• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

3 lata - i co dalej? Dodaj do ulubionych

  • 09.10.13, 00:09
    No właśnie, co dalej? Za mną 3 lata. Przyzwyczaiłem się. Może nawet trochę polubiłem: bycie samodzielnym ma swoje pewne uroki. Jakoś tam odbudowałem swój świat. Pewnie pokracznie, ale da się żyć. Na ogół nudno. Czasami - zatrważająco głupio. Są jednak w nim jaśniejsze momenty - szczególnie z dziećmi. Mógłbym lepiej pracować. Bardziej dbać o pieniądze. Oraz o dom. Mógłbym być innym człowiekiem. Ale nie jestem. Nie jestem z siebie zadowolony. Nie podoba mi się to, co sobą reprezentuję po tych 3 latach. Jakoś tak nie podołałem wyzwaniu. Za dużo we mnie lenia. Za dużo sobie daję luzu. Za wiele spraw odpuściłem. Kochanie brakuję mi Twojej mądrości. I Twojej motywacji. Tak - z tym mam najwięcej trudności. Aby tak się chciało, jak się nie chce. Zbyt wiele we mnie apatii, bierności. Twoja śmierć podcięła mi skrzydła i ściągnęła na ziemię. Wyzbyła marzeń i ambicji. Teraz mi wystarczy, że nie ma problemów. Że wszystko pełźnie do przodu. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. I tylko wypatruję momentu, kiedy znowu Cię zobaczę. Liczę w pamięci lata. 10? 15? 20? Co będą robiły wtedy nasze dzieci? Czy dadzą sobie radę? Jak duże będą wówczas moje życiowe zobowiązania. A do tego czasu: jak mam żyć, Kochanie?
    Edytor zaawansowany
    • 09.10.13, 10:08
      Dokładnie.Brak motywacji,olewanie wielu spraw bo nie ma dla kogo.
      Egzystowanie(bo nie życie) z dnia na dzień.
      Odliczanie dni do spotkania,kiedys tam.
      Tak dobrze to znam...

      Przytulam
      • 09.10.13, 11:11
        U mnie podobnie. Po 4 miesiącach spędzonych w domu rodziców, po kolejnych 4,które oni mieszkali u mnie, kolejny, a wypadło na wrzesień, spędziłam już sama z dzieciakami. początkowo miałam ogromna potrzebę spokoju, pobycia samej tylko z dziećmi w naszej "nowej", okrojonej rodzinie, ale jest coraz gorzej. Wcześniej starałam się zapełniać po brzegi cały czas od świtu do nocy, żeby się tylko nie zatrzymać, żeby nie myśleć, choć i tak to myślenie jest silniejsze. Ale powoli mi się przestaje chcieć. Wieczorami pozostają w zlewie brudne naczynia czekając na ranek, pranie zalega w koszu, kurz już tak nie przeszkadza, wieczory przed tv coraz bardziej bezsensowne, czytać nie mogę od roku, a kiedyś wciągałam po 2 książki tygodniowo. Sa obok mnie ludzie, nawet sporo, są życzliwi i chętni do kontaktów, wspólnych wyjść, ale potem każdy z nich idzie do swojego domu, wraca do pełnej rodziny, do męża/ żony, partnera, i tylko ja zostaje samotna. Trudne to do opisania, ale wiem że wiecie o co mi chodzi. Bez tej jednej osoby cały świat nie mam sensu, ale tylko dla mnie... Udaję, że jestem twarda, że daje sobie rade, praca, dzieci, dom, praca, robie to wszystko dla dzieci, ale pozostaje ta sfera pustego życia, bez której wszystko inne nie ma sensu...Chwilami zastanawiam się jak długo to jeszcze wytrzymam, jałowa egzystencja.....Dopadają mnie coraz częściej doły...Przepraszam.
    • 09.10.13, 15:14
      A ja nie wiem czy to źle akurat. Przed śmiercią żony ścigałem się na maksa, kasa, więcej kasy, fura, działka, dom w planach. I w sumie nie wiadomo po co. Po tym co się stało przemyślałem sobie wszystko i zwolniłem. Życie to więcej niż ciśnieniowanie się i wieczna dyscyplina.
    • 09.10.13, 15:28
      Witajcie
      U mnie dziś mija 7 lat. Nawet pogoda taka sama jak wtedy. Ciepły, jesienny dzień. Wtedy zakończył się ten etap życia, gdzie prawie wszystko było poukładane i przewidywalne. W tamtym życiu plany były realizowane. Nie było ''nie wiem'', "nie chce mi się".
      Teraz jest nowe. Zupełnie inne.
      Czasem brak już sił aby ciągnąć...
      Ale w takich chwilach znajdujemy przecież moc aby iść dalej.
      Ania
      • 18.10.13, 15:15
        Za mną prawie 10 miesięcy ...jestem na początku tej drogi i to jest przerażające ta perspektywa strach ,że już mnie nic nie czeka ,a to co najlepsze za mną ...brak celu.Też coraz częściej odpuszczam siedzę na kanapie i bezmyślnie naciskam guziki pilota.Starcza energii tylko by zatroszczyć się o dzieci o ich podstawowe potrzeby reszta to już wyzwanie...i wiem ,że trzeba żyć jak najdłużej dla chłopców i chcę do Ciebie .Czasem na chwilę w jakiś przedziwny sposób zapominam ,że mój świat przestał istnieć i nienawidzę tych chwil bo zaraz znów wpadam w otchłań ...czekam ,aż pogłaszczesz mnie po głowie i powiesz to swoje zaklęcie na całe zło "przecież mamy siebie" jak mam żyć skoro skoro Cię nie mam?!
        • 20.10.13, 16:18
          U mnie minęło 7 lat. I wiele wydarzeń: remont generalny mieszkania, związek z facetem, powrót do pracy i wiele innych epizodów :) . Brak motywacji, kopa do działania i brak szukania swojego szczęścia, ale... Co poniektórzy znają mnie i wiedzą, że jak mnie nikt nie skopie jak leżę to samej trudno to zrobić - co nie znaczy, że to niemożliwe :)
          Tak więc : rzuciłam fajki - drugi rok nie palę ! zdałam po 16 latach maturę - jakoś tak daleko było :) Jestem na pierwszym roku studiów !
          Można się samemu w dłupę kopnąć ? MOŻNA :)
          buziaki
          Złota
          • 21.10.13, 10:18
            Ok.Od dziś zaczynam ćwiczyć może za jakiś czas i ja dam radę kopnąć się w zadek ...dzięki za nutkę optymizmu
    • 28.10.13, 16:03
      Hej grosz-ek R. :)

      ja odwrotnie... mam speeda aż czasami tchu brak
      wszyscy mówili że to tylko tak na początku, że adrenalina... że coś tam... że się uspokoję ...
      aaa iże wszystko położe i nie dam sobie rady.... a ja żyje jak mam 200 % zadania do wykonania - jak mi spada poniżej 100 - to popadam w stany depresyjne (?). Ucieczka w działanie - nawet nie pracę... (chociaż na jej brak też nie mogę narzekać)
      Jak pamiętasz u mnie w kwietniu minie 3 lata.... mój zegarek - mała Maja - poszła już do przedszkola ... dzieci woże do szkoły muzycznej, na basen... postawiłam NAM dom...
      ... i tak jak Ty polubiłam samotność...
      pozdrawiam Cię serdecznie.

      P.S. ... nawet fajnie nam się rozmawiało... uciekłeś ?
      :)
      --
      MĄŻ ROBERT 02.04.2011 (*) MIAŁ 37 LAT
      JAGÓDKA 08.02.2007 (*), ANIOŁEK 18.11.1997 (*)
      MAJA, OLA, JULIA,
      NASZE FOTKI
      • 04.11.13, 13:21
        > P.S. ... nawet fajnie nam się rozmawiało... uciekłeś ?
        > :)

        Uciekłem? Chyba tak. Uciekłem i uciekam nadal. Chodź dziwna to jest ucieczka. Bo wszystko ciągle nadal jest takie same. Podziwiam Twoją aktywność, Twoje zaangażowanie, Twój rozwój. Podziwiam Twój sposób ucieczki. Mój nie za bardzo mi się podoba. Pozostałem w tym samym miejscu, gdzie byłem 3 lata temu. W samo w sobie nie było to takie złe, bo to miejsce jest w sumie całkiem dobre. Tyle że moje aspiracje były/są jakby trochę większe. Aspiracje rosną, a ja stoję w miejscu. Nie nadążam za swoimi ambicjami. Zostając samodzielnym tatą 4 rozrabiaków miałem trochę inne wyobrażenie swojej roli. Ok, z początku było trudno - wiadomo emocje, żałoba, itd. Ale teraz, po 3 latach powinno wyglądać inaczej. A nie wygląda. Wygląda tak rok, dwa, trzy lata temu. A nawet trochę gorzej. Fakt, w ciągu tych 3 lat podjąłem kilka fatalnych w skutkach decyzji i one teraz mnie dosięgają. Wkurza mnie to, że nie mam z nich prostych recept na wyjście z nich. Całe szczęście że są ograniczone w czasie - jeszcze 2 lata. Ale i tak, chcą je ostatecznie rozwiązać, będę musiał wejść jeszcze w większe bagno. I znowu, problemem nie jest to bagno, ale moje podejście do tego. Zamiast wziąć to na klatę, jak prawdziwy mężczyzna, ja to odwlekam, odpuszczam, czekam. Irytuje mnie ta rozbieżność między moim własnym wyobrażeniem, a rzeczywistością. Chciałbym być mądrym i zaradnym. A zaledwie jestem inteligentnym i trochę pracowitym...
        • 04.11.13, 21:39
          Jesteś inteligentny i pracowity (jak sam piszesz) ... więc siłą rzeczy i mądry i zaradny nie da sie tego rozdzielić... jedyne czego Ci brak to wiary w samego siebie. Może tak powieś lustro w centralnym miejscu swojego mieszkania...
          Ważne też jakich ludzi spotkaliśmy w tym czasie na swojej drodze.... i kim pomogli nam sie stać...

          pozdrawiam Cie serdecznie

          --
          MĄŻ ROBERT 02.04.2011 (*) MIAŁ 37 LAT
          JAGÓDKA 08.02.2007 (*), ANIOŁEK 18.11.1997 (*)
          MAJA, OLA, JULIA,
          NASZE FOTKI
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.