Dodaj do ulubionych

Guz na nerce

IP: *.centertel.pl 15.02.11, 13:20
Witam wszystkich. Moje drogie chciałabym uzyskać pewne wiadomości na temat guza na nerce, może ktoś miał podobne doświadczenie. U mojej mamy (54 lata) wykryto guza w prawym dolnym rogu brzucha. Dodam, że mamę nic nie bolało, lekarz rodzinny wykrył to przy zwykłym badaniu, ponieważ mama poszła do lekarza bo si,ę przeziębiła. Dostała skierowanie do szpitala. Jak się w szpitalu okazało na usg brzucha jest to guz na nerce i lekarz urolog powiedział, że jest bardzo chora nerka. Puścił zaraz mamę do domu, ale wyznaczył badanie tomografii komputerowej na 17 lutego b.r. czyli teraz na czwartek. Powiedział, że na razie nic nie może powiedzieć wszystko okaże się po badaniu, że pomogą albo oni czyli Płock albo Warszawa. Po powrocie do domu przeanalizowałam mamy wyniki badań niestety nic nie mogę z tego odczytać i mało co rozumie z tych badań. W usg jamy brzusznej jest napisane, że W biegunie dolnym nerki prawej rozległa patologiczna masa wielkości około 105x88mm z przestrzeniami płynowymi wewnątrz-tu. Żyła nerkowa prawa poszerzona z patologiczną masą sięgającą do ŻGD ( kończy sięokoło 5cm poniżej przepony).
Masa węzłowa w okolicy okołoaortalnej wielkości do 40x20mm.
A na wypisie ze szpitala znalazłam takie zdanie: guz nerki prawej, meta do płuc. Co to może oznaczać? Jeśli ktoś z Was wie coś na ten temat bardzo proszę o jakieś wiadomości. Bardzo się denerwuję.
Edytor zaawansowany
  • zak05 15.02.11, 14:45
    meta to są przeżuty ;-[ najlepiej będzie jak wejdziesz na forum gazety ,, nowotwory damy rade,,. poczytaj duzo jest takich wątków.
    powodzenia
  • zak05 15.02.11, 14:47
    forum.gazeta.pl/forum/f,37372,Nowotwory_damy_rade_.html
  • Gość: Beata IP: *.034.c73.petrotel.pl 16.02.11, 00:13
    Witaj Ida,
    Niestety wszystko wskazuje na to, że jest to nowotwór. Jeśli są przerzuty do płuc a wszystko na to wskazuje (meta do płuc z TK) to raczej mamy doczynienia z nowotworem złośliwym - rakiem niestety.
    Wiem jak bardzo się denerwujesz i co czujesz... Parę miesięcy temu byłam w podobnej sytuacji. Teraz wallczę z rakiem u mojej Mamy.
    Korzystam z pomocy fumdacji onkologicznej DSS. Polem Ci bardzo również forum DSS gdzie możesz zadać pytania, wrzucić wszelkie wyniki badań i uzuskać profesjonalą odpowiedź a także wsparcie i pomoc.
    Oto link do forum:
    www.forum-onkologiczne.com.pl/forum/

    Ściskam mocno i dużo siły życzę.
    Beata
  • Gość: Beata IP: *.034.c73.petrotel.pl 16.02.11, 00:17
    Jeszcze jedno:
    Jakie badania obrazowe miała Mama wyjonywane w szpitalu?? CZy tylko usg jamy brzusznej?? A może rtg płuc lub bronchoskopię?? Na podstawie jakie badania stwierdzono meta do płuc???

  • Gość: Ida IP: *.centertel.pl 16.02.11, 12:35
    W szpitalu mama miała wykonywane tylko usg jamy brzusznej, krew i mocz. Krew i mocz wyszły ok tylko OB lekko podwyższone. A rtg klatki piersiowej zrobiła sobie wcześniej lekarz rodzinny dał skierowanie i na opisie rtg jest napisane: podejrzenie meta do płuc. Więc w szpitalu już nie miała robionego rtg płuc. Jutro ma tomografię komputerową bardzo się denerwuję. A co Beatko z Twoją mamą?
    Podpytywałam się innych lekarzy, pokazywałam wyniki mamy i każdy mówił, że trzeba operacyjnie usunąć guza prawdopodobnie z całą nerką.
  • Gość: Beata IP: *.058.c86.petrotel.pl 16.02.11, 13:15
    Witaj Ida,
    Czy na rtg płuc jest tylko napisane: podejrzenie meta do płuc?? Dość dziwny opis...
    Napisz proszę czy na opisie rtg jest zamieszczone coś więcej... Nie można twierdzić że jest przerzut bez dodatkowych badań...

    Jeżeli chodzi o guz w nerce to dobra wiadomość, że chcą go usunąć. Po operacji guz będzie zbadany pod kątem histopatologicznym i wtedy można ocenić czy jest to guz złośliwy. Jeśli okaże się, że jednak jest złośliwy - wówczas Mama zostanie poddana dalszemy leczeniu. Niezbędna będzie konsultacja onkologiczna. Ewentualnym dlaszym leczeniem będzie radioterapia bądź chemioterapia lub obie terapie razem. Nie zamartwiaj się na zapas.

    Ale przede wszystkim trzeba ustalić co z tymi płucami. Przerzut do płuc oznacza, że choroba jest dość mocno zaawansowana. Ale nie można mówić o tym ze 100% pewnością bez dodatkowych badań. Tomograf kompyterowy jest jak najbardziej wskazany. Wskaże również czy są zmiany w płucach. Generalnie na wynik trzeba czekać 2 tygodnie.

    Napisz więc co dokładnie jest napisane na wyniku rtg płuc.

    Moja Mama natomiast ma zdiagnozowanego raka płuc, w stopniu bardzo zaawansowanym bez możliwości leczenia operacyjnego. Zastosowana była jedynie chemioterapia, niestety z marnym skutkiem, ale walczymy dalej bo ta walka warta jest wszystkiego...

    Pozdrawiam CIę ciepło i pisz jeśli masz pytania.
    Beata
  • Gość: Beata IP: *.058.c86.petrotel.pl 16.02.11, 14:09
    Przed badaniem tomografem komputerowym trzeba byc co najmniej 6 godzin na czczo. Najprawdopodobniej Mamie zostanie podany doustnie środek konttrastujący. Ale myślę, ze przy rejestracji do TK zostałaś o tym poinformowana.
  • Gość: Ida IP: *.centertel.pl 16.02.11, 22:20
    Witam Cię Beatko.
    Niestety nie mogę Ci dokładnie napisać co było w opisie rtg płuc, ponieważ ten opis wraz ze zdjęciem lekarze zostawili sobie w szpitalu.
    Ja myślałam, że wyniki z TK są od razu, bo lekarz kazał mamie właśnie wstawić się na TK wraz ze skierowaniem na oddział od swojego lekarza czy to by znaczyło, że zostanie na oddziale? Ja już sama nie wiem co z tym wszystkim robić?
    Beatko a Twoja Mama gdzie się leczy w Płocku czy gdzie indziej?
    Pozdrawiam cieplutko.
  • Gość: Beata IP: *.058.c86.petrotel.pl 16.02.11, 23:23
    Być może skierowanie na tomograf jest na cito ale gdyby tak było to nie byłoby daty wystawienia sierowania (sprawdź). Być może lekarz coś sam załatwił, żeby wynik był od razu... musisz się dowiedzieć. Jeśli Mama ma skierowanie na oddział ( napisz jaki) to oczywiście powinna na nim zostać... Nie martw się na razie, wiem, że zanim postawią konkretną diagnozę można oszaleć ze strachu ale musisz być silna i twarda i wspierać Mamę bo Ona tego bardzo potrzebuje. Trzymam kciuki!!

    Moja Mama leczy się w Płocku w poradni onkologicznej, dokładnie chemię miała podawaną na oddziale dziennym chemioterapii (mieści się w przychodni na Medycznej) Powiem tak: można oczywiście wybrać sobie inny ośrodek do terapii ale jest to leczenie bardzo obciązające organizm... i człowiek zwyczajnie nie ma siły na dojazdy do innego miasta. Ja mówię już o chemioterapii... Być może Twoja Mama nie będzie takowej wymagała więc musicie poczekać na wyniki.
    Jeśli chodzi o operację wycięcia nerki/guza - to nie mam bladego pojęcia jak to jest z naszą płocką chirurgią... Ale moja Mama w sierpniu 2010 miała wycinany wyrostek i w sumie nie narzekała... Nawet była zadowolona, że wszystko poszło szybko i sprawnie i co najważniejsze bez komplikacji.

    Pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki!
  • Gość: IWA IP: *.pl 17.02.11, 13:53
    Może skontaktuj się w sprawie operacji z dr Markiem Mądreckim. On ma specjalizację z chirurgii onkologicznej i jest niezły. Pozdrawiam i trzymaj się mocno, teraz Twoja siła potrzebna jest mamie do walki z chorąbą.
  • Gość: Beata IP: *.124.c70.petrotel.pl 19.02.11, 11:56
    Napisz proszę jak Mama?? Czy już coś wiesz??
  • Gość: Ida IP: *.centertel.pl 19.02.11, 12:30
    Witam Beatko.
    Niestety kompletnie nic nie wiem sytuacja stoi ponownie w miejscu.
    Pojechałam z mamą na tą tomografię komputerową i jak się okazało tomograf zepsuty. Więc żadnego badania nie było, kolejny termin jaki wyznaczył lekarz badania tomografii to dopiero 3 marca. Rozmawiałam z tym lekarzem i powiedział mi, że to jest u mamy duży guz i prawdopodobnie oni się tego nie podejmą tylko skierują do Warszawy, ale wszystko będzie wiadome po badaniu. I znów to czekanie i ta bezsilność.
    Beatko a Twoja Mama u jakiego lekarza się leczy? Bo słyszałam, że podobno u nas jest dobry onkolog Mądrecki Marek i właśnie się zastanawiam czy nie iść na konsultację do niego?
  • Gość: Beata IP: *.124.c70.petrotel.pl 19.02.11, 13:20
    Witaj Ida,
    Przykro mi że tomograf przesunięty... w naszym kraju to norma że albo coś popsute ale czegoś nie można... :(

    Jeśli chodzi o dr Mądreckiego jest to specjalista chrurgii ogólnej i onkologicznej. Także śmiało możesz udać się na konsultację.
    Napisz do CHIRURGICUM w Płocku ul. Gen. T. Kutrzeby 1, to taki prwatny szpital i tam dr Mądrecki przyjmuje...
    Poniżej masz linka do formularza kontaktowego:

    www.chirurgicum.com/pl/kontakt/formularz-kontaktowy
    Powiem szczerze że taka wizyta pewnie KOSZTUJE... więc może najpierw dowiedz się ile sobie życzy za konsultację.
    Wiem, że kiedyś przyjmował na 3 MAja 19 w Diagmedzie, ale jak jest teraz to nie wiem...


    Moja Mama leczy się u dr Anny Fleming. Jest to onkolog. Na chrurga onkologa nie miała szans bo guz jest nieoperacyjny.

    Powodzenie, dużo zdrówka dla Mamy i napisz proszę jak już coś będziesz wiedziała.

    ps. Zapisz się również na forum onkologiczne DSS. Tam możesz uzyskać pomoc, ważne informacje dotyczące choroby i wsparcie. Co ważne: za darmo. Wystarczy, że opiszesz historię choroby, wrzucisz wyniki badań.
  • Gość: jaga210 IP: *.132.c76.petrotel.pl 22.02.11, 21:55
    guz na nerce z meta(przerzutem)do płuc nawet jak coś to usunąć z całą nerką,tak by było najlepiej i mniejsze prawdopodobieństwo na przerzuty znam dobrego mazowieckiego patologa onkologa,który przyjmuje na Winiarach i zajmuje się trudnymi przypadkami jeżeli będzie ktoś taki potrzebny podam namiary na niego zajrzę tu jutro jeżeli Cię to zainteresuje,pozdrawiam;)
  • Gość: Ida IP: *.centertel.pl 22.02.11, 22:19
    Jaga210 bardzo proszę Cię o te namiary na tego patologa onkologa. Z góry bardzo Ci dziękuję
  • Gość: jaga210 IP: *.182.c87.petrotel.pl 23.02.11, 21:09
    witam;)jest to najlepszy onkolog w naszym województwie nazywa się dr.Grzegorzewski przyjmuje w przychodni przyszpitalnej na Winiarach lub na oddziale wewnętrznym(onkologicznym)na 7 piętrze on wytłumaczy jak pacjent będzie leczony,czym i jak się będzie po nich czuł,a ponadto doradzi i wesprze i chorego i rodzinę dobrym słowem,prowadzi konsultacje z onkologami warszwskimi czyli zanim zacznie leczyć konsultuje się w sprawie chorego lekarze przyjeżdżają do Płocka razem operują myślę,że to coś pomoże,pozdrawiam trzymaj się jak coś ja mam 3 zdrowe nerki:)
  • Gość: Ida IP: *.centertel.pl 23.02.11, 22:14
    Jaga bardzo Ci dziękuję. Powiedz mi czy do niego żeby iść na konsultację z wynikami badań trzeba się zapisywać i jak długo się czeka? Orientujesz się może?
  • agnes3131 24.02.11, 07:39
    Witaj! Współczuję Ci bardzo tych nerwów i stresu. Bądź dobrej myśli- moja Mamunia miała na winiarach usuniętą nerkę z guzem i potem żyła bez zadnych komplikacji 7 lat. Wprawdzie był to chyba guz nie złośliwy, bo nie miała po tym chemii ani nic (choć wydaje mi się, że lepiej jak zapobiegawczo coś później podają). Spędzaj z mamą jak najwięcej czasu i trzymajcie się, choć wiem, ze to nie łatwe, powodzenia.
  • Gość: jaga210 IP: *.221.c66.petrotel.pl 24.02.11, 12:56
    To jest koordynator onkologiczny trzeba szybko skontaktować się z nim nie czeka się długo,można się zapisać,ale lepiej wziąć ze sobą wyniki badań i wejść jak skończy przyjmować pacjentów z rejestracji,zapytać w jaki dzień przyjmuje i zaczekać na końcu kolejki i poprostu wejść
  • Gość: Ida IP: 31.60.205.* 05.03.11, 17:47
    Byłam z mamą na badaniu tomografii komputerowej i mama podczas badania zemdlała, także badanie odbyło się tylko po części na następną część badania lekarz wyznaczył termin 10 marca. I tak wszystko się wlecze a w zasadzie stoi w miejscu. Mama teraz już boi się poddać temu badaniu. Jesteśmy w poniedziałek umówieni na wizytę prywatną do lekarza urologa Pydzińskiego to jest ordynator na oddziale urologii. Czy może ktoś z was miał kontakt z tym lekarzem?
  • Gość: Beata IP: *.017.c71.petrotel.pl 05.03.11, 22:01
    Witaj Ida,
    Przykro mi bardzo, że Mamusia zemdlała... może spowodowane było to stresem?? Badanie tomograficzne nie boli, wytłumacz Mamusi aby się nie bała bo to badanie jest bardzo konieczne i da obraz choroby... Na pewno stres jest straszny ale musi być dzielna i musi dać radę... Pozdrów proszę Mamę i przekaż że trzymam za Nią kciuki...
    Ja niestety nie mialam styczności z dr Pydzińskim, więc w tej kwesti Ci nie odpowiem... :(

    Ściskam mocno!
  • Gość: jaga210 IP: *.018.c69.petrotel.pl 06.03.11, 16:19
    Witam serdecznie;)proszę mamę uspokoić przed badaniem tomografem,bo to nie boli,a może związane być ze stresem w pomieszczeniach zamkniętych nazywa się to klaustrofobią,to jest tylko prześwietlenie nic więcej,natomiast urolog Pydziński należy do najlepszych,to jest lekarz zajmujący się układem moczowo-płciowym człowieka,a zdjęcie z tomografu pokaże mu obraz,z której strony usytuowany jest guz na nerce,to podstawa,żeby móc podjąć działanie w sprawie leczenia lub resekcji (usunięcia) tego guza samego albo też z nerką,z samym lekarzem nie miałam bezpośrednio styczności,ale słyszałam dobre opinie o nim,trzymajcie się kobiety,proszę mamę zmotywować do walki z chorobą, musicie być silne:)
  • Gość: Beata IP: *.182.10.67.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.04.11, 16:47
    Witaj Ida,
    Jak Mama?? Macie już wyniki badań?? pzdr
  • Gość: Ida IP: *.centertel.pl 14.04.11, 14:43
    Witam Was kochane. Nie było mnie dawno na forum, ponieważ nie miałam kiedy jesteśmy obie z mamą po poważnych przejściach.
    Zacznę od początku:
    Jak pisałam mama zemdlała podczas tomografii komputerowej w czwartek 3 marca, (nie wspomnę o tym że lekarz, który kierował mamę na to badanie nawet nie spojrzał na nią) po powrocie do domu strasznie źle się czuła, kaszel, duszności, brak powietrza i tak do niedzieli. A w niedzielę napadły mamę straszne duszności i ponownie zemdlała. Zadzwoniłam na pogotowie. Zabrali mamę na szpital. Jak się okazało nastąpił zator żylny. Zapchana cała tętnica żylna prawa i tętnica lewa w 50%. Słowa lekarza: wszystko w rękach Boga ale w każdej chwili może nastąpić zgon stan jest krytyczny. Mama miała straszne bóle w płucach, przeraźliwe kolki dostawała morfinę. Cała niedziela modlitwa i łzy. W poniedziałek mama miała trzy ataki tej boleści lekarze mówili, że dzielą ją minuty, że dziś odejdzie, nie przeżyje tego. Wierzcie mi że po prostu odechciało mi się żyć, mimo, że mam małego synka i męża, z mamą jestem bardzo zżyta. W ten poniedziałek modliłam się do Boga ile tylko miałam sił. Od wtorku stan zaczął się normować, mimo wszystko mama spędziła w szpitalu trzy tygodnie. Między czasie miała konsultację z onkologiem dr. Fleming. Byłam z mamą na tej konsultacji i powiem szczerze jestem bardzo zaskoczona. Lekarz potraktowała mamę, jakby była już skreślona. Od razu powiedziała, że do żadnego zabiegu mama się nie nadaje i w karcie wpisała do leczenia objawowego. I to była konsultacja onkologiczna. Inni lekarze powiedzieli, że nie podejmą się żadnej operacji ponieważ to już jest bez sensu. Po powrocie mamy ze szpitala wzięłam mamy wypis i pojechałam do Warszawy do profesora Szczylika. Profesor obejrzał wypis i od razu powiedział, że podejmuje się mamy leczenia, będzie operował. Gdyby nie ta zatorowość mamunia byłaby już po operacji, ale niestety musimy się wstrzymać, ponieważ teraz operacja byłaby zbyt ryzykowna. I mamy wyznaczony termin wstawienia się do prof. 11 maja już z mamą. Prof. powiedział, że wytniemy nerkę z guzem, potem leczymy na zatorowość i zajmujemy się przerzutami. Sam prof. powiedział, że jest zdziwiony tym co postąpili lekarze z Płocka. Spisali mamę na pewną śmierć. Ale cieszę się, że jest szansa i będę walczyła o to ze wszystkich sił.
    Dodam, że mamunia jest jeszcze słaba, wypożyczyła kondensator do tlenu i mamy go w domku jestem pewniejsza.
    A co u Was kochani. Pozdrawiam
  • agnes3131 15.04.11, 08:26
    Witaj! Bardzo dużo przeszliście, życzę Wam powodzenia, trzymajcie się, trzeba być dobrej myśli, chociaż wiem, że nieraz to nie łatwe. Ja też mam złe zdanie o płockich lekarzach, jak wiele osób zresztą. Pozdrawiam Cię serdecznie!
  • Gość: Beata IP: *.084.c84.petrotel.pl 16.04.11, 21:24
    Witaj Iga, bardzo dużo wytrwałośći i siły w walce z chorobą Wam życzę. Opiekuj się Mamusią i wspieraj Ją bo napewno bardzo tego potrzebuje. Dużo zdrówka dla Mamy.

    Może nie powinnam tego pisać ale zapytałaś: co u was?
    Niestety 4 tygodnie temu moja ukochana Mama odeszła... Jutro będzie równo miesiąc jak Jej z nami nie ma... Serce pękło mi z bólu i codzień pęka od nowa... Tęskonota, ból i żal, że nie mogłam nic więcej dla Mamy zrobić :( Mój malutki synek również bardzo cierpi i tęskni za Babcią, przeżywamy bardzo trudne chwile... :(

    pozdrawiam
    Beata
  • Gość: Beata IP: *.084.c84.petrotel.pl 16.04.11, 21:25
    oczywiście Ida... nie Iga, przepraszam...
  • Gość: Ida IP: *.centertel.pl 20.04.11, 13:44
    Boże Beatko bardzo serdecznie Ci współczuję.
    Musisz się trzymać, masz synka.
    Wiem, że łatwo jest komuś to pisać a nikt nie wie co w głębi serduszka przeżywasz.
    Ja także nie wiem co nas czeka.
    Napisz mi proszę czy Twoja Mamunia odeszła nagle, jak to się stało?
    Pozdrawiam serdecznie i odezwij się, czekam na wiadomości.
  • Gość: Beata IP: *.242.c84.petrotel.pl 21.04.11, 15:33
    Witaj Ida,
    Dziękuję za słowa wsparcia i pocieszenia. Jest mi bardzo ciężko, z dnia na dzień jest niestety gorzej, dużo czasu upłynie zanim się pozbieram.

    Śmierć Mamy to konsekwencja raka. WiedzIałam od początku, że nie ma szans na wyleczenie. Rak był zbyt mocno zaawansowany i zbyt późno zdiagnozowany. Nie sądziłam tylko, że odejście Mamy nastąpi tak szybko od diagnozy (18 października 2010).
    Mama miała 4 kursy chemioterapii, ktora niestety nie dała odpowiedzi, wręcz zaszkodziła bo 28 stycznia Mama trafiła do szpitala z powikłaniami. Rak zaatakował również weżły chłonne nadobojczykowe i doszło do porażenia nerwu krtaniowego w konsekwencji czego Mama zaczęła tracić głos (ok 15 stycznia).
    Leczenie zostało zakończone na 4 kursach chemii, pani dr Fleming nie przewidywała dalszego leczenia, pozostawało tylko leczenie objawowe czyli łagodzenie duszności i kaszlu. Było niestety coraz gorzej, z powodu ucisku na krtań i gardło Mama przestawała jeść i łykać leki.
    5 marca trafiła do szpitala z niewydolnością oddechową. Od tego momentu zaczęły się ostre ataki dusznośći. Koncentrator tlenu nie spełniał swojej roli ponieważ tlen Mamę "zalewał" (miała płyn w ołucnej). Dostawała leki rozszeżające oskrzela i sterydy. W szpitalu nic więcej nie mogli dla Mamy zrobić. Zabrałam Ją 10 marca do domu ze skierowaniem do opieki domowej z hospicjum. Niestety kolejki na opiekę domową spowodowały że nie miałam wyjścia i aby Mamie pomóc i ulżyć 15 marca zawiozłam Ją na oddział stacjonarny do hospicjum. Pomogli, dali leki dożylnie (od wyjścia ze szpitala Mama już nie przyjmowała leków doustnie) Następnego dnia stan Mamusi bardzo się poprawił, miała przyklejony plaster z morfiną. Mama napisała mi na kartce (tak się komunikowała bo nie mogła mówić), że bardzo się cieszy, że Ją tam przywiozłam, że jest lepiej i niedługo wróci do domku... Kiedy wychodziłam od Niej ok 22.00 siedziała na łóżku i rozwiązywała sobie krzyżówki... O 5.00 rano następnego dnia (17 marca) odeszła... To był szok i niedowierzanie... Było lepiej przecież... Nigdy bym się tego niespodziewała... Nie w tym momencie...

    Tak Ida, mogę stwierdzić, że Mama odeszła nagle, mimo swojej okropnej choroby... Lekarze przy diagnozie powiedzieli mi, że będzie to kwestia 9-12 miesięcy od diagnozy... Pomylili się okrutnie... tylko 5 miesięcy wywalczyłam dla Mamy... Czuję się jakby okradziona z tych pozostalych miesięcy....

    Tak jak pisałam wcześniej ciężko się z tym pogodzić ale rak płuc to strasznie okrutna i podstępna choroba.... Nie daje objawów w początkowym stadium a póżniej jest już za późno...

    Ściskam mocno Ida i przesyłam pozdrowienia dla Twojej Mamusi. Walczcie ile sił!
    Beata
  • Gość: Ida IP: 31.60.106.* 22.04.11, 13:50
    Boże Beatko tak bardzo mi przykro, serdecznie Ci współczuję. Czytając Twój post popłakałam się i nie mogę powstrzymać łez. Jakie to wszystko jest okrutne, dlaczego na to dziadostwo nie ma lekarstwa? Niby medycyna idzie do przodu.
    U Twojej Mamuni było wszystko podobne jak u mojej.
    Moja Mamunia także trafiła do szpitala z niewydolnością oddechową, ponieważ skrzepła się krew i doszło do zatoru.
    Też dostaliśmy skierowanie do hospicjum domowego(kolejki straszne), z tym, że mamie pomaga kondensator tlenowy.
    Beatko trzymaj się jak tylko możesz pamiętaj, że nie jesteś sama z tego co pisałaś wiem, że masz synka, który bardzo Cię potrzebuje, z pewnością męża, i wiele wiele serdecznych ludzi wokół siebie. Mam nadzieję, że niedługo z każdym dniem będzie coraz lepiej.
    Trzymaj się cieplutko i odzywaj się do mnie!!!
    Pisz co u Ciebie.
    Podam Ci mój numer gg: 12396728
    Mimo całej tej zaistniałej sytuacji życzę Tobie i Twojej rodzince wesołych świąt.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka