Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dlaczego nie na ścieżkach ?

    29.08.11, 10:02
    Szanowni rowerzyści. Popierałam Was. Przepuszczałam. Przyjaźnie machałam. Dopóki nie przeprowadziłam się do Miasteczka Wilanów.

    Wilanowska i Aleja Rzeczpospolitej. Piękne nowe ścieżki rowerowe. Nic tylko jeździć i się nimi cieszyć.

    Więc dlaczego wciąż jeździcie tam ulicami ???
    Po co więc te masy krytyczne i wyrzucanie pieniędzy na ścieżki ?? Żeby to był pojedynczy przypadek .. Proszę, przyjedźcie i zobaczcie. Jeśli w dzień wolny od pracy nie będzie od Dolinki Służewieckiej do Świątyni Opatrzności 2-3 rowerzystów na jezdni, uznam to za cud.
    Wytłumaczcie mi więc, dlaczego tak robicie. Bo na razie moje jakiekolwiek poparcie straciliście.
    P.S. Roweru też używam.
    • bimota 29.08.11, 14:01
      > Po co więc te masy krytyczne i wyrzucanie pieniędzy na ścieżki ?

      To powinno byc w tytule... Moze dla nieumiejacych jezdzic... ?
    • user0001 29.08.11, 14:29
      Jako rowerzysta jeżdżący użytkowo po Warszawie i pod Warszawą postaram się odpowiedzieć.

      Rowerzysta jest z natury leniwy, Droga dla Rowerów (DdR) nie może wiązać się z dodatkowym wysiłkiem, inaczej będzie ignorowana.

      1. Na DdR musi być wjazd. Jeśli DdR zaczyna się tak, że rowerzysta jest zmuszony do karkołomnego lewoskrętu przez kilka pasów ruchu, to bezpieczniej będzie się czuł nie wykonując takiego manweru. Podobnie DdR nie może zaczynać się w środku chodnika. Rowerzysta nie teleportuje się. Musi istnieć łagodny wjazd widoczny dla jadącego rowerzysty.
      2. Z DdR musi dać się zjechać. Jeśli DdR kończy się w środku chodnika, lub nie sposób włączyć się do ruchu po końcu DdR to rowerzysta użyje takiej DdR dokładnie jeden raz.
      3. DdR nie może być znacząco wolniejsza od jezdni. Jeśli DdR prowadzi przez przystanek na którym zwolnić i uważać na pieszych, lub przy straganach gdzie włóczą się ludzie, to rowerzysta będzie unikał tej drogi.
      3a. Wyznaczenie DdR przez drogę z płyt betownowych (Wybrzeże Puckie) można potraktować jako chory żart (gdby położono tam asfalt, to stanowiłaby ona ciekawą alternatywę dla Jagielońskiej między mostem Grota Roweckiego a mostem Gdańskim).
      4. DdR ma umożliwiać jazdę. jeśli są na niej schody, przejścia dla pieszych zamiast przejazdów, to rowerzysta będzie unikał takiej DdR.
      5. Szczególny przypadek poprzedniego punktu, to DdR kończona przed przecznicą i zaczynająca się za przecznicą, widząc takiego potworka rowerzyści uciekną na jezdnie.
      6. Do tego wszystkiego należy dodać kolarzy na treningu i kurierów rowerowych którzy prawo traktują dość wybiórczo.

    • garkuchta 29.08.11, 19:40
      User 0001, skoro jeździsz po Warszawie, pewnie znasz wymienione przeze mnie miejsca. Przejechałam je kiedyś rowerem i żadnej z wymienionych niedogodności nie pamiętam. Zapamiętałam raczej tę ścieżkę jako cholernie miłą w użytkowaniu, no ale byłam tam tylko raz i mogę się mylić.
      Skoro aż tyle niedogodności może stać na przeszkodzie, po co w takim razie budować DdR, które są ignorowane ?
      Tam gdzie jest równolegle do jezdni DdR nie patrzę nerwowo na światłach w lusterka, czy nie wymija mnie jakiś rowerzysta ... Może to błąd, może nie powinnam czuć się tak bezpiecznie ... Ale czy naprawdę musi stać się coś złego, żeby każdy pilnował swojego miejsca ?
    • jan-w 29.08.11, 21:30
      garkuchta napisała:
      > Skoro aż tyle niedogodności może stać na przeszkodzie, po co w takim razie budo
      > wać DdR, które są ignorowane
      Błędne rozumowanie. Z tego że ścieżki często mają poważne wady (np zakręty pod kątem mniejszym niż 90 st.) lub są niedokończone, nie należy wyciągać wniosku że nie należy ich budować. Należy je kończyć, łączyć i poprawiać błędne.
      Osobna sprawa że widuje się czasem rowerzystów którzy uparcie jadą wąską ulicą mając obok DDR. Ci dziwacy to zwykle posiadacze delikatnych rowerów szosowych nienadających się do jazdy po mieście.
    • garkuchta 29.08.11, 21:50
      Czy to znaczy, że trzeba budować osobne ścieżki dla szosowców, osobne dla górali, osobne dla miejskich rowerów ? ;)
      Bo przepis w kodeksie drogowym jest chyba jeden dla wszystkich rowerzystów.
    • jan-w 30.08.11, 08:16
      garkuchta napisała:

      > Czy to znaczy, że trzeba budować osobne ścieżki dla szosowców, osobne dla góral
      > i, osobne dla miejskich rowerów ? ;)
      > Bo przepis w kodeksie drogowym jest chyba jeden dla wszystkich rowerzystów.

      Sądząc z reakcji (udawane kompletne niezrozumienie cudzych postów), nie zależy ci na wyjaśnieniu twoich wątpliwości, a wyłącznie na złośliwym odgryzaniu się i wzbudzaniu walk w kisielu. Miejsce trolli jest na oślej ławce. EOT
    • garkuchta 30.08.11, 20:29
      Puszczonego oczka na końcu zdania nie zauważyłeś ??
    • jan-w 31.08.11, 11:06
      Nie zauważyłem. Przepraszam :-)
    • garkuchta 31.08.11, 17:42
      Janie, mało kto ta forum ma odwagę powiedzieć 'przepraszam'.
      Wielki szacunek :)
      Pozdrawiam :)
    • robertrobert1 04.09.11, 19:53
      garkuchta napisała:

      > Czy to znaczy, że trzeba budować osobne ścieżki dla szosowców, osobne dla góral
      > i, osobne dla miejskich rowerów ? ;)
      > Bo przepis w kodeksie drogowym jest chyba jeden dla wszystkich rowerzystów.

      Mylisz się. Wystarczy budować nie ścieżki a drogi rowerowe, które by akceptowali zarówno szosowcy, górale jak i mieszczuchy. A to wcale nie jest trudne. Ot taka droga dla rowerów powinna być jak droga dla samochodów tylko 2 razy mniejsza.
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 18:50
      > Czy to znaczy, że trzeba budować osobne ścieżki dla szosowców, osobne dla góral
      > i, osobne dla miejskich rowerów ? ;)
      > Bo przepis w kodeksie drogowym jest chyba jeden dla wszystkich rowerzystów.
      I ten przepis mówi jakie warunki ścieżka musi spełniać aby była uznana za "drogę dla rowerów".
    • user0001 30.08.11, 07:41
      Jeżdżę użytkowo a nie krajoznawczo. mogę rozmawiać o trasie Śródmieście Jabłonna, Łomianki lub Włochy. Na południe nie wypuszczam się.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 16:53
      > User 0001, skoro jeździsz po Warszawie, pewnie znasz wymienione przeze mnie mie
      > jsca. Przejechałam je kiedyś rowerem i żadnej z wymienionych niedogodności nie
      > pamiętam. Zapamiętałam raczej tę ścieżkę jako cholernie miłą w użytkowaniu, no
      > ale byłam tam tylko raz i mogę się mylić.
      > Skoro aż tyle niedogodności może stać na przeszkodzie, po co w takim razie budo
      > wać DdR, które są ignorowane ?
      A gdzie się mają uczyć jazdy nowi rowerzyści, na jezdni ?
      Czy ty wiesz ile w Warszawie macie km ddr a ile ddrip ?
      Znasz przepisy czym się rożni ddr od ddrip ?
      Rowerzysta an jezdni am pierwszeństwo według zasad ogólnych a na ścieżce typu dddrip a takich jest ponad 90% musi ustępować miejsca pieszym.
      Zatem za śmiertelne potrącenie pieszego na ddrip rowerzysta pójdzie siedzieć a jak go potraci na jezdni to nie.
      Może zacznij od tego że dokładnie zapoznasz się z kodeksem drogowym to znajdziesz tam cześć odpowiedzi na swoje wątpliwości.


      > Tam gdzie jest równolegle do jezdni DdR nie patrzę nerwowo na światłach w luste
      > rka, czy nie wymija mnie jakiś rowerzysta ...
      Widzisz do wymijania nie są potrzebne lusterka.
      Wymijanie jest wtedy gdy rowerzysta zbliża się do Ciebie z przodu.Zapewne miałaś na myśli wyprzedzanie lub omijanie.
      Definicje też znajdziesz w PoRD.



      > Może to błąd, może nie powinnam c
      > zuć się tak bezpiecznie ...
      Tak dwa dni temu dwóch rowerzystów zderzyło się na naszej ścieżce tak że musiała przyjechać policja.
      Kiedyś w podobnej sytuacji dwoje rowerzystów straciło przytomność.


      >Ale czy naprawdę musi stać się coś złego, żeby każd
      > y pilnował swojego miejsca ?
      Uważasz ze miejsce rowerzystów jest tylko na ścieżkach ?
      Czy wy w Warszawie macie wszystkie ścieżki połączone w system ze wszędzie się da nimi dojechać?
      Skoro miejsce rowerzysty jest na ścieżce to dlaczego jeszcze nie zbudowaliście wszędzie tych ścieżek ?
      A może zakazać rowerzystom jazdy po jezdni tam gdzie są ddr i ddrip ?


    • Gość: rowerek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.11, 17:01
      ja tam jeżdżę ścieżkami rowerowymi jak tylko są, to że dwóch trzech rowerzystów na setki innych pedałuje po jezdni, to co jestem winien?

      ja nie rzucam się grupowo na kierowców, bo jakiś jeden czy dwóch zaparkuje na ścieżce rowerowej, bo mu tak wygodnie i dziwi się, że ktoś mu zwraca uwagę, po prostu zawsze znajdzie się "mądrzejszy"

      a co do samych ścieżek, to czasem ręce i nogi opadają, jak ktoś zaprojektował ścieżki, dwadzieścia metrów ścieżki to wcale nie rzadkość, albo ścieżka raz po jednej raz po drugiej stronie ruchliwej ulicy

    • znow_ja 29.08.11, 21:34
      Z uporem maniaka walczycie o ścieżki rowerowe. I słusznie. Ale skoro na ścieżkach może być tyle nieprawidłowości, które czynią korzystanie niewygodnym, to czy nie prostsze jest zamiast organizowania mas krytycznych dogadać się z urzędnikami i wprowadzić swoich ludzi jako czynnik społeczny przy projektowaniu? Nie sądzę żeby w urzędach pracowali tylko debile, których celem jest dokopanie rowerzystom. Z drugiej strony - jeśli już jest ta ścieżka, to dlaczego mimo niedogodności z niej nie korzystać ? A tak kasa wydana, ścieżka sobie, rowerzysta na jezdni, kierowca sie wkurza. I po co to komu ?
    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.11, 23:08
      Zejdz na ziemie...
    • Gość: Leon IP: *.play-internet.pl 29.08.11, 23:16
      Gość portalu: Bimota napisał(a):

      > Zejdz na ziemie...

      Uglebionyś ?
    • Gość: rowerek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 01:43
      ja się czasem zastanawiam czemu właściwie służą ścieżki, dziś jechałem sobie ścieżką z kostki a jakże, nierówna, zjazdy z potężnymi krawężnikami, niech będzie, ale w którymś momencie ścieżka się skończyła, a zaczął się parking z tej samej czerwonej kostki, jak skończył się parking, ścieżka znowu się pojawiła... nie żebym się czepiał, no ale jak ja mam jechać, na kilka metrów mam zjeżdżać na ulicę, bo chodnik był wąski, a potem teleportować się na ścieżkę, która pojawia się nagle bez żadnego zjazdu, wjazdu, no po prostu nagle za chodnikiem jest ścieżka...

      albo duże szerokie ulice, nie tak dawno przecież remontowane, choćby Puławska, trudno by było z pobocza choćby po jednej stronie wydzielić pas dla rowerów, widać nie można było :/
    • Gość: rowerek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 01:56
      albo ścieżki wyjeżdżone przez rowerzystów trawnikach, na ogół wąziutkie, wzdłuż ulic czy chodników, służą bardzo dobrze, nic nie kosztują, ale w jakiś dziwny sposób zawsze komuś przeszkadzają
    • bimota 31.08.11, 13:39
      A parkingiem albo poboczem jechac nie mozesz ?
    • Gość: rowerek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 15:18
      ścieżka była za chodnikiem, czyli oddzielona od jezdni chodnikiem, potem był gwałtowny koniec ścieżki nawet bez zjazdu na jezdnię, na drugiej stronie był parking ciasno zastawiony samochodami, które nie mieściły się na parkingu i cokolwiek zastawiły chodnik, no i wąziutki chodnik i jeszcze do kompletu przystanek, jezdnia też była wąska i ruchliwa.... tak to było
    • Gość: rowerek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.11, 15:19
      no ale ja się czepiam.... ścieżkę ktoś zrobił, pieniądze wziął, starczy
    • robertrobert1 04.09.11, 20:07
      Ja także nad tym ubolewam. Puławska ma w większości szerokie asfaltowe pobocze i można było swobodnie je przeznaczyć na pas dla rowerów a tam gdzie pobocze zanika jest albo szeroki chodnik albo trawnik więc wybudowanie drogi rowerowej byłoby bajecznie proste. A tak poruszanie się na rowerze po Puławskiej jest wielkim ryzykiem i trzeba się tylko modlić o korek by komfortowo przemieszczać się ulicą.
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • robertrobert1 04.09.11, 20:02
      znow_ja napisała:

      > Z uporem maniaka walczycie o ścieżki rowerowe. I słusznie. Ale skoro na ścieżka
      > ch może być tyle nieprawidłowości, które czynią korzystanie niewygodnym, to czy
      > nie prostsze jest zamiast organizowania mas krytycznych dogadać się z urzędnik
      > ami i wprowadzić swoich ludzi jako czynnik społeczny przy projektowaniu?

      Ów czynnik jest chociaż nie wszystkie projektowane drogi rowerowe są opiniowane. Po za tym opinia jednego rowerzysty nie jest miarodajna gdyż owym opiniującym może być wysportowany młodzik i nie uwzględni babci na rowerku, sakwiarza, rodzinny z przyczepką rowerową czy osoby na rowerze poziomym.

      > Nie są
      > dzę żeby w urzędach pracowali tylko debile, których celem jest dokopanie rowerz
      > ystom.

      Ale niestety tak wygląda.

      > Z drugiej strony - jeśli już jest ta ścieżka, to dlaczego mimo niedogodn
      > ości z niej nie korzystać ?

      Patrz powyższe uwagi.

      > A tak kasa wydana, ścieżka sobie, rowerzysta na jez
      > dni, kierowca sie wkurza.

      Ciekawy czy kierowcy jeżdzili by po autostradzie zrobionej w szczerym polu, która co kilka km będzie przedzielona schodami, latarniami a jej nawierzchnia będzie z kostki brukowej?

      > I po co to komu ?

      By poprawić statystyki wykonalności planu inwestycyjnego.,,
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 04.09.11, 21:08
      Z autostrady nie ma obowiązku korzystać. Z DDR jest i jestem za waleniem mandatów za nieprzestrzeganie. Dziwnym trafem to nie sakwiarze, babcie czy rodziny jadą jezdnią obok DDR, ale zazwyczaj jest to "wysportowany młodzik" na wypasionym sprzęcie (zatem ktoś świadomy, co wie że na oponach szosowych będzie mu źle na DDR, ale mimo to takich używa na miasto).
    • kpina_czy_afera 04.09.11, 22:14
      A oto przykład dlaczego rowerzyści nie jeżdżą po "ścieżkach rowerowych":
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/fg/xi/dqpz/nlHU7Pa47RoUVz4HtB.jpg

      W tym miejscu kałuża miała 30 cm głębokości czyli tyle, że bez najmniejszego problemu nalewała się woda do buta a przecież nie ma obowiązku jazdy na rowerze w kaloszach. Ponad to w wodzie kryła się pułapka w postaci wystajacej studzienki więc żaden rowerzysta nie będzie przed taką przeszkodą zsiadać z roweru i cm po cm sondować dna.

      Tak więc zanim zaczniesz sadzić mandaty najpierw zapewnij bezpieczną przejezdność.
    • kpina_czy_afera 04.09.11, 22:20
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/fg/xi/dqpz/pgZBiu8onMiujVwQaB.jpg

      Oto kolejny kwiatek na drogach dla rowerów. Dlaczego na płaskim odcinku jest poziomy uskok? Bo właściciel drogi kompletnie jej niekonserwuje. Owszem drogi samochodowe są systematycznie monitorowane i konserwowane a drogi rowerowe są pozostawiane w zapomnienie.

      Na zdjęciu jest także pokazana kolejna anomalia czyli kosze z piaskiem. Dlaczego? Przecież one zajmują miejsce i tym samym zagrażają bezpieczeństwu. Owe pojemniki swobodnie mogą stać kilka metrów dalej za barierką. Czy widziałeś aby na jezdni dla samochodów co 100 m stała jakaś skrzynia?
    • user0001 04.09.11, 22:21
      Masowe wlepianie mandatów?

      Piesze "krawężniki" temu nie podołają, rowerzysta nie ma blach aby je spisać, wymaga zatrzymania a jedzie znacznie szybciej niż "krawężnik" biega.
      Utrzymanie w ruchu patrolu zmotoryzowanego kosztuje, więc Policji sp. z o.o. nie będzie się to opłacać. Lepiej suszyć z krzaków.

      Druga sprawa: nie chcesz aby ten wysportowany młodzik ze swojej wypucowanej, dopieszczonej szosówki przesiadł się na wysłużonego, odrapanego górala, cały wściekły, że odebrano mu prawo do sprawnego poruszania się po mieście może nie zauważyć zaparkowanego na ścieżce samochodu i zahaczyć rogiem o lusterko lub pedałem o błotnik. Po co to komu?
    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 01:14
      > Piesze "krawężniki" temu nie podołają
      Jeśli pieszy policjant machnie lizakiem, to jest obowiązek zatrzymania się. Niezatrzymanie się do kontroli to już grubsza sprawa, uciekającego policja może skuć, rzucić na glebę itd. Idziesz na to?

      > może nie zauważyć zaparkowanego na ścieżce samochodu i zahaczyć rogiem o lusterko lub
      > pedałem o błotnik. Po co to komu?
      A właściciel tego samochodu potem wściekły na wszystkich rowerzystów nie zauważy w porę rowerzysty na przejściu dla pieszych albo "batmana"? Myśl trochę, to nie boli. Życie w społeczeństwie wymaga pewnej elementarnej odpowiedzialności. Taki rowerzysta wściekły, że mu nie dają łamać prawa, siejący tą wściekłość dalej, może rykoszetem zaszkodzić innemu rowerzyście. Ja jeżdżę na rowerze po mieście i sobie po prostu nie życzę, żeby ktoś prowokował kierowców przeciw rowerzystom (choć po pasach raczej nie jeżdżę i oświetlenie mam).
    • user0001 05.09.11, 07:04
      > Nie
      > zatrzymanie się do kontroli to już grubsza sprawa, uciekającego policja może sk
      > uć, rzucić na glebę itd. Idziesz na to?

      Jeśli geometria pościgu jest na moją korzyść to idę.

      > A właściciel tego samochodu potem wściekły na wszystkich rowerzystów nie zauważ
      > y w porę rowerzysty na przejściu dla pieszych albo "batmana"?

      Nie zrobisz omletu bez stłuczenia kilku jajek.
    • Gość: m. IP: 31.61.110.* 05.09.11, 09:42
      > Nie zrobisz omletu bez stłuczenia kilku jajek.
      No ale żeby tu chodziło o jakąś ważną sprawę. Ale nie: tu chodzi o kogoś, kto wścieka się, bo mu nie dają łamać przepisów drogowych! Dziecinada i tyle.
    • user0001 05.09.11, 12:01
      Gdyby wszyscy posłusznie przestrzegali prawa, to dziś zamiast wszczynać flamewar na forum, bylibyśmy analfabetami odrabiającymi pańszczyznę na polu szlachcica.

      A sprawa jest poważna, pieniądze publiczne są wyrzucane w błoto na budowę DdR tam gdzie nie są one potrzebne (np. Modlińska po stronie wschodniej przy drodze lokalnej za ekranami), projektowanie w sposób niezgodny z ustaleniami (kostka zamiast asfaltu, brak separacji w pobliżu przystanków, brak przejazdów rowerowych na skrzyżowaniach z DdR, przejazdy rowerowe wyzwalane na przycisk), czy w końcu przez odbieranie niedbałego wykonawstwa, jak na przykład wjazdy na DdR z wystającymi krawężnikami, uskoki jakie widać na zdjęciach powyżej.
      Na dodatek w Warszawie najdroższe w budowie DdR są widziane jako jedyny rodzaj infrastruktury rowerowej. A inne, tańsze rozwiązania takiej jak pasy rowerowe w jezdni, czy podniesione tarcze skrzyżowań/przejścia dla pieszych na drogach o uspokojonym ruchu spotykane są tylko sporadycznie.

      Jeśli rowerzyści będą potulnie przystawać na taką bylejakość to urzędnicy nic nie zmienią.
    • Gość: m. IP: 31.61.108.* 05.09.11, 12:36
      > Gdyby wszyscy posłusznie przestrzegali prawa, to dziś zamiast wszczynać flamewa
      > r na forum, bylibyśmy analfabetami odrabiającymi pańszczyznę na polu szlachcica
      No dobra. Zatem zamiast potulnie czekać na budowę obwodnicy Warszawy, zmotoryzowani powinni masowo zacząć jeździć chodnikami i DDR, to może władza "sie ruszy"?

      > Na dodatek w Warszawie najdroższe w budowie DdR są widziane jako jedyny rodzaj
      > infrastruktury rowerowej.
      To fakt, tylko że łamanie przepisów ruchu drogowego ma się nijak do walki o sensowniejszą infrę rowerową. Wręcz uważam, że akceptacja takich zachowań
      osłabia wiarygodność "środowisk rowerowych".
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 17:12
      > > Gdyby wszyscy posłusznie przestrzegali prawa, to dziś zamiast wszczynać f
      > lamewa
      > > r na forum, bylibyśmy analfabetami odrabiającymi pańszczyznę na polu szla
      > chcica
      > No dobra. Zatem zamiast potulnie czekać na budowę obwodnicy Warszawy, zmotoryzo
      > wani powinni masowo zacząć jeździć chodnikami i DDR, to może władza "sie ruszy"
      > ?

      Jeśli by nie było innych dróg to zapewne by się tak poruszali.
      Podobnie piesi.Jak im źle zaprojektują chodniki przez duży trawnik to sobie wydeptują ścieżkę.
      Droga jest dla ludzi a nie ludzie dla drogi


      > To fakt, tylko że łamanie przepisów ruchu drogowego ma się nijak do walki o sen
      > sowniejszą infrę rowerową.
      Ale jak można komuś udowodnić łamanie prawa jeśli jedzie jezdnią ?

      > Wręcz uważam, że akceptacja takich zachowań
      > osłabia wiarygodność "środowisk rowerowych".
      Nie ma znaczenia czy to akceptujesz czy nie.
      Pewne zachowania są wynikiem potrzeb a nie czyjejś akceptacji.
      Jeśli ci zależy to napiszę że nie akceptuję ale gdy zaproponujesz piętnowanie to już się nie zgodzę bo policja ma wiele do zrobienia w ważniejszych kwestiach.



    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 17:04
      > > Nie zrobisz omletu bez stłuczenia kilku jajek.
      > No ale żeby tu chodziło o jakąś ważną sprawę. Ale nie: tu chodzi o kogoś, kto w
      > ścieka się, bo mu nie dają łamać przepisów drogowych! Dziecinada i tyle.

      A są tacy co się nie wściekają i nie lamią ?
      Wydaje mi się że każdy łamie ale przepisy są rożnej wagi i człowiek czasem się wścieka, że czepiają się go o duperele a obok są poważne wykroczenia.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 17:00
      > Jeśli pieszy policjant machnie lizakiem, to jest obowiązek zatrzymania się.
      Nigdy nie widziałem pieszego policjanta z lizakiem.

      > Nie
      > zatrzymanie się do kontroli to już grubsza sprawa, uciekającego policja może sk
      > uć, rzucić na glebę itd. Idziesz na to?
      Może nawet zastrzelić


      > > może nie zauważyć zaparkowanego na ścieżce samochodu i zahaczyć rogiem o
      > lusterko lub
      > > pedałem o błotnik. Po co to komu?
      > A właściciel tego samochodu potem wściekły na wszystkich rowerzystów nie zauważ
      > y w porę rowerzysty na przejściu dla pieszych albo "batmana"? Myśl trochę, to n
      > ie boli. Życie w społeczeństwie wymaga pewnej elementarnej odpowiedzialności. T
      > aki rowerzysta wściekły, że mu nie dają łamać prawa, siejący tą wściekłość dale
      > j, może rykoszetem zaszkodzić innemu rowerzyście.
      Już widzę jak ktos się tym kieruje.

      Ja jeżdżę na rowerze po mieśc
      > ie i sobie po prostu nie życzę, żeby ktoś prowokował kierowców przeciw rowerzys
      > tom (choć po pasach raczej nie jeżdżę i oświetlenie mam).
      Obiecuję więcej nie rysować źle zaparkowanych fur aby się na tobie nie wyładowali.


    • stefan4 04.09.11, 22:59
      m.:
      > Z autostrady nie ma obowiązku korzystać. Z DDR jest

      Najwyższy czas zlikwidować ten obowiązek. Rowerzyści będą korzystać z dróg dla rowerów, kiedy ich jakość będzie równie dobra jak jakość jezdni. Nikt nie zjeżdża na jezdnię dla samej zabawy.

      Jeśli z jakiejś drogi dla rowerów rowerzyści nie chcą korzystać, to należy zwolnić z pracy urzędnika, który ją zaprojektował (ew. odpowiedzialnego za jej utrzymanie) i na jego miejsce zatrudnić fachowca.

      - Stefan
    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 01:01
      > Najwyższy czas zlikwidować ten obowiązek.
      Zapomnij. Hint: Konwencja Wiedeńska.

      > Rowerzyści będą korzystać z dróg dla
      > rowerów, kiedy ich jakość będzie równie dobra jak jakość jezdni
      Wystarczy żeby policja wzięła się do roboty.
    • stefan4 05.09.11, 07:02
      stefan4:
      > Rowerzyści będą korzystać z dróg dla
      > rowerów, kiedy ich jakość będzie równie dobra jak jakość jezdni

      m.:
      > Wystarczy żeby policja wzięła się do roboty.

      Naprawianie świata przy pomocy ściśle egzekwowanych przepisów fatalnego prawa już przerabialiśmy. Policja jest od pilnowania bezpieczeństwa, a nie od zapełniania więzień ludźmi, którzy w trosce o swoje bezpieczeństwo zjechali z niebezpiecznej drogi-dla-nie-wiadomo-kogo na trochę bezpieczniejszą jezdnię.

      A tam, gdzie drogi dla rowerów są do rzeczy (np. wzdłuż Grunwaldzkiej), jakoś nie widać rowerzystów na jezdni.

      - Stefan
    • Gość: m. IP: 31.61.110.* 05.09.11, 09:50
      > Naprawianie świata przy pomocy ściśle egzekwowanych przepisów fatalnego prawa j
      > uż przerabialiśmy.
      Co jest "fatalnego" w przepisie nakazującym jazdę DDR? Taki przepis jest też w Konwencji Wiedeńskiej.

      > Policja jest od pilnowania bezpieczeństwa, a nie od zapełni
      > ania więzień ludźmi, którzy w trosce o swoje bezpieczeństwo zjechali z niebezpi
      > ecznej drogi-dla-nie-wiadomo-kogo na trochę bezpieczniejszą jezdnię.
      Manipulacja. Jazda jezdnią obok DDR nie jest przestępstwem ale wykroczeniem drogowym. Dopiero nie zatrzymując się do kontroli stajesz się przestępcą. Poza tym ja widzę rowerzystów praktycznie na każdej jezdni - nawet jak DDR z niczym się nie krzyżuje, nie jest zastawiona, ma asfalt itd. to i tak zawsze znajdzie się cwaniaczek jadący jezdnią. Nie dorabiaj legendy do zwykłego cwaniactwa drogowego. Są miejsca gdzie łatwiej i bezpieczniej skręciłbym samochodem w lewo na czerwonym (skręt w lewo z ruchliwej trzypasmówki w poprzeczną mało ruchliwą uliczkę), albo jadąc chodnikiem miałbym mniej dziurawą drogę. A jednak tego nie robię - mandaty to raz, pewna odpowiedzialność to dwa.

    • stefan4 05.09.11, 11:21
      m.:
      > Co jest "fatalnego" w przepisie nakazującym jazdę DDR?

      Przepis niedostosowany do życia jest zły, niezależnie od intencji przepisodawcy. W Wiedniu czy Bremie nakaz jazdy drogą jest zapewne słuszny; w Polsce często (nie zawsze) naraża rowerzystów i pieszych na różne niebezpieczeństwa. Jako przepis zaledwie porządkowy musi ustąpić prawu obywatela do działania w sytuacji wyższej konieczności: zmniejszania zagrożenia w ruchu drogowym.

      m.:
      > Dopiero nie zatrzymując się do kontroli stajesz się przestępcą.

      Ja się zatrzymuję, mylisz mnie z kimś innym. I nigdy jeszcze nie zapłaciłem mandatu za jazdę jezdnią. Za to kiedyś zapłaciłem za jechanie chodnikiem -- i słusznie.

      m.:
      > ja widzę rowerzystów praktycznie na każdej jezdni - nawet jak DDR z niczym
      > się nie krzyżuje, nie jest zastawiona, ma asfalt itd.

      A jeden pan spod naszej osiedlowej budki wszędzie widzi białe myszki. I też ich nie lubi.

      m.:
      > to i tak zawsze znajdzie się cwaniaczek jadący jezdnią.

      A cóż jest cwanego w jechaniu jezdnią, skoro obok wiedzie wygodna, przestronna i gładka droga dla rowerów? Albo ,,praktycznie na każdej jezdni'' widzisz rowerowych masochistów, albo te ich drogi jednak nie są takie bezkolizyjne, jak zdaje się Tobie z pędzącego samochodu.

      W moim mieście staram się jednak przestrzegać przepisów i nie jechać jezdnią obok spieprzonej drogi dla rowerów. Raczej wybieram inną drogę do celu; taką, na której jest tylko jezdnia -- wtedy jadąc nią niczego nie łamię. Ale w obcym mieście, gdzie nie znam bocznych uliczek, może mi to nie wyjść...

      Właściwie to nie mamy o co się kłócić, chyba żebyś się przyznał do używania dróg dla rowerów przez Twojego spalinowca, albo do parkowania na nich. Ale na dobrze pomyślanych drogach dla rowerów kierowcy nie parkują (np. przy Grunwaldzkiej), a na źle pomyślanych (np. przy Dworcu Głównym) parkują na potęgę. I ja nie domagam się dla nich mandatów tylko sensowniejszego przeprowadzenia i oznaczenia drogi dla rowerów. Jak projekt jest dobry, to się sam przestrzega i policji nie trzeba wzywać.

      - Stefan
    • Gość: m. IP: 31.61.110.* 05.09.11, 11:55
      > Jako p
      > rzepis zaledwie porządkowy musi ustąpić prawu obywatela do działania w sytuacji
      > wyższej konieczności: zmniejszania zagrożenia w ruchu drogowym.
      Bzduuura, jakie masz zagrożenie w Warszawie na JP2 między pl. Grunwaldzkim a rondem Babka? A cwaniaczki i tak jadą jezdnią.

      > A cóż jest cwanego w jechaniu jezdnią, skoro obok wiedzie wygodna, przestronna
      > i gładka droga dla rowerów?
      Czasem są na DDR jakieś "upierdliwości" typu konieczność przejechania na światłach na drugą stronę ulicy, łuk omijający drzewo czy przystanek, czy odcinki z kostki (mi ta kostka zwisa, ale jak ktoś źle dobiera oponę na miasto...). Więc cwaniaczkowi pewnie szybciej jedzie się jezdnią. Ale tu nie chodzi o bezpieczeństwo, ale o prędkość. Ale wybieranie jezdni z tego powodu, to tak jakbym ja kupił Ferrari do miasta a potem omijał korek po chodniku i mówił że to mi się należy, a przestanę jak powstanie niezakorkowana obwodnica.

      > te ich drogi jednak nie są takie bezkolizyjne, jak zda
      > je się Tobie z pędzącego samochodu.
      Nie w tym rzecz - tu chodzi po prostu o cwaniactwo. Bo taki cwaniaczek będzie jechał jezdnią, a jak dojedzie do zakorkowanego odcinka, to wskoczy na chodnik i myknie między pieszymi i po pasach. Niemal codziennie widzę takie sceny na Żelaznej - żadnych DDR i szeroki gładki asfalt - czyli to co zdaje się pasować tym młodzieńcom na wypasionym sprzęcie. Ale nie: to właśnie ja będę grzecznie jechać rowerem między samochodami w korku (no wolniej nie da się ukryć - bo trzeba uważać jadąc między kolumnami stojących, czy toczących się wolno samochodów). Cwaniaczek dojeżdża do korka i nagle gładki asfalt przestaje pasować i krzywe płyty chodnika już nie rażą jego delikatnych oponek, a kolizyjność (przejeżdżanie po przejściu dla pieszych) nagle nie jest argumentem za powrotem na jezdnię.
    • stefan4 05.09.11, 14:55
      m.:
      > jakie masz zagrożenie w Warszawie na JP2 między pl. Grunwaldzkim a
      > rondem Babka?

      Nie mam pojęcia. Skargi lokalne zgłaszaj lokalnie, macie chyba w tej Warszawie jakieś miejscowe fora dyskusyjne?

      m.:
      > Niemal codziennie widzę takie sceny na Żelaznej

      To chyba w tej samej Warszawie, prawda? Zawsze wiedziałem, że to jest okropne miasto, ale nie wiedziałem dotąd, że jest aż do tego stopnia sterroryzowane przez hordy rowerowych cwaniaczków, wbrykujących ze swoich wspaniałych dróg wprost na biedne potulne samochody, nieśmiało jadące jezdnią z prędkością nigdy większą niż 50 km/h.

      Stołeczny koszmar, mówię Ci!

      - Stefan
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 18:07
      > Czasem są na DDR jakieś "upierdliwości" typu konieczność przejechania na światł
      > ach na drugą stronę ulicy, łuk omijający drzewo czy przystanek, czy odcinki z k
      > ostki (mi ta kostka zwisa, ale jak ktoś źle dobiera oponę na miasto...). Więc c
      > waniaczkowi pewnie szybciej jedzie się jezdnią.
      Nazywasz cwaniactwem wybór szybszej drogi ?
      W takim razie budowanie lepszych szybszych dróg tez jest cwaniactwem.


      >Ale tu nie chodzi o bezpieczeńs
      > two, ale o prędkość.
      Ale ż oczywiste.
      Na niebezpiecznej drodze wybraliby bezpieczeństwo przed prędkością.
      Na całym świecie tam gdzie jest bezpiecznie nie buduje się ddr tylko jeździ jezdnią.




      >Ale wybieranie jezdni z tego powodu, to tak jakbym ja kupi
      > ł Ferrari do miasta a potem omijał korek po chodniku i mówił że to mi się należ
      > y, a przestanę jak powstanie niezakorkowana obwodnica.
      >
      Rower jest najszybszym pojazdem w mieście. Często trzeba gdzieś zdarzyć i trzeba by być idiotą aby jechać wolną pełną niespodzianek ddrip i pocałować klamkę.

      Kazdy rowerzysta wybiera to co mu w danej chwili jest potrzbne.
      Podobnie kierowca jak się spieszy gotów jest zapłacić za autostradę.
      Jak się nie spieszy to zwykle oszczędza pieniądze i jedzie drogami lokalnymi.
      Czy to jest cwaniactwo ?



      > > te ich drogi jednak nie są takie bezkolizyjne, jak zda
      > > je się Tobie z pędzącego samochodu.
      > Nie w tym rzecz - tu chodzi po prostu o cwaniactwo. Bo taki cwaniaczek będzie j
      > echał jezdnią, a jak dojedzie do zakorkowanego odcinka, to wskoczy na chodnik i
      > myknie między pieszymi i po pasach.
      Z tego widać ze brak ddr.
      Gdyby były takie piękne jak piszesz to by przejechał po przejedzie rowerowym.
      Przejeżdżanie rowerem na pasach nie jest większym cwaniactwem jak korzystanie z zielonej strzałki przez kierowców.
      W końcu piesi mają zielone a tu się na pasy wpycha kierowca skręcający w prawo.
      A dla jego wygody rowerzysta jadący chodnikiem mający zielone miałby schodzić z roweru.



      > Niemal codziennie widzę takie sceny na Żel
      > aznej - żadnych DDR i szeroki gładki asfalt - czyli to co zdaje się pasować tym
      > młodzieńcom na wypasionym sprzęcie. Ale nie: to właśnie ja będę grzecznie jech
      > ać rowerem między samochodami w korku (no wolniej nie da się ukryć - bo trzeba
      > uważać jadąc między kolumnami stojących, czy toczących się wolno samochodów). C
      > waniaczek dojeżdża do korka i nagle gładki asfalt przestaje pasować i krzywe pł
      > yty chodnika już nie rażą jego delikatnych oponek,
      Nic nie rozumiesz.
      Rowerzyści nie obrażają się na wystająca kostkę ale omijają ją aby szybciej jechać.
      Co w tym dziwnego jeśli nadrobili czas jadać jezdnią, że nie chcą stać w korku tylko na krótkim odcinku jadą po kostce?
      Tak jest po prostu ponownie szybciej.
      Ty chyba nie rozumiesz że rower służy do szybkiego przemieszczania się a nie do rekreacji w mieście.
      Są miejsca gdzie rower opłaca się wnieść np po schodach.To też według ciebie cwaniactwo ?
      Rowerzysta wykorzystuje jezdnie , ddr i chodnik w zależności od sytuacji.
      To jest zaleta roweru.


      >a kolizyjność (przejeżdżanie
      > po przejściu dla pieszych)
      Po przejściach przejeżdżają głównie chodnikowcy.
      Jaki byłby sens schodzenia z jezdni na zebrę skoro zielone na zebrze i na jezdni zapala się jednocześnie a na dodatek piesi są zatrzymywani często na wysepkach ?

      >nagle nie jest argumentem za powrotem na jezdnię
      zmyślasz.
      Jedyny powód rezygnacji z jezdni na rzecz zebry to chęć pokonania skrzyżowania na czerwonym z wykorzystaniem wysepki

    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 21:47
      > Nazywasz cwaniactwem wybór szybszej drogi ?
      > W takim razie budowanie lepszych szybszych dróg tez jest cwaniactwem.
      Polecam czytanie ze zrozumieniem. Cwaniactwem jest jazda w miejscu, gdzie to jest zabronione, "bo mi się spieszy".

      > Jak się nie spieszy to zwykle oszczędza pieniądze i jedzie drogami lokalnymi.
      > Czy to jest cwaniactwo ?
      "Omijanie" autostrady drogą lokalną jest legalne. W przeciwieństwie do jazdy jezdnią mimo DDR.

      > Przejeżdżanie rowerem na pasach nie jest większym cwaniactwem jak korzystanie z
      > zielonej strzałki przez kierowców.
      > W końcu piesi mają zielone a tu się na pasy wpycha kierowca skręcający w prawo.
      > A dla jego wygody rowerzysta jadący chodnikiem mający zielone miałby schodzić z
      > roweru.
      A co ma do tego zielona strzałka?? Mówimy o cwaniactwie polegającym na wjeżdżaniu rowerem wszędzie gdzie tylko fizycznie da się wjechać. Tak, wiem że rower jest szybki w zakorkowanym mieście, ale ja to uznaję tylko do granicy łamania przepisów. Pewnie że jadąc na czerwonym świetle, po chodniku itp. jest się szybszym od "frajerów" przestrzegających prawa. Ale to już jest sprawa dla policji.

      > Co w tym dziwnego jeśli nadrobili czas jadać jezdnią, że nie chcą stać w korku
      > tylko na krótkim odcinku jadą po kostce?
      Ale dlaczego tylko rowery? Może samochodami też zacząć jeździć po chodnikach, żeby nie stać w korkach.

      > Są miejsca gdzie rower opłaca się wnieść np po schodach.To też według ciebie cw
      > aniactwo ?
      A od kiedy wnoszenie roweru po schodach jest nielegalne?

      > Rowerzysta wykorzystuje jezdnie , ddr i chodnik w zależności od sytuacji.
      > To jest zaleta roweru.
      Ależ samochodem też da się pojechać po chodniku czy trawniku.

      > Jaki byłby sens schodzenia z jezdni na zebrę skoro zielone na zebrze i na jezdn
      > i zapala się jednocześnie a na dodatek piesi są zatrzymywani często na wysepkac
      > h ?
      Bo na jezdni jest korek i cwaniaczkowi nie chce się manewrować między stojącymi samochodami. Więc woli uprawiać slalom między pieszymi.
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 05.09.11, 11:24
      ZApoznaj sie z przepisami, na ktore sie powolujesz, naucz jezdzic rowerem, a potem sie wypowiadaj, bo gadasz o czyms, o czym nie masz pojecia...
    • Gość: m. IP: 31.61.110.* 05.09.11, 11:58
      Ty się zapoznaj. Jest obowiązek korzystania z DDR w PoRD i obowiązek korzystania wyłącznie - jeżeli one istnieją - z dróg, jezdni, pasów ruchu i dróg wydzielonych, przeznaczonych do ruchu użytkowników tej kategorii, do której dany pojazd należy (Konwencja Wiedeńska).
    • Gość: Bimota IP: *.icpnet.pl 05.09.11, 17:21
      No to przeciez rower jest pojazdem, a jezdnia jest przeznaczona do ruchu pojazdow :P


      W Polsce DDR wystepuja w sladowych ilosciach, a kodeks nie jest i nigdy nie byl zgodny z Konwencja.

      W samochodzie tez sobie nie radzisz... Bywa.. Ale to nie znaczy, ze wszyscy maja ci uciekac z drogi.
    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 21:49
      > No to przeciez rower jest pojazdem, a jezdnia jest przeznaczona do ruchu pojazd
      > ow
      Polecam więc zapoznać się z tymi przepisami.

    • Gość: Bimota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.11, 00:27
      A ja proponnuje relanium lyknac czympredzej...
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 18:13
      > Ty się zapoznaj. Jest obowiązek korzystania z DDR w PoRD i obowiązek korzystani
      > a wyłącznie - jeżeli one istnieją - z dróg, jezdni, pasów ruchu i dróg wydzielo
      > nych, przeznaczonych do ruchu użytkowników tej kategorii, do której dany pojazd
      > należy (Konwencja Wiedeńska).

      Nie pitol o Knwencji bozaden uzytkownik w Polsce nei musi jej znac.

      Za to nie potrafisz sie wykazać znajomością PoRD do czego jesteś zobowiązany.
      PoRD mówi wyraźnie po jakiej kategorii dróg rowerowych masz obowiązek jeździć i w jakiej sytuacji.
      Konwencja wyraźnie podaje margines odstępstw w prawie lokalnym od generalnych zapisów w Konwencji.
      W jednych krajach są to ddr z tabliczka FREE, a u nas wszystkie drogi dla pieszych i rowerów .
      Po czymś takim nie ma obowiązku jeździć.
      Po wydzielonych ddr oznaczonych znakiem C13 też w pewnych warunkach nie trzeba jechać o czym mówi nowelizacja.


    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 21:51
      > Nie pitol o Knwencji bozaden uzytkownik w Polsce nei musi jej znac.
      Ale PoRD powinien być z nią zgodny, jeśli nie jest - przepisy Konwencji stosuje się bezpośrednio. Zapomniałeś?

      > W jednych krajach są to ddr z tabliczka FREE, a u nas wszystkie drogi dla piesz
      > ych i rowerów .
      Znaki są ponad przepisem ogólnym. Powinieneś wiedzieć. Postawienie gdzieś znaku nie neguje istnienia i obowiązywania przepisu w innych miejscach.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 14.09.11, 18:10
      > > Nie pitol o Knwencji bozaden uzytkownik w Polsce nei musi jej znac.
      > Ale PoRD powinien być z nią zgodny, jeśli nie jest - przepisy Konwencji stosuje
      > się bezpośrednio. Zapomniałeś?

      Kto stosuje , rowerzysta czy policjant ?
      Na mandacie wpisują podstawę grzywny z Konwencji czy z KW ?


      > > W jednych krajach są to ddr z tabliczka FREE, a u nas wszystkie drogi dla
      > piesz
      > > ych i rowerów .
      > Znaki są ponad przepisem ogólnym. Powinieneś wiedzieć. Postawienie gdzieś znaku
      > nie neguje istnienia i obowiązywania przepisu w innych miejscach.
      No wiem ze drogę dla rowerów określa tylko znak C13 ale to rzadki znak na naszych ścieżkach.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 17:45
      > > Naprawianie świata przy pomocy ściśle egzekwowanych przepisów fatalnego p
      > rawa j
      > > uż przerabialiśmy.
      > Co jest "fatalnego" w przepisie nakazującym jazdę DDR? Taki przepis jest też w
      > Konwencji Wiedeńskiej.

      Ale w przepisie stoi jak byk, że nie po każdej ddr trzeba jeździć.
      Najpierw ddr musi być prawidłowo oznakowana.
      Czy znak C13/C16 wyznacza ddr ?


      > Manipulacja. Jazda jezdnią obok DDR nie jest przestępstwem ale wykroczeniem dro
      > gowym.
      Nie zawsze .Zapoznaj się z nowym PoRD.
      W praktyce w większości wypadków nie ma możliwości udowodnienia wykroczenia.
      Wystarczy że rowerzysta poda inny cel lub kierunek w jakim zamierzał skręcić.





      > Dopiero nie zatrzymując się do kontroli stajesz się przestępcą. Poza tym
      > ja widzę rowerzystów praktycznie na każdej jezdni - nawet jak DDR z niczym się
      > nie krzyżuje, nie jest zastawiona, ma asfalt itd. to i tak zawsze znajdzie się
      > cwaniaczek jadący jezdnią.
      Przecież nie możesz znać jego planów np w która przecznice chce skręcić.
      Dodatkowo większość ścieżek to nie ddr a drogi dla pieszych i rowerów oznaczone znakiemC13/C16.

      >Nie dorabiaj legendy do zwykłego cwaniactwa drogowe
      > go.
      Nazywasz cwaniactwem fakt ze ktoś kto się spieszy wybiera drogę którą dojedzie na czas, a kto się boi jazdy po jezdni wybiera wolną ścieżkę?
      Cześć tak jest wystraszona, że nawet po chodnikach jeździ.



      >Są miejsca gdzie łatwiej i bezpieczniej skręciłbym samochodem w lewo na cze
      > rwonym (skręt w lewo z ruchliwej trzypasmówki w poprzeczną mało ruchliwą uliczk
      > ę), albo jadąc chodnikiem miałbym mniej dziurawą drogę. A jednak tego nie robię
      > - mandaty to raz, pewna odpowiedzialność to dwa.
      Jest zakaz jazdy po chodniku, poza tym chodniki konstrukcyjnie nie są przygotowane do jazdy autami.
      Jeśli na jezdni nie ma znaku B9 ani nie jest to droga ekspresowa to można po niej jeździć rowerem.

    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 21:59
      > W praktyce w większości wypadków nie ma możliwości udowodnienia wykroczenia.
      > Wystarczy że rowerzysta poda inny cel lub kierunek w jakim zamierzał skręcić.
      Ciekawe jaki cel poda jadąc JP2 estakadą nad torami. Jeśli nie znasz W-wy, to podpowiadam, że są tam 2 DDR po obu stronach, a z jezdni nie da się skręcić, bo są bariery energochłonne.

      > Nazywasz cwaniactwem fakt ze ktoś kto się spieszy wybiera drogę którą dojedzie
      > na czas, a kto się boi jazdy po jezdni wybiera wolną ścieżkę?
      Cwaniactwem nazywam łamanie przepisów bo "mi się spieszy".

      > Jeśli na jezdni nie ma znaku B9 ani nie jest to droga ekspresowa to można po ni
      > ej jeździć rowerem.
      Mylisz się. Szkoda że policja nie reaguje.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.09.11, 10:38
      > > W praktyce w większości wypadków nie ma możliwości udowodnienia wykroczen
      > ia.
      > > Wystarczy że rowerzysta poda inny cel lub kierunek w jakim zamierzał skrę
      > cić.
      > Ciekawe jaki cel poda jadąc JP2 estakadą nad torami.
      Nie wiem czy zauwazyłes słowo "w większości".



      >Jeśli nie znasz W-wy, to p
      > odpowiadam, że są tam 2 DDR po obu stronach, a z jezdni nie da się skręcić, bo
      > są bariery energochłonne.
      Rozumiem że z jezdni nie da się skręcić ani w poprzeczna ani an ddr ?
      Oglądnij sobie jeden z odcinków "Niezłej Jazdy" z Łodzi gdzie był ten sam problem i trzeba było przenosić rowery nad barierą .
      Zatem należy zapytać czy był tam znak B9 (zakaz jazdy rowerem?
      Czy był wjazd z jedni na ddr przed estakadą ?
      Czy były jakieś strzałki lub tablice informujące, że obok jest ddr ?
      No i teraz kwestia zasadnicza czy tam biegnie ddr czy ddrip ?

      > > Nazywasz cwaniactwem fakt ze ktoś kto się spieszy wybiera drogę którą doj
      > edzie
      > > na czas, a kto się boi jazdy po jezdni wybiera wolną ścieżkę?
      > Cwaniactwem nazywam łamanie przepisów bo "mi się spieszy".
      >
      Nie ma to nic wspólnego z cwaniactwem.
      Cwaniactwo to wykorzystywanie luk w prawie .
      Ja cwaniakuję bo przejeżdżam 10 cm obok przejścia.
      Cwaniakuję bo na czerwonym właczm sie do rychu skrecam w rpawo i po przejechaniu kilku metrów zawracam po czym wjeżdżam z jezdni na ddr za światłami.

      Cwaniakują rowerzyści jeżdżący zbyt szybko po chodniku bo nie można zmierzyć tego"zbyt szybko".
      Ale czy cwaniactwo to coś złego ?
      Cwaniak to osoba radząca sobie w życiu. Póki cwaniactwo nie odbywa się kosztem innych nie jest złe,
      Jeśli działania cwaniaków są groźne to można przeciwdziałać im w prawie.
      Często cwaniacy wskazują problem do rozwiązania.



      > > Jeśli na jezdni nie ma znaku B9 ani nie jest to droga ekspresowa to można
      > po ni
      > > ej jeździć rowerem.
      > Mylisz się. Szkoda że policja nie reaguje.
      Nie reaguje bo można jeździć .
      Wtedy kiedy nie można zwykle nikomu to nie przeszkadza.
      Wystarczy że policja reaguje przy zbyt niebezpiecznej jeździe lub przy wypadku.
      Policja ma dość roboty z groźnymi wykroczeniami.
      Miliony kierowców pije a rocznie wpada tylko 50.000.

    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 09.09.11, 22:08
      > Zatem należy zapytać czy był tam znak B9 (zakaz jazdy rowerem?
      Nie ma, bo jest zbędny. Trzeba być ślepym, żeby nie dostrzec tam DDR.

      > Czy był wjazd z jedni na ddr przed estakadą ?
      Był.

      > Czy były jakieś strzałki lub tablice informujące, że obok jest ddr ?
      Nie, ale widać ją z jezdni.

      > No i teraz kwestia zasadnicza czy tam biegnie ddr czy ddrip ?
      To bez znaczenia.

      > Cwaniactwo to wykorzystywanie luk w prawie .
      Cwaniactwem nazywam łamanie prawa. Jazda obok przejścia to zwykłe włączenie się do ruchu, w pełni legalne o ile nie ma linii ciągłej.

      > Cwaniak to osoba radząca sobie w życiu. Póki cwaniactwo nie odbywa się kosztem
      > innych nie jest złe,
      To dlaczego tyle jest szumu wokół kierowców jeżdżących "szybko i bezpiecznie"? Większość z nich też nie powoduje wypadków, co najwyżej stwarza większe zagrożenie/ryzyko (tak jak rowerzysta łamiący przepisy stwarza większe zagrożenie od niełamiącego).
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 14.09.11, 22:12
      > > Zatem należy zapytać czy był tam znak B9 (zakaz jazdy rowerem?
      > Nie ma, bo jest zbędny. Trzeba być ślepym, żeby nie dostrzec tam DDR.
      Może i ścieżkę można dostrzec ale jak odróżnić czy to jest ddr czy ddrip ?


      > > Czy był wjazd z jedni na ddr przed estakadą ?
      > Był.
      A jak ktoś przegapił to może w dowolnym miejscu wjechać na ddr ?


      > > Czy były jakieś strzałki lub tablice informujące, że obok jest ddr ?
      > Nie, ale widać ją z jezdni.
      Zwykle przy estakadach jednia jest separowana balustradami.Często są też trawniki .
      Czy ddr powinna mieć wjazd tylko na skrzyzowaniu gdzie uwaga kierujących jest rozproszona czy też powinny być na prostej ?
      Często wjazd jest na skrzyzowaniu ale na tym samym narożniku auta z poprzecznej dostają zieloną strzałkę co powoduje jazdę na czołówkę z rowerzystą, który kilka metrów jedzie pod prąd.


      > > No i teraz kwestia zasadnicza czy tam biegnie ddr czy ddrip ?
      > To bez znaczenia.
      No chyba znasz PoRD i wiesz że nakazuje jazdę po ddr .
      Jeśli zamierzam jechać szybko to przecież nie wjadę na ddrip gdzie mam obowiązek jechać powali i uważnie.
      Dopóki pieszym się będzie pozwalać chodzić po części dla rowerów jazda po takim czymś rowerem nie ma sensu i jest niebezpieczna dla pieszych i rowerzysty.

      > > Cwaniactwo to wykorzystywanie luk w prawie .
      > Cwaniactwem nazywam łamanie prawa.
      A kto prawa nie lamie ?
      Kodeks Wykroczeń nawet pozwala łamać prawo.
      Chodzi o stworzenie zagrożenia.
      W zależności o wagi wykroczenia są rożne mandaty i rożna ilość punktów karnych.
      Jazda po jezdni to wykroczenie karane najmniejszym mandatem ale trzeba być głupkiem aby taki mandat przyjąć.


      > Jazda obok przejścia to zwykłe włączenie się
      > do ruchu, w pełni legalne o ile nie ma linii ciągłej.
      >
      To cwaniactwo czyli wykorzystywanie luk w prawie i w malowaniu linii na jezdni :)


      > > Cwaniak to osoba radząca sobie w życiu. Póki cwaniactwo nie odbywa się ko
      > sztem
      > > innych nie jest złe,
      > To dlaczego tyle jest szumu wokół kierowców jeżdżących "szybko i bezpiecznie"?
      Bo prędkość można zmierzyć a bezpeiczeństwa nie.
      Statystyki wypadków mówią ze jeżdżący szybko i bezpiecznie powodują kilka razy więcej wypadków niż ci co jeżdżą wolno i bezpiecznie.
      Jak zapewne wiesz nie karze się wszystkich równo a mandat jest proporcjonalny do przekroczenia.Aby było ciekawiej przekroczenia do +20 km/h nie karze się.
      Zatem byłoby idiotyzmem karać rowerzystów za jazdę po jezdni a puszczać kierowców jeżdżących 40 zamiast 20km/h w Strefie Zamieszkania.
      Aby to uregulować trzeba poczekać do połączenia ścieżek w jednolity system.


      > Większość z nich też nie powoduje wypadków, co najwyżej stwarza większe zagroże
      > nie/ryzyko (tak jak rowerzysta łamiący przepisy stwarza większe zagrożenie od n
      > iełamiącego).
      Rożnica polega na tym że zagrożenie nie są tej samej wagi oraz jadący za szybko zagraża innym a rowerzysta jadący po swojemu zagraża sobie.
      W Polsce największym błędem rowerzystów jest przejeżdżanie przez przejścia.
      Tymczasem w Niemczech wolno rowerem przejeżdżać przez przejście.
      Powinniśmy się do Niemców uczyć bo u nich jest 10 razy mniejszą śmiertelność.
      U nich jest większe bezpieczeństwo rowerzystów co się przełożyło na wzrost ruchu rowerowego w ostatnim czasie.



    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 17:25
      > > Najwyższy czas zlikwidować ten obowiązek.
      > Zapomnij. Hint: Konwencja Wiedeńska.

      Możesz konkretniej ?
      Niby, że w Europie te ścieżki z tablicą FREE są nielegalne ?

      > > Rowerzyści będą korzystać z dróg dla
      > > rowerów, kiedy ich jakość będzie równie dobra jak jakość jezdni
      > Wystarczy żeby policja wzięła się do roboty.
      OD 50 lat pijaków za kierownicą nie może wyłapać.
      Nie może oduczyć przekraczania prędkości a ty chciałbyś aby karali za co ?
      Za to że jedzie jezdnia obok ddr, która kończy się za 30-200 metrów i tam i tak musiałby zjechać na jezdnię ?
      Policja to powinna odbierać ddr czy są wykonane zgodnie z przepisami.


    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 22:07
      > Niby, że w Europie te ścieżki z tablicą FREE są nielegalne ?
      A co ma piernik do wiatraka? Znaki są ponad przepisem ogólnym.

      > Za to że jedzie jezdnia obok ddr, która kończy się za 30-200 metrów i tam i tak
      > musiałby zjechać na jezdnię ?
      Albo i nie kończy. Tak, uważam że powinni karać. W centrum W-wy zapanowało jakieś dzikie szaleństwo rowerzystów i trzeba by to uporządkować.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.09.11, 17:36
      > > Niby, że w Europie te ścieżki z tablicą FREE są nielegalne ?
      > A co ma piernik do wiatraka? Znaki są ponad przepisem ogólnym.
      >
      No i u nas do jazdy po ddr zobowiązuje tylko znak C13 a to rzadkość.


      > > Za to że jedzie jezdnia obok ddr, która kończy się za 30-200 metrów i tam
      > i tak
      > > musiałby zjechać na jezdnię ?
      > Albo i nie kończy. Tak, uważam że powinni karać. W centrum W-wy zapanowało jaki
      > eś dzikie szaleństwo rowerzystów i trzeba by to uporządkować.

      Ale konkretnie za co karać ?
      Nie żyjemy w Rosji u nas obowiązuje prawo.
      Istnieje taryfikator mandatów.
      Bzdurnego mandatu nie musimy płacić i sąd go anuluje.
      Karać można tylko jak się spowoduje zagrożenie.
      Zapoznaj się lepiej z nowelizacją art 33 PoRD bo podejrzewam ze twoje problemy i wątpliwości wynikają z nieznajomości prawa.
    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 08.09.11, 20:47
      > No i u nas do jazdy po ddr zobowiązuje tylko znak C13 a to rzadkość.
      Bzdura. Przeczytaj ze zrozumieniem Art. 2 p. 5 PoRD. Jak również Konwencję Wiedeńską.

      > Ale konkretnie za co karać ?
      > Nie żyjemy w Rosji u nas obowiązuje prawo.
      Karać za złamanie prawa: jazda po chodnikach, po przejściach dla pieszych, na czerwonym, przekraczanie linii ciągłych, łamanie zakazów wjazdu, brak świateł i hamulców - mało?

      > Bzdurnego mandatu nie musimy płacić i sąd go anuluje.
      Mandat może być anulowany tylko jeśli nałożono go za czyn nie będący wykroczeniem. W innym przypadku zapomnij.

      > Karać można tylko jak się spowoduje zagrożenie.
      Bzdura.

      > Zapoznaj się lepiej z nowelizacją art 33 PoRD bo podejrzewam ze twoje problemy
      > i wątpliwości wynikają z nieznajomości prawa.
      Ty zaś zapoznaj się resztą PoRD, bo mam wrażenie że znasz tylko ten jeden artykuł.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.09.11, 09:53
      > > No i u nas do jazdy po ddr zobowiązuje tylko znak C13 a to rzadkość.
      > Bzdura. Przeczytaj ze zrozumieniem Art. 2 p. 5 PoRD. Jak również Konwencję Wied
      > eńską.

      Spadłeś z księżyca czy z Genewy ?
      Jeździłem po Genewie i nie musiałem znać Konwencji Genewskiej.
      Mam obowiązek stosować się do ustawy PoRD z 1 kwietnia 2011
      Art 2.5 mówi ze am poruszać się po ddr oznaczonej odpowiednimi znakami ale nie mówi jakimi.
      Zatem po sprawdzeni w rozporządzeniu o znakach muszę stwierdzić że drogę dla rowerów oznacza się znakiem C13 i żadnym innym.

      Po drogach dla rowerów i pieszych nie mam obowiązku jeździć a jeśli jadę to mam obowiązek ustępowania miejsca pieszym
      Z tego wniosek ze nawet jeśli będę jechał po części ddrip przeznaczonej dla rowerów i potracę pieszego to będę odpowiadał karnie.
      Rozumiem że z tego powodu rowerzyści zostali zwolnieni z tej niebezpiecznej jazdy po ddrip.
      Dodatkowo nowelizacja doprecyzowała ze ddr ma być wydzielona i wyposażona w urządzenia bezpeiczeństwa ruchu które maja rozumiem gwarantować separacje ruchu.
      PoRD nie definiuje czy ddr ma być wydzielona z chodnika czy z ddrip czy z jezdni.
      Należy rozumieć zatem że ma być wydzielona z wszystkiego czyli musi być typową ddr oznaczona znakiem C13.
      Nie ma więc potrzeby dyskutować o spełnieniu dodatkowych warunków wyposażenia ddr w UBR.
      Być może nowe rozporządzenia od znakach lub o drogach zdefiniują dokładnie te urządzenia ale na dziś akt wysokiej rangi jakim jest ustawa stawia PoRD nad rozporządzeniami, które nie zostały znowelizowane.
      Tam gdzie nie ma sprzeczności można się opierać na starych rozporządzeniach.
      Niewykluczone ze nowe rozporządzenie coś w temacie zmienia i będzie można je skarżyć za niezgodność z PoRD jeśli będą wątpliwości i SN da wykładnię PoRD.
      Na dziś nie ma wątpliwości a śmieszne jest szukanie wyjaśnień drobnych wątpliwości w konwencji.
      W niej niech sobie grzebie ustawodawca bo konwencja jest po to aby przepisy krajowe były spójne w całej europie.
      Jeśli uważasz ze PoRD jest sprzeczne z konwencja możesz PoRD skarżyć np do Strasburga.
      Ale jeśli jest zgodne to nie odsyłaj do konwencji bo PoRD jest wystarczająco czytelne i tylko je ma obowiązek znać kierujący.

      Nie zdziwiłbym się gdyby o konwencji nie słyszało 99% kierowców zatem niestosowne jest opieranie się na niej w dyskusjach.
      Jeśli jest coś na rzeczy to zacytuj fragment konwencji który jest sprzeczny z naszą interpretacja PoRD.
      Z tego co ja znam konwencję to pełna jest ona zastrzeżeń ze w pewnych granicach rządy mogą odchodzić od zapisów KG.
      Przykładowo rożnie w krajach UE traktuje się dopuszczenie do jazdy po chodnikach.


      Zaryzykuję stwierdzenie ze dopuszczenie do jazdy po chodnikach z tabliczka FREE to to samo co nasze ddrip .Zatem jeśli w tamtych krajach rowerzysta ma alternatywę czy jechać po ciągu rowerowo-pieszym czy po jezdni to nie powinno zaskakiwać, że nasz ustawodawca zwolnił rowerzystów z obowiązku jazdy po ddrip.
    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 09.09.11, 21:01
      > Zatem po sprawdzeni w rozporządzeniu o znakach muszę stwierdzić że drogę dla ro
      > werów oznacza się znakiem C13 i żadnym innym.
      Bzdura. Powtarzam: przeczytaj jeszcze raz definicję drogi dla rowerów. Tylko uważnie.

      > Dodatkowo nowelizacja doprecyzowała ze ddr ma być wydzielona i wyposażona w urz
      > ądzenia bezpeiczeństwa ruchu które maja rozumiem gwarantować separacje ruchu.
      Separację od innych dróg i jezdni tej samej drogi, poza tym nie muszą tam być żadne urządzenia bezpieczeństwa ruchu, wystarczy oddzielenie konstrukcyjne. Czyli jest oddzielenie np. krawężnik -> DDR, nie ma -> pas rowerowy.

      > Należy rozumieć zatem że ma być wydzielona z wszystkiego czyli musi być typową
      > ddr oznaczona znakiem C13.
      Nadinterpretacja. Musi być tylko oddzielona od jezdni. Od chodnika nie.

      > Jeśli uważasz ze PoRD jest sprzeczne z konwencja możesz PoRD skarżyć np do Stra
      > sburga.
      > Ale jeśli jest zgodne to nie odsyłaj do konwencji bo PoRD jest wystarczająco cz
      > ytelne i tylko je ma obowiązek znać kierujący.
      O, widzę że obalasz argumentację, jaką posłużył się Hyła i inni w/s nowelizacji PoRD?

      > Zaryzykuję stwierdzenie ze dopuszczenie do jazdy po chodnikach z tabliczka FREE
      > to to samo co nasze ddrip
      DDRiP spełnia definicję drogi dla rowerów z Art 2 PoRD.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:01
      > > Zatem po sprawdzeni w rozporządzeniu o znakach muszę stwierdzić że drogę
      > dla ro
      > > werów oznacza się znakiem C13 i żadnym innym.
      > Bzdura. Powtarzam: przeczytaj jeszcze raz definicję drogi dla rowerów. Tylko uw
      > ażnie.
      Albo się odnosisz do tego co napisałem abo piszesz bzdury i zmieniasz temat.

      PorD
      5) droga dla rowerów — drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; droga dla rowerów jest oddzielona od innych dróg lub jezdni tej samej drogi konstrukcyjnie lub za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego;

      Jeśli część drogi przeznaczonej do ruchu rowerem nie jest oznaczona odpowiednimi znakami to nie jest to droga dla rowerów.
      To co to jest jak nie ddr?
      Może to być pas ruchu dla rowerów lub ddrip.
      Odsyłam cię zatem do Rozporządzenio o znakach, abyś sprawdził jakie to są odpowiednie znaki wyznaczające ddr.
      Z rozporządzenia wynika że tylko znak C13 oznacza drogę dla rowerów.



    • Gość: m. IP: *.centertel.pl 13.10.11, 16:21
      Zacznij czytać przepisy ze zrozumieniem zamiast wymyślać własne. Nigdzie nie jest napisane, że "droga dla rowerów" musi być zawsze wyłącznie dla rowerów. Zatem DDRiP spełnia definicję DDR.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:12
      > > Dodatkowo nowelizacja doprecyzowała ze ddr ma być wydzielona i wyposażona
      > w urz
      > > ądzenia bezpeiczeństwa ruchu które maja rozumiem gwarantować separacje ru
      > chu.
      > Separację od innych dróg i jezdni tej samej drogi, poza tym nie muszą tam być ż
      > adne urządzenia bezpieczeństwa ruchu, wystarczy oddzielenie konstrukcyjne. Czyl
      > i jest oddzielenie np. krawężnik -> DDR, nie ma -> pas rowerowy.

      To tylko twoje domysły.
      Na ddrip też są krawężniki.
      Czy to oznacza że na ddrip nie ma ddrip ani ddr, tylko pas rowerowy ?
      Nie wiesz co to jest oddzielenie konstrukcyjne.
      Czy to drewniany płotek ?
      Czy to trawniczek szeroki na 40 cm?
      Czy to róznica poziomów ?
      Czy to zmieniona nawierzchnia co do rodzaju lub koloru ?
      Dodatkowo PoRD mówi ze ddr nie musi być oddzielona konstrukcyjnie od innych części drogi.
      Wtedy powinna być odseparowana ukradzeniami bezpieczeństwa ruchu.
      To są zapewne bariery ale nie wiadomo dokładnie jakie inne urządzenia mogą nadać ścieżce status drogi dla rowerów.

      Coby nie powiedzieć o tym które konstrukcje czy urządzenie pozwala na jej nadać status ddr to i tak wyznacznikiem jest prawidłowe oznakowanie.
      To nie twoja rola wdawać się w dyskusje czy te urządzenia czy konstrukcja jest wystarczająca.
      Ty masz stosować się do znaków.
      Albo to jest ddr, albo ddrip, albo ddrips ,albo pas rowerowy w jezdni.




    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:19
      > > Należy rozumieć zatem że ma być wydzielona z wszystkiego czyli musi być t
      > ypową
      > > ddr oznaczona znakiem C13.
      > Nadinterpretacja. Musi być tylko oddzielona od jezdni. Od chodnika nie.

      Czym jest ddr nieoddzielona od chodnika ?
      Chodniko-ścieżką ?
      Nie ma takich tworów choć w praktyce się zdąrzają na krótkich i należy je likwidować.
      Obok ddr musi być wyznaczona ddp no chyba ze separacja ddr (np odległość ) od chodnika jest znaczna, chodnik leży przy krawędzi jezdni i jest tak szeroki że można na nim dopuścić parkowanie aut.

      Zatem w praktyce możemy mówić tylko o ddrip.
      Jak rozumiem twierdzisz ze ddr nie musi być odseparowana do ddp.
      Oczywiście że nie musi ale traci wtedy status ddr a zamienia się w ddrip po której mogą chodzić piesi nawet w części przeznaczonej dla rowerów a rowerzysta musi im ustępować miejsca.
      Tu kluczowym jest pytanie czy ddrip zawiera ddr ale uważne czytanie wszystkich przepisów skłania do tego że nie zawiera.




    • Gość: m. IP: *.centertel.pl 13.10.11, 16:23
      > Tu kluczowym jest pytanie czy ddrip zawiera ddr ale uważne czytanie wszystkich
      > przepisów skłania do tego że nie zawiera.
      Bo nie zawiera. DDRiP jest zarazem DDR.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:32
      > > Jeśli uważasz ze PoRD jest sprzeczne z konwencja możesz PoRD skarżyć np d
      > o Stra
      > > sburga.
      > > Ale jeśli jest zgodne to nie odsyłaj do konwencji bo PoRD jest wystarczaj
      > ąco cz
      > > ytelne i tylko je ma obowiązek znać kierujący.
      Po pierwsze PoRD nie jest wystarczająco czytelne i zawiera wiele błędów.
      Po drugie wyraziłeś się nieprecyzyjnie pisząc ze kierujący ma znać tylko PoRD.
      Pewnie chodziło ci o to że nie musi znać konwencji. Ale ja nic takiego nie mówiłem że musi znać.
      Pisałem, że jeśli wydaje ci się, że PoRD jest sprzeczne z konwencją to możesz je zaskarżyć.
      PoRD nie jest dość czytelne ale we fragmencie, o którym dyskutujemy czyli co to jest ddr nie postawia wątpliwości.
      PoRD nie rozstrzyga jak ma wyglądać ddr i w tej sprawie odsyłają do przepisów szczegółowych.
      Są rozporządzenia o budowie dróg w tym i ddr oraz rozporządzenia o znakach i zasadach ich stosowania.



      > O, widzę że obalasz argumentację, jaką posłużył się Hyła i inni w/s nowelizacji
      > PoRD?
      Oczywiście znów nie cytujesz o co chodzi.
      Ani Hyła ani ja ani ci co pisali PoRD nei są wszechwiedzącymi.
      Każdy popełnia błąd i jeśli powstał w nowym PoRD to należy go poprawić.
      Chyła jest zwolennikiem dopuszczenie ruchu pod prąd oraz zwolnienia z nakazu jazdy po ddrip.
      Ostania nowelizacja daje taka możliwość.

      Ja pisze co mówi PoRD bo z tym wiążą się przepisy np o pierwszeństwie.
      Wzdłuż ddrip nie wyznacza się np przejazdów, a więc trudno mówić, że ścieżka bez przejazdów jest drogą dla rowerów i stosować zasady pierwszeństwa na skrzyżowaniu jezdni z ddr .



    • Gość: m. IP: *.centertel.pl 13.10.11, 16:28
      > Ostania nowelizacja daje taka możliwość.
      Nie daje, bo byłoby to sprzeczne z KW. Nawet jeśli kierowców nie egzaminuje się z KW ani nie ma w taryfikatorze mandatów bezpośrednich odniesień, to na mocy konstytucji KW stosuje się tu bezpośrednio (patrz argumentacja Hyły i spółki).

      > Wzdłuż ddrip nie wyznacza się np przejazdów, a więc trudno mówić, że ścieżka be
      > z przejazdów jest drogą dla rowerów
      Ależ jest niezależnie czy są przejazdy. Jak nie ma przejazdu, to po prostu nie ma ciągłości DDR i rowerzysta przecina jezdnię na zasadzie włączania się do ruchu.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:35
      > > Zaryzykuję stwierdzenie ze dopuszczenie do jazdy po chodnikach z tabliczk
      > a FREE
      > > to to samo co nasze ddrip
      > DDRiP spełnia definicję drogi dla rowerów z Art 2 PoRD

      Przecież nie jest oznaczona odpowiednim znakiem C13 , którym oznacza się drogi dla rowerów.
      Zasady jazdy po ddrip są inne niż po ddr, dlatego oznacza się je innymi znakami.
      Czy to tak trudno pojąć ?

    • Gość: m. IP: *.centertel.pl 13.10.11, 16:30
      A czy tak trudno pojąć, że Art. 2 PoRD nic nie mówi, że droga ma być wyłącznie dla rowerów, więc tą definicję spełnia też DDRiP?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.09.11, 10:21
      > > Ale konkretnie za co karać ?
      > > Nie żyjemy w Rosji u nas obowiązuje prawo.
      > Karać za złamanie prawa: jazda po chodnikach,
      Nie jest zakazana


      >po przejściach dla pieszych,
      Doświadczeni rowerzyści jeżdżą tuż obok przejścia.
      Zresztą i jazda po samym przejściu jest dopuszczalna.


      > na c
      > zerwonym,
      Ze wszech miar to naganne ale należy zauważyć że piesi i kierowcy częściej naruszają czerwone.
      Sam często rowerem przejeżdżam przejście na czerwonym ale tylko w tedy gdy nie ma aut.
      Ostatnio nawet policja próbowała dać mi za to mandat i kosztowało mnie to trochę czasu aby im wytłumaczyć bezzasadność ich działań.


      >przekraczanie linii ciągłych,
      Tu należy ocenić zagrożenie.
      Kierowca który wyprzedza ma prawo wrócić na swój pas już za ciągła.
      Ważniejsze od przekraczania linii jest nie zajechanie drogi.
      Jeśli rowerzysta przekracza ciagła aby w max 1,5 sekundy wskoczyć na przeciwległy chodnik to przy braku aut trudno tu mówić o zagrożeniu.
      W meiscie ciągłych sie nie wyznacza.
      Robi się to tylko na odcinku 15 m przed przejściem bo manewr zmiany pasa przed przejściem może sporo szkód narobić.
      Rowerzysta ma wąski pojazd i może ominąć czerwone poprzez skręt w prawo i objechanie ciągłej poprzez zawrócenie po 15 m.
      Jeśli zawróci wcześniej to takie zawracanie nie robi takiego zamieszania jak zawrócenie na ciągłej autem.
      Zatem i ja gdy chcę pokonać czerwone przecinam ciągłą już po 5-10 metrach (zawracam na niej) gdy nie ma aut.
      Lepsze to niż zatrzymanie się na środku jezdni i czekanie aż auta z naprzeciwka z oddali się zbliżą.

      Moze chodzi ci o zmiane pasa przez rowerzystę tam gdzie ejst ciagła.
      Tu też muszę zaoponować.
      Znam takie skrzyżowania gdzie ciągłą zaczyna się zaraz za przejściem na wylocie skrzyżowania a z prawego pasa nie można jechać na wprost.
      Rowerzysta musi przekroczyć ciągła dla własnego bezpieczeństwa.
      Ponieważ wcześniej nie jest informowany że ma zmienić pas może to zrobić za skrzyżowaniem jak zobaczy znak informacyjny.
      Jeśli zrobiłby to na kilku metrach to zajechałby drogę auto.
      Musi albo stanąć i poczekać aż auta przejadą albo przekroczyć ciągłą na dalszym odcinku co spowoduje ze auta zdążą go wyprzedzić.
      pierwszy raz się spotykam aby ktoś podniósł problem przekraczania ciągłej.











      >łamanie zakazów wjazdu,
      No nie kpij sobie.
      Zakazy wjazdu ustawia się na drogach jednokierunkowych.Chyba wiesz ze ostatnio kilka krajów europejskich dopuściło jazdę rowerem pod prąd.
      W innych wyznacza się kontrapasy.
      Mozę nie domyśliłeś się że zakaz wjazdu służy temu aby auta się zmieściły na wąskiej drodze i dlatego nie powinien dotyczyć rowerów.


      > brak świateł i
      brak swiateł to czesta praktyka i mis ie zdarza.
      Jednak dotyczy w 99% jazdy po mieście i po ddr lub chodniku.
      Nie stanowi to zagrożenia bo miasta sa iluminowane tysiącami latarni ulicznych.
      Zrestzą statystyki wypadków to potwierdzją bo brak swiateł stanowi rzyczynę 1,3 % wypadków.Zresztą policja i tak zapewne te statystyki zawyża bo często przyczyna jest inna ale brak świateł wpisuje się za podstawowa przyczynę.
      w XXI wieku ten problem powinien być dawno rozwiązany przez fabryki.
      Diody oświetlające powinny być zamontowane w ramie aby nie być narażone na uszkodzenie jak typowe lampki.
      Podobnie problem zasilania powinien być rozwiązany bo po co wyposażać rower w dynamo skoro każda piasta powinna mieć hub co obniżyłoby sumaryczną wagę i wyeliminowały wady dynama.

      > hamulców - mało?
      brak hamulców w rowerze?
      To może i pedałów ?
      Najwyraźniej się czepiasz.


      > > Bzdurnego mandatu nie musimy płacić i sąd go anuluje.
      > Mandat może być anulowany tylko jeśli nałożono go za czyn nie będący wykroczeni
      > em. W innym przypadku zapomnij.
      Sam zapomnij.
      Subiektywna ocena policjanta nie jest postawą do nałożenia mandatu.
      Przejęcia na czerwonym jest codziennością bo światła są zbyt krótko ustawione.
      brak hamulca ?
      A hamulec w torpedzie jest hamulcem ?
      Lamka przednia koloru zółtego selektywnego ?
      A czy bursztynowe diody to nie żółte selektywne ?
      A jza po chodniku w deszczu ?
      Czy on ulewny czy nie to subiektywne odczucie.
      A mandat za jazdę zbyt szybką po chodniku ?
      A czym policjant zmierzył prędkość ?
      Większość mandatów można podważyć jeśli nie było stworzonego zagrożenia.
      Sąd uznaje niska szkodliwość społeczną nawet jeśli można się spierać czy było wkroczenie czy nie.
      Ja bym, nie zapłacił mandaty za przechodzenie na czerwonym w nocy na pustej drodze.
      Mandat nie jest jedyną karą za drobne wykroczenie.
      Kodek Wykroczeń wymienia kilka innych środków wychowawczych.


      > > Karać można tylko jak się spowoduje zagrożenie.
      > Bzdura.
      Zależy co nazwiemy karą.



      > > Zapoznaj się lepiej z nowelizacją art 33 PoRD bo podejrzewam ze twoje pro
      > blemy
      > > i wątpliwości wynikają z nieznajomości prawa.
      > Ty zaś zapoznaj się resztą PoRD, bo mam wrażenie że znasz tylko ten jede
      > n artykuł.

      I w ten sposób przyznajesz że czepiasz się jednego zapisu sugerującego zakaz zamiast skoncentrować się nad wyjątkami czyli dopuszczeniami.
      Jeśli widzisz sprzeczność art 33 z innymi to dlaczego jej nie przytoczyłeś ?

    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 10.09.11, 00:55
      > Nie jest zakazana
      powszechna jest u nas jazda także tam, gdzie nie wolno.

      > Doświadczeni rowerzyści jeżdżą tuż obok przejścia.
      > Zresztą i jazda po samym przejściu jest dopuszczalna.
      Obok wolno, po przejściu nie. No żeby to jeszcze jakoś z głową robili. A w centrum W-wy zapanowało jakieś dzikie szaleństwo, jazda kompletnie na pałę i na chama.

      > pierwszy raz się spotykam aby ktoś podniósł problem przekraczania ciągłej.
      Ty jak widzę łamiesz przepisy, ale z grubsza wiesz co robisz. Ale u nas dzikie szaleństwo rowerowe polega na jeździe z kompletnym olewaniem/nieznajomością przepisów i znaków, na pałę. I tu mandaty za linię ciągłą trochę by przytemperowały.

      > Mozę nie domyśliłeś się że zakaz wjazdu służy temu aby auta się zmieściły na wą
      > skiej drodze i dlatego nie powinien dotyczyć rowerów.
      Zgadujesz. A może powód był inny np. niedostateczna widoczność albo lepsza przepustowość skrzyżowań.

      > Nie stanowi to zagrożenia bo miasta sa iluminowane tysiącami latarni ulicznych.
      No chyba nie wiesz co mówisz. Batmana nie widać, bo może być np. w cieniu drzewa, i jak takiemu ustąpić wtedy pierwszeństwa?

      > Zrestzą statystyki wypadków to potwierdzją bo brak swiateł stanowi rzyczynę 1,3
      > % wypadków.
      Nie widzę batmana->nie ustępuję mu pierwszeństwa np. skręcając->przyczyna wypadku to nieustąpienie pierwszeństwa. Wina formalnie moja, ale moralnie nie czułbym się winien.

      > brak hamulców w rowerze?
      A ostrokołowcy to co?

      > Większość mandatów można podważyć jeśli nie było stworzonego zagrożenia.
      > Sąd uznaje niska szkodliwość społeczną nawet jeśli można się spierać czy było w
      > kroczenie czy nie.
      Znów nie wiesz co mówisz i to kompletnie. Mandat podpisany jest prawomocny i można go podważyć tylko jeśli wystawiono go za czyn nie będący wykroczeniem. Żaden sąd nie będzie nawet rozpatrywał odwołań opartych na argumentach typu "nie było zagrożenia".

      > Ja bym, nie zapłacił mandaty za przechodzenie na czerwonym w nocy na pustej dro
      > dze.
      To Urząd Skarbowy sam pobierze.

      > Jeśli widzisz sprzeczność art 33 z innymi to dlaczego jej nie przytoczyłeś ?
      Nie ma sprzeczności. Po prostu przepisy czyta się łącznie a nie każdy z osobna.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:40
      > > Nie jest zakazana
      > powszechna jest u nas jazda także tam, gdzie nie wolno.
      >

      I co z tego ?
      Pisanie nieprawdy ze jazda po chodnikach jest zakazana prowadzi do niebezpiecznych sytuacji gdy np niedouczony pieszy wskakuje przed koła aby nauczyć rowerzystę, ze jazda jest zakazana.
      Co innego zakaz robienie czegoś niebezpiecznego jak np przechodzenie na czerwonym a co innego zakaz robienia czegoś co za 5 minut będzie dozwolone bo minie godzi 23-cia albo rozpada się deszcz.
    • Gość: m. IP: *.centertel.pl 13.10.11, 16:32
      > Pisanie nieprawdy ze jazda po chodnikach jest zakazana prowadzi do niebezpieczn
      > ych sytuacji
      A gdzie ja tak piszę? Nie opowiadaj bredni.

    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:46
      > > Doświadczeni rowerzyści jeżdżą tuż obok przejścia.
      > > Zresztą i jazda po samym przejściu jest dopuszczalna.
      > Obok wolno, po przejściu nie. No żeby to jeszcze jakoś z głową robili. A w cent
      > rum W-wy zapanowało jakieś dzikie szaleństwo, jazda kompletnie na pałę i na cha
      > ma.
      Chyba nie bardziej chamskie niż wjeżdżanie autami na przejście.
      A po przejściu można jeździć rowerem jak się opiekujesz małoletnim.



      > > pierwszy raz się spotykam aby ktoś podniósł problem przekraczania ciągłej
      > .
      > Ty jak widzę łamiesz przepisy, ale z grubsza wiesz co robisz. Ale u nas dzikie
      > szaleństwo rowerowe polega na jeździe z kompletnym olewaniem/nieznajomością prz
      > episów i znaków, na pałę.
      To "przywilej" młodości.
      Te same osoby będą przechodziły na czerwonym.
      Często zależy to od sobowosci i wtedy nieletni rowerzysta z czasem gdy zostanie kierowcą też zlewa przepisy.
      Oczywiście ze można dofinansować policje aby łapała rowerzystów.
      Ale za mniejsze pieniądze można zbudować ścieżki i przejazdy.
      Wtedy z czystym sumieniem można karać.



    • Gość: m. IP: *.centertel.pl 13.10.11, 16:36
      > A po przejściu można jeździć rowerem jak się opiekujesz małoletnim.
      Nieprawda. Doucz się.

      > Ale za mniejsze pieniądze można zbudować ścieżki i przejazdy.
      > Wtedy z czystym sumieniem można karać.
      To może zamiast walczyć z nielegalnym parkowaniem zbudować więcej parkingów i dopiero karać? Jestem za.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 11:55
      > I tu mandaty za linię ciągłą trochę by przytemperował
      > y.
      Gdyby karać kierowców za wjechanie na ciągła np pas rowerowy to połowa by straciła prawko.
      Co innego przejechać ciągłą na trasie za miastem a co innego wieczorem na pustej ulicy.


      > > Mozę nie domyśliłeś się że zakaz wjazdu służy temu aby auta się zmieściły
      > na wą
      > > skiej drodze i dlatego nie powinien dotyczyć rowerów.
      > Zgadujesz. A może powód był inny np. niedostateczna widoczność
      Na prostej brak widoczności i z dwukierunkowej zrobili jednokierunkową ?
      Nie kpij sobie.


      >albo lepsza prze
      > pustowość skrzyżowań.
      Przepustowość się zwiększa jeśli zamykamy ruch z jednej strony ?
      A czy przepustowość nie wzrośnie jeśli przybędzie rowerzystów?
      Dobrze wiesz ze jednokierunkowe robi się na wąskich jezdniach szczególnie tam gdzie chodzi o nieumożliwienie parkowania na jednym pasie jezdni.

      > > Nie stanowi to zagrożenia bo miasta sa iluminowane tysiącami latarni ulic
      > znych.
      > No chyba nie wiesz co mówisz. Batmana nie widać, bo może być np. w cieniu drzew
      > a, i jak takiemu ustąpić wtedy pierwszeństwa?
      Dlatego masz obowiązek wyposażyć swój pojazd w światła.
      Piesi też chodzą w ciemnych ubraniach i bez latarek a an nich masz obowiązek szczególnie uważać.
      Jest oczywiste ze rowerzysta bez świateł nie wykorzystuje bezwzględnie swojego pierwszeństwa.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 13.10.11, 12:15

      > > Zrestzą statystyki wypadków to potwierdzją bo brak swiateł stanowi rzyczy
      > nę 1,3
      > > % wypadków.
      > Nie widzę batmana->nie ustępuję mu pierwszeństwa


      I nei dostaniesz mandatu choć moga ci sprawdzic reflektory.
      Ale jak potrącisz to masz przerąbane.
      Moze sie okazać "ze światełko zgasło po uderzeniu".
      Co tu dużo gadać.
      Jak miejsce będzie oświetlone latarnią to będziesz winny potrącenia a rowerzysta zapłaci mandat 50 zl za brak światełka.
      Mówię tu o sytuacji jasnej gdy oboje jedziecie w tym samym kierunku




      >np. skręcając->przyczy
      > na wypadku to nieustąpienie pierwszeństwa. Wina formalnie moja, ale moralnie ni
      > e czułbym się winien.
      Większość kierowców stara się wmówić sobie ze nie byli w stanie zobaczyć.
      Jako kierowca z długa praktyką mogę tylko powiedzieć że w mieście nie można nie zauważyć rowerzysty.
      Można tylko za szybko jechać lub nie uważać.

      > > brak hamulców w rowerze?
      > A ostrokołowcy to co?
      Nie można hamować nogami ?
      A co to jest hamulec ?
      Rower z torpedem też nie ma hamulców.
      Wszystko jest kwestia prędkości.


      > > Większość mandatów można podważyć jeśli nie było stworzonego zagrożenia.
      > > Sąd uznaje niska szkodliwość społeczną nawet jeśli można się spierać czy
      > było w
      > > kroczenie czy nie.
      > Znów nie wiesz co mówisz i to kompletnie. Mandat podpisany jest prawomocny i mo
      > żna go podważyć tylko jeśli wystawiono go za czyn nie będący wykroczeniem.
      A gdzie ja piszę, że podpisuje mandat?
      Mandat jest wypisany a ja odmawiam jego przyjęcia.


      >Żade
      > n sąd nie będzie nawet rozpatrywał odwołań opartych na argumentach typu "nie by
      > ło zagrożenia".
      >
      Zgadujesz.
      Mogę przejść na czerwonym jak auta są w odległości 300 metrów.
      Sąd taką okoliczność uwzględni a policjant będzie musiał potwierdzić że nie było zagrożenia.
      Ja tak ostatnio argumentowałem u policjanta i ten zrezygnował z wypisania mandatu i skierowania wniosku do sądu.

      > > Ja bym, nie zapłacił mandaty za przechodzenie na czerwonym w nocy na pust
      > ej dro
      > > dze.
      > To Urząd Skarbowy sam pobierze.
      I znów mieszasz w głowach ludziom.
      Mandat nieprzyjęty można sobie w buty włożyć.


      > > Jeśli widzisz sprzeczność art 33 z innymi to dlaczego jej nie przytoczyłe
      > ś ?
      > Nie ma sprzeczności. Po prostu przepisy czyta się łącznie a nie każdy z osobna.
      Z tobą się nie da rozmawiać.
      Nie umiesz przytoczyć przepisów które w grupie zmieniają znaczenie pojedynczego przepisu ?

      Jak się rzadko pisze to trudno spamiętać do czego się odnosisz.
      To ja wykazuję, że wyrywkowe czytanie PoRD może prowadzić do błędnych wniosków np zakaz jazdy pojazdami po chodniku nie obejmuje rowerów choć przepis o tym nie wspomina i trzeba szukać w innych rozdziałach.

      A ty mi piszesz to samo, tylko w mętny sposób, że nie wiem z czym się nie zgadzasz.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 17:19
      > Z autostrady nie ma obowiązku korzystać. Z DDR jest i jestem za waleniem mandat
      > ów za nieprzestrzeganie.
      A czy ty w ogóle wiesz co to jest DDR ?
      Czy na Wilanowskiej jest DDR czy DDRiP ?


      > Dziwnym trafem to nie sakwiarze, babcie czy rodziny ja
      > dą jezdnią obok DDR, ale zazwyczaj jest to "wysportowany młodzik" na wypasionym
      > sprzęcie (zatem ktoś świadomy, co wie że na oponach szosowych będzie mu źle na
      > DDR, ale mimo to takich używa na miasto).
      Mam zmieniać opony w zależności czy jadę za miasto czy po mieście ?
      Rozwaliłbym je po kilku tygodniach.
      Jadąc za miasto musiałbym na plecach wozić drugą oponę i zmieniać na rogatkach ?

      Jakieś absurdalne propozycje.
      Czy kierowcy zmieniają koła przed dziurawą drogą ?



    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 05.09.11, 22:10
      > Czy na Wilanowskiej jest DDR czy DDRiP ?
      Nie wiem, nie jeżdżę tam.

      > Mam zmieniać opony w zależności czy jadę za miasto czy po mieście ?
      > Rozwaliłbym je po kilku tygodniach.
      Twoje opony, Twój problem. Masz tylko nie łamać przepisów.

      > Czy kierowcy zmieniają koła przed dziurawą drogą ?
      Np. dostosowują prędkość do warunków - jadą wolniej po dziurawej drodze. Czy rowerzyście korona spadnie z głowy, jak będzie musiał zwolnić?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.09.11, 17:31
      > > Mam zmieniać opony w zależności czy jadę za miasto czy po mieście ?
      > > Rozwaliłbym je po kilku tygodniach.
      > Twoje opony, Twój problem. Masz tylko nie łamać przepisów.

      Bez sensu.
      Zarządca odpowiada za zniszczone pojazdy jeśli droga jest nierówna.
      Nie mam obowiązku zmieniać opon na drogi poza miastem i na miasto.

      > > Czy kierowcy zmieniają koła przed dziurawą drogą ?
      > Np. dostosowują prędkość do warunków - jadą wolniej po dziurawej drodze.
      I urywają zawieszenia ?
      Oczywiście to ich wina ze urwali bo mogli jechać jeszcze wolniej ?
      Są chłopie standardy budowy i są standardy utrzymania dróg.
      Prawo to określa, i nie wymyślaj tu że trzeba się godzić na partactwo i zagryzając wargi jeździć po zniszczonych ddr pełnych przeszkód .

      >Czy ro
      > werzyście korona spadnie z głowy, jak będzie musiał zwolnić?
      Po prostu nie zdąży do pracy lub zamkną mu firmę do której się udawał.
      Bywa ze jazda po ddr odbywa się dwa razy wolniej niż po jedni.
      Prędkość podróżna na ddr może spaść do kilku km/h.
      Mierzy się tzw współczynniki wydłużenia .
      Jeśli jest za duży to normalne, że kierujący będą unikać takiej drogi.
    • Gość: r IP: *.dormar.net.pl 08.09.11, 21:26
      Dokładnie tak jest. DDR powinna być dostosowana do najmniej odpornych opon czy rowerów czyli opon rowerów szosowych i opon rowerów miejskich. Te rowery nie posiadają amortyzatorów więc wszelkie nierówności. Te rowery nie posiadają amortyzatorów więc wszelkie nierówności są zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa i mogą być zagrożeniem dla samego sprzętu. Tak więc w trosce o własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo sprzętu są zmuszani do zjazdu na jezdnię gdyż w ich mniemaniu ddr nie nadaję się do jazdy.

      Tak więc niech zarządca drogi się głowi jak owe bezpieczeństwo zapewnić aby rowerzyści nie mieli powodów do jeżdżenia jezdnią.
    • Gość: m. IP: 31.61.108.* 09.09.11, 00:40
      > Te rowery nie posiadają amorty
      > zatorów więc wszelkie nierówności są zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa i mogą
      > być zagrożeniem dla samego sprzętu.
      Kierujący ma obowiązek dostosować prędkość do warunków i rowerzystów też to dotyczy.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.09.11, 09:08
      > > Te rowery nie posiadają amorty
      > > zatorów więc wszelkie nierówności są zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa i
      > mogą
      > > być zagrożeniem dla samego sprzętu.
      > Kierujący ma obowiązek dostosować prędkość do warunków i rowerzystów też to dot
      > yczy.

      Masz problemy ze zrozumieniem prostych zapisów PoRD.
      Warunki to te zmienne na które zarządca nie ma wpływu jak ciemność w nocy, śnieg, oblodzenie, zalegające gałęzie po wichurze, kałuże po deszczu, śliska mokra kostka .

      Na zarządcy drogi leży obowiązek utrzymania drogi w należytym standardzie.
      Inny standard jest w zimie a inny w lecie.Zarządca ma na to zapewnione środki i jeśli się nie wywiąże to ponosi pełną odpowiedzialność.
      Każda dziura ma być natychmiast osuniętą a do czasu osunięcia zabezpieczona i oznaczona np barierami.

      Kierujący ma prawo stosować zasadę ograniczonego zaufania która stanowi m.in. że możę się spodziewać ze zarządca wypełnił wymogi prawne utrzymania drogi.
      Przykładowo mamy prawo się spodziewać ze nie będzie nieoznaczonej dziury.
      Że będzie zapewniona widocznosc np wycięte gałęzie i krzewy na skrzyzowaniach i zakrętach.
      Jak to ma być zrobione jest zapisane w rozporzadzeniach.Zarówno jak rpzycinac gałezie, jaka ma byc skrajnia drzew i innych rpzeszkód z boku drogi, na jkim odcinku maja być usuniete wszystkei zasłony w zaleznosci od dopuszczlnej rpędkosci an danym odcinku.


      JEsli są zagrozenia to zarżadca musi dac znki informacyjny i keirujacy dopiero do warunków opisanych tymi znakami ma się dostosowac .
      I tak przykałdowo
      ograniczenei prędkosci
      ostrzeżenie o tym ze dorga jest slisk
      ostrzeżenie o skrzyzowaniu
      ostrzerzenei o spadajacych kamieniach
      ostrżeżenie o nachyleniu drogi
      bariery i znki nakazujace kierunek objazdu dziury lub innej rpzeszkodu

      ostrzeżenei o zwierzynie elśnej

      ślisko
      wyboje
      niebezpieczne zakręty
      koleiny
      wypadki
      rowerzyści
      piesi (brak chodnika lub pobocza)
      zwierzęta hodowlane
      garby
      roboty drogowe
      i wiele innych
      Te zmienione warunki będące odstępstwem od standardów jakie ma zapewnić droga odpowiedniej klasy (G.GP. L .Z ) maja być zawczasu rozpoznane przez zarządcę i podana ma byc informacja an znakach lub tablicach.

      Inaczej każdy wypadek można by przypisać kierującemu jako ze nie dostosował prędkości do warunków.
      Ale podczas jazdy nie mamy czasu aby ocenić że widoczność nie jest zagwarantowana i za jakimś krzaczkiem jest nieoznakowane często wykorzystywane przez pieszych przejście.
      Jeśli wchodzimy w zakręt o pogorszonej widoczności to koncentrujemy uwagę daleko przed nami i możemy nie zauważyć dziury lub wysokiego krawężnika na ścieżce.
      Nagromadzeni przeszkód w takim miejscu prowadzi do wypadku.

      Kolega we Wrocławiu najechał na krawężnik z boku ścieżki i dostał od zarządcy odszkodowanie za zniszczony rower a krawężnik szybko obniżono.

      Jeśli kierowca wpadnie na leśne zwierzę dostaje odszkodowanie od Związku Łowieckiego. Jeśli był znak że ma uważać na zwierzęta nie dostaje.

      O zmienionych warunkach trzeba być poinformowanym.











    • Gość: m. IP: 31.61.109.* 10.09.11, 01:14
      > Masz problemy ze zrozumieniem prostych zapisów PoRD.
      > Warunki to te zmienne na które zarządca nie ma wpływu jak ciemność w nocy, śnie
      > g, oblodzenie, zalegające gałęzie po wichurze, kałuże po deszczu, śliska mokra
      > kostka .
      Polecam zapoznanie się z Art. 19 PoRD.

      > Kierujący ma prawo stosować zasadę ograniczonego zaufania która stanowi m.in. ż
      > e możę się spodziewać ze zarządca wypełnił wymogi prawne utrzymania drogi.
      Ta zasada odnosi się do uczestników ruchu a nie zarządcy.

      > Te zmienione warunki będące odstępstwem od standardów jakie ma zapewnić droga o
      > dpowiedniej klasy (G.GP. L .Z ) maja być zawczasu rozpoznane przez zarządcę i p
      > odana ma byc informacja an znakach lub tablicach.
      Czy kostka jest odstępstwem od standardów na DDR?

      > Kolega we Wrocławiu najechał na krawężnik z boku ścieżki i dostał od zarządcy o
      > dszkodowanie za zniszczony rower a krawężnik szybko obniżono.
      Pamiętam tą sprawę, uważałem wtedy że facet nie dostosował prędkości do warunków, bo tłumaczył się, że wyszedł mu pieszy i on musiał uciec w bok, ale przy tym wyszło, że wiedział że w tym miejscu jest duże natężenie ruchu pieszych.

      > O zmienionych warunkach trzeba być poinformowanym.
      A jeśli się nie było, to można dostać odszkodowanie. I tylko tyle - śliska/dziurawa jezdnia nie uprawnia do jazdy samochodem po chodniku.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.09.11, 06:53
      > > Masz problemy ze zrozumieniem prostych zapisów PoRD.
      > > Warunki to te zmienne na które zarządca nie ma wpływu jak ciemność w nocy
      > , śnie
      > > g, oblodzenie, zalegające gałęzie po wichurze, kałuże po deszczu, śliska
      > mokra
      > > kostka .
      > Polecam zapoznanie się z Art. 19 PoRD

      Tak właśnie art 19 je wymienia.
      Nie wymienia dostosowania prędkości do skutków lenistwa zaradczy drogi czy złego projektu,
    • Gość: m. IP: 31.61.108.* 10.09.11, 11:09
      Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.09.11, 07:02
      > > Kierujący ma prawo stosować zasadę ograniczonego zaufania która stanowi m
      > .in. ż
      > > e możę się spodziewać ze zarządca wypełnił wymogi prawne utrzymania drogi
      > .
      > Ta zasada odnosi się do uczestników ruchu a nie zarządcy.

      Do uczestników ruchu też .
      Dlaczego nie do zarządcy ?
      Jeśli jest na drodze jakieś miejsce rozpoznane jako niebezpieczne np filar mostu zza którego zwyczajowo wychodzą piesi to zarządca ma obowiązek zastosować takie środki bezpieczeństwa ruchu aby im to uniemożliwić.
      Zatem dojeżdżając do filaru nie muszę za każdym razem zwalniać mając nadzieję że nikt mi tam nie wyskoczy.

      Jeśli za filarem czy zakrętem jest niewidoczna dziura to absurdem byłoby zakładać ze może tam być ale jest zasłonięta i na wszelki wypadek zwalniać.
    • Gość: m. IP: 31.61.108.* 10.09.11, 11:15
      > Do uczestników ruchu też .
      > Dlaczego nie do zarządcy ?
      Nie wymyślaj nieistniejących przepisów. Przeczytaj Art. 4 PoRD.

      > Zatem dojeżdżając do filaru nie muszę za każdym razem zwalniać mając nadzieję ż
      > e nikt mi tam nie wyskoczy.
      Owszem. Ale jeśli ubiegasz się o odszkodowanie, bo ktoś wyskoczył, a w toku postępowania przyznasz że wiedziałeś, że tam często wyskakują, to nie powinieneś moim zdaniem dostać odszkodowania.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.09.11, 07:06
      > > Te zmienione warunki będące odstępstwem od standardów jakie ma zapewnić d
      > roga o
      > > dpowiedniej klasy (G.GP. L .Z ) maja być zawczasu rozpoznane przez zarząd
      > cę i p
      > > odana ma byc informacja an znakach lub tablicach.
      > Czy kostka jest odstępstwem od standardów na DDR?
      Są standardy opracowane przez poszczególne samorządy i niewykluczone ze często jest.
      W rozporządzeniu o budowie dróg nie ma zakazu stosowania kostki
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 10.09.11, 07:43
      > > Kolega we Wrocławiu najechał na krawężnik z boku ścieżki i dostał od zarz
      > ądcy o
      > > dszkodowanie za zniszczony rower a krawężnik szybko obniżono.
      > Pamiętam tą sprawę, uważałem wtedy że facet nie dostosował prędkości do warunkó
      > w, bo tłumaczył się, że wyszedł mu pieszy i on musiał uciec w bok, ale przy tym
      > wyszło, że wiedział że w tym miejscu jest duże natężenie ruchu pieszych.

      Podałem ten przykład w związku z naciąganiem przez ciebie obowiązku dostosowania prędkości do nieprzewidywalnych warunków.
      Oczywiście można powiedzieć że piesi tak często przecinają ddr, albo że dużo krawężników wystaje.
      Ale w ten sposób doszlibyśmy do absurdu że nie wolno by było jeździć z dopuszczalną prędkością,
      Staram ci się wytłumaczyć ze dopasowanie prędkości do warunków jazdy jest możliwe jeśli te warunki są wcześniej rozpoznane.
      Jeśli droga jest bez dziur to jeśli jest dziura za niewielkim łukiem nie musimy jej przewidzieć.
      Jeśli gość ma sprawne hamulce to jedzie z taka prędkością aby widząc zbliżającego się pieszego wyhamować.
      Jeśli pieszy wszedł znienacka to wina pieszego a nie jego.
      W tej sytuacji nawet jeśli wiedział, że jest wysoki krawężnik to działa się odruchowo.

      Przyczynę wypadku należy ustalić a nie powoływać się na praktycznie martwy z powodu swej ogólności przepis.
      Dopiero jak nie można ustalić przyczyn można w celu przypisania winy jednemu z uczestników wskazać kto bardziej nieuważnie jechał.


      Nie mzoan PoRD doprowadzać do absurdu i twierdzic ze kazdy wyapdek jest an skutek niedostosowania prędkosci do warunków.
      Na drodze zarządca pewne warunki musi zapewnić.
      Widoczność, czystość, ciągłość nawierzchni itd


      > > O zmienionych warunkach trzeba być poinformowanym.
      > A jeśli się nie było, to można dostać odszkodowanie. I tylko tyle - śliska/dziu
      > rawa jezdnia nie uprawnia do jazdy samochodem po chodniku.
      Istnieją znaki ostrzegawcze "uszkodzona nawierzchnia".
      Istnieją znaki "ślisko" stawiane np na mostach nad rzeczkami.

      Tych przeszkód nie można usunąć z dnia na dzień lub wcale.

      Ale jeśli błąd powstał na etapie projektowania to miejsce bezpieczne powinno być oznakowane.
      Jeśli to jest drobna przeszkoda to powinna być na bieżąco usuwana lub do czasu usunięcia miejsce powinno być wygrodzone itp.







    • jan-w 09.09.11, 07:03
      A ulice powinny być dostosowane do ostatnich ledwie zipiących wraków? Miło by było gdyby wszędzie był idealnie równy asfalt, ale kto za to zapłaci?
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 09.09.11, 09:10
      > A ulice powinny być dostosowane do ostatnich ledwie zipiących wraków? Miło by b
      > yło gdyby wszędzie był idealnie równy asfalt, ale kto za to zapłaci?
      Nei idealny a le gwarantujacy bezpeiczną jazdę.

      A kto za to zapłaci ?
      A znasz właściciela drogi ?
      Zaglądnij do budżetu czy zagwarantowano środki na utrzymanie tej drogi.

    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 08.09.11, 17:20
      > Z uporem maniaka walczycie o ścieżki rowerowe. I słusznie. Ale skoro na ścieżka
      > ch może być tyle nieprawidłowości, które czynią korzystanie niewygodnym, to czy
      > nie prostsze jest zamiast organizowania mas krytycznych
      Kto inny organizuje MK a kto inny zajmuje sie audytem projektów ddr.



      > dogadać się z urzędnik
      > ami i wprowadzić swoich ludzi jako czynnik społeczny przy projektowaniu?

      Ales ty naiwny.
      Od 20 lat toczone sa boje aby do tego doprowadzić.
      We Wrocławiu były slynne okragłe stoły i inne inicjatywy torpedowane z czasem przez urzędników.
      Większość uwag do projektów jest nieprzyjmowanych.
      urzdnik nie lubi jak się wytyaka jego błędy.Wiele rpojektów robi się chyłkiem i oszczędnościowo.
      Idzie się na kompromis kosztem jakości ddr.
      U nas np kierownik Zarządu Dróg i Utrzymania miasta który zamontował na ścieżce słup odpowiedział ze ten słup nie pogorszy sytuacji na tej ścieżce bo już tam stoi kilka niebezpiecznych słupów.
      Nie czytasz stron lokalnych np www.rowerowy.wroclaw.pl i nie widzisz ile od lat bojów jest o współpracę projektantów ze środowiskami rowerowymi ?
      A słyszałeś o stanowisku oficera rowerowego?
      Wykonawcy dróg nie tylko czynnika społecznego nie chcą słuchać, ale też oficerów rowerowych czyli etatowych pracowników magistratu .
      temat może.
      Jeszcze żadne biuro projektowe ani żaden urzędnik nie beknął za partactwo.



      >Nie są
      > dzę żeby w urzędach pracowali tylko debile, których celem jest dokopanie rowerz
      > ystom.
      Gadasz jak dzieciak.Niekompetentni ludzi trzymają się stołków i nie dopuszczą społeczników aby ich robotę krytykowali.





      >Z drugiej strony - jeśli już jest ta ścieżka, to dlaczego mimo niedogodn
      > ości z niej nie korzystać ?
      Ale rpzecież nie ma zakazu.
      Jeśli np ścieżka spowalnia jazdę to jeżdżą po niej ci co się boja jeździć po jedni np matki z dziećmi.
      Największą barierą do korzystania z ddr są źle ustawione na nich światła oraz brak wjazdów i zjazdów w dogodnych miejscach.
      Często podbudowa ddr jest słaba i po 10 latach się zapadają od aut po nich jeżdżących.
      Nie ma kasy na remonty wiec lepiej jechać wyasfaltowaną jezdnią.
      Dodatkowo głupie prawo które stanowi ze na większości ścieżek jak potracisz pieszego to odpowiadasz.

      > A tak kasa wydana, ścieżka sobie, rowerzysta na jez
      > dni,
      Kierowcy też nie jeżdżą tylko autostradami i głównymi drogami.
      Mają alternatywę i rowerzyści też.
      Jezdnie są połączone w ciąg a ddr nie.

      >kierowca sie wkurza.
      Kierowca się wkurza nawet jak ma przeciąć przejazd rowerowy.
      Jeśli mamy rozmawiać o jeździe po ddr to najpierw trzeba je połączyć a potem poprawić.

      > I po co to komu ?
      Spytaj go po co się wkurza
    • robertrobert1 04.09.11, 19:48
      Bo koleżanko jak będą drogi rowerowe prowadzące do każdego celu to każdy rowerzysta będzie nimi jeżdzić. Generalnie budowanie dróg rowerowych w mieście jest kolosalnym błędem gdyż właśnie projektant a tym samym wykonawca nie jest wstanie przewidzieć wszystkich celów podróży rowerzystów. Drogi rowerowe odseparowane od jezdni mają sens po za miastem obok głównych dróg.

      A warszawskie drogi rowerowe są nastawione na rowerzystów rekreacyjnych dla których cel podróży nie jest ważny.
      --
      I taka wlasnie jest wyzszosc roweru nad samochodem.
    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 16:13
      > Szanowni rowerzyści. Popierałam Was. Przepuszczałam. Przyjaźnie machałam. Dopók
      > i nie przeprowadziłam się do Miasteczka Wilanów.
      >
      > Wilanowska i Aleja Rzeczpospolitej. Piękne nowe ścieżki rowerowe. Nic tylko jeź
      > dzić i się nimi cieszyć.
      >
      > Więc dlaczego wciąż jeździcie tam ulicami ???
      Śmiesznie piszesz.Czy jazda rowerem po ulicy to jakieś przestępstwo ?
      Czy z tego powodu już nie popierasz rowerzystów ?
      Teraz machasz im nieprzyjaźnie ?
      Widzisz kierowcom wybudowano piękne nowe autostrady ale nie wszyscy po nich jeżdżą .Są powody dla których wielu wybiera nierówne drogi lokalne.


      No i co mamy się obrażać na państwo ze niepotrzebnie buduje autostrady skoro kierowcy wybierają częściej drogi lokalne ?

    • Gość: benek IP: *.e-wro.net.pl 05.09.11, 16:37
      > Po co więc te masy krytyczne
      A co by było bez MK ?


      > i wyrzucanie pieniędzy na ścieżki ??
      Uważasz ze jak cześć rowerzystów wybiera jezdnie to inni po ścieżkach nie jeżdżą ?
      Zdajesz sobie sprawę ze ścieżki to zło konieczne bo bardzo spowalniają jazdę ale cześć osób nigdy by nie jeździła rowerem gdyby musiała jeździć po jezdni z braku ścieżek.
      Co do samej budowy ścieżek w obecnym tempie i kształcie to rowerzyści są im przeciwni.
      W takich krajach jak Niemcy np w samym Belinie wyznaczono kilkaset kilometrów wyznaczając ddr w jezdni.Jest to dużo tańsze i szybsze oraz eliminuje wiele problemów nie do ominięcia gdy ddr wyznacza się na chodniku jak np latarnie.
      Zatem wydzielone ddr najlepiej budować tylko wzdłuż głównych arterii a winnych miejscach poprzez uspokajanie ruchu np Strefa Ograniczonego Ruchu (tempo 30) z ewentualnym malowaniem pasów gdzie ruch jest większy


      > Żeby to był p
      > ojedynczy przypadek .. Proszę, przyjedźcie i zobaczcie.
      Czy jest tam znak B9 zakaz jazdy rowerem po jezdni ?
      Czy ta ścieżka jest drogą dla rowerów czy drogą dla pieszych i rowerów ?
      Nie znasz powodów dla których nie jadą ścieżka to nie krytykuj.
      Ja dziś też dużo jeździłem rowerem omijając ścieżki i mam swój powód.


      > Jeśli w dzień wolny od
      > pracy nie będzie od Dolinki Służewieckiej do Świątyni Opatrzności 2-3 rowerzyst
      > ów na jezdni, uznam to za cud.
      Rowerzyści wykonują miliony przejazdów.Zawsze jakaś cześć jeździ po terenach zielonych, jedniach, parkach , drogach osiedlowych, wałach , ogrodkach działkowych itd.
      Tylko niewielką część drogi pokonują po ddr dlatego większość rowerzystów nie przykłada wagi że w Warszawie jest tylko 200 km ścieżek, gdy oni rowerem pokonują kilka tysięcy km dróg i tras bez ścieżek.

      > Wytłumaczcie mi więc, dlaczego tak robicie. Bo na razie moje jakiekolwiek popar
      > cie straciliście.
      Wyjdź z założenia ze rowerzyści sami sobie nie wybierają gorszej trasy lecz lepszą.
      Jeden szuka bezpiecznej drogi a drugi szybkiej i wygodnej.
      Zatem jak rowerzysta ma wybór czy jechać lepszą drogą która mu odpowiada lub gorszą która tobie odpowiada to wydaje mi się że nie będzie się przejmował utratą twego poparcia a wybierze to co jemu jest wygodne.


      > P.S. Roweru też używam.
      każdy używa go inaczej.
      Dużo jeździsz po jezdni ?
      Śpieszysz się na rowerze ?

    • user0001 09.09.11, 12:40
      W tym tygodniu jechałem kilka razy na Bródno i Targówek.

      W jednym miejscu złapałem się na tym, że nie zauważyłem DdR. Była po drugiej stronie jezdni, ale nadjeżdżając od strony na której nie było DdR nie miałem jak dostrzec oznakowania. (pionowe było pod złym kątem a poziome zasłonięte zielenią).

      Jako jeżdżący jezdnią a nie chodnikiem nie pchałem się na chodnik po drugiej stronie ale skręciłem na jezdnię i pojechałem nią. O istnieniu DdR dowiedziałem się kilkaset metrów po następnym skrzyżowaniu.

      Podobnie byłbym przeoczył DdR na Odrowąża, gdy zjeżadżając z 11 Listopada rondem Żaba (po jezdni a nie po pasach), byłem skupiony na światłach, samochodach, wyszukiwaniu zagrożeń i "L"ce stojącej za mną, a nie na poszukiwaniu DdR.

      Ech... chciałbym aby w moim turystycznym Garminie, którego używam w Warszawie, było coś na kształt asystenta pasa ruchu ;-)
    • stefan4 09.09.11, 14:25
      user0001:
      > W tym tygodniu jechałem kilka razy na Bródno i Targówek.
      >
      > W jednym miejscu złapałem się na tym, że nie zauważyłem DdR.
      [...]
      > Podobnie byłbym przeoczył DdR na Odrowąża,

      A ja dobrze wiem, że droga pieszo-rowerowa wzdłuż Kościuszki od Grunwaldzkiej kończy się barierką i remontem (z powodu jakiejś piłki, którą ktoś tam ma skopać za rok). Ale znak z rowerkiem nadal tam stoi, władz miasta nie stać, widać, na kawałek szmaty, żeby go zasłonić.

      Dlatego od razu jadę jezdnią po drugiej (prawej) stronie drogi. Garkuchto, czy masz do mnie o to pretensję?

      - Stefan
    • freejasmin 12.09.11, 20:47
      bo droga jest równa, a chodnik to krawężniki, kostka po której się jeździ niewygodnie.

      Też wolę czasami drogą jechać.

      --
      ogłoszenia Częstochowa
    • karollo1978 20.10.11, 09:32
      Sam jestem kierowcą i jednocześnie rowerzystą. Też mnie cholera bierze kiedy na dość szybkich drogach widzę rowerzystów ekstremalnych (ja bym nie miał tyle odwagi, żeby zasuwać tam na rowerze) pomimo ciągnących się wzdłuż ścieżek rowerowych. Według mnie tacy rowerzyści powinni być karani mandatem. Sam jeżdżę po ścieżkach wszędzie tam, gdzie one istnieją i nie dziwię się Twojej złości.
    • dar61 20.10.11, 11:01
      karollo1978 napisał:

      ...Sam jestem kierowcą i jednocześnie rowerzystą. Też mnie cholera bierze...

      Sam jestem kierowcą i jednocześnie rowerzystą, o Szanowny {Korollo}.
      Ale do głowy by mi nie przyszło - kiedy jadę samochodem i mam po sąsiedzku rowerzystów - by jeździć tam wtedy tak, aby rowerzysta miał jakiekolwiek drogowe zagrożenie.

      A tak jeździ, siejąc wokół popłoch, połowa Polaków, znana z tej groźnej maniery na pół świata.
      Mawiają znawcy, że taka polska jazda to pokłosie jeszcze pradawnego buntu wobec wszelkiej zaborczej władzy, mająca prapoczątki w hańbie liberum sejmowego veto.
      Na pohybel im, [potencjalnym] mordercom zza kółka!

      Wprowadzanie do polskiego prawa nakazu jazdy rowerzystom po ścieżkach dla rowerów jest co najmniej głupotą, jeśli nie zachęcaniem tej głupszej połowy kierowców do lekceważenia innych użytkowników dróg.
      Ale mamy takich parlamentarzystów, jakich mamy.

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka