Dodaj do ulubionych

Tysiąc dolarów za czytanie licencji

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 19:15
Licencje użytkownika (EULA), wyświetlane podczas instalacji programów, nie są
ulubioną lekturą użytkowników komputerów. Firma PC Pitstop postanowiła
pokazać jak niewielu z nich w ogóle je czyta, zaszywając w licencji
produkowanego przez siebie programu anti-spyware ciekawą niespodziankę...


W licencji tej zawarto informację, że pierwsza osoba, która zgłosi się pod
podany adres, otrzyma tysiąc dolarów. Potrzeba było czterech miesięcy i ponad
trzech tysięcy pobrań programu, żeby znalazł się chętny. Pieniądze oczywiście
otrzymał. Nie jest to wprawdzie żaden "naukowy" dowód, wyraźnie jednak
pokazuje, że zainteresowanie wspomnianymi licencjami nie jest zbyt duże.

A przecież nie powinno tak być. Instalując dowolny program zawieramy wszak
pewną umowę z jego twórcami. Tak jak z reguły nie podpisuje się umów bez
czytania, tak nie powinno się instalować oprogramowania bez wcześniejszej
lektury EULA. Inna sprawa, że licencje te pisane są na ogół językiem, który
odstręcza przeciętnego użytkownika komputera. Do czasu, aż coś się w tej
kwestii nie zmieni, trudno spodziewać się masowego zainteresowania nimi...

Zrodlo www.cdprojekt.info
Edytor zaawansowany
  • Gość: piecyk gazowy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 26.02.05, 19:30
    Gość portalu: aqar napisał(a):

    > A przecież nie powinno tak być. Instalując dowolny program zawieramy wszak
    > pewną umowę z jego twórcami. Tak jak z reguły nie podpisuje się umów bez
    > czytania, tak nie powinno się instalować oprogramowania bez wcześniejszej
    > lektury EULA.

    Jeśli już, to licencja powinna być czytana i podpisywana (lub nie) przed
    zakupem, a nie w momencie instalacji programu. Ciekaw jestem, czy sprzedawca
    zwróciłby mi pieniądze, gdybym stwierdził, że licecja mi nie odpowiada.
  • Gość: nesca IP: *.block.alestra.net.mx 26.02.05, 20:42
    Umowy licencyjne nie sa czytane, gdyz sa do siebie bardzo podobne. Bez czytania mozna odgadnac
    90% tekstu. Troche ich przetlumaczylam, wiec wiem ;-)
  • Gość: FRAGI IP: *.zebyd.com.pl 27.02.05, 15:22
    Po co tracić czas ? Wiadomo co jest w tym bełkocie. Producent nie odpowiada za
    nic, użytkownik za wszystko. Moim zdaniem za te licencje powinno się zabrać
    ustawodawstwo i przytemperować znacznie zapędy producentów oprogramowania. To
    niepojęte jak to możliwe, że prawo nakazuje np. na paczce orzeszków napisać
    "UWAGA MOŻE ZAWIERAĆ ORZECHY"
  • Gość: FRAGI IP: *.zebyd.com.pl 27.02.05, 15:24
    Sorry, nacisnąłem nie ten klawisz.
    A nie zakazuje się klauzul typu "producent nie gwarantuje, że zakupiony przez
    ciebie produkt działa, że do czegokolwiek się nadaje, że nie spowoduje
    uszkodzenia twojego sprzętu" itd, itd, bez końca.
  • Gość: aqar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 17:09
    > Jeśli już, to licencja powinna być czytana i podpisywana (lub nie) przed
    > zakupem, a nie w momencie instalacji programu. Ciekaw jestem, czy sprzedawca
    > zwróciłby mi pieniądze, gdybym stwierdził, że licecja mi nie odpowiada.

    Niby masz racje, ale licencja dziala w dwie strony.
    O ile np. masz w niej wyraznie zaznaczone (co chyba jest napisane w kazdej tego
    typie umowie) iz w przypadku braku akceptacji warunkow mozesz zwrocic a
    sprzedwaca/dystrybutor/wydawca (powinno byc rowniez zaznaczone kto), nie chce
    Ci zwrocic pieniedzy to jest lamanie prawa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka