Dziecko samo na rowerze a przepisy Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam. Chciałabym zapytać w jaki sposób przepisy regulują samodzielne poruszanie się dziecka na rowerze po chodniku ( bez opieki). Bo że z opiekunem może i że opiekun wtedy też może to wiem.
    Ale czy taki np. 8-latek może sam pojechać chodnikiem np. do babci lub kolegi, a nawet do szkoły tą samą drogą którą co dzień pokonuje pieszo?
    Ja wiem, że dzieci jeżdżą szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach ale ... czy mogą?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 17.05.11, 13:41
      > Witam. Chciałabym zapytać w jaki sposób przepisy regulują samodzielne poruszani
      > e się dziecka na rowerze po chodniku ( bez opieki). Bo że z opiekunem może i że
      > opiekun wtedy też może to wiem.
      > Ale czy taki np. 8-latek może sam pojechać chodnikiem np. do babci lub kolegi,
      > a nawet do szkoły tą samą drogą którą co dzień pokonuje pieszo?
      > Ja wiem, że dzieci jeżdżą szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach ale ..
      > . czy mogą?

      Dziecko do 7 lat na drodze musi być pod opieką osoby starszej niż 10 lat.
      Wniosek z tego że dziecko ponad 7 lat nie musi być pod opieką.
      Przepisy nie regulują czy 8 latkowi wolno samemu jeździć po chodniku bo jak wiesz możę pod opieka osoby dorosłej.
      Jeśli uznać, że kartę rowerową wyrobić może tylko osoba powyżej 10 lat to teoretycznie mógłby ejedzic po chodniku bo bez uprawnień po jezdni mu nie wolno.
      Jednak literalnie traktując przepisy dziecko bez karty rowerowej nie może jeździć rowerem bo do tego uprawnia tylko karta rowerowa lub dowód.
      Ale tak nie można sprawy traktować bo inaczej nawet pod opieką rodzica do 10 lat nie można by rowerem jeździć.
      PoRD ma wiele luk.
      Co innego odpowiedzialność rodzica ze pozostawia 8 latka bez opieki a co innego wykroczenie jakiego dopuści się dziecko.
      Dopóki nie narobi szkód nikt się nie będzie czepiał ale jak np porysuje autko lub spowoduje zagrodzenie w ruchu to mogą się doszukiwać winy rodzica.

      Jeszcze łatwiej jest na drogach wewnętrznych zamienionych w strefy zamieszkania gdzie nawet dziecko poniżej 7 lat może pozostawać bez opieki.
      • benek:
        > Jednak literalnie traktując przepisy dziecko bez karty rowerowej nie może
        > jeździć rowerem bo do tego uprawnia tylko karta rowerowa lub dowód.

        To jest przepis z PoRD, więc dotyczy tylko dróg publicznych. Rodzicom dziecka, prowadzącego niekoniecznie rower ale nawet kombajn na polu i niewyjeżdżającemu na drogę, zapewne coś tam można zarzucić, ale akurat nie brak prawa jazdy. Tak więc dziecko może jeździć na rowerze bez karty rowerowej -- poza drogami publicznymi.

        Chodnik, idący wzdłuż ulicy w mieście, jest częścią drogi publicznej, więc tam dziecko może jeździć tylko w sposób przewidziany w PoRD, czyli pod opieką osoby dorosłej. Ale po chodniku w parku, o ile przepisy porządkowe tego parku nie zabraniają, to czemu nie? Albo leśną ścieżką... Albo zamkniętą drogą prywatną.

        - Stefan
        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 17.05.11, 14:37
          Chodnik, idący wzdłuż ulicy w mieście, jest częścią drogi publicznej, więc tam
          > dziecko może jeździć tylko w sposób przewidziany w PoRD, czyli pod opieką osoby
          > dorosłej.

          Nie jest to takie jasne bo przepis powstał po to aby umożliwić jazdę osobie dorosłej opiekującej się dzieckiem po chodniku.
          Nie wynika z tego że samo dziecko nie może po chodniku jeździć bo po to dorosłego się wpuszcza na chodnik aby chronić dziecko i aby ono jeździło po chodniku.
          Zatem chodzi tylko o to aby dziecko młodsze niż 10 lat jeździło po chodniku a nie po jezdni.
          Czy dziecko jedzie samo czy z rodzicem to ma niewielki wpływ na to czy dziecko kogoś potrąci czy zarysuje auto.
          To ma znaczenie tylko przy przekraczaniu jezdni.


          Jak pisałem to że PoRD nie zezwala na jazdę samemu dziecku nie oznacza że zabrania.
          Przepis o braku uprawnień jest nieważny bo i tak te uprawnienia nie są wymagane jak dziecko jedzie z dorosłym.
          Zresztą na chodniku nie jest potrzebna znajomość przepisów a wystarczy wiedzieć, że należy ustępować pieszemu.
          Skoro 8 latek nie musi mieć uprawnień bo nie ma możliwości ich zdobycia oraz na drodze publicznej nie musi być pod opieką już od 7 roku życia, należy uznać że może samodzielnie jeździć po chodniku.
          Zupełnie inna sprawa to odpowiedzialność rodziców za ewentualne szkody ale to ta sama sytuacja gdy dziecko narobi szkód gdy jedzie z rodzicem.







          • Gość portalu: benek napisał(a):

            > Skoro 8 latek nie musi mieć uprawnień bo nie ma możliwości ich zdobycia oraz na
            > drodze publicznej nie musi być pod opieką już od 7 roku życia, należy uznać że
            > może samodzielnie jeździć po chodniku.

            Tak też właśnie rozumiem ten zapis. Mój syn lat 8 jeździ sam do mojej mamy. Ma do przejechania jakiś kilometr ( może trochę mniej) jednym chodnikiem ( prawie bo jest taki odcinek ok 50 m gdzie chodnika nie ma ale droga jest tylko dojazdowa do posesji, a więc praktycznie wyłączona z ruchu. Tę trasę razem i osobno pokonujemy na rowerach w ciągu tygodnia kilka razy. Od domu moich rodziców do szkoły jest jakieś 300m. I było tak, że syn jechał sobie rano na rowerze do szkoły ( przez przejście przechodził ( i dalej przechodzi)prowadząc rower bo go widzę z okna) rower zostawiał u dziadków i później szedł do szkoły pieszo. Ale jakieś dwa tygodnie temu mąż zakupił młodemu linkę do roweru więc pozwoliłam dziecku na nim ( tą samą drogą i tym samym chodnikiem, pokonując te same przejścia dla pieszych, przy naszym domu i przy samej szkole) pojechać do szkoły. Młody dumny, bo samodzielny, bo ma klucz do zapięcia, bo szybciej będzie w szkole itp itd ;) A dziś młody od dziadka do mnie dzwoni, że mu pani z II b powiedziała, że on nie może na rowerze do szkoły przyjeżdżać, bo nie ma karty rowerowej.
            Dodam jeszcze, że mieszkamy w małym miasteczku albo większej wsi jak kto woli ;), droga którą syn dojeżdża jest bardzo spokojna ( mały ruch), potem droga osiedlowa i chodnik oddzielony pasem zieleni.
            Więc nie wiem czy może czy nie może, bo mnie się jednak wydaje, że chodnikiem może.
            Jeszcze jakiegoś znajomego policjanta zapytam przy okazji jak to w sumie jest.

            > Zupełnie inna sprawa to odpowiedzialność rodziców za ewentualne szkody ale to t
            > a sama sytuacja gdy dziecko narobi szkód gdy jedzie z rodzicem.

            Równie dobrze dziecko może narobić szkód idąc pieszo. To proste i logiczne, że ja biorę na siebie odpowiedzialność za jego czyny jeszcze na ładnych parę lat.
            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 17.05.11, 18:42
              >A dziś młody od dziadka do mnie dzwoni, że mu pani z II b powiedziała, że
              > on nie może na rowerze do szkoły przyjeżdżać, bo nie ma karty rowerowej.
              > Dodam jeszcze, że mieszkamy w małym miasteczku albo większej wsi jak kto woli ;
              > ), droga którą syn dojeżdża jest bardzo spokojna ( mały ruch), potem droga osie
              > dlowa i chodnik oddzielony pasem zieleni.
              Po drodze publicznej (po jezdni) nie może choćby nie wiem jak była spokojna.
              Ewentualnie może po chodniku.

              > Więc nie wiem czy może czy nie może, bo mnie się jednak wydaje, że chodnikiem m
              > oże.
              Nawet jak nie może to żaden policjant w Polsce się do niego nie przyczepi.

              > Jeszcze jakiegoś znajomego policjanta zapytam przy okazji jak to w sumie jest.
              >
              Policjant ci z pewnością nie powie.
              On wie tyle ile wyczyta w PoRD a to to sama możesz.
              Za drobne wykroczenie dziecka nie ukarze a ty nie popełniasz wykroczenia nie zapewniając dziecku opieki.
              Karta rowerowa czyli papierek bezpieczeństwa nie zagwarantuje.
              Sama możesz dziecko nauczyć tych przepisów, których znajomość jest potrzebna do karty rowerowej. Najważniejsze aby nie przejeżdżał po pasach bo do tego to się doczepi każdy policjant , bo musi.

              > Równie dobrze dziecko może narobić szkód idąc pieszo. To proste i logiczne, że
              > ja biorę na siebie odpowiedzialność za jego czyny jeszcze na ładnych parę lat.
              Ale jest różnica jak potracą dziecko na chodniku i zarysują lakier a co innego jak potrącą na rowerku.
              Znam przypadek gdy kierowca jadący na chodniku miał zarysowane auto przez dziecko jadące z rodzicami (szli lub jechali) i kierowca domagał się odszkodowania.
          • benek:
            > Czy dziecko jedzie samo czy z rodzicem to ma niewielki wpływ na to czy
            > dziecko kogoś potrąci czy zarysuje auto.

            Jak rozumiem, rolą towarzyszącej osoby dorosłej nie jest łapanie juniora za rękę na chwilę przed potrąceniem kogoś, bo przecież z własnego roweru i tak tego nie zrobi. Tylko zwracanie mu uwagi na pewne oczywistości. Np.
            ,,-- O, przecznica. Na żółtym masz się zatrzymywać i czekać, w którą stronę się wyjaśni.''
            ,,-- Trzymaj przynajmniej jedną rękę na kierownicy, kiedy właśnie obok przechodzi ciężarna staruszka o kulach z niemowlęciem przy piersi.''
            ,,-- Nie interesuj się, dokąd pobiegł kot, patrz przed siebie!''
            ,,-- Nie eksperymentuj z jazdą na samym przednim kole, jak widziałeś w Youtube, bo to był fotomontaż; najpierw naucz się jeździć na samym tylnym kole.''
            ,,-- Uważaj, słup! No przecież mówiłem Ci, żebyś nie oglądał się za tym kotem...''

            Rolą towarzyszącej osoby dorosłej jest też zapewnienie dziecku szybkiej opieki medycznej po przygodzie ze słupem.

            Nie powiedziałbym więc, że ta osoba dorosła jest całkiem zbędna, nawet na chodniku...

            - Stefan
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 17.05.11, 18:56
              > Jak rozumiem, rolą towarzyszącej osoby dorosłej nie jest łapanie juniora za ręk
              > ę na chwilę przed potrąceniem kogoś, bo przecież z własnego roweru i tak tego n
              > ie zrobi. Tylko zwracanie mu uwagi na pewne oczywistości. Np.
              > ,,-- O, przecznica. Na żółtym masz się zatrzymywać i czekać, w którą stronę si
              > ę wyjaśni.''
              > ,,-- Trzymaj przynajmniej jedną rękę na kierownicy, kiedy właśnie obok przechod
              > zi ciężarna staruszka o kulach z niemowlęciem przy piersi.''
              > ,,-- Nie interesuj się, dokąd pobiegł kot, patrz przed siebie!''
              > ,,-- Nie eksperymentuj z jazdą na samym przednim kole, jak widziałeś w Youtube,
              > bo to był fotomontaż; najpierw naucz się jeździć na samym tylnym kole.''
              > ,,-- Uważaj, słup! No przecież mówiłem Ci, żebyś nie oglądał się za tym kotem..
              > .''
              >
              > Rolą towarzyszącej osoby dorosłej jest też zapewnienie dziecku szybkiej opieki
              > medycznej po przygodzie ze słupem.
              >
              > Nie powiedziałbym więc, że ta osoba dorosła jest całkiem zbędna, nawet na chodn
              > iku...

              Nie chodzi że jest zbędna ale nie uchroni przed nieprzewidzianą sytuacją, że ktoś wejdzie dziecku przed koło lub dziecko zarysuje auto.
              Najczęściej dziecko jedzie za rodzicem a ten nie widzi dokładnie jakim śladem.
              Na wielu chodnikach kierowcy zostawiają 60 cm wolnego przejścia.
              Jeśli dziecko 7 letnie może samodzielnie przebywać na drodze publicznej w tym przechodzić przez jezdnie to nie mani złego że dziecko które skończyło 8 lat jeździ po chodniku.
              Pytanie czy nie będzie przeprowadzać roweru przez ruchliwa ulice bo to go może rozproszyć ale z opisu wynika że nie .
              Zresztą który rodzic pyta o przepisy jak wie że droga jest niebezpieczna.
              Skoro ustawodawca uznał ze 10 latek da sobie radę na jedni to nie ma co panikować o 8 latka na chodniku.
              Jak przeglądałem niedawno przepisy w Europie to zdziwiłem się że tę granicę w niektórych krajach obniżono do 8-10 lat.
              99% dorosłych rowerzystów jeździ po chodnikach więc zastanawianie się czy policja przymknie oko na 8-latka jest bezprzedmiotowa.
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 17.05.11, 17:43
      Z tego co pamietam kodeks zabrania poruszania sie dzieciakowi (bez karty) samodzielnie rowerem, a czy opiekunowi wolno po chodniku to mam watpliwosci...
      • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 17.05.11, 18:58
        > Z tego co pamietam kodeks zabrania poruszania sie dzieciakowi (bez karty) samo
        > dzielnie rowerem,
        kodeks niczego nie zabrania, co najwyżej zezwala.



        > a czy opiekunowi wolno po chodniku to mam watpliwosci...
        To zerknij do art 33 PoRD
        • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 19:34
          NO JESLI PISZA, ZE dokumentewm uprawniajacym jest karta, to chyba nalezy wnioskowac, ze bez tego dokumentu jezdzic nie wolno...
          • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 17.05.11, 20:25
            > NO JESLI PISZA, ZE dokumentewm uprawniajacym jest karta, to chyba nalezy wniosk
            > owac, ze bez tego dokumentu jezdzic nie wolno..

            A czytałeś co wcześniej napisałem ?
            Gdyby bez karty nie było wolno jeździć rowerem to nie wolno by osobie dorosłej jeździć po chodniku bo może to robić tylko z osoba młodszą niż 10 lat a takim karty nie wydaja .
            Poniał ?
            • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 23:27
              No i czasem dostaja za to mandaty. Kobieta pytala czy wolno...
              • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 09:10
                > No i czasem dostaja za to mandaty. Kobieta pytala czy wolno...

                Nie cytujesz więc nie mogę zrozumieć za co dostają mandaty ?
                Rozumiem, że za to że jadą po chodniku z dzieckiem młodszym niż 10 lat które nie ma karty.

                Nie ma w PoRD, że wolno.
                Nie ma zakazu to wolno.
                Dużo łatwiej napisać czego nie wolno niż co wolno bo tego co wolno są nieprzebrane ilości.


                • Za jazde chodnikiem bez dziecka... Nie widzisz co sam napisales ??

                  Jesli jest napisane, ze wolno z dzieckiem do 7 lat, tzn ze ze starczym nie wolno, bo oglonie po chodniku nie wolno.
                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 21.05.11, 23:15
                    > Za jazde chodnikiem bez dziecka... Nie widzisz co sam napisales ??
                    >
                    Może cytuj zgodnie z netykieta bo nie wiem do czego się odnosisz.


                    > Jesli jest napisane, ze wolno z dzieckiem do 7 lat, tzn ze ze starczym nie woln
                    > o, bo oglonie po chodniku nie wolno
                    Po pierwsze wolno jeździć ze starszym dzieckiem niż 7 lat po chodniku a po drugie wcale nie ma zakazu ogólnego jazdy po chodniku.
                    Jest nawet zalecenie aby jeździć po chodniku gdy prędkość dozwolona wynosi więcej niż 50 km/h a ponieważ nie ma ulic gdzie by kierowcy te ograniczenie respektowali jest przyzwolenie na jazdę rowerem po chodniku zawsze i wszędzie.
                    Żaden normalny policjant nie skieruje 10 letniego dziecka czy starszej pani na jednię bo wie że PoRD nie nadąża za zmianami na drogach a jazda dziś po jezdni to wyrok dla niewprawnego rowerzysty.Znajomość prawa tu nic nie pomoże w kwestii bezpieczeństwa.
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 19:41
      Zuzanko, ja wiem, że ośmiolatek jest bardzo samodzielny, sama taka byłam, ale to jest tylko ośmiolatek, a to co może go spotkać i KTO to już nie jest takie różowe, dlatego ja problem upatruję w tym, że mimo wszystko ośmioletnie dziecko nie powinno samo chodzić do szkoły, czy też jeździć nawet jak to blisko i w ogóle spokojna okolica, bo wiele dzieci przepadło w spokojnej okolicy, także może mimo wszystko poczekaj nieco z samodzielnością syna, nauczycielka miała rację i bardzo zdroworozsądkowo zareagowała, mam nadzieję, że ty również potraktujesz sprawę poważnie
      • zonkii:
        > mimo wszystko ośmioletnie dziecko nie powinno samo chodzić do szkoły, czy
        > też jeździć nawet jak to blisko i w ogóle spokojna okolica

        Co to się porobiło z rodzicami...

        Pół wieku temu było oczywiste, że dziecko w wieku szkolnym, czyli od 7. roku życia, chodzi do szkoły samo i wraca samo. Ew. z kolegami, jeśli się z nimi akurat nie pokłóciło. Chłopak, którego rodzice troskliwie przywoziliby i odwozili, byłby ogólnym pośmiewiskiem kolegów.

        Ruch uliczny był oczywiście znacznie mniejszy, to prawda, ale za to w jakichś nieużytkach koło drogi mogły się znajdować niewypały z wojny; w latach 1960. jeszcze ciągle zdarzały się z nimi wypadki i to głównie dzieci. Pedofilów pewnie było tyle samo co teraz, bo te rzeczy nie zmieniają się w wyniku zakazu premiera.

        No więc co takiego stało się z rodzicami przez te pół wieku? -- bo przecież nie z dziećmi, nie są chyba bardziej tępe niż 50 lat temu? Natomiast w to, że człowiek bardziej niż dawniej głupieje, gdy się rozmnoży, potrafię uwierzyć.

        - Stefan
      • W naszej szkole nie ma świetlicy i dzieci po lekcjach wracają do domów same, i nie raz same czekają w nich godzinę lub dwie na rodziców. Większość dzieci z klasy syna dojeżdża do szkoły z innych wsi - samodzielnie szkolnym autobusem , nikt przy wsiadaniu czy wysiadaniu obecności nie sprawdza. Nikt potem nie dzwoni do rodziców z pytaniem czy dotarły z przystanku do domu. Ci, który mieszkają na miejscu zaczęli samodzielnie chodzić i wracać ze szkoły już na początku października. Szok - prawda? Na szczęście są takie miejsca gdzie jest to normalne. 32 lata mieszkam tu gdzie mieszkam. Też sama chodziłam i wracałam ze szkoły, nie raz z kluczem na szyi, potem miałam pod opieką młodszego brata, a jeszcze później i siostrę. Nie słyszałam by jakiekolwiek dziecko zostało potrącone przez samochód, nie słyszałam również by jakiekolwiek dziecko zostało zaczepione przez dorosłych nieznajomych. Wreszcie nie słyszałam by jakiekolwiek dziecko zostało porwane. I wolałabym nie słyszeć. Ale nie popadam w paranoję.
        Dziękuję za troskę ale wydaje mi się przesadna. Nawet bardzo przesadna.
        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
        • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 23:34
          no cóż, być może moja troska jest przesadzona, jednak syn nie może w wieku 8 lat poruszać się po drogach publicznych bez opiekuna, rodzice są obowiązani do zapewnienie dziecku opieki stosownie do jego wieku, jazdy bez opieki ośmiolatka po drogach publicznych raczej nie przejdą, policja ma w takiej sytuacji obowiązek zatrzymać dziecko i odprowadzić pod opiekę rodzicom oraz pouczyć ich o ich obowiązkach
          • Gość portalu: zonkii napisał(a):

            > no cóż, być może moja troska jest przesadzona, jednak syn nie może w wieku 8 la
            > t poruszać się po drogach publicznych bez opiekuna,
            No co ty? :/ Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

            A czy ja, no i gdzie, napisałam, że on JEDZIE DROGĄ PUBLICZNĄ?
            On jedzie chodnikiem, ba dosyć szerokim chodnikiem, i jego prawą stroną, wie jak wyprzedzić pieszego, wie że przed przejściem dla pieszych z roweru trzeba zejść i rower przeprowadzić, że jadąc do i ze szkoły obydwie szelki z tornistra musi mieć założone i tak właśnie robi.
            Z tego co ja wiem i o ile się orientuję to zgodnie z PRAWEM O RUCHU DROGOWYM dziecko w wieku do siedmiu lat może korzystać z drogi tylko pod opieką osoby, która osiągnęła wiek co najmniej 10 lat, więc o jakich 8 latkach ty piszesz?

            Dziecko do 10 roku życia może korzystać z chodnika. Bez karty rowerowej nie wolno poruszać mu się po drogach publicznych bez opieki osoby dorosłej.
            Jazda po chodnikach dozwolona jest również osobie opiekującej się dzieckiem do 10 roku życia, więc wspólna jazda z dzieckiem po chodniku jest nie tylko bezpieczniejsza od jazdy po ulicy, ale jak najbardziej legalna.
            Kwestia czy dziecko musi jeździć z mamą czy bez nie różni się ( a przynajmniej do dziś nie różniła się) od tego, czy dziecko może chodzić po chodnikach samo. Dlatego czy "Młody" do szkoły pójdzie chodnikiem czy pojedzie, w świetle prawa chyba niczym się nie różnią, bo ma do tego prawo.
            I mało tego nigdzie nie jest napisane, że dziecko do lat 10 MUSI po chodniku jechać na rowerze pod opieką dorosłych. KoRD mówi tylko, że dziecko do lat 10 MOŻE KORZYSTAĆ Z DROGI pod opieką osoby dorosłej (nie dotyczy to strefy zamieszkania), a o chodniku ani słowa.

            I jeszcze jedno mnie zastanawiam w związku z tym - a co z tymi dzieciakami ( lat 7- 10) szalejącymi na rowerach po drogach na osiedlach czy przed blokiem. Muszą z mamusią czy mogą bez?

            --
            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
            • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.11, 00:31
              muszą z mamusią albo z tatusiem, mamusie i tatusiowie są zobowiązani do opieki nad dzieckiem, droga nawet osiedlowa nie jest miejscem, gdzie kilkuletnie dziecko może bezpiecznie szaleć na rowerku
              • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 09:00
                > muszą z mamusią albo z tatusiem, mamusie i tatusiowie są zobowiązani do opieki
                > nad dzieckiem, droga nawet osiedlowa nie jest miejscem, gdzie kilkuletnie dziec
                > ko może bezpiecznie szaleć na rowerku

                Same ogólniki
            • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.11, 00:37
              problem w tym przypadku, a więc czy dziecko może samo dojeżdżać samo do szkoły rowerem po chodniku nie jest problemem do rozstrzygnięcia tylko pod względem przepisów o ruchu drogowym, ale przede wszystkim dotyczy obowiązku rodziców zapewnienia dziecku odpowiedniej opieki, to że rodzice nagminnie lekceważą swoje obowiązki wychodząc z założenia że przecież tysiąc razy się nic nie stało, to i tysiąc setny się też nie stanie nikogo nie zwalnia od odpowiedzialności
              • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 09:03
                > problem w tym przypadku, a więc czy dziecko może samo dojeżdżać samo do szkoły
                > rowerem po chodniku nie jest problemem do rozstrzygnięcia tylko pod względem pr
                > zepisów o ruchu drogowym, ale przede wszystkim dotyczy obowiązku rodziców zapew
                > nienia dziecku odpowiedniej opieki,
                Do 18-tego czy do 26 -roku życia ?

                > to że rodzice nagminnie lekceważą swoje obo
                > wiązki wychodząc z założenia że przecież tysiąc razy się nic nie stało, to i ty
                > siąc setny się też nie stanie nikogo nie zwalnia od odpowiedzialności
                No to podaj te obowiązki.
            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 18.05.11, 08:58

              > A czy ja, no i gdzie, napisałam, że on JEDZIE DROGĄ PUBLICZNĄ?

              Ależ może pod rogach publicznych jak ma skończone 7 lat.
              Po dogach wewnętrznych może jak ma mniej niż 7 lat.
              Chodnik to też droga publiczna.

              > Dziecko do 10 roku życia może korzystać z chodnika. Bez karty rowerowej nie wol
              > no poruszać mu się po drogach publicznych bez opieki osoby dorosłej.

              Jeszcze raz napiszę.
              Chodnik przy drodze publicznej to też droga publiczna.

              Chodnik przy drodze wewnętrznej to droga wewnętrzna.
              Po jezdni na drodze publicznej 8 latek nie może jeździć ale nie dlatego że jest za młody , ale dlatego że tak młodym nie wydaje się jeszcze karty rowerowej.


              Przepisy nie zabraniają 8 latkowi jeździć rowerem po chodniku na drodze publicznej i na jezdni na drodze wewnętrznej , szczególnie gdy jest to Strefa Zamieszkania (specjalny znak).

              > I jeszcze jedno mnie zastanawiam w związku z tym - a co z tymi dzieciakami ( la
              > t 7- 10) szalejącymi na rowerach po drogach na osiedlach czy przed blokiem. Mus
              > zą z mamusią czy mogą bez?
              Tu przepisy są enigmatyczne.
              PoRD dotyczy dróg publicznych i Stref zamieszkania.
              Jedak bardzo ogólnie traktuje drogi wewnętrzne :
              cyt :Przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza drogami publicznymi, jeżeli jest to konieczne dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa uczestników tego ruchu."
              Policja nie ma uprawnień do kontroli ruchu na drogach wewnętrznych .Teraz już ma ale tylko jak się ustawi znak Strefa Ruchu ale jeszcze nie ma rozporządzeń odnośnie stawiania tego znaku.
              PoRd mówi że dziecko młodsze niż 7 lat musi być pod opieką osoby starszej niż 10 lat gdy przebywaj na drodze publicznej.
              Z tego wniosek ze na wewnętrznej może bawić się samopas.
              Pytanie czy może biegać i jeździć rowerem po jezdni.
              Tu przepisy są dziurawe.
              Jeśli przy drodze wewnętrznej ustawiono znak Strefa Zamieszkania to może chodzić i biegać bo jednia traktowana jest jak deptak , "plac zabaw" z pierwszeństwem pieszego.
              Tu znów brak dokładnych przepisów, ale skoro kierowca musi uwazac na pieszych i jechać z prędkoscia max 20km/h to sprawa jest prosta i nie ma co w przepisach pisać czy wolno grac w piłkę czy skakać w klasy, lub przebiegać.
              Gorzej jest gdy na drodze wewnętrznej nie ma znaku Strefa Zamieszkania a na dodatek brakuje tablicy że to droga wewnętrzna.
              Zostawmy ten temat bo to sprawa odpowiedzialności kierowcy.
              Jeśli jest to ewidentnie droga osiedlowa a nie ulica to an takich drogach nie wyznacza się przejść dla pieszych zatem można przechodzić w dowolnym miejscu.
              To wymusza na kierowcy ostrożność .
              Pytanie czy na takiej drodze można się bawić w tym jeździć bez uprawnień.
              Skoro PoRD i chyba KW mówią o tym ze poza drogami publicznymi dziecko nie musi być pod opieką to zrozumiałe , ze dziecko ma prawo pojawić się na jezdni.

              Nie da się w prawie wszystkiego zapisać.
              Nie można opisać sytuacji gdy w Strefie Zamieszkania dzieci zrobią zabawę na jedni i nie będą chciały przepuścić auta bo maja pierwszeństwo.
              Pytanie było o odpowiedzialność rodzica puszczającego dziecko na rower.
              Zatem skoro dziecko może przebywać bez opieki na drodze publicznej to tym bardziej na drodze wewnętrznej i odpowiedzialność rodzica jest żadna nawet ajk dziecko wjedzie przed auto.
              Tu reguluje kodek cywilny sprawy odszkodowania za szkody obu stron.
              Tu PoRD jest dziurawe bo nie określa winy potrzebnej do ustalenia odszkodowania.
              Jeśli nie ma SZ więcej praw ma kierowca jak mu dziecko znienacka wtargnie zza zasłony.

              Co do uprawnień do jazdy rowerem to jak pisałem wczesneij PoRD jest dziurawe . Skoro mówi ze do jady rowerem uprawnia karta rowerowa ale nie podaje wyjątku ze bez karty można jeździć tylko z opiekunem to można przyjąć ze to niedopatrzenie albo uznać, że skoro PoRD nie reguluje zasad ruchy na drogach wewnętrznych to tam uprawnienia nie są wymagane.
              Ale tu znów kłania się enigmatyczny zapis ze PoRD powinno być stosowane na drogach wewnętrznych gdy chodzi o uniknięcie zagrożenia bezpieczeństwa.
              Przecież całe PoRD jest aby uniknąć zagrożeń bezpieczeństwa ruchu, no ale policja uznała że parkowanie zagrożeń nie stwarza bo nie interweniuje.

              Zatem jeśli dziecko będzie jechało prawidłowo po jezdni wewnętrznej to może to zrobic bez uprawnień .
              Jeśli sąd uzna ze dziecko 10 letnie z kartą na drodze publicznej nie stwarza zagrożenia a 8-letnie na wewnętrznej stwarza to ma takie prawo do takiej interpretacji mimo ze logika i doświadczenie mówi dco innego.
              Ale sądy się takimi pierdołami nie zajmują dopóki nie dojdzie do wypadku.
              Zatem jak jakiś nadgorliwy policjant zechce wystawić mandat to po pierwsze nie może karać rodzica za wykroczenie drogowe dziecka a pod drugie nie ma tu zaniedbania odnośnie opieki.
              Gdyby doszło do porysowania auta i kierowa zaradzałby od policji notatki o powodach potracenia to sąd by musiał orzec winę dziecka.
              Tu twoja znajomość prawa PoRD na niewiele się zda bo ty jesteś kryta gdyż na podwórku nie musisz zapewne opieki dziecku.
              A czy mu winę przypisać czy nie zależy od miejsca i sposobu jak dziecko wtargnęło, czyli czy kierowca miał szansę zahamować.

              Inna kwestia jest porysowanie stojącego auta.
              Tu prawo jest dziurawe bo kiedyś rodzić ryzykował tylko zapłaceniem za zbita szybę piłka a dziś na wąskich chodnikach przy placach zabaw stawiane są fury za kilkaset tysięcy złotych.
              Jeśli kierowca nie zostawił 150 cm to ma cieplutko.
              Zatem kwestia odpowiedzialności rodzica za jazdę 8 latka po chodniku na drodze publicznej jest otwarta i żadne przepisy na to nie pozwalają ani wprost nie zabraniają.
              Należy się kierować zdrowym rozsądkiem i ocenić czy chodniki są szerokie , czy są tam tłumy pieszych, czy dziecka nie podkusi przejeżdżanie po zebrze itd.
              Aby kogoś ukarać należy mu udowodnić że świadomie złamał prawo.Jeśli powiesz ze czytała ś PoRD i tak zrozumiałaś jak ja to nawet jak jakiś prawnik udowodni że można interpretować to inaczej to sąd uniewinni za znikomą szkodliwość społeczną.
              Tam gdzie mało zagrożeń to jest mało wypadków.
              Tam gdzie mało wypadków to przepisy nie regulują szczegółowo tych kwestii.
              Pojutrze wchodzi nowe PoRD w którym rowerzyści wywalczyli usuniecie pewnych bzdur.
              Ale sporo bzdur pozostało a niedomówień jeszcze więcej.
              Nie wiem czy jest potrzeba rozbudowywać PORD bo wtedy nikt go nie spamięta.
              Na drodze potrzebna jest wyobraźnia a nie duże PoRD .Tej wyobraźni można odmówić rodzicom gdy puszcza dziecko na rower na ruchliwy chodnik przy ruchliwej ulicy ale nie można żądać aby zabraniali dziecku jeździć o podwórku .
              Każdemu panikarzowi czepiającemu się o jazdę po chodniku (ze to zagrożenie) możesz powiedzieć, że za kilkanaście miesięcy dziecko dostanie kartę i będzie musiało jeździć między TIRami po jezdni.

              Byłem zwolennikiem ustalenia kryterium wiekowego dla dopuszczenia jazdy dzieci po chodniku ale z rożnych względów należało najpierw skoncentrować się na najważniejszych poprawkach.
              Wątpię aby kodeks jakiegokolwiek kraju regulował czy dzieci mogą jeździć po drogach osiedlowych.
              • Co wy tu filozofujecie o tych 7-latkach ? Te przepisy dotycza pieszych, nie rowerzystow ! Dzieciak ponizej 7 lat nie ma prawa przebywac samodzielnie na drodze poza strefa zam.

                Jesli nie skonczyl 10 lat moze jezdzic tylko pod opieka doroslego i jest traktowany jako pieszy (czyli po chodniku...). Od 10 lat nie wolno mu jezdzic bez karty.

                Czyli 8-latek nie moze jezdzic samodzielnie po drogach publicznych, nawet po chodniku.
                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 14:08
                  > Co wy tu filozofujecie o tych 7-latkach ? Te przepisy dotycza pieszych, nie row
                  > erzystow ! Dzieciak ponizej 7 lat nie ma prawa przebywac samodzielnie na drodze
                  > poza strefa zam.
                  >
                  prawda

                  > Jesli nie skonczyl 10 lat moze jezdzic tylko pod opieka doroslego i jest trakto
                  > wany jako pieszy (czyli po chodniku...).
                  A gdzie to wyczytałeś ?
                  To dorosłemu wolno jeździć po chodniku tylko wtedy gdy opiekuje się dzieckiem do 10 lat a nie odwrotnie.



                  > Od 10 lat nie wolno mu jezdzic bez kar
                  > ty.
                  >
                  Pólprawda
                  Po drodze publicznej mu nie wolno

                  > Czyli 8-latek nie moze jezdzic samodzielnie po drogach publicznych, nawet po ch
                  > odniku.
                  A tego to przepisy nei reguluja.
                  Masz kartę i 10 lat musisz jeździć po jezdni.
                  Nie masz 10 lat nie możesz meić karty i nie możesz jeździć po jezdni.
                  Skoro nie musisz już być pod opieką możesz jeździć rowerem sam.
                  Gdzie możesz jeździć ?
                  Po drogach wewnętrznych a na drogach publicznych tylko po chodniku.
                  Nie jest to nigdzie przyzwolone ale nie jest zakazane.
                  Prawo nie reguluje wszystkich kwestii choć te mogłoby lepiej.
                  Spróbuj ukarać 8 latka za jazdę na rowerze bez uprawnień lub za jazdę po chodniku.
                  Żyjemy w wolnym kraju i jazda rowerem nie jest zakazana wieku 7-10 lat.
                  Karta rowerowa jest po to aby młody rowerzysta umiał sie zachować na jezdni a nie na chodniku.
                  Brak karty nie może zabraniać jazdy po chodniku ale z oczywistych względów może zabraniać 8-latkowi jak i 12-latkowi jazdy po jezdni.
                  Trzeba iść z duchem prawa a nie z literą. No i trochę zdrowego rozsądku też nie zawadzi.
                  Skro 8 latek może bez opieki poruszać się po chodnikach w tym i po zebrach to ten sam 8-latek możne jeździć po chodniku rowerem bez opieki.

                  Dla tych co tego nie rozumieją jest jeszcze znikoma szkodliwość społeczna.
                  Albo piszemy 1000 stronicowy kodeks którego nikt nie spamięta albo korzystamy z rozumu a nie podpieramy się zawsze kodeksem.
                  Jeśli byłoby zagrożenie kodeks by to wyraźnie regulował.
                  • > Po drodze publicznej mu nie wolno

                    Genialne... ile razy to jeszcze powtorzysz ?

                    > > Jesli nie skonczyl 10 lat moze jezdzic tylko pod opieka doroslego i jest
                    > trakto
                    > > wany jako pieszy (czyli po chodniku...).
                    > A gdzie to wyczytałeś ?

                    W kodeksie:

                    "pieszy - ... osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej;"

                    W innym miejscu pisza, ze do jazdy samodzielnej uprawnia karta, a ta jest od 10 lat..

                    Jazda po chodniku generalnie jest zabroniona, juz to tlumaczylem...

                    > Nie masz 10 lat nie możesz meić karty i nie możesz jeździć po jezdni.
                    > Skoro nie musisz już być pod opieką możesz jeździć rowerem sam.

                    Nie mozesz bo do tego upowaznia karta.

                    > Żyjemy w wolnym kraju i jazda rowerem nie jest zakazana wieku 7-10 lat.

                    Jest. W tym "wolnym" kraju sa same zakazy i nakazy...

                    > Skro 8 latek może bez opieki poruszać się po chodnikach w tym i po zebrach to t
                    > en sam 8-latek możne jeździć po chodniku rowerem bez opieki.

                    Chyba jednak jazda jest bardziej nieprzewidywlana od chodzenia, czyli bardziej niebezpieczna...

                    Dyskutujemy o kodeksie, wiec sie znow nie wykrecaj... Nie trzeba pisac 1000 stron by zalegalizowac 8-latkowi jazde po chodniku.
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.05.11, 16:53
                      > > Po drodze publicznej mu nie wolno
                      >
                      > Genialne... ile razy to jeszcze powtorzysz ?

                      Ty to wiesz ale jeśli rozmawiamy w kategorii czy10 latek może bez karty jeździć i czy 9-latek może w ogóle jeździ na rowerze to bądź precyzyjny bo czytają cię ludzie którzy nie wiedzą że dokonujesz skrótów. Zatem 10 latek może jeździć pod opieką dorosłego po drodze publicznej ale nie jest to konieczne na drodze wewnętrznej.
                      Zatem zrozum, że ja nie poprawiam ciebie tylko doprecyzowuję dla czytających.

                      To ważne sprostowanie bo jeśli bez uprawnień można jeździć po jezdni drogi wewnętrznej na której jest duży ruch aut to nie ma podstaw aby młodociany rowerzysta bez uprawnień nie mógł jeździć po chodniku na drodze publicznej.

                      • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.11, 22:00
                        Sa podstawy, bo oczywistym jest, ze inne zasady obowiazuja na prywatnym terenie, inne w miejscach publicznych.
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 25.05.11, 18:39
                          > Sa podstawy, bo oczywistym jest, ze inne zasady obowiazuja na prywatnym terenie
                          > , inne w miejscach publicznych.

                          A kto sprawdza status terenu.
                          Auta jeżdżą z tą samą prędkością po drodze osiedlowej jak i publicznej.
                          Z ta równicą ze na drodze osiedlowej częściej z za aut wybiegnie czy wyjedzie rowerkiem dziecko.

                          Mówimy o odpowiedzialności za zdrowie dziecka i za szkody jakie wyrządzi a tu nie ma nic do rzeczy status drogi.


                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.05.11, 17:14
                      > > > Jesli nie skonczyl 10 lat moze jezdzic tylko pod opieka doroslego i
                      > jest
                      > > trakto
                      > > > wany jako pieszy (czyli po chodniku...).
                      > > A gdzie to wyczytałeś ?
                      >
                      > W kodeksie:
                      >
                      > "pieszy - ... osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosł
                      > ej;"
                      >
                      > W innym miejscu pisza, ze do jazdy samodzielnej uprawnia karta, a ta jest od 10
                      > lat..
                      >
                      > Jazda po chodniku generalnie jest zabroniona, juz to tlumaczylem..


                      No wiec właśnie kodeks jest niespójny i jak czegoś zabrania to nie znaczy, że na pewno zabrania bo ktoś zapomniał przy zakazie dopisać wyjątków.
                      Tak jest we wczesnych rozdziałach gdzie jest wyraźny zakaz jazdy rowerem po chodniku a mimo to w rozdziale o rowerach podają kiedy rowerzysta może po nim jechać.
                      Tak samo jest z uprawnieniami.

                      Jeśli weźmiesz na zdrowy rozum to uprawnienia są potrzebne do jazdy po jezdni a nie po chodniku.Dokonano skrótu myślowego i zapomniano napisać o chodniku.
                      Uprawnienie do jazdy rowerem to jest uprawnienie do jazdy po jezdni na zasadach ogólnych .
                      Zakładanie ze karta to pozwolenie na używanie roweru jest śmieszne.

                      Zatem art2.18 to nie pozwolenie na ominiecie zakazu jazdy rowerem bez uprawnień .
                      Przyjmowanie takiego stanowiska jest śmieszne bo co z tego ze art 2.18 nadaje stus pieszego jeśli młodociany dalej nie ma uprawnień do jazdy rowerem.
                      Karta to nie uprawnienie do bycia rowerzystą (co zmieniałby art2.18) ale do jazdy rowerem.
                      Jeśli byłby zakaz jazdy 9 latka rowerem to art 2.18 byłby sprzeczny z art dopuszczającymi do jazdy rowerem(uprawnienia).
                      Przyjmij ze jazda rowerem przez dziecko po chodniku jest tak oczywista ze nikt nie padł na pomysł aby to uregulować prawnie tak jak i wielu innych mało istotnych kwestii.
                      Art 2.18 ustanowiono jak pisałem nie na obejście zakazu jazdy bez uprawnień ale aby dopuścić jazdę dorosłego po chodniku.

                      W ruchu ulicznym idzie się na ciągłe kompromisy np dopuszczając rowerzystów do jazdy po chodniku.
                      Choć zagrozenie dla pieszych od dorosłego i od dziecka są podobne to z racji tego ze dorosły poradzi sobie na jezdni to jego się zgania z chodnika a nie dziecko bez uprawnień.
                      To sprawa tak bezdyskusyjna ze aż ci się dziwię.
                      Jeśli dziecko młodsze niż 10 lat nie może zdobyć karty nie dlatego ze jest głupie ale dlatego aby ie jeździło z kartą po ulicy tzn ze ma jeździć po chodniku.
                      Tobie się wydaje że ma nie jeździć wcale po chodniku przy drodze publicznej jeśli nie ma opiekuna.


                      Na kilka sposobów wykazuję że to absurdalny pogląd choćby poprzez porównanie prawa i zagrożeń z jady dziecka po chodniku na DP i po podwórku na drodze osiedlowej (jezdni) gdzie nie ma ograniczeń prędkości.
                      Gdyby dziecko na chodniku stwarzało zagrożenie to było 10 okazji aby przepisy doprecyzować.
                      Wydaje się, że to rozumiesz ale chcesz sobie pogadać.
                      W ten sposób żadnej sprawy się nie popchnie do przodu a jest co poprawiać jeszcze w PoRD i nie tylko.
                      • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.11, 22:18
                        > Jeśli weźmiesz na zdrowy rozum to uprawnienia są potrzebne do jazdy po jezdni a
                        > nie po chodniku

                        Nie obchodzi mnie twoj "zdrowy rozum" tylko przepisy. To jest uprawnienie do jazdy po drogach publicznych.

                        "Dokonano skrótu myślowego i zapomniano napisać o chodniku."

                        Nie wnikam z jakiego powodu, istotne ze nie napisano...

                        > Jeśli byłby zakaz jazdy 9 latka rowerem to art 2.18 byłby sprzeczny z art dopus
                        > zczającymi do jazdy rowerem(uprawnienia).

                        Nie ma zadnej sprzecznosci. Przyjmuje sie, ze on nie jedzie tylko idzie.

                        > Jeśli dziecko młodsze niż 10 lat nie może zdobyć karty nie dlatego ze jest głup
                        > ie ale dlatego aby ie jeździło z kartą po ulicy tzn ze ma jeździć po chodniku.

                        Nie ma zadnych przeciwwskazan by dopuscic kogokolwiek majacego karte do jazdy po chodniku, co sie zreszta robi.

                        > Gdyby dziecko na chodniku stwarzało zagrożenie to było 10 okazji aby przepisy d
                        > oprecyzować.

                        Co tu doprecyzowuwac ? Nie wolno i tyle...
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 25.05.11, 18:56
                          > > Jeśli weźmiesz na zdrowy rozum to uprawnienia są potrzebne do jazdy po je
                          > zdni a
                          > > nie po chodniku
                          >
                          > Nie obchodzi mnie twoj "zdrowy rozum" tylko przepisy. To jest uprawnienie do ja
                          > zdy po drogach publicznych.
                          No jak zakładasz ze zdrowy rozum jest w sprzeczności z przepisami to nie ma o czym rozmawiać.
                          Zauważ tylko ze 10% spraw trafia do sądów i tam sądy biorą na zdrowy rozum czyli doszukują się ducha przepisu anie litery.
                          Gdyby litera była taka oczywista to początkujący funkcjonariusz nie miałby kłopotów z kwalifikacją.
                          Przepisy mogą określić wiek dziecka kiedy potrzebuje karty, ale nie opiszą różnicy miedzy wiejską droga publiczną a arterią w mieście a na każdej z tych dróg co innego jest dozwolone "na zdrowy rozum".

                          Nie ma zadnej sprzecznosci. Przyjmuje sie, ze on nie jedzie tylko idzie
                          bzdura tu znów naciągasz.
                          To ze ma status pieszego to nie znaczy że nie jedzie rowerem.
                          W przepisie jest wyraźnie "opiekującym się młodocianym kierującym rowerem". Zatem jest pieszym i kierującym pojazdem.
                          Zatem zakaz jazdy bez uprawnień nie jest szczelny.

                          > Nie ma zadnych przeciwwskazan by dopuscic kogokolwiek majacego karte do jazdy p
                          > o chodniku, co sie zreszta robi.
                          Ale nie samodzielnie gdy tymczasem 8 latek ma prawo poruszać się samodzielnie po DP.

                          Rowerzysta na chodniku stwarza zagrożenie nie dlatego ze szarżuje tylko bo zajmuje miejsce i jedzie szybciej od pieszego.
                          Dwóch rowerzystów powoduje większe utrudnienia niż jeden więc nie widzę powodu aby w pojedynkę dziecko nie mogło jeździć.

                          Nie będzie jeździć szerzej ani szybciej.
                          Nie będzie celowo na ludzi wpadać bo tatuś nie patrzy.


                          > Co tu doprecyzowuwac ? Nie wolno i tyle...
                          Zakazu nie ma, pozwolenia też nie.
                          Całe szczęście ze życie nie polega tylko na tym co wolno bo by nigdy nie wymyślili roweru.
                          Przecież nie było wolno na nim jeździć.
                          Gdyby rowerzyści nie jeździli po chodnikach w nowelizacji PORD by nie poszerzono podpuszczenia.
                          Są rzeczy zabronione i niewskazane ale świat się zmienia i to nie życie nagina się do przepisów ale przepisy gonią życie starają się uregulować sporne kwestie.
                          tu sporu nie ma.
                          Dziecko nie może jeździć po jezdni a chodnik z jednej strony bloku nie różni się do tego z drugiej gdzie jest droga wewnętrzna.




                          • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.11, 21:04
                            > Zauważ tylko ze 10% spraw trafia do sądów i tam sądy biorą na zdrowy rozum czyl
                            > i doszukują się ducha przepisu anie litery.

                            NIE WIEM KTORE... Chyba zyjemy w innej czasoprzestrzeni... u mnie maja gdzies zarowno rozum jak i litere...

                            > W przepisie jest wyraźnie "opiekującym się młodocianym kierującym rowerem". Zat
                            > em jest pieszym i kierującym pojazdem.

                            A co ? Mieli napisac, ze opiekuje sie pieszym ?? Kieruje rowerem ale jest traktowany jak pieszy. Podobnie chyba jak inwalida na wozku...

                            > > Nie ma zadnych przeciwwskazan by dopuscic kogokolwiek majacego karte do j
                            > azdy p
                            > > o chodniku, co sie zreszta robi.
                            > Ale nie samodzielnie gdy tymczasem 8 latek ma prawo poruszać się samodzielnie p
                            > o DP.

                            Samodzielnie tez i nie ma prawa na rowerze.

                            > Rowerzysta na chodniku stwarza zagrożenie nie dlatego ze szarżuje tylko bo za
                            > jmuje miejsce i jedzie szybciej od pieszego.

                            Mam calkiem odmienne zdanie. Dodatkowo u dzieciaka jest wieksze ryzyko, ze np. wyjedzie na jezdnie.

                            > Zakazu nie ma, pozwolenia też nie.

                            Jest. Przepisy wyraznie okreslaja komu wolno...

                            Znow filozofujesz, a pytanie dotyczylo przepisow...
                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 26.05.11, 09:15
                              > > Zakazu nie ma, pozwolenia też nie.
                              >
                              > Jest. Przepisy wyraznie okreslaja komu wolno...
                              >
                              > Znow filozofujesz, a pytanie dotyczylo przepisow...


                              Przepisów czyli podstawy do ukarania.
                              Ryzyko, że 8 latek wjedzie z chodnika na jezdnię jest żadne w porównaniu z tym jakie ponosi 10-latek zobowiązany do jazdy po jezdni.
                              Przepisy mówią o rowerku bez drążka zatem jadąc z rodzicem tak samo może wjechać na jezdnię.


                              Wydano zgodę na jazdę dorosłego z dzieckiem po chodniku bo była taka potrzeba bo to częste zdarzenie i zagrożenie na jezdni jest duże.

                              Ale to nie znaczy że dziecko nie może samo po chodniku jechać.
                              Prawo nie zabrania jeździć dziecku po DP (po chodniku) a ze jest to niebezpieczniejsze od innych niezakazanych rzeczy (bieganie, jazda na deskorolkach) to tylko twój domysł.
                              Dziecko 7 letnie może już samo przechodzić po pasach bo może bez opieki przebywać na DP.
                              Dlaczego 10 latek na chodniku na rowerze miałby być bardziej zagrożony niż 7 latek na pasach ?

                              Zagrożenie jakie on stwarza również jest minimalne bo prawo dopuszcza jaze rowerem po ruchliwych drogach wewnętrznych, z opiekunem po chodniku, osobom starszym gdy prędkość na jedni jest ponad 50 km/h.

                              Zatem chroni się 30 latka aby nie musiał ryzykować na jezdni przy 60km/h a zmusza się 10 latka do jazdy po jedni jak jest 50km/h a według ciebie odmawia mu się jazdy po chodniku w każdych warunkach.
                              Nie po to się tworzy prawo.
                              Czy dziecko 11 letnie ma prawo jechać po chodniku czy jezdni decydują warunki na jezdni nie tylko prędkość.
                              Ustawodawca mógł przyjąć wiek do karty wyżej np 14 lat ale w ten sposób pozbawiłby prawa jazdy 13-latków po uspokojonej ulicy.
                              W drodze kompromisu przyjęto 10 lat ale nie może to być sztywny podział.
                              Prawo dopuszcza np przekraczanie prędkości maksymalnej aby np bezpiecznie dokonać manewru wyprzedzania.

                              Nikt nie będzie karał 11 latka za jazdę po chodniku bo to nie oszustwo jak jazda dziecka bez biletu ani 11 latek nie zaczyna jeździć bardziej niebezpiecznie niż 10 latek.
                              Gdyby przyjąć tak sztywną interpretacją jak proponujesz dziecko mogłoby wszystko robić na chodniku za wyjątkiem jazdy rowerem.
                              To by była dyskryminacja i nic nie wskazuje na to że rower stwarza zagrożenie.
                              Policjant mógłby ten przepis wykorzystać gdyby doszło do szkody i cześć winy byłaby po stronie pieszego do przypisania przyczyny zdarzenia wyłącznie dziecku.
                              Ale do odszkodowania za pobrudzoną odzież nie jest potrzebne orzeczenie winy bo każdy rowerzysta ma ustępować na chodniku pieszym.
                              Dodatkowo buduje się ddr na chodnikach na DP i nie można odmówić 8 latkowi prawa do poruszania się po nich podając jako powód zagrożenie ruchu.
                              Gdyby takie zagrożenie było to w PoRD byłby wyraźny zakaz poruszania się rowerem bez opieki w wieku 7-10 lat po chodniku DP.
                              Wprawdzie jest zakaz kierowania rowerem bez uprawnień ale dotyczy to jezdni, bo karta to dowód znajomości zasad poruszania się w ruchu drogowym a ten dotyczy jezdni.
                              Żadne przepisy nie regulują zasad poruszania się po chodniku za wyjątkiem jazdy powoli i ustępowania pieszym.
                              Można jechać lewa strona chodnika, można jechać tyraliera.Można zatrzymać się z rowerem i przypiąć go do stojaka czy słupa mimo, że jest tam zakaz zatrzymywania się.
                              Jest wiele kwestii , których PoRD nie uściśla bo one nie dotyczą zagrożeń ruchu.
                              • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 26.05.11, 13:02
                                > Przepisy mówią o rowerku bez drążka zatem jadąc z rodzicem tak samo może wjecha
                                > ć na jezdnię.

                                Nie, bo rodzic moze udzielac wskazowek. Zreszta to nei ma znaczenia, takie sa przepisy...

                                > Prawo nie zabrania jeździć dziecku po DP (po chodniku)

                                Zabrania kazdemu i dodatkowo wymienia komu wolno wogole jezdzic. Ile razy mam to powtarzac ??

                                zmu
                                > sza się 10 latka do jazdy po jedni jak jest 50km/h a według ciebie odmawia mu
                                > się jazdy po chodniku w każdych warunkach.

                                Dysklusja byla o 8 latku, nie 10. i nie w kazdych, bo sa odstepstwa, ale nie ma obejmujacych wszystko to co ty bys chcial.

                                > Wprawdzie jest zakaz kierowania rowerem bez uprawnień ale dotyczy to jezdni, bo
                                > karta to dowód znajomości zasad poruszania się w ruchu drogowym a ten dotyczy
                                > jezdni.

                                Powtarzam: Dotyczy drog publicznych, czyli rowniez "chodnika".

                                Można zatrzymać się z
                                > rowerem i przypiąć go do stojaka czy słupa mimo, że jest tam zakaz zatrzymywan
                                > ia się.

                                Chyba nie mozna.

                                Na mam ochoty wdawac sie w dyskusje filozoficzne, mowie o tym co zapisane w prawie.
                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.05.11, 13:27
                                  > Nie, bo rodzic moze udzielac wskazowek. Zreszta to nei ma znaczenia, takie sa p
                                  > rzepisy...
                                  >
                                  Tak wskazówką zatrzyma jak dzieciak zjedzie z krawężnika na jezdnię.
                                  Albo co minute będzie mówił nie wjeżdżają w tą panią.
                                  Takich wskazówek nie może dawać 10 albo 17 letni brat.
                                  Prawo nie reguluje wszystkich kwestii bo jakby tak było nie byliby potrzebni prawnicy a nawet sady bo wrzuciłbyś dane do komputera i wyskakiwałaby wina i sankcja.
                                  Nie ma sensu do drobnych kwestii zwiększać objetosci przepisów które i tak są trudne do zapamiętania. Przepisy angelskie coś tam piszą o rowerku na drążku ale nasze tego nie rozróżniają .
                                  To prowadzi do sytuacji żę rowerem jest plastikowa hulajnoga z pedałami samochodzik na pedał i rower górski.
                                  Zauważ ze dotąd nie było wiadomo co to rower i dopiero nowelizacja wprowadziła podział a i tak niepełny.
                                  Będzie potrzeba to się doprecyzuje .
                                  Prawo to jedno a interpretacja to drugie.Istnieje praktyka sądowa i orzecznictwo.
                                  W Anglii tez jest próg 10 lat do jazdy po chodniku .Wczoraj czytałem że departament bezpieczeństwa tzw Home Office oraz Minister odpowiedzialny za egzekwowanie prawa jak również ustawodawcy lokalni tworzący prawo samorządowe przyjęli za Home Office to samo zalecenie aby grzywna za jazdę po chodniku która teoretycznie wynosi do 500 funtów a praktycznie 30, nie była stosowana dla osób młodszych niż 16 lat które uznają że dla nich jazda po jezdni jest zbyt niebezpieczna. Zatem jak policjant się uprze to może sprawę do sądu przekazać a ten zgodnie z zaleceniem ministra sprawę umorzy.
                                  I będzie to zgodnie z prawem bo prawo to nie jest suchy zapis na papierze a intencja ustawodawcy, czyli duch ustawy.
                                  Czasem zabraknie przecinka, czasem lobby wyrzuci wyraz i jest afera , czasem brakuje odniesienia do wyjątków.
                                  Przykładowo w nowelizacji były wprowadzane przez sejm czy senat drobne poprawki stylistyczne które były ewidentnymi przeoczeniami.
                                  W PoRD jest wiele niedomówień i wiele przegadań.
                                  Brak ważnych definicji jak wydzielenie,separacja itp co blokuje wprowadzanie wypróbowanych rozwiązań .
                                  Są tez drobne różnice między rożnymi aktami.
                                  SM nie może stosować radarów bo brak rozporządzenia jak ma wyglądać tablica ostrzegawcza.
                                  Policja nie może działać w Strefa Ruchu bo choć jest wzór znaku to brakuje jakiś szczegółowych przepisów np gdzie go stawiać.













                                  > > Prawo nie zabrania jeździć dziecku po DP (po chodniku)
                                  >
                                  > Zabrania kazdemu i dodatkowo wymienia komu wolno wogole jezdzic. Ile razy mam t
                                  > o powtarzac ??
                                  >
                                  Osoba szkolona nie musi mieć uprawnień do jazdy.
                                  Wiem, wiem dziecko może wszystko robić na DP nawet na paraglajcie latać ale nie na rowerku.




                                  > zmu
                                  > > sza się 10 latka do jazdy po jedni jak jest 50km/h a według ciebie odmawi
                                  > a mu
                                  > > się jazdy po chodniku w każdych warunkach.
                                  >
                                  > Dysklusja byla o 8 latku, nie 10.
                                  O to coś nowego.To gdzie jest granica bezpiecznego poruszania się na chodniku , 9 lat?
                                  Piszę raz 8 a raz 10 lat, bo do 10 lat nie można mieć karty a 8 i 10 lat mieście w przedziale gdzie nie trzeba na DP być już pod opieką.
                                  Dla mnie zmuszanie 10 latka do jazdy po jezdni niewiele rożni się od zmuszania 8 latka.
                                  Być może 10 latek przeżyje dłużej, ale to na jedno wychodzi.


                                  >i nie w kazdych, bo sa odstepstwa, ale nie ma
                                  > obejmujacych wszystko to co ty bys chcial.
                                  >
                                  Ja bym chciał tylko dziecko 7-10 lat na rowerze na chodniku a oddzielny temat czy 10latek z kartą powinien być na jedni.
                                  Kto będzie mówił że tak jest wariatem.
                                  Każde prawo które zagraża życiu i zdrowiu może być podważone.
                                  To jest wykroczenie a jeden z art KW mówi wyraźnie ze nie można stosować KW gdyby stosowanie się do KW (działanie lub zaniechanie) miałoby stworzyć takie zagrożenie.



                                  > > Wprawdzie jest zakaz kierowania rowerem bez uprawnień ale dotyczy to jezd
                                  > ni, bo
                                  > > karta to dowód znajomości zasad poruszania się w ruchu drogowym a ten dot
                                  > yczy
                                  > > jezdni.
                                  >
                                  > Powtarzam: Dotyczy drog publicznych, czyli rowniez "chodnika".
                                  >
                                  PoRD nie jest tu precyzyjne.Niby dotyczy tylko DP i SZ ale na drogach wewnetrzych tez obowiązuje jeśli miałoby tam być zagrożenie ruchu.
                                  Choć przyjmuje się, że parkowanie na DW nie stwarza zagrożenia to jednak jazda rowerkiem przez 8-latka na jezdnie DW zagrożenie stwarza.
                                  Zatem ktoś mógłby się przyczepić o jazdę bez uprawnień.
                                  Powtarzam PoRD w tych kwestiach jest mało precyzyjne.

                                  Art 33 pozwala jeździć rowerem gdy chodnik ma co najmniej 2 metry ale auto można parkować tak aby zostawić 150 cm.
                                  I znów prawo nie reguluje czy wolno na takim chodniku jeździć rowerem.


                                  > Można zatrzymać się z
                                  > > rowerem i przypiąć go do stojaka czy słupa mimo, że jest tam zakaz zatrzy
                                  > mywan
                                  > > ia się.
                                  >
                                  > Chyba nie mozna.
                                  takei samo chyba jak z tymi dziecmi na rowerkach.
                                  Niby nie można ale właśnie w takich meijscach stawia się stojaki dla rowerów.
                                  To samo dotyczy skuterów i motocykli.
                                  Jeśli nie blokują przejścia to nie nakłada się mandatów.
                                  Inny przepis to nie karze się za parkowanie na trawniku jeśli przysypany jest śniegiem lub jeszcze trawa nie odrosła po zimie.
                                  Nawet nie wiadomo bo nie ma definicji co to jest "powodowanie zagrożenia w ruchu", co jest ważne bo np wtedy można wywozić na lawecie.
                                  policja interpretuje to po swojemu i ZR traktuje tylko wtedy gdy doszło do wypadku lub stłuczki.
                                  Kto by chciał definiować co to jest rowerek dziecięcy.
                                  Co to jest DP skoro dziecko jeździ od frontu bloku pod swoim oknem a chodnik odseparowany jest od jedni 5-6 m trawnikiem.
                                  Który chodnik należy do DP jak pod blokiem jest kilka chodników i łączników które je łącza.
                                  Czy jedno drzewo czy rzad drzew zamienia chodnik w podwórko ?
                                  Zakłada się że dopóki dziecko nie przekracza jezdni to bawi się na swoim podwórzu.


                                  > Na mam ochoty wdawac sie w dyskusje filozoficzne, mowie o tym co zapisane w pra
                                  > wie.
                                  Bo rozważasz tematy ktorych policja nie tyka a jak tyknie to i tak sąd rozstrzygnie.
                                  Nie wiem co musiałoby się stać aby sąd uznał winę dziecka.
                                  Są ostatnio sprawy gdy dziecko porysuje auto szczególnie jak kierowca nieuważnie wyjeżdża z posesji.
                                  Tu sądy mają problem gdy obok idzie matka.
                                  • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 27.05.11, 14:58
                                    > Prawo nie reguluje wszystkich kwestii bo jakby tak było nie byliby potrzebni pr
                                    > awnicy a nawet sady bo wrzuciłbyś dane do komputera i wyskakiwałaby wina i sank
                                    > cja.

                                    A teraz mamy tak, ze w identycznej sprawie jeden jest uniewinniany, a drugi skazywany, tylko prawnicy zawsze sa do przodu...

                                    > To jest wykroczenie a jeden z art KW mówi wyraźnie ze nie można stosować KW gdy
                                    > by stosowanie się do KW (działanie lub zaniechanie) miałoby stworzyć takie zag
                                    > rożenie.

                                    To chyba dotyczy sytuacji wyjatkowych, a nie pospolitych.

                                    > Zatem ktoś mógłby się przyczepić o jazdę bez uprawnień.
                                    > Powtarzam PoRD w tych kwestiach jest mało precyzyjne.

                                    Co z tego... Czepialski zawsze znajdzie powod czepienia...

                                    > Art 33 pozwala jeździć rowerem gdy chodnik ma co najmniej 2 metry ale auto możn
                                    > a parkować tak aby zostawić 150 cm.
                                    > I znów prawo nie reguluje czy wolno na takim chodniku jeździć rowerem.

                                    Reguluje. Wolno.

                                    > Niby nie można ale właśnie w takich meijscach stawia się stojaki dla rowerów.

                                    Rozne rzeczy sie robi, co nie znaczy, ze to zgodne z prawem. Postaw na takim rowerze reklame i zaraz sie straz miejska przyczepi powolujac na zakaz postoju...

                                    > Bo rozważasz tematy ktorych policja nie tyka a jak tyknie to i tak sąd rozstrz
                                    > ygnie.

                                    Skoro nie tyka to raczej trudno by rozstrzygal... :)

                                    Wiekszosc twych dywagacji okaze sie niepotrzebnymi gdy przyjmiesz moja interpretacje def. chodnika - prostej, logicznej i jednoznacznej, ze chodnikiem jest tylko to co oznaczone znakiem "droga dla pieszych". Przy okazji odpadnie problem koniecznosci ustepowania pieszym i chyba nawet lazenia jak sie chce zamiast po prawej stronie... Innego powodu wymyslenia tego znaku nie widze, a tymbardziej stawiania go przed czyms co wyglada jak najzwyklejszy chodnik...
                                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 28.05.11, 17:35
                                      > > Niby nie można ale właśnie w takich meijscach stawia się stojaki dla rowe
                                      > rów.
                                      >
                                      > Rozne rzeczy sie robi, co nie znaczy, ze to zgodne z prawem.
                                      Przecież to zarządca drogi stawia stojaki jak i znaki zakazu.
                                      Jeśli nie w widzi sprzeczności to albo zakaz ma dotyczyć głownie jezdni albo chodnik jest dość szeroki. Który sąd ukarze grzywną za przypięcie roweru do stojaka na zakazie.
                                      Każdy mandat można anulować.

                                      > Postaw na takim ro
                                      > werze reklame i zaraz sie straz miejska przyczepi powolujac na zakaz postoju...
                                      >
                                      Ma prawo się czepiać ale nie musi karać mandatem.
                                      Jeśli SM widzi zagrożenie to powinna zgłosić złamanie prawa do zarządcy.
                                      W sadzie możesz zawsze spytać co zrobili poza wypisaniem mandatu.
                                      Na szczecie SM duperelami się nie zajmuje aby się nie ośmieszać w sądzie.
                                      Malo to aut źle zaparkowanych obok ?


                                      > > Bo rozważasz tematy ktorych policja nie tyka a jak tyknie to i tak sąd ro
                                      > zstrz
                                      > > ygnie.
                                      >
                                      > Skoro nie tyka to raczej trudno by rozstrzygal... :)
                                      Są sytuacje że ktoś pyskuje do policjanta to ten może złośliwie skierować wniosek nawet jak wie że upadnie..


                                      > Wiekszosc twych dywagacji okaze sie niepotrzebnymi gdy przyjmiesz moja interpre
                                      > tacje def. chodnika - prostej, logicznej i jednoznacznej, ze chodnikiem jest ty
                                      > lko to co oznaczone znakiem "droga dla pieszych".
                                      Ale akurat dysponuje pismem w tej sprawie od policji potwierdzające moją interpretacje i będziemy zmieniać działania służb pod kątem rozróżnienia chodnika od dróg dla pieszych aby auta blokujace ddp nie nakierowywały pieszych na ddr.


                                      >Przy okazji odpadnie problem
                                      > koniecznosci ustepowania pieszym
                                      Chces zamienic ddp na chodniki bo niby na chodniku rowerzysta nie musi ustępować pieszym ?


                                      > i chyba nawet lazenia jak sie chce zamiast po
                                      > prawej stronie... Innego powodu wymyslenia tego znaku nie widze,
                                      Powód podałem.
                                      Jak się dzieli chodnik na ddr i ddp to nie można pozwolić aby tam parkowały auta jak na zwykłym chodniku.

                                      >a tymbardziej
                                      > stawiania go przed czyms co wyglada jak najzwyklejszy chodnik...
                                      A dlaczego ddp miałaby wyglądac inaczej jak chodnik ?
                                      • Gość: BIMOTA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.11, 20:40
                                        > Ale akurat dysponuje pismem w tej sprawie od policji potwierdzające moją interp
                                        > retacje

                                        NO TO SPYTAJ ICH PO CZYM MAM ROZPOZNAWAC CHODNIK I po grzyba sie stawia znaki "DDP" na czyms co nazywaja chodnikiem, gdzie i tak nie wolno parkowac ani jezdzic rowerem.

                                        Chces zamienic ddp na chodniki bo niby na chodniku rowerzysta nie musi ustępowa
                                        > ć pieszym ?

                                        Nie. Jak zamieniac?? Wystarczy uznac, ze chodnik=DDP

                                        Jak się dzieli chodnik na ddr i ddp to nie można pozwolić aby tam parkowały aut
                                        > a jak na zwykłym chodniku.

                                        Stawia sie znak tam gdzie i tak parkowac nie wolno...

                                        > A dlaczego ddp miałaby wyglądac inaczej jak chodnik ?

                                        Niech sobie wyglada byhle jak. Pytam po co ten znak...
                                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 29.05.11, 12:36

                                          > NO TO SPYTAJ ICH PO CZYM MAM ROZPOZNAWAC CHODNIK I po grzyba sie stawia znaki "
                                          > DDP" na czyms co nazywaja chodnikiem, gdzie i tak nie wolno parkowac ani jezdzi
                                          > c rowerem.
                                          Ja ciebie nie rozumiem .Stawiasz dwa pytania z których drugie jest odpowiedzią na pierwsze.
                                          Ddr rozpoznasz po znaku informacyjnym C16 (Droga dla pieszych) .
                                          Na chodniku wolno parkować pozwala na to art 46 lub 47 .
                                          Na ddp.
                                          PoDR wyraźnie rozróżnia chodnik od dr np w art 11 i kilku innych .
                                          CO do faktu ze ddr wygląda podobnie jak chodnik to też nie rozumiem.Większość ddr wyznaczono na starych chodnikach przy okazji wyznaczania ddr.
                                          Zrobiono to po to aby po zwężeniu części dla pieszych uniemożliwić parkowanie na tej części, która ma zwykle 1,5-3 m szerokości




                                          > Chcesz zamienic ddp na chodniki bo niby na chodniku rowerzysta nie musi ustępow
                                          > a
                                          > > ć pieszym ?
                                          >
                                          > Nie. Jak zamieniac?? Wystarczy uznac, ze chodnik=DDP

                                          No właśnie w ten sposób chcesz zmienić ddp na chodniki mimo ze 4-5 art w PoRD wyraźnie odróżnia chodnik od ddp.
                                          Równie dobrze ddr na chodnikach można by uznać za chodniki.

                                          > Jak się dzieli chodnik na ddr i ddp to nie można pozwolić aby tam parkowały au
                                          > t
                                          > > a jak na zwykłym chodniku.
                                          >
                                          > Stawia sie znak tam gdzie i tak parkować nie wolno...
                                          Chyba się nie rozumiemy.ddrip wyznacza się na szerokich chodnikach 4-6 m i przed wyznaczeniem ddrip można tam było zwykle parkować


                                          > > A dlaczego ddp miałaby wyglądac inaczej jak chodnik ?
                                          >
                                          > Niech sobie wyglada byhle jak. Pytam po co ten znak...
                                          I w kółko Macieju.No po to aby można było odróżnić podobnie wyglądające chodniki od ddp.
                                          • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.11, 16:20
                                            Drugie moze byc co najwyzej odp. na pyt. po czym odroznic chodnik od DDP. Nie o to pytalem... Jak nie rozumiesz to sie skup i przeczytaj jeszcze raz wolno i uwaznie.

                                            > Zrobiono to po to aby po zwężeniu części dla pieszych uniemożliwić parkowanie n
                                            > a tej części, która ma zwykle 1,5-3 m szerokości

                                            Mowie caly czas o "chodnikach", na ktorych i tak nie wolno parkowac bo np. nie mozna na nie wjechac lub sa waskie...
                                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 29.05.11, 20:00
                                              > Mowie caly czas o "chodnikach", na ktorych i tak nie wolno parkowac bo np. nie
                                              > mozna na nie wjechac lub sa waskie..

                                              Jak są za wąskie do parkowania to tym bardzie są za wąskie do wyznaczenia na nich ddpir bo te muszą gwarantować szerokość 2-3,5 m dla ddr i min.1,25 m ( a w praktyce 2 m) .
                                              Chodników na które nie można wjechać jest jak na lekarstwo.
                                              • Znow nie odpowiedziales... Bez sensu dyskusja...
                                                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 30.05.11, 13:03



                                                  > Znow nie odpowiedziales... Bez sensu dyskusja...

                                                  Pytanie twoje brzmialo :
                                                  NO TO SPYTAJ ICH PO CZYM MAM ROZPOZNAWAC CHODNIK I po grzyba sie stawia znaki "DDP" na czyms co nazywaja chodnikiem, gdzie i tak nie wolno parkowac ani jezdzic rowerem.


                                                  Rozumiem że przed wszystkim chodzi ci o odpowiedź na pierwszą cześć pytania, która piszesz dużymi literami.
                                                  Jeśli nie zadowala cię moja odpowiedź czym się różni chodnik od ddr to może chodziło ci czym się rożni chodnik od jedni lub trawnika etc.
                                                  Można odpowiedzieć, że rożni się wysokością bowiem chodniki wynosi się ponad płaszczyznę jezdni i oddziela od nich krawężnikiem.

                                                  No ale skoro pisałeś, że chodnik=ddp to sądziłem że chodzi ci o różnice miedzy nimi.

                                                  Niewiele nasza dyskusja posuwa się do przodu przez takie stawianie pytań.
                                                  Normalni ludzie nie znający PoRD nie mają najmniejszych problemów z ustaleniem gdzie jest chodnik a gdzie inne części drogi.
                                                  • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 30.05.11, 16:54
                                                    Chodzilo mi o odp. na cale pyt.

                                                    Tak ci odpowiedzieli... ? Skad ta definicja ?

                                                    Dawno temu dostalem mandat za jazde po "chodniku", ktory nie byl podwyzszony, oddzielony kraweznikiem ani nawet nie przylegal do jezdni...
                                                  • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 04.06.11, 17:54
                                                    > Dawno temu dostalem mandat za jazde po "chodniku", ktory nie byl podwyzszony, o
                                                    > ddzielony kraweznikiem ani nawet nie przylegal do jezdni...

                                                    Jak nie przylegał do jezdni to jak miał być podwyższony ?
                                                    Może to nie była droga publiczna ?
                                                  • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.11, 20:25
                                                    Normalnie... Byla.. Jak by nie byla to bym mogl sobie jezdzic po czymkolwiek...
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.05.11, 18:18
                      > Chyba jednak jazda jest bardziej nieprzewidywlana od chodzenia, czyli bardziej
                      > niebezpieczna...
                      >
                      Skoro z rodzicem może to zwiększenie zagrożenia z jazdy rowerem w stosunku do chodzenia piechotą nei jet tak wielkie aby zakazywać dziecku jazdy tym samym rowerem i tym samym chodnikiem co o innej porze z rodzicem.

                      Skoro 8 latek nie może jeździć po ulicy to według ciebie sam nie mozę jeździć po chodniku.
                      Zatem latek może sam przechodzić przez przejście a 10 latek nie może sam jechc po chodniku.
                      Za to ten sam 10 latek jest już tak odpowiedzialny że może się zajmować na DP dzieckiem w wieku do 7 lat .

                      Absurdu do tak literalnego stanowiska dodaje fakt że dziecko może jechać z dorosłym po chodniku nawet jak dorosły ma blade pojecie o PoRD.
                      Nie może jechać z 17-latkiem , który ma kartę albo prawko.

                      Niby absurd ktoś by pomyślał ale tak nie jest.
                      To wynik twojej manipulacji.
                      Bo art 2.18 nadaje tylko status pieszego a nie dopuszcza do jazdy po chodniku.
                      Dopuszcza art 33 i tam nie ma wcale że opiekun musi być dorosły.
                      Zatem po co jest art 2.18 nikt nie wie.
                      To prawdopodobnie błąd ( to dodanie słowa "dorosły").
                      Kiedyś dowodziłem że status pieszego wymyślono aby oboje mogli przejeżdżać przez pasy.
                      Ale to nadinterpretacja i wykorzystywanie "stylistyki" przepisu bo należy przyjąć że status pieszego nadano tylko młodocianemu.
                      Zatem młodociany pieszy jedzie na rowerze za dorosłym rowerzystą.
                      Jeśli młodociany jedzie za młodocianym to nie ma statusu pieszego choć obu wolno jechać po chodniku bo 10 latek może się opiekować 6-7 latkiem.

                      Dlaczego ? przecież ten 10 latek może już mieć kartę, a dorosły może być zielony z PoRD bo do jazdy po chodniku mu ono nie jest potrzebne jeśli będzie przeprowadzał rower po przejściu.

                      Zatem mimo braku uprawneiń dopuszczasz sytuacje ze 7latek będzie jechał za dorosłym ale nie dopuszczasz sytuacji gdy będzie jechał za 10 latkiem.
                      Czyli 10-latek bez karty sam nie może jechać po chodniku a z kolegą który też ma 10 lat ale am kartę już może ?
                      Przecież dwóch 10 latków stwarza na chodniku większe zagrożenie niż jeden :)
                      Przecież czy jedzie sam czy z kolegą to dalej nie ma uprawnień.

                      Musisz zrozumieć ze prawo ustanawia się nie po to aby się do neigo stosować w każdej sytuacji ale aby ono regulowało ruch czyli zmniejszało zagrożenia tam gdzie one występują.
                      Nie wolno przechodzić na czerwonym ale jeśli nie włączą świateł to nie będziesz stał na czerwonym na ulicy bez aut o godzinie 2-giej w nocy.
                      Jeśli dziecko nie stanowi wielkiego zagrożenia na chodniku to prawo tym przypadkiem się nie zajmuje.
                      Tak samo nie reguluje długości psiej smyczy na DP.


                      > Dyskutujemy o kodeksie, wiec sie znow nie wykrecaj... Nie trzeba pisac 1000 str
                      > on by zalegalizowac 8-latkowi jazde po chodniku.
                      Samodzielnie ?
                      Jak chcesz zalegalizować nawet z dorosłym jak nie ma uprawnień a artykuł dopuszczający jazdę pojazdem wymienia tylko 3 przypadki bez art2.18 ?
                      Jeśli chodzi o art 2.18 to wybierasz go bo jest bardziej przyjazny niż art zakazujący jazdy bez uprawnień.
                      Jeśli ja wykazuje ze karta jest potrzebna do jazdy po jezdni na DP, to ty już nie chcesz przyjąć ze po chodniku bez karty można jeździć.

                      Wyżej łamiesz ewidentny zakaz o braku uprawnień a niżej traktujesz zagrożenie na chodniku na równi z niezagrodzeniami na jezdni i nie rozumiesz ze jak jest generalny zakaz jazdy po chodniku to ustawodawca zapomniał uregulować jazdę dzieci na rowerze po chodniku.
                      Bo inaczej musiałby przyjąć jakiś wiek do dopuszczenia do jazdy na bobasku (czyli pełna opieka i kontrola nad torem jazdy dziecka an rowerku z drążkiem)
                      Na zachodzie jest to trochę inaczej regulowane bo tam jest ze rowerek ma być z kijem .
                      Zakazujesz dziecku 8 letniemu samodzielnej jazdy rowerem ale hulajnogą już nie.
                      Rowerem bez pedałów wiele dzieci jeździ i samochodzikami na pedały czy elektrycznymi.
                      Później mamy wrotki i rolki które niewiele różnią się dynamiką jazdy od rowerka.

                      Nie przedmiot ma decydować czy wpychamy dzieciaka na jezdnie ale wiek.
                      Nie może być tak ze 17-latek szaleje na chodniku na deskorolce a 8 latkowi nie wolno rowerem podjechać po chodniku 400 m do szkoły.
                      Nie może być tak ze 10,1 latek może jechać rowerem po chodniku opiekując się 5-9,9 latkiem a sam już nie może, jak i to ze jak miał 9,9 roku to sam też nie mógł.
                      Nagle przez miesiąc wydoroślał.
                      Nie może być tak że 9 latek nie może się opiekować 9,9 latkiem :) bo art 33 na to pozwala.
                      Nie może być tak ze 9,9 latek będący pod opieką 9 latka nie musi mieć uprawnień a 9- latek opiekujący się nim musi skoro i tak mu nie wydadzą.

                      Krótko mówiąc nie jest powiedziane ze opiekun musi mieć uprawnienia do kierowania rowerem a będący pod opieką nie musi.

                      Ponieważ PoRD dopuszcza jazdę rowerem bez uprawnień w art2.18 jak i 33 należy przyjąć ze opiekun też nie musi tych uprawnień mieć.
                      A skoro tak, i skoro wiek opiekuna nie jest określony (musi mieć więcej niż 7 lat bo wtedy już sam się może po DP poruszać i musi mieć więcej niż 10 lat aby opiekować się osobą młodsza niż 7 lat) to aby opiekować się osobą starsza niż 7 lat sam może mieć wiek tam mały ze nie może mieć uprawnień.

                      PoRD nic nie mówi ze z dwóch rowerzystów jadących po chodniku chociaż jeden musi mieć uprawnienia. A skoro tak to w pojedynkę można też samemu jeździć szczególnie jeśli jest się starszym niż opiekun i nie ma się 10 lat.
                      Przykro mi ze do obalenia absurdu musiałem się do absurdalnych porównań odwołać.


                      Zasada jest banalnie prosta i łatwa do zapamiętania.
                      Dzieci na chodniki a młodzież po karty i na ulice.
                      Dorośli aby nie ryzykowali życia dziecka mogą jeździć z nim po chodniku.
                      I nie komplikuj
                      Dziecko starsze niż 7 lat może się samo poruszać po chdiniku DP i prawo nie mówi za pomocą czego.
                      Skoro może piechotą po jezdni, to tym bardziej po chodniku na rowerze.

                      To determinuje bezpieczeństwo dziecka a nie pieszych.
                      • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.11, 22:54
                        Nie ja te przepisy wymyslilem...

                        > Dopuszcza art 33 i tam nie ma wcale że opiekun musi być dorosły.

                        Bo to wiadomo i bez tego.

                        > Zatem po co jest art 2.18 nikt nie wie.

                        Mow za siebie. Juz to tlumaczylem...

                        > Jeśli młodociany jedzie za młodocianym to nie ma statusu pieszego choć obu woln
                        > o jechać po chodniku bo 10 latek może się opiekować 6-7 latkiem.

                        Nie. Wtedy temu mlodszemu nie wolno. Ma rower prowadzic pieszo.

                        > Czyli 10-latek bez karty sam nie może jechać po chodniku a z kolegą który też m
                        > a 10 lat ale am kartę już może ?

                        Nie. Mowilem to 100 razy.

                        > Nie wolno przechodzić na czerwonym ale jeśli nie włączą świateł to nie będziesz
                        > stał na czerwonym na ulicy bez aut o godzinie 2-giej w nocy.

                        Ale mandat mi moga za to dac. Nie o tym dyskutujemy...

                        > Jeśli dziecko nie stanowi wielkiego zagrożenia na chodniku to prawo tym przypad
                        > kiem się nie zajmuje.

                        Czy nie stanowi to nie wiem, dla siebie pewnie tak. Zajmuje sie...

                        > Jak chcesz zalegalizować nawet z dorosłym jak nie ma uprawnień

                        Normalnie, np. uczynic go pieszym.

                        Nie moze byc tak, ze nie moge posuwac 14,9-latki, a 15. juz moge... Przez miesiac nagle "wydoroslala"...

                        > Krótko mówiąc nie jest powiedziane ze opiekun musi mieć uprawnienia do kierowan
                        > ia rowerem a będący pod opieką nie musi.

                        Jest.

                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 26.05.11, 09:45
                          > > Dopuszcza art 33 i tam nie ma wcale że opiekun musi być dorosły.
                          >
                          > Bo to wiadomo i bez tego.
                          >
                          Skąd wiadomo skoro do opieki wystarczy mieć 10 lat ?



                          > > Zatem po co jest art 2.18 nikt nie wie.
                          >
                          > Mow za siebie. Juz to tlumaczylem...
                          >
                          Nic nie wytłumaczyłeś.
                          Po co status pieszego dziecku na chodniku , przecież mógłby być rowerzystą jak jego opiekun
                          Tylko nie mów że po to aby ominąć zakaz jazdy bez uprawnień bo opiekun z małoletnim też może jechać po jezdni pod prąd i tam status pieszego nie jest potrzebny.

                          Jeśli przepisy o uprawnieniu do kierowania rowerem mówią że może to być dorosły lub osoba mająca kartę to znaczy tylko tyle, że mając 10-18 lat jazda rowerem bez karty jest zakazana.
                          Nie oznacza to zakazu jazdy rowerem przed 10 rokiem życia bo wtedy jeszcze nie można zdobyć karty.
                          To nie jest automatyczny zakaz całkowitej jazdy po DP, ale też choć PoRD tego wprost nie mówi nie można jechać rowerem po jezdni, bo po to są karty aby przed wjazdem na jezdnię poznać zasady ruchu.
                          Drobne zaniedbanie bo ktoś kto pisał przepisu o karcie zapomniał ze chodnik to też droga.Takich niespójności jest w PoRD więcej i nikt nie robi tego problemu.
                          Ot choćby art 26.3 zabrania jeździć pojazdem po chodniku i ktoś tam zapomniał dodać wyjątki z art33.





                          > > Jeśli młodociany jedzie za młodocianym to nie ma statusu pieszego choć ob
                          > u woln
                          > > o jechać po chodniku bo 10 latek może się opiekować 6-7 latkiem.
                          >
                          > Nie. Wtedy temu mlodszemu nie wolno. Ma rower prowadzic pieszo.
                          A po jezdni jak nie ma chodnika może jechać z opiekunem pod prąd czy też ma prowadzić?
                          No i dlaczego napisałeś że tylko temu młodszemu nie wolno jechać rowerem ?
                          A co z opiekunem przecież on już nie opiekuje się osobą kierującą rowerem ?
                          Czyli młodociany musi prowadzić rower jadać z 17 latkiem a może jechać za 18-latkiem.
                          Widocznie 17 latek nie jest w stanie zapanować nad 10 latkiem na rowerze a 18-latek już może.
                          Widocznie 17 latek jest mniej odpowiedzialny od 10 latka któremu można powierzyć dziecko młodsze młodsze niż 7 lat.
                          Według twojej interpretacji o statusie 10 latka nie decyduje jego wiek, a wiek opiekuna.
                          Jeśli 10 latek traci status pieszego to musi rower prowadzić po chodniku zaś jeśli na tej samej drodze jest znak 60km/h to tych rowerzystów może wyprzedzić dorosły rowerzysta bo jemu wolno jeździc po chodniku.

                          Przecież to postawienie problemu do góry nogami.

                          Przepis stworzono aby chronić dziecko a nie aby był próbą obejścia zakazu jazdy bez uprawnień.

                          Aby wprowadzić zakaz jazdy samodzielnie rowerem po chodniku w wieku 7-10 lat na DP, trzeba by wykazać konkretne zagrożenie i odnieść je do podobnych sytuacji z osobami w podobnym wieku w podobnych okolicznościach np na zastawionych autami drogach wewnętrznych.
                          Już samo zestawienie że na drogach wewnętrznych prawo jest łamane a policja tam nie działa co stwarza więcej zagrożeń niż na DP z wyimaginowanym zakazem jazdy rowerkiem przez dzieci jest śmieszne. Zaś sugerowanie że na tych drogach wewnętrznych są bezpieczniejsze jest absurdem.
                          • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 26.05.11, 13:35
                            > Skąd wiadomo skoro do opieki wystarczy mieć 10 lat ?

                            Nad idacym (i mlodszym niz 7 lat) lub jadacym pojazdem nieokreslonym , by opiekowac sie rowerzysta trzeba byc doroslym.

                            > Po co status pieszego dziecku na chodniku , przecież mógłby być rowerzystą jak
                            > jego opiekun

                            Co za roznica ? Tak wymyslili...

                            > Tylko nie mów że po to aby ominąć zakaz jazdy bez uprawnień bo opiekun z małole
                            > tnim też może jechać po jezdni pod prąd i tam status pieszego nie jest potrzebn
                            > y.

                            Ze co ??? Niby na jakiej zasadzie ?

                            > Drobne zaniedbanie bo ktoś kto pisał przepisu o karcie zapomniał ze chodnik to
                            > też droga

                            Zapomnial czy nie - jest zakaz.

                            "Takich niespójności jest w PoRD więcej i nikt nie robi tego problemu"

                            JA, np., robie.

                            > Ot choćby art 26.3 zabrania jeździć pojazdem po chodniku i ktoś tam zapomniał d
                            > odać wyjątki z art33.

                            Jak zapomnial ? PRzeciez jest art. 33. Przed chwila gadales, ze nie trzeba uscislac nawet w danej ustawie, a teraz kazesz wszystko powtarzac w kazdym artykule..

                            c
                            > hoć ob
                            > > u woln
                            > > > o jechać po chodniku bo 10 latek może się opiekować 6-7 latkiem.

                            > A po jezdni jak nie ma chodnika może jechać z opiekunem pod prąd czy też ma pro
                            > wadzić?

                            Moze jechac. Opiekun jak tez chce pod proad to musi prowadzic.

                            > No i dlaczego napisałeś że tylko temu młodszemu nie wolno jechać rowerem ?

                            Moze przez niefrasobliwosc...



                            > Przecież to postawienie problemu do góry nogami.

                            Niekoniecznie, ale masz prawo tak sadzic. Nie ma to znaczenie tutaj...

                            > Przepis stworzono aby chronić dziecko a nie aby był próbą obejścia zakazu jazd
                            > y bez uprawnień.

                            Znow mam odmienne zdanie...

                            > Aby wprowadzić zakaz jazdy samodzielnie rowerem po chodniku w wieku 7-10 lat na
                            > DP, trzeba by wykazać konkretne zagrożenie

                            Nie trzeba.
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 26.05.11, 10:25
                          > > Nie wolno przechodzić na czerwonym ale jeśli nie włączą świateł to nie bę
                          > dziesz
                          > > stał na czerwonym na ulicy bez aut o godzinie 2-giej w nocy.
                          >
                          > Ale mandat mi moga za to dac. Nie o tym dyskutujemy...


                          Nie mogą . Światła służą do regulacji ruchu a jak nie ma ruchu to nie będziesz stał i gapił się 1,5 minuty w czerwone.
                          Nie ma zagrożenia, nie ma szkodliwości. Odmawiasz mandatu i sąd cię uniewinni.
                          To jest wykroczenie a nie przestępstwo.
                          Wykroczenia dzieli się na drobne i poważne.
                          Kary za wykroczenia releguje KW a mandat jest tylko jedną z wielu kar.
                          Policjant nie jest od karania.
                          W sytuacji wątpliwej powinien pouczyć.
                          W sytuacji bezpiecznej może odstąpić od pouczania.
                          Podobnie nikt nie będzie karał pieszego za to, że przechodzi poza pasami w dzień na ulicy bez aut w odległości 80 m od przejścia.
                          I nie chodzi tylko o to, że pieszy nie ma metrówki w oczach.


                          > Nie moze byc tak, ze nie moge posuwac 14,9-latki, a 15. juz moge... Przez mies
                          > iac nagle "wydoroslala"...
                          >
                          Możesz ten miesiąc poczekać.
                          Nie widzę powodu dla którego dziecko miałoby czekać rok aż jego 17-letni opiekun z kartą osiągnie pełnoletność aby mogło rowerkiem jechać po chodniku gdy jego 10 letni kolega jeździ na rowerze wraz z 80 letnią babcią.

                          Wiek nie jest tu krytyczny jeśli chodzi o zmianę sprawności poruszania się po drogach która dokonuje się gwałtownie po przekroczeniu bariery wieku.
                          Jedyny wiek krytyczny to 18 lat bo dorosłość niesie wiele praw, jak i 7 lat które zobowiązuje rodziców do zapewnienia nadzoru choćby przez starszego brata.

                          Skoro przejście przez 7 lat daje prawo do samodzielnego poruszania się po DP
                          skoro wiek 0 lat daje prawo do opieki nad młodszymi dziećmi na DP
                          To 17 latek nie może być pozbawiony możliwości opieki na chodniku nad rowerzystą skoro sam od 10 roku życia zobowiązany jest do jazdy po jezdni.

                          Policja w takich przypadkach gdy dojedzie do wypadku nie może sztywno przypisać winy młodocianemu rowerzyście bo złamał prawo.
                          Musi wykazać prawdziwą przyczynę wypadku.

                          Gdy chodzi o pobrudzenie spodni u pieszego to policjant może winę przypisać rowerzyście ale i tu nie za wiek czy brak uprawnień tylko za niezachowanie ostrożności lub za brak powolnej jazdy.


                          > > Krótko mówiąc nie jest powiedziane ze opiekun musi mieć uprawnienia do ki
                          > erowan
                          > > ia rowerem a będący pod opieką nie musi.
                          >
                          Jeszcze policjant musiałby udowodnić ze chodnika za pasem zieleni to droga publiczna no ale to oddzielny temat.


                          Z tej dyskusji wychodzi na to ze wszyscy co mają ponad 0 lat i jedzą po chodnikach bo nie mają karty robią to nielegalnie.
                          Zatem jak poszerzyć zakaz jazdy rowerem bez uprawnień po chodniku 7-10; 7-18 ?
                          A co z dziećmi młodszymi niż 7 lat na bobaskach pod opieką 17 latka ?
                          Aha mówiłeś że mają prowadzić rowerki :p


                          Bzdura bzdurę popycha.
                          Dopóki dziecko nie może zdobyć karty może jeździć po chodniku.
                          Jak jest młodsze niż 7 lat musi mieć opiekuna starszego niż 10 lat.
                          Status pieszego młodociany ma tylko po to aby nie musiał ustępować pieszym i mógł przejeżdżać po pasach bo tu można mówić o zagrożeniach a nie przy braku karty która jest zdaje się tylko wymysłem Polski.
                          Tu znów kłania się zakaz jazdy rowerem turysty rowerowego, który ma 17 lat i nie ma polskiej karty rowerowej.
                          Powiesz, że taki globtroter ma prowadzić rower przez Polskę .

                          Na szczęście ludzie mają mózgi a jak niektórzy nie potrafią z nich korzystać to są jeszcze sądy.
                          Prawo ma służyć ludziom a nie zmuszać ich do dziwnych (stanie na czerwonym na pustej drodze) lub niebezpiecznych zachowań.
                          • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 26.05.11, 13:48
                            "Nie ma zagrożenia, nie ma szkodliwości. Odmawiasz mandatu i sąd cię uniewinni. "

                            Sad nie jest od uniewinniania tylko od karania...

                            > W sytuacji wątpliwej powinien pouczyć.
                            > W sytuacji bezpiecznej może odstąpić od pouczania.

                            Powinien... moze....

                            > Możesz ten miesiąc poczekać.

                            A jak okazja przepadnie ? :P

                            Ty nie widzisz, ustawodawca widzi...

                            > Jedyny wiek krytyczny to 18 lat bo dorosłość niesie wiele praw, jak i 7 lat kt
                            > óre zobowiązuje rodziców do zapewnienia nadzoru choćby przez starszego brata.
                            >

                            A jednak cos tam widzisz...

                            > Powiesz, że taki globtroter ma prowadzić rower przez Polskę .

                            Nie wiem. mOze go obowiazuja przepisy jego kraju...

                            > Na szczęście ludzie mają mózgi a jak niektórzy nie potrafią z nich korzystać to
                            > są jeszcze sądy.

                            Sady tez nie potrafia.
                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 27.05.11, 21:16
                              > Sad nie jest od uniewinniania tylko od karania...
                              ???? Chyba ci się z katem pomyliło.


                              > > W sytuacji wątpliwej powinien pouczyć.
                              > > W sytuacji bezpiecznej może odstąpić od pouczania.

                              > Powinien... moze....
                              Może popełnić błąd i starć się ukarać za drobne wykroczenie bez uwzględnienia okoliczności ale jego błąd może naprawić sąd.
                              Kara ma mieć charakter wychowawczy a nie być sankcją .
                              Szkoda czasu na takie dysputy. Chory to byłby kraj gdyby sądy karały dzieci za jazdę na rowerku.

                              > A jednak cos tam widzisz...
                              Ty zaś udajesz, że nie widzisz potrzeby pozwolenia dzieciom jazdy na chodniku.


                              > > Powiesz, że taki globtroter ma prowadzić rower przez Polskę .
                              >
                              > Nie wiem. mOze go obowiazuja przepisy jego kraju...
                              Obowiazuje zdrowy rozsadek i konwencja wiedeńska.
                              Nikt nie jest w stanie poznać szczegółowo wszystkich przepisów krajów przez które przejeżdża.
                              Ma znać podstawowe decydujące o bezpieczeństwie.
                              Resztę nadrabia ostrożną jazdą.
                              Niedawno wybrano 7 miasteczek i zlikwidowano w nich większość regulacji ruchu np znaki.
                              Okazało się ze ludzi zaczęli jeździć ostrożniej a liczba wypadków spadła o 30 %.
                              Sztywne stosowanie przepisów do rożnych miejsc i sytuacji może więcej szkody wyrządzić niż pożytku.
                              Właśnie w tym celu kodeks daje dowolność wyboru środka wychowawczego bo inaczej byłby taryfikator mandatów sztywny do do każdego artykułu byłaby przypisana grzywna o konkretnej wysokości.Jest tyle nieopisanych sytuacji w prawie jak choćby wspomniana jazda autem po parku, biwakowanie z autem nad rzeka, dojazd aut dostawczych na zakazach ze twierdzenie, że dziecko bez karty na chodniku popełnia wykroczenie lub stwarza zagrożenie świadczy o braku oceny zagrożeń i braku wiedzy dla kogo tworzy się prawo.
                              prawo ma pomagać a tam gdzie nie może pomóc nie powinno szkodzić.
                              W myśl tej zasady lepiej uwolnić 10 winnych niż skazać jednego niewinnego.
                              Rodzice ukarani za jazdę dziecka straciliby zaufanie do wymiaru sprawiedliwości wic szkody byłyby niewspółmierne do korzyści.
                              Może gdybyśmy żyli w idealnym społeczeństwie gdzie nie byłoby poważnych wykroczeń i przestępstwo a dla dzieci byłyby separowane ddr to może za jazdę po chodniku należałoby karać. Z pewnością kwestia wieku rowerzysty na chodniku w przyszłości wypłynie .Byłem zwolennikiem podniesienia granicy wieku już w tej nowelizacji ale sygnały o blokowaniu już obgadanych punktów skłaniały aby za dużo zmian nie zgłaszać bo przez nie najważniejszych rzeczy można nie przepchnąć, lub latami będzie się to ślimaczyć.
                              U nas służby przyjęły kilka lat ten sam sposób postępowania co w Anglii czyli jak rowerzysta nie szarżuje to się go nie karze. Gdyby było inaczej już w tej nowelizacji staralibyśmy się podnieść granicę wieku.


                              > Sady tez nie potrafia.
                              Zawsze jest możliwość odwołania się do instancji wyższej.Gdyby orzecznictwo było niekorzystne to by się zmieniło przepisy albo walczyło z tym zachowaniami.
                              Trudno abym przeganiał dzieci z chodnika na podwórko jak jadą do szkoły.
                              Najwyższy czas aby przy szkołach były stojaki rowerowe a szkoły zaczęły organizować wycieczki rowerowe.
                              Jest taki projekt w Ministerstwie Edukacji ale chyba nauczyciele nie są zainteresowani.



                  • > To dorosłemu wolno jeździć po chodniku tylko wtedy gdy opiekuje się dzieckiem d
                    > o 10 lat a nie odwrotnie.

                    A gdzie to wyczytales ? Kodeks mowi (zacytowany...), ze pieszym jest dziecko pod opieka doroslego, nie dorosly opiekujacy sie dzieckiem.
                    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 24.05.11, 21:43
                      > > To dorosłemu wolno jeździć po chodniku tylko wtedy gdy opiekuje się dziec
                      > kiem d
                      > > o 10 lat a nie odwrotnie.
                      >
                      > A gdzie to wyczytales ? Kodeks mowi (zacytowany...), ze pieszym jest dziecko po
                      > d opieka doroslego, nie dorosly opiekujacy sie dzieckiem.

                      Art 2 nie reguluje prawa do jazdy po chodniku lecz art 33.

                      Co do tego czy pieszym jest tylko dziecko zdania są podzielone.
                      Jeśli mają się w dwójkę poruszać po chodniku to nie mogą się kierować każdy z nich innymi zasadami.
                      Bo nie może być tak, że opiekun musi ustępować pieszy pierwszeństwa a dziecko nie.
                      Nie może być tak ze dziecko może jechać po pasach a opiekun nie itd.
                      Nie może być tak opiekun musi zawiesić opiekę bo musi się zastosować do PoRD puszczając dziecko przodem i nie mając możliwości jego zatrzymania.
                      Nawet gdyby tak było to można by przepis zaskarżyć bo prawo i obowiązek zapewnienia opieki jest nadrzędne.
                      • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.11, 22:59
                        > Art 2 nie reguluje prawa do jazdy po chodniku

                        Reguluje czyniac rowerzyste pieszym.

                        > Bo nie może być tak, że opiekun musi ustępować pieszy pierwszeństwa a dziecko n
                        > ie.
                        > Nie może być tak ze dziecko może jechać po pasach a opiekun nie itd.

                        Moze i tak jest.

                        > Nie może być tak opiekun musi zawiesić opiekę bo musi się zastosować do PoRD pu
                        > szczając dziecko przodem i nie mając możliwości jego zatrzymania.
                        > Nawet gdyby tak było to można by przepis zaskarżyć bo prawo i obowiązek zapewni
                        > enia opieki jest nadrzędne.

                        Rodzic nie ma obowiazku dawania dziaciakowi roweru jesli sobie z nim nie radzi...
                        • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 26.05.11, 10:40
                          > > Nie może być tak opiekun musi zawiesić opiekę bo musi się zastosować do P
                          > oRD pu
                          > > szczając dziecko przodem i nie mając możliwości jego zatrzymania.
                          > > Nawet gdyby tak było to można by przepis zaskarżyć bo prawo i obowiązek z
                          > apewni
                          > > enia opieki jest nadrzędne.
                          >
                          > Rodzic nie ma obowiazku dawania dziaciakowi roweru jesli sobie z nim nie radzi.

                          Ależ radzi.
                          Ty sugerujesz że nie brak możliwości radzenie pozbawia małoletniego prawa do jady po chodniku ale np wiek brata bo według ciebie z bratem 18 letnim może jeździć a z 17-letnim już nie.

                          Jak możesz sugerować ze 10 latek nie poradzi sobie na chodniku (wjedzie na jezdnię ii się zabije) skoro w tym wieku ma już obowiązek korzystać z jezdni ?

                          Ta dyskusja do niczego nie prowadzi poz stwierdzeniem ze cześć przepisów jest martwa bo nikt ich nie egzekwuje.
                          Ja sugeruję, że to zalecenia a służby przestały egzekwować bo sądy często uchylały mandaty.
                          Prawo zawsze spóźnia się do zmieniającej się sytuacji na drogach.
                          Często jest tak, że stosując się do prawa powodujemy większe zagrożenie, bo droga drodze nierówna.
                          W przypadku dzieci większe prawa o decydowaniu o zachowaniu dziecka ma rodzic niż sztywny przepis, często stary.
                          Przykładowo ilość dziur na jezdni, piach na poboczu, kałuże pod którymi nie widać wyrw, ulica z tranzytem itd

                          • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 26.05.11, 13:55
                            "Ależ radzi.
                            Ty sugerujesz że nie brak możliwości radzenie"

                            To sie zdecyduj... Jesli radzi to nie ma problemu, jesli nie to nie ma jezdzic...

                            > Jak możesz sugerować ze 10 latek nie poradzi sobie na chodniku

                            Nie 10 tylko mlodszy. A obowiazek ma jesli na karte zda...

                            > Ta dyskusja do niczego nie prowadzi poz stwierdzeniem ze cześć przepisów jest m
                            > artwa bo nikt ich nie egzekwuje.

                            Czyli przyznajesz, ze przepisy zabraniaja, wiec jednak do czegos doprowadzila...

                            • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 30.05.11, 13:33
                              > Czyli przyznajesz, ze przepisy zabraniaja, wiec jednak do czegos doprowadzila.

                              Przepisów nie można sztywno stosować.
                              Jest zakaz jazdy po chodniku ale co innego jak jedzie 10,5 latek a co innego jak 17-latek.
                              Wykroczenie wykroczniu nie ejst równe i nei ejst do tego wkrocznia przypsiana jedynie ustalona grzywna.
                              Podobnie nie można karać osobę, która ma 17,9 lat skoro wszyscy co mają 18 lat mogą jeździć bez sprawdzania ich znajomości przepisów.
                              Pisałem wczesneij ze to czesto są bardziej zalecenia niz zakazy.
                              Można ukarać kogoś za drobne wykroczenie jeśli ono doprowadziło np do innego wykroczenia np potracenia.
                              Ponieważ trudno by było ustalić czy potracenie nastąpiło z winy pieszego czy rowerzysty bo rowerzysta mógłby sie zaklianć ze uważał więc wyciaga sie przepis neipodlegajacy dyskusji w ocenei czy coś miało miejsce czy nie.
                              Jechał rowerem po chodniku chocby powoli ale doszłod o potracenia to wina jest jasna bo nei powinien jeździć.
                              Jeśli potrafisz jeździć bez stwarzana zagrożenia to jest to tak samo zakazane jak parkowanie na zajeżdżonym trawniku czyli nie jest to dozwolone ale i nie jest zakazane.
                              To pewne paradoksy naszego PoRD gdzie jest zbór pusty ale jak pisałem wcześniej robi się to po to aby nazwać największe zagrożenia.
                              Do tego pozostaje art 46 o utrudnianiu ruchu pieszym ze w zależności od sytuacji funkcjonariusz raz odpuszcza a raz karze.
                              Ponieważ jest tu pewna uznaniowość, zarówno kara nie musi być grzywną a może być przegonieniem i dodatkowo zarejestrowane jako pouczenie, ostrzeżenie itd.
                              Prawo ma służyć porzodkowniu sytuacji a nei koniecznie karaniu.
                              Zatem to co zabronione nie musi być podstawą do karania ale można nakazać zaprzestanie wykonywania jakiejś czynności np jazdy rowerem po chodniku.
                              Dopiero przy niestosowaniu sie do poleceń jest podstawa do ukarania.

                              Nigdy nie będzie tak ze będzie wiadomo co rowerem można robić a co nie.
                              Najprostszy przykład to jazda po walach rzecznych.Gdzieniegdzie są ddr na walach a prawo wodne zakazuje jazdy pojazdami po nich.

                              Nie ma przepisów która strona ddr można jeździc.
                              Nie ma przepisów o zatrzymywaniu się na wąskeij ddr.
                              Nie ma przepisów odnośnie parkowania roweru , przecinania sie dwóch ddr szczególnie gdy jedna biegnie wzdłuż drogi głównej.
                              Nie ma przepisów co robić jak przejazd jest zasłonięty nielegalnie zaparkowanym autem bo zarówno wyjeżdżanie jak i wychodzenie zza zasłony jet zakazane.
                              Dopóki najważniejsze zagrożenia i regulacje nie bedą ograniczone i wdrożone nikt nie bedzie dbała o pierdołki bo ich nie ma końca.
                              Dla mnie jazda dzieci po chodniku to pierdoła.
                              Kiedyś taka pierdoła była jazda rowerem po parku i milicjanci spuszczali dzieciom powietrze z rowerków.

                              Wobec wzrostu liczby aut sytuacja na drogach wewnętrznych i publicznych prawie się zrównała więc nie można starego PoRD stosować na siłę bo każdy się obroni przed mandatem w sądzie.

                              Wiele rzeczy jest uznaniowych, np wjazd przed auto , wjazd za znak ustąp pierwszeństwa.
                              Wiek dziecka najłatwiej ustalić ale już granice dróg wewnętrznych na osiedlu usianym trawnikami i chodnikami pod rożnym katem już nie.
                              PoRD nakazuje ostrożność, jazdę "powoli" i inne ogólniki.
                              trudno mówić np o sprawnych hamulcach jak się ich nie bada i nie ma żadnych norm skuteczności.
                              Zatem pewne podziały jak wiek dziecka na chodniku są sztuczne i służą raczej jako wskazanie zachowań niż jako poważne wykroczenie.
              • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.11, 13:36
                prawo które obowiązuje, to nie jest tylko prawo o ruchu drogowym ani kodeks wykroczeń, to również kodeks rodzinny i opiekuńczy, kodeks cywilny itd. także to, że w jednym kodeksie czegoś nie ma, to jeszcze nic nie znaczy
                • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 14:12
                  > prawo które obowiązuje, to nie jest tylko prawo o ruchu drogowym ani kodeks wyk
                  > roczeń, to również kodeks rodzinny i opiekuńczy, kodeks cywilny itd. także to,
                  > że w jednym kodeksie czegoś nie ma, to jeszcze nic nie znaczy

                  Znaczy bo piszesz o wydumanych przepisach których nie przytaczasz bo ich nie znasz a to znaczy ze ich nie ma,.
                  Gdyby były i byłyby sprzeczne z PoRD to dawno byłyby zaskarżone bo dziecko na drodze to powszechne zachowanie i gdyby było groźne to prawo by to uregulowało.

                  To że są nadopiekuńcze kwoki i to że ruch wzrasta to my wiemy.
                  Ale tu pyta matka o przepisy tzn ze sytuację na drodze już oceniła.

      • > ośmioletnie dziecko nie powinno samo chodzić do szkoły

        W ogóle nie powinno chodzić. Powinno być wożone samochodem! Chodzenie jest niebezpiecznie.


        > bo wiele dzieci przepadło w spokojnej okolicy

        Ile jest porwań dzieci w Polsce? A jeszcze ile takich "z ulicy", nie przez np. ex małżonka walczącego o prawo do opieki? Toż większa szansa jest, że się udusi skacząc na skakance, albo zabije jadąc na rowerku z bocznymi kółkami, niż że porwane zostanie w drodze ze szkoły do domu. A 12-latka puścisz do szkoły? W tym wieku jest więcej zaginięć..
        • kosm.aty napisał:

          > A 12-latka puścisz do szkoły? W tym
          > wieku jest więcej zaginięć..

          Posiadając w bliskim sąsiedztwie kilku 12-latków stwierdzam, że jeden taki ma więcej głupich pomysłów niż pięciu 8-letnich chłopców.
          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
        • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.11, 23:50
          zaginięcia dzieci w wieku powyżej 13 lat są o wiele częstsze, niż dzieci do 13 roku życia, jednak zaginięcia dzieci poniżej 13 roku życia są dużo poważniejsze, takie zaginięcia dużo częściej kończą się tragicznie, również dzieci poniżej 10 roku życia dużo częściej padają ofiarą przestępstw i niestety zdarza się często, że takie dziecko nawet nie mówi rodzicom o tym co je spotkało, a sprawy wychodzą na jaw niejako "przy okazji", rodzice bardzo często zamiast pomóc dziecku stosują metodę zaprzeczania, prawdopodobnie wynika to z faktu, że wtedy musieli by przyjąć odpowiedzialność za swoje zaniedbania
          • > zaginięcia dzieci w wieku powyżej 13 lat są o wiele częstsze, niż dzieci do 13 roku życia, jednak zaginięcia dzieci poniżej 13 roku życia są dużo poważniejsze, takie zaginięcia dużo częściej kończą się tragicznie

            To ile takich zaginięć kończy się tragicznie? I jak to się ma do innych zagrożeń takich jak śmiertelne poparzenie zupą, czy udławienie kleikiem.


            > również dzieci poniżej 10 roku życia dużo częściej padają ofiarą przestępstw

            Dużo częściej niż kto? Bo ofiarami pobić dużo częściej padają 20-latkowie niż 10-latkowie?
      • Biedne Twoje dzieci.
    • Gość: nikka IP: *.kielce.hypnet.pl 18.05.11, 07:49
      Popieram usamodzielnianie dziecka, moje już jako 7,5 samo chodził do szkoły- ale droga jest cały czas na widoku z przynajmniej stu mieszkań bloku, okolicznych sklepików i innych dzieci i rodziców.
      Kiedy czytam o spokojnej, cichej miejscowości, gdzie dzieci nikt praktycznie nie kontroluje- to mi w oczach staje ta biedna dziewczyneczka z kaskiem red bulla ze zdjęć, co też jeździła rowerem w spokojnej cichej miejscowości...
      • Gość portalu: nikka napisał(a):

        > Popieram usamodzielnianie dziecka, moje już jako 7,5 samo chodził do szkoły- al
        > e droga jest cały czas na widoku z przynajmniej stu mieszkań bloku, okolicznych
        > sklepików i innych dzieci i rodziców.

        Spokojna okolica nie jest odludziem gdzie dzieci biegają cały dzień samopas. Spokojna okolica = mniejszy ruch samochodowy po za centrum komunikacyjnym. Młody wyjeżdża z jednego osiedla w jednej części miasteczka, mija boisko, potem budynki gimnazjum, potem kilka zabudowań ( domów) rolniczych i już tu mniej więcej w kierunku szkoły idą inne dzieci. A potem jest już osiedle domów jednorodzinnych , drogi osiedlowe z ograniczeniami prędkości i szkoła.
        Jeśli do 8:20 dziecko nie pojawia się w szkole a nikt nie zna powodu tej nieobecności to wychowawca klasy dzwoni do rodziców z zapytaniem o dziecko. Tak jest ustalone i tego każdy się trzyma by wcześniej dać znać o nieobecności. Wracając młody jedzie lub idzie do moich rodziców i dzwoni z zapytaniem czy może tam trochę pobyć czy nie. Jeśli nie - wraca do domu, jeśli tak wraca o umówionej godzinie sam, albo jest odwożony jeśli nie ma roweru bo czasami mąż go samochodem do szkoły podwozi, albo ja np. dziś by panią z IIb w oczy nie kluło ;) I to nie jest tak, że moje dziecko szlaja się całymi dniami i nikt nie wie co się z nim dzieje.
        To chyba nie jest narażanie zdrowia lub życia dziecka.
        I prawdę powiedziawszy wolę gdy jedzie na rowerze czy do dziadków czy do szkoły, bo droga którą pokonuje jest co prawda dłuższa od tej którą mógłby chodzić pieszo, ale jest znacznie bezpieczniejsza.

        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
        • Do dziś pamiętam 1. swój "mandat" = pouczenie, kiedy zostałem zlokalizowany na jezdni, na swym pierwszym rowerku, przez pana mundurowego. Łzy sie polały wtedy me czyste przeczyste, na mą młodość durną a chmurną...
          Pierwszym następnym był mandat za niemanie światła w rowerowym tylnej lampce. Miałem wtedy 18-19 lat. Czas przedmaturalny. Przekleństwa sie polały wtedy me mocne, na tę żarówkę, co się przepala nie w czas...

          {Zuzanka} ma moje poparcie w zezwalaniu jazdy syna do szkoły. Byle nie nakazywała mu jazdy w kasku. Bo to obciach [dla niego].
          Nauczycielka syna {Zuzankowego} powinna spokornieć i nie wtrącać się do spraw rodzinnych {Zuzanki}, do przepisów ruchu rowerowego podrogowego i pozadrogowego.
          Kropka.

          A co mi po tej tu lekturze skojarzeń o nazistowskim interpretowaniu przepisów i przepisów o przepisach się nazbierało, to moje.
          I Wasze.
          • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 19.05.11, 11:58
            I co z tego, ze "obciach" ? Od malego trzeba wpajac dzieciakowi "lans" ? Nawet kosztem bezpieczenstwa ?
          • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.11, 17:02
            przywracasz mi wiarę w panów mundurowych, że jednak coś niecoś zauważają i reagują, bo ja się bardzo cieszę, że panowie mundurowi zgarniają chłopaczków na ich pierwszych rowerkach samodzielnie krążących po drogach i dają mandaty za brak świateł, jakby tak każdy sobie sam ustalał co mu wolno, to byśmy niedługo mieli dwulatków pędzących środkiem jezdni na swoich trzykołowych rowerkach i zadowolone mamusie, że synkowie są tacy samodzielni
          • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.11, 17:08
            co do nauczycielki wtrącającej się, to nauczycielka ma obowiązek w przypadku gdy jest świadkiem naruszenia prawa zawiadomić policję, OBOWIĄZEK, więc to nie jest wtrącanie się w sprawy rodziny tylko reakcja na naruszanie prawa przez Zuzankę, która też ma obowiązki względem swojego dziecka, jak Zuzanka tego nie rozumie i nie będzie chciała zrozumieć to może się zdarzyć, że sąd jej to będzie tłumaczył :0(
            • Gość portalu: zonkii napisał(a):

              > co do nauczycielki wtrącającej się, to nauczycielka ma obowiązek w przypadku gd
              > y jest świadkiem naruszenia prawa zawiadomić policję, OBOWIĄZEK, więc to nie je
              > st wtrącanie się w sprawy rodziny tylko reakcja na naruszanie prawa przez Zuzan
              > kę, która też ma obowiązki względem swojego dziecka, jak Zuzanka tego nie rozum
              > ie i nie będzie chciała zrozumieć to może się zdarzyć, że sąd jej to będzie tłu
              > maczył :0(

              Miałaś podać konkretne przepisy określające te obowiązki względem swojego dziecka.
              Do której klasy albo do jakiego wieku trzeba dziecko odprowadzać za rączkę do szkoły?
              Jest to w przepisach sprecyzowane?
              Jura
              • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.11, 17:34
                przede wszystkim rodzice są obowiązani do zapewnienia dziecku odpowiedniej opieki stosownej do jego wieku, nie ma określone co ściśle dziecko może robić samodzielnie, a co nie,jednak gdy jest określone, że dziecko nie może samodzielnie poruszać się po drodze publicznej do 10 roku życia, to nawet tłumaczenie, że komuś się wydawało to bezpieczne raczej nie przejdzie

                uznaje się generalnie, że dziecko do 10 roku życia powinno pozostawać pod opieką rodziców, czyli nawet bawiąc się w parku, powinno być tam z rodzicami, tak samo powinno być odprowadzane do szkoły, itp. ja osobiście uważam, że ta granica powinna być wyższa wynika to z faktu, że kiedyś zawodowo stykałam się z dziećmi będącymi ofiarami przestępstw i nie chcę tutaj podawać drastycznych przykładów, ale mnie się światopogląd bardzo zmienił po tym doświadczeniu
                • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 19.05.11, 18:43
                  Ty, praworzadna... Jak wejdzie przepis, ze masz sie 2 razy dziennie walnac cegla w czerep to tez bedziesz to robic ? To by bylo nawet korzystniejsze..
                  • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.11, 23:12
                    wiesz, a jak byś siedział naprzeciwko matki, która ze łzami w oczach opowiada, że przecież to było tylko pięć minut, że przecież ta balia z deszczówką w której utopił się jej syn była mała i nigdy pełna, że przecież syn miał dwa latka i już chodził, że przecież była dobrą matką, czy ma sens ją karać, nie, wtedy już nie ma sensu... po prostu już nie ma sensu, ale dopóki jest sens to niestety czasem trzeba rodziców karać, dopóki dziecku jeszcze nic się nie stało, wtedy może to coś da... i też czasem mam ochotę komuś powiedzieć weź sobie człowieku kup gumowy młotek i palnij się parę razy w łeb, to może coś z tego co mówię dotrze
                    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 00:11
                      a i jeszcze rodzice bardzo się dziwią, że kiedy przydarzy IM się tragedia to jeszcze grozi im odpowiedzialność karna, kiedy informuję rodziców, że tragedia się owszem przydarzyła ale nie im tylko ich DZIECIOM i że to nie oni są ofiarami tylko ich dzieci to nie rozumieją tego, więc pytam się ich czasem kto cierpi, a rodzice bardzo często odpowiadają, że to ONI cierpią, wtedy mówię im, że to nie oni cierpią tylko ich dzieci przede wszystkim, to są zdziwieni, a czasem oburzeni, że jak mogę być bez serca i rozumieć ICH bólu

                      nie wiem, czy na to młotek pomoże, obawiam się, że nie
                      • zonkii:
                        > a i jeszcze rodzice
                        [...]

                        Dziewczyno, weź trochę na wstrzymanie. Niezależnie od tego, czy masz rację czy nie, nikogo nie przekonasz pisząc po 3 posty na każdy głos, wyrażający inne zdanie niż Twoje. Chcesz przekonać, czy zagłuszyć? A może zagłuszasz jakiś głos w sobie samej?

                        I proszę, zadbaj o normalny podział wypowiedzi na zdania, oddzielane kropkami i zaczynające się od dużych liter. Przecież tej bezpostaciowej erupcji świadomości nie da się czytać.

                        I jeszcze pamiętaj, że to jest lista rowerowa. Dzieci utopione w naparstku wody, są wprawdzie bardzo tragiczne, ale kompletnie nie na temat.

                        - Stefan
                        • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.11, 14:13
                          oj, bo mnie wkurzyliście, dupy się rodzicom ruszyć nie chce, żeby dziecko odwieść do szkoły, a jak się coś stanie to potem mi krowy maślane oczy robią, kurde, normalnie jak teraz mi się taka mamuśka trafi to ją od razu do sądu rodzinnego skieruję, a nie będę gadać, przywalę kuratora, jak ją parę razy przegoni to się skończy spanie do południa, dzieci potem cierpią, po szpitalach się męczą, a mamusia udaje dobrą i nieszczęśliwą, a jak trzeba było uważać to ona była mądrzejsza
                          • W jakim świecie Ty się obracasz, dziewczyno? Zamkniętych, pilnowanych osiedli, gdzie matki nie muszą pracować, a każda rodzina ma co najmniej 2 samochody?
                            Jeżeli osoby reagujące tak emocjonalnie jak Ty, że wkurzenie z forum odbija się na wykonywaniu ich pracy ("od razu do sądu rodzinnego skieruję, a nie będę gadać, przywalę kuratora, jak ją parę razy przegoni to się skończy spanie do południa") naprawdę mają moc wydawania takich decyzji, to bardzo źle świadczy to o selekcji kadr w urzędach państwowych.
                            Jura
                          • zonkii:
                            > a jak się coś stanie to potem mi krowy maślane oczy robią, kurde,

                            Jeśli Twoja praca na tym polega, żeby rodzicom, których spotkało nieszczęście, dowalać jeszcze wyrzuty sumienia, przekraczające ich winę, to masz paskudny zawód.

                            Ale zostawmy noworodki, jeszcze ślepe, wypadłe z łóżeczka, i wróćmy do tematu: jeśli dziecko w wieku 8 lat jedzie samo chodnikiem i przeprowadza rower przez wszystkie skrzyżowania (a nie przejeżdża ich), to czy ktoś narusza jakiś przepis? Zarysowały się następujące stanowiska:
                            • 1. narusza PoRD, bo po chodniku wolno jeździć tylko z towarzyszeniem osoby starszej;
                            • 2. nie narusza niczego, bo ten przepis z PoRD niczego nie zakazuje, a tylko zezwala na jazdę małolata po chodniku i dodatkowo dopuszcza jazdę starszej osoby;
                            • 3. względem PoRD jest w porządku, ale rodzice naruszają kodeks rodzinny i opiekuńczy, bo puszczają dziecko samo.

                            Bardzo proszę o dyskusję o tym, a nie o maślanych oczach krów. W przypadku 3 prosiłbym o konkretny artykuł z tego kodeksu. Gdyby tam były, jak to w prawie, same ogólniki (np. że rodzice powinni zapewnić należytą opiekę), to proszę o orzecznictwo -- w jakich przypadkach sąd uznał, że opieka nie była należyta.

                            I przypominam: chodzi o 8-latków na drodze, a nie o noworodki gwałcone przez Godzillę.

                            - Stefan
                          • Gość portalu: zonkii napisał(a):

                            > oj, bo mnie wkurzyliście, dupy się rodzicom ruszyć nie chce, żeby dziecko odwie
                            > ść do szkoły, a jak się coś stanie to potem mi krowy maślane oczy robią, kurde,
                            > normalnie jak teraz mi się taka mamuśka trafi to ją od razu do sądu rodzinnego
                            > skieruję, a nie będę gadać, przywalę kuratora, jak ją parę razy przegoni to si
                            > ę skończy spanie do południa, dzieci potem cierpią, po szpitalach się męczą, a
                            > mamusia udaje dobrą i nieszczęśliwą, a jak trzeba było uważać to ona była mądrz
                            > ejsza

                            A kim właściwie jesteś z zawodu że zapytam tak of top? Co za wypowiedź, uuu, pięknie, ... , cud miód i orzeszki, . Na jej podstawie mogę stwierdzić że wszyscy w twoim fachu to banda histeryków z ukrytymi problemami, jednak zwykła ludzka przyzwoitość i odrobina szacunku do drugiego człowiek nie pozwala mi na takie myślenie.

                            I jeśli masz dzieci to im zwyczajnie współczuję :/
                            --
                            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/zc/ma/pvku/nHCcjO9rMaZFnEGJrA.jpg
                          • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 22.05.11, 22:10
                            > oj, bo mnie wkurzyliście, dupy się rodzicom ruszyć nie chce, żeby dziecko odwie
                            > ść do szkoły, a jak się coś stanie to potem mi krowy maślane oczy robią, kurde,
                            > normalnie jak teraz mi się taka mamuśka trafi to ją od razu do sądu rodzinnego
                            > skieruję, a nie będę gadać, przywalę kuratora, jak ją parę razy przegoni to si
                            > ę skończy spanie do południa, dzieci potem cierpią, po szpitalach się męczą, a
                            > mamusia udaje dobrą i nieszczęśliwą, a jak trzeba było uważać to ona była mądrz
                            > ejsza

                            Piszesz tak jakby przez twoją głupotę twoje dziecko spotkała krzywda i teraz masz wyrzuty sumienia.
                            Nie ma znaczenia czy dziecko 8 czy 9 letnie zacznie chodzić przez osiedle do szkoły.Każde dziecko jest inne i rodzice o tym decydują.
                            Jak jest jakaś ciamajda to nawet do 10 roku będzie odprowadzana za rączkę.
                            Potem dostaje rower na komunie ale nie wolno jej samej po podwórku jeździć aby sobie krzywdy nie zrobił. Dzieci się śmieją z odmieńca i ten wpada w kompleksy.
                            potem to rzutuje na całe jego życie.

                            Rower bardzo usamodzielnia dzieci.
                            W wieku 9-10 lat robią coraz dalsze wycieczki i na to trzeba zwrócić uwagę.




                      • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 20.05.11, 10:40
                        Tlumaczysz im, ze nie powinni cierpiec, a do nich nie dociera i nadal cierpia ?? :)

                        No widzisz, tak to jest... Tobie tez sie tlumaczy i nie dociera, ze wypadki sie zdarzaja w kazdym wieku i 10 lat nie jest granica niesmiertelnosci...
                • > ja osobiście uważam, że ta granica powinna być wyższa

                  Jaka? Odprowadzanie do szkoły 13latka? 15latka?
                  Z jednej strony jest presja, żeby pozwolić coraz młodszym dzieciom uprawiać seks (edukacja od podstawówki?), a z drugiej strony odprowadzanie ich do szkoły za rączkę..
                  • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.11, 23:19
                    edukacja seksualna od podstawówki nie oznacza zgody na sek, edukacja jest po to, żeby dzieci miały świadomość i wiedzę na temat swojego ciała, na temat reakcji, na temat zachowań ze strony innych ludzi, na temat tego jak się bronić przed niechcianymi zaczepkami, próbami wymuszenia seksu, edukacja seksualna dzieci jest po to, żeby dzieci potrafiły się bronić i nie rozpoczynały współżycia nic o nim nie wiedząc z czystej ciekawości

                    tak samo odprowadzanie dziecka do szkoły w wieku 13 lat, bardzo wielu rodziców odprowadza dzieci do szkoły nawet starsze, nie oznacza to niesamodzielności dziecka, tylko odpowiedzialność rodziców
                    • > tak samo odprowadzanie dziecka do szkoły w wieku 13 lat, bardzo wielu rodziców
                      > odprowadza dzieci do szkoły nawet starsze, nie oznacza to niesamodzielności dzi
                      > ecka, tylko odpowiedzialność rodziców
                      Nie, to nie jest odpowiedzialność tylko robienie z dziecka inwalidy życiowego, niezdolnego samodzielnie funkcjonować.
                      Znam taki przypadek, teraz już 25 lat i dalej na garnuszki mamusi.
przejdź do: 1-100 101-134
(101-134)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.