Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jeździcie w kaskach?

    09.05.14, 16:17
    W weekend majowy dwa dni jeździłem po zachodniej strony Odry...
    Większość rowerzystów jeździ w kaskach....
    Na nartach - w 5 lat zrobiło się tak, że bezkaskowcy właściwie zniknęli...
    A na rowerach... jakoś mi kask przeszkadza....
    Mam, ale go nie używam.
    A Wy?

    jeep
    --
    YCDSOYA
    Edytor zaawansowany
    • 09.05.14, 22:17
      Prowokator! ;-)

      Mój kask leży w szafie i czeka na lepsze czasy (czyt. zakup trekkinga).

      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vc/qa/zitu/gTYWw3SgMMW9n6SHMX.jpg http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vc/qa/zitu/gf086XeaJeOdwIYlbX.jpg http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vc/qa/zitu/QGaij74S3YINOaacsX.jpg
    • 09.05.14, 22:52
      :-)
      Mój się kurzy a głowa rośnie..
      j.
      --
      YCDSOYA
    • 26.06.14, 16:54
      Wiem, że powinnam ale nie jeżdżę. W zasadzie mam tak samo, na nartach ok, ale na rowerze też się nie umiem przekonać.
    • 11.05.14, 18:57
      Jak kazdy szosowiec - tak. Zreszta bez kasku zadna grupa tutaj nie pozwoli na jazde.
    • Gość: xxx IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.14, 21:06
      Jezdze w kasku ale tylko z 1 powodu. Jest w nim chlodniej niz w czapce basebolowce, ma daszek, wiec slonce nie wali po oczach. Jezdze tez w nim na nartach gdzies tak od polowy marca do konca sezonu oczywiscie kiedy jest lampa jak 150. W kasku narciarskim idzie sie ugotowac a rowerowy jest wprost idealny na takie warunki.
    • 11.05.14, 21:33
      Nie, nie jeżdżę w kasku. Natomiast co do Twoich wrażeń z zachodniej strony Odry to chyba znowu dotyczą one chyba bardziej rowerzystów rekreacyjnych niż codziennych. Wśród tych codziennych spotykanych na ulicach Frankfurtu i Wiesbaden w kaskach jeździ mniejszość. Zresztą moim skromnym zdaniem w jeździe miejskiej większy zysk dla bezpieczeństwa jest z lusterka wstecznego niż z kasku. Już sam kształt tych kasków rowerowych pokazuje, że nie bezpieczeństwo jest priorytetowe, lecz ich aerodynamiczny kształt. Gdyby naprawdę chodziło o bezpieczeństwo, to miałyby one całkiem inny kształt.
    • 12.05.14, 00:26
      Natomiast co do Twoich wrażeń z zachodniej strony Odry to chyba znowu dotyczą one chyba bardziej rowerzystów rekreacyjnych niż codziennych.
      ------------
      TYM razem tak - rekreacyjnych. Ale nie ZNÓW :-)
      j.
      --
      YCDSOYA
    • 22.05.14, 13:00

      -- Mają dobry kształt, właśnie taki jak powinny mieć. Jak lecisz, za przeproszeniem "prosto na pysk" to walisz w glebę kaskiem, a dopiero potem nosem i resztą twarzy. Wiem, na sobie miałam nieszczęście przetestować. Potraciło mnie auto i tak nieszczęśliwie poleciałam że zaryłam twarzą w asfalt. Dzięki kaskowi nie połamałam sobie nosa... Tak samo jest z tyłu: uderzasz najpierw kaskiem i on przejmuje część uderzenia, przez co chroni głowę. Ogólnie uważam że co kto woli, ale ja jeżdżę zawsze w kasku.
      @-->-->----
    • 29.09.14, 19:40
      Tak to prawda ,kask na rower nie jest od parady,ma chronić podczas upadku i robi to ,bo również mogłam go przetestować, wy obdzierałam wszystkie możliwe części ciała ....głowa ,twarz wyszły z tego wszystkiego bez zadrapania .....Jeżdżę dużo po Słowacji,u nich kask jest obowiązkowy,przyzwyczajajcie sie bo i u nas niedługo tak będzie . A tak na marginesie .....Kask najlepiej pasuje ,gdy mamy skompletowany cały strój kolarski .
    • 30.09.14, 01:22
      elizabeth233 napisał(a):

      > A tak na marginesie .....Kask najlepiej pasuje ,gdy mamy sk
      > ompletowany cały strój kolarski .

      tak, tak, i w tym stroju kolarskim pójdę do teatru, czy do kościoła.
    • 30.09.14, 08:19
      jureek napisał:
      > tak, tak, i w tym stroju kolarskim pójdę do teatru, czy do kościoła.

      Ale elizabeth233 ma rację. Kask jest świetnym uzupełnieniem stroju kolarskiego: dla sportowca, dla zawodowca, dla profesjonalisty; dla kogoś, kto traktuje rower w kategoriach czysto sportowych. A dla miejskiego rowerzysty, jeżdżącego jednośladem z punktu A do B, zarówno kask, jak i sportowe ciuchy są zbędnym dodatkiem.
    • 01.10.14, 10:45
      Z drugiej strony, rajd rowerowy, podczas którego robi się ponad 100km, jedzie się spokojnym tempem i jedzie się w stroju rowerowym (bo wygodniej na długą trasę), nie jest uprawianiem kolarstwa i kask też jest zbędny.
    • 30.09.14, 08:49
      Ludzie jak wy na tych forach szukacie problemów i kłótni, przecież wiadomo o co chodzi z tymi kaskami ...robię sobie wypad rowerowy gdzie pokonuje dziennie dziesiątki kilometrów ,ubieram strój kolarski i oczywiście kask !!!!!! ale na litość Boska czasami i do kościoła podjeżdżam rowerem i wiadomo ze nie zakładam kasku ....a czemu to chyba nie muszę tłumaczyć .
      Kolarstwo,a niedzielne przejażdżki rowerkiem z koszyczkiem w którym czasami jest nawet york ...haha to dwie różne sprawy! Nie mylcie tego !
    • 30.09.14, 08:59
      elizabeth233 napisał(a):
      > Kolarstwo,a niedzielne przejażdżki rowerkiem z koszyczkiem w którym czasami jest
      > nawet york ...haha to dwie różne sprawy! Nie mylcie tego !

      Jak sama zauważyłaś, Słowacy mylą się na potęgę.
    • 01.10.14, 10:40
      "robię sobie wypad rowerowy gdzie pokonuje dziennie dziesiątki kilometrów ,ubieram strój kolarski i oczywiście kask"

      Niedawno zrobiłem 116km na wypadzie rowerowym. W stroju kolarskim, ale bez kasku. Była to spokojna jazda, tempo do 25km/h po prostej, po bocznych drogach i lasach, żadne ekstremalne wyczyny.
    • 01.10.14, 10:38
      "Jeżdżę d
      > użo po Słowacji,u nich kask jest obowiązkowy,"

      Z tego, co wiem, to poza terenem zabudowanym. W miastach można jeździć bez kasku. Obowiązkowy jest także dla dzieci do lat 15-tu.
    • 01.10.14, 10:58
      ".Jeżdżę dużo po Słowacji,u nich kask jest obowiązkowy,przyzwyczajajcie sie bo i u nas niedługo tak będzie "

      Nie będzie, tak myślę. Parę lat temu jacyś posłowie chcieli wprowadzenie obowiązku jazdy w kasku, ale temat bardzo szybko upadł. Przykłady krajów, gdzie wprowadzono obowiązek jazdy w kasku (np. Nowa Zelandia), nie potwierdzają, żeby kask miał jakiś duży wpływ na bezpieczeństwo rowerzysty. W Australii po wprowadzeniu obowiązku jazdy w kasku śmiertelność wśród rowerzystów spadła o 30%, ale liczba rowerzystów spadła o 50%, zatem bezpieczeństwo pojedynczego rowerzysty znacząco spadło.

      Zamiast mówić o kaskach należałoby uświadamiać rowerzystów o rozsądną i ostrożną jazdę, stosowanie zasady ograniczonego zaufania. Kask nie zastąpi rozsądku i ostrożności, może byc co najwyżej dodatkiem do nich. Należałoby także uczulać kierowców na coraz większą obecność rowerzystów na drogach - w końcu większość wypadków rower-samochód powodują kierowcy.

      Nie jestem przeciwnikiem kasków rowerowych, ale jestem przeciwny uważaniu kasków za panaceum na problem bezpieczeństwa jazdy rowerem. A zdanie "rowerzysta w kasku to bezpieczny rowerzysta" powoduje, że nóż w kieszeni sam się otwiera.
    • 14.07.14, 14:40
      .
    • 30.09.14, 09:05
      No fakt i tu masz racje ,czyli jak kaski będą obowiązkowe to albo będziemy płacić mandaty,albo wyglądać jak wariaty na tych rowerach ...haha w sukienkach,na obcasie i kasku .
    • 01.10.14, 10:35
      .haha w sukienkach,na o
      > bcasie i kasku .

      Tak. Chociaż najgłupiej wyglądają rowerzyści na drogich rowerach, w ciuchach rowerowych, kasku na glowie i ... jadący bez oświetlenia po ciemku.
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.14, 23:01
      nie
      po mieście jeżdżę wolno, nawet bardzo wolno, poza miastem to jeżdżę głównie po lesie, wywrotki się zdarzają, ale głównie w piach albo błoto, także kask nie ma znaczenia
    • 12.05.14, 06:46
      W lesie jeżdżę w kasku. To nic przyjemnego zebrać gałęzią po gołej głowie.

      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vc/qa/zitu/gTYWw3SgMMW9n6SHMX.jpg http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vc/qa/zitu/gf086XeaJeOdwIYlbX.jpg http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vc/qa/zitu/QGaij74S3YINOaacsX.jpg
    • 14.07.14, 14:41
      leśnej gęstwinie, a po leśnych dróżkach, gdzie gałęzie nie zwisają tak nisko, żeby nia dostać po głowie.
    • 12.10.15, 19:29
      Jako osoba w stosunku do większości użytkowników dość starsza co do kasku przez lata miałem znaczne opory, po nie pierwszej i nie zawinionej przeze mnie kolizji z samochodem po paru dniach obejrzałem swój kask, cały, poddałem go lekkiemu naciskowi i prawda wyszła na jaw, zdarty bark do krwi, pól pośladka prawie mięso, udo, łydka, kompresyjne złamanie kręgosłupa i parę innych drobiazgów a głowa cała, przecież to przez nią w pierwszej kolejności przeleciałem, cikawy argument użytkownika cyt "po mieście jeżdżę wolno, nawet bardzo wolno, poza miastem to jeżdżę głównie po lesie, wywrotki się zdarzają, ale głównie w piach albo błoto, także kask nie ma znaczenia." Dawno temu widziałem jak facet malował okno na drugim pietrze, wypadł, kciuk złamał, ten co to widział potknął się o krawężnik i uderzył skronią w słupek barierki ochronnej, tutaj historia się kończy w czarnym worku. Każdy argument głupoty ma wartość do chwili zaistnienia faktu.
    • 21.10.15, 17:36
      "ten co to widział potknął się o krawężnik i uderzył skronią w słupek barierki ochronnej, tutaj historia się kończy w czarnym worku. Każdy argument głupoty ma wartość do chwili zaistnienia faktu. "

      Czyli piesi też powinni nosić kaski.
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.14, 23:09
      kamizelka też miała pomóc i co?
      jeżdżę wystrojona jak choinka, a jak ktoś nie chce zobaczyć to i tak nie zobaczy :(

      teraz to planuję sobie kamerę kupić
    • 13.05.14, 00:06
      Kto tu, cholera, tak pociachał wątek, że nie mogę przeczytać, co Bimota miał do powiedzenia?
      Nie lubię, jak cenzor wpieprza się w dyskusję. Jestem dorosły i nie potrzebuję pani przedszkolanki, żeby decydowała za mnie, co wolno mi przeczytać, a co mogłoby mi zaszkodzić. Potrafię ocenić sam.
      Przypuszczam, że to któryś z forumowiczów nakablował do administracji, żeby wyciąć Bimotę. Ciekawe, czy będzie miał odwagę cywilną, żeby przyznać się do tego.
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.14, 00:35
      nie wiem dlaczego usunęli, w pierwszym poście napisał tylko, że skoro jeżdżę wolno to ktoś mnie szybko przejedzie czy cóś w tym stylu, nie wiem dlaczego to usunęli

      też bym prosiła o przywrócenie postów
    • 13.05.14, 14:18
      bimota wracaj!
      a co wywalili - swoją drogą?

      --
      YCDSOYA
    • 17.05.14, 07:17
      kask tylko w teren ... na szosie w konfrontacji z samochodem to i tak na nic, w mieście jedni i drudzy jeżdżą uważniej :)

      --
      ----------------------------------------------------------
      "a większą mi rozkoszą podróż, niż przybycie ...."
    • 19.05.14, 11:37
      Jeżeli kask przeszkadza, to może warto zainwestować w inny - lepszy, tudzież bardziej dopasowany do głowy. Zawsze jeżdże w kasku - nieważne, czy szosa, góry, czy las. Akurat na szosie raz (a propos przedmowcy) uratował mi głowę. Zderzenie czołowe autem głową jest dosyć rzadkie, natomiast potem można np zrobic koziołka przez samochód.
    • 19.05.14, 20:49
      jak auto w ciebie walnie to na prawdę szanse są żadne i kask na nic się nie zda, koziołek to można przez auto wywinąć jak z podporządkowanej wyskoczy taki i ty w niego wjedziesz ...o, to masz niezły lot!

      przerobił taką akcję mój synek, ale ponieważ trenował Capoeirę to loty i lądowania bezpieczne miał opanowane ... szczątki roweru wziął na plecy i na butach wrócił do domu ..

      podobnie mój facet zaliczył, ale wylądował twarzą na krawężniku i kaseczek na nic by się nie przydał .. a szycie brody było

      --
      ----------------------------------------------------------
      "a większą mi rozkoszą podróż, niż przybycie ...."
    • 20.05.14, 10:29
      Jak auto w Ciebie walnie i będziesz bez kasku to może się przekonasz, a moze już nie zdążysz.
      Akurat 2 razy ktoś mi wyjechał z podporządkowanej - raz na tyle poważnie, że facet mial auto do klepania, a ja rozbity kask - po koziołkowaniu i uderzeniu centralnie głową w krawęznik. Ale głowa cała.
      Wszystkie powazne stłuczki miałem akurat na asfalcie - wszystkie z winy aut. W terenie - zwlaszcza trudnym - jeździ sie ostrożniej i z mniejszymi prędkościami. No i nie trzeba uważac na auta.Nie wiem, czy kask mnie zawsze ochroni, ale nie uwazam, ze jest bez sensu, bo przy czołowce z samochodem i tak nie mam szans. Pomijajac, że czołowki roweru z autem to chyba rzadkie przypadki.
      Cała dyskusja o sensowności kaskow jest dla mnie niezrozumiała - zakladam kask i zapominam, ze go mam. Ani nie uwiera, ani nie przeszkadza, wentylacja ok (nie wiem jak w takich z Lidla albo Decathlonu - to fakt).
    • 20.05.14, 10:46
      poohdell napisał(a):
      > Cała dyskusja o sensowności kaskow jest dla mnie niezrozumiała

      W trakcie dyskusji o kaskach z reguły pojawia się argument o narzuceniu obowiązku zakładania kasku. A potem głosy przeciwników tego obowiązku "metkowane" są jako głosy przeciwników kasków jako takich. I plotka o "przeciwnikach jazdy w kaskach" leci w świat.

      Nie znam nikogo kto byłby przeciwnikiem jazdy w kasku. Natomiast wszyscy przeciwnicy których znam, są przeciwko obowiązkowi zakładania kasku przed jazdą na rowerze.
    • 20.05.14, 12:57
      Ja akurat odpowiadam na argument, ze kask jest bez sensu, bo w zderzeniu z autem nie pomoże.
      A czy ma być obowiązkowy? Tzn. rozumiem, że polska wolność szlachecka nakaże nie jeździć w nim jak będzie obowiązkowy. Nic mi do tego - jak ktoś nie chce, niech nie jeździ. Nie jestem niedzielnym rowerzystą, jeżdżę dużo i kask zakładam tak samo jak buty spd. Nie przeszkadza mi w niczym, a pare razy pomógł.
    • 20.05.14, 11:31
      Cała dyskusja o sensowności kaskow jest dla mnie niezrozumiała - zakladam kask i zapominam, ze go mam.
      -------------------------------
      w miastach widać ludzi w bahamach, twarzowych kapeluszach, cyklistówkach a nie kaskach....
      przynajmniej tych gdzie rowerów sporo - typu Kopenhaga
      j.
      --
      YCDSOYA
    • 20.05.14, 13:04
      A to może najpierw należy sie zastanowic, po co komu rower. Jak ktos ma ochotę lansować się na jakimś obecnie-modnym rowerze po rynku z prędkościa 10km/h, to faktycznie kapelusz można załozyć. Mnie służy do celow ogólnomasakrujących i cyklistówki nie rozważam. A tak w ogóle - kapelusz? Na rower? matko...
    • 20.05.14, 13:07
      poohdell napisał(a):
      > A tak w ogóle - kapelusz? Na rower? matko...

      Ale że co? Nie wolno? Nie wypada? Nie rozumiem.
    • 20.05.14, 13:18
      Można i wypada. Jest na pewno super, tyle, że mnie się nie podoba. Tak jak spodnie rurki i Conchita Wurst. Moje zdanie na ten temat. A w ogóle - po co?
    • 20.05.14, 13:24
      poohdell napisał(a):
      > Można i wypada. Jest na pewno super, tyle, że mnie się nie podoba. Tak jak
      > spodnie rurki i Conchita Wurst. Moje zdanie na ten temat. A w ogóle - po co?

      Po co? A czemu nie? Ja jeżdżę w tym w czym chodzę na co dzień. W rurkach też się zdarza. Świat się od tego nie zawalił. Po co dorabiać ideologię?
    • 20.05.14, 13:43
      W którym miejscu dorabiam ideologię? Mowie, ze coś mi się nie podoba. Muszę wyrazić swój entuzjazm koniecznie, bo inaczej świat się zawali?:-) To fajnie, że jeździsz w tym ,w czym chodzisz. Ja nie, bo do innych celow służy mi rower. Nawet jak czasami jeżdże do pracy, to sie przebieram. Jeżeli nosisz rurki, to ok. Lubisz, twoja sprawa. Ja w nich wyglądam jak ciota (raz przymierzyłem) i nie będę nosił. Nawet jakby były obowiązkowe. Chyba mogę nie lubić spodni rurek?
    • 20.05.14, 13:48
      poohdell napisał(a):
      > Chyba mogę nie lubić spodni rurek?

      Po co w takim razie ta "matka" na końcu? I pisanie o "lansowaniu się po rynku"? Dla mnie jest to właśnie dorabianie ideologii.
    • 20.05.14, 13:57
      Dorabianie jakiej ideologii?" Lansowanie się po rynku jest dla mnie synonimem ludzi, którzy własnie kupili obecnie-modne rowery , bo taki trend się pojawił i trzeba być na czasie. A własnie - jakie teraz są modne? Ja juz usłyszałem, ze jestem do tylu, bo jeżdże na mtb - "taki obciach". Tyle, że dla mnie to pasja, a nie moda.
    • 20.05.14, 14:06
      poohdell napisał(a):
      > Dorabianie jakiej ideologii?"

      Ano właśnie takiej, że jak rower to tylko kask, lajkry i espedy. A jak ktoś jeździ w kapeluszu i rurkach, to na pewno lansiarz i ciota. Bo przecież nikt "normalny" nie ubierze się tak na rower, który przecież nie może być jedynie przyrządem do codziennego przemieszczania się - koniecznie musi być ogólnomasakrującą pasją.
    • 20.05.14, 14:24
      Można tak w nieskończoność. Napisałem,że ja w rurkach wyglądam jak ciota - a dla ciebie to oznacza, ze wszystkich w rurkach uważam za cioty. Ja jeżdże dla zmasakrowania - uwazasz, że wszyscy inni to dla mnie lanserzy. Napisałem, że nie lubie lanserów na rynku i jeszcze to wyjaśniłem. Ma ktoś potrzebe lansowania - super, ma prawo. A ja mam prawo do własnego zdania. Kij im w szprychy nie wkładam.
    • 20.05.14, 14:27
      poohdell napisał(a):
      > Kij im w szprychy nie wkładam.

      I tylko się z nich nabijasz. W dodatku publicznie.
    • 20.05.14, 14:51
      łoł. Nie wiedziałem. Moze niech ida do sądu: wysoki sądzie, proszę go zamknąć na 5 lat, bo mu się nie podobają spodnie rurki, a przecież my takie nosimy, to jak sie moga komuś nie podobać.
      Taki jest sens? A jak napiszę, że nie lubię np rosołu, to też jest dla kogoś obraza?

    • 20.05.14, 15:01
      poohdell napisał(a):
      > Nie wiedziałem.

      Czego nie wiedziałeś? Że Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność kogoś innego?

      > A jak napiszę, że nie lubię np rosołu, to też jest dla kogoś obraza?

      O sobie pisz co chcesz. Ale jeśli publicznie krytykujesz wielbicieli rosołu wyzywając ich od lansiarzy, to tak, obrażasz kogoś. Bo to nie Twoja sprawa dlaczego ktoś je rosół. Skoro lubi i chce, to nic Ci do tego.
    • 20.05.14, 15:05
      Tylko, ze ja pisze, ze nie lubię rurek. I nie lubie np rosołu. A nie, że nosiciele rurek i zjadacze rosolu to debile. To już sobie sam dorobiłeś. Krytyka to nie obrażanie, choc tak uważasz, jak sadze.
    • 20.05.14, 15:10
      poohdell napisał(a):
      > Krytyka to nie obrażanie, choc tak uważasz, jak sadze.

      Używasz pejoratywnych określeń, więc wszystko na to wskazuje.
    • 20.05.14, 15:31
      Jedyna wulgarnościa bylo napisanie, ze w rurkach wyglądam jak ciota. Obraziłem tym kogoś? Dopuszczasz myśl, ze nie wszyscy wyglądają zajebiście w rurkach i nie wszyscy ich pragną, choć są superhipermodne?
    • 20.05.14, 15:38
      Czepiłeś się tych rurek jak pijany płotu. Nie tylko ja zauważyłem, że nabijasz się z ludzi jeżdżących 10km po rynku dla lansu. Stefan4 też Ci o tym napisał.
    • 20.05.14, 15:48
      Rurek uzylem jako przenośni, że mam prawo nie lubić czegoś. Zaczałeś wywlekąć, ze akurat jeździsz w rurkach. Czyli wziąłes to do siebie.
      Polaryzujesz, że ja uważam siebie za super, a reszta to lanserzy.Z lanserów na rynku będę sie nabijał. Tak jak z wszystkich, którzy ślepo podażają za modą.
    • 20.05.14, 15:51
      poohdell napisał(a):
      > Z lanserów na rynku będę sie nabijał.

      Ależ nabijaj się, masz takie prawo. Ale zachowaj to dla siebie. Bo ktoś może to wziąć do siebie i poczuć się obrażonym.
    • 20.05.14, 13:54
      poohdell:
      > Jak ktos ma ochotę lansować się na jakimś obecnie-modnym rowerze po rynku z prędkościa
      > 10km/h, to [...] A tak w ogóle - kapelusz? Na rower? matko...

      Nie wyśmiewaj takich, którzy dla lansu 10km/h po rynku w kapeluszu, bo i w Twoim i w moim interesie jest, żeby ich było jak najwięcej. Taka Holandia czy Dania nie stały się krajami rowerowymi przez tych pojedynczych ludków, którzy używali roweru do celów,,ogólnomasakrujących'', tylko przez setki tysięcy tych, którzy nimi wozili smarkaczy do żłobka, kapustę do domu i zeschłe liście na komposty.

      W Polsce też drogi dla rowerów pojawiły się wtedy, gdy rowery zaczęły być używane bardziej masowo. ,,Prawdziwi rowerzyści'' zawsze istnieli, tylko było ich za mało. Dopiero ,,niedzielni'' dali im odpowiednią siłę przebicia.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 20.05.14, 14:08
      Wyśmiewam sie tylko z lansowania na rowerze. Myślę, że nie doczekam czasów masowego wożenia dzieci do żłobkow na rowerze - w tym kraju kult fury synonimu bogactwa prestiżu itp jest zbyt silny. A patrząc na chaotyczność w budowie dróg/ściezek rowerowych w mojej okolicy (Zagłebie) myślę, ze lepiej byłoby za tą kasę kupić rowery biednym dzieciakom. To by była promocja kolarstwa. A nie wydawanie 1 mln na kilka km asfaltowej dróżki (brukowane nie, a nie dajpanieborze szutrowe to sa dla ludzi strasznie beeee), bo są fundusze z unii i trzeba je rozpiździć, bo przepadną.
    • 21.05.14, 01:25
      poohdell:
      > Myślę, że nie doczekam czasów masowego wożenia dzieci do żłobkow na rowerze - w tym
      > kraju kult fury synonimu bogactwa prestiżu itp jest zbyt silny.

      Silny -- to fakt. Ale czy trwały? Mody mają do siebie to, że szybko nastają i szybko mijają. Samochodem jeździ się coraz trudniej, coraz mniej ekonomicznie, a w miastach dodatkowo coraz wolniej. Czy w tych warunkach lans samochodowy może długo przetrwać lans rowerowy?

      poohdell:
      > A patrząc na chaotyczność w budowie dróg/ściezek rowerowych w mojej okolicy (Zagłebie)
      > myślę, ze lepiej byłoby za tą kasę kupić rowery biednym dzieciakom.

      Moja okolica (Gdańsk) jest pewnie bardziej niż Twoja zaawansowana w budowie dróg rowerowych. Ale początki wyglądały równie żałośnie i chaotycznie. To były kreski, maźnięte farbą na chodniku, bez żadnej troski choćby o to, żeby z jednej takiej ,,drogi rowerowej'' jakoś dało się dojechać do drugiej, albo o to, żeby pojazdy wyjeżdżające z podporządkowanych przecznic były poinformowane, że przed jezdnią napotkają jeszcze drogę dla rowerów. Przez taką chorobę dzieciństwa miasto musi przejść. W tej chwili możemy już mówić o systemie dróg rowerowych w mieście -- chociaż oczywiście jeszcze ciągle znajdę Ci miejsca ze złymi rozwiązaniami.

      poohdell:
      > lepiej byłoby za tą kasę kupić rowery biednym dzieciakom.

      Myślę, że wiele rowerów kupiono w Trójmieście dlatego, że wcześniej powstały te drogi rowerowe. Gdyby zamiast budowania dróg zastosowano rozdawnictwo rowerów, to te rozdane rowery niszczałyby w jakichś komórkach, bo rodzice nie pozwalaliby swoim biednym dzieciakom używać ich na jezdniach, między samochodami.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 21.05.14, 13:07
      Wiem, ze i tak sie tak nie stanie (rozdawanie rowerów). Ale...tak sobie przypominam, byłem dzieckiem i spędzałem cały dzien na rowerze. To nie oznaczalo wycieczek, ale po prostu jakies zjeżdzanie po schodach, jeżdżenie na 1 kole, itp. Czy naprawdę tylko obudowanie kraju ścieżkami spowoduje, że dzieciaki polubią rowery? I rodzice im je kupią - zwłaszcza jak ich nie stać (tym bardziej jakies nadajace sie do jazdy - a nie z hipermarketu)?
      Na razie sa sciezki, po których nikt nie jeździ - nawet ja. Jak mam zjechac z asflatu, aby wjechac na drózke, która sie za 200 m skończy, to jest to bez sensu.
    • 21.05.14, 13:28
      Wiem, ze i tak sie tak nie stanie (rozdawanie rowerów). Ale...tak sobie przypominam, byłem dzieckiem i spędzałem cały dzien na rowerze. To nie oznaczalo wycieczek, ale po prostu jakies zjeżdzanie po schodach, jeżdżenie na 1 kole, itp. Czy naprawdę tylko obudowanie kraju ścieżkami spowoduje, że dzieciaki polubią rowery? I rodzice im je kupią - zwłaszcza jak ich nie stać (tym bardziej jakies nadajace sie do jazdy - a nie z hipermarketu)?
      --------------
      Pohdell prezentuje typową arogancję maniaka rowerowego. Ma swój mtb, jeździ w pieluchach, reszta się lansuje. Kocha bezdroża więc ścieżki go wkur.wiają a szmal z unii rozpiździają zamiast rozdawać rowery (oby nie z hipermarketu)
      Czemu taki durny? Bo z Zagłębia pojechał najdalej do Katowic, w Amsterdamie, Kopenhadze czy Berlinie nigdy nie był, nie wie - że tam rowerzyści - w jego mniemaniu - wszyscy "się lansują".
      I jeżdzą na "modnych" czyli pedalskich rowerach (vide rurki durne)

      NA SZCZĘŚCIE - takich szkodników rowerowych coraz mniej.
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • 21.05.14, 14:16
      jeepwdyzlu:
      > Pohdell prezentuje typową arogancję maniaka rowerowego.
      [...]
      > Czemu taki durny?
      [...]
      > pedalskich rowerach

      Apeluję do wszystkich, żeby tego trolla ignorować. Inaczej dotychczasowa kontrowersja zamieni się w szambo, a szkoda tego forum.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 21.05.14, 14:32
      Można i wypada. Jest na pewno super, tyle, że mnie się nie podoba. Tak jak spodnie rurki i Conchita Wurst. Moje zdanie na ten temat. A w ogóle - po co?
      --------
      jakoś bzdety pohdella ci nie przeszkadzają
      zbaczanie z tematu, chamstwo, obrażanie innych
      MOJE wpisy w których wypunktowuję mądrego inaczej nagle okazują się trollingiem?

      lecz się stefan - albo kup okulary bo jesteś ślepy na psucie tego forum - nie przez mnie
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • 21.05.14, 15:06
      He... i tu się zaczyna...
      Zacząłem od
      "Panowie, sorki.....
      a odpisano mi
      "lecz się Stefan bo jesteś ślepy..
    • 21.05.14, 15:15
      odpowiadasz w poście kierowanym do stefana
      więc nie rycz i otrzyj łzy
      podhell - nie neguję Twojego rowerowego zacięcia
      czy sukcesów
      super
      natomiast bredzisz w kwestiach ważnych dla ludzi traktujących rower jako zwykły środek transportu
      jeżdżący nimi do pracy, szkoły
      Ci - muszą mieć infrastrukturę...
      i Ci będą jeżdzić w rurkach i kapeluszach bo przebieranie się ma sens WYŁĄCZNIE przy jeżdzie rekreacyjno masakrującej...
      Dlatego twoje wypociny sensu nie mają żadnego...
      jeep

      --
      YCDSOYA
    • 21.05.14, 15:37
      "natomiast bredzisz w kwestiach ważnych dla ludzi traktujących rower jako zwykły
      > środek transportu
      > jeżdżący nimi do pracy, szkoły"
      Zwykły człowiek dla którego rower to konieczność, to mieszkaniec prowincjonalnego Chebzia, którego na auto nie stać. Tacy ludzie nie maja dylematów pt kask czy może kapelusz. I radzili sobie zawsze bez infrastruktury.Zejdź na ziemię.Dla mnie i dla Ciebie rower to - powiem okrutnie - fanaberia. Tacy jak my mamy sile przebicia, ktora spowodowała, że powstaja wyasfaltowane dróżki rowerowe, abyś bronborze się nie pochlapał kałużą w drodze do pracy. Ale neguję sposób wydawania tychże pieniędzy -tzn. ściezki bez ładu i składu. Ci biedni ludzi i tak z nich nie korzystają, bo w Chebziu ścieżek nigdy nie będzie (przepraszam mieszkańców Chebzia jeśli sie czuja urażeni).
    • 21.05.14, 15:57
      Zwykły człowiek dla którego rower to konieczność, to mieszkaniec prowincjonalnego Chebzia, którego na auto nie stać.
      --------
      absolutnie się mylisz
      mam w domu w 3 osobowej rodzinie 4 auta
      ale do śródmieścia lubię jeździć na rowerze
      nie z powodu braku kasy

      tak samo miliony (dosłownie) rowerzystów np w Berlinie.
      W Berlinie 40% rodzin NIE ma aut. Zapewniam cię - nie z powodu kłopotów finansowych.

      Rower to inna interakcja z ludźmi, architekturą, zapachami, to relaks, brak korków, łatwość parkowania. W takiej Kopenhadze każdego dnia ludzie w autach stanowią MNIEJSZOŚĆ. Większość to rowerzyści, piesi i ludzie w środkach transportu publicznego.
      Nie rozumiesz tego zupełnie - każdy twój post to pokazuje.
      ELIMINOWANIE aut z centrów miast, przywracania ich pieszym - to tendencja w Polsce nie do zatrzymania. Radzę się przyzwyczajać...
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • 21.05.14, 16:08
      Absolutnie nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi. Skrócę ją: Me&you&rower=fanaberia. A była ta wypowiedź polemiką z tym, czy i dla kogo jest konieczne posiadanie roweru. Gość, który jedzie o 5 rano 15 km do miasta do roboty w fabryce, ma w d..ie zapachy. Patrzysz z góry jako mieszkaniec dużego miasta, który sobie radzi. Ale to nie dla Ciebie rower jest koniecznością.
      Proponują zakazać od razu wjazdu do centrów miast aut. Drogi będa tylko dla rowerów "A nie zaraz poohdell tak to nie, przeciez wolność jest i w ogóle"
    • 21.05.14, 16:13
      powtórzę:
      jak Berlińczyk świadomie nie ma auta
      albo w niego nie wsiada
      to dojazd do pracy
      czy na uczelnię
      JEST KONIECZNOŚCIĄ
      nie z powodu braku pieniędzy
      ale WYBORU.

      To nie fanaberia
      ale przemyślane wybory GRUBYCH MILIONÓW Europejczyków.
      Nie widzisz tego w polskich miastach, ale uwierz mi - od lat tak jest w setkach czy tysiącach MIAST na Zachodzie. ZWŁASZCZA miast - bo tam rower ma GŁĘBOKI sens - z racji stosunkowo niedużych odległości.
      Fundamentalnie nie rozumiesz współczesnych nowoczesnych społeczności...
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • 22.05.14, 09:30
      A ja pisze o gościach, którzy walą na rowerze do roboty, bo ani na auto nie stać, ani komunikacji zbiorowej nie ma. Czaisz z pozycji członka tzw. nowoczesnego społeczeństwa że tacy są? Wyjrzyj czasami za rogatki. Polska poza w-wą, poznaniem, krakowem, śląskiem, wrockiem, gdańskiem to jest czarna dupa, a nie nowoczesne społeczeństwo. W Berlinie gość zamiast roweru ma wybór, ten w Chebziu nie ma (chyba że z buta). Tu sie czai fundamentalna różnica między bogatym a biednym - co kiedyś ciekawie socjologowie opisali: do czego służy rower - jako środek komunikacji z braku alternatywy (biedni), a środek rekreacji, lifestylu itp (bogaci).
      I ja w tym wszystkim pokusiłem się na krytykę sposobu realizacji ścieżek rowerowych w mojej okolicy - bez ładu, bez składu, i tak nikomu w niczym nie pomogło. Ale kasa z unii była, to trza wydac. I z pozycji tych biednych z prowincji nasze zachcianki o asfaltowych ściżekach rowerowych jest bredzeniem ludzi, którym się w dupach poprzewracało.
    • 22.05.14, 10:08
      To co piszesz to typowy stereotyp, z którym ludzie związani ze środowiskami rowerowymi walczą od dawna. Wbrew temu co piszesz, rower nie jest przyrządem do przemieszczania się dla biedaków, a samochód przestał być oznaką zamożności jego właściciela. Owszem, taki podział jest jeszcze bardzo silnie zakorzeniony w naszym narodzie, ale do świadomości ludzi powoli dociera, że narzędzia dobiera się do potrzeb, a nie odwrotnie.
    • 22.05.14, 10:22
      To co piszesz to typowy stereotyp, z którym ludzie związani ze środowiskami rowerowymi walczą od dawna. Wbrew temu co piszesz, rower nie jest przyrządem do przemieszczania się dla biedaków, a samochód przestał być oznaką zamożności jego właściciela. Owszem, taki podział jest jeszcze bardzo silnie zakorzeniony w naszym narodzie, ale do świadomości ludzi powoli dociera, że narzędzia dobiera się do potrzeb, a nie odwrotnie.
      ---------
      nic dodać nic ująć
      podhell w Chebziu (masz jakiś problem)
      widzi na rowerach biedaków...
      Moja rada: rusz się z tego Chebzia.
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • 22.05.14, 10:58
      "Wbrew temu co piszesz, rower nie jest przyrządem do pr
      > zemieszczania się dla biedaków, a samochód przestał być oznaką zamożności jego
      > właściciela."
      Może w W-wie.
      "Ale do świadomości ludzi powoli dociera, że narzędzia dobiera się
      > do potrzeb, a nie odwrotnie"
      Albo do mozliwości.
    • 22.05.14, 11:05
      poohdell napisał(a):
      > Może w W-wie.

      Patrząc na ilość poniemieckich szrotów na "zagranicznych" rejestracjach jeżdżących po moim mieście, śmiem twierdzić że w całym kraju.

      > Albo do mozliwości.

      Samochód można mieć już za cenę przeciętnego roweru. Jeszcze chwila i za przysłowiową flaszkę też kupisz. Zaryzykuję stwierdzenie, że prawdziwi biedacy wybiorą samochód. Bo można pojechać w pięć osób i w ten sposób podzielić się kosztami.
    • 22.05.14, 11:45
      gom1:
      > Samochód można mieć już za cenę przeciętnego roweru.

      To zależy, jak liczysz przeciętną. W każdym razie: mieć -- tak; ale jeździć nim -- to już nie. Bo trzeba jeszcze sfinansować ubezpieczenie, paliwo, sezonowe zmiany opon, częste naprawy... To może być ponad kieszeń niejednego właściciela roweru.

      Mam znajomych, którzy twierdzą, że ich samochód to taki rzęch, że każde tankowanie zwiększa jego wartość rynkową o 200%. Możesz z tego wyciągnąć wniosek, że samochody są tanie. Albo że benzyna jest droga.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 22.05.14, 11:53
      stefan4 napisał:
      > Bo trzeba jeszcze sfinansować ubezpieczenie, paliwo, sezonowe
      > zmiany opon, częste naprawy

      Jedyne co musisz sfinansować to paliwo. Bez reszty można się obejść. Świadczą o tym rzesze dymiących trupów, na łysych oponach, bez przeglądu/z przeglądem za flaszkę i OC*, poklejone taśmami i "trytytkami".

      * w 2013 r. po naszych drogach jeździło 250 000 (!) samochodów bez OC
    • 22.05.14, 12:01
      gom1 napisał:

      > * w 2013 r. po naszych drogach jeździło 250 000 (!) samochodów bez OC

      Skąd wiadomo, że samochody te jeździły, a nie stały na kołkach, czy w warsztatach, tylko formalnie nie zostały zezłomowane? Lobby ubezpieczeniowe wywalczyło bowiem w Polsce taką regulację, że ubezpieczać trzeba nawet samochód, który nie jeździ.

    • 22.05.14, 12:09
      jureek napisał:
      > Skąd wiadomo, że samochody te jeździły

      Od strony formalnej: "jeździły" bo były zarejestrowane. Jak było naprawdę nie wiadomo. Nie zmienia to faktu, że nieubezpieczone samochody na naszych drogach są codziennością.
    • 21.05.14, 21:57
      poohdell napisał(a):
      > Me&you&rower=fanaberia.

      W moim przypadku fanaberią jest dojazd samochodem. Mając do dyspozycji w miarę sprawną komunikację miejską (w tym rowery Veturilo), absolutnie nie muszę jeździć do pracy autem. Zwłaszcza, że mam do dyspozycji samochód firmowy, więc jedyne za co muszę płacić to paliwo. Przykrą koniecznością jest wspomniana komunikacja miejska, bo jazda zatłoczonymi autobusami w warszawskich korkach to żadna przyjemność. Rower jest rozwiązaniem optymalnym, ma najwięcej plusów.
    • 21.05.14, 16:10
      poohdell napisał(a):

      > Zwykły człowiek dla którego rower to konieczność, to mieszkaniec prowincjonalne
      > go Chebzia, którego na auto nie stać. Tacy ludzie nie maja dylematów pt kask cz
      > y może kapelusz. I radzili sobie zawsze bez infrastruktury.Zejdź na ziemię.Dla
      > mnie i dla Ciebie rower to - powiem okrutnie - fanaberia. Tacy jak my mamy sile
      > przebicia, ktora spowodowała, że powstaja wyasfaltowane dróżki rowerowe, abyś
      > bronborze się nie pochlapał kałużą w drodze do pracy. Ale neguję sposób wydawan
      > ia tychże pieniędzy -tzn. ściezki bez ładu i składu. Ci biedni ludzi i tak z ni
      > ch nie korzystają, bo w Chebziu ścieżek nigdy nie będzie (przepraszam mieszkańc
      > ów Chebzia jeśli sie czuja urażeni).

      Strasznie stereotypowo to widzisz. Ciekawe, do jakiej szuflady mnie wsadzisz. Rower to dla mnie konieczność, bo nie mam auta, ale wcale nie dlatego, że mnie na nie nie stać, lecz dlatego, że nie mam takiej potrzeby. Nie mieszkam ani w Chebziu ani w Orzegowie. Bez oddzielonych dróg rowerowych mógłbym się obyć, uważam, że potrzebne i pożyteczne są tylko poza terenem zabudowanym, w terenie zabudowanym lepsze są pasy wydzielane z jezdni. Potrafię jednak spojrzeć dalej niż koniec mojego nosa i zrozumieć, że nie wszyscy są tak obyci z ruchem ulicznym, że niepotrzebne są im drogi rowerowe. Wielu po prostu się boi, jak np. moja ciotka, która gdy była młodsza i ruch był mniejszy korzystała z roweru na co dzień, ale teraz się boi.
      Widzę, że dałeś się wpuścić w marketingową narrację, że rower to nie narzędzie do przemieszczania się jak każde inne, lecz albo gadżet do spędzania czasu wolnego jak deska surfingowa, czy narty, albo hipsterska fanaberia. Tymczasem coraz więcej jest ludzi, dla których rower jednak fanaberią nie jest.
    • 21.05.14, 15:21
      bynio7 napisał:

      > He... i tu się zaczyna...
      > Zacząłem od
      > "Panowie, sorki.....
      > a odpisano mi
      > "lecz się Stefan bo jesteś ślepy..

      Nie Tobie tak odpisano, tylko Stefanowi. Gdybyś miał ustawiony widok drzewka, to widziałbyś, kto komu odpowiada.

    • 21.05.14, 14:41
      Przeczytaj jeszcze raz moje wypowiedzi, bo pieprzysz. I tyle. Apropos moich rowerów i gdzie na nich bylem, to bys sie zdziwił. Jest to moja pasja plusd kilkanaście lat jeżdżenia - tak po prostu, ale i w zawodach. Uważasz, że nie moge mieć swojego zdania? Na szczęscie mam w d..ie co sądzisz.
    • 20.05.14, 23:19
      poohdell napisał(a):

      > Cała dyskusja o sensowności kaskow jest dla mnie niezrozumiała - zakladam kask
      > i zapominam, ze go mam. Ani nie uwiera, ani nie przeszkadza, wentylacja ok (nie
      > wiem jak w takich z Lidla albo Decathlonu - to fakt).

      A co robisz, jak dojedziesz do celu? Zostawiasz kask powieszony na rowerze? Oddajesz do szatni, gdy wchodzisz do kościoła? To jest dla mnie problem, a nie sama jazda. Kask to nie lampka, którą włożę do kieszeni.
      Zastanawiam się też, jak wy jeździcie, że ciągle czytam o jakichś groźnych upadkach, kolizjach itp. Ponad 10 lat jeżdżę intensywnie rowerem po mieście (4-5 tys. km rocznie, bez przerwy zimowej) i pamiętam w tym czasie jeden upadek, przez własną głupotę, gdy wjechałem przednim kołem w szynę tramwajową. Nie macie odruchu, że przy upadku wyciągacie ręce i podkulacie nogi właśnie po to, żeby chronić głowę? Z tamtego upadku pamiętam potłuczone kolano i obtarte dłonie, jednak głową nigdy bruku nawet nie dotknąłem.
    • 14.07.14, 14:48
      > Wszystkie powazne stłuczki miałem akurat na asfalcie - wszystkie z winy aut.

      Gdybym nie stosował zasady [bardzo] ograniczonego zaufania wobec kierowców, to pewnie też nieraz testowałbym moje kości, czy wytrzymają. Wolę jednak uważać i zwolnić (nawet do zera) także wtedy, gdy mam pierwszeństwo i zobaczyć, jak zachowa się kierowca. Dzięki temu od czasu zdobycia karty rowerowej w wieku 10 lat (37 lat temu) zaliczyłem tylko jedną wywrotkę w ruchu drogowym - 3 miesiące temu na polnej drodze niechcąc przejechać psa. A jeżdżę sporo i od zawsze.
    • 20.05.14, 16:48
      < przerobił taką akcję mój synek, ale ponieważ trenował Capoeirę to loty i lądowania bezpieczne miał opanowane ... szczątki roweru wziął na plecy i na butach wr
      ócił do domu ..>
      Taaak a babcia miala wasy...
      Przy upadku rowerowym wystepuja takie sily ze mozna trenowac upadki pol zycia a I tak nic nie pomoze. Poza tym wszystko odbywa sie w ulamkach sekund. O kolizji z autem nawet nie wspominam bo to jest jeszcze b. skomplikowane. Twoj chlopak mial po prostu szczescie.
      Acha i trenowalem sztuki walki kilkanascie lat (nie jakas Capoeirę tylko TKD I Judo).
    • 20.05.14, 23:28
      jackk3 napisał:

      > Przy upadku rowerowym wystepuja takie sily ze mozna trenowac upadki pol zycia a
      > I tak nic nie pomoze.

      Szczególnie, jak się ma takie buty, co to są jakoś tak związane z pedałami (nie wiem jak się nazywają, bo nie używam, ale wiem, że takie są). No i skutki upadku zależą też chyba od rozwijanych prędkości. Inaczej to wygląda, jak jadę sobie spokojne 15 km/h, a inaczej, gdy zasuwam powyżej trzydziestki.
    • 21.05.14, 01:09
      jureek:
      > Szczególnie, jak się ma takie buty, co to są jakoś tak związane z pedałami (nie wiem jak się
      > nazywają, bo nie używam, ale wiem, że takie są).

      Starsza wersja nazywa się ,,pedały z noskami'' i nadaje się do (prawie) każdych butów. Nowsza wersja to różne rodzaje zatrzasków, z których najpopularniejszy jest SPD. Wymaga specjalnych butów.

      jureek:
      > No i skutki upadku zależą też chyba od rozwijanych prędkości.

      No tak, ale to nie ma związku z przymocowaniem buta do pedału. Dopóki jest jakaś dodatnia prędkość, to takie przywiązanie nie stwarza żadnego dodatkowego zagrożenia. Grozi dopiero wtedy, gdy rower stanie w miejscu, a rowerzysta nie może podeprzeć się nogą, bo nie zwolnił wiązania na czas. Wszystkie moje upadki w noskach lub SPD-ach miały zawsze miejsce przy prędkości zerowej i były denerwujące, ale całkiem niegroźne.

      Teoretycznie myślę sobie, że zaciągnięte noski albo wpięte zatrzaski mogą być niebezpieczne tylko w sytuacji, gdy rowerzysta przewróci się przed nadjeżdżającym pojazdem (np. w wyniku wjechania w tory tramwajowe, albo skośnego najechania na krawężnik) i nie może szybko uciec sprzed tego pojazdu, bo jest przypięty do pedałów.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 21.05.14, 09:25
      SPD pod dużym obciążeniem - czyli poważna wywrotka - powinien sie wypiąć. No ale, róznie z tym bywa.
    • 21.05.14, 12:01
      poohdell:
      > SPD pod dużym obciążeniem - czyli poważna wywrotka - powinien sie wypiąć. No ale,
      > róznie z tym bywa.

      SPD ma śrubkę, którą można naregulować siłę, potrzebną do wypięcia. Różność bywania wynika z niestarannej regulacji.

      Ale jeśli, powiedzmy, nastąpi uślizg przedniego koła (np. na lodzie), to leżysz natychmiast i to dokładnie na boku. Tą stopę, na którą upadłeś, trudno jest teraz pod rowerem tak skręcić, żeby SPD puścił, a i dłonią jest tam trudno dotrzeć. To znaczy, w końcu sobie poradzisz, ale to chwilkę potrwa.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 21.05.14, 13:12
      Upadek, o którym piszesz, na ogół zdarza sie w terenie - jakis szuter itp i to bywa upierdliwe. Kiedys musiałem wyciągnąć nogę z buta i dopiero uwolnić samego buta z spd. Zaś sama regulacja niby pomaga, ale ja akurat lubię mocno dokręconą - bez wrażenia, że mi noga lata, no i żeby na jakis cięższych wybojach się nie wypięła.
    • Gość: ..kaseczek..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.14, 07:44
      Czyli zamiast kasku do jazdy rowerem trzeba ćwiczyć Capoeirę żeby przeżyć?
      I tatuś i synek mieli poważne wypadki czyli loty i szycie brody?
      No to współczuję serdecznie ale dziwny przypadek...
      To może zamiast ...kaseczka... zakładać hełm kosmity aby również brodę ochronić?
    • 21.05.14, 12:09
      Kask ma chronić głowę podczas wypadku. Jeśli komuś przeszkadza wygląd i jest niewygodny to niech się zastanowi po co w ogóle dylemat?? Albo dbamy o bezpieczeństwo albo nie.
      Jeżdżę ok 12 tysięcy rocznie, zawsze w kasku i nie narzekam. Ale używam go z tą myślą że żeby nie ten kask to...dwie wywrotki i dwa uderzenia głową na tyle silne że kask zdarty w miejscu uderzenia zdarty jak po uderzeniu siekierą. Same uderzenia nie czułem i głowa ma się najlepiej jak może. Uwiera trochę ale jest podkleiłem go gąbką i jest wygodny. I firmy GIRO za kilkaset złotych.
    • 21.05.14, 12:14
      bynio7 napisał:
      > dwie wywrotki i dwa uderzenia głową na tyle silne że kask zdarty w miejscu
      > uderzenia zdarty jak po uderzeniu siekierą.

      Jeśli faktycznie "jak po uderzeniu siekierą" (i to dwukrotnie) to kask nadaje się tylko do wymiany. Mogła zostać naruszona struktura wewnętrzna i przy kolejnej wywrotce kask nie spełni swojego zadania. W końcu albo dbamy o bezpieczeństwo albo nie.
    • 21.05.14, 12:27
      bynio7 napisał:

      > Kask ma chronić głowę podczas wypadku. Jeśli komuś przeszkadza wygląd i jest ni
      > ewygodny to niech się zastanowi po co w ogóle dylemat?? Albo dbamy o bezpieczeń
      > stwo albo nie.

      Żeby naprawdę zadbać o bezpieczeństwo, to taki kask powinien chronić całą głowę (jak kask motocyklowy), a nie tylko jej czubek.
      Tak więc z wyglądem to nie jest ten kwestia podobania się czy nie, lecz kwestia bezpieczeństwa. Wiadomo, że kask okrągły i obejmujący całą głowę zapewni większe bezpieczeństwo niż szpiczasty kask na czubku głowy, przy którego projektowaniu ważniejsza była aerodynamika niż względy bezpieczeństwa.
    • 21.05.14, 12:54
      Porównanie do uderzenia siekierą nie kwalifikuje kasku do wymiany. Jest cały i na pewno nie nadaje się do wymiany. A kształt jego zależy od wykonawcy. Jeśli renomowanej firmy to już nie bądźmy mądrzejsi od projektantów. Dobierajmy według własnego doświadczenia i wiedzy.
      A główny wątek ma w temacie pytanie używać kasku czy nie.
    • 21.05.14, 13:08
      bynio7 napisał:
      > Porównanie do uderzenia siekierą nie kwalifikuje kasku do wymiany. Jest cały i
      > na pewno nie nadaje się do wymiany.

      Tego nie wiesz. Ze strony Giro:

      "Helmets don’t last forever. If the helmet is visibly damaged (cracked outer shell, crushed or cracked foam liner or any other damage) don’t use it. Some or all of the helmet’s protective capacity is used up when impacted, and the damage to a helmet is not always visible."

      I jeszcze:

      "Giro has a general recommendation of replacing your helmet every three (3) years."

      Albo dbamy o bezpieczeństwo albo nie.
    • 21.05.14, 13:21
      Oczywiście, a najlepiej co roku kupowac nowy model za 500. Tak byłoby najlepiej dla firmy, a przepraszam , oczywiście, lepiej dla twojego bezpieczeństwa. Nie ma żadnego uzasadnienia wymienianie kasku, o ile nie uczestniczył w jakiś kraksach. Sam juz mam kask 6 lat i nawet myśle o wymianie (tak dla odmiany), ale ten model jest nadal produkowany, a co roku tylko zmienia sie tylko kolorystyka. Czyli po co? Raczej jest wierny jednej marce, bo mi dobrze na głowie leżą (MET).
    • 21.05.14, 13:28
      poohdell napisał(a):
      > Oczywiście, a najlepiej co roku kupowac nowy model za 500. Tak byłoby najlepiej
      > dla firmy, a przepraszam , oczywiście, lepiej dla twojego bezpieczeństwa.

      Aż zacytuję przedpiścę: "jeśli renomowanej firmy to już nie bądźmy mądrzejsi od projektantów".

      Czujesz jak coś gryzie Cię od tyłu?
    • 21.05.14, 14:03
      "Czujesz jak coś gryzie Cię od tyłu?" Czuje, ale nie wiem co. Chyba jakis kundel.
      "We recommend you replace your helmet after five years’ of use." - to ze strony firmy MET. Nadal uważam, ze to marketing - zresztą zalecają, a nie nakazują.
    • 21.05.14, 17:51
      Jesli kask jest walniety to powinnien byc wymieniony. Moze miec mikropekniecia w srodku ktorych nie mozemy zobaczyc. Dobre firmy maja znizki jesli wymieniasz kask po wypadku. Zaleca sie tez wymiane co kilka lat (szczegolnie tym co jezdza intensywnie) z powodu na dzialanie potu na kask wewnatrz (jak jezdzisz powaznie to doskonale wiesz jak wyglada w srodku kask po intensywnej jezdzie).
    • 21.05.14, 13:19
      bynio7 napisał:

      > Porównanie do uderzenia siekierą nie kwalifikuje kasku do wymiany. Jest cały i
      > na pewno nie nadaje się do wymiany. A kształt jego zależy od wykonawcy. Jeśli r
      > enomowanej firmy to już nie bądźmy mądrzejsi od projektantów.

      Projektanci tak projektują, żeby ludzie kupowali. A że ludzie lubią wyglądać jak zawodowi kolarze, no to i projektanci projektują kaski podobne do tych używanych przez zawodowców, chociaż inne są priorytety zawodowca jadącego w czasówce, a inne rowerzysty amatora, dla którego ważniejsze powinno być bezpieczeństwo niż aerodynamika.
      Takie właśnie projektowanie widać też w kolorystyce ubrań dla rowerzystów - kupowane w sklepach mają napaćkane coś, co ma przypominać reklamy na koszulkach zawodowych kolarzy - wszystko po to, żeby kupującemu dać poczucie, że wygląda jak zawodowiec :)
    • 21.05.14, 13:41
      Panowie, sorki wylogowuję się z tematu. Główny wątek dotyczy pytania używać kasku czy też nie. Podałem przykład dlaczego ja używam. Ale dla niektórych stanowi frajdę chyba to żeby grzebać w wypowiedziach, cytować urywki i rozwijać różne tematy we wszystkie kierunki jakie tylko się da nie nawiązując w ogóle do głównego wątku. To że ktoś wymyśla wątki że coś tam się produkuje po to żeby klient kupował, to że ktoś chce się poczuć jak zawodowiec, porównywanie amatora do zawodowca?....Taka dyskusja to nie dla mnie. Dziękuję.
    • 21.05.14, 13:53
      Sam napisałeś, że bezpieczeństwo dla Ciebie jest najważniejsze. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę ;-)
    • 21.05.14, 17:39
      W jezdzie na czas nie uzywa sie normalnych kaskow. Kask do jazdy na czas noszony przez zwyczajnego rowerzyste wygladalby smiesznie i jeszcze takiego nie widzialem (nie mowiac o wygodzie bo za wygodne to one nie sa). Aerodynamika nie odgrywa az tak duzej roli w normalnej jezdzie. Kask jest tak zaprojektowany aby wentylacja byla mozliwie jak najwieksza. waga tez jest wazna. O wygodzie nie wspomne. Dobry kask kosztuje ale spelnia te wymogi i praktycznie nie powinno sie go czuc na glowie (te najlepsze to waga 260g lub mniej a konstrukcyjnie wcale nie sa mniej wytrzymale niz kaski duzo ciezsze). Wbrew temu co wiekszosc sadzi wlasnie niedzielni rowerzysci powinni je nosic. Wiekszosc jedzi jak lamagi I wlasnie ochrona czerepow nawet przy wywrotkach przy malych predkosciach jest b. wazna. O mlodziezy nie wspomne bo brawura dodaje jeszcze wiecej. Co do kolarzy to sprawa jest oczywista. Jak sie robi te kilometry i to w grupie to nie ma bolka I glebe nawet pare razy w roku mozna zaliczyc.
      velonews.competitor.com/2014/04/news/lampre-reveals-details-horner-accident-tour-comeback-possible_324068
      Nawet najlepszym zdarza sie nie zalozyc kasku ale tym razem mial szczescie.
    • 21.05.14, 18:26
      jackk3 napisał:

      > W jezdzie na czas nie uzywa sie normalnych kaskow. Kask do jazdy na czas noszon
      > y przez zwyczajnego rowerzyste wygladalby smiesznie i jeszcze takiego nie widzi
      > alem (nie mowiac o wygodzie bo za wygodne to one nie sa). Aerodynamika nie odgr
      > ywa az tak duzej roli w normalnej jezdzie.

      No to wytłumacz mi, czemu kaski rowerowe są szpiczaste, a nie okrągłe, jak np. kaski dla skejtbordzistów. Dlaczego kaski rowerowe nie chronią skroni?
      No i poproszę jeszcze o definicję niedzielnego rowerzysty, co to jeździ jak łamaga.
    • 21.05.14, 18:28
      rowerzystą...
      jest śmieszne i straszne zarazem...
      A na pewno smutne.
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • 21.05.14, 18:34
      jeepwdyzlu napisał:

      > rowerzystą...
      > jest śmieszne i straszne zarazem...
      > A na pewno smutne.

      Moje poczucie wyższości? A gdzie ono niby się wyraża?
    • 21.05.14, 18:59
      Jakie poczucie wyzszosci? Jak ktos jezdzi jak lamaga to co mam powiedziec?
    • 21.05.14, 19:12
      jackk3 napisał:

      > Jakie poczucie wyzszosci? Jak ktos jezdzi jak lamaga to co mam powiedziec?

      Skąd wiesz, jak jeżdżą ludzie wypowiadający się w tym wątku?
    • 21.05.14, 19:22
      Jezu... A czy ja mowilem o ludziach tutaj?
    • 22.05.14, 00:39
      Jezu... A czy ja mowilem o ludziach tutaj?
      --------
      Oburzam się - a raczej dziwię - w imieniu tych których masz w dupie...
      Ty i inni "prawdziwi rowerzyści"

      jeep

      --
      YCDSOYA
    • 21.05.14, 19:01
      Wytlumaczenie znajdziesz w drugie czesci postu, jasniej chyba nie mozna. Co do niedzielngo rowerzysty jak masz czas w niedziele to obserwuj.
    • 21.05.14, 19:11
      jackk3 napisał:

      > Wytlumaczenie znajdziesz w drugie czesci postu, jasniej chyba nie mozna. Co do
      > niedzielngo rowerzysty jak masz czas w niedziele to obserwuj.

      Nie chcesz rozmawiać i odpowiadać, to napisz to wprost, a nie wciskaj kitu, że w drugiej części postu wyjaśniłeś, dlaczego kaski są szpiczaste i dlaczego nie chronią skroni.

    • 21.05.14, 19:21
      Kit to ty wciskales gdy zaczales mowic o 'jezdzie na czas' podczas gdy ja stwierdzilem ze nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie w takich kaskach jedzil jesli nie startuje w zawodach.
      Jechales kiedys w takim kasku na 95% HR przez powiedzmy 40 minut w temperaturze +30C?
      To sprobuj i wtedy zrozumiesz dlaczego normalny kask wyglada inaczej.
    • 22.05.14, 08:38
      jackk3 napisał:

      > Kit to ty wciskales gdy zaczales mowic o 'jezdzie na czas' podczas gdy ja stwie
      > rdzilem ze nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie w takich kaskach jedzil jesli
      > nie startuje w zawodach.

      Nie wciskałem kitu, tylko po prostu nie wiedziałem o tym, że w czasówkach używa się innych kasków. Poprawiłeś i przyjąłem to do wiadomości.

      > Jechales kiedys w takim kasku na 95% HR przez powiedzmy 40 minut w temperaturze
      > +30C?
      > To sprobuj i wtedy zrozumiesz dlaczego normalny kask wyglada inaczej.

      Nie mogę się ustosunkować, bo strasznie szyfrujesz. Co to znaczy 95% HR?
    • 22.05.14, 08:46
      jureek napisał:
      > Nie mogę się ustosunkować, bo strasznie szyfrujesz. Co to znaczy 95% HR?

      Heart rate:
      en.wikipedia.org/wiki/Heart_rate
      95% HR oznacza - kolokwialnie - jazdę prawie na maksa (swoich możliwości).

      W mieście potrafię mieć i 150% HR, jak mi autobus otrze się o rurki.
    • 22.05.14, 09:50
      " W mieście potrafię mieć i 150% HR, jak mi autobus otrze się o rurki"
      Gonisz go do zajezdni, żeby mu nabluzgać za profanację rurek?
    • 22.05.14, 10:21
      gom1 napisał:

      > Heart rate:
      > en.wikipedia.org/wiki/Heart_rate
      > 95% HR oznacza - kolokwialnie - jazdę prawie na maksa (swoich możliwości).

      Dzięki za wyjaśnienie. W takim razie nie mam się do czego ustosunkowywać, bo tak na maksa i tak nie jeżdżę.
    • 22.05.14, 09:46
      Niedzielny rowezrysta to dla mnie taki, który jeździ bardzo okazjonalnie. Nie wiem, dlaczego uważacie, że to akurat pejoratywne określenie. Skoro jednkaże ktos trochę wiecej ma doświadczenia z rowerem, to może coś wie na ten temat. I jeżeli tzw niedzielny wciska, że kask jest niepotrzebny to jest dla mnie śmieszne.Dyskusja kask czy coś innego jest o tyle głupia, że kask do czegoś służy (ochrona łba), a inne nakrycia sa ozdobą i tyle. Że tak powiem, to nie są dobra całkiem substytucyjne.
      Jurek, nie wiem, co masz na myśli pisząc o szpiczastych kaskach. Ja nie zauważam szpiczastości (oprócz czasowek)- maja być lekkie, przewiewne i chronić głowę. I dlatego tak wyglądają jak wyglądają. Nie wiem też, dlaczego uważasz, że kask rowerowy nie chroni skroni.
    • 22.05.14, 10:20
      poohdell napisał(a):

      > Niedzielny rowezrysta to dla mnie taki, który jeździ bardzo okazjonalnie. Nie w
      > iem, dlaczego uważacie, że to akurat pejoratywne określenie.

      Jeżeli kojarzy się go z łamagą, to chyba nie jest to określenie neutralne.

      > Skoro jednkaże kto
      > s trochę wiecej ma doświadczenia z rowerem, to może coś wie na ten temat. I jeż
      > eli tzw niedzielny wciska, że kask jest niepotrzebny to jest dla mnie śmieszne.

      Kogo z wypowiadających się w wątku do tej kategorii zaliczasz?

      > Dyskusja kask czy coś innego jest o tyle głupia, że kask do czegoś służy (ochro
      > na łba), a inne nakrycia sa ozdobą i tyle.

      Naprawdę uważasz, że inne nakrycia głowy do niczego nie służą? No to wyjątkowy twardziel jesteś, gdy chodzisz podczas kilkunastostopniowych mrozów z odkrytą głową, albo pod palącym słońcem też żadnego kapelusza na głowę nie zakładasz. Ja tam taki twardziel nie jestem, więc jeżdżę zimą w czapce, a latem czasem w kapeluszu. Nie lubię tylko jeździć w kapturze, bo ogranicza on pole widzenia, gdy odwraca się głowę.

      > Jurek, nie wiem, co masz na myśli pisząc o szpiczastych kaskach.

      Mam na myśli na przykład to:
      www.helmfabrik.com/epages/62407727.sf/?Locale=de_DE&ObjectPath=/Shops/62407727/Products/30-00476-GR/SubProducts/30-00476-02&ViewAction=ViewProductViaPortal&gclid=CJOxvLeKv74CFWTlwgodAVEAWw
      albo to:
      media1.roseversand.de/product/1850/1/8/1899076_1.jpg
      > Ja nie zauważa
      > m szpiczastości (oprócz czasowek)- maja być lekkie, przewiewne i chronić głowę.
      > I dlatego tak wyglądają jak wyglądają.

      Kaski dla skejterów też mają takie same funkcjonalności, a jednak wyglądają inaczej i moim zdaniem lepiej chronią głowę.

      > Nie wiem też, dlaczego uważasz, że kask
      > rowerowy nie chroni skroni.

      Ponieważ skroń jest na wierzchu, a nie przykryta kaskiem.
    • 22.05.14, 11:10
      "Naprawdę uważasz, że inne nakrycia głowy do niczego nie służą? No to wyjątkowy
      > twardziel jesteś, gdy chodzisz podczas kilkunastostopniowych mrozów z odkrytą g
      > łową, albo pod palącym słońcem też żadnego kapelusza na głowę nie zakładasz."
      Trzymamy się nakryć głowy na rower czy dyskusja się poszerzyła? W zimę mam czapke pod kask - i tym bardziej polecam.

      " Kaski dla skejterów też mają takie same funkcjonalności, a jednak wyglądają ina
      > czej i moim zdaniem lepiej chronią głowę. "
      To Twoje zdanie. Konstruktorzy kaskow twierdza inaczej. Byc może są głupi. Możesz zreszta jeździc w narciarskim, co za problem.

      "Ponieważ skroń jest na wierzchu, a nie przykryta kaskiem."
      Byc moze przymierzałeś kilka rozmiarow za mały kask i przykrył ci tylko czubek (jak piuska). Zreszta widze często tzw. niedzielnych z kaskami zsunietymi na tył głowy. Oni tez na pewno wiedza lepiej i na pewno im sie nic nie stanie.
      A serio - obrys kasku wystarczająco wychodzi poza obrys głowy, na tyle że przy prawidłowo zapiętym kasku skronią o nic się nie uderzysz.
    • 22.05.14, 11:31
      poohdell napisał(a):

      > Trzymamy się nakryć głowy na rower czy dyskusja się poszerzyła?

      A to czapka na rowerzyście już go przed mrozem nie będzie chronić? Twierdziłeś, że inne nakrycia głowy mają funkcję tylko ozdobną, no to pokazałem Ci, że nie tylko.

      > To Twoje zdanie. Konstruktorzy kaskow twierdza inaczej. Byc może są głupi.

      Nie są głupi, tylko uwzględniają też sugestie marketingowców. A ci podpowiadają, że ludzie chcą wyglądać jak zawodowcy, więc uwzględniają to w projektowaniu.

      > "Ponieważ skroń jest na wierzchu, a nie przykryta kaskiem."
      > Byc moze przymierzałeś kilka rozmiarow za mały kask i przykrył ci tylko czubek
      > (jak piuska).

      Nie przymierzałem żadnego kasku, widzę po prostu na zdjęciach ich kształt i widzę, że skroń jest odkryta.
    • 22.05.14, 12:53
      "A to czapka na rowerzyście już go przed mrozem nie będzie chronić? Twierdziłeś,
      > że inne nakrycia głowy mają funkcję tylko ozdobną, no to pokazałem Ci, że nie
      > tylko."

      Ale nadal nie zamiast kasku.

      Nie są głupi, tylko uwzględniają też sugestie marketingowców. A ci podpowiadają
      > , że ludzie chcą wyglądać jak zawodowcy, więc uwzględniają to w projektowaniu.

      Na pewno cos w tym jest, ale to dotyczy chyba innych dziedzin też. Różnica w cenie kasku między jakością b.dobrą a pro nie jest zresztą kosmiczna. A akurat fakt, że rozwiazania dla zawodowców też sa dostepne dla maluczkich to chyba nie jest źle, nie? Dzieki temu kask jest lekki, przewiewny i wygodny. Masz nie czuć, że go masz na głowie. I za 300-400 zet masz kosmiczna technologie. Zawodowiec zapłaci 900 zł za to, że jest jeszcze 10gram lżejszy. To on raczej przepłaca, a nie ja.
    • 22.05.14, 13:16
      poohdell napisał(a):

      > "A to czapka na rowerzyście już go przed mrozem nie będzie chronić? Twierdziłeś
      > ,
      > > że inne nakrycia głowy mają funkcję tylko ozdobną, no to pokazałem Ci, że
      > nie
      > > tylko."
      >
      > Ale nadal nie zamiast kasku.

      Ale też nie twierdziłem, że czapka czy kapelusz zastąpią kask, sprostowałem tylko stwierdzenie, że mają funkcję tylko ozdobną.

      > Na pewno cos w tym jest, ale to dotyczy chyba innych dziedzin też.

      Zgadza się. W innych dziedzinach też.

      > Różnica w ce
      > nie kasku między jakością b.dobrą a pro nie jest zresztą kosmiczna. A akurat fa
      > kt, że rozwiazania dla zawodowców też sa dostepne dla maluczkich to chyba nie j
      > est źle, nie?

      Nie wiem. Maluczki ma chyba jednak trochę inne potrzeby i priorytety niż zawodowiec, więc kopiowanie rozwiązań dla zawodowców nie zawsze musi być korzystne. Problem w tym, że we współczesnym marketingu zaspokajanie potrzeb już dawno zeszło na drugi plan, a na pierwszym jest tworzenie nowych potrzeb do istniejących już produktów.

      > Dzieki temu kask jest lekki, przewiewny i wygodny. Masz nie czuć,
      > że go masz na głowie.

      Może dla Ciebie jest to priorytetem, bo jeździsz długo i na maksa. Dla mnie priorytetem byłaby np. możliwość przypięcia kasku razem z rowerem, żebym nie musiał nosić go z sobą, gdy załatwiam coś na mieście. O tym jednak projektanci nie pomysleli, bo najprościej jest przenieść rozwiązania stosowane dla zawodowców i przekonać maluczkich, że tak właśnie jest najlepiej.
    • 22.05.14, 13:53
      "Maluczki ma chyba jednak trochę inne potrzeby i priorytety niż zawodo
      > wiec"
      Chyba jednak tu i tu ochrona głowy ma priorytet. Tak jak napisałem wyżej - kaski się różnią szczegółami. To że cos kosztuje 2 razy więcej, bo jest 10gram lżejsze to nie jest żart.

      "Dla mnie pri
      > orytetem byłaby np. możliwość przypięcia kasku razem z rowerem, żebym nie musia
      > ł nosić go z sobą, gdy załatwiam coś na mieście."

      Poszukaj zapiecia do roweru w postaci długiej linki. Przeciągniesz ją dodatkowo przez otwór w kasku i po sprawie. Sa takie linki.
    • 22.05.14, 13:58
      poohdell napisał(a):
      > Poszukaj zapiecia do roweru w postaci długiej linki. Przeciągniesz ją dodatkowo
      > przez otwór w kasku i po sprawie. Sa takie linki.

      Tnie się je w kilka sekund. Markowy, drogi kask będzie łakomym kąskiem dla złodzieja.
    • 22.05.14, 14:36
      poohdell napisał(a):

      > Chyba jednak tu i tu ochrona głowy ma priorytet.

      Chyba dla wszystkich używających kasków priorytetem jest ochrona głowy, a jednak kaski na skuter nie przypominają kasków zawodowych kolarzy. Czy taki kierowca skutera nie chce mieć kasku lekkiego, przewiewnego i wygodnego?

      > Tak jak napisałem wyżej - kask
      > i się różnią szczegółami. To że cos kosztuje 2 razy więcej, bo jest 10gram lżej
      > sze to nie jest żart.

      Ależ ja Ci wierzę, że to nie żart. Uważam tylko, że szkoda, że te kaski tylko szczegółami się różnią, a producenci nie uwzględniają potrzeb i priorytetów takich użytkowników, którzy niekoniecznie jeżdżą przede wszystkim po to, żeby się spocić, i niekoniecznie chcą wyglądać jak zawodowi kolarze.

      > Poszukaj zapiecia do roweru w postaci długiej linki. Przeciągniesz ją dodatkowo
      > przez otwór w kasku i po sprawie. Sa takie linki.

      Rower to mogę sobie pozwolić, żeby zamykać linką, bo raczej swoim wyglądem złodzieja nie skusi, ale kask mógłby już skusić złodzieja i wtedy nie miałbym ani kasku, ani roweru. Nie można pomyśleć o takim otworze, żeby kask też ulokiem można było przypiąć? Pewnie można, ale po co? Zawodowcy takiej funkcjonalności przecież nie potrzebują.
    • 22.05.14, 15:35
      Chyba dla wszystkich używających kasków priorytetem jest ochrona głowy, a jedna
      > k kaski na skuter nie przypominają kasków zawodowych kolarzy. Czy taki kierowca
      > skutera nie chce mieć kasku lekkiego, przewiewnego i wygodnego?

      Chyba się jednak tak nie poci przez ileś godzin. Czytałem kiedyś wywiad z jakims polskim motocyklistą (chyba Dabrowskim), który stwierdził, że coraz częściej na motorze uzywa odziezy rowerowej, bo jest ona o lata świetlne przed stricte motocyklową. Kolarze szosowi- jak juz im nakazano jazdy w kaskach - chcieli czegoś super. I dostali. Właściwie to głupio sie tłumaczyć, że kolarze mają kaski lekkie i przewiewne, a inni nie. BARDZO MI PRZYKRO:-)

      Nie można pomyśleć o takim otworze, żeby kask też ulokiem moż
      > na było przypiąć?
      Widzisz, pomijając, że Twoja potrzeba jest mocno specyficzna i nie słysząłem o podobnej...generalnie, ja dreptam z kaskiem (ani ciezki, ani nieporęczny). W plecaku rowerowym mam takie specjalne uchwyty zreszta do kasku nawet. Ale... w normalnym kraju zostawisz rower zapięty i nikt ci nie ukradnie. Kasku TYŻ nie. W Skandynawii zostawisz rower i tez nie ukradną (mój pierwszy szok kulturowy kilkanąscie lat temu). A u nas u-lock, a i tak kradną.
    • 22.05.14, 21:06
      poohdell napisał(a):
      > w normalnym kraju zostawisz rower zapięty i nikt ci nie ukradnie.

      A jaki to jest ten normalny kraj? Bo w normalnym UK kradną na potęgę. W normalnej Holandii też nie można spuścić roweru z oka. Rowery sprowadzane z normalnych Niemiec wyposażone są standardowo w blokadę tylnego koła. Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.
    • 22.05.14, 21:39
      gom1 napisał:

      > A jaki to jest ten normalny kraj? Bo w normalnym UK kradną na potęgę. W normaln
      > ej Holandii też nie można spuścić roweru z oka. Rowery sprowadzane z normalnych
      > Niemiec wyposażone są standardowo w blokadę tylnego koła. Wszędzie dobrze, gdz
      > ie nas nie ma.

      Dwa razy skradziono mi rower, a raz próbowano (chyba złodziej nie był zadowolony po jeździe próbnej, bo rower stał kilkadziesiąt metrów dalej). Wszystkie trzy przypadki miały miejsce w Niemczech. Natomiast we Wrocławiu zdarzyło mi się, że przypiąłem rower do latarni ale zapomniałem się i zostawiłem kluczyk w zamku. Rano rower nadal stał tam, gdzie wieczorem go zostawiłem.
    • 22.05.14, 22:31
      jureek napisał:
      > zostawiłem kluczyk w zamku

      I dziwisz się, że nikt nie wziął? Prowokacja grubymi nićmi szyta ;-)
    • 24.05.14, 09:49
      poohdell napisał(a):

      > Właściwie to głupio sie tłumaczyć, że kolarze mają kaski l
      > ekkie i przewiewne, a inni nie. BARDZO MI PRZYKRO:-)

      A to głupki z tych motocyklistów. Zamiast kupować lekkie i przewiewne kaski rowerowe, nadal tradycyjnie kupują kaski motocyklowe. Ciekawe dlaczego?

      > Nie można pomyśleć o takim otworze, żeby kask też ulokiem moż
      > > na było przypiąć?
      > Widzisz, pomijając, że Twoja potrzeba jest mocno specyficzna i nie słysząłem o
      > podobnej...

      Widocznie w innych kręgach się obracasz.

      > generalnie, ja dreptam z kaskiem (ani ciezki, ani nieporęczny). W pl
      > ecaku rowerowym mam takie specjalne uchwyty zreszta do kasku nawet.

      Jak jadę z plecakiem, to nie ma problemu, mogę nawet zapakować kask do środka, bo plecak mam pojemny. Problem jest wtedy gdy jadę bez plecaka, bo po cholerę mi plecak, gdy jadę do kościoła, czy do lekarza. I wtedy jest problem, co zrobić z kaskiem. Motocykliści zostawiają kaski razem z motocyklem, rowerzyści jednak tak nie robią, może właśnie dlatego, że producenci kopiując rozwiązania dla kolarzy zawodowców nie przewidzieli takiej możliwości.

      >Ale... w no
      > rmalnym kraju zostawisz rower zapięty i nikt ci nie ukradnie. Kasku TYŻ nie. W
      > Skandynawii zostawisz rower i tez nie ukradną (mój pierwszy szok kulturowy kilk
      > anąscie lat temu). A u nas u-lock, a i tak kradną.

      W Polsce jeszcze nie ukradziono mi roweru, za to w Niemczech złodzieje zabrali mi już 2 rowery (jeden nawet z podwórka). Dlatego na co dzień używam roweru dla złodzieja nieatrakcyjnego. Obawiam się jednak, że przypięty drogi kask podniósłby jego wartość na tyle, że mógłby się tym zainteresować złodziej.
    • 18.07.14, 16:07
      > No i poproszę jeszcze o definicję niedzielnego rowerzysty, co to jeździ jak łam
      > aga.

      Najczęściej kierowca, który w niedzielę przesiada się na rower, przenosi codzienne nawyki nieprzestrzegania przepisów z samochodu i swoją jazdą udowadnia, że prawo jazdy kupił na targowisku. Jeździ głównie po chodniku, gdyż wie, "jak ci kierowcy jeźdżą". Często jeździ w kasku, ale nie ma wymaganego oświetlenia. I psuje opinię ogółowi rowerzystów.

      Tak, znam ludzi, którzy spełniają powyższe warunki.
    • 18.07.14, 16:03
      "O mlodziezy nie wspomne bo brawura dodaje jeszcze wiecej. "

      Oj, ponad trzydzieści lat temu też byłem młodzieżą, też jeździłem brawurowo razem z kolegami. Pomimo niejednej wywrotki, nikomu nic w głowę się nie stało. W tamtych czasach nikt kasków nie nosił, nikt nie straszył, że jazda rowerem jest tak niebezpieczna, że potrzebny jest kask.
    • 18.07.14, 15:58
      > Kask ma chronić głowę podczas wypadku.

      Zgadza się, ale podstawą jest chronić głowę i inne ważne narządy poprzez rozważną i ostrożną jazdę. Kask może być co najwyżej dodatkiem na wypadek sytuacji absolutnie nie do przewidzenia. Dlatego rozwaga i ostrożność podczas jazdy rowerem są ważniejsze od kasku. A zginąc można także (a może przede wszystkim) od urazów wielonarządowych - gdzieś czytałem, że jest to główna przyczyna śmierci rowerzystów podczas wypadków. Na urazy wielonarządowe kask nie pomoże.
    • 22.05.14, 11:09
      dobrze dobrany kask nie uciska, nie spada z głowy nie zapięty i go nie czujesz. warto zainwestować i mieć spokój na długi czas...
      a i pamietać trzeba że to jest produkt jednorazowy - raz walniesz głową i wymiana kasku.
      czemu? bo to są piankowe zazwyczaj konstrukcje które z zewnątrz mogą wyglądac dobrze ale wewnątrz mogą być pekniecia nie widoczne i nastepnym razem kask nie zadziała a głowy nie wymienisz więc lepiej wymienic kask ;)
    • 18.07.14, 16:19
      > i mieć spokój na długi czas...

      Co za bzdura! Uważasz, że masz spokój, bo jeżdżąc w kasku jesteś bezpieczny? Nie jesteś - możesz zginąć na skutek urazów wielonarządowych.

      Nie jestem przeciwnikiem jazdy w kasku, ale przeciwny jestem poglądowi, że rowerzysta w kasku jest bezpiecznym rowerzystom. Bezpieczeństwo rowerzysty zależy od wielu czynników, m.in. od tego, czy jedzie rozważnie, ostrożnie, z odpowiednio ograniczonym zaufaniem wobec innych użytkowników dróg zwłaszcza kierowców; zależy także od tego, czy ma oświetlony rower wtedy, gdy trzeba. Kask może być tu dodatkiem, a podstawą bezpieczeństwa rowerzysty.
    • 19.07.14, 20:22
      uthark napisał:

      ...

      Zgadzam się i jeszcze warto dołożyć, że stosunek kierowców do ludzi w kaskach nie jest specjalnie godny pochwały. Już jakiś czas temu ktoś udowodnił, że kierowcy wyprzedzają rowerzystę w kasku znacznie bliżej, niż tego bez kasku. Kierowcom szczególnie w Polsce wydaje się, iż jak ktoś jedzie w kasku to pewnie jest jakaś młodzież, a przed nią to się popisywać można. Policji oczywiście nie ma, żeby tępić takie zachowanie, ale one jest. Zupełnie inaczej wygląda zachowanie kierowców w stosunku do kogoś jadącego np. w kapeluszu na rowerze z sakwami i tu nikt się nie popisuje, nikt nie wyprzedza na grubość lakieru.
      Sam nie wiem i mam dysonans poznawczy, czy w takiej sytuacji kask jest bezpieczny?
      Oczywiście w lesie, w górach na odpowiednim rowerze kask jest elementem niezbędnym, bo w takich warunkach bez niego to tak jakby bez pedałów, albo kierownicy jechać.
    • 20.07.14, 00:12
      Nonsensy I bzdurne teorie.
    • 20.07.14, 02:11
      Co jest nonsensem?
      Opisałem, co również przeżywam na drodze. W końcu się poddałem i nie jeżdżę w klasycznym kasku, ale w specjalnym kapeluszu, który jest nim pozornie, a tak naprawdę zwyczajnym kaskiem, stąd też w tekście kapelusz.
    • 24.05.14, 00:14
      Sama nie jeżdżę, ale córce kask kupiłam i używa. Wyszłam z założenia, że jak złamie rękę albo nogę to jej się zrośnie, a głowy szkoda, bo dzieciak inteligentny (musi po rodzicach :) )
      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • 24.05.14, 00:30
      minerwamcg napisała:
      > Sama nie jeżdżę, ale córce kask kupiłam i używa.

      A to nie powinno być tak, że rodzice świecą przykładem? O ile się znam na geografii, to dzieciak jak tylko podrośnie zrzuci kask, żeby być "jak dorośli".
    • 25.05.14, 15:50
      Na geografii może się i znasz. Ale na różnych powodach, które sprawiają, że rower nie dla mnie - chyba nie. I co, dziecko ma w ogóle nie używać roweru, bo mama nie może "zaświecić"? Wracaj lepiej do geografii :)
      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • 26.05.14, 08:34
      Na pytanie "jeździcie w kaskach" odpowiadasz "sama nie jeżdżę". Może nie jestem aż tak inteligentny jak Twoje dziecko, ale dla mnie taka odpowiedź dotyczy kasku, a nie roweru jako takiego. Na przyszłość staraj się pisać precyzyjniej ("sama nie jeżdżę rowerem"), unikniemy niedomówień.
    • 20.07.14, 13:49
      Daj spokój, gdybym sama nie jeździła w kasku, a córce kupiła i kazała używać, toby była jakaś idiotyczna hipokryzja, a moja wiarygodność jako osoby, która może coś kazać albo czegoś wymagać spadłaby do zera :) Wiadomo, że chodzi o rower w ogóle.
      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • Gość: blaszak IP: *.42.1.144.alfanet24.pl 24.05.14, 11:05
      Kaski nie są dla wygody użytkownika a wyłącznie sposobem na powiększanie budżetu RP który jest wciąż dziurawy.A ględzenie o bezpieczeństwie jest absurdem-przykład z ostatniego tygodnia o wypadkach śmiertelnych kierowców jednośladów,wszyscy posiadali wymagający kask .
    • 24.05.14, 15:09
      Gdyby chodziło o budżet, to już dawno kask byłby obowiązkowy (już raz było blisko).

      A porównanie z motocyklami jest z założenia błędne - inne prędkości, inna masa (energia), inne kaski.
    • 24.05.14, 15:47
      gom1 napisał:

      > A porównanie z motocyklami jest z założenia błędne - inne prędkości, inna masa
      > (energia), inne kaski.

      A co ze skuterami, czy motorowerami? Nie rozwijają porównywalnych do roweru prędkości? Dlaczego więc jeżdżący tymi pojazdami nie zakładają kasków rowerowych, jeśli są takie wspaniałe - tak samo chronią, a do tego są lekkie i przewiewne?
    • 24.05.14, 16:17
      Typowy kask rowerowy chroni tylko czubek głowy i jest skuteczny przy prędkościach nie większych niż 20 km/h. To chyba oczywiste czemu skuterowcy w nich nie jeżdżą.
    • 24.05.14, 16:25
      gom1 napisał:

      > Typowy kask rowerowy chroni tylko czubek głowy i jest skuteczny przy prędkościa
      > ch nie większych niż 20 km/h.

      To nawet ja, stary dziad jeżdżę nieraz szybciej. Czyli dobrze przypuszczałem, że jeśli zależy mi naprawdę na ochronie głowy, to powinienem kupić sobie jakiś solidniejszy kask, a nie taki typowo rowerowy.


    • 24.05.14, 16:53
      Najlepszym byłby kask enduro (motocross), ale dyskwalifikuje go masa oraz brak wentylacji. Typowo rowerowy kask jest kompromisem, łączącym kilka elementów: chłodzenie, ochrona przed słońcem, waga, wreszcie namiastka bezpieczeństwa. Namiastka, bo najczęściej urazy głowy dotyczą twarzy (zwłaszcza dolnej szczęki), a tych "elementów" typowy kask rowerowy w ogóle nie chroni.

      Znając jego zalety i ograniczenia mogę sam określić, kiedy kask mi się przyda, a kiedy będzie jedynie zbędnym dodatkiem. Nie potrzebuję do tego ani marketingowców, ani speców od bezpieczeństwa, ani ustawodawcy.
    • 24.05.14, 17:40
      gom1:
      > najczęściej urazy głowy dotyczą twarzy (zwłaszcza dolnej szczęki), a tych "elementów"
      > typowy kask rowerowy w ogóle nie chroni.

      Czy miałeś na myśli, że przeważają urazy szczęki a kask jej nie chroni, czy też przeważają urazy szczęki ponieważ kask jej nie chroni?

      Jeżdżę na rowerze po mieście od tak dawna, że aż wstydzę się powiedzieć, od jak dawna, prawie od urodzenia. Nigdy nie używałem kasku i przy żadnej kolizji czy upadku nie miałem wrażenia, że kask zmniejszyłby kontuzję (jakoś nie upadłem nigdy na szczękę). Wiem, że to żaden dowód, bo jutro może mi się przydarzyć wypadek takiego typu, jakiego nie miałem nigdy dotąd. Ale na przykład przy wspinaczce (którą uprawiałem krótko i nie od urodzenia) wiele razy oberwałem spadającym kamieniem, który mógłby mnie pozbawić... przyjemności wspinania, gdyby nie kask. Wygląda na to, że jest duża różnica między przydatnością kasku we wspinaczce i jego przydatnością przy jeździe na rowerze.

      gom1:
      > Znając jego zalety i ograniczenia mogę sam określić, kiedy kask mi się przyda,
      > a kiedy będzie jedynie zbędnym dodatkiem.

      Bardzo byłbym Ci wdzięczny za choćby prowizoryczne poklasyfikowanie różnych sytuacji ze względu na przydatność w nich kasku. Bo waham się, czy się w niego zaopatrzyć.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 24.05.14, 22:13
      Popatrz na konstrukcję kasku MTB (czyli: typowego) - "garnek", który chroni czubek głowy; reszta (głowy) pozostaje bez ochrony. Zdecydowana większość moich znajomych "bezkaskowców", którzy polecieli twarzą na pysk, zaliczyła urazy dolnej szczęki przed którymi kask MTB nie uratuje. Czołem nikt nie zarył.

      Typowy kask świetnie chroni przed słońcem, jest lekki i przewiewny, a pot nie zalewa oczu. Na miasto jak znalazł, chociaż moim zdaniem lepsza będzie zwykła czapeczka kolarska. Wagowo nie do pobicia, cenowo też nie, jedyne w czym jest gorsza to wentylacja - aczkolwiek wolę mieć mokre włosy od czapki niż "fale dunaju" na głowie od kasku. No i nie ma to jak mokre gąbki w kasku, kto doświadczył ten wie o czym piszę. A czapki mogę mieć dwie.
      W terenie kask MTB chroni przed wyskakującymi znienacka gałęziami. I to w zasadzie wszystko.

      W kasku wygląda się PRO. Ludzie lubią wyglądać PRO. I dobrze, bo biznes się kręci i ktoś sobie zarabia. Ale wszystko ma dwa końce. W mieście rowerzysta w kasku PROwokuje kierowców do niebezpiecznych zachowań - w końcu jest PRO, więc zapewne umie jeździć i nie wystraszy się wyprzedzania na gazetę. "Bezkaskowiec" uznawany jest za "niedzielnego" i omijany szerszym łukiem.

      Reasumując: na miasto wystarczy czapka z daszkiem, w teren brałbym kask.
    • 25.05.14, 00:35
      Reasumując: na miasto wystarczy czapka z daszkiem, w teren brałbym kask.
      ----------
      też tak uważam, choć dyskusja daje do myślenia...
      może kaski powinny mieć gardę na szczękę jak narciarskie?
      z drugiej strony większość rowerzystów nie do końca mocno zapina kaski pod brodą...
      tak źle i tak niedobrze...

      jeep
      --
      YCDSOYA
    • 25.05.14, 08:14
      Jasne że fullface byłby lepszy, typowy kask jest mniejszym złem (kompromisem o którym pisałem wcześniej).

      A sam kask to jedno. Jeszcze trzeba umieć poprawnie go używać.
    • 26.05.14, 11:09
      W terenie kask MTB chroni przed wyskakującymi znienacka gałęziami. I to w zasad
      > zie wszystko.
      Juz argument o gałęziach brzmi poważnie.
      Mozna zrobić jeszcze np tzw. OTB (przelot przez kierę na wskutek zablokowania przedniego koła) - dość częsty przypadek w terenie. Kilka razy miałem niezłe przewrotki na asfalcie (dzięki kierowcom) i tez waliłem głową. Przy prędkościach duzo większych niz 20 km/h.
      "W kasku wygląda się PRO. Ludzie lubią wyglądać PRO."
      Wyglada sie PRO. W zasadzie dlaczego mam na siłę wyglądac nie PRO, jeśli to coś służy? A nie...fryzura mi sie popsuje od kasku.
    • 26.05.14, 11:27
      poohdell napisał(a):

      > W terenie kask MTB chroni przed wyskakującymi znienacka gałęziami. I to w zasad
      > > zie wszystko.
      > Juz argument o gałęziach brzmi poważnie.

      Poważnie to może brzmieć chyba tylko podczas silnego wiatru. Bo, gdy nie wieje, to gałęzie pozostają raczej nieruchome, a nie wyskakują znienacka na drogę :D
    • 26.05.14, 11:38
      Poważnie to może brzmieć chyba tylko podczas silnego wiatru. Bo, gdy nie wieje,
      > to gałęzie pozostają raczej nieruchome, a nie wyskakują znienacka na drogę :D

      Krótko: zdziwilbyś się.
    • 26.05.14, 12:02
      poohdell napisał(a):

      > Krótko: zdziwilbyś się.

      Opowiesz, gdzie takie atakujące gałęzie występują? Sporo jeżdżę po lasach, można nawet powiedzieć, że jestem człowiekiem lasu, bo wychowałem się w malutkiej wiosce otoczonej lasami, ale w moich stronach, jeśli nie ma wiatru, to gałęzie pozostają nieruchome i na pewno nie wyskakują znienacka na drogę.
    • 26.05.14, 12:37
      W górach nie jeździ sie tylko po drogach. Nawet powiedziałbym, że na ogół nie po drogach. Zresztą tak jest specyfika MTB, aby jeździć nie po utwardzonych drogach.
    • 26.05.14, 12:43
      poohdell napisał(a):

      > W górach nie jeździ sie tylko po drogach. Nawet powiedziałbym, że na ogół nie p
      > o drogach. Zresztą tak jest specyfika MTB, aby jeździć nie po utwardzonych drog
      > ach.

      Czyli jeździ się tam, gdzie te gałęzie już są, a nie dopiero wyskakują znienacka.
    • 26.05.14, 12:42
      Ale zdarzają się gałęzie zwisające nad drogą? Takie, pod którymi musisz się pochylić? To teraz wyobraź sobie szybką, nie znaną wcześniej ścieżkę, ostry skręt i właśnie taką gałąź. Dołóż do tego ostre słońce prosto w oczy albo wręcz przeciwnie (późny wieczór, słaba widoczność). I masz wyskakującą znienacka gałąź.
    • 26.05.14, 12:46
      gom1 napisał:

      > Ale zdarzają się gałęzie zwisające nad drogą? Takie, pod którymi musisz się poc
      > hylić? To teraz wyobraź sobie szybką, nie znaną wcześniej ścieżkę, ostry skręt
      > i właśnie taką gałąź. Dołóż do tego ostre słońce prosto w oczy albo wręcz przec
      > iwnie (późny wieczór, słaba widoczność). I masz wyskakującą znienacka gałąź.

      W takich warunkach jadę wolniej. To się chyba nazywa dostosowaniem prędkości do warunków. Jeśli jednak ktoś lubi szybciej, to oczywiście kask mu się przyda. Tego nie neguję.
    • 26.05.14, 12:54
      I właśnie w takich (czyli: szybkich) sytuacjach kask się przydaje. W ciemnościach, szczególnie na nieznanym terenie, również.
    • 26.05.14, 13:07
      Raczej każdy zwalnia, ale nawet przy 10 km/h, lepiej jak gałąź otrze się o kask niz wczepi we włosy.
    • 31.05.14, 16:35
      a czy po zachodniej stronie odry nie ma czasem obowiązku jeżdzenia w kasku?
    • 31.05.14, 19:01
      Nie, nie ma. Jedynie w Hiszpanii, ale tylko poza terenem zabudowanym.
    • Gość: smurfmadrala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.14, 06:34
      TV-lud omamił TV-sterowany, amok TV-gadżeciarstwa jako nowej TV-"religii".
      TV-otłuszczona TV-mamusia, z TV-otłuszczonym TV-tatusiem/ jeśli mają dziecko też, chociaż niemodne/, po tysięcznej reklamie przebierają się za wyczynowców .
      Wyrostkowie-bajkerzy "robią" za ko(s)micznych żółwi o skorupach z plastiku,
      uprawiając ekstremalne lanserstwo na deptakach i skwerach najeżonej skalistymi urwiskami warszawki.
      Plastikowe postępactwo dla plastikowych postępaków, precz z ciemnogrodem.
    • Gość: smurfmadrala IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.14, 07:12
      Kask może się przydać,
      da minimalną szansę przeżycia rowerzysty w ekstremalnym spotkaniu z kolejnymi ekstremalnymi wyczynowcami, rajdowcami-"ch.ujowczycami", panami zielono-wyspiarskich szos, chodników i przystanków autobusowych.
      Strit-, fri-rajd-, małtejn-bajkerzy /po ciemnogrodzku rowerzyści/ ekstremalni powinni być ekstremalnie opancerzeni,
      ponieważ ich przeżycie zmniejsza ekstremalnie sądowy wyrok "ch.ujowczycom",
      tak ekstremalnie cennym dla gospodarki i ekstremalnego systemu podatkowemu zielonej wyspy.
    • Gość: goralkahalka IP: 164.215.27.* 06.06.14, 22:30
      jezdzimy, jezdzimy. mam swiezo zoperowana glowe i nie moge sobie pozwolic na jej powtorne rozbicie - zbyt kosztowne i zbyt bolesne! widzialam w szpitalu na neurologii gosci ktorzy jezdzili bez kaskow, i to mi wystarczy. Ja bede jezdzic w kasku (i kamizelce odblaskowej) i kazdemu to polecam. To dla wlasnego bezpieczenstwa, a nie dla mody czy innych powodow.
    • 06.06.14, 22:48
      Gość portalu: goralkahalka napisał(a):
      > widzialam w szpitalu na neurologii gosci ktorzy jezdzili bez kaskow, i to mi wystarczy

      To byli wyczynowcy czy też zwykli, codzienni, miejscy rowerzyści?
    • 09.06.14, 20:22
      Wyczynowcy nie jezdza bez kaskow.
    • 15.07.14, 17:18
      > widzialam w szpitalu na ne
      > urologii gosci ktorzy jezdzili bez kaskow,

      Ja też - osoby, które jeździły autobusem i samochodem bez kasków. Ten z autobusu ponad rok od wypadku jest niepełnosprawny. Przyłożył czubkiem głowy w jakiś element autobusu, kask najpewniej złagodziłby uderzenie.

      Dlaczego nikt nie proponuje zatem kasków dla pasażerów autobusów?

      > "To dla wlasnego bezpiecz
      > enstwa, a nie dla mody czy innych powodow."

      A masz prawidlowe oświetlenie roweru? Jeździsz rozważnie i ostrożnie? Stosujesz zasadę ogranioczonego zaufania? One mają zdecydowanie większe znaczenie dla rowerzysty niż kask.
    • 09.06.14, 13:09
      Kask kupiłam razem z rowerem, jak dla mnie to rzecz obowiązkowa tak samo jak przy jeździe na nartach. Twoja sprawa czy wolisz się zabezpieczyć czy rozwalić głowę przy upadku. Jednak Najbardziej wkurza mnie jak widzę dzieci jeżdżące bez kasku na rowerze.
    • 09.06.14, 13:15
      crawly89 napisał(a):
      > Jednak Najbardziej wkurza mnie jak widzę dzieci jeżdżące bez kasku na rowerze.

      Dziecko bez kasku siedzące w foteliku rowerowym też Cię wkurza?
    • 09.06.14, 13:55
      A co jest nie tak , że dziecko ma w foteliku kask? Zagrożenie dla dziecka?
      Moje ma zawsze - choćby dlatego, aby wpoiło sobie taki obowiązek.
    • 09.06.14, 14:16
      Nie Ciebie pytałem. I nie jest to odpowiedź na moje pytanie.
    • 11.06.14, 12:01
      poohdell napisał(a):

      > A co jest nie tak , że dziecko ma w foteliku kask? Zagrożenie dla dziecka?

      Gdy idziesz z dzieckiem na plac zabaw, też zakładasz mu kask?
    • 11.06.14, 13:17
      jureek napisał:

      > poohdell napisał(a):
      >
      > > A co jest nie tak , że dziecko ma w foteliku kask? Zagrożenie dla dziecka
      > ?
      >
      > Gdy idziesz z dzieckiem na plac zabaw, też zakładasz mu kask?

      Dziecko na placu zabaw porusza się ze "swoją" prędkością, upaść może ze "swojej" wysokości
      Na rowerze prędkości są znacznie wyższe, a i wysokość z jakiej dziecko w foteliku może upaść i uderzyć głową jest znacznie wyższa (w przypadku przewrócenia się roweru na którym jest fotelik z dzieckiem).

    • 11.06.14, 13:27
      urko70 napisał:
      > Dziecko na placu zabaw porusza się ze "swoją" prędkością, upaść może ze "swojej"
      > wysokości

      Jeśli upadek ze zjeżdżalni albo z huśtawki jest upadkiem ze "swojej" wysokości, to faktycznie masz rację.
    • 11.06.14, 13:34
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Dziecko na placu zabaw porusza się ze "swoją" prędkością, upaść może ze "
      > swojej" wysokości
      >
      > Jeśli upadek ze zjeżdżalni albo z huśtawki jest upadkiem ze "swojej" wysokości,
      > to faktycznie masz rację.

      Zawsze znajdą się jakieś przypadki szczególne.
      Od pilnowania dzieci na zjeżdżalniach / huśtawkach są rodzice, mogą wtedy stać obok i zabezpieczać, w przypadku jechania na rowerze jeśli następuje upadek to rodzic tak samo upada jak dziecko i praktycznie nie ma możliwości zabezpieczania dziecka.
    • 11.06.14, 13:42
      urko70 napisał:
      > Zawsze znajdą się jakieś przypadki szczególne.

      Owszem, upadek na rowerze z dzieckiem jest właśnie takim przypadkiem.

      A upadki na placach zabaw są codziennością. Zwłaszcza w erze smartfonów, kiedy rodziców bardziej obchodzi to co się dzieje na ekranie niż co robi ich dziecko. I jakoś nikomu nie przychodzi do głowy żeby dzieci wyposażać w (obowiązkowe) kaski.
    • 11.06.14, 13:54
      gom1 napisał:

      > > Zawsze znajdą się jakieś przypadki szczególne.
      >
      > Owszem, upadek na rowerze z dzieckiem jest właśnie takim przypadkiem.

      Skoro uważasz, że niepotrzebne to nie zakładaj kasku dziecku na rower.


      > A upadki na placach zabaw są codziennością. Zwłaszcza w erze smartfonów, kiedy
      > rodziców bardziej obchodzi to co się dzieje na ekranie niż co robi ich dziecko.
      > I jakoś nikomu nie przychodzi do głowy żeby dzieci wyposażać w (obowiązkowe) k
      > aski.

      Owszem są codziennością ale właśnie ze "swojej" wysokości".
      Upadki z wysokich huśtawek czy ślizgawek... i owszem słyszałem ale to sporadycznie.

      Od danego rodzica zależy czy gapi się w telefon czy pilnuje dziecka.

      Ja uważam, że prędkość i wysokość oraz pewna bezwładność dziecka w foteliku
      wymaga kasku, to samo gdy dziecko zaczyna już samo jeździć.
    • 11.06.14, 14:09
      urko70 napisał:
      > Skoro uważasz, że niepotrzebne to nie zakładaj kasku dziecku na rower.

      Tak właśnie myślę i nie zakładam.

      > Ja uważam, że prędkość i wysokość oraz pewna bezwładność dziecka w foteliku
      > wymaga kasku, to samo gdy dziecko zaczyna już samo jeździć.

      A ja uważam, że każdy ma swój rozum i każdy odpowiada za swoje czyny. Dlatego tym bardziej dziwią mnie wypowiedzi w stylu "wkurza mnie jak widzę dzieci jeżdżące bez kasku na rowerze". Chcesz, to swojemu dziecku zakładaj kask. Ale nie zmuszaj mnie do tego samego, jeśli ja robię inaczej.
    • 11.06.14, 14:32
      gom1 napisał:

      > > Ja uważam, że prędkość i wysokość oraz pewna bezwładność dziecka w foteli
      > > ku wymaga kasku, to samo gdy dziecko zaczyna już samo jeździć.
      >
      > A ja uważam, że każdy ma swój rozum i każdy odpowiada za swoje czyny. Dlatego t
      > ym bardziej dziwią mnie wypowiedzi w stylu "wkurza mnie jak widzę dzieci jeżdżą
      > ce bez kasku na rowerze". Chcesz, to swojemu dziecku zakładaj kask. Ale nie zmu
      > szaj mnie do tego samego, jeśli ja robię inaczej.

      Pytanie czemu dziecko ma ponosić konsekwencje tego, że rodzic nie zapakował dziecku na głowę kasku...... no jeszcze nie umiało tak dobrze jeździć / upadać i poleciało ponad kierownicą szeroko rozkładając ręce uderzyło brodą w krawężnik i stałe zęby poszły w drobny mak - przykład z życia.

      Tak samo kwestionujesz zasadność zakładania kasku do jazdy na motorowerze czy motorze?
    • 11.06.14, 14:43
      urko70 napisał:
      > przykład z życia

      Chcesz przykłady z życia? Proszę bardzo. Foteliki samochodowe. Prawie wszyscy wsadzają swoje pociechy do fotelików montowanych przodem do kierunku jazdy. To jest tak oczywiste, że nawet się nie ma nad czym zastanawiać. Tyle że taki sposób montażu, dla dzieci do lat 3, jest zabójczo niebezpieczny. Takie dzieci powinno się przewozić wyłącznie w fotelikach montowanych tyłem do kierunku jazdy. I teraz pytanie: ilu znasz rodziców, którzy dla dzieci w wieku 1-3 mają w swoich autach foteliki RWF*?

      I jakoś nikt nie gani rodziców za wożenie dzieciaków w FWF**. A wystarczy nie zakładać dzieciakowi kasku na rower i od razu się dowiaduję, że jestem nieodpowiedzialny. WTF?

      > uderzyło brodą w krawężnik i stałe zęby poszły w drobny mak

      Napisz mi proszę w jaki sposób "typowy" kask rowerowy zabezpiecza brodę rowerzysty.

      > Tak samo kwestionujesz zasadność zakładania kasku do jazdy na motorowerze
      > czy motorze?

      Zgadza się. IMHO na motocyklu obowiązkiem jest ochrona oczu. Okulary tak. Kask? Niekoniecznie.

      * RWF - rear way facing
      ** FWF - forward way facing
    • 11.06.14, 15:19
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > przykład z życia
      >
      > Chcesz przykłady z życia? Proszę bardzo.

      A prosiłem o nie? Nie, nie prosiłem.


      Foteliki samochodowe. Prawie wszyscy w
      > sadzają swoje pociechy do fotelików montowanych przodem do kierunku jazdy. To j
      > est tak oczywiste, że nawet się nie ma nad czym zastanawiać. Tyle że taki sposó
      > b montażu, dla dzieci do lat 3, jest zabójczo niebezpieczny. Takie dzieci powin
      > no się przewozić wyłącznie w fotelikach montowanych tyłem do kierunku jazdy. I
      > teraz pytanie: ilu znasz rodziców, którzy dla dzieci w wieku 1-3 mają w swoich
      > autach foteliki RWF*?
      >
      > I jakoś nikt nie gani rodziców za wożenie dzieciaków w FWF**. A wystarczy nie z
      > akładać dzieciakowi kasku na rower i od razu się dowiaduję, że jestem nieodpowi
      > edzialny. WTF?

      Próbujesz zmienić temat z kasków rowerowych na foteliki samochodowe. :)

      Przyznam, że nie widziałem w sprzedaży fotelików dla dzieci powyżej 13kg w
      których te dzieci siedziałyby tyłem do kierunku jazdy. Zapewne istnieją takie foteliki wraz ze specjalnym mocnowanie ale ja nie widizałem.

      Myślę, że właśnie dlatego, że takie foteliki są rzadko spotykane to i nikt się nad tym nie zastanawia tym samym nie krytykuje tych, którzy sadzają dzieci przodem.



      > > uderzyło brodą w krawężnik i stałe zęby poszły w drobny mak
      >
      > Napisz mi proszę w jaki sposób "typowy" kask rowerowy zabezpiecza brodę rowerzy
      > sty.

      To był przykład młodego motocyklisty który na szczęście miał pełny kask. Chodziło o mechanizm: masz kask to uszkodzeniu ulega kask, a nie głowa. Uderzenie głową
      może być przecież tak samo czołem, bokiem głowy czy nawet tyłem głowy.

      > > Tak samo kwestionujesz zasadność zakładania kasku do jazdy na motorowerze
      > > czy motorze?
      >
      > Zgadza się. IMHO na motocyklu obowiązkiem jest ochrona oczu. Okulary tak. Kask?
      > Niekoniecznie.

      I gdybyś był na miejscu tego motocyklisty to szczękę miałbyś na całym skrzyżowaniu.

      Ale jak kto woli.
      :)
    • 11.06.14, 15:49
      urko70 napisał:
      > A prosiłem o nie? Nie, nie prosiłem.

      Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie wiedziałem tylko, że Twój przykład z życia był wydumany. Trzeba było ostrzegać, że teoretyzujesz.

      > Próbujesz zmienić temat z kasków rowerowych na foteliki samochodowe. :)

      Kask czy fotelik - nie ma znaczenia. Próbuję jedynie pokazać podwójne standardy, które pojawiają się w temacie bezpieczeństwa dzieci. Ważne żeby myśleć co się robi, a nie ślepo podążać za tłumem. A przede wszystkim nie dorabiać ideologii.
    • 11.06.14, 21:19
      gom1 napisał:
      > urko70 napisał:
      > > A prosiłem o nie? Nie, nie prosiłem.
      >
      > Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Nie wiedziałem tylko, że Twój przykład z życ
      > ia był wydumany. Trzeba było ostrzegać, że teoretyzujesz.

      To, że nie zrozumiałeś nie znaczy, że teoretyzuję.
      Nie teoretyzuję, przykład pokazywał mechanizm: masz kask to masz całą głowę.

      > > Próbujesz zmienić temat z kasków rowerowych na foteliki samochodowe. :)
      >
      > Kask czy fotelik - nie ma znaczenia. Próbuję jedynie pokazać podwójne standardy
      > , które pojawiają się w temacie bezpieczeństwa dzieci. Ważne żeby myśleć co się
      > robi, a nie ślepo podążać za tłumem. A przede wszystkim nie dorabiać ideologii

      Załóż sobie fotelik na głowę to zauważysz różnicę. :)
      Próbujesz się schować za fotelikami.
    • 11.06.14, 23:15
      urko70 napisał:
      > To, że nie zrozumiałeś nie znaczy, że teoretyzuję.

      To prawda, nie zrozumiałem. Myślałem że piszesz o dziecku na rowerze, a wyszło na to że chodziło o nastolatka na motocyklu. Gdzie Rzym, gdzie Krym. Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych.

      > Nie teoretyzuję, przykład pokazywał mechanizm: masz kask to masz całą głowę.

      Kask założony byle jak nie chroni tak jak powinien. Jeśli powiedziało się "A" (kask), to trzeba powiedzieć "B" (prawidłowo włożyć go dziecku na głowę i pilnować/korygować jego ułożenie). Niestety większość rodziców robi tylko pierwszy krok i - tak jak Ty - stawia znak równości pomiędzy słowa "kask" i "bezpieczeństwo". To mit.

      > Próbujesz się schować za fotelikami.

      Foteliki to tylko jaskrawy przykład na niewiedzę rodziców (w dodatku prawdziwy, a nie wydumany). Zapytaj dowolnego, dzieciatego znajomego, czy w domu zakłada dziecku kask. Popatrzy na Ciebie jak na wariata. Czemu więc, gdy mówię że moje dziecko nie nosi kasku jeżdżąc rowerem, inni rodzice chcą mnie zlinczować? Wg statystyk dzieci najczęściej obrywają po głowie w.. domu. I jeśli już to tam właśnie powinny nosić kaski.

      Na deser link, klasyka:
      www.youtube.com/watch?v=wFlRMTUuJUg
      Polecam do poduszki. I do przemyślenia.
    • 12.06.14, 12:19
      Czemu więc, gdy mówię że moje
      > dziecko nie nosi kasku jeżdżąc rowerem, inni rodzice chcą mnie zlinczować?

      Ja Cię nie linczuje. Jednakże jakiekolwiek uzasadnianie, ze kaski są bez sensu plus podpieranie sie psudoanalogiami o faotelikach samochodowych jest bzdetne, SORRY. Nie chcesz, nie zapinaj. Ja zakladam, dokładnie zapinam, a kask też ma dziecko nie za 4 dychy z Lidla w promocji. Moja sprawa. Raz prawdodobnie kask uratował mi zycie (uderzenie głową w krawężnik) i stało się to na prostej drodze. Pasy w aucie tez zawsze zapinam, choć - odpukac - nigdy jeszcze mi się nie przydały.
      Analogia o placu zabaw słaba - tam raczej nagle w dziecko auto nie wjedzie...
    • 12.06.14, 12:24
      Wskaż miejsce gdzie napisałem, że kask rowerowy jest bez sensu.

      Analogia z placem zabaw słaba? Pseudoanalogie o fotelikach samochodowych? Kask rowerowy chroni przed kolizją z samochodem? I kto tu pisze bzdety? SORRY, ale przeczytaj raz jeszcze całą dyskusję, bez napinki i bez emocji. Bo zdaje się, że nic nie zrozumiałeś. Nie, nie zdaje mi się. Jestem tego pewien.
    • 12.06.14, 14:44
      Nie podchodze z emocjami. Cały ten wątek roziwnął sie szeroko - i dla mnie cala dyskusja o sensowności kasków jest bez sensu. Nie chcesz - nie zakładaj, ani sobie, ani dziecku. Jak na razie nie przeczytałem żadnego argumentu, ze kask nie chroni - poza wywodami o ochronie tylko czubka głowy itp. Jeżeli kask miałby być skuteczny chocby w 10% przypadków, to znaczy dla mnie że warto. Ani to drogie, ani przeszkadzające...
      Analogia z placem zabaw jest słaba i napisałem pokrótce dlaczego.
    • 12.06.14, 14:55
      poohdell napisał(a):

      > Jeżeli kask miałby b
      > yć skuteczny chocby w 10% przypadków, to znaczy dla mnie że warto.

      Ale na plac zabaw już nie warto, choćby to miało być i 15%? Liczba 15% jest tak z głowy, bo konkretnych danych nie znam, a nikt z argumentujących, że prawdopodobieństwo poważnego urazu głowy jest na placu zabaw jest dużo mniejsze niż na rowerze, takich danych też nie przedstawił.
    • 12.06.14, 14:58
      Chcesz argumentów - to masz. Poczytaj:
      www.bicycling.com/senseless/index.html
      Streszczenie można ująć w jednym zdaniu: używając kasku rowerowego masz trochę większą szansę na przeżycie ciężkiego wypadku i znacznie większą szansę na uszkodzenie mózgu przy lekkim wypadku. Co wybierasz?

      A jak nie chce Ci się czytać, to spójrz chociaż na poniższy obrazek. Potem weź do ręki kask rowerowy i sam sobie dopasuj, którą część głowy chroni i do czego ta ochrona się przydaje.

      http://bi.gazeta.pl/im/11/ae/e3/z14921233Q.jpg
    • 13.06.14, 10:30
      Ale nadal podpierasz sie hipotezą, że kask chroni tylko czubek głowy.
      Owszem, nie chroni brody - choć downhillowcy takie kaski mają.
    • 13.06.14, 11:10
      poohdell napisał(a):
      > Ale nadal podpierasz sie hipotezą, że kask chroni tylko czubek głowy.

      A wg Twojej hipotezy jakie części głowy jeszcze chroni?
    • 13.06.14, 10:44
      Publikacje o przeciwstawnej tezie też są.

      www.livestrong.com/article/343526-statistics-for-helmet-safety/
    • 16.06.14, 14:02
      poohdell napisał(a):

      > Nie podchodze z emocjami.

      Za to tu widać emocje:
      "I jakoś nikt nie gani rodziców za wożenie dzieciaków w FWF**. A wystarczy nie zakładać dzieciakowi kasku na rower i od razu się dowiaduję, że jestem nieodpowiedzialny. WTF? "

      IMHO kolegów gom1 i jureek "zabolała" możliwość negatywnego oceniania rodziców niezakładających dzieciom kasków, porównywanie do fotelików FWF, do placu zabaw...

      :)


    • 16.06.14, 14:11
      urko70 napisał:
      > IMHO kolegów gom1 i jureek "zabolała" możliwość negatywnego oceniania rodziców

      Pudło. Mnie nawet puls nie podskoczył.
    • 16.06.14, 15:35
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > IMHO kolegów gom1 i jureek "zabolała" możliwość negatywnego oceniania rod
      > ziców
      >
      > Pudło. Mnie nawet puls nie podskoczył.

      Z zacytowanej wypowiedzi wynikało co innego.
      :)
    • 16.06.14, 15:41
      urko70 napisał:
      > Z zacytowanej wypowiedzi wynikało co innego.

      Wyraziłem jedynie szczere zdziwienie. Jeśli zdziwienie jest emocją, to faktycznie wypowiedź jest emocjonalna.
    • 17.06.14, 08:47
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Z zacytowanej wypowiedzi wynikało co innego.
      >
      > Wyraziłem jedynie szczere zdziwienie. Jeśli zdziwienie jest emocją, to faktyczn
      > ie wypowiedź jest emocjonalna.

      Może rzeczywiście używasz bezemocjonalnie określeń typu WTF(uck) nie zmienia to faktu, że moim zdaniem "zabolała" Was możliwość negatywnego oceniania rodziców nie zakładających dzieciom kasków.

      :)
    • 17.06.14, 08:52
      urko70 napisał:
      > moim zdaniem "zabolała" Was możliwość negatywnego oceniania rodziców
      > nie zakładających dzieciom kasków.

      Co innego ocena, a co innego dyrygowanie i narzucanie "jedynie słusznego" postępowania.
    • 17.06.14, 10:18
      gom1 napisał:

      > > moim zdaniem "zabolała" Was możliwość negatywnego oceniania rodziców
      > > nie zakładających dzieciom kasków.
      >
      > Co innego ocena, a co innego dyrygowanie i narzucanie "jedynie słusznego" postę
      > powania.

      Ja tutaj wyraziłem swoją ocenę, mimo to zacząłeś pisać że "fuckowanie", chowanie się za placami zabaw czy najczęściej sprzedawanymi/oferowanymi fotelikami FWF robisz bezemocjonalnie.
    • 17.06.14, 10:22
      urko70 napisał:
      > Ja tutaj wyraziłem swoją ocenę

      Moje WTF dotyczyło ogółu. A także jednego postu z "oburzeniem", ale bynajmniej nie był on Twojego autorstwa.
    • 16.06.14, 15:57
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > To, że nie zrozumiałeś nie znaczy, że teoretyzuję.
      >
      > To prawda, nie zrozumiałem. Myślałem że piszesz o dziecku na rowerze, a wyszło
      > na to że chodziło o nastolatka na motocyklu. Gdzie Rzym, gdzie Krym. Nie miesza
      > jmy dwóch systemów walutowych.

      Mechanizm, powtarzam: mechanizm jest dokładnie ten sam.
      I ten własnie mechaznim udowadnia, ze ważny jest kask, a Ty jak nie chcesz to sobie go nie zakąłdaj a potem płacz, że masz rozbitą głowę, Ty albo ktoś kto jest od Ciebie zależny.


      > > Nie teoretyzuję, przykład pokazywał mechanizm: masz kask to masz całą gło
      > wę.
      >
      > Kask założony byle jak nie chroni tak jak powinien. Jeśli powiedziało się "A" (
      > kask), to trzeba powiedzieć "B" (prawidłowo włożyć go dziecku na głowę i pilnow
      > ać/korygować jego ułożenie). Niestety większość rodziców robi tylko pierwszy kr
      > ok i - tak jak Ty - stawia znak równości pomiędzy słowa "kask" i "bezpieczeństw
      > o". To mit.

      Nikt nie dyskutuje tu o zasadności PRAWIDŁOWEGO ZAŁOŻENIA KASKU.


      > > Próbujesz się schować za fotelikami.
      >
      > Foteliki to tylko jaskrawy przykład na niewiedzę rodziców ....

      Nie ma to nic wspólnego z rowerami, ale zawsze to lepiej zsunąć temat na innych no nie?
    • 11.06.14, 14:47
      urko70 napisał:

      > Pytanie czemu dziecko ma ponosić konsekwencje tego, że rodzic nie zapakował dzi
      > ecku na głowę kasku...... no jeszcze nie umiało tak dobrze jeździć / upadać i p
      > oleciało ponad kierownicą szeroko rozkładając ręce uderzyło brodą w krawężnik i
      > stałe zęby poszły w drobny mak - przykład z życia.

      W takiej sytuacji zęby ochroniłby kask rowerowy?
    • 11.06.14, 15:03
      jureek napisał:

      > > Pytanie czemu dziecko ma ponosić konsekwencje tego, że rodzic nie zapakow
      > ał dziecku na głowę kasku...... no jeszcze nie umiało tak dobrze jeździć / upad
      > ać i poleciało ponad kierownicą szeroko rozkładając ręce uderzyło brodą w krawę
      > żnik i stałe zęby poszły w drobny mak - przykład z życia.
      >
      > W takiej sytuacji zęby ochroniłby kask rowerowy?

      Kask rowerowy chroniłby gdyby miało uderzyć czołem, bokiem lub tyłem głowy.
      Uderzenie które opisałem powyżej dotyczyło młodego chłopaka na motorze z
      pełnym kaskiem (ze szczęką). Część szczękowa była pokruszona.

      Pokazywało to mechanizm: kask był założony i był wypadek to uszkodzony jest kask
      a nie głowa. To sa ułamki sekund i uderzenie o podłoże mogło być w dowolnie inną
      częścią głowy.

    • 11.06.14, 15:07
      urko70 napisał:
      > Uderzenie które opisałem powyżej dotyczyło młodego chłopaka na motorze z
      > pełnym kaskiem (ze szczęką). Część szczękowa była pokruszona.
      >
      > Pokazywało to mechanizm: kask był założony i był wypadek to uszkodzony jest
      > kask nie głowa.

      Zaraz, zaraz.. to w końcu dzieciak uszkodził te stałe zęby czy nie?
    • 11.06.14, 15:30
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Uderzenie które opisałem powyżej dotyczyło młodego chłopaka na motorze z
      > > pełnym kaskiem (ze szczęką). Część szczękowa była pokruszona.
      > >
      > > Pokazywało to mechanizm: kask był założony i był wypadek to uszkodzony je
      > st
      > > kask nie głowa.
      >
      > Zaraz, zaraz.. to w końcu dzieciak uszkodził te stałe zęby czy nie?

      "Część szczękowa była pokruszona." - i zęby wraz ze szczęką nieruszone bo był kask.
      Gdyby kasku nie było nie byłoby też szczęki.

      Przenosząc to na sytuację rowerową z uderzeniem o podłoże nie szczęką no bokiem,
      tyłem głowy czy nawet czołem to łeb rozwalony bo kasku nie było.
    • 11.06.14, 15:16
      urko70 napisał:

      > Pokazywało to mechanizm: kask był założony i był wypadek to uszkodzony jest kas
      > k
      > a nie głowa.

      Na placu zabaw ten mechanizm nie działa?

      > To sa ułamki sekund i uderzenie o podłoże mogło być w dowolnie inn
      > ą
      > częścią głowy.

      Kask rowerowy chroni skutecznie właściwie tylko czubek głowy, a żeby upaść na tę część głowy, to już trzeba się postarać.

    • 11.06.14, 15:24
      jureek napisał:

      > > Pokazywało to mechanizm: kask był założony i był wypadek to uszkodzony je
      > st kask a nie głowa.
      >
      > Na placu zabaw ten mechanizm nie działa?

      Pisałem już o tym.
      Na placu zabaw prawie wszystkie aktywności są na niższej niż rowerowa
      wysokości i z daleko niższą niż rowerowa prędkością.

      > > To sa ułamki sekund i uderzenie o podłoże mogło być w dowolnie inn
      > > ą częścią głowy.
      >
      > Kask rowerowy chroni skutecznie właściwie tylko czubek głowy, a żeby upaść na t
      > ę część głowy, to już trzeba się postarać.

      Widzę, że kaski dziecięce są wysunięte tak na boki jak i do przodu i tyłu, także owszem brody nie chronią ale uderzenia boczne i przednie oraz tylne są w kask.
    • 11.06.14, 15:57
      urko70 napisał:
      > Widzę, że kaski dziecięce są wysunięte tak na boki jak i do przodu i tyłu, także
      > owszem brody nie chronią ale uderzenia boczne i przednie oraz tylne są w kask

      O ile kask jest poprawnie założony:

      http://blogrowerowy.pl/wp-content/gallery/konkurs-hamax-2014/img_6306.jpg

      Dla zdecydowanej większości rodziców: kask na głowie = dziecko jest bezpieczne. I tu jest problem.
    • 11.06.14, 21:14
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Widzę, że kaski dziecięce są wysunięte tak na boki jak i do przodu i tyłu
      > , także
      > > owszem brody nie chronią ale uderzenia boczne i przednie oraz tylne są w
      > kask
      >
      > O ile kask jest poprawnie założony:
      >
      > Dla zdecydowanej większości rodziców: kask na głowie = dziecko jest bezpieczne.
      > I tu jest problem.

      Oczywiście, to fundament ale nie nie o tym tu mówiliśmy.
    • 11.06.14, 23:16
      urko70 napisał:
      > Oczywiście, to fundament ale nie nie o tym tu mówiliśmy.

      A o czym? Bo mnie się wydawało że o prawidłowo założonym kasku rowerowym.
    • 16.06.14, 15:47
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Oczywiście, to fundament ale nie nie o tym tu mówiliśmy.
      >
      > A o czym? Bo mnie się wydawało że o prawidłowo założonym kasku rowerowym.

      O tym, że sugerujesz, że kask rowerowy chroni tylko czubek głowy, a ja stwierdzam, że kaski są wysunięte na boki, do przodu i tyłu. Na co Ty odpowiedziałeś:
      "O ile kask jest poprawnie założony"
    • 16.06.14, 15:53
      urko70 napisał:
      > O tym, że sugerujesz, że kask rowerowy chroni tylko czubek głowy, a ja stwierdzam,
      > że kaski są wysunięte na boki, do przodu i tyłu. Na co Ty odpowiedziałeś:
      > "O ile kask jest poprawnie założony"

      Zgadza się, bo - o ile jest poprawnie założony - chroni tylko czubek głowy. Nie jest ani projektowany, ani testowany pod kątem uderzeń innych niż czubek głowy właśnie. A jeśli nie jest testowany, to twierdzenie że "chroni" właśnie te części głowy jest mocno naciągane.
    • 17.06.14, 09:17
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > O tym, że sugerujesz, że kask rowerowy chroni tylko czubek głowy, a ja st
      > wierdzam,
      > > że kaski są wysunięte na boki, do przodu i tyłu. Na co Ty odpowiedziałeś:
      > > "O ile kask jest poprawnie założony"
      >
      > Zgadza się, bo - o ile jest poprawnie założony - chroni tylko czubek głowy. Nie
      > jest ani projektowany, ani testowany pod kątem uderzeń innych niż czubek głowy
      > właśnie. A jeśli nie jest testowany, to twierdzenie że "chroni" właśnie te czę
      > ści głowy jest mocno naciągane.

      I wystające na boki, do przodu i tyłu części kasku nie mają znaczenia?

      Nie sądzę aby ktokolwiek testował chronienie ręki przed ugryzieniem psa
      przez grubą zimową (niespecjalistyczną) kurtkę, czy to znaczy, że stwierdzenie
      że taka kurtka chroni rękę przed ugryzieniem psa jest naciągane?

    • 17.06.14, 09:43
      urko70 napisał:
      > I wystające na boki, do przodu i tyłu części kasku nie mają znaczenia?

      Bez testów mam powiedzieć? Jak mocno (daleko) muszą wystawać, żeby "chroniły"? I co znaczy "chroniły? Gdybać to mogą politycy w TV, ja wolałbym mieć pewność.
    • 17.06.14, 09:49
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > I wystające na boki, do przodu i tyłu części kasku nie mają znaczenia?
      >
      > Bez testów mam powiedzieć?

      Miałeś ułatwienie w postaci drugiego pytania.
      "czy to znaczy, że stwierdzenie że taka kurtka chroni rękę przed
      ugryzieniem psa jest naciągane?"
    • 17.06.14, 09:59
      urko70 napisał:
      > Miałeś ułatwienie w postaci drugiego pytania.

      "Nie ma to nic wspólnego z rowerami, ale zawsze to lepiej zsunąć temat na innych no nie?"
    • 17.06.14, 10:09
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Miałeś ułatwienie w postaci drugiego pytania.
      >
      > "Nie ma to nic wspólnego z rowerami, ale zawsze to lepiej zsunąć temat na innyc
      > h no nie?"

      Ty próbowałeś przyrównywać rodziców małych rowerzystów do rodziców dzieci "fotelikowych".

      Ja pokazuję Ci, że nie trzeba badań statystycznych, że wystarczy logiczne myślenie,
      aby stwierdzić że dodatkowa osłona chroni.
    • 17.06.14, 10:15
      urko70 napisał:
      > Ja pokazuję Ci, że nie trzeba badań statystycznych, że wystarczy logiczne myślenie,
      > aby stwierdzić że dodatkowa osłona chroni.

      Fotelik RWF chroni kark dziecka przed urazami 5x skuteczniej niż fotelik FWF (są odpowiednie badania). A przed czym (i jak bardzo) chroni dodatkowy (miękki) styropian na (twardej) czaszce?
    • 17.06.14, 10:24
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Ja pokazuję Ci, że nie trzeba badań statystycznych, że wystarczy logiczne
      > myślenie,
      > > aby stwierdzić że dodatkowa osłona chroni.
      >
      > Fotelik RWF chroni kark dziecka przed urazami 5x skuteczniej niż fotelik FWF (s
      > ą odpowiednie badania). A przed czym (i jak bardzo) chroni dodatkowy (miękki) s
      > tyropian na (twardej) czaszce?

      Nie ma to NIC wspólnego z tym, że czasem wystarczy logiczne myślenie.

      Być może gdyby foteliki RWF dla dzieci >13kg były bardziej rozpowszechnione to miałbyś rację. One w Polsce w ogóle nie są rozpowszechniane.
      Przeciwnie jest z kaskami, szczególnie dla dzieci.

      Dodatkowa osłona (w postaci kasku) absorbuje uderzenie.
    • 17.06.14, 10:31
      urko70 napisał:
      > Nie ma to NIC wspólnego z tym, że czasem wystarczy logiczne myślenie.
      > (...)
      > Dodatkowa osłona (w postaci kasku) absorbuje uderzenie.

      Jak wynika z innego cytowanego przeze mnie artykułu, przy lekkich uderzeniach - gdy kask pozostaje cały - wzrasta ryzyko mikrouszkodzeń mózgu. Logiczne? Nie bardzo. Przecież to kask, ma chronić. Okazuje się, że nie zawsze.
    • 11.06.14, 16:31
      urko70 napisał:

      > > Na placu zabaw ten mechanizm nie działa?
      >
      > Pisałem już o tym.
      > Na placu zabaw prawie wszystkie aktywności są na niższej niż rowerowa
      > wysokości i z daleko niższą niż rowerowa prędkością.

      I co zmienia to w tym mechanizmie, że jak się walnie o krawężnik głową bez kasku, to skutki mogą być gorsze, niż gdyby kask był? Ty też przedstawiałeś przykład nie rowerowy, tylko motocyklowy, gdzie prędkości są jeszcze wyższe. Zrozumiałem to tak, że nie chodziło Ci o prędkości, lecz o sam mechanizm ochrony.
      A poza tym, co Ci szkodzi założyć dziecku kask na placu zabaw? Zagrożenie dla dziecka? Przecież kask chyba nie zaszkodzi, a zawsze to bezpieczniej, nie?
    • 11.06.14, 21:00
      jureek napisał:

      > urko70 napisał:
      >
      > > > Na placu zabaw ten mechanizm nie działa?
      > >
      > > Pisałem już o tym.
      > > Na placu zabaw prawie wszystkie aktywności są na niższej niż rowerowa
      > > wysokości i z daleko niższą niż rowerowa prędkością.
      >
      > I co zmienia to w tym mechanizmie, że jak się walnie o krawężnik głową bez kask
      > u, to skutki mogą być gorsze, niż gdyby kask był?

      To zmienia, że inaczej dziecko upada gdy biegnie potknie się i upadnie, a inaczej jeśli jedzie na rowerze i przewróci się i spadnie z roweru.
      Mówiąc wprost prawdopodobieństwo istotnego urazu głowy przy zabawie na placu zabaw jest znacznie mniejsze niż przy jeździe na rowerze. Na placu zabaw może być więcej upadków ale mniej groźnych niż na rowerze.


      > Ty też przedstawiałeś przykła
      > d nie rowerowy, tylko motocyklowy, gdzie prędkości są jeszcze wyższe. Zrozumiał
      > em to tak, że nie chodziło Ci o prędkości, lecz o sam mechanizm ochrony.

      Tak, chodziło o mechanizm: masz kask to w razie upadku masz całą głowę.

      > A poza tym, co Ci szkodzi założyć dziecku kask na placu zabaw? Zagrożenie dla d
      > ziecka? Przecież kask chyba nie zaszkodzi, a zawsze to bezpieczniej, nie?

      Niektórym to powinno się zakładać nawet w domu.
      Niemniej to kwestia granicy prawdopodobieństwa istotnego urazu.
    • 11.06.14, 22:23
      urko70:
      > Mówiąc wprost prawdopodobieństwo istotnego urazu głowy przy zabawie
      > na placu zabaw jest znacznie mniejsze niż przy jeździe na rowerze.

      Masz na to jakąś statystykę? Twierdzeń o prawdopodobieństwie jakichś wydarzeń dowodzi się, prezentując statystyki.

      urko70:
      > Tak, chodziło o mechanizm: masz kask to w razie upadku masz całą głowę.

      Mechanizm jest taki:
      • masz parasol, to w razie deszczu jesteś suchy;
      • masz kija w ręku, to w razie ataku psa masz całe spodnie;
      • masz pełny ,,hełm nurka'' opierający się o ramiona, to w razie upadku nie złamiesz
        kręgosłupa;
      • masz kamizelkę kuloodporną, to w razie trafienia zabłąkaną kulą żyjesz;
      • itp.
      Jednak ludzie ośmielają się wychodzić z domu bez parasoli, kijów, hełmów i kamizelek.

      Czy to są wydarzenia znacznie mniej prawdopodobne niż istotne urazy głów u dzieci na rowerkach? -- nie mam pojęcia, nie widziałem na to żadnych statystyk. Jeśli Ty widziałeś, to proszę, podziel się.

      urko70:
      > Niemniej to kwestia granicy prawdopodobieństwa istotnego urazu.

      Rachunek prawdopodobieństwa nie polega na utrzymywaniu, że coś jest prawdopodobnie nieprawdopodobne. To jest porządny kawałek matematyki i nie można nim wymachiwać jak cepem. Potrzebne są dowody.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 12.06.14, 12:26
      Ktoś kiedys wymyślił, aby na rowerach jeżdzono w kaskach. Nie chce mi sie podważać ilus tam lat czyichś przemyśleń w tym zakresie. Nie chce mi się szukac dowodów statytysycznych itp. Nawet kolarze szosowi od 20 lat (nie pamiętam dokladnie) obowiązkowo jeżdżą w kaskach. Zapytajcie któregoś fachowcy-teoretycy czy kaski mają sens czy nie.
      Kask chroni tylko czubek głowy? Śmieszne. Jedziesz z góry na rowerze, wykładasz sie bokiem na śliskim zakręcie, bokiem kasku trzesz o glebę...Taki przykład z autopsji. Ale wiecie lepiej.
    • 12.06.14, 12:33
      poohdell napisał(a):
      > Kask chroni tylko czubek głowy? Śmieszne.

      Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów?
    • 16.06.14, 15:04
      gom1 napisał:

      > poohdell napisał(a):
      > > Kask chroni tylko czubek głowy? Śmieszne.
      >
      > Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów?

      Tylko dla "faktów" sugerujących, że kask chroni tylko czubek głowy.
    • 16.06.14, 15:11
      urko70 napisał:
      > Tylko dla "faktów" sugerujących, że kask chroni tylko czubek głowy.

      Ciągle czekam na fakty, że jest inaczej.
    • 16.06.14, 15:43
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Tylko dla "faktów" sugerujących, że kask chroni tylko czubek głowy.
      >
      > Ciągle czekam na fakty, że jest inaczej.

      "Wskaż miejsce gdzie napisałem, że kask rowerowy jest bez sensu. "
    • 16.06.14, 15:58
      urko70 napisał:
      > "Wskaż miejsce gdzie napisałem, że kask rowerowy jest bez sensu. "

      I co w związku z tym? Ja nie twierdzę że kask nie jest zbędnym akcesorium. Jestem jedynie przeciwny stawianiu znaku równości pomiędzy słowa "kask" i "bezpieczeństwo" oraz o obowiązku jego zakładania w każdej sytuacji związanej z rowerem.
    • 17.06.14, 08:02
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > "Wskaż miejsce gdzie napisałem, że kask rowerowy jest bez sensu. "
      >
      > I co w związku z tym? Ja nie twierdzę że kask nie jest zbędnym akcesorium. Jest
      > em jedynie przeciwny stawianiu znaku równości pomiędzy słowa "kask" i "bezpiecz
      > eństwo" oraz o obowiązku jego zakładania w każdej sytuacji związanej z rowerem.

      "Nie jest niezbędny" ale nie wiążesz go z bezpieczeństwem.... czyli do czego jest
      potrzebny kask(?) osłonę od słońca można zapewnić czapką.

      W każdej(?) nikt tu nie proponował ani nawet nie sugerował aby w czasie
      zakładania roweru na bagażnik samochodowych, regulowaniu przerzutek,
      czy innej konserwacji zakładać kask.
    • 17.06.14, 08:36
      urko70 napisał:
      > czyli do czego jest potrzebny kask(?) osłonę od słońca można zapewnić czapką.

      Pisałem o tym już wcześniej:
      forum.gazeta.pl/forum/w,372,150889758,151161717,Re_kiedy_kask_jest_przydatny_a_kiedy_nie_.html
    • 17.06.14, 10:10
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > czyli do czego jest potrzebny kask(?) osłonę od słońca można zapewnić cza
      > pką.
      >
      > Pisałem o tym już wcześniej:
      > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,372,150889758,151161717,Re_kiedy_kask_jest_przydatny_a_kiedy_nie_.html

      Nie ma to jak wstawić linka do całego wątku i szukaj sobie....
    • 17.06.14, 10:23
      urko70 napisał:
      > Nie ma to jak wstawić linka do całego wątku i szukaj sobie....

      Kliknij. Link prowadzi do konkretnego postu.
    • 17.06.14, 10:27
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Nie ma to jak wstawić linka do całego wątku i szukaj sobie....
      >
      > Kliknij. Link prowadzi do konkretnego postu.

      Kliknąłem, doprowadził do całego wątku.
    • 17.06.14, 13:23
      urko70 napisał:

      > > Kliknij. Link prowadzi do konkretnego postu.
      >
      > Kliknąłem, doprowadził do całego wątku.

      U mnie prowadzi do konkretnego postu. Wynika stąd, że problem jest nie w linku, lecz w twoich ustawieniach.
    • 17.06.14, 14:43
      jureek napisał:

      > urko70 napisał:
      >
      > > > Kliknij. Link prowadzi do konkretnego postu.
      > >
      > > Kliknąłem, doprowadził do całego wątku.
      >
      > U mnie prowadzi do konkretnego postu. Wynika stąd, że problem jest nie w linku,
      > lecz w twoich ustawieniach.

      Mam domyślne ustawienia konta na forum.
      Co powinienem zmienić żeby link prowadził do konkretnego postu?
    • 17.06.14, 15:25
      urko70 napisał:

      > Mam domyślne ustawienia konta na forum.
      > Co powinienem zmienić żeby link prowadził do konkretnego postu?

      Nie wiem, co Ty powinieneś zmieniać, bo nie wiem, jakie są ustawienia domyślne.
      Przypuszczam, że problem polega na tym, że masz ustawione pokazywanie treści wszystkich postów w wątku, ja mam ustawione pokazywanie tylko tego postu, który akurat otwieram.
    • 17.06.14, 23:22
      jureek napisał:

      > urko70 napisał:
      >
      > > Mam domyślne ustawienia konta na forum.
      > > Co powinienem zmienić żeby link prowadził do konkretnego postu?
      >
      > Nie wiem, co Ty powinieneś zmieniać, bo nie wiem, jakie są ustawienia domyślne.

      Domyślne to takie, jakie się ma przy zakładaniu konta.

      > Przypuszczam, że problem polega na tym, że masz ustawione pokazywanie treści ws
      > zystkich postów w wątku, ja mam ustawione pokazywanie tylko tego postu, który a
      > kurat otwieram.

      W którym DOKŁADNIE miejscu jest/masz opcję "pokazywania tylko tego postu" ?
    • 18.06.14, 09:47
      urko70 napisał:

      > > Nie wiem, co Ty powinieneś zmieniać, bo nie wiem, jakie są ustawienia dom
      > yślne.
      >
      > Domyślne to takie, jakie się ma przy zakładaniu konta.

      Nie napisałem, że nie wiem, co to są ustawienia domyślne, tylko że nie wiem, jakie są te domyślne ustawienia, czy domyślne ustawienia oznaczają widok drzewka, czy inny, jakie jest sortowanie przy domyślnym ustawieniu itp.
      Konto zakładałem 12 lat temu, wtedy wielu z tych opcji nie było w ogóle

      > > Przypuszczam, że problem polega na tym, że masz ustawione pokazywanie tre
      > ści ws
      > > zystkich postów w wątku, ja mam ustawione pokazywanie tylko tego postu, k
      > tóry a
      > > kurat otwieram.
      >
      > W którym DOKŁADNIE miejscu jest/masz opcję "pokazywania tylko tego postu" ?

      Jak przystało na lewaka nie odmówię pomocy bliźniemu w potrzebie. Darmowej pomocy, ma się rozumieć. A więc tak:
      Gdy jesteś zalogowany, klikasz na "ustawienia":
      fotoforum.gazeta.pl/photo/4/gf/gj/k7sc/ka8APVu40MjbXDB2EX.png
      Następnie odhaczasz opcję "pokaż wszystkie wiadomości w wątku":
      fotoforum.gazeta.pl/photo/4/gf/gj/k7sc/L9hZFtOJlzYm4UcnKX.png
      Pomogło?

    • 18.06.14, 10:05
      jureek napisał:

      > Pomogło?

      Rzeczywiście, po odhaczeniu pokazuje się jeden post, a reszta jest "zwinięta".
      Moim zdaniem / wg mnie / dla mnie wygodniejsze jest jeśli mam ustawione pokazywanie wielu postów i tak właśnie miałem i przy takim ustawieniu i wtedy link prowadzi do całego wątku.
      Link powinien prowadzić do konkretnego celu bez względu na to jakie ma się ustawienia.
      Niemniej dziękuję.
    • 18.06.14, 10:29
      urko70 napisał:

      > Link powinien prowadzić do konkretnego celu bez względu na to jakie ma się usta
      > wienia.

      Pretensje o to powinieneś jednak kierować do właścicieli forum, a nie do linkującego, który inaczej zalinkować nie mógł.

      > Niemniej dziękuję.

      Proszę bardzo.
    • 18.06.14, 12:38
      jureek napisał:

      > > Link powinien prowadzić do konkretnego celu bez względu na to jakie ma si
      > > ę ustawienia.
      >
      > Pretensje o to powinieneś jednak kierować do właścicieli forum, a nie do linkuj
      > ącego, który inaczej zalinkować nie mógł.

      Póki co nie miałem pretensji, wskazałem, że podany link nie prowadzi do konkretnego postu.
      Można to było zrobić jednym krótkim ctrlc ctrlv podając datę godzinę postu.

    • 18.06.14, 12:58
      urko70 napisał:

      > > Pretensje o to powinieneś jednak kierować do właścicieli forum, a nie do
      > linkuj
      > > ącego, który inaczej zalinkować nie mógł.
      >
      > Póki co nie miałem pretensji, wskazałem, że podany link nie prowadzi do konkret
      > nego postu.
      > Można to było zrobić jednym krótkim ctrlc ctrlv podając datę godzinę postu.

      Pisałem o linkowaniu. Wklejenie tekstu czy też podanie daty i godziny postu to jednak coś innego niż zalinkowanie.
      Poza tym skąd miał wiedzieć, że u Ciebie wygląda to inaczej niż u niego i dlatego lepiej nie podawać linku?

    • 18.06.14, 13:09
      jureek napisał:

      > > Póki co nie miałem pretensji, wskazałem, że podany link nie prowadzi do k
      > onkret
      > > nego postu.
      > > Można to było zrobić jednym krótkim ctrlc ctrlv podając datę godzinę post
      > u.
      >
      > Pisałem o linkowaniu. Wklejenie tekstu czy też podanie daty i godziny postu to
      > jednak coś innego niż zalinkowanie.

      Ja tez o linkowaniu.
      Podanie daty i godziny jednoznacznie identyfikuje dla wszystkich, a nie tylko dla mających konkretną konfigurację.

      > Poza tym skąd miał wiedzieć, że u Ciebie wygląda to inaczej niż u niego i dlate
      > go lepiej nie podawać linku?

      Napisałem mu to, w odpowiedzi można było podać konkretny czas.
      Poza tym umiejętność przewidywania i uwzględniania różnych możliwości jest
      niezwykle przydatna, m.in. "na drodze".
    • 18.06.14, 13:24
      urko70 napisał:
      > Napisałem mu to, w odpowiedzi można było podać konkretny czas.

      "Mu" nie musiał robić nic, bo założył, że czytałeś całą dyskusję i znasz jego stanowisko.

      > Poza tym umiejętność przewidywania i uwzględniania różnych możliwości jest
      > niezwykle przydatna, m.in. "na drodze".

      Następnym razem "mu" wklei Ci zrzut ekranu. Chociaż nie.. to nie jest dobry pomysł. Są tacy co wyłączają możliwość pokazywania obrazków w przeglądarce. No jak żyć?
    • 18.06.14, 13:56
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Napisałem mu to, w odpowiedzi można było podać konkretny czas.
      >
      > "Mu" nie musiał robić nic, bo założył, że czytałeś całą dyskusję i znasz jego s
      > tanowisko.

      W tym miejscu już nie mowa o dyskusji nt kasków, a o tym, że miałeś wiedzę nt innego wyświetlania.

      Nie trzeba czytać całego wątku aby odnosić się do jednego z postów czy podwątków.
      Szczególnie jeśli w przypadku "miasta" to niczego wskazany post nie wnosił, niczego
      ponad to co ja napisałem czyli osłony przed słońcem.


      > > Poza tym umiejętność przewidywania i uwzględniania różnych możliwości jes
      > t
      > > niezwykle przydatna, m.in. "na drodze".
      >
      > Następnym razem "mu" wklei Ci zrzut ekranu. Chociaż nie.. to nie jest dobry pom
      > ysł. Są tacy co wyłączają możliwość pokazywania obrazków w przeglądarce. No jak
      > żyć?

      Stąd tez moja propozycja z podawaniem czasu wysłania postu, trwa to tyle samo
      co podanie linku a eliminuje skutki innej konfiguracji czy ja to miałeś "w pomyśle"
      wklejania prnscr.
    • 18.06.14, 14:07
      urko70 napisał:
      > Nie trzeba czytać całego wątku aby odnosić się do jednego z postów czy podwątków.

      Zasady higieny są takie, że jak się dołącza do trwającej dyskusji, to najpierw czyta się całość.

      > Stąd tez moja propozycja z podawaniem czasu wysłania postu

      Nie musiałem podawać czegokolwiek. Zamiast podziękować rzucasz się, że "data/czas" byłaby lepsza. Następnym razem nie dostaniesz nawet linka.
    • 18.06.14, 14:30
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Nie trzeba czytać całego wątku aby odnosić się do jednego z postów czy po
      > dwątków.
      >
      > Zasady higieny są takie, że jak się dołącza do trwającej dyskusji, to najpierw
      > czyta się całość.

      " Nie trzeba czytać całego wątku aby odnosić się do jednego z postów czy
      podwątków"

      Ale jeśli nawet.... to we wskazanym poście nie było nic poza tym co ja napisałem czyli
      sprowadziłeś rolę kasku do osłony przeciwsłonecznej (dla jazd miejskich)

      > > Stąd tez moja propozycja z podawaniem czasu wysłania postu
      >
      > Nie musiałem podawać czegokolwiek. Zamiast podziękować rzucasz się, że "data/cz
      > as" byłaby lepsza. Następnym razem nie dostaniesz nawet linka.

      Ty w ogóle niczego nie musiałeś.
      Nie rzucam się tylko wskazuję, że dla innej konfiguracji konta Twój link był bezużyteczny.

      Nikt Cię nie zmusza do pisania.
    • 18.06.14, 14:42
      urko70 napisał:
      > we wskazanym poście nie było nic poza tym co ja napisałem

      Zalinkowany post był odpowiedzią na Twoje pytanie. Gdybyś czytał całość, nie musiałbyś pytać.

      > Ty w ogóle niczego nie musiałeś.

      Dokładnie tak. Więc doceń to co dostałeś.
    • 18.06.14, 15:28
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > we wskazanym poście nie było nic poza tym co ja napisałem
      >
      > Zalinkowany post był odpowiedzią na Twoje pytanie. Gdybyś czytał całość, nie mu
      > siałbyś pytać.

      Nie był bo niczego poza osłoną od słońca tam nie wskazałeś.

      > > Ty w ogóle niczego nie musiałeś.
      >
      > Dokładnie tak. Więc doceń to co dostałeś.

      To Twoja sprawa czy chcesz / umiesz uzasadnić swoje tezy więc oczekiwania, ze odbiorca będzie doceniał jest śmieszne.
      Poza tym wskazaniem tego posta niczego nie wniosłeś w kwestii o której była mowa.
    • 18.06.14, 15:34
      urko70 napisał:
      > oczekiwania, ze odbiorca będzie doceniał jest śmieszne

      Cytując klasyka: "widzę, że pan się ładnie przedstawił przed, nam tutaj w tej chwili słuchaczom, przed tymi milionami słuchaczy".
    • 18.06.14, 13:24
      urko70 napisał:

      > Ja tez o linkowaniu.
      > Podanie daty i godziny jednoznacznie identyfikuje dla wszystkich, a nie tylko d
      > la mających konkretną konfigurację.

      A skąd niby miał wiedzieć, że w ogóle istnieją inne konfiguracje? Ty też wydawałeś się zdziwiony tym, że można pokazywać tylko jeden post rozwinięty, a nie cały wątek.

      > Napisałem mu to, w odpowiedzi można było podać konkretny czas.

      Podanie daty i godziny wymaga podobnego wysiłku jak zmiana własnej konfiguracji tak, żeby widziało się tylko konkretny zalinkowany post. Ale po co mam robić coś samemu, jak wygodniej domagać się od tego drugiego, żeby się do mnie dopasował.

      > Poza tym umiejętność przewidywania i uwzględniania różnych możliwości jest
      > niezwykle przydatna, m.in. "na drodze".

      No właśnie. Póki co nie uwzględniłeś takiej możliwości, że ustawienia domyślne niekoniecznie muszą być takie same, bo ludzie w różnym czasie zakładali konta na gazecie?

    • 18.06.14, 14:08
      jureek napisał:

      > > Ja tez o linkowaniu.
      > > Podanie daty i godziny jednoznacznie identyfikuje dla wszystkich, a nie t
      > ylko d
      > > la mających konkretną konfigurację.
      >
      > A skąd niby miał wiedzieć, że w ogóle istnieją inne konfiguracje? Ty też wydawa
      > łeś się zdziwiony tym, że można pokazywać tylko jeden post rozwinięty, a nie ca
      > ły wątek.

      Pisałem już, masz poniżej, napisałem to w odpowiedzi na linka.
      Można było wtedy podać czas.


      > > Napisałem mu to, w odpowiedzi można było podać konkretny czas.
      >
      > Podanie daty i godziny wymaga podobnego wysiłku jak zmiana własnej konfiguracji
      > tak, żeby widziało się tylko konkretny zalinkowany post. Ale po co mam robić c
      > oś samemu, jak wygodniej domagać się od tego drugiego, żeby się do mnie dopasow
      > ał.

      Ja nie wiedziałem o innej konfiguracji i o którą opcję chodzi, gom1 wiedział o którego posta chodzi i mógł podać czas.
      Podanie czasu "kosztuje" tyle samo co podanie linka a jest skuteczniejsze.

      Argument " po co robić coś samemu" to sugestia, ze chciałem coś na kogoś zrzucić co jest bezsensu skoro nie wiedziałem od czego zależy takie, a nie inne wyświetlanie.
      Niemniej rzeczywiście, jesli gom1 nadal tak będzie podawał linki do postów mimo iż już wie, ze można mieć różnie skonfigurowane konto to próba wymuszenia zmiany konfiguracji u innych, może wielu innych, bo temu jednemu autorowi nie chciało się podać czasu zamiast linka.

      :)

      > > Poza tym umiejętność przewidywania i uwzględniania różnych możliwości jes
      > t
      > > niezwykle przydatna, m.in. "na drodze".
      >
      > No właśnie. Póki co nie uwzględniłeś takiej możliwości, że ustawienia domyślne
      > niekoniecznie muszą być takie same, bo ludzie w różnym czasie zakładali konta n
      > a gazecie?

      Nie wykluczałem takiej możliwości.
    • 18.06.14, 14:24
      urko70 napisał:

      > Podanie czasu "kosztuje" tyle samo co podanie linka a jest skuteczniejsze.

      I znowu pokazujesz, że nie za bardzo wychodzi Ci przewidywanie różnych możliwych sytuacji, co jak słusznie zauważyłeś, przydaje się także na drodze. Podanie czasu wcale nie dla wszystkich musi być skuteczniejsze. Np. w mojej konfiguracji, żeby w tak długim wątku znaleźć post według czasu, musiałbym najpierw zmienić wyświetlanie postów z widoku drzewka na wyświetlanie chronologiczne i szukać postu z podaną godziną. Natomiast w przypadku linka wystarczy jeden klik i widzę zalinkowany post.
    • 18.06.14, 14:33
      jureek napisał:

      > urko70 napisał:
      >
      > > Podanie czasu "kosztuje" tyle samo co podanie linka a jest skuteczniejsze
      > .
      >
      > I znowu pokazujesz, że nie za bardzo wychodzi Ci przewidywanie różnych możliwyc
      > h sytuacji, co jak słusznie zauważyłeś, przydaje się także na drodze. Podanie c
      > zasu wcale nie dla wszystkich musi być skuteczniejsze. Np. w mojej konfiguracji
      > , żeby w tak długim wątku znaleźć post według czasu, musiałbym najpierw zmienić
      > wyświetlanie postów z widoku drzewka na wyświetlanie chronologiczne i szukać p
      > ostu z podaną godziną. Natomiast w przypadku linka wystarczy jeden klik i widzę
      > zalinkowany post.

      Wystarczy ctrl+c i ctr+v i znajduje Ci w ułamku sekundy właściwy post bez zmian konfiguracji konta.
    • 18.06.14, 14:51
      urko70 napisał:

      > Wystarczy ctrl+c i ctr+v i znajduje Ci w ułamku sekundy właściwy post bez zmian
      > konfiguracji konta.

      Chyba zapomniałeś ctrl+f (albo strg+f na mojej klawiaturze) pomiędzy ctrl+c i ctrl+v, ale i tak pisałem o długim wątku, podzielonym na kilka stron, tak jak ten. Wtedy w Twojej metodzie trzeba jeszcze dodatkowo mieć to szczęście i mieć akurat otwartą właściwą stronę.
    • 18.06.14, 15:55
      jureek napisał:

      > urko70 napisał:
      >
      > > Wystarczy ctrl+c i ctr+v i znajduje Ci w ułamku sekundy właściwy post bez
      > zmian
      > > konfiguracji konta.
      >
      > Chyba zapomniałeś ctrl+f (albo strg+f na mojej klawiaturze) pomiędzy ctrl+c i c
      > trl+v, ale i tak pisałem o długim wątku, podzielonym na kilka stron, tak jak te
      > n. Wtedy w Twojej metodzie trzeba jeszcze dodatkowo mieć to szczęście i mieć ak
      > urat otwartą właściwą stronę.

      Rzeczywiście posłużyłem się skrótem ctrlc ctrlv, moja wina, powinienem przewidzieć, że możesz to zrozumieć bezpośrednio. Zamiast dwóch skrótów zrobić trzy.

      Nic nie stoi na przeszkodzie aby ustawić sobie większą liczbę postów na stronie i np taki wątek będziesz miał na jednej stronie.
      Ale nawet jeśli byłby na dwóch czy trzech to nadal wskazanie daty jednoznacznie identyfikuje dany post.
    • 18.06.14, 17:24
      urko70 napisał:

      > Nic nie stoi na przeszkodzie aby ustawić sobie większą liczbę postów na stronie
      > i np taki wątek będziesz miał na jednej stronie.

      Tak samo, jak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zmienił ustawienia ten, kto ma wszystkie posty rozwinięte.

      > Ale nawet jeśli byłby na dwóch czy trzech to nadal wskazanie daty jednoznacznie
      > identyfikuje dany post.

      Ściśle rzecz biorąc data i godzina nie identyfikują jednoznacznie postu. Zauważ, że czas podawany jest z dokładnością co do minuty. Jest rzeczą możliwą nie tylko teoretycznie, że w tej samej minucie pojawi się w wątku nie tylko jeden post. Absolutnie jednoznacznym identyfikatorem postu jest jego numer, który jest zawarty w linku.
    • 17.06.14, 13:19
      urko70 napisał:

      > Nie ma to jak wstawić linka do całego wątku i szukaj sobie....

      Wstawił linka do konkretnego postu, a nie do całego wątku.
    • 17.06.14, 15:22
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > czyli do czego jest potrzebny kask(?) osłonę od słońca można zapewnić cza
      > pką.
      >
      > Pisałem o tym już wcześniej:
      > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,372,150889758,151161717,Re_kiedy_kask_jest_przydatny_a_kiedy_nie_.html

      Jeśli post który masz na myśli to post z 24.05.14, 22:13 to widzę że sprowadzasz tam kask rowerowy to osłony przeciwsłonecznej czyli tego co ja wskazałem powyżej czyli czapeczki.

      Osłona przed gałęziami to tylko osłona górnej części głowy, a tak naprawdę gałęzie są zagrożeniem nie tyle dla górnej części głowy po której mogą się ześlizgnąć co dla twarzy.


      Reasumując:
      1. wg Ciebie kask w mieście to osłona przeciwsłoneczna i tu lepiej sprawuje się czapeczka - czyli kask jest zbędny.
      2. jako osłona przed gałęziami również jest zbędny ponieważ nie chroni twarzy - a czapeczka poza skrajnymi przypadkami doskonale chroni głowę przed wieloma gałęziami, czyli tu również kask jest zbędny.

      A pisałeś "nie twierdzę że kask nie jest zbędnym".

      Kwestie "wyglądania" czy prowokowania posiadaniem kasku litościwie pominę.
    • 17.06.14, 15:32
      urko70 napisał:
      > Kwestie "wyglądania" czy prowokowania posiadaniem kasku litościwie pominę.

      A nie powinieneś pomijać, bo to również było przedmiotem badań:
      ibikekrakow.com/2011/06/24/rowerzysta-wyprzedzany-przez-kierowcow-%E2%80%93-fakty-i-mity/
    • 17.06.14, 15:47
      gom1 napisał:

      > > Kwestie "wyglądania" czy prowokowania posiadaniem kasku litościwie pominę
      > .
      >
      > A nie powinieneś pomijać, bo to również było przedmiotem badań:
      > rel="nofollow">ibikekrakow.com/2011/06/24/rowerzysta-wyprzedzany-przez-kierowcow-%E2%80%93-fakty-i-mity/

      Pomijasz milczeniem, to że kask jako osłona od słońca czy gałęzi jest niepotrzebny.
      Jeśli to milcząca zgoda to wypadałoby zweryfikować i wycofać się ze swoich poprzednich twierdzeń ale po co skoro można ciągnąć wątek w kierunku domniemanych czynników prowokujących jakie posiada kask rowerowy...

    • 17.06.14, 15:55
      urko70 napisał:
      > Pomijasz milczeniem, to że kask jako osłona od słońca czy
      > gałęzi jest niepotrzebny.

      Skończyły Ci się argumenty, więc łapiesz mnie za słówka. W cytowanym przeze mnie odnośniku masz moje zdanie odnośnie kasku. Ogólnie uważam, że jest zbędny. Ale są sytuacje kiedy się przydaje.
    • 17.06.14, 23:19
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Pomijasz milczeniem, to że kask jako osłona od słońca czy
      > > gałęzi jest niepotrzebny.
      >
      > Skończyły Ci się argumenty, więc łapiesz mnie za słówka.

      Projektujesz, czyli przypisujesz innym swoje cechy.
      A jeśli już to wskazuję, na Twoje pomijanie milczeniem.

      W cytowanym przeze mni
      > e odnośniku masz moje zdanie odnośnie kasku. Ogólnie uważam, że jest zbędny. Al
      > e są sytuacje kiedy się przydaje.

      I Twoje zdanie jest sprzeczne z tym co potem napisałeś. Wykazałem to ale pominąłeś milczeniem próbując się skupiać na "modzie na kaski" lub prowokowaniem przez kaski.
    • 18.06.14, 08:50
      urko70 napisał:
      > I Twoje zdanie jest sprzeczne z tym co potem napisałeś. Wykazałem to

      Jedyne co wykazałeś to to, że w jednym z postów niepotrzebnie wstawiłem podwójne zaprzeczenie. Tyle i aż tyle. Wystarczyło zwrócić mi uwagę.
    • 18.06.14, 09:33
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > I Twoje zdanie jest sprzeczne z tym co potem napisałeś. Wykazałem to
      >
      > Jedyne co wykazałeś to to, że w jednym z postów niepotrzebnie wstawiłem podwójn
      > e zaprzeczenie. Tyle i aż tyle. Wystarczyło zwrócić mi uwagę.

      Tak jak różnimy się w ocenie przydatności kasków, tak ja, nie mam zastrzeżeń do Twojego pisania, nie mam podstaw do przyjmowania, że nie umiesz się wypowiedzieć, a ponieważ podwójne zaprzeczenie jest dopuszczalne w języku polskim to nie ruszałem tej kwestii. Nie ruszałem czyli nie wykazywałem.
    • 18.06.14, 09:42
      urko70 napisał:
      > Nie ruszałem czyli nie wykazywałem.

      Założyłem że przed rozpoczęciem dyskusji przeczytałeś cały wątek. Wtedy wiedziałbyś jakie jest moje stanowisko.
    • 18.06.14, 10:07
      gom1 napisał:

      > urko70 napisał:
      > > Nie ruszałem czyli nie wykazywałem.
      >
      > Założyłem że przed rozpoczęciem dyskusji przeczytałeś cały wątek. Wtedy wiedzia
      > łbyś jakie jest moje stanowisko.

      Nie ma to nic wspólnego z tym, że nie wykazywałem podwójnej negacji.
    • 16.06.14, 15:22
      stefan4 napisał:

      > urko70:
      > > Mówiąc wprost prawdopodobieństwo istotnego urazu głowy przy zabawie
      > > na placu zabaw jest znacznie mniejsze niż przy jeździe na rowerze.
      >
      > Masz na to jakąś statystykę? Twierdzeń o prawdopodobieństwie jakichś wydarzeń
      > dowodzi się, prezentując statystyki.

      ROTFL, uwielbiam teksty sugerujące że na wszystko powinna być statystyka,
      a jeśli nie ma to wyłączają całą resztę pozyskiwania wiedzy.


      > urko70:
      > > Tak, chodziło o mechanizm: masz kask to w razie upadku masz całą głowę.
      >
      > Mechanizm jest taki:
      >
      • masz parasol, to w razie deszczu jesteś suchy;
        >
      • masz kija w ręku, to w razie ataku psa masz całe spodnie;
        >
      • masz pełny ,,hełm nurka'' opierający się o ramiona, to w razie upadku nie
        > złamiesz
        > kręgosłupa;
        >
      • masz kamizelkę kuloodporną, to w razie trafienia zabłąkaną kulą żyjesz;
        >
      • itp.
        >
      Jednak ludzie ośmielają się wychodzić z domu bez parasoli, kijów, hełmów
      > i kamizelek.
      >
      > Czy to są wydarzenia znacznie mniej prawdopodobne niż istotne urazy głów u dzie
      > ci na rowerkach? -- nie mam pojęcia, nie widziałem na to żadnych statystyk. Je
      > śli Ty widziałeś, to proszę, podziel się.

      Sądzę, że jest znacznie większe prawdopodobieństwo wywrócenia się dziecka na rowerze niż spotkania zabłąkanej kuli.
      Co więcej ja na to nie potrzebuję badań statystycznych przeprowadzonych na tysiącach dzieci i tysiącach zbłąkanych kul.
    • 11.06.14, 22:28
      urko70 napisał:

      > To zmienia, że inaczej dziecko upada gdy biegnie potknie się i upadnie, a inacz
      > ej jeśli jedzie na rowerze i przewróci się i spadnie z roweru.

      A jeszcze inaczej, gdy upadnie jadąc motocyklem, co jednak nie przeszkadzało Ci wcale, żeby dawać przykłady wypadku na motocyklu dla ilustrowania zbawiennej roli kasku.

      > Mówiąc wprost prawdopodobieństwo istotnego urazu głowy przy zabawie na placu za
      > baw jest znacznie mniejsze niż przy jeździe na rowerze. Na placu zabaw może być
      > więcej upadków ale mniej groźnych niż na rowerze.

      Masz jakieś dane na poparcie tej tezy?

      > Niektórym to powinno się zakładać nawet w domu.
      > Niemniej to kwestia granicy prawdopodobieństwa istotnego urazu.

      Jak sam powyżej stwierdzasz, prawdopodobieństwo to jest tak różne, jak różne są dzieci. Tak więc sam widzisz, że nie można generalizować, że na rowerze kask jest bardziej potrzebny niż na placu zabaw.
    • 17.06.14, 09:45
      jureek napisał:

      > > To zmienia, że inaczej dziecko upada gdy biegnie potknie się i upadnie,
      > > a inaczej jeśli jedzie na rowerze i przewróci się i spadnie z roweru.
      >
      > A jeszcze inaczej, gdy upadnie jadąc motocyklem, co jednak nie przeszkadzało Ci
      > wcale, żeby dawać przykłady wypadku na motocyklu dla ilustrowania zbawiennej r
      > oli kasku.

      Nie, nie inaczej. Upadek na motorze w sposób przejaskrawiony pokazuje różnicę upadku z roweru w stosunku do upadku w czasie gdy dziecko idzie czy biegnie.
      Jadąc na rowerze (czy motorze) człowiek porusza się znaczeni szybciej niż idąc czy biegnąc. W przypadku dzieci dochodzi do tego kwestia uczenia się jeżdżenia a rowerze (równowaga, pokonywanie przeszkód).


      > > Mówiąc wprost prawdopodobieństwo istotnego urazu głowy przy zabawie na pl
      > acu za
      > > baw jest znacznie mniejsze niż przy jeździe na rowerze. Na placu zabaw mo
      > że być
      > > więcej upadków ale mniej groźnych niż na rowerze.
      >
      > Masz jakieś dane na poparcie tej tezy?

      W czasie trudnych warunków atmosferycznych, w mieście auta poruszają się znacznie wolniej, jest ślisko, stłuczek jest wtedy więcej niż przy dobrej pogodzie ale są drobniejsze. W czasie dobrej pogody wypadków jest mniej ale są poważniejsze ponieważ w grę wchodzi wyższa prędkość.

      Nie sądzę aby ktokolwiek prowadził badania ilości i wagi wypadków dzieci na
      placach zabaw w stosunku do wypadków na rowerze.
      Czasem wystarczy pomyśleć i np przypomnieć sobie (jeśli ktoś ma co sobie przypominać) ile razy widziało się przewracające się dzieci w czasie chodzenia czy biegania i jakie były skutki takich upadków, a ile razy widziało się dzieci przewracające się na rowerze i jakie były skutki takich wypadków.



      > > Niektórym to powinno się zakładać nawet w domu.
      > > Niemniej to kwestia granicy prawdopodobieństwa istotnego urazu.
      >
      > Jak sam powyżej stwierdzasz, prawdopodobieństwo to jest tak różne, jak różne są
      > dzieci. Tak więc sam widzisz, że nie można generalizować, że na rowerze kask j
      > est bardziej potrzebny niż na placu zabaw.

      Owszem można, pisałem o tym kilka razy ale powtórzę: kwestia prędkości - czasu reakcji.
      Na rowerze jedzie się szybciej niż się idzie czy nawet biegnie więc czas reakcji (właściwego upadku) jest krótszy, do tego dochodzi kwestia zajętych bo trzymanych na kierownicy rąk.

    • 14.07.14, 15:11
      moich kolegów, sam też czasami leżałem podczas dziecięcych szaleństw na rowerze. Były to lata 70-te. Nikt wtedy nie jeździł w kasku na rowerze. Nie uważano wtedy, że kask jest konieczny do jazdy rowerem, gdyż nie uważano, że jazda rowerem jest niebezpieczna. Prędkości były podobne.

      Nikt z moich kolegów czy rodziny nie zrobił sobie krzywdy w glowę podczas upadku na rowerze. Ktoś tam sobie złamał rękę, inny obojczyk.

      Wiem, można poranić sobie głowę podczas upadku z roweru, ale można także podczas upadku na schodach, a nikt nie chodzi po schodach w kasku. Często obrażenia glowy odnoszą pasażerowie samochodów, a jednak nikt nie jeździ samochodem w kasku (z wyjątkiem rajdowców).

      Osobiście nie mam nic przeciwko kaskom rowerowym. Kto chce, niech w nich jeździ, ale nie jest to co najwyżej drugorzędny (a może i trzeciorzędny) element bezpieczeństwa rowerzysty.
    • 30.12.14, 12:40
      Analogicznie z samochodami, wtedy jeździło się po mieście bez pasów bezpieczeństwa i z prędkościami 60km/h, dziś z pasami i 50km/h - ponieważ wtedy nie uważano jazdy w pasach za konieczne, bez pasów za niebezpieczną.
      A mimo to dziś jeździ się i wolniej i z obowiązkowymi pasami, z obowiązkowymi światłami w dzień.

      Na moich oczach kolega rozpędził się, najechał na pagórek wyskoczył w powietrze na wysokość ok 2m, spadł na plecy uderzając głową w ziemię, dostał wstrząsów (wyglądało jak atak padaczki).

      Piszesz, że kask to 2-3 rzędny element bezpieczeństwa, zgoda, ale czy to oznacza, że należy stosować tylko elementy będące pierwszorzędnym elementem? (jeśli dobrze rozumiem to "nie" w ostatnim akapicie było niezamierzone :) )
    • 10.03.15, 18:38
      > Na moich oczach kolega rozpędził się, najechał na pagórek wyskoczył w powietrze
      > na wysokość ok 2m, spadł na plecy uderzając głową w ziemię, dostał wstrząsów (
      > wyglądało jak atak padaczki).

      Jak będę wykonywał jakieś ekstremalne wygiby na rowerze, to też może założę kask. Z drugiej strony, jako dziecko też robiliśmy z kolegami różne wygiby, ale nikt nie odniósł obrażeń głowy, chociaż był złamany obojczyk i złamana ręka.
    • 10.06.14, 09:50
      To najprawdopodobniej producent[-ka], dystrybutor[-ka], dostawca[-czyni] lub projektant[-ka] kasków rowerowych lub tp. Lobbyzm czystej wody.
      Cały wątek ma taki podtekst, niecny zresztą.
    • 10.06.14, 09:56
      Kolejny spisek żydow i masonów wykryty. Promocja homoseksualizmu, potem gender, a teraz nas chcą wykończyć nakazem noszenia kasków.
    • 11.06.14, 12:08
      poohdell napisał(a):

      > Kolejny spisek żydow i masonów wykryty. Promocja homoseksualizmu, potem gender,
      > a teraz nas chcą wykończyć nakazem noszenia kasków.

      Ktoś pisze coś o wykańczaniu? Po prostu chcą zarobić. Normalny marketing. Jest produkt, władowało się sporo kasy w jego opracowanie, grupa kolarzy zawodowych jest zbyt mała, żeby się to opłacało, więc trzeba poszerzyć target i przekonać zwykłego Kowalskiego, że najlepszy dla niego jest taki kask, jaki mają zawodowcy, zaoszczędzi się wtedy kolejnych nakładów na dopasowywanie kasków do potrzeb tego Kowalskiego, które jednak różnią się od priorytetów zawodowych kolarzy. Przecież taniej jest wymyślić potrzeby pod istniejący produkt, niż zrobić produkt dopasowany do istniejących potrzeb.
    • 12.06.14, 12:29
      Też i nikt nie każe Ci kasku kupować.
      Marketingiem jest tak samo mnożenie rodzajów rowerów: trekking, cross, miejski - jak czasami na nie patrzę, to nie kumam tych subtelnych róznic.
    • 16.06.14, 09:53
      poohdell napisał(a):

      > Też i nikt nie każe Ci kasku kupować.

      Na razie nie, ale były już takie próby.
    • 16.07.14, 16:25
    • 01.10.14, 11:13
      > Jednak Najbardziej wkurza mnie jak widzę dzieci jeżdżące bez
      > kasku na rowerze.

      Za "moich czasów" wszystkie dzieci jeździły rowerami bez kasków. Nikt nie uważał ich rodziców za ludzi nieodpowiedzialnych, nikt się z tego powodu nie wkurzał. Nikt z moich kolegów czy znajomych nie odniósł obrażeń głowy podczas jazdy rowerem. Ja też nie.

      Jak miałem 7 lat, to miałem wypadek, gdy biegłem - przewróciłem się i walnąłem głową w bruk, był duży guz i podejrzenie złamania nosa. Mój bratanek pokiereszowal sobie czoło, gdy przewrócił się biegnąc. Można by powiedzieć, że kask należałoby założyć biegającym dzieciom, bowiem "coś może się stać".

      Kiedyś zastanawiałem się, czy moja córka powinna jeździć na rowerze w kasku. Usłyszałem jednak jej rozmowę z jej kolegą. Moja córka powiedziała, że na rowerze musi jeździć ostrożnie, zaś kolega odparł - "ty musisz, a ja nie, bo mam kask". Dziś córka (właśnie skończyła 10 lat) jeździ bez kasku. Nie chcę, żeby gdzieś zaświtało jej, że dzięki kaskowi może być mniej ostrożna.
    • 17.06.14, 13:38
      Przed chwilą słyszałem w wiadomościach radiowych, że niemiecki sąd najwyższy przyznał rację rowerzystce, która zaskarżyła wyrok sądu niższego szczebla, który zredukował o 20% należne jej odszkodowanie za poniesione urazy w wyniku upadku wskutek najechania na otwarte nagle drzwi samochodu zaparkowanego po prawej stronie drogi motywując to tym, że rowerzystka nie miała kasku. Sąd najwyższy uznał, że nie ma obowiązku jazdy w kasku i stuprocentową winę za wypadek ponosi kierowca, który otworzył drzwi bez upewnienia się, że jedzie rowerzystka.
      Przy okazji podano wyniki badań, z których wynika, że w Niemczech tylko około 10% rowerzystów jeździ w kasku. Tak więc wrażenia założyciela wątku z majowego weekendu po zachodniej stronie Odry nie są reprezentatywne.
    • 19.06.14, 10:19
      Czyli można jeżdzić bez kasku - w razie urazu będzie kasa.
    • 17.06.14, 23:14
      dotąd nei jeździłem a jak założyłem to jakoś nie mogłem dłużej niż 5 minut wytrzymać :(
    • 03.07.14, 13:00
      Kilka lat temu miałem stłuczenie głowy - co prawda w wyniku pobicia, ale czas spędzony w szpitalu i późniejsze leczenie powodują że teraz zawsze jeżdżę w kasku. Na początku maiłem opory ale dość szybko się przyzwyczaiłem.
    • 14.07.14, 14:35
      W razie następnego pobicia może głowa nie zostanie stłuczona ;-)
    • 14.07.14, 14:38
      Przynajmniej we Franfurcie i Norymberdze.
    • 14.07.14, 15:03
      równości między bezpieczeństwem rowerzysty a jazdą w kasku. Celuje w tym zwłaszcza policja. Z wypowiedzi jej przedstawicieli można wywnioskować, że kask jest najważniejszym elementem wyposażenia rowerzysty. Moim zdaniem, jest to błedna teza.

      Najważniejsza dla bezpieczeństwa rowerzysty jest rozważna jazda, bycie przewidywalnym dla innych użytkowników dróg, stosowanie zasady [często bardzo] ograniczonego zaufania, prawidłowe wyposażenie roweru (zwłaszcza w oświetlenie).

      Opisane powyżej zachowanie może w znacznym stopniu uchronić przed wypadkiem, zaś żaden kask przed udziałem w wypadku nie uchroni.

      Często widuję, jak po zapadnięciu zmroku rowerzyści jeżdżą bez oświetlenia ale w kaskach. Po co takiemu kask, jak nie ma czego chronić? Kierowca nie zauważy takiego, uderzy - może i kask pomoże ochronić czaszkę, ale nie uchroni przed złamaniem kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Używanie po zmroku zgodnego z prawem oświetlenia minimalizuje zaś szansę na to, że kierowca uderzy w rowerzystę.

      Uważam, że od kasku bardziej przydatne jest lusterko wsteczne oraz opaski na rękę z diodami, dzięki którym widoczna jest sygnalizacja zmiany kierunku po zmroku. Tak jak kask nie są to elementy obowiązkowe, ale warto je używać.

      Nawiasem mówiąc, podczas wypadków sanochodowych kierowcy i ich pasażerowie wcale nie rzadziej odnoszą obrażenia głowy niż rowerzyści. Ciekawi mnie, dlaczego nie apeluje się o jeżdżenie w kaskach samochodami.
    • 15.07.14, 09:56
      Kask to podstawa. Zawsze lepiej byc zapobiegawczym:)
    • 15.07.14, 10:01
      martynkaa1231 napisał(a):
      > Kask to podstawa.

      Zgadzam się. Kask to podstawa dla marketingowców do wyciągania kasy z rowerzystów.
    • 15.07.14, 10:30
      jest przewidywalna i rozsądna jazda, stosowanie zasady ograniczonego zaufania, uzywanie oswietlenia, gdy trzeba. Te elementy powoduja, ze zmniejszamy mozliwosc uczestnictwa w wypadku, kask zas nie zapobiega wypadkom i jego stosowanie ma sens jedynie wtedy, gdy spelnimy wczesniej opisane przeze mnie warunki.

      > Kask to podstawa. Zawsze lepiej byc zapobiegawczym:)

      Uzywasz kask jako pieszy czy tez kierowca/pasazer samochodu/autobusu? Lepiej byc zapobiegawczym i tez go wtedy uzywac, gdyz piesi/kierowcy/pasazerowie tez odnosza obrazenia glowy w wypadkach.
    • 16.07.14, 10:34
      Czyli jeśli ktos jeżdzi nierozważnie, to niech kasku nie nosi - ciekawy wywód. Czy przy tej całej ostrozności, ograniczonym zaufaniu itp. bierzesz pod uwagę sytuację nieprzewidziane, spowodowane przez inny czynnnik ludzki - mniej ostrożny? Albo awarie po której ląduje sie na glowie - zlamanie kierownicy, albo mostka? To się zdarza, rzadko, ale sie zdarza.
    • 16.07.14, 11:57
      "> Czyli jeśli ktos jeżdzi nierozważnie, to niech kasku nie nosi - ciekawy wywód. "

      Wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z mojej wypowiedzi.

      "> Czy przy tej całej ostrozności, ograniczonym zaufaniu itp. bierzesz pod uwagę s
      > ytuację nieprzewidziane, spowodowane przez inny czynnnik ludzki - mniej ostrożn
      > y? "

      Jak najbardziej. Dzięki temu żyję pomi