Dodaj do ulubionych

Pozdrowienia od Tomka z serca hellenizmu:-)

17.07.09, 14:43
Dostałam sms-ka z pozdrowieniami dla mnie ale i DLA WSZYSTKICH Z
FORUM, zatem pozwalam sobie tego sms-ka wrzucić tutaj dla Was nie
czując, że łamię jakiekolwiek tajemnice (zwłaszcza, że podróż
związana z tematyką tego forum).

Tomek napisał:

Gorące pozdrowienia z ... serca hellenizmu czyli Hagia Sofia.
Turystów z Hellady też tu nie brakujesmile Konstantynopol, Stambuł ...
odwieczny i nierozerwalny fragment greckiej duszy.
Pozdrowienia dla Ciebie i wszystkich z forumsmile

---
No to jak tak to czytajcie i się cieszciesmile
Edytor zaawansowany
  • eridan 17.07.09, 21:07
    O, w morde... To jak Bazylika Św. Piotra w Rzymie. Kościół Mądrości
    Bożej, arcydzieło architektury. No, dla samego tego miejsca warto
    odwiedzić Miasto. Przyłaczam się do życzeń...
    Jacek

    --
    "Najczystsze wino leją nam politycy. Bez domieszki prawdy."
  • tomaszkozlowski1 19.07.09, 22:47
    4-dniowy wypad do Stambułu/Konstantynopola już za mną...
    Wczoraj odwiedziłem Grecki Patriarchat Ekumeniczny w dzielnicy
    Fanari (gr.)/Fener (tur.).
    Było to szczególne przeżycie, gdyż tak naprawdę to bardziej nawet
    sam Patriarchat jest sercem nowożytnego hellenizmu- od wielu wielu
    wieków do dziś. Gdy jedna ze znajomych osób odwiedziła Patriarchat
    jakieś dwa lata temu, zastała zamknięte drzwi i tylko policja
    pilnowała obiektu (budynek był już sporo razy celem ataków
    radykałów). Nastawiałem się na to i ja- a tu niespodzianka!- teren
    Patriarchatu był otwarty. Jeden z chłopaków na stróżówce wyglądał mi
    na Greka (podczas pobytu w Turcji odkryłem, że rysy
    twarzy "typowych" Greków i Turków różnią się jednak dość znacznie)-
    przemówiłem do niego po grecku- a on odpowiedział! smile (było to dla
    mnie duże wzruszenie, biorąc pod uwagę, że grecka społeczność tego
    miasta, mieszkająca tam od starożytności, dziś liczy nie więcej niż
    3 tysiące ludzi).Młody Grek okazał się zresztą być pomocnikiem
    podczas liturgii, która - z udziałem bardzo wiekowego i czcigodnego
    duchownego (ale nie patriarchy)- rozpoczęła się w kościele na
    terenie Patriarchatu jakiś kwadrans po moim przybyciu.
    Podczas mojej podróży do Stambułu stale miałem w głowie kadry,
    muzykę i słowa z przepięknego grecko-tureckiego filmu "Politiki
    kuzina" (Kuchnia stambulska; nie mylić z "polityczna"!- te dwa słowa
    różni akcent), o którym już wiele razy na tym forum była mowa. Ten
    prawdziwy kinowy bestseller (w Grecji frekwencją przebił go
    tylko "Titanic") mniej więcej 7-8 lat temu wzruszył Greków
    opowieścią o historii pewnej greckiej rodziny ze Stambułu,
    przesiedlonej do Grecji po wydarzeniach wrześniowych 1955 r. (Turcy
    zdemolowali wtedy majątki Greków w mieście). Film ten to jeden z
    kilku najpiękniejszych obrazów, jakie kiedykolwiek obejrzałem, jak
    również jeden z najbardziej wzruszających (zreżyserowany także przez
    greckiego przesiedleńca ze Stambułu- Tasosa Bulmetisa). Film pełen
    symboli (a propos dla tych którzy go znają- widziałem wczoraj na
    ulicy koło mostu Galata kobietę z czerwoną parasolką! smile), jednym z
    nich jest także dogasający na świecy płomień- płomień greckiej
    tradycji tego pięknego miasta. Wczoraj w Patriarchacie cieszyłem
    się, że płomień ten jeszcze się tli...

    Jutro niestety ruszam znów w podróż- tym razem służbową- ale w
    najbliższym czasie postaram się podzielić się z Wami moimi innymi
    grecko-tureckimi spostrzeżeniami/porównaniami poczynionymi podczas
    tego wyjazdu.
  • matheos2 20.07.09, 00:14
    Tomku, gdzie można obejrzeć ten film, bo opowieść nie pozostawia żadnych alternatyw?
  • jacek1f 20.07.09, 11:47
  • tomaszkozlowski1 22.07.09, 22:30
    Dla wszystkich, którzy chcieliby ten wspaniały film zdobyć- film
    wyszedł w Grecji na dvd i bywa dostępny w sklepach internetowych.

    W Polsce pojawił nam się kilka lat temu pomysł aby przekonać kogoś
    do zaprezentowania tego obrazu w kinach a przynajmniej na jakimś
    festiwalu filmowym- naprawdę jest tego wart. Niestety, sprawa
    rozbiła się o brak zainteresowania. Ale nigdy za późno, może kiedyś
    się uda smile
  • tomaszkozlowski1 22.07.09, 22:58
    Nigdy wcześniej nie byłem w Turcji (nie dotarłem, bo zawsze po
    drodze jest Grecja smile), moja podróż do Stambułu pełna była więc
    ciekawości. Ciekawości porównania. Jest rzeczą powszechnie znaną, że
    Grecję i Turcję, mimo dość napiętych stosunków politycznych, łączy
    bardzo wiele- liczne potrawy, wiele muzycznych rytmów i tańców
    (wiele tradycyjnych piosenek też jest tych samych, tyle że
    śpiewanych w obu krajach w ojczystych językach), niektóre gesty,
    wiele słów (np. greckie słowo "portokali"-pomarańcza- jest
    pochodzenia tureckiego!) czy nazwisk, niektóre zwyczaje (choćby gra
    w tavli czyli w tzw. trik-traka) itp.itd.
    Chciałem odnaleźć trochę tej ginącej Grecji w Stambule, porównać to
    co łączy i co dzieli Greków i Turków, no i oczywiście zwiedzić także
    muzułmański Stambuł, który, przyznaję, w wielu przypadkach zapiera
    dech w piersiach.

    Czy poza uliczkami Feneru (Fanari) i siedzibą Prawosławnego
    Patriarchatu Ekumenicznego odnalazłem gdzieś jeszcze Grecję w
    Stambule?
    Ależ tak! smile
    Stambulskie ulice oklejone są plakatami, które reklamują wakacje w
    Yunanistanie, czyli w Grecji właśnie! smile
    W tureckiej telewizji niektóre reklamy mają melodie słynnych
    greckich piosenek!- w reklamach słyszałem zarówno melodie "Siko
    chorepse sirtaki" czy "Milise mu" -na pewno je znacie, jeśli nie
    przychodzą Wam od razu do głowy, to tu są na Youtubie:
    www.youtube.com/watch?v=UGCiHev21mg
    www.youtube.com/watch?v=LOW-lwlpMh0&feature=related
    Poza tym- to było dla mnie dużym zaskoczeniem!- w sklepach
    muzycznych wśród płyt "top" wyeksponowana była płyta...Steliosa
    Kazandzidisa z jego wykonaniami po turecku (pochodził z Pontu i znał
    dobrze język turecki; więcej o tym legendarnym niezwykłym
    piosenkarzu napisałem w wątku youtubowym). Oczywiście nie mogłem się
    oprzeć by tej płyty nie kupić smile

    Poza szeroko znaną w świecie Hagia Sofia, nie mniej interesującym
    doświadczeniem było odwiedzenie Kościoła na Chorze, z przepięknymi
    złotymi bizantyjskimi mozaikami.Inne ślady potęgi Bizancjum
    pozostają także widoczne do dziś- akwedukt, niezwykła cysterna
    pałacowa (niesamowite miejsce!), potężne mury Konstantynopola,
    hipodrom...

    Z ciekawością przyglądałem się Turkom, doszukując się podobieństw z
    Grekami. Tych jednak znalazłem niewiele. Turcy są znacznie trudniej
    dostępni i jakby bardziej smutni- przekonać się o tym miałem już na
    samym początku- w samolocie relacji Budapeszt-Stambuł większość
    pasażerów stanowili Turcy- ale to trzy greckie turystki niemal nie
    rozsadziły maszyny swoim żywym usposobieniem i radością życia smile
  • tomaszkozlowski1 27.07.09, 22:31
    "..Twoje oczy-fajerwerki (...) jak nocne statki, które przemierzają
    Bosfor..." śpiewa w pięknej balladzie Jorgos Dalaras.
    Ileż to greckich piosenek- dawnych ale i całkiem nowych- wzdycha
    wciąż do tego Miasta...Dla Greków przez wieki było to jedyne i
    prawdziwie wielkie Miasto (Poli). Do lat 20. stanowili tam niemal
    połowę mieszkańców a bardzo liczna mniejszość grecka żyła w Stambule
    do lat 50. Dziś w Helladzie spotkać możemy wielu Greków, którzy- tak
    jak bohater filmu "Politiki kuzina"- wspominają swój Stambuł jako
    miasto dzieciństwa. "Chcę wypić cały Bosfor, zmieniają się we mnie
    granice świata..." śpiewa w innej bardzo znanej piosence z lat 90.
    Alkinoos Ioanidis.
    Bosfor jest wyjątkowym doznaniem. Bez Bosforu Stambuł nie miałby
    nawet połowy swej magii. Stałem tak sobie nad jego brzegiem, tuż
    obok urokliwego meczetu Ortakoy (a propos- jest to jedna z dawnych
    greckich dzielnic, obecnie bardzo modna i chętnie odwiedzana przez
    całe rodziny). A przede mną "defilada" statków. Jakaż była moja
    radość gdy na burcie jednej z przepływających barek dojrzałem
    napis "Eleni" smile
    Małoazjatycka Grecja jest jednym z ulubionych tematów wielu greckich
    powieści, seriali, filmów...-w ostatniej dekadzie nastąpił wręcz w
    Grecji "wybuch" zainteresowania tą tematyką. Dość wspomnieć jeden z
    najnowszych popularnych seriali, nakręcony na podstawie znanej
    powieści Dido Sotiriju (nieżyjącej już znanej greckiej pisarki
    pochodzącej z Azji Mniejszej) "Skrwawione ziemie" (Matomena chomata).
    Wycieczki do -z grecka- Konstandinupoli biją w Helladzie rekordy
    popularności. Wielkie "ego" Greków nie pozwala im zapomnieć o
    wielkiej przeszłości: Bizancjum i czasach gdy to oni przechadzali
    się nad brzegami Bosforu a ich dzieci liczyły przepływające statki...

    *************

    Podczas mojego pobytu w Stambule nie byłem w stanie powstrzymać się
    od pewnych porównań- starałem się być w miarę obiektywny ale i tak
    na pewno wyszło subiektywnie wink I tak:
    -Turcy są znacznie bardziej niż Grecy zdeterminowani w handlu-
    zaczepiają dosłownie wszędzie i nie zrażają się pierwszym "nie".
    Niezbyt mi to odpowiadało, z drugiej jednak strony- w sytuacji
    potrzeby- są bardziej niż Grecy pomocni, chętniej wskażą drogę,
    doradzą (anglojęzycznemu turyście, bo gdy przemówić w Grecji po
    grecku, jest już znacznie lepiej wink )
    -tureckie słodkości lokum są o niebo lepsze niż ich greckie
    przesłodzone odpowiedniki lukumia, tonące w niepotrzebnej masie
    cukru pudru (a przyznaję, że bardzo słodkie rzeczy przeważnie lubię).
    Cukiernie jednak są równie kuszące w obu krajach.
    -nie rozumiem grecko-tureckiego sporu o kawę: Grecy twierdzą, że
    jest ona "po grecku" (elinikos kafes), Turcy, że "po turecku". W
    Turcji widok człowieka z kawą jest prawie tak egzotyczny jak w
    Grecji z herbatą smile Na tym polu przyznaję punkta Grekom wink
    -stopień zaśmiecenia miast bardzo zbliża do siebie obydwa narody
    -myślałem, że stambulskie bazary "porażą" mnie swoim orientalnym
    charakterem. Wielki Bazar będący wielką mieszaniną w niemałej części
    chińskiego mydła i powidła, nie zrobił na mnie wrażenia w ogóle (jak
    najszybciej chciałem go opuścić). Korzenny Bazar Egipski jest
    ciekawym doznaniem ale po wędrówkach po znanym ateńskim targu
    Varvakios, także pełnym przypraw czy ziół (a w halach rybnych i
    mięsnych także nawoływaczy), wrażenie nie było już tak silne. Z tej
    perspektywy muszę przyznać, że ateński bazar nadal zachował dużą
    dozę Orientu.
    -Greczynki mają o wiele więcej elegancji i szyku niż Turczynki
    -Grecy przez wiele stuleci "mieszali się" także z Turkami-
    spodziewałem się pewnych podobieństw w wyglądzie ale ku swemu
    zdziwieniu stwierdziłem jednak, że rysy "przeciętnych" Greków i
    Turków są zupełnie inne. Do tego stopnia, że w tłumie czekających na
    samolot na lotnisku w Budapeszcie Turków z łatwością wychwyciłem
    twarze trzech kobiet wyglądających na pierwszy rzut oka na
    Greczynki. Gdy za chwilę się do siebie odezwały, nie było już
    wątpliwości smile
    -w hotelu miałem okazję oglądać turecką komercyjną stację muzyczną
    Kral- taki odpowiednik greckiej telewizji MAD. Muzyka Grecji i
    Turcji wykorzystuje w dużej części te same rytmy. Nadawane piosenki
    oparte były przeważnie na orientalnym, porywającym rytmie
    tsifteteli, niezwykle popularnym także w Grecji (tańczonym tam przez
    dziewczyny na stolikach w klubach muzycznych). I tu stwierdziłem, że
    komercyjna (bo tylko taką mogłem porównywać na podstawie tej stacji)
    muzyka Grecji jest znacznie bogatsza rytmicznie- pełno w niej także
    małoazjatyckiego zresztą rytmu zeibekiko, chasapiko, których u
    tureckich piosenkarzy nie usłyszałem. W Grecji więcej także wpływów
    zachodniego popu- słowem: znacznie bardziej różnorodnie! smile Z
    przyjemnością za to wysłuchałem jednej z piosenek (śpiewał niejaki
    Murat Kursun) w typowym rytmie pontyjskim, chętnie tańczonym także w
    Grecji w licznych społecznościach pontyjskich.
    -co do kuchni- chyba nie miałem szczęścia- w Turcji można podobno
    zjeść bardzo dobrze a ja po wizytach w kolejnych lokalach wpadałem w
    rozmarzenie kiedy to znów zasiądę w greckich tawernach (zresztą z
    bardzo podobnym menu)
    -stopień troski Turków o budowle chrześcijańskie jest dokładnie taki
    sam jak Greków o meczety... I nawet sposób wykorzystania często
    podobny: Hagia Sofia to muzeum podobnie jak największy stary meczet
    Aten przy Monastiraki.
    -tzw. toalety w stylu wschodnim (w skrócie- dziura w ziemi)
    przypomniały mi podobne lokale widywane w Grecji na co bardziej
    zapuszczonych dworcach czy np.pod Białą Wieżą w Salonikach.
    -ilość bezpańskich psów i kotów na ulicach Stambułu i greckich miast
    jest podobna i wskazuje na zbliżoną obojętność większości na los
    czworonogów
    -greckie ulice w znacznie większym stopniu tryskają radosnym gwarem,
    choć Turcy także lubią spędzać czas poza domem do późnych godzin
    nocnych.

    Podstawowa i oczywista różnica bardzo wpływa na wszystko inne: Turcy
    są muzułmanami a Grecy chrześcijanami. Greków i Turków łączą więc
    liczne szczegóły (w muzyce, kuchni, tańcu itp.) ale różnią sprawy
    bardzo zasadnicze.

    Stambuł jest niewątpliwie pięknym miastem. Tymczasem jednak z
    rosnącą niecierpliwością wyczekuję i odliczam tygodnie do
    wrześniowego wyjazdu do Aten smile
  • ewa.mila 28.07.09, 10:38
    Tomku, Twoje rozmyślania bardzo interesujące muszę przyznać, w
    ciekawy sposób zrelacjonowałeś swoją podóż do ... no właśnie
    gdzie ... do grecko-tureckiego świata chyba
  • tomaszkozlowski1 16.08.09, 23:11
    Urodzony w 1952 r. Orhan Pamuk, laureat literackiej Nagrody Nobla
    przyznanej mu w 2006 r., poświęcił swemu rodzinnemu miastu piękną i
    nastrojową książkę. Przed wyjazdem "Stambuł" Pamuka był moją
    lekturą "do poduszki", która wiele wniosła do mojego późniejszego
    spojrzenia na to miasto. Orhan Pamuk spędził w Stambule dzieciństwo
    i wiele lat swego późniejszego życia. Jego młodość to ostatnie lata
    istnienia licznej greckiej diaspory w tym mieście. Wydarzenia
    Wrześniowe (tzw. Septemvriana) z 1955 r. (wystąpienia Turków przeciw
    Grekom po prowokacji-zamachu na dom Kemala Ataturka w Salonikach)
    wymusiły wyjazd wielu stambulskich Greków do Hellady, eskalacja
    konfliktu cypryjskiego w 1964 r. doprowadziła do deportacji do
    Grecji niemal wszystkich Greków, którzy pozostali jeszcze w mieście
    po Septemvriana (i to na tej ostatniej "fali" Stambuł opuścili
    bohaterowie wspomnianego już filmu "Politiki Kuzina").
    Orhan Pamuk zdążył jeszcze poznać greckie życie od tysięcy lat
    zakorzenione w jego mieście. Okruchami tego życia dzieli się także
    miejscami w swojej wyjątkowej książce. Wspomina wąskie ulice dawnej
    greckiej dzielnicy Fener (gr.Fanari), greckie sklepiki i kafejki-
    jak choćby kawiarnię "Domino", do której na partyjki domina
    zaglądali niegdyś Grecy, Ormianie i Żydzi. Wspomina odwiedziny
    (bardzo je lubił) w prowadzonych przez całe greckie rodziny
    sklepach, gdzie jego matka kupowała tkaniny (Orhana dziwiła mowa
    Greków- po powrocie do domu naśladował ją oraz żywą grecką
    gestykulację).
    Dzięki niemu dowiadujemy się też, że wybitny grecki poeta
    Konstandinos Kawafis ponad sto lat temu spędził swe dzieciństwo w
    nadbosforskiej greckiej wiosce rybackiej Therapia (obecnie nazywanej
    przez Turków Tarabya).
    Pamuk nie stroni jednak od trudnych tematów (jego dążenia do
    przedstawiania prawdy, przysporzyły mu wielu zaciekłych wrogów w
    rodzinnej Turcji)- pisze o wprowadzonym podczas drugiej wojny
    światowej podatku, który otwierał drogę do przejmowania majątków
    zamożnych rodzin greckich, żydowskich i ormiańskich. Pamuk wspomina
    także z dzieciństwa, że gdy Grek lub Ormianin odezwał się na ulicy w
    swoim języku, był surowo napominany przez Turków aby używał języka
    tureckiego (w wielu miejscach wisiały też stosowne tablice z takim
    wezwaniem).
    W rozdziale poświęconym turkizacji Konstantynopola i stosunkowi do
    spuścizny Konstantynopola, wiele miejsca poświęca wreszcie Pamuk
    Wydarzeniom Wrześniowym z 6-7 września 1955 r. Pisze, że podburzani
    przez władze ludzie zaczęli grabić i demolować majątki licznych
    jeszcze wtedy w mieście Greków i innych religijnych mniejszości.
    Dewastowano też kościoły, zabijano prawosławnych kapłanów.
    Wystarczyła informacja, że dom Ataturka w Salonikach (tam urodził
    się twórca współczesnego państwa tureckiego) stał się celem ataku. W
    rzeczywistości, jak podaje Pamuk, później okazało się, że ładunek
    wybuchowy podłożył tam agent tureckich służb specjalnych.
    Pamuk relacjonuje, że okrutne bandy ruszyły łupić majątki
    chrześcijan, niszczyć do cna ich warsztaty, sklepy, gwałcić greckie
    i ormiańskie kobiety...
    Wydarzenia tych strasznych dwóch dni rozgrywały się, jak podaje
    pisarz, przy wsparciu władz. Mały Orhan nie pamiętał tych dni, były
    one jednak przez długo wspominane przez jego rodzinę.
    Po latach widział za to w swym mieście zamknięte domy, opuszczone
    przez greckie rodziny...

    ***

    Dziś w Stambule mieszka nie więcej niż 2-3 tysiące Greków a ich
    liczba wciąż maleje. Grecki Stambuł coraz bardziej odchodzi w
    przeszłość. Oby przyszłość przyniosła zabliźnienie ran. Wczoraj
    turecki premier -po raz pierwszy w historii- odwiedził razem z
    Patriarchą Ekumenicznym Konstantynopola- Vartholomeosem (!) greckie
    majątki na jednej z Wysp Książęcych na Morzu Marmara.

    ***

    ..."Konstantynopol, dawna ukochana, którą spotykasz w obcych
    ramionach"- jak mówi popularna grecka piosenka z lat 90.- pozostaje
    dla Greków pięknym wspomnieniem...

    ***
    "Stambuł. Wspomnienia i miasto" Orhana Pamuka ukazał się nakładem
    Wydawnictwa Literackiego, w przekładzie Anny Polat. Oryginał powstał
    w 2003 r., w Polsce książka ukazała się w 2008 r.(wydanie pierwsze)
  • eridan 17.08.09, 08:58
    Gdyby okoliczności i rozsądek Greków w latach 20-tych XX
    wieku "zagrały", to niewykluczone, że Stambuł pozostałby miastem
    europejskim a Grecy nie doświadczyliby traumy "mikroazjatyckiej
    katastrofy". Małe kraje są zaledwie pionkami w grze supermocarstw.
    Grecja, Polska, była Czechosłowacja i wiele innych - ofiary polityki
    Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Rosji - muszą wciąż umiejętnie
    rozgrywać swoje partie, by nie dostawać matów od "wielkich".
    Podrawiam
    Jacek

    PS. A swoją drogą, cały świat zna jednak kawę "po turecku". Kawa "po
    grecku" to tylko produkt marketingowy, może nawet wyraz greckich
    kompleksów wobec znienawidzonego wroga. Ale przynajmniej są w
    porównaniu z Polakami konsekwentni. My nie stworzyliśmy jak dotąd
    czegoś takiego jak "kawa po polsku" - choć jak dla mnie to byłoby
    coś podobnego do kawy "po turecku".

    --
    "Najczystsze wino leją nam politycy. Bez domieszki prawdy."
  • bachula_gr 17.08.09, 10:52
    eridan napisał:
    > PS. A swoją drogą, cały świat zna jednak kawę "po turecku".
    Kawa "po grecku" to tylko produkt marketingowy, może nawet wyraz
    greckich kompleksów wobec znienawidzonego wroga. Ale przynajmniej są
    w porównaniu z Polakami konsekwentni. My nie stworzyliśmy jak dotąd
    > czegoś takiego jak "kawa po polsku" - choć jak dla mnie to byłoby
    > coś podobnego do kawy "po turecku".

    A czy KAWA PO TURECKU w wydaniu POLSKIM to przypadkiem nie sypana,
    zalana wrzatkiem w wielkiej szklance na spodku?
  • eridan 18.08.09, 14:44
    Hmm, no jakby to powiedzieć, z pewną taką nieśmiałością mógłbym
    potwierdzić, że jest mnóstwo ludzi w Polsce pijących taką kawę. W
    barach dworcowych nazywają ją najczęściej "sypaną" lub "parzoną".
    Szklanka albo plastikowy kubek, nie zawsze jest spodek, bo tych
    głębokich już nie produkują. Popularna nazwa ludowa to "po turecku"
    lub "zalewka". Paradoksalnie, odpowiednie cierpliwe mieszanie
    zalanej wrzątkiem kawy jest w stanie wytworzyć "piankę", więc efekt
    końcowy jest nieco zbliżony do tureckiego/greckiego pierwowzoru. W
    greckich barach też taką kawę zalewają wrzątkiem a potem "podbijają"
    parą w maszynie, by wywołać piankę. Różne techniki - efekt podobny.
    Jacek
  • bachula_gr 19.08.09, 08:24
    eridan napisał:

    > W greckich barach też taką kawę zalewają wrzątkiem a
    potem "podbijają" parą w maszynie, by wywołać piankę.

    A niektorzy Grecy, zwlaszcza starsze pokolenie popow z zonami (jak
    przyobserwowalam w naszym hotelu), podrozuje z wlasnymi tygielkami
    co by miec pewnosc, ze pianka nie z ekspresu wlasnie smile

    Tak czy siak, ja tam wole stara dobra neske albo "amerykanska".
  • tomaszkozlowski1 17.08.09, 21:53
    Tak, mała Grecja na politycznej europejskiej "szachownicy" znaczyła
    zbyt mało by porywać się na takie wyprawy jak ta w 1922 r., nie
    doceniając w dodatku zupełnie potencjału młodoturków. Według mnie,
    tak naprawdę jednak nigdy nie miała szans by zachować dla siebie
    zajęty wtedy tymczasowo Stambuł- nawet gdyby nie podjęła wielce
    ryzykownej, zakończonej katastrofą wyprawy w 1922 r.
    Turcja (także ta republikańska) nigdy nie dopuściłaby by siedziba
    sułtanów, miasto bardzo ważnych dla Turków meczetów, pałaców,
    grobowców itp., miasto-okno na świat, mogło przestać być tureckie.
    Wydaje mi się też nieprawdopodobne by europejskie mocarstwa (i sama
    Turcja) dopuściły w XX wieku by stosunkowo niewielka i niezbyt silna
    Grecja mogła kontrolować skrajnie strategiczne cieśniny Bosforu i
    Dardaneli. To i tak niemal cud, że Grecja uratowała dla siebie
    znakomicie położoną naprzeciwko Dardaneli wyspę Limnos.
    Ale trudno gdybać. Taki jest bieg historii jaki jest. Grecy długo
    jeszcze będą wspominać z żalem swoje "chamenes patrides" (utracone
    ojczyzny) ale im szybciej pogodzą się z ich utratą (bo w duchu wielu
    nadal się nie pogodziło), tym lepiej dla nich.
    W interesie Grecji są możliwie najlepsze stosunki z wielkim i stale
    rosnącym w siłę sąsiadem. Oba kraje mogą też bardzo skorzystać na
    wzajemnej wymianie gospodarczej, kulturalnej i turystycznej. Mimo
    pozostającego politycznego chłodu, na poziomie "mikro" już sporo
    udaje się Grekom i Turkom robić razem smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka