Dodaj do ulubionych

Rola seksu w związku

24.10.09, 13:40
Zawsze mnie zastanawia pogląd innych osób na temat ważności seksu w związku. Dlatego też chciałbym zapytać Was o wasze zdanie - jak ważny jest dla Was seks w związku? Jak wysoko on się znajduje w hierarchii waszego związku i dlaczego właśnie na takim miejscu?
Jeżeli chodzi o mnie, to jest on dla mnie ważną sprawą w związku, acz nie najważniejszą (tzn. nie zajmuje piedestału). Uważam, że seks jest wyrazem miłości i szacunku do partnera oraz formą jego (tzn. partnera) akceptacji. Kiedy coś się nie układa w związku, nie układa się i w łóżku. Tak samo to działa w odwrotnym przypadku. Dlatego też chcę by w moim związku oprócz podtrzymywania uczucia miłości, podtrzymywać i żar. Tak, by za te kilka-kilkanaście lat seks z moją Ukochaną był tak samo fascynujący i satysfakcjonujący jak teraz.
Edytor zaawansowany
  • 26.10.09, 12:44
    ... która cytowała kolegę smile W domu loda panuje miłość i zgodabig_grin
    --
    Alkohol niszczy skórę głównie na łokciach i kolanach...
  • 07.01.10, 16:16
    Odpowiem tak.. nie wyobrażam sobie związku bez seksu, związku bez
    porozumienia seksu, z dziewczyną z agencji towarzyskiej.
    Prawda jest taka że jeśli w związku się nie układa to dogranie w
    łóżku pozwala podciągnąć morale partnerów do czasu zażegnania kryzysu


    --
    erektrycznie.coma - Sex bez ograniczeń smile
  • 08.10.13, 18:46
    design7676 napisał:

    > Sex w związku to podstawa i fundament ma wielka siłę a jeśli oprócz tego jest r
    > eszta jak trzeba to wystarczy.

    Też tak myślę. Jak jest dobry seks to nie ma zdrad i chęci szukania wrażeń na boku.
  • 02.03.10, 21:23
    Witam wszytskich wink

    Widze stary temat ale chciała bym sie wypowiedziec uważam ze seks jest bardzo wazny w każdym małżeństwie jesli go nie ma to zaczyna się wszystko psuc cóż z tego ze np.. jest kasa czy bogactwo jak nie ma seksu wtedy mężczyzna szuka innej kobiety na boku albo kobieta szuka kochanka.U nas jest seks prawie co dziennie albo do drugi dzien a jestesmy ze soba 13 lat i mam nadzije ze to się nigdy nie zmieniwink
    Pozdrawiam wszystkich kochających seks tongue_outtongue_outtongue_out
    --
    www.forumsexu.info/index.php?sid=7dcaf5a969d90f83abf6f58adbb888a8
    zapraszam na to forum !!!
  • 13.11.14, 19:07
    A co jest jak nie ma pieniędzy to co wtedy? Jak jedno z członków nie ma pracy lub oboje albo oboje mało zarabiają. To co wtedy, bo wy tylko o zdradach i spadku zainteresowania jednego członka lub obydwu. Większość problemów z sexem wynika bardzie z przyziemnych spraw.
  • 04.09.10, 12:55
    No stety, niestety 1-wszo rzędna. Nie umiem tego zepchnąc na drugi plan, nie chcę...wystarczy
    jedno spojrzenie, żar i sex wygrywa smile Oczywiście mam na mysli stały związek.
  • 27.03.13, 08:42
    No właśnie, problem pojawia się kiedy jedno z małżonków traci ochotę na sex, nie chce lub nie potrafi rozmawiać na temat seksu w dojrzały sposób. Tak jest w przypadku mojego małżeństwa, myślę, że różnica temperamentów nie do pogodzenia, a bez sexu wiele drobiazgów staje się przyczyną kłótni. A za seks z obowiązku, i z łaski to ja dziękuję sad
  • 10.10.13, 15:03
    Nie ma to jak odkopać wątek sprzed lat smile

    Jak się nie możecie dogadać w tak ważnej sprawie, to po co dalej ciągnąć związek?
  • 28.08.14, 15:35
    seks to naturalny element ludzkiego życia. O ile jeszcze obydwu stronom on wisi to spoko, ale co jeśli jedna z osób ma większe potrzeby?
  • 31.10.14, 04:20
    w 100% zgadzam się z wizjerem5555 , gorzej jak brak ochoty na seks tylko występuje w stosunku do partnera a np, z obcymi przez internet jak najbardziej smakuje przykra sprawa co wy na to , zapraszam panie niech wypowiedzą się
  • 28.08.14, 10:15
    sex musi byc i kropka
  • 30.08.14, 23:22
    Ale nikt tego raczej nie neguje. Kwestia tylko jak dużą rolę powinien on odgrywać w życiu....
  • 31.10.14, 10:00
    odmosze wrazenie ze temat pisze gimazjalista..Dojrzaly facet wieze nie wartosie wiazac z kobieta ktora nie chce seksu lub" wydziela" go.Podejrzewam ze prawie 99% przyczyn rozpadu zwiazku bo facet zdradzal jest to ze nie mial regularnego seksu z malzonka.Jak go niemial to sobie szukal..
    Innym aspektem jest to ze w malzenstwie zawsze jest roznica zdan i niekoniecznie kobieta ma zawsze racje.One sobie to rekompensuja rozladowujac frustracje poprzez odmawianie seksu.W ten spsob maszcza sie za blizej niieokreslone "winy"Widza ze dla nas seksks i to regularny to podstwa szczescia w zwiazku i naduzywaja tego.Same robia sobie dobrze palcem a faceta skazuja na to samo..Jak facet ma jaja to po prostu idzie sobie poszukac innej samiczki.
    Problem polega na tym ze nasze centra seksu w mozgu sa imiejscowione gdzie indziej a i spsob rozbudzania erotycznego jest inny.Kobiecie trzeba stworzyc nastroj i uruchomic jej wyobraznie a potem myslec o sobie .Inaczej ona ma wrazenie niedosytu i zaczyna sie ! Ja dla swietego spokoju zawsze sposunek koncze mineta,taka ze ona nogi zawija za sienie,po czym wsadzam i czekam pare minut az wychlodnieje.i sam chce abym opuscil jej szparke.
    Niestety w zwiazku seks choc wazny nie jest dla kobiety najwazniejszy i stad biora sie napiecia ktore zwykle rozwalaja fajny z poczatku zwiazek.
  • 31.10.14, 17:46
    falowod napisał:

    > odmosze wrazenie ze temat pisze gimazjalista..Dojrzaly facet wieze nie wartosie
    > wiazac z kobieta ktora nie chce seksu lub" wydziela" go.Podejrzewam ze prawie
    > 99% przyczyn rozpadu zwiazku bo facet zdradzal jest to ze nie mial regularnego
    > seksu z malzonka.Jak go niemial to sobie szukal..
    >
    tak jest w przypadku, gdy seks nie jest dopełnieniem miłości czy dopełnieniem związku...a jest po prostu kopulacją...facet, który kocha swoją kobietę czy kobieta, która kocha swojego faceta umie być wstrzemięźliwy/a...i lojalny/a itd....nie che tylko zaspokajać siebie, ale umie też uszanować mniejsze w tym przypadku potrzeby partnera, bez skoku w bok...kwestia jest tylko, żeby obie strony się starały szanować siebie nawzajem i umiały dbać o swoje potrzeby nawzajem tzn. ta strona, która ma mniejsze potrzeby seksualne, żeby potrafiła czasem się przemóc, wiedząc że zrobi tym frajdę partnerowi, a ta strona, która ma większe potrzeby umiała być wstrzemięźliwa...smile
    --
    no to sru.....
    1041737
  • 31.10.14, 18:04
    Troche mnie ubawiles swoim mailem bo piszesz tak jak ja myslalem majac 16 lat .Dzis jestem singlem ,po rozwodzie i po zaliczeniu kilkunastu zwiazkow z wszelkiej mascj kobietami.
    Dobrze piszesz ze seks jest uzupelnieniem milosci .Z tym sie zgadzam.Problem w tym ze ta milosc sie wypala predzej czy pozniej albo u faceta ,albo u kobity.Szybciej lub wolniej ale wypala.Srednio po 20 latach nic juz ich nie laczy..Wchodzac w zwiazek malzenski kazda ze stron ma rozne oczekiwania co do wspolzycia i milczaco zakladaja ze poziom pozadania bedzie zawsze tak wysoki ze wszelkie drobne nieporozumienia zostana zniwelowane upojnym seksem.Nic bardziej my;nego.Facet zaklada milczaco ze bedzie mial regularny seks w zamian za to ze bedzie dostrczal kasy i poczucia bezpieczenstwa swej polowicy.Ona zas ze kasy nigdy nie zabraknie i ze on bedzie ja nosil na rekach.
    Jak cos na pocztku nie gra to kazde mysli ze to chwilowe,ze minie ,ale coraz czesciej pojawiaja sie zgrzyty i lawina sie toczy smile.Pozostaje seks.Kobieta bedac fizycznie slabsz ma wiec jedyna sznase na odegranie sie na mezu za jego rozne " winy i grzeszki" poprze odmowe seksu i tu trafia faceta w czuly punkt..Jak nie ma seksu to on sie zaczyna rozgladac za bokami i zwizek zaczyna sie walic.
    TY zakladasz z e milosc bedzie zawsze.Niestety milosc ma swa wlasna amplitude i po okresie wielkiej euforii przychodzi rutyna i znudzenie,uczucie rozczarowania .zawiedzenia.Nie rozmawia sie o zwiazku,to polska tradycja,oparta na tym ze ksiadz podpowie w konfesjonale.Ksizdz zas nie potrafi juz stawiac wyzwania nowym czasom i blubra o in vitro lub prezerwatywach .Partnerzy wiec pozostaja zdani na samych siebie.I tak wali sie ta pieknie opisywana ptzrz ciebie instytucja.Jesli partnerzy zostaja w zwiazku to z wygody lub przyzwyczajenia.Nie ma w tym zadnej milosci.
  • 31.10.14, 19:12
    falowod napisał:

    > TY zakladasz z e milosc bedzie zawsze.Niestety milosc ma swa wlasna amplitude i
    > po okresie wielkiej euforii przychodzi rutyna i znudzenie,uczucie rozczarowani
    > a .zawiedzenia.Nie rozmawia sie o zwiazku,to polska tradycja,oparta na tym ze k
    > siadz podpowie w konfesjonale.Ksizdz zas nie potrafi juz stawiac wyzwania nowym
    > czasom i blubra o in vitro lub prezerwatywach .Partnerzy wiec pozostaja zdani
    > na samych siebie.I tak wali sie ta pieknie opisywana ptzrz ciebie instytucja.J
    > esli partnerzy zostaja w zwiazku to z wygody lub przyzwyczajenia.Nie ma w tym z
    > adnej milosci.

    bo miłość to nie namiętność tylko i wyłącznie, ale to szara codzienność, to zgrzyty, czasem kłótnie, ale jeśli jest dobra komunikacji i rzeczywista chęć bycia razem to to jest właśnie miłość, to jest trwanie przy tej drugiej osobie, bo właśnie się ją kocha....to co Ty nazywasz miłością jest namiętnością, zauroczeniem, nie ma nic wspólnego z miłością.
    "Nie rozmawia się o związku to jest polska tradycja", a czemu masz ulegać takiej tradycji, a nie temu co Ty uważasz za ważne, co powoduje, że związek będzie fajny, będzie dawał satysfakcję obu stronom?
    "Partnerzy są zdani sami na siebie" a na kogo mają być zdani ? Ktoś za nich naprawi, to co popsuło im się w związku, ktoś za nich odpowie czy ta osoba, która jest moją narzeczoną/moim narzeczonym jest odpowiednią osobą dla mnie na męża lub żonę...no chyba tylko sami zainteresowani to wiedzą.
    I jeszcze jedno jeśli partnerzy widzą, że coś jest między nimi nie tak i chcą to ratować, to znam wiele sposobów jak to zrobić, tylko każdy z nich wymaga wysiłku i pracy...
    --
    no to sru.....
    1041737
  • 31.10.14, 19:38
    Blubrasz wacpannasmile .nie rozumiesz ze zyjesz w ustroju kapitalistycznym gdzie wszytko oparte jest na grze indywidualnycvh egoizmow.Partner jest "item" czyli przedmiot! konsu,pcji .twojej oczvwiscie !
    Rerszta to mzonki.twoje myslenie zyczeniowe,ktore w kapitalizmie sie nie sprawdzi bo nie moze z uwagi na wszechkrolujacy konsupcjonalizm ktory wymuszam traktowanie czlowieka jak przedmiot konsumpcji smileTwojej !Po prostu zżerasz go ,konsumujesz i jesli nie ma wlasciwego smaku jaki oczekujesz bez zalu go wyrzucasz na smietnik i zapominaszsmile
  • 31.10.14, 20:01
    falowod napisał:

    > Blubrasz wacpannasmile .nie rozumiesz ze zyjesz w ustroju kapitalistycznym gdzie w
    > szytko oparte jest na grze indywidualnycvh egoizmow.Partner jest "item" czyli
    > przedmiot! konsu,pcji .twojej oczvwiscie !
    > Rerszta to mzonki.twoje myslenie zyczeniowe,ktore w kapitalizmie sie nie spraw
    > dzi bo nie moze z uwagi na wszechkrolujacy konsupcjonalizm ktory wymuszam tra
    > ktowanie czlowieka jak przedmiot konsumpcji smileTwojej !Po prostu zżerasz go ,kon
    > sumujesz i jesli nie ma wlasciwego smaku jaki oczekujesz bez zalu go wyrzucasz
    > na smietnik i zapominaszsmile

    rozumiem, że Ty masz takie doświadczenia i jednocześnie współczuję...a gra indywidualnych egoizmów tym bardziej nie ma nic wspólnego z miłością...amen wink
    --
    no to sru.....
    1041737
  • 31.10.14, 22:25
    jest tak, jak pisze falowod.Miłość jest tylko przez chwilę, potem jest już tylko przyzwyczajenie, a gdy pojawia się obojętność, czy nawet wrogość, trzeba szukać skoku w bok . Zazdroszczę parom, które są w z związku długie lata i wciąż mają taki seks, jak na początku znajomości, ale z mojego doświadczenia wynika, że po paru latach związek już nie istnieje, wypalił się, nie ma chemii., pożądania,więc, mając potrzeby i, żeby nie pozostać zgorzkniałą trzeba pozwolić sobie na skok w bok, bez wyrzutów sumienia .Tak to często funkcjonuje, bo siła seksu jest nieodparta, jeśli ktoś jest otwarty i nie uwikłany w katolickie przesądy
  • 01.11.14, 07:52
    ninek04 napisała:

    > jest tak, jak pisze falowod.Miłość jest tylko przez chwilę, potem jest już tylk
    > o przyzwyczajenie, a gdy pojawia się obojętność, czy nawet wrogość, trzeba szuk
    > ać skoku w bok . Zazdroszczę parom, które są w z związku długie lata i wciąż m
    > ają taki seks, jak na początku znajomości, ale z mojego doświadczenia wynika, ż
    > e po paru latach związek już nie istnieje, wypalił się, nie ma chemii., pożądan
    > ia,więc, mając potrzeby i, żeby nie pozostać zgorzkniałą trzeba pozwolić sobie
    > na skok w bok, bez wyrzutów sumienia .Tak to często funkcjonuje, bo siła seksu
    > jest nieodparta, jeśli ktoś jest otwarty i nie uwikłany w katolickie przesądy


    Zdrada to nie jest katolicki przesąd.
    Jeżeli rzeczywiście w związku jest źle, to może trzeba wziąć rozwód?
    Dlaczego zakładasz, że związku nie da rady już uratować?
    Co zrobiłaś, aby na nowo rozbudzić miłość?
  • 29.11.14, 14:41
    na pewno rola seksu w związku nie jest bez znaczenia, ciekawie na ten temat rozmawiają Izdebski i Wiśniewski w książce Intymnie rozmowy nie tylko o miłości. Można się z niej naprawdę dużo dowiedzieć. Myślę, że znajdziecie tam odpowiedź na pytanie, czy seks w związku jest ważny.
  • 01.11.14, 07:47
    falowod napisał:

    > Problem w tym ze ta milosc sie wypala predzej czy pozniej albo u faceta,
    > albo u kobity.Szybciej lub wolniej ale wypala.Srednio po 20 latach nic juz ich
    > nie laczy.

    Nie 20 lat, tylko 2 lata wystarczą, aby zamiast miłości było przyzwyczajenie.
    Właśnie czytam na ten temat.
    Przy czym autor twierdzi, że są małżeństwa, gdzie ten czas jest o wiele dłuższy, bo małżonkowie nauczyli się dbać o swoje małżeństwo.

    > Wchodzac w zwiazek malzenski kazda ze stron ma rozne oczekiwania
    > co do wspolzycia i milczaco zakladaja ze poziom pozadania bedzie zawsze tak
    > wysoki ze wszelkie drobne nieporozumienia zostana zniwelowane upojnym
    > seksem.

    Nie seksem, tylko rozmową.
    Jak są nieporozumienia, to mogą być kłopoty z seksem.

    PS. Mam prośbę - stawiaj spację po znakach przystankowych, a nie przed, bo się tekst rozłazi i ciężko się go czyta.
  • 01.11.14, 10:03
    tapatiku dziękuję...małżeństwo czy związek, żeby trwał trzeba o niego dbać...i jak się popsuło to się samo nie naprawi, ale lepiej iść na łatwiznę i tak se trwać w zawieszeniu przez przyzwyczajenia i wygodę i tak se skakać w bok...ale cusz cusz każdy ma wybór...
    --
    no to sru.....
    1041737
  • 01.11.14, 14:07
    czasem bywa, tak jak u mnie, że związek jext już nie do uratowania, wszelkie próby rozmowy nie przynoszą efektów, pojawia się obojętność, nie zwracanie na siebie uwagi.Są dzieci i żeby nie fundować im jescze większej traumy, utrzymuje się fikcję.Ale każdy człowiek jest inny, dla mnie zdradzenie męża nie znaczy nic, bo nic mnie z nim nie łączy, a ja chcę jeszcze mieć trochę przyjemności w życiu, być pożądaną i adorowaną, więc wyrzuty sumisnia nid wchodzą w grę w moim przypadku
  • 01.11.14, 14:24
    ninek04 napisała:

    > Są dzieci i żeby nie fundować im jescze większej traumy, utrzymuje si
    > ę fikcję
    a myślisz, że brak szacunku jaki okazujecie sobie z mężem wpływa dobrze na dzieci, te wszystkie Wasze frustracje, niezdrowe emocje dobrze wpływają?.....moi rodzice tak właśnie funkcjonowali i ja nigdy, ale to nigdy nie zafundowałabym tego swoim dzieciom....
    jak jest źle to trzeba się rozejść, tylko to wymaga wysiłku dużo większego niż do tej pory podejmowaliście....to jest Twój wybór co robisz ze swoim życiem, ja nie oceniam...

    >Ale każdy człowiek jest inny, dla mnie zdradzenie męża nie znaczy nic,
    > bo nic mnie z nim nie łączy, a ja chcę jeszcze mieć trochę przyjemności w życi
    > u, być pożądaną i adorowaną, więc wyrzuty sumisnia nid wchodzą w grę w moim prz
    > ypadku

    Twój wybór w jaki sposób osiągasz zadowolenie z życia.....

    dla mnie związek to nie gra dwóch egoizmów, tylko najpierw każda ze stron powinna być zadowolona ze swojego życia osobnego, jakie wiodła, powinna czuć się zupełna, kompletna, a dopiero potem wchodzić w związek, żeby związek nie był kompensacją braków czy to emocjonalnych, czy to finansowych, czy prestiżowych czy jakichś tam jeszcze innych. Hasła typu BO PRZY NIM CZUJĘ SIĘ TAKA WYJĄTKOWA śmieszą mnie, bo zwiastują uzależnianie swojej wartości od innych...to ja mam czuć się w ogóle wyjątkowa, jedyna, niepowtarzalna czy to z partnerem czy bez. Związek to oddzielna całość, oddzielny twór, niż każda ze stron z osobna. Partner nie jest po to, by spełniać nasze potrzeby, ale by z nim tworzyć, budować związek, fajnie spędzać czas, dzielić się obowiązkami, dzielić się przemyśleniami, by się wspierać nawzajem, no i by też fizycznie się kochać...Ale to wszystko ustala się na początku znajomości...potem jest trudniej...ale jeśli obie strony prawdziwie chcą naprawić związek to można to zrobić...smile
    --
    no to sru.....
    1041737
  • 01.11.14, 18:02
    Sugerujesz, że jak zdradzisz męża, to dzieci będą miały mniejszą traumę?

    Mój kumpel polazł z żoną do psychologa, bo im się małżeństwo rozwalało, ale chcieli je ratować ze względu na dzieci.
    Psycholog powiedział, że czasem lepiej się rozwieść dla dobra dzieci, bo dzieci czują, że pomiędzy rodzicami coś jest nie tak, i też się źle czują.
    Natomiast po rozwodzie, jeśli rodzice będą szczęśliwsi, to dzieci też będą szczęśliwe.

    Kumpel jest już po rozwodzie, z dzieciakami kontakt ma, czasem nawet u Niego nocują.
  • 01.11.14, 21:51
    czasem rozwód jest niemożliwy po prostu, bo to ja musiałabym się wyprowadzić, a dzieci musiałyby zmienić szkołę, kolegów, całe otoczenie, a nie są na to gotowe, więc to ja muszę zacisnąć zęby i jeszcze jakiś czas pobyć z mężem, mimo, że już nic z tego nie będzie, ale, żeby całkiem nie zwariować w tym matriksie,i nie słuchać już jego obelg i prymitywnych tekstów, musiałam znaleźć kogoś, kto mnie pożąda, pragnie, chce, i vice versa, nad kosztami tego wszystkidgo pomyślę "jutro"
  • 08.11.16, 01:08
    U mojej kobiety na pierwszym miejscu jest jedzenie a potem kilka innych kwestii i dopiero sex.
    U mnie seks na pierwszym miejscu.
    Jak to wygląda w praktyce. Rano kiedy budzę się z porannym wzwodem i już zaczynam skomleć o seks ona musi najpierw wstać i zjeść śniadanie. Niestety w miedzy czasie budzą się dzieci i chodzę cały dzień sfrustrowany. Wieczorem nie mam ochoty na nią patrzeć bo już waży 10 kg więcej niż ja.
  • 09.11.16, 18:54
    Skamleć?
    Jeśli PROSISZ seks, to jest w pozycji proszącego.
    Czy Twojej kobiecie nie zależy na seksie?

    Jeśli nie zależy to może czas zmien ić swoje zachowanie albo... kobietę? big_grin
  • 12.11.16, 01:13
    Dla mnie jest ważny cholernie, na równi z miłością i szacunkiem. Nie rozumiem gierek w seksie aby utrzeć nosa czy ukarać, mam potrzeby i dla mnie to idiotyczne z niego rezygnować. Są rzeczywiście kobiety co nie muszą i odmawiają jestem szczerze zadziwiona mieć w łóżku i nie korzystać winkjednak nie ma nic wspanialszego gdy dobrze układa się w łóżku, jest szacunek, miłość wspólne tematy. Obecnie przechodzę miłość swojego życia i jestem szczęśliwa że wszystko tak ze sobą współgra.
  • 12.11.16, 07:59
    Moja znajoma opowiadała, że jak się pokłóciła z mężem to miała problemy, aby później się z nim kochać. Musiała najpierw sobie wszystko z mężem powyjaśniać i pogodzić się.
    Dla niej seks był uzupełnieniem małżeństwa i uczucia do męża.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.