Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rower na chodniku

    30.04.11, 09:49
    Propagowanie kolarstwa, uprawianego na chodnikach przez ludzi o nie zawsze najwyższej sprawności umysłowej wśród ludzi o nie zawsze - z racji choćby wieku - sprawności fizycznej ma tyle samo sensu, co postulat powrotu do - jeszcze bardziej przecież ekologicznej - jazdy konnej tamże. Bądźmy szczerzy - rower przeszkadza na szosie i na ulicy, bo są one budowane z myślą o samochodach, a także na chodnikach - budowanych z myślą o tym, by piesi czuli się tam bezpiecznie. Jedyne miejsce do pedałowania to las lub polna dróżka. Ewentualnie - ścieżka rowerowa, ale wyraźnie oddzielona od traktu dla pieszych.
    • stefan4 30.04.11, 10:31
      warrsteiner:
      > rower przeszkadza na szosie i na ulicy, bo są one budowane z myślą o
      > samochodach

      Tą ,,myśl'' propaguje wielu popędzaczy spalinowych mastodontów: na bok śledzie, bo król jedzie. Ale jezdnie dróg i ulic w moim kraju za moje podatki są budowane z myślą o pojazdach. O wszelkich pojazdach, nie tylko o jednym typie spalinowej puszki.

      Rozróżnienie jest jakieś takie. Po jezdni poruszamy się szybciej, ale musimy stosować się do zasad -- nie wolno np. zajeżdżać drogi, trzeba sygnalizować skręt, stosować się do zasad pierwszeństwa, nie można się zatrzymać, gdzie człowiekowi się zamarzy, itp. Na chodniku można się zachowywać swobodniej, np. nagłe zatrzymanie przed wystawą sklepową nie jest wielką przewiną -- ale nie wolno poruszać się szybko i nie wolno zajmować jednorazowo więcej niż, powiedzmy, metr na 0.8 metra (żeby wózek inwalidy się zmieścił, nawet z osobą popychającą, ale pociąg z sanek już nie).

      Wybór chodnika lub jezdni powinien zależeć nie od typu użytkownika tylko od sposobu używania. Dopóki nas nie stać na wydzielenie różnych fragmentów drogi dla różnych sposobów użytkowania, to psim obowiązkiem silniejszych jest uważanie na słabszych. Np. na drogach bez chodników
      • szofry mają tak zwalniać, żeby nie zagrozić bezpieczeństwu rowerzystów, rolkarzy i pieszych,
      • rowerzyści mają szerokim łukiem omijać rolkarzy i pieszych,
      • rolkarze mają nie straszyć pieszych.

      warrsteiner:
      > Jedyne miejsce do pedałowania to las lub polna dróżka.

      Jeśli wystartujesz do wyborów z programem takiej właśnie zmiany prawa, to mój głos masz od razu przeciw. Nie chcę, żeby nami władali ludzie zainteresowani w zwiększaniu korków w mieście -- a jeśli zmusisz mnie do przesiądnięcia się z roweru na blachosmród, to przyczynisz się do realizacji tego właśnie celu.

      Samochody w miastach to przeszłość, sprawdzają się w coraz mniejszym stopniu i powodują coraz cięższe problemy. Nie rozwiążemy ich, ograniczając ruch innych środków transportu, lepiej pasujących do współczesnego świata.

      - Stefan
    • sebcio220889 21.05.11, 13:05
      sam jesteś mastodont.
    • wkkr 21.05.11, 19:02
      jest przerażający.
      Napisałeś tak jakbyś sam nigdy nie jeździł samochodem.
      Ja jeżdżę i samochodem.... i rowerem.... i zdaję sobie doskonale sprawę na czym polegają trudności i ograniczenia prowadzących oba te rodzaje pojazdów.
      Jedni i drudzy powinni zachowywać się tak, by nie utrudniać życia sobie nawzajem.
      Trzeba też pamiętać że durnie są zarówno wśród rowerzystów jaki i kierowców z tym że w razie starcia bezpośredniego to kierowca wyjdzie cały i zdrowy....
    • jureek 21.05.11, 19:37
      wkkr napisał:

      > jest przerażający.

      Poziomu nienawiści założyciela wątku nie zauważyłeś? Odpowiedź Stefana na chamskie zawłaszczanie dla siebie dróg publicznych i wyganianie rowerzystów do lasu jest i tak wyważona.
      Jura
    • Gość: Sławek Rz. IP: *.adsl.inetia.pl 30.04.11, 10:33
      Jakieś niezaleczone kompleksy?




      --
    • elpik 30.04.11, 22:24
      Niech zgadnę: masz SUV'a i nadwagę?
    • bimota 01.05.11, 00:10
      To fakt, ze jezdnie sa projektowane "pod samochody", ale to nie znaczy, ze nalezy wyrzucac z nich innych. Rower raczej nie przeszkadza bardziej niz inny samochod, a po wydzieleniu pasa rowerowego nawet mniej. Na chodniku rower tez nie przeszkadza jesli jedzie z glowa, nie jest to dobre miejsce do szybkiej jazdy, podobnie jak "sciezki" pieszo-rowerowe, na ktore rowery sie przegania.
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.05.11, 13:16
      a mnie przeszkadzają pijaki, samoluby i megalomani, wszędzie czy to na chodniku, czy na jezdni, o ścieżce rowerowej nie wspomnę

      niech do twojej ograniczonej główki dotrze, że żyjemy w społeczeństwie, i każdy ma takie same prawa, nawet jak się poślinisz ze złości to i tak tego nie zmienisz
    • corka_ginekologa 21.05.11, 11:23
      j.w.:)
    • wkkr 21.05.11, 19:05
      rowerzyści nie mają obowiązku używania świateł przez cały rok?
      Jak równość to równość!
    • jureek 21.05.11, 19:39
      wkkr napisał:

      > rowerzyści nie mają obowiązku używania świateł przez cały rok?
      > Jak równość to równość!

      I gaśnicy też nie muszą ze sobą wozić. Straszna niesprawiedliwość, nie?
      Jura
    • wkkr 21.05.11, 21:36
      jureek napisał:

      > wkkr napisał:
      >
      > > rowerzyści nie mają obowiązku używania świateł przez cały rok?
      > > Jak równość to równość!
      >
      > I gaśnicy też nie muszą ze sobą wozić. Straszna niesprawiedliwość, nie?
      > Jura
      --------------
      Czy zdajesz sobie sprawę z absurdalności przytoczonej argumentacji?
    • jureek 21.05.11, 22:03
      wkkr napisał:

      > Czy zdajesz sobie sprawę z absurdalności przytoczonej argumentacji?

      Oczywiście, że zdaję sobie sprawę. Po prostu dostosowałem się do poziomu absurdalności argumentacji mojego adwersarza.
      Jura
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 12:13
      > > > rowerzyści nie mają obowiązku używania świateł przez cały rok?
      > > > Jak równość to równość!
      > >
      > > I gaśnicy też nie muszą ze sobą wozić. Straszna niesprawiedliwość, nie?
      > > Jura
      > --------------
      > Czy zdajesz sobie sprawę z absurdalności przytoczonej argumentacji?

      Czy zdajesz sobie sprawę z absurdalności przytoczonej przez ciebie argumentacji ?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 20:20
      > rowerzyści nie mają obowiązku używania świateł przez cały rok?
      > Jak równość to równość!

      Bo nie mają tej samej szerokości opon.
      No i nie mają alternatora to w dzień muszą ładować akumulatory w domu.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 16.05.11, 12:27
      > Propagowanie kolarstwa, uprawianego na chodnikach przez ludzi o nie zawsze najw
      > yższej sprawności umysłowej
      Będziesz zapewne udowadniał swoją wysoką sprawność umysłową.
      Poczytamy-zobaczymy
      Wiemy że według ciebie człowiek o obniżonej sprawności umysłowej ma prowadzić rower po chodniku lub jeździć po jezdni.

      >wśród ludzi o nie zawsze - z racji choćby wieku - s
      > prawności fizycznej ma tyle samo sensu,
      Domyślam się ze jesteś młody i stad to poczucie wyższości graniczące z pogarda dla starszych którym również odmawiasz prawa do jazdy po chodniku czym kolejny raz potwierdzasz swą ułomność prowadząca do niezrozumienia dlaczego osoby które mogą stracić życie na jezdni wybierają jazdę po chodniku.
      Pewnie potrzebujesz więcej miejsca na jezdni.

      >co postulat powrotu do - jeszcze bardzi
      > ej przecież ekologicznej - jazdy konnej tamże.
      Najprawdopodobniej uważasz ze rower wybiera się dla ekologii.
      Idąc tym torem rozumowania ty jako kierowca wybrałeś auto bo jesteś wrogiem ekologii.

      > Bądźmy szczerzy - rower przeszka
      > dza na szosie i na ulicy,
      Tylko idiotom co nie potrafią zrozumieć ze szosa jest dla wszystkich użytkowników dróg.
      Tobie przeszkadza ?
      Co byś odpowiedział gdyby ci powiedziano, że auta na jezdni przeszkadzają ?
      Gdyby było ich 3 razy mniej to pewnie by nie przeszkadzały.

      > bo są one budowane z myślą o samochodach,
      Drogi są budowane od tysięcy lat . U nas większość ulic w centrum była wyznaczana w głebokim średniowieczu.
      Jak miasto wyszło poza mury w 1809 r to pobudowano nowe szerokie ulice wykładając je kostką granitowa tak od około1850 r. One były budowane dla wozów a nie dla aut.Z początku służyły też pieszym i poganiaczom zwierząt no i oczywiście rowerzysto,
      O autach nikt w tedy nie myślał bo jak się pokazały na przełomie wieków to większość ulic była już wybrukowana.
      Do dziś jeździmy we Wrocławiu po pięknej kostce położonej 100-150 lat temu i trzyma się .
      Na głównej ulicy miasta nawet nie położono asfaltu tak ta kostka jest trwała.

      >a także na
      > chodnikach - budowanych z myślą o tym, by piesi czuli się tam bezpiecznie.
      Dodaj ze chodniki budowano w taki sposób aby służyły pieszym a nie do parkowania.
      Tylko idiota w tamtych czasach jeździłby rowerem po chodniku zamiast po równej jezdni.


      >Jedy
      > ne miejsce do pedałowania to las lub polna dróżka.
      Przecież to auta wymyślono do jedzenia przez las i po polnych drogach.
      W mieście zakładano tramwaje i jeździły dorożki.
      Poza miastem pociąg i samochód tam gdzie pociąg nie docierał.


      > Ewentualnie - ścieżka rowero
      > wa, ale wyraźnie oddzielona od traktu dla pieszych.
      A dlaczego ścieżka rowerowa ma zabierać miejsce na chodniku ?
      Ścieżki powinny być w jezdni wyraźnie oddzielone od pasów dla aut.
      Przeszkadzają ci rowerzyści na jezdni i chodniku to się będziesz musiał ścieśnić na węższych pasach.
      Nie wykluczone, że powstaną buspasy po których będą jeździć autobusy, taksówki i rowery a kierowcy zamiast na dwóch pasach będą musieli jeździć jednym.
      Takie zmiany są konieczne nie dlatego ze przybyło busów, taxi czy rowerzystów ale dlatego, że przybyło aut.
      Ulice nie były projektowane na taką ilość aut.
      Pisałeś, że czas koni w mieście minął ale nie rozumiesz, że auto w mieście szczególnie w centrum też traci sens. Tylko rower jest ponadczasowy, bo zwykłe przedłużenie mięśni za pomocą koła i łańcucha a tu dotąd wielkiej rewolucji w konstrukcji nie było i nie przewiduje się bo to konstrukcja bliska ideału.
      Dojdzie tylko napęd elektryczny co znacznie zwiększy liczbę rowerów ,poprawi komfort jazdy, skróci czasy, zwiększy zasięgi itd
    • stefan4 16.05.11, 15:01
      benek:
      > Jak miasto wyszło poza mury w 1809 r to pobudowano nowe szerokie ulice
      > wykładając je kostką granitowa tak od około1850 r. One były budowane dla
      > wozów a nie dla aut.

      Czytałem wyjaśnienia konstruktorów przedwojennej Gdyni, dlaczego droga z górki ma krawężniki z wapienia a nie z granitu. Najwidoczniej byli o to krytykowani przez woźniców, którym na pochyłości potrzebny był porządny krawężnik do ocierania się kołem, dla zredukowania prędkości. Gęsto się tłumaczyli, że są świadomi, że wapień będzie się szybciej ścierał, ale jest kryzys i na granit nas nie stać... Jednak te krawężniki są tak zrobione, że jak minie kryzys, będzie łatwo je usunąć i zastąpić granitowymi.

      Inżynierowie drogowi nie uważali, że droga jest tylko dla samochodów; nie dawali też dobrych lat ,,no to weź sobie zamontuj hamulec w tej swojej furze''. Tak planowali drogę, żeby służyła ludziom jej potrzebującym, w taki sposób, jaki był tym ludziom potrzebny.

      To dopiero teraz tak się porobiło, że poganiacze blachosmrodów mają czelność krzyczeć, że drogi są tylko dla nich, a inżynierowie ich słuchają.

      - Stefan
    • stefan4 16.05.11, 15:58
      stefan4:
      > nie dawali też dobrych lat ,,no to weź sobie zamontuj hamulec w tej swojej
      > furze''.

      ,,dobrych rad'' oczywiście...

      A propos: hamulce do wozów konnych były znane od dawna; w najprostszej wersji był to kawał drąga, zamocowany jednym końcem, dociskany do koła przez woźnicę, idącego obok fury. Ale większość wozów, używanych na nizinach, nawet takich hamulców nie miała, hamował tylko koń, co na spadku mogło być za słabe, jeśli fura była bardzo załadowana. Zadaniem władz miasta było dostosowanie dróg do istniejących pojazdów. A nie żądanie od pojazdów, żeby dostosowały się do stanu dróg i ich najbogatszych użytkowników, popisujących się swoimi kosztownymi śmierdzielami, jak to często dzieje się dzisiaj.

      - Stefan
    • zaplanujurlop 22.05.11, 11:32
      Otóż to, zadaniem władz było dostosowanie dróg do potrzeb.
      Szkoda, że teraz nikt o tym nie myśli.
      Kierowcy mogą się pieklić na rowerzystów, rowerzyści na kierowców i pieszych, a piesi na zaparkowane na chodnikach samochody.

      Czyż nie byłoby piękniej gdyby projektując ulice uwzględniano dodatkowy, wąski pas dla rowerów czy skuterów?
      Przecież to pomagałoby rozładować korki. Rowerzysta jechałby bezpiecznie i płynnie, kierowca nie byłby blokowany przez rowery.

      ----------------------------
      zaplanujurlop.pl poleca Agroturystyka Mazury
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 12:19

      > Czyż nie byłoby piękniej gdyby projektując ulice uwzględniano dodatkowy, wąski
      > pas dla rowerów czy skuterów?
      > Przecież to pomagałoby rozładować korki. Rowerzysta jechałby bezpiecznie i płyn
      > nie, kierowca nie byłby blokowany przez rowery.

      Większość ulic ma szerokość pozwalającą na wymalowanie dodatkowego pasa dla rowerów.
      Tak zrobiono w Berlinie bez poszerzania ulic.
      Stare ulice miały 7 metrów szerokości a obecne 8-9 .
      Pas dla aut ma mieć szerokość 270-350 cm więc bez problemu można na każdej jezdni wyznaczyć dwa pasy i ok 140 cm pas rowerowy

    • wkkr 21.05.11, 19:11
      Ten powinien mieć prawo korzystanie z drogi, kto na drogi łoży.
      Z podatków płaconych przez właścicieli samochodów nie tylko drogi się buduje u utrzymuje ale też znaczną część budżetu całego państwa!
      Więc na drzewo panie Stefanie!
    • jureek 21.05.11, 19:38
      wkkr napisał:

      > Więc na drzewo panie Stefanie!

      Prezentowany przez Ciebie poziom chamstwa i nienawiści jest przerażający.
      Jura
    • wkkr 21.05.11, 21:38
      jureek napisał:

      > wkkr napisał:
      >
      > > Więc na drzewo panie Stefanie!
      >
      > Prezentowany przez Ciebie poziom chamstwa i nienawiści jest przerażający.
      > Jura
      ============
      Jest adekwatny do poziomu pana stefana.
      By zrozumiał przesłanie musiałem zacząć pełzać na jego poziomie.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 20:27
      > Ten powinien mieć prawo korzystanie z drogi, kto na drogi łoży.
      > Z podatków płaconych przez właścicieli samochodów nie tylko drogi się buduje u
      > utrzymuje ale też znaczną część budżetu całego państwa!
      > Więc na drzewo panie Stefanie!

      To nie starcza nawet na 20% kosztów budowy dróg a gdzie koszty walki z hałasem , gdzie koszty utylizacji wraków, zanieczyszczenia środowiska i leczenia ofiar wypadków.
      A gdzie koszty oświetlenia, odśnieżania, zamiatania, malowania pasów itd.

      To tak jakbyś napisał że alkohol się produkuje aby były środki na pomoc rodzinom alkoholików i że im więcej się go sprzeda tym lepiej te rodziny będą miały.



    • wkkr 21.05.11, 21:40
      oplaty za autostrady itd itd. Tylko częśc tych pieniędzy idzie na utrzymanie i budowę drog.
      Reszta jest przejadana przez budżetówke.
      A co płaci rowerzysta?
      NIC!
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 22:32
      > oplaty za autostrady itd itd.
      przecież one nawet nie zwracaja kosztó budowy autostrad.
      gdyby zwracały prywaciarze nie oglądając się na rząd sami by je zbudowali.
      W litrze podatek drogowy to 2-3 groszy i można na nim przejechać 10-15 km czyli z a 1 km to ułamki grosza.
      Tymczasem koszt przejazdu 1 km na autostradzie to 40 gr



      >Tylko częśc tych pieniędzy idzie na utrzymanie i
      > budowę drog.
      Tak bo za to to 1000 lat by budowano autostrady.
      Drogi w miastach budowane są z podatków tych co nie mają a i tak auta szybciej drogi rozwalają niż się je naprawia.
      Liczba dziur pozimowych z roku na rok wzrasta.



      > Reszta jest przejadana przez budżetówke.
      Tak ci się wydaje.
      Budżet łozy na drogi i jak się skonczy benzyna będzie je likwidował jak i utylizował auta.
      Budżet zarabia na podatkach ponad 50 % zarobków.Skoro pensja brutto wynosi 3400 to miesięcznie pracownik płaci prawie 2000 zł miesięcznie a małżeństwo 4000 zł.
      Akcyza w paliwie wypalonym przez miesiąc to 100-200 zł.
      W sam raz na zwrot kosztów budowy rafinerii.

      > A co płaci rowerzysta?
      > NIC!
      Podatek płaci taki sam.
      Mniej płaci tylko akcyzy bo rzadziej jeździ autem.
      Ale po co ma płacić jak Jego akcyza idzie na budowę autostrad po których mu nie wolno rowerem jeździć ?

      Obecne wydatki na drogi to pikuś w stosunku do tego co trzeba będzie wydać jak się zakorkują.
      jedno miejsce parkingowe na wielopoziomowym parkingu kosztuje 100.00 zł.
      Ty razem z wnukami tyle akcyzy nie zapłacisz.


    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.11, 23:35
      > Budżet zarabia na podatkach ponad 50 % zarobków

      Czyli akcyzy mu malo... ale co to ma do rzeczy ?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 12:38
      > > Budżet zarabia na podatkach ponad 50 % zarobków
      >
      > Czyli akcyzy mu malo... ale co to ma do rzeczy ?

      Nie chiałbym tego watku ciagnać.
      Akcyza ma maleć i już sporo zmalała.
      Budżet buduje drogi z podatków a nie z akcyzy.
      Samorządy dostają 40% podatków a akcyza mogłaby iść tylko na autostrady a nie na budowę dróg gminnych.
      Rzad obecnie przeznacza 33 mld tylko na drogi budowane przez GDDKiA wiec można sobie przeliczyć czy akcyza starczyłaby na jakieś drogi gminne.
      Myślenie przedmówcy jest głupie bo gdyby rzad potrzebował pieniędzy na drogi to podwyższyłby podatek drogowy a zmniejszyłby akcyzę.
      Nawet gdyby przyjąć jego retorykę ze drogi buduje się za wpływy z paliwa to zapomina ze chodniki buduje się też z tych pieniędzy.
      Tu on nie stawia sprzeciwu bo nie chciałby aby na nowych drogach piesi pałętali się po jezdni.Jednak swym rozumkiem nie ogarnia że budowa ddr jest w interesie kierowców bo usuwa z drogi wolne pojazdy, które tamują ruch. Dodatkowo jazda autem staje się bezpieczniejsza. Szkoda czasu na dyskusje z człowiekiem kory za dużo ołowiu z etyliny zaabsorbował i ma problemy z kojarzeniem faktów.
      Sprawa jest prosta.
      Najpierw budowano drogi bo Polska była zapóźniona z motoryzacją do zachodu.
      Teraz jest potrzeba być eko bo ulice się zapychają.
      Świat nie stoi w miejscu.
      Były rowery,
      potem rowery i auta,
      w przyszłości będą rowery i auta elektryczne.
      Aut zwykłych będzie ubywać aż do zera, a rowery zawsze pozostaną nawet jak będzie dużo rowerów elektrycznych.
      Bo rower jest niezwykle ergonomiczny, trwały i ekologiczny.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.11, 23:57
      > Budżet buduje drogi z podatków a nie z akcyzy.

      Placonych, rzecz jasna, tylko przez rowerzystow... ;)

      Pierwszy z brzegu link... www.mototok.pl/Ile-w-podatkach-placa-polscy-kierowcy-na-budowe-drog-a286
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.05.11, 09:35
      > > Budżet buduje drogi z podatków a nie z akcyzy.
      >
      > Placonych, rzecz jasna, tylko przez rowerzystow... ;)

      Obecnie jest ok20 mln pojazdów (traktorów , motocykli) w 40 mln kraju, ale przecież liczba aut wzrosła kilkakrotnie w ostatnich latach.
      Jeśli weźmiemy poprzednia liczbę aut to były to głownie auta przedsiębiorstw (autobusy, ciężarówki, dźwigi, spychacze) .Na wsiach głownie motocykle i traktory. W efekcie wzrost liczby pojazdów odbył się głownie przez wzrost liczby aut osobowych.
      Kiedyś auta więcej stały niż jeździły.Auto było synonimem luksusu wiec czy kogoś było stać czy nie to starał się je mieć. Ale do pracy ludzie jeździli tramwajem a autem głownie na urlop czy uroczystości rodzinne.
      Tymczasem większość dróg powstała w czasach gdy aut nie było lub były nowinką.
      One z pewnością nie były zbudowane ani z akcyzy ani z podatków od benzyny.



      > Pierwszy z brzegu link... rel="nofollow">www.mototok.pl/Ile-w-podatkach-placa-polscy-kierowcy-na-budowe-drog-a286
      Nie mam czasu porównywać liczb z artykułu który jako portal motoryzacyjny podaje je w sposób tendencyjny (jak mniemam).
      Pada tam liczba 20 mld na drogi gdy ja znam liczbę 33 mld.
      Pada tam liczba km autostrad i drug ekspresowych w Polsce gdy tylko w moim mieście długość drug jest większa. Zatem coroczny przyrost długości dróg to może byc mniej niż 1 % całej długości dróg w Polsce.
      Zatem co jest droższe budowa tych nowych dróg czy utrzymanie całej sieci istniejących dróg ?
      Koszt malowania 1m2 to 30zł czyli jeden pasek zebry to 6m x0,5m x30 zł=90 zł.
      Jedna zebra to 700 zł. Skrzyżowanie dwupasmówki z jednopasmówką z wysepkami to kilkanaście zebra do tego dochodzą linie i strefy bez ruchu.
      Przykładowo u mnie malowanie średniej wielkości skrzyzowania kosztowało ok 10 .000 zł a maluje się dwa razy w roku a jak zebry są na kostce to co 2 miesiące ważniejsze przejścia czy linie.
      Koszty oświetlenia są tak wielki że jak GDDIKiA chciała ostatnio przerzucić je na gminy przez które biegną obwodnice miast to te by zbankrutowały.
      Koszty utrzymania sygnalizacji świetlnej .Wrocław tylko w tym roku na modernizacje wyda 120 mln .
      Koszty odśnieżania i koszty zamiatania.
      U mnie po nocach prywatne firmy miotłami zamiatają pod autami bo zamiatarki nie mogą dojechać do krawężników.
      U nas na same remonty wydajemy ok 600 mln rocznie a koszty utrzymania mogą być niewiele mniejszą kwotą.W całej Polsce to będzie więcej niż 100 mld.
      Tymczasem kierowcy jedzą głownie po ulicach a nie po drogach poza miastami.
      nie płacą ani za jazdę ani za parkowanie.
      W efekcie większość chodników jest do wymiany. Ponad połowa trawników jest zniszczona.
      Idą inwestycje w parkingi i mosty. Tego nie wlicza się w koszty budowy dróg.
      Niszczona jest infrastruktura podziemna pod ulicami.
      Utrzymanie SM i policji, S.Poż. oraz innych służb drogowych są niedoliczane.
      W moim 630.000 mieście kilka tysięcy osób (5000? urzędników ) zajmuje się drogami nie licząc firm prywatnych które tak naprawdę sprzątają, malują, znakują, remontują) i zatrudniają pewnie drugie tyle. Co 6-ty mieszkaniec zajmuje się drogami .Średnia zarobków w spółce Inwestycji Miejskich to 7000 zł a utrzymanie stanowisk kilka razy tyle.
      Jeśli przyjąć średnia 3000 zł a z utrzymaniem miejsca pracy 6000 zł to 6 mieszkańców skalda się na koszt stanowiska po 1000 zł. Czyli 4-osobowa rodzina miesięcznie płaci na to ok 400z ł .Na remonty dróg bez utrzymania płacimy po 1000 zł na osobę czyli też 400 zł na rodzinę.
      Tyle te 2 kwoty dają 800 zł miesięcznie.Czy tyle rodzina płaci w akcyzie od paliwa czy we wszystkich podatkach podatkach ?
      A przecież nie liczyłem kosztów ciągnionych jak zabitych i kosztów leczenia, kosztów magazynowania wraków(części nie podlegających utylizacji) ,zanieczyszczenia środowiska .
      Myślę ze niedługo ktoś policzy te koszty .
      U nas we Wrocławiu policzono koszty inwestycji i wyszło 2500 zł na kierowcę.
      Już to pokazuje za ile tysięcy trzeba by spalić paliwa aby uzbierało się 2500 zł z akcyzy.

      Zatem jak widać wszystko zależy co chcemy udowodnić i co bierzemy do wyliczeń.
      Nie trzeba znać liczb aby uznać ze my tu we Wrocławiu jeździmy po ok 1500 km ulic zbudowanych przez Niemców a tymczasem remontujemy rocznie kilka do kilkunastu km.
      Przybywa jedna nowa ulica na 10 lat, na 1000 istniejących i budowanych przez wieki.
      To zbudowano z podatków całego społeczeństwa a nie z akcyzy.

      Z akcyzy to się likwiduje szkody w drogach i poszerza je o dodatkowe pasy do prawo i lewoskrętu.
      Prawdziwy koszt budowy i utrzymania drogi poza miastem to 40 gr za przejechany 1 km bo takie są stawki na bramkach.
      W miastach koszt budowy drogi i utrzymania jest dużo wyższy .
      Tymczasem auto spala na 1 km paliwa za 20-30 gr, więc jak akcyza w tym paliwie ma starczyć na budowę drogi ?
    • dar61 24.05.11, 13:07
      Chętnie przekopałbym się przez lawinę faktów i analiz, podanych tu przez {Benka}, ale bez akapitów i odpoczynku dla oczu jest trudno.

      Podam przykład lokalny:

      W mej rodzinnej miejscowości drogę wojewódzką przez miasto świeżo wyremontowano kładąc nowy dywanik asfaltowy, ale w przyległych ulicach powtarza się schemat inny.

      Miasto tam, gdzie sprawdzi podkład pod starym asfaltem, jeśli nie ma w nim wyrw i jest w dobrym stanie, to odsłania i czyści stare bruki. I z kostki, i z kocich łbów!
      Zrobiono tak z 5 lat temu w pewnej uliczce koło straży pożarnej - podkładką dla decyzji miasta było właśnie sąsiedztwo siedziby straży zawodowej [klęli i protestowali klekot przejeżdżających pojazdów mieszkańcy przyległych domów kilka lat!] - potem wokół placu ratuszowego [nie opuszczono poziomu przyległych chodników, różnica jest do 30 cm wysokości!], a teraz właśnie tak czynią przy tej świeżo wyasfaltowanej drodze wojewódzkiej w rejonie miasta.

      Tak będzie - podejrzewam - i w innych miastach. Wrocław też pewnie to stosuje, albo zastosuje. Bruku u Was mnogo.
      To się opłaca, remontów bruku z kostek nie trzeba robić i sto lat.
      Ten patent w naszym mieście sprawdził i przeforsował burmistrz, z zawodu budowlaniec - więc jego następca, z zawodu pedagog pono, lekcję tę właśnie powtarza.
      Bruk - nota bene - jest u nas poniemiecki.
      Jak mi mój kolarzówkopodobny welocyped za bardzo skacze na tych neo-brukach miejskich, to bez większych konsekwencji mandatowych [i bez skrupułów] wjeżdżam tam na chodnik.

      Ale władzom miejskim w tych oszczędnościach się nie dziwię. Pewnie z ich powodu położono przy posesji moich rodziców chodnik [asfalt tam już ze trzy razy odświeżano] - chodnik, jakiego tam nie było, od kiedy 3 dekady temu tam osiedle powstało. Ze trzy lata temu pisałem w imieniu rodziców wnioski o ten chodnik i - o dziwo -, położyli!

      Teraz, jak jestem u rodziców, to z podzięki za ten chodnik nawet go - zgodnie z mym wyczuciem - odśnieżam skrupulatnie, choć nie musimy tego robić, bo mamy minipasek zieleni pomiędzy płotem a chodnikiem, który nas z tego obowiazku zwalnia.
      Przy okazji odśnieżam też pas z naszej połowy jezdni, w uliczce bocznej - niech miasto przyoszczędzi, a my się dotleniamy.

      Dobrze, że {Benek} wziął się za kierowców mrzonki o niepodzielności podatku za korzystanie z dróg. który nie jest celowy, a państwo ma prawo go wykorzystać do dowolnych celów. Mit ten panoszy się w tłumie forumian, którym mózgi oponami zarosły...

      Powtórzę:
      Piszże, {Benku}, krócej, bo masz ciekawe wieści, ale sortujże je i akapituj!
      Odcedzaj też z niepotrzebnych cytatów, a zyskasz więcej czytelników.
      I nie wchodź w serię polemik, bo to wciąga i uzależnia :-)

      Pozdrawiam, czytać będę [ale...]

      D61
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 24.05.11, 13:29
      Podalem pierwszy lepszy artykul, a takich jest wiecej. Wszystkie, ktore czytalem informowaly, ze wplywy zwiazane z eksploatacja samochodu wielokrotnie przewyzszaja kwoty przeznaczane na utrzymanie i budowe infrastruktury...
    • jibik 22.05.11, 01:32
      Bzdura panie kolego.
      Rowerzysta jak kazdy konsument kupuje towary dostarczone z fabryki/hurtowni do sklepu samochodem. Podatki zawarte w paliwie sa wiec przerzucone na niego gdzies w cenie towaru.
      Po drugie jak wiele osob wspomnialo drogi powstawaly od tysiacleci i nie z mysla o kierowcach samochodow osobowych.
      Piszesz o ponoszonych przez w.w. kosztach. Czemu jednak rowerzysci mieliby w nich partycypowac? Analogiczna do drogi sciezka rowerowa kosztowalaby kilkadziesiat razy mniej. Rowerzystom nie potrzeba tak grubej warstwy asfaltu, podsypek, tej szerokosci.
    • Gość: michalng IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.11, 11:54
      Rowerzysta płaci dokładnie takie same podatki jak kierowca. Płaci tak samo Vat płaci akcyze, płaci Pit albo Cit. Wszystko płaci. Boli cie to ze rowerzysta nie musi kupować paliwa żeby jechać ? To troche tak jak pijak by sie kłócił ze mu się więcej należy bo on przecież co dzień 2 wina musi i od tego przecież i VAT i Akcyza.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.11, 23:33
      Jak sie u nas walczy z halasem ?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 13:25
      > Jak sie u nas walczy z halasem ?

      Wrocław wydaje 3 mld zł na I etap walki z hałasem.
      Podstawowa metoda to ekrany dźwiękochłonne.
    • jan-w 21.05.11, 22:46
      wkkr napisał:

      > Ten powinien mieć prawo korzystanie z drogi, kto na drogi łoży.
      > Z podatków płaconych przez właścicieli samochodów nie tylko drogi się buduje u
      > utrzymuje ale też znaczną część budżetu całego państwa!
      > Więc na drzewo panie Stefanie!

      Jakie konkretnie podatki masz na myśli? Wielu rowerzystów płaci wyższe podatki zarówno PIT lub CIT jak też VAT, niż użytkowników pełnoletniego volkswagena.
      Przyjmując więc sposób rozumowania abstracta, powinni mieć większe prawa na drogach.
    • bimota 17.05.11, 00:37
      Przepis zabrania jazdy rowerem jezdnia gdy obok jest droga rowerowa. A jesli jest pieszo-rowerowa to chyba mozna jezdnia... ? Cos nie moge znalezc w kodeksie def. drogi pieszo-rowerowej... Def. drogi dla pieszych tez nie widze, za to jest def. chodnika. Czy to to samo ? Dlaczego wiec uzywaja roznych nazw... ?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 17.05.11, 07:47
      > Przepis zabrania jazdy rowerem jezdnia gdy obok jest droga rowerowa. A jesli je
      > st pieszo-rowerowa to chyba mozna jezdnia... ? Cos nie moge znalezc w kodeksie
      > def. drogi pieszo-rowerowej... Def. drogi dla pieszych tez nie widze, za to jes
      > t def. chodnika. Czy to to samo ? Dlaczego wiec uzywaja roznych nazw... ?

      Jest bałagan w nazewnictwie co prowadzi do pewnych paradoksów miedzy kodeksem drogowym (PoRD) a innymi przepisami np o budowie dróg czy znakach drogowych.
      Nie wiadomo czy ddr (ddrip) biegnąca równolegle do jezdni wchodzi w skład drogi czy jest oddzielną drogą i w jakich przypadkach.
      Kierowca nie wie czy znak ustąp pierwszeństwa przejazdu odnosi się tylko do ddr czy do jezdni za tą drogą.
      Są 3 rodzaje ddrip i 3 rodzaje znaków ej opisujących. Niestety wszystkie te znaki mają tę samą nazwę słowną jak i nazwę numeryczną C13/C16. Już tylko z tego tytułu pojawiają się kłopoty.
      Drugi poważny feler to nikt nie wie czy ddrip rozdzielona pionową kreska to są dwie drogi dr i ddp czy wspólna ddrip. Stad się biorą np twoje wątpliwości bo nikt nie może zmuszać mnie do rezygnacji z szybkiej i bezpiecznej jazdy po uspokojonej jezdni i do jazdy po ddrip na wspólnej powierzchni, na której jestem zobowiązany ustępować pieszym i mogę odpowiadać za niezachowanie szczególnej ostrożności.
      Art 33 jest kuriozalny :
      1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

      Jak widać jest sprzeczność między PoRD a rozporządzeniem o znakach które w przypadku gdy ddr i ddp są odseparowane używa znaku i jego nazwy "Droga dla pieszych i rowerów".
      Już pomijam, że w nazwie znaków w PoRD jest zamiana kolejności wyrazów co jest w sprzeczności z nazwą numeryczna C13/C16 ale prowadzi to do sytuacji, że nie wiemy czy mamy pierwszeństwo na wydzielonej ddr jeśli jest ona opisana znakiem C13/C16.
      Szkoda, że tego bubla prawnego nie dało się poprawić w nowelizacji.

      Idąc tym tokiem rozumowania należy przyjąć, że ddrip w każdej z 3 odmian (3 znaki) nie jest ddr.
      Wyjaśnia to precyzyjnie nowelizacja w poprawionym art 33.
      ust. 1 otrzymuje brzmienie:
      „1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać
      z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla
      rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku,
      w którym się porusza lub zamierza
      skręcić. Kierujący rowerem, korzystając
      z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany
      zachować szczególną ostrożność i ustępować
      miejsca pieszym.”,


      W praktyce oznacza to że jak stoi znak C13/C16 nawet z kreską pionową czyli ddr jest separowana, to nie mamy obowiązku po niej jechać.
      A ponieważ 95% dróg rowerowych to ddrip a nie ddr oznaczone znakiem C13, to nikt już nie będzie karał rowerzysty za jazdę po jezdni obok ddrip.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 19:48
      No przecie def. mowi z czego sie sklada droga. Czyli DDR i jezdnia naleza do drogi...

      Znak ustap tyczy sie drogi, czyli dotyczy wszystkiego co sie na niej znajduje. W Polsce wymyslili przejazdy dla rowerow... Czyli znak mowi "ustap", a przepis, ze na przejezdzie mam pierwszenstwo... :)

      > Drugi poważny feler to nikt nie wie czy ddrip rozdzielona pionową kreska to są
      > dwie drogi dr i ddp czy wspólna ddrip

      Ja chyba wiem... PRzecie wyraznie napisane, ze kreska na znaku wskazuje tylko po ktorej stronie sie poruszac...

      > 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla roweró
      > w lub z drogi dla rowerów i pieszych

      No tak... Czyli jednak jest obowiazek szlajac sie za pieszymi...

      > Szkoda, że tego bubla prawnego nie dało się poprawić w nowelizacji.

      Nowelizacje nie sa od tego by poprawiec lecz by wprowadzac... :)

      > Wyjaśnia to precyzyjnie nowelizacja w poprawionym art 33.
      > ust. 1 otrzymuje brzmienie:
      > „1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać
      > z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla
      > rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku,
      > w którym się porusza lub zamierza
      > skręcić

      Czyli jednak nie trzeba.... :)

      nik
      > t już nie będzie karał rowerzysty za jazdę po jezdni obok ddrip.

      Poza wkurzonymi kierowcami spychajacymi z drogi... :)
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 09:52
      > No przecie def. mowi z czego sie sklada droga. Czyli DDR i jezdnia naleza do dr
      > ogi...
      >

      Nie zawsze.Trawnik nie należy do drogi a często miedzy ddrip a jednia jest trawnik lub inna separacja (drzewa , parking) .



      > Znak ustap tyczy sie drogi, czyli dotyczy wszystkiego co sie na niej znajduje.
      Tylko że masz 3 drogi zgdoinie z nazwa.

      Ddp + ddr + jezdnia z często z dodatkowym chodnikiem który nie jest ddp.


      > W Polsce wymyslili przejazdy dla rowerow... Czyli znak mowi "ustap", a przepis,
      > ze na przejezdzie mam pierwszenstwo... :)
      Należałoby nakładać mandaty za każde zatrzymanie się auta na przejedzie i na zebrze bo to blokowanie skrzyżowania.


      brak jasnych definicji powodował sytuacje gdy przez przejazdem stał znak A7 (ustąp pierwszeństwa) a rowerzysta nie mógł wjechać na przejazd bezpośrednio przed pojazd.
      Nikt się nad tym nie zastanawiał bo nikt nie definiował dokładnie obszaru skrzyżowania i drogi.
      Skoro są trawniki separujące to są dwie równolegle drogi jezdnia i ddrip.

      I tu się robi galimatias prawny przy wjeżdżaniu i zjeżdżaniu ze skrzyżowania szczególnie jak droga główna wykonuje zakręt na skrzyżowaniu.
      W takim wypadku na wyjedzie ze skrzyżowania a przed przejazdem powinien stać znak A7 na głównej skoro rowerzysta ma mieć pierwszeństwo na przejeździe.


    • bimota 18.05.11, 12:45
      Trawnik to masz w parku. To czy trawka nalezy do drogi nie ma wiekszego znaczenia. Z tymi "separacjami" jest taki problem, ze jak jest to szerokie to nie wiadomo, czy to jeszcze jedna droga, czy juz 2... Trzeba to chyba brac na intuicje.

      > > Znak ustap tyczy sie drogi, czyli dotyczy wszystkiego co sie na niej znaj
      > duje.
      > Tylko że masz 3 drogi zgdoinie z nazwa.
      >
      > Ddp + ddr + jezdnia z często z dodatkowym chodnikiem który nie jest ddp.

      Droga a droga to nie to samo. DDR nie jest oddzielna droga tylko czescia wiekszej drogi, to jest co innego. Podobnie jak np. slowo "kierunek" wystepuje w kodeksie pod wiloma znaczeniami. Chodnik to tylko inna nazwa. Zreszta - tez nie ma jego scislej definicji (albo jest inna od praktykowanej). Moim zdaniem wg. def. chodnik to DDP.

      > Należałoby nakładać mandaty za każde zatrzymanie się auta na przejedzie i na ze
      > brze bo to blokowanie skrzyżowania.

      To zart ?

      > W takim wypadku na wyjedzie ze skrzyżowania a przed przejazdem powinien stać z
      > nak A7 na głównej skoro rowerzysta ma mieć pierwszeństwo na przejeździe.

      Ale namieszales. Nie wiem o co chodzi. Jak na glownej moze byc A7 ??
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 20:54
      > Trawnik to masz w parku. To czy trawka nalezy do drogi nie ma wiekszego znaczen
      > ia. Z tymi "separacjami" jest taki problem, ze jak jest to szerokie to nie wiad
      > omo, czy to jeszcze jedna droga, czy juz 2... Trzeba to chyba brac na intuicje.

      Nic na intuicję.Jak tam sobie rośnie niski żywopłot to można go pominąć .
      trawnik o o szerokości 50 cm się nie stosuje.
      Jeśli jest trawnik to zwykle kilkumetrowy i rzadko kiedy węższy niż 2 m.
      Tu znów kłania się słówko "Wydzielony pas " w definicji drogi.
      Jeśli definicja drogi nie zawiera trawników to trafniejszy jest sąd ze trawnik separuje dwie drogi czyli jezdnię od ddrip.
      Jest to szczególnie ważne tam gdzie oprócz ddrip są równoległe chodniki odseparowane kolejnym rzędem drzewek czy trawnikiem.
      W rożnych sytuacjach czyli np odległości ddrip od jezdni ,należałoby powtarzać znaki A7 bo mamy 6m trawnik i 5 metrową ddrip tak ze przejazd wypada 11 m od jezdni.
      Należałoby tak zmodyfikować definicje drogi aby droga nie składała się z drogi (ddr lub ddrip). Taka dziwna definicja to skutek zmiany w PoRD w 2003 roku nazwy ścieżki rowerowej na ddr.


      > Droga a droga to nie to samo. DDR nie jest oddzielna droga tylko czescia wieksz
      > ej drogi, to jest co innego. Podobnie jak np. slowo "kierunek" wystepuje w kode
      > ksie pod wiloma znaczeniami. Chodnik to tylko inna nazwa. Zreszta - tez nie ma
      > jego scislej definicji (albo jest inna od praktykowanej). Moim zdaniem wg. def.
      > chodnik to DDP.
      >
      No właśnie pisze że ddrip jest częścią drogi a sama skalda się z dwóch dróg.
      Mamy 3 poziomy dróg aby wyjaśnić co to jest droga.
      Absurd
      Potem nie wiadomo która droga ma pierwszeństwo
      i dlaczego pieszy idący wzdłuż drogi głównej nie mzoę wejsć na pasy przed auto skoro ma pierwszeństwo.
      Jak z tego wynika pierwszeństwo dotyczy tylko jezdni a nie drogi mimo ze skrzyżowanie ma nazwę skrzyżowania z z drogą z pierwszeństwem przejazdu.
      Jeśli wszytko to drogą to znak A7 (ustąp pierwszeństwa) zawsze musi stać przed przejazdem a nie przed jezdnią.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.11, 23:41
      Jezdnie odseparowane zielenia to tez 2 drogi ??

      > Jak z tego wynika pierwszeństwo dotyczy tylko jezdni a nie drogi

      Z czego ??

    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 13:19
      > Jezdnie odseparowane zielenią to tez 2 drogi ??
      A jak są rysowane na mapach ?
      Masz definicję drogi podaną.
      Jeśli jezdnie są oddzielone pasem zielni to są to dwie drogi np dwupasmowe.
      Jeśli na pasie rozdzielającym jest torowisko tramwajowe to ono też nie wchodzi w obręb drogi.
      Tym bardziej ddr oddzielona pasem zieleni od jezdni to oddzielna droga.
      Pytanie zatem a co z chodnikiem za szerokim 6 metrowym trawnikiem ?
      Nasze PoRD jest ułomne bo nie potrafi nawet określić obszaru skrzyżowania.
      W Anglii aby nie było wątpliwości miejsca gdzie nie wolno parkować oznaczone są żółtą i czerwoną linią i tam dylematy o zakres skrzyżowania nie są tak ważne.

      > > Jak z tego wynika pierwszeństwo dotyczy tylko jezdni a nie drogi
      >
      > Z czego ??
      Z tego, że dotąd pieszy idący wzdłuż głównej i rowerzysta jadący po ddr wzdłuż głównej nie mógł skorzystać z pierwszeństwa mimo ze zebra jak i przejazd były w obszarze skrzyżowania drogi głównej z podporządkowana.

    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 21:13
      >Moim zdaniem wg. def.
      > chodnik to DDP.
      >
      Bzdura.Dysponuję ekspertyza prawną z zeszłego roku wydaną przez biuro prawne KMP Policji i WDR we Wrocławiu z zeszłego roku.
      W końcu trzeba z tym zrobić porządek.
      podobnie PoRD w wielu artykułach rozróżnia chodnik od ddp.
      Dotyczy to głownie parkowania na ddp co nie jest dozwolone w PoRD.
      Rozporządzenie o znakach z 2003 r mówi wyraźnie że znaku C16 nie stawia się na chodnikach .

      Brak ścisłych definicji powoduje ze w innych aktach choć w domyśle mówi się o ddr to myśli się o rożnych sytuacjach. Teraz doszedł pas rowerowy w jezdni i dodatkowo to skomplikuje stosowanie starych przepisów spoza PoRD.

      > > Należałoby nakładać mandaty za każde zatrzymanie się auta na przejedzie i
      > na ze
      > > brze bo to blokowanie skrzyżowania.
      >
      > To zart ?
      Mówie serio.Pasy majaszerokosc 6 metrów aby pieszy ominał auto ktore zatrzymało sie na zebrze.
      przejazd rowerowy ma 2 metry i nie masz możliwosci ominiecia auta .Wiec albo jest to blokowanie ruchu na skrzyżowaniu albo nie.
      Po to zebry odsuwa się od jezdni na 5 metrów aby jedno auto dojechało do krawężnika w oczekiwaniu na przejazd. Ustawianie się kolejnych aut za nim na zebrze i na przejedzie powoduje blokowanie skrzyżowania na długo . W korku co auto zjedzie z przejazdu to następne na niego wjeżdża.
      Czyli takie blokowanie jest upierdliwsze niż zablokowanie na moment jezdni.
      Po coś jest przepis że droga składa się też z ddr, i po coś jest mandat za blokowanie skrzyżowania czyli przecięcia dwóch dróg.



      > > W takim wypadku na wyjedzie ze skrzyżowania a przed przejazdem powinien s
      > tać z
      > > nak A7 na głównej skoro rowerzysta ma mieć pierwszeństwo na przejeździe.
      >
      > Ale namieszales. Nie wiem o co chodzi. Jak na głównej może być A7 ??
      No może nie dokładnie, ale chodzi o to, że przejazd wzdłuż głównej jest drogą główna, więc A7 powinien stać przed przejazdem a nie przed jezdnią.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.11, 00:00
      > Bzdura.Dysponuję ekspertyza prawną z zeszłego roku wydaną przez biuro prawne KM
      > P Policji i WDR we Wrocławiu z zeszłego roku.

      A ha.. czyli ekspertyza wie lepiej jakie jest moje zdanie...

      > Dotyczy to głownie parkowania na ddp co nie jest dozwolone w PoRD.

      Ktore przepisy ?

      > Rozporządzenie o znakach z 2003 r mówi wyraźnie że znaku C16 nie stawia się na
      > chodnikach .

      Szkoda, ze nie mowi wyraznie czym jest ten chodnik... Dlaczego czesc czegos wygladajacego jak chodnik na ul. Pulawskiego w Poznaniu jest oznaczona znakiem, czesc nie ? Obie czesci wygladaja bardzo podobnie...

      > > > Należałoby nakładać mandaty za każde zatrzymanie się auta na przeje
      > dzie i
      > > na ze
      > > > brze bo to blokowanie skrzyżowania.

      Kazda zebra i przejazd jest na skrzyzowaniu ??

      przejazd wzdłuż głównej jest drogą g
      > łówna

      Przejazd nie jest droga. On nalezy do drogi (lezy na drodze), w tym wypadku glownej. Tak jak mowilem jest bajzel, bo mamy glowna i przejazd, na ktorym niby pierwszenstwo ma rower (wyglada na to, ze jednak nie ma).
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 13:04
      > > Bzdura.Dysponuję ekspertyza prawną z zeszłego roku wydaną przez biuro pra
      > wne KM
      > > P Policji i WDR we Wrocławiu z zeszłego roku.
      >
      > A ha.. czyli ekspertyza wie lepiej jakie jest moje zdanie...
      mÓGŁBYS JAŚNEIJ ?
      sUGEROWAŁES ZE NIE MA LUB NIE ZNASZ RÓŻNICY MIEDZY CHODNIKIEM A DDR WIĘC CI NAPISAŁEM ŻE ROZNICA JEST CZYTELNA i nie jest to tylko mój domysł.

      > > Dotyczy to głownie parkowania na ddp co nie jest dozwolone w PoRD.
      >
      > Ktore przepisy ?
      Rozdział o zatrzymywaniu jest krótki.Znajdziesz sobie art 46 i 47 które mówią gdzie wolno parkować.

      > > Rozporządzenie o znakach z 2003 r mówi wyraźnie że znaku C16 nie stawia s
      > ię na
      > > chodnikach .
      >
      > Szkoda, ze nie mowi wyraznie czym jest ten chodnik...
      Jak rozporzadzenei ma mówić co to ejst chodnik jak pisze wyraźnei ze chodników nei zonacza sie znakami.
      Wystarczy że rozporządzenie mówi co to jest droga dla pieszych bo te się oznacza znakiem C16.

      >Dlaczego czesc czegos wyg
      > ladajacego jak chodnik na ul. Pulawskiego w Poznaniu jest oznaczona znakiem, cz
      > esc nie ? Obie czesci wygladaja bardzo podobnie...
      Zarządca drogi ustala jaki charakter ma mieć droga.
      Jak nie chce np aby na niej parkować lub jeździć rowerami to oznacza ją znakiem C16.

      > Kazda zebra i przejazd jest na skrzyżowaniu ??
      Jeśli zebra jest na ddp to każda.

      > Przejazd nie jest droga. On nalezy do drogi (lezy na drodze), w tym wypadku glo
      > wnej.
      przejazd jest ddr bo leży na ddr.
      To że ddr jest częścią ogólnej drogi to już inna bajka.
      Dlatego piszę, że należy ustalić ile jest tych dróg i do której odnosi się znak A7 i podobne.

      >Tak jak mowilem jest bajzel, bo mamy glowna i przejazd, na ktorym niby pi
      > erwszenstwo ma rower (wyglada na to, ze jednak nie ma)
      Ty znów swoje i sam sobie zaprzeczasz.
      Znak A7 obowiązuje tylko na skrzyżowaniu przed którym stoi.
      Skoro ddr to droga to skrzyżowanie obejmuje przejazd.
      Zatem sam przejazd był główna.
      Ponieważ jednak nie było to wyraźnie powiedziane a praktyka pokazywała ze znaki A7 były błędnie stawiane bo przed sama jezdnią trzeba było uściślić przepisy o przejazdach.
      teraz nie trzeba będzie cofać znaków A7 bo każdy przejazd ma pierwszeństwo.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.11, 00:20
      > sUGEROWAŁES ZE NIE MA LUB NIE ZNASZ RÓŻNICY MIEDZY CHODNIKIEM A DDR

      Mowilem o drodze dla pieszych...

      Prosilem o wskazanie konkretnego przepisu zakqazujacego postoju na DDP, ty mi dajesz znow cos, gdzie tego nie ma...

      > Jak rozporzadzenei ma mówić co to ejst chodnik jak pisze wyraźnei ze chodników
      > nei zonacza sie znakami.

      No oczywisice, najlepiej pisac o czyms niezdefiniowanym... :)

      > Zarządca drogi ustala jaki charakter ma mieć droga.
      > Jak nie chce np aby na niej parkować lub jeździć rowerami to oznacza ją znakiem
      > C16.

      Parkowac i tak nie wolno, bo jest za wasko i trzeba by bylo jechac wzdluz chodnika. Chyba, ze przyjac to co twierdze od poczatku, ze to co nie oznaczone znakiem nie jest chodnikiem. Ale nadal nie wiem dlaczego akurat na tym kawalku ulicy nie zycza sobie rowerow...

      > Jeśli zebra jest na ddp to każda.

      Znaczy przejscie przez droge dla pieszych ? Kolejna ciekawostka... :)

      > przejazd jest ddr bo leży na ddr.

      Wez, czlowieku, przeczytaj w koncu ten kodeks, ale powolutku i ze skupieniem...

      "przejazd dla rowerzystów - powierzchnię jezdni lub torowiska przeznaczoną do przejeżdżania przez rowerzystów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi;"

      > Zatem sam przejazd był główna.

      Teraz to ty sobie przeczysz.

      Juz nie wiem o czym gadasz...
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.05.11, 10:02
      > > sUGEROWAŁES ZE NIE MA LUB NIE ZNASZ RÓŻNICY MIEDZY CHODNIKIEM A DDR
      >
      > Mowilem o drodze dla pieszych...
      Sorki za literówkę ( aj też mówię o ddp)

      > Prosilem o wskazanie konkretnego przepisu zakqazujacego postoju na DDP, ty mi d
      > ajesz znow cos, gdzie tego nie ma...
      Przecież ci jasno odpisałem że PoRD wymienia miejsca gdzie wolno parkować i zezwala np na chodniku pod pewnymi warunkami.
      Nie zaparkujesz w fontannie tylko dlatego że PoRD tego nie zabrania. Nie zaparkujesz na torowisku chociaż PoRD nie zakazuje.
      Nie zakazuje też parkować na trawniku , na autostradzie, na parkingu poza miejscem wyznaczonym, na wale rzecznym itd.
      To wynika z innych przepisów. Są przepisy które mówią dla kogo jest ddp.
      Są przepisy zabraniające jeździć po wałach czy niszczyć zieleń miejską.
      Są ludzie, korzy mówią że jazda autem po alejkach parkowych nie jest zakazana bo to ani niszczenie zieleni ani droga publiczna.
      Prawo nie reguluje wszystkiego bo pewne rzeczy są oczywiste, a w przypadku problemu są sądy.


      > > przejazd jest ddr bo leży na ddr.
      >
      > Wez, czlowieku, przeczytaj w koncu ten kodeks, ale powolutku i ze skupieniem...
      >
      > "przejazd dla rowerzystów - powierzchnię jezdni lub torowiska przeznaczo
      > ną do przejeżdżania przez rowerzystów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi
      > ;"
      Ja ciebie nie rozumiem.
      Jak na ddr będzie linia np zebra to to będzie ddr.
      Ty mi będziesz cytował co to jest lina P10 z co to ma do rzeczy ?
      Przejazd to ddr dodatkowo nazwana przejazdem aby było wiadomo o jakiej części ddr mówimy bo na tej części ddr obowiązują inne przepisy niż na ddr umiejscowionej na chodniku.


      > > Zatem sam przejazd był główna.
      >
      > Teraz to ty sobie przeczysz.
      >
      > Juz nie wiem o czym gadasz...
      No muszę przyznać że nie wiem o czym z tobą gadam.Podważasz oczywiste rzeczy a ja chcę porozmawiać o tych niezdefiniowanych dokładnie .

      Można się różnic co do interpretacji lakonicznych definicji ale aby to wyprostować najpierw należy ustalić czy jest konieczność ustalenia np czy ddrip jest ddr,a jeśli tak to dlaczego prawo na jednych ddr ustala pierwszeństwo rowerzystów a na innych pierwszeństwo pieszych .
      W PoRD jest wiele błędów a wyprostowanie tylko pierwszeństwa na przejedzie wydaje się rowerzystom naprawieniem całego PoRD.
      No ale skoro rowerzyści sami nie mogą dojść do porozumienia, to kierowcy i ustawodawca ma to tam gdzie auta maja rurę wydechową.

      Ja bym PoRD uprości a wyjaśnienia przeniósł do innych przepisów aby ukrócić dyskusje i wątpliwości.
      Przykładowo mało który kierowca wie co to droga dwukierunkowa dwupasmowa , a to ważne bo przepisy o parkowaniu do niej się odwołują.
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 24.05.11, 14:06
      > Przecież ci jasno odpisałem że PoRD wymienia miejsca gdzie wolno parkować i zez
      > wala np na chodniku pod pewnymi warunkami.

      Przede wszystkim wymienia gdzie nie wolno parkowac, poza tym sam mowiles, ze co nie jest zabronione jest dozwolone.

      Nie zapark
      > ujesz na torowisku chociaż PoRD nie zakazuje.
      > Nie zakazuje też parkować na trawniku , na autostradzie, na parkingu poza miejs
      > cem wyznaczonym, na wale rzecznym itd.

      Wiekszosci z tych rzeczy zakauje, co do pozostalych...

      > To wynika z innych przepisów

      > Są ludzie, korzy mówią że jazda autem po alejkach parkowych nie jest zakazana
      > bo to ani niszczenie zieleni ani droga publiczna.

      Stefan twierdzi, ze o tym decyduje zarzadca terenu, np w regulaminie parku.

      > Ty mi będziesz cytował co to jest lina P10 z co to ma do rzeczy ?

      Nie cytowalem tego tylko to, ze przejazd jest czescia JEZDNI.

      > Przejazd to ddr dodatkowo nazwana przejazdem aby było wiadomo o jakiej części d
      > dr mówimy bo na tej części ddr obowiązują inne przepisy niż na ddr umiejscowion
      > ej na chodniku.

      Jakie inne ? Twierdzisz, ze na przejezdzie pierwszenstwo ma rower. Na "pozostalej czesci" DDR pierwszenstwo ma auto ??

      > No ale skoro rowerzyści sami nie mogą dojść do porozumienia, to kierowcy i ust
      > awodawca ma to tam gdzie auta maja rurę wydechową.

      A rowerzysci wlasnie dlatego nie moga... bo te przepisy sa wbrew logice i, wbrew temu co sie gada w mediach, Konwencji wiedenskiej, ktora niby obowiazuje od 30 lat. Wg konwencji znak "ustap" nakazuje ustapienia samochodom, a wg kodeksu ten znak nie ma dla rowerzysty znaczenia, bo twoj wniosek koncowy, ze rowerzysta ma na przejezdzie pierwszenstwo wydaje sie sluszny, tylko mieszasz w argumentacji.

      > Ja bym PoRD uprości a wyjaśnienia przeniósł do innych przepisów

      To, ze nad kazdym g. mam sie zastanawiac, ktore przepisy je reguluja nazywasz uproszczeniem ??

      > Przykładowo mało który kierowca wie co to droga dwukierunkowa dwupasmowa , a to
      > ważne bo przepisy o parkowaniu do niej się odwołują.

      No co to i ktore np. przepisy... ?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 26.05.11, 11:33
      > Przede wszystkim wymienia gdzie nie wolno parkowac, poza tym sam mowiles, ze co
      > nie jest zabronione jest dozwolone.

      Nie wiem co oz znaczy "przede wszystkim".
      Wymienia miejsca gdzie nie wolno parkować ale tylko te najważniejsze gdzie byłoby duże zagrożenie.
      Po to jest zdaje się art 46 który wymienia miejsca gdzie wolno parkować i ten zbór jest ściślejszy.
      Pewne miejsca się wyłamują co jest małym niedopatrzeniem jak np zajeżdżane trawniki.

      Wszystkie sytuacje wątpliwe podciąga się pod niestosowanie się do art 46 .
      Nawet w miejscach gdzie teoretycznie wolno parkować można odmówić tego prawa bo musi być spełniony warunek nieprzeszkadzania pieszym.

      > > Nie zakazuje też parkować na trawniku , na autostradzie, na parkingu poza
      > miejs
      > > cem wyznaczonym, na wale rzecznym itd.
      >
      > Wiekszosci z tych rzeczy zakauje, co do pozostalych.

      Możesz zacytować, który przepis, bo może jedną rzecz przegapiłem ale z pewnością nie "większość".

      > Stefan twierdzi, ze o tym decyduje zarzadca terenu, np w regulaminie parku.
      Ale to nie jest łamanie prawa tylko regulaminu.
      Park to nie droga publiczna i służby nie mogą tam interweniować.
      PoRD jest dziurawe ale kto by 20 lat temu przewidywał że zakaz jazdy po parku trzeba zawierać w PoRD.


      > Nie cytowalem tego tylko to, ze przejazd jest czescia JEZDNI.
      >
      A czy ja pisze że nie jest?
      Piszę że przejazd to ddr.



      > Jakie inne ? Twierdzisz, ze na przejezdzie pierwszenstwo ma rower. Na "pozostal
      > ej czesci" DDR pierwszenstwo ma auto ??
      >
      Nie napisałem tego, ale np na przejdzie rowerzysta ma pierwszeństwo ale na ddrip już pieszy.
      Na przejeździe nie obowiązuje zasada prawej jstrony, choć to przecież droga dla rowerów czyli droga a więc jest to skrzyżowanie.


      > > No ale skoro rowerzyści sami nie mogą dojść do porozumienia, to kierowcy
      > i ust
      > > awodawca ma to tam gdzie auta maja rurę wydechową.
      >
      > A rowerzysci wlasnie dlatego nie moga... bo te przepisy sa wbrew logice i,
      Nie są wbrew logice tylko na drogach panuje kilka zasad i trzeba ustalić która jest nadrzędna.
      Dodatkowo jak prawo będzie zbyt skomplikowane to się w nim wszyscy pogubią .Toteż czasem jest lepiej coś nielogicznego zrobić ale łatwiejszego do zapamiętania.
      Taka regułę kiedyś uczono ze rowerzysta ma pierwszeństwo na przejeździe i nikt nie wnikał czy przed przejazdem też.
      Teraz zamiast zamienić pierwszeństwo na przejeździe na pierwszeństwo wjazdu na przejazd to się kombinuje jakby to prawo przybliżyć.
      Mamy chore PoRD bo ono zakazuje najeżdżania na rowerzystę i pieszego, którzy są już na przejściu (przejeździe).
      No ale to wynik lobbowania przez kierowców z czasów gdy aut było mniej i pieszy i rowerzysta mogli sobie poczekać.



      > wbre
      > w temu co sie gada w mediach, Konwencji wiedenskiej, ktora niby obowiazuje od 3
      > 0 lat. Wg konwencji znak "ustap" nakazuje ustapienia samochodom, a wg kodeksu t
      > en znak nie ma dla rowerzysty znaczenia, bo twoj wniosek koncowy, ze rowerzysta
      > ma na przejezdzie pierwszenstwo wydaje sie sluszny, tylko mieszasz w argumenta
      > cji.
      Bezdyskusyjne jest pierwszeństwo na przejeździe.
      JA zastanawiam się na ile wjazd na przejazd odbywa się na zasadzie pierwszeństwa.Gdyby zrezygnować z pierwszeństwa na przejeździe czytelniejszy byłby przepis o pierwszeństwie rowerzysty (na wjazd)

      > > Ja bym PoRD uprości a wyjaśnienia przeniósł do innych przepisów
      >
      > To, ze nad kazdym g. mam sie zastanawiac, ktore przepisy je reguluja nazywasz u
      > proszczeniem ??
      >
      Chodzi o to abyś wbił sobie krótką regułkę a gdy jej nie rozumiesz to masz interpretacje w rozszerzonym przepisie np w rozporządzeniu o znakach .Przykładowo wszystkie wyjątki powinny być omówione.
      Np jak jest przepis zakazując jazdy po ddr to w innych przepisach powinno być napisane że można ddr przekraczać w poprzek przy wjeżdżaniu do bramy , drogi dojazdowej itp.

      > > Przykładowo mało który kierowca wie co to droga dwukierunkowa dwupasmowa
      > , a to
      > > ważne bo przepisy o parkowaniu do niej się odwołują.
      >
      > No co to i ktore np. przepisy... ?
      Np o zakazie parkowania za przejazdem czy za przejściem co jest nagminnie łamane.
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 26.05.11, 12:46
      "Przede wszystkim" oznacza, ze np. o tym gdzie wolno mowia 2 punkty i nie tyle mowia, ze mozna tylko raczej w jaki sposob to robic, a o tym gdzie nie mozna kilkanascie...

      > Nawet w miejscach gdzie teoretycznie wolno parkować można odmówić tego prawa bo
      > musi być spełniony warunek nieprzeszkadzania pieszym.

      Mozna, a nie trzeba...

      > Możesz zacytować, który przepis, bo może jedną rzecz przegapiłem ale z pewności
      > ą nie "większość".

      Po co ? Co za roznica czy mowi o tym kodeks drogowy czy inny ?

      > Ale to nie jest łamanie prawa tylko regulaminu.

      To to samo.

      > Park to nie droga publiczna i służby nie mogą tam interweniować.

      Moga. Ostatnio zmienili przepisy w tym wzgledzie. Poza tym moga interweniowac na zyczenie zarzadcy. Nawet jakby nie mogly to nie ozancza, ze prawo nie zostalo zlamane.

      > > Nie cytowalem tego tylko to, ze przejazd jest czescia JEZDNI.
      > >
      > A czy ja pisze że nie jest?
      > Piszę że przejazd to ddr.

      Na jakiej podstawie skoro kodeks mowi, ze jest czescia jezdni, nie DDR ? Gdyby byl czescia DDR to by rower na przejezdzie nie mial zawsze pierwszenstwa.

      > Nie napisałem tego, ale np na przejdzie rowerzysta ma pierwszeństwo ale na ddri
      > p już pieszy.

      Bo na przejezdzie pieszego nie powinno byc. Poza tym chyba ustalilismy, ze DDRiP to nie DDR.

      > Na przejeździe nie obowiązuje zasada prawej jstrony, choć to przecież droga dla
      > rowerów czyli droga a więc jest to skrzyżowanie.

      Wiec na jakiej podstawie... ?

      > Nie są wbrew logice

      Czyli Konwencja Wiedenska jest wbrew logice ? Bo sa z nia sprzeczne...

      Gdyby zrezygnować z pierwszeństwa na przejeździe czytelniejszy byłby przepis
      > o pierwszeństwie rowerzysty (na wjazd)

      Jaki "wjazd" ??

      > Chodzi o to abyś wbił sobie krótką regułkę a gdy jej nie rozumiesz to masz inte
      > rpretacje w rozszerzonym przepisie np w rozporządzeniu o znakach

      Nie. Wszystko powinno byc ztrozumiale bez "interpretacji" i w jednym miejscu.

      Miales wyjasniec co to "droga dwukierunkowa dwupasmowa"...

      > Np o zakazie parkowania za przejazdem czy za przejściem co jest nagminnie łaman
      > e.

      Tam jest mowa o 2 pasach, to nie musi sie rownac drodze "dwupasmowej"....
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 06.06.11, 13:42
      > Miales wyjasniec co to "droga dwukierunkowa dwupasmowa"...
      >
      > > Np o zakazie parkowania za przejazdem czy za przejściem co jest nagminnie
      > łaman
      > > e.
      >
      > Tam jest mowa o 2 pasach, to nie musi sie rownac drodze "dwupasmowej"....


      Droga dwupasmowa ( nie mylić z dwujezdniową ) to droga o dwóch pasach po jednym dla każdego kierunku.


      > > Nawet w miejscach gdzie teoretycznie wolno parkować można odmówić tego pr
      > awa bo
      > > musi być spełniony warunek nieprzeszkadzania pieszym.
      >
      > Mozna, a nie trzeba...
      No są sytuacje wyjątkowe jak np imprezy masowe czy wizyta ważnego gościa gdzie piesi muszą się pogodzić z utrudnieniami ruchu.
      Ponieważ jest subiektywna ocena tych utrudnień nie powinno się w oparciu o to dawać grzywien a to znaczy że łatwo od mandatu się skutecznie odwołać


    • bimota 06.06.11, 17:37
      > Droga dwupasmowa ( nie mylić z dwujezdniową ) to droga o dwóch pasach po jednym
      > dla każdego kierunku.

      Skad wytrzepales ta definicje ? Potocznie oznacza to droge o 2 pasach w tym samym kierunku...

      > Ponieważ jest subiektywna ocena tych utrudnień nie powinno się w oparciu o to d
      > awać grzywien a to znaczy że łatwo od mandatu się skutecznie odwołać

      Nic tu nie ma subiektywnego. Nalezy zostawic 1.5m i tyle...
    • wkkr 21.05.11, 19:26
      Gdy jadę samochodem i "przecinam" ścieżkę rowerową z dziesięć razy się obejrzę czy jakiś "wariat" mi pod koła rowerem nie wjedzie! Naprawdę ostatnia rzecz jakiej potrzebuję to kogoś rozjechać! I obowiązujące przepisy nie mają dla mnie w takiej sytuacji żadnego znaczenia.
      Rowerzyści powinni mieć chociaż obowiązek zachowania szczególnej ostrożności przy przejeżdżaniu przez skrzyżowania.
      Niestety dość często zdarza się że taki rowerzysta w ogóle nie zwalnia, tylko pełną szybkością przejeżdża przez przejazd dla rowerów nie licząc się z tym że jego prędkość jest na tyle duża że nie pozwoli kierowcy właściwie zareagować.
      Nie wiem z czego to wynika? Piesi są bardzo ostrożni i w zasadzie nie wbiegają bezmyślnie na przejścia nawet gdy pali im się zielone światło. Rowerzyści natomiast czasem sprawiają wrażenie jak by byli w amoku.
      PS
      Mówię o sytuacji sprzed nowelizacji.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 21:33
      > Gdy jadę samochodem i "przecinam" ścieżkę rowerową z dziesięć razy się obejrzę
      > czy jakiś "wariat" mi pod koła rowerem nie wjedzie! Naprawdę ostatnia rzecz jak
      > iej potrzebuję to kogoś rozjechać! I obowiązujące przepisy nie mają dla mnie w
      > takiej sytuacji żadnego znaczenia.

      Ale przecież piszesz ze zwracasz uwagę tylko na wariatów ?
      Domyślam się że twoja definicja wariata brzmi, że to ten którego ty możesz potrącić.



      > Rowerzyści powinni mieć chociaż obowiązek zachowania szczególnej ostrożności pr
      > zy przejeżdżaniu przez skrzyżowania.
      Wygląda, że to ty jesteś wariatem.
      Czy ty jadać główną masz obowiązek zachowania szczególnej ostrożności jak przecinasz podporządkowaną ?
      Zakładam, że nie jesteś idiotą , który myśli, że jak się zadekretuje ostrożność w przepisie to rowerzyści przestaną dokonywać samobójstw ?


      > Niestety dość często zdarza się że taki rowerzysta w ogóle nie zwalnia, tylko p
      > ełną szybkością przejeżdża przez przejazd dla rowerów nie licząc się z tym że j
      > ego prędkość jest na tyle duża że nie pozwoli kierowcy właściwie zareagować.
      Jak to nie pozwoli?
      Czy ty w ogóle wiesz ze to nie rowerzysta ma obowiązek zwolnić przed przejazdem tylko kierowca ?

      > Nie wiem z czego to wynika?
      Dużo rzeczy nie wiesz i zbyt pochopnie wyciągasz wnioski.

      >Piesi są bardzo ostrożni i w zasadzie nie wbiegają
      > bezmyślnie na przejścia
      Codziennie w moim mieście czytam o potraceniach pieszych .
      Większość potrąceń jest na pasach.
      Myślisz że zmyślam ?
      Oto dzisiejszy artykuł
      link

      >nawet gdy pali im się zielone światło. Rowerzyści natom
      > iast czasem sprawiają wrażenie jak by byli w amoku.
      Rowerzyści mają zakładać, że kierowcy nie stosują się do przepisów i nie zwalniają przed przejściami i przejazdami ?
      Skąd mają wiedzieć, że ty nie znasz przepisów ?
      Przez takich jak ty trzeba było uściślić przepisy o pierwszeństwie na przejedzie bo więkoszść kierowców ich nie rozumiała.


      > PS
      > Mówię o sytuacji sprzed nowelizacji.
      Rozumiemy to. Ciebie dziwi rozpędzony rowerzysta w okolicy przejazdu.Chciałeś aby zwalniał i ciebie przepuszczał mimo ze ma pierwszeństwo.
      ten głupi przepis o wtargnięciu zachowano dla pieszych mimo, że np w Czechach i Anglii pieszy ma pierwszeństwo i przed przejściem.
      To może tłumaczyć dlaczego z powodu głupiego przepisu w Polsce ginie rekordowa liczba pieszych
    • wkkr 21.05.11, 21:46
      nie ważne kto ma rację ale ważne jest kto przeżył.
      Jak już mówiłem rowerzyści to ta grupa użytkowników drogi na która zwracam największą uwagę bo jest najbardziej nieprzewidywalna.
      Dlatego przy przejazdach rowerowych zachowuje szczególną ostrożność i nie ma znaczenia czy przepisy mi to nakazują czy tez nie a to dlatego że nie chcę nikogo rozjechać!
      Z drugiej strony rowerzyści, mimo że mają pierwszeństwo mogli by tez zachowywać się ostrożnie z ograniczonym zaufaniem i niegnać przez skrzyżowanie z prędkością na jaką im płuca pozwalają! Co z tego ze mają pierwszeństwo jak ich ktoś rozjedzie i wyladują na cmentarzu!
      =========
      Reszta twojego wywodu to trollowanie nie warte mojej uwagi.
      Pozdrawiami i...
      szerokości...! :)
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 22:39
      > nie ważne kto ma rację ale ważne jest kto przeżył.
      Kup większe auto a twoje szanse wzrosną.

      > Jak już mówiłem rowerzyści to ta grupa użytkowników drogi na która zwracam najw
      > iększą uwagę bo jest najbardziej nieprzewidywalna.
      Mylisz się .To wynika z dynamiki jazdy.
      Po prostu trudniej ci obserwować rowerzystę niż pieszego i to cię złości


      > Dlatego przy przejazdach rowerowych zachowuje szczególną ostrożność i nie ma zn
      > aczenia czy przepisy mi to nakazują czy tez nie
      Ma znaczenie bo tam gdzie ci one nie nakazują to nie uważasz tak bardzo a przecież rowerzystę spotkasz nie tylko na przejdzie.


      >a to dlatego że nie chcę nikogo
      > rozjechać!
      A rowerzyści to niby chcą się dać rozjechać.
      Nie rozśmieszaj.


      > Z drugiej strony rowerzyści, mimo że mają pierwszeństwo mogli by tez zachowywać
      > się ostrożnie z ograniczonym zaufaniem i niegnać przez skrzyżowanie z prędkośc
      > ią na jaką im płuca pozwalają!

      Gdyby tak było jak piszesz to dawno by rowerzyści wyginęli.


      >Co z tego ze mają pierwszeństwo jak ich ktoś ro
      > zjedzie i wyladują na cmentarzu!

      Życzę ci aby ci to szepnął do ucha kierowca TIRa gdy cię będą wnosić do karetki.
    • wkkr 21.05.11, 21:51
      nie chodzi o to by rowerzysta mnie przepuszczał (sam dość często jestem rowerzystą) tylko by na tyle zwolnił bym był w stanie właściwie zareagować w chwili jego pojawienia się i miał szansę go przepuścić.
      Jeśli gościa nie widze (bo np. widoczność ograniczają krzaki) do ostatniej chwili i on naglę wyskoczy np. z za krzaków z prędkością 20-30km/h to naprawdę mogę nie dać rady wyhamować.
      Rowerzystów prosi się jedynie o myślenie i wyobraźnie.
    • jureek 21.05.11, 22:10
      wkkr napisał:

      > Jeśli gościa nie widze (bo np. widoczność ograniczają krzaki) do ostatniej chwi
      > li i on naglę wyskoczy np. z za krzaków z prędkością 20-30km/h to naprawdę mogę
      > nie dać rady wyhamować.

      To czy dasz rady zależy też od tego, z jakiej prędkości będziesz hamował.
      Gdy dojeżdżasz drogą podporządkowaną do skrzyżowania z główną, to gdy widok na główną zasłaniają jakieś krzaki, to też wymagasz od tych jadących główną, żeby zwolnili, żebyś mógł ich zauważyć? Czy to Ty zwalniasz, jeśli masz ograniczoną widoczność?
      Jura
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 22:59
      > nie chodzi o to by rowerzysta mnie przepuszczał (sam dość często jestem rowerzy
      > stą) tylko by na tyle zwolnił bym był w stanie właściwie zareagować

      Nie istnieje taka prędkość.
      Często staję przed przejazdem a to tylko zachęca kierowców do wymuszania pierwszeństwa.

      >w chwili je
      > go pojawienia się i miał szansę go przepuścić.
      Szanse przepustnic masz zawsze jeśli zachowasz się tak jak dojeżdżając do drogi głównej.
      To co piszesz o duzej prędkości kierowców to bzdura bo przejazdy są tuż przed jezdnią.
      Dlaczego zatem z dużą prędkością sam dojeżdżasz do skrzyżowania a ganisz za to samo rowerzystów ze szybko dojeżdżają do przejazdu gdzie mają pierwszeństwo ?

      Czy to normalne że ty dojeżdżając do przejazdu gdzie musisz ustąpić pierwszeństwa jedziesz szybko a ten co ma pierwszeństwo ma zwalniać bardziej niż ty ?

      Takie zachowanie kierowców wynika tylko z faktu ze rowerzystów jest niewielu.
      Gdy będzie ich 10 razy więcej będziesz musiał zmienić postępowanie i myślenie.
      PioRD nie jest po to aby ci się dobrze jeździło, ale po to aby chronić, a chroni przede wszystkim słabszych uczestników ruchu.

      > Jeśli gościa nie widze (bo np. widoczność ograniczają krzaki) do ostatniej chwi
      > li i on naglę wyskoczy np. z za krzaków z prędkością 20-30km/h to naprawdę mogę
      > nie dać rady wyhamować.
      Mimo braku widoczności jedziesz z prędkością nie gwarantująca zatrzymania ?
      Ty chyba nie rozumiesz po co jest przepis nakazujący kierowcom zwolnić przed przejściem .
      Jeśli twoja droga hamowania jest za duża to nie ma znaczenia z jaką prędkością jedzie rowerzysta .
      I tak go nie zobaczysz i tak go potrącisz, no chyba że on ci ustąpi swoje pierwszeństwo tzn ty je na nim wymusisz.
      Nie ma prawa być na skrzyżowaniu krzaków.
      Przepisy wyraźnie regulują odległości od skrzyżowania gdzie mogą się pojawić krzaki czy inne przeszkody.
      Nawet parkować w pobliżu skrzyżowania nie wolno.

      > Rowerzystów prosi się jedynie o myślenie i wyobraźnie
      A kierowców do stosowania się do prawa , którego znajomość próbowano im wpoić na kursie.
      Niestety kierowcy nawet nie wiedzą ile razy prawo się zmieniło przez ostatnie 10 lat a co dopiero znać szczegółowo zmienione przepisy.
    • Gość: mich IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.11, 12:11

      > nie chodzi o to by rowerzysta mnie przepuszczał (sam dość często jestem rowerzy
      > stą) tylko by na tyle zwolnił bym był w stanie właściwie zareagować w chwili je
      > go pojawienia się i miał szansę go przepuścić.
      > Jeśli gościa nie widze (bo np. widoczność ograniczają krzaki) do ostatniej chwi
      > li i on naglę wyskoczy np. z za krzaków z prędkością 20-30km/h to naprawdę mogę
      > nie dać rady wyhamować.

      Człowieku kto ci dał prawo jazdy ? Jeśli jedziesz masz ustąpić pierwszeństwa rowerzyście to Ty masz zwolnić albo nawet zatrzymać się jesli widoczność ograniczają ci krzaki a nie rowerzysta. Jak samochodem wyjeżdżasz z "podporządkowanej" to kierowcy z "głównej" też mają dla ciebie zwalniać ?
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.11, 00:07
      > Większość potrąceń jest na pasach.
      > Myślisz że zmyślam ?

      Ja mysle, ze jakies 5%, i ze to nie jest wiekszosc...

    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 13:22
      > > Większość potrąceń jest na pasach.
      > > Myślisz że zmyślam ?
      >
      > Ja mysle, ze jakies 5%, i ze to nie jest wiekszosc...

      To poczytaj statystyki policyjne z 2009 r.
      Potraceń pieszych w meijscach niedozwolonych było 12% wypadków a w miejscach dozwolonych ale po wyjściu zza zasłony było 11% .
      Rozumiem ze reszta potrąceń nie była z winy pieszego tzn nie wyszedł zza zasłony, stąd wniosek że większość potrąceń jest na pasach
    • bimota 23.05.11, 15:00
      Potracenia sa nie tylko podczas przechodzenia. No i skoro zwykle przechodzi sie na pasach to trudno by potracanie nastepowalo gdzie indziej...
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 26.05.11, 11:41
      > Potracenia sa nie tylko podczas przechodzenia. No i skoro zwykle przechodzi sie
      > na pasach to trudno by potracanie nastepowalo gdzie indziej...

      Palnąłeś bzdurę jakich mało.
      Po to wyznacza się przejścia i ustala przepisy aby tam było bezpieczniej a nie po to aby komasować wszystkie wypadki w tym miejscu.
      Ludzie przechodzą nie tylko po przejściach a są ulice np willowe gdzie poza przejściami przechodzą częściej niż na przejściach.
      U mnie jest np duża dzielnica (największe osiedle willowe) w której zrezygnowano zupełnie z przejść.
      Pisałem, że liczba potrąceń poza przejściami to 12% a na przejściach zza zasłony to11% i to jest chore bo przejście powinno gwarantować bezpieczeństwo.


      Warto by porównać statystyki wypadków z krajami gdzie pieszy ma pierwszeństwo na wejście na pasy.

    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 10:04
      > > Drugi poważny feler to nikt nie wie czy ddrip rozdzielona pionową kreska
      > to są
      > > dwie drogi dr i ddp czy wspólna ddrip
      >
      > Ja chyba wiem... PRzecie wyraznie napisane, ze kreska na znaku wskazuje tylko p
      > o ktorej stronie sie poruszac...

      A nazwa znaku to droga dla pierzych i rowerów.Co ciekawe że słowow pieszych jest piersze ni jest to ddr choćby dlategoz ę należy ustępować pierwszeństwo pieszym na ddrip (PoRD) a nazwa drogi nie rożni sie czy to jest kreska pozioma czy pionowa.
      Zatem na kazdej ddrip ( 3 znaki) należy ustępować pierwszeństwo pieszym.

      To poważny błąd prawny wywodzący się z braku jasnej definicji ddr.
      Definicja ddr cytuję niedokładnie " to miejsce do poruszania się rowerem" .
      Zatem ddrip to też miejsce do poruszanie się rowerem ale nie jest to ddr skoro rowerzysta musi tam ustępować pierwszeństwa pieszym.

      Nie sprawdzam ale zdaje się ze jest sprzeczność w samym PORD w starym art 2 i 33 i niewykluczone ze w nowym ale w nowym przynajmniej w art 33 rozróżniono ddr od ddrip co pozwala przyjąć interpretację jaką wcześniej podałem że po ddrip nie mamy obowiązku jeździć ponieważ PoRD mylnie nakazuje ustępować pieszym na wszystkich rodzajach ddrip (również tych z separacją).
    • bimota 18.05.11, 12:50
      nie jest to ddr skoro
      > rowerzysta musi tam ustępować pierwszeństwa pieszym.

      To naciagane wnioskowanie, ale dalej juz jest ok...
    • Gość: artek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 18.05.11, 19:41
      poniższa analiza oparta została jeszcze na starej ustawie. trudno jej nie przyznać racji:

      edroga.pl/inzynieria-ruchu/projektowanie/70-przestrzen-pieszego-i-rowerzysty-w-pasie-drogowym-cz-iv?start=1
      a. znak pionowy C-13/16 nazywa się – „droga dla pieszych i rowerów”, a podpis pod rys. 4.2.19.3. w zał. nr 1 do rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz.U. nr 220 z 23 grudnia 2003 r., poz. 2181) mówi, że jest to znak „wskazujący poszczególne strony drogi, po których powinien odbywać się ruch pieszych i rowerów”; b. według pkt 5.2.9.1. załącznika nr 2 do wymienionego wcześniej rozporządzenia, znak poziomy P-23 „rower” „stosuje się w celu oznaczenia drogi lub wydzielonego pasa jezdni, przeznaczonych tylko dla rowerów”, i dalej: „Na drodze dla rowerów znak ten stanowi uzupełnienie znaku pionowego C-13 (…), a na pasie jezdni występuje samodzielnie lub jako uzupełnienie znaku F-19”;
      c. także w pkt. 7.11. załącznika nr 2 nie ma ani słowa o wydzielaniu części chodnika, jako drogi dla rowerów, nie ma też żadnego takiego przykładu.

      Nie ma więc najmniejszej wątpliwości, że droga dla rowerów musi być wyodrębniona z jezdni.
      Podział ciągu pieszo–rowerowego na powierzchnie o różnych barwach, albo podział namalowaną linią podłużną, nie jest jednoznaczny z wydzieleniem części tego chodnika jako drogi dla rowerów. Jest to tylko wskazanie części ciągu pieszo–jezdnego preferowanej dla ruchu kołowego. Nadal jest to ciąg pieszo–jezdny, na którym piesi mają pierwszeństwo. Bez sensu są więc przejścia dla pieszych malowane na chodniku częściowo udostępnionym dla ruchu rowerowego.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.11, 22:45
      Na jezdni to masz pas, nie droge...
    • Gość: artek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 19.05.11, 15:57
      Gość portalu: Bimota napisał(a):
      > Na jezdni to masz pas, nie droge...

      a względem czego ta uwaga? skądinąd słuszna, ale nie za bardzo wiem w jakim kontekscie?
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 19.05.11, 18:45
      Twego gadania, ze drogi rowerowe to sa tylko wydzielone z jezdni.
    • Gość: artek IP: *.tpnet.pl 20.05.11, 09:03
      Gość portalu: Bimota napisał(a):
      > Twego gadania, ze drogi rowerowe to sa tylko wydzielone z jezdni.

      mojego gadania? a skąd to wnosisz? niestety, obawiam się, że mylisz mnie z kimś innym - widzę, że umiejętność czytania ze zrozumieniem, to rzadka cecha w internetowej populacji.
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 20.05.11, 10:59
      Niewatpliwie... ;)

      Za to czesciej sie zdarza, ze niektorzy nie wiedza co pisza... albo pisac nie umieja...

      "Nie ma więc najmniejszej wątpliwości, że droga dla rowerów musi być wyodrębniona z jezdni. "
    • Gość: artek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 21.05.11, 07:15
      Gość portalu: Bimota napisał(a):
      > Niewatpliwie... ;)
      > Za to czesciej sie zdarza, ze niektorzy nie wiedza co pisza... albo pisac nie u
      > mieja...
      > "Nie ma więc najmniejszej wątpliwości, że droga dla rowerów musi być wyodrębnio
      > na z jezdni. "

      pretensje kieruj do autora tego tekstu, nie do mnie. podałem link do źródła.
      podtrzymuję - powinieneś nauczyć się czytać ze zrozumieniem ... to bardzo pomaga uniknąć niepotrzebnych sporów. no, chyba, że jesteś typowym trollem polującym na literówki i przejęzyczenia, ale to jeszcze gorzej.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.11, 16:10
      "trudno jej nie przyznać racji"

      TO TEZ NIE TWOJEGO AUTORSTWA ?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 20:12
      > "trudno jej nie przyznać racji"
      >
      > TO TEZ NIE TWOJEGO AUTORSTWA ?

      Ale po co te kłótnie ?
      Pisałem przecież że jest swobodnie stosowane słownictwo bo nie ma ścisłych definicji: separacja, wydzielenie , wyodrębnienie itp.

      Dopóki nie istniało w PoRD określenie pasa rowerowego w przepisach o znakach z 2002 i 20003 mogli sobie zamiennie stosować określenia bliskoznaczne. Dziś mamy z tym kłopoty bo nie chcą się drogowcy zgadzać na zgodę na jazdę pod prąd za pomocą tabliczek "nie dotyczy rowerów" własnei na skutek użycia w omówieniach znaków słowa "wydzielony " pas dla ruchu rowerów.

      Artek zgodził sie ze mną ze droga dla rowerów to jest droga dla rowerów i peisi chodzacy po neich popełniaja wykroczenie (jest w taryfikatorze mandatów).

      Powtarzam jeszcze raz , brak jest ścisłej definicji drogi rowerowej i wymieneinia jej wszystkich rodzajów.
      Jeśli tego nie ma to pozostajemy przy tym ze ddrip nie jest ddr.
      Nowelizacja nakazuje jazdę obowiązkowa po ddr i skoro w tym samym przepisie wspomina ze na ddrip rowerzysta ma ustępować pieszym to znaczy, że przepis rozróżnają ddr i ddrip.
      Być może błąd wynikł tylko z tego ze ktoś przeoczył ze znak C13/C16 oznacza 3 sytuacje z ktorych jedna powinna mieć nazwę ddpir a pozostałe to powinny być równolegle niezależne dddp i ddr.
      Ale w takim wypadku nie możną oznaczać ddr+ddp i ddpir tym samym znakiem C13/C16 który choć w swych odmianach wygląda inaczej to jednak ma tę samą nazwę : "droga dla pieszych i rowerów".
      Ponieważ ta nazwa jest zbieżna z określeniem używanym w PoRD (ddrip) w domyśle tam gdzie stoi C13/C16 mamy do czynienia z ddrip .

      I nie śmiej się że to naciągany wniosek bo PoRD wyraźnie mówi że mamy się inaczej zachowywać na ddr a inaczej na ddrip.

      To wprowadza zamieszanie bo na logikę ddrip i ddr konstrukcją się niewiele różnią wiec obowiązek jazdy powinien być zarówno po ddr jak i ddrip.

      Wobec powyższego w następnej nowelizacji należy albo błąd poprawić albo zabronić pieszym chodzenia po części dla rowerów an ddrip .
      Aby tego dokonać należy zmienić nazwę znaków C13/C16 nadając im nazwy:
      C13+C16 -----ddrip o wspólnej powierzchni
      C13/C16 ----- ddr i obok ddp
      C16/C13 -----ddp i obok ddr .

      Wtedy zawsze tam gdzie PoRD wymienia ddrip, będziemy mieć na myśli ddrip o wspólnej powierzchni oznaczoną znakiem C13+C16 i żadną inną.

      NA zachodzie są tabliczki FREE pod znakiem ddr oznaczające że rowerzysta nie musi nią jechać a ma wybór czy jedzie po jezdni czy po ścieżce.
      Wygląda, że my nowym zapisem ominęliśmy konieczność wieszania takich tabliczek, a jazda po ddrip jest na zasadach dowolności.

      Dziwne to bo należało dać pierwszeństwo rowerzystom na ich części na ddrip, bo dziś większość rowerzystów nie wie, że ma tam ustępować pieszym.
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.11, 00:15
      > Ale po co te kłótnie ?

      Ale dlaczego mnie pytasz ? To ja je zaczalem ? Czy to moja wina, ze koles nie wie co sam pisal ?

      > dziś większość rowerzystów nie wie, że ma tam ustępować pieszym.

      Skoro pieszych nie powinno tam byc...
    • Gość: artek IP: *.wroclaw.vectranet.pl 22.05.11, 08:30
      Gość portalu: Bimota napisał(a):

      > > Ale po co te kłótnie ?
      >
      > Ale dlaczego mnie pytasz ? To ja je zaczalem ? Czy to moja wina, ze koles nie w
      > ie co sam pisal ?

      a wiec jednak jesteś trollem. zamiast meritum, upierdliwie czepiasz się rzeczy nieistotnych, a zamiast polemizować z argumentami, przypie...sz się do interlokutora, mieszając do tego fakty i osoby.
      anyway, ja nie mam zamiaru kąpać się z tobą w twoim błocie ... ale baw się dobrze.
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.11, 14:09
      ja się przyznam, że często jeżdżę po chodniku, wynika to z tego, że czasem inaczej się nie da, no i dlatego, że się boję, bo nie mam zaufania do kierowców, po ulicach gdzie ruch jest mniejszy to jakoś da radę, ale po Puławskiej na przykład to nie pojadę bo się boję, więc jeżdżę po chodniku i wkurzają mnie piesi, naprawdę, bo ja rozumiem, że oni mają pierwszeństwo i tak dalej, jeżdżę wolno,ustępuję drogi, tylko czasem zauważam, że niektóre osoby traktują chodnik jak swoją własność na którym nie obowiązują żadne zasady, latają od prawa do lewa, albo środkiem, a najlepiej niektórym idzie się środkiem ruchem wahadłowym i tak oscylują między prawą a lewą stronę, ale najlepsi są ci to specjalnie zagradzają mi drogę, bo przecież nie mam prawa jechać rowerem po chodniku, a ja wtedy robię im głupi dowcip i schodzę z roweru i mówię przepraszam i muszą głąby mi zejść z drogi, bo jechać nie mogę ale prowadzić rower mogę...
      choć muszę przyznać, że większość ludzi jednak jest sympatyczna i pozwala mi przejechać, czasem to nawet za bardzo mi ustępują, bo ja często wolę poczekać i przepuścić, a ludzie się stresują niepotrzebnie
    • januszz4 21.05.11, 10:42
      Nie mam nic przeciwko jeżdżeniu po chodniku, ale wielu rowrzystom brakuje wyobraźni i nie dostosowują swojej prędkości do istniejących warunków. Niedawno będąc w Warszawie szedłem lewą stroną ulicy Siennej w kierunku ul. Marchlewskiego (sorry, zapomniałem aktualnej jej nazwy). Przy wylocie ul. Siennej (po lewej stojąc twarzą do Marchlewskiego) jest narożny dom, zza węgła którego w pełnym pędzie wyjechał rowerzysta. Brakowało dosłownie centymetrów, żeby we mnie uderzył. Ten kretyn nie wziął wogóle pod uwagę, że niewidocznym dla niego chodnikiem od ul. Siennej może wyjść jakiś przechodzień, albo wybiec dzieciak. Gość wyglądał raczej inteligentnie, ale widać wygląd jeszcze o niczym nie świadczy. Żeby sprawa była jasna, sam jestem zakręconym rowerzystą, mam 5 rowerów na różne okazje i też jeżdżę po chodnikach, ale z głową. I jeszcze jedno. Jako kierowca z długim stażem za kierownicą, niejako we krwi mam nawyki wynikające z przepisów ruchu drogowego. I podświadomie stosuję je także jadąc rowerem. Zauważyłem natomiast, że trzeba wziąść poprawkę na zachowania wielu innych rowerzystów, którzy przepisów ruchu drogowego po prostu nie znają albo nie są do nich przyzwyczajeni. Przykład: zawsze wymijając się z innym rowerem staram się trzymać prawej strony tak, żeby rower z naprzeciwka wyminąć ze swojej lewej strony. Wiele razy zdarzyło mi się, że osoba wymijana zachowuje się bardzo niepewnie, do ostatniej chwili jest niezdecydowana z której stony wykonać ten manewr. Czasem w ostatniej chwili skręca w lewo i stara się wyminąć mnie z mojej prawej strony. Trzeba po prostu mieć świadomość, że nie możemy traktować wielu rowerzystów tak, jakby posiadali prawo jazdy i zachowywali się w sposób przewidywalny zgodnie z przepisami ruchu drogowego.
    • d1ler 21.05.11, 11:04
      Marchlewskiego to teraz Jana Pawła II:)
      A co do rowerzystów (nie tylko na chodniku), to nieznajomość przepisów wynika z tego, że teoretycznie nie jest wymagana. I to wg mnie jest kuriozum. Dopuszcza się do poruszania po drogach publicznych ludzi, którzy mogą nie mieć zielonego pojęcia o przepisach. A czym oni się różnią od np kierowcy samochodu? Że auto jest większe/cięższe, szybciej jedzie itp? Czyli, że rozjechanie rowerzysty z winy kierowcy auta jest "be", ale już na wjechanie rowerzysty pod prawidłowo jadące auto się godzimy (no bo skąd miał biedak wiedzieć, że samochód miał pierwszeństwo, skoro nie musi znać przepisów)?
      PS: Od wczoraj obowiązują nowe przepisy dla rowerzystów.
    • jureek 21.05.11, 11:22
      d1ler napisał:

      > Marchlewskiego to teraz Jana Pawła II:)
      > A co do rowerzystów (nie tylko na chodniku), to nieznajomość przepisów wynika z
      > tego, że teoretycznie nie jest wymagana. I to wg mnie jest kuriozum. Dopuszcza
      > się do poruszania po drogach publicznych ludzi, którzy mogą nie mieć zielonego
      > pojęcia o przepisach. A czym oni się różnią od np kierowcy samochodu? Że auto
      > jest większe/cięższe, szybciej jedzie itp?

      No właśnie - sam sobie odpowiedziałeś. Z tego samego powodu wymaga się więcej od kierowcy ciężkiej ciężarówki przewożącej materiały niebezpieczne niż od kierowcy osobówki.
      Jura
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.11, 16:14
      Dopuszcza
      > się do poruszania po drogach publicznych ludzi,

      nO WLASNIE... A powinno sie ich pozamykac... :)

      Nie wiedzialem, ze teoria dopuszcza nieznajomosc przepisow...
    • d1ler 21.05.11, 20:04
      Ano dopuszcza. Czy musisz zdawać jakiś egzamin potwierdzający znajomość przepisów, żeby jeździć rowerem?
    • jureek 21.05.11, 20:23
      d1ler napisał:

      > Ano dopuszcza. Czy musisz zdawać jakiś egzamin potwierdzający znajomość przepis
      > ów, żeby jeździć rowerem?

      Egzaminów zdawać rzeczywiście nie trzeba (znasz jakiś kraj, gdzie trzeba? z tego co wiem, to karta rowerowa była specyficznie polskim wynalazkiem), natomiast nauka podstawowych przepisów ruchu drogowego znajduje się w programie nauczania szkół podstawowych i gimnazjalnych.
      Jura
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.11, 00:18
      Ano nie wiedzialem, ze brak egzaminu oznacza, ze nie musze czegos wiedziec.

      Egazminu z KK tez nie musze zdawac. To oznacza, ze nie musze wiedziec, ze zabijanie ludzi jest zabronione ?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 13:31
      > Ano dopuszcza. Czy musisz zdawać jakiś egzamin potwierdzający znajomość przepis
      > ów, żeby jeździć rowerem?

      A co ma egzamin do znajomości ?
      Czy egzamin na kartę gwarantuje znajomość przepisów ?
      Przecież to 3 pytania o podstawowe przepisy np pierwszeństwo z prawej.
      Egzamin na prawko zdaje się tylko raz i kierowcy maja w doopie że potem kodeks drogowy zmienia się wielokrotnie.
      Czy ty ze zmian zdajesz jakiś egzamin ?

      Na każdej ulicy jednokierunkowej ze znakiem B35 lub B36 umieszczonym z prawej strony jedni kierowcy dostają mandaty za parkowanie na chodniku.
      Czy kierowcy to idioci i nie wiedza że mogliby legalnie parkować na jezdni na lewym pasie ?
      Jeszcze nie widziałem kierowcy który by tak parkował w miejscu gdzie mandaty wypisywane są codziennie.


    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 21:55

      > A co do rowerzystów (nie tylko na chodniku), to nieznajomość przepisów wynika z
      > tego, że teoretycznie nie jest wymagana. I to wg mnie jest kuriozum. Dopuszcza
      > się do poruszania po drogach publicznych ludzi, którzy mogą nie mieć zielonego
      > pojęcia o przepisach.
      Ale kierowca zanim wsiądzie do auta tez nie zna przepisów.
      I nie pożanłby ich gdyby nie konieczność zdania egzaminu.
      PJ wydawane jest na całe życie a większość kieroców zapomina przepisy już po kilku latach.
      Zatem można powiedzieć że znajomość przepisu u kierowców nie jest wymagana.Jest wymagane prawo jazdy.
      Zwykle podczas wypisywania mandatów najwięcej przepisów kierowcy poznają, bo jak zaboli to się dobrze zapamiętuje.


      >A czym oni się różnią od np kierowcy samochodu?
      Tym ze to kierocy zabijają anie piesi i rowerzyści.
      Statystyki policyjne mówią że pomimo teoretycznej znajomości przepisów u kieroców rocznie giną tysiące ludzi a dziesiątki tysięcy odnosi rany.
      Zatem jak uczyć przepisów rowerzystów i pieszych to kierowców wysyłać na egzamin co 2 lata.
      Skoro znają przepisy to powinni zaliczać.

      >Że auto
      > jest większe/cięższe, szybciej jedzie itp?
      Ciepło ciepło.


      >Czyli, że rozjechanie rowerzysty z w
      > iny kierowcy auta jest "be", ale już na wjechanie rowerzysty pod prawidłowo jad
      > ące auto się godzimy
      Bo jak rowerzysta pozna przepisy to już nie wjedzie pod auto ?
      Rowerzysta znał przepis ze ma pierwszeństwo na przejeździe.
      Kierowca z tego przepisu wiedział tylko tyle ile chciał tzn., że nie wolno rowerzyście wtargnąć i dlatego kierowca jechał widząc, że wjedzie na przejazd razem z rowerzystą.
      taka jest filozofia kierowcy.
      Jest cięższy i to słabsi powinni an neigo uważać.
      Przypomina mi to filozofię kierowcy TIRa.

      >(no bo skąd miał biedak wiedzieć, że samochód miał pierwsz
      > eństwo, skoro nie musi znać przepisów)?
      Uważasz że rowerzyści nie znają znaku A7 ?


      > PS: Od wczoraj obowiązują nowe przepisy dla rowerzystów
      Bzdura .Nic się nie zmieniło.
      jeździli w zimie po chodnikach i dalej będą jeździć.
      Mieli pierwszeństwo na przejedzie i dalej będą mieć.
      Wyprzedzali i omijali z prawej i dalej będą to robić.
      Pasy w jezdni i śluzy ?
      U nas już od dawna były.
      Kolce w oponach ?
      Już pól roku temu weszły.
      Przyczepki legalne ?
      A kto o to pytał ?
      Jedni sprzedawali a drudzy kupowali i jeździli.
      Zmiana dotyczy głownie sposobu zapisu aby głupi kierowcy łatwiej mogli PoRD zrozumieć.
    • Gość: michalng IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.11, 12:02
      > A co do rowerzystów (nie tylko na chodniku), to nieznajomość przepisów wynika z
      > tego, że teoretycznie nie jest wymagana.

      Jest wymagana. Znajduje sie w programie szkoły podstawowej do której każdy ma obowiązek uczęszczać.

      A czym oni się różnią od np kierowcy samochodu? Że auto
      > jest większe/cięższe, szybciej jedzie itp?

      Dokładnie tym. Powoduje to ze rowerzyście "bliżej" do pieszego niż do samochodu. Do bycia pieszym nie sa wymagane specjalne uprawnienia ;)
    • Gość: mixer1899 IP: *.play-internet.pl 21.05.11, 14:07
      ja tam jeżdżę na przemian po chodniku,po jezdni jak trzeba to i po pasach byle szybko do celu.
      I tylko patrzę jak "stoją te ch.je w tych j.banych autach" cytując klasyka z Dnia Świra
    • wkkr 21.05.11, 19:34
      nie zwraca uwagi na innych i rzuca się pod koła samochodów z obłędem w oczach bo najwyraźniej siodełko go za bardzo stymuluje!
      Pamiętaj że w końcu ktoś nie wyhamuje i cię trzepie tak że wylądujesz w kostnicy!
      Może i sąd przyzna ci rację ale pamiętaj że lepiej być sądzonym przez trzech niż
      niesionym przez czterech!
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 13:41
      > nie zwraca uwagi na innych i rzuca się pod koła samochodów z obłędem w oczach b
      > o najwyraźniej siodełko go za bardzo stymuluje!


      Tak to jego 7 wcielenie bo zawsze ginie.

      > Pamiętaj że w końcu ktoś nie wyhamuje i cię trzepie tak że wylądujesz w kostnic
      > y!
      To może powinien zrezygnować z jazdy ?
      Zawsze się może znaleźć jakiś kierowca który uzna ze rowerzysta ma obłęd w oczach i go walnie.
      Teraz nie będziesz miał takich dylematów czy walnąć czy nie bo zawsze pójdziesz do pierdla za nieustąpienie pierwszeństwa i pitolenie o obłędzie w oczach nie będzie miało znaczenia.


      > Może i sąd przyzna ci rację ale pamiętaj że lepiej być sądzonym przez trzech ni
      > ż
      > niesionym przez czterech!
      To dlaczego w więzieniach ludzie popełniają samobójstwa ?
      Ty zapamiętaj że lepiej zwolnić i zahamować niż być sadzonym i mieć kogoś na sumieniu.
      Jeśli zabiłeś to na przejeździe a nie przed nim.
      Na przejedzie gdzie rowerzysta miał pierwszeństwo.
      Cała twoja filozofia ze to rowerzysta powinien bardziej uważać niż ty nie ma tu nic wspólnego.
      Kierowcy tez giną na głównej jak im ktoś z podporządkowanej wyjdzie .
      Czy mają się bać każdej ciężarówki zbliżającej się do skrzyżowania że się nie zatrzyma przed znakiem A7 tylko ich staranuje ?



    • Gość: psychoanalityk IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.11, 14:43
      żona daje d*py jakiemuś przystojnemu rowerzyście, to sobie biedaczyna chociaz na forum poskrobie

    • passionplace1 21.05.11, 17:01
      Od dzisiaj wszystko jest legalne. Wraz z jazdą środkiem pasa po jazdę po chodniku. i bardzo dobrze!!

      ---
      pogotowie komputerowe Łódź | śmieszne zdjęcia z warszawy | rozwój osobisty szkolenia | wyposażenie łazienek | projekty domów | działki radzymin | domy łódź | doniczki | działki radzymin
    • Gość: rowerzysta_myślący IP: 195.234.40.* 21.05.11, 18:36
      passionplace1 napisała:

      > Od dzisiaj wszystko jest legalne. Wraz z jazdą środkiem pasa po jazdę po chodni
      > ku. i bardzo dobrze!!

      Mylisz się i wprowadzasz ludzi w błąd.
    • wkkr 21.05.11, 19:36
      Gość portalu: rowerzysta_myślący napisał(a):
      Mylisz się i wprowadzasz ludzi w błąd.
      ===============================
      co z tego. 90% oszołomów rowerowych tak te zmiany zrozumie.
      To że przez głupotę (niezrozumienie wprowadzonych zmian) parę osób zginie nie ma w sumie znaczenia.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 13:49
      > Gość portalu: rowerzysta_myślący napisał(a):
      > Mylisz się i wprowadzasz ludzi w błąd.
      > ===============================
      > co z tego. 90% oszołomów rowerowych tak te zmiany zrozumie.
      > To że przez głupotę (niezrozumienie wprowadzonych zmian) parę osób zginie nie m
      > a w sumie znaczenia.

      Ano to ze lepiej niech rowerzyści nie zrozumieją tych przepisów i nadmiernie korzystają z chodnika niż gdyby kierowcy ich nie rozumieli i dalej wymuszali pierwszeństwo na przejazdach i zajeżdżali drogę na skrzyżowaniach.
      Zresztą skoro piszesz że rowerzyści nie znają przepisów to czy mogą coś zrobić gorzej niż dotąd robili :P

    • passionplace1 21.05.11, 21:29
      Nie mistrzu, nie myle się. Możliwa jest jazda środkiem pasa na skrzyżowaniu, oraz chodnikiem, gdy warunki nie pozwalają na jazdę po drodze.

      ---
      radzymin nieruchomości | radzymin | domy łódź | doniczki | działki radzymin

    • phlora 22.05.11, 12:08
      Mylisz się mistrzu i wprowadzasz w błąd pisząc bezwarunkowo, że możliwa jest i jazda środkiem pasa i chodnikiem. W następnej wypowiedzi trochę się moderujesz, jeśli chodzi o jazdę po chodniku. Ale kiedy wolno jechać środkiem pasa dalej nie wiesz i dlatego wprowadzasz w błąd:
      "Na skrzyżowaniu i bezpośrednio przed nim kierujący rowerem, motorowerem lub motocyklem może poruszać się środkiem pasa ruchu, jeśli pas ten umożliwia opuszczenie skrzyżowania w więcej niż jednym kierunku, z zastrzeżeniem art. 33 ust. 1. "
      A to zastrzeżenie, żeby nie było niejasności, jeszcze bardziej zawęża, kiedy można:
      "1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić..."
    • mowie_prawde 21.05.11, 22:26
      hehe głupi Troll pewnie ma radochę że włożył kij w mrowisko! Kij ci w oko używam jezdni zgodnie z prawem!!! i tak będzie zawsze a ty się baranie piekl i klnij pocąc się w puszce
      Rowery na zawsze!
    • Gość: jur IP: *.dynamic.chello.pl 22.05.11, 10:55
      Glupi jestes, autorze watku, wiec pisanie o niepelnosprawnosci umyslowej w twoim przypadku jest jak najbardziej uzasadnione.
      W calym zachodnim swiecie faworyzuje sie ruch rowerowy z tysiaca oczywistych powodow, ale osoba o niezbyt wysokich mozliwosciach intelektualnych czyli taka jak ty raczej tego nie ogarnie.
    • Gość: bonzzo IP: *.146.225.23.nat.umts.dynamic.eranet.pl 22.05.11, 10:58
      ale ty masz ciasny umysł ale tak to jest jak całe życie mieszka się w betonowej klatce....
    • Gość: alabama IP: 193.201.167.* 06.06.11, 16:03
      Jejku, nie sztuka jest powiedzieć jak powinno być, sztyka powiedzić co robić kiedy jest jak jest. Przecież wiem, że nie powinnam po chodniku, i wiem że boję się na ulicy (boję - ryzykuję życiem).
      Wiem, że powinny być ścieżki, wiem że powinny być oddzielone od ciągów pieszych, wieeeeem ... i co? I tak dalej będę powolutku pedałować po chodniku.
    • bimota 06.06.11, 17:46
      No przecie ci mowie, ze masz poprosic o def. chodnika...

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka