Dodaj do ulubionych

Bebiak na Chios:)

29.04.06, 20:03
Z pewnym opoznieniem, za ktore bardzo przepraszam - porcja niusow od Bebiaka

Najpierw dzien wczorajszy:
Kalispera sas z Aten, gdzie od rana ogladam stare i bliskie memu sercu katy.
W tym niezmiennie urocza Plake i gdzie 3 razy zmoczyl mnie deszcz. Wiem, to
Hellady lzy radosci, ze znowu tu jestemsmile
Drgnelo cos lagodnie - - to prom Nissos Mykonos ze mna na pokladzie
punktualnie odplywa z Pireusu na Chios. Bilet: 26 E. - dec of kors. Przede
mna dlugi rejs - na Chios mam byc o 22.30 czyli za 6 godzin. Widzialam tu
przed chwila najwiekszy w mym zyciu prom - to Venizelos i plywa do Chanii.
Pogoda mnie zaskoczyla: niby jest 20 st, ale wieke, pochmurno, mnie jest
zimno! Zmykam z gornego pokladu do srodka. Jestem w raju, pelna szczescia i
mysle o wassmile Oooo prom zawyl, Pireus juz gdzies tam z tylu.. przede mna juz
tylko morza a w zoladku u mnie spagetti z owocami morza: bylo pyszne! Jeszcze
frappe nie pilam, bo warunkow pogodowych brak. Na Chios z pewnoscia bedzie
lepiej. Filakia dla was prosto z promu plynacego ze mna na Chiossmile
--
Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
Gdzie Bog zapomniał o grudniu
I zawsze dźwięczy muzyka
Edytor zaawansowany
  • ewamalgorzata 29.04.06, 20:07
    Nadal z promu: Minelam jux Makronissos (czy tak sie nazywa ta od zeslancow?
    chyba tak) Minelam tez Sounion, pierwszy raz z tej strony ogladajacx swiatynie
    Posejdona. W uchu songi Tsanaklidou, a po lewej stronie wynurza sie z morza cos
    wielkiego - mysle, ze to Eubea. Moj prom nie zawija do jej portu. Dgeo jesty
    spokojne i jak zawsze przerazajace ale i porazajaco piekne. Ech, jestem w
    rajusmile Teraz wsrod szumu Egeo :smieci" moja Harris - bosko!
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 29.04.06, 20:12
    Witam was z wyspy Chios, ktora wczoraj wieczorewm powitala mnie deszczem i
    zimnem. Siedze w Zaxaroplaeseio w porcie i dumam co ze soba zrobicsmile Teraz nie
    pada... al e sa kaluze - czytaj: padalo. Chmury dosc ciezkie, ale nawet cieplo.
    Grek w hotely mowi, ze busy jezdza fatalnie - strasznie smieszne, wieci ze tu
    jest najdluzsza nadmorska promenada w calej Grecji? Niesamowicie wyglada,
    mnostwo barow z kozacka muzyka, ze 4 z int. kafejkami, i w sumie atmosfera,
    ktorawieczorem nie przypadla mi do gustu. Juz widze, ze Chios to wielkie
    miasto - ide sie rozejrzec poki nie pada, he he. Ot, Hellada z parasolem w
    plecaku - cos nowego dla mniesmile Ale i tak fajnie, ze tu jestem a wchloniete tu
    na sniadanie kadaifi bylo bosko slodkiesmile Ciastko tu 2.40 E, nescaffe tez.
    Buziaki znad Egeosmile
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 29.04.06, 20:20
    Kalispera Sas. Po dniu rozpoznawczym stwierdzam: Jestem wyspa zalamana. Busy
    jezdza tak fatalnie jak nigdzie dotad. Jak sobie poradze - jeszcze nie wiem,
    bylam w wiosce Karies - ponure wrazenie: sporo domow w ruinie, ale niektore
    warte obejrzenia. Szcyty okalajacych ja gor tonely w gestych chmurach. Udalo
    sie zjechac pickupemsmile Wedrowka po miescie Chios - jest doprawdy wielkie ale to
    generalnie nieladne miasto. Mozna tu jednak spotkac sliczne domki, ktore
    przetrwalu trzesienie ziemi. Niestety, popadaja w ruine, choc to one maja urok,
    a nie ta masa nowoczesnych domow, ktore tworza obraz tego miasta. Meczet
    Mecidye jest w remoncie a przez szczelne ogrodzenie nie sposob zrobic zdjecia.
    Jedynie minaret jest swietnie widoczny. Kosciiolow tu cala masa i sa
    pozamykane..wrrr...
    Budynek biblioteki Korai moze sie podobac choc i moj wzrok przyciagal
    mozaikowy placyk, ktory obok.
    Wypilam teraz kawe nad morzem, - zimny wiatr wieje jak diabli - i ide dalej,
    do Kastro, tam musi byc slicznie! Pozdrowienia z zimnej, pochmurnej i
    nieprzyjaznej szwendaczom wyspy Chios. Acha - ludzie tu przesympatyczni -
    wielki *)
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 29.04.06, 20:22
    Kastro jest zachwycajace ! Ilez tu sladow przeszlosci! Po takich miejscach
    godzinami moge lazikowac i wiem, ze bede tam wracac! A teraz cos dla ducha:
    siedze w domu kultury, gdzie za chwile wystapia dwie nieznane mi greckie
    artystki - jedna bedzie spiewac greckie songi przy akompaniamencie drugiej
    (pianino). To sie nazywa miec szczesciesmile Wysylam ciut mego podnioslego
    nastroju i gram atmosfery z Omideiosmile Gram- bo reszta dla mniesmile
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 30.04.06, 22:41
    I kolejne niusysmile
    Giasias z Daskalopetra. Obzeram sie ciasrkami w porciku rybackim w ramach
    sniadanka, obok kamienia, na ktorym ponoc siadywal Homer. Nooo, tez tam
    usiadlam...
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 30.04.06, 22:43
    w koncu czasami cos skrobiesmile zastanawiam sie co ze soba zrobic: w niedziele
    busy po wyspie nie jezdza! Na takiej wyspie dotad nie bylam ufff.. chyba nie
    polubie tej wyspy, wrrr, wszedzie mi tu pod gorke. Jak soe wkurze,to si zmyje
    do Aten. Wypozyczalni rowerow tez tu nie ma - swietnie!! Filakia.
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 01.05.06, 22:37
    Ale sie wytanczylam! W kosciele Ag. Nikolaos odbywala sie jakas uroczystosc.
    Uslyszalam muzyke i podgladalam przez okno. Pop mnie dorwal i wciagnal do
    srodka. Jadlam, pilam krasi, tanczylam, klaskalam muzykantom i tancerzom -
    sporo meskich tancow bylo. Czulam sie swietnie, a teraz leje deszcz. A ja nadal
    we Vrondato. Widzieliscie takiego glupka, ktory w deszczu ale z parasolka stoi
    nad brzegiem Egeo, oglada pomnik jakiegos rybaka czy licho wie kogo, ma do
    przejscia jakies 6 km i mysli, ze Hellada jest pelna niespodzianek? Ten
    glupek to jawink
    W sumie fajna ta droga, bo wciaz po lewej Egeo- jakies 2 metry kamyczkow nas
    dziela...
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 01.05.06, 22:38
    Stoje sobie pod czterewma wiatrakami, juz w poblizu miasta Chios! Alez one sa
    piekne! Jedne z najlepiej zachowanych w Helladzie. A deszcz pada i pada, ech..;-
    )
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 01.05.06, 22:40
    Giasas, melduje sie z poludnia gdzie piekna, wijaca sie wsrod zielonych gor i
    dolin droga prowadzi przez Mastichochoria do Pirgi. Drzewka mastyksowe sa
    strasznie smieszne: karlowate i poskrecane. Poki co jest slonce, o czym
    donoszesmile
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 01.05.06, 22:44
    Pirgi powala uroda pomalowanych chatek! myslalam, ze tylko kilka jest w te
    wzorki a tu mnostwo. Na glownym placyku pije kawe. Obok przepiekny maly
    kosciolek. Nic o nim nie wiem a wstep za licencja, wrr. Zajrzalam przez dziurke
    od kluczA: jakiez przepiekne freski.. ja tu chyba jeszcze wroce - tu, tzn. do
    Pirgi.
    Pozdrowienia z pieknego miejsca na Chios. Aaa, ten kosciolek ma ponad 300 lat -
    Agia Apostolismile A nescafe tu tylko 1.20. Mily szoksmile
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • aska2000 02.05.06, 14:52
    Betaki sms-y klepie, Ewa Małgorzata przepisuje, a czyta ktoś ??!
    wink

    Bo ja- tak- i wpisuję się na dowód - piszcie nadal dziewczyny, nie wszystko na
    tym świecie jest daremne crying

    Pozdrawiam (Bebiaka i E.M. ciepło smile
  • grecja-ellada 02.05.06, 15:37
    Witajcie dziewczyny,
    ja czytam choć nie czasu starczyło mi tylko na to, by poczytać.

    Wiecie co pomyslałam po przeczytaniu chyba ostatniego wpisu Ewy Małgorzaty: że
    Bebiak wkręci się na każdą imprezkę w Helladzie smile
    I tak sobie dalej mysle, że coś takiego jest właśnie fajne w zwiedzaniu takich
    nie turystycznych wysp.

    A ja już żyje wyjazdem i tak miło jest czytać wieści wprost z Hellady smile

    --
    Pozdrawiam Marta
    Grecja i wyspy greckie
    Grecja Online
  • aka10 02.05.06, 16:38
    Jasne,ze czytamsmile
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • amigo50 02.05.06, 17:03
    Czytają, czytają i może zostawmy to w takim stanie jak było. Niech to będą
    tylko relacje Bebiaka.
  • aka10 02.05.06, 22:40
    Czy wspominalam Wam o Nea Moni? Oj,chyba nie,a bylam,bylam,niestety,glowny
    kosciol i wieza,zatem mozaiki znam tylko z przewodnikowsad Zajrzalam
    wszedzie,gdzie sie dalo,w tym do kostnicy i kapliczek.W jednej rozpoczela sie
    przy mnie dziwna msza:odprawiala ja zgieta pod katem prawie prostym odzina w
    czern mniszka z jakas cywilna" kobieta (ministrant???).
    Wykrzykiwaly co jakis czas "Christos anesti" i to jedyne,co rozumialam,ale
    umialam odpowiadac "Alithos anesti".Mniszka podeszla do mnie i mnie "odkazila"
    dymem z...Nie wiem,jak to sie nazywa,ale ten zapach uwielbiam.Potem wlasciciel
    hotelu pytal,czy widzialam twarz tej mniszki.Kurcze,a niby jak,jak ona taka
    zgieta.Ona ma podobno twarz dziecka,ale nie wiem,jak to rozumiec.
    Ale wieje za oknem!A Egeo spiewa mi uroczo kolysankesmileI uderzajac o brzeg przy
    hotelu,mowi mi: kalinichta. I ja Wam tez tak mowiesmile
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • pietnacha40 03.05.06, 10:25
    Czytam i uważam tak jak amigo50, żeby zostawić bez komentarzy. Wiadomo ,że
    pozdrawiamy i niecierpliwie czekamy na cd. i zdjęcia.
  • ewamalgorzata 04.05.06, 16:58
    To ja teraz pracowicie uzupełnię - na dwa dni mi dostęp od netu odcięli. Więc
    teraz zbiorczo - a ponieważ już wróciłam, więc reszta już będzie na bieżąco.

    1.05 - part two:
    Prostuje: wg Pascala i innych materiałów, które mam kościółek Ag. Apostoli
    pochodzi z XII w. Ide to powiedziec Grekowi - niech goopot nie opowiadasmile
    ======

    5 km od Olimpoi chciałam obejrzec jaskinie ale swieto - zamknietasad Przepiekny
    stad widok na zatoke - to chyba Fana. Wspaniale tu drogi: cudownie krete a
    wokol te poskrecane drzewka mastyksowe. Jestem zachwycona tym,co ogladam.
    Nadal bez deszczu dzis!
    ==============
    Olimpoi jest przesliczna wioska: pelna dziwnych korytarzy, luków i bardzo
    starych domów. Jeden obejrzalam w srodku - Kiria Anna mnie zaprosila.
    Niesamowite wrazenie i wielkie szczescie. Po takim Olimpoi moglabym lazic
    godzinami - cos fantastycznego, prostego, naturalnego, pieknego!!
    ===============
    Jestem gdzies za Limenas Mestos - to maly, cichy porcik . "Ta droga wzdluz
    wybrzeza to cos slicznego, z boskimi widokami na Egeo i skaly. W autach za
    wycieraczkami wiazanki kwiatow: To Swieto Kwiatow. W miescie sie dusilam z
    zachwytu, ale o tym opowiem innym razem . Widzieliscie plan Mesty> Jakby rzut z
    gory? Czuje sie go w czasie chodzenia tymi niesamowitymi "uliczkami". Piekny
    to dzien na wyspie Chios, gorzystej, zielonej, slicznej. Patrze teraz na Wesse
    z gory.. wow! smile
    =============
    Jestem w Anavatos - miejscu, ktore najbardziej chcialam obejrzec na Chios. Jaka
    droga tu prowadzi - sami wiecie: polozone jest na wysokiej skale. Chodze
    wsrod pustych budynkow, pamietam o tragedii Grekow, cicho tu i jakos ponuro.
    Na dole cztery moze nowe chatki - 3 osoby tu teraz mieszkaja. Ale tawerna jest!
    Jestem happy!!!
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 04.05.06, 17:18
    Giasas, to az niewiarygodne, ale zeby znalezc rower trzeba przybyc do
    nadmorskiej wioski Karfas. Stoje na plazy, ktora tu piaszczysta, kolor morza
    rzuca na kolana, a wieje jak diabli. Wokol wiele tawern, barakow, etc. - takie
    typowe nadmorskie misteczko, tetniace latem zyciem. Ide szukac rowerusmile
    Pozdrowienia znad Egeosmile
    ================

    Wow! Alez tu pieknie! Podazam sobie na rowerze po Kambos, wsrod starych murow,
    mnostwa drzew. Czasem przez dziure w murze cos podejrze, czasem spora
    jaszczurka umknie mi spod kol - tu jest przepieknie! Nie wiem tylko, dlaczego
    lotnisko jest niedaleko... kurcze, samoloty lataja tuz nad glowa, ale tylko
    czasami, na szczescie dla piekna tego miejsca. Usciski dla was spod Panagia
    Syrotissa na terenie Kambossmile)
    ================
    Wlasnie dzwonilam do Karafas i mam ten rower do jutra wieczorsmile Swietnie sie
    jezdzi po Kambos i tak wiele tu pieknych miejsc, ze bede jezdzic przez 2 dnismile
    ==============
    Szkoda, ze nie mam wzrostu Amigo - te mury sa dla mnie zbyt wysokie: czasami
    cos ogladne, a o zdjeciach nie ma mowysad W sumie jest bosko i upal do tego. to
    Rajsmile
    =============
    Wypilam frappe, odsapnelam i dalej w ten gaszcz dziwnych murow, slicznych
    budynkow, gajow oliwkowych i pomaranczowych. Jezdze tam bez zadnego ladu -
    lekko dzikie to tereny, w zasadzie bez drogowskazow, ale podobno wszystkie
    drogi prowadza do..Aten?smile
    Filakia.
    ==============
    Ale pojezdzilam! Chwala tym, co mi dali rower. Acha: 5 E doba.. A teraz moj
    bierny relks w uroczym porciku Agia Ermioni. Ale tu musi byc tlumnie latem! A
    dzis? Ja i jakis rybaksmile. Egeo jakies 20 metrow ode mnie - myslicie, z ze
    gdzies moze byc mi lepiej? Musze tu wypic frappke, muuuusze i juz! Usciskismile
    ===================
    Siedze w porcie w Chios, taka umorusana ale happy. Pochlaniam kadaifi i patrze
    na wplywajacy prom - to "Nisos Mykonos". Pieknie wyje!smile Kocham promy! O 19-
    tej poplyne na Mytilini. Alez ludzi sie z niego wywala, a ci czekajacy tupia
    niecierplwie nogami. Ech, jak ja lubie atmosfere portowsmile

    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 04.05.06, 17:31
    Giasas, ja juz w Chios po rowerowej wycieczce po Kambos. Oddalam wczesniej
    rower, bo po 2 dniach na rowerze d..a mnie bolismile) Ale Kambos warta tego. Z
    Karfas przywiozl mnie wlasciciel wypozyczalni i to dzieki niemu zdazylam
    wdepnac do muzeum archeologicznego i pogapic sie na skorupy - strasznie
    poniszczone, posklejane z malenkich kawalkow, ale fragmenty kolumn, itp-
    calkiem spore. Pije kawe w porcie zmierzajac do Kastro - to tak sliczne
    miejsce, ze musze raz jeszczesmile Usciskismile
    ===========
    Leze sobie na zabytkowym murze okalajacym Kastro. Egeo pode mna, bezchmurne
    niebo, greckie slonce opala mi pysk, i tak sobie mysle, ze bardzo mi tu
    dobrze...
    ================
    Giasas, slicznie ubrana i umyta zasiadlam na widowni miejscowego domu kultury,
    gdzie o 8-mej koncert muzyki greckiej. Z bouzouki- tyle wiem. Usciski wielkie
    =========
    Przerwa. Moze to i nie moja muzyka (choc 2 utwory Protopsalti byly) ale to
    musi byc znany tutejszy mlodziezowy zespol, bo full mlodziezy na widowni,
    swietnie sie bawiacej, spiewajacej z nimi i omdlewajacej, kiedy ze sceny
    slychac bylo: Toso se thelo")
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • ewamalgorzata 06.05.06, 12:48
    Dopiero dziś zauważyłam, ze przeoczyłam 4.04.. Zostanie mi to wybaczone..?smile

    Kalimera Sas - dzis z Volissos na polnocy. Juz je obeszlam, wszak bylam tu o
    takiej dzikiej godzinie, ze az sie balam isc do ruin fortu na gore. Idzie sie
    miedzy opustoszalymi domami i czulam sie dosc dziwnie. . Pieknie tutaj:
    zagladam jak sie da do tych ruin: wiekszosc pustych, zapadnietych, ale w
    jednym widzialam stara skrzynie, w innym jakies lozko, a otwierajac drzwi
    innego stanelam face to face z oslem. Ale sie przestraszylam! Piekna droga tu
    prowadzi: niesamowicie wije sie wsrod skalistej i bez drze wyspy. Trawa porasta
    skaly i pasa sie w stadach kozy czego nie widzialam na poludniu. Stad blisko
    do Egeo, jakies moze 2 km? Widac je zreszta, jest w zasiegu reki. Usciski z
    Volissos, gdzie jest sliczniesmile
    ======================
    Alez ta polnoc jest piekna, jakas dzika, bardziej niz poludnie, taka wysoka,
    lysa, ze wspaniałą drogą wijącą się niby wąż. Zajrzalam sobie do starenkiego
    monastyru Moudon. Opuszczony, samotny gdzies w dolince, piekny (kosciol
    zamkniety). A potem zjechalam swietna droga w dol - sliczny widok na misto
    Chios i Vrondados. Bylam tam w niedziele, ale w zyciu bym sie nie domyslila,
    ze do tej wysokiej skaly przyklejono droge. Dzis doswiadczylam - wielkie
    wrazenie!
    I to wszystko,co chcialam obejrzec na Chios - o ile dobrze pamietam plan
    wykonalam w 100%, co mnie dziko cieszy. Ofkkors na to, czy cos jest zamkniete-
    wplywu nie mam. . Mimo wielkich trudnosci dotarlam tam, gdzie chcialam i
    chwala za to wszystkim, ktorzy sie do tego przyczynili. Wyspa Chios juz poza
    mna - po polnocy moj prom odplywa do Pireusu. Przede mna weekend w Atenach co
    mnie bardzo cieszy. Chios choc piekna i tak odmienna od wysp, ktore dotad
    widzialam, nigdy nie znajdzie sie wsrod moich ulubionych. Bede ja polecac, bo
    piekna i warta tego, by tu byc, ale ja wracac na nia nie chce. Dlaczego? Powiem
    po powrocie, jak ją odebralam. Ostatnie usciski z wyspy Chios, znad Egeo, ktore
    z wiela sila uderza o brzeg, bo wieke znowu jak licho. Filakia.
    =============

    A rzuce wam jeszcze gram klimatu - wlasnie wplynal do portu "Nissos Mykonos"
    ale dopiero plynie na Lesbos. Jak bedzie wracal o 0:30 to mnie zabierze...
    Hm.., jakos mi smutnosad Poczekam w porcie jak odplynie i wdepne do Kastrosmile
    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • bebiak 08.05.06, 13:12
    dokąd przybyłam prosto z lotniska (przyleciałam do Warszawy dziś, jakoś ok. 10-
    tej byłam na Okęciu).
    Jak się jakoś uporządkuję (może jutro, zobaczymy) to coś doskrobię o tej Chios
    w bardziej uładzony może sposób.
    Póki co filakia - już niestety z Warszawy wrrrr
  • aska2000 08.05.06, 18:24
    Gorąco, chociaż TAM pewnie temperatury były wyższe ..wink
    Albo i nie - właśnie, Bebiak- jak to było z tą pogodą w Helladzie właściwie ?
    Bo ja od czasu do czasu (no dobra, przyznaję, codziennie własciwie wink, zerkam
    na temperatury i warunki pogodowe w róznych interesujących mnie częściach
    Europy, no i zasadniczo upałów to chyba jednak w Grecji nie było...
    Czy mylę się może..?

    Pozdrawiam Betaki - Ty wiesz,że serdecznie smile)
  • pietnacha40 08.05.06, 21:25
    Witam i bardzo proszę. Przeczytać jeszcze raz i zobaczyć smile
  • tomaszkozlowski1 08.05.06, 20:29
    Witaj smile smsami narobiłaś chyba wszystkim nam apetytu na więcej wrażeń z
    Chios smile
  • ewamalgorzata 09.05.06, 08:55
    bebiak napisała:

    > dokąd przybyłam prosto z lotniska (przyleciałam do Warszawy dziś, jakoś ok.
    10-

    To się nazywa: wykorzystać czas pobytu w Helladzie na maxasmile Pogratulować - i:
    witaj na polskiej ziemismile Czekamy na foty.. Zwłaszcza jasmile Chios w necie
    obejrzałam już dość dokładnie- te malowane domy są rzeczywiście niesamowite...

    --
    Jest taki kraj na południu, gdzie wyspy toną w błękitach
    Gdzie Bog zapomniał o grudniu
    I zawsze dźwięczy muzyka
  • jotka6 08.05.06, 19:29
    Mam pytanie,jeśli dużo pływasz promami może będziesz znać na nie
    odpowiedż.Otóż przytrafiła mi się pewna przygoda na promie na terenie
    Ellady.Otóż do kabiny(zamkniętej) ok.2.30 w nocy wszedł facet(my spaliśmy w
    środku,brrrr jeszcze w tej chwili przechodzą mnie ciarki)gwizdnął moją torebkę
    i wyszedł i własnie ja w tym momencie się przebudziłam,był pościg i wogóle
    afera.Oczywiście obsługa twierdziła,że to niemożliwe i nikt się tym specjalnie
    nie wzruszył.Kocham ten kraj,ale zastanawia mnie czy to sie często zdarza
  • bebiak 09.05.06, 16:39
    jotka6 napisała:

    > Mam pytanie,jeśli dużo pływasz promami może będziesz znać na nie
    > odpowiedź (...)

    Nie, nie wiem Jotko czy często się zdarza, i nie wiem z podstawowego powodu: w
    życiu nie płynęłam w kabinie, choć mil morskich na promach po greckich wodach
    pokonałam sporawo. Ja zawsze ze zwykłym, najtańszym biletem: póki się da
    urzęduję na górnym pokładzie, jak potem zimnawo to gdzieś na dole (najchętniej
    pod schodami, bo w salach "sypialnianych" dla mnie wciąż zimno --->
    beznadziejna klimatyzacja czy nawiew).
    Od nikogo o takim przypadku, o jakim wspominasz - nie słyszałam również.
    To, co piszesz (o ile dobrze rozumiem) ma sugerować, że to ktoś z obsługi z
    jakimś zapasowym kluczem, czy tak? Chyba tylko w taki sposób można się dostać
    do kabiny - podkreslam: tak sobie wyobrażam, bo raczej nawet do kątów z
    kabinami nie podchodzę (chyba, że sobie łażę po promie zaglądając w każdy kąt i
    gdzieś tam wlezę przypadkiem).
    Pozdrowienia.
  • bebiak 09.05.06, 16:56
    Cześć,
    w kilku postach (w zależności od czasu) obiecana porcja informacji - takich,
    które może kiedyś komuś się przydadzą, parę moich refleksji powakacyjnych,
    spostrzeżeń etc.

    Ja udałam się tam z Aten ofkors, normalnym promem z Pireusu.
    Promy z Pireusu mamy dwa:
    - starszy - Mitilini;
    - znacznie nowszy - Nisos Mykonos.
    Płynęłam w obie strony "Nisos Mykonos" bo on tę odległość pokonuje w 6 godzin,
    a "Mitilini" - w nieco ponad osiem.
    Cena w jedną stronę - donosiłam w smsie - 26 euro, z tym, że powrotny bodajże
    27 z centami.
    W cenie jest miejscówka - na "Nisos Mykonos" są miejscówki.
    Ten prom jest świetny, przyzwoity, nowiutki, i czysty niewiarygodnie: aż trudno
    czasem uwierzyć, że to grecki prom (bez urazy dla sympatycznych tambylców!).
    Gdyby "coś" to na ten sezon mam rozkład, choć od 1 lipca bodajże i tak wszystko
    się zmienia.
    I taka uwaga odnośnie promów (dla mnie to coś nowego, nawet zabawne i nieźle mi
    nastrój poprawiało w biurach promowych na Chios):
    zamierzałam wracać z wyspy 5. maja o 0.30.
    Powiedzcie mi do licha w jaki dzień chciałam wracać?
    We WSZYSTKICH biurach promowych uzyskiwałam odpowiedź, że w piątek nie ma w
    ogóle promu do Pireusu.
    Dla Greków taka godzina to zawsze czwartek i warto o tym pamiętać... Hmmm,
    doprawdy chciałam mieć pewność, że to będzie ten prom, który ja sobie wybrałam.
    Na bilecie jak wół napisane zostało co prawda: 5.05.2006, godzina 0.30, ale to
    jest (nienapisany) czwarteksmile)
    Nawet potem w Atenach wdałam się w mini-spór z moim Grekiem - ten też
    twierdził, że płynęłam promem w czwartek używając podstawowego argumentu: "Czy
    spałaś zanim weszłaś na prom?"
    Nooo, nie spałam, a jeśli nie spałam to mimo, iż północ minęła nadal jest
    czwartek i koniec dyskusji.
    Uczulam na to, bo to istotne kiedy się pyta o prom mówiąc o dniu tygodnia: ja
    pytałam o piątek (a wiedziałam, że mam prom!) no i mną szoknęło bo nagle go nie
    miałamsmile
    Wspominam o tym, bo dla mnie to coś zupełnie nowego, choć być może już się z
    tym spotkaliście w Helladzie.

    Na Chios można polecieć sobie z Aten samolotem - ceny nie znam, ale lotnisko
    widziałam jeżdżąc w tamtych rejonach na rowerze: jest chyba jeszcze mniejsze
    niż w Kalamacie (choć już tamto mnie swego czasu zaskoczyło), a pas startowy
    domaga się pilnie remontu!!!



  • bebiak 09.05.06, 17:06
    W zasadzie chcę napisać o dwóch wysepkach, bo gdyby tam sobie popłynąć na
    dłużej to z pewnością warto je odwiedzić.
    O połączeniach z jedną - Psara - nie wiem (poza informacjami z przewodnika)
    nic, bo jeszcze na Chios nie było żadnych ofert/propozycji.
    Z jednego z przewodników wiem (ale czy się nic nie zmieniło?), że na Psarę
    można się dostać z niewielkiego porciku na zachodzie wyspy Chios - Limnia.

    Inaczej wygląda sytuacja z rejsem na wysepkę Oinusses - tu pływa codziennie z
    miasta Chios kaiki, ale uwaga: wypływa z Chios o 14-tej, a wraca następnego
    dnia o 8-mej rano. Wyjątkiem jest niedziela - w niedzielę kaiki wypływa z Chios
    o 8-mej i wraca ok. 17-tej bodajże.
    Pytałam dlaczego to tak jest, że w tygodniu trzeba koniecznie nocować na małej
    wysepce (wyboru nie ma przecież) i już wiadomo: jest to kaiki dla mieszkańców
    Oinusses, którzy pracują na wyspie Chios stąd tak to jest uregulowane.

    Miejscowe biura turystyczne, których sporo wokół portu w mieście Chios oferują
    wycieczki do Turcji, ale o szczegółach nie wiem nic - raczej Turcja mnie nie
    interesuje.
  • bebiak 09.05.06, 19:01
    Umówmy się, że jest to brzydkie miasto - ot, krótko i uczciwie.
    Oczywiście ja musiałam z nim zamieszkać, bo zawsze - jak wiecie - muszę mieć
    port, dworzec itp udogodnienia, które dla moich potrzeb w czasie wakacji są
    niezbędne.
    Miasto duże, posiadające wszystkie te cechy, które mają duże miasta: mnóstwo
    aut, korki niesamowite, hałas, smród (sorry!)spalin, multum ulic i uliczek (w
    tym mnóstwo jednokierunkowych).
    Jak wiecie zniszczone potężnym trzęsieniem ziemi odbudowane zostało na całkiem
    współczesną modłę, zatem mnóstwo tam normalnych budynków bez żadnego uroku
    (takich typowych 3-4 piętrowych betonowych bloków).
    Wokół portu szalenie długa promenada - jak wiecie lubię łazić oglądać
    zamieszanie kiedy prom przypływa i stamtąd do mego hotelu (druga strona) był
    całkiem spory kawałek. Po jednej stronie rząd niekończących się kafejek, barów,
    tawern, klubów, biur podróży, wypożyczalni itp miejsc - hmmm, jakoś wyjątkowo
    nie wzbudzała ta promenada mego zainteresowania: klimat tam taki.... nie dla
    mnie (muzyka przede wszystkim beznadziejna i stosy młodych ludzi dziwacznie
    poubieranych, co - co do zasady - mi nie przeszkadza, ale stwarza klimat taki,
    że raczej w takich miejscach nie przebywam.

    Miasto duże i doprawdy jest gdzie łazić:
    - nieźle utrzymany ogród/mini-park przy głównym placu (ten plac nazywa się
    chyba Vunakiou czy jakoś bardzo podobnie),
    - bodajże 4 muzea (kurde, godziny otwarcia doprowadzały mnie do amoku!); żal
    mi, że nie zdołałam zajrzeć do przede wszystkim tego znajdującego się w
    Bibliotece Koraisa, oraz Bizantyjskiego (to znajduje się na terenie meczetu
    Mecidiye Cami a ten aktualnie w remoncie);
    - dużo kościółków i kapliczek (pozamykane w myślę 95% - ból dla mnie);
    - spory cmentarz (czy nawet i dwa). Lubię zaglądać na cmentarze stąd o tym
    wspominam. Przy tym dużym znajduje się całkiem współczesny kościół (zamknięty)
    oraz stara kostnica (warto na nią spojrzeć). Tuż obok coś w rodzaju
    przykościelnej "stołówki", w której urzęduje przesympatyczny starszy mnich;
    - miejscowy Dom Kultury. Chyba Omiros czy jakoś tak się nazywa - też przy
    głównym placu---> warto tam zaglądać albo wziąć sobie repertuar na cały
    miesiąc, bo codziennie wieczorem - oprócz niedziel - coś się dzieje: ja
    obejrzałam dwa koncerty oraz wystawę fotograficzną;
    - kiedy się chodzi tymi malutkimi, wąskimi uliczkami można w mieście dostrzec
    niektóre doprawdy śliczne domki - część popada ofkors w ruinę, ale część
    ślicznie odrestaurowana i mnie frajdę sprawiało gapienie się na te budyneczki,
    czasami gdzieś tam wtopione w nową zabudowę.

    I Kastro, urocze Kastro, po którym mogłam się szwędać godzinami wciąż
    dostrzegając coś drobnego ale dla mnie ślicznego i pełnego uroku.
    Tam można znaleźć i coś greckiego, ale i tureckiego albo żydowskiego. Stylowo
    tworzy to niezły nieład, ale ofkors nie przeszkadza w odbieraniu uroków tego
    miejsca. Mogłam do znudzenia przyglądać się budynkom w Kastro: każdy inny choć
    większość to zupełne ruinki i aż żal na to patrzeć. Kastro miejscami kojarzy
    się ze slumsem, a może i takim miejscem jest? Kościółki, kapliczki, chatki,
    wąziutkie uliczki... ech, ślicznie tam. I do tego te pozostałości potężnych
    wież obronnych, potężnych murów otaczających całość, jakichś fortyfikacji, sama
    nie wiem czego. Wszystko to stare, ale jakże piękne, w tym w swoim klimacie.


  • bebiak 09.05.06, 22:31
    Fatalna wyspa, jeśli nie jeździ się autemsad((
    U mnie bywało różnie jak wiecie: były wyspy łatwiejsze (np. Sifnos), były
    trudniejsze (np. Karpathos), ale na Boga chyba czegoś takiego jak na Chios
    dotąd nie doświadczyłam: ja tam po prostu byłam przerażona a przerażenie mi
    wzrastało z każdym kilometrem kwadratowym powierzchni tej wyspy. Wyspa wielka a
    transport publiczny leży zupełnie - leży, bo jak mi opowiadano w kilku
    miejscach, jest po prostu zbyteczny i tyle.
    Wyspa należy do bardzo zamożnych: podobno jeden samochód na rodzinę to
    absolutne minimum, a często zdarzają się i po 2-3 auta (w jednej rodzinie).
    Turystycznie wyspa nie jest popularna, miejscowi mają auta i... jest tam jak
    jest dla takich żuczków jak ja (czyli bez prawa jazdy).
    "Dworce" w mieście Chios są niejako dwa:
    - dla autobusów dalekobieżnych;
    - dla autobusów podmiejskich.
    W niedzielę i święta autobusy dalekobieżne w ogóle nie jeżdzą - nawet mnie to
    rozbawiłosmile Autobusy podmiejskie jeżdżą codziennie - mniej więcej raz na
    godzinę. Tereny podmiejskie to:
    - Vrondado: ciągnące się na północ przedmieście Chios;
    - miejscowość Karfas 7 km na południe;
    - wioska Karyes - na północny-zachód jakieś 6 km i tu w weekendy połączenia
    brak.

    Autobusy dalekobieżne jeżdżą tylko w tygodniu, jest ich mało a godziny odjazdów
    rozkładają na łopatki: żeby z sensem pojechać do Mesty trzeba wybrać autobus o
    5.40 z Chios, do Volissos - o 5-tej rano: strasznie to zabawne.
    Ostatni autobus dalekobieżny wraca do miasta Chios skądkolwiek o 15-tej i to
    jest wszystko.
    Do wielu miejsc autobusy w ogóle nie jeżdżą - tak np. do monastyru Nea Moni,
    czy do wioski Anavatos, która była dla mnie absolutnie w czołówce miejsc, które
    na wyspie trzeba obejrzeć (a z Chios tamże to 23 km bodajże).

    Rower można wypożyczyć jedynie w Karfas (7 km na południe od stolicy).
    Pisałam, że cena to 5 e za dzień (choć ja zapłaciłam 4 - niech będzie).

    Rowerem jeździłam przez dwa dni po równinie Kambos - takie były moje plany:
    boskie to tereny i wspaniale jeździ się rowerem (w zasadzie tam tylko rowerem i
    wtedy wielka frajda, większa niż autem - tak twierdzą nawet tambylcy).

    Przez jeden dzień jeździłam wynajętym matizem. Koszt z pełnym ubezpieczeniem:
    30 e za dobę. Benzyna lekko ponad 1 euro/1 litr (spaliłyśmy 16 litrów robiąc
    takie kółko: Chios--->Pirgi--->Olimpoi--->Mesta--> Elata--->Wessa--->
    Anavatos--> Nea Moni--->Karyes---> Chios).
    Poszczęściło mi się z tym autkiem: w niedzielę wieczorem dwie młodziutkie
    Australijki zamieszkały w moim hotelu i wspólnie wynajęłyśmy auto. Niestety,
    spędzały na Chios tylko jeden dzień i odpłynęły do Turcji - pechowo dla mnie.

    Do Volissos zabrała mnie taka publiczna taksówka (załatwiona przez pracownika
    informacji turystycznej, tej przy porcie). Koszt takiej taksówki to 10 e w
    jedną stronę (powrót tak samo). Po prostu nawet sympatyczny Jorgos mieszkający
    w Chios prowadzi tawernę w Volissos, dowozi tam różniste rzeczy i często
    pokonuje tę trasę, zatem w ten sposób zwraca sobie koszty własne (jak kogoś
    zabierze). Za drogę powrotną zapłaciłam 15 e bo zażyczyłam sobie jeszcze
    odwiedzenia niezbyt oddalonego od Volissos monastyru Moundon.

    Do monastyru Nea Moni można dostać się jedynie w ten sposób, że podmiejskim
    busem za 1,10 e pojechać do Karyes i dalej pieszo jakieś 7 km (powrót tak samo
    ofkors)
    Podmiejskim autobusem (1,10e) można pojechać do końca Vrondado - do miejsca
    Daskalopetra: na znajdującym się tam kamieniu ponoć siadywał sam Homer).

    Po wyspie co do zasady nie jeździ dużo samochodów (może w lato jest inaczej
    kiedy Grecy przyjeżdżają na wakacje, nie wiem), odległości pomiędzy
    wioskami/miasteczkami są duże, pomiędzy nimi zupełnie pusto, bez żadnych
    zabudowań. Nie wyglądało to jakoś przyjaźnie i nie nastrajało mnie od
    pierwszego dnia optymistycznie - na żadnej z wysp dotąd nie widziałam swoich
    wakacji tam źle, jak na Chios właśnie.

    Tambylcy są bardzo sympatyczni i potrafią sami się zatrzymywać - zdarzyło mi
    się tak kiedy wracałam piechotą z wioski Karyes (załapałam się na pick up'a w
    dół), albo kiedy wracałam z Daskalopetra (ale tu rezygnowałam - spacerowałam te
    6 km w deszczu - pisałam w smsach).
    Najbardziej pod tym względem rozbroił mnie jeden starszy Grek: wracałam rowerem
    z równiny Kambos do miasta Chios. Rzeczywiście od lotniska do Chios droga jest
    dla roweru koszmarna: mnóstwo tam pędzących z zawrotną szybkością samochodów
    (to 5 km). I nagle zatrzymał mi się takim jakimś maleńkim samochodzikiem Grek
    i chciał mnie zabrać... Hmmm, do dziś myślę, co on zamierzał zrobić z moim
    roweremsmile))

  • bebiak 09.05.06, 23:10
    Wyspa na pewno piękna i zupełnie odmienna z wielu przyczyn od wszystkich tych,
    które dotąd w Helladzie widziałam.
    W ogóle południe wyspy zupełnie odcina się od północy - to dwie różne części
    wyspy co widać gołym okiem bez specjalnego przyglądania się.
    Południe jest górzyste ale w sposób łagodny, miły/przyjazny dla oka,
    strasznie zielone w rozumieniu: wiele roślinności w tym ofkors wiele zielonych
    drzew, kwitnących o tej porze roku ślicznych kwiatów, północ - jest skalista,
    taka ostra, surowa, sprawia wrażenie szarej w zasadzie, z gdzie-nie-gdzie
    kępkami traw i pasącymi się stadami kóz (na południu kóz jakoś nie widać).
    Tę różnicę widać autentycznie bardzo wyraźnie - mnie podobały się obie części,
    choć z różnych przyczyn.
    Drogami zachwycałam się na całej wyspie: w świetnym stanie technicznym, pięknie
    pną się pod góry, opadają czasem łagodnie, czasem bardzo ostro (północ!!),
    wiją się niczym wąż pomiędzy górami/skałami. Z wyższych partii wyglądają
    zachwycająco oczywiściesmile
    Jeśli chodzi o wybrzeże to bardziej podobało mi się zachodnie: bardziej
    urozmaicone, ze ślicznymi zatoczkami, jakieś bardzo ciekawesmile

    Wyspa piękna ale wspomniałam w smsie, że już wrócić na nią bym nie chciała. To
    pewnie moje bardzo osobiste odczucie, ale wyspa Chios wywarła mnie jakieś
    przygnębiające wrażenie. Ponuro tam dla mnie nawet na południu, gdzie zielono,
    kolorowo (śliczne kwiaty!).
    Jest dla mnie coś ponurego (to dobre słowo!) w tej wyspie, nawet wtedy kiedy
    świeci śliczne słońce: gdzie nie byłam czułam wciąż tragedię tysięcy tambylców.
    Może to bliskość Turcji, co w historii było okrutne dla mieszkanców Chios? A
    może to to, że w zasadzie każda wioska to przede wszystkim wiele wyludnionych,
    zrujnowanych domów wzniesionych z szarego kamienia... wyludnionych, pustych..
    pozostałych po wysiedlonych Grekach czy tych, których po prostu wyrżnięto? A
    może dlatego, że o tragediach gdziekolwiek się nie jest wciąż przypominają
    fragmenty starych murów, fortyfikacji, baszt czy wież obronnych, czy wprost
    takie miasteczka jak cała Mesta czy Olimpoi????
    A może wszystko to razem wzięte sprawia takie wrażenie jakie ja odebrałam
    właśnie? Czułam się dość dziwnie na tej wyspie: chodziłam wśród tych
    zrujnowanych domów, zaglądałam do środka przez okna czy drzwi (zależy jak się
    udało), dostrzegałam jakieś osobiste przedmioty: ta skrzynia, o której
    wspominałam, jakieś resztki starej półki wiszącej jeszcze nadal na ścianie,
    łóżko, normalne łóżko, resztka łyżki czy jakiejś chochli, piec w kącie pokoju...
    Opuszczone to wszystko, zrujnowane - tylko świszczący wiatr poruszał jakimiś
    pajęczynami tu i ówdzie. Nie do wszystkich chatek wchodziłam, bo:
    - nie sposób: tam tego mnóstwo;
    - część (duża część) ma nawet drzwi i to zamknięte na kłódkę (bez szyb w
    oknach);
    - część w takim już stanie, że po prostu się bałam, iż jak wejdę to zapadnie
    się wszystko razem ze mną i nikt długo mnie nie znajdzie.
    Popatrzyłam w jaki sposób te chatki były budowane - ech, nie jestem
    specjalistą, ale to były chyba pędy bambusa (czy innej rośliny?) kładzione
    jeden na drugim i obklejane jakby jakąś grubszą tekturą malowaną potem na
    biało, a ściany zewnętrzne z tego szarego kamienia.
    Niektóre z tych chatek już tyle lat stoją puste, że całkiem przyzwoite
    krzewy/drzewka zdążyły urosnąć w środku, pomiędzy pozostałymi ścianami czy
    murami.
    Wśród tych opuszczonych ruinek znajdują się i stare zamieszkałe chatki co mnie
    nieco dziwiło: ofkors jedynie starych ludzi tam dostrzegałam (młodzi pewnie
    pouciekali do miast, a starzy czekają na naturalny koniec).
    Acha, na wielu opuszczonych ruinkach znajdują się tabliczki: "Na sprzedaż" i
    numer telefonu.
  • bebiak 09.05.06, 23:22
    Wg mnie na przełomie kwietnia i maja nigdzie w Helladzie nie można być pewnym
    co do pogody (może Kreta, może Rodos od biedy, ale poza tym nigdzie - to moje
    zdanie a w tym czasie byłam już w Grecji nie jeden raz).
    Wyjechałam jak wiecie w czwartek, 27 kwietnia - u nas było tego dnia całkiem
    znośnie.
    W piątek w Atenach zmarzłam - w czasie spaceru w ciągu dnia musiałam założyć
    ciepły sweter. Trzy razy zmoczył mnie w czasie tego spaceru deszcz. Pisałam w
    smsie, że dość szybko uciekłam z górnego pokładu promu: wiał nieprzyzwoicie
    silny i zimny wiatr (przez cały rejs na wyspę Chios padał zresztą deszcz).
    Wiało również na wyspie - wieczoram i nocami było cholernie zimno: owijałam
    się czterema kocami (tyle miałam w pokoju), zakładałam skarpetki idąc spać i
    owijałam się jeszcze ręcznikiem, a dopiero potem kocami. Było mi po prostu
    zimno a nie umiem zasnąć jak się trzęsę z zimna.
    Sobota i niedziela na wyspie były pochmurne, ale deszcz na wyspie padał tylko
    raz: w niedzielę od 14-tej do końca dnia.
    Od poniedziałku (1 maja) już zaczęło pojawiać się coraz częściej słońce i w
    ciągu dnia było fajnie ciepło - idealnie na szwędanie sięsmile)
    Kiedy jeździłam przez te dwa dni na rowerze po Kambos nawet opaliłam sobie pysk
    i łapy - skoro słońce świeciło to nie mogło być inaczej.
    Ten zimny i silny wiatr wiał cały czas, do końca mego pobytu na wyspie.
    W Atenach spędzałam weekend 5-7 maja i nadal wcale uroczo nie było. Owszem, w
    słońcu i kiedy nie wiało to nawet, nawet ale inaczej?
    Ech, dopiero tak naprawdę ciepło zrobiło się od niedzieli, ale co mi po tym
    skoro w poniedziałek rano wyjeżdżałam?
  • bebiak 09.05.06, 23:47
    .. w czasie tych wiosennych wakacji w Grecji?

    1. Z pewnością genialnie mi było na tym przyjęciu w kościele Agios Nikolaos
    (Vrondados). Doprawdy bawiłam się tam doskonale - nawet tańczyłam (tu ukłon w
    stronę Tomka, że mnie nauczył!!). Sporo tańców przeznaczonych było tylko dla
    mężczyzn - patrzyłam na nich jak zauroczona. Śpiewałam, jadłam, piłam gram
    wina... Ech, to było piękne i takie ofkors przypadkowe przecieżsmile

    2. Zaskoczona byłam kiedy kiria Anna w Olimpoi zaproponowała, że pokaże mi swój
    dom. Hmmm, ależ dziwnie się tam czułam, a ona jeszcze mówiła, że wszystkie domy
    w Olimpoi mają takie gołe ściany wewnątrz - dziwnie to wygląda: pięknie ale
    dziwnie. Myślałam początkowo, że te pokoje są do wynajęcia, ale nie: ona z
    mężem tam naprawdę mieszka.

    3. Strasznie sympatycznie wspominam Nikosa - lokalnego artystę w miasteczku
    Mesta. Ma tam coś w rodzaju pracowni + sklepu, rzeźbi sobie w czym chce, maluje
    na czym chce (niektóre rzeczy są tam takie piękne), nie dba specjalnie o nic,
    jest strasznie towarzyski i taki luzacki wewnętrznie (pochodzi z Larissy a
    kiedy mu powiedziałam, że nawet tam byłam to...Oj, jak się rozczulił!).

    4. Ta msza-nie-msza w monastyrze Nea Monismile Aka doniosła o tym tutaj na forum
    (wysyłałam smsy). Ta mniszka była doprawdy niesamowita: rozkładała tak jakoś na
    boki dłonie a że cała była nieźle owinięta w czarne szaty (twarz w dole, bo
    taka zgięta okropnie) sprawiała wrażenie jakieś .. straszne.

    5. Jazda po północy wyspy z tym całym Jorgosem - kurde, siedziałam z tyłu a na
    liczniku jego mercedesa było wciąż 60-70 km/h. Hmm, nie czułam się specjalnie
    pewnie, bo choć drogi tam doskonałe to cholera wysoko i strasznie ostre
    zakręty. A jak jeszcze gadał przez komórkę albo robił sobie skręta to byłam
    bliska ucieczki (niby dokąd???) w kompletnej panicesmile
    Genialnie wygląda z góry droga, która wznosi się na wysokiej skale nad
    Daskalopetrą - kurde... zakręty tam bliskie 360 stopni tylko na innych
    poziomach ofkorssmile

    6. Pirgi - miasteczko Pirgi to śliczne miejsce: takie wesołe jakieś poprzez te
    biało-czarne elewacje budynków (jak to się nazywa? Ksysta???) Nie pamiętam czy
    pisałam wcześniej, ale byłam przekonana, że tylko kilka jest tam takich
    budynków a tu zaskoczenie bo dokładnie odwrotnie:
    tylko kilka takich nie jest smile

    7. Te drzewka mastyksowe: takie dziwnie poskręcane i małe. Dotykałam tych
    drzewek ofkors: po pniach spływa ta żywica w takich kulkach malutkich jakby -
    to ten cały mastykssmile

    8. Mesta i Olimpoi - niesamowite wrażenie! Mnóstwo tuneli jakby, bram, domy z
    kamienia. To miasteczka zbudowane w bardzo specyficzny sposób (wspominałam w
    smsach).

    9. Anavatos - moje miejsce nr 1. Usytuowane na wysokiej skale, w zasadzie
    wymarłe. Puste, zrujnowane domy. Ze trzy nowe domy, zamieszkane, na samym dole
    (ponoć 3 osoby tam mieszkają obecnie), stary kościółek (zamknięty), cmentarzyk
    (4 groby bodajże), tawernasmile
    Wjazd na tę skałę to wspaniałe emocje a spacer tamże - jeszcze większe, choć co
    do zasady to bardzo ponure miejsce (miejsce wielkiej przecież tragedii i - co
    dziwne - wszystko tam żywo mi o niej przypominało).

    Chyba pójdę już sobie dzisiaj stąd, bo tak jakoś...
    Chios jest naprawdę śliczną wyspąsmile))
  • tomaszkozlowski1 10.05.06, 13:55
    Bebiaku,fantastycznie się czyta Twoje relacje smile
    Czuję jakbym tam prawie był smile
    Fotek też już się nie mogę doczekać!
    Nawiązując do paru innych Twoich wątków- kurcze ja osiołki też coraz rzadziej w
    Helladzie napotykam sad Pozamieniali je chyba na BMW i mercedesy...
    Jeszcze z dziesięć lat temu ponoć było osiołków w Grecji 200 tysięcy,ale teraz
    to już chyba najbardziej zatwardziali tylko trzymają.O właśnie mi się
    przypomniało,że dziadek czy wujek mojej przyjaciółki pół-Greczynki (ona mieszka
    w Polsce,ale ma rodzinę na Peloponezie),mimo nagabywań całej rodzinki żeby
    pozbył się osiołka,uparł się i dalej go trzyma (lubi czasem pojeździć na nim po
    okolicy smile) Ale chyba coraz rzadziej będziemy w Grecji widywać osiołki... sad
    Z tymi "ksista" na murach w chiockich wioskach mastyksowych (tak zwane
    Mastichochoria)to z tego co czytałem,ludzie mają tam problem-bo przez
    tradycyjny styl "ksista",domy uważane są za zabytkowe i służby archeologiczne
    kontrolują mieszkańców i ci mają utrapienie jeśli coś chcą w domkach
    zmienić.Zresztą problem jest bardziej skomplikowany,bo nie dość że malunki są
    zabytkowe to i same domy też,bo ich mury często jeszcze ze średniowiecza
    pochodzą.I sami archeolodzy kłócą się czy na tych murach powinno się w ogóle
    coś malować(to je niszczy)i parę lat temu ,pamiętam, nakazali "ksista"
    zamalowywać,ale ostatecznie,o ile dobrze pamiętam, zmienili zdanie i nakazali
    je chronić.Tak czy owak,mieszkańcy Mastichochoria już nie jeden raz
    protestowali,że nie chcą być żywym skansenem.Pozdrowionka!Tomek smile
  • amigo50 09.05.06, 23:41
    No to teraz jeszcze bardzo chcielibyśmy pooglądać zdjęcia. Dużo zdjęć!
    ...i tak jakbyśmy już tam byli
  • bebiak 10.05.06, 00:45
    amigo50 napisał:

    > No to teraz jeszcze bardzo chcielibyśmy pooglądać zdjęcia. Dużo zdjęć!
    > ...i tak jakbyśmy już tam byli


    Fajnieeee!
    Zdjęcia mam - czy dużo? Rzecz osobista.
    Cyfrówką zrobiłam na wyspie jakieś 300, a głuptakiem (miałam, miałam!) 4 x 36
    szt. Z głuptaka niewywołane ofkors jak dotąd, z cyfrówki przejrzane wczoraj
    wieczorem i odkrycie - w zasadzie chyba w 98% nawet ostre co cieszy mnie jak
    lichosmile
    Dzięki temu, kto podpowiedział mi o statywie (nie wiesz Amigo mou, kto
    pzypadkiem???).
    Śmiesznie robiłam te zdjęcia cyfrówką - Australijki przyglądały mi się
    dziwacznie bo sporo czasu potrzebowałam na każde zdjęcie a one swoje robiły
    niczym Japończycy, aż musiałam w końcu wytłumaczyć, że to nowiutka cyfrówka i
    nie miałam czasu na dłuższe nauki a przede wszystkim wyczuwanie jej.
    Zaczęłam te zdjęcia odchudzać (z cyfrówki robiłam ostatecznie 1600x1200) i
    powysyłam trochę w ramach czasowych możliwości, bo zanim na stronę wprowadzę to
    trochę czasu minie oczywiście.

    I w ogóle wielkie dzięki wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili
    się do tego, żeby mnie oświecić z tą cyfrówkąsmile EFCHARISTO PARA POLY!!!
  • aska2000 10.05.06, 10:51
    Zdecydowanie, Bebiaku - dołączam się do próśb tych, co to Cię o fotki
    molestują wink

    Ja też chcę sobie pooglądać!

    Pozdrawiam

    P.S. Do Amigo - nie utopiłam się bynajmniej - pływam akurat nienajgorzej
    (...aska2000 = aska2000 - forever and ever - here at least wink)
    pa- G.

  • amigo50 10.05.06, 23:15
    ...??? Czy aska2000 i Asiek31 to ta sama osoba? Bo to chyba Asiek 31 się utopił?
    ...ale uderz w stół...
  • aska2000 10.05.06, 23:49
    No niestety- pudło, Amigo!

    Chociaż sama mało monitora nie oplułam, jak zobaczyłam post "Aśki31"
    na 'naszym' starym forumie wink)

    Trzeba przyznać,że ktoś musiał nieco czasu poswięcić na anlizę moich
    dotychczasowych postów, bo stylistyka całkiem- całkiem wink
    ...PRAWIE jak ja, a jednak - 'prawie' czyni różnicę, czyż nie..?
    wink)

    P.S. A kto nie wierzy, może spojrzeć na IP - nawet tę widoczną jego część wink
    Ja = aska2000 - parę razy nawet o tym przypominałam, Tobie, Amigo,
    Pozdrawiam,
    G.
  • amigo50 11.05.06, 19:24
    ...oj, będzie co oglądać! Tak cichcem powiem (tylko nie rozpowiadajcie po
    okolicy), że z tego co ludzie na mieście mówią, to zrobiła dziewczyna sporo
    zdjęć całkiem fajnych. Szkoda tylko, że nie chciała wierzyć, że będzie dobrze i
    targała się tam jeszcze z głuptakiem...
    ...mogłaby skoncentrować się na cyfraku i byłoby jeszcze lepiej (ale ona widać
    niedowiarek taki! Nie wierzy we własne siły czy jak? To przecież my tutaj już
    wiemy wszyscy, że gdzie diabeł nie może, to Bebiaka pośle - czyż nie?! Sama
    pisała, że z aborygenkami się dogadała i weszła z nimi w komitywę).
    Ludzie na mieście mówią też, że do tej pory Bebiaczek fotografowała miejsca w
    Grecji a teraz podobno będzie można zobaczyć Bebiaka w Grecji. Tylko jak ona to
    zrobiła? Znowu się z kimś dogadała?

    ...i jeszcze do aski2000. Nawet nie zdziwiło mnie to, że to nie Ty. Zastanowiło
    mnie tylko raczej to, że ktoś tak bardzo potrzebuje pomocy...i kiedy wyciągasz
    rękę nic! Widocznie ta pomoc nie była aż tak potrzebna.
    ...a tym, że ktoś skubnął Twojego nika nie przejmuj się. Widocznie ładny takiwink)
    Też zobaczyłem kiedyś na zupełnie innym forum amigo50. Miłe to, że moje też się
    komuś podoba. ...a w końcu nie jednemu psu Burek smile)
  • aska2000 11.05.06, 21:44
    amigo50 napisał:

    > ...oj, będzie co oglądać!

    No mamy nadzieję smile
    Bebiak- nie daj się prosić i zapodaj coś - a najlepiej (poza stroną Twą smile
    tutaj- do zdjęć 'przyszpilonych' na górze, żebyśmy mogli wszyscy pooglądać !
    (Maila dostałaś, mam nadzieję ? smile


    > ...i jeszcze do aski2000. Nawet nie zdziwiło mnie to, że to nie Ty.
    Zastanowiło
    >
    > mnie tylko raczej to, że ktoś tak bardzo potrzebuje pomocy...i kiedy
    wyciągasz
    > rękę nic! Widocznie ta pomoc nie była aż tak potrzebna.

    Raczej ktoś się zabawił, po prostu - cóż, bywa.

    > ...a tym, że ktoś skubnął Twojego nika nie przejmuj się. Widocznie ładny
    takiwink

    No niecałkiem - ja nie 'Aśka' wszak, no i cyferka przy nick'u się nie zgadza wink

    > Też zobaczyłem kiedyś na zupełnie innym forum amigo50. Miłe to, że moje też
    się
    >
    > komuś podoba. ...a w końcu nie jednemu psu Burek smile)

    Fakt, fakt - no to pozdrawiam i do miłego ..wink
  • amigo50 09.05.06, 23:26
    Tak. Potwierdzam to co piszesz o promie piątkowym (?!?). Sprawa jest prosta
    jeżeli prom nie płynął z Chios. Oni licżą kiedy prom wypłynął z portu
    początkowego. Twój prom prawdopodobnie płynął skądsiś i z tego skądsiś wypłynął
    w czwartek. Chociaż ja preferuję inny sposób przemieszczania się pomiędzy
    wyspami, to zdareznie już takie miałem.
    ...Jeśli jednak Twój prom startował z Chios (co przecież jest prawdopodobne),
    to burzy to całą moją wiedzę w tej sprawie i na wszelki wypadek może nie będę
    już więcej pływał promami??? ;o
  • bebiak 10.05.06, 00:37
    amigo50 napisał:

    > Tak. Potwierdzam to co piszesz o promie piątkowym (?!?). Sprawa jest prosta
    > jeżeli prom nie płynął z Chios. Oni licżą kiedy prom wypłynął z portu
    > początkowego. Twój prom prawdopodobnie płynął skądsiś i z tego skądsiś
    >wypłynął w czwartek. Chociaż ja preferuję inny sposób przemieszczania się
    >pomiędzy wyspami, to zdareznie już takie miałem.

    Tak Amigo, podejrzenia + wiedza absolutnie słusznesmile
    Mój prom "Nisos Mykonos" płynął z Mitilini (to pierwszy port, drugi: Chios i
    potem już Pireus), skąd ofkors wypłynął w czwarteksmile

    > ...Jeśli jednak Twój prom startował z Chios (co przecież jest prawdopodobne),
    > to burzy to całą moją wiedzę w tej sprawie i na wszelki wypadek może nie będę
    > już więcej pływał promami??? ;o

    Nooo, nie zburzyło to Twej wiedzy jak widaćsmile
    Ja doświadczyłam tego po raz pierwszy i w sumie to śmieszyło mnie to nieźle. W
    jednym z biur promowych dano mi taką reklamówkę z rozkładem rejsów "Nisos
    Mykonos" i po rozmowie na temat czwartek/piątek spojrzałam na nią a tam
    cholercia przy piątku kreska: promu nie ma. No to ja znowu swoje...
    Ech, z całym uwielbieniem dla tambylców ta ich teoria nie trafia do mnie w
    nawet jednym calu i już, stąd nadal twierdzę, że z wyspy Chios odpłynęłam w
    piąteksmile))
  • bebiak 10.05.06, 00:59
    Nie widziałam, nie jest to tragedią dla mnie oczywiście, ale napiszę co wg mnie
    warto jeszcze tam obejrzeć, jeśli się ma autosmile

    1. Jaskinię obok Olimpoi - chyba jakieś 7 km. Ja niestety byłam tam w
    poniedziałek a jaskinia w poniedziałki właśnie nieczynna wrrrr

    2. Kapliczkę w jaskini na północy wyspy, w Agio Gala. Byłam w Volissos -
    stamtąd już "tylko" 26 km do tej jaskini, rozpytywałam tambylców w jaki sposób
    tam dotrzec, ale... Tylko auto. Oczywiście, można tam pojechać normalnie
    taksówką, ale mnie na to nie staćsad

    3. Koniecznie Monastyr Nea Moni - w całości, w tym mozaiki ofkors. Ja
    obejrzałam to co obejrzeć mogłam, a mogłam nie wszystko bo remontsad

    4. Plaże na południu (np. w okolicach Emporio). Tam są takie dziwne te plaże
    (powulkaniczne chyba) i kamienie mają takie dziwne kolory. W żaden sposób nie
    mogłam tam dotrzeć.

    5. Kościółek bizantyjski Panagia tis Krinas w wiosce Vavili - byłam na rowerze
    w tej wiosce, ale kościółek był niestety zamknięty.

    6. Jak się uda to ten mały kościółek w Pirgi - wspominałam o nim w smsie, Agia
    Apostoli chyba. Zaglądałam do środka przez dziurkę od klucza: ależ w środku
    jest pięknie!

    Acha, i jeszcze jedno:
    kupiłam sobie oczywiście książkę o Chios wydaną przez Toubis'a (zawsze kupuję
    te książki) i zauważyłam, że są tam jakieś zdjęcia Greków na osłach.
    Hmmm, nie widziałam na wyspie Greków jeżdżących na osłach! Ani jednego: ani w
    wioskach, ani w miasteczkach, ani na polach, ani gdziekolwiek indziej.
  • anabella19 10.05.06, 01:14
    Witaj Bebiaczkusmile

    No to jeszcze troche zostalo do obejrzenia. Ale i tak Ci zazdroszcze /od tej
    pozytywnej strony/ tego , co zobaczylas. Zaczytywalam sie w relacjach, a teraz
    czekam na zdjecia. Wiem, wiem, to kosztuje, a po tej wyprawie chyba cienko z
    forsa. No trudno, poczekamy.
    pozdrawiam
    a
  • bebiak 10.05.06, 23:35
    anabella19 napisała:

    > Zaczytywalam sie w relacjach, a teraz czekam na zdjecia. Wiem, wiem, to
    >kosztuje, a po tej wyprawie chyba cienko z forsa. No trudno, poczekamy.

    Hmmm, jakby to powiedzieć: fakt, u mnie po każdej wyprawie do Hellady cieniutko
    z forsą, ale tym razem droga Anabelko miałam ze sobą dwa aparaty (ku mojej
    radosci) - tuż przed wyjazdem dostałam w prezencie od koleżanki cyfrówkę smile)
    OK, nie miałam do siebie zaufania, zatem zabrałam też mojego kochanego,
    wiekowego głuptaka i na te zdjęcia trzeba ciut poczekać (no bo kasaaaaa), ale
    tych z cyfrówki jest coś ok. 300 sztuk, co dla mnie trochę dziwne - nawet mi
    wyszły tzn. są ostre (he he).
    Zmniejszam je w ramach wolnego czasu i ofkors będę wysyłać najszybciej jak się
    da, bo na stronkę to za czas jakiś jak zwolnię temposmile

    Acha, dzięki za fotki - tak przy okazji. Jak tutaj zajrzysz dziś może to
    skrobnij coś o tej wystawie (tak dla mnie, bo jakoś temat mi umknął zupełnie -
    jaka wystawa? gdzie? kiedy?). Kurczę, zadzwoniłam do Ciebie ale licho wie co
    robisz o tej porze - a jak śpisz????
    Uściski

  • pietnacha40 10.05.06, 21:30
    Popatrzałam sobie dziś wieczorem na to moje blokowisko i westchnęło mi się ,że
    Bebiakowi jeszcze parę dni temu grecki wiatr włosy stroszył. My tu rano do
    pracy , po południu do jarzyniaka, a Bebiak na rowerze w Grecji. Inny świat na
    parę dni. Fajnie się czytało wieczorem.
  • bebiak 11.05.06, 10:43
    pietnacha40 napisała:

    > Popatrzałam sobie dziś wieczorem na to moje blokowisko i westchnęło mi
    >się ,że Bebiakowi jeszcze parę dni temu grecki wiatr włosy stroszył. My tu
    >rano do pracy , po południu do jarzyniaka, a Bebiak na rowerze w Grecji. Inny
    świat na parę dni. Fajnie się czytało wieczorem.

    Nooo, fakt: inny światsmile Ale wiesz co? Największą frajdę miałam wtedy kiedy
    nareszcie przestałam marznąć, masz pojęcie? A przestałam ... wiesz kiedy? A
    jak wyszłam z lotniska w Warszawie: to był dla mnie szok!
    sad((
    Nie będę wciskać kitu: żal, że Hellada już tak daleko i Chios z Atenami to już
    niestety historia, żal, smutek, przykrość wielka...
    Ale jak pomyślę, że 25 sierpień z każdym dniem bliżej i ja mam bilet do Aten na
    ten właśnie dzień to kurczę... Znowu mi się pysk cieszy!!!
    smile)))

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka