Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Potrzeba przesiadki na elektryczny

    18.12.09, 15:36

    Witam !!!
    Przeszło siedem lat temu [wtedy-56 lat] miałem ciężki udar. Po roku od tamtego
    wydarzenia nauczyłem się ponownie jeździć rowerem. Mam solidnego górala-damkę.
    Na męskim trudniej pod światłami. Nie pokonuję dużych dystansów, na ogół tylko
    spacery do 10 km, za to prawie codziennie, chyba, że bardzo ślisko,lub zbyt
    intensywne opady. Najdalej jeżdżę z Warszawy [oś.Bródno]nad Zalew Zegrzyński [22
    km]. Z tym, że ostatnio mam mniej sił witalnych, szybko dostaję zadyszki. Aby
    zupełnie nie rezygnować z roweru, zamierzam na wiosnę kupić aluminiowe Trendy
    ze wspomaganiem elektrycznym. Reklamują zasięg co najmniej 25 km. Waga 23 kg.
    Ta wersja nie ma opcji skuter, więc troszeczkę trzeba popedałować. Wybrałbym
    napęd w tylnej piaście, gdyż muszę bicykl wstawiać do windy w pozycji pionowej a
    prawdopodobnie nie uradziłbym zbyt ciężkiego przodu. Cena w allegro poniżej
    2000 zł.
    Chciałbym się dowiedzieć co sądzicie o tym pomyśle?
    Edytor zaawansowany
    • dr.krisk 18.12.09, 22:33
      A nie lepiej byłoby kupić dobry, lekki rower crossowy? W porównaniu
      z "solidnym góralem - damką" na pewno będzie stawiał mniejsze opory.
      Co do rowerów elektrycznych jestem nieco sceptyczny - chyba ich
      zalety niweczy spora waga. Ale doświadczeń własnych nie mam.
      Wiele zdrowia życzę.
      K.
    • chrzaszczyk 04.09.12, 17:39
      cześć udało mi się przekonać właścicieli portalu www.roweryelektryczne.info do założenia pierwszgo w Polsce forum rowerów elektrycznych :) teraz mogę nim nadzorować dlatego zapraszam na nie wszystkich fanów rowerów elektrycznych. www.roweryelektryczne.info.forum
    • Gość: end IP: 194.181.103.* 25.12.09, 16:12
      Wszystkie rowery z "dodatkami" spalinowymi a zwłaszcza elektrycznymi są ciężkie
      lub bardzo ciężkie. To gorzej niż kwiatek do kożucha. Kolega ma "rower
      elektryczny", jest to twór (tak jak wszystkie) koszmarnie ciężki, z jakimiś
      żelowymi akumulatorami najnowszej generacji które miały być znacznie lżejsze do
      klasycznych. Efekt jest taki ,że ten parszywy pojazd musimy wnosić na II piętro
      we dwóch. To jest absolutnie nie dla Ciebie. Poza tym zasięg rozmija się
      znacznie od zadeklarowanego w opisie i wszystkie te "ekologiczne" pojazdy tak
      mają. Weź pod uwagę sensowną radę >jacu< i kup porządny lekki normalny rower,
      nie ponad 80 kilogramowego potwora z oponami jak balony etc etc ...
    • 1946zeglarz1946 28.12.09, 21:58
      O ile wypowiedź dr. Kirsk była doradzająca, niczego nie narzucająca ale
      wyrażające swoje nastawienie, to Ty endu wyraźnie przesadzasz i niemal
      straszysz. Nie taki diabeł straszny......
      Używany dotąd przeze mnie góral waży około 14 kg. Ten bicykl, który zamierzam
      kupić będzie o 9-12 kg cięższy. Ale za to będę miał pomoc w pedałowaniu.
      Mieszkam wysoko w bloku ale działają dwie windy. W 33-letniej historii tego domu
      dwa razy się zdarzyło , że oba dźwigi nie działały. Windy startują z wysokiego
      parteru, ale tam jest łagodny i wygodny podjazd dla wózków i rowerów.
      Oczywiście moje nastawienie jest takie, że dopóki można to należy do napędu
      używać siły mięśni ale czasami sił może brakować, a z dwuśladu nie chce się
      rezygnować. A tak na marginesie zacząłem też doceniać tolka i inne trzykołowce.
      Może to będzie następnym krokiem ?
    • dr.krisk 28.12.09, 23:43
      Namawiałbym cię na spróbowanie jazdy na lekkim, technicznie
      zaawansowanym (dobry napęd) rowerze crossowym. Oprócz mniejszej
      wagi, dobry napęd i opony o niskich oporach toczenia dają naprawdę
      niesamowite oszczędności w wydatkowanej energii.
      Wiem co piszę, bo sam zaczynałem od masywnego górala GT Avalanche
      (używam go do dziś), aby dokupić sobie lekkiego crossa (Kellys
      Axxis) - a ostatnio szosówkę Kross Berus.
      Obawiam się, że te elektryczne rowery niewiele dają: ich większa moc
      akurat pomaga poruszać dodatkową masę, tak więc pedałowania masz z
      grubsza tyle samo. No i nie wierzę w te trwałe akumulatory litowe
      (bo chyba o takie chodzi).
      Jeżeli naprawdę masz problemy z napędzaniem jednośladu siłą swych
      mięśni, to może rozważ kupno np. skutera, albo motoroweru?
    • 1946zeglarz1946 29.12.09, 02:41
      Do dr. Kirsk
      Uwzględnię Twoje poglądy, zresztą myślę podobnie z tym, że nie zmieniałbym
      swojej damki [bardzo ją lubię, tyle lat jest niezawodna]zamierzałem tylko
      przednią oponę zastąpić taką z mniej aktywnym bieżnikiem.
      Ale korci mnie jednak aluminiowy bicykl z elektrycznym wspomaganiem. Zbieram
      wiadomości na ten temat i nie wierzę, że tyle źródeł podawałoby kłamliwe informacje.
      Mam prośbę rzuć okiem na stronę rowerów elektrycznych a szczególnie na trendy
      www.trendybike.pl/
      Decyzję do do ewentualnego kupna podejmę na wiosnę. Jeśli wrócą mi siły witalne
      [a taka szansa jest]moje rozważanie będą bezprzedmiotowe. Spora dawka
      pedałowania to dla mnie trening, ruch, i zachowanie tej słabiutkiej kondycji.
      Na przykład dzisiaj zrobiłem powolną, pięciokilometrową rundkę na przełożeniach
      2/2, 2/3. Lecz zakończyłem ją potwornie zmachany.
      Podkreślam, sprawa otwarta...
    • flatron2008 29.12.09, 08:26
      Przeglądając prasę rowerową (Magazyn Rowerowy, Bike Board)
      zanalazłem ostatnio kilka artykułów na temat rowerów z dodatkowym
      napędem elektrycznym: wydaje mi się, że jest to przyszłość miejskich
      bicykli i nie tylko miejskich. Na przykład firma KTM testuje napęd
      elektryczny w rowerach górskich. Także Felt czy Lapierre
      eksperymentują z takim napędem.
      Bardzo ciekawym pomysłem jest umieszczenie wspomagającego silnika w
      miejscu suportu a akumulatora w ramie podsiodłowej.
      Wspomagający napęd elektryczny staje się coraz lżejszy, niedługo
      chyba będzie też tańszy. Moim zdaniem jest to dobre rozwiązanie nie
      tylko dla osób starszych ale także dla mieszkańców rejonów
      górzystych: podjeżdżając pod wzniesienie o większym nachyleniu
      zawsze można wspomóc się silnikiem.
      Uważam, że to całkiem sensowny projekt.
    • Gość: zalogowany IP: *.ztpnet.pl 31.12.09, 20:01
      Wierzyłbym w taki akumulatorowy rowerek wtedy, kiedy zjazd z górki
      pozwałałby na doładowanie akumulatora takiego roweru.

      Samemu Żeglarzowi1946 życzmy zdrowia, wyboru roweru 3-kołowego z
      akumulatorem - albo skutera plus rowerka stacjonarnego, do
      pedałowania w domu ;)
    • Gość: benek.z.gw IP: *.e-wro.net.pl 01.11.10, 16:35
      > Wierzyłbym w taki akumulatorowy rowerek wtedy, kiedy zjazd z górki
      > pozwałałby na doładowanie akumulatora takiego roweru.
      niemądre myslenie :P
      Akurat to jest najmniej potrzebna funkcja roweru el.
      Rowery z doładowaniem istnieją ale ten gadzżet jest zbędny bo niewiele daje a kosztuje więcej niż efektów z tego.
      Ilosc czasu na zjazdach czy hamowaniach jest znikoma do czasu ajzdy.
      Dodatkowo sprawności w przetwarzaniu energii są takię ze nie ma to wielkiego sensu.
      Ile chciałbys doładowac akumulator podczas zjazdów ( sumy ) ?
      Wystarczy ci 5% ?
      Akumulator oddaje część energii bota tracona jest na oporności wewnętrzne akumulatora oraz starty w sterowniku.
      Silnik traci około 20-25% energii.
      Załóżmy ze do napędu wykorzystujemy 60-70% energii.
      Przy hamowaniu jest jeszcze gorzej.
      Sprawność prądnicy będzie gorsza od silnika .Strzelam 70%. Potem straty na prostowniku.Potem strata na sprawności ładowania akumulatora nawet do 40%.
      Ładowanie odbywałoby się większym prądem niż zasilanie silnika co zwiększałoby tylko straty.
      No chyba że zdecydowałbyś się na bardzo wolne zjazdy aby wydłużyć czas ładowania.
      Zatem lekko licząc 06*0,7 =42% sprawności ładowania .
      Wykorzytując tę energię w silniku sprawność łączna spada 0,42*0,7=29%


      W rowerach elektrycznych są wążniejsze rzeczy niż doładowanie.
      1) Najważniejsza to zasięg.
      To wykładnia wagi i ceny. Możesz kupić podwójny akumulator który i tak jest zbyt drogi .
      Zwiększony zasięg to dyskomfort jak trzeba rower wepchać przez krzaczory na wzniesienie.

      2) To chyba ważniejsze od zasięgu jeśli nie liczą się koszty które decydują o kompromisie pkt 1.
      To czas ładowania który wynosi kilka godzin.

      3)- Sprawa być może najważniejsza jeśli nie mamy za dużo pieniędzy to trwałość akumulatorów.
      Miedzy bajki można sobie włożyć ilość cykli ładowania podawanych przez producentów.
      100 ładowań akumulatorów kwasowych i 200-300 NiMH lub LiIon i już bedziemy niezadowoleni z zasięgu.
      Tak napradę na dziś do roweru nadaje się akumulator LiPo4 ale to koszt ok 1000 zł na małym zasięgu czyli 2000 zł na zadowalającym.
      Za te pieniądze można sobie kupić skuter czy używany motocykl i jeździć nimi przez wiele lat.
      Bez ograniczeń na czas ładowania i bez tracenia mocy akumulatora daleko od domu.
      Poleca załadować rower do ok 30-33 kg masy pojazdu i wrócić czymś takim z wycieczki a będziecie wiedzieli czy warto.

      Czy zatem to dobry czas na kupno roweru ?
      Postęp w dziedzinie akumulatorów jest bardzo wolny.
      Gdyby tak czekać to jeszcze 15 lat można by się nie doczekać.
      Właśnie kilkanaście dni temu ruszyła produkcja akumulatorów SCiB które będą napędzały elektryczne motocykle Kawasaki.
      Czekaliśmy na te akumulatory kilka lat.
      Mozna juz chyba w Indonezji kupic rower z takimi akumulatorami.
      ponieważ na razie robi je jedna fabryka toshiby to trochę minie a z wzrośnie produkcja i spadnie cena.
      Ceny tez będą spadać bo coraz więcej akumulatorów jest produkowanych do aut elektrycznych.
      Tu otwiera się pole dla konstruktorów bo akumulatory do aut elektrycznych to odpad.
      Czeka na nie energetyka bowiem akumulator taki jak straci ok 20% przez około 2 lata to będzie demontowany z auta i zastępowany nowym.
      Akumulator SCiB jest cięższy od akumulatorów obecnie stosowanych w rowerach ale ma zalety które eliminują 3 podstawowe wady które opisałem na wstępie.
      Cena i waga. Im większy tym droższy.
      Ale można mieć mały akumulator (tańszy ) i częściej go ładować.
      Niby bez sensu bo ładowanie zabiera ok 5 godzin ale wlaśnie akumulatory SciB można ładować 10 minut. Ponieważ to nowość producent ze względów bezpieczeństwa wydłużył czas ładowania do 30 minut.
      Nie musimy lądować do końca wiec pijąc piwko możemy doładować to co nam brakuje zresztą jak dojedziemy do baru to i tak będziemy mieli tylko w części rozładowany.
      W zasadzie już to spowoduje rewolucja le jest jeszcze inna cecha a mianowicie ze trwałość tych akumulatorów będzie do 6000 ładowań.
      Tak naprawdę ilość ładowań to jest ukryta "cena roweru" .

      Czy zatem warto kupić dziś rower elektryczny ?
      Pewnie nie ma sensu czekać 15 lat na spadek cen ale dziś kupiony rower można będzie sukcesywnie wyposażać w nowsze akumulatory lub ogniwa paliwowe( wodorowe) ,
      Silnik jak i sterownik elektroniczny się nie zestarzeje i nie ma co liczyć na postęp w technologii ich wytwarzania bo to konstrukcje opanowane technologicznie.
      troszkę odchudzą silniki ale to to bez znaczenia.
      Pewnie te nowsze będą znów droższe od obecnych.

      Problemem jest tylko zdecydować się na napięcie roweru bo nie wiadomo co będzie standardem (24, 36 czy 48V ).
      Nie używam jeszcze roweru elektrycznego ale mam doświadczenie w eksploatacji akumulatorów i powiem że z roweru elektrycznego będziecie zadowoleni tylko gdy będzie nowy.
      Lepiej od razu kupić sobie tani używany rower, a różnicę w cenie do nowego zainwestować w dwa akumulatory jeśli jeździcie na wycieczki.

    • Gość: Karol IP: *.icpnet.pl 12.03.10, 16:51
      Zgadzam się z tobą, skutery elektryczne
      to przyszłość. Coraz więcej osób stawia na oszczędność, dlatego też skutery
      elektryczne przejmą rynek w najbliższej przyszłości.
    • Gość: benek.z gw. IP: *.e-wro.net.pl 01.11.10, 17:05
      > Zgadzam się z tobą, skutery elektryczne
      > to przyszłość. Coraz więcej osób stawia na oszczędność, dlatego też skutery
      > elektryczne przejmą rynek w najbliższej przyszłości.

      Tu się akurat nie zgodzę.
      Skuter elektryczne są przyszłością ale nie są lokomotywą.
      Wcześniej będą auta elektryczne (dla bogatych) oraz rowery elektryczne dla biednych.
      Akurat najdroższy w napędzie elektrycznym jest akumulator co powodje że skuter kosztuje 10-15 tys zł.
      Trwałość akumulatora jest taka że maksymalnie po 2 latach będzie do wyrzucenia .
      Daje to najmniej 500 zl kosztów miesięcznie i sporo zachodu z długotrwałym ładowaniem.
      Za te pieniądze mamy ponad sto litrów benzyny miesięcznie co umożliwia przejechanie ok 5000 km/mies skuterem benzynowym.
      Zatem nie dość ze będzie to droższe to i bardziej kłopotliwe w używaniu i bardziej awaryjne.
      Koszt akumulatorów do skutera jest około 10 razy większy niż do roweru a to znaczy że rowery elektryczne wejdą do powszechnego użycia o 10-20 lat wcześniej.
      Podobnie z autami elektrycznymi. Koszt akumulatora w aucie to ponad 50% .
      akumulatory będą taniec ale ponieważ auta maja dziś osiągi 100-180km to akumulatory będą trzymać cenę a zwiększać zasięg auta tak do 50-700 km bez ładowania aby się min dało pojechać w trasę. Zatem trzeba się będzie zastanowić czy do 3-4 letniego auta opłaca się dawać tak drogi akumulator bo same auto będzie warte 30-50% ceny karoserii czyli 15-25% ceny nowego auta.
      Zatem za ok 4 lata używane auto będzie niewiele droższe od nowego skutera.
      Zasięg takiego auta spadnie do mniej niż 50 km ale jak na miasto może to wystarczyć.
      Ale stacje ładowania są koszmarnie drogie i będą kolejki do nich.
      Raczej sporo będzie kosztować ładowanie bo 100 stacji może ktoś zasponsorowac ale nie tysiące.
      Ładowanie w garażu będzie tanie ale powolne jak auta zwiększą zasięg to naładowanie auta w garażu przez noc będzie niemożliwe. No ale przy takich dużych zasięgach (pozamiejskich) nie trzeba będzie w 8 godzin naładować akumulatora do 100%.


      Skutery elektryczne będą miały tę zaletę że szybko będą ruszać ze skrzyżowań bo mają wysoki moment obrotowy.
      To jest jednak niebezpieczne na śliskiej jezdni.
      Napęd elektryczny to przyszłość autobusów miejskich.
      Połączenie akumulatora z superkondensatorem umożliwi zrobienie hybrydy autobusu z trolejbusem eliminując wszystkie wady jednego i drugiego.






    • dr.krisk 29.12.09, 14:08
      Przejrzałem tę stronę.. i dalej mam wątpliwości. Waga 35 kg to
      bardzo dużo. A silniczek tylko 200 W....
      No to co mi się bardzo nie podoba, to brak adresu firmy
      sprzedającej. Dziwnie to wygląda - podali tylko telefon komórkowy
      oraz email. Nie lubię takich firm :(

      Wracając do meritum - na Twoim miejscu pogrzebałbym jeszcze w
      internecie, ostatnich numerach BikeBoarda i Magazynu Rowerowego (coś
      tam pisali). Marzenia i pomysły trzeba realizować!

      Najlepiej gdybyś mógł wypróbować taki rower przed zakupem. Trochę za
      dużo niewiadomych, aby kupować w ciemno.

      Zdrowia!
    • 1946zeglarz1946 29.12.09, 16:32
      Do dr. Kirsk
      Wątpliwości są. Z tym, że na alegro między innymi
      [ssl.allegro.pl/16479_pozostale.html?order=t&view=gtext]są i inne rowery
      ze wspomaganiem elektrycznym. W tym, również takie o ramie aluminiowej. Stalowe
      ważą 33-42 a aluminiowe od 21-27 kg. Zachodnie, "nówki" są raczej drogie. Te z
      elementami chińskimi znacznie tańsze. Silnik 200W sądzę, że wystarczy na płaskie
      tereny a maksymalna szybkość 25km/godz jest wymuszona przez przepisy, aby rower
      był nadal traktowany jak rower. Znalazłem też firmy nieopodal Warszawy
      [Sulejówek i Miłosna] gdzie być może jest możliwość wypróbowania bicykla przed
      ostatecznym zakupem.
    • Gość: andrzej IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.09, 17:03
      tak naprawde to nie wiem co doradzic,ja mam 70-lat ale jezdze na nor-
      malnym alu rowerze z dynamem w piascie i 24-biegami,jestem po zawale,
      teraz wszystko w porzadku i jezdze ca.45km.Jak zrobie jakas dluzsza
      przerwe to tak jak bym od nowa rozpoczynal,tak moze byc z Toba ten
      silniczek moze Ciebie rozleniwic,wiec moze lepiej deptaj Chlopie
      Mam taki jak to wszyscy moi znajomi lacznie z moja Zona okreslaja
      wariacki pomysl,chce z Passal do Wiednia a moze i do Budapesztu,poje-
      chac wzdluz Dunaju.Problem z bagazem nie wiem czy dam rade ciagnac
      dodatkowy wozek.No to czesc i pedaluj,puki mozesz to na wlasnych
      nogach.Pozdrawiam
    • robertrobert1 03.01.10, 15:21
      Gość portalu: andrzej napisał(a):

      > ten
      > silniczek moze Ciebie rozleniwic,

      Nie prawda. Widać, że nie jeżdziłes na elektrycznym rowerze. Silniczek jest
      tylko do wspomagania pedałowania a jak przestaniesz to rower się zatrzyma.


      > chce z Passal do Wiednia a moze i do Budapesztu,poje-
      > chac wzdluz Dunaju.Problem z bagazem nie wiem czy dam rade ciagnac
      > dodatkowy wozek.

      Ta trasa jest absolutnie płaska. Mój 8 letni syn przejechał ją bez żadnego
      wspomagania. Bagaż nie będzie problemem.

      http://lh5.ggpht.com/_2W6DuIzAks8/R8RQJeG7aaI/AAAAAAAAGCE/w5NcVq6IzOc/s640/_5_00086.jpg


      Problemem może być tylko sam dojazd do Passau powrót, np ze Słowacji, bo z
      jednej i drugiej strony górki.

      http://lh5.ggpht.com/_2W6DuIzAks8/R8RPQeG7ZtI/AAAAAAAAF8Q/SAozSPI11lo/s640/_15_00041.jpg
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • cjt7 30.12.09, 10:34
      A może inne alternatywy: zastanawiałeś się nad np krótkim rowerem poziomym (SWB - short wheel base) - zajrzyj tutaj: poziome.republika.pl/ - będziesz miał wygodniejszą pozycję jazdy, mniejsze opory toczenia, waga jak zwykłego roweru a nauka jazdy to około 15 min ćwiczenia. Zastanów się również nad rowerem z pomocniczym silnikiem spalinowym SACHS wbudowanym za pedałami. Jest on w dalszym ciągu dość lekki a uniezależnia cię od naładownaych akumulatorów i zasięg na jednym tankowaniu dużo większy. Nie wiem czy kupisz nówkę ale używane są w bardzo przyzwoitym stanie i kosztują około 700pln...
      --
      Cejotek
      Jedź z taką prędkością aby twoj_aniol_stroz mógł nadążyć za tobą...:)
    • 1946zeglarz1946 30.12.09, 11:40
      Typowe "poziomki" mi się nie podobają ale pół-poziomy giant składak, to owszem.
      Ale mam zastrzeżenia; za bardzo rzucający się w oczy, i często przeciąża się
      kolana - zaparcie o fotel z oparciem. Znaczy o tym czytałem. Ten giant występuje
      również z wspomaganiem elektrycznym. Motorek spalinowy odpada. Cenię bezgłośność.
      Co prawda, w mojej kabinówce, jak już bardzo rzadko używałem żagli, elektryczny
      napęd musiał ustąpić czterokonnemu suzuki, ale to dlatego, że nie stać mnie było
      na odpowiedni akumulator a i dostępne wtedy silniki elektryczne zapewniały mojej
      ważącej prawie tonę łódce zaledwie 5 km/godzinę a najsłabsze spalinowe ponad
      dwukrotnie więcej.
      Wracając do rowerów, zasięg 30 km, w pełni mnie zadowala.
      Dzięki za radę.
    • Gość: zalogowany IP: *.ztpnet.pl 31.12.09, 20:10
      Znajomy mój, 70-latek, zaniechał jeżdżenia samochodem, kiedy jego
      stan zdrowia spowdował kilka zapaści-omdleń.
      Oby tą drogą nie poszło zdrowie u Żeglarza1946.

      Wybór jazdy na 3-kołowcu, nawet z, niedajbóg, nagłą zapaścią, nie
      doprowadzi do wywrotki i wjechania komuś pod koła.

      A rower elektryczny w tej postaci też nie byłby, chyba, trudny do
      zalezienia, jeśli już tak Żeglarz1946 na niego tak "choruje"...
    • Gość: krzynio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.10, 01:28
      A może TWIST EXPRESS RS 2 spełni Twoje wymagania?
    • 1946zeglarz1946 03.01.10, 03:08
      Giant jest fajny ale cena zaporowa. Myślę o wydatku około 3000zł. Bo inne rzecz
      jak damka czy silniczek z tyłu, prawdopodobnie są w rozszerzonej ofercie. Ale,
      dzięki.
    • mark785 06.01.10, 16:21
      W Twoim przypadku ,pomysł aby używać roweru z napędem elektrycznym
      uważam za prawidłowy.Od sierpnia sam poruszam się na rowerze z
      napędem
      elektryczny i co do jazdy to mogę pisać jedynie superlatywy.

      Co do wyboru to wiele zależy od kilku problemów z jakimi się spotkasz
      Pierwszy krok to oczywiście kwota jaką możesz przeznaczyć na rower.
      Na drugim miejscu jest sprzedawca.Jego zaangażowanie już "po
      sprzedaży"
      może być "nieocenione".Warto poświęcić czas na znalezienie opini os
      przedawcy przed dokonaniem zakupu.
      Na kolejnym jest serwis.I to taki który naprawia rowery elektryczne.
      Teoretycznie można założyć ,że pomoże ci sprzedawca.Ale.... są różni
      sprzedawcy.
      Z mich doświadczeń wynika,że kontakt z serwisem jest nieunikniony;)
      A co doświadczeń z serwisem to masz tu przykład:
      groups.google.pl/group/pl.rec.rowery/browse_thread/thread/e5a526ee72cecbbc/849d08e324d635b6
      Polecam również zwrócenie uwagi na - jak długo funkcjonuje
      sprzedawca na rynku i
      jak długo istnieją na rynku modele które oferuje.
      I zdecydowanie polecam "próbne jazdy" przed zakupem.
      Co do eksploatacji to niestety ale po kilku latach bateria
      ulega "zużyciu" i należy
      wymienić ją na nową.Czas po jakim bateria przestanie nadawać się do
      użytku
      zależy od jej jakości jak i intensywności użytkowania roweru.Istotne
      też jest
      obciążenie jakiemu jest poddany rower oraz teren po jakim się
      porusza rower.
      A jak zdązyłem się dowiedzieć,cena nowej baterii do mojego roweru to
      ok.20-30% wartości roweru
      w chwili zakupu.Sam zakładam,że wersji pierwszej ,za 2-3 lata będę
      kupywał nową baterię
      lub w drugiej wersji do której bardziejsię skłaniam - kupie
      nowy ,lepszy rower.Co do umiejscowienia
      napedu to zdecydowani jest to subiektywe odczucie ale przyznaje ,że
      sam wybrałem wersję gdzie silnik
      znajduje się w tylnej piaście a dodatkowo rower posiada "manetkę
      gazu".
      Tutaj www.victoria-elektrorad.de/technik.html masz opisane
      kilka popularnych napedów.
      Co miejsc gdzie można obejrzeć rowery to w Warszawy to sam miałem
      okazję oglądać :
      www.interbike.com.pl/oferta1.html - (należy zapytać o
      adresy ,w Warszawie było dwóch sprzedawców)
      www.rowery-elektryczne.pl/ - (adres jest na stronie)
      www.elektrower.pl/ - (w sezonie były w Klifie a na stronie są
      też inne
      adresy ale nie mam pewności co do tych pozostałych)
      www.decathlon.com.pl/PL/elops-7-elektryczny-77638794/ -
      (kilka dni temu
      widziałem ten model w sklepie Decathlon Reduta)
      www.chillride.pl/browse:400/rowery+elektryczne - (należy
      zapytać o aktualna ofertę w sklepie,wcześniej był jeden model który
      oglądałem w tym sklepie)
      www.kettler.pl/index.php?tab=rowery&c=2_hybrid&u=city&id=189
      - (należy zapytać gdzie obecnie prezentują rowery - np.widziałem w
      Ski-Team 17Stycznia)
      Ceny powyższych rowerów są od ok.3 000 do 12 000 zł.

      Większość obecnych na rynku rowerów elektrycznych mozna znaleść na
      Allegro.
      Tutaj zebrałem kilku dostawców nie tyko z Allegro :
      www.speed-rowery.pl/index.php?c=elektryczne
      www.rowery.kimet.eu/
      www.abra-cross.pl/product_info.php?products_id=69
      www.holender.net.pl/rowery.php?id=22&page=1
      www.helio.com.pl/
      www.quand.pl/skutery-elektryczne.php
      www.ekorowery.pl/
      www.galeriarowerow.pl/shop/90---Rowery-elektryczne.html
      www.rower.com.pl/-c-6_699_641.html
      Tak dla porównania ofert niezłych rowerów poza Polską:
      www.kalkhoff-bikes.de/html/ebike.asp
      www.schwinnelectricbikes.com/Default_in.aspx
      www.wisper.kellsoft.net/2009-10-range-UK.php
      www.batavus.de/kollektion/Trekking/Apache.aspx
      www.sparta.nl/Gb/Segment.aspx?Id=64
      www.hercules-bikes.de/category.aspx?id=50
      www.halfords.nl/NL/Fiets/Catalog/CategoryProductList.htm?categoryId=27&subCategoryId=27575
      www.victoria-elektrorad.de/
      www.winora.de/index.shtml?e_bike
      Oczywiście są też tańsze rowery są w ofercie sprzedawców poza Polską
      ale różnica jest w wielkości oferty.
      Tak na przykład - widziałem ofertę roweru za 199 EUR w jednym
      francuskich hipermarketów......
      Albo tutaj www.topelectricbikes.co.uk/Electric-Bikes-/-
      Bicycles/C3-1-0.htm
      jest wiele tańszych jak i droższych model (od razu w jednym miejscu
      87 modeli rowerów elektrycznych)
      lub tutaj www.evstart.be/e/produkten/pedelecs/index.html
      A jak popatrzysz na rynek poza Polską to masz tanie,średnie i dobre
      rowery czyli jest pełen przekrój
      oferty rowerów elektrycznych.

      Kiedyś czytałem ,że w Holandii jest ok.200 000 uzytkowników rowerów
      elektrycznych a UK 23 000.
      Inna ciekawą informacją jak widziałem to ,że w Chinach jest 2000
      zakładów produkujących
      rowery elektryczne a ich produkcja to 20 milionów sztuk rocznie.A na
      ok.500 milionów rowerów
      jakie posiadają Chińczycy ponad ok.100 milionów to rowery
      elektryczne.
      od-technologii-do-ekologii.blog.onet.pl/Zixingche-to-po-chinsku-rower,2,ID388906293,n
      blogi.bossa.pl/2009/02/19/e-bikes/
      edition.cnn.com/2009/TECH/10/15/electric.bicycles/index.html
      Tutaj są testy rowerów elektrycznych z 2008,niestety w języku
      holenderskim www.elektrischefietsen.com/e-bike%20test%
      202008.htm
      oraz test w języku angielskim www.extraenergy.org/main.php?
      language=en&category=products&subcateg=66
    • mark785 06.01.10, 17:40

      Co do rowerów elektrycznych to mogę potwierdzić z własnego
      doświadczenia ,że "jaka cena - taka jakość"
      A co to jest tani rower elektryczny?
      Ceny rowerów bez napędu zapewne znasz.Łącząc napęd z rowerem masz
      całość.
      Tak aby mieć odniesienie dla porównia podam kilka przykładów cen
      napędów:
      www.ekonapedy.com/podstrony/zestawy.htm
      www.velectris.com/moteur-phantom.html
      www.crystalyte.com/index.html
      www.rftec.eu/index.php?a=378&lang=eng
      www.greenspeed.us/bionx_250_lithium_battery.htm
      czywiście inaczej trzeba "kalkulować" cenę przy masowej produkcji

      Bo na przykład - ceny napędów, gdy ilości zakupu "są nieco
      większe"...
      www.alibaba.com/showroom/kit_electric_bicycle.html
      albo gdy ktoś kupuje rowery elektryczne przy "nieco większych"
      ilościach
      www.alibaba.com/catalogs/1221/Electric_Bicycle.html?searchweb=Y
      Nie pokazuje ci tych cen po to abyś kupił kontener rowerów czy
      kontener części ale dla miał
      więcej informacji o rowerach elektrycznych:)
      Myślę,że trochę pomoże ci to w ocenie oferty.Co do do samego pomysłu
      - jazda na rowerze to czysta przymność.I warto kupić rower z napędem
      elektrycznym.Otwartą sprawą jest - "co kupić" i "od kogo"?

      Jak chcesz dowiedzieć się więcej to zerknij na forum
      "elektrycznych rowerzystów" - www.pedelecs.co.uk/forum/
      lub www.pedelecforum.de/forum/
      A tu www.talybontenergy.co.uk/documents/eBikeTrialReport.pdf
      na stronie 5 jest pewna informacja związana z wiekiem rowerzystów
      "elektrycznych".I jak to już widzałem na forach "elektrycznych"
      ,ta informacja potwierdza się to w przypadku większości
      urzytkowników.

      Zatem - powidzenia!

      PS. A tu poprawione linki z wcześniejszej wiadomości
      www.topelectricbikes.co.uk/Electric-Bikes-/-Bicycles/C3-1-
      0.htm

      www.elektrischefietsen.com/e-bike%20test%202008.htm

      www.extraenergy.org/main.php?language=en&category=products&subcateg=66
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.10, 23:25
      mark785 > Szacuneczek! - nareszcie ktoś coś wie na ten
      temat :-)
    • Gość: end IP: 85.128.69.* 07.01.10, 19:55
      Będę się upierał: ALBO ZDROWIE I KLASYCZNY LEKKI ROWER ALBO ZWIJANIE SIĘ I WYRÓB
      ROWEROPODOBNY Z "WYNALAZKAMI" SILNICZKAMI etc etc...
    • Gość: Michal IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.10, 22:40
      Nie nalegam ale... Popatrz i rozważ również rowerek na którym
      pokonałem już tysiące kilometrów. Silnik jest wspomaganiem
      pozwalającym na dłuższe wypady. Mimo, że nadal "mam parę" z
      przjemnością korzystam z pomocy gdy tylko jest trudniej (górki) lub
      zyczajnie mam dość, a do celu jeszcze trochę. Rowerek opisuję na:
      sites.google.com/site/saxonettecompanion/ Parę fotek
      umieściłem również na:
      www.pila.internetdsl.pl/Bytyn_jesien/index.html
    • 1946zeglarz1946 26.01.10, 11:10
      Każda sikorka swój ogonek chwali...
      Michał, jestem pełen podziwu dla Twojego sachsa, ale nie o to chodziło.
      Zresztą, dziękując za wszelkie rady,[bezkonkurencyjny jest Mark 785] bo już się zdecydowałem. Pomimo, że teraz sroga zima, ale wyprzedaże, ceny obniżone. W najbliższy piątek dostarczą nowy nabytek. Jest to składaczek o wadze 21 kg i bez przerzutek - cena lekko ponad 2000zł. Najprostszy osprzęt za to dodatkowo przedni koszyk, gdzie mam zamiar wozić hybrydę panasonica G1 - w gotowości do strzału.
      Ten składaczek będzie drugim moim rowerem. Już w przedpokoju wbijają mi kołki sufitowe. Nie używany rower za pośrednictwem bloczków i linek będzie podwieszany jeden nad drugim.
      Jeszcze raz dziękuję wszystkim, za jakiś czas napiszę o tym elektrycznym składaku. Ale nawet jak to niefortunny wybór, to każdy jest kowalem swojego losu.
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 27.01.10, 08:12
      Masz rację - miałem wątpliwości co do możliwości wjeżdżania windą z
      rowerkiem z silnikiem Sachs. Ustawienie w pionie odpada. Baczek
      zawiera 1,5 litra benzyny i jest to przeszkodą.
      Też mnie interesuje elektryczne wspomaganie. Widziałem coś takiego w
      MediaExpert przy Intermarche. Jakość jednak nie do przyjęcia
      (Chiny). Zauważ, że dystans na "elektryku" jest śmiesznie mały.
      Wbrew pozorom 25-30 km przejeżdża się bardzo szybko. Systemy
      wymuszające wspomaganie przez pokręcenie pedałami zużywają prąd nie
      zawsze w odpowiednim momencie. Lepsze są te z manetkami, gdzie
      kierujący sam decyduje o użyciu wspomagania i szybkości. Gdy jest
      zimno akumulatorki szybko siadają (mają małą pojemność). To wszystko
      jak do tej pory zniechęciło mnie do zakupu "elektryka". Widziałem
      jednak kiedyś parę jadącą na klasycznych holendro-podobnych
      rowerkach ze wspomaganiem elektrycznym. Rowery były high-top z gps
      na kierownicy. Sam silnik był małych rozmiarów w piaście.
      Przejechali z taką swobodą w idealnej ciszy. Odebrałem to z
      zachwytem - dróżka nad jeziorem w Czechach była też ciekawa :-)
    • 1946zeglarz1946 27.01.10, 09:15
      No, widzisz Michale, wszędzie można doszukać się pozytywów.
      W moim przypadku zasięg 25-35 kilometrów, w pełni mnie zadowala. Bardzo chciałem mieć wspomaganie elektryczne, teraz mam, nigdy nie miałem składaka - dwa w jednym. Podejrzewam, że w moim rowerku będzie sporo części wytwarzanych w Chinach, niestety taka jest rzeczywistość. Względnie tanio ale i chłam coraz mniejszy. Za mojej młodości to samo mówiło o japońskich wyrobach. Że plagiat, że miernota.
      To co piszesz o manetce, zbytnio mnie nie przekonuje. Nie chciałem mieć w "elektryczniaku" opcji skuter. Wtedy nie ma konieczności kręcenia pedałami,
      A w ogóle dyskutujemy o urządzeniu, o którym większość wiadomości mamy z drugiej ręki, mam nadzieję, że niedługo je przetestuję.
      Martwią mnie tylko nowe opady śniegu. Kiedy i gdzie będę "szalał" nowym składaczkiem ?
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 27.01.10, 11:52
      W mojej młodości o japńskich wyrobach też tak mówiono :-) Ciekaw
      jestem jakie będziesz miał "elektryczne" doświadczenia. Składak
      zmieści się spokojnie w windzie ale połykacz kilometrów to nie jest.
      Nawet na krótkich dystansach trzeba mieć więcej pary w pedałach. Mam
      nadzieję, że Ci elektryka wydatnie pomoże. Powodzenia! Miłego
      oglądania świata! No i zdrówka oczywiście. Napisz za jakiś czas jak
      się kręci na nowym nabytku.
    • 1946zeglarz1946 27.01.10, 17:52
      "Góral" na stojąco też się mieści. Na zbytniej szybkości mi nie zależy. Podobno składaczek ma wyciągać 25 km/godz. Niestety nie miałem możliwości przejechania się nim, przed zakupem. Nie mam pewności, jak się reguluje szybkość. Przecież, często będę chciał się wolno poruszać. Z tego co wiem, czysty tryb rowerowy osiąga się przez wyjęcie czy przekręcenie kluczyka w stacyjce. Mam nadzieję, że ponieważ składak nie ma przerzutki, jego przełożenia są "miękkie". Tak, że nadal pozostaje kilka niewiadomych. No i ten ewenement, z przedłużającym się zimnem i opadami śniegu. Kiedy zacznę go próbować na wolnym powietrzu ???
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.10, 19:27
      Jesteś odważny. To prawie jak kupowanie kota w worku. Ja bym na to
      się nie zdecydował. Może się mylę ale długo się zastanawiałeś i
      radziłeś innych jaką podjąć decyzję, a w końcu nawet się nie
      przejechałeś rowerkiem przed zakupem? Dziwne. Oby Ci w praktyce
      odpowiadał.
      Też mam dosyć tej paskudnej zimy. Wykorzystałem już wolny sezon i
      wszystko co się da, lub wymagało poprawy przy sprzęcie zrobiłem.
      Wczoraj założyłem nowy gumowy amortyzator do silniczka
      wspomagającego i nóżkę centralną (prawie jak w skuterze). Tylko
      jeździć... ale nie w takich warunkach!
    • 1946zeglarz1946 27.01.10, 21:15
      Sądząc po zdjęciach Twój Saxonette miał już centralny podnóżek ?
      A u mnie był taki tok rozumowania; nagle zapragnąłem zupełnie inny rower. Niby najlepszy hiszpański Monty 38 [też bez przerzutki] ale z silnikiem 250W na wyprzedaży kosztował około 4000 zł. Natknąłem się jednak,w internecie na wkurzonego użytkownika tej marki, że Hiszpanie całkowicie "olewają" Polaków pomimo pozytywnej opinii ich przedstawiciela.
      Wybrany przeze mnie, prawie połowę tańszy. Mój serwis rowerowy [po udarze moja prawa ręka jest prawie bezużyteczna] twierdzi, że spotykali już się ze wzmiankowanym modelem i mają o nim niezłą opinię. Najbardziej im się podoba, że nie ma przerzutki, podobno w rowerkach ze wspomaganiem, zbędna.
      Ewentualne, naprawy gwarancyjne tylko w Trójmieście. Cóż zaryzykowałem. Przetłumaczyłem sobie, że w razie czego mam drugi rower. Nie mogę tylko pozbyć się kartonu wysyłkowego. Kurier dostarczy składaka wprost do warsztatu, tam wykonają od razu przegląd zerowy.
      Jestem optymistycznie nastawiony. Zobaczymy.
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 28.01.10, 10:09
      Tak - w Saxonette miałem już centralny podnóżek ale w czasie
      wkacyjnego objazdu szerokiej okolicy (bzykiem po kraju) z ciężkimi
      sakwami trochę o nadwyrężyłem. Po remoncie wrócił na swoje miejsce.
      img683.imageshack.us/img683/3613/dsc00779d.jpg
      Różnica w cenie zakupu rzeczywiście znaczna. Jeżeli serwis porządny
      to można polegać na ich opinii. Ciekaw jestem czy gdyby okazało się,
      że rowerek nie pasuje to możesz jeszcze z niego zrezygnować? Masz
      może fotkę tego "elektryka"? Mam nadzieję, że rowerek umozliwi Ci
      sprawne poruszanie się. Mój dobry znajomy też ma niedowład po
      podobnym przypadku. Minęło już wiele lat i sprawnie funkcjonuje.
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.10, 22:53
      Rzeczywiście wygląda kusząco. Aluminiowa rama i ogólnie mała waga
      jak na rower z akumulatorem. Słyszałem również z innego źródła, że
      wspomagania silnikiem powyżej 200 W są nieuzasadnione. Aku szybciej
      siada a większe szybkości tym bardziej wykańczają zasilanie. Szkoda,
      że foty są trochę małe aby ocenić jakość wykonania. Cena wydaje się
      nie przesadzona. Nie dziwię się, że zaryzykowałeś w ciemno.
      Mój Saxonete jako nowy kosztuje aż 2200 euro. Cena na polskie
      warunki zaporowa. Kupiłem go 2 lata temu - też na Allegro ale
      pojechałem osobiście go oglądnąć przed zakupem. Pozdrówka Żeglarzu!
    • mark785 29.01.10, 10:56
      1946zeglarz1946 - witaj w klubie użytkowników e-bike:)
      Michał-dziękuje i życze Tobie oraz 1946zeglarz1946 duzo przyjemności
      z jazdy na waszych rowerach.
      Pozdrawiam
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.10, 20:13
      mark785 > pochwal się fotką i choć małym opisem swojego
      cacunia jako i ja wcześniej uczyniłem :-)
    • 1946zeglarz1946 29.01.10, 21:39
      Popieram Michała, MISTRZU!!!
    • mark785 30.01.10, 17:25
      1946zeglarz1946 - "MISTRZU!!!" ????? :))))
      Zabawne:)
      Ok.W minionym roku kupiłem taki rower w kolorze czarnym.
      Na początek pozbyłem się kosza nad przednim kołem.Potem zauważyłem
      ,że hamulce wymagają ciągłych regulacji.Skończyło się tym ,że kupiłem
      nowe hamulce i skończyły się problemy z regulacją.Jednak po kilku
      nieco dłuższych jazdach okazało się ,że siodełko jest niewygodne.
      Poszukałem i spróbowałem 4 różne model i właśnie czwarty okazał się
      strzałem w 10-tkę.Kupiłem takie siodełko.Jest fantastyczne.Teraz jazda
      na tym siodle jest po prostu super komfortowa,bez uczucia ucisku,
      niewygody czy ocierania nóg o siodełko.
      Kolejne zmiana to światło.Założyłem dodatkową lampę na przód
      gdyż "fabryczna" lampa jest zasilana z głównej baterii roweru.
      A gdy zrobi się ciemno i bateria się rozładuje to rower zostaje
      bez oświetlenia.
      Zatem dołożyłem zasilaną własnymi bateriami ,lampę Gazelle Twin Eye
      i bardzo ją sobie chwalę.Dołożyłem też lampę na tylni błotnik.
      I taki "niezamierzony" bonus - udaje mi się przejechać na baterii
      ok.50 km.Ale niewątpliwie zasięg zależy to od terenu,
      obciążenia roweru oraz techniki jazdy.

      A co zakupu to przed podjęciem decyzji oglądałem wiele rowerów oraz
      zrobiłem jazdy próbne na 7 różnych modelach rowerów elektrycznych.
      Jako plusy firmy i roweru uznałem:
      - doświadczenie sprzedawcy,opinia o nim jaką usłyszałem
      jak również ciągłość sprzedaży,serwis i specjalizacja w rowerach elektrycznych
      - wrażenia jakie miałem podczas jazdy bez zasilania elektrycznego
      a potem gdy włączyłem wspomaganie
      Ten rower już wstępnie gdy go zobaczyłem zrobił na mnie b.dobre
      wrażenie.A sama jazda - super.

      Przed zakupem nie miałem zbyt wiele wiedzy o e-bike.
      Kupując rower chciałem nieco poznać "problemy" jakie są albo
      mogą wystąpić,wręcz zdobyć więcej wiedzy o rowerach elektrycznych.
      Przyznam,że temat mnie bardzo zafascynował i zostałem "pasjonatem"
      rowerów elektrycznych.
      Ale bez przesady - nie pretenduje do miana "znawcy" czy "eksperta".
      Z tej ciągłej "pasji" bierze się teraz moja wiedza.Wiele czytałem
      o takich rowerach i ciągle szukam nowych informacji.
      A cel - ten rower który mam był "początkiem" a szukam już lepszego...
    • seba-sch 30.01.10, 17:56
      brzmi to ciekawie. Ja jednak obawiam się czy jak rozsmakowałbym się w e-rowerach
      to z wrodzonego lenistwa nie porzuciłbym mtb na korzyść wspomagania.
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.10, 18:56
      seba-sch > bez obawy. MTB to wyrypa. Byłem na wielu
      Maratonach Gryfa Pomorskiego. Elektryk do tego się nie nadaje. Za
      słaby i działa na zbyt krótkim dystansie.
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.10, 18:51
      Rowerek rzeczywiście wygląda na fajny. Zwykle tak jest, że nie
      kończy się na samym kupnie. Trzeba trochę go dostosować do własnych
      potrzeb, przyzwyczajeń. Mimo, że używam rowerka trochę innej klasy
      niż Wasze postaram się dla Ciebie mark785 i dla 1946żeglarza1946
      opisać "moją historię".
      Rowerek Saxonette Companion z silnikczkiem Sachs kupiłem na Allegro.
      Pojechałem go odebrać osobiście do Torunia. Na miejscu przejechałem
      się i oceniłem, że sprzedający prowadzi coś w rodzaju mini
      warsztaciku, który w razie czego pomoże w potrzebie. Rowerek
      kosztował 1500 zł. Był w pełni sprawny. Otrzymałem podstawowe
      narzędzia i instrukcję po holendersku.
      Trochę jednak w nim zmieniłem:
      1. Holenderskie nowe siodełko kupiłem na Allegro
      img52.imageshack.us/img52/1654/20100130180645.jpg
      2. Dokupiłem małą pompkę awaryjną. Normalnie wymagane ciśnienie w
      oponach jest tak duże, że pompuję z mini sprężarki.
      3. Pojemnik na bidon - używam tylko w lecie i na dłuższe wyprawy
      4. Skompletowałem podstawowe narzędzia naprawcze. Wożę je w osobnej
      torebce
      5. Kupiłem na zapas świecę zapłonową. Nie było to proste. Znalazłem
      odpowiednią w www.motobot.pl/start.html
      6. Kupiłem sakwy holenderskie New Look
      www.rowerystylowe.pl/look-superior-maxi-p-1126.html
      7. Kupiłem holenderski bagażnik na przód
      www.rowerystylowe.pl/bagaznik-przedni-typu-pick-p-2136.html
      8. Kupiłem uchwyt na kierownicę do gps Garmin
      9. Na Allegro dokupiłem batery expander - dodatkowe zasilanie do gps
      + kilka akumulatorków
      10. Od sprzedawcy roweru dokupiłem nóżkę centralną (była boczna)
      11. Wymieniłem lusterko wsteczne (moim zdaniem niezbędne dla
      bezpiecznego poruszania się w dużym ruchu)
      12. Kupiłem dobry olej syntetyczny do benzynki
      13. W związku z założeniem przedniego bagażnika zmieniłem położenie
      lampy przedniej. Bagażnik miał na nią przewidziane miejsce.
      14. Zaadaptowałem lampkę diodową i założyłem ją na tylny błotnik
      15. Końcówkę błotnika pomalowałem na biało i zaślepiłem otwoty po
      holenderskiej rejestracji
      16. założyłem diodową lampkę pod sztycą
      17. Na przednim bagażniku zamontowałem wydajną lampkę diodową (białe
      światło)
      18. Zmieniłem licznik elektroniczny i inaczej go umieściłem (tak aby
      nie koidował z gps)
      19. Zmieniłem sztycę podsiodłową
      20. Wymieniłem olej w przekładni (choć instrukcja tego nie wymaga)
      Wszystko to zmieniałem na przestrzeni jakiś 2 lat. Przejechałem
      maszynką kilka tysięcy kilometrów. Jeżdziłem z pełnym wyposażeniem
      sakwowo-namiotowym, z dużym obciążeniem. Rower dzielnie sobie radził
      w pachach Puszczy Noteckiej, błotnistych bocznych drogach pod
      Kołobrzegiem, na leśnych drogach Borów Tucholskich, w dużym ruchu
      wielu miast itp. Ciekawe, że bardzo dobrze prowadzi się w trudnym
      terenie. Nawet nadaje się jako holownik dla innego roweru. Tym
      sposobem przejechaliśmy z kolegą całą słynną ścieżkę rowerową
      Złocieniec - Połaczyn Zdrój (kolega trochę się już zmęczył a do
      miejsca noclegu jeszcze było trochę). Ile to polskich dróg i
      bezdroży zjeździliśmy!... Silnik jest nie do zdarcia. Uruchamiam go
      zawsze gdy jest ciężej - pod górkę, wiatr, pach, błoto itp.
      Ale się rozpisałem - pozdrówka!
    • 1946zeglarz1946 01.02.10, 23:32
      Dzisiaj wieczorem odebrałem składaka z warsztatu rowerowego.Do domu mam zaledwie trzy kilometry. Część drogi prowadziłem składaka z powodu nie uprzątniętego śniegu, chwilami jechałem, ale odniosłem wrażenie, że rowerek zbyt szybko przyśpiesza. Niby przestanie pedałowania lub wciśnięcie któregoś z hamulcy, przerywa działania silniczka, ale to zbyt powoli się to dzieje. Najlepiej mi się jechało, po przekręceniu stacyjki i wyłączenia zasilania. W domku stwierdziłem, że jakość wykonania jest bez zastrzeżeń. Estetyka również. Jutro zamierzam przeprowadzać następne próby.
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 02.02.10, 15:19
      Uważaj - w śniegu łatwo zostawić ślad orła :-)
    • 1946zeglarz1946 02.02.10, 22:18
      Masz rację. Alę uważam. Dzisiaj zrobiłem malutką rundkę [kumpel przyjechał wymienić główki kranów, nie chciałem by zbyt długo czekał na dworze - a potem "popłynęliśmy"]. Nie odczułem żadnych uślizgów. Byłem przyzwyczajony do agresywnego bieżnika w "góralu". W składaczku są "Kenda" wąskie, z drobnym bieżnikiem, ale na niedużej mazi pośniegowej zachowują się poprawnie. Jak przestaje się pedałować to wspomaganie przestaje działać po sekundzie, może półtorej, ale dotknięcie hamulca, wystarczy minimalnie nacisnąć klamkę - natychmiast.
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.10, 23:38
      Sformatuj dobrze baterię. W instrukcji z pewnością jest o tym. To
      jest podobnie jak w komórce (telefonie). Od tego zależy ogólna
      pojemność więc procentuje na przyszłość. W Pile pada śnieg...
      znowu :-(
    • 1946zeglarz1946 03.02.10, 17:49
      No i tu jest problem. W instrukcji jest aby doładowywać akumulator po każdej jeździe a nawet jak zaświeci się zielona dioda to wskazane jest jego przeładowanie przez godzinę albo półtorej. Ani słowa o tym, czy bateria ma pamięć. No i teraz właśnie ładuję baterie. Z tym, że przez trzy dni zrobiłem maksymalnie 7 kilometrów. Więc, bardzo mało. Po południu jak przestał zacinać drobniutki śnieżek, wybrałem się na przejażdżkę. Tam gdzie chodniki posypane solą nie było żadnego problemu. Trzeba przerywać co chwila pedałowanie bo rowerek zbyt szybki.
      Wjechałem na ścieżkę, gdzie był rozdeptany śnieg ale nie udeptany. Po 50 metrach rowerek się uślizgnął, musiałem się podeprzeć nogami. Jechałem, raczej wolniutko. Zawróciłem. Rower waży 21 kg, z przednim koszykiem może nieco więcej. Ja czuję zwiększony ciężar przy stawianiu składaka w windzie. Ale daję radę. Ten rower nie może stać zupełnie pionowo [jak góral] gdyż przeszkadza tylny błotnik. Planuję skrócenie go, ewentualnie zastąpienie obciętej części gumowym chlapaczem.
      Po 35 minutach ładowania świeci się czerwona dioda, a więc ta czynność w pełnym toku.
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 04.02.10, 13:10
      Nawet te nowoczesne baterie, gdy są nowe, należy najpierw rozładować
      do końca i następnie naładować na full. Później już tego nie trzeba
      przestrzegać. Tak się zazwyczaj postępuje z nowymi komórkami
      posiadającymi baterie bez efektu pamięci.
      Jazda przy takim błocku śniegowym potrafi być zaskakująca. Nigdy nie
      wiesz co jest pod wierzchnią warstwą.
      Rowerek z pewnością jest cięższy. Pomysł ze skróceniem błotnika jest
      dobry ale... Można też dostać plastikowe błotniki i dostosować je do
      długości przed założeniem. Oryginalnego błotnika trochę szkoda -
      zwłaszcza jeżeli z wygladu lub koloru stanowi wizualny komplet.
      Do mojego Saxonette kupiłem moduł zapłonowy "turbo". Nie ogranicza
      prędkości do 25 km/godz., poprawia komfort pracy silniczka i
      zmniejsza zuzycie benzyny. Zamontowałem i działa ale, tak jak Ty,
      nie mogę znaleźć "czystego pola" do rozwijania turystycznych
      prędkości. Pozdrówka!
    • 1946zeglarz1946 04.02.10, 15:55
      Więc, wczoraj popełniłem błąd z tym ładowaniem. Za wcześnie. Bateria się ładowała półtorej godziny zanim się zaświeciła zielona dioda a później godzinę ją doładowywałem. Dzisiaj zrobiłem co najmniej 20 kilometrów. Tylko tam, gdzie kopny śnieg, składaczek prowadziłem. Część ścieżek rowerowych-chodników już oczyszczona. Ale były miejsca, gdzie trzeba było wracać, nietknięte zaspy. Pomimo lekkiego ubrania często się pociłem, a następnie marzłem bo szybkość ponad 20 kilometrów/godz. ja odczuwam nawet podczas odwilży. Na razie, ta zabawka strasznie mi się podoba. Jutro jadę na tydzień nad Zalew Zegrzyński. Rower niestety, zostaje w W-wie. A ze słowem pozdrówka zetknąłem się dopiero dwa tygodnie temu. Cześć!
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 08.02.10, 07:31
      Taka zima ma to do siebie, że nie daje szans rowerowym zapaleńcom. W
      końcu przejażdżki na "elektryku" to nie MTB. Sam trochę próbowałem
      się ruszyć ale wiatr wyciska lodowate łzy. Okulary nie pomagają a
      gogli narciarskich nie mam - dałem sobie spokój. Trzeba czekać na
      łaskawszą aurę.
    • 1946zeglarz1946 08.02.10, 10:11
      Rozumiem Cię. Na razie leciuteńka minusowa pogoda z zeszłego tygodnia nie wraca.
      Mnie dopingowała całkowita nowość sprzętu. Ale jazda po śniegu w parku do
      łatwych nie należy.Ręce pobolewają od szarpiącej na wszystkie strony kierownice.
      Większy ciężar rowerka jest kłopotliwy. Jednak "góral" w takich warunkach
      lepszy, z tym, że tam trzeba mocniej kręcić. Na składaczku trzy razy musiałem
      ratować się ratować przed upadkiem a raz na suchym podłożu leżałem [niegroźnie].
      Ale to wina, że składaka jeszcze nie poznałem. Po prostu jechałem za
      spacerowiczami z minimalną szybkością i nieco za mocno skręciłem kierownicą.
      "Grzebnąłem" w pryzmę śniegu. Ucierpiał tylko dres, rower bez szwanku.
      W tym tygodniu mieszkam na barce zacumowanej nad Zalewem Zegrzyńskim.
      Zamarznięte jezioro pokryte jest sporą warstwą śniegiem. W tym sezonie tu
      rowerzystów nie widać. W poprzednich, o ile był solidny lód, widać było ich
      sporo, przeważały górskie. W niedzielę było tylko trochę wędkarzy podlodowych,
      sanie z zamocowanym silnikiem i pchającym śmigłem [nie poruszały się zbyt
      szybko] i trzy latające brawurowo motolotnie.
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 21:41
      Fajną masz rozrywkę. Barka jako zimowy dom? - brzmi egzotycznie.
      Zobacz jakie cacuszko znalazłem w internecie - Solex:
      www.zielonemigdaly.pl/2006/01/e-solex-elektryczny-motorower/
      Tylko nie znalazłem potwierdzenia, że model jest produkowany.
      Poprzednikiem tego "elektryka" jest Solex (pięknie odrestaurowany)
      sprzedawany na: warszawa.gumtree.pl/c-Samochody-Sprzedam-
      motocykle-skutery-SOLEX-rower-z-silnikiem-W0QQAdIdZ165530403
      Cena jednak trochę zaporowa.
    • 1946zeglarz1946 09.02.10, 00:06
      Oj, zakochany jesteś w solexach. Z tym, że przy elektrycznych wspomaganiach cztery czy trzy lata, to przepaść w postępie.
    • seba-sch 08.02.10, 19:13
      A ja jakoś nie mogę wytrzymać i dwa trzy razy na tydzień wyjdę na przejażdżkę
      30-60min po osiedlowych, odśnieżonych dróżkach, aby się trochę poruszać :)
    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.10, 21:34
      Nie dziwię się. Ja też już się zastałem. Czasem jednak nawet po
      ciemku włączam moją rowerową elektrownię i jadę na drugi koniec
      mista pospacerować jak mieszczuch po Tesco :-)
    • 1946zeglarz1946 08.02.10, 21:35
      Fajnie !!!
    • 1946zeglarz1946 09.02.10, 14:48
      Słowo fajnie, było skierowane do Seby i jego zimowych przejażdżek. Coś się pokapućkało z kolejnością.
    • mark785 09.02.10, 18:01
      1946zeglarz1946 - Widzę ,że już ci się podoba wspomaganie:)
      Jak będziesz miał okazję podjedź pod jakąś górkę.Życzę ci
      miłych wrażeń.
      Michał - powiem ci ,że twoje zaangażowanie "rowerowe" robi wrażenie.
      A co do Solexa - jest produkowany jako elektryczny
      seba-sch - powiem ci tak nieco "przewrotnie" ,że można nieco połączyć
      MBT i "e-bike".
      Niestety będzie to nieco kosztowne.Takich kilka przykładów.
      Na początek znana sprawa Gruber Assist - pisane jest to tutaj
      oraz tutaj.Na tej stronie jest też film.
      Sama firma działa i sprzedaje swoje

    • mark785 09.02.10, 19:00
      systemy wspomagania.Ten system ma rózne ograniczenia
      a poza tym nie każdy ma ochotę na samodzielną konwersję.
      Ale myślę,że jest tak wiele rowerów z napędem ,że jest w czym wybierać.
      Takich kilka przykładów:
      1) 905 se
      Firma robi przyzwoite rowery.Ten rower jest popularny w nieco pagórkowatym/górzystym terenie.Do tego lepsza jest ta bateria o większej pojemności.
      Cała kolekcja tej firmy jest tutaj
      2) Energo Race.Znana firma rowerowa + kit Bionx`a.
      A tutaj zobacz na eRACE i eCROSS
      3) Też znany producent i porządny sprzęt Elite
      4) Producent z Szwajcarii o bardzo uznanej marce e-bike.
      X-serie.
      Rower jest ceniony za jakość wykonania.
      Co są tutaj

      I tak na marginesie - kilka pomysłów ....
      jeden
      drugi
      trzeci
      składak dla armii
      wersja dla cywili
      No i "masjterkowicze" na swoich maszynach...
      50 mph
      75 mph

      Coż ,zycze wam miłego oglądania:)


    • Gość: Michał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.10, 21:30
      mark785 > też jesteś hobbystą kategorii high level :-)
      Dziękuję za tyle linków. Przyznaję, że nie wiedziałem, że
      ta "rowerowa elektryka" aż tak się rozwija. Design niektórych modeli
      jest urzekający. Solex zawsze mi się podobał ale znałem go w wersji
      tradycyjnej z silnikem spalinowym. Wersja elektryczna jest piękna,
      choć już trochę to skuter a nie rower. Ogólnie ceny jak na Polaka-
      szaraka zaporowe. Kupowanie używanego "elektryka" to co innego niż
      używanego rowerka z benzynkowym silniczkiem pomocniczym. Jest prawie
      pewne, że trzeba kupić jeszcze baterię. To często 1/3 ceny całości.
      Solex ma piękny design. Ma jednak poważne wady jak na moje potrzeby.
      Cena 1500 euro i mały zasięg. Dziś założyłem gogle, kominiarkę,
      hustę horn i pojechałem z włączoną elektrownią na drugi koniec
      miasteczka. Trwało to chwilę, a po powrocie miałem przejechane 10
      km. Elektryczne rowery niestety zupełnie nie nadają się na turystykę
      z sakwami na odległości 100-150 km dziennie. Ale bardzo mi się
      podobają :-)
    • 1946zeglarz1946 09.02.10, 22:02
      Mark, ale Ty jesteś specjalistą od wynajdowania "smakowitych kąsków". Najbardziej zachwycony jestem Gruber Assist, za to, że wspomaganie jest prawie niewidoczne, tylko słyszalne. W moim składaczku, też słyszę szum silniczka elektrycznego. Tylko raz spróbowałem podjechać pod stromą górkę w parku, ale ze względu na skawalony śnieg musiałem jechać wolno i wspomaganie nie zadziałało. W połowie stromizny musiałem się podeprzeć nogą a potem miałem trudności z zejściem z roweru. Ale ja mam ograniczenia ruchowe.
      Odczuwam także, że rowerek waży 21 kg. Ale na razie zachwycam się nową zabawką a właściwie dwoma, bo składak też jest cokolwiek inny w prowadzeniu niż duży rower.
    • mark785 12.02.10, 12:16
      1946zeglarz1946 - zatem zobacz jak się jeździ gdy będzie lepsza
      pogoda.Tak przy okazji trochę ciekawostek -zerknij sobie na takie składaki.
      Ceny są niestety wysokie.Ale warto sobie pooglądać.
      Pierwszy elektryczny składak jest już dostępny również w Polsce.A do niego jest takie pudełko.
      A jak masz chwilkę to zobacz sobie różne ale nie tylko elektryczne
      składaki tutaj lub z całego świata tutaj.Tutaj jest filmik o składaniu
      rowerów tego producenta.
      A ten drugi elektryczny składak wchodzi do sprzedaży w tym roku

      Michał - faktycznie,że elektryka w rowerze nie jest "poręczna"
      gdyż kiedyś bateria się wyczerpie i trzeba poszukać możliwości
      doładowani.Poza tym zasięg wielu dobrych rowerów z wspomaganiem
      to 90 km.
      Ale są ludzie którzy używają rowerów elektrycznych
      na dłuższe wycieczkach Używają też specjalnych
      ładowarek ,które pozwalają naładować baterię
      w ok. 1 godzinę.No i czasami używają dwóch baterii
      "na zmianę" co podwaja zasięg.Obecnie taka bateria do systemu
      Panasonica waży trochę ponad 2 kg co jak piszą jest dla nich do
      zaakceptowania.Bardzo dobrze wypowiadają się o tym
      rowerze.Ale jego cena jest....cóż,że tak to ujmę "konkretna":)
      A co do pomysłu takiej jazdy - nie jeżdżą na długie dystanse ,nie
      znam się na tym zatem nie będę tego oceniał.

      To nie znaczy ,że namawiam ciebie do zakupu czy przekonuje co do
      sensowności pomysłu.To jest raczej forma informacji lub poszerzenia
      wiedzy o e-bike.

      Własnie w zeszłym miesiącu w sprzedaży pojawiła się
      bateria do systemu Panasonica o pojemności 15 Ah przy której jest
      mozliwy (w wersji jazdy ekonomicznej) zasięg ok.130 km.Tak na przykład jest
      już dostępna ta bateria dla tej marki rowerów.
      Jeśli rynek będzie się tak dynamicznie rozwijał jak do tej pory
      to za dwa lata zasięg dobrych baterii przekroczy 200 km.
      A co do jazdy to już teraz ludzie jadą na takie wycieczki w góry.
      Niestety wszystko to ma podstawową wadę - pieniądze,pieniądze
      i jeszcze raz pieniądze jakie trzeba za to zapłacić.
    • 1946zeglarz1946 12.02.10, 19:32
      Dzięki mark785. Najbardziej mi się podoba ten futurystyczny składak o pięciu szprychach, ale nie chciałbym go mieć. Cały czas bym się obawiał, że zaraz mi go "zabiorą". Nie zdawałem sobie sprawy, że e-rowery mogą mieć tak duży zasięg. Zdziwiłem się także jazdą terenową po potokach czy kamieniach. A zwiększony ciężar ? Gram już 55 lat w lotto na te same numery. Już czas....
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 15.02.10, 16:40
      Wiele przykładów i filmików do których dałeś linki cieszy oko.
      Najbardziej jestem zdziwiony dokonaniami rowerów ze wspomaganiam
      elektrycznym w warunkach górskich. Sama przyjemność. Zresztą do
      głowy by mi nie przyszło używać w takiej przyrodzie jakiegoś
      spalinowego motorka. Z pewnością jest to tylko kwestia czasu,
      doładowywania słonecznego, odpowiednich baterii, dostępności stacji
      ładowania. Silnik elektryczny jest pod każdym względem sprawniejszy
      i łatwiejszy w obsłudze. To będzie. Oby tylko w naszym zasięgu :-)
    • benek.z.gw 23.11.10, 10:42
      >Poza tym zasięg wielu dobrych rowerów z wspomaganiem
      > to 90 km.
      Bujda.
      Zasięg roweru elektrycznego to średnio 35 km a na słabych kwasowych akumulatorach nawet 25 km.
      Dla roweru ze wspomaganiem można podać zasięg nawet 200 km.
      Należy przyjąć ze średnio z pedałowaniem można osiągnąć 45-50 km i to w równym trenie.
      Konstrukcje amatorskie z wieloma akumulatorami czy profesjonalne superdrogie mogą zapewnić zasięg 70 km .Są też rowery gdzie przełącza się akumulatory nie mówiąc że w plecaku można ich wieźć kilka.

      > Ale są ludzie którzy używają rowerów elektrycznych
      > na dłuższe wycieczkach Używają też specjalnych
      > ładowarek ,które pozwalają naładować baterię
      > w ok. 1 godzinę.Nie można tak ładować.
      Najpopularniejsze są akumulatory LiIon a te z uwagi an konieczność balansowania ładuje sie nawet 5,5 -6,5 godziny.
      Zwykle takie ładowanie zajmuje 3,5-4,5 h.
      Każdy akumulator można próbować ładować przez godzinę ale to głupota o znacznie skraca żywotność akumulatora.
      Najszybciej akumulatory można lądować prądem 1C ale jak podają producenci należy wtedy władować nawet 2,5 C czyli ładować 2,5 h.Nawet lądując zgodnei z zaleceniami producenta należy się liczyć że nie uzyska się wskazanej przez niego trwałości bo te są zawyżane a i tak nikt tego nie liczy i nie można niczego udowodnić przy reklamacji.
      Teoretyczne 300-400 cykli i tak nie będzie uzyskane w ciągu 6 miesiecznej gwarancji typowej dla baterii.

      >No i czasami używają dwóch baterii
      > "na zmianę" co podwaja zasięg.
      A uzywanie 3 potraja :)

      >Obecnie taka bateria do systemu
      > Panasonica waży trochę ponad 2 kg
      Ale jaką ma pojemność i napięcie ?
      Zwykle najlepsze baterie ważą około 2,9 kg ale są to akumulatory słabsze.

      >co jak piszą jest dla nich do
      > zaakceptowania.
      W fizyce liczy się waga i zasięg a nie czyjeś odczucia.

      > A co do pomysłu takiej jazdy - nie jeżdżą na długie dystanse ,nie
      > znam się na tym zatem nie będę tego oceniał.
      Rower elektryczny powinien słuzyć do jazdy na długie dystanse co najmniej 60 km lub do szybkiej jazdy po mieście tak do 20 km aby przeskoczyć przez korki.


      > Własnie w zeszłym miesiącu w sprzedaży pojawiła się
      > bateria do systemu Panasonica o pojemności 15 Ah przy której jest
      > mozliwy (w wersji jazdy ekonomicznej) zasięg ok.130 km.
      bajka . "Pojemności " ( energii) nie podajemy w Ah tylko w Wh.
      Jeśli ktoś podaje "pojemność" w starych jednostkach Ah to trzeba podać napięcie znamionowe.

      >Tak na przykład jest
      > już dostępna ta bateria dla tej marki rowerów.
      Widzę tam malutka gabarytami baterię która będzie miał mniejszy zasięg niż standardowe.




      > Jeśli rynek będzie się tak dynamicznie rozwijał jak do tej pory
      > to za dwa lata zasięg dobrych baterii przekroczy 200 km.
      Nie osiągnie 200 km ani za dwa lata.
      Za dwa lata to nie osiągnie nawet 100 km.
      Nie wiadomo czy 100 km osiągnie za 110 lat.
      Ostatnio naukowcy wypowiadali się o bardzo wolnym postępie w akumulatorach.Tak obiecujące akumulatory powietrzne też będą dużo później niż zakładano.
      Przyszłość rowerów to akumulatory SCiB lub regenerowane akumulatory z aut hybrydowych.
      Nie będzie możliwe zwieńczenie zasięgu no chyba ze rower będzie ważył ponad 40 kg.
      Badania pójdą w kierunku zwiększenia trwałości akumulatorów ( ponad 3000 cykli) oraz obniżenia kosztów wytwarzania. Nie będzie się szukało małych akumulatorów tylko szybko ładowalnych.
      Przykładowo akumulatory SCiB można ładować w 30 minut choć teoretycznie nawet w 5-10 minut.Zatem będzie się doładowywało akumulatory w trasie .Niestety akumulatory SCiB sa 3 razy cięższe od LiIon ale rozwój bezprzewodowych technik ładowania pozwoli śmiało takie rowery używać w meiście ,Własnei Toshiba zgodnie z zapowiedziami sprzęd dwóch lat otworzyła fabrykę tych akumulatorów.
      Będą montowane głownie do motocykli Kawashaki ale są już w sprzedaży rowery w nie wyposażone

      > A co do jazdy to już teraz ludzie jadą na takie wycieczki w góry.
      Akurat w górach zasięg będzie kilkukrotnie mniejszy.

      > Niestety wszystko to ma podstawową wadę - pieniądze,pieniądze
      > i jeszcze raz pieniądze jakie trzeba za to zapłacić.
      Obawiam się że jest coś gorszego nad czym się ludzie nie zastanawiają.
      Chodzi o trwałość. Taki rower trzeba będzie przerabiać jak siedzie akumulator.
      Teoretycznie ma chodzić 1-2 lat ale w praktyce może chodzić kilka razy krócej.
      Kupowanie drogiego roweru aby przerabiać sterowniki na akumulatory nowego typu mija się z celem.
      To już lepiej samemu sobie taki rower zmontować.
      Zatem rower na razie elektryzuje.Jak ktoś nie umie przy nim grzebać to szybko się zniechęci jak mu akumulator zacznie zmniejszać zasięg.
      Kluczem do sukcesu jest wiedza skąd wziąć tani akumulator.
    • owli 02.03.14, 17:19
      W zasadzie to są dobre rowery (zwłaszcza jak człowiek nie może się przemęczać a marzy o wycieczkach długodystansowych) Zasadniczo kwestia silnika i tego na co się decydujesz. Założenia e-bike’a są bardzo proste i w zasadzie takie same dla wszystkich. Każdy rower elektryczny powinien posiadać akumulator, silnik elektryczny, czujnik sterujący pracą silnika oraz komputerek, który montuje się na kierownicy do sterowania całym systemem.

      Akumulator najczęściej ładowany jest z normalnego gniazdka elektrycznego i trwa ok. 2-3 godziny.Zasieg zależy od pojemności akumulatora, masy rowerzysty, prędkość jazdy itd. Zasięg w typowych rowerach waha się od 30 do 120 kilometrów. I tym też uzależniona jest cena i m rower ma większe możliwości tym jest droższy. Sprawdź na www.sklepgeobike.com.pl/rowery-elektryczne-geobike/36-model-nordkapp.html mają tam rowery przejrzyj porównaj poczytaj.
    • mark785 13.02.10, 09:44
      1946zeglarz1946 - przy obciążenia zasięg zdecydowanie spada.Na tej stronie jest pokazane jak zmieniają się zasięgi rowerów w zależności od terenu i obciązenia.
      Jest wiele elementów które będą decydować o zasięgu.Waga rowerzysty,bagaż,wiatr,ukształtowanie terenu,technika jazdy,jakość baterii,stan techniczny roweru to wszystko zmienia wartości.To jest temat o którym piszą użytkownicy kiedy zaczynają używać rower a okazuje się ,że nie jest to tak jak by oczekiwali.
      Taki temat bez końca.
      Jazdy po górach - tutaj jest film dotyczący jazdy w Alpach a tutaj jest próbna jazdy i wizyta w fabryce rowerów elektrycznych.
      A co do zasialnia tutaj masz instrukcję która przystępnie wyjaśnia jak należy prawidłowo używać baterie.Wprawdzie nie dotyczy to twojego roweru lecz systemu Yamahy ale zasady mogą ci się przydać.
      A sama instrukcja odnosi się do takich rowerków jak Sirmium , Nedao , REPTILA 1000 German , REPTILA 900 .
      I takie ciekawostki związane z wyglądem.Taki rower wszedł do sprzedaży w zeszłym roku.A tutaj jest taka prezentacja tego roweru.
      To jest też zgrabny rower.A tutaj oraz tutaj mozna o nim poczytać.

    • spector1 13.02.10, 16:21
      1946zeglarz1946 napisał:

      >
      > Witam !!!
      > Przeszło siedem lat temu [wtedy-56 lat] miałem ciężki udar. Po
      roku od tamtego
      > wydarzenia nauczyłem się ponownie jeździć rowerem. Mam solidnego
      górala-damkę.
      > Na męskim trudniej pod światłami. Nie pokonuję dużych dystansów,
      na ogół tylko
      > spacery do 10 km, za to prawie codziennie, chyba, że bardzo
      ślisko,lub zbyt
      > intensywne opady. Najdalej jeżdżę z Warszawy [oś.Bródno]nad Zalew
      Zegrzyński [2
      > 2
      > km]. Z tym, że ostatnio mam mniej sił witalnych, szybko dostaję
      zadyszki. Aby
      > zupełnie nie rezygnować z roweru, zamierzam na wiosnę kupić
      aluminiowe Trendy
      > ze wspomaganiem elektrycznym. Reklamują zasięg co najmniej 25 km.
      Waga 23 kg.
      > Ta wersja nie ma opcji skuter, więc troszeczkę trzeba popedałować.
      Wybrałbym
      > napęd w tylnej piaście, gdyż muszę bicykl wstawiać do windy w
      pozycji pionowej
      > a
      > prawdopodobnie nie uradziłbym zbyt ciężkiego przodu. Cena w
      allegro poniżej
      > 2000 zł.
      > Chciałbym się dowiedzieć co sądzicie o tym pomyśle?

      Absolutnie zły pomysł.
      Zamiast zgłosić się do dobrego kardiologa, który przeprowadziłby
      odpowiednie testy twojego VO2max(jego pomiar jest b.dobrym
      prognostykiem co do szansy przeżycia kandydatów do przeszczepu
      serca) idziesz na skróty i przesiadasz się na rower elektryczny.
      Kardiolog powinien ustalić dlaczego spada twoja wydolnośc i zalecić
      odpowiednie leczenie wraz z odpowiednio prowadzonymi ćwiczeniami
      cardio.

      W każdej chwili możesz mieć następny wylew.
      Żaden wylew czy zawał serca nie pojawia się nagle.
      Jest wiele symtomów, które są ignorowane przez lata przez
      lekarza prowadzącego i samego chorego.
      Nagłe pogorszenie wydolności jest takim ostrzezeniem.
      W j.ang jest sporo naukowych opracowań z tego zakresu do których
      mogę podać linki.

      Spector
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 15.02.10, 16:21
      W temacie forum "rowery" zakładam, że Kolega 1946zeglaz1946 jest
      nadal pod właściwą opieką lekarską. Co ma kardiolog i przeszczep
      serca do opisywanej dolegliwości?
      W pewnym wieku i z pewnymi już ograniczonymi wiekiem dolegliwościami
      nie jest celowe robienie prób wydolnościowych (jak dla sportowców) z
      określaniem maksymalnej granicznej wydolności. Nikt tu nie chce bić
      rekordów. Chodzi tylko o ruch i przyjemność z obcowania z przyrodą.
      Z opisu zeglarza rozumiem, że nie cierpi teraz na "nagły spadek
      wydolności" ale jest po ciężkim udarze i chce nadal zachować
      mobilność. Skutków udaru nie da się całkowicie zlikwidować nawet
      intensywną rehabilitacją. 1946zeglaz1946 dobrze robi, że chce się
      ruszać i oddychać pełną piersią bez nadmiernego wysiłku.
    • 1946zeglarz1946 17.02.10, 20:53
      Dziękuję!!!
      Nareszcie dzisiaj byłem na składaczku. Przejechałem z 12 km, ale 9/10 z tego
      dystansu, bez wspomagana. Za lekko się ubrałem i musiałem intensywnie [jak na
      mnie] pedałować by nie odczuwać zimna. Przy około 12km/godz było całkiem fajnie.
      Czarne od soli chodniki były prawie bezludne, prowokowało to do włączenia
      wspomagania i jechania [prawdopodobnie - nie mam licznika ani GPS-a] 25 km/godz.
      Ale wtedy przemarzało mi czoło [czapka na uszy tzw. narciarka ale cieniutka].
      Pozdrówka !!![ukradłem Ci to słowo]
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 18.02.10, 09:53
      Masz rację - bywa zimno! Kupiłem sobie czepek pod czapkę. Zakładam
      jedno na drugie. W ten sposób mam uszy i czoło dodatkowo zasłonięte.
      Nie lubię nosić kasku. Czepek jest na:
      www.allegro.pl/item913416739_antybakteryjny_czepek_pod_kask_l_xl_wysylka_gratis.html
      Używam też stuptuty. To takie osłony na nogawki. Nie plączą się i
      nie są mokre po pewnym czasie. Allegro:
      www.allegro.pl/item871775792_lekkie_stuptuty_kolory_odblask_rozm_l_producent.html
      Do tego zaopatrzyłem się w hustę "horn" na szyję ewentualnie nos.
      Allegro:
      www.allegro.pl/item866029576_chusta_horn_wiatroszczelnai_wodoodporna.html
      Wszystko to daje jako taki komfort w tę zimę. Ostatnio trochę
      przesadziłem i wyglądałem tak:
      img218.imageshack.us/img218/8846/dsc02610.jpg
      pozdrówka! :-)
    • 1946zeglarz1946 18.02.10, 12:02
      Skuszę się początkowo na czepek antybakteryjny. Próbowałem do Ciebie napisać prywatnie i dowiedzieć się jak umieszczać na portalu zdjęcia, ale Ty jako gość nie jesteś dostępny.
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 18.02.10, 12:41
      Fotki można łatwo umieszczać przez: www.imageshack.us/
      Po załadowaniu foto pojawiają się różnego rodzaju linki do
      skopiowania w zależności od potrzeb.
      Mojego maila znajdziesz na dole strony
      www.pila.internetdsl.pl/pozdrówka!
    • Gość: Michał IP: 193.23.61.* 18.02.10, 12:46
      Strona to: www.pila.internetdsl.pl
      Do adresu doczepiło się moje "pozdrówka".
    • 1946zeglarz1946 19.02.10, 22:48
      W ostatnich dniach odwilż. Wiele chodników "czarna" z tym, że wąsko. Można
      codziennie wybrać się na godzinną przejażdżkę. Po ciągach pieszych najlepiej się
      jeździ bez wspomagania. Raczej wolno, swobodne kierowanie, nie ma problemu z
      wyminięciem. Chyba, że pieszy cię nie widzi, a używanie tam dzwonka raczej
      nieetyczne. Mamusiom, które ze swoimi pociechami zatrzymują się w szerszym
      miejscu, grzecznie i donośnie dziękuję. Za tymi pieszymi, których niebezpiecznie
      wyprzedzić, prowadzę składaczka, albo na chwilę się zatrzymuję. Za to "wyżywam"
      się na osiedlowych uliczkach. Prędkość około 25 km/godz w przypadku
      niepełnosprawnego to adrenalina i normalnie niedostępna przyjemność. Zwracać
      należy uwagę na rozległe kałuże i ukryte pod nimi ewentualne dziury. Wielce
      przydatne błotniki. Ani kropelka mnie dosięgła. Tylko siodełko za twarde, tyłek
      pobolewa. Założę nań nakładkę żelową z "górala" a jak to nie pomoże będę się
      uśmiechał do marka785 by zdradził, jak można kupić te jego fantastyczne Nomad 1.1.
    • seba-sch 20.02.10, 18:47
      Witaj,
      uważaj z tą odwilżą bo idą przymrozki, ponoć na klika dni będzie poniżej 0C
      przez całą dobę więc bądź czujny :). Ja też pomimo kiepskiej pogody jutro rano
      wybieram się stuknąć z 10-15km.
      pozdrawiam
    • 1946zeglarz1946 20.02.10, 20:05
      Dzięki za ostrzeżenie. Z tym, że ja jestem w tej dobrej sytuacji [emeryt], że
      mam mnóstwo wolnego czasu. I mogę wcześniej iść na rekonesans, i zobaczyć czy i
      gdzie mogę bezpiecznie jeździć.
      Dziś chciałem jechać do podwarszawskich Marek do salonu "Decathlona". Aby kupić
      nakładkę żelową [20 zł]. Ta od "górala" okazała się za wąska. Przez kopny śnieg
      przepchałem rower, ale chodnik wzdłuż Trasy Toruńskiej przestał istnieć [jakaś
      budowa]. Pojechałem więc objazdem. Ale nie miałem szczęścia. Chodniczek parę
      kilometrów dalej, w o ogóle nie odśnieżony. Musiałem zrezygnować. Cztery piąte
      trasy przepadałowałem bez wspomagania. Przełożenie jest jedno, ale takie
      łagodne, że sprawia to dużą frajdę. Do tej pory, tylko raz jeden ładowałem
      baterię. Uległem presji instrukcji [słusznie czy niesłusznie], że po każdej
      jeździe należy akumulator ładować a nawet przeładowywać. A ja ze wspomaganiem
      silnika przejechałem [obliczenia intuicyjne] może z 20 km.
      Dzisiaj była taka przenikliwa wilgoć, że mimo wysiłku i ubrania się na "cebulkę"
      było chłodno.
    • 1946zeglarz1946 25.02.10, 18:16
      Jeżdżę codziennie. Ze wspomaganiem elektrycznym około 1/4 dystansu. Przedwczoraj byłem w serwisie. Poprawiono mi tylny hamulec [bo lekko obcierał, zamieniono mi położenie klamek [prawa obsługiwała hamulec przedni, lewa tylny - układ angielski] dokupiłem nakładkę żelową na siodełko i lusterko. Zaizolowano mi grubo miejsce [tuż pod sztycą kierownicą] gdzie przechodzą kable elektryczne i hamulcowe. Była tam firmowa uszczelka ale trzymała się niepewnie. Owinąłem izolacją miejsce na ramie, tam gdzie przedni koszyk uderza w ramę [siłą bezwładności, gdy składak stawiam w windzie].
      Wczoraj przejechałem ze wspomaganiem zaledwie 800 metrów, gdy nagle padła bateria, bez żadnego uprzedzenia ale w instrukcji jest podane, że w wypadku rozładowania, zasilanie jest natychmiast odcinane. Oj, bardzo bym chciał mieć wskaźnik stanu akumulatora. Po godzinie ładowania zapaliłem firmową przednią lampkę sprawdzając czy już świeci. Żadnego efektu.
      Jednak z baterią w składaku OK. Przednia lampa nie zapaliła się, gdyż nie mogła. Akumulator się ładuje przez to samo gniazdo [naprzemiennie] skąd wychodzi zasilanie. A bateria jest na tyle nowoczesna, że nie ma efektu pamięci.
      Nie mam żadnego licznika ani GPS-u. Ale teraz chciałbym mieć. Przy tej szybkości przestałem to uważać za niepotrzebny gadżet.
    • jan-w 25.02.10, 18:30
      > A bateria jest na tyle nowoczesna, że nie ma efektu pamięci.
      Nie licz na to. Każda ma. Tylko współczesne nie tak szybko jak starsze.
    • 1946zeglarz1946 09.03.10, 21:32
      Usłyszałem coś nowego o bateriach, co dla ich użytkowników, może być ważne. Te
      wskazówki padły z ust dobrego znajomego, który często rozwiązuje moje problemy
      komputerowe [zdalnie naprawia, to co mnie udało się zepsuć].
      Podobno nowoczesne baterie, nic nie tracą na częstym doładowywaniu. Ba, to
      przedłuża ich żywot. Bateria na ogół jest obliczona na 500 cykli ładowań i
      rozładowań. Doładowując wcześniej akumulatorek, nie dopuszczamy do następnego
      cyklu. Producenci tego nie nagłaśniają, bo to wbrew ich interesom.
      Ta teoria mi bardzo mi się podoba. Z tym, że nie wierzę jej do końca, to byłoby
      perpetuum mobile. Powyższą tezę, może niebezpośrednio, potwierdza instrukcja
      "elektryczniaka". Po każdej jeździe zalecają doładować a nawet przeładować
      akumulator przez 2-3 godziny.
      W "Carrefourze" kupiłem za 64 zł bezprzewodowy licznik rowerowy. Ma wiele
      funkcji ale korzystam głównie z prędkościomierza i przebiegu ogólnego
      kilometrów. Gdy jadę spacerowo bez wspomagania to szybkość oscyluje w granicach
      12km/godz. Ze wspomaganiem przy leniwym pedałowaniu prędkość wzrasta do 18
      km/godz. Gdy szybko kręcę to prędkość wynosi 24km/godz. Przy świeżo naładowanej
      baterii, rowerek ożywia się, szybkość jest większa o dwa kilometry. Maksymalnej
      nie sprawdzałem.
      Dzisiaj w parku zaczepił mnie facet wyglądający na 80 lat. Podobno też ma
      składak ze wspomaganiem elektrycznym ale inny typ niż mój. Droższy [3000 zł]i ma
      opcje skuter. Chce koniecznie zakupić zapasową baterię, bo jeździ na długie
      wycieczki i nie pasuje mu długie wysiadywane w kawiarniach gdzie pozwalają mu
      doładować akumulator. Poleciłem mu trendy, bo tam się reklamują, że stale mają
      wszystkie części zapasowe.
    • 1946zeglarz1946 09.03.10, 23:25
      powinno być; oscyluje w granicach 12-14 km/godz.
    • Gość: misiak2101 IP: *.chello.pl 09.03.10, 21:06
      Na allegro sa najtansze liczniki po 15-16złotych z odbiorem osobistym w Warszawie...sam taki właśnie mam ...groszowa sprawa a znamy prędkość, odległość, czas itp...bez licznika jazda rowerem już jakaś inna jest:)
    • 1946zeglarz1946 24.03.10, 20:55
      Cześć!!!
      Dzisiaj na wspomaganiu elektrycznym przejechałem składakiem, kładką dla rowerów nad Trasą Toruńską.
      To największe wzniesienia z jakim spotkałem w okolicy dzielnicy Bródno i Zalewu Zegrzyńskiego. Pokonywałem to często "góralem" ale elektryczniakiem wymaga to mniejszego wysiłku. Trochę też,wzrosła moja prędkość [z wyłączonym wspomaganiem]. Na ogół było to 12 km/godz teraz na niezłej drodze i braku jakiegokolwiek wiatru, szybkość oscyluje około 15/km/godz. Przypominam , że w tym składaku nie ma przerzutki.
      Inna ciekawostka. Dawno nie jeździłem "góralem". Ostatniej niedzieli wybrałem się nim na niedługą przejażdżkę. Już po 10 minutach czułem, że mam ręce. Inne rozłożenie ciężaru ciała i zanik przyzwyczajenia.
    • 1946zeglarz1946 07.04.10, 21:20
      Przed kilkoma dniami, elektryczny składak nawalił po raz pierwszy. Wspomaganie
      przestało działać. Przyczyną, odlutowanie się przewodu przy stacyjce. Po
      uzgodnieniu tego ze sprzedawcą [punkt gwarancyjny tego rowerku tylko w
      Trójmieście], naprawa została wykonana na miejscu.
    • seba-sch 08.04.10, 07:42
      a jak się poza tym jeździ ? Czy w przypadku takiego roweru jest tak że sumując
      moc silnika + moc Twoich nóg jedziesz zamiast 25km/h 40km/h ?
    • stefan4 08.04.10, 09:08
      seba-sch:
      > Czy w przypadku takiego roweru jest tak że sumując
      > moc silnika + moc Twoich nóg jedziesz zamiast 25km/h 40km/h ?

      Moc nie przelicza się liniowo na prędkość, bo opory rosną z kwadratem
      prędkości. Jeśli
      • sam silnik wystarcza na prędkość 25km/h, a
      • same nogi wystarczają na prędkość 15 km/h,
      to silnik+nogi dają sqrt(25^2+15^2) czyli ok. 29km/h.

      Żeby uzyskać 40km/h z silnikiem, którego stać na 25km/h, nogi musiałyby pracować
      tak, żeby same mogły dać sqrt(40^2-25^2) czyli ok. 31km/h.

      To jest tylko teoretyczne porównanie mocy z prędkością. W rzeczywistości jest
      zapewne jeszcze gorzej. Jeśli silnik jest przystosowany do samodzielnego
      napędzania pojazdu z prędkością 25km/h, to może mu brakować przełożeń do
      optymalnej pracy z prędkością 40 km/h. To samo dotyczy nóg...

      - Stefan
    • 1946zeglarz1946 08.04.10, 19:36
      Nie wdając się w tak mądre wyliczenia, największą prędkość ze wspomaganiem [kręcąc pedałami szybko, ale lekko] osiągnąłem 26 km/godz. Ale ja z tej szybkości się cieszę. Bez wspomagania [brak zadyszki] osiągnąłem 18 km/godz.
      Pozycja jest wygodna, chociaż siodełko mogłoby być miększe. Chciałbym też, by hamulce były bardziej efektywne.
      Planuję, by włącznik wspomagania przenieść na kierownicę. Wtedy bym się nie musiał zatrzymywać by przekręcić kluczyk stacyjki, znajdującej się na baterii.
      Aha, czasami zdarza mi się nie jechać [uważnie] po przejściach dla pieszych, tylko rower przeprowadzać. Jeżeli wspomaganie jest włączone, ręce należy trzymać na "klamkach" hamulcy. Rowerek znienacka zaczyna rwać do przodu. Przy moim braku siły, czasami trudno go utrzymać w ryzach.
    • 1946zeglarz1946 29.04.10, 22:20
      Trochę się działo...
      26.04.
      Rano elektryczniakiem do Nieporętu. Jeszcze na Bródnie, przy prawie zerowej
      szybkości [hamulec zbyt mocno naciśnięty, zablokował przednie koło], przy
      zeskoku z krawężnika, leżałem. Mnie nic się nie stało, ale lekko zarysowany
      wspornik bagażnika, pętla anty-złodziejska, za pięć zł, ma złamany kluczyk.
      W porciku na wszelki wypadek doładowałem baterię. Przy powrocie do Warszawy,
      problemy na ostatnich dwóch kilometrach. Trwa tam budowa [głębokie wykopy].
      Dostępną dotąd ulicę zrobiono jednokierunkową. Musiałem, jechać ulicą o znacznym
      natężeniu ruchu, czyli Trasą Toruńską. Ale dzisiaj, rowerkiem zrobiłem 41 km. Na
      liczniku mam dopiero 400 km.
      28.04. Środa
      Wypadek na przejściu dla pieszych, znaczy na przejeździe dla rowerów.
      Wracałem właśnie z Lewartowskiego, na rondzie Starzyńskiego, przejeżdżałem przez
      Jagielońską. Samochód z prawej się zatrzymał, z lewej też więc wjechałem śmiało,
      z szybkością raczej niedużą. Ale nagle przede mną "wyrósł" srebrny van - suzuki.
      Wyprzedzał na pasach. Na szczęście, nie on mnie uderzył tylko ja swym
      elektryczniakiem wjechałem w niego. Impet mnie przewrócił. Przednie koło mocno
      scentrowane [nadaje się tylko do wymiany], przesunięty koszyk przedni, zerwany
      uchwyt bidonu, być może coś z widelcem. U mnie mocno starty łokieć i siniaki na
      udach. Facet uznał swoją winę, odwiózł mnie wraz z bicyklem do serwisu.
      Przewidywany koszt naprawy około 200 zł. Na konto dostałem 500 zł. Dopiero
      jutro, zabiorą się za sprawdzanie elementów i naprawę.
      29.04.
      Rano pojechałem do „Castoramy” i „Carrefoura”. Dostałem gogle za 24 zł
      [niezwykle tanie]. Nie wiem, czy rowerowe, ale na gąbce, z otworami
      wentylacyjnymi i przyciemnioną szybką. Oprócz tego, kupiłem jakąś linkę
      przeciwkradzieżową, szyfrowaną i komplet ochraniaczy [na łokcie i kolana] za 29
      zł. Koledzy do mnie dzwonili. Kupili mi kask rowerowy. Postawili ultimatum,
      jeśli nie będę go używał, oni nic nie pomogą mi , przy łódce czy silniczku
      przyczepnym.
      Byłem „góralem” w serwisie. Nie ma co marzyć, aby składaczek był gotowy przed
      długim weekendem. Podstawowa sprawa. Brak koła ze szprychami – wszystko z
      aluminium, 20 cali. Trzeba sprowadzać. Najwcześniej dowiozą w piątek wieczorem.
    • seba-sch 02.05.10, 08:45
      no i dużo nie straciłeś co do długiego weekendu bo pogoda jak widać :(.
    • 1946zeglarz1946 02.05.10, 17:07
      Seba !!!
      Serdecznie pozdrawiam !
      I wczoraj i dzisiaj zrobiłem rundę spacerową. Wieczorem jadę na łódkę i w perspektywie dwa dni bez bicykla.
    • 1946zeglarz1946 29.05.10, 11:29
      Na odbiór rowerku z serwisu czekałem prawie dwa tygodnie. Był problem ze
      zdobyciem nowej aluminiowej obręczy. W końcu ściągnięto nieco węższą od
      oryginalnej. Opona pozostała ta sama co była, czyli kenda 20x2,125. Były też
      jakieś drobne prostowania, zastąpiono plastykowymi cybantami zerwane zapięcie do
      bidonu. Za wszystko razem zapłaciłem 95 zł.
      Po jakimś czasie i przejechaniu około 200 km, stwierdziłem, że mechanik z
      warsztatu się pomylił. Kenda jest jednokierunkowa a zamontowano ją odwrotnie
      [może, wystarczy koło obrócić ?]. Na razie, nic niepokojącego się nie dzieje.
    • 1946zeglarz1946 03.09.10, 17:56
      03.09.2010.
      Przebieg na składaku, wspomaganym elektrycznie 1242 km. Od początku roku to niby
      niedużo, ale mam również drugi konwencjonalny rower, który często używam.
      Elektryczniakiem jeżdżę nad Zalew Zegrzyński. Byłem tam rowerkiem kilkanaście
      razy. Według licznika [jeżdżę pustawymi, asfaltowymi ulicami, trochę nadkładam
      drogi] odległość w jedną stronę to 21 km. Baterię muszę w porciku ładować,
      inaczej jak wracam, już po paru kilometrach muszę tradycyjnie, beż wspomagania.
      Jak kupowałem rower, to reklamowali przebieg bez ładowania 35 kilometrów, a tak
      realnie jest o 8-10 kilometrów mniej.
      Jaki robię wycieczki w odległe dzielnice Warszawy to często w jedną stronę jadę
      autobusem. Przewóz roweru w komunikacji miejskiej bezpłatny, a ja mieszkam
      nieopodal pętli autobusowej.
      Kumpel przerobił mi włączanie wspomagania, teraz mam guziczek pod palcem. Bardzo
      wygodne, napęd elektryczny, normalnie włączam rzadko. Korzystam z niego głównie
      na podjazdach, gdy chcę szybko przyśpieszyć, na dalszych trasach i jeździe pod
      silny wiatr. Oświetlanie fabryczne włączane innym przełącznikiem, w nocy jest
      przydatne, ścieżka przed rowerem jest dobrze oświetlona [widać wszelkie
      przeszkody] na odległość około 15 metrów [zasilanie z baterii zasilającej
      silniczek]. Nie żałuję zakupu, wybrałem jeden z tańszych modeli i ten
      elektryczniak daje sporo zadowolenia nie całkiem sprawnej osobie.
    • tomkap76 29.04.11, 18:00
      Ja przesiadłem się ze skutera i jestem zachwycony. Rower elektryczny jest lepszy i ma o wile więcej zalet niż skuter. Jeden malutki minus za wolniejszą jazdę, lecz 20-30km/h jest i tak szybko. Mam dwa takie rowery bo żona pozazdrościła i też chciała. Świetnie się jeździ z dzieciakami. Czasami też ciągam wózek rowerowy z 2 dzieci. Chyba nie trzeba mówić jak zwykłym rowerem jest ciężko. Elektrycznym nie czegoś takiego. Lekko jest zawsze i pod wiatr i pod górkę. Moje rowery są z tzw. wspomaganiem, a jeśli chcę potrenować to zawsze mogę silnik wyłączyć. Moja rada w temacie; Nie kupować tych najtańszych bo są niebywale ciężkie i jak padnie bateria to jazda nimi jest mordęgą. De droższe są aluminiowe i mają lżejsze akumulatory np. litowo-jonowe. Tanie rowery mają kwasowo-ołowiane ciężkie jak głazy. Ja kupiłem ostatnio e-bike 2000. Kosztował 3000 lecz to dobry wybór mimo że jak wszystko produkowany w chinach. Niemieckie po 6000 są takie same. Chociaż kupiłem nieco taniej używanego:) ale to wiąże się z ryzykiem, że trafimy złą baterię , a te są drogie.
    • 1946zeglarz1946 23.06.11, 20:42
      Niezbyt dużo, ale jeżdżę często drugim rowerem - "góralem".
      Ze składaka ze wspomaganiem elektrycznym jestem bardzo zadowolony, pomimo, że już w zeszłym roku pojawiły się problemy z akumulatorem. Zmniejsza się zasięg i pod górę wspomaganie przerywa [trzy sekundy działa, trzy nie] ale w sumie i tak łatwiej się jedzie. Prawdopodobnie w przyszłym roku wystąpi konieczność kupna nowej baterii.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 04.07.12, 21:17
      > Ja przesiadłem się ze skutera i jestem zachwycony. Rower elektryczny jest lepsz
      > y i ma o wile więcej zalet niż skuter.
      Ma tez wady których nie ma skuter.

      > Jeden malutki minus za wolniejszą jazdę,
      Spróbuj pojeździć rowerem z prędkością skutera to zaraz minusik przerobisz na plusik.
      Parę dni temu widziałem na ścieżce rower EV i jechał z prędkością 53,7 km/h

      > lecz 20-30km/h jest i tak szybko.
      Prędkość to rzecz względna.
      To co szybkie w mieście może być wolne poza nim.
      Zakres który podajesz 20-30 to niebo a ziemia dla możliwości zwykłego roweru EV (mało wzmocnionego).




      > Czasami też ciągam wózek rower
      > owy z 2 dzieci.
      Tu prędkość jest zabójcza.
      Właśnie wywaliłem wózek na zakręcie.

      > Chyba nie trzeba mówić jak zwykłym rowerem jest ciężko.
      Nie zauważyłem.Czasem sprawdzam czy ciągnę przyczepkę tak mam lekko.



      >Elektry
      > cznym nie czegoś takiego. Lekko jest zawsze i pod wiatr i pod górkę.
      I do tego one głownie są.
      Na płaskim w miastach słabo się sprawdzają ze względu na nierówności i zaskoczenie prędkością kierowców .
      Za miastem słabo ze względu na zasięgi.
      Trzeba uważać aby nie kupić byle czego bo byle co sprawdza się tylko jak jest nowe.


      >Moja rada w temacie; Nie kupować tych najtańszych bo są niebywale ciężkie i
      > jak padnie bateria to jazda nimi jest mordęgą. De droższe są aluminiowe i mają
      > lżejsze akumulatory np. litowo-jonowe. Tanie rowery mają kwasowo-ołowiane ciężk
      > ie jak głazy. Ja kupiłem ostatnio e-bike 2000. Kosztował 3000 lecz to dobry wyb
      > ór mimo że jak wszystko produkowany w chinach. Niemieckie po 6000 są takie same
      > . Chociaż kupiłem nieco taniej używanego:) ale to wiąże się z ryzykiem, że traf
      > imy złą baterię , a te są drogie.
      Jak kogoś stać zapłacić 2x3000 zł to nie powinien pisać że baterie są drogie.
      Baterię to można złożyć za 60 zł (Li-Ion) z używanych ogniw i 280 zł z nowych
      Porządną baterię można kupić u producenta w cenie 400-500 $ za 1 kWh, a do roweru potrzeba 1/3 kWh czyli wystarczy 150$ (500 zł)


      Zatem nie jest ważne czy rower z aluminium czy nie.
      Ciężki rower nam pęknie i nie pospawamy jak będzie z aluminium.
      ciężki rower będzie powodował gięcie aluminiowej ramy która nie będzie sprężynować tak jak typowa stalowa molibdenowa.
      Czy warto walczyć o 1,5 kg różnicy na wadze ramy jak rower waży 27-30 kg ?
      Tu trzeba pomyslec jak zregenerować za 2 lata akumulator bo jego przebieg jest 10-20 razy mniejszy niż przebieg silnika spalinowego.
      Podobnie z silnikiem.
      Okazuje się że te małe silniki choć lekkie to mają sprzęgła i przekładnie z plastiku więc to się szybko sypie.
      Podobnie jest z serwisowaniem reszty np sterownika, który bywa awaryjny .
      jak tyle płacimy to musimy wiedzieć kto nam pomoże jak technika wysiądzie.
      A wysiada zawsze jak są nowe technologie (niedopracowane) a z z dzikiego kraju daleko do producenta.
    • parsi 08.03.12, 16:12
      Jak już pisałem kupiłem mojej babci rower elektryczny: www.roweryelektryczne.info/producenci/winora/25-winora-s2.html na urodziny. Nie rozumiem skąd tutaj tyle gorzkich słów. Po prostu te rowery nie są dla wszystkich!
    • Gość: Tadek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.12, 14:04
      Ja mam Bullsa elektrycznego - roweryelektryczne.info/ , choć Haibike też nizego sobie - haibike-polska.com
    • Gość: Wojciech IP: *.pruszcz.mm.pl 03.06.12, 20:11
      Witam,
      popieram pomysł bardzo. Sam (59 lat) mam rower elektryczny i jestem bardzo zadowolony. Rower jest bardzo przydatny przy jeździe pod górę i gdy jest duży wiatr, i oczywiście dla dziadków takich jak my. Do wyboru roweru trzeba się przyłożyć by być zadowolonym z użytkowania. Jestem po trochu mechanikiem, elektrykiem i automatykiem i nie miałem z tym problemu. Lecz dobre rowery elektryczne są drogie.
      Podaję według ważności moje subiektywne kryteria.
      1. Rama aluminiowa, bo lżejsza.
      2. Koła dla niskiej osoby 26 cali, i nie polecam szerokich opon bo większe opory toczenia. Chyba, że będziesz jeździć po piachu czy wertepach.
      3. Bateria litowo-jonowa, (jak w komórce), bo trwalsza, lżejsza niż akumulatory żelowe czy kwasowe. Najlepiej gdyby bateria miała pojemność przynajmniej 10 Ah.
      4.Wyłącznik napędu elektrycznego, (silnika), powinien być koniecznie łatwo dostępny, czyli na kierownicy, gdyż nie zawsze wspomaganie jest nam potrzebne. Np. przy jeździe z wiatrem po płaskim terenie, długi zjazd z góry. Taki wyłącznik (czy stacyjka) tyko z tyłu przy baterii to moim zdaniem nieporozumienie.
      5. Preferuję przekładnię zamkniętą, czyli w tylnej piaście, bo jest trwalsza, nie dostaje się do niej piach czy woda, a cena jest podobna. Wystarczy nawet trzybiegowa. W związku z tym silnik będzie w przednim kole bo to łatwiejsze i tańsze rozwiązanie.
      6.Silnik najlepiej o mocy 250 W i bezszczotkowy. Zresztą innych już teraz w nowszych rowerach nie zakłada się.
      7. Amortyzator przedniego koła jest wskazany, bo ramy aluminiowe są sztywne. A ręce po dłuższej jeździe mogą trochę boleć. Dobre siodełko bez amortyzacjii może być.
      8. Nie podoba mi się rozwiązanie, w którym wspomaganie odbywa się zawsze przy kręceniu pedałami - stąd punkt 4. Najlepiej jest gdy są różne stopnie wspomagania i manetka "gazu" oraz wyłącznik napędu i wszystko przy kierownicy.
      Tak skonfigurowane rowery są niestety drogie - od około 3000zł i dużo więcej. Marki Gazelle, Batavus, Sparta, czy Ecobike montowane chyba we Wrocławiu.
      Przy kupnie roweru używanego należy sprawdzić przede wszystkim baterię - czyli przejechać się ze 20 km i sprawdzić ile energii w niej zostało. Są diody - lampki- które o tym mówią. Posiedź w internecie ze dwa dni:), zacznij od www.ecobike.pl. Mam rower Ecobike Travel. Może być, bo jestem zadowolony. Gdzieś w Allegro widziałem już cenę 3599zł. Czasami można na allegro spotkać okazje, używane lub nawet nowe.
      Pozdrawiam, Wojciech.



    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.07.12, 07:23
      >Rower jest bardzo przydatny przy jeździe pod górę i gdy jest duży wiatr
      > , i oczywiście dla dziadków takich jak my.
      To trochę za mało aby zareklamować zalety elektryka większej grupie użytkowników.

      > Do wyboru roweru trzeba się przyłoży
      > ć by być zadowolonym z użytkowania.
      Bez wątpienia.
      Zwykle życie rozmija się z oczekiwaniami.


      > Lecz dobre rowery elektryczne są dro
      > gie.
      Dobre czyli trwałe czy z dobrymi osiągami ?
      Uważam ze rowery za 3000-8000 zł nie są warte swojej ceny przy osiągach jakie oferują.

      > Podaję według ważności moje subiektywne kryteria.
      > 1. Rama aluminiowa, bo lżejsza.
      Waga albo trwałość .
      Przy rowerze do 11 kg rama aluminiowa ma sens


      > 2. Koła dla niskiej osoby 26 cali,
      Tu się nie wypowiadam.
      Oczywiście ze wymiar 26 jest optymalny i na miasto i na góry i na piachy.
      Jednak jak ktoś lubi wiatr we włosach i zamierza jeździć poza miastem głownie po szosach , to lepszy byłby 28 cali.



      >i nie polecam szerokich opon bo większe opor
      > y toczenia. Chyba, że będziesz jeździć po piachu czy wertepach.
      Akurat koszt opon to kilkadziesiąt złotych i można mieć dwa komplety.
      Nie sądzę aby był sens się tym keirowac przywyborze roweru.
      Przy tej wadze i tym momencie opony szybko się zetrą i będzie okazja je wymienić na lepiej dobrane.
      Ja jeżdżę na "półslikach" z drobną łuską na grzbiecie i wystajacymi protektorami po bokach jak w traktorze.
      Zęby dobrze łapią korzenie i kamienie w górach a także sprawdzają się na piachu i śniegu.
      Oczywiście nie chodzi o dobre czasy lecz przyczepność i długowieczność opony.
      Jest też możlwiosc regulacji osiągów takiej opony za pomocą ciśnienia.
      Nie należy zapominać o łapaniu snejków na nieznikaniach przy cienkiej oponie bo taki rower wazy.

      > 3. Bateria litowo-jonowa, (jak w komórce), bo trwalsza, lżejsza niż akumulatory
      > żelowe czy kwasowe.
      Dziś to standard ale mało ekonomiczny.
      Fabryki gwarantują 400-500 cykli ładowań ale jak zawsze naciągają i możę się okazać ze po 200 cyklach a może nawet po 100, zaczniemy myśleć o nowej baterii.
      Za niewiele większe pieniądze można kupić baterie LiFoPo4 która ma 1500-2000 ładowań i nawet jeśli jest zawyżona to taka bateria posłuży nam kilka lat czyli zdąży się zamortyzować.
      Oznacza to że taka bateria jest 43-4 razy tańsza w eksploatacji niż Li-Ion.


      >Najlepiej gdyby bateria miała pojemność przynajmniej 10 Ah
      > .
      Podawnie pojemności elektrycznej w oderwaniu od innych parametrów nic nie mówi.
      Dzis podaje się pojemnosc w formie ilości energii zmagazynowanej czyli w watogodzinach Wh.
      Niezbędnie minimum to 350 Wh
      Czyli przy 36V wystarczy 10Ah , ale przy baterii 24 V potrzeba 15 Ah.

      > 4.Wyłącznik napędu elektrycznego, (silnika), powinien być koniecznie łatwo dost
      > ępny, czyli na kierownicy, gdyż nie zawsze wspomaganie jest nam potrzebne. Np.
      > przy jeździe z wiatrem po płaskim terenie, długi zjazd z góry.
      tu akurat wyłączanie na wiele się nie zda bo silnik nieobciążony i tak nie pobiera prądu.
      Coraz więcej rowerów ma hamowanie odzyskowe więc wyłączanie na zjazdach byłoby szkodliwe.
      Jednak należy wspomnieć ze rower z z odzyskiwaniem energii na dziś jest dużo droższy a zwiększa nam zasięg o 5-10%.


      > 5. Preferuję przekładnię zamkniętą, czyli w tylnej piaście, bo jest trwalsza, n
      > ie dostaje się do niej piach czy woda, a cena jest podobna.
      nie polemizuje bo nei porównywałem cen.
      Według mojego słabego rozeznania to przekładnię w piaście są duzo droższe niż zwykłe przerzutki.
      Mamy rowery miejskie z przekładniami zamkniętymi i bardzo dużo jest zepsutych.
      strzelam ze rpzekłądnia 3 beigowa kosztuje 150-250 zł i powoduje wiele problemów przyz zdejmowaniu koła np do klenia dętki.
      Pastę typowa kupimy za 25 zł , sześciotryb za 35 , przerzutkę za 17-25zł.
      zależy jeszcze czy silnik bedzie z przodu czy z tyły.
      jak z tyłu to nie mamy o czym mówić.
      Jeśli z przodu to się kłoci z ramą aluminiową.
      Silniki po prostu odłamują aluminiowe widelce bo one nie są przystosowane do momentów jakie nadaje silnik przy okazji naprężając widelec w bok, ze względu na masę koła i efekt żyroskopowy.

      >Wystarczy nawet trz
      > ybiegowa.
      Z pewnością, ale i tak są drogie i awaryjne.
    • Gość: rrrrrrrrrpytane IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.13, 13:47
      Szukam skuterka elektrycznego, możecie coś polecić,
      znalazłem taki:
      www.ecobikeplus.eu/?28,pl_rower-elektryczny-eco-oscar-

      Czy według was coś takiego jest dobre??
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.07.12, 07:26
      >W związku z tym silnik będzie w przednim kole bo to łatwiejsze i tańs
      > ze rozwiązanie.
      Wtedy koniecznie stalowy widelec.


      > 6.Silnik najlepiej o mocy 250 W i bezszczotkowy.
      Silniejszych nie wolno używać.
      Większość jest bezszczotkowych ale i tu dylemat czy z przekładnią czy bez, oraz czy ze sprzęgłem.

      > 7. Amortyzator przedniego koła jest wskazany, bo ramy aluminiowe są sztywne.
      Nie wiem jak wypadnie łączenie stalowego amora z rama aluminiowa.
      Tu raczej nie akcentowałbym sztywności ramy lecz konieczność amortyzacji z racji prędkości i wagi roweru.

      > A
      > ręce po dłuższej jeździe mogą trochę boleć. Dobre siodełko bez amortyzacjii moż
      > e być.
      He he ja bym bardziej zadbał o tyłek i kręgosłup.
      Ciężki rower trzymamy tyłkiem aby się nam nie wysunął.

      > 8. Nie podoba mi się rozwiązanie, w którym wspomaganie odbywa się zawsze przy k
      > ręceniu pedałami - stąd punkt 4.
      Prawo nakazuje takie rozwiązanie.
      Chcesz płacić mandaty ?


      >Najlepiej jest gdy są różne stopnie wspomagani
      > a i manetka "gazu" oraz wyłącznik napędu i wszystko przy kierownicy.
      > Tak skonfigurowane rowery są niestety drogie - od około 3000zł i dużo więcej. M
      > arki Gazelle, Batavus, Sparta,
      Pytanie czy to potrzebujemy

      >czy Ecobike montowane chyba we Wrocławiu.
      Nie sądzę aby tu był montowany.
      Tu jest sprzedawany


      > Przy kupnie roweru używanego należy sprawdzić przede wszystkim baterię - czyli
      > przejechać się ze 20 km i sprawdzić ile energii w niej zostało. Są diody - lamp
      > ki- które o tym mówią.
      Chyba taki test niewiele powie.
      Rower przejeżdża standardowo 30-35 km a używany w większości przypadków będzie osiągał 20-25 km.
      Dla osoby która nie jeździła elektrykiem trudno będzie ocenić jaki powinien być wkład mięśni w osiągnięcie zasięgu.
      Nawet pomiar napięcia który jest dokładniejszy niż LEDy niewiele mówi bo akumulatory w zależności od producenta czy oporu wewnętrznego mają rożne charakterystyki rozładowania.
      Najlepiej byłoby przełączyć rower na skuter i zmierzyć maksymalny zasięg.


      >Posiedź w internecie ze dwa dni:), zacznij od www.ecobik
      > e.pl. Mam rower Ecobike Travel. Może być, bo jestem zadowolony. Gdzieś w Allegr
      > o widziałem już cenę 3599zł. Czasami można na allegro spotkać okazje, używane
      > lub nawet nowe.
      Ceny nie komentuję bo uważam że można porządny rower złożyć za 2000 zł a nawet za 1000 zł.
      Zaletą kupowania w ecobike jest możliwość zamówienia zamiennego akumulatora czy innych części zamiennych.

      Każdy rower jeździ w innych warunkach i na inne przebiegi.
      Obecnie ceny, zasięgi i trwałość są na takim poziomie, że prawie każdy będzie rozczarowany po krótkim czasie.
      Aby być zadowolonym to trzeba być amatorem który przy tym grzebie ale wtedy nie potrzeba tyle kasy wydawać.
      Za te pieniądze można zlecić zrobienie choppera o zasięgu 70 km i 50km/h.
      Szkoły są rożne i nie silę się na rady.
      Jedni dokonują konwersji zwykłego silnego górala.
      inni kupują tanio porządny rower z padniętym akumulatorem.
      Coraz częściej ludzie spawają swoje rowerki i dostosowują do swoich potrzeb ( przestrzeń ładunkowa, szybki poziomek)
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.12, 11:46
      jeśli na elektryczny to coś takiego www.tylkomotory.pl/aktualnosc/bmw-c-evolution-elektryczny-fun strasznie fajny ten skuterek
    • Gość: paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.13, 10:45
      Według mnie rowery elektryczne to świetna sprawa dla wszystkich, a właśnie szczególnie dla seniorów, jest to duże ułatwienie i komfort. Moja babcia również posiada taki rower, z resztą rodziny postanowiliśmy zakupić jej taki rower( ze strony mocnerowery .pl), gdyż uwielbia ruch na świeżym powietrzu :) Jest bardzo zadowolona i teraz sama może wychodzić na spacery :)
      Polecam wszystkim, bo warto! Sam najprawdobodobniej kupię sobie taki rower :)
    • Gość: elektrofan IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.05.13, 11:14
      Rower z dodatkowym napedem elektrycznym nie tylko dla osob starszych.
      Coraz wiecej jezdzi osob mlodych bo dojezdzaja do pracy lub sa dzieki temu jedzic dalej np. z dzieckiem i
      z mniejszym wysilkiem.
      Kto nie probowal nie zrozumie.
      Wieku przerabia klasyczne rowery.
      Mozna to zobaczyc na zlocie
      www.samochodyelektryczne.org/zapraszamy_na_zlot_ev_zyrardow_2013.htm
    • Gość: paweł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.13, 13:29
      Dokładnie, według mnie to świetna sprawa, można nie dość, że taniej to i szybciej dostać się do pracy :) Ja w najbliższym czasie już będę miał swojego elektryka :)
    • bemotion 20.03.14, 11:30
      Witam,

      proponuję sprawdzić rowery na www.bemotion.info

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.