Dlaczego pracodawcy zwalniają?
W czasach kryzysu najbardziej przewidywalnym ruchem ze strony
pracodawców są redukcje zatrudnienia. Managerowie na słowo „kryzys”
reagują jak psy Pawłowa na dźwięk dzwonka. Pierwsza myśl, która
pojawia się w ich głowach to zwolnienie części załogi. Jest to
najlepszy sposób na pokazanie akcjonariuszom, jacy są skuteczni w
obniżaniu kosztów działalności przedsiębiorstwa, którym zarządzają.
Panuje powszechne przekonanie, że redukcja zatrudnienia daje bardzo
szybkie obniżenie kosztów. Pytania, które nasuwają się w sytuacji,
kiedy zarząd żąda zwolnień to, dlaczego dopuszczono do przerostu
zatrudnienia? Czy sytuacja przedsiębiorstwa zmieniła się w wyniku
zmaterializowania się nieprzewidzianego wcześniej ryzyka? Czy zarząd
nie zastanawiał się zanim nastąpił kryzys, że zatrudnienie przewyższa
aktualne potrzeby przedsiębiorstwa? Konieczny był kryzys, żeby
zwrócić na to uwagę? Chyba warto zatrzymać się na chwilę i zastanowić
czy zwolnienia to jedyne rozwiązanie i czy na pewno daje aż tak
spektakularne obniżenie kosztów w długim okresie czasu? Ekonomia daje
duże możliwości w zakresie analizy aktualnej sytuacji firmy.
Dostarcza wskaźników umożliwiających stałe monitorowanie sprawności
działania, w tym operacyjności przedsiębiorstwa oraz pracochłonności
wytwarzania i sprzedaży produktów. Dokładne śledzenie tych wskaźników
pozwala odpowiednio wcześnie reagować na negatywne trendy.
Wraz z analizą wskaźnikową managerowie powinni tworzyć prognozy
wielkości sprzedaży i w nich uwzględniać wymagany poziom zatrudnienia
lub działania niezbędne do zwiększenia przychodów. Warto pamiętać, że
kryzys nie nadchodzi z dnia na dzień. Zanim on nastąpi pojawiają się
wczesne sygnały, które powinny uczulać zarządy na zbliżające się
problemy. Pamiętajmy, że to managerowie zatrudniani są w celu
zapewnienia jak najbardziej efektywnego wykorzystania zasobów
przedsiębiorstwa – również pracowników. Jeśli nie reagowali
odpowiednio wcześnie na pogarszającą się sytuację to być może
zabrakło im kompetencji do wykonywania pracy, do której zostali
zaangażowani.
Zwolnienia to forma redukcji kosztów niewymagająca od managera dużego
wysiłku intelektualnego, ale czy na pewno koszty spadają? Spróbujmy
to na spokojnie policzyć. Koszt wynagrodzeń w zależności od branży to
około 20 – 50% wszystkich kosztów sprzedaży. Jeśli zarząd decyduje
się na redukcję zatrudnienia o 10% (duże zwolnienia) realnie koszty
sprzedaży zmniejszają się o 2 – 5%. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że
takie zwolnienia mają wpływ na spadek kosztów dopiero po wielu
miesiącach od zwolnień. Spowodowane jest to kosztami zwolnień
grupowych, które ponosi przedsiębiorstwo. Zakładając, że
przedsiębiorstwo w ramach zwolnień grupowych zobowiązuje się wypłacić
6 miesięczne wynagrodzenie. Powoduje to, że w pierwszym okresie
miesięczne koszty wynagrodzeń wzrastają o 600%, a dopiero w kolejnych
miesiącach spadają. Takie działanie przesuwa oczekiwany skutek
redukcji zatrudnienia o wiele miesięcy i jednocześnie wymusza na
przedsiębiorstwie posiadanie wolnych środków, które mogą być
przeznaczone na odprawy. Ponadto biorąc pod uwagę wartość pieniądza w
czasie przedsiębiorstwo ponosi dodatkowe koszty utraconych korzyści
wynikające z braku możliwości ulokowania środków przeznaczonych na
odprawy w dostępne na rynku instrumenty finansowe. Najczęściej
ograniczone zostaje również zaufanie społeczne w stosunku do
przedsiębiorstwa, co może prowadzić do zwiększonych kosztów w
przyszłości. Mam tu np. na myśli brak różnego rodzaju ulg podatkowych
oraz przyszłe koszty rekrutacji.
Wydaje się, że warto rozpatrzyć alternatywną formę redukcji kosztów
operacyjnych, którą mogłaby być redukcja wynagrodzeń w ramach układu
zbiorowego. Zmniejszenie wynagrodzeń pracowników o 10% da podobne
rezultaty jak podczas zwolnień z tą jednak różnicą, że zmiany mają
natychmiastowy wpływ na rachunek zysków i strat. Unikamy też
dodatkowych kosztów związanych z odprawami oraz nie wzbudzamy
nadmiernego niepokoju społecznego, który mógłby doprowadzić do
niekontrolowanych przestojów w działalności firmy. Załoga, która
zrozumie sytuację przedsiębiorstwa łatwiej zgodzi się na zmniejszenie
wynagrodzeń niż na grupowe zwolnienia. Oczywiście na zarządzie ciąży
odpowiedzialność przekonania pracowników o słuszności tego
przedsięwzięcia. Jak zawsze w takich sytuacjach zarząd powinien też
zmniejszyć swoje wynagrodzenia w większym stopniu niż pozostałej
załogi, a z pewnością powstrzymać się od wypłacania okresowych
premii. I nie jest to działanie populistyczne, ponieważ ostatecznie
to on w dużej mierze odpowiedzialny jest za doprowadzenie do
kryzysowej sytuacji w przedsiębiorstwie.
Jestem pewien, że odpowiedzialni pracodawcy, którzy doceniają wartość
swoich pracowników nie podejmują automatycznie decyzji o masowych
zwolnieniach w czasach kryzysu. Na bieżąco prowadzą odpowiedzialną
politykę zatrudnienia i odpowiednio wcześnie podejmują wysiłek
zbudowania nowych kanałów dystrybucji, produkowania nowych produktów,
zdobywania kolejnych obszarów działalności, które pozwolą
zagospodarować pracowników wyszkolonych i znających firmę. Istnieją
być może przesłanki do masowych zwolnień, kiedy bez tej decyzji
przedsiębiorstwo upadnie i miejsca pracy straci o wiele więcej
pracowników. Każdy przypadek należy rozpatrywać osobno. Inaczej
wygląda sytuacja przedsiębiorstwa, które znalazło się na skraju
bankructwa z powodu braku rentowności, a inaczej przedsiębiorstwa,
które jest rentowne, ale znalazło się w złej sytuacji z powodu
błędnych decyzji finansowych zarządu np. głośne w ostatnim czasie
wystawianie opcji. Najmniej zrozumiała ze znanych mi sytuacji to
taka, w której duże, stabilne i rentowne przedsiębiorstwo, nie ma
problemów finansowych, ale zarząd ulega powszechnemu przekonaniu, że
redukcje zatrudnienia znacznie poprawią wyniki finansowe oraz
konkurencyjność firmy.
Niezależnie od konkretnego przypadku zawsze warto zadać pytanie,
dlaczego przedsiębiorstwo znalazło się w takiej sytuacji, że
potrzebne są zwolnienia, a następnie wyciągnąć wnioski, aby uniknąć
podobnych sytuacji w przyszłości. Nie wolno zapominać, że to
zwalniani pracownicy i ich rodziny ponoszą najwyższe koszty w wyniku
zwolnień szczególnie w czasie recesji.