Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Czy facet może jeździć na damce?

    22.05.14, 00:36
    Mam nieodparte wrażenie, że damka jest - w mieście - znacznie wygodniejsza od klasycznego męskiego roweru z wysoką ramą..
    Więcej - w wielu krajach ludzie mają w dupie podział na męski/damski
    U nas - wręcz przeciwnie.
    Co jest - moim zdaniem - śmiesznostką...

    jeep
    --
    YCDSOYA
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.14, 01:45
      może, wielu mężczyzn jeździ na klasycznym rowerze, moim zdaniem nawet nie powinno się go nazywać damka tylko rower miejski, rower terenowy jest z wysoką ramą, miejski z niską i tyle, damskie rowery terenowe też mają wysoką ramę
    • gom1 22.05.14, 08:32
      Nie może. Chyba że jeździ w rurkach i bez kasku.
    • jureek 22.05.14, 08:41
      gom1 napisał:

      > Nie może. Chyba że jeździ w rurkach i bez kasku.

      :)
    • tomalamas 05.08.14, 08:58
      Dajcie spokój, jeszcze weźmie to na poważnie... :)

      Kolejne pytanie z cyklu "Ludzie, czy będę wystarczająco męski, gdy założę kolorowe skarpetki?"
      Otóż:
      - to nie otoczenie, gadżety czy wykonywana praca decydują czy ktoś jest facetem, czy też nie
      - facetem nie jest ktoś, kto pyta wokół czy jest facetem
      - prawdziwy facet po prostu wsiada i jedzie, cyt: " w du.ie, mam te konwenanse"
      - cała reszta, która na forach sprawdza w którym jest centylu "bycia facetem", to żałosne marudy, bez własnego zdania.

      Zatem wsiadaj na damkę i daj sobie spokój z tym co powiedzą inni.
    • jeepwdyzlu 05.08.14, 13:24
      - prawdziwy facet po prostu wsiada i jedzie, cyt: " w du.ie, mam te konwenanse"
      - cała reszta, która na forach sprawdza w którym jest centylu "bycia facetem", to żałosne marudy, bez własnego zdania.

      Zatem wsiadaj na damkę i daj sobie spokój z tym co powiedzą inni.
      ---------------
      brak poczucia humoru u niektórych jest naprawdę zatrważający.......


      jeep
      --
      YCDSOYA
    • jureek 22.05.14, 08:41
      jeepwdyzlu napisał:

      > Mam nieodparte wrażenie, że damka jest - w mieście - znacznie wygodniejsza od k
      > lasycznego męskiego roweru z wysoką ramą..

      Masz słuszne wrażenie. Wypróbowałem to, gdy mój rower był w warsztacie i jeździłem pożyczonym rowerem żony. Gdy będę zmieniał rower, to następny będzie damką.
    • tacx 06.08.14, 07:57
      Jeździłem na damce mamy i od tego nie umarłem. Dłem sobie spokój bo miała neiwygodne siodełko. Generalnie to lepiej mi sie na niej jeździło niż na klasycznym. Po prostu środek cieżkości niżej, rower bardziej elastyczny i inaczej mi się nim w ogóle sterowało. Bardzo miło było. Teraz ma koszyk na kierownicy i już nie jeżdżę na nim bo mi ten koszyk po prostu fizycznie przeszkadza. Najgorzej jeździ mi sie na rowerze szosowym. Wstawiłęm w tym roku w trenarzer a jeżdżę po szosie na touringowym rowerku.
      Meskie, niemęskie... Nie wiem co to znaczy w przypadku rowera. Wiadomo... Na roerku w kwiatki albo w rózowym kolorze czułbym się dziwnie ale poza tym to nie widze problemu.
    • poohdell 22.05.14, 09:14
      Nie wiem dlaczego uderzyłem w czuły punkt z rurkami. Przestaje się domyślać i drążyć.
      Myśląc damka masz chyba na myśli ramę, która wymusza bardziej wyprostowana pozycję. Oczywiście, na czyms takim jeździ się wygodniej - tym bardziej osobom mniej wysportowanym lub z jakimiś problemami "kręgosłupowymi".
    • jureek 22.05.14, 09:28
      poohdell napisał(a):

      > Myśląc damka masz chyba na myśli ramę, która wymusza bardziej wyprostowana pozy
      > cję. Oczywiście, na czyms takim jeździ się wygodniej -

      Nie chodzi tylko o pozycję podczas jazdy, ale także samo wsiadanie i zsiadanie z roweru. Na damce nie musisz podnosić wysoko nogi i przerzucać jej nad siodełkiem, co ma znaczenie, gdy w jeździe miejskiej musisz czasem przeprowadzić rower w tłumie ludzi. Podczas wsiadania na damkę nie potrzebujesz tyle miejsca wokół siebie, bo nie wymachujesz nogą wokół siebie. W sytuacji awaryjnej na damce łatwiej jest też zeskoczyć z roweru.
    • gom1 22.05.14, 10:33
      jureek napisał:
      > Nie chodzi tylko o pozycję podczas jazdy, ale także samo wsiadanie i zsiadanie
      > z roweru.

      W codziennej, samotnej jeździe można tego nie zauważać. Ale wystarczy zamocować z tyłu roweru fotelik dla dziecka.. ;-)
    • stefan4 22.05.14, 09:35
      poohdell:
      > Myśląc damka masz chyba na myśli ramę, która wymusza bardziej wyprostowana pozycję.
      > Oczywiście, na czyms takim jeździ się wygodniej

      Za cholerę nie potrafię pojąć takiej ,,wygody'', w wyniku której pedałuję nie pod sobą tylko przed sobą i dlatego muszę wstawać z siodełka, żeby w ogóle włożyć w pedały jakąś siłę. I takiej ,,wygody'', w wyniku której przyjmuję wiatr na klatę -- przecież ja nawet jak idę i wiatr wieje, to nachylam się i walę bykiem, głową pod wiatr.

      Jedyne, co do mnie przemawia, to wygoda dla osób, mających problemy z kręgami szyjnymi, bo pozycja nachylona wymaga zadzierania głowy; dla osób, które także nie mogą pływać żabką. Jeden fizjoterapeuta tłumaczył mi, że również osoby, mające problem z kręgami lędźwiowymi, wolą pozycję pionową, ale tylko wtedy, gdy tak naprawdę problemem nie są same kręgi tylko otaczające mięśnie -- ja tego dobrze nie zrozumiałem, ale przyjmuję zdanie fachowca.

      No dobra, rower wymuszający pozycję wyprostowaną jest lepszy dla kręgosłupowców; rower na trzech kołach jest lepszy dla osób z zaburzeniami równowagi; rower bez jednego pedału jest lepszy dla jednonogich... Ale to są przecież specjalne przypadki. Skąd więc dość powszechna wiara, że pozycja wyprostowana jest po prostu ,,wygodniejsza''? I to ,,oczywiście''?

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • jureek 22.05.14, 09:47
      stefan4 napisał:

      > Jedyne, co do mnie przemawia, to wygoda dla osób, mających problemy z kręgami s
      > zyjnymi, bo pozycja nachylona wymaga zadzierania głowy;

      Mniej obciążone są też nadgarstki.
    • gom1 22.05.14, 09:58
      stefan4 napisał:
      > Skąd więc dość powszechna wiara, że pozycja wyprostowana jest po prostu
      > ,,wygodniejsza''? I to ,,oczywiście''?

      Wyprostowany rowerzysta będzie:
      - więcej widział (łatwiej się odwrócić)
      - lepiej widoczny dla innych uczestników ruchu,
      - łatwiej sygnalizował manewry (ze względu na mniej obciążone nadgarstki łatwiej oderwać rękę od kierownicy).

      Zatem z punktu widzenia miejskiej jazdy wyprostowana pozycja jest oczywiście wygodniejsza. CBDU.
    • jeepwdyzlu 22.05.14, 10:28
      i mając kłopoty z kręgosłupem...
      :)

      Sami widzicie...
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • poohdell 22.05.14, 10:39
      Napisałem o plusach. Poza tym jest gorzej aerodynamicznie, mniej efektywna praca nóg itd. Ale do rowerów miejsich pozycja się nadaje.Argumentu o mniejszym obciązeniu nadgarstków nie do końca rozumiem.
    • gom1 22.05.14, 10:43
      poohdell napisał(a):
      > Argumentu o mniejszym obciązeniu nadgarstków nie do końca rozumiem.

      To proste. W rowerze sportowym ciężar ciała spoczywa na rękach. W rowerze miejskim - na tyłku.
    • poohdell 22.05.14, 12:38
      Tyle że w rowerze sportowym masz amortyzator. Co nie zawsze akurat występuje w miejskich. A z kolei przenosząc ciężar na na tyłek, bardziej obciążasz tyłek. I faktycznie w takiej wyprostowanej pozycji dziury czuć bardziej.
    • gom1 22.05.14, 13:00
      poohdell napisał(a):
      > Co nie zawsze akurat występuje w miejskich.

      Bo w rowerze miejskim amortyzator jest tak potrzebny jak świni siodło. Podnosi cenę, stopień komplikacji (serwis) i wagę roweru, nie dając nic w zamian.

      Dziś rano jechałem za rowerzystką, która miała zarówno amortyzację z przodu, jak i pod siodełkiem (sztyca). I na podjeździe wyraźnie było widać, że spora część energii potrzebnej do pedałowania marnowała się na amortyzacji. Rower pięknie się uginał. A sama rowerzystka nieźle spociła.
    • poohdell 22.05.14, 13:40
      Ależ zgadzam się, że amor jest niepotrzebny. Ale jeśli jest w sportowym, to argument o obciążaniu nadgarstka odpada.
      Sztyca amortyzowana to taki dziwny wynalazek nie wiadomo po co i komu. Jak kogoś boli tyłek, to lepiej zmienić siodełko.
    • gom1 22.05.14, 13:54
      poohdell napisał(a):
      > Ale jeśli jest w sportowym, to argument o obciążaniu nadgarstka odpada.

      Dlaczego zatem w rowerach MTB bardzo często na kierownicach montuje się rogi? Żeby zmienić chwyt. Bo? Obrywają nadgarstki.

      Argument jest aktualny, bo obciążenie nadgarstków podczas jazdy rowerem sportowym jest dużo większe niż gdy przemieszczasz się mieszczuchem. Wg tego obrazka: czterokrotnie.

      https://lh5.googleusercontent.com/-vyKM01jquSQ/T9Ea-3KcFbI/AAAAAAAAVpo/ydtiMjRkaCE/s512/image004.jpg
    • poohdell 22.05.14, 14:09
      Dlaczego zatem w rowerach MTB bardzo często na kierownicach montuje się rogi? Ż
      > eby zmienić chwyt. Bo? Obrywają nadgarstki.
      Klasyczna prosta kiera MTB jest nieergomiczną faktycznie pod tym względem i rogi pomagają. Ale nie tylko po to są rogi. Oczywiście niedzielni uwielbiaja stawiac rogi w pozycji pionowej i cały czas tak jada. Dramat, no ale wiedzą lepiej.
      Ale ja się zgadzam z tym o nadgarstkach, ale jest amor. Czego rysunek nie uwzględnia. Zresztą to nie ma znaczenia. Znam ludzi, którzy narzekaja na kręgosłup.Narzekających na nadgarstki nie spotkałem.
    • gom1 22.05.14, 14:24
      poohdell napisał(a):
      > Narzekających na nadgarstki nie spotkałem.

      A ja nie spotkałem takich, dla których rower to konieczność. Czy to oznacza, że tacy ludzie nie istnieją?

      Bolące nadgarstki nie są upierdliwe jak bóle kręgosłupa. Niemniej problem istnieje. Nawet w rowerach MTB z amortyzacją:
      groups.google.com/forum/#!searchin/pl.rec.rowery/nadgarstki
    • poohdell 22.05.14, 15:23
      Żeby nie brnąć - ja sie zgadzam z tym, że nadgarstki moga boleć. Powiem więcej - czasami jeżdze po takich dziurach, że rąk nie czuje.
      Ale jeśli ktoś po przejechaniu kliku km po prostej drodze nie moze chodzić, wstac z lóżka itp. to jednak niech nie wini roweru - może niech zacznie nad soba pracować.
    • gom1 22.05.14, 15:29
      poohdell napisał(a):
      > niech nie wini roweru

      Jak najbardziej może być to wina roweru. A ściślej: wyboru nieodpowiedniego roweru :-)
    • jeepwdyzlu 24.05.14, 02:54
      dyskutujemy o rowerach MIEJSKICH
      Poruszających się w ruchu po gładkich podłożach.
      Ergo - holender jest o wiele wiele wygodniejszy.
      jeep
      --
      YCDSOYA
    • j666 29.05.14, 10:57
      Mam rower z grupy "uniwersalny wygodny" i narzekam na nadgarstki.
      I cenie sobie amortyzację sztycy, głównie z uwagi na wyboje, krawęzniki (brak podjazdów) i kregosłup.
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.14, 13:48
      wyprostowana pozycja na rowerze wcale nie jest dobra dla kręgosłupa, ja mam problemy z kręgosłupem w okolicy lędźwiowej i nie mogę jeździć w pozycji wyprostowanej, bo po takich jazdach kręgosłup mi wysiadał całkowicie, ustawiłam sobie teraz na miejskim trochę pochyloną pozycję i mam siodełko żelowe, no i wyrobiłam sobie refleks z podrywaniem się z siodełka przy nierównościach

      również amortyzatory wcale mi nie pomagały jak mnie kręgosłup bolał, wręcz przeciwnie musiałam blokować, bo takie gwałtowne wahnięcia powodowały straszne bóle

      na terenowym faktycznie obciążone są ręce, nadgarstki, ramiona, ale kręgosłup mnie w ogóle nie boli

      miejski jest faktycznie wygodniejszy jeśli chodzi o częste zatrzymywanie się, wsiadanie i zsiadanie w tłoku, ma koszyczki z przodu i z tyłu, przynajmniej mój, w mieście jeździ się wolniej, po równej drodze, więc i wysiłek włożony w pedałowanie jest mniejszy, więc rower i pozycja na nim nie musi być taka aerodynamiczna :)
    • Gość: zonkii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.14, 13:59
      no i mój miejski jest stary, poobijany i nikogo nie zachęca do kradzieży :D

      i to jest właśnie ta absolutna wyższość która przesądza, że jak jadę do sklepu, do urzędu czy cośkolwiek załatwić na mieście to jeżdżę na miejskim, bo mogę go spokojnie zostawić na parę godzin i rower dalej tam stoi
    • marzena.sa 24.05.14, 07:11

      Czy facet może jeździć na damce?

      może, jak damka .... pozwoli :D

      a wracając do medycznych wywodów:
      znajomy z powodu nadgarstków przesiadl się na poziomkę
      z powodu dolnego kręgosłupa niewskazana jest pozycje pionowa czyli damka miejska
      z powody szyjnego, szosówka

      ja mam walnięty i szyjny i lędźwiowy, oszukuję więc organizm, jeżdżąc na góralu!
      dużo i szybko, w terenie i po asfalcie, codziennie, przez cały rok


      --
      ----------------------------------------------------------
      "a większą mi rozkoszą podróż, niż przybycie ...."
    • j666 29.05.14, 11:01
      I wtedy damka przestaje być... damką ;-)

      -----
      > jak damka .... pozwoli
    • joe_brody 27.07.14, 20:06
      No, ja też miałem kłopot z tym kawałkiem kręgosłupa, więc używam roweru w pełni amortyzowanego. Ale takiego z 'prawdziwą' amortyzacją tyłu, z tłumikiem (damperem), a nie z amortyzowaną sztycą. Żona miała ten wynalazek, i efekt był taki, że jak wpadła w niewidoczną dziurę, sztyca się ugięła i 'odbiła', to moje małżeńskie szczęście dostało takiego 'strzała' w kręgosłup, że bolało ją bardziej niż mnie. Aha, z kręgosłupem poradziłem sobie, poświęcając ok 20 minut dziennie na proste ćwiczenia z ciężarkami, wzmacniające mięśnie okołokręgosłupowe... Jak ręką odjął...
    • burina 02.08.14, 11:09
      Matko kochana, a ileż to tej aerodynamiczności potrzeba do przejechania 5km z zatrzymywaniem się co parę minut na światłach? W dodatku jak się jedzie w płaszczu i z plecakiem, albo wraca do domu z zakupami?
    • skyfall001 30.05.14, 10:02
      Nie wyobrażam sobie widoku faceta na damskim rowerze, choć odwrotne przypadki zdarzyło mi się zobaczyć. Osobiście wolałbym chyba iść pieszo...
    • gom1 30.05.14, 10:05
      Pomogę Twojej wyobraźni:

      https://imagizer.imageshack.us/v2/619x464q90/34/lvpj.jpg
    • stefan4 30.05.14, 10:17
      skyfall001:
      > Nie wyobrażam sobie widoku faceta na damskim rowerze

      Żartujesz?! U nas (w Gdańsku) to jest częsty widok.

      Chyba, żebyśmy coś innego rozumieli pod pojęciem ,,damskiego roweru''. Ja damką nazywam rower z tak obniżoną górną ramą, żeby było możliwe jechanie na nim w spódnicy. Sama możliwość wystarczy -- jeśli rowerzysta/-stka chwilowo nie ma na sobie spódnicy, to rower i tak pozostaje damką.

      W dzisiejszych czasach rowerzyści bardzo rzadko używają spódnic, niezależnie od płci. Przynajmniej w mieście. Większość może już nie wiedzieć, że to było pierwotne uzasadnienie obniżania ramy. Łatwość wsiadania nie była argumentem w czasach, gdy ludzie codziennie dosiadali koni.

      Wydaje się, że dzisiaj nie ma już powodu dzielenia rowerów na męskie i damskie. Są takie, w których zoptymalizowano wsiadanie i zsiadanie, oraz takie, w których chodzi o sztywność konstrukcji. Do użytku przez obie płcie.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • gom1 30.05.14, 10:49
      Co ciekawe rowery używane przez Nextbike to właśnie "damki". Chociaż wg obecnie obowiązującej nomenklatury, ramy w tych rowerach opisywane są jako "unisex".
    • uthark 18.07.14, 15:46
    • znana.jako.ggigus 27.07.14, 23:12
      - jeździł i sobie bardzo chwalił.
      Przesiadł się na moją laurę ze swojej ukrainy. Ukraina była ciężka i na trasie, na podniszczonych dorgach nie do zdarcia, ale po mieście śmigał damką wyścigówką, którą najpierw nazwał rowerem cyrkowym, bo laura miała cenkie opony.

      -
      -
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • trzy.kropki 28.07.14, 00:39
      Nie może. Bo straci słuch i przytyje 13 kilogramów.
    • uthark 28.07.14, 21:21
      I cycki urosną ;-)
    • paseo 28.07.14, 07:23
      moze jezdzic na czym chce.Jesli mas zwatpliwosci,nie ejste sprawdziwym mezczyzna.
      To TY masz decydowac co Tobie pasuje a NIE inni a zwlaszcza obcy ludzie.
    • gom1 28.07.14, 08:26
      paseo napisał:
      > To TY masz decydowac co Tobie pasuje a NIE inni a zwlaszcza obcy ludzie.

      Powiedz to producentom smartfonów ;-)
    • gemowa 28.07.14, 10:08
      Myślicie, ze to naprawdę może być problem jaką ramę ma rower na którym jeździ mężczyzna? Ja nie zwracam na to uwagi, chyba że mężczyzna jechałby na wybitnie damskim rowerze, tzn. np. różowym.
      Ale mogę wam powiedzieć, dlaczego z kolei kobiety rzadko jeżdżą rowerami z męską ramą. Musiałam kiedys jechać takim rowerem: wsiadanie i zsiadanie z niego było dla mnie mordęgą. Większość kobiet ma krótsze nogi niż mężczyzna i oponowanie taktyki z tą wysoką ramą naprawdę jest trudne. Wcale się nie dziwię, że tak wielu facetów przesiada się na damki.
    • kleha 28.07.14, 18:20
      Oczywiście że tak, pod warunkiem że rowerek będzie różowy, no i musi pamiętać aby nie jeździć w zbyt wysokich szpilkach.
    • jantoni.jajcorz 29.07.14, 06:11
      Po 80-ce tylko na damce!
    • zebo3 01.08.14, 14:23
      I następny temat do jałowej dyskusji. Dlaczego facet nie może jeździć na damce????
      Jak to dlaczego??
    • znana.jako.ggigus 01.08.14, 19:07
      bo to nie jest meskie zajecie



      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • zebo3 04.08.14, 06:02
      A czy kobieta może jeździć na męskim?
      To przecież nie jest damskie zajęcie.
    • delfina77 03.08.14, 10:48
      Żartuję oczywiście
    • zebo3 04.08.14, 06:12
      Jeśli kogoś..dupa boli...tak jak się wyraził, uwiera kask w głowę i ma pytanie czy facet może jeździć na damce to niech trzyma się z daleka od roweru. Posty na takie tematy są delikatnie mówiąc zupełnie zbędne. Niedługo autor takiego postu zada pytanie typu ....czy powietrze w dętkach rowerowych jest w ogóle potrzebne i czy koła muszą być okrągłe a nie mogą być kwadratowe.
      Jak cię boli siedzenie od siodełka to sobie je zdejmij, może będzie Ci wygodniej bez niego. Jak boli Cię głowa od kasku to też go zostaw. Rozbijesz głowę to może będziesz szczęśliwszy i może mądrzejszy. Na damce nie chcesz jeździć, zostaw ją kobietom. Jeszcze Cię pomylą z kobietą to będzie miał kolejny temat do jałowej dyskusji. Mam propozycję, załóż następny post pod tytułem. Czy w rowerze potrzebne są w ogóle pedały???
    • psychcio 05.08.14, 13:20
      zebo3 napisał: > Jeśli kogoś..
      Niektórzy źle znoszą upały i chwyta ich kurw .. ica.
      Walnij zimnego lecha/żywca; od razu lepiej :)
      --
      Nie idę do nieba, mam lęk wysokości:/
    • uthark 13.08.14, 14:25
      > Walnij zimnego lecha/żywca

      Ja wolę piwo.
    • bzychnur 05.08.14, 13:09
      Ach jak przyjemnie sobie pojezdzic w taki letni poranek....
    • jureek 05.08.14, 19:03
      bzychnur napisał:

      > Ach jak przyjemnie sobie pojezdzic w taki letni poranek....

      O godzinie 13 poranek? To Ty gdzieś z Ameryki piszesz, czy jak?
    • jaceksea 05.08.14, 22:43
      Uwaga! Będzie dłuższe story.
      W r.1953 mój ojciec kupił (z pierwszego transportu, który przyszedł do Polski) szosowego, wyścigowego Favorita. Rower miał wyścigową ramę, baranka, cienkie felgi do OPON 28x1 ¼, ośki z motylkami, noski, wyścigowe siodełko z bawolej (?) skóry i leciuteńkie aluminiowe błotniki. NIE MIAŁ żadnej przerzutki ani przekładni (chociaż miał w ramę wspawane przelotki do linek). Gdy miałem odpowiedni wiek (ze 12-13 lat), a raczej wzrost, zacząłem go uprawiać, jeżdżąc, oczywiście, „pod ramą”.
      Gdy przyszedł czas liceum (im.Gottvalda), co roku część wakacji spędzałem na wędrownym obozie rowerowym (pierwsza polska przerzutka!!!) z moim Wychowawcą. Było nas kilkunastu, w tym: jeden (dzisiaj) Bardzo Ważny Senator, jeden dyrektor konsorcjum banków w USA, jeden Dyrektor Pewnego Instytutu (postać telewizyjna), jeden Profesor z Vancouver i reszta, będąca dzisiaj na - może – mniej eksponowanych stanowiskach. Dojeżdżało się koleją (rowery w brankardzie – mówiło się „bramkart”) do jakiegoś punktu, a potem codzienne „etapy” po - zazwyczaj – 60 do 180 km. Noclegi w stodołach lub Szkolnych Schroniskach Wycieczkowych. Jedzenie – śniadania i kolacje – we własnym zbiorowym zakresie (od tamtego czasu uwielbiam miód sztuczny).
      …a potem były studia, praca zawodowa, rodzina, dzieci…
      W r.2000, kiedy dzieci już odpłynęły, postanowiłem przeprosić się z rowerem. Wiszenie przez wiele lat na haku w dawnym mieszkaniu rodzinnym na urodę mu nie pomogło. Zacząłem pielgrzymki do fachowców – naprawiaczy, szukając takiego, który by się podjął ożywienia staruszka. Przegląd, oczyszczenie, smary, porządna przerzutka, przekładnia, no – wszystko, co konieczne. NIKT się nie chciał podjąć, posłyszawszy tylko o jaki rower chodzi i jego „metrykę”. Trafiłem nawet do Szurkowskiego, licząc na jego romantyzm i wspomnienia. Zaproponował, że mi sprzeda NOWY ROWER, żebym sobie nie zawracał głowy staruszkiem! Legenda Szurkowskiego dostała w tym momencie w pysk!
      Trafiłem nawet na maleńką budkę „naprawiacza rowerów”, gdzieś bardzo daleko, nawet nie pamiętam, gdzie. Jednoosobowy personel – uroczy „bardzo-staruszek” – gdy powiedziałem, o jaki rower chodzi powiedział (zapamiętam na zawsze!): „Aaaaa…Favorit! Leciuteńka stalowa rama NIE DO ZDARCIA!”. Ale się nie podjął. Cóż było robić. Żona wyjechała na dwa tygodnie na wakacje, a ja rozebrałem rowerek prawie na śrubki. I zacząłem czyścić genialną pastą, przywracającą blask. Każdą śrubkę i każdą część. No fajnie, ale felgi były – po tych obozach wędrownych i latach – do wyrzucenia. Znalazłem pod sklepem rowerowym szukającego zarobku ex-kolarza, który się podjął zrobienia porządku z kołami. Tył – nowy. Ale uparłem się, żeby przód opleść na oryginalnej ośce. Nawet motylki zostały! Przy okazji przerzutka i przekładnia. Na Kole znalazłem nawet favoritowskie manetki!
      Złożyłem to wszystko do kupy. Tylko lekkich ubytków lakieru – granatowy metalic – nie dało się niczym podretuszować – zresztą nawet nie próbowałem. Rowerek z pełnym uzbrojeniem waży lekko ponad 12 kg. Podnoszę go na JEDNYM PALCU!
      Wsiadłem na niego i od razu podjechałem do tego pierwszego „mycyka”, który mi kategorycznie odmówił zainteresowania. Pokazałem mu się i powiedziałem – zgodnie z prawdą: „To, co pan widzi ma równo 100 lat!”. Szczera prawda. Rower miał 47, ja 53. Prawie nie uwierzył! Stwierdził, że tak dzisiaj wygląda rower 3 – 4 letni!
      No i tak jeździliśmy sobie. We dwójkę – ja z nim – i we czwórkę – moja żona + jej ciężka damka.
      …a potem wstawili mi rozrusznik serca, a potem wszyli nową zastawkę i całkiem sztuczny kawałek aorty. I polecili częste jazdy na statycznym rowerku treningowym. Kiedy spytałem, czy może być normalny, tylko przyklasnęli.
      I wszystko byłoby cacy do dziś, gdyby się nie okazało (wiosną zeszłego roku), że nie jestem w stanie podnieść nogi tak wysoko, żeby na niego wsiąść! Niedawno się okazało, że to zrujnowane stawy biodrowe. Cóż było robić! Wziąłem nowiutką, prawie nie używaną damkę mojej córki (zostawiła, odchodząc do własnej rodziny). Można powiedzieć, full wypas. Leciuteńkie przestawianie biegów na kierownicy. Wygodne siodełko. Tylko licznik z bajerami przerzuciłem ze staruszka.
      Minusy: w porównaniu do Favorita CIĘŻKIE BYDLĘ, mało zwrotne, źle wyważone, nie da się jechać „bez trzymanki”.
      Panowie! Naprawdę się wstydziłem na niej jeździć!
      Od 1.05.2013 do końca października ’13 przejechałem po Warszawie…1400 km. Wiem, że to nie jest dużo, ale szczeniak już nie jestem i zdrowie jest, jakie jest. Uważam, że – jak na mnie - to sporo! Staram się nie schodzić poniżej średniej szybkości 12 km/h, a rekord NA PROSTEJ 32 km/h. Nie długo, ale zawsze…W zasadzie jeżdżę codziennie, co najmniej 10 km, ale częściej 15 – 20. A czasem i 40! Wiem, że to nie jest dużo, ale (patrz wyżej).
      I NAPRAWDĘ JUŻ SIĘ NIE WSTYDZĘ, ŻE JEŻDŻĘ DAMKĄ.
      Pozdrawiam wszystkich, którzy doczytali do końca
      Jacek Jodłowski
    • poohdell 06.08.14, 09:47
      I tak trzymać, Szanowany Panie Jacku:-)

      Jakież to wydaje się dziwne, ze kilkadziesiąt lat temu bez przerzutek ludzie robili dystansy i się dało.:-)
    • zebo3 08.08.14, 08:25
      Jak dla mnie super wypowiedź super gościa. Tak trzymać, jestem w tym samym wieku i mogę tylko krzyknąć: BRAWO PANIE JACKU! Ludziom w tym wieku nie przeszkadza damka, kask, ani ból dupy oraz tysiąc innych pierdół. I nie będzie przeszkadzać.
    • uthark 13.08.14, 14:07
      Świetna historia.

      Ja mam "męski" rower, ale kupię nowy, to będzie "damka". Też nie jestem coraz młodszy (nie nazywam się wszakże Ibisz), a taki "ficzer" (jak w pracy mówimy) może się przydać na stare lata.

    • uthark 13.08.14, 14:12
      rowerem?
    • tc2 04.10.14, 23:04
      i jakie były kami.. kami... kamizelki? Pewnie z rapportu, mam taką po ojcu i czasem zakładam na wypaśne okacje uczelniane. Brawo, panie Jacku, życzymy jeszcze wielu wielu tysięcy kilometrów!

      Marudy, które krytykują "damki" powinny się kiedyś przejechać ze 300 km dzień w dzień przez parę tygodni, z ciężkimi sakwami na obu osiach. Może być po płaskim, ale lepiej po górach. To ich wyleczy. Kolega z odzysku po zawale, gdy kupował rowerek chciał sobie kupić normalną ramę, żeśmy go zgodnie zahukali. Teraz ma "damkę" i zrzędzi, że na postoju na czerwonym świetle nie może trzymać roweru udami. ;---) Niedźwięcznik.
    • ali-zia 10.08.14, 18:07
      Najważniejsze, abyś Ty czuł się z tym dobrze...i wygodnie...Alicja Poznań
    • szach.i.pat 13.08.14, 13:59
      > Więcej - w wielu krajach ludzie mają w dupie podział na męski/damski
      > U nas - wręcz przeciwnie.

      Tam dotarł przecież ten straszny gender, a my się bronimy przed tym szatańskim wynalazkiem. Jedną z linii oporu jest podzial roweru na damski i męski ;-)
    • c.laus 13.08.14, 18:12
      Najwyżej wezmą Cię za tęczowego. :P
    • dr_bloger 14.08.14, 02:20
      Jedną z zalet męskiej ramy jest i to, że rower opiera się o uda rowerzysty, stojącego obunóż na ziemi, bez tendencji do wyśliźnięcia się i bez konieczności trzymania go za kierownicę. Czasami bardzo się to przydaje.
    • gom1 14.08.14, 08:26
      dr_bloger napisał:
      > Jedną z zalet męskiej ramy jest i to, że rower opiera się o uda rowerzysty

      Damkę można oprzeć siodełkiem.

      > Czasami bardzo się to przydaje.

      Śmiem twierdzić, że rzadziej niż czasami. Za to damka ma zalety, które przydają się codziennie.

      Ale każdemu jego rower :-)
    • azm2 16.09.14, 11:53
      Rama męskiego roweru jest trójkątem, co nadaje wytrzymałość nawet przy cienkich rurach i małej masie - to jest ważne dla sportowców. Rowery sportowe zawsze mają męską ramę. Zdjęcie (wycięcie) górnej rury znacznie zmniejszyłoby wytrzymałość. Aby rama damska miała taką samą wytrzymałość, jak męska, musi być wykonana z grubszych rur i w sumie jest cięższa.

      Moja żona na wczasy zabiera rower damkę (przeciętna marka, miejski), bagaże ładuje do sakw. Rower z bagażem waży blisko 30 kG. Jadąc takim rowerem wyczuwa się, że rama skręca się w okolicy pedałów i płaszczyzny kół rozchylają się. Ten ruch nie jest duży, spokojnie w zakresie sprężystości metalu, ale wyczuwalny. W normalnej jeździe, bez sakw, nie ma tego problemu.

      Ja mam rower z męską ramą, nie przewiduję przesiadania się na damkę.
    • abstracto 18.09.14, 23:31
      He... Gdy miałem piętnaście-szesnaście lat w naszym domu pojawiła się / nawet nie wiem skąd / jakaś damka. Jak ja na niej śmigałem! :) Nigdy nie miałem stresu z tym, że do "damska" rama, a to były jeszcze takie czasy, że termin "rower miejski" nie istniał - przynajmniej w naszej świadomości.

      Teraz mam rower "męski". I przyznam, że wiele razy kombinowałem czy by nie przesiąść się na jakiś rodzaj "damki". Powód: dużo jeżdżę turystycznie. Sakwy, wory, namioty itp pierdoły na bagażniku sprawiają, że rower ma szerokość końskiego grzbietu i trzeba na niego wskakiwać prawie jak na konia :) Zniechęca mnie jednak ów brak sztywności, o którym pisał poprzednik.
      Przydałby się jakiś kompromis, ale nie spotkałem niczego fajnego.

      Jednak do jazdy miejskiej? Dlaczego nie. Wsiadać i śmigać na czymkolwiek, co ma kółka, pedały i kierownicę!
    • azm2 19.09.14, 12:14
      Np. Maja Włoszczowska jeździ na rowerze z ramą obniżoną, ale męską: majawloszczowska.pl/_editors/UserFiles/maja/rower.jpg
      Na ten rower można wsiąść przekładając nogę nad ramą, nie nad siodełkiem. I wciąż to jest rama męska, a nie damska. ;-)
    • zbyfauch 19.09.14, 13:17
      azm2 napisał:
      > Np. Maja Włoszczowska (...)

      A co ona posiada za napis na przekładanym nad ramą udzie, CCCP? :)

      --
      Pustelnia
    • gom1 19.09.14, 13:33
      zbyfauch napisał:
      > A co ona posiada za napis na przekładanym nad ramą udzie, CCCP? :)

      Parafrazując klasyka: CCCP bez P.
    • uthark 22.09.14, 14:04
      To jest rama typu "gender" - ani typowo meska, ani typowo damska. Uniwersalna, dobra dla samopoczucia wszystkich.
    • toxicwaltz 12.10.14, 21:32
      > Więcej - w wielu krajach ludzie mają w dupie podział na męski/damski

      I nie przejmują się, kto co przyjmuje w różne części ciała. Tylko u nas to wielki problem...

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka