No więc wróciłam do wątku aby opowiedzieć jak było...
Nie udało mi sie dostać na ten rządowy kurs bo nie miałam jakiegoś
papierka, którego załatwienie trwałoby około 2 miesiące. Nie mogłam
tyle czekać, więc zaczęłam szukać prywatnej szkoły językowej. Ceny
były niestety dośc wysokie ale jak w końcu przeleciałam tyle
kilometrów, to stwierdziłam, ze bez tego do domu nie wrócę ;)
Znalazłam sobie szkołę językową przez internet - Academie
Charlemagne, skrzyżowanie Berri i Sherbrooke (tuż obok stacji metra
Sherbrooke).
Szkoła (a raczej nauczycielka) okazała sie GENIALNA!!!
Znam 3 inne języki, ale nigdy, przenigdy w moim życiu, podczas 15
lat nauki, nie miałam tak fantastycznego nauczyciela. Profesjonalizm
i pasja w każdym calu. Miałam bardzo intensywny kurs, lekcje
codziennie przez miesiąc, w sumie 80 godzin. Nie mogłam uwierzyć w
szybkośc nauki, ale to - jeszcze raz - ogromna zasługa Tessy
(nauczycielki). Polecam tą szkołe naprawde każdemu :)
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.