Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jakie picie, jedzenie w czasie jazdy?

    29.09.14, 11:17
    Kiedyś wydawało mi się, że jedzenie picie nie potrzebne, jak się zdziwiłem gdy byłem zmęczony i wziąłem kilka łyków... energia sama przybiegła :).
    Długi czas brałem tylko wodę, ostatnio wziąłem 2 x 0,7 napój izotoniczny z Biedrony, wziąłem też żelki (takie dla dzieci).


    Co radzicie jeść pić na dystansach 30-50-100?

    Jeśli można to proszę o konkretne wskazania - taka i taka nazwa, sklep, cena.

    Mi absolutnie nie smakował napój izotoniczny z Lidla (za słodki), za to z przyjemnością wypiłem 1,4l takich napojów z Biedrony.
    • zbyfauch 29.09.14, 11:46
      Na odcinku tych 23 km między domem a pracą nie pije nic, no sporadycznie zdarza mi się piwo wypić w kiosku, na pętli tramwajowej (w drodze do domu oczywiście :)).
      Dłuższe niż 50 km wycieczki w weekend urządzam rzadko, na takiej trasie nie jem, a do picia wystarczają mi 3 piwa, ewentualnie bidąka mineralki.
      --
      Pustelnia
    • ponponka1 29.09.14, 14:55
      Pokonuje rocznie ok 5 tys km. Trasy sa od 70 do 300 km w ciagu jednego dnia.
      Na poczatku dalam sobie wmowic, ze izotoniki i takie tam batoniki energetyczne. Kupa kasy....A wystarczy zwykly sok malinowy czy porzeczkowy z cukrem. Do tego kapka soli lub tabletka musujaca multiwitamina.
      Jedzenie musi miec jak najwiecej energii i zabierac jak najmniej miejsca - kieszenie kolarza nie sa z gumy a i jazda z ciezarem to zdna przyjemnosc :) Mozna kupic gotowe batony za koszmarne pieniadze. Mozna tez samemu zrobic ciasteczka w ksztalcie batonikow - podstawa platki owsiane do tego orzeczy, suszone owoce czy kto tam co lubi. Po drodze zatrzymac sie gdzies w milym miejscu na kawe i solidne ciastko :)

      Aha to jest wersja na szosowke :) Goralem jestm od czasu do czasu i na niedlugie trasy - tak do 30 km. Wtedy wystarcza bidon z woda i batonik w kieszeni. Oczywiscie przed wyjazdem solidny talerz owsianki z orzechami i miodem
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • zbyfauch 29.09.14, 19:20
      A co ma jeść ktoś nie znoszący batonów? Spieszę z odpowiedzią; bułki z kiełbasą. Raz wybrałem się na ponad dziewięćdziesięciokilometrową wycieczkę, to do plecaka zapakowałem bułkę. Kiedyś spróbowałem Marsa. Vidi, ugrizzli, vyvalili.
      --
      Pustelnia
    • ponponka1 01.10.14, 10:24

      Bulki z kielbasa.....ta kielbasa to jak najbardziej, ale po wycieczce lub wysilku fizycznym bo wtedy proteiny pmoga ci budowac mesnie.
      Przed wycieczka potrzebujesz czystej energii a nie bialka. Zatem micha owsianki. W czasie jazdy tez musisz miec dostep do szybkiej energii a taka jest wszystko co zawiera weglowodany. Oczywiscie mozna zagryzac kostki cukru ale lepiej cos co nie da tylko energii ale i troche niezbednych skaldnikow jak sole mineralne i witaminy. Owies jest takim magicznym ziarnem co to jest zjadany konternerami w czasie Tour de France. Naprawde, owsianka i makarony to dieta kolarzy!

      Ja z plecakiem nie jezdze. Mam koszulke lub kamizelke rowerowa z kieszeniami na plecach. Nie ma tam miejsca na kielbase i bulki. Jest miejsce na owsiane batony (moze byc kazdy przepis na ciasteczka owsiane - tylko zamiast robic okragle robic prostokatne :) !!! ) bo czekoladowe mi obrzydly i w czasie slonecznej pogody robi sie z nich maziaja oblepiajaca rece...fuj. Jadziemy tak ok 60 km i zatrzymujemy sie na kawe (bez przesady, jedna mala czarna nie odwodni na wysieczce - co wiecej kofeina w zelu to swietna bomba energetyczna jak masz ok 30 min do mety!!!! - to w czasie wyscigow oczywiscie) i duze ciastko (to dawka energii zamiast ciasteczka owsianego, ktory niech zostanie w kieszeni na "czarna godzine" ). I wracamy.

      To jest wersja na wycieczke. Na trening interwalowy to tuz przed nim duuuuza micha owsianki i bidony z sokiem i sola na rower. Bo trening interwalowy spala mse energii ale w krotkim czasie. Nikt nie jezdzi interwalow prrze 2-3 godziny lub dluzej bo to zupelnie bez sensu. A po interwale tez kielbasa/kurczak - w kazdym razie bialko....

      Co do zagryzania jablek - to na tekiej diecie ja bym nie pojechala nawet 100 km a co dopiero 300 ....heheheheheee.....

      I dla mnie wazniejsze od odchudzania sie jest dobra kondycja a ta bez energii nie przyjdzie....




      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • anna_sla 01.10.14, 11:32
      > Co do zagryzania jablek - to na tekiej diecie ja bym nie pojechala nawet 100 k
      > m a co dopiero 300 ....heheheheheee.....

      no ale ja nie przejeżdżam 100km, więc mi wystarczają, bo tymczasowo zapewne nic innego mi w trasie nie wchodzi do gardła :D. Moje możliwości kończą się na razie na 70km na rowerze MTB, jeżdżę dopiero od roku.

      Jak często jeździsz? Ile czasu zajmuje Ci pokonanie 100km i 300km?
    • uthark 01.10.14, 11:49
      Mi 100km zajmuje ok. 5h ciągłej jazdy. Ponieważ robię sobie przerwy, więc jest to wyprawa na jakieś 8-9h. Jeżdżę na trekkingu 26''x1,95, który pozwala na bezproblemową jazdę po asfalcie bez wiatru z prędkością 25km/h. Są miejsca, gdzie trzeba jechac wolniej (jakieś leśne lub polnę dróżki), więc wychodzi więcej niż 4h.
    • rincono 01.10.14, 12:25
      uthark napisał:

      > Mi 100km zajmuje ok. 5h ciągłej jazdy. Ponieważ robię sobie przerwy, więc jest
      > to wyprawa na jakieś 8-9h. Jeżdżę na trekkingu 26''x1,95,

      Ja niemal tak samo 110km w 5.05 z jedną ok 3 min przerwą i jedną ok 30s.
      Koła również 26x1.95 ale w mtb.
      Wziąłem się za jeżdzenie w okolicach maja.
    • jureek 01.10.14, 12:43
      rincono napisał:

      > Ja niemal tak samo 110km w 5.05 z jedną ok 3 min przerwą i jedną ok 30s.
      > Koła również 26x1.95 ale w mtb.
      > Wziąłem się za jeżdzenie w okolicach maja.

      110 km (spod Opola do Wrocławia, w tym sporo leśnych dróg) - 7 godzin, 4 lub 5 kilku- lub kilkunastominutowych przerw. Koła 28 cali, raczej cienkie opony:
      fotoforum.gazeta.pl/photo/4/gf/gj/k7sc/Wbb8KxkdvyDasMJghX.jpg
      Wziąłem się za jeżdżenie w okolicach 1963 roku :)

    • rincono 01.10.14, 12:58
      Duże wąskie koła, na asfaltach znacznie łatwiej.
    • jureek 01.10.14, 13:00
      rincono napisał:

      > Duże wąskie koła, na asfaltach znacznie łatwiej.

      Jeżdżę tym rowerem po bardzo różnych drogach.
    • anna_sla 01.10.14, 12:59
      hmmm.. widzę, że czas mojej jazdy nie jest aż taki zły w stosunku do Was, z tą różnicą, że fizycznie nie jestem w stanie przejechać więcej jak 70km na razie. Ostatnio pokonałam 50km w 2,5 godziny z dwiema kilkuminutowymi przerwami m.in na zebranie 4ch jabłek i kilka po parę sekund na rozluźnienie mięśni i uważam to za mój sukces. Wiosną przejechanie tej trasy zajmowało mi 3,5-4 godziny :/.. czyli jeszcze trochę :)

      Jeżdżę na góralu z kołami MTB 26''x2,10 i po płaskim owszem jeżdżę ok. 23-27km/h, ale pod górkę wymiękam maksymalnie :D. Na trasach niestety dużo górek :)
    • ponponka1 02.10.14, 08:43
      To na niej jezdze te 150 - 300 km
      300 km pokonalam w 11 godzin z trzema 5-6 minutowymi przerwami na wizyte w toalecie i napelnienie bidonow i porwanie jednego banana. Czyli srednia 27 km/h z ze srednim pulsem 139. Trasa w Szwecji wiec lekko powalkowna i w tym 120 km z naprawde silnym w mordewiatrem.

      190 km tez pofaldowanie - 7,5 godziny - caly czas sama. W polowie drogi przerwa na kawe i dwa gofry z goooora dzemu i bitej smietany - cos ok 30 minut.

      Mam gorala, nowke 27,5 - ale na nim to w gorki by cwiczyc miesnie i puls. Wiec 30 km z podwyzszeniami w sumie 660 m - 2,5 h


      anna_sla napisała:

      > hmmm.. widzę, że czas mojej jazdy nie jest aż taki zły w stosunku do Was, z tą
      > różnicą, że fizycznie nie jestem w stanie przejechać więcej jak 70km na razie.

      Nie jestes bo jablka nie zbuduja ci miesni :)

      >
      > Jeżdżę na góralu z kołami MTB 26''x2,10 i po płaskim owszem jeżdżę ok. 23-27km/
      > h, ale pod górkę wymiękam maksymalnie :D.

      Wymiekasz bo nie masz miesni a nie mas zich bo nie masz ich czym budowac. Sorki, ale z jablka miesni nie zbudujesz. I pamietaj kg miesnia zajmuje mniej miejsca niz niz kg tluszczu. Zatem nie boj sie wcinac weglowodanow byc miec sile na terning a po treningu pol kurczaka. Szczupla nadal beziesz choc beziesz wazyla tyle amo a moze i wiecej :)

      > Na trasach niestety dużo górek :)

      To bardzo dobrze. Bo gorki to znakomita okazja na interwaly :)


      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • rincono 29.09.14, 19:35
      Ponponka1,
      wielkie dzięki za wpis, wpis od kogoś robiącego 300km w ciągu dnia... WOW! Mi udało się stówkę z haczykiem ale za to na góralu 26" x 1,95

      Następnym razem biorę soki i suszone śliwki czy co tam znajdę :)
      Ciastko (?) ja próbuję zrzucić kilka kg a nie ciastkami się najadać...
      Kawa (?) czy aby nie odwadnia?
      Mi szkoda czasu na zatrzymywanie także jem i piję w czasie jazdy.
      Ja przed wyjazdem jajecznicę na wędlinie cebuli pomidorach + pieczywo i na 5h jazdy prawie wystarczyło.
    • uthark 01.10.14, 11:39
      > Ciastko (?) ja próbuję zrzucić kilka kg a nie ciastkami się najadać...

      Musisz dostarczyć paliwa mięśniom podczas jazdy. Jedz ciastka owsiane. Zapas energii w mięśniach i wątrobie może nie wystarczyć.
    • rincono 02.10.14, 09:57
      uthark napisał:

      > Musisz dostarczyć paliwa mięśniom podczas jazdy. Jedz ciastka owsiane. Zapas en
      > ergii w mięśniach i wątrobie może nie wystarczyć.

      Tak oczywiście.
      Widocznie źle zrozumiałem pomponkę, gdy pisała o kawie o ciastku to skojarzyło mi się z ciastkiem typowo kawiarnianym czyli jakiś typu torcik :)
    • ponponka1 02.10.14, 14:23
      W czasie przerwy - przewaznie ok 30 minut - biore kawe i albo wielkiego loda z posypka (lato) albo ciastko (kremowka, gofry z dzemem i bita smietana). Bo to jest tez paliwo :) Co wiecej, paliwo, ktore spalisz.
      W czasie jazdy jem ciastka owsiane, ktore leza w kieszeni koszulki kolarskiej - takie kieszenie na plecach.


      Po jezdzie jem cos z miesa lub sery - to nie jest paliwo ale to jest budulec dla miesni.

      Dieta sportowca to dieta wysokoweglowodanowa przed i w czasie wysilku - czyli energia. Po wysilku, jak najszybciej - bialko - czyli budulec.

      Jesli chcesz sie odchudzac to spokojne wycieczki rowerowe ci tego nie dadza, nawet ja nie zjesz tego ciastka. Tu musialbys wlaczyc interwaly (na ktore i tak musilabys dostarczyc cialu energii) i diete po - nie ze nie jest ale mniej.

      Zeby schudnac trzeba wydatkowa wiecej energii niz sie wklada. To prosty rachunek.

      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • rincono 02.10.14, 15:29
      ponponka1 napisała:

      > W czasie przerwy - przewaznie ok 30 minut - biore kawe i albo wielkiego loda z
      > posypka (lato) albo ciastko (kremowka, gofry z dzemem i bita smietana). Bo to j
      > est tez paliwo :) Co wiecej, paliwo, ktore spalisz.

      Hmm... zawsze mi się wydawało że takie słodycze to tzw "puste kalorie".

      > W czasie jazdy jem ciastka owsiane, ktore leza w kieszeni koszulki kolarskiej -
      > takie kieszenie na plecach.

      Tak, to doczytałem i rozumiem. Nie rozumiem w czym lepszy lód/gofer i od owsianego.


      > Dieta sportowca to dieta wysokoweglowodanowa przed i w czasie wysilku - czyli e
      > nergia. Po wysilku, jak najszybciej - bialko - czyli budulec.

      Hmm... no ok choć nie nie do konca rozumiem z tymi slodyczami.


      > Jesli chcesz sie odchudzac to spokojne wycieczki rowerowe ci tego nie dadza, na
      > wet ja nie zjesz tego ciastka. Tu musialbys wlaczyc interwaly (na ktore i tak m
      > usilabys dostarczyc cialu energii) i diete po - nie ze nie jest ale mniej.

      Od relackacyjnych to jest tu m.in. juurek ;), ja próbuję się zmęczyć, i pewnie dla jednych 100km w 5h (na 26x1,95) to relaks ale dla mnie to przynajmniej na razie jest to pewne zmeczenie.
      Interwały, czyli np. minutę 30km/h i minutę 20km/h?


      > Zeby schudnac trzeba wydatkowa wiecej energii niz sie wklada. To prosty rachune
      > k.

      No właśnie, to czy nie lepiej zamiast marso_snikersa jeść owsiane? Jeśli nie to czemu nie?

    • uthark 02.10.14, 15:35
      > No właśnie, to czy nie lepiej zamiast marso_snikersa jeść owsiane? Jeśli nie to
      > czemu nie?

      Lepiej jeść owsiane, dają energię na dłuższy czas, natomiast czasami podczas rajdu łapie człowieka taka niemoc, a wtedy snickers/mars dają szybko energię. Wiem to z własnego doświadczenia.
    • ponponka1 03.10.14, 10:34
      Na pewno ciastko owsiane jest zdrowsze. Ale cos przyjemnego z tej jazdy rowerem trzeba miec. My wlasnie te przyjemnosc laczymy z pozytecznym. Jemy ciastko/lody by miec piec minut przyjmenosci w buzi i by je spalic wracajac do domu. I naprawde po 6 sezonach takich kawiarnianych wycieczek zamiast 17 h w 2011 przejechalam w tym roku te 300 km w 11h i 3 min na srednim pulsie 139. Ja naprawde nie cwicze wiecej niz jeden interwal w tygodniu i te dluzsze, spokojne wyprawy.

      Na wyscigach nie zatrzymuje sie na kawe i ciastko.
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • rincono 03.10.14, 11:53
      uthark, ponponka

      dzięki. :)
      jak widać dopiero zaczynam poznawać arkany jedzenia picia w czasie jazdy na dłuższych dystansach stąd też być może dla kogoś oczywiste moje pytania.
    • zbyfauch 03.10.14, 13:31
      ponponka1 napisała:
      > (...)My wlasnie te przyjemnosc laczymy z pozytecznym. Jemy ciastko/lody by miec piec
      > minut przyjmenosci (...)

      To zależy od smaku, "my" wolimy suchą myśliwską albo twardego kabanosa. :)
      --
      Pustelnia
    • uthark 02.10.14, 15:39
      > Dieta sportowca to dieta wysokoweglowodanowa przed i w czasie wysilku - czyli e
      > nergia. Po wysilku, jak najszybciej - bialko - czyli budulec.

      No tak, ale rajd rowerowy (nawet 100km) nie jest uprawianiem sportu. To forma turystyki.

      > Jesli chcesz sie odchudzac to spokojne wycieczki rowerowe ci tego nie dadza,

      To zależy, jaką i czy masz nadwagę. Znajomy schudł w ciągu roku 30kg - zaczął jeździć rowerem do pracy i na spokojne wycieczki rowerowe. Mieszka na tym samym osiedlu, co ja. Na końcu musi pokonać wzniesienie o wysokości względnej ok. 50m, nachylenie dochodzi chwilami do 8-10%
    • ponponka1 03.10.14, 10:28
      uthark napisał:

      > > Dieta sportowca to dieta wysokoweglowodanowa przed i w czasie wysilku - c
      > zyli e
      > > nergia. Po wysilku, jak najszybciej - bialko - czyli budulec.
      >
      > No tak, ale rajd rowerowy (nawet 100km) nie jest uprawianiem sportu. To forma t
      > urystyki.
      >

      Alez ja nie przecze. Pytanie bylo o to jesc by nie tracic energii

      > > Jesli chcesz sie odchudzac to spokojne wycieczki rowerowe ci tego nie dad
      > za,
      >
      > To zależy, jaką i czy masz nadwagę. Znajomy schudł w ciągu roku 30kg - zaczął j
      > eździć rowerem do pracy i na spokojne wycieczki rowerowe. Mieszka na tym samym
      > osiedlu, co ja. Na końcu musi pokonać wzniesienie o wysokości względnej ok. 50m
      > , nachylenie dochodzi chwilami do 8-10%

      Czyli zaczal wydatkowywac wiecej energii niz przed dojezdzaniem rowerem. Rachunek jest prosty. To czysta matematyka

      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 02.10.14, 19:34
      Jesli jezdzisz powaznie to po jezdzie powinnas jesc weglowodany a nie bialko aby uzupelnic poziom glikogenu (tak 0.5godz do 45 minut). Dopiero potem wlasciwy posilek w odpowiednich proporcjach z bialkiem.
    • ponponka1 03.10.14, 10:22
      jackk3 napisał:

      > Jesli jezdzisz powaznie to po jezdzie powinnas jesc weglowodany a nie bialko ab
      > y uzupelnic poziom glikogenu (tak 0.5godz do 45 minut). Dopiero potem wlasciwy
      > posilek w odpowiednich proporcjach z bialkiem.

      Jesli potzrebujesz wyrownac poziom glikogenu to znaczy ze nie dostarczyles cialu dosc energii w TRAKCIE wysilku. Czy widziales kolarza w Tour de France, ktory ledwo sie trzyma na nogach po dotarciu na mete. Czyli nawet w trakcie wyscigu nie mozesz dopuscic do spadku energii / cukru.

      Ja nie jedze tak, ze jestem zupelnie pozbawiona energii. Ja CALY czas dokladam do pieca przed i w czasie jazdy*.
      Ja po 300 km nie padam na pysk. Ja zjadam potrawke z kurczaka, ktora serwuja po przyjezdzie na mete, na stojaco lub siadam sobie na trwace w parku, ktory jest za meta. Gadamy sobie z grupie o wlasnie przejechnej trasie i takie tam. Potem wracam na miejsce noclegu, biore prysznic i idziemy na obiad do miasta. Widze tez takich co to jak przekraczaja linie mety to nie sa w stanie zejsc z roweru. Oni potrzebuje wegolwodano i to JUZ - Zaraz. W jedzie chodzi o to by dojechac do celu/mety i padac z wyczerpania.

      Ba nwet trening interwalowy nie jest po to by sie wyczerpac ale by budowac miesnie/puls. Bez paliwa tego nie zrobisz.

      * dwa razy nie dolozylam i wiem co to jest. Opowiem jeden. Dystans 167 km. Upal 32C. Po 120 km nagle dostalam gesiej skorki i nawet najbardziej strome podjazdy - puls max 155. Dolozenie do pieca po przekroczeniu tego progu dalo tylko tyle, ze doturlalam sie do mety z pomoca innych kolarzy, ktorzy podciagali mnie na gorkach i jechalam za nimi na plaskim w zolwim tempie.

      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 03.10.14, 16:55
      Wiesz gdzie dzwoni ale nie wiesz w ktorym kosciele....
      Kazda intensywna jazda (o wyscigach nie wspomne) powoduje w mniejszym lub wiekszym stopniu niedobor glikogenu. Nie ma na to rady! Ubytek kilku tysiecy kcal w ciagu kilkugodzinnej jazdy to sa ze dwa potezne, wysoko kaloryczne 'obiady'. Stad wziely sie te wszystkie gele, napoje, batony, itp. Na dluzszych etapach kolarze tez jedza 'normalne' jedzenie glownie wg swoich upodoban bo nie kazdy jest w stanie przelknac wszystko co daja.
      To ze wrzucasz w siebie 'na stojaco' potrawke z kurczaka to najlepszy dowod na to ze masz ubytki glikogenu stad napisalem ze potrzeba je uzupelnic w tzw. 'oknie glikogenowym' I ten kurczak to tez calorie i weglowodany. Rower to nie silownia gdzie buduje sie mase miesniowa. Zupelnie inne zasady zywieniowe i sporty. Trening interwalowy to dyskusja na inny temet ale tutaj tez sie mylisz. Jest wiele rodzajow interwalow I mozna robic takie ze po ostatnich 2-och ma sie okazje 'puscic przyslowiowego pawia' wszystko zalezy od zalozen treningowych. Jesli chodzi o TdF to ciezkich etapach niektorzy maja problem z zejsciem z roweru tak ze nie masz racji. Pomimo calego sztabu trenerow, picia jedzenia! Stad czesto sie zdarza ze po swietnym etapie zawodnik na drugi dzien jest wykonczony I 'ledwo' jedzie! Pomimo ze nad nim pracowal caly sztab po wyscigu. I na koniec to co przezylas to typowy 'bonk'. Kazdy kolarz go zna choc czasami mozna jesc i pic I go 'zakosztowac'.
    • ponponka1 08.10.14, 14:16
      jackk3 napisał:

      > Wiesz gdzie dzwoni ale nie wiesz w ktorym kosciele....

      Oj wiem, tak dobrze jak ty. Z tym ze ja nie mam aspiracji bycia niemal na poziomie zawdowym.


      > Kazda intensywna jazda (o wyscigach nie wspomne) powoduje w mniejszym lub wieks
      > zym stopniu niedobor glikogenu. Nie ma na to rady! Ubytek kilku tysiecy kcal w
      > ciagu kilkugodzinnej jazdy to sa ze dwa potezne, wysoko kaloryczne 'obiady'. St
      > ad wziely sie te wszystkie gele, napoje, batony, itp. Na dluzszych etapach kola
      > rze tez jedza 'normalne' jedzenie glownie wg swoich upodoban bo nie kazdy jest
      > w stanie przelknac wszystko co daja.

      W czasie dluzszych wysigow, a w takich ja sie specjalizuje od 167 do 300 (choc zamierzam sie na Styrkeprøven z Trondheim do Oslo - jedyne 540 km - chce pokonac ponizej 24 h) nie jem normalnego jedzenia. Jem wlasnie te zele, batony i przy bufetach porywam w biegu banana. Bo szkoda czasu na zatrzymywanie sie. Lepiej porwac tego banana i powolutku pedalowac dalej jedzac go i i te batony a potem docisnac.

      Na treningach wyieczkowych - tzn. takich, kiedy jedziemy by zrobic km a nie wyscig, zatrzymujemy sie gdzies tak w polowie trasy (120 - 160 km) w zajezdzie i bierzemy kawe i ciastko. Nikt nie zamawia obiadu - czyli czego z miesem.

      > To ze wrzucasz w siebie 'na stojaco' potrawke z kurczaka to najlepszy dowod na
      > to ze masz ubytki glikogenu stad napisalem ze potrzeba je uzupelnic w tzw. 'okn
      > ie glikogenowym' I ten kurczak to tez calorie i weglowodany.


      Nie doczytales. Te potrawke z kurczaka serwuja na mecie po 300 km. Nie serwuja batonikow. Wiec i ja mam racje - ze nie trzeba sie rzucac na cukier (weglowodany) i nalezy jesc bialko i ty, ze po wysilku nalezy wypelnic, po chlopsku mowiac, zoladek. Napisalam, ze jem na stojaco zby podkreslic, ze nie padam z nog :) Ja po prostu czekam spokojnie w kolejce, biore swoja porcje, szukam miejsca gdzie moge w spokoju ja skonsumowac. Zatem od przybycia do mety do pocumkania mija ok 15-20 minut.

      Rower to nie silow
      > nia gdzie buduje sie mase miesniowa.

      Tak i nie. Majka nie potrzebuje masy miesniowej. Sprinter owszem, tak.

      > Zupelnie inne zasady zywieniowe i sporty.

      I tak i nie. Zasady te same tylko inaczej wyglada rozklad kiedy i jak sie je. W kolarstwie mozna zjesc tuz i w trakcie nawet najwiekszego wysilku. Biegacz musi sie pozywic kilka godzin wczesniej, inaczje mu to co wlozyl zaraz wyjdzie.

      > Trening interwalowy to dyskusja na inny temet ale tutaj tez sie mylisz.

      Nie myle sie tylko skrocilam mysl, bo jak zam zaraz piszesz:

      Jest wi
      > ele rodzajow interwalow I mozna robic takie ze po ostatnich 2-och ma sie okazje
      > 'puscic przyslowiowego pawia' wszystko zalezy od zalozen treningowych.

      Jedno jest jednak wspolne - nie wolno dopuscic by organizm byl wyprany z energii w trakcie wysilku

      Jesli c
      > hodzi o TdF to ciezkich etapach niektorzy maja problem z zejsciem z roweru tak
      > ze nie masz racji.

      Niektorzy zapominaja o samokontroli.....A to juz inny problem niz odpowiednie dostarczanie energii

      > Pomimo calego sztabu trenerow, picia jedzenia!

      To nie sztab jedzie na rowerze i to nie trener naciska na pedaly......

      Stad czesto s
      > ie zdarza ze po swietnym etapie zawodnik na drugi dzien jest wykonczony I 'ledw
      > o' jedzie!

      Swietny zawodnik nie da sie sam doprowadzic do wykonczenia. Jesli ktos sie wykancza to na wlasne zyczenie a potem dostaje po glowie od trenera....Uwierz mi, ze ja potrafie tak sobie rozlozyc sily na etapie 300 km - odpowiednio do sily wiatru, mojej aktualnej dyspozycji i km do mety, ze mam pelna kontrole. I jak pisalam, ja dojezdzam do mety i nie padam na nos. I nie chodzi o to ze jade tempem spacerowym. Ostatnie km pokonuje sprintem a nie ostatnimi silami. Owszem, przyjezdzam do mety z zadyszka - bo o to chodzi w wyscigach :)

      Pomimo ze nad nim pracowal caly sztab po wyscigu. I na koniec to co
      > przezylas to typowy 'bonk'. Kazdy kolarz go zna choc czasami mozna jesc i pic I
      > go 'zakosztowac'.

      Jeszcze raz - Bonk jak go nazywasz jest wynikiem przeliczenia sie kolarza (kazdego sportowca) z wlasnymi mzoliwosciami - bez wzgeldu na spozywana ilosc jedzenia i picia. Zaliczylam w moim kolarskim zyciu dwa bonki - zwasze z powodu zbyt malej ilosci przyjetej energii a nie z powodu zbyt duzej ilosci km na liczniku.

      Bardzo pomocnym narzedziem unikniecia Bonka jest jazda na puls (nie na wat - to dla zawodowcow i zbyt ambitncyh amatorow). Po szesciu latach jazdy z pulsometrem - wykonujac obecnie jakikolwiek wysilek, bez pulsometra, mam dobra orientacje ile moge i co musze zeby dojsc do celu - np. zwolnic - bo co z tego ze zjem batonika, zalicze podjazd w tempie olimpijskim jak czeka mnie jeszcze 100 km pod wiatr?

      Najwazniejsza czescia kazdego zawdonika jest glowa. Trzeba nia umiec ruszac. No i do tego paliwo....wegowodany.

      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 08.10.14, 20:26
      <Swietny zawodnik nie da sie sam doprowadzic do wykonczenia. Jesli ktos sie wykancza to na wlasne zyczenie a potem dostaje po glowie od trenera....Uwierz mi, ze ja potrafie tak sobie rozlozyc sily na etapie 300 km - odpowiednio do sily wiatru, mojej aktualnej dyspozycji i km do mety, ze mam pelna kontrole. I jak pisalam, ja dojezdzam do mety i nie padam na nos. I nie chodzi o to ze jade tempem spacerowym. Ostatnie km pokonuje sprintem a nie ostatnimi silami. Owszem, przyjezdzam do mety z zadyszka - bo o to chodzi w wyscigach :)
      Opowiadasz glupoty. Czy ty w ogole wiesz co to znaczy WYSCIG KOLARSKI? Podpowiem ze chodzi o to aby WYGRAC albo przynajmniej pomoc koledze z druzyny aby on wygral. A nie po to aby przyjechac do mety z zadyszka'. I przy okazji nie ma czegos takiego jak kilkukilometrowy 'sprint'. Sprint moze trwac od kilku do kilkunastu sekund.
    • jackk3 09.10.14, 00:06
      Tutaj ciekawe dane Kwiatka. Juz na pierwszy rzut oka mozna powiedziec jak ciezki byl to wyscig. A ostatnie kilometry poszedl w tzw. trupa. Zreszta nie tylko on bo nie wszyscy Polacy ukonczyli wyscig pracujac na niego. Zarzneli takich zawodnikow jak Cancellara. Wiecej chyba komentowac nie trzeba jak intensywne sa takie wyscigi.
    • jackk3 09.10.14, 00:17
      portal.bikeworld.pl/artykul/sport/szosa_swiat/13248/jazda_kwiatkowskiego_w_liczbach
    • ponponka1 09.10.14, 11:34
      Nigdzie nie pisalam ze te wysigi to niedzielna wycieczka :)

      I nikt sie tu nie zarznal. Po prostu lepszy wygral ze slabszymi.

      Jak sie ktos zerznie calkowicie z energii to potem ma wyscig z glowy . nawet jak wsiadzie nastepnego dnia to juz nie bedzie w stanie jechac tak jakby uniknal tego wycienczenia.

      Rozumiesz? Jesli nie, to polecam ci rozmowe o tym jak sie odnawia organizm po ciezkim wysillku a jak po wyczerpaniu.
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • ponponka1 09.10.14, 11:30
      Nie ma tez sprintu kilkukilometrowego - i o tym nie pisalam. Pisalam, ze jade temepem sprintem (w sensie ze naprawde wiem, ze juz do mety neidlaeko i daje z siebie wszystko, naprawde. Poniewaz sie scigam sama z soba to nie jest to typowy sprint z peletonu 50 m przed meta.

      Czytasz to co pisze i nie rozumiesz bo nie chcesz albo nie wiesz co to jest wyscig amatorski.

      Jednoczesnie nie wiesz jak jedzie sie w wyscigu zawdowowym. Kolarz ma dojechac jak najszybciej i wygrac. Ale nie wyczerpac sie!!!!!

      O taktyce - bo to sport druzynowy tu nie bedziemy pisac bo to nie ten temat.

      W kazdym razie, jesli uwazasz, ze jak zawodowy kolarz pada po mecie to jest ok, to masz problem. Podobnie po treningach interwalowych bardzo wysilkowych.

      NIGDY, zaden sportowiec, nie tylko kolarz, nie powinien sie doprowadzic do stanu ze pada na nos. Takie oslabienie organizmu nie daje sie odnowic w ciagu doby czy dwoch. I tego chyba nie rozumiesz albo my gadamy o tym samym ale inaczej nazywamy. Bo co innego zaliczyc mocnego bonka - wtedy masz kilka tygodni na odbudowanie formy a co innego dobra, nawet wysilkowa jazda w wyscigu, zeby wygrac ale sie nie zgrac.

      Mam nadzieje. Ze rozrozniasz te dwie rzeczy. Jesli nie - to twoj problem


      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • stefan4 29.09.14, 20:22
      ponponka1:
      > Mozna tez samemu zrobic ciasteczka w ksztalcie batonikow - podstawa
      > platki owsiane do tego orzeczy, suszone owoce czy kto tam co lubi.
      .

      Proszę, podaj przepis na takie batoniki. Tylko jakoś przystępnie, żeby kulinarny antytalent zrozumiał.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • rincono 29.09.14, 20:47
      Rowerowe ciasteczka owsiane ?
    • ponponka1 01.10.14, 10:33
      ja bym nie robila okraglych tylko protokatne - zajmuja mniej miejsc a w kieszeniach kolarskich :)
      Moze byc KAZDY przepis na ciasteczka owsiane - od nas zalezy co do tej podstawy dolozymy (rodzynki, orzechy....) i ksztalt :)
      Smacznego!
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • uthark 01.10.14, 11:40
      Na dłuższy wyjazd większość osób bierze sakwy, do których takie ciasteczka mieszczą się bez względu na kształt.
    • ponponka1 02.10.14, 08:53
      Jakie dluzsze wyjazdy. Ja na wyjazd do 300 km nie biore sakw. Mam koszulke kolarska z kieszeniami :) A w nich te owsiane ciasteczka, telefon, troche gotowki i karte platnicza (kredytowa).

      Jesli ktos bierze sakwy na jedniodniowy wyjazd to nie pojedzie 300 km w jeden dzien. I, jak rozumiem celem jest jazda a nie km. To jest inny styl jazdy. Ja pisze o tym by miec jak najmniej a jednoczesnie dosc by nie byc bez energii.
      Co wiecej, na goralu np. w trudnym terenie nie biore bidonu ale CamelBack - bo rece musze miec stale na kierownicy.

      Zatem wszytsko zalezy czym, gdzie i jakim tempem (czy puls w strefie 1 czasami 2 czy 2 i czetso powyzej), i jak dlugo
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • ponponka1 02.10.14, 09:05
      Ja uwielbiam jezdzic. JEZDZIC. Jak mam jedzenie w kieszeniach na plecach to moge jesc i jechac. Jedzenie w sakwach wymaga zatrzymania sie.

      Jak jade z corka na wycieczke rowerowa to tez zabieram sakwy. Ale tu pierwszy post dotyczyl raczej jazdy w celach treningowych a nie wycieczkowych I stad moje propozycje

      Jeszcze raz - wszystko zalezy jak sie jezdzi.
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • uthark 02.10.14, 11:45
      "Jakie dluzsze wyjazdy. Ja na wyjazd do 300 km nie biore sakw. "

      Dlatego napisałem wcześniej - "większość".
    • ponponka1 02.10.14, 14:29
      nie jezdzi z sakwami :)

      Jezdza w koszulkach kolarskich lub z plecakiem/CamelBackiem

      Z sakwami jezdza ci, ktorzy jada na kilka dni lub z dziecmi. Z koszyczkiem na kierownicy w sumie tez mozna na wycieczke :)

      Pytanie bylo o jedzenie w CZASIE jazdy, chyba.....

      zatem wiekszosc moze byc roznie rozumiana

      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • uthark 02.10.14, 14:54
      > Pytanie bylo o jedzenie w CZASIE jazdy, chyba.....

      Ja też jem w czasie jazdy. Przekładam sobie parę ciastek do kieszeni. Resztę trzymam w sakwie.

      Po mieście faktycznie większość jeździ bez sakw, chociaż wielu ma plecak zamiast sakwy. Na rajdach rowerowych większość ludzi ma sakwy - najwygodniejsze na rajd.
    • ponponka1 02.10.14, 15:07
      czy sie zatrzymujesz?

      To oczywiscie pytanie retoryczne.

      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • uthark 02.10.14, 15:26
      Przecież nie robię 50 czy 100km za jednym zamachem. Jeżdżę dla przyjemności, zatrzymuję się, popatrzę na krajobraz, zrobię fotkę jakiemuś ciekawemu obiektowi, zerwę parę jabłek z dzikiej jabłonki, wyjmę ze 2-3 ciasteczka z sakwy, ale najczęściej podjadam na postoju, bo tak mi wygodniej. Tobie wygodniej jest inaczej, rozumiem to.

      W sakwie mam także zapasowe 2 dętki (czasami przydają się), pompkę i narzędzia. Do tego picie (nie jestem wielbłądem, dużo piję podczas jazdy). Jedna butelka jest w uchwycie na ramie, ale jak się skończy, to trzeba wymienić. To wszystko nie wejdzie do kieszeni. Muszę mieć sakwy.
    • ponponka1 03.10.14, 10:37
      Ja jede spacerowo 100 km bez zatrzymywania sie. Bo mam jedzenie w kieszeniach. I tez podziwiam widoki.
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • uthark 03.10.14, 12:55
      Każdy ma swój styl jazdy :-)
    • rincono 02.10.14, 10:04
      uthark napisał:

      > Na dłuższy wyjazd większość osób bierze sakwy, do których takie ciasteczka mies
      > zczą się bez względu na kształt.

      To kwestia rodzaju jazdy. Jedni jeżdżą spacerowo, inni robią kilkudniowe wycieczki rowerowe a jeszcze inni jeżdżą tak aby zrobić jak najwięcej km w ciągu kilku godzin czy też jadą w terenie (góry lasy etc). Tak jak w pierwszej i drugiej grupie jest sens zakładania sakw tak w trzeciej i czwartek to kompletny nonsens.
    • anna_sla 01.10.14, 11:26
      > Pokonuje rocznie ok 5 tys km. Trasy sa od 70 do 300 km w ciagu jednego dnia.

      wow. Ja w tym roku dopiero 2tys. przekroczyłam.

      > Goralem jestm od czasu do czasu i na niedlugie trasy - tak do 30 km.

      dlaczego? Nie lubisz czy rower za ciężki na takie trasy?
    • jureek 01.10.14, 11:50
      anna_sla napisała:

      > > Pokonuje rocznie ok 5 tys km. Trasy sa od 70 do 300 km w ciagu jednego dn
      > ia.
      >
      > wow. Ja w tym roku dopiero 2tys. przekroczyłam.

      Do dzisiaj nabiłem już dwa razy tyle, więc pewnie 5 tysięcy do końca roku pęknie. Jeżdżę także w zimie, ale przeważnie tak, żeby się za bardzo nie spocić.
    • ponponka1 02.10.14, 09:16
      jureek napisał:


      > e. Jeżdżę także w zimie, ale przeważnie tak, żeby się za bardzo nie spocić.

      A czemu zeby sie nie pocic? Podwyzszony puls, ciezszy oddech - to podstawa budowania kondycji :)

      Ja nie jezdzilam dotychczas zima. Ma zamiar zrobic to teraz - jezdze do pracy rowerem 10km w jedna strone. Na razie na mojej damce (mam w sumie 6 rowerow) ale na zime szykuje starego gorala 26` bo u nas sola wiec szkoda nowszych rowerow.
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jureek 02.10.14, 09:41
      ponponka1 napisała:

      > jureek napisał:
      >
      >
      > > e. Jeżdżę także w zimie, ale przeważnie tak, żeby się za bardzo nie spoc
      > ić.
      >
      > A czemu zeby sie nie pocic?

      Bo to nieestetyczne ;) No i nie chcę narażać innych na wąchanie mojego potu. W pracy mam możliwość, żeby wziąć prysznic, ale przecież przed wejściem do urzędu, kościoła czy teatru nie będę się kąpał i przebierał.

      > Podwyzszony puls, ciezszy oddech - to podstawa budo
      > wania kondycji :)

      Jeżdżę po to, żeby dokądś dojechać, a nie po to, żeby budować kondycję.
    • spector1 02.10.14, 12:51
      jureek napisał:
      ....> Jeżdżę także w zimie, ale przeważnie tak, żeby się za bardzo nie spocić.

      > ...nie chcę narażać innych na wąchanie mojego potu. W
      > pracy mam możliwość, żeby wziąć prysznic, ale przecież przed wejściem do urzędu
      > , kościoła czy teatru nie będę się kąpał i przebierał.
      > Jeżdżę po to, żeby dokądś dojechać, a nie po to, żeby budować kondycję. < ...

      Unikanie wiekszego wysilku (w ramach zbudowania wiekszej wytrzymalosci i sily) to notoryczna jazda ze zdezelowanym silnikiem. Powrotna jazda z pracy tez bez potu?
      Zadne cudowne napoje i batony nie poprawia pracy silnika.
      Przy dobrym silniku jazda z predkoscia 30km/h nie spowoduje jego zagrzania i potu.
      Lepiej wlec sie 20 km/h?

      Prawie wszyscy piszacy tutaj pokonuja zbyt dlugie jednorazowe dystanse.
      Po co te rekordy? Przy waszej wydolnosci limitem powinien czas (max 2godziny).
      150km na goralu? To rzeczywiscie wyczyn masochisty.

      Michal Kwiatkowski musialby na treningu pokonac 600km aby tak torturowac sie.
      Na treningu w srode, przed niedzielnym wyscigiem, pokonal on 255km w ok 6,5 h + 1 godzina spokojniejszej jazdy. Zaliczyl prawie 300km.
      Spalil on 6500 kal. Potrzebowal jednak 3 dni odpoczynku aby w niedziele miec dynamit w nogach. Na 2014 Tour de France kompromitowal sie, odpadal od peletonu, jego ucieczki byly
      w stylu jezdzca bez glowy i zawsze byly kasowane. Byl po prostu zajechany. Sam talent nie wystarczyl.
      Na MŚ pokazal klase.Talent +dyscyplina ,taktyka +swiezosc , zapewnily mu zloty medal.
      Zarozumialy Nibali (ktory wygrane Majki nazwal 5 minutowa chwala), nie mial nic do
      powiedzenia. Wielki szwajcarski faworyt , Cancellara na 2 okrazenia przed meta byl zajechany
      przez Polakow narzucajacych peletonowi mordercze tempo.
      Lapaly go skurcze, z ktorymi nie mogl poradzic sobie na podjazdach.

      Po co o tym pisze? Zawodowe kolarstwo szosowe to to odpowiednik formuly F1.
      Nawet turysta moze poprawic wlasna kondycje poprzez zasosowanie metod treningowych
      w mikro stylu jakie stosuja zawodowcy.

      Ciekaw jestem w jaki sposob unikajacy potu poradza sobie w okresie rehabilitacji (po kontuzji). Niefortunna wywrotka kazdemu moze sie zdarzyc.
      Dojscie do pelnej sprawnosci to ciezki trening. W jaki sposob oszczedzajacy sie zmusza sie
      do rehabilitacyjnej katorgi?

      Spector
    • jureek 02.10.14, 13:45
      spector1 napisał:

      > > Jeżdżę po to, żeby dokądś dojechać, a nie po to, żeby budować kondycję. &
      > #60; ...
      >
      > Unikanie wiekszego wysilku (w ramach zbudowania wiekszej wytrzymalosci i sily)

      Mam takie wrażenie, że nie za bardzo rozumiesz słowo pisane. Przecież napisałem wyraźnie, że nie jest moim celem budowanie kondycji, lecz tylko przemieszczanie się od punktu A do punktu B, a Ty w odpowiedzi na mój post walisz cały wywód o tym, jak taka wolna jazda szkodliwa jest dla budowania kondycji. Jeżeli jeżdżę czasem dłuższe dystansy, to nie po to, żeby bić jakieś rekordy, lecz dlatego, że lubię oglądać zmieniające się krajobrazy, lubię zmieniające się zapachy lasu, dojrzałego zboża czy świeżo zaoranej ziemi, lubię spotykać nowych ludzi (chociażby przed wiejskim sklepem, gdzie robię popas), lubię wiatr w uszach przy zjeździe itd. Czasem mam też taki kaprys, żeby mocniej przydepnąć, i wtedy się spocę, ale nie podchodzę do tego sportowo, absolutnie obcy jest mi duch rywalizacji.
    • rincono 02.10.14, 14:00
      jureek napisał:

      > Mam takie wrażenie, że nie za bardzo rozumiesz słowo pisane. Przecież napisałem
      > wyraźnie, że nie jest moim celem budowanie kondycji, lecz tylko przemieszczani
      > e się od punktu A do punktu B,

      Ot zwykłe nieporozumienie nie szkoda energii na to?
      Niemniej ja miałem podobne wrażenie, gdy wymyśliłeś sobie trenera.
      ;)
    • ponponka1 02.10.14, 14:49
      Ja jezdze codziennie do pracy 10 km w jedna strone. Moge jechac tak, ze nie spoce.

      Dwa razy w tygodniu jezdze szosowka - w tygodniu po poludniu 50-60 km z inerwalami.

      W niedziele 150-160 km lekko, by sie rozkrecic i by cialo przystosowalo sie do dluuugich odcinkow. W polowie tej trasy przerwa na kawe i ciacho.

      Dzieki temu raz w roku jestem w stanie pokonac trasy 150-300 - wyscigi - bardziej sportowo.

      W trakcie jazdy trzeba jesc. Mozna sie zatrzymac i jesc ale mozna jechac i jesc. Jadac trudno zagryzac bulke z kielbasa. Baton owsiany natomiast jest i pozywny i maly.

      Ja nie wyobrazam sobie jazdy gorlem po asfalcie 70 km a co dopiero ponad 100. To musi byc nie tyle meczace co nudne :)
      Jazda goralem w lesie lub po gorkach - to tak!

      Co do Tour de France i tym podobnych. Te chlopaki jada na owsiance (no poza Wlochami, bo ci podobno makaron wcinaja.....ehehheheheh). Norweg Boasson-Hagen ma alergie, nie pamietam na co, ale ma kucharza, ktory produkuje dla niego batoniki.

      W calej tej dyskusji chodzi o to ze nie trzeba koniecznie siegac w sklepie na polki po batoniki i izotoniki ale o wiele tansze i lepsze (wartosciowo i smakowo) jest co mzoemy zobic wlasnymi srodkami.
      A w co to wlozymy i jak do bedziemy jedli do naprawde sprawa drugorzedna
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 02.10.14, 18:25
      <Co do Tour de France i tym podobnych. Te chlopaki jada na owsiance (no poza Wlochami, bo ci podobno makaron wcinaja.....ehehheheheh). Norweg Boasson-Hagen ma alergie, nie pamietam na co, ale ma kucharza, ktory produkuje dla niego batoniki>
      Naprawde w to wierzysz? Wiesz jak wygladaja posilki kolarzy w TdF I skad sie biora czeste klopoty 'zoladkowe'? O innych wspomagaczach nie wspomne bo sie za to wzieli ale z pewnoscia nie wyeliminowali. Nad specjalnymi napojami czy jedzeniem typy 'power bars & Gels) pracuja naukowcy I dietetycy od wielu lat. Nie twierdze ze sa potrzebne do rekreacyjnej jazdy ale do powaznego uprawiania sportu sa konieczne. Nie mowiac o jedzeniu bo w kolarstwie je sie w jezdzie I nikt nie staje aby zjesc bulke z wkladka. Czasami peleton daje tak czadu ze trudno znalezc chwile aby cos przelknac I pozostaje picie albo jakis gel. Kazdy trener to powie jak grupa staje np. na swiatlach I wszyscy siegaja po bidony to on powinien 'ryknac' o nie piciu (w wyscigach nie ma przerw!).
    • ponponka1 03.10.14, 10:51
      jackk3 napisał:

      > <Co do Tour de France i tym podobnych. Te chlopaki jada na owsiance (no poz
      > a Wlochami, bo ci podobno makaron wcinaja.....ehehheheheh). Norweg Boasson-Hage
      > n ma alergie, nie pamietam na co, ale ma kucharza, ktory produkuje dla niego ba
      > toniki>
      > Naprawde w to wierzysz?

      Wierze ze podstawa sa weglowodany przed i w trakcie jazdy. Przed jedza owsianke, tak, pewno nie wierzysz, ale to prawda. W trakcie jedza specjalnie przygotowane zele, syropy, batony. No maja dowozone butelki w plynami. Co jedza po i co dopalaja w to juz nie wnikam, bo na pewno cos jeszcze jest o tym sie glosno nie mowi. Nie wierze w czysty sport - nie tyllko kolarstwo, az taka naiwna nie jestem. Ale na samych batonach i zelkach to nawet zawodowcy daleko nie zjada. To jest dodatek.
      Wiesz, ze co jedza np. pilkarze przed treningiem w Norwegii - Rosenborg. Owsianke. Naprawde. Poczytaj o diecie Czeslawa Langa - wiem, on teraz vegetarianin ale poleca platki jako podstawe diety. A platki owsiane sa podstawa wszystkich musli.

      Nad specjalnymi napojami czy jedzeni
      > em typy 'power bars & Gels) pracuja naukowcy I dietetycy od wielu lat. Nie twie
      > rdze ze sa potrzebne do rekreacyjnej jazdy ale do powaznego uprawiania sportu s
      > a konieczne.

      Nie sa konieczne. Przyklad Boasson-Hagen i zapewne wielu innych. Sa wygodne - kupujesz i nie musisz stac w kuchni.

      Jezdze w klubie. Nie mam ambicji by byc na poziomie niemal wyczynowym. Nie ten wiek i nie mam czasu - zycie rodzinne jest dla mnie waznijesze niz trening.
      Znam jednak w klubie takich co to sa najlepsi lub jenymi z najlepszych w swojej klasie wiekowej w amatorskich klasyfikacjach w Norwegii. I wiedze co jedza i co pija. Uwierz mi, ze nie te sklepowe zarcie na co dzien. Owszem zele i syrpy w tubce - szczegolnie te z dodtakiem kofeiny - sa niezbedne na wyscigach.

      Nie mowiac o jedzeniu bo w kolarstwie je sie w jezdzie I nikt nie
      > staje aby zjesc bulke z wkladka.

      O tym pisalam wyzej. Ja jem i pije jak jade - kieszenie kolarskie sa pojemne ale kielbasy z bulka tam nie wloze bo kilka owianych batonikow zajmie mniej miejsca a da o wiele wiecej energii...ehehehehehe

      Czasami peleton daje tak czadu ze trudno znale
      > zc chwile aby cos przelknac I pozostaje picie albo jakis gel. Kazdy trener to p
      > owie jak grupa staje np. na swiatlach I wszyscy siegaja po bidony to on powinie
      > n 'ryknac' o nie piciu (w wyscigach nie ma przerw!).

      Tego mi nie musisz mowic. Wiem co to jazda w grupie. Co wiecej - dla mnie nejwiekszym stresem przed wyscigiem, kiedy jade w grupie tzw. metoda lancuchowa - nie wiem jak sie to nazywa po polsku - jest moment kiedy MUSZE cos zjesc lub wypic. I najczesciej robi sie to na podjazdach.....ehhehehehehee
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 03.10.14, 17:09
      <Wiesz, ze co jedza np. pilkarze przed treningiem w Norwegii - Rosenborg. Owsianke. Naprawde. Poczytaj o diecie Czeslawa Langa - wiem, on teraz vegetarianin ale poleca platki jako podstawe diety. A platki owsiane sa podstawa wszystkich musli.>
      Pilka to zupelnie inny sport. Langa nie musze czytac - uprawiam kolarstwo od lat i platkow owsianych nie trawie.
      < Tego mi nie musisz mowic. Wiem co to jazda w grupie. Co wiecej - dla mnie nejwiekszym stresem przed wyscigiem, kiedy jade w grupie tzw. metoda lancuchowa - nie wiem jak sie to nazywa po polsku - jest moment kiedy MUSZE cos zjesc lub wypic. I najczesciej robi sie to na podjazdach.....ehhehehehehee
      Duzy blad - na podjazdach duzo sie zazwyczaj dzieje i trzeba miec oczy dookola glowy. Je sie przed (jesli podjazd jest dlugi) albo na zjezdie (tak!) - no chyba ze sie pomyka 80/90 to wtedy trzeba uwazac. Metoda lancuchowa? Chodzi o 'paceline' czy o jazde parami? Po 6 latach nie powinnas miec absolutnie zadnego problemu z tym bo to podstawy kolarstwa.
    • ponponka1 08.10.14, 14:40
      jackk3 napisał:

      > <Wiesz, ze co jedza np. pilkarze przed treningiem w Norwegii - Rosenborg. O
      > wsianke. Naprawde. Poczytaj o diecie Czeslawa Langa - wiem, on teraz vegetarian
      > in ale poleca platki jako podstawe diety. A platki owsiane sa podstawa wszystki
      > ch musli.>
      > Pilka to zupelnie inny sport. Langa nie musze czytac - uprawiam kolarstwo od la
      > t i platkow owsianych nie trawie.

      No dobrze - wstaw zamiast owies - weglowodany. I gites :)

      > < Tego mi nie musisz mowic. Wiem co to jazda w grupie. Co wiecej - dla mnie
      > nejwiekszym stresem przed wyscigiem, kiedy jade w grupie tzw. metoda lancuchow
      > a - nie wiem jak sie to nazywa po polsku - jest moment kiedy MUSZE cos zjesc lu
      > b wypic. I najczesciej robi sie to na podjazdach.....ehhehehehehee
      > Duzy blad - na podjazdach duzo sie zazwyczaj dzieje i trzeba miec oczy dookola
      > glowy. Je sie przed (jesli podjazd jest dlugi) albo na zjezdie (tak!) - no chyb
      > a ze sie pomyka 80/90 to wtedy trzeba uwazac.

      My jadac grupa podjadamy na podjazdach. Bo to podjadanie nie ma na celu dostraczenie energii na podjazd - oczywiscie znajc trase i wiedzac, ze czeka mnie podjazd 6 km o srednim nachyleniu 10% to podrgyze cos przed tym podjazdem.
      Jestesmy amatorami. W klubie sa trzy grupy, w zaleznosci od ambicji i kondychi. Jestem w tej najslabszej grupie. Dlatego my jemy na podjazdach bo wtedy jezie sie wolniej, spokojniej. Sam wiesz ze jadac metoda lancuchowa (dwa rzedy z ktorych jedne jest tzw. pracujacy i na przodzie wymiana plynna) je sie w rzedzie wypoczynkowym. Jadac dwojkami kiedy wymiana jest np. co kilka minut, je sie kiedy jest sie na koncu. Dobrze wiesz, ze ten kto jest na przodzie ma za zadanie pracowac dla innych a nie podjadac.
      Mi najwygodniej jesc na podjazdach, bo wtedy sie zamyka lancuch - ze wzgledu na dotracie calej grupy razem na szczyt grupa dostosowuje sie do najslabszego, ktory tez nie powinien pod te gorke dawca z siebie wszystkiego....

      ech co ja ci tlumacze :)


      Metoda lancuchowa? Chodzi o 'pace
      > line' czy o jazde parami? Po 6 latach nie powinnas miec absolutnie zadnego prob
      > lemu z tym bo to podstawy kolarstwa.

      Ja nie mam problemow z tym (ztn jechac tymi stylami), ja mam problemy z jedzeniem w trakcie jazdy pace line (jest nas na tyle duzo ze jezdzimy podwojnym - dzieki na nazwe, znam tylko norweska

      sykkelblogg.no/2011/01/26/en-kort-innforing-i-a-sykle-i-rulle/
      ), bo wtedy tempo jest inne dwojkami. Tzn moja grupa ma tendencje do przyspieszania - cos jakby siebie nakrecamy ....ehhehheheeeee - tak, ze to jest nasz problem zeby jechac spokojnie, rownym tempem...hhehehehe
      Jak jade ze znajmomi spokojnym lancuchem to tego problemu nie ma.


      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 08.10.14, 20:57
      <ze czeka mnie podjazd 6 km o srednim nachyleniu 10% to podrgyze cos przed tym podjazdem>
      A gdzie to taki podjazd w Norwegii jest? Bo takiego podjazdu to sadze ze nawet w Alpach czy Pirenejach nie ma. 6kms na 10% przecietnie to nawet na treningu bedzie 'mayhem' o wyscigu nie wspomne. Na takim podjezdzie to nawet Pros sie rozsypia.
    • ponponka1 09.10.14, 12:15
      To srednia na oko i te km moze tez przesadzone bo tez na oko :) Tzn z garmina czytam jakie jest nachylenie co jakis czas, a jest czasami 6 czasmi 8 a czasami 17% - pisze tu o podjezdzie w terenie

      Swoja droga jakie ma srednie nachylenie - jesli zsumowac tylko podjazdy - Tour de Pologne dla amatorow w Bukowinie. Sam podjazd pod Gliczarow jest dlugi i ma najwieksze nachylenie wjednym kilkumetrowym punkci 20% czy 22% :) Przyznam sie, ze jechalam to dwa lata temu i musialam zejsc te metry z roweru...eheheheheee. Teraz bym pewno dala pociagnac na rowerze.

      No dobrzez, dosc te wyliczanki o zawodowcach.


      Temat byl o jedzeniu w czasie jazdy. Jestes za bulka i kielbasa czy za batonikiem owsianym (czytaj: weglowodany)?
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • uthark 02.10.14, 15:20
      > Lepiej wlec sie 20 km/h?

      Czemu nie? Dojazd 5km do pracy z tempem 20km/h to 20 minut jazdy (uwzględniając specyfikę ruchu drogowego, czyli światła, koniecznośc przepuszczenia pieszego, ustąpienia pierwszeństwa przejazdu itp. itd.). Żeby jechać takim tempem i nie spocić się nie potrzeba interwałów i nie wiadomo czego jeszcze.

      Poza tym, jazda z prędkością 30km/h po ddrip (większość infrastruktury rowerowej w Polsce to ddrip) to proszenie się o kłopoty - łatwo o zderzenie z innym rowerzystą lub z pieszym. 20km/h na ddrip jest znacznie bezpieczniejsze. Na jezdni można tak jechać , o ile ruch jest płynny.

      > Zadne cudowne napoje i batony nie poprawia pracy silnika.

      Nie, ale dadzą paliwo, żeby nawet na "zdezelowanym" dojechać spokojnie do celu.

      > Prawie wszyscy piszacy tutaj pokonuja zbyt dlugie jednorazowe dystanse.

      Pokonanie 100km na trekkingu (26'' x 1,95) to nie jest jakiś wielki wyczyn. Nikt raczej nie pokonuje tego dystansu jednorazowo; trasa jest dzielona na odcinki, pomiędzy którymi czlowiek odpoczywa. Taka wycieczka to nie TdF, tu nie chodzi o pokonanie tego dystansu w jak najkrótszym czasie, a o przyjemność z jazdy. Niedawno pokonałem 116km - od wyjazdu z domu do powrotu minęło 10h, samej jazdy z 7h - dużo trasy było przez las, parę kilometrów po piachu (momentami po osie), gdzie rower się pchało (co było bardziej męczące niż jazda).

      Dystans 116km pokonał człowiek, który po raz pierwszy był na rajdzie rowerowym. Dał radę, chociaż jego silnik nie był "podrasowany".

      Czasami warto trochę depnąć, żeby faktycznie wyrobić trochę sily i wytrzymalości. Tu opory szerokich opon się przydają. W Grudziądzu jest trochę sporych pagórków, mieszkam na jednym z nich, to jest niezły trening, a okolice Grudziądza są mocno pagórkowate i nadają się do budowania wytrzymałości i siły.
    • jackk3 02.10.14, 18:12
      Bardzo sluszny post. Liczy sie jakosc a nie ilosc (oczywiscie 'baze' trzeba zrobic.
    • uthark 02.10.14, 11:50
      > A czemu zeby sie nie pocic? Podwyzszony puls, ciezszy oddech - to podstawa budo
      > wania kondycji :)

      Większość ludzi nie jeździ dla budowania kondycji, a żeby mieć trochę ruchu, przewietrzyć się, dojechać do pracy czy na zakupy.

      Fajnie, że zamierzasz jeździć w zimie. Dobrze by było, żeby w zimie było jak najwięcej rowerzystów, to znikną glosy, że nie warto budować dróg dla rowerów dla kilkumiesięcznego sezonu rowerowego.
    • ponponka1 02.10.14, 09:10
      anna_sla napisała:


      >
      > > Goralem jestm od czasu do czasu i na niedlugie trasy - tak do 30 km.
      >
      > dlaczego? Nie lubisz czy rower za ciężki na takie trasy?

      Moim glownym rowerem jest rower szosowy. To na nim pomykam te 300. Goral jest fajny - ale w terenie - super srodek na trening wysilkowy. Niestety dom, praca, rodzina. Nie mam czasu na oba i musialam wybrac jedne jako glowny. Oczywiscie szosowka. Dlaczego? Bo kolarstwo szosowe to sport towarzyski. Jezdzi sie przewaznie grupami, poznaje ludzi - o czyms trzeba pogadac przez te 11 godzin :) No i ten ped w uszach...echhhh Po 15 latach na goralu, zaczelam 6 lat temu moja przygode z szosowka i nie zaluje. I polecam kazdemu!

      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 02.10.14, 18:15
      Zaden 'szosowiec' nie bedzie siedzial na rowerze 11 godzin (spector o tym wspomnial). To byloby marnotrastwo czasu. Jezdza max 6 godzin ktore nie bez powodu nazywa sie 'death marches' nie z powodu wysilku ale cholernej nudy (zwykle na poczatku sezonu).
    • ponponka1 03.10.14, 11:01
      Heheheeee - powiedz to tym, ktorzy jada
      vatternrundan.se/
      Oczywiscie ze sa ci, ktorzy pokonuje to w 7 h z hakiem. Ja jak na razie w 11 h z trzema przerwami - 5-6 minut by isc do toalety, uzupelnic bidony i zlapac banana przy bufetach - reszte zarcia mam w kieszeniach. Postoj dluzszy niz 6 minut powoduje, ze zaczyna sie organizm oziebiac i lepiej wskoczyc na rower od razu i jechac spokojnie i jesc, niz stac i jesc i jechac. Ale co ja ci tlumacze. Pewno dobrze to rozumiesz, ze kazde niepotzrebne zatrzymywanie sie to strata czasu
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • ponponka1 03.10.14, 11:02
      Przeciez szosowcy jada w grupie. I jak siedzisz w grupie to masz czas i sily by sobie pogadac.
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jackk3 03.10.14, 17:17
      Niezawsze. Duza czesc treningu (szczegolnie w poczatkowej fazie sezonu) to dlugie nieraz samotne jazdy. Stad okreslenie 'death marches' - jednostajne dlugie i b. dlugie (ale nie 11-to godzinne) jazdy w tlenie. A w ogole to to forum nie jest odpowiednie polecam polskie forum szosa.org gdzie na te tematy mozna porozmawiac z ludzmi ktorzy faktycznie uprawiaja kolarstwo.
    • zbyfauch 03.10.14, 17:40
      To forum zostało usadowione chyba nie w tym miejscu. Powinno figurować pod "rozrywka, czas wolny". Albo ... ja jestem tu nie na miejscu, jako "wróg" sportu. :)
      --
      Pustelnia
    • ponponka1 08.10.14, 14:48
      Ja unikam polskich grup forumowych kolarstwo i narciarstwo. Dlaczego? Bo tam tyle madrych glow i jeszcze wiecje znawcow jak i co, ze az dziw ze nie mamy jeszcze mistrza swiata w narciarstwie i kolarstwie gorkim. Mamy za to w kolarstwie szosowym. Ale tu na pewno nie ma zaslugi tych madrych glow ale wdrazanie teorii w praktyke przez tych, ktorzy maja talent i umieja go przygotowac.



      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • gom1 08.10.14, 15:48
      ponponka1 napisała:
      > az dziw ze nie mamy jeszcze mistrza swiata w narciarstwie i kolarstwie gorkim

      W MTB nie mamy, ale w MTBO już tak:
      pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Kami%C5%84ska
    • jackk3 08.10.14, 20:32
      Na szosa.org jest wielu dobrych kolarzy ktorzy sie aktywnie scigaja i jets to dobre forum.
      Mozna tez zagladnac tutaj: www.bikeforums.net/road-cycling/
    • jackk3 03.10.14, 17:13
      Nie znam norweskiego (?) ale to jakis super dlugi marathon co z kolarstwem ma niewiele wspolnego. Jak kogos rajcuje cos takiego to prosze bardzo.
    • ponponka1 08.10.14, 14:44
      > Nie znam norweskiego (?) ale to jakis super dlugi marathon co z kolarstwem ma n
      > iewiele wspolnego. Jak kogos rajcuje cos takiego to prosze bardzo.

      Oj ma. Jesli dla ciebie kolatrsow to Tour De France to rzeczywiscie ten wyscig w Szwecji i np. Styrkeprøven w Norwegii (540 km) to nie jest kolarstwo. W tych wyscigach biora udzial amatorzy, tacy jak ja, niedzielni. Jednak za druzyny na poziomie zadowowym, ktore rywalizuja o czas. Powiedz, im ze nie sa kolarzami to ci spuszcza powietrze z twojego pojmowania kolarstwa :)
      --
      www.smakolykialergika.pl/
      Wyłączona poduszka oznacza, że jej nie ma (By memphis90)
    • jureek 30.09.14, 01:18
      Najpiękniejsze momenty na jakiejś wycieczce rowerowej to podjechać sobie raniutko pod jakiś sklep geesowski, kupić sobie bułę, kawał kiełbasy i musztardę, potem siąść sobie gdzieś na schodkach przed sklepem i wpierniczać to popijając oranżadą.
    • zbyfauch 30.09.14, 07:27
      jureek napisał:

      > Najpiękniejsze momenty na jakiejś wycieczce rowerowej to podjechać sobie raniut
      > ko pod jakiś sklep geesowski, kupić sobie bułę, kawał kiełbasy i musztardę, pot
      > em siąść sobie gdzieś na schodkach przed sklepem i wpierniczać to popijając ora
      > nżadą.

      Oranżada niekoniecznie ale z resztą zgadzam się jak najbardziej.
      Jestem cyklistą rekreacyjnym, nawet jeśli drapię się moim góralem na okoliczne górki to także po to, coby sobie na tej górce przysiąść i ponapawać się widokami. Ale, ja nie uprawiam sportu, ot tak sobie popie...m, rowerkiem. :)
      --
      Pustelnia
    • jureek 30.09.14, 13:09
      zbyfauch napisał:

      > Oranżada niekoniecznie ale z resztą zgadzam się jak najbardziej.

      Na okrągło też nie mógłbym pić oranżady, ale jak czasem trafię na taką (i do tego jeszcze w szklanej butelce), to lubię przypomnieć sobie jej smak. Ostatnio w jakiejś wsi między Oławą a Wrocławiem trafiłem w wiejskim sklepie na kwas chlebowy. Lubię też soki jabłkowo-miętowe z Tymbarku, ale też koniecznie w szklanych butelkach. Nie wiem, może to tylko urojenie, ale jakoś lepiej smakują mi napoje ze szkła niż z plastyku.
      To, co jem i piję, zależy też od tego, a jakim kraju jeżdżę. W Czechach wolę np. kupić jakąś sałatkę jarzynową (sztućce mam zawsze przy sobie) i do tego "kofolę", a w Niemczech u rzeźnika bułkę ze świeżo mielonym mięsem i cebulą. Z rana to lubię w Niemczech zajeżdżać na kawę do otwartych wcześnie piekarni. Gdy natomiast jeżdżę po Polsce, to z poranną kawą mam problem. Ostatnio w Oławie i Lubaniu Śląskim długo się najeździłem, zanim mogłem napić się kawy. Lokale otwierane są dopiero później, nie to co np. w czeskim Krnowie, gdzie już przed siódmą rano była otwarta na rynku kawiarnia.

      > Jestem cyklistą rekreacyjnym, nawet jeśli drapię się moim góralem na okoliczne
      > górki to także po to, coby sobie na tej górce przysiąść i ponapawać się widokam
      > i. Ale, ja nie uprawiam sportu, ot tak sobie popie...m, rowerkiem. :)

      Jeżeli miałbym się zaszufladkować, to raczej jako rowerzystę użytkowego. Roweru używam po prostu na co dzień, na dojazdy do pracy, załatwianie spraw na mieście, zakupy, wizyty u rodzinki - szczególnie do szwagra mam fajną trasę przez góry Taunus. Tak w 100% użytkowo jednak nie podchodzę, bo gdy mam czas robię sobie też dalsze wycieczki (maks. do 150 km dziennie), a także gdy jadę użytkowo, to też nie zawsze najkrótszą drogą, lecz wybieram trasy atrakcyjniejsze krajoznawczo. Dzisiaj np. jeśli utrzyma się pogoda, to zamierzam w drodze z pracy do domu spróbować leśny wariant południowy.

    • zbyfauch 30.09.14, 14:32
      jureek napisał:
      > Jeżeli miałbym się zaszufladkować, to raczej jako rowerzystę użytkowego. Roweru
      > używam po prostu na co dzień, na dojazdy do pracy (...)

      Ja też dojeżdżam do pracy rowerem ale nie codziennie a kiedy całą drogę musiałbym pokonać po ciemku, wracam do kolejki. Mógłbym rower zabierać kolejką a wracać w siodle ale pociągi są w godzinach szczytu przepełnione, nie ma przedziałów wyznaczonych stricte dla rowerów a ja nie mam takiego tupetu czy też brakuje mi odpowiedniej dozy asertywności, żeby się innymi pasażerami nie przejmować. Tak więc głównie latem pedałuję w tę i z powrotem. Zakupy robi głównie żona, ja raz w tygodniu jadę samochodem po napoje.
      --
      Pustelnia
    • anna_sla 01.10.14, 11:39
      > Ostatnio w .... i Lubaniu Śląskim długo się najeździłem, zanim mogłem napić się kawy

      bo nie wiesz gdzie się po nią udać ;). W Kauflandzie m.in. otwierają najwcześniej cukiernię, w której można wypić kawę (o 9) oraz u Janickich w cukierni od bodajże 8-9 (a w ich sklepie w centrum) od 10. Coś Ty robił w Lubaniu? I czy to nie Ciebie spotkaliśmy z mężem na niebieskim szlaku w Lubańskim Lesie?
    • jureek 01.10.14, 12:04
      anna_sla napisała:

      > bo nie wiesz gdzie się po nią udać ;). W Kauflandzie m.in. otwierają najwcześni
      > ej cukiernię, w której można wypić kawę (o 9) oraz u Janickich w cukierni od bo
      > dajże 8-9 (a w ich sklepie w centrum) od 10.

      Napiłem się w końcu na jakiejś stacji benzynowej, ale nie pamiętam już czy w Lubaniu, czy w Leśnej.

      > Coś Ty robił w Lubaniu? I czy to n
      > ie Ciebie spotkaliśmy z mężem na niebieskim szlaku w Lubańskim Lesie?

      Lubań był moim punktem startowym na trasie przez Leśną, Frydlant, Bogatynię i Żytawę do Hradka nad Nysą. W Hradku przenocowałem i następnego dnia jechałem do Budziszyna. To tak trochę po drodze z mojego polskiego do mojego niemieckiego domu. Więc chyba to nie mnie spotkaliście, może następnym razem :)
    • rincono 30.09.14, 07:52
      Na wycieczce to pewnie, ze tak (poza tą przesłodzoną landrynkową oranżadą, bo tylko z takimi kojarzą mi się oranżady w wiejskich geesowskich sklepach) ale jeśli to nie jest wycieczka tylko trening lub choćby jego namiastka... to ja to widzę inaczej.
    • zbyfauch 30.09.14, 08:17
      rincono napisał:
      > (...) tylko trening lub choćby jego namiastka... to ja to widzę inaczej.

      Oczywiście, ale od trenowania są sportowcy, nie normalni ludzie. :)

      --
      Pustelnia
    • rincono 30.09.14, 08:40
      zbyfauch napisał:

      > Oczywiście, ale od trenowania są sportowcy, nie normalni ludzie. :)

      WOW :)
      rekreacyjno spacerowi to normalni, a oni co to próbują się zmęczyć, zrobić więcej km to już do grupy normalnych nie łapią się?
    • anna_sla 01.10.14, 11:44
      > Oczywiście, ale od trenowania są sportowcy, nie normalni ludzie. :)

      oj tam zaraz sportowcy.. ja czuję się całkowicie normalna ;)
    • jureek 30.09.14, 09:37
      rincono napisał:

      > Na wycieczce to pewnie, ze tak (poza tą przesłodzoną landrynkową oranżadą, bo t
      > ylko z takimi kojarzą mi się oranżady w wiejskich geesowskich sklepach) ale jeś
      > li to nie jest wycieczka tylko trening lub choćby jego namiastka... to ja to wi
      > dzę inaczej.

      No to jeśli chodzi o trening, to chyba najlepiej zapytać trenera. Od tego on jest i za to mu płacą.
    • rincono 30.09.14, 09:52
      jureek napisał:

      > > jeśli to nie jest wycieczka tylko trening lub choćby jego namiastka...
      > > to ja to widzę inaczej.
      >
      > No to jeśli chodzi o trening, to chyba najlepiej zapytać trenera. Od tego on je
      > st i za to mu płacą.

      Żeby przegadać kwestie jedzenia, picia w czasie jazdy na czas czy na dystans to szukać / zatrudniać trenera? Dobrze się czujesz?

      Ja z powodzeniem do takich problemów korzystam z życzliwości ludzi na forum.
    • jureek 30.09.14, 11:27
      rincono napisał:

      > > No to jeśli chodzi o trening, to chyba najlepiej zapytać trenera. Od tego
      > on je
      > > st i za to mu płacą.
      >
      > Żeby przegadać kwestie jedzenia, picia w czasie jazdy na czas czy na dystans to
      > szukać / zatrudniać trenera? Dobrze się czujesz?

      Oczywiście, że trener jest nie tylko od tego, żeby dietę ustawiać. Ale skoro już te treningi prowadzi, to i na tym powinien się znać.
    • rincono 30.09.14, 14:11
      jureek napisał:

      > Ale skoro już te treningi prowadzi, to i na tym powinien się znać.

      A kto Ci powiedział, że jakiś trener prowadzi mój trening?


      Nie Jurku, nie mam żadnego trenera więc Twoje sugestie "lepiej zapytać trenera" są bez sensu.

      Ty wolisz jeździć sobie relaksacyjnie, spacerowo i zatrzymywać się aby zjeść bułkę z kiełbasą i popić oranżadą z wiejskiego sklepu to Twoja sprawa.
      Ja gdy jadę relaksacyjnie prawie podobnie podchodzę do tematu ale gdy jadę inaczej to szkoda mi czasu na zatrzymywanie się.
    • anna_sla 30.09.14, 20:57
      rzadko pijam izotoniczne, tylko wodę. Kiedyś trafiłam na jakiś dziwny i myślałam, że zwymiotuję, teraz jestem nieufna, chociaż raz skusiłam się na oshee i posmakował, czasem kupuję. Co do jedzenia to od jakiegoś czasu nic mi nie smakuje w podróży, po podróży oczywiście wszystko ;). Od czasu do czasu jakiegoś batona z przypadku, ale to naprawdę rzadko. Dobre są batony z musli z Kauflandu. Natomiast ostatnio zajadam się jabłkami psiurkami przydrożnymi (takimi bezpańskimi). Zawsze jakieś drzewo znajdę na trasie, nazbieram z 6-8 jabłek i wcinam je potem w trakcie jazdy a i lżej mi jakoś przechodzą, głód zaspokajają na jakiś czas i nie ciążą na żołądku zbyt długo... no i lepszy zapach z ust zostawiają ;), bo przy takim wysiłku to bywa różnie z tymi zapachami ;)
    • uthark 01.10.14, 11:46
      "Natomiast ostatnio zajadam się jabłkami psiurkami przydrożnymi (takimi bezpańskimi)."

      Przy bocznych drogach można takich sporo znaleźć. Niedawno zrobiłem sobie trasę Grudziądz-Grudziądz przez Okonin, Mełno, Grutę, Annowo, Nicwałd, Grabowiec i przywiozłem całą sakwę takich jabłek do domu. Po drodze się nimi też nieźle objadłem. W końcu jabłko to mój ulubiony owoc. :-)
    • anna_sla 01.10.14, 11:48
      tak, aż się moje dzieci dziwiły, że przywiozłam do domu jabłka całkiem za darmo ;)
    • rincono 01.10.14, 12:07
      Gdzieś tu pisałem, kupiłem w lidlu 0,5l i był niedobry, kupiłem w Biedronie 0,7 po 1,7zł i byly OK.
      Może kwestia przetestowania co komu pasuje, mi te z Biedrony pasowały.
      A kupowałem takie napoje pierwszy raz w życiu.
    • jureek 01.10.14, 12:14
      anna_sla napisała:


      > miast ostatnio zajadam się jabłkami psiurkami przydrożnymi (takimi bezpańskimi)
      > . Zawsze jakieś drzewo znajdę na trasie,

      przypomniało mi się właśnie, że niedaleko Lubania, ale już po czeskiej stronie spotkałem jabłka na wierzbie.
      Było to mniej więcej w tym miejscu:
      www.google.de/maps/place/Lauban,+Polen/@50.9849166,15.2194718,3a,75y,277.72h,81.67t/data=!3m4!1e1!3m2!1sS-Gv0B_GhD0PYp6TT4VoxA!2e0!4m2!3m1!1s0x4708d3ed9f5943dd:0x6373f366e657b6ad
      Przy okazji zachęcam do nanoszenia takich miejsc, gdzie rosną bezpańskie owoce, na poniższą mapę:
      mundraub.org/map
      (strona jest niestety tylko po niemiecku)
    • uthark 01.10.14, 11:36
      Na dojazd do pracy na krótkim dystansie (do 10 km) wystarczy butelka wody mineralnej na wszelki wypadek.

      Na dłuższy wypad trzeba wziąć wodę - może być przegotowana kranówa ze szczyptą soli. Do tego biorę ciasteczka owsiane lub jęczmienne, które mają stosunkowo nieduży indeks glikeimiczny. Mam także jakiś baton o wysokim indeksie glikemicznym, gdyby spotkała mnie jakaś niemoc.

      Pić trzeba regularnie nawet, gdy pić nie chce. Może być wtedy łyk lub dwa co parę km.

      10 sierpnia na rajd rowerowy, podczas którego zrobiłem prawie 100km, wziąłem ok. 5l wody. Wypiłem wszystko, ostanie ćwierć litra przed moją klatką schodową - było bardzo ciepło, generalnie nie była to zbyt dobra pogoda na większy wysiłek, lepsze warunki do jazdy rowerem są w listopadzie. Widziałem cierpienia ludzi, którzy wzięlim jedną butelkę mineralnej 0,5l i dostali drugą taką od organizatora. Na widok sklepu w jednej wiosce doszło do kraksy, gdyż ludzie gwałtownie hamowali i powpadali na siebie. Mam generalną zasadę, że wolę przywieźć wodę z powrotem do domu niż żeby mi zabrakło.
    • rincono 01.10.14, 12:18
      Na 10km to jasna sprawa - za mały dystans żeby zawracać głowę.
      Woda z solą... hmm smaczne to? :)

      Podpowiedz pls co to za batony o wysokim indeksie gli... - konkretnie.

      Kilka dni temu na dystansie >100km prawie wystarczyło mi 2x0,7l tych izotoników z Biedronki.
    • uthark 01.10.14, 12:56
      Kilka dni temu nie było 30 stopni w cieniu :-)

      Batony powszechnie reklamowane w telewizji.

      > Woda z solą... hmm smaczne to? :)

      Szczypta soli. Woda w Bałtyku jest znacznie bardziej słona. Ciechocińska "Krystynianka" też zresztą. ;-)
    • rincono 01.10.14, 13:03
      uthark napisał:

      > Kilka dni temu nie było 30 stopni w cieniu :-)

      Co prawda to prawda :)


      > Batony powszechnie reklamowane w telewizji.

      Chodzi o snikerso_marsy?

      > > Woda z solą... hmm smaczne to? :)
      >
      > Szczypta soli. Woda w Bałtyku jest znacznie bardziej słona. Ciechocińska "Kryst
      > ynianka" też zresztą. ;-)

      Wodę z Bałtyku piłem tylko przez przypadek :), a tej drugiej nie znam.
    • uthark 01.10.14, 13:06
      Tak, chodzi o te właśnie batony. Na codzień ich nie jem, ale na rowerze czasami się przydają.
    • rincono 02.10.14, 09:53
      uthark napisał:

      > Tak, chodzi o te właśnie batony.

      Dzięki :)
    • abstracto 01.10.14, 14:03
      Ktoś tam wyżej napisał, ale ja potwierdzę: mineralna, do tego trochę soku malinowego, sok z cytryny i trochę soli. Nie ma nic lepszego! No; chyba, że zimny browar po :)

      PS: Uwaga: na etapie przygotowania, gdy dosypie się soli, to gazowana buzuje jak cholera :)

    • rincono 02.10.14, 09:41
      abstracto napisał:

      > Ktoś tam wyżej napisał, ale ja potwierdzę: mineralna, do tego trochę soku malin
      > owego, sok z cytryny i trochę soli. Nie ma nic lepszego!

      Dziękuję :)

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka