Dodaj do ulubionych

Nowe drogi, wodociągi, oświetlenie itp.

07.03.07, 00:28
W nawiązaniu do kilku wątków przypominam poniższy tekst

Echo Białołęckie
Nr 22 10 listopada 2006 roku
Strona 18

A jednak można …

Konsekwentni i solidarni - tak najkrócej można określić mieszkańców jednej z
typowych, nowo powstałych ulic Zielonej Białołęki.
Mieszkańcy ul. Tymotki wierzyli, że konsekwentne działania i solidarna postawa
ich małej społeczności, przy współpracy z lokalnym samorządem, doprowadzi do
poprawy życia w tej części Białołęki. Początki tzw. pionierów ulicy były
trudne, z dostępnych mediów była jedynie linia energetyczna i to z przerwami w
dostawie prądu. Codziennym utrapieniem mieszkańców był dojazd do domów.
Kałuże, błoto, dziury, a w najlepszym wypadku koleiny, były nie lada wyzwaniem
dla użytkowników drogi.
Pierwsze budowy domów jednorodzinnych przy tej drodze (wtedy jeszcze dukcie
polnym), rozpoczęły się w 1998 roku. Szybki rozwój Zielonej Białołęki
doprowadził do tego, że w roku 2004 droga posiadała już nazwę Tymotki, choć do
wyglądu typowej ulicy dużo jej brakowało. Następnym medium, które podłączono w
„ulicy” był gaz ziemny.
Niestety nawierzchnia drogi nie zmieniła się. Priorytetem mieszkańców stało
się, aby droga stała się wreszcie ulicą. Prośby skierowane do urzędników w
dzielnicy Białołęka o uruchomienie odpowiednich działań budowy ulicy,
spotykały się ze standardowymi odpowiedziami – „budowa ulica musi być ujęta, w
wieloletnim planie inwestycyjnym ”. W tej sytuacji mieszkańcy postanowili
wziąć sprawy w swoje ręce. W pierwszej kolejności doprowadzili do spotkania z
wiceburmistrzem Tadeuszem Semetkowskim, na którym przedstawili swoje potrzeby
i oczekiwania.
Pan Burmistrz nakreślił sytuację budżetową dzielnicy Białołęka i przekazał
promyk nadziei na przyszłość. Po tym spotkaniu mieszkańcy doszli do wniosku,
że aby domagać się od urzędu dzielnicy docelowej nawierzchni, wcześniej
powinny być ułożone wszystkie możliwe media oraz zainstalowane oświetlenie ulicy.
Angażując swój prywatny czas, doświadczenia zawodowe i społeczne z pracy w
innych, gminach zaczęto współpracować z urzędnikami dzielnicy, MPWiK,
Telekomunikacją, oraz innymi urzędami, co przyniosło wymierne efekty nie tylko
dla samej ulicy, ale i najbliższej okolicy.
Gdy podłączono już wodę i telefony przyszedł czas na latarnie. W sytuacji, w
której Urząd zaprojektował wykonanie latarni standardowych, typowo ulicznych,
marzeniem mieszkańców były latarnie ozdobne pasujące do architektury
otoczenia. Po długich pertraktacjach z wydziałem infrastruktury i zarządem
dzielnicy, doszło do kompromisu. Mieszkańcy mieli wykonać nowy projekt budowy
oświetlenia i nie przekroczyć przewidywanego budżetu na ten cel. Choć nie było
to łatwe, to jednak doprowadzono do spełnienia tych warunków i realizacji
inwestycji. Wykonane oświetlenie ulicy, może stać się wzorem do naśladowania i
stanowić przykład, że coś może wyglądać ładniej i ciekawiej.
Posiadając już wszystkie media, oprócz kanalizacji, wyprostowany stan prawny
działek oraz pozostałe warunki spełniające zaprojektowanie ulicy, mieszkańcy
wystąpili z propozycją do burmistrza Jerzego Smoczyńskiego oraz zarządu
dzielnicy, że na własny koszt wykonają projekt drogi, licząc na jego szybką
realizację. Propozycja została przyjęta z aprobatą, choć bez obietnicy jej
wykonania z braku środków w budżecie dzielnicy. Mieszkańcy podjęli się
przygotowania projektu nawierzchni ulicy wiedząc, że nie będzie to proste,
choćby z powodu konieczności zdobycia wielu dokumentów, potwierdzeń, uzgodnień
i wciąż zmieniających się przepisów. Dopiero współpracując przy projekcie,
można było doświadczyć panującej ogólnej biurokracji, rozbieżności w
planowaniu i realizacji inwestycji między kolejnymi przedsiębiorstwami oraz
straconego czasu na korespondencję, uprawomocnienia, ustalenia, itp. Jednakże
po roku czasu wytężonej i zaangażowanej pracy mieszkańców, kompletny projekt
został złożony i przyjęty przez urząd dzielnicy Białołęka.
Dzięki temu, że projekt był gotowy do realizacji ze wszystkimi pozwoleniami,
ustaleniami i decyzjami, można było skorzystać z pieniędzy dodatkowo
wpływających z urzędu miasta. Jest prawdą, że mieszkańcy pilotowali sprawę na
każdym etapie i poziomie administracyjnym zarówno w urzędzie dzielnicy
Białołęka, podczas obrad radzie dzielnicy Białołęka, jak również w radzie
miasta, ale dzięki temu obecnie mamy sytuację, że odbył się przetarg i wybrany
został wykonawca, który lada dzień będzie przystępował do realizacji
inwestycji niezbędnej i wymarzonej przez zamieszkałe rodziny ulicy Tymotki.
Ważne podkreślenia jest to, że mieszkańcy postawili na ścisłą współpracę z
zarządem i pracownikami dzielnicy Białołęka, a nie na żądanie wykonania,
odwoływania się do przepisów i twierdzenie, że się należy. Przyniosło to
wymierne efekty, a dwuletni wysiłek opłacił się. Tego typu współpraca jest
dobrym przykładem dla innych, którzy mają zamiar przyśpieszyć realizację
inwestycji w swojej okolicy i zmotywowaniem do wysiłku. Jednak można.

Corfu


p.s. Właśnie w dniu dzisiejszym skończyła się budowa ulicy Tymotki.
Edytor zaawansowany
  • 07.03.07, 09:05
    W tę cudowną bajkę uwierzę, jeśli jeszcze dodasz, że większość mieszkańców tej
    ulicy stanowią emeryci wojskowi i milicyjni. Bo tylko oni, będąc w kwiecie
    wieku dysponują czasem i koneksjami. A z własnych doświadczeń wiem, że tylko
    między 8-16 w wymienionych instytucjach można załatwiać sprawy. Jednak wolny
    czas to nie wszystko, bez znajomości w Warszawie "ani rusz". A więc zamiast
    opowiadać bajki dla grzecznych dzieci, odsłoń kulisy tego sukcesu, bo nie mam
    wątpliwości, że jest o czym opowiadać. Dodam jeszcze,ze nie ma w mojej
    wypowiedzi zawiści, ale jestem realistką i od powieści wolę reportarze.
  • 07.03.07, 14:52
    Ten artykuł powstał prawdopodobnie pod zamówienie "starej władzy", aby lepiej
    wypaśc w wyborach, na niewiele to się zdało, jak się póżniej przekonaliśmy.
  • 07.03.07, 15:55
    To bardzo ciekawe bo ja pisałem m.in. o tej właśnie ulicy jako przykładzie
    typowej niekompetencji urzędników i wręcz marnowania publicznych środków bo:
    1. - ulica jest "ślepa". Nikt poza mieszkańcami nie ma z niej pożytku, albowiem
    na końcu (50 m przed ul. Olesin) zrobiono zawrotkę. Dodam, że dalej tzn. do
    Olesina idzie droga gruntowa, ale teraz po zrobieniu zawrotki nie można nią
    przejechać. Tak więc dla mieszkańców Tymotki dobrze dla reszty gorzej niż było.
    A można przecież dokończyć drogę i zrobić tą ulicę przelotową - wykorzystajmy
    tak piękną nawierzchnię. Po co cały okoliczny ruch ma się odbywać gruntowymi
    pseudo-ulicami?
    2. - jeżeli pieniędzy na inwestycje jest tak mało to nie robi się dla jednych
    wodotrysków, a dla drugich nic. Na Tymotki zrobiono porządne wjazdy na posesje,
    chodniki dla pieszych, utwardzono i wysypano tłuczniem drogę a po przygotowaniu
    na koniec położono piękną kostkę. Uważam, że można było za te same pieniądze
    zrobić dość porządnie 2 ulice. Po co kłaść na lokalnej ul. Tymotki chodnik,
    kiedy na głownej ulicy tj. Ruskowym Brodzie którym dzieciaki wracaja ze szkoły
    lub ludzie idą z pętli autobusowej nie ma chodnika. Tam o zmierzchu ryzykuje
    się życiem - dosłownie bo co poniektórzy jeżdżą po 90 na godz.
    Ja rozumiem, że każdy chce jak najlepiej dla siebie i np. Tymotki jest
    rzeczywiście w dużym stopniu zamieszkała, ale to rzeczą urzędników jest zrobić
    inwestycję z głową. W tym przypadku ulica przy której stoi ca 20 domów mogła
    być utwardzona (ale trochę skromniejszymi metodami) od Ruskowego Brodu do
    Olesina i - moim zdaniem - jednak bez chodnika. Może Pan Radny jako członek
    komisji infrastruktury (i budżetu zresztą też) podniósł by sprawę przebicia ul
    Tymotki (oraz równoległej Calineczki - podobna sytuacja) do Olesina i
    uczynienia ją przejezdną.
  • 08.03.07, 01:38
    I właśnie z tych powodów i z takiego rozumienia sprawy, do tej pory nie
    wypowiadałem się w sprawie budowy ulicy Tymotki na tym forum.

    Ustosunkuję się do tych dotychczasowych opinii tylko raz, gdyż jak to bywa na
    tym forum rozpalone macie głowy, a więc:

    Malinova1

    Tak jak pisałem w tym artykule nasze prośby o zbudowanie ulicy trwały od 2001
    roku, czyli na dzień dzisiejszy to już 6 lat. Jeżeli to za krótko to wybacz ale
    dla nas aż za długo.
    Bajka? Otóż nie. Specjalnie opisałem w tym artykule, chronologicznie całą
    historię powstawania ulicy. Czy ktoś chce w to wierzyć, czy nie, to jego sprawa.
    Prawda jest jednak taka jak w artykule.
    Czas? No cóż, mówi się, że tylko osoby zajęte umieją tak się zorganizować by
    mieć go więcej. Wszyscy mamy tyle samo czasu 24 godziny na dobę. Po prostu
    trzeba chcieć i być zdeterminowanym.
    „Znajomości”. No chyba przesadziłaś. Przez cały czas projektowania, zdobywania
    odpowiednich pozwoleń, decyzji i ustaleń, czekania na uprawomocnienia, podjęcia
    sprawy z biurka, poznałem faktycznie jakby się te „znajomości” przydały, to może
    byśmy mieli ulice już dwa lata temu.
    I jeszcze jedno Malinova1. Podejmując się tych działań na rzecz ulicy
    przyświecała mi jedna idea. Dać przykład, wskazać kierunek i otworzyć możliwości
    innym chcącym działać. Okazało się, że było warto, bo już kolejne trzy ulice
    zainstalowały oświetlenie ozdobne, a to właśnie dzięki temu przykładowi.
    Wcześniej właśnie zarząd dzielnicy był przeciwko takim innowacjom. Ale chyba
    przyznasz, że milej żyje się patrząc na coś fajnego niż na betonowe słupy.
    Uwierz mi, ja też byłem realistą jak zabierałem się za ten projekt, ale teraz
    wiem, że wielu rzeczy się jednak nie wiedziałem.


    Zbogdanca

    No i co mam Tobie odpowiedzieć. Co bym nie napisał, to i tak będziesz uważał swoje.
    Faktycznie data pozwolenia na budowę wg postępowania urzędowego trwającego dwa
    lata, zbiegła się z datą wyborów. Lecz artykuł był sprostowaniem na ataki na
    radzie dzielnicy jednego radnego z SLD, nie mającego zielonego pojęcia o czym
    mówi. Polecam sprawozdania z sesji rady dzielnicy w których się wypowiadaliśmy i
    broniliśmy naszych racjii. A tak na marginesie, to właśnie ten ówczesny radny
    dawał przykład swoim najbliższym sąsiadom jak jest prawy, zamykając drogę
    dojazdową do ich posesji.


    Jogger007

    Tak Jogger007, artykuł który umieściłem na tym forum, był podyktowany właśnie
    Twoimi spostrzeżeniami np. drogą dojazdową do Piasta Kołodzjeja. Miałem
    nadzieję, że wskażę Tobie jakiś kierunek lub coś podpowiem, a tu proszę –atak.
    Bardzo się powstrzymuję aby nie pisać w podobnym stylu co Twój, choć to trudne.
    Jednak muszę podkreślić, że daleki jesteś od prawdy i niestety Twoja wypowiedź
    świadczy o dużej niekompetencji.
    Jak sam napisałeś ulica jest „ślepa” i tu masz rację, masz też rację że jest
    nawrotka. Nie zadałeś sobie jednak trudu zapytania samego siebie lub innych
    dlaczego tak jest. Mogłeś też zajrzeć do map geodezyjnych lub udać się do urzędu
    i poprosić o wyjaśnienie – takie masz prawo. Prawda jest taka, że ulica kończy
    się w tym miejscu, gdyż od nawrotki do ul. Olesin jest to teren prywatny i nikt
    nie może nikogo zmusić by oddał go na cele społeczne. A może uważasz, że
    dzielnica powinna wykupić ten teren? To dopiero byłoby zamieszanie.
    Jeżeli chodzi o pieniądze na inwestycje, to znowu się mylisz. Trzeba tylko
    wiedzieć, czyli „odrobić lekcje”, jak tych pieniędzy należy szukać i jakie są
    możliwości z nich skorzystania. Ale przecież ty uważasz że tylko się należy. My
    uważaliśmy inaczej, wzięliśmy sprawy w swoje ręce zaryzykowaliśmy własne
    pieniądze w projekty.
    Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że byłeś odwiedzić naszą ulicę bo dobrze opisałeś
    jej wygląd. Bardzo mnie to cieszy, że i Tobie jak widzisz ,wygodnie się nią
    jechało lub nawet spacerowało. Wszystkie opisy pasują do dobrze zaprojektowanej
    ulicy, choć muszę Ci przyznać, że w trakcie projektowania musieliśmy zmieniać
    projekt, gdyż nie zgodzono się na dwa chodniki, odwodnienie sączkowe i inne
    wyprofilowanie ulicy. Dopiero wówczas byłaby to ulica odpowiadająca wszystkim
    standardom miejskim. Niestety obecny jej wygląd jest dostosowany do standardów
    Zielonej Białołęki. A przecież nie jest to ani jedyna ani pierwsza ulica
    zbudowana na Białołęce. Taka jest rzeczywistość.
    Oczywiście z tych pieniędzy można by było utwardzić i 10 podobnych ulic. Można
    by było i spożytkować je na wiele innych celów. Wiem że i ty znalazłbyś dużo
    innych znakomitych pomysłów na ich spożytkowanie. Ale zapewniam Ciebie, że
    byłyby to cele poniekąd bliskie Twoim potrzebom.
    Przykre jest jednak to że sam nie wierzysz w to co piszesz. Uważasz że na
    Zielonej Białołęce nie można robić porządnych ulic? Uważasz że to co dobre
    należy się tylko innym dzielnicom a nie nam? Nawet i w naszej dzielnicy ale na
    zachód o Modlińskiej jest lepiej niż u nas. Pamiętaj, że zawsze muszą być Ci
    pierwsi z których można brać przykłady a i ty możesz być tym pierwszym.
    Jeżeli chcesz wymieniać potrzeby które należy wykonać na Zielonej Białołęce, to
    nie jesteś oryginalny. Jest ich tyle że ja musiałbym wymieniać je bez końca,
    wystarczy jednak przejrzeć je na forum. Chodnik na Ruskowym Brodzie owszem jest
    potrzebny, lecz znów wypowiedziałeś się o problemie a nie jak go rozwiązać. Masz
    pole w którym możesz się wykazać. Możesz zająć się wyprowadzeniem prawnym
    działek na których ma być zbudowany chodnik oraz zgodami mieszkańców na
    przesunięcie w niektórych miejscach ogrodzeń. Potem to już pestka. Pomożesz przy
    projektowaniu chodnika i potem samo się zbuduje.

    I jeszcze jedno dla Twojej informacji. Dla ścisłości, domów jest 30 a nie 20.
    Dzięki włożonej pracy przy budowie ulicy Tymotki, przyspieszona została
    inwestycja wodociągowa w tym rejonie, skierowane zostały funduszy TP-sy na
    infrastrukturę telekomunikacyjną dla Zielonej Białołęki i jak pisałem powyżej
    wskazano innym możliwość instalowania innego, ciekawszego oświetlenia ulic. Czy
    uważasz że to nic?
    Sam sobie odpowiedz.


    Reasumując
    Każdy punkt widzenia zależny jest od punktu siedzenia. Zamiast doszukiwać się w
    sprawie budowy ulicy Tymotki jakiś podtekstów, proponuję abyście wzięli przykład
    z naszej ulicy i jednoczyli się w konkretnych projektach i celach, lub
    wychodzili z własną inicjatywą. My byliśmy jednomyślni w 100%. Ale czy mieliśmy
    inne wyjście? Tak. Bierność.

    Corfu
  • 08.03.07, 09:39
    No właśnie Corfu, jak zwykle u nas zaczęte i nie dokończone. A co to za problem
    zmusić kogoś, by sprzedał ziemię na potrzeby ulicy - w całym cywilizowanym
    świecie się tak robi (tylko w krajach skorumpowanych nie, bo to może naruszać
    czyjeś interesy). No ale łatwiej zrobić prowizorkę z nawrotką.

    Może teraz należałoby się skupić na dokończeniu (przebiciu) ulicy, dzięki czemu
    zyskałaby cała dzielnica, a nie tylko mieszkańcy (chociaż oni też - bo przecież
    mieliby przelot).

    Pozdrawiam



    corfu napisał:

    > Jednak muszę podkreślić, że daleki jesteś od prawdy i niestety Twoja wypowiedź
    > świadczy o dużej niekompetencji.
    > Jak sam napisałeś ulica jest „ślepa” i tu masz rację, masz też racj
    > ę że jest
    > nawrotka. Nie zadałeś sobie jednak trudu zapytania samego siebie lub innych
    > dlaczego tak jest. Mogłeś też zajrzeć do map geodezyjnych lub udać się do
    urzęd
    > u
    > i poprosić o wyjaśnienie – takie masz prawo. Prawda jest taka, że ulica k
    > ończy
    > się w tym miejscu, gdyż od nawrotki do ul. Olesin jest to teren prywatny i
    nikt
    > nie może nikogo zmusić by oddał go na cele społeczne. A może uważasz, że
    > dzielnica powinna wykupić ten teren? To dopiero byłoby zamieszanie.
  • 08.03.07, 10:14
    problem ulic przelotowych nie dotyczy tylko i wyłącznie okolic Ruskowego Brodu.
    Zawsze staje coś na przeszkodzie, aby ulica stawała się tak do końca
    przejezdna... Jest to na tyle powszechne, że raczej trzeba to uznać za świadomą
    politykę władz/mieszkańców. Poza ulicami Tymotki i Calineczki przychodzi mi
    jeszcze do głowy
    a) Brzeziny, ładna kostka, tylko ostatnie 150 metrów wyboista droga gruntowa
    b) Juranda ze Spychowa, asfalt z delikatnym zwężeniem do jednego pasa na
    długości 10 metrów
    c) Współczesna z mostkiem
    d) ulice na północ od Brzezin z wlotami tylko i wyłącznie z jednej strony
    (Ketlinga od Białołęckiej, Oleńki od Białołęckiej, Babinicza od Ostródzkiej)
    e) Warzelnicza - niby asfalt, ale tak podziurawiony, że nie daje się po nim
    jeździć

    znacie jakieś inne przykłady??

    ...pewnie w każdym przypadku wytłumaczenie jest inne, ale zbieżność skutków
    jest zastanawiająca smile

    jak rozumiem nikt nie chce mieć pod oknem przelotowego połączenia wschód-zachód
    (których to polączeń na ZB brakuje). Tym bardziej, że takie przelotowe
    połączenie zostałoby od razu wykorzystane nie tylko przez ruch lokalny, ale
    również przez wszystkich skracających sobie drogę przez ZB. Ruch ciężkiego
    sprzętu na takiej Warzelniczej na przykład jest imponujący.

    Marcin
  • 08.03.07, 13:37
    Jest taka lokalna uliczka, której nazwy nie pamiętam, równoległa do ulicy
    Ceramicznej w pobliżu Urzędu Dzielnicy Białołęka, którą wyposażono we wszystkie
    media, zbudowano przystanki dla linii 144, zbudowano nawet lokalne rondo.
    Póżniej okazało się się, że mieszka tam ówczesny Burmistrz lub jego rodzina.
    My też składaliśmy pisma w sprawie oświetlenia naszej ulicy, która jest jedną z
    niewielu ulic przelotowych w tym rejonie, co świadczy o społecznym podejściu
    jej mieszkańców. Ulicą tą chodzą mieszkańcy okolic do przystanków autobusowych,
    spacerują matki z dziećmi, w pobliżu jest kanał będący wieczorami zagrożeniem
    dla dzieci i zwierząt. Dowiedzieliśmy się, że tej inwestycji nie ma w planie
    realizacji do 2009 roku. A tu proszę nieprzejezdna lokalna uliczka posiada
    wszystkie media. Nie mam powodu aby Ci nie wierzyć, choć od wielu lat czytając
    Echo Białołęckie, odczytuję je jako tubę SLD i lokalnej Gospodarności. Jeśli
    prawda jest taka, jak ją przedstawiasz i chętnie dzielisz się z innymi
    mieszkańcami swoimi doświadczeniami, to z wdzięcznością w imieniu moich
    sąsiadów przyjmę Twoje rady. Czekam na kontakt mailowy i pozdrawiam.
  • 08.03.07, 16:48
    Miałem już gotową piękną odpowiedź, ale brak sygnału mnie złatwił. Więc na
    szybko i pewnie dość chaotycznie za co zgóry przepraszam.
    Do corfu: jedyna moja pomyłka to liczba domów (podawałem orientacyjnie).
    Powiem tak: nie mam pretensji do mieszkańców ul. Tymotki - mieli pole do popisu
    to wykorzystali sytuację, ja pewnie też bym tak postąpił. Ale to, że na takie
    postępowanie pozwolił urzędnik to skandal.
    Wiele wspólnot i mieszkańców zgłasza do urzędu swoje potrzeby, ale większości
    (tak jak mnie) odpowidają, że inwestycja nie jest w długoletnim planie, brak
    środków, itp. Jakoś nikt nie miał zezwolenia (propozycji) zlecenia
    (załatwienia) projektu . No ale nie chodzi o to ażeby sobie dokładać.
    Powiem więc tak - inwestycji w infrastrukturę jest na ZB tyle co kot napłakał.
    Pieniędzy dla wszystkich nie wystarcza o czym dobrze wiemy. I w takiej sytuacji
    ze względu na niekompetencję jakiegoś urzędnika, który pozwolił na ponad-
    standardowe (mówię o standardzie ZB a nie o "miejskim") zrobienie ul. Tymotki
    być może zabrakło środków dla mnie i moich sąsiadów na dosłownie 4 latarnie
    (dociągnięcie od już oświetlonej ulicy). Ja osobiście piszę i monituję w tej
    sprawie już 2 lata bez skutku. Dodam, że już 2-krotnie próbowano się włamać do
    mojego domu, a inwestycje dzielnicy w moją ulicę to równe są zeru. Czy teraz
    rozumiesz dlaczego burzy mnie taki wypas na jednej ulicy Tymotki??? O braku
    przejazdu i wydatkowaniu środków na zawrotkę już nie wspominam.
    Jeszcze jedna sprawa - wprawdzie wybory były całkiem niedawno, ale ZB zaludnia
    się w tempie błyskawicznym, czy nie pora więc na weryfokację okręgów
    wyborczych. Przydałoby się mieć więcej radnych, może to by pomogło ruszyć z
    jakimiś przedsięwzięciami. Mam nawet dość szalony pomysł, żeby wystąpić do
    prezydenta m.st. W-wy z propozycją wyodrębnienia ZB jako osobnej dzielnicy (tak
    naprawdę bez sensu ze względu na mnożenie bytów urzędniczych) jako powód
    podając m.in. kompletne olewanie potrzeb mieszkańców ZB w zakresie inwestycji w
    infrastrukturę przez władze lokalne. Może to by spowodowało obudzenie i jakieś
    ruchy? - jeżeli uważacie, że to sensowne to SZB mogłoby - jako przedstawiciel
    mieszkańców - wyjść z czymś takim. Jeżeli nie to może inne pomysły?
  • 09.03.07, 09:39
    jogger007 napisał:

    > jakimiś przedsięwzięciami. Mam nawet dość szalony pomysł, żeby wystąpić do
    > prezydenta m.st. W-wy z propozycją wyodrębnienia ZB jako osobnej dzielnicy
    (tak
    >
    > naprawdę bez sensu ze względu na mnożenie bytów urzędniczych) jako powód
    > podając m.in. kompletne olewanie potrzeb mieszkańców ZB w zakresie inwestycji
    w
    >
    > infrastrukturę przez władze lokalne. Może to by spowodowało obudzenie i
    jakieś
    > ruchy? - jeżeli uważacie, że to sensowne to SZB mogłoby - jako przedstawiciel
    > mieszkańców - wyjść z czymś takim. Jeżeli nie to może inne pomysły?

    ciekawy pomysł
  • 09.03.07, 09:50
    nie szukając głębszych podtekstów "wypas" jednej ulicy w stosunku do
    pozostałych świadczy tylko o tym, że nikt nie patrzy w dzielnicy całościowo i
    załatwiane są te sprawy, które zostały "wychodzone".
    Wydzielenie ZB nie ma sensu, chociaż z Targówkiem łączy nas pewnie więcej niż z
    Tarchominem (poczta, przychodnia, czasami szkoły, centrum handlowe, trasa
    przejazdu, basen na Łabiszyńskiej, kino, Park Bródnowski, autobusy). Tylko, że
    Targówek byłby zainteresowany naszym rozwojem w jeszcze pewnie mniejszym
    stopniu niż obecna dzielnica. Czy istnieją jakieś stopnie organizacyjne poniżej
    dzielnicy? sołectwo?? big_grin
  • 09.03.07, 12:18
    jesli dobrze rozumiem, to nie chodzi o odłączenie nas od buałołęki a
    przyłączenie do targówka ale o nadanie nam zupełnej odrębności jako nowej
    dzielnicy. Uważam, że jest to ciekawy pomysł. Nie będzie łatwy do realizacji
    ale jak najbardziej jestem za podjęciem działań w tym kierunku.
  • 09.03.07, 12:40
    > jesli dobrze rozumiem, to nie chodzi o odłączenie nas od buałołęki a
    > przyłączenie do targówka ale o nadanie nam zupełnej odrębności jako nowej
    > dzielnicy. Uważam, że jest to ciekawy pomysł. Nie będzie łatwy do realizacji
    > ale jak najbardziej jestem za podjęciem działań w tym kierunku.

    dokładnie tak, tekst o Targówku miał tylko pokazać, że z takim Tarchominem na
    przykład niewiele nas łączy...
    to tylko luźna myśl, zresztą nie moja, ale być może warta zastanowienia i
    dyskusji...
  • 09.03.07, 15:48
    Widzę, że jest zainteresowanie tematem, ale wiadomo iż sprawa nowej dzielnicy
    jest raczej bez szans. Chodziło mi raczej o "postraszenie" władz i spowodowanie
    jakiś działań. Bo zobaczcie do czego dochodzi! Wezmę jako przykład zaczynającą
    ten wątek wypowiedź corfu (mam nadzieję, że się nie obrazi). Otóż pisze on,
    że: "W sytuacji, w której Urząd zaprojektował wykonanie latarni standardowych,
    typowo ulicznych, marzeniem mieszkańców były latarnie ozdobne pasujące do
    architektury otoczenia. Po długich pertraktacjach z wydziałem infrastruktury i
    zarządem dzielnicy, doszło do kompromisu. Mieszkańcy mieli wykonać nowy projekt
    budowy oświetlenia i nie przekroczyć przewidywanego budżetu na ten cel. Choć
    nie było to łatwe, to jednak doprowadzono do spełnienia tych warunków i
    realizacji inwestycji."
    Nasuwają mi się 3 wnioski:
    1-szy, że mieszkańcy potrafili zrobić coś ładniejszego i bardziej
    funkcjonalnego za mniejsze (równe?) pieniądze niż Wydział Infrastruktury
    Dzielnicy. O czym to świadczy? Moim zdaniem co najmniej o niekompetencji
    urzędników jeżeli skonni byli oni płacić więcej za gorsze wykonanie (inne wątki
    tej sprawy pominę).
    2-gi, że mieszkańcy załatwiali pozwolenia, negocjowali umowy itp. a Wydział
    Infrastruktury Dzielnicy tylko się temu z boku przyglądał i dawał swoje łaskawe
    pozwolenie na dalsze działania (jest to widoczne zwłaszcza przy opisie walki o
    nawierzchnię). Powstaje zatem pytanie po co nam w ogóle Urząd Dzielnicy? Nie
    płaćmy lokalnych podatków, stwórzmy wspólnoty po 2-3 ulice i będziemy sami
    sobie robić co należy.
    3-ci, wynikający z końcówki wypowiedzi corfu, że można być aktywnym i mieć
    wszystko lub biernym i nie mieć nić. Otóż to właśnie jest błąd! Mogę być
    bierny, ale i tak powinienem mieć wszystko to co mi się od miasta należy. Prąd,
    wodociąg, kanalizacji, sieć gazociągowa, telefon, nawierzchnia asfaltowa,
    oświetlenie i chodniki to podstawa i należą mi się od miasta jak psu buda!
    Wiem, że nie może być wszystko od razu, ale np. wodociąg czy sieć gazowa to
    żadna inwestycja. I niech nikt mi nie wpiera, że to ja mam te sprawy załatwiać.
    Mieszkam na Białołęce, ja i moja rodzina płacimy tu podatki, robię zakupy w
    okolicznych sklepach, korzystam z uług okolicznych mieszkańców (np. szambo,
    hydraulik itp) dzięki czemu i oni mają na podatki dla dzielnicy. I co z tego
    mam? W praktyce oczywiście sami załatwialiśmy prąd, sam pisałem podanie do TPsy
    o założenie telefonu, sam piszę do ZTM, a ponadto koresponduję z urzędem.
    Według mnie działalność jak na mieszkańca aż nadto aktywna i wystarczająca. A
    przecież od pracy i przedsięwzięć mamy radę dzielnicy (dotychczasowa aktywność:
    4 sesje na ponad 4 miesiące za dietę prawie 2 tys. miesięcznie), zarząd
    dzielnicy na dobrych etatach, no i mój ukochany Wydział Infrastruktury też
    biorący jakieś pieniądze. Ich obowiązkiem jest spowodowanie ażeby
    infrastruktura ZB rozwijała się. Pieniądze są oczywiście konieczne, ale czy w
    dobie kiedy z UE płynie do nas rzeka pieniędzy postaranie się o jakieś
    dodatkowe środki pomocowe to wielka trudność? Myślę, że wystarczyłoby
    przywieźć - podobnie jak w Alternatywy 4 - delegację z Unii wydoistą drogą
    gruntową bez oświetlenia, albo przegnać 2,5 km od przystanku po błocie do mnie
    do domu i pokazać jaką mam wodę z własnego (głębinowego) ujęcia mimo filtrów,
    że są takie udogodnienia jak szambo, gaz ze zbiornika, a natychmiast znalazłoby
    się trochę grosza dla konserwacji takiego skansenu.
    Reasumując: władze nie robią nic, mieszkańcy się szarpią ale są walce z
    urzedami i instytucjami (ZTM, MPWiK, GM itp.) są raczej bez szans w pojedynkę,
    a Stowarzyszenie ZB, które mogłoby pełnić rolę naszego rzecznika pyta się - a
    Ty co zrobiłeś? Odpowiadam - to, że zgłaszam swoje potrzeby to już jest coś.
    Zobaczcie ile osób jest aktytwnych na forum - kilkadziesiąt na kilkanaście
    tysięcy! STB - podejmijcie jakiś pomysł, pokażcie w czym potrzeba konkretnie
    pomóc a na pewno znajdą się chętni. Pewnie, że nie na stałe, ale do prac z
    doskoku 2-3 razy w roku i może coś uda się do końca doprowadzić.
  • 09.03.07, 16:31
    takie "postraszenie" jest mało skuteczne - wiedzą lepiej od nas, że ten
    straszak nie jest nawet pistoletem na wodę.
    podziwiam opisaną pracę wykonaną przez mieszkańców Tymotki, ale powtórzenie
    tego eksperymentu na większą skalę oznacza, że z każdej ulicy należy
    oddelegować własnego przedstawiciela do Urzędu Dzielnicy. i wtedy każda
    inwestycja będzie zależała od operatywności osoby oddelegowanej a Urząd będzie
    mógł stwierdzić, że przecież realizuje wnioski płynące od społeczności. To też
    wskazuje na pełną uznaniowość - tym damy, bo są mili, tamtym ponieważ
    codziennie przychodzą i trzeba się ich pozbyć a tamtym nie damy. bo nie. czy
    inwestycja, która została poparta 15 wnioskami i petycjami jest lepsza od
    takiej, której dotyczyły 3 petycje?
    Moim zdaniem, na początek, powinien powstać plan inwestycyjny, który powinien
    dotyczyć 3-5 lat, powinien zostać szeroko przedyskutowany przez te 20 osób
    aktywnych na forum i nie tylko i z którego Zarząd (i Rada) będą rozliczane. Bez
    tego mamy pełną uznaniowość i kompletny brak odpowiedzialności. W przypadku
    dużych inwestycji, typu Mostu Północnego, daty są znane i ogłaszane, i w
    momencie ich niedotrzymania można dokonać rozliczenia osoby odpowiedzialnej.
    A małe, dzielnicowe inwestycje? zrobimy w tym roku albo następnym, nikt nie
    obiecywał, że zostanie to zrobione w takim terminie, to nie nasza wina - to
    mpwik. Działania się rozpływają, rozmydlają, oddalają, później powstaje piękna
    ulica Tymotki i Urząd napręża muskuły: widzicie, jednak potrafimy, tylko z nami
    współpracujcie.
    ale wracając do planu - Panie Waldku, czy taki plan powstanie?

  • 09.03.07, 17:06
    Fakt, że ZB zaludnia się błyskawicznie. ale niestety nie idzie to w parze z
    MELDOWANIEM SIĘ jako mieszkańcy tego rejonu, no i co za tym idzie odpowiednimi
    statystykami w urzędach. Nas oficjalnie jest o wiele mniej niż w rzeczywistości
    i stąd byc może pewne problemy... Na mojej ulicy (która nawet nazwy nie ma, a
    co dopiero jakiś asfalt lub choćby destrukt) stoi sobie 7 domów. ale oddanych
    do uzytku jest... jeden (nasz). Czyli oficjalnie przy ulicy mieszka nasza 5-
    cioosobowa rodzina. I zapewniam, że pond połowa mieszkańców domków
    jednorodzinnych mieszka "na budowie", czemu się zresztą nie dziwię, bo oddanie
    domu to przedsięwzięcie karkołomne i mocno zbiurokratyzowane. A kontakt z
    paniami z architektury naszego urzędu do przyjemnosci nie należy... I gdyby nie
    bank, który nam siedział na karku (bo braliśmy kredyt) to nie wiem czy byśmy
    się nie poddali w połowie zbierania tych wszystkich kwitów i kwitków...
  • 10.03.07, 15:02
    Co do dróg:

    Kochani, te drogi, które są, po dodaniu chodników, ścieżek rowerowych, zatok
    autobudsowych i parudziesięciu studzienek chłonnych starczą doa ZB na jakiś
    czas.
    Ważne jest natomiast, żeby powstały niezależne od nich trasy tranzytowe dla
    ruchu napływającego zza Białołęki. Sam jestem przykładem takiego ruchu. Jadąc z
    Grabiny Długorzeczną stwierdzam, że jadę w kolumnie samochodów,
    które "odbijają" z Płochocińskiej. I to jest problem.
    Uważam, że powinniście bardziej zdecydowanie zacząć domagać się budowy TOG i
    TMP. Bo póki co, o TPGu nie słychać nic, a jak słychać, to tylko od
    skrzyżowania z TMP w stronę Olszynki Grochowskiej, zaś TMP to jak na razie
    tylko most i dojazd do niego od Modlińskiej.

    --
    Salaamu Wa-alleikum

    Chaladia Bolandi
  • 11.03.07, 19:52
    Mam tylko pytanie czy droga jest/ była gminna, czy też prywatna, tj we
    współwasności mieszkańców.
  • 11.03.07, 20:10
    mpy007: wydaje mi się i o to chciałem zawalczyć, żeby zmieniła się optyka. Nie
    my dla urzędu tylko urząd dla nas. I nie dotyczy to tylko osób wybieranych, ale
    także tych pracujących na stałe na etatach, od któych w znacznym stopniu zależy
    tempo i jakość inwestycji. Są to posadki atrakcyjne, nieźle płatne, z godiznami
    pracy 8-16 - przy takim bezrobociu jakie mamy można zapewnić, aby pracowali na
    nich prawdziwi fachowcy. Jak na razie tak nie jest - udowadniają to
    dotychczasowe działania urzędu. Nie nie dochodzi do paradoków, że mieszkańcy
    odwalają robotę za urzędników.
    Myślę, że środki nacisku są. Przede wszystkim pamiętać co zostało zrobione w
    czasie CAŁEJ kadencji i jak zostały zrealizowane OBIETNICE wyborcze. Rok 2010
    wcale nie jest bardzo odległy. Zleci szybciej niż się co poniekórym wydaje.
    Ponadto myślę, że w tej masie ludzi żyjących na ZB jest kilku mających kontakty
    i potrafiących zainteresować mass-media. A temat przy odpowiednim
    przedstawieniu jest nośny.
    Co do planu perspektywicznego to całkowita zgoda. Jak na razie wszystkie
    działania dzielnicy robią wrażenie dość chaotycznych i nastawionych przede
    wszystkim na "łatanie dziur" w sytuacji jak się coś już całkowicie wali. Myślę,
    że trzeba będzie założyć jakiś wątek na ten temat. Ja będe mógł to zrobić, ale
    najwcześniej pod koniec przyszłego tygodnia.
  • 11.03.07, 20:12
    hajduczka 20: nie mam całkowitej pewności (dzielnica nie jest łaskawa
    odpowiedzieć), ale z wypowiedzi corfu wynika, że jest to raczej droga gminna.
  • 12.03.07, 09:47
    A moja droga bez nazwy jest w połowie dzielnicowa, a w połowie prywatna. I
    zgadnijcie w której połowie jej stan jet lepszy??? Nie, wcale nie w tej części
    na którą płace podatki! Co jakiś czas piszemy podania do Urzędu. I co? Jakieś
    półtora roku trochę ją wyrównali, ale ponieważ to droga gruntowa to takie akcje
    trzeba by powtarzać co 3 miesiące, bo wystarczy, że po deszczu przejedzie nią
    cięższy samochód (np. śmieciarka) i już droga przestaje być równa... A część
    prywatna została posypana żwirem i już nie ma takiego problemu. No ale w części
    prywatniej nikt nie ma pieniędzy na to, żeby je wyrzucać w błoto (o przpraszam
    w drogę!).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.