Dodaj do ulubionych

Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacja

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 16:53
Niech dyskutują z wiatrakami. Dla mnie i szerokiego grona moich znajomych GutekFilm od piatku nie istnieje. Nie kupuje już nic od nich, a szkoda bo filmy wydaja przednię i mam 9 ich tytułow. Ale jeszcze bardziej nie cierpię komunistyczno-dyktatorskich zapędów.
Obserwuj wątek
    • Gość: przeklejacz A oto wykładnia Sądu Najwyższego IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 14.12.05, 17:03
      Pozwalam sobie przekleić post swistaka336 (chyba nie oskarzy mnie o kradzież
      praw autorskich ;)

      "Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna (fragment: pytanie i teza orzeczenia)
      z dnia 23 stycznia 2003 r. II CKN 1399/2000
      OSP 2004/3 poz. 36
      Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/7 str. 11
      OSNC 2004/4 poz. 62

      "Czy rozpowszechnianie samej listy dialogowej jest również przestępstwem?
      Kaczmarek i Urbański uważają, że stanowisko w tej sprawie powinien zająć sąd."

      Ktos powinien panom z Gutek Film powiedziec, ze sąd juz w tej sprawie
      stanowisko zajął. I to nie byle jaki, bo Najwyzszy:

      Wątpliwości co do tego, czy dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu
      audiowizualnego jest jego opracowaniem i czy wobec tego wymagana jest zgoda
      twórcy scenariusza na wykonywanie autorskich praw zależnych do takiego utworu,
      pojawiały się na gruncie nie obowiązującej już ustawy z 10 lipca 1952 r. o
      prawie autorskim (Dz. U. 1952 r. Nr 34 poz. 234 ze zm.), która kwestii tej nie
      regulowała wyraźnie, a w szczególności nie zawierała odpowiednika art. 71
      ustawy obowiązującej obecnie. Jednak i wówczas już przyjmowano, że łączne
      zezwolenie producenta i twórców filmu na opracowanie utworu potrzebne było
      tylko wtedy, gdy chodziło o przekształcenie filmu prowadzące do powstania
      nowego dzieła. Producent zachowywał natomiast wyłączne prawo udzielania
      zezwoleń na dokonywanie w filmie takich zmian, które są konieczne do normalnej
      eksploatacji filmu, a które nie zmieniają w sposób zasadniczy jego istoty.
      Wskazywano, że producent mógł np. zezwolić na dubbing, na pewną przeróbkę filmu
      dla celów telewizji, na nieistotne zmiany (np. pewne skróty) podyktowane
      gustami publiczności itp. Takie uprawnienia producenta wynikały bowiem z
      przysługującego mu prawa autorskiego do zwykłej eksploatacji filmu (por.
      uzasadnienie uchwały siedmiu sędziów SN z 19 lutego 1968 r. o mocy zasady
      prawnej, III CZP 40/67 OSNCP 1969/4 poz. 59). Dubbing ma na celu umożliwienie
      przyswojenia utworu publiczności nie znającej języka oryginału, a więc zakłada
      przetłumaczenie wersji słownej. Obecnie obowiązująca ustawa w art. 71 nie
      pozostawia już wątpliwości odnośnie do tego, że dokonanie tłumaczenia warstwy
      słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako całości. Taki
      pogląd przyjmowany też jest powszechnie w doktrynie.

      _______________________________________________________________________________

      REASUMUJĄC: PAN GUTEK W OCZYWISTY SPOSÓB SIĘ MYLI.
      Gdyby przeczytał, jak wyłożył sprawę Sąd Najwyższy, to zaoszczędziłby sobie
      trudu.
      Z drugiej strony: czy ktoś usłyszałby o tym panu, gdyby swego sprzecznego z
      prawem żądania nie zaczął rozpowszechniać??

      Ot: czysta reklama...a jeśli Gutek sądzi, że ma rację: droga do sądu wolna -
      każdy przecież może utopić z własnej woli swe
      pieniądze w błocie ;)

      "
        • swistak336 Inincjatywa obywatelska zmiany prawa autorskiego 14.12.05, 21:22
          Gość portalu: misia napisał(a):

          > Dlaczego niekomercyjna wymiana dobrami kultury ma byc nielegegalna? Jezeli ktos
          > zarabia pieniadze to ma psi obowiazek podzielic sie z autorami. Ale
          > niekomercyjna, kolezenska wymiana powinna byc po prostu legalna. Moze ktos
          > zorganizuje jakis protest/petycje?

          Uważam ten pomysł za dobry i szlachetny (aczkolwiek posiadający minimalne szanse powodzenia). Być może w ciągu kilku dni przygotuję (od strony techniczno -legislacyjnej) stosowny projekt ustawy i wkleję go na forum. Niestety, nie mam narazie fizycznej możliwości jego pilotowania. Do tego potrzeba wsparcia co najmniej dużego portalu i fizycznego udziału luzi ze stowarzyszeń promujących wolnośc internetu, a ja osobiście jestem jedynie prawnikiem-moderatorem niewielkiego forum.

          Jest łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Aby przeprowadzić obywatelską inincjatywę ustawodawczą potrzeba 100 tys. podpisów.
            • pan_pndzelek >>>Nie kupować nic od Gutka, to jedyna nauczka... 14.12.05, 22:32
              Nie kupować nic od Gutka, to jedyna nauczka. I nie chodzić do nich do kina.
              Chadzałem tam i kupowałem filmy tego dystrybutora, ale jeśli ktoś usiłuje tu
              zrobić ameryczkę z jej paranoicznymi procesami sądowymi to ani mojej zgody ani
              moich pieniędzy NIE DOSTANIE...

              Pamiętajmy, że możemy każdego idiotę wykończyć nie kupując jego usług i
              towarów...
              --
              _________________________________________________________________
              Les agoriennes sur la lanterne! (Agorówy na latarnie!) L. Dorn 2005
              >>>---
              • swistak336 Lektura obowiązkowa każdego internauty!! 14.12.05, 23:23
                www.ilk.lublin.pl/konf/szymona.htm

                Jeden z artykułów wykozystany przeze mnie w obronionej już jakiś czas temu pracy magiterskiej dotyczącej karnych aspektów Prawa Prasowego i wolności słowa - rozdział o internecie.
                (Zastosowałem je zgodnie z zasadami cytowania poglądów innych osób - z szacunku do autora, a nie dlatego, że prawo mi nakazało ;))


                Zawarto tam zdroworozsądkowe podejście do prawa autorskiego jako umowy: ja mam wiedzę (utwór) - ty chcesz go kupić. Nowe prawo autorskie byłoby więc stosunkiem zobowiązaniowym, obowiązującym między stronami.
                To stanowiłoby rewolucję w stosunku do stanu obecnego, w którym wymyśla się sztuczną konstrukcje prawa rzeczowego... na słowach (prawo na rzeczy niematerialnej). Na zdrowy rozsądek można zauważyć, że wypowiedziane słowo różni się od rzeczy tym, że po wypowiedzeniu dociera do wszystkich słuchających wokoło. Z rzeczą odwrotnie: jak wyrzeźbimy sobie z drewna jedną fujarkę, to mimo że wielu zebrało się wokół nas, tylko jeden na tej fujarce w danej chwili zagra.

                A jak zagra...to wszyscy usłyszą - dlatego muzyka nie pasuje do rozumienia rzeczy.

          • andrzejzb Re: Inincjatywa obywatelska zmiany prawa autorski 15.12.05, 01:03
            swistak336 napisał:
            > Jest łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Aby przeprowadzić obywatelską inincjaty
            > wę ustawodawczą potrzeba 100 tys. podpisów.

            A tu by się akurat znalazło jak sądzę - trudnij byłoby znaleźć tych, co by te
            podpisy chcieli zbierać :D

            Ale to nie przejdzie - w ten sposób usankcjonowanoby prawnie całą sieć P2P.
            Lobby producentów to uniemożliwi - maja sporo kasy na łapówki...
            --
            PiS - powodzenia chłopaki. Dacie radę!
        • Gość: ainipo Re: A moze się zastanów co mówisz? IP: *.nat.student.pw.edu.pl 18.12.05, 18:51
          > Dlaczego niekomercyjna wymiana dobrami kultury ma byc nielegegalna? Jezeli ktos
          > zarabia pieniadze to ma psi obowiazek podzielic sie z autorami. Ale
          > niekomercyjna, kolezenska wymiana powinna byc po prostu legalna.

          Ależ wymiana dobrami kultury jest legalna. Możesz pożyczyć książkę koledze.
          Możesz pożyczyć koledze film dvd. Możesz pożyczyć koledze płytę z muzyką. O co
          Ci chodzi?
          A, już wiem, o to, że prawo jest takie wredne, że nie pozwala kopiować tych
          wszystkich rzeczy na potęgę, bo chce zrobić ludziom na złość, co nie?

          Czy jesteś w stanie zrozumieć, (ja wiem, że to nie jest łatwe) fakt, że gdyby po
          premierze jakiegoś dobra kulturalnego np. filmu - pierwszy jego nabywca zechciał
          się niekomercyjnie, z najszczerszymi chęciami podzielić z bliźnimi
          udostępniając go w Internecie, to po kliku takich "wymianach" PRODUCENCI
          PRZESTALIBY PRODUKOWAĆ TE DOBRA KULTURALNE, BO MUSIELIBY DO NICH DOKŁADAĆ?!?!?!!
          Nie byłoby filmów, nie byłoby muzyki. Po prostu. Nikt by tego nie robił.
          Rozumiesz to, czy powtórzyć jeszcze raz?
      • swistak336 Wykładnia Sądu Najwyższego - Gutek nie ma racji 14.12.05, 21:14
        Dzięki za przeklejenie mojego postu ;) Absolutnie nie występuję z roszczeniami o prawa autorskie do niego. Przeciwnie, życzę sobie, by był jak najszerzej rozpowszechniany w celu osłabiania nadmiernej ochrony autorskoprawnej.

        Przypominam o tym, co pisałem i innych postach: Ten wyrok SN mówi, czym lista dialogowa NIE JEST i z jakiego powodu nie można powołać się na konkretną konstrukcję autorskoprawną. Wyrok nie mówi jednak, czym lista dialogowa JEST - nie ma dotąd żadnego orzeczenia to mówiącego.

        Gazeta niedokładnie zrozumiała i zacytowała Waglowskiego.
        "Komentujący sytuację prawną wortali z napisami Piotr Waglowski z serwisu prawniczego vagla.pl podkreśla, że publikacja w internecie amatorskich list dialogowych jest przekroczeniem dozwolonego użytku osobistego filmów. Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

        Waglowski jest znanym zwolennikiem wolności internetu i dozwolonego użytku. W komentarzach na swej stronie "VaGla.pl" przeczytacie, co naprawdę o tym myśli. W rzeczy samej nie ma ŻADNEJ wątpliwości co do tego, że tworzenie list dialogowych w ramach dozwolonego użytku jest L E G A L N E. Nie ma orzeczenia tego potwierdzającego, bo nie ma jak dotąd orzeczeń mówiących, czym jest lista dialogowa. Ich legalność wynika jednak wprost z prawa do dokonywania tłumaczeń w ramach dozwolonego użytku.

        ________________________________________________________________________________

        Dam rady - oczywiste - ale być może pomocne dla polskich stron z napisami:
        1. Umieścić je na serwerach Burkiny Faso, Tajlandii, Rosji itp.
        2. Nie dać się zastraszać. Stron w żadnym razie nie zamykać po jakimś "gutkokształtnym" liście z roszczeniami. Wykazać dobrą wolę polubownego rozwiązania sporu, ale nie polegającą na zamknięciu serwisu, lecz ugodzie z konkretnym podmiotem. Odpisać: wzw. z wysuniętymi roszczeniami, aby przestrzegać prawa (ble ...ble , ble) prosimy o nadesłanie KONKRETNEJ LISTY TYTUŁÓW do których dany protestujący ma prawa autorskie (nie może on pozwać o filmy, w stosunku do których nie ma takich praw, bowiem pozew zostałby oddalony z braku legitymacji procesowej). Gutek nie może żądać zakazu tłumaczenia wszelkich filmów - może pozywać tylko w stosunku do tych, do których sam ma prawa.
        Proces także dla powoda jest uciążliwy i kosztowny oraz psuje reputację. W szczególności powoda czekają wyjazdy do miasta, gdzie mieszka pozwany.
        3. Na stronie z napisami umieścić adnotację, że list dialogowych nie wolno kopiować, bowiem są objęte ochroną autorskoprawną tłumacza (taaaaa a piwo jest bezalkoholowe:P) -> Sprawi to ewentualnemu powodowi pewne utrudnienie w przeprowadzeniu dowodu na "rozpowszechnianie" list dialogowych. Ta metoda nie jest stuprocentowo pewna.
        4. Zwalczać pozycję Gutka z Googlach: zarejestrować domeny gutkopodobne, apelować o usuwanie odnośników do Gutka z zaprzyjaźnionych serwerów.
        5. Zrobić bojkot Gutka. Nie kupować jego filmów. Gutek nie rozumie, że jego widzowie to internauci. Wyrabiając sobie złą opinię traci widownię i nie wychowuje przyszłych odbiorców swoich produktów.
      • Gość: czytaj Re: A oto wykładnia Sądu Najwyższego IP: *.acn.waw.pl 15.12.05, 08:27
        Przecież ta wykładnia nie ma nic wspólnego z sytuacją portali
        rozpowszechniających napisy.
        Ja wiem, że trudno jest przeczytać ze zrozumieniem tekst składający z
        kilkunastu zdań niejednokrotnie złożonych, ale jednak zachęcam do wysiłku...

        "Producent zachowywał natomiast wyłączne prawo udzielania zezwoleń na
        dokonywanie w filmie takich zmian, które są konieczne do normalnej eksploatacji
        filmu, a które nie zmieniają w sposób zasadniczy jego istoty."

        PRODUCENT zachował prawo do udzielania zezwoleń. Czy ktoś z autorów
        tłumaczeń/zarządzający portalem ma takie zezwolenie?

        ========================================================

        powyższa uwaga moja nie oznacza wcale że jestem za likwidacją portali

        • Gość: Spider Re: A oto wykładnia Sądu Najwyższego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 11:08
          Ale zezwoleń na co? Przecież nikt nie dokonuje zmiany w filmach ;) Gdzie na
          stronach napisów są filmy? To zwykłe pliki binarne ( w szczególności tekstowe),
          które zawierają jakieś dialogi. W szczególnych przypadkach (przy świetnym
          tłumaczeniu) pokrywają się one z ewentualnym tłumaczeniem (jeżeli ktoś by go
          dokonał) obcojęzycznych dialogów filmu. Ale to dalej są pliki tekstowe nie
          filmy. I znów w szczególnym przypadku można je zsynchronizować z filmem i
          odtwarzać jednocześnie. Ale czy na pewno jest to łamanie prawa (używanie pliku
          tekstowego, nie divix-a ;) )? Czy jeżeli kilka osób nagra swoją rozmowę, która
          (znowu) w szczególności będzie zbieżna z dialogami z jakiegoś filmu i osoby te
          umieszczą swój dialog (powiedzmy w postaci pliku mp3) w sieci - to czy jest to
          łamanie praw autorskich? I jeżeli ktoś spisze tą rozmowę (w postaci pliku
          tekstowego) i umieści w sieci łamie prawo?
          Są jakieś określone frazy, których nie wolno używać? Na świecie powstało już
          dość sporo filmów, idąc tym tokiem rozumowania należałoby prześledzić wszystkie
          filmy we wszystkich językach. BYĆ MOŻE UŻYWACIE TEKSTÓW DO KTÓRYCH KTOŚ MA PRAWA
          AUTORSKIE ;)
      • Gość: Morek Re: A oto wykładnia Sądu Najwyższego IP: *.itm.local.pw / *.cim.pw.edu.pl 15.12.05, 08:49
        Wykładnia jest poprawna, ale dotyczy wyłącznie opracowania, a nie
        rozpowszechniania, a to znaczaca roznica. Producent udzielil okreslonych praw w
        zakresie praw autorskich pozwalajac na zmiany, natomiast nie udzielil praw do
        ich rozpowszechniania. Kto wykupil prawo do emisji lub dystrybucji filmu w mysl
        tego moze rozpowszechniac wersje filmu oryg. + napisy, dubbing.

        Zgadzam sie, ze opracowanie jezykowe moze zrobic kazdy, czy jednak moze to
        sprzedawac... tego nie wiem.

        Z powazaniem
        R.Morek
    • Gość: Trutu Re: Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacj IP: *.acn.waw.pl 14.12.05, 17:06
      Gutek Film - więcej nie pójdę na żaden dystrybuowany przez nich film. Mimo, że
      ściągam, to też kupuję. I kupuję więcej filmów, niż Ci co nic nie ściągają. Po
      prostu zanim kupię - wolę wiedzieć co. Nie zawsze zdążę do kina. Gutek źle
      zarządza - słabo zarabia a wyżywa się na nas. Typowy trik niezadowolonego
      potentata. Może niech zmieni rodzaj działalności?
    • blichtr Waglowski zdaje sie nie dokladnie to napisal 14.12.05, 17:14
      Napisał też: "W swoich komentarzach muszę wskazać stan prawa (tak jak potrafię
      najlepiej, a przecież nie mam monopolu na jedynie słuszną wykładnię) i mogę
      wyrazić pogląd na temat tego, w którym kierunku idą jego zmiany. I wyrażam ten
      pogląd - prawo własności intelektualnej stopniowo zabija domenę publiczną"...

      Dlaczego nie ma w powyższym artykule o stopniowym zawłaszczaniu wszystkiego
      przez koncerny?
      • swistak336 Re: Waglowski zdaje sie nie dokladnie to napisal 14.12.05, 21:28
        Waglowski napisał dokładnie (na swojej stronie). Gazeta tak streściła jego poglądy, że wyszło...ot takie coś.
        Jak pisałem ciut wyżej: nie ma szczególnych wątpliwości, że w ramach dozwolonego użytku można tłumaczyć i tworzyć listy dialogowe. Nie ma orzeczenia w tej sprawie, bo ogólnie nie ma orzeczeń tyczących nowoczesnego świata i internetu. A te co są, często są śmieszne :P
      • ols Re: Waglowski zdaje sie nie dokladnie to napisal 15.12.05, 08:42
        > Dlaczego nie ma w powyższym artykule o stopniowym zawłaszczaniu
        > wszystkiego przez koncerny?

        zawłaszczanie domeny publicznej przez koncerny to fakt. ale komercyjne filmy i ich listy dialogowe w znaczącej większości (pomijam archiwalne utwory) NIE NALEŻĄ do domeny publicznej.
        tyle gwoli wyjaśnienia
    • Gość: Adamus Re: Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacj IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 14.12.05, 17:47
      Cyutat z listu :

      "...Gdyby dystrybutor wiedział, że sprzeda nie kilkaset a kilka tysięcy sztuk
      DVD z japońską animacją, obniżyłby ceny z kilkudziesięciu do kilkunastu złotych..."
      W tym momencie szczerze się wzruszyłemmm (chlip), ... :)
      Ciekaw jestem czy dystrybutorzy np. brytyjscy, gdyby chodziło o film w j.
      angielskim, zgodzili by się na tak niskie ceny filmów dvd z językiem ang. i
      polskimi napisami??? Na pewno nie (mam doświadczenia, ze bogate kraje są
      częstszo bardziej liczą się z groszem, niż my Polacy) ! MOim zdaniem jest to
      argument bez pokrycia. Nie dajcie się na niego nabrać. Chory jest cały
      międzynarodowy system a likwidacja polskich serwisów z napisami absolutnie tu
      nic nie zmieni. Dochody dystrybutorów na pewno nie wzrosną.
      Pozdrawiam wszystkich. Adamus.
    • Gość: doktorant UG kiedys legenda dzis kompromitacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 17:48
      Pan szanowny "niezalezny" Gutek ma ochote na wiecej mamony. On doskonale wie
      ze kwestia wiekszej ogladalnosci kina autorskiego lub niszowego kompletnie nie
      ma nic wspolnego z tlumaczeniami Hollywoodzkich filmow na napisach.info. Moim
      zdaniem jest to sposob na autoreklame. Jezeli jednak naprawde ten pan kieruje
      sie szczerymi intencjami i naparwde sadzi ze zablokowanie wortali z
      tlumaczeniami jest panaceum na liczbe sprzedanych plyt DVD z jego firmy to jest
      poprostu niespelna rozumu. Tak czy inaczej facet ktory byl legenda dzis jest
      kompropmitacja. Osobiscie od dzis przestaje chodzic na filmy opatrzone
      etykietka tego nieszczesnego starca.
      • gobi03 nie ma co stawiać na ostrzu noża 16.12.05, 00:11
        facet dał się wmanewrować, bo nie zna Netu i uwierzył w nieistniejące pieniądze.
        Nie uważam, żeby to był jego pomysł na autoreklamę.
        Kilkadziesiąt lat funkcjonowania "drukowanej kultury" spowodowało wyrobienie
        przekonań, które obecnie nie przystają do realiów. Nie można obłożyć podatkiem
        jak ze snu każdego widza/czytelnika, bo on jest w stanie POWIELAĆ dzieło.

        Co powoduje ludźmi, którzy kupują Pana Tadeusza mieszkając o 100 metrów od
        miejskiej biblioteki? Niech pan pomyśli, panie Gutek, o Panu Tadeuszu...
        Dlaczego wciąż chce pan sprzedawać _same_filmy_? A może by popierać "piratów"
        jako sprzymierzeńców w promocji, a sprzedawać _filmy_z_wartością_dodaną_?
    • vitek25 GF obraża swoich własnych widzów..... 14.12.05, 18:33
      w zamyśle Duszyńśkiego i Gutka miała być zapewne darmowa reklama, a wyszła im
      żenada i samobój, hehe...:P
      Gutkowi i Duszyńskiemu przeszkadza, i zawadza im jak belka w oku, że ktoś moze
      poświęcać swój czas, żeby całkowcie zgodnie z prawem i w celu niezarobkowym, ale
      nie pytajac ich o łaskawe pozwolenie, korzystać ze znajomości języków i
      tłumaczyć dialogi do filmów. Dla nich to nie do pojęcia, robić coś nie dla
      KASY!!! Wykorzystują więc niską znajomośc prawa i rozszerzają superpojemne
      idiotyczne pojęcie "piractwa internetowego" do granic absurdu.....

      A może warto sie zastanowić, ilu z tłumaczy Gutka korzystało z napisów z tych
      serwisów? Ilu sobie ułatwiało pracę sięgając do już gotowych wersji?.....

      Widzowie bez GF wytrzymają - ale GF chyba zapomniał, że bez widzów nie istnieje...
    • Gość: andrzej Duszyński jest śmieszny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 18:37
      Kupuję rzadko filmy w sklepie na DVD bo koszt 70zł jest zabójczy. Za to chętnie
      kupuję w gazetach za 10zł. Rozśmiesza mnie Duszyński jak mówi, że to piraci
      windują ceny. To co? Ja mam walczyć o ich rynek? To oni pierwsi powinni
      wyciągnąć rękę i faktycznie wypuścić filmy na DVD za kilkanaście złotych, wtedy
      kupię. Kult zrobił świętną robotę wypuszczając swój krążek za 19,90. To bardzo
      fajna rzecz. Ja zacznę kupować filmy za 70zł i do śmierci nie zobaczę tych
      obniżek. Jelenia niech szukają sobie gdzie indziej i niech wreszcie zaczną robić
      biznes, a nie puszczać brzydkie bąki!

      Pozdrawiam szanownych!
    • kerryman ale oni sa naiwni..... 14.12.05, 18:46
      Czy zamkniecie serwisow z napisami cokolwiek zmieni? Ja mysle ze panu Jakubowi
      Duszyńskiemu zwyczajnie zachcialo sie rozglosu, nic innego. No chyba ze jest az
      taki naiwny, zeby myslec ze nagle bez napisy.info czy napisy.org ludzie
      przestana sciagac filmy z internetu.
      Jesli jest taki odwazny, niech wytoczy proces grupom odpowiedzialnym za p2p.
      Wezmy np DC++. Zazwyczaj share jest super pokatalogowany, filmy razem z
      dopasowanymi napisami. Szczerze mowiac bardzo rzadko uzywam serwisow z napisami
      bo zazwyczaj tlumaczenie jest kijowe. A te z DC++ najczesciej sa ok.
    • Gość: Maciek Re: Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacj IP: *.206.112.136.telsat.wroc.pl 14.12.05, 18:57
      Święte oburzenie, "internet jest wolny", tralalala.
      Wszyscy wiedzą po co istnieją te tłumaczenia. Nie po to przecież, że komuś się
      nie podoba oryginalne.

      To co napiszę jest tłuczone w kółko. Banał, ale powszechnie ignorowany.
      Ściąganie filmów z netu, jeśli twórca nie wyraża na to zgody jest ordynarną
      kradzieżą. Łatwo przychodzi kraść, gdy można to zrobić tak łatwo i praktycznie
      niczym się nie ryzykuje. Gutek postanowił zaatakować w sposób inteligentny
      (pewnie poniesie porażkę, a szkoda). Prędziej ludzie powinni się obrażać za to
      że Gutek tak mizernie ocenia wasze zdolności językowe.

      Owszem zgodzę się, bardzo wiele filmów w Polsce nie można dostać, rozwiązaniem
      jest kupno zagranicą i fajnie byłoby mieć polskie napisy. Ale kurka wodna,
      stawiam wiele, że 90% ściągaczy kradnie amerykański chłam, który można spokojnie
      obejrzeć siedząc razem z kolegami dresiarzami w multipleksie;-)
      Nie chrzań proszę o komunistyczno-dyktatorskich zapędach. Bo to jest piękna
      linia obrony - obrona wartości, wolności itp. Nie ma takiego kraju w którym
      wolno kraść. A może inaczej. W PRL-u właśnie "wolno było". A teraz nie - i dla
      tego ten kraj jest lepszy.

      Na marginesie na tym wolność właśnie polega = nie chcesz - nie kupuj. Gutek może
      dla Ciebie nie istnieć - moja wolność mówi, że mnie to nic nie obchodzi.
        • malecki.maciej Re: Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacj 14.12.05, 20:14
          Gość portalu: bokens napisał(a):

          > to nie jest kradzież tylko krótkotrwałe użycie. Gutek jak PKP, mało pasażerów t
          > rzeba podwyzszyć ceny biletów. Coraz mniej pasażerów znowu trzeba podwyższyć ce
          > nę. I tak w kółko.
          jazda na gapę to krótkotrwałe użycie
          kradzież samochodu to krótkotwałe użycie
          i tak w kółko
          idąc dalej w analogię - film oglądasz raz i tyle. To tak jakbyś sobie użyczył
          czyjegoś auta i jeździł nim 10 lat po czym oddał na złom, "bo się zamortyzowało".

          Nie rozumiem porównania z PKP. Ja akurat chodzę do kina i ceny biletów na filmy
          dystrybuowane przez GF są chyba najniższe ze wszystkich. Poza tym GF nie ma
          zamiaru podnosić cen, oni chcą walczyć z piractwem utrudniając nieco złodziejom
          życie (bo całkowicie nie da się tego wyeliminować).
          • Gość: dc99 Re: Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 21:23
            > Ja akurat chodzę do kina i ceny biletów na filmy dystrybuowane przez GF są
            > chyba najniższe ze wszystkich. Poza tym GF nie ma zamiaru podnosić cen, oni
            > chcą walczyć z piractwem utrudniając nieco złodziejom życie (bo całkowicie nie
            > da się tego wyeliminować).


            I czekasz jak d... wołowa bo nieudacznicy dystrybutorzy nie potrafią udostępnić
            w Polsce filmu wcześniej niż miesiąc po premierze? I w czasie gdy Twoi kumple na
            necie zażarcie dyskutują o filmie Ty piszesz "Ja być Podludź z Polskah, ja
            zobaczyć filma jak wy już o nim zapomnieć"? I zanim jakiś Gutek raczy wypuścić
            film Ty już z dyskusji netowych znasz na pamięć jego treść łącznie z usuniętymi
            scenami i pomyłkami scenografa?

            Polska premiera filmu z opóźnieniem większym niż 12 godzin (różnica czasu)
            oznacza (de iure nie, de facto tak) dobrowolne zrzeczenie się przez producenta
            praw autorskich - jak nie szanuje swoich klientów to klienci postarają się o
            alternatywne kanały dystrybucji, bez łaski. Na przyszłość niech dwa razy pomyśli
            zanim udzieli licencji byle burakom.

            Najlepszą bronią przeciwko piractwu jest zadowolenie legalnych nabywców. Ale to
            jest już zbyt trudne dla nieudaczników którym wiecznie nic się nie opłaca. Za
            komuny pewnie Gutki zajmowały się dystrybucją sznurka do snopowiązałek - jego
            też wiecznie brakowało.
      • create jesli nie wiesz nie wypowiadaj sie 14.12.05, 23:22
        sciaganie przez programy p2p nie jest przestepstwem ani wykroczeniem w swietle
        prawa autorskiego, natomiast udostepnianie zasobow chronionyh prawami autorskimi
        osobom nie pozostajacym w kregu powiedzmy przyjaciol i znajomych jest i owszem
        przestepstwem

        Tyle ze moim zdaniem ludzie korzystajacy z p2p tworza grupe przyjaciol
        dzialajacych dla wspolnego dobra i dla wspolnych celow :). Nowa interpretacja na
        nowe czasy.
    • Gość: dc99 Gucio, popatrz w lustro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 18:57
      > Po pierwsze dlaczego w Polsce nigdy nie ukazały się na DVD kolekcje filmów
      > Godarda, Rohmera, anime, kino azjatyckie, kino afrykańskie i co tylko jeszcze
      > przyjdzie Wam do głowy? Wszystko to, co OD LAT spokojnie można dostać we
      > Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemczech.

      No właśnie Gucio, czekamy na odpowiedź. Tylko nie mów że od lat są w Polsce
      powszechnie dostępne łącza nadające się do ściągania filmów.

      > Dzieje się tak nie dlatego, że żadnego z dystrybutorów nie interesuje wydanie
      > kolekcji filmów np. Orsona Wellesa czy Aleksandra Sokurowa, a to dlatego że
      > nikomu się to nie opłaca. Przecież każdy zainteresowany już te filmy ma w
      > swojej kolekcji - i to z napisami polskimi. Ściągnięte z sieci.

      A co opłacalność dystrybutora obchodzi klientów? Zresztą gdy nie było sieci
      dystrybutorom tak samo nic się "nie opłacało".

      > Otóż nie. Dzieje się tak dlatego, gdyż każdy film można ściągnąć z sieci -
      > jeszcze przed kinową premierą - z polskimi napisami. Dlatego do kinowych
      > premier najczęsciej nie dochodzi, bo po co? I dla kogo?

      Bardzo prosty środek zaradczy - robić premiery równo ze światowymi a nie rok
      później. Tak trudno na to wpaść?

      > Gdyby dystrybutor wiedział, że sprzeda nie kilkaset a kilka tysięcy sztuk DVD
      > z japońską animacją, obniżyłby ceny z kilkudziesięciu do kilkunastu złotych.

      Zatrudnij se wróżkę, będziesz wiedzieć ile sprzedasz. Albo zażądaj skupu
      interwencyjnego i kontyngentów importowych jak na buraki. Pomyliły Ci się Gutek
      ustroje - gwarantowany zbyt to był w komunie, a w kapitaliźmie to sprzedawca
      decyduje o cenie ale za to ponosi konsekwencje tej decyzji. Łącznie z tą że jak
      przeszarżuje to nic nie sprzeda.

      > Dystrybutorzy są imperialistami, którzy chcą nas ograbić i żądają wielkich
      > pieniędzy za nędzne wydania ze skromnymi dodatkami filmów na DVD!

      O tym że jak coś ma 2 przeboje to każdy jest wydawany na osobnym cd poza tym
      wypełnionym śmieciem to już się zapomniało? O tym że rozszerzone wersje filmów
      na dvd nie zawierają dodatków z wersji standardowej (żeby trzeba było kupić
      dwie) również?

      > Otóż dystrybutorzy nie mają częstokroć środków na zakup dodatków i pokrycie
      > kosztów zakupu materiałów najwyższej jakości, tak by jakość była perfekcyjna.
      > Z powodu sieci.

      W 1988 roku firma Elwro nie miała środków na pokrycie kosztów produkcji
      nowoczesnych (wówczas) komputerów więc usiłowała wylobbować sobie ... zakaz
      sprowadzania do Polski pecetów! Po to żeby mogło sprzedawać swój przestarzały
      (oparty na konstrukcji z 1979 r.) Elwro-800. Znowu ci się Gutek pomyliły
      ustroje, jak nie masz środków na zakup materiałów najwyższej jakości to jest to
      wyłącznie Twój problem - na tym polega konkurencja.

      > Jednak sytuacja musi zostać uporządkowana.

      Dokładnie tak samo argumentowało Elwro. Oni też chcieli "uporządkować rynek".
      Zawsze wydawało mi się że uporządkowanego rynku chcą komuchy, a kapitaliści chcą
      rynku wolnego. A tu niespodzianka.

      > Polska jako kraj trzeciego świata (jeśli chodzi o dostęp do kultury), gdzie
      > nie ukazała się nigdy klasyka kina na DVD.

      No właśnie - dlaczego dotychczas się nie ukazała? Wtedy gdy nie było sieci również?

      > Pieniądze ze sprzedaży biletów do kin i DVD wracają do producenta w postaci
      > sprzedaży kolejnych licencji i podziału wpływów ze sprzedaży i pozwalają
      > pokryć budżety kolejnych projektów.

      Ile wynosi zysk producenta w cenie dvdka? 5% czy może aż 10%? A ile wynosi zysk
      dystrybutora?

      > Wiem, że Polska jest krajem w którym bardzo trudno cokolwiek zmienić,
      > najtrudniej chyba jednak naszą mentalność.

      Jesteś tego koronnym przykładem.

      > Chcę jedynie byście mieli świadomość, że w innym, lepszym świecie,

      Lepszym dla kogo? W innym lepszym świecie bez samochodów tysiące ludzi znalazło
      by pracę jako woźnice i tragarze.

      > W tym lepszym świecie, w którym nie można byłoby w 3 sekundy znaleźć polskich
      > napisów do każdego filmu, po trzech latach bardzo wielu ludzi przekonałoby
      > się, że wydawanie na DVD Godarda, mangi, Tarkowskiego, Sokurowa i setek innych
      > pozycji ma sens.

      Nie tylko 3 ale całe 16 lat jakoś nie przekonało "wielu ludzi" że szacunek dla
      klientów ma sens. Jak nie było sieci to na VHSie też wydawaliście coś z
      jaśniepańską łaskawością po 5 latach od premiery. Albo wcale.

      > Ceny DVD byłyby niskie, bo spore grono odbiorów pokrywałoby koszty zakupu
      > licencji, produkcji itd.

      Żadne grono odbiorców nie jest w stanie nasycić zachłanności dystrybutorów -
      dalej Gutek przypomnij nam strukturę ceny dvdka, czyli kto ile na nim zarabia.

    • Gość: michmaj Re: Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacj IP: *.icpnet.pl 14.12.05, 19:02
      W życiu już nie pójdę na jakikolwiek film z dystrybucji Gutek Filmu, a do kina chodziłęm dużo. Mam nadzieję że inni też tak zareagują

      "Komentujący sytuację prawną wortali z napisami Piotr Waglowski z serwisu prawniczego vagla.pl podkreśla, że publikacja w internecie amatorskich list dialogowych jest przekroczeniem dozwolonego użytku osobistego filmów. Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

      Ale czy są orzeczenia potwierdzające nielegalność? Co nie zabronione jest dozwolone chyba.
    • Gość: Q Re: Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacj IP: *.kon.tvknet.pl / 82.160.85.* 14.12.05, 19:03
      Przecież ten list faceta z GF to żałosna sprawa... Piractwo ?! Twórcami
      piractwa są pazerni dystrybutorzy windujący niemiłosiernie ceny ! Popatrzcie,
      nie brak na rynku firm sprzedających np. gry po 20-30 PLN, podobnie z płytami z
      muzyką. Ponadto firmy maja byc w Polsce zaraz po premierze, a nie pół roku czy
      rok później, wtedy faktycznie szuka się i w sieci... Przecież ściąganie filmów
      nie jest darmowe, trzeba mieć łącze, prąd też swoje kosztuje, jakość nigdy nie
      bedzie rewelacyjna... A tak, gdyby GF dystrybuował ambitne kino po 20-30 PLN
      bez żadnych gadżetów, tylko płyta z pudełkiem, przy niskiej marży, to wyszedłby
      na swoje ilością sprzedanych płyt... Walka z stronami z napisami to takie durne
      chciejstwo... Jest cała masa filmów niedostepnych normalnymi kanałami, w Polsce
      oczywiście, i co wówczas ? Czasem kupuję zagranicą, taniej niż w Polsce, ale
      poluję na wersje francuską czy angielską... A co w sytuacji, kiedy okazyjnie
      kupię w Berlinie, ale tylko z niemieckim podkładem ? Jestem piratem wówczas,
      ściągając z netu polskie napisy ? Reasumując, Gutek, nie pitol, ino zaproponuj
      coś konstruktywnego, a jak nie umiesz, to zmień branżę. Takie czasy, że klienta
      trzeba szukać i zachęcać... póki co, to nas zrażasz... i to mocno...
    • Gość: Tomek Pranie mózgu - bezczelne IP: *.chello.pl 14.12.05, 19:10
      Cytat z artykułu: "Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia
      polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na
      własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

      To dopiero! Nie istnieją orzeczenia potwierdzające legalność, więc możemy
      postraszyć ludzi. To chyba najbardziej bezczelna wypowiedź jaką słyszałem.
      Owszem jest idiotyczna jak się ją dwa razy przeczyta, ale odzwierciedla zapędy
      wydawców - przejąć kontrolę nad użytkownikami; zjeść ciasteczko i mieć
      ciasteczko - to jest ich marzenie.

      A ten list Duszyńskiego - to żenada totalna. Autor ma jakiś dół psychiczny czy
      co? Według niego to klienci są przyczyną jego kiepskich interesów - teoria na
      miarę nobla z marketingu. Momentami to sam przechodzi siebie, jak wzdycha, że
      nie opłaca się sprzedawać filmów, bo... każdy je już ma. No to rzeczywiście
      nowatorska myśl przedsiębiorcza - "gdyby nikt nie miał, to bym wtedy sobie
      zarobił!" LOL i tyle.
      • Gość: minimum1 Re: Pranie mózgu - bezczelne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:34
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > Cytat z artykułu: "Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia
        > polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na
        > własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

        rzeczywiście,wyjątkowo bezczelne
        na własny,domowy użytek to ja sobie mogę przetłumaczyć wszystko
        nie tylko napisy do filmu,ale nawet "Sein und Zeit" Heideggera

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka