• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Weterynarze w Płocku

  • IP: unknown 04.01.11, 14:24
    Proszę właścicieli zwierząt a w szczególności psów i kotów o opinię na temat weterynarzy w Płocku. Których polecacie i dlaczego a których należy unikać i z jakiego powodu.
    Proszę aby w tym temacie nie wypowiadali się weterynarze polecający sami siebie np. polecam pana Z bo to świetny specjalista.
    Czekam na konkretne wypowiedzi właścicieli zwierząt. Jeśli będziecie polecać jakiegoś weta to proszę szczegółowo opisać jak pomógł, co wyleczył, jakie leki zastosował itd. Tak samo jeżeli nie polecacie któregoś weterynarza, to konkretnie. Dlaczego? Bo postawił złą diagnozę, nie potrafił zdiagnozować, nie chciał leczyć, źle zoperował itd.
    Zapraszam do dyskusji.
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Pacjent IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.11, 15:26
      POLECAM WETERYNARZY Z CHIRURGII NA WINIARACH
    • Gość: właściciel psa IP: *.plock.mm.pl 13.02.11, 22:50
      Zdecydowanie polecam weta przy ulicy dokładnie nie wiem jakiej. Jadąc od Piłsudzkiego, wjeżdżamy w jachowicza i zaraz za stanisławówką w prawo. To jest chyba Obrońców Płocka. Tam jest weterynarz, który przyjmuje tylko kilka godzin dziennie. Wyleczył mojego owczarka niemieckiego. Chorował na zapalenie ucha. W Hironie dali mi przepis na specyfik, którego głównym składnikiem był czysty spirytus. I ten specyfik miałem wstrzykiwać strzykawką psu w uszy. A on miał tam żywą ranę, więc ten spirytus powodował niesamowity ból i mój pies, jak widział strzykawkę w moich rękach, chował się przede mną w najciemniejszy kąt. Na moją delikatną sugestię, że może jakaś inna metoda, pani doktor w Hiornie powiedziała, że to ona się zna a nie ja. Wtedy ktoś ze znajomych poradził mi właśnie weta o którym pisałem wcześniej. Poszedłem sam, na konsultację. Kazał mi NATYCHMIAST przestać wstrzykiwać specyfik i jak najszybciej przyjść z psem. Kolejnego dnia poszedłem z psem, pies dostał "głupiego jasia", po czym weterynarz wyczyścił uszy dogłębnie i zapodał maść "panolog". Pozostałą część maści w tubce dał mi i poinstruował, jak tą maść aplikować w uszy. Po tygodniowej, bezbolesnej kuracji, mój pies był zdrowy. Dodam jeszcze, że w hironie "leczyli" mojego psa pół roku. Co prawda tu za wizytę, "głupiego jasia" i maść "panolog" zapłaciłem łącznie 150 zł, ale przez te pół roku w hironie zapłaciłem pewnie więcej. Ne wiem dokładnie bo nie liczyłem. Więc kończąc moją zbyt długą wypowiedź. Hiron - nie. Wet za stanisławówką - 3x TAK. Pozdrawiam
      • Gość: Agnieszka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.11, 19:49
        Potwierdzam, bardzo dobry specjalista w swojej dziedzinie. Mój pies był w krytycznym stanie -dawano mu szansę przeżycia jednej nocy, weterynarz wyleczył psinkę, w ciągu miesiąca doszła do bardzo dobrej formy!
      • Gość: wrzesień IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.11, 14:04
        I tak przepłaciłeś za ten panalog...
        I pewnie sam dziure psu strzykawką zrobiłeś bo nie ogarniałeś szczeniaka a potem wkręcasz na forum że Ci w CHIRONIE kazali. I do tego pół roku!!!! stzrykawka to igłą była czy bez? bo jak " z" to masz człowieku TWARDZIELA prawdziwego a nie psa..
        • Gość: anna IP: *.204.33.182.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.11.13, 23:02
          Najpierw naucz się pisać po Polsku od tego zacznijmy . Po drugie ostatnia wizyta u tego weterynarza doprowadziła mojego kota do śmierci , zła diagnoza , gdyby zamiast koncentrować się na zwierzęciu było by dobrze mój kot żył by do dziś poszłam do niego wieczorem , na początku zaczął się wykłócać że za późno mój kot miał 40,5 stopnia gorączki głupek uczepił się zębów następnego dnia poszłam okazało się ciężka niewydolność nerek , chodziłam z nim do swojego lekarza weterynaryjnej ul. krzywoustego po 2 dniach ciężkiej walki dializ kot został uśpiony . Taki to palant z ul.Otolińskiej . To drugie zwierzę które zostało uśpione a było właśnie tam leczone niech cofnie się do szkoły nieuk
    • Gość: sylwia IP: *.plock.mm.pl 14.02.11, 02:15
      ja nie bede rozpisywala sie i przytaczala co i jak, co leczyli, jak leczyli, ale Chiron zdecydowanie nie, chyba że dr. Formański, a tak to lecznica przy pl. Dąbrowskiego, naprzeciwko szpitala, na parterze bloku, a takze pani Łucja ale to w Brudzeniu, uratowala mi kotke, której inny wet nie dawal szans... Patrz jak wet traktuje Twoje zwierze, jesli jak rzecz do wyleczenia i tylko zarobienia to uciekaj, wet ma lubic zwierzeta!!!! i to ma byc widac i czuc.
      • Gość: aga IP: *.static.icpnet.pl 16.03.11, 18:54
        Potwierdzam Łucja z Brudzenia jest świetna.
    • Gość: Beata IP: *.201.c73.petrotel.pl 14.02.11, 23:40
      Oczywiście, że dr Marek Korzekwiński, fajny gość, jeszcze lepszy lekarz... Chodziłam do Niego z moja jamniczką. Pełen profesjonalizm. Lecznica za Stanisławówką na ul. Obrońców Płocka. Polecam!
      • Gość: was IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.11, 16:51
        Korzekwiński- hahaha. Toż to lekarz za czasów najgorszego okresu płockiego schroniska i p. Pełki.
        • Gość: ja IP: *.cdma.centertel.pl 23.02.11, 16:04
          właściciel psa napisał(a):
          W Hironi
          > e dali mi przepis na specyfik, którego głównym składnikiem był czysty spirytus.

          Czysty spirytus?
          O kurcze blade to w tym Chironie chcieli Ci psa zechlać!
          No o takie rzeczy to ich nie podejrzewałam. :))))))
          • Gość: Ola Płock IP: *.plock.mm.pl 10.06.12, 14:01
            nie czysty spirytus tylko mieszanka składników... spirytus + woda + kw borny + gencjana (w odpowiednich ilościach) ... jeżeli używałbyś tego regularnie i najpierw zagoiłbyś ranę to na pewno piesek inaczej reagowałby na aplikacje mieszanki do ucha... ogólnie sama w sobie ta mieszanka jest dobrym sposobem na uszy,ponieważ rozpuszcza brud i zapobiega dalszym infekcjom.... co do hirona mam mieszaną opinię, ponieważ wielokrotnie tam chodziłam i leczyli mi bardzo długo psa np surolanem itd i nic nie dalo skutku... nie ma to jak stare przepisy babcine :)) ogólnie zaleczyć rane mozna prostym sposobem np kołnierz żeby psina nie drapała ucha, a pózniej kuracja specyfikiem
            • Gość: do Ola Płock IP: *.cdma.centertel.pl 13.06.12, 06:10
              Gość portalu: Ola Płock napisał(a):
              co do hirona mam miesza
              > ną opinię, ponieważ wielokrotnie tam chodziłam i leczyli mi bardzo długo psa np
              > surolanem itd i nic nie dalo skutku... nie ma to jak stare przepisy babcine :)
              > ) ogólnie zaleczyć rane mozna prostym sposobem np kołnierz żeby psina nie drapa
              > ła ucha, a pózniej kuracja specyfikiem

              Nie kłam. Przy regularnym stosowaniu surolanu uszy można wyleczyć bez problemu. No chyba, że siedzi w nich pasożyt, ale wtedy to i kołnierz nie pomoże, ani stare przepisy babcine :)))) ani surolan. Trzeba podać lek przeciw pasożytniczy, który w Chironie bez problemu podadzą jeżeli zdiagnozują pasożyta. Kołnierz nie wyleczy chorych uszu.
            • 07.02.14, 21:16
              Wszystko siu zgadza. Na pewno nie kazali w Chironie wpuszczać czystego spirytusu. Robi się roztwór kwasu bornego+woda gotowana+spirytus (etyl a nie jakiś do dezynfekcji) i przed spacerem płucze się uszy. Suczka którą wziąłem ze schronu miała uszy w taki stanie, że porobiły się zrosty o zapachu nie wspomnę. Płukanka i antybiotyk pomogły i po 4 tyg nie było śladu. Dobrą ekipą są kolesie przy "szklance", dobra robota i nie kasują za byle g.. Suczka ze schronu miała zaawansowany nowotwór, po prostu otwarte guzy w pachwinie. Oeracja macicy i pies po już po 2 tyg biegał, pożył 1,5 roku dłużej i umarła na starość. Np i biorą normalne pieniądze a nie wizyta przez tydzień codziennie i po 50 zł. Pani z Brudzenia jest jak najbardziej ok. Co do Chirona to dr.Formański, dr. Ziółkowski i dr Kamila Formańska (btw chodziłem do niej wcześniej ale akurat w dzień przed Wigilią uratowała mi psa) - no ale wiadomo w Chironie ceny też inne. Bardzo dużo wiedzy jest na forach bo są choroby, które częściej atakują jedne rasy a innych wcale a lekarz nie jest przecież omnibusem.
              • 13.07.16, 08:45
                Nooo pani z Brudzenia nie bierze kasy za nic? 30 PLN za samo obejrzenie kota. Zero badań, zero leków. Ja jednak podziękuję

                --
                Kler i Kościół zubożają społeczeństwo przez propagowanie ignorancji, przesądów i niewolnictwa. Ubóstwiają zaś siebie za swą piękną szlachetną działalność niesienia odruchów pomocy, nie ze swych własnych skarbców, lecz uzyskanych żebraniem z kieszeni stworzonych przez siebie biedaków (Mark Twain).
    • 23.02.11, 17:31
      Polecam lecznicę Wibrys na ul. Hubalczyków (os. Podolszyce Północ)
      • 07.03.11, 18:10
        malika69 napisała:

        > Polecam lecznicę Wibrys na ul. Hubalczyków (os. Podolszyce Północ)
        Mogłabyś napisać coś więcej o tej lecznicy. Dlaczego ja polecasz? Jacy są tam weterynarze?
        Właśnie jestem na etapie poszukiwania dobrego weta ;) a do tej lecznicy mam całkiem blisko.
      • Gość: Miłośniczka zwierz IP: *.class97.petrotel.pl 26.03.12, 19:54
        Mają całą aparaturę-to prawda,ale ..kontrole naznaczają codziennie i codziennie inkasują kasę.Zbyt ją kochają.A wcale nie są skuteczni w stanach poważniejszych. Za Jedną chorobę -jedna diagnoza i jedno badanie-prawda? I jedna cena,najwyżej każda wizyta to dodatkowy lek,a tutaj za każdym razem płacisz wizytę + leki + strzykawka. Oj kochają pieniądze,kochają,bardziej niż zwierzęta,choć potrafią robić wrażenie że je kochają....
        • Gość: sylwia IP: 78.250.114.* 26.03.12, 23:40
          popieram, ta lecznica to nabijalnia kasy a nie prawdziwi weterynarze kochający zwierzęta.
          • Gość: wisienka IP: *.dynamic.mm.pl 26.03.12, 23:43
            ktora lecznica???
        • Gość: ja IP: *.cdma.centertel.pl 27.03.12, 11:05
          Miłośniczka zwierz napisał(a):
          > Mają całą aparaturę-to prawda,ale ..kontrole naznaczają codziennie i codziennie
          > inkasują kasę.Zbyt ją kochają.

          A kto jej nie kocha?

          >Za Jedną chorobę -jedna diagnoza i jedno badanie-prawda?

          Niekoniecznie. Żeby postawić prawidłową diagnozę trzeba nieraz wykonać wiele badań.

          I jedna cena,najwyż
          > ej każda wizyta to dodatkowy lek,a tutaj za każdym razem płacisz wizytę + leki
          > + strzykawka.

          A igłę dają za darmo?

          Gość portalu: sylwia napisał(a):
          > popieram, ta lecznica to nabijalnia kasy a nie prawdziwi weterynarze kochający
          > zwierzęta.

          Nie twierdzę, że nie, choć nie wiem o której lecznicy piszecie.
          Według mnie weterynarz ma prawidłowo zdiagnozować i wyleczyć chorego zwierzaka, a nie go kochać. Od kochania to jest właściciel.

          Gość portalu: wisienka napisał(a):
          > ktora lecznica???

          No właśnie która to lecznica?
          Bez cytatów to tak ciężko trochę załapać.

          I na koniec.
          Czy weterynarz wyleczył zwierzaka? Czy problem ustąpił?
          Jeśli tak, to idź mu podziękuj. Jeśli nie, bo postawił złą diagnozę naciągając ciebie na wydatek związany z niepotrzebnym i nieprawidłowym leczeniem to też idź do niego i wytargaj go za ten pusty łeb, jeżeli ma na nim jeszcze jakieś kudły. Może do niektórych w końcu dotrze, że jak właściciel przychodzi z chorym zwierzakiem i mówi, że ma taki i taki problem to nic sobie nie wymyśla, tylko martwi się o zdrowie własnego zwierzaka i oczekuje pomocy od weterynarza. Obowiązkiem weterynarza jest zdiagnozować chorobę i wyleczyć pacjenta (poza chorobami śmiertelnymi, nieuleczalnymi) a nie wzruszać ramionami twierdząc, że choroby nie widzi, albo walić głupie teksty, że nikt nie jest jasnowidzem. Niektórych chorób nie da się zobaczyć, trzeba wykonać serię badań, żeby postawić prawidłową diagnozę, no chyba, że weterynarz ma tak ogromne doświadczenie, że na podstawie wywiadu z właścicielem i dokładnym obejrzeniu zwierzaka postawi trafną diagnozę. To weterynarz informuje właściciela jakie badania należy wykonać, a nie właściciel sam kombinuje, szuka odpowiedniego i wiarygodnego laboratorium i po otrzymaniu wyniku udowadnia weterynarzowi, że jednak się mylił.
          Bardzo bym się cieszyła, gdyby moje zwierzęta zostały gruntownie przebadane dwa lata temu, gdy po raz pierwszy prosiłam weterynarzy o pomoc w ich zdiagnozowaniu. Uniknęła bym tego całego horroru i już dawno pewnie byśmy byli wszyscy zdrowi. No ale wszystko jeszcze przed nami, może się w końcu uda. Ja nadziei nie tracę, choć pewnych sytuacji nie da się zapomnieć.
          • Gość: joaska IP: *.plock.mm.pl 18.05.12, 09:59
            lecznica Wibrys, o niej byla wtedy mowa, co z tego ze super wyposazona, jesli ktos wpadl w rutyne i liczy tylko na zysk a nie by naprawde wyleczyc zwierze!!!! moja kotka miala ropomacicze, Pan Kasztelan leczyl ja tydzien zastrzykami, jak nie pomagaly to stwierdzil, ze trzeba by jej moze "ciachnac" macice, w Wibrysie poradzili uspic!!!! a Pani Łucja z Brudzenia powiedziala przez tel, ze od razu na stół!!!! dawala kotce 50% szans naprzezycie, bo sciany macicy zaczely przeciekac i moglo dojsc do zapalenia otrzewnej, Pani Łucja macice usunela, otrzewna plukala hektolitrami i kotka przezyla i zyla szczesliwa jeszcze 3 lata, umarla ze starosci.
            • 13.07.16, 08:37
              Pani Łucja z Brudzenia? Ta sama, która zaleca pobranie moczu z pęcherza moczowego kota, żeby potwierdzić lub wykluczyć cukrzycę?Wszystko pod narkozą oczywiście. Szkoda, że kot wiekowy i pewnie by nie przeżył, bo jak się potem okazało cukrzycy nie miał, za to miał problem z nerkami... Średniowiecze.

              --
              Kler i Kościół zubożają społeczeństwo przez propagowanie ignorancji, przesądów i niewolnictwa. Ubóstwiają zaś siebie za swą piękną szlachetną działalność niesienia odruchów pomocy, nie ze swych własnych skarbców, lecz uzyskanych żebraniem z kieszeni stworzonych przez siebie biedaków (Mark Twain).
        • Gość: ala IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 08.07.15, 19:27
          zupełnie się zgadzam, za każdą wizytę, za każdym razem dają jakiś specyfik i kasują a ceny wysokie !! Nie polecam, nie są skuteczni!
    • Gość: Koteczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.11, 21:43
      A ja polecam przychodnię Polivet Na tyłach Saba-Medu.Dwoje rozsądnych ,młodych lekarzy.Świetny sprzęt diagnostyczny,nawet badania biochemiczne robią na miejscu.Ceny ok
      Leczyłam kotkę -problemy skórne kilka lat w innym gabinecie.Bez skutku.Tutaj doktor po wnikliwym wywiadzie i badaniach postawił diagnozę.Nie serwował sterydów które pomagały na krótki czas,a póżniej wszystko wracało do stanu wyjściowego.Zobaczymy na razie jest ok, i jestem bardzo zadowolona.BArdzo polecam.
      • 27.04.11, 13:43
        W Hironi
        > e dali mi przepis na specyfik, którego głównym składnikiem był czysty spirytus.

        Oto przepis na spirytusowy specyfik z chirona:
        40 mililitrów czystego spirytusu + 20 mililitrów wody + 5 gram kwasu borowego.
        Właśnie dostałem ten przepis od weterynarza w tej lecznicy. Miałem to codziennie wlewać mojemu szczeniakowi do chorego ucha. Piesek jest malutki, waży 3 kg. Oczywiscie nie podałem i nie podam tego wynalazku. Jeszce dziś pójdę z psem do innej lecznicy. Zapłaciłem za ten przepis 45 zł. Dostalem tylko 1 składnik - malutką buteleczkę z kwasem borowym, która w aptece kosztuje kilka zł. Pozostałe składniki to woda wiadomo moja, a spirytus mam sobie kupić w sklepie monopolowym.
        Co za znieczulica i zdzierstwo panuje w tej lecznicy. Wiedzą, że ten specyfik nie pomaga, pies jeszcze bardziej cierpi a mimo to każa to stosować.
        Jak to dobrze, że istnieje taki temat i każdy może się podzielić swoimi opiniami o weterynarzach i ich sposobach leczenia.
        • Gość: hahahahaha IP: *.cdma.centertel.pl 08.05.11, 11:52
          > Oto przepis na spirytusowy specyfik z chirona:
          > 40 mililitrów czystego spirytusu + 20 mililitrów wody + 5 gram kwasu borowego.
          > Właśnie dostałem ten przepis od weterynarza w tej lecznicy. Miałem to codzienni
          > e wlewać mojemu szczeniakowi do chorego ucha.

          I znów chcieli zechlać psa przez dziurkę w uchu.
          Podaję przepis takiej mikstury do czyszczenia uszu wyszukany na znanym forum weterynaryjnym:

          40% alkohol - 10 ml
          3% kwas borny (borasol) - 40 ml
          6% ocet winny - 20 ml
          Mieszamy te składniki np w małym słoiczku, moczymy patyczek kosmetyczny i czyścimy tym uszy psiaka, a nie wlewamy do ucha.
          Temu weterynarzowi najwyraźniej pomyliły się procenty z mililitrami. No i już wszystko jasne.
          • Gość: pseudowet IP: *.plock.mm.pl 09.05.11, 16:48
            > Temu weterynarzowi najwyraźniej pomyliły się procenty z mililitrami. No i już w
            > szystko jasne.

            Oj tam, nic wielkiego się nie stało. Przecież to tylko pies, niech sobie cierpi. Kasa się liczy!
    • Gość: astero5 IP: *.centertel.pl 09.05.11, 22:40
      Polecam Prima-Vet na Podolszycach Południowych. Dawali mojemu psu 1-2 dni życia i sugerował uśpienie, jednak wyleczyli go. :) Bardzo dobry vet.

      • Gość: ja IP: 79.162.253.* 15.09.11, 08:05
        A ja muszę podziękować załodze Chirona, a w szczególności pani doktor Kamili Formańskiej za uratowanie mojego 11-letniego Maćka. Jeszcze raz dziękuję za szybkie przygotowanie leków o które poprosiłam. Dzięki tej pani doktor mój weteran dalej żyje.
        • Gość: Kinga IP: *.play-internet.pl 27.05.13, 18:32
          jesli chodzi o lekarzy w chironie to ona zasluguje na uznanie... jeszcze Ziolkowski jest bardzo ok i zna sie na rzeczy. A te stare chłpay to niech ida krowy leczyc.. lenistwo przemawia!
          • Gość: Weronika IP: *.cdma.centertel.pl 04.06.13, 16:23
            Gość portalu: Kinga napisał(a):

            > jesli chodzi o lekarzy w chironie to ona zasluguje na uznanie... jeszcze Ziolko
            > wski jest bardzo ok i zna sie na rzeczy. A te stare chłpay to niech ida krowy l
            > eczyc.. lenistwo przemawia!

            Wszyscy z tego chirona niech idą krowy leczyć i kury macać. Przez ponad rok czasu nie potrafili zdiagnozować dirofilariozy, którą od dawna zajęte jest całe województwo mazowieckie. Pies się mało nie przekręcił a dla weterynarzy z chirona był zdrowy.
    • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.11, 00:10
      Weterynarz ulica obok Stanisławówki. Zrobił operację ogromnego guza mojemu psu. Inni weterynarze odradzali, a może bali się podjąć operacji. W końcu guz pękł i trzeba było szybko operować. Minął już rok i jest ok a inni radzili uśpić . Podoba mi się podejście tego Pana do klienta. Jest dostępny w każdej chwili i służy dobrą radą. Dziękuję, szczególnie w imieniu moich dzieci .
      • Gość: xxx IP: 79.162.227.* 18.05.12, 08:49
        Nie dotyczy płockich weterynarzy ale warto poczytać, tak na wszelki wypadek.

        markowebeagle.pl/hodowla-psow-rasowych/nie-ufaj.html
        • Gość: joaska IP: *.plock.mm.pl 18.05.12, 09:51
          :( rece opadaja na takich "lekarzy" :( po co oni zostaja wetami, skoro zwierzeta tak naprawde sa im obojetne :( zeby zbijac kase mozna zostac dentysta....
          • Gość: k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.12, 12:20
            Odradzam weterynarzy z Oskara przy ul. Kobylińskiego.
            6 tygodni "leczyli" moją kotkę, najpierw na coś nieuleczalnego w pyszczku, potem na wątrobę. Jak pobierali kotu krew to maskara, potem miałam wątpliwość czy w ogóle te badania zostały wykonane bo wyniku nie widziałam. Jak żądałam wyjaśnień, to pan dzwonił do pani i podawał swoje nazwisko na jakie były niby wykonywane badania, skąd potem wiedział, ze one akurat dotyczą mojej kotki? Cały czas wciskał mi kit, na prośbę by zrobił jej usg, że kotka na pewno nie ma guza bo za dobrze wygląda.
            W końcu poszłam na Hubalczyków, tu wydawało mi się, ze się nią zajęli, zrobili badania, okazało się, że to nerki a nie wątroba, że jest odwodniona, miały być leczone ale jeszcze zrobili usg i wyszło, że jest wielki guz. Na drugi dzień miała być przygotowana do operacji, ale niestety w nocy odeszła....dlatego nie mam za bardzo zdania o Hubalczyków... ale Oskara ODRADZAM!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: joaska IP: *.017.c83.petrotel.pl 04.06.12, 15:32
              bardzo Ci wspolczuje, w Oskarze nie wygladaja na wetow z powolania :-/ na Hubalczykow tez jakos nie mam przekonania, dla mnie to poprostu firma... ja ufam lekarzom ktorzy zostali wetami z milosci do zwierzat, zaszczepiona od dziecka. ja z czystym sumieniem zawsze i wszedzie polecam Łucję z Brudzenia. Nie wciska kitow, nie leczy "na oko", tylko robi sama badania na miejscu. no i kocha zwierzaki, nie traktuje ich jak przedmioty do leczenia. uratowala mi kotke, teraz leczy kociego staruszka, inny wet dawno by go uspil a ona widzi, ze kot ciagle chce zyc.
              • Gość: 123 IP: 79.162.241.* 08.06.12, 11:37
                Prawda jest taka, że w Płocku nie ma dobrych weterynarzy. Jak uparty właściciel sam nie dojdzie co zwierzakowi dolega, to nikt inny go prawidłowo nie zdiagnozuje. Ja nawet raz spotkałam się z takim tekstem od weterynarza "Wie pani, nikt nie jest jasnowidzem" i to usłyszałam od takiego weterynarza, że w życiu bym się nie spodziewała po nim tak prymitywnej wypowiedzi.
                Warszawskich, sławnych specjalistów - profesorów też odradzam z własnego doświadczenia. Ich sława absolutnie nie idzie w parze z wiedzą.
                Badania czasem zawodzą i wychodzą błędne wyniki - przykład mojej suki, u której właśnie pewne badanie wykazało śmiertelną i nieuleczalną chorobę. Powinna do końca życia przyjmować drogi lek, bez którego nie była by w stanie normalnie żyć i funkcjonować. Po wyleczeniu pewnych chorób zakaźnych i odstawieni leku ponoć ratującego życie, bo po nim było tylko mocne pogorszenie, suka ma się wyśmienicie i wcale nie wygląda na umierającą.
                • Gość: 123 IP: 79.162.241.* 08.06.12, 11:58
                  Dopisze jeszcze, żeby nie było, że wszystkich weterynarzy w płocku spisuję na straty.
                  Nie, jakieś mniej skomplikowane schorzenia, choroby to jak najbardziej, wszyscy są ok. Szczepienia, odrobaczenia, kastracje, sterylizacje, babeszjoza, przeziębienia, niestrawności spowodowane podtruciem organizmu, bądź na tle bakteryjnym, mniej skomplikowane operacje.
                  Ale jak nie daj Boże trafi się jakiś skomplikowany i powikłany przypadek, gdzie trzeba trochę pokombinować i nieomal, że pobawić się w Hous'a to brakuje naszym, drogim weterynarzom natchnienia, chęci do walki o uratowanie zwierzaka i zaczynają bezradnie rozkładać ręce. Smutne to trochę.
                  • Gość: joaska IP: *.plock.mm.pl 08.06.12, 22:44
                    bardzo to smutne... niestety w Płocku także lekarze "od ludzi" są bardziej rozkładający ręce niż chętni pomoć, ale to już na inny wątek.
                  • Gość: konrad IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.13, 16:51
                    ale czego ty chcesz wiece3j od weterynarza,sama sobie lecz jak jesteś taka mądra.ciekawe czy zrobiłabys sama swojej suce sterylizacje skoro to taka banalna sprawa.jest dużo konowałów, i owszem,ale zeby zaraz że wszyscy w całym mieście??!!!a profesorki z warszawy tez ci nie odpowiadają ???tu się akurat zgodzę bo byle weterynarz ze wsi ma lepszą praktykę niz ci co siedza po katedrach.ale jak nie oni i weterynarze z wcale nie małego Pocka to kurde kto ma ci to leczyc.Hausów ci sie zachciało,a najlepiej jeszcze za darmo, bo przeciez weterynarz musi kochać twojego psa
                    • 10.09.13, 15:07
                      Gość portalu: konrad napisał(a):

                      > ale czego ty chcesz wiece3j od weterynarza,sama sobie lecz jak jesteś taka mądr
                      > a.ciekawe czy zrobiłabys sama swojej suce sterylizacje skoro to taka banalna sp
                      > rawa.jest dużo konowałów, i owszem,ale zeby zaraz że wszyscy w całym mieście??!
                      > !!a profesorki z warszawy tez ci nie odpowiadają ???tu się akurat zgodzę bo byl
                      > e weterynarz ze wsi ma lepszą praktykę niz ci co siedza po katedrach.ale jak ni
                      > e oni i weterynarze z wcale nie małego Pocka to kurde kto ma ci to leczyc.Hausó
                      > w ci sie zachciało,a najlepiej jeszcze za darmo, bo przeciez weterynarz musi ko
                      > chać twojego psa

                      Nie histeryzuj sfrustrowany pseudo fachowcu od rozcinania i wyrzynania, bo pękniesz i smrodu narobisz takiego, że uciekną wszyscy. Najłatwiej jest pokroić, ale zszyć i poskładać jak należy, żeby było wszystko ok to już problem nie do przejścia.
                      Debil jesteś, ze nie rozumiesz co czytasz?
                      Weterynarz ma diagnozować i leczyć tak, żeby właściciel był zadowolony, a nie rżnąc głupa i wyłudzać kasę za goowno dające leczenie, a zwierzak w coraz gorszym stanie. Jeśli weterynarz nie potrafi zdiagnozować i wyleczyć, to jest niedoukiem albo oszustem.
                    • Gość: 123 IP: 79.162.233.* 11.09.13, 08:54
                      Gość portalu: konrad napisał(a):

                      Hausó
                      > w ci sie zachciało,a najlepiej jeszcze za darmo

                      Za darmo to możesz pozbierać psie klocki na moim terenie. Widać, żeś głupi jak byt i nic nie wiesz.

                      > ale czego ty chcesz wiece3j od weterynarza,sama sobie lecz jak jesteś taka mądr
                      > a.

                      No i leczę sobie sama i jak na razie moje zwierzęta całkiem dobrze na tym wychodzą. Ale nie martw się. Jest jeszcze sporo takich naiwnych, co japy szeroko rozdziawią i łykają jak pelikan co im wet nawciska.
                      Pies ma zmiany skórne i sierść wypada?
                      Oj to pewnie z powodu złego szamponu. Przetestujmy wszystkie szampony lecznicze i płyny dezynfekcyjne.
                      Nie pomogło? To pewnie alergia i w ruch idą drogie karmy weterynaryjne.
                      Też nie pomogło? No to może zróbmy jakiś wymaz albo poskrobmy trochę.
                      Nic nie wyszło? No to jeszcze raz i jeszcze raz, może w końcu coś wyjdzie.
                      Nie chce wyjść? To może szybciej wyjdzie jak wyrwiemy psu sierść do badania i przy okazji będzie bardziej łysy, to skóra mu się trochę przewietrzy.
                      I znów nic nie wyszło? To trzeba wyciąć skórę w kilku miejscach, bo widocznie za słabo było skrobane.
                      JEST! Wyszedł łojotok. No to wracamy do szamponów.
                      Pomogły tylko częściowo? No to ja już nie wiem co to może być! Przecież nikt nie jest jasnowidzem.

                      czy zrobiłabys sama swojej suce sterylizacje skoro to taka banalna sp
                      > rawa.

                      Tak, zrobię swojej suce sterylizację i uważaj, bo jak nabiorę ochoty, to przy okazji i ciebie wykastruję.


                      hahahaha-hahahaha napisał(a):

                      Jeśli weterynarz nie potrafi zdiagnozować i wyleczyć, to jest niedouk
                      > iem albo oszustem.

                      No właśnie. I co ja mam teraz myśleć o tych wszystkich weterynarzach i warszawskich, wybitnych specjalistach, którzy nie znają chorób zakaźnych? Wywaliłam ponad 20 tysięcy i psy mi się mało nie przekręciły, bo brak diagnozy.
                      • 02.10.13, 15:06
                        doszłaś co Twoim psom dolega? pytam bo mam bardzo podobny problem z własnym psem. odwiedziłem większość lecznic weterynaryjnych w Płocku i nikt mi psa nie wyleczył. z polecenia pojechałem do ponoć najlepszego dermatologa w Warszawie - Dembele i się rozczarowałem. o pieniądzach jakie wydalem nie będę pisał bo na sama myśl wszystko się we mnie gotuje. z psem jest coraz gorzej. oprócz problemu skórnego doszły biegunki wymioty zwłaszcza poranne oraz nawracające zapalenie uszu i łzawienie oczu. nie wiem już co robić i gdzie z psem jechać. pies się drapie coraz mocniej zwłaszcza po kąpieli sierści ma coraz mniej i żaden weterynarz nie potrafi pomóc. odezwij się proszę.
                        • Gość: dostalegoczytelni IP: *.plock.mm.pl 04.10.13, 11:32
                          sluchaj, ja mam buldoga gdzie ma sklonnosci do chorob skóry, Brzezicka w Chironie jest dobra, mojego kumpla bulteliera tez postawila na lapy,sprobuj do niej.Albo do babki w Brudzeniu, duza wiedza i doswiadczenie
                          • 28.10.13, 16:41
                            jeśli ta babka z brudzenia jest taka dobra jak pani brzezicka z chirona to szkoda mojego czasu i pieniędzy na paliwo żeby się włóczyć bez celu po jakichś wiochach. w chironie już dawno byłem i u pani brzezickiej i u jeszcze dwóch weterynarzy którzy z powrotem odsyłali mnie do pani brzezickiej a pani brzezicka popatrzyła wzruszyła ramionami i nic więcej nie zrobiła.
                            123 jeszcze raz prosze odezwij się jeśli to przeczytasz.
                            • Gość: 123 IP: 79.162.254.* 30.10.13, 16:01
                              stalyczytelnik6 napisał(a):

                              > 123 jeszcze raz prosze odezwij się jeśli to przeczytasz.

                              Bardzo rzadko tu zaglądam. Jeśli weterynarze zawiedli, a pies cierpi, to chętnie pomogę na ile będę w stanie. Podpowiem jakie badania zrobić i gdzie. Proszę odezwać się do mnie na maila xxx.jaxxx@vp.pl
            • Gość: do k IP: *.cdma.centertel.pl 13.06.12, 07:21
              Gość portalu: k napisał(a):

              > Odradzam weterynarzy z Oskara przy ul. Kobylińskiego.
              > 6 tygodni "leczyli" moją kotkę, najpierw na coś nieuleczalnego w pyszczku, pote
              > m na wątrobę. Jak pobierali kotu krew to maskara, potem miałam wątpliwość czy w
              > ogóle te badania zostały wykonane bo wyniku nie widziałam.
              aż mi się wierzyć nie chce. Rok temu, w Oskarze pobierali krew od mojego przygarniętego psiaka, wielkości kota. Pan weterynarz pobrał krew bez najmniejszego problemu, szybko i sprawnie, nawet sierści nie wygolił. Pobranie krwi było zupełnie za darmo, nie zapłaciłem nic. Krew osobiście zawiozłem do laboratorium na ul. Piękną.
              Coś mi się wydaje, że konkurencja nie śpi :) :) :)
              • Gość: polecam Oskara IP: *.plock.mm.pl 07.10.12, 00:58
                ja polecam zdecydowanie Oskara na Kobylińskiego. Jak tak czytam niektóre wpisy dotyczące lecznic,to mam wrazenie,ze niektórzy po prostu zmyślają. ja mam przekonanie do dwóch lecznic: Marion-na m-dzytorzu i do Oskara na kobylińskiego-z tym,ze klientką Oskara jestem dłużej tu raczej zostanę,gdyż bardzo odpowiada mi lekarz,który tam przyjmuje.rzeczowy,konkretny-żadne lanie wody,a do tego ta lecznica jest naprawde niedroga w porównaniu do innych(wiem,bo dzwoniłam w pare miejs i sprawdzałam. mająusg,można tez umowic sie na wizyte w domu -naprawde niedrogo. dla zainteresowanyh strona www.oskar-plock.pl Piszą tam,ze będą robic jakies akcje z promocyjnymi cenam, więc czekam;)
                • Gość: polecam siebie :D IP: *.cdma.centertel.pl 09.10.12, 11:23
                  Gość portalu: polecam Oskara napisał(a):

                  Jak tak czytam niektóre wpisy
                  > dotyczące lecznic,to mam wrazenie,ze niektórzy po prostu zmyślają.

                  Ja też, zwłaszcza gdy czytam takie wpisy:
                  zdecydowanie polecam lecznice xxxxxxxxx rozsądny i konkretny weterynarz, profesjonalne podejście do pacjentów, atrakcyjne ceny, niedrogo w porównaniu do innych lecznic, bo takie wpisy robią weterynarze, którzy polecają sami siebie. :D
                  Wiarygodne wpisy to takie, gdzie właściciel zwierzaka opisuje dokładnie problem i w jaki sposób jego pupil był leczony/traktowany w danej lecznicy.
    • Gość: psiarokociara IP: 91.212.223.* 11.06.12, 12:55
      A ja Ci powiem tak: z psem, kotem, królikiem i legwanem obskoczyłam już chyba wszystkich weterynarzy w Płocku. Na plaster się nadają. Wszyscy! Raz im się uda wyleczyć, raz nie. Ale wszystko to kwestia przypadku. Na wszystko walą antybiotyki. Bez znaczenia czy są potrzebne czy nie. Już kilka razy sama sobie załatwiałam leki i recepty, po tym jak w mądrych książkach wyczytałam co to może być za choroba. Tak było na przykład z grzybicą u psa, którą kilku weterynarzy określało jako alergia pokarmowa. Gołym okiem było widać, że to grzyb i to bardzo popularny u psów. Wystarczył ketokonazol i po sprawie.To tylko jeden z wielu przykładów. Nie wspominam już o poważniejszych chorobach, typu dysplazja, której nie rozpoznali nawet ze zdjęć RTG czy kamieniu moczowym, który wzięli za nowotwór i kazali zwierzę uśpić. Na szczęście mamy blisko do Warszawy i można tam znaleźć dobrego specjalistę za cenę niższą niż w Płocku. Swoją drogą ciekawe ile zwierząt jest usypianych przez złe diagnozy płockich wetów?
      • Gość: :))))))) IP: *.cdma.centertel.pl 13.06.12, 12:29
        zarchiwizowany wątek o płockich weterynarzach

        forum.gazeta.pl/forum/w,66,28247832,,W_Plocku_jest_weterynarz_z_prawdziwego_zdarzenia_.html?v=2
        • Gość: zagadka IP: *.cdma.centertel.pl 15.06.12, 12:59
          Czym rożni się ksiądz od weterynarza?
          • Gość: odpowiedź IP: *.cdma.centertel.pl 15.06.12, 13:01
            > Czym rożni się ksiądz od weterynarza?

            Ksiądz ręce składa, a weterynarz rozkłada.
            • Gość: ;) IP: *.itcomp.pl 25.06.12, 12:46
              to jak Ci zwierzę zachoruje to idź do księdza ;)
              • Gość: :)) IP: *.cdma.centertel.pl 25.06.12, 18:50
                > to jak Ci zwierzę zachoruje to idź do księdza ;)

                ale ksiądz boi się moich zwierząt :)) i ucieka przed nimi :))))
                • Gość: xxx IP: *.cdma.centertel.pl 19.09.12, 14:38
                  I jeszcze są tacy weterynarze, co zabili psa, młodziutką sunię - yoreczkę, bo nie potrafili zdiagnozować i wyleczyć niewielkich zmian skórnych.

                  www.dogomania.pl/forum/threads/225067-Zmiany-sk%C3%B3rne-Do-zobaczenia-Suniu-%2A
                  Normalnie jestem w siódmym niebie, że od jakiegoś czasu leczę sama własne psy. Przynajmniej jeszcze żyją i wyglądają coraz lepiej, a co najważniejsze przestały się drapać.
                  Dziękuję serdecznie tym weterynarzom, którzy przepisują leki o jakie proszę. Moje zwierzęta w jakimś stopniu zawdzięczają Wam życie.
                  • Gość: :D IP: 79.162.250.* 03.10.12, 09:44
                    > to jak Ci zwierzę zachoruje to idź do księdza ;)

                    no skoro weterynarz nie potrafi wyleczyć, to może warto i do księdza się udać
                    • 08.01.13, 12:28
                      a słyszeliście taką głupotę, że jak weterynarz prawidłowo leczy zwierzęta, to straci prawo do wykonywania zawodu?
                      Rakarz i palant.
                      Wszystko opowiem w Sądzie.
    • Gość: Beata z Płocka IP: *.147.222.216.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 01.02.13, 18:16
      Ja każdemu polecam weterynarzy z gabinetu OSKAR. To dwóch panów ok czterdziestki z niesamowitym podejściem do zwierząt. Myślę że gdybyśmy my, ludzie mieli taką opiekę w przychodniach to nie byłoby na co narzekać. Są sumienni, dokładni, o wszystko wypytają, zwierzę jest traktowane jak pacjent który wymaga pomocy a nie jak przedmiot który pomoże naciągnąć na pieniążki głupiego, kochającego właściciela. W gabinecie jest bardzo czysto. Moje koty są pod ich opieką już parę lat. Zaczęło się od konieczności kastracji i sterylizacji. Mąż był w delegacji a ja bez samochodu. Pan doktor przyjechał, zabrał oba kotki i odwiózł po zabiegu ok godziny 24. Mimo że był środek nocy a on sam był bardzo zmęczony - jeszcze godzinę siedział i tłumaczył mi co i jak mam robić, przez ten czas sprawdzał co się dzieje z kotami. Zapłaciłam normalną cenę za zabieg ( wg mnie niską ) i tylko za benzynę za dojazd - 20 km od Płocka. Następnie była operacja usunięcia guza u mojej kotki. I w tym wypadku o tych weterynarzach mogę mówić w samych superlatywach. Zawsze odbierany jest telefon dyżurny ( komórkowy), w środku nocy , w nagłym wypadku można zadzwonić i otrzymać pomoc. Naprawdę każdemu polecam tych lekarzy. Gabinet mieści się na ulicy Kobylińskiego 32. A jeśli chodzi o finanse to wydaje mi się że ceny zabiegów, leków itp są bardzo przystępne.
      • 05.03.13, 13:31
        ludzie po co chodzicie do tej rzeźni z chorymi zwierzakami? tam nie zdiagnozują i nie wyleczą tylko wyciągną forsę. w ostateczności pokroją konającego zwierzaka żeby dodatkowo skasować niezłą sumkę i na koniec zaproponują utylizację zwłok za którą również trzeba zapłacić. chore zwierzaki traktują jak króliki doświadczalne: dziś i jutro podamy po 2 takie zastrzyki a jak nie pomogą to przez kolejne kilka dni inne 2 zastrzyki - może te drugie pomogą. nawet nie wiesz co twojemu zwierzakowi wstrzykują. mówią tylko dostanie zastrzyki i te zastrzyki w naszym przypadku nie pomogły. nie ma już naszej maksi.
        • Gość: joaśka IP: *.plock.mm.pl 07.03.13, 19:38
          bardzo Wam współczuję :-( w chironie to są konowały a nie lekarze, jadą na jakiejś reklamie którą sami sobie zrobili a lekarzami nie są tylko mordercami zwierząt i materialistami. Nie wiem dlaczego ludzie w końcu się nie opamiętają i nie pójdą do czasem małych i ciasnych lecznic ale za to z lekarzami, którzy chcą i potrafią pomóc zwierzakom.
        • Gość: MAx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.14, 23:36
          Masakra....już więcej tam nie pojadę! To kiedyś była lecznica dla zwierzęt: krów, świń....i mam wrażenie że dalej tak jest tyle że Klientów traktują jak Barany, psy jak króliki dośwadczalne a sami to niezłe świnie! Never ever!
    • Gość: gość IP: *.049.c91.petrotel.pl 26.03.13, 21:48
      Mam psy o dawna i koty też.
      Polecam po odwiedzeniu wielu lekarza Mazurka z córką na Miedzytorzu w ty długim budynku koło przejazdu .MARION bodajże.
      • Gość: bull IP: *.plock.mm.pl 30.03.13, 22:50
        w tej przychodni uśmiercili mi psa 13 letniego, bez badania, na oko"ze starosci" największy bład mojego życia!
      • Gość: ktoś IP: *.class100.petrotel.pl 03.04.13, 18:31
        chyba z żoną ;)
        • Gość: ja IP: *.cdma.centertel.pl 19.04.13, 14:40
          Gość portalu: ktoś napisał(a):

          > chyba z żoną ;)

          Dlaczego od razu z żoną?
          A może to mąż jakiegoś syfa do domu przyniósł i psa zaraził, dlatego weterynarze nie potrafili zdiagnozować. :))))))))))
          Psy często umierają na choroby zakaźne, których weterynarze jakoś dziwnie nie znają, bądź zapominają o ich istnieniu. Dosłownie jakby te choróbska nie istniały.
        • Gość: a kuku IP: 79.162.241.* 29.04.13, 15:01
          Gość portalu: ktoś napisał(a):

          > chyba z żoną ;)

          O! Gej i tu zawitał.
      • Gość: kosio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.14, 10:05
        Tak . Bardzo dobrzy-dwa owczarki niemieckie mi tam zmarnowali
        • Gość: srosio IP: *.cdma.centertel.pl 25.06.14, 15:59
          Gość portalu: kosio napisał(a):

          > Tak . Bardzo dobrzy-dwa owczarki niemieckie mi tam zmarnowali

          Szkoda, że przy okazji i ciebie nie zmarnowali
      • Gość: Gość IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 01.06.16, 14:17
        Państwo Mazurek to małżeństwo
    • Gość: psiaro-kociara IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.13, 00:23
      Ja za to polecam panią Dorotę Florysiak - lecznica przy Wieży Ciśneń. Ratowała mi kociaka, któremu w jelitach zbił sie kłąb zlizanej sierści ( mimo wcinania karmy odkłaczającej ) i kastrowała mi go. Pani Dorosta słynie z zamiłowania do kocich przybłęd, zabiera je do lecznicy, leczy i poszukuje domu ;)
      Z psem jeżdżę do Pana weterynarza w łącku, pan Białek ( drugi punkt ma w radziwiu). Pies - mało popularny z uwagi na wymagania jakie stawia sama rasa - Bernardyn a więc dużo przestrzeni, kawał pola do wybiegania, dieta i pare ładnych złotych na jedzonko:). Pan Białek uratował mi ją gdy wpadła do garażu i jednym chapsem złapała i połknęła potężną dawkę trucizny na szczury. Wyratował też niuńkę z Babeszjozy - choroba odkleszczowa choc była juz w kiepkim stanie. Zawsze tez szczepi nam ją na wirusówki a i ceny ma adekwatne do usług. Wiadomo, jak sie jedzie na cito bo pies wsunął trutke to i cena jest wyższa ale nie rujnująca. Tych lekarzy polecam po stokroć. Mam porównanie ( Chiron, Podole Pn, Podole Pd) pozdrawiam ;)
      • Gość: ja IP: *.cdma.centertel.pl 19.04.13, 13:23
        Najlepszy wet to powiatowy. Psom z leiszmaniozą i schistosomatozą kazał skórę przewietrzyć. :))))))))))))))) Ale to nic, chociaż pofatygował się, przyjechał do mnie i coś tam próbował pomóc. Choróbska były widać tak trudne do zdiagnozowania, że nawet warszawscy specjaliści nie dali rady.
        Stare 13 letnie psy rasy olbrzymiej WRESZCIE przy prawidłowym leczeniu wróciły do zdrowia. Minęły WSZYSTKIE niepokojące objawy WŁĄCZNIE z kardiomiopatią rozstrzeniową, co zaczęła się szerzyć niczym zaraza wśród moich psów. Od prawie pół roku nie daję leków na serce i objawy kardiomiopatii nie powróciły, mimo, że ciepło się już zrobiło. Pożyją mi jeszcze moje czarne niedźwiedzie, a temu ponoć najlepszemu wetowi z Chirona publicznie podziękuję za komisyjne olanie swoich starych pacjentów i skazanie ich na śmierć w potwornych męczarniach - odmówił wypisania leku ratującego życie. Lek można bez problemu kupić w aptece, za kilka złotych, ale na receptę.
        • Gość: ja IP: *.cdma.centertel.pl 19.04.13, 13:55
          Gość portalu: joaśka napisał(a):

          Nie wiem dlaczego ludzie w końcu się nie opamiętają i nie
          > pójdą do czasem małych i ciasnych lecznic ale za to z lekarzami, którzy chcą i
          > potrafią pomóc zwierzakom.

          Kiedyś ludzie zrozumieją, gdy zostaną tak potraktowani jak my.
          Weterynarzy, którzy nam pomogli polecamy wszystkim znajomym, oraz na psich forach.
    • Gość: gościnnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.13, 18:11
      Wszyscy tylko nie weterynarze (facet i babka) ze schroniska w Płocku. Obydwoje oglądali mojego Maxa przy adopcji i powiedzieli że psiak jest zdrowy. Teraz leczę go drugi miesiąc na grzybicę. Teraz wiem dlaczego kazano podpisać mi oświadczenie, że nie będę rościła sobie pretensji o zwrot kosztów leczenia, jeśli zwierzę będzie chore.
      Konowały.
      • Gość: xxx IP: *.cdma.centertel.pl 08.07.13, 09:07
        Gość portalu: gościnnie napisał(a):

        > Wszyscy tylko nie weterynarze (facet i babka) ze schroniska w Płocku. Obydwoje
        > oglądali mojego Maxa przy adopcji i powiedzieli że psiak jest zdrowy. Teraz lec
        > zę go drugi miesiąc na grzybicę. Teraz wiem dlaczego kazano podpisać mi oświadc
        > zenie, że nie będę rościła sobie pretensji o zwrot kosztów leczenia, jeśli zwie
        > rzę będzie chore.
        > Konowały.

        Uważaj, żebyś tej grzybicy nie musiał/a leczyć do usranej śmierci. Są takie choroby zakaźne, gdzie namnażający się nadmiernie grzyb na skórze to tylko efekt uboczny. To jest pies ze schroniska, więc może mieć najróżniejsze choróbska.
    • Gość: do gościnnie IP: *.rutgers.edu 04.06.13, 18:15
      wśród kilkuset psów zawsze się może coś zdarzyć
    • Gość: Podolanka IP: *.plock.mm.pl 05.06.13, 16:07
      Wszystkim bardzo polecam dr.Kaniewskiego.Swoja przychodnie ma na Jana Pawla zaraz przy pętli autobusów.Zacznę może od początku :) mam buldoga angielskiego 2 letniego.Kazdy kto zna tę rasę doskonale wie, że jest bardzo trudna, chorowita(stawy, oczy-3powieka, alergie skórne itd)Z racji tego, że jestem z podolszyc postanowilam psa zapisac do lecznicy Wibrys na Podolszycach pln.Slyszałam o dr Pawlowskim, że niby dobry..Od samego poczatku nie polubilam tego lekarza,cwaniak, przemądrzaly jakby wszystkie rozumy pozjadal.
      Ale do rzeczy..po 1,5 roku zauwazylam, ze cos sie dzieje z przy ogonie mojej bulwy, smrod niemilosierny, siada na tylku, ewidentnie cos sie dzialo.Poszlam do Wibrysa, bo najblizej i w sumie myslałam, ze to nic powaznego.Pawłowski pogrzebal troche w tej kieszonce przy tylku,pow, ze juz mial taki przypadek tylko z francuskim buldogiem, trzeba usunac ogon bo bedzie jeszcze gorzej a zadne leki nie pomoga.Dla pewnosci zrobi rtg i pokaze mi dokladnie jak to bedzie wygladac.Nie ukrywam, ze na poczatku sie przerazilam, ze tak mlody pies i calkiem obciety ogon.Zalezalo mi na zdrowiu, w sumie mialam w planach wystawy itp zaczelam juz przyswajac mysl ze nici z tego i bede miala psa bez ogona.Aha koniecznie trzeba jak najszybciej umowic sie na operacje koszt ok 450-550zl.Pomijam juz fakt, kiedy wykonywal rtg, z rozmachu wbil glupiego jasia i rzucil na stol jak swinie! myslalam ze krew mnie zaleje, zero podejscia jako lekarz!jeszcze ryknal na mnie jak pies pawia puscil w poczekalni,ze mial byc na czczo.Chociaz nikt mi o tym nie powiedzial! bylam skolatana dobry mc, nie wiedzialam czy rzeczywiscie klasc psa na stol, w sumie kierowalam sie opinia w necie, ze Pawlowski to dobry wet.Probowalam jeszcze w Chironie umowic sie na konsultacje do chirurga ortopedy(zapomnialam nazwiska, facet w podeszlym wieku, pracuje razem z corką)niestety wtedy sam ponoc przebywal w szpitalu.Wiec juz prawie psa oddalam w rece Pawlowskiego, gdy ktoregos dnia spotkalam na spacerze babke, ktora prawie wpadla w histerie jak jej opowiedzialam swoj przypadek.To ONA polecila mi dr Kaniewskiego, zebym jeszcze u niego sie poradzila.Uratowal jej kompletnie polamanego w wypadku psa, kotke zoperowal tak, ze nawet sladu nie miala na brzuchu.Za to Pawlowski uspil jej pierwszego psa twierdzac, ze i tak juz nic nie pomoze.
      Moja wizyta u dr Kaniewksiego trwala dobre 40min.Po pierwsze byl bardzo zdziwiony,że pies NIC nie dostal,skoro smierdzi juz z tego tylka to znaczy, ze wdal sie stan zapalny wiec w pierwszej kolejnosci pies powinien dostac cos na usmierzenie świądu a nie pieprzyc od razu o operacji usuniecia!dostalam antybiotyki, masc, plyn manusan do przemywania.Gosc mega pozytywny, duzo mi tlumaczyl, ogladal zdjecia rtg jeszcze z Wibrysa(przy okazji dowiedzialam sie ze tylko dwa sa w miare czytelne, bo na trzecim zupelnie nic nie widac a oczywiscie musialam zaplacil Pawlowskiemu za 3 zdjecia!)Rzeczywiscie potwierdzil, ze najlepszym wyjściem byloby usuniecie czesci ogona ale tylko 2-3 kregow, bo po prostu ogon sie podwinal i wrasta w tylek psa.Z wygladu nic sie nie zmieni, nadal bedzie piękny, zostawi skore i tylko Ja bede wiedziala, ze cos tam bylo robione( nie bd po prostu tylko wyczuwalne kostki)i smiało moge psa wystawiac 2-3 mce po zabiegu.Wszystko mi wytlumaczyl, rozwial wszelkie wątpliwosci.Widac od razu, że facet ma serce i weterynaria to jego powolanie.Nie patrzyl, ze kolejka na korytarzu, do kazdego podchodzi indywidualnie i przede wszystkim nie przelicza na czas i kase.Najpierw zbicie stanu zapalnego pozniej ewentualny zabieg.Pierwsza wizyta,porada + leki 35 zl. Pies od razu przestal siadać, na operacje zdecydowalam ze sie po mcu dokladnie w styczniu b.r.Żebym sie nie martwila,wet wział ode mnie nr kom i nap smsa kiedy bylo juz po wszystkim.W sumie tylko miala wygolony placek przy tylku, zadnych szwow nie bylo widac, ogonek na swoim miejscu, siersc na dobre wyrosla do konca kwietnia.Stały kontakt w wetem.Kazda kolejna wizyta byla bezplatna no i operacja wyniosla mnie ok 400zl z antybiotykami.Przy okazji się pochwalę,że w Gostyninie 26 maja br zdobyla złoto na wystawie :)) Nie chce slyszec nawet o Wibrysie..moze i jest dobry ten wet ale tylko dla kotów albo do szczepień.Ostatnio jak wpadlam po szampon do lecznicy to Pawłowski z pewnoscia siebie rzucil,ze psa upasłam :))) od razu widać, że nie ma pojecia o anatomii tej rasy :) Pozdrawiam!
    • Gość: roman IP: *.212.c87.petrotel.pl 12.06.13, 13:33
      Jak komuś zależy na zwierzaku to polecam Panią Łucję z Brudzenia. Jedynie tylko ona i wyłącznie ona. Jest świetna i obaliła już kilka nietrafnych diagnoz '' fachowców '' z Płocka, przy czym zwierzaki żyją o dziś i mają się dobrze.
      Za to absolutnie odradzam primavet i tzw. diagnostyczne rozcinanie zwierząt (tzw. laparoskopia diagnostyczna jaka jest tam stosowana) a potem usypianie na stole. Sorry ale lekarz, który podejmuje się operacji powinien jasno mówić co jest zwierzęciu, a nie jak otworzę to zobaczę a jak się nie wyleczy to się uśpi, ''albo wóz albo przewóz''. Cytuję słowa Pana K. Nie tędy droga, rzeźnia znajduje się gdzie indziej. Albo badanie krzywej cukrowej celem ustalenia czy kot ma cukrzycę czy nie. Przy czym dodam samemu, że poziom cukru zależy od poziomu stresu. Sorry, nie tędy droga i nie takie metody, bynajmniej ja dziękuję.
      • Gość: Podolankado Romana IP: *.plock.mm.pl 12.06.13, 17:36
        Nie wierzę w te bzdury!.od razu widać,że napisała to konkurencja po mojej historii.Ten wet chłopie uratował nie jednego zwierzaka gdzie inni chcieli od razu uśpić!Nie pluj jadem chory człowieku
        • Gość: xxx IP: *.cdma.centertel.pl 08.07.13, 08:57
          Ale ten wątek został założony dla właścicieli zwierząt, a nie, żeby weterynarze się wzajemnie krytykowali i wykłócali. :)))
      • Gość: kaniewski IP: *.adsl.inetia.pl 12.10.13, 09:31
        "albo wóz albo przewóz" nie używam takich określeń. Przykro mi czytać takie bzdury na swój temat. Posiadam specjalizację z chirurgii i radiologii , podejmując się zabiegu wiem w jakim celu operuję, a nie stosuję metodę "wóz albo przewóz". Leczeniem zaburzeń metabolicznych nie zajmuję się w ogóle, gdyż zajmuję cię tylko chirurgią i diagnostyką obrazową. Nie wykonywałem więc nigdy krzywej cukrowej. Tego typu przypadki prowadzą w mojej przychodnie interniści. Proszę więc nie pisać takich bzdur wyssanych z palca drogi Panie "roman"
        M.Kaniewski
    • Gość: Wie sniak IP: *.077.c69.petrotel.pl 28.10.13, 22:46
      Jeśli mówi pan do pacjentki, która idzie do pana z 2-gą ciążą po 6 latach słowa "wy tylko pieprzyć się potraficie" - to zastanów się pan nad swoim zawodem. Idąc tym tropem pana początek też zaczął się od pieprzenia, chyba, że brakuje nam wiedzy na temat pana niepokalanego poczęcia a może wręcz odwrotnie narodził się pan przez pączkowanie. Nie wszyscy robią to tak mechanicznie jak pan to sobie wyobraża. Jest tyle świetnych specjalizacji - może interna albo geriatria - tam pieprzenia powinno być zdecydowanie mniej. Robienie uwag tego typu pacjentkom zakrawa na zwykłego chama po studiach. Niestety za pieprzenie też dostaje pan pieniądze prowadząc bardziej mniej niż bardziej pacjentki podczas ciąży. Weź się pan ogarnij, wyprostuj, ubierz jakoś - bo po oddziale chodzisz pan rozciągnięty jakby ci czegoś brakowało. Załóż pan pacjentkom kartoteki w prywatnej praktyce i może jeszcze coś z pana będzie. A takie opinie o pieprzeniu, dupach zachowaj do prywatnej dyskusji z jakimś niższych lotów koleżką. Ja do pana już chodzić nie będę, byłam raz i pieprz się sam.
      • Gość: kaniewski IP: *.adsl.inetia.pl 29.10.13, 10:46
        Do Wies niak ale my tu poruszamy temat przychodni weterynaryjnych a nie oddziałów połozniczych ludzkich. Zdaje się że to co Pan napisał dotyczy leczenia ludzi a nie zwierząt...
        • Gość: 123 IP: 79.162.254.* 30.10.13, 16:10
          Gość portalu: kaniewski napisał(a):

          > Do Wies niak ale my tu poruszamy temat przychodni weterynaryjnych a nie oddzia
          > łów połozniczych ludzkich. Zdaje się że to co Pan napisał dotyczy leczenia ludz
          > i a nie zwierząt...

          Spokojnie panie weterynarzu Kaniewski, to pewnie jakaś rozhisteryzowana suka, którą kochanek kopnął w doopsko narąbała się, wlazła na forum i z rozpaczy robi kopiuj wklej. :D

          A tak ogólnie, to bardzo miło, że chociaż jeden weterynarz z Płocka ma odwagę odezwać się w tym wątku i podpisać się własnym nazwiskiem. Pozdrawiam.
    • Gość: um IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.13, 10:22
      Polecam dr Kaniewskiego z Podolszyc pd,pełen profesjonalizm .
      • 06.11.13, 16:13


        > Polecam dr Kaniewskiego z Podolszyc pd,pełen profesjonalizm .

        a ja nie, bo nie potrafil dociec co mojemu psu dolega i w koncu zacząl wmawiac, ze zle karmie. Przez 5 lat dobrze karmilam i nagle zaczełam zle? Paranoja jakas. Gdy oddalam kupe do badania okazlo sie, ze pies zarazil się kokcydioza i dlatego robil takie dziwne kupy i mial sucha, matowa i polamana siersc.
    • Gość: CZAREK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.13, 15:07
      NAJLEPSZY WETERYNARZ TO PAN Z PRZYCHODNI WETERYNARYJNEJ POLIVET
      • 23.12.13, 11:52
        Gość portalu: CZAREK napisał(a):

        > NAJLEPSZY WETERYNARZ TO PAN Z PRZYCHODNI WETERYNARYJNEJ POLIVET

        Co pięknie gada, że nie da się wyleczyć hahahahaha
        • Gość: gość IP: *.class145.petrotel.pl 31.12.13, 23:27
          Tak jak ktoś napisał- tylko nie lekarze ze schroniska. Pan kierownik co sam określa się jako weterynarz. Ja mam problem z grzybicą i leczę już moją Dorę od 3 miesięcy. Gdyby mnie ktoś uprzedził to prosto po adopcji pojechalibyśmy do weta. A tak muszę leczyć nie jednego psa, a dwa psy bo choroba przeniosła się na drugiego naszego psa. Biorąc psy ze schroniska od razu jedźcie z nimi do weterynarzy, bo szkoda zwierząt a i pewnie człowiek też coś może złapać.
          • Gość: gość IP: *.cdma.centertel.pl 05.01.14, 21:27
            kiepski coś ten wet skoro 3 miesiące grzyba leczysz. też mam psa ze schroniska i nie miał żadnego grzyba tylko był zarobaczony. sierść mu wypadała i wyglądało jakby miał grzybice a to były robale
            • Gość: do gościa IP: *.class145.petrotel.pl 06.01.14, 01:27
              Wet jest dobry, zresztą diagnoza, sposób leczenia zostały skonsultowane u innego weterynarza. Grzybicę u psów leczy się od kilku do kilkunastu tygodni. Objawy ustępują dość szybko, ale nie można przerwać leczenia, nawet po ustąpieniu objawów, aby nie nastąpił nawrót choroby. Inna sprawa, że grzybica (a w zasadzie dwa jej rodzaje) przebiegała z powikłaniem bakteryjnym i objęła nie tylko skórę, ale i uszy. Akurat w tym przypadku grzybicę potwierdziły badania laboratoryjne, ale masz rację, pies był też zarobaczony i miał anamię i to trochę opóźniło właściwą diagnozę.
              • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 06.01.14, 03:05
                nie wiem u kogo leczysz swoją psinkę, ale jakby coś to polecam Łucję z Brudzenia, uratowała moją kotkę, praktycznie wyrwała ją śmierci... ma dobrze wyposażony gabinet, badania z krwi, usg, rentgen ma na miejscu. wolę dojechać tam niż być odsyłana po różnych gabinetach, bo tu nie mają tego a tam tego.. no i ufam jej totalnie po tym jak dzięki niej moja kicia żyła jeszcze kilka lat.
          • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 06.01.14, 02:58
            pan kierownik nie jest weterynarzem tylko idiotą bez serca i rodzinką łysego udającego prezydenta, jest tam tylko dla stałej posadki a los zwierząt ma gdzieś. ludzie bez serca doprowadzą to schronisko do ruiny jaką było za czasów Pełki, która mordowała psy by mieć miejsce na następne a za tym kasę.... mam nadzieję że ktoś się opamięta i dobro i tak biednych zwierząt będzie ważniejsze!!! choć w tym miasteczku to raczej niemożliwe... proste buraczane zaściankowe chłopki dorwały się do władzy i im odbiło, tak to jest jak się jest zerem i się dorwie do koryta, nic nie jest ważne tylko własny tłusty zad....
            • Gość: do ona IP: 95.141.29.* 06.01.14, 13:53
              Nie powinnaś tak obrażać ludzi. Kierownik jest weterynarzem, co oczywiście nie jest równoznaczne z tym , że nadaje się do tej roboty. Jednak jest lekarzem weterynarii i człowiekiem i nie powinno się go w ten sposób obrażać. Zresztą większość kierowników tego schroniska za wyjątkiem przedostatniego było obrażanych i niczego to do sprawy nie wniosło.
              • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 06.01.14, 15:22
                mam prawo wyrazac swoje zdanie, prawda to nie jest obrazanie. przerazajace jest to ze na stolek kierownika sa przyjmowani ludzi po znajomosci a nienadajacy sie do pracy ze zwierzetami, tym bardziej biednymi porzuconymi potrzebujacymi choc odrobiny ciepla i empatii a tam sa traktowane jako odpady, oczywiscie poza przedostatnim kierownikiem, ktory kocha zwierzaki i pomagal im jak tylko mogl. w wielu schroniskach w polsce sa wolontariaty, zwierzaki sa socjalizowane i przygotowywane do adopcji a tu poprostu sa tylko zrodlem etatu a jak ktos chce to niech sobie adoptuje.... wielu ludzi z plocka chetnie chodziloby i pomagalo w schronisku BEZPLATNIE, wyprowadzalo psy, czesalo, przytulalo. no ale przeciez przy okazji moglyby sie wydac schroniskowe matactwa i brudy wiec po co wpuszczac wolontariuszy....
                • Gość: do ona IP: *.class145.petrotel.pl 06.01.14, 19:53
                  To nie prawda, że w Płocku nic się w tej sprawie nie dzieje. Poza działalnością schroniska jest kilka fajnych inicjatyw pomagających bezdomnym zwierzętom na zasadzie wolontariatu. To nawet trochę naiwne, że ludzie myślą że firma śmieciowa opiekuje się zwierzątkami z miłości. KASA, KASA, KASA plus układy. Znam akurat jednego z pracowników i wiem, że nikomu już tam na niczym nie zależy. Każdy robi tyle ile musi, trochę obijania się i do domu.
                  Jak chcesz info na temat grupy która coś chce zrobić dla zwierzaków i działa na zasadzie wolontariatu to napisz rantox1@gmail.com
                  • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 06.01.14, 21:19
                    wiem ze dziala TOZ, OTOZ i zupelnie prywatne osoby cos robia dla bezdomnych zwierzat, ale mimo kontroli TOZu w schronie i tak jest tam zle a zwierzaki sa tam odpadami na ktorychsmierc tylko tam czekaja. skoro tam nikomu na niczym nie zalezy to po co sie zatrudniaja w takim miejscu? nie mowie o "kierowniku" bo on wiadomo po co, ale ci ktorzy karmia i sprzataja, przeciez moga sprzatac gdzie indziej, tym bardziej jak sie nie lubi zwierzat i ma sie ich los w du.... prawdziwe schroniska i ludzie tam pracujacy robia co moga by zwierzaki mimo bezdomnosci mialy w miare dobre zycie, by ktos je wyglaskal, przytulil a nie napelnil jakims syfem miche i mial gdzies co zwierze czuje, ze teskni za panem ktory je porzucil/umarl, ze chcialby do kogos nalezec. tak jak w przedszkolu nie powinny pracowac osoby nie lubiace dzieci, tak w schronie nie powinno byc ludzi nie lubiacych zwierzat. poa tym jesli ktos ich nie lubi to jest cyborgiem bez serca i tak ludzi nalezy sie bac.
                    • Gość: gość IP: 67.221.255.* 07.01.14, 00:52
                      TOZ to kilka starszych pań zajętych swoimi chałturkami. Przypominają sobie o miłości do zwierząt w kwietniu przy rozliczaniu PITów. OTOZ nie chce zadzierać ze schroniskiem bo im psów nie przyjmą. A przecież gdzieś te bezdomne muszą trafiać jak panienki wyjeżdżają w teren. A pracownikom na Parowej jest wygodnie. Przecież byłego kierownika utrącili ludzie Pełki. Ci co jeszcze zostali bo resztę kiero zwolnił bez mrugnięcia okiem. Poczuli się zagrożeni bo pewnie święci to oni nie byli. Tylko posłużyli się babką z PO. To się nazywa transakcja wiązana.
                      Ona nie łudź się. Nikogo nie obchodzą te psy. A już na pewno ich uczucia czy wolontariat. A jedzenie nie wiem jakie jest, ale podobno dostawca karmy to "stary znajomy" tego schroniska i dla wielu to by była dopiero NIESPODZIANKA, gdyby wiedzieli kto zacz. Cała Syta o tym plotkowała swego czasu.
    • Gość: Klient IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.14, 11:10
      Weterynarz Kasztelan jest NAJGORSZYM weterynarzem w Płocku! Pół roku temu wyciął mojej suczce guzy z okolic sutków. Po pierwsze spaprał robotę nie zabezpieczył dobrze szwów i rana goiła się 2 MIESIĄCE! Po drugie NIE ZBADAŁ GUZÓW! Dziś byłam w Chironie, ponieważ mój pies miał problemy z chodzeniem i okazało się, że są to GUZY RAKOWE. MÓJ PIES MA JUŻ PRZEŻUTY DO PŁUC ORAZ NA KRĘGOSŁUP I NIE DA SIĘ JUŻ Z TYM NIC ZROBIĆ!

      Dla dobra Waszych zwierząt proszę Was, żebyście zmienili lecznicę! To może oszczędzić Waszym zwierzętom bólu i przedłużyć ich życie. Mój pies jest już niestety stracony...
      • Gość: kaniewski IP: *.adsl.inetia.pl 06.02.14, 15:12
        Niestety tak bywa kiedy szukamy najtańszych rozwiązań i za operacje bierze się ktoś kto nie jest chirurgiem, za to przeprowadzi ją 100 zł taniej. Przed takim usunięciem guzów z gr. mlekowych należy wykonać rtg klatki piersiowej i wówczas poznać odpowiedź na pytanie czy w ogóle jest sens operować. Nie da się zrobić operacji dobrze i tanio - tj. bez badań dodatkowych, rtg czy badań krwi. Takie postępowanie jest na "krótką metę", a ostatecznie dla właściciela operowanego zwierzęcia nie wychodzi wcale taniej, nie licząc cierpień pacjenta. Niestety jeszcze dużo wody upłynie w naszej Wiśle zanim zmieni się takie postępowanie...
        M.Kaniewski
        • 12.02.14, 15:23
          Gość portalu: Klient napisał(a):

          > Weterynarz Kasztelan jest NAJGORSZYM weterynarzem w Płocku! Pół roku temu wycią
          > ł mojej suczce guzy z okolic sutków. Po pierwsze spaprał robotę nie zabezpieczy
          > ł dobrze szwów i rana goiła się 2 MIESIĄCE! Po drugie NIE ZBADAŁ GUZÓW! Dziś by
          > łam w Chironie, ponieważ mój pies miał problemy z chodzeniem i okazało się, że
          > są to GUZY RAKOWE. MÓJ PIES MA JUŻ PRZEŻUTY DO PŁUC ORAZ NA KRĘGOSŁUP I NIE DA
          > SIĘ JUŻ Z TYM NIC ZROBIĆ!
          >
          > Dla dobra Waszych zwierząt proszę Was, żebyście zmienili lecznicę! To może oszc
          > zędzić Waszym zwierzętom bólu i przedłużyć ich życie. Mój pies jest już niestet
          > y stracony...

          Hahaha widzę, że "wybitny" Chiron reklamuje się, gdzie tylko może i profesjonalnie oczernia, oraz pomawia najbliższą konkurencję.
          Przezabawny weterynarzyku z Chirona, u was każdy guz jest rakowy i bez głębokiego ciecia NIE DA SIĘ Z TYM NIC ZROBIĆ. Dirofilaria mojego psa to też były guzy rakowe. Korzystając z waszej rady zmieniłam lecznicę żegnając na zawsze Chiron i pies wrócił do zdrowia bez krojenia go. Moja noga w tej lecznicy nigdy więcej nie stanie. Łapy moich zwierząt również.
          A panu Panie Kaniewski radzę mieć oczy i uszy dookoła głowy, bo chironowska konkurencja zdolna jest do wszystkiego, żeby tylko zdobyć klienta i zrobić mu pranie mózgu. Tak więc nie zdziw się pan, jak za moment nasmarują jakieś brednie o pana lecznicy.
          • 12.02.14, 18:21
            Tak to prawda, ze w chironie coraz częściej można usłyszeć magiczne słowa "NIC SIĘ JUŻ NIE DA ZROBIĆ", a RAK szerzy się tam niczym zaraza. Nasz pies też miał problemy z poruszaniem się i to właśnie w chironie spisano go na straty, bo był starym psem. Zmieniliśmy lecznicę i nasz pies odmłodniał. Wstaje i chodzi bez problemu, minęły wszelkie bule, bo to nie był żaden RAK tylko ten nicień wyżej wspomniany.
            Jak długo żyję na tym świecie, to nie spotkałam bardziej wrednych i zakłamanych weterynarzy. Potraciliście starych pacjentów, bo ich właściciele mieli dość pseudo leczenia, to teraz wszelkimi sposobami trzeba zdobyć nowych i najlepiej takich, co mają niedoświadczonych właścicieli ślepo wierzących, że zielony kitel to wyrocznia.
            • Gość: syla IP: *.19-2.cable.virginm.net 12.02.14, 21:56
              szkoda, że tu nie ma "lubię to", zgadzam się całkowicie, kasztelan i lecznica chiron to coś, od czego trzeba uciekać by nie mordowali naszych zwierząt za kasę... jest wiele lecznic, nie tak rozreklamowanych jak chiron, często małych ale za to z ludźmi ktorzy naprawde chca pomagac naszym zwierzakom. ja ponownie polecę Łucję Grad z Brudzenia, trzeba dojechać ale warto...., Dorotę Florysiak z pl. Dąbrowskiego, Oskar z Kilińskiego, dr Więcka.
            • 13.02.14, 07:51
              Idzie RAK nieboRAK jak uszczypnie będzie ZNAK :D
              • 13.02.14, 09:55
                niekiedy_cos_napisze napisał:

                > Wszystko siu zgadza. Na pewno nie kazali w Chironie wpuszczać czystego spirytus
                > u. Robi się roztwór kwasu bornego+woda gotowana+spirytus (etyl a nie jakiś do d
                > ezynfekcji) i przed spacerem płucze się uszy. Suczka którą wziąłem ze schronu m
                > iała uszy w taki stanie, że porobiły się zrosty o zapachu nie wspomnę. Płukanka
                > i antybiotyk pomogły i po 4 tyg nie było śladu. Dobrą ekipą są kolesie przy "s
                > zklance", dobra robota i nie kasują za byle g.. Suczka ze schronu miała zaawans
                > owany nowotwór, po prostu otwarte guzy w pachwinie. Oeracja macicy i pies po ju
                > ż po 2 tyg biegał, pożył 1,5 roku dłużej i umarła na starość. Np i biorą norma
                > lne pieniądze a nie wizyta przez tydzień codziennie i po 50 zł. Pani z Brudzeni
                > a jest jak najbardziej ok. Co do Chirona to dr.Formański, dr. Ziółkowski i dr K
                > amila Formańska (btw chodziłem do niej wcześniej ale akurat w dzień przed Wigil
                > ią uratowała mi psa) - no ale wiadomo w Chironie ceny też inne. Bardzo dużo wie
                > dzy jest na forach bo są choroby, które częściej atakują jedne rasy a innych wc
                > ale a lekarz nie jest przecież omnibusem.

                O i kolejny nowotwór w Chironie zdiagnozowali, tym razem otwarty. :D
                Jasne, chironowski wet nie musi znać żadnych chorób, poza starością i nowym otworem, który obowiązkowo trzeba wyrżnąć, żeby pies i tak zdechł rok później na starość.
                Niech sobie szanowny wet wyobrazi, ze są jeszcze takie choroby, co atakują wszystkie rasy bez wyjątku i nawet kundle też, a już w szczególności najbardziej narażone są takie psy, które podróżują w rejony endemiczne, albo kryją suki zagraniczne i te które jeżdżą na wystawy po całym świecie i nie należy szanowny weterynarzyku parskać śmiechem i robić psu na złość - a niech zdycha w męczarniach, jak się samemu nic nie zdiagnozowało, przez ponad 40 wizyt.
                • 22.06.16, 17:37
                  Niestety nie prawdziwego nowotworu u mojego kota nie potrafili zdiagnozować. W styczniu poszłam z kicią, wyczułam guz w podbrzuszu. Dodatkowo zaczął robić się krwiak. Dr. Wroński z dr. Radomyskim zgodnie stwierdzili, że nigdy nie spotkali się z czymś takim. Ale to na pewno od urazu, kot wskakiwał na coś i się uderzył. Cóż, możliwe...
                  Nie zaproponowali żadnych badań, prześwietlenia, nic. Kot dostał leki przeciwzapalne, antybiotyk na tydzień.
                  Nie pomogło. Potem byliśmy w Oskarze - leczyłam tam kiedyś koty i było ok. Nie tym razem, niestety. Znowu kolejne zastrzyki i brak diagnozy. W końcu w połowie lutego trafiliśmy do Wibrysa. Dr Pawłowski od razu porobił wszystkie badania - krew, usg, rtg. Guz był już bardzo duży. Dodatkowo obrzęk i płyn w podbrzuszu. Doprowadzenie zdrowia kici do stanu umożliwiającego przeprowadzenie operacji trwało tydzień. Doktor po usunięciu guza wysłał wycinek na badanie. Nowotwór złośliwy.
                  Niestety zanim zagoiły się rany pooperacyjne pojawiły się przerzuty. Kicia nie miała szans.
                  Bardzo to wszystko trudne...
                  Ale w Wibrysie chociaż spróbowali..
                  Fakt, ceny mają wysokie, ale to wtedy nie miało znaczenia...
              • Gość: Lena IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.04.15, 19:46
                Ostrzegam wszystkich przed Chironem. Dr. Formański tak spartaczył operację kolana mojej suczki ,że gdyby nie operacja przeprowadzona przez dr. Krzysztofa Więcek z przychodni Polivet w Płocku, ul. Krzywoustego 2 b to moja Luna cierpiałaby dalej. Jak można wiedząc ,że pies jest wzięty ze schroniska i nacierpiał sie przez swoje życie, był bity itd, nie wykonać prawidłowo operacji kolana z taką praktyką lekarską ( dla mnie to pseudo praktyka). Ostrzegam omijajcie Chirona ,nastawieni na kasę i na ilość. nie powierzyłabym im żadnego zwierzątka.
      • Gość: syla IP: *.19-2.cable.virginm.net 12.02.14, 17:15
        kasztelan to konował a nie weterynarz, u mojej kotki nie rozpoznał ropomacicza i "leczył ją" zatrzykami "na zasuszenie tego co z niej leci", dobrze, że zadzwoniłam do innego weta, ten po objawach rozpoznał ropomacicze i kotkę od razu kazał przywieźć na stół, powiedział, że jeszcze kilka godzin i kotka by nie żyła bo ścianki macicy były już tak przeżarte, że lada chwila mogły pęknąć i kotka by umarła na zapalenie otrzewnej a przeżyła jeszcze kilka lat. Zatem polecam z czystym sumieniem Panią Łucję Grad. Może skontaktuj się z nią w sprawie swojej psinki. Bardzo Ci współczuję.... :-(
        • 16.02.14, 16:08
          Macie weterynarzki z Chirona i jak tu zaglądacie to sobie poczytajcie o chorobach roznoszonych przez owady. Zamiast parskać śmiechem i marnować drogocenny czas na pisanie śmiesznych postów o nowych otworach pogłębcie swą wiedzę, to może nie stracicie reszty pacjentów

          wroclaw.doba.pl/?s=subsite&id=4425&mod=3
          • 03.03.14, 10:56
            Leiszmanioze i dirofilarioze od dawna mamy w Polsce i multum pozarażanych psów, ale weterynarze ukrywali przez lata te choróbska, żeby teraz wspaniałomyślnie zrobić kampanię i całą winę zrzucić na właścicieli czworonogów, że nie zabezpieczali swoich zwierząt. Prawda jest taka, że te obróżki i kropelki nic nie dają, gdy psy przebywają lub mieszkają nad wodą czy w okolicy lasu, gdzie komary atakują co popadnie. Pies ma prawo zachorować, a weterynarz jest od tego, żeby go prawidłowo zdiagnozować i wyleczyć, bo za to właśnie bierze pieniądze od właściciela.
            Nie ma to jak narobić specjalizacji z kości, bo się wie że będzie się miało dożo pozarażanych pacjentów z dolegliwościami stawowo kostnymi i mięśniowymi, a następnie trzepać kasę i udając cudownego weta prymitywnie zaleczać w nieskończoność powtarzające się dolegliwości, zamiast wyleczyć ich przyczynę.
            • 16.03.14, 06:57
              hahahaha-hahahaha napisał(a):

              > Leiszmanioze i dirofilarioze od dawna mamy w Polsce i multum pozarażanych psów

              A ja jestem ciekawa, czy polskie komary roznoszą już malarię? Obstawiam, że tak, skoro już tak otwarcie piszą, że może grozić nam malaria.
              Chyba latem zacznę przyjmować profilaktycznie leki przeciw malaryczne, bo jak się zarażę to później żaden lekarz nie będzie wiedział co mi jest.

              metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,126477,12305109,Moze_nam_grozic_malaria__Polskie_komary_juz_roznosza.html
    • Gość: eremka IP: *.class99.petrotel.pl 08.03.14, 19:02
      Ja w sumie też nie wiem co myśleć o weterynarzach w naszym mieście. Miałam do czynienia z Chironem, Polivetem, Primavetem i Oskarem.

      Kotka była leczona w Chironie na pęcherz. Dali jej suchą karmę i na tej suchej dostała cukrzycy.
      I wtedy zaczęły się jaja!!! Dosłownie. Byłam z nią u dr Więcka, który zalecił leczenie tabletkami i sucha karmą dla cukrzyków. W międzyczasie zaczęłam szukać informacji w necie. Znalazłam forum dla kotów cukrzycowych. Leczenie dr Więcka było najgorszym wyborem z możliwych!!!. Zniszczyłby mi kotke. Więcej do niego nie poszłam. W chironie dali mi Caninsulinę- insulinę dla psów, z resztą w każdej lecznicy leczą tym gównem koty. Dopiero osoby z forum nauczyły mnie wszystkiego o walce z chorobą.I otworzyły oczy na błedy lekarzy. Kot po przyjmowaniu ludzkiej insuliny polecanej standardowo w Niemczech przez 2 tygodnie jest w remisji już od 3 miesięcy. Na psiej do dziś by miał skoki cukru i rozwalone nerki. I jeszcze w każdej lecznicy śmią mi mówić, że kotka powinna jeść suche karmy pełne węglowodanów. To tak jakby karmić człowieka z cukrzycą czekoladą! Uczą ich na tych studiach nie wiem czego. Ciemnogród. A firma Royal Canin najgorszy syf oczywiście kłuje w oczy w każdej lecznicy żeby tylko nabić sobie kabze.

      Teraz walczymy z zatkaniem gruczołów okołoodbytowych. W Chironie oczywiście wszytsko ok nawet nie zajrzeli pod ogon. Póki co leczymy się w Primavecie. Na razie wzbudzili moje zaufanie. :)
      • Gość: agnieszka IP: 194.181.237.* 25.03.14, 15:41
        Doswiadczenia z Chironem:
        - zdiagnozowano u mojego psa zerwane wiązadła lewej łapy - operacja. Przychodzę po psa, a on ma opatrunek na prawej. Zrzuciłam to na moje roztargnienie spowodowane stresującą sytuacją zwiazanymi z operacją. Po konsultacji z dr. Sterną w Warszawie (najlepszy psi ortopeda POLECAM!!!), okazało sie, że zerwane wiązadła w lewej łapce dalej są zerwane, a psu "zoperowano" zdrową łapę. Operujący: Pan Dr F.
        - mojej przygarniętej suni dano zastrzyk antykoncepcyjny w dawce jak dla dużego zwierzęcia wiejskiego gospodarstwa domowego - rozwaliło to gospodarke hormonalna suczki i od tego czasu zaczęła strasznie tyć - Chiron dawał coraz to nowsze diety oczywiście z karmy kupowanej u nich - okazało się po konsultacji z innym lekarzem, że sunia ma niedoczynnośc tarczycy najprowdopodobniej po podaniu końskiej dawki leku hormonalnego. W Chironie nikt nie wpadł na to, że wyłupiaste oczy zwierzęcia mogą sygnalizować problemy z tarczycą i stąd to tycie!!!!!
        - niestety ta sama sunie nie miała szczęścia przy sterylizacji - Pani Dr B. zostawiła jej kikut macicy i po latach na nim powstał ropień i guz. Niestety guz nieoperacyjny. Z przerzutami...
        Profesjonalista wie, jak dobrze wykonać operację. Komplikacji nie można czasami przewidzieć, ale praktyka powinna być bez zarzutu. CHIRON = BRAK KOMPETENCJI I CHĘCI POMOCY.
        WSZYSTKIM WŁAśCICIELOM CZWORONOŻNYCH PRZYJACIÓŁ POLECAM OMIJANIE ZARÓWNO KLINIKI CHIRON JAK I JEJ LEKARZY Z DALEKA - DLA DOBRA ZWIERZĄT.
        • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 28.03.14, 17:09
          dokładnie, popieram, chiron to najgorsza lecznica dla zwierząt, ona służy tylko do zarabiania a nie pomagania, dr B jest niedelikatną babą, która nie potrafi trzymać małego kotka, trzymała go jak za przeproszeniem, kawał śmierdzącego gówna a kotek był czysty sliczny i zdrowy, dr F jedzie na opinii wystawianej przez znajomkow, ciekawe czemu wywalono go keidys z ZOO, bo byl do niczego... jego córunia to samo, poszla na weterynarii po łatwiznie, tatus zalatwil ...jej kochanek dr Ż to bezduszny cynik ktory tylko chce zarabiac a zwierzaki ma gdzies...
          • Gość: Majka IP: *.is.a.tor.node.xmission.com 28.03.14, 19:28
            A dobrzy są weterynarze ze schroniska?. Podobno tanio można zaszczepić psa? Ma ktoś info?
            • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 30.03.14, 05:30
              chyba nie ma gorszych niż ci w schronie.... masz psa i szkoda Ci pieniędzy na szczepienie? będziesz chodziła do konowała bo taniej? jezu... pamiętaj żeby na wściekliznę podawali w nogę, nie w kark. przykre,że ktoś bierze psa a potem szuka opieki "po taniości" - mowiąc po płocku-wielkopłytowemu... ty też chodzisz do najgorszych lekarzy bo taniej? dziecku kupiłabyć najgorszy lek byle taniej?
              • Gość: do ona IP: *.torproxy-readme-arachnide-fr-35.fr 30.03.14, 22:59
                Przecież szczepienie to nie diagnoza czy leczenie. Jeśli taniej można zaszczepić psa w schronisku to co w tym złego? A dlaczego uważasz, że weterynarze w schronisku są źli? Byłaś u nich, leczyłaś tam swoje zwierzę? Na jakiej podstawie to mówisz? Plotek, domysłów, zwykłej ludzkiej zazdrości czy zawiści?
                • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 31.03.14, 01:17
                  przede wszystkim wet w schronisku jest dla zwierząt w schronisku (niestety dla zwierząt) , to nie jest lecznica. poza tym szczepienia też trzeba potrafić zrobić. sorry ale czego ja mam zazdrościć i komu? wetowi w schronie? chyba tylko tego ze ma tyle cudownych zwierzakow pod nosem i moze je glaskac i o nie dbac , czego niestety weci w schronie nie czynia, sa tam na etacie od-do a co ze zwierzakami to maja gdzies tak naprawde. raczej współczuje zwierzakom ze nie maja dobrej opieki, bo i tak dostaly w kość od losu ze siedza w wiezieniu przez ludzka tepote. mam zazdroscic panience ze chce zaszczepic psa w schronie? bo serio nie bardzo wiem o jaka zawisc lub zazdrosc chodzi, ja swoje zwierzaki szczepie u wet o ktorym wiem ze jest dobry i wie co robi, plotki? wybacz ale niestety bywam w schronie i zadna zla opinia nie jest plotka, niestety.
          • 29.03.14, 06:02
            Gość portalu: ona napisał(a):

            > dokładnie, popieram, chiron to najgorsza lecznica dla zwierząt, ona służy tylko
            > do zarabiania a nie pomagania, dr B jest niedelikatną babą, która nie potrafi
            > trzymać małego kotka, trzymała go jak za przeproszeniem, kawał śmierdzącego gów
            > na a kotek był czysty sliczny i zdrowy, dr F jedzie na opinii wystawianej przez
            > znajomkow, ciekawe czemu wywalono go keidys z ZOO, bo byl do niczego... jego c
            > órunia to samo, poszla na weterynarii po łatwiznie, tatus zalatwil ...jej kocha
            > nek dr Ż to bezduszny cynik ktory tylko chce zarabiac a zwierzaki ma gdzies...

            Ja pierniczę ale burdel na kółkach hahaha
            • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 30.03.14, 05:35
              niestety, mnie też kiedyś ludzie uświadomili by stamtąd uciekać i nie narażać swoich zwierzaków. jadą na opinii bo to pierwsza duża lecznica i taka "światowa" jak na tamten czas, dobry PR i nic więcej, tak jak karmy Royal Canin, też tylko PR bo karma to chemia, zboża i mączki zwierzęce. niestety do wszystkiego dochodzi się z czasem, tylko zwierzaki na tym mogą ucierpieć.
              • 01.04.14, 12:46
                A słyszałaś o tej wybitnej hodowli yorków z łomianek? Ciekawe który wet szczepił i leczył psy z tej hodowli?

                www.psy.pl/aktualnosci-psy/art7511,yorki-uwolnione-z-karceru.html
                • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 03.04.14, 02:41
                  widziałam to chyba na FB. ręce opadają na debilizm i chciwość ludzi....jak tak można.....katolicki kraj....
          • 09.09.14, 16:41
            Jeśli chodzi o Chirona, to popieram wszystkie negatywne opinie, ale z jednym wyjątkiem. Polecam stamtąd dr Ziółkowskiego. Świetny lekarz, nigdy nie miałam problemów z jego diagnozą, no i w tym całym Chironie jest najtańszy. Raz, gdy Ziółkowskiego nie było, przyjął nas taki młody weterynarz, pierwszy raz go tam widziałam, a w Chironie bywam regularnie od 4 lat z suczką i kocurem. Bardzo miły i widać, że lubi zwierzęta. Niestety nie pamiętam nazwiska. Do Oskara na Kobylińskiego nie mam żadnych zastrzeżeń. Byłam tam parę razy, moja suczka miała tam przeprowadzaną operację wycięcia kamienia z pęcherza i jednoczesną sterylkę. Wszystko poszło dobrze.
        • Gość: Majcia IP: 79.162.248.* 09.05.14, 09:54
          Gość portalu: agnieszka napisał(a):
          CHIRON = BRAK KOMPETENCJI I
          > CHĘCI POMOCY.
          > WSZYSTKIM WŁAśCICIELOM CZWORONOŻNYCH PRZYJACIÓŁ POLECAM OMIJANIE ZARÓWNO KLINIK
          > I CHIRON JAK I JEJ LEKARZY Z DALEKA - DLA DOBRA ZWIERZĄT.

          Nic dodać nic ująć. Nie potrafili zdiagnozować chorób odlkeszczowych i doprowadzili do stanu przewlekłego a na koniec oznajmili że nie są jasnowidzmi
    • Gość: eremka IP: *.class99.petrotel.pl 08.03.14, 19:03
      Ja w sumie też nie wiem co myśleć o weterynarzach w naszym mieście. Miałam do czynienia z Chironem, Polivetem, Primavetem i Oskarem.

      Kotka była leczona w Chironie na pęcherz. Dali jej suchą karmę i na tej suchej dostała cukrzycy.
      I wtedy zaczęły się jaja!!! Dosłownie. Byłam z nią u dr Więcka, który zalecił leczenie tabletkami i sucha karmą dla cukrzyków. W międzyczasie zaczęłam szukać informacji w necie. Znalazłam forum dla kotów cukrzycowych. Leczenie dr Więcka było najgorszym wyborem z możliwych!!!. Zniszczyłby mi kotke. Więcej do niego nie poszłam. W chironie dali mi Caninsulinę- insulinę dla psów, z resztą w każdej lecznicy leczą tym gównem koty. Dopiero osoby z forum nauczyły mnie wszystkiego o walce z chorobą.I otworzyły oczy na błedy lekarzy. Kot po przyjmowaniu ludzkiej insuliny polecanej standardowo w Niemczech przez 2 tygodnie jest w remisji już od 3 miesięcy. Na psiej do dziś by miał skoki cukru i rozwalone nerki. I jeszcze w każdej lecznicy śmią mi mówić, że kotka powinna jeść suche karmy pełne węglowodanów. To tak jakby karmić człowieka z cukrzycą czekoladą! Uczą ich na tych studiach nie wiem czego. Ciemnogród. A firma Royal Canin najgorszy syf oczywiście kłuje w oczy swoimi drogimi produktami w każdej lecznicy żeby tylko nabić sobie kabze.

      Teraz walczymy z zatkaniem gruczołów okołoodbytowych. W Chironie oczywiście wszytsko ok nawet nie zajrzeli pod ogon. Póki co leczymy się w Primavecie. Na razie wzbudzili moje zaufanie. :)
      • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 09.03.14, 03:55
        ręce opadają, weci którzy powinni kochać zwierzęta i walczyć o ich zdrowie sami je by powykańczali dla zysku..... ja od siebie z ręką na sercu ponownie polecam Łucję Grad z Brudzenia, dziewczyna kocha zwierzaki i walczy o ich zdrowie, ma usg, rtg, maszynę do badań krwi, więc nie odsyła po innych gabinetach na badania. uratowała mi kotkę która była już skazana na śmierć.... niedawno leczyła mojego kocurka z ostrego nieżytu żołądka, a teraz radosny kot, z chęcią jedzący choć 2 tyg temu leżał osowiały i nic nie jadł. Royal Canin to syf tylko ma świetny PR.... Ja obecnie kupuję karmę Applaws,bez zbóż, a mokrą moonlight, animonda carny i applaws, też bez zbóż i innych syfów, puszki lepsze niż dla ludzi ;-) kot to nie mysz by jeść zboża, ale niestety Applaws nie ma linii dla cukrzyków. Życzę by kicia doszła do siebie. PS - czy widziałaś wyżła z Łodzi...? :-( ja od 2 dni chodzę jak struta.....czym trzeba być by tak traktować zwierzę....? mógł frajer go sprzedać, by zarobił na wódę.....a pies by miał dobry dom....
        • Gość: eremka IP: *.class99.petrotel.pl 09.03.14, 08:46
          Tak widziałam. Brak mi słów. Właścicielka tłumaczy, że partner zakazał jej karmienia psa. Jakby jej kazał przestać jeść to też by to pewnie zrobiła. Tępa sucz. ;/ Moją kotkę karmię zwykłymi mokrymi karmami bez grama cukru. To nie muszą być specjalistyczne lecznicze karmy. Obecnie Animonda Carny Adult ale też marka Winston z Rossmana o dziwo jest dobra :) Już jej dziś trochę lepiej. Czeka nas jeszcze zabieg sterylizacji. Zobaczymy jak wykażą się przy tym nasi lekarze :)
          • Gość: eremka IP: *.class99.petrotel.pl 09.03.14, 08:51
            www.kotycukrzycowe.pl/kotycukrzycowe/index.php?sid=8c7fa6a7125aefdfffa01e5e198d4a30 Udostępnie to forum dla innych właścicieli kotków chorych na cukrzycę. Ja dzięki tej stronie uratowałam życie mojej koteczce. :)
          • Gość: ona IP: *.19-2.cable.virginm.net 10.03.14, 19:51
            na Animondzie "tuczyłam" moją kicię, która była szkielecikiem w sierści, wziętą z ulicy tuż po porodzie, sama z siebie przestała ją jeść gdy się widocznie nasyciła i chciała tylko suche. teraz mój kocurek (jej synek) właśnie jest na Animondzie carny, żeby łatwiej się trawiło niż chrupki przy tym jego nieżycie żołądka, nie wiem gdzie się zaopatrujesz w karmy, ja generalnie w necie od razu większe ilości bo i przesyłka wtedy darmowa ale niedawno moja mama odkryła zoologiczny z dobrymi cenami na Gierzyńskiego 17, dobra opcja awaryjna na wypadek zabraknięcia tych z netu. może oblukaj skład Applawsa, wielki plus za brak zbóż, więc myślę że i węglowodany są prawidłowe, cukier w takiej karmie. Biedne te zwierzaki gdy chorują, bo nie powiedzą co je boli :(
            • Gość: eremka IP: *.class99.petrotel.pl 10.03.14, 20:57
              Ja karmę kupuję w zooplusie. Mają korzytsne pakiety puszek po 600 g. Ale dobrze wiedzieć, że jest zoologiczny w Płocku z korzystnymi cenami, dzięki. Applaws jest dobry dla cukrzyków. Może następnym razem się skuszę bo póki co mam jeszcze prawie cały zapas Animondy :)
              • Gość: gość IP: *.class145.petrotel.pl 05.05.14, 11:42
                Już nie będę zamieszczać nowego tematu. Czy może ktoś chodził albo zna osobę, która chodzi na zajęcia do szkoły policealnej w Płocku na kierunku technik weterynarii? Warto ?- chodzi mi o poziom, bo pracuję ze zwierzętami, więc nie chodzi mi o papierek, ale poziom nauczania. Podobno kadra jest z Płocka.
                • 06.05.14, 09:44
                  Gość portalu: gość napisał(a):

                  > Już nie będę zamieszczać nowego tematu. Czy może ktoś chodził albo zna osobę, k
                  > tóra chodzi na zajęcia do szkoły policealnej w Płocku na kierunku technik weter
                  > ynarii? Warto ?- chodzi mi o poziom, bo pracuję ze zwierzętami, więc nie chodzi
                  > mi o papierek, ale poziom nauczania. Podobno kadra jest z Płocka.

                  A gdzie ta szkoła jest, to córkę wyślę. :D
                  I kto tam wykłada na zajęciach, a nie kafelki w kiblu. :D
                  • Gość: rolf IP: *.class145.petrotel.pl 19.06.14, 20:11
                    Tam chyba wykłada p. Kamila Formańska i lekarka ze schroniska.
                    • Gość: karolina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.14, 21:50
                      Ja z moją kotką, zaczelam chodzic do Oskara na kobylińskiego, dlugo wachalam sie gdzie isc ale przewazyla opinnia mojej sąsiadki, która od kilku lat tam chodzi, to moje pierwsze zetkniecie sie z weteryniarzem, i musze powiedziec se jestem zadowolona, bardzo dobrze zajeli sie moim pupilem, ceny nie są wysokie, lekarz wszystko mi wytlumaczyl, dlatego bardzo polecam Oskara
                      • Gość: hdk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.14, 21:55
                        Tez polecam Oskara, pare lat juz tam chodze, moze nie jest wielka lecznica ale za to z ludzmi kochajacymi zwierzeta i im pomagajacymi
                        • Gość: zdychający pies IP: *.cdma.centertel.pl 26.07.14, 22:34
                          Te wielkie lecznice to się nadają jedynie do zamknięcia. Im większa tym gorsza. Nic nie wiedzą, brednie wciskają i zwierzaki wykańczają
    • Gość: A. IP: *.107.c85.petrotel.pl 09.09.14, 19:13
      Polecam lecznicę na Łącznej, fachowo i w przystępnych cenach. Służą pomocą o każdej porze - na ogół korzystam z Oskara na Kobylińskiego (od bardzo wielu lat), a na Łączną trafiłam z psem po wypadku. Z Chirona korzystałam raz, gdy trzeba było zrobić zdjęcie RTG kotu i nie mam zastrzeżeń.
      • Gość: B. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.11.14, 22:15
        Pies zaczął kuleć na tylną łapę. W Chironie weterynarz od kości zrobił rentgena, który według niego nic nie wykazał, to przepisał psu maść na ból dupy
        • Gość: G IP: 213.158.221.* 14.11.14, 09:26
          jak zdjęcia nie interpretuje radiolog to taki kwiatki wychodzą... ;-)
        • Gość: ona IP: *.plock.mm.pl 15.11.14, 23:45
          unikaj Chirona, to firma, biznes a nie miejsce gdzie chcą pomagać zwierzętom. i ich polecanie karm Royal Canin. pewnie MARS im za to wakacje funduje, żeby wciskali karmę konserwowaną substancjami rakotwórczymi. bezduszni karierowicze a nie lekarze.
          • 08.12.14, 08:14
            Karma swoją drogą, ja Royala nie stosowałam więc się nie wypowiadam, ale w Chironie są 100 lat za Murzynami w diagnozowaniu obecnych chorób. Kiedy mój pies cierpiał, bo już chorował oni się z niego śmieli i chórem krzyczeli, że jest zdrowy i nic mu nie dolega. Zabrałam psa z tej lecznicy do innego weta i dopiero wtedy rozpoczęło się prawidłowe leczenie. Pies do najmłodszych nie należał, a choroby były już tak zaawansowane, że prawidłowym leczeniem można było przedłużyć mu kilka lat życia. Dziś mojego psa już nie ma. Odszedł 6 grudnia tego roku, w mikołajki. Daty jego śmierci nigdy nie zapomnę, a Chironowi nigdy nie wybaczę, że tak potraktował swojego starego pacjenta, bo gdyby pies został wcześniej prawidłowo zdiagnozowany i leczony, toby mógł jeszcze trochę pożyć.
            • 08.12.14, 08:32
              Niepotrzebnie tego posta napisałam, bo się znów rozkleiłam i ryczę trzeci dzień z kolei. Oczy mam już tak spuchnięte od płaczu, że prawie nic nie widzę i kolejny dzień siedzenia w domu, bo obciach się gdziekolwiek pokazać
              • Gość: Radek IP: *.class145.petrotel.pl 08.12.14, 13:44
                Też pożegnałem w Mikołajki swojego psa. Kochanego Tofika, który był ze mną 10 lat.
              • Gość: ona IP: *.plock.mm.pl 08.12.14, 23:13
                bardzo mi przykro, szczerze :-( mój najukochańszy kot umarł w lany poniedziałek, a ja do tej pory dojść do siebie nie mogę, staram się nawet nie patrzeć na jego zdjęcia bo od razu ryczę :-( straszny ból... tym bardziej że nie był stary, miał niecałe 6 lat, a wszystkie moje koty żyły po kilkanaście lat. Rak tak szybko postępował, że nie dało się nic zrobić. pożegnał się z domownikami, jak miał w zwyczaju każdemu dał całuska noskiem prosto w usta i zasnął na zawsze :-( wypłacz się, to troszkę pomaga :-(
                • 03.01.15, 14:12
                  W nowym roku życzę weterynarzom z Chirona, aby cierpieli tak bardzo, jak cierpiał mój pies, żeby wszyscy się z nich śmiali i nikt nie wierzył, że im coś dolega
    • Gość: Lena IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.04.15, 19:40
      Polecam najlepszy gabinet weterynaryjny w Płocku Polivet, przy ul. Krzywoustego 2b. Profesjonalna opieka, dobra diagnostyka,leczenie. Moja suczka dalamtynka miała tam dziś operację 2 kolana. Pierwsza operacja prawego kolana była tam przeprowadzona w tamtym roku. Żadnych powikłań, dobra opieka i pełen profesjonalizm. W dniu dzisiejszym miała kolejną operację lewego kolana, które poprzednio operował dr. Formański w przychodni Chiron. Ostrzegam przed kliniką Chiron,jak zależy wam na swoich pupilach omijajcie Chirona z daleka. Nastawieni są na ilość i kasę anie na jakość. Żeby nie dr. Krzysztof Więcek z przychodni Polivet moja sunia pewnie nie chodziłaby i cierpiała. Polecam Polivet , a ostrzegam przed Chironem.
      • Gość: taka prawda IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.08.15, 08:59
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > Polecam najlepszy gabinet weterynaryjny w Płocku Polivet, przy ul. Krzywoustego
        > 2b. Profesjonalna opieka, dobra diagnostyka,leczenie. Moja suczka dalamtynka m
        > iała tam dziś operację 2 kolana. Pierwsza operacja prawego kolana była tam prze
        > prowadzona w tamtym roku. Żadnych powikłań, dobra opieka i pełen profesjonalizm
        > . W dniu dzisiejszym miała kolejną operację lewego kolana, które poprzednio ope
        > rował dr. Formański w przychodni Chiron. Ostrzegam przed kliniką Chiron,jak zal
        > eży wam na swoich pupilach omijajcie Chirona z daleka. Nastawieni są na ilość
        > i kasę anie na jakość. Żeby nie dr. Krzysztof Więcek z przychodni Polivet moja
        > sunia pewnie nie chodziłaby i cierpiała. Polecam Polivet , a ostrzegam przed C
        > hironem.

        A ja jestem bardzo ciekawa co doprowadziło do takiej deformacji stawów kolanowych że aż trzeba było je operować?
        Tylko kroić potrafią jeden lepiej drugi gorzej ale jaka choroba stawy zniszczyła już nie powiedzą bo nie zarabialiby więcej na operacjach
      • Gość: klakier IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.09.15, 06:53
        Lena dopierdziel dziadowi sprawę w sądzie. Niech nie myśli, że jest bezkarny i niech zwróci kasę za spieprzoną operację. Coraz więcej złego słychać o tym weterynarzu, co się sam okrzyknął jako najlepszy w Płocku, a jego operacje wyrządzają więcej szkody niż pożytku. Też mi kiedyś spieprzył operacje u psa i krótko po tej operacji trzeba było psa uśpić, bo cierpiał potwornie.
        • Gość: seba82 IP: *.adsl.inetia.pl 28.09.15, 09:48
          Dla mnie niezrozumiałe jest dlaczego właściciele oddają swoje zwierzęta na zabiegi operacyjne do lekarzy niebędących chirurgami... To jak iść do pediatry żeby zoperował kolano.
          Bo jest 30-60 zł taniej. W konsekwencji finansowo wychodzi dużo drożej nie mówiąc już o cierpieniu zwierzęcia.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.