Witam. Mamy w naszym sklepie (Bournemouth) problem z menu na nocnej zmianie.
Jest bardzo ubogie - zazwyczaj frytki, ryż, jakiś sos i niewiele więcej. Tego
nie da się na dłuższą metę jeść. Chciałbym dowiedzieć się jak z tym jest u Was
w sklepach? Czy jest lepiej, czy gorzej? Czy kucharz u nas leci w ciula, czy
taka sytuacja jest standardem w Tesco? Proszę o merytoryczne odpowiedzi (bez
porad w stylu - przynoś jedzenie z domu). Z góry dzięki. Pozdrawiam
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.