Dodaj do ulubionych

Samospełniające sie proroctwo

25.01.06, 13:25
Stale czytam narzekania rodziców, ze dzieci rosną, że lada moment skończy się
okres słodkiego malucha, a zacznie "tem okropny nastolatek", który się
buntuje, dogadać się z nim nie sposób i o zgrozo! ma własne zdanie i pomysły
na życie.
Jeśli bedziemy tak myśleć, nie wątpię, że bunt jest nieuchronny - bo
zaczniemy go wypatrywać w kazdym mniej grzecznym odezwaniu, w każdej chęci
zachowania prywatnosci, w każdym samodzielnym wyborze.
Czytam, jak matki 11-latków skarżą się na bunt nastolatków - podczas gdy tak
naprawdę nastolatki (tłumaczenie z angielskiego) zaczynaja się od 13 roku
zycia - wtedy też dopiero dochodzi do typowego buntu zwiazanego z
dojrzewaniem. A więc wystarczyło nieporozumienie w nazewnictwie, aby nasze
dzieci już zaliczyć do buntujacych się! Amerykańskie dzieci muszą jeszcze
poczekać dwa lata na "okropny wiek".
A nastolatki bywaja urocze, wcale nie okropne. Pod warunkiem, ze potraktujemy
je jako dorastających ludzi, a nie dzieci pod nadzorem rodziców, którzy muszą
znać wszystkie ich sekrety i tajemnice, czuwać nad każdą chwilą, wybierać
odpowiednie zajęcia i towarzystwo, a nawet ubranie. Nadzór - tak, ale ciągłe
sprawdzanie - nie. Pewne obowiązki tak , ale wybór zajęć, drogi życiowej -
też nie.
Inaczej proroctwo, ze nastolatek jest okropny spełni się na pewno.
--
Mops rośnie
img443.imageshack.us/my.php?image=dsc02878tq.jpg
Edytor zaawansowany
  • 25.01.06, 13:49
    ja w sumie ciesze się że moje dzieci nie są już "rozkosznymi bobasami" i że
    mogę z nimi porozmawiac po partnersku. Problem jest wtedy, kiedy sami nie
    umiemy zaakceptowac wyborów dziecka, których nie rozumiemy. To naturalne, że
    boimy sie o ich przyszłość, bo zagrożeń wydaje sie więcej niż kiedyś.

    A swoją drogą, ja tez się wiele od nich uczę i staram się nadążać za nimi.

    --
    myślę, więc jestem, chyba...
  • 25.01.06, 14:09
    nikt nire powiedział, że "teen-agers" znaczy dokładnie to samo, co "nastolatek.
    U nas nastolatek to ten, który ma lat"nascie" i zaczyna się to właśnie od jede-
    naście.
    --
    Pinezki zostały rzucone
  • 25.01.06, 15:08
    Mój duży nastolatek zaczął osiemnasty rok życia, dziewczyny dwunasty.Zupełnie
    to inaczej wygląda.Facet był skryty, zbywał wszystko "dobrze", wychowawczo
    prawie idealnie.W szkole trzeba było pilnować i tak jest nadal.Teraz stał się
    rozmowny.Długo był dzieckiem.Małe szybko chcą dorosnąć.Już rozmawiamy o
    ubrankach na disco, makijażu i chłopcach.Teoretycznie póki co, ale są
    zainteresowane ogromnie.W szkole idzie im świetnie(póki co), samodzielne jak we
    wszystkim.Wniosek - w ogóle wychowanie jednego nastolatka nie przygotowało mnie
    do roli matki kolejnych.Znów się będziemy wzajemnie uczyć.Czas pokaże
    czego.Moje dziewczyny to jednak od paru miesięcy już nie dzieci, a syn
    przepoczwarzać się zaczął koło piętnastki.Łatwiej jest o tyle, że kobitki lubią
    podyskutować, trudniej, że tak wcześnie i są dość mocnymi charakterkami - proba
    sił trwa.No i mam troje już nie dzieci.W tej chwili jest spokojnie- łatwiej niż
    gdy były małe.Czekam na rozwój wypadków.
  • 25.01.06, 20:32
    Michael Bradley w świetnej książce "Jak wychować nastolatka i nie zwariować"
    omawia sporo przypadków dzieci jedenastoletnich.Pewnie przyjęto umownie jakąś
    granicę, ale z moich obserwacji obniża się ona wyraźnie - nawet jeśli formalnie
    jest inaczej.Zresztą czy w końcu definicja jest najważniejsza?Pozdrawiam
  • 25.01.06, 21:39
    Czemu zaraz bunt? Ja sto razy wolę wczesne i późne nastolatki niż
    niemowlęta.Moje nastolatki raczej w normie.Jako maluchy natomiast były okropnie
    uciążliwe.Wolę pogadać niż zmieniać pieluchy i wstawać po nocach.A w ciągu dnia
    przewidywać momenty zagrożenia - moja trójka miała fantazję.Ja to się cieszę,
    że mi dzieci urosły.Szkoda tylko, że w międzyczasie mnie trochę pomarszczyło.
    Jedyny żal.
  • 26.01.06, 10:14
    mam podobnie do ciebie, ale mam jednego nastolatka i 18miesieczna malizne,
    ktora konczy mnie fizycznie i przez to psychicznie; i tylko powtarzam sobie ze
    jeszcze tylko rok, dwa i bede mogla z nim choc ciut ciut normalnie pogadac...i
    powie mi co chce, i sam pojdzie spac,itd

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.