Dodaj do ulubionych

jak kochane dziecko zamienia sie w ósmego obcego

10.03.07, 11:57
jak to sie dzieje? nie wiadomo dziecko ostatni raz schodzi z kolan , nie
pocałuje, nie pójdzie za rączkę; potem wszystko ma inne -głośna muzyka ,
długie włosy ... obcy pasażer omija obowiązki wszelakie zapuszcza włosy
krzyczy że nienawidzi...i życie jest bez sensu a ja miotam sie pomiędzy
poczuciem winy a żywą niechęcią ... i tak piekiełko trwa a konflikty przenosi
się na cała rodzinę. Mam nadzieję , ze kryzys skończy się u jednego zanim
drugi nie zacznie.
Edytor zaawansowany
  • 10.05.07, 14:18
    O tak, właśnie mam to na bieżąco, przy czym poczucie winy jest teraz mniejsze,
    a żywa niechęć - większa. Co zrobić z obcym pasażerem, który kłamie i oszukuje,
    podkrada pieniądze? Moje serce powoli się zamyka. Co mozna jeszcze naprawić?
    Czy da sie pokierować 16 - i półletnim obcym?
  • 19.07.07, 18:38
    Mam dokladnie podobny problem. Syn 16 lat. Wulgarny i agresywny. Nawet pistolet
    sobie kupil (naszczescie nie prawdziwy) i celuje do ludzi. Wczoraj mnie
    uderzyl. Niemocno, pochamowal sie. Ale jak sie kiedys nie pochamuje.
    Zapraszam na forum:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=48566
  • 19.10.07, 22:29
    Z nadzieja, zajzalam na to forum. Mialm nadzieje, ze znajde wsparcie
    i zrozumienie. Szkoda, ze forum tak malo aktywne.
    Moja corka ma 14 lat. Codziennie walczymy, codziennie se lamiemy,
    boli, bardzo boli. Ukochana coreczka staje sie kims, kogo nie znam,
    kto zadaje bol, jest niesprawiedliwy w ocenach..... Jak dlugo to
    potrwa?
    Rozwincie sie, prosze. Piszcie o Waszych problemach, moze bedzie
    troche latwiej.
  • 19.12.07, 20:53
    Mój ósmy obcy za 3 miesiące kończy 18 lat. Powtarza I kl. liceum i znów jest
    źle. Nie uczy się, bywa wulgarny i agresywny. Wszystkie metody zawodzą.
    Pozostaje właściwie tylko jedna - rzucić go na głęboką wodę aby się w uszy wody
    nalało. Tylko czy znajdę w sobie tyle siły...
  • 13.08.08, 16:23
    podobne problemy...nie wiem czy warto więcej pisać bo forum
    jakby...wymarłe...może któraś biedna ale dzielna!!! mama:-)))
    odpowie...chętnie porozmawiam...może pomogę???...choć sama
    potrzebuję wsparcia i pomocy w wychowaniu(?) 17sto latka:-) Będę
    zaglądać codziennie do 18stego 08, wyjeżdżamy z "obcym" na wakacje:-
    ))) do 30stego czekam na...kontakt...
    --
    renata971
  • 17.02.09, 10:49
    Moja córka ma prawie 17 lat.Dzisiaj nie wróciła na noc.Poinformowała nas ,że
    zostaje u chłopaka .Szukałam jakiegoś wsparcia , znalazłam prawie to martwe
    forum.Gdy miała 14 lat nie było z nią większych problemów wychowawczych, ale
    teraz nie bardzo wiem co mam zrobić.Bardzo trudno się z nią rozmawia, robi to co
    sama uważa za słuszne.Myślę o jakieś poradni, ale czy to jest jakieś rozwiązanie
    ,jeżeli sama nie potrafię się z nią porozumieć.Często zaczynam obwiniać siebie,
    że popełniliśmy jakieś błędy wychowawcze,ale jest to nasze trzecie dziecko i
    tylko z nią mamy takie problemy.Często zachowaniem , słowem potrafi zranić tak
    mocno ,że zastanawiam się , czy ona wogóle ma jakieś serce.
  • 25.02.09, 10:41
    Czy tutaj jeszcze ktos zaglada?Jak obudzic to forum? Kto porozmawia ze mną o moich nastoletnich dzieciach?
  • 26.02.09, 15:00
    Był okres ,ze bardzo potrzebowałam wsparcia kogoś z zewnątrz.Dzieci nie
    rozumiały mnie , mąz jeszcze bardziej nie rozumiał dzieci,W domu atmosfera
    koszmarna, ja między dziećmi które bardzo kocham , a które mnie nie rozumieją
    oraz mąż , którego również bardzo kocham i do tej pory rozumiałam oraz mnie on
    rozumiał mnie.Teraz nikt nikogo nie rozumie, każdy ma do wszystkich pretensje i
    w tym wzajemnym piekle musimy jeszcze wspólnie żyć.Mamy z mężem każde po 50 lat
    życia, z tego prawie 30 lat przeżytych wspólnie.Dwójka dzieci już poza naszymi
    skrzydłami opiekuńczymi oraz to jedno , które rani, wystawia na takie próby , że
    wydaje się nam ,że to już nie ma najmniejszego sensu aby mu pomóc w prawidłowym
    wyborze.Jakie są granice ran, które dzieci zadają , a rodzice znoszą - a póżniej
    jeszcze słyszą np. w telewizji, że to ich błędy wychowawcze.Są komitety obrony
    praw dziecka( na pewno potrzebne) ale czy ktoś pomyślał o bezradnych rodzicach
    zwariowanych 16-19latków?
  • 03.03.09, 09:32
    Moja córka też stala się potworem. Z zewnątrz - dobre, ciche
    dziecko, wzorowa uczennica 3 klasy gimnazjum. Tak naprawdę -
    zniszczyła naszą rodzinę przez swoje nieodpowiedzialne, głupie
    zachowanie. Nie wyciagnęła żadnych wniosków - wczoraj dowiedziałam
    się, że swoje nedzne praktyki stosuje nadal. W jakim opetańczym
    szale daży do usidlenia chłopaka, nieważne jakiego, nieważne
    którego. Kłamie, oczernia nas, byle wzbudzić litość. To chore, wiem.
    Po dwóch latach męki i upokorzeń we wrześniu 08 zmienilismy jej
    szkołę, bylismy u psychitry, psychologa - jednak nie znalazłam
    nikogo, kto rzeczywiście chciałby pomóc. pani psycholog szukała winy
    w naszym małzeństwie, które moim zdaniem (a cos o tym wiem -
    pochodzę z rozbitej rodziny) jest idealne. ja kocham męża, czuję się
    przez niego kochana i bezpieczna. mamy jeszcze osmioletniego
    aniołeczka, który jest cała moją nadzieją, a tez cierpi, widząc
    wciąż awantury z dużą. Wstyd o tym komukolwiek mówić, co wygaduje i
    robi moje dziecko, wstyd mi za nią, po prostu wstyd. Co powiecie np.
    na obmacywanki w sklepowej przebieralni? mam nadzieje, ze tylko
    obmacywanki - dzisiaj idziemy do ginekologa. Ja też czuję, ze moje
    serce się zamyka - bardzo trafnie powiedziane. Nie wiem, gdzie
    szukac pomocy. Nie wiem, jak do niej dotrzeć. Zaczynam miec
    watpliwości, czy ja w ogóle powinnam miec dzieci. Przeciez rodzice
    nie moga pozostac bezradni. Chce ktos pogadać?
  • 03.03.09, 20:44
    joannska ...chętnie porozmawiam....ja z kolei mam syna, który kończy gimnazjum
    w tym roku...z wzorowego ucznia, który skończył szk.pdstw ze średnia 5,2 ze
    świadectwem z czerwonym paskiem stał sie bardzo słabym uczniem, któremu w głowie
    nie nauka :/ ....jego zachowanie: pyskówki, przemądrzałość, pewność siebie, zero
    pokory, skruchy, stawianie się.....uważa sie za dorosłego...jedyną moją
    pociechą, to fakt, że trenuje...to go jeszcze chyba trzyma...jest cieżko....mam
    jeszcze córcie w 1 klasie....i tak jak piszesz...to taka pocieszka na ciężkie
    dni....
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich rodziców mających podobne problemy
  • 04.03.09, 09:26
    Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
  • 09.03.09, 09:56
    Witajcie. Po przeczytaniu Waszych listow, poczulam ,ze nie jestem sama. A myślalam ze tylko tak u mnie jest. Ja mam dzieci w wieku 15 i 17 lat. Najwiekszym problemem jest ich zachowanie wzgledem siebie. Klócą sie , nawet biją. Boje sie ze skonczy sie to kalectwem jakims obojga. Mieszkam w malym mieszkaniu. W ich malym pokoju sa tylko dwa łozka biurko i mala szafka.Problem jest o wszystko. O komp, o telewizor ,o biurko, o swiatło , o otworzenie okna ,balkonu itp. Jednemu za gorąca drugiemu za zimno. Moze to blachostki ale głos jaki wydobywa moja corka w walce o wygraną jest nie do zniesienia dla mnie ,mojego partnera i calego bloku sąsiadow.Krzyczy wyzywa. Brat ją uspokaja ale nie ustąpi. Corka tez nie ustapi. Kary w postaci braku dostepu do kompa ,czy telewizora nie skutkują bo wciaz wymyslaja coraz to nowsze powody do klótni.Chcialam pozbyc sie wszystkiego o co walczą zeby miec cisze w domu ale niestety , nie wszystko mozna. Zawsze jest jakis powod. Swoje dzieci traktowalam jednakowo, dawalam im to czego sama nie mialam w swoim rodzinnym domu.Moje malzenstwo sie rozpadlo choc staralam sie kleic ile sie da niestety nie udalo sie. Klótnie byly u nas czesto stąd zachowanie moich dzieci ,nie wiem czy im poprostu brakuje tych klótni? Zeby tak nasladowac swoich rodzicow? Nasze problemy malzenskie byly nieco inne. Maz nie pracowal , po kilka miesiecy potrafil " szukac " pracy.Ja utrzymywalam caly dom do tego palił i za kolniez nie wylewal. Imprezy , puby, pijanych kolesiów itp mialam na codzien.Nie wytrzymalam wyrzucilam meza - ojca moich dzieci za drzwi. dzis jestem po rozwodzie , mam partnera super czlowieka , ktory jest dla mnie wszystkim jednak moje dzieci pomimo iz go zaakceptowaly to nie mają z nim kontaktu takiego jakbym chciala. A mogłby byc dla nich przykladem.Jednak zdaje sobie sprawe ze mają ojca wiec sie nie wtrąca.Dwa razy to zrobił i doszlo do wiekszej awantury a nie chce dolewac oliwy do ognia.Moje dzieci staly sie aroganckie , opryskliwe, agresywne , Corka nawet do mnie skoczyla. nie wiem co bedzie dalej.nie potrafie zidentyfikowac przyczyny tego zachowania. Moj partner przygladając sie z boku stwierdzil ze oni zaczynają żadzic mną a powinni mnie sluchac. Ze to ja robie i daję im wszystko czego chcą dla spokoju a oni krzykiem i halasem wymuszają to ode mnie.Myslalam ze dobrze robie. A to chyba odnosi odwrotny skutek.Nie wiem co dalej ale wiem napewno jedno. Nie bede siebie obwiniac cale życie za wszystko. Plakac po kątach, zaczelam troche ignorowac moje dzieci ,szczegolnie corke i troche -nie chce zapeszac pomoglo. pozdrawiam.I wspolczuje wszystkim mamą ktore dają serce a dostają kamien.
  • 20.04.09, 08:33
    czesc
    pisze bo czytam ze masz dzieci w tym samym mniejwiecej wieku co ja ,
    moja sytuacja jest mniejwiecej podobna , tyle ze ja wychowuje 16
    letnia pasierbice- zbuntowana i niegrzeczna, i corcie 7 letnia ktora
    uczy sie brzydkich odzywek itp,
    a ze starsza ktora mieszka na stałe u nas od grudnia ( dlatego ze
    jej ojciec- moj partner, postanowił ja wziasc do nas poniewaz szkole
    zawalała totalnie i z ocen i zachowania, a matka nie radzila sobie
    bo zajmowała sie soba, i nauczyła 14-15 latke radzic sobie sama-
    doslownie, dziecko decydowało o wszystkim od sniadania do poznych
    nocnych godzin robila co chciala totalny luz) i u nas chciala i chce
    dalej buntowac sie i pokazywac ze jest pokrzywdzona bo ja teraz ktos
    pilnuje i ogranicza, a ja na to wszystko znajdowałam siły nawet nie
    wiem skad, do zeszłego tygodnia ale postanowilam ze to nie wstyd nie
    radzic sobie i szukac pomocy i poszłam z "obcą" do psychologa do
    poradni personalnej , spedzilysmy tam 3 godz na rozmowach i testach
    osobowosci i bardzo mila pani ( rybnik-moge polecic podac nr,) duzo
    mi wytłumaczyła , obcej tez nakresliła nasze cele i nasze słowa w
    milm spokojnym tonie, mysle ze jak 3 cia bezstronna osoba komus cos
    przekaze to jest to zupelnie inczej odebrane,narazie czekam na
    rezultaty , ale "obca" widze sie sie stara i ja mam zamiar, a sily
    dodało mi co usłyszałam , ze tylko nasza wytrwałosc, czas i spokoj
    moze pomoc, i ze stawianie granic takiemu "obcemu"(choc sie
    sprzeciwia)daje poczucie bezpieczenstwa bo on wie co go czeka w domu
    jak wroci ,i choc sie z tym nie zgadza bo jest" madrzejsze" to
    poczuje wkoncu ze jest bezpieczne i warto byc w rodzinie:) piszcie
    pozdrawiam ciepło
    Agnieszka
  • 06.05.09, 00:27
    Agnieszko czy można prosić o kontakt?moje gg 7402926
    pozdrawiam
    Ola
  • 06.05.10, 12:01
    Agnieszko,
    dwie sprawy:
    moja koleżanka pisze pracę o 'czynnych macochach'- czy
    podzielisz się (anonimowo) swoim doświadczeniem?
    a sprawa d ruga- bardziej bolesna. Mam własną obcą w domu-
    swoją, ale jednak od jakiegoś czasu obcą. mam ochotę
    czasem potrząsnąć, przycisnąć do ściany, i zapytać: co
    zrobiłaś z moją córką, potworze????
    Czy ten psycholog , do którego poszliscie faktycznie
    pomógł? czy prywatna przychodnia czy to państwowo?
    Help...jestem u kresu...
    Kasia
  • 18.12.10, 20:12
    cześć Kasiu
    mam 16-letnia corke i czuje dokladnie to samo co ty. Moze bysmy porozmawialy? moj mail: dubary@o2.pl

    Iza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.