Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rowerowe odgłosy

    10.07.17, 09:24
    Jak człowiek dosiada leciwego pojazdu, który zaniedbany okazjonalnie wyciągany jest z komórki czy odpinany od płotu, coby dojechać do odległego o trzy kilometry przystanku pekaesu, to człowiekowi jest raczej stounkowo obojętne, o czym mu rower skrzypi, jęczy i puka.
    Gorzej, kiedy za spore pieniędze sprawi sobie cacko, w którym co raz to inna część daje o sobie znać, mniej lub bardziej głośno i natrętmie. Niedoświadczony rowerzysta słyszący pukanie od dołu automatycznie myśli o wymianie suportu, kiedy wystarczy odpowiednio dokręcić siodełko. No to dokręciliśmy siodełko a za trzy dni puka w pedale. Oczywiście łożysko, pedał trzeba zareklamować, wymienić, a wystarzy odkręcić, przeczyścić i nasmarować. Klekoczące łańcuchy, amortyzowana rama. Jakby nie było, trzeba czasu i dobrej woli, żeby właściwie odczytać, co pojazd ma do przekazania.


    --
    Pustelnia
    Edytor zaawansowany
    • 10.07.17, 10:30
      Ale o so chozzzi?

      .
    • 10.07.17, 11:36
      steve69 napisał:

      > Ale o so chozzzi?

      Czy pod salceson można posmarować wątrobiankę.



      --
      Pustelnia
    • 10.07.17, 18:45
      Albo taki but zatrzaskowy, prawy skrzypi. Trochę ucichł po wymianie zatrzasku ale nie zamilkł. Jak się w danej chwili o tym myśli, to trochę denerwuje.

      --
      Pustelnia
    • 11.07.17, 18:50
      zbyfauch:
      > Oczywiście łożysko, pedał trzeba zareklamować, wymienić, a wystarzy odkręcić,
      > przeczyścić i nasmarować.

      Są jeszcze na świecie rozkręcalne pedały?! Hej, młodość mi przypomniałeś i łzę wzruszenia wycisnąłeś...


      Mnie coś w rowerze stukało. Jak siedziałem na rowerze i jechałem, to nie mogłem się przyjrzeć, co stuka. A jak zsiadłem i prowadziłem, to... nie stukało. Więc pewnie układ napędowy -- pedały, albo łańcuch, albo zębatki -- coś, co trwa nieruchomo, kiedy się rower prowadzi.

      Ale guzik prawda, bo jak stawiałem rower na rogi i kręciłem pedałami, to nie stukało; a jak jechałem na nim z górki, nie pedałując, to stukało. W dodatku stukało w rytm obrotów kół a nie pedałów -- a to już jest experimentum crucis diagnozy. Oczywiście sprawdziłem scentrowanie kół, czy nie biją, i hamulce, czy szczęk nie mają zbyt ciasnych, i czy nic nie wlazło między szprychy, i czy nic nie przylepiło się do opony.

      Nadal stukało w jeździe po poziomie i z górki -- ale przestawało stukać na stromych podjazdach, kiedy stawałem na pedałach. Ach, więc pewnie siodełko... no nie, siodełko nie może w rytm kół, musi w rytm pedałowania. W dodatku przez żadne miętoszenie siodełka rękami nie mogłem wydobyć z niego podobnego stuku.

      Szukałem problemu przez jakiś rok, niezbyt intensywnie, bo w końcu tak bardzo mi ten stuk nie przeszkadzał. I któregoś dnia zauważyłem, że już nie stuka. Rower nie jest pierwszej młodości, jakieś tam odgłosy wydaje, ale tego stuku już nie ma. Co to mogło być? Może koło lekuchno haczyło o błotnik, kiedy rower był obciążony, a nie haczyło, kiedy był lekki? A może jakaś luźna szprycha pod obciążeniem głośno naciągała się i odpuszczała, a jak na podjazdach nachylałem się do przodu, to była mniej obciążona i tego nie robiła? Ale przecież ja to wszystko wiele razy sprawdziłem i nic.

      A teraz już nie sprawdzę, skąd był stuk, bo go już nie ma, cholernika.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 12.07.17, 07:45
      stefan4 napisał:

      > Są jeszcze na świecie rozkręcalne pedały?! Hej, młodość mi przypomniałeś i łzę
      > wzruszenia wycisnąłeś...

      Pedały oczywiście odkręcane. Ale mniemam, że nostalgia Twoja to bardziej autowycisk. :)

      > Mnie coś w rowerze stukało. Jak siedziałem na rowerze i jechałem, to nie mogłe
      > m się przyjrzeć, co stuka. A jak zsiadłem i prowadziłem, to... nie stukało. W
      > ięc pewnie układ napędowy -- pedały, albo łańcuch, albo zębatki -- coś, co trwa
      > nieruchomo, kiedy się rower prowadzi.
      >
      > Ale guzik prawda, bo jak stawiałem rower na rogi i kręciłem pedałami, to nie st
      > ukało; a jak jechałem na nim z górki, nie pedałując, to stukało. W dodatku stu
      > kało w rytm obrotów kół a nie pedałów -- a to już jest [i]experimentum crucis[/
      > i] diagnozy. Oczywiście sprawdziłem scentrowanie kół, czy nie biją, i hamulce,
      > czy szczęk nie mają zbyt ciasnych, i czy nic nie wlazło między szprychy, i czy
      > nic nie przylepiło się do opony.
      >
      > Nadal stukało w jeździe po poziomie i z górki -- ale przestawało stukać na stro
      > mych podjazdach, kiedy stawałem na pedałach. Ach, więc pewnie siodełko... no n
      > ie, siodełko nie może w rytm kół, musi w rytm pedałowania. W dodatku przez żad
      > ne miętoszenie siodełka rękami nie mogłem wydobyć z niego podobnego stuku.
      >
      > Szukałem problemu przez jakiś rok, niezbyt intensywnie, bo w końcu tak bardzo m
      > i ten stuk nie przeszkadzał. I któregoś dnia zauważyłem, że już nie stuka. Ro
      > wer nie jest pierwszej młodości, jakieś tam odgłosy wydaje, ale tego stu
      > ku już nie ma. Co to mogło być? Może koło lekuchno haczyło o błotnik, kiedy r
      > ower był obciążony, a nie haczyło, kiedy był lekki? A może jakaś luźna szprych
      > a pod obciążeniem głośno naciągała się i odpuszczała, a jak na podjazdach nachy
      > lałem się do przodu, to była mniej obciążona i tego nie robiła? Ale przecież j
      > a to wszystko wiele razy sprawdziłem i nic.
      >
      > A teraz już nie sprawdzę, skąd był stuk, bo go już nie ma, cholernika.
      >
      > - Stefan

      To samo miałem, to samiuśko, w poprzednim rowerze. I jednak było siodełko winne. Uciskanie nic nie daje, trzeba odkręcić utulić stabilnie w łożysku i dokręcić odpowiednio. Współczesne rowery posiadają przy śrubkach moment, którym napiąć trzeba.

      A w moim obecnym rowerze też pukało, głównie po południu, w drodze powrotnej z pracy. W pierwszą stronę mniej. Sprawdziłem oczywiście "The Usual Suspects", i nic.
      A była to luźna śrubka.

      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/sd/qf/mqca/9xHEo1rEIFCg7taMVX.jpg




      --
      Pustelnia
    • 12.07.17, 07:46
      zbyfauch napisał:

      > A była to luźna śrubka.

      Pozostaje pytanie, dlaczego śrubka pukała po południu głośniej?


      --
      Pustelnia
    • 12.07.17, 12:33
      zbyfauch:
      > A była to luźna śrubka.
      >
      > http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/sd/qf/mqca/9xHEo1rEIFCg7taMVX.jpg

      Jak Ty masz takiego wypasionego amora, to jeszcze znacznie więcej szans na niewyjaśnione stuki niż w moim sztywniaku!

      Może i u mnie to była jakaś luźna śrubka, która coraz bardziej się odkręcała, aż w końcu się odkręciła i krzyżyk jej na drogę. Ale nie zauważyłem, żeby z jej ubytkiem coś istotnego odpadło od roweru.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!
    • 12.07.17, 13:27
      stefan4 napisał:

      > Jak Ty masz takiego wypasionego amora, (...)

      Bogiem a prawdą nie potrzebuję takiego wypaślaka. Górki co prawda w okolicy posiadam ale rzadko zdobywam je rzeczywiście terenowo. Zazwyczaj na szczyt można dojechać asfaltem, ewentualnie szutrem. Taki substytut SUV'a dla ubogich. Ale mnie się podoba i sprawia ogromną frajdę. Poza tym, kiedy, jak nie będę miał już sił?




      --
      Pustelnia
    • 03.08.17, 23:23
      W ostatnią sobotę w drodze na działkę mój rower Romet Gazeta 4 nagle zaczął wydawać dziwne odgłosy. Zamartwiłam się bardzo, bo to mój podstawowy środek lokomocji do pracy, a do końca sezonu rowerowego jeszcze zostało 4,5 miesiąca. Dźwięk było słychać gdy pedały osiągały poziomą pozycję. Myślałam, że to łożyska supportu, na działce zajęłam się pracą i zapomniałem o awarii. Po powrocie chciałam przejrzeć napęd i pedały w piwnicy, ale jest tam tak mało miejsca, że zdecydowałam się wnieść rower na trzecie piętro. Mąż już przyszykował narzędzia i wygrzebał z czeluści swojego pokoju jakiś nowy support, ale okazało się że poluzowało się mocowanie osłony łańcucha i korba uderzała w nie. Żałowałam, że dźwigałam ciężki rower na górę i z powrotem zamiast sprawdzić na dole. Co prawda próbowałam to zrobić, ale na miękkim działkowym podłożu rower mi się wyracał i sama nie dałam rady zakręcić pedałami przy podniesionym kole.
      Często spotykam w drodze do pracy rowerzystów, których słychać z daleka, gdyż rower im rzęzi i skrzypi. W zdecydowanej większości są to panowie. Dwóch takich obserwuję już od co najmniej od roku i jakoś nie mogą naprawić swoje "kłeło" jak to mówią u mnie na Kaszubach. Co prawda w mojej okolicy nie ma żadnego przyzwoitego serwisu ani sklepu rowerowego.
    • 04.08.17, 11:09
      iwona402:
      > Często spotykam w drodze do pracy rowerzystów, których słychać z daleka, gdyż rower
      > im rzęzi i skrzypi.

      Może to taki rodzaj wiejskiej niefrasobliwości? Kiedyś jechałem za traktorem, ciągnącym siewnik; z tego siewnika sypało się na drogę ciurkiem... Wyprzedziłem go i wrzasnąłem do szoferki:
      ,,-- Panie! Gubi pan ziarno!''
      A na to usłyszałem niedbałą odpowiedź:
      ,,-- To tylko żyto...''.

      iwona402:
      > W zdecydowanej większości są to panowie.

      Może panom mniej zależy na elegancji?

      iwona402:
      > Dwóch takich obserwuję już od co najmniej od roku i jakoś nie mogą naprawić
      > swoje "kłeło"

      Skoro od roku rzęzi i jeszcze się nie rozpadł, to znaczy, że oni wiedzą, co robią.

      - Stefan

      --
      Zwalczaj biurokrację!

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła lub ?

    Zapamiętaj mnie

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka
    Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.