No dobra, czas się zabawić i trochę pospekulować. Od rana czytam różne fora
siedząc w pracy i się nudząc i już mam kołowrotek od różnego rodzaju teorii.
Postanowiłam stworzyć własną, a właściwie sama się stworzyła i zaznaczam, że
szczerze w nią wierzę. Więc:
Po pierwsze z każdym sezonem temat przewodni serialu się rozszerza i uogólnia.
Pytania stają się bardziej uniwersalne, dotyczące coraz mniej rzeczy
powszednich, a coraz bardziej podstawowych. Teraz już nie chodzi kim są Inni,
czym była Dharma i po te wszystkie stacje, nie wspominając o losach
poszczególnych bohaterów czy takich szczegółach jak niedźwiedzie polarne i im
podobne. To wszystko tak naprawdę było tylko przykrywką dla poważniejszych
pytań: o naturę czasu, czy istnieje przeznaczenie czy może sami wybieramy swoją
drogę, o tym czym się należy kierować: wiarą czy rozumem itp. Widzimy że to co
się dzieje na Wyspie wykracza poza jej obszar. Desmond ratuje CAŁY ŚWIAT przed
katastrofą, a Pani Hawking mówi, żeby Bóg miał ich WSZYSTKICH w swojej opiece
jeśli nie wrócą ci, którzy mieli wrócić (których zapamiętała z roku 1977), Ben
mówi oddając "coś" znajomej w mięsnym, że jeśli coś się temu stanie, to NIC już
nie będzie miało znaczenia itd. Szósty sezon moim zdaniem podtrzyma ten kurs i
o(d)powie nam o rzeczach najważniejszych... ale o tym za chwilę.
Po drugie Wyspa i to czym jest oraz to kto (co) nią rządzi. Oczywiście nie Inni,
Dharma czy ktokolwiek ze śmiertelnych. Jej historia sięga daleko poza XXI, XX
czy nawet XIX (Czarna Skała) wiek. Widzimy tajemnicze budowle, ruiny z
hieroglifami, potężne statuły niczym 7 starożytnych cudów świata (Zeus w
Olimpii, Kolos Rodyjski), greckimi i w wielu innych alfabetach literami. Możecie
choćby zerknąć na długość stronki
lostpedia.wikia.com/wiki/Religion_and_ideologies która zbiera te
wszystkie religijne i kulturowe elementy Lost. Znajdziemy tu wszystko, od
Abrahama do New Age. Chociażby same prządełka Jackoba:
lostpedia.wikia.com/wiki/Jacob%27s_tapestry To nie tylko hieroglify
egipskie. Wyspa jako źródło wszelkich ideologii, przekonań, wierzeń, kultur???
Pop trzecie sam Jackob i jego przeciwnik, zwany przez niektórych Tubylcem.
Wyraźnie prowadzą ze sobą jakiegoś rodzaju walkę, nawet wojnę na śmierć i życie.
Po jednej stronie "jasny", przyjazny Jackob, który mówi wszystkim, że mają wolną
wolę i mogą zrobić to co zechcą, nie są do niczego zdeterminowani (Hugo, Ben),
Jackob leczący za pomocą dotyku (Locke), przestrzegający przed złymi rzeczami
(Kate), cytujący na ścianie w swoim kamiennym "domku" werset z Odysei o
błogosławieństwie bogów dla żyjących (link wyżej), w rozmowie na plaży kładący
nacisk na "progres" czyli coś dobrego co robią przybywający na Wyspę itd, itp. Z
drugiej strony ubrany na ciemno, chcący zabić Jackoba "Tubylec", widzący w
przybywających tylko zło (walka, zniszczenie, demoralizacja), nie przywracający
do życia lecz podszywający się pod zmarłych (Locke, prawdopodobnie Christian,
Alex, masa innych osób - choć w inny sposób niż w Locka), być może mający coś
wspólnego z Dymkiem (jeśli nie jest nim samym) manipulujący (Bena), kłamiący
(Sun), w końcu zabijający (Jackoba) itd, itp.
No dobra: krótko - mamy dwie siły, z pewnością nie ludzi, posiadające wielką moc
na Wyspie, która sama w sobie jest Tajemnicą, która wymyka się czasowi i
przestrzeni, jest nieuchwytna dla kogoś, kto nie został przez nią "wezwany" -
sami wiecie. No więc składając to wszystko do kupy moim zdaniem w szóstym
sezonie dowiemy się, że Wyspa jest kolebką ludzkości, wszelkiej wiary i kultury,
czymś na kształt mitycznego Edenu, Raju, gdzie toczy się nadal walka Dobra
(Jackob - "Ten, który nas wszystkich ocali") ze Złem ("Tubylec" - jak dla mnie
panujący w świecie zmarłych, mający nad nimi kontrolę). Dwa bóstwa, bogowie, czy
tylko ich słudzy, a może wcielenia? Coś na kształt Boga i szatana z Księgi
Rodzaju? Mitologie wszystkich prawie religii mają ten dualizm przy początkach
wszechrzeczy. Na pewno dwa różne cele ("Wszystko się zmieni kiedy on umrze"),
choć z drugiej strony podobne: panowanie nad Wyspą i przez to nad wszystkim tym,
co też poza nią (oczywiście panowanie za pomocą innych środków). Nie wiem jak,
ale wydaje mi się, że tak właśnie jest. Dlatego jest ona tak ważna,
najważniejsza. To nie jakaś tam dziwna wyspa, to Ta Jedyna Wyspa, Jedyne
Miejsce, gdzie rozgrywają się losy ludzkości. Sorry za patos, ale o wielkich
rzeczach można mówić tylko wielkimi słowami. Moim zdaniem to jak najbardziej
słuszny trop, pozwalający jednak na wiele różnych możliwości konkretnych
rozwinięć tych myśli i przeczuć.
I jeszcze jedno, gdzieś przeczytałem, że postawa Jackoba to typowa postawa
Mesjasza i męczennika, kogoś kto daje się zabić, by uratować, zbawić innych,
świat. Ale rezultatem dobrowolnego oddania życia jest nagroda - przywrócenie do
życia, zmartwychwstanie (nie jedyne zresztą nawiązanie do "Opowieści z Narnii"
Lewisa). Więc może i z Jackobem będzie podobnie i ostatecznie będzie on "tym,
który wszystkich ocali"??? Jak myślicie?