Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Niebezpieczeństwo jazdy rowerem po chodniku.

    11.06.15, 11:24
    Wczoraj znajomy jechał rowerem po chodniku i został potrącony przez samochód, który wyjeżdżał z posesji. Znajomy został uznany za jedynego winowajcę zdarzenia. Doznał złamania kości przedramienia.

    Uważajcie na jazdę rowerem po chodniku. Z mojego wieloletniego doświadczenia w jeździe rowerem po mieście wynika, że na większości ulic można całkowicie bezpiecznie jeździć po jezdni i jazda jezdnią po takich ulicach o niezbyt dużym natężeniu ruchu jest bezpieczniejsza niż jazda po chodniku, a do tego szybsza i wygodniejsza.
    Edytor zaawansowany
    • 11.06.15, 19:37
      Ja tam na chodnik nie wjeżdżam. Ale pieszych na ścieżkach rowerowych napotykam cały czas i co? - bez żadnych konsekwencji, a jak im się zwróci uwagę, to jeszcze się będą kłócić... porażka.
    • 24.06.15, 10:19
      Niestety część naszego społeczeństwa jeszcze "nie dojrzała" do takiego wynalazku jak ścieżka rowerowa.
      Ostatnio w Częstochowie zrobili nawet na jednej z głównych dróg w centrum obustronne pasy dla rowerzystów. Po 2 miesiącach to zmazali, bo chyba nikt tego nie przestrzegał. Szkoda, bo rowerzystów jest dużo... a mimo to piesi i kierowcy mają ich gdzieś.

      --
      Ten świat oszalał... Dziewczyna w Indiach wyszła za psa, a wszyscy się cieszą :O
    • 24.06.15, 10:35
      To ja nie dojrzałem. Unikam ścieżek jak diabeł wody święconej. Dopóki nie zaczną powstawać drogi rowerowe z prawdziwego zdarzenia, dopóty będę jeździł ścieżkami tylko wtedy, gdy nie będę miał innego wyboru.
    • 24.06.15, 12:54
      To działa w obie strony. Wielu rowerzystów woli jeździć jezdnią, i ok. Jak nie będą utrudniać, to nie ma problemu... Gorzej jak ktoś się telepie środkiem pasa na rowerku obładowany niczym wielbłąd.
      Z drugiej strony trzeba spojrzeć na pieszych, którzy krytykują rowerzystów nawet tych na ścieżkach ("no bo przecież wszędzie powinny być chodniki, po co oni budują te ścieżki") i kierowców, którzy nie lubią rowerów ("bo albo jeżdżą jak ofermy, albo kozaczą jak na Tour de Pologne").
      To nie tylko rowerzyści nie dojrzeli... Każdy dokłada swoją cegiełkę, nawet władze miast, bo tak chytrzą na infrastrukturze.

      --
      Ten świat oszalał... Dziewczyna w Indiach wyszła za psa, a wszyscy się cieszą :O
    • 24.06.15, 13:06
      Ciekawą sytuację opisała moja koleżanka z pracy. Wybrała się z dzieckiem (lat 8) na rower(y). Jak jechali po chodniku, to zganiali ją na "ścieżkę". Na DDR zaś kazali jej wracać na chodnik. I bądź tu mądry (tudzież asertywny).

      Tak, zgadzam się: Polacy nie dojrzeli jeszcze do jazdy rowerami.
    • 24.06.15, 13:48
      Zgodnie z PoRD, dziecko powinno jechać po chodniku (nie ma 10 lat), zaś mama gdzie chce - jako dorosły może jechać po ddr, jako opiekun jadącego rowerem dziecka do lat 10-ciu po chodniku.

      Mi nie przeszkadzają takie dzieci na ddr, o ile opiekujący się nimi dorosły uczy je, jak trzeba jechać - po prawej stronie ddr, przewidywalnie, ostrożnie. Gorzej, jak dorosły jedzie, jak chce...

      Dzieciaki muszą zostać nauczone, jak jeździć. Nie nauczą się tego w rowerowym miasteczku ruchu drogowego. Trzeba je uczyć na normalnych ddr-ach i na bocznych ulicach o niewielkim natężeniu ruchu, w przeciwnym razie nigdy nie nauczą się.
    • 24.06.15, 14:11
      Teorię znam. Z praktyką jest gorzej i dużo wody w Wiśle upłynie, zanim da się jeździć komfortowo. Na razie na DDRach panuje wolna amerykanka (jak na drogach w latach '90).

      Mnie dzieciaki na DDRach niestety przeszkadzają. Nigdy nie wiadomo jak się zachowają, kiedy obok nich przeleci rowerzysta mający 30+ na liczniku. Sorry drodzy rodzice, miejsce waszych pociech jest na chodnikach.
    • 24.06.15, 14:20
      Niestety, zgadzam się z tą wolną amerykanką.

      "Nigdy nie wiadomo jak się zach
      > owają, kiedy obok nich przeleci rowerzysta mający 30+ na liczniku."

      Sorki, ale 30+ km/h na naszych śmieszkach rowerowych to ciut dużo, jeśli na ddr-ach lub przylegających chodnikach są dzieci. Prędkość co prawda dopuszczalna prawem, ale czy zgodna ze zdrowym rozsądkiem, jeśli widzisz dzieci? Ja jeżdżę standardowo 20km/h, ale jak widzę dzieci, to zwalniam i ostrożnie wyprzedzam.

      > Sorry drodzy
      > rodzice, miejsce waszych pociech jest na chodnikach.

      Sorry, drogi gomie, ale miejsce mojej 10-letniej córki (ma kartę rowerową) jest na ddr.
    • 24.06.15, 14:25
      Ile Wy macie tych DDR u siebie w miastach? Tak jak gdzieś wyżej pisałem, u mnie w Częstochowie była zdaje się jedna... aż 2 miesiące ale potem ją zmazali... To teraz chyba nie ma żadnej ;D

      --
      Zapraszam na mojego bloga z łamigłówkami :)
      www.trudneszarady.blogspot.com
    • 24.06.15, 14:27
      maciejkrz85 napisał(a):
      > Ile Wy macie tych DDR u siebie w miastach?

      W stolicy wyrastają jak grzyby po deszczu. Niestety zazwyczaj prowadzą zupełnie od czapy i nadają się jedynie do rekreacyjnego przemieszczania się w leniwe niedziele.
    • 24.06.15, 14:40
      W Grudziądzu jest sporo. Może przejechać cały Grudziądz wzdłuż (ok. 17km) korzystając z kombinacji ddrip, ddr, stref zamieszkania, ulic o niewielkim natężeniu ruchu. Chociaż jest sporo "dziur" w systemie.
    • 24.06.15, 14:46
      Sporo dziur w systemie...

      Hehe, potwierdza się stare lokalne porzekadło: "Częstochowa to jedna wielka dziura" :D

      --

      -Puk! Puk!
      -Kto tam?
      -... :)
    • 24.06.15, 14:26
      Dlatego jestem przeciwny "ścieżkom" w obecnej formie. Ideałem jest dla mnie kombinacja znaków C16+T22 - droga dla pieszych z dozwolonym ruchem rowerów. Kto chce pojechać szybko, wybiera jezdnię. Dla bardziej strachliwych pozostaje chodnik.

      Dziecko 10+ to już nastolatek. Pisząc "dzieci" mam na myśli trzylatki na laufradach i chyboczące się na boki pięciolatki.
    • 24.06.15, 14:38
      Pisząc "dzieci" mam na myśli trzylatki na laufra
      > dach i chyboczące się na boki pięciolatki.

      Dla takich jest chodnik i tylko chodnik. Ja miałem na myśli dzieci w wieku 7-10 lat, czyli takie, które już samodzielnie mogą poruszać się pieszo, ale jeszcze nie mogą zdawać na kartę rowerową, do zdania której muszą się jednak przygotować.

      > Dlatego jestem przeciwny "ścieżkom" w obecnej formie.

      To jest nas co najmniej dwóch :-)

      > Ideałem jest dla mnie kom
      > binacja znaków C16+T22 - droga dla pieszych z dozwolonym ruchem rowerów.

      Dokładnie. Zamiast ddrip z mieszanym ruchem pieszych i rowerzystów.

      > Kto ch
      > ce pojechać szybko, wybiera jezdnię.

      Całkowicie się zgadzam.
    • 24.06.15, 13:55
      Gorzej jak ktoś się telepie środkiem pasa
      > na rowerku obładowany niczym wielbłąd

      Z punktu widzenia kierowcy praktycznie każdy rowerzysta "telepie" się (obładowany czy nie), bo czym innym jest jazda z prędkością ok. 20km/h wobec 50km/h? Ja nieobładowany jadę ok. 20km/h.

      Co do jazdy środkiem pasa - czasami można i wręcz trzeba tak jechać rowerem. W pozostałych przypadkach rowerzysta nie powinien trzymać się kurczowo krawężnika, gdyż jest to przepis na nieszczęście. Powinien jechać w pewnej odległości od krawężnika dla własnego bezpieczeństwa. Ja trzymam się ok. metra od krawężnika, jeżdżę po "ścieżce", wyjeżdżonej przez prawe koła samochodów osobowych. I jest znacznie bezpieczniej niż w przypadku jazdy przy samym krawężniku.

      Czy "utrudniam" ruch? Dla niektórych tak, ponieważ muszą zwolnić, dla innych, którzy rozumieją, że rowerzysta też ma prawo korzystać z ulic, zapewne nie.
    • 01.07.15, 00:06
      uthark napisał:

      Czy "utrudniam" ruch? Dla niektórych tak, ponieważ muszą zwolnić, dla innych, k
      > tórzy rozumieją, że rowerzysta też ma prawo korzystać z ulic, zapewne nie.


      to tacy istnieją?
      bo ani jednego nie znam
    • 01.07.15, 08:07
      kiwaczek69 napisała:
      > to tacy istnieją?
      > bo ani jednego nie znam

      Bez przesady. Kierowców, którzy są świadomi istnienia rowerzystów, jednak trochę jeździ po naszych drogach.
    • 13.06.15, 14:18
      Znajomy ojca został parę lat temu także potrącony przez samochód ciężarowy, który wyjeżdżał z giełdy towarowej. Skończyło się na złamanej ręce i potłuczeniach. Winą obarczeni zostali obydwaj - kierowca i rowerzysta.

      Ja osobiście bardzo rzadko jeżdżę po chodniku, gdyż ddr lub jezdnia (gdy nie ma ddr) są znacznie lepszymi miejscami do przemieszczania się rowerem niż chodnik, a przy przewidywalnym zachowaniu i ostrożności na nie nazbyt ruchliwej jezdni nie jest jakoś specjalnie niebezpiecznie.
    • 23.06.15, 00:43
      Niezbyt ruchliwa droga prowokuje miszczów ciężkiej nogi do szybkiej jazdy i braku świadków w razie jakiegoś potrącenia. Czasem zdarza się, że wjeżdżają w rowerzystę z premedytacją. Na ruchliwej drodze nie pozwalają sobie na takie zabawy, bo są świadkowie. Do prawidłowej oceny potrzebne są statystyki, chodź skłaniam się w kierunku, że rzadko uczęszczana droga jest najniebezpieczniejsza. Tak jak kierowcy najczęściej giną na prostej drodze w słoneczny dzień o dobrej widoczności.
      Różne doświadczenia, różna ocena ryzyka - ogólnie jeździć bez ryzyka się nie da, a policji jak nie było tak nie ma, jeszcze działania tej instytucji często są skierowane przeciw rowerzystom.
    • 24.06.15, 12:46
      > Niezbyt ruchliwa droga prowokuje miszczów ciężkiej nogi do szybkiej jazdy

      Nie przesadzaj. Poruszam się od wielu lat głównie mniej ruchliwymi drogami (w mieście i poza miastem) i jakoś nie widuję tego, o czym piszesz. "Miszcze" są wszędzie, a najwięcej ich jest na szerokich drogach krajowych z poboczem. Na wąskich drogach powiatowych i wojewódzkich "miszczów" jest mniej. Wąskość drogi prowadzi często do odruchowego niewciskania za bardzo gazu; to widać także na ulicach miast.

      > rzadko uczęszczana droga jest najniebezpieczniejsza

      Nie zgadzam się, chociaż to zupełnie subiektywne odczucie.

      Najbardziej niebezpieczne miejsca to skrzyżowania kierunków ruchu. Ok. 2/3 rowerzystów ginie na skutek wymuszenia pierwszeństwa przejazdu (mniej więcej połowa ginie na skutek własnego wymuszenia, a mniej więcej druga połowa na skutek tego, że ktoś na nich wymusił).

      > jeździć bez ryzyka się nie da

      Dotyczy to i roweru, i samochodu. Nie tylko jeździć - chodzić też nie da się bez ryzyka. Piesi giną i odnoszą ciężkie obrażenia nawet na chodnikach, w tym na skutek potrąceń przez rowerzystów.

      Więcej rowerzystów na jezdniach to większe bezpieczeństwo pojedynczego rowerzysty, a przy przewidywalnym zachowaniu rowerzysty i ostrożności wcale nie jest szczególnie niebezpiecznie. Wypadki zdarzają się i będą się zdarzać, ale zdarzają się także np. na schodach. Dzięki ostrożności można zminimalizować szansę na wypadek.

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.