Dodaj do ulubionych

jestem przerażona wojewódzkim po wczorajszym

10.05.06, 10:10
dniu i nie tylko

chyba jednak zrezygnuję z ich tfu! "usług"
za dużo jak na mnie, to co wczoraj widziałąm i słyszałam
oraz poniekąd sama na własnej skórze odczułam

nie chcę tam rodzić!
to nie są warunki na przyjazne przyjęcie maleństwa na świat

nie będę się rozpisywać, ale chyba lekarzom ten cały strajk to w mózg
wyszuszył na wiór, bo ja wiem, że im kasa się należy, ale do jasnej
cholery!!! nam się należy prawidłowa opieka! w końcu za to płacimy słoną
kasę!!!!

niech olewają i strajkują w szpitalach, gdzie leczą się prominenci państwowi,
bo krzywdę robią jedynie zwyczajnym szaraczkom

wyspiańskiego się boję, z powodu urazu po poprzednim moim pobycie w nim i
teraz jestem w kropce sad

do Eskulapa mam strasznie daleko, a też za nic na świecie nie chciałabym cc
[no chyba, że będzie to naprawdę i po stokroć konieczne]
wiecie, jak tam wygląda z porodem naturalnym?
czy tata może być obecny przy narodzinach maluszka?

umrę z rozpaczy po wczorajszych przeżyciach
bo jeśli nie Eskulap, to ja nie mam gdzie rodzić <beczy>

--
moje serduszko smile*
Edytor zaawansowany
  • 10.05.06, 11:12
    A kiedy byłaś na Wyspiańskiego?
    Moze się zmieniło?Ja tam rodziłam w marcu i bardzo sobie chwale personel i
    opieke jak i nademną tak i maleństwem.
    Więc może jednak,jak nie wojewódzki a nie chcesz cesarki w Eskulapie bo tam
    tylko chyba robią i chyba się jeszcze cos płaci.A ja rodziłam razem z chłopakiem
    i było mi łatwiej
  • 10.05.06, 11:25
    Ho, ho!
    Widzę, że doszłyście do tego samego etapu co ja w swoim czasie. Nigdzie w B-B
    nie da się tak całkiem urodzić po ludzku. Zdecydowałyśmy się z Barbs rodzić w
    domu narodzin w Lędzinach i wiem, że miałyśmy w dużym stopniu rację (choć moje
    losy nie potoczyły się do końca zgodnie z planem). Jeżeli lucii jest za daleko
    do Eskulapa (!) to pewnie o innym mieście niż B-B nie ma mowy. Pozostaje rzucić
    monetą, iść gdzie wypadnie i liczyć, że jakoś to będzie. Mimo wszystko zwykle
    jest całkiem OK, pod warunkiem, że akceptujecie rutynowe nacinanie krocza,
    podawanie kroplówki z oksytocyną itp. "wynalazki"... a widzę, że tutaj
    dziewczynom to nie przeszkadza. Z nami było inaczej, dlatego nie zdecydowałyśmy
    się rodzić w B-B.

    Gosia
    Michalina
    Zobaczcie
  • 10.05.06, 11:37
    nie przeszkadza mi nacinanie i oxy, najważniejsza dla mnie jest opieka nad
    dzieciaczkiem, prawidłowa opieka

    w pamięci mam najpierw stratę pierwszego dzieciątka, a potem problem z
    odratowaniem drugiego na Wyspiańskiego
    a wczoraj zobaczyłam za dużo złego w podobnym temacie w wojewódzkim

    nie potrafię tego przemóc, jeśli widzę, że coś zaczyna być nie tak, jak
    powinno, jest to dla mnie sygnałem, że trzeba szukać czegoś innego

    do Eskulapa mam daleko, ale jeśli się okaże, że i sn i z mężem się da, to grubo
    będę się nad tym zastanawiać [słyszałam też, że robili zakupy sprzętu do opieki
    nad noworodkiem w nagłych przypadkach, ale jak to jest - nie wiem]

    a wiem, że samoistnie nie odważę się na cc, bo po pierwsze cc niewskazane
    uważam za coś, co nie powinno mieć miejca [takie jest jedynie moje własne
    odczucie co do mojej ciąży], oraz że tym samym odbierze to możliwość bycia męża
    przy porodzie [a on na to czeka jak diabeł na duszę tongue_out] big_grin

    nie boję się bólu, ale boję się olania w nagłych i ważkich sprawach

    nie mogę planować nic poza Bielskiem, ponieważ nie mogę zostawić na zbyt długo
    córki, a ponadto dla mnie im bliżej, tym lepiej
    [a Lędziny, to strasznie daleko]
    --
    moje serduszko smile*
  • 09.06.06, 23:14
    Ginekologia i położnictwo w Wojewódzkim są powiedzmy szczerze - . Natomist tylk
    ten szpital ma oddział patologi noworodka gdziekolwieg byś nie rodziła a
    dziecko byłoby po porodzie zagrożone przewiozą je do Wojewódzkiego na
    Patologię. Mój Synek tam leżał i mam dla nich dużo serca, szczególnie dla
    pielęgniarek, ile razy przychodziłam do Młodego 3,4,5 w nocy zawsze ktoś przy
    nim był. Pielęgniarce z Patologi chciało się do mnie przychodzić na drugie
    skrzydło szpitala żeby powiedzieć że mały jest głodny i potrzebuje cyca.
    Patologiczny personel jest O.K.
  • 10.05.06, 12:57
    Napiszcoś więcej o wojewódzkim, w lipcu mam termin (bliźnięta)a wybrałam ten
    szpital właśnie ze względu na aparaturę, która moze być potrzebna moim dzieciom!
    --
    Ciri
    Szukam, szukania mi trzeba
    Domu gitarą i piórem
  • 10.05.06, 13:34
    nie wiem, jak tam jest z aparaturą i jak wygląda na salach [nie rodziłam tam]
    nie chcę nikogo straszyć, ale sama się przeraziłam, bo była kobieta z której
    ciekła krew i nikt się nią nie chciał zająć
    a lekarze siedzieli sobie w dyżurkach i odsyłali do innych lekarzy, którzy
    odsyłali jeszcze do innych i tak w koło macieju ;/
    jechała ze mną windą szukać kolejnego odsyłacza i umierała z bólu
    jestem zdegustowana
    sama biedaczka doszła pieszo z pogotowia, bo powiedzieli, że takie sprawy
    załatwia się w szpitalu, a oni nie mają tyle karetek i koniec
    druga leżała na korytarzu czekając na zbawienie boskie

    a na mnie testowano sprzęt i za przeproszeniem "gów..o" się znają na
    nowszejszym aparacie
    mnie bolał brzuch,[ tak mocno jeżdżiły mi po brzuchu głowicą]
    nie dowiedziałam się nic - no nie ma się co dziwić, jak sprzętu nie znają, a
    specjalistki z nie żadne, bo wyglądały bardziej na stażystki niż lekarki z
    doświadczeniem

    lekarze robili badania usg sobie nawzajem, no chyba, że znajome lekarzy dla
    niepoznaki poubierały się w kitle [a ja jak debil czekałam na zainteresowanie
    się mną już któryś kolejny raz ;/]

    jak wygląda głębiej nie wiem, ale przeraża mnie myśl, że mogę leżeć na
    korytarzu a żaden pacan się nie zainteresuje

    w ziemie kolega trafił do tego szpitala z podejrzeniem wstrząsu mózgu i
    połamań, ale leżał na noszach na korytarzu cały dzień nim dojechał jego ojciec
    i zrobił chryję - teraz to mi się przypomniało, wcześniej myślałam, że może to
    jest odosobniony przypadek olejstwa personelu, ale wygląda na to, że czy
    strajkują czy nie mają nas gdzieś

    też wybrałam wojewódzki ze względu na opiekę nad maluszkiem, ale boję się dziś,
    czy moje dzieciątko będzie miało szansę urodzić się w godziwych warunkach sad
    teraz już nie chcę tego
    nie wiem, co jest gorsze

    narazie mam jeszcze czas do namysłu, ale będę się skłaniać ku prywatnej klinice
    jakaś tam bogata to ja nie jestem, ale wolę zapłacić za to, by moje dziecko
    przyszło na świat godnie a nie w zachowawczym chlewie, który gotują nam
    niezadowoleni lekarze
    to nie jest sposób na to, by naszym i naszych dzieci kosztem załatwiali swoje
    sprawy

    myśmy nic im złego nie zrobiły, a traktowane jesteśmy jak szmaty w kącie
    ;/


    --
    moje serduszko smile*
  • 10.05.06, 13:49
    Skąd pomysł, że nie można? I mąż może być obecny przy porodzie.
    Też nie wiem czy już mają aparaturę specjalistyczną dla dzieci - jeśli tak to
    to może być miejsce dla Ciebie. Nie słyszałam złych opinii o tej klinice, choć
    pojawiały się ploteczki w necie na temat tego czy rzeczywiście zostawia się tam
    100 zł czy jednak czasem więcej (zaznaczam! ploteczka! ktoś pisał np. w necie,
    że kobieta dostała jakieś tam znieczulenie i kazali ekstra za to zapłacić. Nie
    wiem.).
    Nie rozumiem dalej jaki masz problem z odległością. Nie wiem czy do Eskulapa
    masz dużo dalej niż do wojewódzkiego. I nie masz z kim dziecka zostawić? Może
    nie kumam, ale miałam wczoraj wielką jazdę w pracy i jeszcze nie doszłam do
    siebie (ale wszystko skończyło się OK).

    Gosia
    Michalina
    Zobaczcie
  • 10.05.06, 14:13
    dzięki za wieść, że sn można i z mężem też smile*

    do Eskulapa mam koło 25-30 km [nie wiem dokładnie ile]
    do Wojewódzkiego połowę mniej

    o zostawienie córki, to chodziło w przypadku np propozycji rodzenia w
    Lędzinach tongue_out [ mąż chce być znów przy porodzie, więc nie odważlylibyśmy się na
    wyjazd tak daleko, bo wiadomo, że trzeba byłoby wyjechać wcześniej, a skąd to
    wiadomo przy porodzie siłami natury, kiedy dokładnie to nastąpi tongue_out]
    w innych wypadkach [porodu tu na miejscu] nie ma żadnej kwestii z
    pozostawieniem córki np pod opieką sąsiadki] tu mamy ten komfort smile

    a z Eskulapem to ja nie widzę problemu, jeśli o km chodzi, tylko obawiam się
    tego, że maluszek może chcieć się urodzić w godzinach szczytu, a ja muszę
    jakimś cudem dostać się do kliniki przez te cudowne bielskie korki tongue_out [prócz
    drogi dojazdowej do Bielska, mam całe miasto do przebycia tongue_out]

    a co do zostawiania wolnych datków, czy też nie wolnych tongue_out
    jak rodziłam prawie 10 lat temu na Wyspiańskiego kazano mężowi zapłacić
    równowartość dzisiejszej stówki przed wejściem na salę porodową - inaczej by
    nici były z porodu rodzinnego!
    więc to znam od gorszej i bardziej niemiłej strony

    nie obawiam się opłat
    ale z ciekawości muszę dopytać ich o opiekę nad szkrabkiem
    ale nie przez telefon
    może się tam przejadę osobiście w tym tyg, jak mi się uda smile
    a jak nie, to w przyszłym już napewno

    a Ty o sibvie dbaj!
    co z tą robotą jest? ech
    uśmiechu jak najwięcej życzę i zdrowych sytuacji smile
    --
    moje serduszko smile*
  • 10.05.06, 14:33
    Lucii mam ten sam problem -gdzie rodzić. Chciałam na Wyspiańskiego -mimo tego
    co pisałaś wiele się tam chyba zmieniło .No i całkiem nową porodówke otwierają
    i my sierpniówki mamy chyba szanse się tego otwarcia doczekać.Więc duuży
    postęp. Ostatnio mnie tylko zmarwił dr.Lasatowicz że tam niechętnie zzo
    wykonują.Już o tym pisałam w wątku o Wyspiańskim ale co tam powtórzę się. Nie
    upieram się przy znieczuleniu ale jakby co to wolę mieć wybór. A na początku
    byłam zdecydowana na Esculapa .Tam znowu patologii nie ma i nie daj Boże coś
    mamie lub dzidzi się stanie to wiozą erką do szpitala. Ale poród naturalny tam
    jak najbardziej .Moich koleżanek chyba z 6 tam rodziło naturalnie. Baaaardzo
    sobie chwala opiekę.ZZO dają bez łaski i płacisz 100 zł. za całość-tzn.poród ,
    zzo, dwa dni pobytu.Ale jak się coś dzieje to zostawiaja na dłużej.Dal maluszka
    też nic nie trzeba poza ubrankami na wyjście. Kurde głupio mieć "czarne" myśli
    o porodzie typu"jak coś bedzie nie tak" ale gdzieś tam we mnie to siedzi. I nie
    wiem co z tym fantem zrobić.Esculap ? Bo co innego? Wojewódzkiego wogóle nie
    brałam pod uwagę.Pozdrawiam. P.S. A to że kiepski dojazd to swoją drogą.
    --
    moja dziewczynka
  • 10.05.06, 20:01
    niby nie mogę się do niczego przyczepić i masę dobrych opinii słyszałam, ale...
    no właśnie to "ale"
    dlatego pojadę i wypytam jak oni widzą takie podbramkowe sytuacje i jak
    postępują w takich przypadkach

    wyspiańskiego omijać będę, niestety to już nie o ekipę chodzi a o złe odczucia
    i tego w mojej psychice już nie zmienię, próbowałam się przegiąć, starałam się
    nastawić tam, iść wypytać, ale pod bramą wejściową już kilka razy robię
    automatyczny w tył zwrot, tamto wraca jak zmora sad

    wojewódzki pozostaje w tragicznej ostateczności

    i tak przecież przede mną niejedno badanie i będę wiedziała [wiadomo, że nie na
    100%, ale zawsze to coś] gdzie mam się kierować
    jeśli będą obawy o dzidzię, to odpadnie eskulap, jeśli nie będzie
    przeciwwskazań i rokowania porodowe będą dobre to eskulap pozostanie jedyną
    słuszną decyzją

    wiem już teraz, że w tym tygodniu nie uda mi się załapać na pogadankę w
    eskulapie, ale na przyszły tydzień znajdę czas i wywiem się, jak to z
    dziciaczkami wygląda w różnych przypadkach

    --
    moje serduszko smile*
  • 10.05.06, 15:54
    Tak czysto informacyjnie smile na poród w Lędzinach wyjechaliśmy o 10.40 , o 11.40
    byliśmy na miejscu, o 13.40 maluch był na świecie a o 16 mąż był już z powrotem
    w domu smile Ale fakt faktem, że poszło mi piorunem smile Tak w sumie to to kwestia
    dodatkowych - powiedzmy - 2 godzin na dojazd tam i z powrotem - może jednak
    warto...? smile
    Barbs
  • 10.05.06, 16:21
    Kobitki słuchajcie.Jeśli chodzi o Esculap, to chodze tam na wizyty ale rodzić
    tam nie chciałam (to przez te czrne wizje które widzę nie tylko ja mam).Byłam w
    poniedziałek tam na wizycie u anestezjologa (za 2 tygodnie mam termin).Sytuacja
    wygląda tak że aby rodzic w Esculapie trzeba odbyc tam chociaż jedną wizytę.Zzo
    dają bez problemu kiedy tylko poprosisz.Lekarz GORĄCO namawiał mojego męża na
    poród rodzinny (chociaż on od poczatku mówił że będzie przy porodzie).Dla
    siebie trzeba mieć tylko niezbędnne rzeczy typu piżamka,kapcie i rzeczy
    osobiste-resztę dają oni.Dla dzidzi tylko na wyjście przywozi sie ubranka.Za
    całość płaci sie 100 zł ,ale na tą opłate nie musimy sie zgodzić-tak powiedział
    anestezjolog.No i nie wiem co robic bo mnie to wszystko przerasta.Jestem
    zakwalifikowana niby do porodu sn ale lubia tam robić cesarki i tego sie
    obawaiam.Jeśli chodzi o ten nowy sprzęt dla noworodków to nic nie wiem wiec
    jeśli któraś z Was coś sie dowie to bardzo prosze o informacje! Pozdrawiam!
  • 10.05.06, 16:40
    Eskulap słynie z cesarek dlatego że robia je tam na życzenie bez żadnych
    problemów i dodatkowych opłat a nie że robią je każdej pacjentce która jest na
    porodówce. Poza tym czasem chyba lepiej żeby zrobili cc jak coś idzie nie tak
    lub poród jest ciężki niż kazali się męczyć nie wiadomo ile czasu??
    anestezjolog do którego idzie się na konsultacje w Eskulapie jest jej
    właścicielem - czemu po prostu się go nie spytacie jak wygląda sprawa w razie
    jakichkolwiek problemów??
  • 10.05.06, 20:07
    i podpytać szcegółowo smile
    bo to nie jest rozmowa na telefon

    ale też tak się zastanawiam, że jakoś nie słyszałam nic złego na temat opieki i
    wyjścia urodzonych tam dzieciaczków
    a na pewno, jeśli by było coś źle, to zaraz by się rozniosło [tak mi się
    wydaje, bo niedobre wieści niosą się szybciej niż te dobre, prawda?]

    --
    moje serduszko smile*
  • 10.05.06, 20:12
    wolę teraz się pomatwić niż potem mieć problemy tongue_out
    wybaczcie


    a jak się wywiem, to od razu tu dam znać, żebyście wiedziały co i jak smile)


    --
    moje serduszko smile*
  • 10.05.06, 20:28
    Hej Luciii!
    Jak ja dobrze rozumiem Twoje rozterki. Też sama kilka miesięcy kombinowałam jak
    koń pod górkę. Tylko ja odwrotnie niż Ty - miałam bardzo spokojne i pewne
    podejście co do porodu. Miało być bezproblemowo, podręcznikowo... a stało się
    trochę inaczej. A mimo to wszystko jest OK, więc grunt to nie martwić się na
    zapas.
    Do Eskulapa na przeszpiegi możesz udać się kiedykolwiek, bo tam oczywiście
    zawsze ktoś dyżuruje. My podjechaliśmy z mężem w jakiś weekend. Omówiła nam
    wszystko położna. Tez mówiła o tej obowiązkowej wizycie o tamtejszego lekarza
    (chyba za 50 zł) plus 2 tyg. przed terminem spotkanie z anestezjologiem. Co do
    tego, że tam lubią cesarki - coś w tym jest. Mam wrażenie, że wszystkie
    ostatnie forumowe porody w Eskulapie to były cc właśnie. Myślę, że jak nie
    wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę (warto, bo NFZ da nieporównanie większą
    kasę na cc).
    A z moją pracą wszystko ekstra. Babsztyl-wizytator już w dalekich (?)
    Katowicach, a ja mogę na razie być spokojna o swoją przyszłość zawodową.

    Buźka,
    Gosia
    Michalina
    Zobaczcie
  • 10.06.06, 03:13
    Słyszałam bardzo dużo złych opinii o Wojewódzkim i pomyślałam, że może jednak warto przedstawić to ze swojego punktu widzenia (tak dla bardziej obiektywnego spojrzenia na sprawę).
    W Wojewódzkim rodziłam w sierpniu 2004 roku, a zdecydowałam się na ten szpital, ze względu na sprzęt, ewentualną konieczność zrobienia cesarki no i oczywiście sale z maluchem przy łóżku smile
    Poród miałam tydzień po terminie, przyjechaliśmy do szpitala (byliśmy o 15), bo zaczęły odchodzić mi wody. Zrobiono mi standardowy pomiar miednicy + USG i lekarka stwierdziła, że mogę rodzić normalnie (przez prawie pół ciąży miałam problemy ze spojeniem łonowym i na karcie ciążowej miałam napisane, że istnieje podejrzenie rozejścia spojenia, co jest wskazaniem do cesarki). Ucieszyłam się, bo planowaliśmy poród rodzinny - w sumie prawie do samego końca był wink
    Do porodów naturalnych są tam chyba 3 łóżka (oddzielone ściankami do połowy sali, zasłaniającymi łóżka, do każdego z tych pseudo pokoi jest wejście od korytarza, więc jest względne poczucie intymności wink) + salka do porodów rodzinnych, w której jest wanna.
    Niestety, trafiłam na łóżko, przy którym był zepsuty aparat do KTG, tzn słychać było jak bije serduszko bobasa, ale nieprawidłowo pokazywał siłę skurczów (jak przyjechaliśmy, prawie nie miałam żadnych - wskazywał 40, a gdy koło godziny 21 miałam silne skurcze, to było zero i pielęgniara stwierdziła, że chyba mi się wydaje :])
    Nie musiałam leżeć, mogłam wstawać kiedy chciałam, musiałam tylko którąś połóżną zawołać, żeby odpięła mnie od aparatury.Mogłam wtedy wyjść, pochodzić po korytarzu, czy udać do ubikacji wink. Mojego M wysłałyśmy (pielęgniarka i ja) do domu koło 22, bo poród się przeciągał, prawie nie było rozwarcia, w razie czego miałam dzwonić.
    W nocy nie było takiego ruchu, lekarza tam prawie nie widziałam, chyba tylko jedna babeczka urodziła. Jakoś koło 2-3 wsadziły mnie do wanny, trochę łagodziło to bóle i to moje bardzo pozytywne wrażenie.
    Koło 7 wyglądało na to, że coś się w końcu ruszy (zadzwoniłam oczywiście od razu po majnego M big_grin ), ale to było niestety tylko złudzenie :] M był przy mnie jak wsadzały mnie po raz 2 do wanny (niestety otwarte okna robiły swoje - rano, więc zimno), trzymał mnie dzielnie, cobym się w niej nie utopiła i pilnował oddychnia (naprawdę był wspaniały i ogromnie mi pomógł !!! big_grin ).
    O 10 był obchód (w końcu :]) Rozwarcie na 4 cm :], więc zaproponowano mi cesarkę (podkreślam - lekarz zaproponował - to dla przeciwniczek cc wink ).
    Cesarka była bardzo miłym przeżyciem: sympatyczna pielęgniarka, przesympatyczne i uśmiechnięte panie anastezjolog, o 10:50 moja śliczna córa z wielkimi stopami wink wyjrzała na świat ciekawie.
    Po cc wylądowałam na sali przejściowej (w niej też możliwe są normalne odwiedziny) 2 osobowej, potem przewieziono mnie już do normalnej sali, też z 2 łóżkami. Córę dostałam chyba po 1,5 godzinie od porodu; pielęgniarka wzięła ją na noc, bo chyba przez 12 godzin nie wolno mi było wstawać - nie pamiętam, leżenie na plecach przez taki czas to istny koszmar. Na 2 dzień brałam prysznic - sama, babeczce z łóżka obok (też po cesarce, miała ją kilka godzin później niż ja) pielęgniarka chyba pomagała.
    Mogła mnie odwiedzać dowolna ilość ludzi o dowolnej porze (tu sugeruję jednak umiar, wizyta 4 czy 5 osób na raz może być traumatycznym przeżyciem wink)
    W nocy z 2 na 3 dzień nie mogłam w nocy dobudzić Oli - spała bez przerwy chyba 5 godzin. Przyszła pielęgniara, jak się zapytałam, czy to normalne, że dziecko śpi tak długo, to odburknęła, że nie i zabrała mi potem dziecko do nakarmienia :] To było negatywne przeżycie, zwłaszcza, że w 3 dzień też nie mogliśmy córy dobudzić, cyca w ogóle nie chciała ssać, a jak pielęgniarka przychodziła (ta sama zresztą :]) to też nie mogła sobie poradzić. W 4 dzień rano przyszedł obglądnoć nas ordynator z grupą studentów :] i babeczkę z łóżka obok zgodził się wypuścić w ten sam dzień (standardowo 3mają 5 dni po cesarce). Mnie też chciał wypuścić, ale jeden z lekarzy zaprotestował, że nie poradzę sobie w domu z dzieckiem (plus dla tego pana wink). Stanęło na tym, że położna z poradni laktacyjnej pokaże mi jak karmić córę.
    Pani była bardzo miła, przyniosła mi elektryczny laktator, strzykawkę + nakładkę na nią i pokazała jak nauczyć dziecko ssać (Ola tego nie potrafiła, ktoś musiał jej psiknąć mlekiem prostu w gardziołko i z tego powodu zasłaniała je języczkiem, zamiast ssać). Poradziła co robić z dziecinką, jak karmić itp., spisała to dla mnie na kartce smile i przyniosła sporo materiałów z poradni laktacyjnej, które bardzo mi się wtedy przydały. W ten sam dzień wróciliśmy po południu domu ( HURA !! suspicious ), a wieczorem Ola już pięknie ssała big_grin Duże brawa dla pani z poradni laktacyjnej, szkoda tylko, że nie przysłano jej wcześniej, zaoszczędziłoby to nam wiele niepotrzebych stresów.
    Aaa - i aparat do badania słuchu mieli akurat wtedy zepsuty, więc musiałam iść na to badanie do szpitala dzięcięcego (potrzebne jest wcześniej skierowanie od pediatry !!!)
    To chyba wszystko - przepraszam, jeśli napisałam za dużo (ekshibicjonizm psychiczny ?? wink) lub zbyt mało (odnośnie opisu samego szpitala). Wstawiłam kilka uwag o osobistych odczuciach, ale właściwie to starałam się być w miarę obiektywna. Po prostu moje podejście teraz, jest trochę inne, niż zaraz po wyjściu ze szpitala. Wiele mogło się zmienić,od czasu gdy tam byłam, poza tym tak naprawdę, to nigdy nie wiadomo, jak się zostanie potraktowanym.
    Moja opowieść jest tak tylko w celach poglądowych, dla tych, które tak jak ja szukają optymalnego miejsca dla się i nowego człowieczka smile

  • 03.08.06, 21:49
    jednak pozostaję już tam, gdzie się przepisałam [do E.]

    ja bardzo chciałam rodzić w wojewódzkim, wcześniej nic złego nie słyszałam, ale
    niestety za dużo raczyło się nazbierać, gdy chodziłam na kontrole [może na
    począttku się starali, ale ja miałam pecha trafić na ich totalne olejstwo i
    niekompetencję, stąd moja decyzja

    pozdrawiam smile


    --
    moje serduszko smile*
  • 03.08.06, 20:36
    ja rodzilam w wojewodzkim w 2002 i jestem w 100% zadowolona. Porod w wodzie,
    rodzinny za darmo, opieka super. 2 osoby w sali, dzidzi caly czas ze mna.
    Polozne pomagaja bardzo. wszystko super. fantastyczne warunki, ladnie czysto.
    niemam uwag. moja kuzynka z eskulapa rok temu bardzo niezadowolona. a
    wyspianski to niewspomne... to szpital rodem z koszmaru. lata 80. chyba ze na
    nowej porodowce jest lepiej....
    ale rok temu bylo koszmarnie- po 8 kobiet na sali, dzieci zabierali, dopajali,
    brod i syf. opieka marna......
    niewiem co sie tak na ten wojewodzki uparlyscie.
    nie ma lepszego w bielsku!
  • 03.08.06, 20:58
    uma.pax - 'niewiem co sie tak na ten wojewodzki uparlyscie.
    nie ma lepszego w bielsku!' - pozwól, że każda z nas zachowa swoje zdanie, bo
    ile kobiet i porodów tyle opinii tongue_out.

    Ja na myśl,że miałabym tam leżeć choćby jeden dzień dostaję drgawek ...ble,
    ble, ble
  • 03.08.06, 21:43
    ja im podziękowałam za chamstwo, opieszałość i olanie w czasie pseudo-strajku

    a co do np dr. Ozimny, którą wiele osób chwali, bo super babka - niestety ja ją
    też chwaliłam, do czasu aż [ja chodziłam do niej wyłacznie w przychodni
    przyszpitalnej nie prywatnie] raz przyjechałam po krwawieniu i z bólami nie
    umówiona na wizytę, w kolejce mnóstwo kobiet, a ta do mnie tekst, że nie wie
    czy mnie przyjmie, jak chcę to mam sobie łaskawie zaczekać, bo może [!] mi się
    uda, ale ona to marnie widzi, jak coś to mam przyjść prywatnie [!!!!]

    no jasny gwint!
    to ze mnie leci, wcześniej leżałam bo ciąża zagorżona, a ta się kurczę w
    szpitalu próbuje umawiać na płatne?????
    o nie!

    chamstwo!


    pomijam więcej nieprzyjemnych sytuacji, jakie mnie tam spotkały, a jest ich
    dość troszkę

    każdy ma prawo do własnego wyboru, szczególnie, jeśli się naciął i baaardzo
    zawiódł

    owszem nie mam nic przeciwko mówieniu, jak kto co widzi i co mu pasuje lub nie

    ale wybór pozostaje wyłącznie samemu zainteresowanemu


    dziś np niektóre kobiety chwalą sobie szpital na Wyspiańskiego, ja tam jedno
    dzieciątko straciłam, a drugie ledwo odratowałam - też mam schizę na punkcie
    tego obiektu, wyraziłam już nawet tu na forum swoje zdanie, ale nie neguję i
    nie dziwię się jeśli są kobiety, które tam chc ą rodzić, to ich całkowicie
    wolny wybór i mi nic do tego

    to jest wolna wymiana poglądów, zdań na różne tematy, ale każdy wnioski wyciąga
    sam i wybiera w życiu własną drogę smile

    najważniejszym priorytetem jest to, by, gdziekolwiek się skierujemy,
    potraktowano nas jesli nie w pełni godnie, to przynajmniej dobrze i w miarę
    normalnie, bo nikt nie zasługuje na cierpienie, bo się lekarzowi, położnej,
    salowej czy komukolwiek innemu coś w życiu nie wiedzie, czy nie chce i
    koniecznie musi się wyżyć na bogu ducha winnej ciężarnej, rodzącej itd...

    obyśmy zawsze trafiały na wyrozumiałych ludzi z LUDZKIM podejściem smile


    --
    moje serduszko smile*
  • 03.08.06, 21:49
    na Ciebie działa więc omijaj je z daleka bo Ty kobieta w ciązy jesteś!!! smile
    trzeba unikać stresów smile
    a tak w ogóle zgadzam się z Toba w 150% : "najważniejszym priorytetem jest to,
    by, gdziekolwiek się skierujemy,
    > potraktowano nas jesli nie w pełni godnie, to przynajmniej dobrze i w miarę
    > normalnie, bo nikt nie zasługuje na cierpienie, bo się lekarzowi, położnej,
    > salowej czy komukolwiek innemu coś w życiu nie wiedzie, czy nie chce i
    > koniecznie musi się wyżyć na bogu ducha winnej ciężarnej, rodzącej itd...
    >
    > obyśmy zawsze trafiały na wyrozumiałych ludzi z LUDZKIM podejściem smile"

    --
    Mój Filipek

    rybka dla Filipka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.