Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    JAKI ROWER KUPIĆ?

    IP: 195.216.121.* 19.10.01, 15:41
    Chciałabym wydać do 700 zł. Rower ma służyć do jeżdżenia na wycieczki
    czasem asfaltem, czasem drogami polnymi.
    Co kupić?
    • Gość: Frene IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 16:01
      Najlepiej trekkingowy , tkz. górsko - szosowy.
    • Gość: Frene IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 16:07
      Do 700 zł - może w jakiejś hurtowni, dostaniesz coś z czeskiego "OLPRAN-a",
      mają całkiem przyzwoite rowery.
    • Gość: Frene IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 16:13
      O przepraszam, chyba czekałaś na odpowiedź eksperta...
    • Gość: Frene IP: 155.158.242.* 23.10.01, 13:12
      A co tam ekspert !

      Jak się lubisz ścigać, to rozmiar koła 28, wtedy prześcigniesz niejednego faceta
      na "góralu", nawet jak będzie miał więcej przeżutek niż Ty, w najgorszym razie
      nie dasz się wyprzedzić.

      Chybaa,ze ja trafiam na takie "ofiary" :)))))))))))))))))
    • ssaczek 23.10.01, 22:03
      Ja to nazywam rowerem miejskim, i nie ma nic lepszego na wycieczki i do jazdy
      po miescie. Widziałem Authury za 690.00 PLN(w detalu) całkiem do jazdy.
      Zapomnij o górskich kozach.
      pozdro
    • Gość: marcia IP: 157.25.69.* 24.10.01, 08:46
      A gdzie widziałeś?
    • ssaczek 24.10.01, 16:26
      Gość portalu: marcia napisał(a):

      > A gdzie widziałeś?
      Wrocław
      UL. Bogusławskiego 21
      Salon rowerowy
      Pozdro

    • Gość: Kryli IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.01, 12:45
      Gość portalu: Frene napisał(a):

      > A co tam ekspert !
      >
      > Jak się lubisz ścigać, to rozmiar koła 28, wtedy prześcigniesz niejednego facet
      > a
      > na "góralu", nawet jak będzie miał więcej przeżutek niż Ty, w najgorszym razie
      > nie dasz się wyprzedzić.
      >
      > Chybaa,ze ja trafiam na takie "ofiary" :)))))))))))))))))

      Ja tez

      Pozdrawiam

    • pawel.szewczyk 24.10.01, 23:57
      Jeżeli ma być to rower do wykorzystania na wycieczki w różnym terenie to warto
      zadbać o to aby był wyposażony w oświetlenie,błotniki i bagażnik.Ze względu na
      uniwersalność proponuję koła o rozmiarze 26".Do tego rozmiaru jest bardzo duży
      wybór ogumienia na każde warunki-zarówno na asfalt jak i do jazdy w ciężkim
      terenie.Również wytrzymałość kół 26" jest większa niż tych 28" zwłaszcza w
      rowerach tańszych gdzie producenci często muszą oszczędzać na jakości
      komponentów.Ważne jest aby kupić rower w dobrym sklepie rowerowym posiadającym
      serwis przez cały rok.Opinie o sklepie proponuję zebrać wśród znajomych
      rowerzystów,można też skorzystać z opinii klientów które są zebrane na stronie:
      www.cyfronet.kraków.pl .Lista ta obejmuje większość dobrych sklepów rowerowych
      w Polsce.Należy pamiętać też o tym aby nigdy nie kupować roweru w supermarkecie.
      Wielkie sklepy kuszą co prawda niskimi cenami,ale jakość oferowanego towaru
      jest przeważnie równie niska jak jego cena,co w połączeniu z brakiem
      profesjonalnego serwisu stanowi zagrożenie dla potencjalnego użytkownika takiego
      sprzętu.
      Ze swojej strony mogę polecić takie marki rowerów jak:Author,Merida,Kelly's,
      czy Superior.
    • java 06.05.02, 02:12
      pawel.szewczyk napisał(a):

      > Ze swojej strony mogę polecić takie marki rowerów jak:Author,Merida,Kelly's,
      > czy Superior.

      A czy rowerki (polskiej) firmy KROSS (www.kross.com.pl) nie naleza do firmowych i
      czy nie sa warte polecenia? Pomijam juz fakt wspierania polskiego produktu, ale
      dlaczego wszyscy polecaja zagraniczne - nasze sa az tak zle? Pytanie jest jak
      najbardziej powazne, bo w cenie niewiele ponad 700,- podoba mi sie u nich model
      Grand Spin, a jako zupelny laik w tym temacie tez chcialbym wiedziec, czy nie
      lepiej faktycznie dolozyc troche i kupic Author'a czy Superior'a (oczywiscie
      model cross'owy)...

      Co sadzicie o polskich produktach, sa warte zakupu czy lepiej do Czech sie
      przejechac?
    • jerzy.wozniak 01.11.01, 21:30
      Bardzo zaskoczyła mnie odpowiedź żeby nie kupować rowerów w supermarketach.
      Przez ostatni rok testowałem rowery zarówno z supermarketów jak i te ze sklepów
      firmowych. Jedyna różnica (oprócz diabelnej różnicy w cenie) to to, że rowery
      z hipermarketu nie są przygotowane do sprzedaży. Tj. zwykle nie wyregulowane,
      co przyznaję może sprawić kłopoty leworęcznym. W wyniku zmuszenia mnie do
      przejechania rowerami wielu setek kilometrów (umowa zakładała, co najmniej 10km
      dziennie). Na pewno mogę powiedzieć że:
      Kup rower na kołach 26”,
      Koniecznie z amortyzatorem zarówno z tyłu jak i z przodu, uchroni cię to,
      przynajmniej częściowo, przed strasznym polskim asfaltem.
      Amortyzator przedni musi być miękki!. Sprawdź naciskając na kierownicę przy
      zaciśniętym hamulcu przednim.
      Warto kupić taki z hamulcami tarczowymi – rewelacja, jeśli hamujesz po
      większych kałużach. W hipermarketach takie modele kosztują już około 600-700
      złotych (ceny z Warszawy). A teraz tanieją!! Idzie zima! Idealny czas aby kupić
      rower.
      Wybierz takie ogumienie, które nie jest bardzo terenowe, ewentualnie zmień
      opony na bardziej uniwersalne. To się opłaca! Mniejsze tarcie mniej się
      męczysz. W terenie, jeśli nie wspinasz się na Śnieżkę i tak ci wystarczą.
      Zwróć uwagę na siodełko – większość rowerów ma bardzo niewygodne tandetne
      siodełka!
      Podnieś rower i sprawdź mniej więcej ile waży. Wiele rowerów to pancerniki,
      potwornie ciężkie i wcale nie lepsze!
      Koniecznie wybierz taki, który ma przerzutki w pokręcanej rękojeści. WON z
      manetkami są niewygodne i często ulęgają zniszczeniu przy wywrotce.
      Nie, sluchaj że shimano jest leprze od X, dla twoich celów i tak wystarczy!
      Podczas testu najgorzej sprawdzały mi się właśnie te przerzutki.
      Wybierz taki, który ma trzy zębatki z przodu.
      Na koniec! Najlepiej jeździ się po lesie na Mazurach! Dziesiątki kilometrów w
      samotności, Bomba!
      Pozdrowienia,
      Jerzy Woźniak
    • pawel.szewczyk 08.11.01, 01:18
      Sądzę, że wypowiedź p. Woźniaka wielu potencjalnych użytkowników może
      wprowadzić w błąd przy zakupie nowego roweru tak więc poruszę poniżej kwestie,
      w których moja wiedza rozbieżna jest z opiniami p. Woźniaka.
      Zacznę od testów, na które powołuje się p. Woźniak i w wyniku których stwierdza
      że jedyne różnice jakie dostrzega między rowerami z supermarketów a tymi ze
      "sklepów firmowych" to cena o wiele niższa w przypadku supermarketów a także
      to, że w tych ostatnich rowery "nie są przygotowane do sprzedaży" co powinno
      sprawić kłopoty jedynie "...leworęcznym".
      Nie znalazłem nigdzie żadnych danych dotyczących tego testu - nie wiedzą o nim
      żadne organizacje konsumenckie (a te powinny być szczególnie zainteresowane),
      nie udało mi się też trafić na żadne publikacje w prasie fachowej. Szkoda że
      poza informacją iż "...umowa zakładała, co najmniej 10 km dziennie" (bardziej
      przydatną informacją była by ta określająca przebieg całkowity) p. Woźniak nie
      podał żadnej metodologii dotyczącej warunków przeprowadzenia testu.
      Pora wrócić do problemu przygotowania roweru do sprzedaży. W Polsce na
      sprzedającym ciąży ustawowy obowiązek przygotowania sprzętu tak aby nadawał
      się on do natychmiastowego użytku. Oczywiście czynności z tym związane wymagają
      wykwalifikowanego personelu i odpowiednich narzędzi czym niestety supermarkety
      przeważnie pochwalić się nie mogą - jest to przecież dodatkowy koszt i to wcale
      nie mały.
      Prawidłowe przygotowanie roweru jest tym bardziej konieczne, że rower
      uczestnicząc w ruchu drogowym musi być idealnie sprawny - nie trzeba chyba
      nikogo przekonywać do czego mogą doprowadzić nie działające hamulce.
      Twierdzenie, że taki nie wyregulowany rower może przeszkadzać jedynie
      "leworęcznym" jest co najmniej chybione - równie dobrze moglibyśmy odnieść tę
      zasadę do samochodów czy sprzętu AGD. Jeszcze bardziej niezrozumiała jest dla
      mnie rada p. Woźniaka dotycząca zakupu roweru z amortyzacją zarówno z tyłu jak
      i z przodu co ma uchronić użytkownika przed "... strasznym polskim asfaltem".
      Kupowanie roweru z pełną amortyzacją tylko po to żeby uniknąć dziury w jezdni
      jest ogromnym nieporozumieniem. Proste czy może raczej prymitywne zawieszenie
      stosowane przeważnie w tanich rowerach ma na celu jedynie maksymalne
      uatrakcyjnienie wyglądu roweru tak aby zachęcić jak największą liczbę
      potencjalnych kupujących do wybrania tego produktu. Dobre ramy posiadające
      zawieszenie są projektowane przez doświadczone biura konstrukcyjne, często z
      pomocą inżynierów z branży samochodowej (tak jak konstrukcja NRS Giant'a
      opracowana wspólnie z RENAULT).
      Mnie osobiście mimo poszukiwań nie udało się odnaleźć w żadnym supermarkecie
      ramy z tylnym amortyzatorem posiadającym tłumienie olejowe. Tylny amortyzator
      posiadający tłumienie to podstawa, bez której nawet najlepiej zaprojektowana
      rama zawieszona będzie działać po prostu jak katapulta.
      Kolejnym problemem dotyczącym ram amortyzowanych oferowanych przeważnie w
      supermarketach jest ich niska jakość wykonania (w efekcie mała trwałość) i duża
      waga co czyni taki rower mało atrakcyjnym pod względem użytkowym. Jazda na
      tak skonstruowanym rowerze
      to często w efekcie większy wysiłek dla użytkownika (duże straty energii są
      spowodowane przez
      bujanie i uginanie się konstrukcji w wyniku pedałowania). Niestety konstrukcje
      dobrze zaprojektowane , wykonane i dobrane prawidłowo do wagi i wzrostu
      użytkownika można kupić jedynie w dobrych sklepach rowerowych i to niestety za
      nie małe pieniądze.
      Moje zdziwienie budzi również stwierdzenie p. Woźniaka dotyczące sposobu
      doboru przedniego amortyzatora - "Amortyzator przedni musi być miękki". W
      rzeczywistości nie ma chyba gorszego kryterium oceny tej części wyposażenia
      roweru.
      Amortyzator powinien być dopasowany do wagi użytkownika a także warunków w
      jakich będzie eksploatowany, najlepiej aby posiadał chociaż regulację
      napięcia wstępnego (twardości), a jeszcze lepiej żeby posiadał tłumienie.
      Totalnym nieporozumieniem jest również zachęcanie przez p. Woźniaka do kupna
      rowerów w cenie 600-700 pln. wyposażonych w hamulce tarczowe. Tyle właśnie
      kosztuje przyzwoity kompletny hamulec tarczowy z piastą i nie mówię tu
      bynajmniej o hamulcu przeznaczonym do wyczynu. Działanie tanich hamulców
      tarczowych często nie pozwala na bezpieczną eksploatację roweru i znacznie
      lepiej jest zastąpić taki substytut hamulca o wiele sprawniejszym
      hamulcem typu V. Warto też dodać, że do większości hamulców tarczowych
      stosowanych w rowerach z supermarketów nie można dostać klocków hamulcowych ani
      części zamiennych co czyni tego typu rozwiązanie praktycznie jednorazowym.
      Pan Woźniak zachęca do wymiany niektórych komponentów zapominając zdaje się o
      fakcie, że w rowerach z supermarketów nie ma możliwości wymiany komponentów
      przy zakupie, a wszelkie koszty takiej operacji obciążają klienta, który musi z
      tym zwrócić się do niezależnego serwisu gdzie nabędzie nowe opony czy siodło.
      Jedynie dobre sklepy dopasowują rower do wymagań klienta i obciążają go
      jedynie różnicą w cenie zmienionych elementów.
      Następnym "kwiatkiem" jest zdanie "Wiele rowerów to pancerniki, potwornie
      ciężkie i wcale nie lepsze" (ciekawe tylko od czego). Mnie osobiście wydawało
      się że lekki rower na ogół jest lepszy od ciężkiego i nigdy nie poddawałem
      tego w wątpliwość, swoją drogą p. Woźniak jeśli poddawał już tak wnikliwym
      testom różne rowery to mógł choć w kilku słowach wspomnieć o wagach i tym samym
      przyszłym nabywcom udzielić kilku wskazówek.
      Nie zgadzam się również z radą p. Woźniaka dotyczącą doboru manetek zmiany
      biegów. Co prawda sam użytkuję manetki takie jakie poleca p. Woźniak ale w
      swoim drugim rowerze posiadam właśnie typ manetek skrytykowanych przez p.
      Woźniaka i nie są one wcale złym rozwiązaniem. Generalnie istnieją trzy typy
      manetek - górne (błędnie często nazywane SISem), obrotowe i typ Rapid Fire oraz
      jego pochodne (z jedną lub dwoma dźwigniami obsługiwanymi palcem wskazującym i
      kciukiem). Każde z wymienionych rozwiązań ma swoje wady i zalety (jakie może
      przy innej okazji) i używając jednego z nich nie neguję wcale drugiego.
      Najlepiej samemu wypróbować każde z tych rozwiązań w specjalistycznym sklepie
      lub pożyczając rower od znajomych i przekonać się który z tych systemów jest
      najwygodniejszy.
      Nie do końca też rozumiem stwierdzenie p. Woźniaka dotyczące doboru przerzutek.
      Nie da się ukryć, że Shimano robi jedne z najlepszych przerzutek i zwłaszcza
      jeżeli chodzi o najtańsze modele jest bezkonkurencyjne. Kluczem do sukcesu
      jeśli chodzi o sprawną zmianę biegów i przeniesienie napędu jest system SIS
      (Shimano Index System). Rozwiązanie to stosowane zarówno w najtańszych jak i
      tych droższych grupach osprzętu charakteryzuje się tym, że poszczególne
      elementy osprzętu takie jak przerzutka, wielotryb, łańcuch, dźwignie zmiany
      biegów są skonstruowane tak, że zmiana biegu w manetce o jeden powoduje ruch
      przerzutki, gdzie łańcuch zmienia swoje położenie na wielotrybie, o jeden bieg.
      Oczywiście sprawne funkcjonowanie całości uzależnione jest od dwóch czynników:
      po pierwsze poprawnego zmontowania roweru (i tu ponownie pojawia się problem
      braku wykwalifikowanego serwisu w supermarketach) i po drugie wszystkie
      elementy odpowiedzialne za zmianę biegów - manetki, przerzutki, wielotryb i
      łańcuch powinny być kompatybilne z SIS. Niestety często producenci
      dostarczający swój towar do supermarketów aby maksymalnie obniżyć cenę używają
      tylko tylnej przerzutki wyprodukowanej przez firmę Shimano a inne podzespoły
      zastępują produktami słabej jakości pochodzącymi ... nie wiadomo skąd.
      Użytkownik tak skomponowanego roweru nigdy nie będzie zadowolony ze swojej
      przerzutki Shimano.
      Warto jeszcze do trzech (standardowo stosowanych) trybów z przodu proponowanych
      przez p. Woźniaka dodać chociaż sześć lub siedem z tyłu...
      Na koniec chciałbym jesz
    • wromario 08.11.01, 18:54
      Jako, że Pan Woźniak we wszystkich poruszonych przez siebie kwestiach ma
      absolutną rację, pozostaje mi poprzeć jego zalecenia, tworząc z nim
      jednocześnie "chór radzących":
      - rower musi absolutnie posiadać na ramie napis skrzący się jak hologram
      - profesjonalna rama, to ta, która ma grube rury
      - najlepsze korby pokrywa czarny plastik
      - jeśli wydajemy powyżej 500 zł, koniecznie dopilnujmy, aby rama była
      wzmocniona dodatkowymi rurkami (im więcej tym lepiej)
      - gdzieś na nim muszą być napisy "super", "speed", "cross"
      - kolorowe opony - sprawa jasna
      Pozostaje sprawa serwisu: niestety często zdarza się, że nie wprawieni w
      regulacji podobnych "cudeniek" mechanicy z warsztatów odmawiają przyjęcia
      roweru. W wypadku awarii proponuję zatem udać się do znachora.
    • jerzy.wozniak 20.11.01, 23:13
      Krytyka eksperta wcale, a wcale, mnie nie przeraża. Po pierwsze w pytaniu była
      wyraźna cena 700 złoty max. Czyli to co Pan pisze o np. regulowanych
      amortyzatorach to oczywiście prawda, ale nie za cenę roweru 700 złotych!!!.
      Pana odpowiedź odbieram tak: ktoś pyta jaki samochód kupić za 40000, ktoś
      odpowiada że np. renault megane, i tu pojawia się krytyka, że w porównaniu z
      jguarem to nieporozumienie, bo samochód ten nie ma albo ma słabe i tu lista.
      Lista prawdziwa, ale nie za tą cenę!. Co do testowania roweru; to po pierwsze
      informacja kto i dlaczego jest nie do publikacji, trudno żeby instytucje
      chroniące rynek tłumaczyły się hurtowniom, że będą testować ich sprzęt. Po
      drugie firma, co ją zleca jest nie z Polski, chce wiedzieć, co się sprzedaje na
      naszym rynku za cenę, którą wymieniono w pytaniu i jakiej jest to wartości pod
      względem technicznym. Ceny rowerów, o których Pan pisze nie schodzą poniżej
      kilku tysięcy złotych i są one oczywiście kilka razy lepsze niż te za kilkaset.
      To nie podlega dyskusji! Pytanie tylko czy ktoś, kto w sezonie przejdzie
      kilkaset kilometrów po lesie i nie jest szpanerem lub amatorem sportu
      rowerowego powinien kupić taki rower. Ja uważam, że nie bo jeśli nawet
      wyrzucimy go po dwóch sezonach to i tak w następnym sezonie pojawią się rowery
      lepsze, tańsze i coraz bardziej zbliżone do tych o których Pan pisze. Tak
      wygląda w praktyce prawo rynku i postęp techniczny. Hamulce tarczowe w takich
      rowerach są całkiem przyzwoite, oczywiście kilka razy lepsze są te hydrauliczne
      za cenę nawet wyższą niż Pan wymienił. To samo dotyczy reszty osprzętu. Ale ja
      nie chcę polemizować co w sprzęcie rowerowym jest najlepsze, tylko co polecić
      za 700 złotych polskich, jak wynika z listu, przeciętnemu amatorowi (proszę
      autora listu - bez obrazy). Nie mam też zamiaru wchodzić w niczyje
      kompetencje. Co do leworęcznych, to rower składa się tylko z kilkudziesięciu
      części i naprawdę trzeba być leworęcznym, aby nie wyregulować np. przerzutki.
      Kulek w łożyskach nie liczymy! Tak dla informacji przeciętny długopis zawiera
      około dziesięciu części. Serwis w super marketach oceniłem tak samo jak Pan,
      rozumiem że broni Pan super sklepów, ale niestety tanie rowery wygrywają. Mimo
      że mają wiele wad i stosownie do ceny raczej nie najlepszą jakość. Moją radę
      kieruję do tych, którzy zdają sobie sprawę, że za 700 złotych nie można kupić
      roweru nawet ze średniej połki, ale czy to znaczy, że mają oni nie jeździć
      wcale?
      Jeszcze o manetkach - w rowerach za 700 złotych manetki są wykonane z
      kiepskiego plastiku i uszkadzaj się nawet wtedy, gdy rower sam się wywróci.
      Stad moja rada. Podobnie jak Pan pisał kupno części do nich to często trudne
      zadanie i lepiej, więc kupić coś, co nie rozleci się nam przy znoszeniu roweru
      ze schodów. Zresztą uważam, że manetka, którą polecam to najlepsze rozwiązanie,
      gdyż można jednym ruchem przejść przez kilka przełożeń, co często przydaje się
      w lesie.
      Powodzenia,
      Jerzy Woźniak
      P.S Już nie będę mącił, bo jak widzę to strona dla tych, którzy maja 15000 na
      rower, bo jest on lepszy od tego za 700, a ja jestem praktyczny, gdzieś mam
      snobizm i nie mam zamiaru jeździć na zawody przełajowe, gdzie sprzęt opisany
      przez eksperta jest rzeczywiście niezbędny!
    • wromario 21.11.01, 10:55
      jerzy.wozniak napisał(a):

      > (...) ja jestem praktyczny, gdzieś mam snobizm (...)

      To chyba jakieś nieporozumienie. Dotąd sądziłem, że człowiek praktyczny nie
      wyrzuca 700 zł w błoto.
      Czym, jak nie właśnie snobizmem, jest zalecanie zakupu roweru w tej cenie z
      amortyzacją i hamulcami tarczowymi. Czy nie praktyczniej byłoby poszukać
      taniego sztywniaka z DZIAŁAJĄCYM I DAJĄCYM SIĘ WYREGULOWAĆ osprzętem, skoro
      wymienione komponenty w rowerach z supermarketów są jedynie niefunkcjonującą
      bezużyteczną ozdobą montowaną w celu nabrania klientów.

      Coś mi się zdaje, że ma pan poważne zadatki na niepraktycznego sonoba...
    • ssaczek 23.11.01, 02:34
      To ciekawy wątek!!!!
      A to, co pisze Pan Woźniak to, to aż ciężko nazwać.
      Choć wiele razy jeżyły mnie wypowiedzi maniaków rowerowych, dla których nie
      istnieją rowery tanie to tu P. Woźniak przebija wszystkich tylko jeszcze nie
      wiem czy naiwnością czy całkowitym brakiem wiedzy o temacie.
      Jestem zwyczajnym rowerzystą, dla którego rower jest środkiem transportu,
      (przejeżdżam około 600-700 km miesięcznie przez 9-10 miesięcy w roku)zawsze na
      rowerach jak to nazywacie tanich, ale dobrych. Rower tani a dobry to taki,
      który jest podstawową wersją przyzwoitego producenta
      (Author,Merida,Kelly's,Superior zgadzam się tu z P. Szewczykiem), każdy bajerek
      to koszty oraz potencjalne kłopoty w eksploatacji a jeśli jest to bajerek w
      rowerze o takiej cenie i to z marketu to już jest gwarantowane. Wystarczy
      popatrzeć, kto i komu kupuje rowerki w marketach i jak one wyglądają po jednym
      sezonie. W tym roku w maju ukradli mi rower, więc wypuściłem się po sklepach,
      marketach i salonach by kupić coś przyzwoitego za przyzwoite pieniądze i po
      długich poszukiwaniach nabyłem Superior Corsair za 1200 zł a cena może jest
      wyższa od tej w temacie wątku, ale wynika z wyposażenia które jest mi potrzebne
      do codziennej jazdy po mieście, a podstawowe modele do jazdy rekreacyjnej
      spokojnie można dostać za 700-800 zł.
      Pozdro
    • stansfield 07.12.01, 22:46
      Mam kolegę - nazwijmy go "X" z którym w 1999 roku pojechaliśmy (6 osób) w
      Bieszczady. 5 dniowa wycieczka rowerowa po górach. Nocowaliśmy tam, gdzie
      dojechaliśmy danego dnia. Wszyscy mieliśmy rowery markowe (od drogich do
      stosunkowo tanich - ok 800-1000 PLN)ale nie kolega "X" - on kupił na wyjazd
      rower w supermarkecie...
      Pierwszego dnia było OK. Ale na drugi dzień koledze "X" odpadła korba...
      Nie dało się jej przykręcić, bo w rowerach z hipermarketów są najczęściej
      niestandardowe śruby i nakrętki - w tym wypadku nakrętka "13". Nikt nie miał w
      plecaku klucza "13" - mieliśmy standardowe klucze ampulowe które w tym
      przypadku zupełnie nie pomogły... Postanowiliśmy jechać do najbliższej
      miejscowości aby naprawić rower kolegi "X" (on niestety szedł obok roweru)
      Koniec końców udało się naprawić korbę ale 3-go dnia rower kolegi "X" odmówił
      ponownie posłuszeństwa... Tym razem pękła rama (taka fajna, gruba i kolorowa z
      napisami) Wspaniały wyjazd dla nas stał się udręką dla kolegi "X"
      Mógłby ponownie kupić "tani" rower w supermarkecie za powiedzmy 500 PLN ale
      zdecydował się dołożyć drugie tyle i kupić tani markowy rower w sklepie
      rowerowym. Od 2-ch lat nie ma większych problemów - pedały nie odpadają, rama
      nie pęka i chyba znów weźmiemy go na jakąś dłuższą wycieczkę.

      Myślę (w odpowiedzi na pytanie jaki rower kupić za 700 PLN)że lepiej uzbierać
      jeszcze 200, 300 PLN i kupić markowy rower, który nie będzie sprawiał większych
      niespodzianek.:)
    • tiges_wiz 03.04.02, 16:02
      Klucz 13 jest niestandardowy??? :o na srube 8???

      Jestem w ciezkim szoku ... ja bez niego sie nie ruszam

      Ja wyremontowalem stara "kolarzowe" i jestem bardzo zadowolony :) po za rama
      wymienilem wszystko i zaden "goral" mi nie straszny ;)
    • stratoos 03.04.02, 19:25
      wtrace do tej dyskusji swoje dwa grosze, jesli ktos za 700 zl chcialby kupic
      rower to nie jest duzy problem. Jesli jednak ten rower ma przejechac kilka
      tysiecy kilometrow po lesnych sciezkach to teraz trzeba sie mocno zastanowic
      nad poszczegolnymi komponentami. I nie chodzi tu o marke, producenat itp, ale
      zeby byly dobre i wytrzymale. Przy tej cenie nie da sie kupic roweru na ramie
      aluminiowej wiec pozostaje stalowa tzw. hi ten. Do tego jedna z nizszych grup
      osprzetu shimano np. C050 lub C100. Jesli jeszcze dolozymy do tego kola na
      jakis tanich ale dobrych piastach (np. shimano acera) z dobra obrecza to
      powinnismy dostac rower ktorym mozna juz calkiem spokojnie i bez przygod (z
      urywajaca sie korba ;)) zwiedzic troche swiata ;)
      Polecam tansze rowery markowe np. Merida lub Author z dobrym serwisem.

      pzdr, stratoos

      ps. prosze, nie odpowiadajcie na ten post w stylu: facet, nie pisz tylko, ze
      acera to dobry sprzet itp :)) to jest 700 zl...
      dzieki
    • hmc1 24.04.02, 18:20
      stratoos napisał(a):

      Przy tej cenie nie da sie kupic roweru na ramie
      > aluminiowej wiec pozostaje stalowa tzw. hi ten.

      Za 670 zł widziałem w Makro rower (Mongoose???) z aluminiową ramą i z amorkiem z
      przodu. Warto go kupiić dla samej ramy, bo reszta to wiadomo.
    • jkopi 21.05.02, 22:06
      Pozdrawiam ssaczka
    • schliesky 24.05.02, 16:43
      Zajebistego specjalistę gazeta zatrudniła. Ten Woźniak to jakiś kompletny
      idiota.
      A przyzwoity rower w sklepie rowerowym można już kupić za około 800 PLN
      oczywiście nie będzie miał amortyzacji (Boże broń przed fullami z marketu) i
      tarczówek (w takim za 700PLN nie mają prawa działać - przynajmniej przez
      dłuższy czas). ALE taki rower nie rozleci się po miesiącu i nie będzi stanowił
      ZAGROŻENIA dla użytkownika i sądzę, że przy spokojnej jeździe może służyć
      naprawdę długo.

      Pozdrawiam,



    • iihaha 25.05.02, 07:58
      schliesky napisał(a):

      > Zajebistego specjalistę gazeta zatrudniła. Ten Woźniak to jakiś kompletny
      > idiota.

      Nie zgadzam się, opinia jest jak najbardziej poprawna - z marketingowego punktu
      widzenia. Im gorszy rower i bardziej skomplikowany tym szybciej klient kupi nowy,
      albo więcej wyda na części.
      I tak biorąc pod uwagę opinię Woźniaka, to na wycieczkę z Krakowa do Ojcowa muszę
      wziąść conajmniej cztery rowery (zakładając, że każdy przejedzie te 10 km) przy
      założeniu, że będę jechał asfaltem, bo na szlaku to się szybciej rozlecą.
    • xtr 25.04.02, 17:30
      Też wtrące się do dyskusji i to z przykładem bo na
      argumenty Pawła Szewczyka pan Jerzy Woźniak odpowiada
      nazwijmy to przekornie.
      Przykład: kupilem rower z 700 stów. Pojechalem do
      Bukowiny Tatrzańskiej. Pojeżdę po łąkach i dołkach -
      pomyślałem. Pojechałem. Pierwszego dnia rozcentrowało
      się jedno koło, drugiego przestała działać przerzutka,
      trzeciego hamulec wysiadł i nie dało się wyregulować
      naciągu jednej z jego sprężyn, czwartego dnia
      rozleciała się przednia piasta, piątego - przednia
      przerzutka.
      Wystarczy? Nie? Po tygodniu padła tylna piasta.
      Wydałem z 1000 na obręcze, nowe hamulce, piasty. No i
      zaczęło mi się w miarę jako tako jeździć do pierwszego
      mrozu. Wtedy zamarzł tani - ale mięciutki przy
      sprawdzaniu podczas zakupu - amortyzator.
      Teraz jeżdzę na rowerze który sam złożyłem w oparciu o
      doskonałą ramę. Dobrałem komponety wedle
      najkorzystniejszego (moim zdaniem) stosunku
      cena-jakość. Rower jest wart ponad 5 tysięcy. I będę
      nim jeździł latami, w warunkach jaki się przytrafią i
      w terenie który mi się spodoba. Z tej kwoty - 5 tys.
      pewnie jeszce z 1-2 tysiące bym zaoszczędził. Wychodzi
      że dobry trwały rower to około 3 tysięcy (mówię o
      górskim, w mojej ocenie najwszechstronniejszym i
      najwytrzymalszym). I to wszystko. Taniej też złoży się
      albo kupi jakąś maszynę. Ale przez trzy-cztery lata i
      tak dokładając drobiazgi i wymieniając nasłabsze
      duperele dobije się do tych 3 tysięcy. No to po co
      oszczędzać?
    • ssaczek 27.04.02, 18:45
      xtr napisał(a):

      > Też wtrące się do dyskusji i to z przykładem bo na
      > argumenty Pawła Szewczyka pan Jerzy Woźniak odpowiada
      > nazwijmy to przekornie.
      > Przykład: kupilem rower z 700 stów. Pojechalem do
      > Bukowiny Tatrzańskiej. Pojeżdę po łąkach i dołkach -
      > pomyślałem. Pojechałem. Pierwszego dnia rozcentrowało
      > się jedno koło, drugiego przestała działać przerzutka,
      > trzeciego hamulec wysiadł i nie dało się wyregulować
      > naciągu jednej z jego sprężyn, czwartego dnia
      > rozleciała się przednia piasta, piątego - przednia
      > przerzutka.
      > Wystarczy? Nie? Po tygodniu padła tylna piasta.
      > Wydałem z 1000 na obręcze, nowe hamulce, piasty. No i
      > zaczęło mi się w miarę jako tako jeździć do pierwszego
      > mrozu. Wtedy zamarzł tani - ale mięciutki przy
      > sprawdzaniu podczas zakupu - amortyzator.

      Gdybym miał jeździć po prawdziwym terenie i to naprawdę jeździć a nie tylko
      przejechać się do parku lub nad jakiś stawek położony w odległości do pięciu
      kilometrów i to za 700zł to tego zapewne nikt przy zdrowych zmysłach by tego nie
      robił. Jednak pragnę powiedzieć, iż jeśli ktoś pyta, co można kupić za te
      pieniądze to oznacza, iż jest zwykłym niedzielnym rowerzystą i kupno roweru za
      tysiąc zł to już jest poważna sprawa, a rowery za 3-5 tyś zł to już zboczenie!
      Panowie Cykliści! - uszanujcie zwykłych ludzi, dla których rower to tylko
      niedzielna zabawka. Jeśli jesteście w temacie to pomóżcie ludziom kupić coś
      taniego, co sprosta małym wymaganiom. Dlaczego nikt nie próbuje wytłumaczyć
      człowiekowi jak powinien wyglądać rower, po co mu tandetny amor z którym więcej
      kłopotu niż frajdy. Chwalić to się każdy potrafi!

    • xtr 29.04.02, 11:15
      ssaczek napisał(a):

      > Gdybym miał jeździć po prawdziwym terenie i to
      naprawdę jeździć a nie tylko
      > przejechać się do parku lub nad jakiś stawek położony
      w odległości do pięciu
      > kilometrów i to za 700zł to tego zapewne nikt przy
      zdrowych zmysłach by tego ni
      > e
      > robił. Jednak pragnę powiedzieć, iż jeśli ktoś pyta,
      co można kupić za te
      > pieniądze to oznacza, iż jest zwykłym niedzielnym
      rowerzystą i kupno roweru za
      > tysiąc zł to już jest poważna sprawa, a rowery za 3-5
      tyś zł to już zboczenie!
      > Panowie Cykliści! - uszanujcie zwykłych ludzi, dla
      których rower to tylko
      > niedzielna zabawka. Jeśli jesteście w temacie to
      pomóżcie ludziom kupić coś
      > taniego, co sprosta małym wymaganiom. Dlaczego nikt
      nie próbuje wytłumaczyć
      > człowiekowi jak powinien wyglądać rower, po co mu
      tandetny amor z którym więcej
      >
      > kłopotu niż frajdy. Chwalić to się każdy potrafi!
      >

      Ty jakoś dziwnie myślisz. Nie probujesz zrozumiec tego
      co ktos napisal tylko od razu strzelasz. Kto i
      czym się chwali w powyższych wypowiedziach?
      Ani marek ani typów, modeli nikt nie podaje. Mowa tylko
      o tym że na rowerze (na wielu innych produktach też) nie
      warto oszczedzać.
      Są rowery tanie i bardzo drogie a pomiędzy nimi coś co
      jest kompromisem. W �kompromis� warto zainwestować. Moim
      zdaniem ten �kompromis� zawiera się gdzieś między
      1,8-2,5 tysiąca. Jak ktoś sobie kupi taki rower i przez
      rok pojeździe po parku i nad staw, może przyjść mu do
      głowy nieco trudniejszy teren. I gdy na tym rowerku za
      około 2,5 tys pojedzie w taki teren, jest małe
      prawdopodobieństwo że maszyna mu się rozpadnie. To jest
      moje tłumaczenie laikowi jak powinien wyglądać rower.
      Mógłbym laikowi napisać dokładnie jak i na czym
      (komponenty) złożyć rower ale pewnie wtedy napisalbyś
      rozprawę o zarozumialstwie i Bóg wie jakie jeszcze
      zarzuty postawił.
      Na zakończenie: Ty masz chyba uraz na jeżdżących
      rowerami górskimi. Gdzieś już czytałem twoje tezy i
      jeżdzeniu nosem po asfalcie. Tymczasem jak 50 dystansu
      który pokonałem to dość trudne podjazdy to muszę mieć
      rower o takiej a nie innej geometrii. Jeśli tego nie
      rozumiesz to po co się odzywasz?
    • ssaczek 02.05.02, 11:57
      No cóż należysz do tych zatwardzialców, którzy nie przyjmują do wiadomości, iż
      rower to nie najważniejsza rzecz na tym padole. Wydaje ci się, iż skoro tak
      napaliłeś się na to jeżdżenie to wszyscy pójdą twoim śladem i zrazu polecą i
      zostawią 5000zł w salonie rowerowym. Przyjmij do wiadomości, że połowa tego
      społeczeństwa odkurza rowery trzy razy do roku, a kupują na prezenty majowe
      rowery w marketach w przekonaniu iż to cudo na kołach! A taki jak ty to dla
      nich wybryk natury bo za te pieniądze to mogą sobie sprawić samochód. Co do
      rowerów górskich to nie uprzedzenia to doświadczenie, jeździłem na takowych gdy
      tylko się pokazały w latach `80 i mam tu na myśli jeżdżenie tzn. pokonywanie
      trasy z p. A do p. B szybko i wygodnie a nie świrowanie głupa po chodnikach i
      górkach z czego połowa na plecach, więc daruj sobie i jeśli chcesz doradzić
      ludziom to doradzaj czytając o co pytają!
      Jeśli ktoś pyta co może kupić za 1000zł do tego aby pojeździć troszę po drogach
      i polach to odnieś się do tego lub zamilcz gdyż takimi tekstami tylko
      zniechęcasz ludzi do przesiadania się z samochodów na rowery.
      Znam wielu takich co sądzą że na rowerze za kilkaset złotych nie da się
      jeździć, ja jakoś korb nie urywam, ram nie łamie, piasty jakoś się nie
      rozsypują a przejeżdżam kilkaset kilometrów w miesiącu po mieście i nie tylko!
      Pozdro
    • mikra 03.05.02, 21:06
      ...hmmm... tak sobie czytam i... chyba będę chodziła
      piechotą. Wygląda na to, że rower TRZEBA kupić
      WSPANIAŁY. Ja mam kilkunastoletnią turystyczną damkę -
      i co, jak wyjadę na ulicę, to profesjonaliści mnie
      wyśmieją?
      nie dziwię sie, że ktoś pyta o rower za 700 złotych -
      to kupa forsy na przykład dla kogoś, kto musi kupować
      dzieciakowi pieluchy, a zarabia niewiele (i mieszka
      dajmy na to "na prowincji" - my tutaj wyciągamy około
      tysiaca, dwóch tysięcy złotych miesięcznie - mozecie w
      to uwierzyć???).
      Wygląda na to, że mógł nie pytać, tylko kupić rower za
      te 700 zeta i nie usłyszeć co mu sie złamie a co
      odpadnie (rowerowi).
      Skoro ktoś pyta, to oczekuje odpowiedzi życzliwej, a
      nie takiej w stylu "lepiej dołóż drugie tyle i kup..."
      przypuszczam, że jakby miał, to by dołożył. Bo jakbym
      ja miała, to z pewnością kupiłabym sobie jednoślad za
      10.000. Żeby był wspaniały w każdym calu - choćby miał
      wisieć dla ozdoby na ścianie (uwaga- kolorowe hologramy
      na rmaie mnie nie interesują - wolę bardziej
      wysmakowane bajery :))).
      pan Woźniak odpowiedział na pytanie - konkretnie, a
      został napadnięty przez kilku forumowiczów. Zajrzałam
      tu, oczekujac konkretnych rad, bo miałam apetyt na nowy
      rower. MIAŁAM. na taki za 5.000 mnie nie stać. czyli
      sie dowiedziałam. pozdrawiam.
    • wromario 03.05.02, 23:42
      mikra napisał(a):

      > pan Woźniak odpowiedział na pytanie - konkretnie, a
      > został napadnięty przez kilku forumowiczów.

      Pan Woźniak proponował zakup roweru w pełni amortyzowanego wyposażonego w hamulce
      tarczowe za sumę, która daje PEWNOŚĆ, że wyposażenie to będzie atrapą. Nie ma się
      co czarować: propozycje Pana Woźniaka to zachęta zmarnowania pieniędzy.

      Te 700 zł można wydać z sensem:

      www.velo.com.pl/rowery/gorskie/outset.htm
    • ssaczek 04.05.02, 10:47
      mikra napisał(a):

      > ...hmmm... tak sobie czytam i... chyba będę chodziła
      > piechotą. Wygląda na to, że rower TRZEBA kupić
      > WSPANIAŁY. Ja mam kilkunastoletnią turystyczną damkę -
      > i co, jak wyjadę na ulicę, to profesjonaliści mnie
      > wyśmieją?
      > nie dziwię sie, że ktoś pyta o rower za 700 złotych -
      > to kupa forsy na przykład dla kogoś, kto musi kupować
      > dzieciakowi pieluchy, a zarabia niewiele (i mieszka
      > dajmy na to "na prowincji" - my tutaj wyciągamy około
      > tysiaca, dwóch tysięcy złotych miesięcznie - mozecie w
      > to uwierzyć???).
      > Wygląda na to, że mógł nie pytać, tylko kupić rower za
      > te 700 zeta i nie usłyszeć co mu sie złamie a co
      > odpadnie (rowerowi).
      > Skoro ktoś pyta, to oczekuje odpowiedzi życzliwej, a
      > nie takiej w stylu "lepiej dołóż drugie tyle i kup..."
      > przypuszczam, że jakby miał, to by dołożył. Bo jakbym
      > ja miała, to z pewnością kupiłabym sobie jednoślad za
      > 10.000. Żeby był wspaniały w każdym calu - choćby miał
      > wisieć dla ozdoby na ścianie (uwaga- kolorowe hologramy
      > na rmaie mnie nie interesują - wolę bardziej
      > wysmakowane bajery :))).
      > pan Woźniak odpowiedział na pytanie - konkretnie, a
      > został napadnięty przez kilku forumowiczów. Zajrzałam
      > tu, oczekujac konkretnych rad, bo miałam apetyt na nowy
      > rower. MIAŁAM. na taki za 5.000 mnie nie stać. czyli
      > sie dowiedziałam. pozdrawiam.



      Spokojnie!
      Właśnie staram się wyklarować, iż można kupić całkiem przyzwoity rower za
      powiedzmy 700-1000zł i jeździć nim przez lata i jest to tylko kwestia podejścia
      do tematu gdzie i jak mamy zamiar jeździć. Dla każdego przeciętnego zjadacza
      rower za te pieniądze jest zupełnie wystarczający, a wszelkie dodatkowe bajery to
      tylko szpan! Natomiast P. Woźniak wciska ciemnotę z marketów!
      Jeśli chcesz kupić rower zrób to w miejscu, które oferuje serwis i przyzwoite
      rowery składane z głową.
      Pozdro.


    • gofia 06.05.02, 11:04
      > Dla każdego przeciętnego zjadacza
      > rower za te pieniądze jest zupełnie wystarczający, a wszelkie dodatkowe bajery
      > to tylko szpan!

      No tu juz troche przesadziles... moze po prostu masz jakies kompleksy, ale nawet
      jesli tak, to tylko i wylacznie Twoja sprawa. Te "wszelkie dodatkowe bajery" nie
      sa po to, zeby szpanowac, no chyba, ze sie jest niedowartosciowanym.
      Prawda znana od lat - biedny traci dwa razy. Wszytsko jedno czy chodzi o rower,
      pralke czy cos innego - jesli kupujesz najtaniej, to bardzo szybko sie popsuje,
      bo jest to po prostu "z najnizszej polki", i wtedy kupujesz znowu, i znowu...
      Bedzie tanio? Watpie.
      Pozdrawiam
    • ssaczek 08.05.02, 10:44
      gofia napisał(a):

      > > Dla każdego przeciętnego zjadacza
      > > rower za te pieniądze jest zupełnie wystarczający, a wszelkie dodatkowe ba
      > jery
      > > to tylko szpan!
      >
      > No tu juz troche przesadziles... moze po prostu masz jakies kompleksy, ale nawe
      > t
      > jesli tak, to tylko i wylacznie Twoja sprawa. Te "wszelkie dodatkowe bajery" ni
      > e
      > sa po to, zeby szpanowac, no chyba, ze sie jest niedowartosciowanym.
      > Prawda znana od lat - biedny traci dwa razy. Wszytsko jedno czy chodzi o rower,
      >
      > pralke czy cos innego - jesli kupujesz najtaniej, to bardzo szybko sie popsuje,
      >
      > bo jest to po prostu "z najnizszej polki", i wtedy kupujesz znowu, i znowu...
      > Bedzie tanio? Watpie.
      > Pozdrawiam

      Aż tak w oczka prawda zakuła!
      Ja nie mówię, że kupuj najtaniej, tylko z głową i za pieniądze adekwatne do tego,
      do czego chcemy wykorzystać to, co kupujemy!
      Aby napić się piwa nie trzeba browaru kupować!
      Skoro jesteśmy biedni zacznijmy myśleć ekonomicznie, nikt, kto ma pieniądze i
      głowę na karku nie inwestuje poważnych kwot(kwota zależy od portfela)w sprzęt
      sporadycznie używany tylko po to, aby był niezniszczalny. To utopia!
      Co do kompleksów i niedowartościowania to myślę iż objawia się to raczej w drugą
      stronę.
      Pozdro
    • spector1 08.05.02, 15:18
      Ssaczek pisze z sensem i ma racje.
      Widzialem b.wielu zawodnikow, ktorzy odpadali w wyscigu (kryterium) po kilku
      kilometrach na swoich maszynach za $6000 a w czolowce byli zawodnicy na
      rowerach za $500.
      Niedzielny turysta przejedzie tyle przez rok co wyczynowiec w ciagu miesiaca.
      Wyczynowiec w sprintach ma moc ok 800 W a turysta nie ma sily i ochoty
      na sprinty i jezdzi wykorzystujac swoja sile napedowa w wysokosci ok 80 W.
      Wyczynowiec mialby szanse zajezdzic b.szybko zwykly rower ale nie turysta.
      Niestety szpanowanie wsrod rowerzystow powszechne jest nie tylko w Polsce.

      Dla zaawansowanych podaje link gdzie samemu mozna sprawdzic, ze decyduja
      nogi a nie ilosc $ wydanych na rower.
      www.analyticcycling.com/
    • gofia 09.05.02, 15:04
      ssaczek napisał(a):

      > Aż tak w oczka prawda zakuła!
      > Ja nie mówię, że kupuj najtaniej, tylko z głową i za pieniądze adekwatne do teg
      > o,
      > do czego chcemy wykorzystać to, co kupujemy!
      > Aby napić się piwa nie trzeba browaru kupować!
      > Pozdro

      drogi ssaczku, konczac juz te beznadziejna dyskusje o wyzszosci swiat jednych nad
      drugimi, napisze tak: nic mnie w oczka nie "zakulo" jak piszesz, bo ja nie mam
      roweru... uwazam jedynie, ze nie wszytskie te bajery sa dla szpanu. jest wiele
      takich, ktore sluza udogodnieniom i sa przydatne. bo ludzie sobie zycie ulatwiaja
      i nie ma w tym nic zlego. napisalam tu jako potencjalny nabywca roweru i nie mam
      kasy na zadne szalenstwa. nie moge sie jednak pogodzic z opinia, ze jak juz bajer
      to jedynie dla szpanu...
      zawsze mozna wyjsc z zalozenia, ze po cholere sobie ulatwiac zycie.
      wiesz, tak z zupelnie innego podworka - kiedys kobiety uzywaly szmat zamiast
      podpasek, i co zle bylo? a teraz skrzydelka, bajery... i po co? dla szpanu?

      > Skoro jesteśmy biedni zacznijmy myśleć ekonomicznie, nikt, kto ma pieniądze i
      > głowę na karku nie inwestuje poważnych kwot(kwota zależy od portfela)w sprzęt
      > sporadycznie używany tylko po to, aby był niezniszczalny. To utopia!

      no wlasnie o tym pisalam... myslec ekonomicznie, to znaczy nie kupowac najtaniej!
      bo w efekcie wychodzi duzo drozej.

      > Co do kompleksów i niedowartościowania to myślę iż objawia się to raczej w drug
      > ą
      > stronę.

      zapewne, jestem pelna kompleksow, czasem tez czuje sie tez niedowartosciowana.
      jak chyba kazdy czlowiek. ale to nie ma nic wspolnego z rowerami, bo jak juz
      napisalam - nie mam go. jeszcze :-)

      pozdrawiam i zycze milego dnia :)
    • xtr 08.05.02, 16:33
      Do Ssaczka
      No to teraz wiem, że Ty nie widziesz i nie chcesz
      zobaczyć, nie próbujesz zrozumiec i wniknąć w coś co
      się do Ciebie mówi. I to kończy dyskusję, bo ze ślepym
      sie o kolorach nie rozmawia. Na zakończenie: piszesz
      że da się kupić sensowny rower za 700-1000 złotych.
      Nie. Sensowny da sie kupić moze za 1000-1700. Poza tym
      masz jednak kompleksy. Jak się czyta o tych plecach,
      chodnikach, szpanie to jedno przychodzi na myśl - dupa
      Cię boli od przytaniego siodełka i pewnie stąd to
      wszystko.
      Masz mnie z głowy - milknę.
    • ssaczek 08.05.02, 18:21
      xtr napisał(a):

      > Do Ssaczka
      > No to teraz wiem, że Ty nie widziesz i nie chcesz
      > zobaczyć, nie próbujesz zrozumiec i wniknąć w coś co
      > się do Ciebie mówi. I to kończy dyskusję, bo ze ślepym
      > sie o kolorach nie rozmawia. Na zakończenie: piszesz
      > że da się kupić sensowny rower za 700-1000 złotych.
      > Nie. Sensowny da sie kupić moze za 1000-1700. Poza tym
      > masz jednak kompleksy. Jak się czyta o tych plecach,
      > chodnikach, szpanie to jedno przychodzi na myśl - dupa
      > Cię boli od przytaniego siodełka i pewnie stąd to
      > wszystko.
      > Masz mnie z głowy - milknę.

      Parę postów temu:

      ...hmmm... tak sobie czytam i... chyba będę chodziła
      piechotą. Wygląda na to, że rower TRZEBA kupić
      WSPANIAŁY. Ja mam kilkunastoletnią turystyczną damkę -
      i co, jak wyjadę na ulicę, to profesjonaliści mnie
      wyśmieją?
      nie dziwię sie, że ktoś pyta o rower za 700 złotych -
      to kupa forsy na przykład dla kogoś, kto musi kupować
      dzieciakowi pieluchy, a zarabia niewiele (i mieszka
      dajmy na to "na prowincji" - my tutaj wyciągamy około
      tysiaca, dwóch tysięcy złotych miesięcznie - mozecie w
      to uwierzyć???).
      Wygląda na to, że mógł nie pytać, tylko kupić rower za
      te 700 zeta i nie usłyszeć co mu sie złamie a co
      odpadnie (rowerowi).
      Skoro ktoś pyta, to oczekuje odpowiedzi życzliwej, a
      nie takiej w stylu "lepiej dołóż drugie tyle i kup..."
      przypuszczam, że jakby miał, to by dołożył. Bo jakbym
      ja miała, to z pewnością kupiłabym sobie jednoślad za
      10.000. Żeby był wspaniały w każdym calu - choćby miał
      wisieć dla ozdoby na ścianie (uwaga- kolorowe hologramy
      na rmaie mnie nie interesują - wolę bardziej
      wysmakowane bajery :))).
      pan Woźniak odpowiedział na pytanie - konkretnie, a
      został napadnięty przez kilku forumowiczów. Zajrzałam
      tu, oczekujac konkretnych rad, bo miałam apetyt na nowy
      rower. MIAŁAM. na taki za 5.000 mnie nie stać. czyli
      sie dowiedziałam. pozdrawiam.

      I widzisz takie działanie na ludzi mają tacy jak Ty!
      Zanim więc zaczniesz to przejżyj i przeczytaj całość prubując przynajmniej
      zrozumieć innych, ich podejście, potrzeby, możliwości.
      Na pytanie co mogą kupić za tyle i tyle do takiej jazdy powinna być odpowiedż
      to i to albo to i zwróć uwagę na to. Tymczasem są teksty:

      Przykład: kupilem rower z 700 stów. Pojechalem do
      Bukowiny Tatrzańskiej. Pojeżdę po łąkach i dołkach -
      pomyślałem. Pojechałem. Pierwszego dnia rozcentrowało
      się jedno koło, drugiego przestała działać przerzutka,
      trzeciego hamulec wysiadł i nie dało się wyregulować
      naciągu jednej z jego sprężyn, czwartego dnia
      rozleciała się przednia piasta, piątego - przednia
      przerzutka.
      Wystarczy? Nie? Po tygodniu padła tylna piasta.
      Wydałem z 1000 na obręcze, nowe hamulce, piasty. No i
      zaczęło mi się w miarę jako tako jeździć do pierwszego
      mrozu. Wtedy zamarzł tani - ale mięciutki przy
      sprawdzaniu podczas zakupu - amortyzator.
      Teraz jeżdzę na rowerze który sam złożyłem w oparciu o
      doskonałą ramę. Dobrałem komponety wedle
      najkorzystniejszego (moim zdaniem) stosunku
      cena-jakość. Rower jest wart ponad 5 tysięcy. I będę
      nim jeździł latami, w warunkach jaki się przytrafią i
      w terenie który mi się spodoba. Z tej kwoty - 5 tys.
      pewnie jeszce z 1-2 tysiące bym zaoszczędził. Wychodzi
      że dobry trwały rower to około 3 tysięcy (mówię o
      górskim, w mojej ocenie najwszechstronniejszym i
      najwytrzymalszym). I to wszystko. Taniej też złoży się
      albo kupi jakąś maszynę. Ale przez trzy-cztery lata i
      tak dokładając drobiazgi i wymieniając nasłabsze
      duperele dobije się do tych 3 tysięcy. No to po co
      oszczędzać?

      Czy to jest odpowiedz na pytanie:

      Chciałabym wydać do 700 zł. Rower ma służyć do jeżdżenia na wycieczki
      czasem asfaltem, czasem drogami polnymi.
      Co kupić?

      Czy teraz się rozumiemy?


    • fidelio1 11.05.02, 17:58
      Wy to sie kurwa mozecie spierac nawet o rower. A zadzwon Matole jeden z drugim
      do importera i kupisz 30-40% taniej niz w sklepie. Nie bedziesz wtedy
      porownywal ceny z hipermarketem.
      Polecam GT bo innej alternatywy w Polsce nie ma.
    • wromario 12.05.02, 00:11
      fidelio1 napisał(a):

      > Wy to sie kurwa mozecie spierac nawet o rower.

      Rozumiem, że jesteś ponad tymi pustymi kłótniami i swoje trzy groszę rzucasz z
      uśmiechem i "kurwą" na ustach ;)

      > A zadzwon Matole jeden z drugim
      > do importera i kupisz 30-40% taniej niz w sklepie.


      > Polecam GT bo innej alternatywy w Polsce nie ma.

      I-drive pękają... Nie ufałbym tej marce... Choś sam mam Schwinna, a z GT do
      niedawna byli "kuzynostwem" ;)
    • fidelio1 12.05.02, 13:45
      wromario napisał(a):

      > fidelio1 napisał(a):
      >
      > > Wy to sie kurwa mozecie spierac nawet o rower.
      >
      > Rozumiem, że jesteś ponad tymi pustymi kłótniami i swoje trzy groszę rzucasz z
      > uśmiechem i "kurwą" na ustach ;)
      >
      > > A zadzwon Matole jeden z drugim
      > > do importera i kupisz 30-40% taniej niz w sklepie.
      >
      >
      > > Polecam GT bo innej alternatywy w Polsce nie ma.
      >
      > I-drive pękają... Nie ufałbym tej marce... Choś sam mam Schwinna, a z GT do
      > niedawna byli "kuzynostwem" ;)

      Ty jestes typowym polskim konsumentem. I-drive'a peka ale nie Twoj , wiec nie
      wiesz czy peka, tylko ktos Ci powiedzial, wiec tracisz zaufanie.
      Ale GT to nie tylko I-drive, rowniez front suspension , albo sztywne.
      Ale Ty ufasz Schwinnowi, tylko dlaczego ? Przeciez tej marki nie ma w Polsce wiec
      jak mozna ufac nieobecnym markom ?
      A jesli chodzi o kuzynostwo to nadal sa i to razem z Mongoosem od kiedy kupil ich
      Pacific Cycle.
    • wromario 12.05.02, 21:05
      fidelio1 napisał(a):

      > Ty jestes typowym polskim konsumentem. I-drive'a peka ale nie Twoj , wiec nie
      > wiesz czy peka, tylko ktos Ci powiedzial, wiec tracisz zaufanie.

      Rozumiem, że konsumenci nietypowi uczą się na błędach wyłącznie swoich i forum
      podobne do tego jest zupełnie niepotrzebne. Jeśli już biorą udział w podobnych
      dyskusjach robią to wbrew sobie bo i tak wybiorą niezależnie, najlepiej GT.

      > Ale GT to nie tylko I-drive, rowniez front suspension , albo sztywne.

      Czy I-drive spawane są w innym miejscu i za pomocą innej technologii niż reszta?

      > Ale Ty ufasz Schwinnowi, tylko dlaczego ?

      Napisałem tylko, że Schwinna posiadam, nic o zaufaniu tam nie było.
      Tak naprawdę to lekko mnie wpienia i wpakowałem się w mojego Moaba przez
      sentyment - ktoś mi wcześniej zakosił rower złożony na niezłej ramie Cr-Mo, ale
      to był model z poprzednich lat. W sumie mam, czego chciałem, Schwinna z lekko
      nietypowymi sterami. Nie ufam mu ani trochę i kochami nieodwzajemnioną miłością
      platoniczną - nikomu nie życzę podobnej sytuacji :)


      > Przeciez tej marki nie ma w Polsce wiec
      > jak mozna ufac nieobecnym markom ?

      Tworzysz tu chyba jakieś teorie o utracie zaufania do produktów oficjalnie nie
      dystrybuowanych w kraju. Cannondale też ufać nie mogę?

      > A jesli chodzi o kuzynostwo to nadal sa i to razem z Mongoosem od kiedy kupil i
      > ch
      > Pacific Cycle.

      Tegoroczna oferta Schwinna i Mongoose jest zdecydowanie uboższa niż w latach
      poprzednich. Mam wrażenie, że obie marki kierują się raczej ku masowej sprzedaży
      tanich rowerów.
    • fidelio1 12.05.02, 22:53
      Mysle ze takie dyskusje na forum to o kant dupy rozwalic. razem z tym ekspertem.

      Jesli Ty piszesz ze I-drive'y pekaja to nic nowego nie powiedziales, bo kazda
      rama peknie, problem tylko w tym jak kto jezdzi. Jesli facio wsiada na rower i
      do tego zaklada na garba plecak 25 kilo i wali po lesie na wyciagnietej sztycy
      po kreske to nie ma sily abu ta rama nie pierdolnela. I tak jest w kazdym
      rowerze markowym. Nie pisz ze jakas rama pekla nie nazywaj po imnieniu firm,
      nalezy sie zapytac tego co na niej jechal - co sie stalo ze pekla.

      Swoje to kazdy chwali - cudze to syf - to jest typowe dla konsumentow znad
      Wisly.

      Odnosnie twojego typowego zachowania to odpowiadam : ile to ram I-drive'a
      srzedano w Polsce a ile walnelo, napisz kolego skoro masz takie informacje.
      Nie wiesz odpowiadam za Ciebie , ale wiesz ze pekaja, czyli nic nie wiesz.

      Schwinn to firma rewelacyjnie sentymentalna, kazdy mowi ze jest dobra ale nikt
      nie wie dlaczego. Oczywiscie tatus moj dostal Schwinna albo dziadzio jezdzil na
      schwinnie - dlatego kupuje. Niestety na najdluzszej tradycji ( USA ) w rowerach
      nie mozna zbijac kasy 4ever. Jesli nie ma dystrybutora w kraju to nie ma szans
      na 100% service.
      Jesli nie ma servisu to nie ma co podchodzic danej marki. Zaufanie to nic
      innego jak to ze w przypadku problemu kazda usterka bedzie naprawiona. Skoro
      Schwinn i Cannondale nie ma rep'a w Polsce to nie ma sensu pakowac sie w te
      firmy.
      Inna sprawa to jakosc , absolutnie sie zgadzam ze Schwinn jest dobrym sprzetem,
      takim jak Merida, Giant i Author tylko drozszym, biorac pod uwage ze Schwinna
      produkuje nikt inny jak Merida Taiwan mamy do czynienia z ta sama jakoscia.

      Schwinn i Mongoose beda w sprzedazy w supermarketach ale w USA tylko, niemniej
      pewne modele beda zarezerwowane dla detalistow indywidualnych. Oferta jest
      slaba w tym roku poniewaz w zwiazku z przejeciem przez Pacyfic Cycle od Questor
      Found grupy Schwinn/GT reorganizacja firmy nie pozwolila na wieksza ilosc
      modeli w 2002.

      Masz pytania wal smialo,
      Fidelio

    • wromario 14.05.02, 13:29
      fidelio1 napisa?(a):

      > Mysle ze takie dyskusje na forum to o kant dupy rozwalic. razem z tym
      > ekspertem.


      To chyba mysl przewodnia Twoich wypowiedzi. Nie rozumiem, po co w
      takim razie wdajesz sie w dyskusje? Chcesz udowodnic wszystkim, ze tylko
      Ty znasz sie na GT i wiesz jakie sa wspaniale? Forum jest po to, zeby
      wymieniac sie opiniami, raczej nie zrobisz tu z siebie gwiazdy.

      > Jesli Ty piszesz ze I-drive'y pekaja to nic nowego nie powiedziales, bo
      kazda rama peknie, problem tylko w tym jak kto jezdzi. Jesli facio...

      Mialem nadzieje, ze stosujac skroty myslowe ulatwiam rozumienie moich
      wypowiedzi. Postaram sie jednak wyrazic precyzyjnie, widac inaczej nie
      sposob do Ciebie dotrzec.

      "I-drive pekaja" znaczy: "znacznie czesciej docieraja do mnie informacje o
      peknieciach ram uzytkowanych w roznych warunkach firmy GT niz
      pozostalych".
      Nie jestem dociekliwym badaczem jakosci produktow, nie mam czasu na
      dochodzenie, zreszta kto ma. Kieruje sie opinia, jaka wyrabiaja marce jej
      uzytkownicy. Nie wydaje mi sie by ktos sie na GT celowo uwzial i dorabial jej
      morde. Sami sie postarali o wyrobienie takiej a nie innej opinii wsrod
      uzytkownikow i teraz musza sie liczyc z podobnymi komentarzami.

      > Swoje to kazdy chwali - cudze to syf - to jest typowe dla konsumentow
      znad Wisly.

      Oj widze, ze koledze to sie juz chyba wlaczyl program narzekania na
      wspolplemiencow. Bla bla bla.
      Wracajac do mysli "swoje cud - cudze syf": nikogo do Schwinnow nie
      namawialem, wrecz odradzalem pakowanie sie w nie. Wyciagasz wnioski z
      wlasnych mylnych projekcji.

      > Odnosnie twojego typowego zachowania to odpowiadam : ile to ram
      I-drive'a
      > srzedano w Polsce a ile walnelo, napisz kolego skoro masz takie
      informacje.

      Odwroce pytanie: ile i-drive sprzedano i jezdza do tej pory?
      > Nie wiesz odpowiadam za Ciebie

      Tak, tak, w koncu przeciez myslisz, ze:

      > takie dyskusje na forum to o kant dupy rozwalic. razem z tym
      > ekspertem.

      > ale wiesz ze pekaja, czyli nic nie wiesz.

      Slyszales o pingwinach na antarktydzie? Pewnie tak, ale rowniez zapewne
      tam nie byles, skad wiec mozesz wiedziec, ze istnieja? Itd... itd...
      Jesli zdajesz sie wylacznie na swoje doswiadczania, w potworny sposob
      sie ograniczasz.

      > Jesli nie ma servisu to nie ma co podchodzic danej marki. Zaufanie to nic
      > innego jak to ze w przypadku problemu kazda usterka bedzie naprawiona.
      Skoro
      > Schwinn i Cannondale nie ma rep'a w Polsce to nie ma sensu pakowac
      sie w te
      > firmy.

      Chodzi Ci pewnie o naprawy gwarancyjne, jak sie z nich wywiazywal
      wroclawski przedstawiciel Mongoosa mozesz sobie poczytac w archiwum
      pl.rec.rowery. Tylko musisz na chwile zapomniec, ze nikomu nie ufasz, jesli
      sam nie sprawdzisz.
      W przypadku usterek po uplywie terminu gwarancji czy tez rowerow
      skladanych istnienie firmowego serwisu nie ma wiekszego znaczenia.

      > Inna sprawa to jakosc , absolutnie sie zgadzam ze Schwinn jest dobrym
      sprzetem,

      nic takiego nie pisalem! czytaj uwaznie!

      > Masz pytania wal smialo,
      > Fidelio

      Po kiego sie udzielasz na tym forum, skoro mozna je o kant dupy rozwalic?
      ;)
    • fidelio1 14.05.02, 17:19
      wromario napisał(a):

      > fidelio1 napisa?(a):
      >
      > > Mysle ze takie dyskusje na forum to o kant dupy rozwalic. razem z tym
      > > ekspertem.
      >
      >
      > To chyba mysl przewodnia Twoich wypowiedzi.

      CO TO ZA MOWA TRAWA, KOLEGO.

      Nie rozumiem,
      TO WIDAC OD SAMEGO POCZATKU.

      po co w takim razie wdajesz sie w dyskusje? Chcesz udowodnic wszystkim,

      NIKOMU, BYNAJMNIEJ TOBIE.

      ze tylko Ty znasz sie na GT i wiesz jakie sa wspaniale?

      ZNAM SIE NA WIELU MARKACH, GT JEST OK, SA LEPSI PRZYZNAJE, MOZEMY GADAC O MARKACH
      O KTORYCH NIE SLYSZALES TYLKO PO CO. GADAM O GT DLATEGO ZE W KWESTI I-DRIVE'A SIE
      NIE ZGADZAM Z TOBA.

      Forum jest po to, zeby wymieniac sie opiniami,

      TY WYMIENILES " PEKAJA I-DRIVE'Y, TO OPINIA KTORA SLYSZALES. TO TAK, JAK JA BYM
      POWIEDZIAL ZE TWOJA DZIEWCZYNA TO KURWA, BO TAK SLYSZALEM , ALE ONA DE FACTO Z
      NIKIM NIE SYPIA OPROCZ CIEBIE.

      raczej nie zrobisz tu z siebie gwiazdy,

      ZAL CI ?

      Mialem nadzieje, ze stosujac skroty myslowe

      TO UDAJE CI SIE CALY CZAS,

      ulatwiam rozumienie moich wypowiedzi. Postaram sie jednak wyrazic precyzyjnie,
      widac inaczej nie sposob do Ciebie dotrzec.

      DOTARLES, DLATEGO PISZEMY JESZCZE DO SIEBIE.

      I-drive pekaja" znaczy: "znacznie czesciej docieraja do mnie informacje o
      peknieciach ram uzytkowanych w roznych warunkach firmy GT niz pozostalych"

      MOZESZ NIE LAC WODY, NAPISZ FACET KONKRET. JAKIE DO CIEBIE DOCIERAJA INFORMACJE ?
      PRZECIEZ NIE JESTES PRACOWNIKIEM GT, NIE SPRZEDAJESZ TEJ MARKI.
      !!! WLASNIE Z TYM SIE NIE ZGADZAM, CZY TO JEST GT, ROCK SHOX, SHIMANO, SRAM.
      ZE TAKI JAK TY OPINIUJE BO DOTARLY DO NIEGO INFORMACJE !!!
      LUDZIE KLAMIA, POWTARZAJA ZASLYSZANE HISTORIE, NAJBARDZIEJ ICH PODNIECA JAK COS
      SIE NIE POWIODLO, KTOS STRACIL, MARGINALNA SPRAWA DE FACTO, ALE JUZ JEST NAGONKA
      ZE TO JEST DO DUPY, SLABE, GOWNO KTOREGO NIE WARTO POLECAC. TY JEST TAKI.

      Nie jestem dociekliwym badaczem jakosci produktow, nie mam czasu na
      dochodzenie, zreszta kto ma. Kieruje sie opinia, jaka wyrabiaja marce jej
      uzytkownicy. Nie wydaje mi sie by ktos sie na GT celowo uwzial i dorabial jej
      morde. Sami sie postarali o wyrobienie takiej a nie innej opinii wsrod
      uzytkownikow i teraz musza sie liczyc z podobnymi komentarzami.

      JESTES MISTRZEM SWIATA W GADANIU O NICZYM, ONI ( GT ) MAJA W DUPIE TAKICH JAK
      TY, TO SAMO GOSCIE Z GIANTA, AUTHORA, SCHWINNA. NA MARKE MA PRACOWAC SIEC
      DYSTRYBUCJI W KRAJU - SKLEPY !!! BO TAM SIE KONCZY OSTATNIE OGNIWO LANCUCHA
      DYSTRYBUCJI .
      JESLI PRZYJDZIESZ DO SKLEPU GDZIEKOLWIEK NP. W WARSZAWIE A FACET NIE MA GT TO
      POWIE NIE KUPUJ TEGO PANIE BO TO SIE PSUJE A I-DRIVE TO SYF #1.
      TO SAMO POWIE FACIO W GT SKLEPIE O MERIDZIE. TY JESTES TAKA KALKA CO POWIELA NIE
      SWOJE , BLEDNE OPINIE, ZAWZIETEGO DETALISTY CO MU SPRZEDAZ SIADLA, NIGDY GT NIE
      WIDZIAL ALE SLYSZAL.

      Swoje to kazdy chwali - cudze to syf - to jest typowe dla konsumentow
      znad Wisly.

      Oj widze, ze koledze to sie juz chyba wlaczyl program narzekania na
      wspolplemiencow. Bla bla bla.

      NIE OSKARZAJ MNIE O COS CO PRZYWARA TWOJA JEST. TOZ PISZE ZE KOLEGA CZYLI TY W
      KRYTYKE SIE BAWI A INFORMACJI NIE MA

      Wracajac do mysli "swoje cud - cudze syf": nikogo do Schwinnow nie
      namawialem, wrecz odradzalem pakowanie sie w nie. Wyciagasz wnioski z
      wlasnych mylnych projekcji.
      Odnosnie twojego typowego zachowania to odpowiadam : ile to ram
      I-drive'a sprzedano w Polsce a ile walnelo, napisz kolego skoro masz takie
      informacje.

      Odwroce pytanie: ile i-drive sprzedano i jezdza do tej pory?

      NO TO ODPOWIEDZ NA PYTANIE, NIE WIESZ ALE KRECISZ ZE TO NIBY JA POWINIENEM
      ODPOWIEDZIC I JAK NIE TWIERDZIC ZE TO FORUM O KANT DUPY ROZWALIC ?


      Nie wiesz odpowiadam za Ciebie
      Tak, tak, w koncu przeciez myslisz, ze:
      takie dyskusje na forum to o kant dupy rozwalic. razem z tym
      ekspertem.
      ale wiesz ze pekaja, czyli nic nie wiesz.
      Slyszales o pingwinach na antarktydzie? Pewnie tak, ale rowniez zapewne
      tam nie byles, skad wiec mozesz wiedziec, ze istnieja? Itd... itd...

      TO JUZ NIE TO FORUM KOLEGO - GEOGRAFIA TO NIE TUTAJ.

      Jesli zdajesz sie wylacznie na swoje doswiadczania, w potworny sposob
      sie ograniczasz.

      WRESZCI SIE PRZEDSTAWILES. DOCENIAM.

      Jesli nie ma servisu to nie ma co podchodzic danej marki. Zaufanie to nic
      innego jak to ze w przypadku problemu kazda usterka bedzie naprawiona.
      Skoro Schwinn i Cannondale nie ma rep'a w Polsce to nie ma sensu pakowac
      sie w te firmy.
      Chodzi Ci pewnie o naprawy gwarancyjne, jak sie z nich wywiazywal
      wroclawski przedstawiciel Mongoosa mozesz sobie poczytac w archiwum
      pl.rec.rowery. Tylko musisz na chwile zapomniec, ze nikomu nie ufasz, jesli
      sam nie sprawdzisz.
      W przypadku usterek po uplywie terminu gwarancji czy tez rowerow
      skladanych istnienie firmowego serwisu nie ma wiekszego znaczenia.
      Inna sprawa to jakosc , absolutnie sie zgadzam ze Schwinn jest dobrym
      sprzetem, nic takiego nie pisalem! czytaj uwaznie!
      Masz pytania wal smialo,
      Fidelio
      Po kiego sie udzielasz na tym forum, skoro mozna je o kant dupy rozwalic?

      UDZIELALEM SIE W KUCHNI JAKO POMYWACZ W KOLOBRZEGU, TERAZ WALCZE NA SLOWA W
      KAZDYM KTO MA PROBLEM.

      czesc
      \f.
      duze litery pomoga Ci zrozumiec moje ciche odpowiedzi.
    • wromario 14.05.02, 18:44
      bedziesz jednak, musial, dziecko drogie, znalezc sobie innego partnera
      do tych pokrzykiwan,
      bywaj ;)
    • fidelio1 14.05.02, 22:04
      wromario napisał(a):

      > bedziesz jednak, musial, dziecko drogie, znalezc sobie innego partnera
      > do tych pokrzykiwan,
      > bywaj ;)

      To jest dla mnie satysfakcja, takiej odpowiedzi spodziewalem sie od Ciebie, bo
      coz mogles napisac , skoro nie masz o tym bladego pojecia, wpadles na lepszego i
      wypadles z forum.

      Eh ty Wromario, glupio Ci co ?
      Nie przejmuj sie wejdz na " Poznam Pana " zaraz zlapiesz dialog,
      Pa,
      fidek


    • raull 27.05.02, 14:02
      fidelio1 napisał(a):

      > To jest dla mnie satysfakcja, takiej odpowiedzi spodziewalem sie od Ciebie, bo
      > coz mogles napisac , skoro nie masz o tym bladego pojecia, wpadles na lepszego
      > i
      > wypadles z forum.
      >
      > Eh ty Wromario, glupio Ci co ?
      > Nie przejmuj sie wejdz na " Poznam Pana " zaraz zlapiesz dialog,
      > Pa,
      > fidek

      Fidek, gdzieś ty się wychował? W poprawczaku, na ulicy?
      Czy zawsze używasz rynsztokowego słownictwa swoim pieniactwem i agresją dowodząc
      braku elemntarnych podstaw kultury osobistej? Do swojej kobiety - jak
      domniemywam - również odnosisz się w podobny sposób wyzywając ją od debilek,
      durniów, kurew dyskretnie zwracając jej uwagę, kiedy nie zgadzasz się z jej
      opinią, że "pierdoli głupoty"? Przypuszczam, że taki właśnie sposób okazujesz
      bliźnim szacunek i uczucia.:-((
      Sugerowałbym więc nie udzielać się ani na tym forum, ani tym bardziej
      na 'preclu', gdyż zaniżasz w sposób znaczący poziom wypowiedzi wprowadzając
      negatywne wartości.

      Jeśli nie możesz powstrzymać się od agresji, atakowania innych za posiadanie
      innego niż twoje zdanie, proponowałbym powyżywać się gdzieś w lesie na biku, a
      jeśli to nie pomoże - udać się do specjalisty i najlepiej poddać się leczeniu
      zamknietemu. Nie będziesz załamywał innych, a i sam się lepiej psychicznie
      poczujesz.

      Z mojej strony EOT.

      Wyjatkowo - nie pozdrawiam.

      r.
    • serekwiejski 24.05.02, 12:46
      fidelio1 napisał(a):

      > Wy to sie kurwa mozecie spierac nawet o rower. A zadzwon Matole jeden z drugim
      > do importera i kupisz 30-40% taniej niz w sklepie. Nie bedziesz wtedy
      > porownywal ceny z hipermarketem.
      > Polecam GT bo innej alternatywy w Polsce nie ma.
      >

      to niestety nieprawda, od 3 tygodni wybieram rowerek i stwierdzam ze
      przedstawiciele handlowi/impoterzy nie sa zainteresowani bezposrednia sprzedaza -
      twierdza ze to jest szkodliwe dla ich sieci sprzedazy, a kupujemy kilka rowerow
      wspolnie zeby dostac rabat, jesi juz laskawie krecac nosem zgadzaja sie rozmawiac
      to daja mniejszy rabat niz sklepy, max rabat w sklepach to 15 %, wydaje sie ze
      sklepy zarabiaja ok 25 % wiec nie dziwie sie ze taniej nie chca.
      niestety nie bardzo znam sie na rowerach wiec czy mozecie mi doradzic best choice
      w segmencie rynku "za tysiaka" - moze byc troche drozej, przy przyjeciu ze: waze
      o 100 kg, mieszkam w warszawie wiec nizina - bede jezdził po miescie + okolicach
      (jakies laski moze wycieczki w wertepy po jakims czasie - chyba sa jakies trasy w
      okolicach wawy), z przodu amortyzator koniecznie musi byc no iz zeby nie rozwalil
      sie w ciagu 2-3 lat.
      co myslicie o authorze soluction SX - za 1369 (cena katalogowa)a moze ktoras
      merida bedzie miala lepszy stosunek do jakosci?

      pozdrawiam
      marcin

    • luzik1 27.05.02, 18:01
      miałem wyrób "roweropodobny" z hiper'a. powiedziałem dość, wydam więcej ale
      będę zadowolony - i zaczęło się.... jaka rama, marka, osprzęt, hamulce,
      obręcze, opony, szprychy!!!, kasety, piasty, "amorki"....gdzieś po miesiącu
      prania mózgu na własne życzenie powiedziałem dość.... poszedłem i kupiłem co
      było przyzwoitego w moim zasięgu finansowym. Jak mi się spodoba jeżdżenie to
      albo sobie rower "rozbuduję", albo sprzedam i kupię nowszy, może wezmę kredyt
      (?) ale jaką ramę?, markę? osprzęt?....O Jezu....!
    • luzik1 27.05.02, 18:06
      > Co kupić?

      Kup sobie taki, żebyś się bardzo dobrze na nim czuł i miał porządne, fachowe
      zaplecze serwisowe - reszta, to strata czasu. wiem coś o tym....
      pozdro
      luzik
    • pro_test 30.05.02, 17:30
      hej!
      ja wlasnie jutro zamierzam kupic sobie rowerek author traction.
      wybralem juz sobie sklepik www.skleprowerowy.com tzn jest to siec sklepow w
      Warszawie.
      sprzedaja w nich kolesie ktorzy albo sa bylymi kurierami lub zawodnicy
      przeroznych wyscigow rowerowych.
      i maja jeszcze jeden plus mianowicie mozna tam kupowac na nieoprocentowane
      raty :) co mi sie bardzo podoba.
      moge kupic lepszy i drozszy rower i splacac go w ratach.
      polecam

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka