Dodaj do ulubionych

Serwisom z napisami do filmów grozi likwidacja

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 16:53
Niech dyskutują z wiatrakami. Dla mnie i szerokiego grona moich znajomych GutekFilm od piatku nie istnieje. Nie kupuje już nic od nich, a szkoda bo filmy wydaja przednię i mam 9 ich tytułow. Ale jeszcze bardziej nie cierpię komunistyczno-dyktatorskich zapędów.
Edytor zaawansowany
  • Gość: przeklejacz IP: *.nask.waw.pl / *.nask.waw.pl 14.12.05, 17:03
    Pozwalam sobie przekleić post swistaka336 (chyba nie oskarzy mnie o kradzież
    praw autorskich ;)

    "Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna (fragment: pytanie i teza orzeczenia)
    z dnia 23 stycznia 2003 r. II CKN 1399/2000
    OSP 2004/3 poz. 36
    Biuletyn Sądu Najwyższego 2003/7 str. 11
    OSNC 2004/4 poz. 62

    "Czy rozpowszechnianie samej listy dialogowej jest również przestępstwem?
    Kaczmarek i Urbański uważają, że stanowisko w tej sprawie powinien zająć sąd."

    Ktos powinien panom z Gutek Film powiedziec, ze sąd juz w tej sprawie
    stanowisko zajął. I to nie byle jaki, bo Najwyzszy:

    Wątpliwości co do tego, czy dokonanie tłumaczenia warstwy słownej utworu
    audiowizualnego jest jego opracowaniem i czy wobec tego wymagana jest zgoda
    twórcy scenariusza na wykonywanie autorskich praw zależnych do takiego utworu,
    pojawiały się na gruncie nie obowiązującej już ustawy z 10 lipca 1952 r. o
    prawie autorskim (Dz. U. 1952 r. Nr 34 poz. 234 ze zm.), która kwestii tej nie
    regulowała wyraźnie, a w szczególności nie zawierała odpowiednika art. 71
    ustawy obowiązującej obecnie. Jednak i wówczas już przyjmowano, że łączne
    zezwolenie producenta i twórców filmu na opracowanie utworu potrzebne było
    tylko wtedy, gdy chodziło o przekształcenie filmu prowadzące do powstania
    nowego dzieła. Producent zachowywał natomiast wyłączne prawo udzielania
    zezwoleń na dokonywanie w filmie takich zmian, które są konieczne do normalnej
    eksploatacji filmu, a które nie zmieniają w sposób zasadniczy jego istoty.
    Wskazywano, że producent mógł np. zezwolić na dubbing, na pewną przeróbkę filmu
    dla celów telewizji, na nieistotne zmiany (np. pewne skróty) podyktowane
    gustami publiczności itp. Takie uprawnienia producenta wynikały bowiem z
    przysługującego mu prawa autorskiego do zwykłej eksploatacji filmu (por.
    uzasadnienie uchwały siedmiu sędziów SN z 19 lutego 1968 r. o mocy zasady
    prawnej, III CZP 40/67 OSNCP 1969/4 poz. 59). Dubbing ma na celu umożliwienie
    przyswojenia utworu publiczności nie znającej języka oryginału, a więc zakłada
    przetłumaczenie wersji słownej. Obecnie obowiązująca ustawa w art. 71 nie
    pozostawia już wątpliwości odnośnie do tego, że dokonanie tłumaczenia warstwy
    słownej utworu audiowizualnego nie stanowi jego opracowania jako całości. Taki
    pogląd przyjmowany też jest powszechnie w doktrynie.

    _______________________________________________________________________________

    REASUMUJĄC: PAN GUTEK W OCZYWISTY SPOSÓB SIĘ MYLI.
    Gdyby przeczytał, jak wyłożył sprawę Sąd Najwyższy, to zaoszczędziłby sobie
    trudu.
    Z drugiej strony: czy ktoś usłyszałby o tym panu, gdyby swego sprzecznego z
    prawem żądania nie zaczął rozpowszechniać??

    Ot: czysta reklama...a jeśli Gutek sądzi, że ma rację: droga do sądu wolna -
    każdy przecież może utopić z własnej woli swe
    pieniądze w błocie ;)

    "
  • Gość: misia IP: 195.117.230.* 14.12.05, 17:07
    Dlaczego niekomercyjna wymiana dobrami kultury ma byc nielegegalna? Jezeli ktos
    zarabia pieniadze to ma psi obowiazek podzielic sie z autorami. Ale
    niekomercyjna, kolezenska wymiana powinna byc po prostu legalna. Moze ktos
    zorganizuje jakis protest/petycje?
  • swistak336 14.12.05, 21:22
    Gość portalu: misia napisał(a):

    > Dlaczego niekomercyjna wymiana dobrami kultury ma byc nielegegalna? Jezeli ktos
    > zarabia pieniadze to ma psi obowiazek podzielic sie z autorami. Ale
    > niekomercyjna, kolezenska wymiana powinna byc po prostu legalna. Moze ktos
    > zorganizuje jakis protest/petycje?

    Uważam ten pomysł za dobry i szlachetny (aczkolwiek posiadający minimalne szanse powodzenia). Być może w ciągu kilku dni przygotuję (od strony techniczno -legislacyjnej) stosowny projekt ustawy i wkleję go na forum. Niestety, nie mam narazie fizycznej możliwości jego pilotowania. Do tego potrzeba wsparcia co najmniej dużego portalu i fizycznego udziału luzi ze stowarzyszeń promujących wolnośc internetu, a ja osobiście jestem jedynie prawnikiem-moderatorem niewielkiego forum.

    Jest łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Aby przeprowadzić obywatelską inincjatywę ustawodawczą potrzeba 100 tys. podpisów.
  • Gość: . IP: *.jjs.pl 14.12.05, 22:18
    prawa autorskie w dzisiejszym wydaniu są antyspołeczne
    służą legalnym złodziejom
    prawo powinno wprowadzić termin złodziejstwa jeśli stosuje się ponad naturalne marże
    ustawa antylichwiarsja jest przejwem że ten problem został dostrzeżony
  • pan_pndzelek 14.12.05, 22:32
    Nie kupować nic od Gutka, to jedyna nauczka. I nie chodzić do nich do kina.
    Chadzałem tam i kupowałem filmy tego dystrybutora, ale jeśli ktoś usiłuje tu
    zrobić ameryczkę z jej paranoicznymi procesami sądowymi to ani mojej zgody ani
    moich pieniędzy NIE DOSTANIE...

    Pamiętajmy, że możemy każdego idiotę wykończyć nie kupując jego usług i
    towarów...
    --
    _________________________________________________________________
    Les agoriennes sur la lanterne! (Agorówy na latarnie!) L. Dorn 2005
    >>>---
  • swistak336 14.12.05, 23:23
    www.ilk.lublin.pl/konf/szymona.htm

    Jeden z artykułów wykozystany przeze mnie w obronionej już jakiś czas temu pracy magiterskiej dotyczącej karnych aspektów Prawa Prasowego i wolności słowa - rozdział o internecie.
    (Zastosowałem je zgodnie z zasadami cytowania poglądów innych osób - z szacunku do autora, a nie dlatego, że prawo mi nakazało ;))


    Zawarto tam zdroworozsądkowe podejście do prawa autorskiego jako umowy: ja mam wiedzę (utwór) - ty chcesz go kupić. Nowe prawo autorskie byłoby więc stosunkiem zobowiązaniowym, obowiązującym między stronami.
    To stanowiłoby rewolucję w stosunku do stanu obecnego, w którym wymyśla się sztuczną konstrukcje prawa rzeczowego... na słowach (prawo na rzeczy niematerialnej). Na zdrowy rozsądek można zauważyć, że wypowiedziane słowo różni się od rzeczy tym, że po wypowiedzeniu dociera do wszystkich słuchających wokoło. Z rzeczą odwrotnie: jak wyrzeźbimy sobie z drewna jedną fujarkę, to mimo że wielu zebrało się wokół nas, tylko jeden na tej fujarce w danej chwili zagra.

    A jak zagra...to wszyscy usłyszą - dlatego muzyka nie pasuje do rozumienia rzeczy.

  • Gość: rexo IP: *.mofnet.gov.pl 15.12.05, 12:01
    NIE !!! To Ty naruszyłeś moje prawo autorskie ja to od wczoraj stosuję ;)
  • swistak336 15.12.05, 12:42
    buahahaha! Oboje naruszyliście moje prawa autorskie, bo umieściłem ten link w magisterce w kwietniu :P

    Hahahaha!

    _______________________________________________________________________________
    Fajnie pożartować, ale widać jaki koszmar groziłby nam, gdyby takie podejście do prawa autorskiego zwyciężyło. A do tego tylko dwa kroki: znieść dozwolony użytek osobisty i włączyć "rozwiązania intelektualne" do prawa patentowego. I wtedy nie będzie można rozmawiać o ideach i pomysłach innych ludzi bez ich zgody.

    ps. i teraz zupełnie poważnie: link stanowi przedmiot ochrony prawnoautorskiej - się z tym chyba zgadzamy, bo może mieć charakter inywidualnego utworu np. kocham,moherowe,berety.pl Ale jeśli link miałby podlegać ochronie prawnoautorskiej, to nie można byłoby ....wpisać go do przeglądarki bez zgody autora; Niezłe, co ;)
  • kayakto 23.12.05, 05:02
    po prostu internet daje takie mozliwosci ze musi sie wiele zmienic - glownie
    podejscie ludzi... na bardziej googlowe, a co to znaczy? trzeba szukac innych
    zrodel finansowania niz dotychczas. na przyklad filmy... skoro kazdy moze je i
    tak za darmo sciagnac na dysk i puscic na ekranie I NIC SIE Z TYM NIE DA
    ZROBIC.. to trzeba zmienic spsob zarabiania na filmach - rozdawac je bezplatnie
    a na przyklad umieszczac w nich reklamy...

    --- zdrowa warszawa ---
    szukasz dobrego lekarza?
    rembertów?
  • Gość: nowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.06, 22:02
    www.nowo.pl
  • Gość: Glutek FILM IP: *.hsd1.il.comcast.net 15.12.05, 02:50
    popieram cie
    i tekze namawiam do bojkotu
    filmow od glutka
    do tego mamy prawo ,wiec rozglosmy
    sytuacje i niech mu spadnie sprzedaz
    kupujmy w supermarketach a nie od Glutka
  • andrzejzb 15.12.05, 01:03
    swistak336 napisał:
    > Jest łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Aby przeprowadzić obywatelską inincjaty
    > wę ustawodawczą potrzeba 100 tys. podpisów.

    A tu by się akurat znalazło jak sądzę - trudnij byłoby znaleźć tych, co by te
    podpisy chcieli zbierać :D

    Ale to nie przejdzie - w ten sposób usankcjonowanoby prawnie całą sieć P2P.
    Lobby producentów to uniemożliwi - maja sporo kasy na łapówki...
    --
    PiS - powodzenia chłopaki. Dacie radę!
  • Gość: mathy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 23:11
    co to znaczy "nielegegalna" ???


    ;-)))
  • Gość: ainipo IP: *.nat.student.pw.edu.pl 18.12.05, 18:51
    > Dlaczego niekomercyjna wymiana dobrami kultury ma byc nielegegalna? Jezeli ktos
    > zarabia pieniadze to ma psi obowiazek podzielic sie z autorami. Ale
    > niekomercyjna, kolezenska wymiana powinna byc po prostu legalna.

    Ależ wymiana dobrami kultury jest legalna. Możesz pożyczyć książkę koledze.
    Możesz pożyczyć koledze film dvd. Możesz pożyczyć koledze płytę z muzyką. O co
    Ci chodzi?
    A, już wiem, o to, że prawo jest takie wredne, że nie pozwala kopiować tych
    wszystkich rzeczy na potęgę, bo chce zrobić ludziom na złość, co nie?

    Czy jesteś w stanie zrozumieć, (ja wiem, że to nie jest łatwe) fakt, że gdyby po
    premierze jakiegoś dobra kulturalnego np. filmu - pierwszy jego nabywca zechciał
    się niekomercyjnie, z najszczerszymi chęciami podzielić z bliźnimi
    udostępniając go w Internecie, to po kliku takich "wymianach" PRODUCENCI
    PRZESTALIBY PRODUKOWAĆ TE DOBRA KULTURALNE, BO MUSIELIBY DO NICH DOKŁADAĆ?!?!?!!
    Nie byłoby filmów, nie byłoby muzyki. Po prostu. Nikt by tego nie robił.
    Rozumiesz to, czy powtórzyć jeszcze raz?
  • swistak336 14.12.05, 21:14
    Dzięki za przeklejenie mojego postu ;) Absolutnie nie występuję z roszczeniami o prawa autorskie do niego. Przeciwnie, życzę sobie, by był jak najszerzej rozpowszechniany w celu osłabiania nadmiernej ochrony autorskoprawnej.

    Przypominam o tym, co pisałem i innych postach: Ten wyrok SN mówi, czym lista dialogowa NIE JEST i z jakiego powodu nie można powołać się na konkretną konstrukcję autorskoprawną. Wyrok nie mówi jednak, czym lista dialogowa JEST - nie ma dotąd żadnego orzeczenia to mówiącego.

    Gazeta niedokładnie zrozumiała i zacytowała Waglowskiego.
    "Komentujący sytuację prawną wortali z napisami Piotr Waglowski z serwisu prawniczego vagla.pl podkreśla, że publikacja w internecie amatorskich list dialogowych jest przekroczeniem dozwolonego użytku osobistego filmów. Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

    Waglowski jest znanym zwolennikiem wolności internetu i dozwolonego użytku. W komentarzach na swej stronie "VaGla.pl" przeczytacie, co naprawdę o tym myśli. W rzeczy samej nie ma ŻADNEJ wątpliwości co do tego, że tworzenie list dialogowych w ramach dozwolonego użytku jest L E G A L N E. Nie ma orzeczenia tego potwierdzającego, bo nie ma jak dotąd orzeczeń mówiących, czym jest lista dialogowa. Ich legalność wynika jednak wprost z prawa do dokonywania tłumaczeń w ramach dozwolonego użytku.

    ________________________________________________________________________________

    Dam rady - oczywiste - ale być może pomocne dla polskich stron z napisami:
    1. Umieścić je na serwerach Burkiny Faso, Tajlandii, Rosji itp.
    2. Nie dać się zastraszać. Stron w żadnym razie nie zamykać po jakimś "gutkokształtnym" liście z roszczeniami. Wykazać dobrą wolę polubownego rozwiązania sporu, ale nie polegającą na zamknięciu serwisu, lecz ugodzie z konkretnym podmiotem. Odpisać: wzw. z wysuniętymi roszczeniami, aby przestrzegać prawa (ble ...ble , ble) prosimy o nadesłanie KONKRETNEJ LISTY TYTUŁÓW do których dany protestujący ma prawa autorskie (nie może on pozwać o filmy, w stosunku do których nie ma takich praw, bowiem pozew zostałby oddalony z braku legitymacji procesowej). Gutek nie może żądać zakazu tłumaczenia wszelkich filmów - może pozywać tylko w stosunku do tych, do których sam ma prawa.
    Proces także dla powoda jest uciążliwy i kosztowny oraz psuje reputację. W szczególności powoda czekają wyjazdy do miasta, gdzie mieszka pozwany.
    3. Na stronie z napisami umieścić adnotację, że list dialogowych nie wolno kopiować, bowiem są objęte ochroną autorskoprawną tłumacza (taaaaa a piwo jest bezalkoholowe:P) -> Sprawi to ewentualnemu powodowi pewne utrudnienie w przeprowadzeniu dowodu na "rozpowszechnianie" list dialogowych. Ta metoda nie jest stuprocentowo pewna.
    4. Zwalczać pozycję Gutka z Googlach: zarejestrować domeny gutkopodobne, apelować o usuwanie odnośników do Gutka z zaprzyjaźnionych serwerów.
    5. Zrobić bojkot Gutka. Nie kupować jego filmów. Gutek nie rozumie, że jego widzowie to internauci. Wyrabiając sobie złą opinię traci widownię i nie wychowuje przyszłych odbiorców swoich produktów.
  • Gość: Gość IP: *.pl 14.12.05, 22:01
    zgadzam się - troche przypomina mi to sprawę SCO vs IBM o domniemaną kradzież
    kodu UNIX-a i zaimplementowanie jej w Linuxie. SCO nie wyszlo to na zdrowie...
  • swistak336 14.12.05, 22:26
    Kiedy Jezus Chrystus rozmnożył chleb i ryby piekarze nie protestowali, że naruszył ich interesy majątkowe, a rybacy wiwatowali na Jego cześc i poszli za Nim. Obecnie cudownie rozmnażane są dobra kultury, które docierają w ten sposób "pod strzechy". Ich autorzy jednak protestują. Nie chcą, by ich dzieła były dostępne.
  • Gość: ToKu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.05, 08:31
    Skończył na krzyżu, na żądanie tłumu, w którym, co wynika ze struktury
    ówczesnego społeczeństwa, dominowali właśnie producenci tych dóbr.

    A jak szedł na katorgę, to legioniści siłą musieli z tego tłumu wyciagać
    takiego, co by mu pomógł nieśc krzyż.
  • swistak336 15.12.05, 13:04
    Ale to nie piekarze krzyżowali Jezusa tylko Sanchedryn i Piłat (~~Sejm i Prezydent). U nas też to Sejm uchwalił prawo autorskie.

    Lecz sam finał był radosny: ZMARTWYCHWASTAŁ DNIA TRZECIEGO!
  • Gość: iron IP: *.net.autocom.pl 15.12.05, 00:09
    Nie kupujcie zadnych tytulow, ktore Gutek rozprzestrzenia... to im da bardziej
    w d... i beda wiedzec, ze na drugi raz musza sie 2 razy zastanowic zanim cos
    powiedza
  • Gość: czytaj IP: *.acn.waw.pl 15.12.05, 08:27
    Przecież ta wykładnia nie ma nic wspólnego z sytuacją portali
    rozpowszechniających napisy.
    Ja wiem, że trudno jest przeczytać ze zrozumieniem tekst składający z
    kilkunastu zdań niejednokrotnie złożonych, ale jednak zachęcam do wysiłku...

    "Producent zachowywał natomiast wyłączne prawo udzielania zezwoleń na
    dokonywanie w filmie takich zmian, które są konieczne do normalnej eksploatacji
    filmu, a które nie zmieniają w sposób zasadniczy jego istoty."

    PRODUCENT zachował prawo do udzielania zezwoleń. Czy ktoś z autorów
    tłumaczeń/zarządzający portalem ma takie zezwolenie?

    ========================================================

    powyższa uwaga moja nie oznacza wcale że jestem za likwidacją portali

  • Gość: ała IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.05, 08:32
    Niestety...słowo "portal" w wyrokach Sądu Najwyższego chyba nigdy jeszcze nie padło (może i dobrze)
  • Gość: Spider IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.05, 11:08
    Ale zezwoleń na co? Przecież nikt nie dokonuje zmiany w filmach ;) Gdzie na
    stronach napisów są filmy? To zwykłe pliki binarne ( w szczególności tekstowe),
    które zawierają jakieś dialogi. W szczególnych przypadkach (przy świetnym
    tłumaczeniu) pokrywają się one z ewentualnym tłumaczeniem (jeżeli ktoś by go
    dokonał) obcojęzycznych dialogów filmu. Ale to dalej są pliki tekstowe nie
    filmy. I znów w szczególnym przypadku można je zsynchronizować z filmem i
    odtwarzać jednocześnie. Ale czy na pewno jest to łamanie prawa (używanie pliku
    tekstowego, nie divix-a ;) )? Czy jeżeli kilka osób nagra swoją rozmowę, która
    (znowu) w szczególności będzie zbieżna z dialogami z jakiegoś filmu i osoby te
    umieszczą swój dialog (powiedzmy w postaci pliku mp3) w sieci - to czy jest to
    łamanie praw autorskich? I jeżeli ktoś spisze tą rozmowę (w postaci pliku
    tekstowego) i umieści w sieci łamie prawo?
    Są jakieś określone frazy, których nie wolno używać? Na świecie powstało już
    dość sporo filmów, idąc tym tokiem rozumowania należałoby prześledzić wszystkie
    filmy we wszystkich językach. BYĆ MOŻE UŻYWACIE TEKSTÓW DO KTÓRYCH KTOŚ MA PRAWA
    AUTORSKIE ;)
  • Gość: Morek IP: *.itm.local.pw / *.cim.pw.edu.pl 15.12.05, 08:49
    Wykładnia jest poprawna, ale dotyczy wyłącznie opracowania, a nie
    rozpowszechniania, a to znaczaca roznica. Producent udzielil okreslonych praw w
    zakresie praw autorskich pozwalajac na zmiany, natomiast nie udzielil praw do
    ich rozpowszechniania. Kto wykupil prawo do emisji lub dystrybucji filmu w mysl
    tego moze rozpowszechniac wersje filmu oryg. + napisy, dubbing.

    Zgadzam sie, ze opracowanie jezykowe moze zrobic kazdy, czy jednak moze to
    sprzedawac... tego nie wiem.

    Z powazaniem
    R.Morek
  • Gość: misia IP: 195.117.230.* 14.12.05, 17:06
    Dlaczego niekomercyjna wymiana dobrami kultury ma byc nielegegalna? Jezeli ktos
    zarabia pieniadze to ma psi obowiazek podzielic sie z autorami. Ale
    niekomercyjna, kolezenska wymiana powinna byc po prostu legalna. Moze ktos
    zorganizuje jakis protest/petycje?
  • Gość: Trutu IP: *.acn.waw.pl 14.12.05, 17:06
    Gutek Film - więcej nie pójdę na żaden dystrybuowany przez nich film. Mimo, że
    ściągam, to też kupuję. I kupuję więcej filmów, niż Ci co nic nie ściągają. Po
    prostu zanim kupię - wolę wiedzieć co. Nie zawsze zdążę do kina. Gutek źle
    zarządza - słabo zarabia a wyżywa się na nas. Typowy trik niezadowolonego
    potentata. Może niech zmieni rodzaj działalności?
  • blichtr 14.12.05, 17:14
    Napisał też: "W swoich komentarzach muszę wskazać stan prawa (tak jak potrafię
    najlepiej, a przecież nie mam monopolu na jedynie słuszną wykładnię) i mogę
    wyrazić pogląd na temat tego, w którym kierunku idą jego zmiany. I wyrażam ten
    pogląd - prawo własności intelektualnej stopniowo zabija domenę publiczną"...

    Dlaczego nie ma w powyższym artykule o stopniowym zawłaszczaniu wszystkiego
    przez koncerny?
  • swistak336 14.12.05, 21:28
    Waglowski napisał dokładnie (na swojej stronie). Gazeta tak streściła jego poglądy, że wyszło...ot takie coś.
    Jak pisałem ciut wyżej: nie ma szczególnych wątpliwości, że w ramach dozwolonego użytku można tłumaczyć i tworzyć listy dialogowe. Nie ma orzeczenia w tej sprawie, bo ogólnie nie ma orzeczeń tyczących nowoczesnego świata i internetu. A te co są, często są śmieszne :P
  • ols 15.12.05, 08:42
    > Dlaczego nie ma w powyższym artykule o stopniowym zawłaszczaniu
    > wszystkiego przez koncerny?

    zawłaszczanie domeny publicznej przez koncerny to fakt. ale komercyjne filmy i ich listy dialogowe w znaczącej większości (pomijam archiwalne utwory) NIE NALEŻĄ do domeny publicznej.
    tyle gwoli wyjaśnienia
  • Gość: kopeć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 17:16
    się zdaję ,że będą sr.. w gacie przed mafią na straganach .
  • Gość: ciekawski IP: *.sympatico.ca 14.12.05, 17:23
    hehe, zaras wejde na wortal i zarty sie skoncza.
  • Gość: ts IP: 209.16.204.* 14.12.05, 17:40
    sam sie zastanawialem...
  • Gość: :) IP: *.kalisz.mm.pl 14.12.05, 17:26
    powstaną nowe :) walka z wiatrakami :)
  • Gość: r. IP: *.rezist.com 14.12.05, 17:27
  • Gość: Menu IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 14.12.05, 17:38
    Co ten Gutek sobie wyobraża - palant jeden. Internet jest wolny ! nie może on
    go sobie od tak ograniczać - kim jest ten palant - z takim dziwacznym
    nazwiskiem, że może decydować o treści stron internetowych ?
  • Gość: noise IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 17:51
    Dokładnie; zgadzam się z przedmówcą. Niech se Imperator Gutek zmieni nazwisko na poważniejsze zanim zacznie wcielać w życie swoje pomysły. <lol>^(n+1) hahahhaha
  • Gość: Adamus IP: *.szpitaljp2.krakow.pl 14.12.05, 17:47
    Cyutat z listu :

    "...Gdyby dystrybutor wiedział, że sprzeda nie kilkaset a kilka tysięcy sztuk
    DVD z japońską animacją, obniżyłby ceny z kilkudziesięciu do kilkunastu złotych..."
    W tym momencie szczerze się wzruszyłemmm (chlip), ... :)
    Ciekaw jestem czy dystrybutorzy np. brytyjscy, gdyby chodziło o film w j.
    angielskim, zgodzili by się na tak niskie ceny filmów dvd z językiem ang. i
    polskimi napisami??? Na pewno nie (mam doświadczenia, ze bogate kraje są
    częstszo bardziej liczą się z groszem, niż my Polacy) ! MOim zdaniem jest to
    argument bez pokrycia. Nie dajcie się na niego nabrać. Chory jest cały
    międzynarodowy system a likwidacja polskich serwisów z napisami absolutnie tu
    nic nie zmieni. Dochody dystrybutorów na pewno nie wzrosną.
    Pozdrawiam wszystkich. Adamus.
  • msbiker 14.12.05, 18:51
    Zgadam sie z Adamusem

    Moim zdaniem to debil heh koleś nie zdaje sobie sprawy ze straci zwłaszcza....
    w kase na której ewidentnie mu zależy... zasłaniajac się dbałoscia o kulture
    kinową w naszym kraju.
    Skoro tak sie martwi o nasza kulture kinomaniaka to niech obnizy ceny DVD w tym
    momencie, a dostep do filmoteki DVD bedzie mialo wieksze grono ludzi ktorych
    dzisaj nie jest stac na wydanie 50 - 100 zeta za film.

    Podsumowując :
    Niech sie koles puknie w czoło i wykreci se suty !! moze lepiej sie
    poczuje :P

  • Gość: R IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 21:57
    > Podsumowując :
    > Niech sie koles puknie w czoło i wykreci se suty !! moze lepiej sie
    > poczuje :P

    ROTFL :DDDD dobre :)))))
  • Gość: doktorant UG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 17:48
    Pan szanowny "niezalezny" Gutek ma ochote na wiecej mamony. On doskonale wie
    ze kwestia wiekszej ogladalnosci kina autorskiego lub niszowego kompletnie nie
    ma nic wspolnego z tlumaczeniami Hollywoodzkich filmow na napisach.info. Moim
    zdaniem jest to sposob na autoreklame. Jezeli jednak naprawde ten pan kieruje
    sie szczerymi intencjami i naparwde sadzi ze zablokowanie wortali z
    tlumaczeniami jest panaceum na liczbe sprzedanych plyt DVD z jego firmy to jest
    poprostu niespelna rozumu. Tak czy inaczej facet ktory byl legenda dzis jest
    kompropmitacja. Osobiscie od dzis przestaje chodzic na filmy opatrzone
    etykietka tego nieszczesnego starca.
  • gobi03 16.12.05, 00:11
    facet dał się wmanewrować, bo nie zna Netu i uwierzył w nieistniejące pieniądze.
    Nie uważam, żeby to był jego pomysł na autoreklamę.
    Kilkadziesiąt lat funkcjonowania "drukowanej kultury" spowodowało wyrobienie
    przekonań, które obecnie nie przystają do realiów. Nie można obłożyć podatkiem
    jak ze snu każdego widza/czytelnika, bo on jest w stanie POWIELAĆ dzieło.

    Co powoduje ludźmi, którzy kupują Pana Tadeusza mieszkając o 100 metrów od
    miejskiej biblioteki? Niech pan pomyśli, panie Gutek, o Panu Tadeuszu...
    Dlaczego wciąż chce pan sprzedawać _same_filmy_? A może by popierać "piratów"
    jako sprzymierzeńców w promocji, a sprzedawać _filmy_z_wartością_dodaną_?
  • Gość: emix IP: 82.139.29.* 14.12.05, 18:20
    Ol@c gutek film , ol@c polskie filmy bo i tak sa do bani, ol@s system!!
    R...E...V...O...L...T...A
  • vitek25 14.12.05, 18:33
    w zamyśle Duszyńśkiego i Gutka miała być zapewne darmowa reklama, a wyszła im
    żenada i samobój, hehe...:P
    Gutkowi i Duszyńskiemu przeszkadza, i zawadza im jak belka w oku, że ktoś moze
    poświęcać swój czas, żeby całkowcie zgodnie z prawem i w celu niezarobkowym, ale
    nie pytajac ich o łaskawe pozwolenie, korzystać ze znajomości języków i
    tłumaczyć dialogi do filmów. Dla nich to nie do pojęcia, robić coś nie dla
    KASY!!! Wykorzystują więc niską znajomośc prawa i rozszerzają superpojemne
    idiotyczne pojęcie "piractwa internetowego" do granic absurdu.....

    A może warto sie zastanowić, ilu z tłumaczy Gutka korzystało z napisów z tych
    serwisów? Ilu sobie ułatwiało pracę sięgając do już gotowych wersji?.....

    Widzowie bez GF wytrzymają - ale GF chyba zapomniał, że bez widzów nie istnieje...
  • Gość: andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 18:40
    To tak nie do końca. Teoretycznie to autor utworu wybiera sobie tłumacza do
    swojego dzieła, chyba, że tłumaczysz z oryginału sam dla siebie. Czy
    umieszczanie ich w Internecie podchodzi pod to? Nie wiem, ale powinien o tym
    decydować sąd, a nie GF.

    Pozdrawiam!
  • Gość: GLUTEK IP: *.hsd1.il.comcast.net 15.12.05, 02:57
    popieram
    to my jestesmy potrzebni GLUTOWI
    a nie on nam.
    Zreszta dosc juz mam Glutow tej zimy.
  • Gość: andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 18:37
    Kupuję rzadko filmy w sklepie na DVD bo koszt 70zł jest zabójczy. Za to chętnie
    kupuję w gazetach za 10zł. Rozśmiesza mnie Duszyński jak mówi, że to piraci
    windują ceny. To co? Ja mam walczyć o ich rynek? To oni pierwsi powinni
    wyciągnąć rękę i faktycznie wypuścić filmy na DVD za kilkanaście złotych, wtedy
    kupię. Kult zrobił świętną robotę wypuszczając swój krążek za 19,90. To bardzo
    fajna rzecz. Ja zacznę kupować filmy za 70zł i do śmierci nie zobaczę tych
    obniżek. Jelenia niech szukają sobie gdzie indziej i niech wreszcie zaczną robić
    biznes, a nie puszczać brzydkie bąki!

    Pozdrawiam szanownych!
  • Gość: mmx IP: *.acn.waw.pl 14.12.05, 18:38
    Zdjecie z podpisem "Zamknięty serwis napisy.org" przedstawia tak naprawde
    portal napisy.info
  • tebe 14.12.05, 19:11
    Dzięki.
    --
    TB
  • Gość: Haxy IP: *.pai.net.pl 14.12.05, 18:42
    Toż to chyba jakaś paranoja. Co im to przeszkadzało?! W jakim kraju my żyjemy?!
    I w ogóle, co to ma być?! Jeszcze trochę i za samo uruchomienie komputera
    trzeba będzie płacić. Niech najpierw pomyślą, a dopiero później mówią. Chyba
    sami nie wiedzą, co robią. Dyktatorsko-monopolistyczne zapędy. Farsa!!!
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 18:42
    Mam kilka pozycji "Gutek filmu" na oryginałach bo wydają dobre kino ale teraz
    mówię im koniec!!! Ograniczę się tylko do kradnięcia filmów przez nich
    wydawanaych. Chamy bezczelne!
  • kerryman 14.12.05, 18:46
    Czy zamkniecie serwisow z napisami cokolwiek zmieni? Ja mysle ze panu Jakubowi
    Duszyńskiemu zwyczajnie zachcialo sie rozglosu, nic innego. No chyba ze jest az
    taki naiwny, zeby myslec ze nagle bez napisy.info czy napisy.org ludzie
    przestana sciagac filmy z internetu.
    Jesli jest taki odwazny, niech wytoczy proces grupom odpowiedzialnym za p2p.
    Wezmy np DC++. Zazwyczaj share jest super pokatalogowany, filmy razem z
    dopasowanymi napisami. Szczerze mowiac bardzo rzadko uzywam serwisow z napisami
    bo zazwyczaj tlumaczenie jest kijowe. A te z DC++ najczesciej sa ok.
  • Gość: Maciek IP: *.206.112.136.telsat.wroc.pl 14.12.05, 18:57
    Święte oburzenie, "internet jest wolny", tralalala.
    Wszyscy wiedzą po co istnieją te tłumaczenia. Nie po to przecież, że komuś się
    nie podoba oryginalne.

    To co napiszę jest tłuczone w kółko. Banał, ale powszechnie ignorowany.
    Ściąganie filmów z netu, jeśli twórca nie wyraża na to zgody jest ordynarną
    kradzieżą. Łatwo przychodzi kraść, gdy można to zrobić tak łatwo i praktycznie
    niczym się nie ryzykuje. Gutek postanowił zaatakować w sposób inteligentny
    (pewnie poniesie porażkę, a szkoda). Prędziej ludzie powinni się obrażać za to
    że Gutek tak mizernie ocenia wasze zdolności językowe.

    Owszem zgodzę się, bardzo wiele filmów w Polsce nie można dostać, rozwiązaniem
    jest kupno zagranicą i fajnie byłoby mieć polskie napisy. Ale kurka wodna,
    stawiam wiele, że 90% ściągaczy kradnie amerykański chłam, który można spokojnie
    obejrzeć siedząc razem z kolegami dresiarzami w multipleksie;-)
    Nie chrzań proszę o komunistyczno-dyktatorskich zapędach. Bo to jest piękna
    linia obrony - obrona wartości, wolności itp. Nie ma takiego kraju w którym
    wolno kraść. A może inaczej. W PRL-u właśnie "wolno było". A teraz nie - i dla
    tego ten kraj jest lepszy.

    Na marginesie na tym wolność właśnie polega = nie chcesz - nie kupuj. Gutek może
    dla Ciebie nie istnieć - moja wolność mówi, że mnie to nic nie obchodzi.
  • Gość: bokens IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:08
    to nie jest kradzież tylko krótkotrwałe użycie. Gutek jak PKP, mało pasażerów trzeba podwyzszyć ceny biletów. Coraz mniej pasażerów znowu trzeba podwyższyć cenę. I tak w kółko.
  • malecki.maciej 14.12.05, 20:14
    Gość portalu: bokens napisał(a):

    > to nie jest kradzież tylko krótkotrwałe użycie. Gutek jak PKP, mało pasażerów t
    > rzeba podwyzszyć ceny biletów. Coraz mniej pasażerów znowu trzeba podwyższyć ce
    > nę. I tak w kółko.
    jazda na gapę to krótkotrwałe użycie
    kradzież samochodu to krótkotwałe użycie
    i tak w kółko
    idąc dalej w analogię - film oglądasz raz i tyle. To tak jakbyś sobie użyczył
    czyjegoś auta i jeździł nim 10 lat po czym oddał na złom, "bo się zamortyzowało".

    Nie rozumiem porównania z PKP. Ja akurat chodzę do kina i ceny biletów na filmy
    dystrybuowane przez GF są chyba najniższe ze wszystkich. Poza tym GF nie ma
    zamiaru podnosić cen, oni chcą walczyć z piractwem utrudniając nieco złodziejom
    życie (bo całkowicie nie da się tego wyeliminować).
  • Gość: dc99 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 21:23
    > Ja akurat chodzę do kina i ceny biletów na filmy dystrybuowane przez GF są
    > chyba najniższe ze wszystkich. Poza tym GF nie ma zamiaru podnosić cen, oni
    > chcą walczyć z piractwem utrudniając nieco złodziejom życie (bo całkowicie nie
    > da się tego wyeliminować).


    I czekasz jak d... wołowa bo nieudacznicy dystrybutorzy nie potrafią udostępnić
    w Polsce filmu wcześniej niż miesiąc po premierze? I w czasie gdy Twoi kumple na
    necie zażarcie dyskutują o filmie Ty piszesz "Ja być Podludź z Polskah, ja
    zobaczyć filma jak wy już o nim zapomnieć"? I zanim jakiś Gutek raczy wypuścić
    film Ty już z dyskusji netowych znasz na pamięć jego treść łącznie z usuniętymi
    scenami i pomyłkami scenografa?

    Polska premiera filmu z opóźnieniem większym niż 12 godzin (różnica czasu)
    oznacza (de iure nie, de facto tak) dobrowolne zrzeczenie się przez producenta
    praw autorskich - jak nie szanuje swoich klientów to klienci postarają się o
    alternatywne kanały dystrybucji, bez łaski. Na przyszłość niech dwa razy pomyśli
    zanim udzieli licencji byle burakom.

    Najlepszą bronią przeciwko piractwu jest zadowolenie legalnych nabywców. Ale to
    jest już zbyt trudne dla nieudaczników którym wiecznie nic się nie opłaca. Za
    komuny pewnie Gutki zajmowały się dystrybucją sznurka do snopowiązałek - jego
    też wiecznie brakowało.
  • create 14.12.05, 23:22
    sciaganie przez programy p2p nie jest przestepstwem ani wykroczeniem w swietle
    prawa autorskiego, natomiast udostepnianie zasobow chronionyh prawami autorskimi
    osobom nie pozostajacym w kregu powiedzmy przyjaciol i znajomych jest i owszem
    przestepstwem

    Tyle ze moim zdaniem ludzie korzystajacy z p2p tworza grupe przyjaciol
    dzialajacych dla wspolnego dobra i dla wspolnych celow :). Nowa interpretacja na
    nowe czasy.
  • Gość: dc99 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 18:57
    > Po pierwsze dlaczego w Polsce nigdy nie ukazały się na DVD kolekcje filmów
    > Godarda, Rohmera, anime, kino azjatyckie, kino afrykańskie i co tylko jeszcze
    > przyjdzie Wam do głowy? Wszystko to, co OD LAT spokojnie można dostać we
    > Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemczech.

    No właśnie Gucio, czekamy na odpowiedź. Tylko nie mów że od lat są w Polsce
    powszechnie dostępne łącza nadające się do ściągania filmów.

    > Dzieje się tak nie dlatego, że żadnego z dystrybutorów nie interesuje wydanie
    > kolekcji filmów np. Orsona Wellesa czy Aleksandra Sokurowa, a to dlatego że
    > nikomu się to nie opłaca. Przecież każdy zainteresowany już te filmy ma w
    > swojej kolekcji - i to z napisami polskimi. Ściągnięte z sieci.

    A co opłacalność dystrybutora obchodzi klientów? Zresztą gdy nie było sieci
    dystrybutorom tak samo nic się "nie opłacało".

    > Otóż nie. Dzieje się tak dlatego, gdyż każdy film można ściągnąć z sieci -
    > jeszcze przed kinową premierą - z polskimi napisami. Dlatego do kinowych
    > premier najczęsciej nie dochodzi, bo po co? I dla kogo?

    Bardzo prosty środek zaradczy - robić premiery równo ze światowymi a nie rok
    później. Tak trudno na to wpaść?

    > Gdyby dystrybutor wiedział, że sprzeda nie kilkaset a kilka tysięcy sztuk DVD
    > z japońską animacją, obniżyłby ceny z kilkudziesięciu do kilkunastu złotych.

    Zatrudnij se wróżkę, będziesz wiedzieć ile sprzedasz. Albo zażądaj skupu
    interwencyjnego i kontyngentów importowych jak na buraki. Pomyliły Ci się Gutek
    ustroje - gwarantowany zbyt to był w komunie, a w kapitaliźmie to sprzedawca
    decyduje o cenie ale za to ponosi konsekwencje tej decyzji. Łącznie z tą że jak
    przeszarżuje to nic nie sprzeda.

    > Dystrybutorzy są imperialistami, którzy chcą nas ograbić i żądają wielkich
    > pieniędzy za nędzne wydania ze skromnymi dodatkami filmów na DVD!

    O tym że jak coś ma 2 przeboje to każdy jest wydawany na osobnym cd poza tym
    wypełnionym śmieciem to już się zapomniało? O tym że rozszerzone wersje filmów
    na dvd nie zawierają dodatków z wersji standardowej (żeby trzeba było kupić
    dwie) również?

    > Otóż dystrybutorzy nie mają częstokroć środków na zakup dodatków i pokrycie
    > kosztów zakupu materiałów najwyższej jakości, tak by jakość była perfekcyjna.
    > Z powodu sieci.

    W 1988 roku firma Elwro nie miała środków na pokrycie kosztów produkcji
    nowoczesnych (wówczas) komputerów więc usiłowała wylobbować sobie ... zakaz
    sprowadzania do Polski pecetów! Po to żeby mogło sprzedawać swój przestarzały
    (oparty na konstrukcji z 1979 r.) Elwro-800. Znowu ci się Gutek pomyliły
    ustroje, jak nie masz środków na zakup materiałów najwyższej jakości to jest to
    wyłącznie Twój problem - na tym polega konkurencja.

    > Jednak sytuacja musi zostać uporządkowana.

    Dokładnie tak samo argumentowało Elwro. Oni też chcieli "uporządkować rynek".
    Zawsze wydawało mi się że uporządkowanego rynku chcą komuchy, a kapitaliści chcą
    rynku wolnego. A tu niespodzianka.

    > Polska jako kraj trzeciego świata (jeśli chodzi o dostęp do kultury), gdzie
    > nie ukazała się nigdy klasyka kina na DVD.

    No właśnie - dlaczego dotychczas się nie ukazała? Wtedy gdy nie było sieci również?

    > Pieniądze ze sprzedaży biletów do kin i DVD wracają do producenta w postaci
    > sprzedaży kolejnych licencji i podziału wpływów ze sprzedaży i pozwalają
    > pokryć budżety kolejnych projektów.

    Ile wynosi zysk producenta w cenie dvdka? 5% czy może aż 10%? A ile wynosi zysk
    dystrybutora?

    > Wiem, że Polska jest krajem w którym bardzo trudno cokolwiek zmienić,
    > najtrudniej chyba jednak naszą mentalność.

    Jesteś tego koronnym przykładem.

    > Chcę jedynie byście mieli świadomość, że w innym, lepszym świecie,

    Lepszym dla kogo? W innym lepszym świecie bez samochodów tysiące ludzi znalazło
    by pracę jako woźnice i tragarze.

    > W tym lepszym świecie, w którym nie można byłoby w 3 sekundy znaleźć polskich
    > napisów do każdego filmu, po trzech latach bardzo wielu ludzi przekonałoby
    > się, że wydawanie na DVD Godarda, mangi, Tarkowskiego, Sokurowa i setek innych
    > pozycji ma sens.

    Nie tylko 3 ale całe 16 lat jakoś nie przekonało "wielu ludzi" że szacunek dla
    klientów ma sens. Jak nie było sieci to na VHSie też wydawaliście coś z
    jaśniepańską łaskawością po 5 latach od premiery. Albo wcale.

    > Ceny DVD byłyby niskie, bo spore grono odbiorów pokrywałoby koszty zakupu
    > licencji, produkcji itd.

    Żadne grono odbiorców nie jest w stanie nasycić zachłanności dystrybutorów -
    dalej Gutek przypomnij nam strukturę ceny dvdka, czyli kto ile na nim zarabia.

  • Gość: biala81 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.05, 00:01
    oklaski!!!!!! na stojąco nawet :o)
  • Gość: Poke IP: 195.136.254.* 15.12.05, 08:24
    To swietna merytoryczna odpowiedz na belkot dyr. artystycznego. Gratuluje.
  • Gość: michmaj IP: *.icpnet.pl 14.12.05, 19:02
    W życiu już nie pójdę na jakikolwiek film z dystrybucji Gutek Filmu, a do kina chodziłęm dużo. Mam nadzieję że inni też tak zareagują

    "Komentujący sytuację prawną wortali z napisami Piotr Waglowski z serwisu prawniczego vagla.pl podkreśla, że publikacja w internecie amatorskich list dialogowych jest przekroczeniem dozwolonego użytku osobistego filmów. Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

    Ale czy są orzeczenia potwierdzające nielegalność? Co nie zabronione jest dozwolone chyba.
  • Gość: Q IP: *.kon.tvknet.pl / 82.160.85.* 14.12.05, 19:03
    Przecież ten list faceta z GF to żałosna sprawa... Piractwo ?! Twórcami
    piractwa są pazerni dystrybutorzy windujący niemiłosiernie ceny ! Popatrzcie,
    nie brak na rynku firm sprzedających np. gry po 20-30 PLN, podobnie z płytami z
    muzyką. Ponadto firmy maja byc w Polsce zaraz po premierze, a nie pół roku czy
    rok później, wtedy faktycznie szuka się i w sieci... Przecież ściąganie filmów
    nie jest darmowe, trzeba mieć łącze, prąd też swoje kosztuje, jakość nigdy nie
    bedzie rewelacyjna... A tak, gdyby GF dystrybuował ambitne kino po 20-30 PLN
    bez żadnych gadżetów, tylko płyta z pudełkiem, przy niskiej marży, to wyszedłby
    na swoje ilością sprzedanych płyt... Walka z stronami z napisami to takie durne
    chciejstwo... Jest cała masa filmów niedostepnych normalnymi kanałami, w Polsce
    oczywiście, i co wówczas ? Czasem kupuję zagranicą, taniej niż w Polsce, ale
    poluję na wersje francuską czy angielską... A co w sytuacji, kiedy okazyjnie
    kupię w Berlinie, ale tylko z niemieckim podkładem ? Jestem piratem wówczas,
    ściągając z netu polskie napisy ? Reasumując, Gutek, nie pitol, ino zaproponuj
    coś konstruktywnego, a jak nie umiesz, to zmień branżę. Takie czasy, że klienta
    trzeba szukać i zachęcać... póki co, to nas zrażasz... i to mocno...
  • Gość: Tomek IP: *.chello.pl 14.12.05, 19:10
    Cytat z artykułu: "Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia
    polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na
    własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

    To dopiero! Nie istnieją orzeczenia potwierdzające legalność, więc możemy
    postraszyć ludzi. To chyba najbardziej bezczelna wypowiedź jaką słyszałem.
    Owszem jest idiotyczna jak się ją dwa razy przeczyta, ale odzwierciedla zapędy
    wydawców - przejąć kontrolę nad użytkownikami; zjeść ciasteczko i mieć
    ciasteczko - to jest ich marzenie.

    A ten list Duszyńskiego - to żenada totalna. Autor ma jakiś dół psychiczny czy
    co? Według niego to klienci są przyczyną jego kiepskich interesów - teoria na
    miarę nobla z marketingu. Momentami to sam przechodzi siebie, jak wzdycha, że
    nie opłaca się sprzedawać filmów, bo... każdy je już ma. No to rzeczywiście
    nowatorska myśl przedsiębiorcza - "gdyby nikt nie miał, to bym wtedy sobie
    zarobił!" LOL i tyle.
  • Gość: minimum1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:34
    Gość portalu: Tomek napisał(a):

    > Cytat z artykułu: "Waglowski zwraca uwagę, że nie istnieją nawet orzeczenia
    > polskich sądów potwierdzające ewentualną legalność wykonywania tłumaczeń na
    > własny, domowy użytek bez zgody twórcy utworu (filmu)."

    rzeczywiście,wyjątkowo bezczelne
    na własny,domowy użytek to ja sobie mogę przetłumaczyć wszystko
    nie tylko napisy do filmu,ale nawet "Sein und Zeit" Heideggera
  • Gość: Leopard IP: *.olimp.unis.pl / *.crowley.pl 15.12.05, 01:10
    Gutek MUSI mieć coś na swoim sumieniu ! MUSI go coś żreć ! Zresztą, parę postów
    dalej znajdźcie sobie o tym, jak firmy się dorobiły majątku dotłaczając po
    godzinach piraty. MOCNO podejrzewam, że ma coś do ukrycia, ale, aby sobie
    sumnienie uspokoić, atakuje bezbronnych.

  • Gość: skeezy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.05, 19:18
    Proponuję zakazać dystrybucji i sprzedaży telewizorów, monitorów komputerowych,
    komputerów, odtwarzaczy CD i odtwarzaczy DVD, bo dzięki nim również można
    oglądać pirackie filmy. Do tego, należałoby zakazać korzystania z Internetu, bo
    przecież to największy winowajca... spadających zysków Gutka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka