Dodaj do ulubionych

BEZPIECZNA BIAŁOŁĘKA (Policja - przestępczość)

25.09.07, 01:07
Sie macie ludzie,
Na ZB mieszkam od 2 miesięcy więc jestem generalnie jeszcze nowy.
Kilka dni temu zobaczyłem w końcu patrol policji w okolicy a
dokładniej mówiąc/pisząc spacerującą po Ostródzkiej dwójkę
policjantów. Mam więc do Was kilka pytań:
Czy patrol policyjny na ZB to częste zjawisko?
Czujecie się tu bezpieczni?
Często słyszycie o włamaniach, próbach włamań, kradzieżach,
rozbojach, pobiciach lub innych podobnych ...
Czy Waszym zdaniem ZB to bezpieczna dzielnica?
Czy spokojni jesteście gdy dzieci wieczorem same wracają do domu?
Czy raczej po nie wychodzicie na przystanek?

PS. Kilka tygodni temu mojemu sąsiadowi w nocy próbowano odkręcić
siłownik do bramy. Przepłoszył go przypadkowy "ktoś"

PS2. Na forum nie znalazłem podobnego wątku więc może dzielmy się
opiniami na ten temat. Może rady pomogą ustrzec się przed przykrym
zdarzeniem.

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • mk_2 25.09.07, 10:23
    hej, troche informacji jest tutaj
    na You Tube - mojabialoleka
    www.youtube.com/watch?v=F28j7OXlNfE
  • jogger007 25.09.07, 12:08
    Sie manko człowieku.
    Najlepiej jak sobie sam odpowiesz na pytanie. Widziałeś posterunek
    policji albo straży miejskiej na ZB? Chyba nie, tych spacerujących
    policjantów dowożą od czasu do czasu na patrole. Snują się po
    okolicy, ale to raczej dla polepszenia nastroju. Jeszcze w dzień
    mogą co nieco pomóc, ale w nocy przy takich przestrzeniach i
    nieoświetlonych ulicach - zapomnij. Oczywiście lepsze to niż nic,
    ale generalnie to jesteśmy pod względem zapewnienia bezpieczeństwa
    obywatelami drugiej kategorii. Więc każdy ratuje się jak może:
    przywozi i odwozi dzieci samochodem (przez co korki coraz większe),
    zakłada monitoring i wynajmuje firmy ochroniarskie (drenaż kieszeni)
    ewentualnie jak ktoś ma możliwość to melduje babcię lub teścia jako
    stróża (prawie bezkosztowo nie licząc starganych nerwów).
    A teraz od drugiej strony - czy są rozboje? No może nie tyle rozboje
    co włamania i chuligaństwo, ale przecież nie można się temu dziwić.
    To sprawa naturalna. Pomyśl - jesteś ze swoim dzieckiem przez 24
    godziny na dobę? Na pewno nie. A co ono ma robić w czasie wolnym?
    Nie ma biblioteki, nie ma kina, nie ma ośrodka kultury, nie ma
    boiska, pływalni, zresztą żadnego ośrodka czy klubu sportowego, nie
    ma żadnych zajęć sportowych. Jedyna dostępna rozrywka dla miejscowej
    młodzieży to spotkać się wypić parę piwek i rozwalić kilka tablic
    albo porzucać kamieniami do latarni. Tak, iż nie zdziw się jak
    wracając po zmroku do domu zarobisz po twarzy - młodzi przecież w
    jakiś sposób muszą się wyszumieć.
    Powyżej oczywiście przedstawiłem to trochę humorystycznie,
    przejaskrawiając (niech się więc młodzież na mnie nie gniewa), ale
    niestety generalnie scenariusz na przyszłość będzie jak opisałem o
    ile się coś diametralnie nie zmieni w podejściu władz dzielnicy do
    ZB.
  • zbogdanca 25.09.07, 12:41
    Moje dzieci wychowały się na Tarchominie, w tzw. blokowisku. Miały
    dostęp do kultury i sztuki w BOK(dzięki temu córka uczęszczała na
    zajęcia teatralne p.p. Machulskich, sama jeżdząc na Ochotę od 12
    roku życia), obok bloku z wielkiej płyty było ogólnodostępne
    prawdziwe boisko do koszykówki, jako małe dzieci chodziły do
    pobliskiego maleńkiego ośrodka integracji społecznej na lekcje
    rysunku lub do pobliskiej piaskownicy poprzesypywać współnie piasek,
    bawiły sie w podwórkowe zabawy dzieciece a jako młodzi ludzie
    okupowali wieczorem ławki przed blokiem, cieszac się własnym
    towarzystwem. Do dzisiaj córka pielęgnuje przyjażnie z tamtego
    okresu, syn wyrwany z tamtego środowiska wiele stracił. Co będą
    wpominały dzieci ciagle wożone przez rodziców samochodami, jak będą
    postrzegały świat wokół? Prawdopodobnie jak przestrzeń straszną i
    niebezpieczną. Ciągle ochraniane, zresztą słusznie, nie będą sobie
    radziły w nieprzewidywalnych sytuacjach. A wszystko to dlatego, ze
    ich rodzice chcieli trochę namiastki wsi w mieście. Wiem, ze to co
    piszę jest kontrowersyjne, ale kiedy jadę autobusem 132 i w
    autobusie siedzą głównie młodzi ludzie, to wiem, ze to Ci wożeni do
    tej pory przez rodziców samochodami, w podróży się siedzi, to
    oczywiste. To taki mały przykład braku społecznego wychowania. A ja
    im (miast się złościć) bardzo współczuję.
  • jogger007 25.09.07, 13:13
    Nie bardzo rozumiem. Uważasz, że jak nie będzie zieleni, tylko same
    bloki to będzie OK ("A wszystko to dlatego, ze
    > ich rodzice chcieli trochę namiastki wsi w mieście"). Mnie chodzi
    o edukację, zdrowie i zagospodarowanie czasu młodym. Dzieci nie mają
    na ZB nawet szeroko dostępnej piaskownicy. A wydawało by się, że
    plac zabaw to wstęp do poznawania się i pierwszych nauk życia
    społecznego. O starszych dzieciach/młodizeży i ich potrzebach nie
    piszę bo oferta dla nich to po prostu ZERO. Natomiast my dorośli
    (też zresztą mający swoje potrzeby) jesteśmy coraz bardziej
    zaganiani, a dodatkowo większość z nas sporo czasu spędza w korkach
    na moście. W tej sytuacji nie sposób dopilnować wszystkiego.
    Co do zachowań młodych ludzi to zgadzam się z Tobą, że znaczna część
    jest albo nieprzystosowana albo źle wychowana, ale z drugiej strony
    popatrz też na realia - puścisz w drogę 1,5 alb o2 km do przystanku
    autobusowego 7 a nawet 10 letnie dziecko słabo (albo nie-)
    oświetloną drogą bez chodnika po której pędzą samochody z szybkością
    80 km/h - to już lepiej wstać te 15 min wcześniej i podwieźć.
  • zbogdanca 25.09.07, 13:53
    jogger007 napisał:

    > Nie bardzo rozumiem. Uważasz, że jak nie będzie zieleni, tylko
    same
    > bloki to będzie OK ("A wszystko to dlatego, ze
    > > ich rodzice chcieli trochę namiastki wsi w mieście").
    Pisałam o miejscu gdzie świerki rosły pod oknami a w pobliżu był wał
    wiślany z charakterystyczną dla tego miejsca fauną i florą, a zaraz
    przy wale park.
    Wszystko o czym piszesz jest słuszne, tylko chcę zauważyć, że młodym
    ludzom do społecznego rozwoju nie jest potrzebne strzeżone osiedle i
    psełdostrażnik z kaburą u boku i rodzic z samochodem. Oni potrzebują
    siebie nawzajem w lokalnej społeczności i nie na lekcji
    hiszpańskiego czy francuskiego, ale w codziennych sytuacjach. Ale
    gdzie i kiedy ma się to stać,kiedy już przedszkolaki są dowożone do
    przedszkoli poza ich naturalne środowisko, a wracają tylko na
    nocowanie. Nie mam na to rozwiązania, życie w Polsce zmierza w tym
    kierunku, tylko prawdziwych podwórek z grą w pomidora i w chowanego
    żal. Tym mailem chciałam zwrócić uwagę tych, którzy z lekceważeniem
    wyrażają się o blokowiskach, bo nie wiedzą co tracą ich dzieci,
    żyjąc w pozornie lepszych dla rozwoju dziecka miejscach.
  • tatar15 25.09.07, 13:43
    No to nieźle. Dzięki za reakcję. Przeczytałem tych kilka postów
    i .... teraz mogę to powiedzieć/napisać (wcześniej zastanawiałem się
    czy przypdakiem moje pierwsze wrażenie nie jest złudne ale
    wyleczyliści mnie z tego) Otóż po 2 miesiącach mieszkania we własnym
    wymarzonym domu na ZB mam wrażenie że mieszkam w GETTCIE. Tak w
    gettcie - miejscu zapomnianym i totalnie olanym przez włodarzy.
    Wydostać się nie można (chyba że nocą) nie mają gdzie spędzać czasu
    dorośli i dzieci. Dzieci mają najgorzej! Do przystanków daleko,
    rzadko coś jeździ, ulice są do dupy! Ta, przy której mieszkam to
    zniewaga i robienie sobie kpiny z mieszkańców (ul. Twórcza) A
    przecież lepiej nie będzie bo urzędasy i politycy na pewno nie są
    zainteresowani naprawą sytuacji. A na forum widać jak wielkie są
    potrzeby i jakie wielkie podniecenie wywołują takie drobne,
    oczywiste sprawy. Jestem zdoowany - a miało być pięknie.
    Pozdro dla wszystkich towarzyszów niedoli.
    PS. I na kogo tu k..... głosować. Do dupy to wszystko.
  • mk_2 25.09.07, 15:15
    Nie panikujmy, jest szansa. Jak nazwiemy problem i zaczniemy działac
    w tym kierunku powinno się udać. Trzeba wiedziec na co są pieniądze
    i w którym kierunku idą inwestycje i tego pilnować. Wczoraj na
    spotkaniu z vice-prezydentem powiedziano, ze będą budowane na
    Białołęce ścieżki rowerowe. Moze warto się zainteresowac tym tematem
    i mocno podnieść tą sprawę. W połączeniu z naszą trudną sytuacją
    jest to jakieś wyjście.
    Policja jest tu fajna, nastawiona na współpracę. Też mają środki
    przeznaczone na "zapobieganie". Wydaje mi się, że gdyby znalazła się
    osoba, albo trzy osoby, które chciałyby poświęcić swój czas na to
    aby działac w sprawie bezpieczeństwa mogą być reprezentować
    mieszkańców.
  • zaulczanin 25.09.07, 23:15
    Naczytalem sie odpowiedzi na Twojego posta, i musze przyznac ze sa pewne sprawy
    w ktorych my Polacy przodujemy. Zrzedzenie.
    Posluchaj histori mojej rodziny.
    Mieszkalismy w dzielnicy Warszawy, gdzie szkola byla 5 minut spacerem od domu -
    szkola dla 1000 dzieci albo i wiecej. W szkole kocono dzieciaki, okradano ze
    sniadania i co bardziej cennych rzeczy. Poslalismy corke do szkoly prywatnej,
    gdzie za cene 1k PLN wiedzielismy ze nie zostanie pobita, okradziona, ze bedzie
    sie uczyla a nie wagarowala.
    Sa tam sciezki rowerowe, po ktorych spaceruje "mlodziez" obowiazkowo wyposazona
    w pitbula i dres. "Krojenie" z komorki, rowera jest tak powszechne, ze wpisalo
    sie w lokalny folklor.
    W moim samochodzie trzy razy kradziono radio, albo wyrywano glosniki, raz
    ukradziono komorke (jak idiota zostawilem ja w zestawie glosnowmowiacym), raz
    obrysowano gwozdziem. To 5 szkod, plus dwie na samochodzie Zony. Bylbym
    zapomnial. Posterunek policji znajduje sie naprzeciw bloku w ktorym mieszkalem.
    W nocy szerokie dwupasmowe ulice byly scenami wyscigow rasowanych golfow i
    15letnich BMW.
    Podworka pelne byly psich kup, smieci, pogniecionych puszek piwa.
    Jak przepiekny winobluszcz dorosl po scianie do naszego pietra, upiolem go na
    kratce balkonowej. Sasiad z parteru jak tylko to zauwazyl, podcial lodygi.
    Czesto pod drzwiami zauwazalem zapalki oparte o drzwi wejsciowe do mieszkania.
    Tak sie zanacza mieszkanie przed obrobieniem. Jak zapalka dalej jest oparta w
    godzinach polodniowych, znaczy ze nikogo nie ma.

    Odkad mieszkam na ZB, schudlem (pracuje w ogrodzie, jezdze na rowerze), corka
    chodzi do lokalnej szkoly publicznej, ktorej trudno cos zarzucic. Nikt mie nie
    kradnie radia, drapie samochodu, podcina roslin.
    Nie jest idealnie, ale wiem ze moze byc wielokrotnie gorzej.
    Co by nie powiedziec, odkad sie sprowadzilismy na ZB, infrastruktura sie
    polepsze (ile mielismy autobusow 4 lata temu?), w koncu jest przetarg na M.
    Polnocny, a moze bedzie jeszcze M. Krasinskiego.
    Sam dom potroil wartosc, a ZB zaczyna byc zauwazana coraz czesciej jako "fajna
    dzielnica"
    Wiec jak widze ze ktos wciaz nazeka na ZB, to mnie troche diabli biora.
    Proponuje sprzedac swoj dom albo mieszkanie na ZB, i zamienic na kawalerke na
    Kabatach. Napewno bedzie super.
  • tatar15 26.09.07, 01:32
    Dzięki zaulczanin za odpowiedź i historię. Wielce pouczająca.
    Powaga. Masz się z czego byc zadowolony. Jak widac zmieniłes na
    lepsze.
    Wiesz, na zrzędzenia jakiego doświadczyłeś czytając maila nałożyło
    się wiele spraw. Nie o wszystkich chcę pisać - każdy ma swoją
    historię. Ale powiedz, dlaczego mam nie dać wyrazu niezadowolenia?
    Dlaczego mam nie powiedzieć że nie jest dobrze bo doświadczałem że
    może być dobrze. Teraz mam gorzej i nie chcę miec tak! Ale tu jest
    tak jak widzisz że trzeba się bardzo cieszyć że w ogóle tu autobus
    przejeżdża!!!
    Twój post i historia super. Porada na końcu - raczej nie na miejscu.
    Nie trzeba było.
    Ja, mój drogi właśnie z Kabat tu się przeprowadziłem. Masz rację tam
    było super. Szkoły, przedszkola, komunikacja, opiekunek dużo do
    wyboru, drogi równe, nie było kocenia w szkole i kradzieży. Pewnie
    do czasu ale tak było. Mieszkanie tylko mieliśmy mniejsze.
    Ale wiem - przeprowdziłem się tu świadomie - że będzie tu kieeedyś
    lepiej. Dlatego zostaję.
    Pozdro
  • z_babinicza 26.09.07, 10:19
    Witam sasiadow!

    Każdy z was ma troche racji, a bezpieczenstwo jest jednym z
    elementow bilansu. Z jednej strony Białołęka to słabo bezpieczne
    miejsce, na naszej ulicy gdzie jest okolo 20 zamieszkanych domów -
    pozostało tylko kilka do których się nie włamano, albo z których nie
    skradziono samochodu - mnie tez nie omineli.
    Faktem jest, że na noc dom zamienia się w twierdzę, uzbraja,
    aktywuje pułapki smile itp. Faktem jest, ze policja nie jest dla
    złodziei problemem i radzimy sobie sami poprzez firmy ochroniarskie -
    taki Wild Wild West.
    Prawdziwe sa narzekania na brak szkół i przedszkoli (sam woże co
    rano dzieci na Żoliborz i Bemowo).
    Wątku dróg nie porusze, bo jogger każe mi zaraz pisać petycję smile))

    To jest jedna strona medalu. Ale jest druga, dla mnie o wiele
    ważniejsza.

    Mieszkam wśród ludzi, których znam. Mam super sąsiadów. Przez ponad
    30 lat mieszkania w różnych blokowiskiach (jestem regularnym
    ursynowskim blokersem) znalem niewielu sasiadow. Teraz jest inaczej,
    organizujemy doroczne spotkania calej ulicy, znamy sie wszyscy,
    nasze dzieci bawią sie "rotacyjnie" w poszczegolnych ogródkach. To
    jest jedna z lepszych rzeczy jakie mnie tu spotkaly - mieszkam wsrod
    fajnych ludzi, a nie ekskluzywnych scian apartamentowca lub miedzy
    drzewami.
    Jak slysze wyjacy alarm u sasiada, to jestem tam rownie szybko jak
    zaloga ochrony i wiem, ze jak u mnie sie wlaczy, to ktos tez
    przyjdzie.
    Jak musze skorzystac z podwózki, to ktos mnie podwiezie, ja robie
    dla innych to samo.
    Takie fajne (oby nie zapeszyc) community. Dla mnie git.

    Korki sa do zniesienia -mamy kilka alternatywnych dróg, a 40-50
    minut jazdy do centrum jest dla mnie akceptowalne. Dla marudzacych
    proponuje "warsztaty" - czyli poranny przejazd z Tarchomina lub
    Piaseczna. Moze tez byc samochodowa wycieczka z wspominanych Kabat.

    Sport, kultura, rozrywka. Bardzo proste: basen - jest, boisk - brak,
    kino - jest, knajpy - jakies sa, restauracje z klasa i kultura
    wyższa sa raczej w centrum, ale to tez jest przyjemne - zabrac żonę
    na kolacje "do miasta" smile

    Podsumowujac.
    Mysle, ze trudne warunki w jakich tu mieszkamy (też bez dramatu -
    widzialem gorsze miejsca) pomogly ludziom sie zblizyc i zrobic cos
    wspolnie (droga, gaz, wodociag, latarnie, moze kiedys telefon),
    pomagac sobie i dbac o swoje bezpieczenstwo.

    Pewnie zycie na Bialolece to nie bedzie Zoliborz ani Kabaty przez
    najblizsze 15 lat. A może być lepsze niz tam - dlaczego nie? To
    zależy od nas.

    Do zobaczenia na pikniku
  • zbogdanca 26.09.07, 11:26
    Problem polega nie na narzekaniu tylko na sprzecznych oczekiwaniach.
    Z jednej strony niektórzy z nas chcą za wszelka cenę zachować
    wiejski chrakter rejonu a z drugiej pragną miejskiej infrastruktury.
    Jest to nie pogodzenia Jogerrze 007, MZA kalkuluje ekonomicznie, dla
    niewielu mieszkańców (jeśli na dużych działkach będą stały małe
    domki) nie będzie uruchamiał nowych linii ani nie będzie zwiększał
    częstotliwości ich kursowania. Gmina nie będzie budowała dróg i nie
    będzie ich oświetlała dla kilku mieszkańców ulicy. Na wsi w nocy
    panują "egipskie ciemności" i to jest jej urok. To smutna prawda,
    ale to DERBY przyspieszyły zmiany komunikacyjne w naszym rejonie. Ja
    też jestem zadowolona z mieszkania na ZB, ale cieszę się, ze moje
    dzieci są już dorosłe i nie muszę ich ubezwłasnawalniać ciągłą
    ochroną. Poprzednia wypowiedż to horror rodem z praskiego trójkata
    bermuckiego, chociaż nawet tam nie jest tak "straszno" jak pisze
    poprzednik.
  • jogger007 26.09.07, 17:18
    Chyba się nie do końca rozumiemy.
    Po pierwsze: Moje oczekiwania są jasne: nie chcę bloków w okolicy.
    Uważam, że skoro gmina/dzielnica wydaje pozwolenia na budowę domków
    jednorodzinnych to nie powinna pakować między nie budownictwa
    wielorodzinnego. Jeśli mielibyśmy na ZB tylko domki to i z dojazdami
    byłoby trochę lepiej. Jeszcze jedno do tego punktu - sam wychowałem
    się w blokowisku i muszę napisać jasno, że nie mam nic przeciwko
    ludziom w nich żyjącym.
    Po drugie: Dlaczego budownictwo jednorodzinne ma być upośledzone pod
    względem bezpieczeństwa, bliskości ośrodków użyteczności publicznej,
    infrastruktury komunikacyjnej i mediów? Przecież jest dużo lepszym i
    efektywniejszym rozwiązaniem i dla ludzi i dla środowiska niż bloki -
    więcej terenów zielonych (czy też powierzchni biologicznie czynnych
    jak kto woli), mniej betonu (chodników, parkingów itp). Nie wspomnę
    też o sprawie podatków - płacę chyba nie mniej niż większość ludzi
    mieszkających w blokach np. na Tarchominie.
    Po trzecie: Czy to, że chcę poszanowania dla środowiska to coś
    złego? Zachowanie lasów i łąk wcale nie oznacza, że człowiek mieszka
    na wsi ze wszystkimi tego typu konsekwencjami (żuraw do czerpania
    wody, sklep objazdowy i furmanka do kościoła). Przykład z
    najbliższej okolicy to rezerwat Las Bielański, który jak się nie
    mylę w całości położony jest w W-wie. Zresztą jeżeli już o wsi
    mówimy to obecnie na wsi jest i wodociąg i kanalizacja, a jak trzeba
    (tj. nie ma własnego lasu) to i gaz do orzewania. Komunikacji
    miejskiej faktycznie nie ma - ale jest to zgodne z nazwą i po prostu
    odległości są za małe.
    Po czwarte: do niektórych osób powyżej - oczywiście można cieszyć
    się każdą rzeczą. Bo sąsiedzi są fajni, bo knajpy (dwie na krzyż)
    funkcjonują (ale tylko dlatego, że jest to prywatna inicjatywa). Ja
    osobiście mogłbym się bardzo cieszyć, że dwa razy się do mnie
    włamywano, ale ani razu się to złodziejom nie udało, albo że przerwa
    w dostawie prądu trwała tylko 3 godziny i o 20.00 przed położeniem
    się spać zdążyłem zjeść obiad. Natomiast np. basen owszem jest, ale
    do Poloneza na Targówek czy na Światowida na Tarchominie nie każdy
    ma blisko, zaś na ZB nie ma nic. Równie dobrze można by powiedzieć,
    że Teatr Lalek też jest (na Mokotowie) Wiem, że najłatwiej jest
    narzekać. Ale jak już pisałem trzeba władze trochę podkręcić, żeby
    zaczęły dostrzegać nasze problemy. Nie uważam natomiast, że mamy je
    wyręczać we wszystkim. W końcu po to biorą pieniądze żeby coś robić.
    Mogę pisać, mogę interweniować i przekazywać pisma, ale kanalizacji
    nie położę, ulicy nie zbuduję bo ani się na tym znam, ani nie mam
    czasu i pieniędzy.
    Po szóste, specjalnie do Tatara: Tatar mordo ty moja, pojąłeś!
    Zdolny jesteś bo zajęło Ci to 2 miesiące ja natomiast jak dostałem
    od władz w lipcu 2002 roku informację (pozwolenie na budowę -
    realizacja wodociągu), że dociągną do mnie wodę, natychmiast
    przyśpieszyłem budowę domu i od tej pory od przeszło 5 lat łudzę się
    i czekam na wypełnienie obietnicy. Bo w głowie mi się nie mieści, że
    można tak lekceważyć obywatela. Niestety jeżeli chcesz, żeby ulica
    Tfu...rcza stała się Twórczą trzeba coś podziałać - zapraszam do
    współpracy.
    Po siódme: szczęśliwie moje dzieci są praktycznie dorosłe (po 20-ce)
    więc naprawdę nie muszę agitować i pisać na temat szkół,
    przedszkoli, placówek kulturalnych itp. rzeczy. Sprawa zacznie mnie
    interesować za jakieś 10 lat jak będę miał wnuki, ale wtedy to już
    będzie wszystko bo to Wy moi drodzy o to się postaracie. Ja mogę
    obiecać, że jako świadomy mieszkaniec ZB podpiszę wraz z rodziną
    odpowiednią petycję, ale na moją własną inicjatywę w tym temacie nie
    liczcie. Też macie ręce, a ja mam na głowie wystarczająco dużo
    inicjatyw.
  • tatar15 27.09.07, 02:18
    Sie macie ludzie, (kto wie kto tak mówił wchodząc na scenę? Wiecie?
    Pamiętacie?. Nieee, Owsiak to splagiatował lub spopularyzował jak
    kto woli - Bemola1 powinna wiedzieć - kurde, o dziwo mam dobry
    humor. Jak zwykle, to tylko wino)
    Ale nie o tym chciałem. Jak widzę niezłego posta wykręciłem bo
    rozmiar dyskusji coraz większy. Punkt wyjścia ważny bo
    bezpieczeństwo dla nas nas ZB to sakramencko ważna sprawa. A z
    tym "bez" i "nie-bez"pieczeństwem wiążą się mocno inne rzeczy i
    emocje - jak widac po postach.
    Już wiem dlaczego mam dobry nastrój. Miałem zajefajną niespodziankę
    (popłakać z radości się można) ponieważ gdy późnym wieczorem
    wracałem do domu jak zwykle z zamiarem podskakiwania na dziurach
    mojej ulicy chcąc już modlic się jak co dzien 2 razy by mi jeszcze
    nie teraz zawieszenie urwało... okazało się że moja ulica jest
    prawie prosta ponieważ dzisiaj nie wiedząc czemu i co to za rocznica
    przejechał nią spychacz i wyrównał!!!! Co za niespodzianka! Tyle
    radości i frajdy. Byłem PRAWIE szczęśliwy.
    Jedną z rzeczy która to moje prawie-szczęście gasi po powrocie z
    pracy do domu jest smród wody w kranach. Mam zestaw filtrów za 10K a
    efekt do wyrzygania. Normalnie boje się dzieciaki do wanny wkładać.
    Rozumiem Cię Jogger i chylę czoła przed Twoją cierpliwością. Ja jej
    nie mam i szybciej wybiorę się do nieczułych urzędasów ze znajomym
    reporterem np. TVN aby nakręcił film-zadymę którą w urzędzie w
    emocjach wywołam - jako akt desperacji mieszkańca. Może jogger razem
    się wybierzemy. Nas z Tfu..rczej przynajmniej nie oczekują bo mówią
    że chcą zrobić wod-kan ale szkoda im pieniędzy i jak z UE dostana
    więcej to wtedy zrobią. Nie mogę czekać jak Jogger (albo mi się
    wydaje) 3 lata. Urzędole juz się znieczulili na petycje i takie tam
    akcje. Pewnie się śmieją do rozpuku czytając je po złożeniu przez
    zdesperowanych. Trzymają w rękach tłuste kebaby i z otwartymi,
    obleśnymi ustami harhoczą. Organizmy żywe niezależnie od posiadanego
    stopnia empatii uodparniają się na bodźce. Trzeba mocniej by coś
    nowego w głowach kliknęło. Ja bym na początek beczkowozem wodę z
    mojego kranu przywiózł i do ichniejszych czajników powlewał. Kawa
    będzie zajebista a na herbacie zaoszczędzą bo kolor ten sam bez
    zaparzania(pamiętacie kolor wody z kranu w "Misiu"?
    Ogólnie dzisiaj mam powyższe refleksje, z lekka bokserskie ale
    gdzieś w głębi tkwi przekonanie: moje dzieci gdy dorosną będą miały
    tu fajnie.
    Do joggera: gdzie się podziało "po piąte"? Co tam było zanim
    wykasowałeś?
    Dobranoc. Może dzisiaj nikogo nie okradną.
  • mk_2 27.09.07, 09:59
    Słuchaj, a może weźmiesz tego reportera i wypowiesz się na pikniku
    na stoisku Partnerstwa Ulic gdzie będziemy podpisywać w różnych
    sprawach listy? To może być bardzo fajne, tym bardziej, że
    niewykluczone, że WOT. Jakby były potrzebne informacje do
    dziennikarzy daj znak.
  • tatar15 27.09.07, 23:32
    Spróbuję, choć czasu mało.
  • punktator 28.09.07, 10:38
    tatar15 napisał:

    > Spróbuję, choć czasu mało.

    Hmmm, no tak. Narzekanie, niezadowolenie, a gdy ktoś powie "to
    zróbmy coś razem" zaczyna się: "no nie za bardzo mam czas..."

    A może zamiast żłopać wińsko wieczorami zaangażowalibyśmy się w
    działanie na rzecz dzielnicy.
  • punktator 28.09.07, 10:39
    Pewnie, najlepiej jesli ktoś zrobiłby wszystko za nas.

    Oczywiście powinna robić to dzielnica/gmina ale jeśli rzeczywistość
    jest taka, że nie robi (bo zazwyczaj ktoś inny silnie lobbuje za
    tym, by inwestycje były u nich) to należy brać sprawy w swoje ręce.
  • tatar15 28.09.07, 10:43
    punktator napisał:

    > Pewnie, najlepiej jesli ktoś zrobiłby wszystko za nas.
    >
    > Oczywiście powinna robić to dzielnica/gmina ale jeśli
    rzeczywistość
    > jest taka, że nie robi (bo zazwyczaj ktoś inny silnie lobbuje za
    > tym, by inwestycje były u nich) to należy brać sprawy w swoje ręce.

    No, już lepiej.
    A już myślałem że się nie zreflektujesz.
    Pozdrawiam po tatarsku
  • punktator 28.09.07, 11:55
    tatar15 napisał:

    > punktator napisał:
    >
    > > Pewnie, najlepiej jesli ktoś zrobiłby wszystko za nas.
    > >
    > > Oczywiście powinna robić to dzielnica/gmina ale jeśli
    > rzeczywistość
    > > jest taka, że nie robi (bo zazwyczaj ktoś inny silnie lobbuje za
    > > tym, by inwestycje były u nich) to należy brać sprawy w swoje
    ręce.
    >
    > No, już lepiej.
    > A już myślałem że się nie zreflektujesz.
    > Pozdrawiam po tatarsku

    Więc po tatarsku weź sprawy w swoje ręce i zacznij działać a nie po
    nie-tatarsku narzekać. A co do wina - prawdziwy Tatar (muzułmanin)
    wina nie pija, mój drogi...
  • tatar15 28.09.07, 10:42
    punktator napisał:

    > tatar15 napisał:
    >
    > > Spróbuję, choć czasu mało.
    >
    > Hmmm, no tak. Narzekanie, niezadowolenie, a gdy ktoś powie "to
    > zróbmy coś razem" zaczyna się: "no nie za bardzo mam czas..."
    >
    > A może zamiast żłopać wińsko wieczorami zaangażowalibyśmy się w
    > działanie na rzecz dzielnicy.

    Przesadziłeś!
    Skopię Ci tyłek... po tatarsku smile
    Mimo wszystko pozdrawiam,
    Tatar
  • punktator 28.09.07, 11:53
    > Przesadziłeś!
    > Skopię Ci tyłek... po tatarsku smile
    > Mimo wszystko pozdrawiam,
    > Tatar

    Nie dasz rady - mam przodków Kozaków wink
  • mk_2 28.09.07, 19:44
    przecież powiedział, że spróbuje smile
    A na takie działania w ostatniej chwili to na prawdę mało czasu.
    Moim zdaniem dobrze by było, abyśmy wiedzieli jakie ewentualnie
    możemy mieć możliwości na przyszłość. Chociaż nigdy nie należy się
    poddawać, czasem po prostu "małe łyse szczęście liże nas po twarzy".
  • tatar15 28.09.07, 23:00
    mk_2 napisała:

    > przecież powiedział, że spróbuje smile
    > A na takie działania w ostatniej chwili to na prawdę mało czasu.
    > Moim zdaniem dobrze by było, abyśmy wiedzieli jakie ewentualnie
    > możemy mieć możliwości na przyszłość. Chociaż nigdy nie należy się
    > poddawać, czasem po prostu "małe łyse szczęście liże nas po
    twarzy".

    Siemka,
    No i spróbowałem! Ale nie da rady bo mimo naprawdę dobrych relacji
    nie mam możliwości załatwić ekipy. Ale widzę, kuźwa, że niektórzy
    jakieś jaja sobie robią (dzięki mk_2 za ww. post).
    BRAĆ SIĘ DO ROBOTY LENIE!!!
    MOCNI W GATCE. POPISAĆ NA FORUM TO KAŻDY MOŻE.
    NIE BĘDĘ WYTYKAĆ PALCEM ALE PO POSTACH WIDAĆ JAKĄ POSTAWĘ CO
    NIEKTÓRY PRZYJĄŁ. ODCZYTAĆ ŁATWO BO "PUNKTOWAĆ" NA WEBSAJCIE TO
    KAŻDY MOŻE. Pojołeś!?? - wiesz/wiecie o kim mówię - bo jest tu jeden
    taki łapserdak co tylko miesza. Teraz pewnikiem już nie będzie miał
    odwagi by pokazać że ja to ja! P
    okaż sięp ublicznie na pikniku, powieś sobie kartkę że ty TY a wtedy
    chętnie z Tobą pogadam, Ty w gadce "incognito" silny.
    Znałeś prawdziwego "punishera"? Pewnie niewiesz nawet kto to taki.
    Ja znałem i znam do dzisiaj. Wygooglaj sobie to frajerze i zmień
    nicka bo widać na odległość żeś frajer i łapseradak.

    W tym momencie wszystkich czytających moje posty przepraszam za
    emocje ale jest taki jeden na forum co nic w dyskusjach nie wnosi a
    jak się odezwie to strasznie mąci. Na dodatek wymyślił/ukradł sobie
    nick = pseudo które od świata otrzymał ktoś mi bardzo bliski. Koniec
    i bomba...

    Starałem się, chciałem - tym razem nie dało rady. Ale ja z tych co
    się nie poddają i swoją misję w ZB dopełnię.

    A Ty Punktatorze?
  • punktator 01.10.07, 09:35
    tatar15 napisał:

    > chętnie z Tobą pogadam, Ty w gadce "incognito" silny.
    > Znałeś prawdziwego "punishera"? Pewnie niewiesz nawet kto to taki.

    ale o so chozi?

    > Ja znałem i znam do dzisiaj. Wygooglaj sobie to frajerze

    wracaj do więzienia albo na Szmulki z tą grypserą

    > nicka bo widać na odległość żeś frajer i łapseradak.

    o znowu smile

    > nick = pseudo które od świata otrzymał ktoś mi bardzo bliski.

    jakiś kumpel spod celi?
  • punktator 01.10.07, 09:40
    tatar15 napisał:
    > taki łapserdak co tylko miesza. Teraz pewnikiem już nie będzie
    miał
    > odwagi by pokazać że ja to ja! P
    > okaż sięp ublicznie na pikniku, powieś sobie kartkę że ty TY a
    wtedy
    > chętnie z Tobą pogadam, Ty w gadce "incognito" silny.

    i jeszcze jedno, jak chcesz się sprawdzić, to masz blisko do Marek,
    a Marki do Ciebie

    ale nie licz na zbyt wiele bo takie głupoty psują interesy wink
  • alinak 27.09.07, 10:57
    Sie macie ludzie- pochodzę z Katowic i jestem gorliwą fanką śp
    autora tych słów Ryśka Riedla.
    Teraz mieszkam przy Ostródzkiej i nie ukrywam jestem w rozterce; z
    jednej strony brakuje mi klimatów blokowisk miasta ,gdzie szkoła,
    boisko, dom kultury i komunikacja były na wyciagniecie ręki ale
    zaczynam dostrzegać plusy mieszkania w domku "na wsi" zwłaszcza
    wiosną i latem. Dobijają mnie poranne korki ( wożę dziei do szkól na
    Bielany)ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Staram sie mysleć
    pozytywnie i mam nadzieję na lepszą przyszłość komunikacyjną i
    kulturalno-oświatową w naszej dzielnicy.
    Pozdrawiam
    Alina
  • tatar15 28.09.07, 10:49
    alinak napisała:

    > Sie macie ludzie- pochodzę z Katowic i jestem gorliwą fanką śp
    > autora tych słów Ryśka Riedla.
    > Teraz mieszkam przy Ostródzkiej i nie ukrywam jestem w rozterce; z
    > jednej strony brakuje mi klimatów blokowisk miasta ,gdzie szkoła,
    > boisko, dom kultury i komunikacja były na wyciagniecie ręki ale
    > zaczynam dostrzegać plusy mieszkania w domku "na wsi" zwłaszcza
    > wiosną i latem. Dobijają mnie poranne korki ( wożę dziei do szkól
    na
    > Bielany)ale do wszystkiego można się przyzwyczaić. Staram sie
    mysleć
    > pozytywnie i mam nadzieję na lepszą przyszłość komunikacyjną i
    > kulturalno-oświatową w naszej dzielnicy.
    > Pozdrawiam
    > Alina

    Witam Cię Alina,
    Fakt, blokowiska są bardziej bluesowe. Może dają więcej twórczej
    inspiracji? Jak widzę przeżywamy to samo. Wiesz, ja równie jak Ty
    mimo wszystko jestem dorej myśli i mocno wierzę w to że będzie
    dobrze. Są rzeczy które denerwują ale są też rzeczy które cieszą.
    Żyjmy tymi drugimy a złe starajmy się zmieniać. Jestem z Tobą!
    W chwili słabości szukajmy wsparcia.
    Pozdrawiam, Tatar
    "W życiu piękne są tylko chwile... tak, tak"
  • jogger007 27.09.07, 14:10
    Z przyjemnością położę się w Twoim towarzystwie jak Rejtan pod
    gabinetem burmistrza i pokażę ryby siną barwą ... no nie powiem
    gdzie wykłute. A propos wody to nie przejmuj się za bardzo. Można
    się przyzwyczaić. Ja do celów spożywczych i mycia zębów wożę wodę z
    ujęcia na Ostródzkiej (jedynego na ZB). Moja własna woda ciągniona
    z przeszło 30 metrów i przepuszczona przez superfiltry tyż śmierdzi
    i psuje pralkę, zmywarkę itp. urządzenia, ale da się użyć do celów
    przemysłowych. Wprawdzie czasem występują efekty uboczne (mówiąc
    wprost - sraczka), ale są też dobre tego strony bo zachowujemy dietę
    co pozwala mojej rodzinie utrzymać szczupłą, młodzieńczą sylwetkę.
    PS: Co do "po piąte" to chyba mam sklerozę bo nie pamiętam.
  • zbogdanca 27.09.07, 16:05
    jogger007 napisał:

    Wprawdzie czasem występują efekty uboczne (mówiąc
    > wprost - sraczka), ale są też dobre tego strony bo zachowujemy
    dietę
    > co pozwala mojej rodzinie utrzymać szczupłą, młodzieńczą sylwetkę
    .
    Co za nowatorska metoda utrzymania szczupłej sylwetki i jaka tania.
    Pijesz i maszsmile)). To mnie ostatecznie przekonało do mieszkania w
    tym rejonie. Ale ja mam niestety wodę z wodociagu miejskiego. Piję i
    tyję(((.))).
  • mk_2 27.09.07, 18:39
    Piję i tyję(((.))).

    Tak jak ja smile Jakie miłe te wątki Tatara - czasem hasło - picie się
    przewija smile Pełen luz smile
  • zbogdanca 28.09.07, 09:11
    mk_2 napisała:

    > Piję i tyję(((.))).
    >
    > Tak jak ja smile Jakie miłe te wątki Tatara - czasem hasło - picie
    się
    > przewija smile Pełen luz smile
    Może wobec tego spróbujemy np. w szkole przy Juranda( jesli dyrekcja
    będzie przychylna) stworzyć sekcję aerobiku, aby wygladać tak ).(
    Jestem gotowa do ćwiczeń i do działania na rzecz tego
    przedsięwzięcia. Oprócz miejsca potrzebna jest instruktorka.
  • mk_2 28.09.07, 19:42
    Jestem za, fajny pomysł smile Kiedys chyba nawet był na Berensona.
  • tatar15 28.09.07, 23:18
    zbogdanca napisała:

    > mk_2 napisała:
    >
    > > Piję i tyję(((.))).
    > >
    > > Tak jak ja smile Jakie miłe te wątki Tatara - czasem hasło - picie
    > się
    > > przewija smile Pełen luz smile
    > Może wobec tego spróbujemy np. w szkole przy Juranda( jesli
    dyrekcja
    > będzie przychylna) stworzyć sekcję aerobiku, aby wygladać tak ).(
    > Jestem gotowa do ćwiczeń i do działania na rzecz tego
    > przedsięwzięcia. Oprócz miejsca potrzebna jest instruktorka.

    Proponuję TANIEC. Moja córka niebawem podejmie próbę przkonania
    Dyrekcji do prowadzenia tego typu zajeć na zasadzie czystego
    wolontariatu. Może się uda. Wtedy bedzie mozna się zapisać.
    Pozdro, T
  • pazurek3 30.09.07, 10:50
    O, to ja się zgłaszam jako uczestnik!!! Z mężusiem ma się rozumieć. Tylko proszę
    o godziny zajęć "dla pracujących" i "dojeżdżających z Centrum"! A najchętniej to
    weekendy.
  • zbogdanca 01.10.07, 10:39
    Jeśli dobrze zrozumiałam to miałyby być zajęcia zamiast aerobiku,
    czyli taniec nowoczesny bez pary. A jaką wizję zajęć ma
    wolontariuszka-instruktorka?
  • mk_2 01.10.07, 19:36
    SUPER, proszę mnie zapisać jesli jest taka możliwość. Pozdrowienia
  • mk_2 26.09.07, 20:20
    Wpadnij do namiotu Partnerstwa Ulic, serdecznie zapraszam.
  • mk_2 26.09.07, 20:23
    do zbabinicza - zaproszenie miało być po Twoim postem, ale znowu mi
    się pomyliły linijki smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka