jest niewielka, choć w ciepłej porze roku ma ogromną zaletę w postaci bezpośredniego wyjścia na dwór a teren na zewnątrz jest bardzo fajny. Dzieci mają zresztą dużo zajęć dodatkowych, więc tłok na świetlicy jest rzadko. Poza tym uważam za minus to, że szkoła jakoś mało prężnie chwali się tym, że jest i że jest naprawdę fajna, wiele osób nie ma chyba pojęcia o jej istnieniu.
    Konkursów jest dużo, wewnętrznych i zewnętrznych, chwilami aż trudno wybierać, w czym brać udział, bo przeciez we wszystkim się nie da. Dla mnie wazne jest tez to, że wszystkie dzieci się znają między sobą, od zerówki do najstarszych, że każdy pracownik od pan z kuchni po panią dyrektor zna każde dziecko z imienia, zainteresowań etc.
  • 5ama 19.03.14, 09:29
    bardzo dziękuję za wyczerpujące opinie. Na pewno pójdziemy tam na dzień otwarty, rozmawiałam już zresztą z panią dyrektor - wydaje się być bardzo sensowna. Pewnie skończy się tak, że zapiszę mojego syna do tej szkoły smile Aha, jeszcze jedno pytanie - widziałam w rozkładzie zajęć, że obiad podzielony jest na dwie części. Czy dzieci jedzą tę zupę o 11? I jak w ogóle oceniacie posiłki? Pozdrawiam
  • ima77 19.03.14, 12:35
    Hej, Posiłki są podzielone i słusznie, bo dzieciaki nie muszą jeść na raz dwóch dań.
    Ostatnio był zrobiony "casting" na posiłki, które nasze pociechy chciałyby widzieć w karcie dań i z tego co wiem, dzieci są zachwycone. Moje tadki niejadki też jedzą, może nie wszystko, ale jedzą. Dzieci uwielbiają za to podwieczorki....
    Pozdrawiam i być może do zobaczenia na dniu otwartym, może podjadę do szkoły z moimi chłopcami.
  • pkd0110 19.03.14, 19:23
    Ja również mam dwójkę dzieci w tej szkole i potwierdzam wszystko co napisały wyżej dziewczyny. Szukałam kameralnej szkoły z indywidualnym podejściem do ucznia, bo moje starsze dziecko jest bardzo wrażliwe i emocjonalne, ciężko znosi zmiany. Od samego początku panie miały to na uwadze i pomogły mu się adaptować w nowej grupie i nowej sytuacji. Cała kadra jest rewelacyjna, bardzo przyjaźnie nastawiona do dzieci a przede wszystkim bardzo zaangażowana. W szkole ciągle coś się dzieje, o czym dokładniej można sobie poczytać na stronie w aktualnościach. Jednak najważniejszym dla mnie wyznacznikiem dobrze podjętej decyzji jest to, że moje dzieci są w szkole szczęśliwe, lubią do niej chodzić, a z egoistycznego punktu widzenia, ja jestem zadowolona, że nie muszę z nimi wieczorami i w weekendy odrabiać stosów lekcji. Co do ocen A B C, to akurat uważam, że są dobrym pomysłem na delikatne oswojenie z normalnymi ocenami ale też motywacją i powodem do dumy. Będę na dniu otwartym i służę pomocą w razie jakichkolwiek pytań.
  • 80ada 24.03.14, 09:56
    Serdecznie odradzam szkołę Cervantesa na Białołęce. Jedyne co się liczy to żeby czesne przyszło na czas, a funkcje wychowawcze, dydaktyczne szkoły to jakaś mrzonka. Najlepszy klient to taki, który płaci i niczego nie wymaga, a kiedy pojawiają się problemy to "rozwiązaniem" pani Dyrektor jest cytuję: "ale czy ktoś to widział ?", "to nie miało miejsca", "sama pani słyszała, że tak nie było". Polecam zapytać się np. w Naszej szkole jak wielu uczniów przenieśli tam rodzice w trakcie trwania roku szkolnego, nauczyciele z Cervantesa też tam zresztą są. Pani Dyrektor wraz z Właścicielką zamiast pisać poniższe posty powinny wziąć się wreszcie do roboty i zacząć rozwiązywać problemy dzieci a nie chować głowę w piasek. Lekcji się nie zadaje bo ktoś przecież musiałby dzieci pilnować, pomagać, a mówione było, że będą odrabiane w szkole, więc najlepiej w ogóle nie zadawać itp. A poziom angielskiego to pożal się boże...
  • ima77 24.03.14, 13:11
    Witam, Jak rozumiem osoba, która napisała tego posta, jest tą, która narobiła fermentu w szkole w ostatnim czasie i przeniosła swoje dziecko do "Naszej Szkoły".
    Żeby uniknąć podejrzenia, że to właścicielka szkoły lub Dyrektorka wpisują się na tym forum, podaję swoje imię i nazwisko: nazywam się Irmina Kozłowska, jestem mamą Kacpra i Rocha, tak więc chybiony strzał z podejrzeniami, jak wiele innych zresztą. Nie wiem, może nasze dzieci chodzą do innej szkoły, amoże osoba umieszczająca posta nie jest zainteresowana tym co się naprawdę w tej szkole dzieje, bo ja mam wpisywane do specjalnego dzienniczka zadane prace domowe i jeden z moich synów w szkole lekcje odrabia, drugi nie, bo woli robić to w domu.
    Tak więc nie bardzo rozumiem po co te gorzkie żale. Jak się komuś nie podoba, powinien swoje dziecko zabrać ze szkoły i oddać je do zatłoczonej "Naszej Szkoły", z której to dla odmiany inne dzieci przechodzą do szkół okolicznych, z powodu niezadowolenia mam , a głównie dzieci.
    Każdy ma prawo do własnego zdania i decydowania, niemniej jednak, proszę nie pisać bzdur, że podszywamy się pod kogoś innego. Tak się składa, że wszystkie mamy, które zamieszczały posta na tym forum znam osobiście. Czesne należy płacić, tym się charakteryzuje szkoła niepubliczna, co do zarzucanych braków w funkcjach wychowawczych i pedagogicznych, ja zastrzeżeń nie mam, wręcz same pochwały dla szkoły, która w moim odczuciu radzi sobie najlepiej jak potrafi. Niestety szkoła nie jest od rozwiązywania problemów emocjonalnych rodziców, od tego są psychoterapeuci i proponuję tam się udać, jeżeli występują jakieś dysfunkcje w rodzinie. Pani/Pana post nacechowany jest negatywnymi właśnie emocjami.
    Proszę zatem zabrać swoje dziecko i realizować swoje zamierzenia w innej szkole, w tej tutaj chcemy spokojnie edukować swoje dzieci, nie rozwiązując frustracji w gronie szatniarskich plotek.
    Życzę powodzenia i lepszego nastroju ducha, idzie wiosna...
    Irmina Kozłowska
  • ima77 24.03.14, 13:19
    W uzupełnieniu poprzedniej wypowiedzi, angielski jest na wystarczającym poziomie, może problem stanowi indywidualna predyspozycja do nauki jeżyka lub języków obcych, anie sposób nauczania. Dzieci biorą udział w olimpiadach z dobrymi wynikami, wyjeżdżają za granicę i porozumiewają się po angielsku, więc chyba jest ok....
  • pkd0110 24.03.14, 19:36
    Odniosę się bezpośrednio do zarzutów 80ada, chociaż ton wypowiedzi pozostawia wiele do życzenia. Ja również jestem mamą dzieci chodzących do tej szkoły i również osobiście znam pozostałe mamy, które wypowiedziały się w tym wątku. Już samo to, że wg 80ada, wadą szkoły jest to, że wymaga żeby czesne było na czas jest dla mnie dziwne. Jak napisała Irmina, jest to szkoła niepubliczna, płatna, o czym chyba wszyscy wiemy zapisując dziecko. Ale też nie jest to argumentem, żeby mieć roszczeniową postawę pt. płacę i wymagam, bo jest to trochę inna specyfika działalności i takie podejście rodzica nic dobrego nie wnosi. Na marginesie Nasza Szkoła też jest prywatna i też należy w terminie płacić czesne...
    Co do zadawania prac domowych, na bieżąco kontroluję co dzieci odrobiły w szkole na następny dzień i wiem, że te prace są zadawane. Poza środami kiedy jest basen.
    Poziom angielskiego najlepiej odzwierciedlają wyniki zewnętrznych konkursów i egzaminów. Z tego co wiem wszystkie dzieci, które przystąpiły do certyfikatów, zdobyły je, a poza tym jedna uczennica została laureatką ogólnopolskiego Olimpusa. Więc chyba o czymś to świadczy. I jak słyszałam, rodzicom odchodzących dzieci najbardziej było żal p. Niny od angielskiego, bo uważali, że jest świetną nauczycielką języka.
    Zarówno z panią dyrektor jak i panią właścicielką można się porozumieć w każdej kwestii, zawsze moje problemy czy sugestie były wysłuchane i brane pod uwagę. Ja jestem zadowolona, moje dzieci są szczęśliwe, odnoszą sukcesy w konkursach i wypadają bardzo dobrze na tle rówieśników z innych szkół.




  • 80ada 25.03.14, 12:34
    Witaj Irmino,
    Podejrzewasz, że jestem rodzicem, który w ostatnim czasie przeniósł dziecko z Cervantesa do Naszej Szkoły - pytanie tylko którym, bo mnie wiadomo o 5 dzieciach przeniesionych przez rodziców, w trakcie tego roku szkolnego do Naszej Szkoły...Nie wiem dokładnie ile osób w ogóle zrezygnowało z nauki w Cervantesie bo nie drążyłam tematu.
    Otóż pomyliłaś się, tak jak ja co do Ciebie, w dalszym ciągu moje dziecko uczęszcza do Cervantesa, ale nie wiem jak długo jeszcze, ponieważ mam zastrzeżenia do tej placówki. Z obawy o nieprzyjemne konsekwencje mojej korespondencji, które mogą dosięgnąć moje dziecko ze strony szkoły nie podaję swojego nazwiska.
    1.Napisałaś, że jakaś "osoba narobiła fermentu w szkole w ostatnim czasie i przeniosła swoje dziecko do Naszej Szkoły" - według mnie ferment, który powstał jest wynikiem nie wywiązywania się szkoły ze swoich obowiązków. Z 13sto osobowej klasy 4 dzieci odeszło, 4 poważnie się nad tym zastanawia - 60% niezadowolonych to chyba sporo.
    Nie wiem czy znane jest Ci podłoże konfliktu w naszej klasie, który ciągnie się już od zerówki, czyli półtora roku, ale myślę, że tak, ponieważ jest to tak mała społeczność, że trudno o tym nie słyszeć. Otóż jest w klasie dziecko, które jest niezdyscyplinowane, przeszkadza w prowadzeniu lekcji, potrafi uderzyć panią, inne dzieci, krótko mówiąc używając słów rodziców, którzy zabrali swoje dzieci ze szkoły - "gnębi, nęka, pastwi się, nastawia jednych na drugich, sieje zamęt i zamieszanie". Pomimo starań wychowawczyni, której serdecznie współczuję dzieci w klasie nie potrafiły się zintegrować i przeciwstawić temu zachowaniu. Jedynymi konsekwencjami jakie były wyciągane wobec tego dziecka to zwrócenie uwagi słownej, uwaga w dzienniczku, "zła buźka" ( nie wiem czy u was w klasie pani stosuje takie motywatory - metody wynagradzania i "karania" dzieci w postaci wesołych i smutnych buziek na specjalnej tablicy, za zebranie konkretnej liczby wesołych buziek jest nagroda). Niestety, jak łatwo można się domyślić odnosiło to marny skutek. W rezultacie na zebraniu 30.I. rodzice dzieci, które delikatnie mówiąc czuły się niekomfortowo w naszej klasie z w/w powodów zgłosili to wspólnie Pani Dyrektor. Na co w odpowiedzi usłyszeli " ale czy ktoś to widział ? to nie miało miejsca, przecież w klasie panuje fantastyczna atmosfera itp." Rodzice kłopotliwego dziecka nie mieli publicznie nic do powiedzenia na temat zachowania się ich pociechy. Jako plan naprawczy ustalono spotkanie wszystkich rodziców z panią psycholog , gdzie dowiedzieliśmy się jak reagować na konflikty. Po zebraniu sytuacja trwała w najlepsze.
    Czy według Ciebie szkoła stanęła na wysokości zadania zaprzeczając i ograniczając się do uwag i pouczenia rodziców przez psychologa ?
    Czy nie zabrałabyś dziecka, które płacze że nie chce iść do szkoły bo nie wie co jeszcze nieprzyjemnego je tam spotka i nie czuje się w niej bezpiecznie ?
    Nie dziwię się że rodzice stracili zaufanie i szacunek do szkoły po takim potraktowaniu i nie chcieli dłużej za to płacić. Uważam, ze szkoła swoim zaniechaniem skrzywdziła wszystkich - te dzieci które bezpośrednio były i są celem ataków, dzieci które na to patrzą uczy nietolerancji i braku konsekwencji za złe zachowanie i w równym stopniu to niezdyscyplinowane dziecko. Jeżeli szkoła nie potrafi sobie poradzić z 7-letnim, niegrzecznym dzieckiem to coś tu jest moim zdaniem nie tak. I tu dochodzimy do sedna sprawy - pytania: nie potrafi czy nie chce ? Nie mam informacji jak przebiegają relacje na linii szkoła - rodzice tego dziecka, a może inaczej mam takie, które mówią, że są bardzo dobre - co w jakimś stopniu tłumaczyłoby niechęć szkoły do wyciągania poważniejszych konsekwencji. Co delikatnie ujmując jest nie fair wobec wszystkich.
    Na ostatnim zebraniu, po odejściu 4 dzieci z klasy pani Dyrektor udawała, ze wszystko jest super. Zapytana o powody odejścia dzieci z klasy odpowiedziała, że nie ze wszystkimi udało jej się porozmawiać. Ja jestem mamą dziecka z tej klasy i ze wszystkimi rodzicami, którzy zabrali swoje dzieci udało mi się porozmawiać i zapytać ich o przyczyny ich decyzji. Żeby było śmieszniej, jeden z rodziców, powiedział mi że kiedy składał wymówienie ze szkoły zdziwił się, że Pani Dyrektor wraz z właścicielką nie pytają o powody rezygnacji i aż zapytał czy nie są ciekawe dlaczego rezygnuje ze szkoły ? Na co usłyszał, że "One nie muszą tego wiedzieć"...Natomiast drugi po rezygnacji otrzymał "pożegnalny" telefon...przypominający,że wg. umowy szkole należy się jeszcze jedno czesne - to w ramach pożegnania od Pani Dyrektor. Dlatego napisałam, że dla tej szkoły najlepszy klient to taki który płaci i niczego nie wymaga, a kiedy pojawiają się problemy dydaktyczne to głowa w piasek, przecież same się rozwiążą. No to rozwiązały się.
    Naszej szkoły nie znam, nie byłam tam i nie wiem jak tam jest - żeby nie było wątpliwości, ale na pewno poczekam na opinię rodziców, którzy przenieśli tam swoje dzieci.
    Co do czesnego to najwyraźniej mnie nie zrozumiałyście - absolutnie wiem czym jest umowa, którą podpisałam i jakie nakłada na mnie obowiązki łącznie z zobowiązaniami finansowymi, które na siebie przyjęłam. Uważam tylko, że postępując w ten sposób szkoła nie wywiązała się ze swoich podstawowych funkcji - wychowawczej (złe wzorce zachowań) i społecznej (powstały zaburzone relacje, które nie wiadomo czy w ogóle da się odbudować). Mówiąc kolokwialnie nauczyła nasze dzieci, że zły wygrywa (zostaje) dobry przegrywa (zmienia szkołę).
    Irmino, mogę tylko pozazdrościć Tobie i Twoim dzieciom dobrego samopoczucia i życzyć aby nie spotkały Was takie doświadczenia.
    Uwagi na temat mojego zdrowia psychicznego uważam, że są trochę nie na miejscu, mamy tu rozmawiać o szkole, ale oczywiście jeżeli nadal czujesz się kompetentna do wypowiedzi w tej kwestii to zapraszam na maila na gazecie.
    Co do formy poprzedniego maila- rzeczywiście prosta i szczera do bólu - taka miała być, nie miałam czasu, ani ochoty rozwodzić się nad powstała sytuacją i rozdrapywać tego na forum publicznym bo nie jest to temat przyjemny dla nikogo, kto w tym uczestniczy. Nie chciałam pisać szerzej bo dajemy szkole szansę i na razie zostajemy, ale to nie znaczy, ze nic się nie stało i nie dzieje. I że nie należy przestrzec przed tym innych, bo mnie niestety nikt nie przestrzegł kiedy szukałam informacji o tej szkole zanim zdecydowałam się posłać do niej dziecko.
    Szkoła ma też oczywiście mnóstwo plusów o których napisałyście, z którymi się zgadzam i dlatego nie polemizowałam z nimi. Jednak dla mnie w hierarchii wartości bezpieczeństwo i funkcje wychowawcze stoją wyżej niż kulturalno-oświatowe, dlatego w moim mniemaniu Pani Dyrektor w sytuacjach kryzysowych powinna być trochę bardziej pedagogiem niż KO-wcem. A jeżeli nie jest do tego profesjonalnie przygotowana to skorzystać z pomocy takiej osoby - w moim mniemaniu m.in. za to właśnie płacę czesne.
    Co do zadawania prac domowych - moje dziecko ma ich bardzo mało. Na wstępnej rozmowie padły zapewnienia, że od 14:15 do 15:00 dzieci będą odrabiać prace domowe w oddzielnej sali, nie na świetlicy (aby inne dzieci nie przeszkadzały) pod okiem nauczyciela,ale ma to być praca samodzielna. Dla mnie super, tylko miało to miejsce przez ok. miesiąc. Potem ustalono plan zajęć dodatkowych i kółek zainteresowań i okazało się, że nie ma komu pilnować dzieci i w czasie przeznaczonym pierwotnie na odrabianie lekcji są kółka. Uważam, że to pozbawia dzieci nauki pracy samodzielnej, pogłębiania i powtarzania materiału - bo to właśnie jest praca domowa. Może moje dziecko wszystko robi na lekcji i dlatego ma tak mało prac domowych - ale jakoś je o to nie podejrzewam.
    Co do Angielskiego-mam porównanie, ponieważ od 2012 r uczęszczamy dodatkowo na Ang. raz w tyg. 45 min. Kiedy zapisałam moje dziecko do szkoły myślałam, że te lekcje będą zbędne i z nich rezygnujemy. Okazało się, że moje dziecko uczy się o wiele więcej chodząc tam raz w tyg. na 45 min. niż mając 5 godzin tego języka w szkole. Wydaje mi się to troch
  • 80ada 25.03.14, 12:41
    Co do języka - każdy ma prawo do swojej opinii, mnie się wydaje, że pani jest wymagająca, ale niewiele uczy.
    Najsmutniejsze jest to, że są w klasie rodzice, którzy nie reagują na problem i udają się go nie dostrzegać, kosztem dzieci. Dopóki ich dzieciom nie dzieje się krzywda to uważają, że problem nie istnieje. Oczywiście, zawsze można się pocieszyć, że gdzie indziej jest gorzej...
    Jak już pisałam każdy ma prawo do swojego zdania
    Pozdrawiam serdecznie
    Ada
  • ima77 25.03.14, 14:01
    Witam,
    Po pierwsze absolutnie podpisuję się pod tym, co napisałam poprzednio.
    Z tego co piszesz wydaje mi się, że odnosisz się do sytuacji, jaka ma miejsce w klasie I.
    Historie o "bijącej" nauczyciela dziewczynce dotarły również i do mnie. Dotarło również do mnie, że podczas Waszego zebrania, nie za bardzo mieliście konkretne argumenty przeciwko dziecku.
    Powiem tak, jestem mamą dwóch chłopców, którzy również nie zawsze są "aniołkami" i zdarza im się jak każdemu normalnemu, zdrowemu dziecku "narozrabiać".
    Problemem, który ja obserwuję wśród rodziców tej szkoły jest to, że moim zdaniem rodzice chcieliby wychowywać swoje dzieci pod kloszem, tak aby nie spotkały ich żadne nieprzyjemności. I żeby wszyscy się lubili.
    Niestety, teraz właśnie mogą nauczyć się funkcjonowania w społeczeństwie i radzenia sobie z różnymi dziećmi, i tymi które są niegrzeczne, złośliwe, jak również tymi, które są wycofane. Na tym polega socjalizacja. Rozmawiałam z kilkoma osobami, które mają dzieci w pierwszej klasie i nie potwierdziły nadmiernej agresji u dziecka, o którym piszesz. Określiły je jako normalne zachowanie dziecka, które jest może jak na normę zbyt pewne siebie, ale to chyba nie grzech.
    Co do odejścia dzieci z klasy IV, mówię o chłopcach, powiem tak, bardzo żałuję, że odszedł Olek, który jest bardzo inteligentnym i pozytywnie specyficznym chłopcem. Co do Marcela, mogę powiedzieć chwała Bogu, patrząc z pozycji egoistycznej matki, bo to mój syn miał przez niego problemy w klasie, łącznie z obniżoną oceną ze sprawowania. Marcel świetnie manipulował grupą, rośnie nam polityk, a mój syn temu ulegał, niemniej jednak moim zadaniem jako matki jest chronić swoje dziecko, ale nie poprzez bieganie do Pani Dyrektor i żądanie usunięcia Marcela ze szkoły, tylko tłumaczenie mojemu synowi, że na swojej drodze spotka różnych ludzi, w tym takich co manipulują.
    Dlatego też, ani razu nie rozmawiałam z kadrą pedagogiczną w szkole nt. zachowania Marcela, które w mojej ocenie daleko odbiegało od normy. Tłumaczyłam natomiast mojemu synowi, jak naprawdę wygląda życie. Niestety szkoła prywatna, choćby najlepsza nie rozwiąże tego typu konfliktów, gdyż tak naprawdę sposób zachowania dzieci wynoszą z domu, a zapewniam, że 10 latek sam pewnych rzeczy nie wymyśli.
    Dlatego też napisałam o fermencie, który ostatnimi czasy buzował w szkole. I dlatego też napisałam o frustracjach i o wizycie u psychoterapeuty.
    Nadmieniam, że niestety ja widziałam w nowej szkole, w jakiej kondycji znajduje się Olek z naszej 4 klasy i łzy mi poleciały z oczu, gdy zobaczyłam jak bardzo jest tam zagubiony.
    Zaskakujące jest to, że piszesz, że nie podjęłaś decyzji o odejściu ze szkoły, ale bardzo negatywnie się o niej wyrażasz. Niestety Twój email nie był obiektywny. Co do angielskiego, tak jak napisałam poprzednio, dzieci osiągają dobre wyniki i może naprawdę jest to kwestia indywidualnych predyspozycji, nie każdy musi być poliglotą.
    Piszesz też o konsekwencjach Twojej korespondencji, tak jakby w tej szkole działa się krzywda w stosunku do tych rodziców, którzy protestują. Trochę to żałosne...
    Stąd też moja opinia o tym wszystkim, nie chciałaś obiektywnie przedstawić opinii, tylko chciałaś zrobić ferment, być może za dobrze wypadł "dzień otwarty".
    Patrząc na działania niektórych rodziców, zastanawiam się jakie są Wasze oczekiwania? Z jednej strony jest mowa o tym, że dzieciaczków w szkole jest mało, więc nie mają jak się socjalizować, z drugiej zaś jak właśnie to robią, to rodzice nadmiernie ingerują w to co się między dziećmi dzieje. Odnośnie odejścia dzieci z klasy IV mam swoje zdanie na ten temat i go nie zmienię, powiem tak w mojej opinii decydujące było to, że trzeba było zapłacić niemały dług wobec szkoły i jak szkoła zaczęła się upominać o zapłatę to jedna z mam się uniosła i zabrała swojego syna ze szkoły. Szkoda, że druga mama zrobiła to samo, zrobiła dużą krzywdę swojemu dziecku, ale na to nie mam już wpływu. Co do polemiki o stanie zdrowia psychicznego myślę, że najlepszym miejscem jest gabinet terapeutyczny, wiem z doświadczenia, gdyż pracowałam w tym zawodzie..
    Kończąc, przykro jest patrzeć, jak niedojrzałe podejście do życia rodziców, negatywnie wpływa na losy dzieci, które w tym specyficznym środowisku, jakim jest szkoła, bardzo fajnie funkcjonują. Dziwne jest to, że mimo wszystko duża część rodziców nie ma takiej opinii, jak Ty.
    Może to kwestia podejścia do życia.
    Pozdrawiam cieplutko.
    Irmina


  • 80ada 25.03.14, 17:31
    A więc jeszcze 2 chłopców odeszło w ostatnim czasie. Nie znałam tej sytuacji, to daje w sumie 7 osób na jakieś 30 ? Ale jak rozumiem, liczby nadal Cię nie przekonują, jak się zorientowałam należysz chyba do grupy wiedzących lepiej i tych którzy zawsze muszą mieć ostatnie słowo.
    Co do procesów socjalizacyjnych zachodzących w grupie zdecydowanie się zgadzam, że dzieci muszą się uczyć radzenia sobie z różnymi sytuacjami jednak są pewne granice, ale jak rozumiem mam według Ciebie, dyplomowanej Pani psycholog niedojrzałe podejście do życia. Wygląda na to, że rodzice dzieci które odeszły z naszej klasy też takie mają.I te 3 rodziny które razem ze mną zastanawiają się co dalej, też. Całkiem spore grono jak na jedną klasę smile
    O tym, że to niegrzeczne dziecko jest aniołkiem i to rodzice i dzieci uwzięli się na nie też słyszałam. Tak się uwzięli, że aż z klasy odeszli. To mu dopiero na złość zrobili wink
    Piszesz, że moja opinia nie jest obiektywna - jak na dyplomowanego psychologa to kolejna odkrywcza myśl.
    Nie wiem czy zauważyłaś, ale w moich dotychczasowych postach, ani razu nie deprecjonowałam, oceniałam bądź w jakikolwiek inny sposób obrażałam Twojej osoby i starałam się dyskutować a nie obrzucać epitetami bądź "dobrymi" radami w przeciwieństwie do wszystkich Twoich skierowanych do mnie postów.
    Kiedyś słyszałam taką opinię, że na psychologię idą osoby, które mają problemy głównie ze sobą...no coś w tym kurcze jest.
    Nie mam zamiaru ciągnąć tej dyskusji bo nie widzę w niej już większego sensu i szkoda mi czasu.
    Ada
  • ima77 25.03.14, 18:05
    Droga Ado,
    Czytanie ze zrozumieniem ma przyszłość. Nie napisałam nigdzie, że jestem dyplomowanym psychologiem, bo nie jestem.
    I nie chciałam Cię urazić (pisałam ogólnie o sytuacji), ale jak mówi przysłowie: "uderz w stół, a nożyce się odezwą"...
    Nie ciągnijmy dalej tych wypowiedzi, bo zaczyna to niepokojąco przypominać rozmowy sfrustrowanych rodziców w szatni.
    Na szczęście macie wolny wybór, skoro taka zła ta szkoła, to poszukajcie miejsca w innej.
    A co do tego, że mam rację, wielokrotnie jej nie mam, ale nie mam też kompleksów i nie muszę kosztem własnych dzieci rozgrywać swoich niepowodzeń. To prawda, że szkoła którą ukończyłam wiele mnie nauczyła, między innymi czytania między wierszami i tego, że zazwyczaj najbardziej niezadowolony jest ten, kto ma dużo niepowodzeń. Dla mnie szklanka zawsze do połowy jest pełna i dlatego pewnie nie muszę po kątach świergolić o drobiazgach, które tak naprawdę były poruszane do tej pory w tej szkole.
    A co do dojrzałości lub jej braku, Twoje wypowiedzi są odpowiedzią same w sobie, ale to pewnie również moja nadinterpretacja.
    Mimo wszystko w dalszym ciągu pozdrawiam ciepło i życzę podjęcia jak najlepszej dla Twojego dziecka decyzji, bo tak naprawdę to o to w tym wszystkim powinno chodzić - o dobro naszych dzieci.

  • pkd0110 25.03.14, 19:13
    Mnie również znany jest konflikt w pierwszej klasie, bo mam tam znajomych rodziców i jakoś inaczej go przedstawiają. Nie będę wnikać w jego szczegóły, bo mnie osobiście nie dotyczy, ale mam jedno pytanie: Czy wiesz droga Ado o problemach np. w klasie drugiej? Odpowiem za Ciebie, nie wiesz, bo dzieci załatwiają je między sobą, z wychowawczynią, a jak trzeba z panią psycholog. My, jako rodzice omawiamy sprawy wychowawcze w przyjaznej (!) atmosferze przy kawie, a nie nastawiając siebie i dzieci przeciwko sobie w szatni. A już na pewno nie ingerujemy aż tak bardzo w życie społeczne swoich dzieci w szkole. Dla mnie jest to przerażające, że robicie aferę tak naprawdę z niczego i sami nakręcacie konflikt. Nikt mi nie wmówi (a jestem pedagogiem, żeby nie było, że wypowiadam się na temat, o którym nie mam pojęcia), że siedmioletnie dziecko jest w stanie sterroryzować klasę, wychowawczynię, dyrekcję, p. właścicielkę i rodziców... Tym bardziej, że znam tę dziewczynkę i bawi się z moimi dziećmi jakoś bez problemów.
    Jaka jest odpowiedź na pytanie w jaki sposób to dziecko nęka, gnębi pastwi się? Bo z tego co wiem konkretnych zarzutów już nie potrafiliście postawić i pewnie dlatego rodzice się do nich nie ustosunkowali. Czego nauczą się Wasze dzieci jeżeli po pierwszych konfliktach (nieuniknionych w tym wieku i w późniejszym życiu) zostają zabrane ze szkoły, do szkoły gdzie klasy są bardziej liczne i nie uwierzę, że nie ma żadnych problemów. Dzieci w szkole mają się nauczyć jak sobie radzić w takich sytuacjach i naprawdę nie muszą się wszystkie lubić. Z drugiej strony moim zdaniem to "dzięki" niektórym rodzicom jest taka atmosfera w klasie, bo sama byłam świadkiem sytuacji w szatni, gdzie jedna dziewczynka namawiała drugą, żeby się nie bawiły z M. i różne epitety pod jej adresem, co oczywiście zainteresowana słyszała.
    Powiedz w takim razie co powinna zrobić szkoła? Bo moim zdaniem szkoła jako instytucja i tak zrobiła dużo. Pani wychowawczyni, jak sama piszesz, się stara, pani psycholog pracuje z dziećmi, czyli samo się nasuwa, że pozostało najsłabsze ogniwo konfliktu, czyli rodzice dzieci w klasie, którzy nie chcą współpracować i podgrzewają atmosferę nastawiając negatywnie dzieci i robiąc chore akcje typu nagrywanie zachowania rzeczonej dziewczynki na białej szkole. Zmierzasz do tego, że szkoła powinna relegować niegrzeczne dziecko ze szkoły i byłoby po problemie. Otóż muszę Cię rozczarować, przed Twoim dzieckiem jeszcze będzie mnóstwo niekomfortowych sytuacji w życiu, nie wszyscy będą pałać do niego sympatią i Twoja w tym rola, żeby je do tego przygotować i nauczyć sobie radzić w życiu, a nie wszystko zwalać na szkołę.
    Co do zarzutu, że dyrekcja nie pyta o powód odejścia, znów mam pytanie, bo sama sobie przeczysz. Piszesz, że rodzice skarżyli się na zaistniałą sytuację, że p. dyrektor zna problem, a potem że się nie dopytuje o powody odejścia? I znowu nie rozumiem oburzenia o upomnienia o zaległe czesne. Jeżeli rodzic sam nie pamiętał, jaką umowę podpisywał, to czesne miało mu zostać darowane?
    "Uważam tylko, że postępując w ten sposób szkoła nie wywiązała się ze swoich podstawowych funkcji - wychowawczej (złe wzorce zachowań) i społecznej (powstały zaburzone relacje, które nie wiadomo czy w ogóle da się odbudować)" SZKOŁA daje złe wzorce zachowań? A zaburzone relacje stworzyli sami rodzice linczując dziecko i jego rodziców. Ja cały czas mam w głowie, że jest to tylko 7 letnia dziewczynka, nad którą od dłuższego czasu toczy się sąd dorosłych, co dla mnie jest niedopuszczalne i okrutne. Nie potraficie jako rodzice usiąść i normalnie porozmawiać, zastanowić się jak pomóc Waszym dzieciom (wszystkim w klasie), zintegrować je, nauczyć współpracy i pracy w grupie gdzie nie każdy musi się lubić tylko próbujecie to załatwić agresją i atakami przy zerowej współpracy oczekując, że szkoła wszystko załatwi. Dobry przykład dajecie dzieciom...


  • mypa82 25.03.14, 20:33
    Szanowni! czytając posty na temat szkoły a jednak głównie na temat nieciekawej sytuacji w klasie I, zastanawiam się, co tak naprawdę osoby dorosłe pomawiające i dewaluujące 7 letnie dziecko chcą osiągnąć. Pomijając fakty, które zdaje się, w owej dyskusji zatraciły już swoje pierwotne znaczenie, myślę, że rzeczywistość związana z możliwością oddania dziecka do prywatnej szkoły, przerosła nieco niektórych rodziców. Kreując pierwszoklasistkę na "potwora nękającego pół szkoły" - Dyrekcja oraz wychowawca zaprzeczają oficjalnie podczas zebrania, jakoby takowa sytuacja miała miejsce - tak naprawdę racjonalizują, projektują i umieszczają na zewnątrz swoje frustracje i porażki, prawdopodobnie nie tylko wychowawcze (?) Prawda jest taka, że faktycznie kilkoro rodziców - na chwilę obecną chyba 2 lub 3 ma nieuzasadnione i nie w swoim imieniu zarzuty pod adresem tego dziecka, jednakże nigdy ani razu nie wyrazili konkretnie jakie i o co im chodzi. Za to nieubłaganie i konsekwentnie pokazują - jak to określają "dobre wzorce" - pomawiając, rozsiewając w kółko te same PLOTKI wśród innych rodziców, z których dziećmi dziewczynka utrzymuje przyjacielskie, serdeczne relacje. Co ciekawsze, "czołowi " przedstawiciele zbiorowego linczu, zmienili swojemu dziecku szkołę po raz 3!!! co oznacza, iż albo ich dziecko miało trudności w zaaklimatyzowaniu się w innych placówkach, albo oni sami mu/jej na to nie pozwolili! Poza wszystkim, przedstawianie idealistycznego poglądu na temat relacji między dziećmi, cytuję: "moim zadaniem jako rodzica jest, aby wszystkie dzieci się lubiły" - pomijając stylistykę, świadczy raczej o niedojrzałości i braku zasobów do dokonywania obiektywnych ocen relacji społecznych.
    Podsumowując:
    agresja w szkole, karygodne zachowanie, przemoc psychiczna, nękanie - tak !!! występują w szkole, ale ze strony wymagających pomocy osób dorosłych, którzy nie umiejąc skonfrontować się z realnością, wolą skumulować agresję w stronę dziecka, które swą siedmioletnią dojrzałością, pewnością siebie i inteligencją, z całą pewnością przewyższa owe persony i na razie jest odporne na "zabiegi", do których ci ludzie używają własnych bogu ducha winnych dzieci. Należy bowiem wziąć pod uwagę, iż ci "troskliwi" rodzice, napełniają głowy swoich dzieci treściami nacechowanymi agresją i przemocą psychiczną wobec jednej osoby i taką życiową lekcję chcą im przedstawić. Oczywiście, dzieci publicznie powtarzają te, poruszane szumnie przez rodziców wątki, angażując się bez potrzeby i ze szkodą dla swojej dziecięcej psychiki w sprawy niedojrzałych dorosłych!
    szczerze współczuję oskarżycielom, bo to bardzo niewdzięczna rola - ciągła frustracja związana z uporczywym dążeniem do udowodnienia czegoś, co jest nieprawdziwe, krzywdzące dla innych i żenujące.
    Proponuję i szczerze doradzam długoterminową terapię w nurcie np. psychodynamicznym, skoncentrowaną na pracy z prymitywnymi mechanizmami obronnymi, niemożnością poradzenia sobie z przykrymi emocjami oraz traumami z przeszłości, które w sposób dotkliwy zaburzają prawidłowe i satysfakcjonujące funkcjonowanie.
  • jezusrezus 25.03.14, 19:58
    Ima77
    Prosimy o usunięcie tego posta. Pojawiają się tam imiona naszych dzieci.
    Uznajemy to za naruszenie danych osobowych
    Rodzice przeniesionych chlopców z klasy IV (jezusyrezusy)
  • as0409 25.03.14, 20:22
    Pani Irmino,
    Bardzo proszę o usunięcie postów, w których wypisuje Pani swoje mądrości na temat mojego dziecka i mnie.
    Nie wiem czy zdaje sobie Pani sprawę, że jest to naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia.
    W związku z powyższym wnoszę o usunięcie postów w terminie nieprzekraczalnym do dnia 26.03.2014 r. do godz. 12.00
    Nie wykasowanie w/w informacji w podanym terminie spowoduje skierowanie sprawy do Sądu.

    Ps. Zamiast zajmować się sprawami innymi, proszę spojrzeć na swoje podwórko i pochwalić się, dlaczego zmieniała Pani szkoły swoim dzieciom, i może pochwali się Pani osiągnięciami swojego dziecka - chyba, że to też wina innego dziecka. Tak tu Pani wychwala szkołę, więc po co Pani poszła do "Naszej Szkoły"? na przeszpiegi? Ocenia Pani zachowania i sytuacje innych, nie mając do tego żadnego upoważnienia.
  • jezusrezus 25.03.14, 20:26
    As0409, dzięki za wspólpracę, wiadomo kto smile
    Irmina, usuń posty bo to zasada netykiety i OGRANICZA CIĘ PRAWO KARNE
    Jezusrezus
  • ima77 25.03.14, 21:47
    Witam,
    Jak napisałam powyżej wystąpiłam o usunięcie posta, który w Waszej ocenie narusza dobra Wasze i Waszych dzieci. Nie to było moim zamiarem.
    Jak zapewne wiesz, bo piszesz o netykiecie, posty są usuwane przez Forum a nie przez jego użytkowników.
    Podpisuję się pod tym, że bardzo żałuję, iż jeden z chłopców z naszej 4 klasy odszedł. Szkoda, bo fajny z niego chłopak.
    Cóż mam nadzieję, że w "Naszej Szkole" będzie Waszym dzieciom lepiej, choć nadal uważam, że szkoła Cervantesa dla dzieci, które chcą pogłębiać wiedzę jest znakomitym wyborem.
    Mimo wszystko pozdrawiam.
    Irmina
  • ima77 25.03.14, 21:41
    Szanowna Pani,
    Moim celem nie było naruszanie dóbr osobistych ani naruszanie danych osobowych i dobrego imienia Pani, ani Pani dziecka.
    Zgodnie z regulaminem Forum, wystąpiłam z prośbą o usunięcie mojego posta. Niestety niemożliwym jest usunięcie go osobiście.
    Co do osiągnięć mojego syna, z przyjemnością się nimi pochwalę. Szkołę zmieniłam po uzyskaniu opinii psychologa i wykonaniu szeregu testów, z których wyraźnie wynikało, że mój syn jest wybitnie inteligentny i powinien edukację kontynuować w szkole, która jest w stanie zapewnić mu zarówno wysoki poziom wiedzy, jak również pogłębianie jego zainteresowań.
    Dlatego też wybraliśmy szkołę Cervantesa, gdyż zaspokaja ona wszelkie potrzeby związane z edukacją moich dzieci. Dlatego też pozwoliłam sobie zamieścić pozytywne opinie w internecie.
    Szkoda, że nie miałyśmy okazji bliżej się poznać, gdyż nasze dzieci zaczęły dochodzić do porozumienia i razem się bawić. Ale mówi się trudno.
    Pozdrawiam.
    Irmina Kozłowska
  • jezusrezus 25.03.14, 21:47
    Przepraszam Pani Irmino, aczkolwiek proszę uprzejmie pamiętać o netykiecie.
    Mój syn jest jeszcze nieco zagubiony w szkole, nie ma jeszcze kolegów ale się przyzwyczaja.

    Marcel nie jest manipulatorem
    Jak tam u was?
  • ima77 25.03.14, 22:13
    Witam, naprawdę bardzo mi przykro, że odszedł jeden z chłopców s naszej klasy. Dzieciaki za nim tęsknią. U nas jest ok, klasa żyje własnym rytmem.
    Odwiedziłam NS, gdyż chciałam zrobić rozeznanie. Niemniej jednak pomimo obietnic bardzo miłych Pań, szkoła jak na nasze potrzeby bardzo przypomina szkołę publiczną. Z pozoru wszystko wygląda bardzo fajnie, niemniej jednak pewne szczegóły mnie osobiście nie odpowiadały.
    Ja szukałam szkoły bardzo kameralnej, ze względu na Rocha, który jak to zwykle bywa przy tego typu umysłach, wymaga indywidualnego podejścia, z pietyzmem. Dlatego też żal mi się zrobiło jednego z chłopców z naszej klasy, o którym wiem, że jest bardzo inteligentnym dzieckiem, jak go zobaczyłam na korytarzu w NS.
    Stąd też mój wpis.
    Pozdrawiam ciepło, proszę się odzywać i gdyby się okazało, że NS nie spełnia oczekiwać, myślę, że wszyscy w 4 klasie z radością przywitają z powrotem.
    Pozdrawiam.
    Irmina
  • jezusrezus 25.03.14, 21:50
    Pani Irmino co pani wie o tej szkole?
    Chodzi o NS
  • mypa82 25.03.14, 21:50
    Racja. To cenne, jeśli szkoła potrafi zauważyć i docenić dzieci z potencjałem, a nie pozbywać się wartościowych jednostek, zgodnie z zawistnymi "sugestiami" co po niektórych...
    Dla mnie szczególnie ważny jest autorytet Dyrektora, który jest nie tylko pedagogiem "z powolania", ale także osobą prezentującą zdrowe podejście do rozwoju dzieci, nie dającą się wmanewrować w chorą perswazję i rynsztokowe zagrywki.
  • 5ama 25.03.14, 23:15
    Rany boskie... a ja tylko pytałam o szkołę. I nie wiem jak dzieci ale patrząc na rodziców, to jednak jest to miejsce zajadłej rywalizacji, serii roszczeń i kompleksów. Tak czy inaczej bardzo dziękuję za opinie. Dały mi pewien pogląd... i relaksu na wiosnę wszystkim życzę. Naprawdę smile
  • myka78 25.03.14, 23:37
    Przyglądam się tej wymianie zdań i aż nie dowierzam co tu się dzieje. Pytanie dotyczyło szkoły i jej funkcjonowania. Więc wydaje mi się, że należy wypowiadać się zgodnie z tematem a nie wyrzucać z siebie nurtujące co poniektórych frustracje.
    Ja jako ZADOWOLONY Rodzic Dziecka uczęszczającego do tej placówki trzeci rok pozwolę sobie wypowiedzieć się zarówno na temat jej funkcjonowania jak również, sprostować niektóre z poruszonych w powyższych postach kwestii. Tak więc, moim zdaniem najważniejszym aspektem funkcjonowania szkoły jest to żeby Dziecko do niej uczęszczające czuło się w niej BEZPIECZNE I SZCZĘŚLIWE-a to właśnie daje Mojemu Dziecku opisywana placówka. Moja Pociecha odnalazła w tej szkole zarówno grono przyjaciół, fantastycznego pedagoga, który doskonale radzi sobie z wszelkimi problemami zarówno tymi mniejszymi jak i większymi jak również wysoki poziom nauczania (języki obce oraz nauczanie wczesnoszkolne). Jak wiadomo nie ma szkoły, w której nie pojawiają się różne nieprzyjemne sytuacje między dziećmi, grunt żeby kadra pracująca z Nimi na miejscu potrafiła sobie z tak owymi sytuacjami radzić. Na szczęście Moje Dziecko uczęszcza do klasy, w której nauczyciel świetnie rozwiązuje pojawiające się między Dziećmi spory a rodzice nie ingerują w jego pracę, bo nie widzą takiej potrzeby, a tym samym tylko pomagają. Jeśli już faktycznie dochodzi do jakiejś poważniejszej „scysji” między Dziećmi, to rodzice w „zdrowej” atmosferze omawiają problem i wspólnie próbują go rozwiązać, nie naruszając przy tym dóbr osobistych Dziecka!!! co poniekąd w klasie I, o której tak tu szumnie się wypowiadano niejednokrotnie zostało dokonane!!! Moim zdaniem najpoważniejszy problemem pojawia się wtedy, gdy w pracę pedagoga zaczynają mieszać się osoby trzecie (często nie będące stronami) i próbują na własną rękę rozwiązać ich zdaniem Nasilające się negatywne zachowania. Proszę chwilkę ochłonąć i pomyśleć jak musi czuć się Dziecko oraz jego opiekunowie, które jest celem ciągłych ataków i prowokacji!!! może warto byłoby się zastanowić WSPÓLNIE jak pomóc w lepszym funkcjonowaniu WSZYSTKICH dzieci w klasie a nie nagabywać, oczerniać i atakować!!! a tak na marginesie Moja Latorośl bardzo dobrze dogaduje się z „Zaszczutym” przez Państwa Dzieckiem, a moim zdaniem jest to bardzo Mądra dziewczynka i jeśli co poniektórzy rodzice mieliby więcej rozumu i nie nastawiali dzieci przeciwko tej Jednostce tylko dążyli wspólnie do poprawy sytuacji panującej w I klasie to na pewno wiele by tylko na tym skorzystali poprawiając tym samym atmosferę panującą zarówno między Dzieciaczkami jak również i Rodzicami! Życzę powodzenia w poprawieniu relacji a Szkołę Cervantesa zainteresowanym POLECAM bo Moje Dziecko czuje się w niej Swobodnie i jest w niej po prostu Sobą.
  • ima77 26.03.14, 09:09
    Witam wszystkich forumowiczów,
    Podpisuję się pod słowami myka78 "czterema łapami".
    Życzę wszystkim miłego dnia, w końcu świeci za oknem słoneczko....
    Pozdrawiam.
    Irmina
  • as0409 26.03.14, 17:37
    Zastanawiam się skąd w Pani tyle nienawiści i niechęci do mojego dziecka i do mnie? Oczerniła Pani nie tylko mnie, ale również moje dziecko. Teraz Pani pisze, że wystąpiła do administratora o usunięcie postu. Zamiast kłapać na prawo i lewo i z taką lekkością wymyślać albo powtarzać kłamstwa należałoby się zastanowić czy takimi pomówieniami nie krzywdzi pani inną bądź inne osoby.
    Skoro szkoła Cervantesa jest taka super dla pani dzieci, to po co Pani 17 marca poszła do NS i wykazywała zainteresowanie przeniesieniem dzieci od września? A potem na forum wylewać pomyje na NS. Fakt, w NS są dzieci, bo nie wiem czy Pani wie, to jest szkoła, do której uczęszczają dzieci i widok dzieci na przerwach nie powinien dziwić nikogo.
    Jestem przekonana, że niebawem cała sytuacja znajdzie rozstrzygnięcie i każdy zainteresowany pozna prawdę.
    A tak marginesie, proszę zauważcie Państwo, że czarny PR robią rodzice, którzy mają dzieci w Cervantesie. Zamiast skupić się na plusach szkoły [np. rewelacyjna Pani od j. angielskiego, matematyki] to skupiacie się na osobach, które nie są już związane z tą szkołą i obrabiacie im "tyłki". Zabrakło odwagi żeby wprost powiedzieć, tylko wysługiwać się forum internetowym? Gratuluję wielkiej klasy i kultury.
    Życzę, żeby te wszystkie kłamstwa, pomyje, fałszywe oskarżenia i opinie kierowane wobec innych wróciły do Pani.
  • 80ada 28.03.14, 01:34
    No...to jednak się odezwę wink

    Pokrótce podsumowując
    1.Jeżeli w/w dziecko grzecznie bawi się z waszymi dziećmi tzn. że nie może gnębić innych dzieci np. w swojej klasie (a już na pewno kiedy jest inteligentne)
    2.Osoby trzecie, nie związane bezpośrednio z sytuacją w klasie, znające ją z przekazu mówiąc krótko "wiedzą lepiej"
    3.Jak wynika z wypowiedzi jednej z mam niegrzeczne dziecko ma prawo atakować, ale inne dzieci nie mają prawa się bronić (ani nawet o tej obronie rozmawiać mam na myśli rozmowę w szatni)

    Nooo... to żeście wymyślili...

    Aha, dzięki za błyskawiczną diagnozę doktorku. A już myślałam, że nie ma dla mnie nadziei...
    Przy okazji - czy nie warto by się było czasem uczesać ? wink
    I jeszcze jedno: jakoś to wspaniałe przesłanie o wychowaniu w duchu tolerancji i miłości bliźniego, które mi tu wciskacie brzmi trochę mało wiarygodnie w tych pełnych jadu, agresji i nienawiści postach, ale to już tak na marginesie

    Buenas noches



  • ima77 28.03.14, 08:52
    Ada, Nie wiem o czyjej fryzurze mówisz jeśli o mojej, to kurcze jestem rozczarowana, tyle pieniędzy u fryzjera wydałam, żeby mieć właśnie taki nieład artystyczny, bo podobno teraz w modzie jest żeby wyglądać tak, jak po wstaniu zaraz z łóżka. Niedobrze, niedobrze, ale mówią, że łądnemu we wszystkim ładnie.
    Pozdrawiam.
    Irmina
  • takamamam 28.03.14, 12:29
    Drogie Mamy,
    chyba same wystawiłyście świadectwo tej szkole. Nic lepiej nie oddałoby atmosfery w niej panującej niż Wasze zajadłe posty. Zastanawia mnie to, że mówicie o tym, że najgorzej, jak rodzice wtrącają się w sprawy dzieci, ale same nie robicie nic innego i to w bardzo niewybredny sposób. Zastanawia mnie co tam się dzieje, że atakujecie się na wzajem i dlaczego każdy, kto z tej szkoły odszedł jest chorym psychicznie frustratem. Widzę też, że jest w niej dużo psychologów, którzy mają ogromną łatwość stawiania diagnoz innym osobom. Wasza LAURKA wystawiona szkole - BEZCENNA. Pozostawiam do zastanowienia
  • filo78 01.04.14, 17:47
    Myślę, że osoby piszące na forum wystawiają opinię przede wszystkim sobie a nie szkole.
    Czytałam to wszystko z niedowierzaniem i przykrością, ilez agresji w tym wszystkim. Chyba jako jedna z pierwszych odpowiadałam na zwykle pytanie o to, czy mozna polecić tę szkołę. Szkołę polecam nadal, nadal mam tu 2 dzieci i nadal jestem zadowolona, ale dla zachowania zdrowia polecam też unikać szatnianych rozmów, wdawania się w niekończące się personalne dywagacje i rozwiązywania cudzych problemów. I dlaczego w ogole rozmawiamy o osobach a nie o zachowaniach?
    Wierzcie lub nie, większość rodziców jest tu jednak normalna a dzieci się dogadują, jak to w życiu, raz lepiej, raz gorzej.
    Pozdrawiam!
  • lucylda1974 02.06.14, 14:58
    Witam,
    Zamierzam przenieść dziecko do tej szkoły - obecnie jest w I klasie w SP na ul. Kobiałka czyli poszłoby do drugiej klasy. Proszę o opinie czy warto? Czy to w tej klasie (obecnej I od września II) jest konfilkt?

    Pozdrawiam,
    AM
  • anna5907 30.08.14, 12:04
    konflikt wylacznie jest na poziomie rodzicow ktorzy rywalizują ze soba nie wiadomo o cosmile
    smieszniejsze, ze krzywdza tym wlasne dzieci ktore miedzy soba bardzo dobrze funkcjonujasmile
    tak wiec nie ma zadnych obawe szkoła jak najbardzije załusguje na pochwały bo naprawde dzieci dzieki systemowi nauczania robia ogromne postepy a co wiecej doskonale kształca sie dwujezycznie...nawiasem piszac bylo to celowe dzialanie pewnej osoby ktora miala na celu oczernienie palacowki

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka