Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rowerem do pracy

    IP: *.simtel.pl 17.07.06, 11:09
    Temat się oczywiście już przewijał, ale po pobieżnym przejrzeniu forum nie widziałem wątku tylko temu poświęconemu (jeżeli przegapiłem, to przepraszam).

    Kto z Was dojeżdża do pracy bicyklem i jak sobie radzicie z widocznymi skutkami wysiłku fizycznego tudzież warunków atmosferycznych? Mam na myśli spływanie potem albo w pewnych okolicznościach błotem. Jak możecie podajcie szczegóły:
    - dystans
    - okres używania roweru w przeciągu roku
    - czas dojazdu w stosunku do alternatywnych metod poruszania się (samochód, kom. miejska)
    - w/w problem ubioru i oznak wysiłku fizycznego

    Ja mam raczej mały dystans (<5km) i w kierunku do pracy z górki - pierwsze 1,5km mknę 60-65km/h potem spokojnie chodnikami ok 25 (jeżeli są piesi to zwalniam rzecz jasna). Ciuszki rowerowe, przebieram w pracy na cywilne. W razie potrzeby prysznic - przyznam bez bicia, że nie zawsze, bo krótki dystans i ukształtowanie terenu nie wyciska ze mnie ostatnich potów. Czasami wystarczy się wytrzeć i potraktować rzecz 'po męsku', tylko dezodorantem ;). Zresztą współtowarzysze niedoli niechybnie dali by mi znać, gdybym był uciążliwy dla otoczenia...
    Czasami jest drobny problem, jak muszę się przemieścić do klienta, ale wtedy jadę po prostu w długich spodniach i przebieram koszulkę rowerową na normalną przy parkowaniu roweru, i oczywiście nie eksploatuję się po drodze :) Całe szczęście wyjazdy do klienta mam sporadyczne.
    Jeżdżę od wiosny do jesieni, zimą na przemian samochodem lub na nogach dla zdrowia.

    No i czas dojazdu - cóż, wczoraj rozsypała mi się piasta z tyłu i musiałem użyć mój czerwony, dwuśladowy bolid spalinowy. W efekcie zamiast niecałe 10min jechałem 25min. Mam nadzieję, że dzisiaj doprowadzę rower z powrotem do używalności :) Zresztą w mieście (Gdańsk) w godzinach szczytu spokojnie jestem gotów rywalizować z samochodami na dowolnej trasie. Zwłaszcza teraz, gdy do ruchu turystycznego dołożyły się fantastycznie przemyślane remonty dróg :p Poza godzinami szczytu mimo wszystko na niektórych trasach również wygrywam.
    • Gość: pegaz IP: *.simtel.pl 17.07.06, 11:20
      Może dorzućcie jeszcze typ rowerku, jaki używacie: szosówka/góral/miejski/trekking...

      Skompresowana moja wypowiedź:
      - dystans: <5km
      - używanie roweru w ciągu roku: wiosna, lato, jesień
      - czas dojazdu: rower do pracy - 10min, samochód 20-25min, rower z pracy - 15-20min. (wybitnie asymetryczne ukształtowanie terenu)
      - ubiór: ciuchy rowerowe i przebieranko w pracy
      - rower: stary romet kolarka - ni to szosówka, ni to trekking ;)
    • dr.krisk 17.07.06, 12:43
      A to ja
      - dystans: 4 km
      - używanie roweru w ciągu roku: caly rok
      - czas dojazdu: rower do pracy - 15 min, samochód 20-25min,
      - ubiór: to zależy od pory roku. Najczęsciej zmieniam w pracy portki. Czasem
      też musze się umyć - niestety nie ma możliwości skorzystania z prysznica :((((

      - rower: ma dwa - trekking (tym jeżdże w ładna pogodę) i górski GT (zima i
      trudne warunki)
    • Gość: acwac IP: *.onecik.pl / *.onecik.pl 17.07.06, 13:27
      o rety, nawet gdyby mi ktos dopłacał nie zgodziłabym się na takie katusze. Zaraz
      po przyjściu do pracy prysznic, a w domu przed wyjściem też prysznic?
    • Gość: pegaz IP: *.simtel.pl 17.07.06, 13:34
      Prysznic to takie katusze? ;)
      Przed wyjściem do pracy owszem, korzystam z prysznica, w pracy niekoniecznie, bo jak pisałem dystans i teren nie wyciska ze mnie ostatnich kropli potu. Jakbym miał dalej lub pod górkę, brałbym po prostu prysznic tylko w pracy :) Natomiast po powrocie do domu, owszem, funduję sobie tą 'katuszę', bo zwyczajnie ze mnie cieknie :)
    • Gość: ka2 IP: *.adsl.inetia.pl 28.07.07, 15:52
      - dystans: 15km, jak mi się chce albo mam coś do załatwienia na mieście to
      wracam fajniejszą trasą 25km
      - używanie roweru w ciągu roku: zacząłem od końca maja, bo się przeprowadziłem,
      planuję wiosna, lato, jesień i zima o ile będzie łagodna. Obecnie jeżdżę
      niezależnie od pogody
      - czas dojazdu: rower do pracy - 40-50min, z pracy 30-40min, samochód 30m-1h30m
      jak są korki. ogólnie to unikam samochodu jak tylko mogę.
      - ubiór: ciuchy rowerowe i przebieranko w pracy, ciuchy wożę ze sobą albo
      trzymam w pracy, oczywiście obowiązkowo prysznic po przyjechaniu
      - rower: crossówka - zmodowany lekko Unibike Viper
      Jadę na przełaj przez las z jakieś 4km, tu robię prawie całe przewyższenie (ok
      100 metrów) , potem szutrówki i 7km asfaltu. Wracam różnie - albo tą samą trasą
      albo robię prawie 25km po lesie albo zjeżdżam w dół do centrum i wtedy żal mi
      tych wszystkich ludzi tkwiacych w swoich zakorkowanych, metalowych matriksach :)
      Pracuję w firmie informatycznej i połowa ludzi łącznie z moim managerem biega tu
      w krótkich spodenkach, w dodatku mamy zamykany parking na rowery przed firmą i
      jak jest ładna pogoda to i 30 rowerków tam stoi. Jest super i nie wyobrażam
      sobie, żebym mógł tłuc się do pracy samochodem albo komunikacją publiczną :)
      Pozdrawiam z Gdańska!
    • frisky2 31.07.07, 15:56
      To masz niezla pare w nogach. Ja mam tylko 10 km i zajmuje mi 35-40 min. Tyle
      samo co samochodem. No, moze dlatego, ze sporo skrzyzowan po drodze i na tym z
      10 min, trace.
      Dojezdzalem w poprzednim roku cale lato i wiosne, ale w tym wymieklem - troche
      jednak jest niebezpiecznie jezdzic w Warszawie po ulicach, samochody pedza jak
      szalone, a sciezek jest malo.
    • user0001 17.07.06, 16:38
      - 10 km po (w miarę) płaskim,
      - zacząłem od kwietnia, zobaczymy dokąd pociągnę, zakładam że będą mi potrzebne
      opony z kolcami :-)
      - rower do 30 minut (rekordowe było 20:14 min, ale średnia 30km/h nie idzie
      amatorowi na zdrowie), komunikacja miejska i spacer 47-50 minut, samochodem
      10-12 minut (spora część po 7-ce).
      - jeżdżę w dresach, w upał w krótkich spodenkach, po przyjeździe prysznic i inne
      ubranie.

      Rower trekkingowy, z sakwami.
    • Gość: Szaszka IP: *.isw.intel.com / *.isw.intel.com 17.07.06, 17:10
      Dystans: 6 km
      Okres uzywania w ciagu roku: od wiosny do jesieni, zima sporadycznie, tylko jak
      mi sie auto popsuje.
      Czas dojazdu: autem 10 min, rowerem 20 min
      Trasa to szuter, las, asfalt, 2 male podjazdy - zawsze sie spoce. W pracy mamy
      jednak prysznice, rowery mozna trzymac na stojaku przed firmą (parking
      strzezony) albo w pokoju jesli komus chce sie nosic rower - ja nosze. :)
      Jezdze w ciuchach rowerowych, w pracy trzymam zawsze "cywilne" buty i ubranie.

      Przyznam, że ze wzgledu na szybszy dojazd autem, rowerem do pracy jezdze tylko
      dla przyjemnosci - jak jest ładnie, bo nie chce mi sie robic tej calej szopki
      z 2x dluzszym dojazdem, przebieraniem, prysznicem w pracy. Wolę szybko wrocic
      autem do domu i isc na rower tak porzadnie, na 2 godzinki.

      Ola
    • tswiercz 17.07.06, 20:25
      dystans - 15 km po średnio płaskim terenie
      okres - od tej wiosny :)
      czas - 45 minut od drzwi do drzwi, 50 autobus
      z rana kiedy jeszcze słonko nie przygrzewa spocony za bardzo nie jestem, a że
      koszulka wmiare wchłania, to prysznic jakoś strasznie nie jets konieczny :-)
    • tomek19641 15.07.07, 10:59
      od 9 lat w okresie wiosna - jesień dojeżdżam do pracy 10 km w jedna stronę z
      Ząbek na Grochów . Zajmuje mi to - łacznie z przenoszeniem roweru przez
      kilkanascie torów -ok. 20 minut. Autobusem lub samochodem / ze staniem przed co
      chwila zamkniętym przejazdem kolejowym w Kawęczynie / - od 30 minut do 1,5
      godziny. Jezdże w lycrze, w pracy mam ciuchy na zmianę, rowerek stoi w
      pomieszczeniu socjalnym :)))
    • Gość: leo IP: *.171.76.162.crowley.pl 30.07.07, 13:19
      auto 20min, rower 20 min, typowe MTB,
      jeżdże na przemian auto-rower, rower tylko od kwietnia do września ze względu
      na kłopoty z gardłem,
      pozdrawiam
    • Gość: Trin IP: *.zabki.net.pl / *.zabki.net.pl 17.07.06, 23:40
      Rower:Author
      Dystans:18km
      Samochodem: prawie godzina - do centrum Wawy
      Rowerem: 33min - zaczynałem od 47min <lol>
      Ciuchy jak najbardziej rowerowe
      W pracy obowiązkowy prysznic, przebieranko w cywilne ciuchy
    • drzejms-buond 19.07.06, 12:11
      rower..nizinny
      dystans:10km
      czas zależny od pogody (przez lasy,czasem przez błota)spokojnie, bez pospiechu
      25-30minut a czasem i 40!-przebieranie ani przysznic nie potrzebny!
      Mam specjalną pelerynę na rower-nie moknę.
      Najwiecej napocę sie przy wnoszeniu mojej dwukółki na drugie piętro!
      zimą zawieszam rower na hak!niestety...
    • mynia_pynia 19.07.06, 13:12
      Wrocław, dystans 3 - 4km. Czas od wyjścia z mieszkania do wejścia do biura -
      15min.
      Raz mnie zlał deszcz, ale było oki. Jako że tempo mam rekreacyjne więc się nie
      męczę. Inna sprawa że musiałam kupić sobie specjalne spódnice na kapsle z boku
      żeby w wąskiej kiecce się nie zabić ;)
    • Gość: pegaz IP: *.simtel.pl 19.07.06, 13:14
      Spódnice na kapsle? To już przekracza moje możliwości, żeby sobie wyobrazić takie cóś ;)
    • Gość: gomez IP: 62.148.84.* 19.07.06, 13:21
      dystans : 25 km
      czas jazdy do 1 godziny
      śmigam wiosna lato jesień na góralu to wszystko rzecz jasna
      ubranko rowerowe ale z rana jest na tyle chgłodno ze nie jestem jakiś zlany
      potem pozatym kondycja dobra to i się nie zamęczam na takim dystansie :)
    • lemuriza 19.07.06, 17:12
      Te ubrania w pracy trzymacie czy jak?
      I co raz w tygodniu przynosicie całą walizkę ubrań do pracy?
      Nie wyobrażam sobie tego.
      Czy cały tydzień w jednym ubraniu w pracy chodzicie !!!!!!!
      Czy wozicie je ze sobą na tym rowerze? Przecież wymnie się wtedy.
      Uwielbiam jeździć na rowerze, ale w pracy chcęi muszę wyglądać dobrze,
      wyprasowane ciuchy, fryzura, makijaż itd., więc dojeżdzania rowerem sobie nie
      wyobrażam.
      No chyba , że miałabym inny charakter pracy.
    • Gość: pegaz IP: *.lu / *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.06, 17:27
      > Te ubrania w pracy trzymacie czy jak?
      > I co raz w tygodniu przynosicie całą walizkę ubrań do pracy?
      > Nie wyobrażam sobie tego.
      Ja też nie :)

      > Czy wozicie je ze sobą na tym rowerze? Przecież wymnie się wtedy.
      Wymnie, a jakże! Chociaż jeżeli masz sakwy a ubrania dobrze złożone, to nic strasznego.

      > Uwielbiam jeździć na rowerze, ale w pracy chcęi muszę wyglądać dobrze,
      > wyprasowane ciuchy, fryzura, makijaż itd
      Niestety to może być spore ograniczenie - pędzę dość swobodny żywot informatyka, a takich to z definicji trzyma się jak najdalej od funkcji reprezentacyjnych ;) Ostatnio tak sobie rozmawiałem z handlowcem - w jego wypadku rower odpada, bo od biedy można sobie wyobrazić rozwiązanie problemu czystych i wyprasowanych ciuchów, to dojazdy do klienta raczej odpadają. Trzeba by chyba w firmie na parkingu trzymać samochód :)
    • Gość: Jacu IP: *.icpnet.pl 19.07.06, 19:28
      Widać informatyków tu dostatek, sam robie jako programista/wdrożeniowiec.

      Dojazdy do klienta rowerem to rzeczywiście problem.
      Ale szczerze powiedziawszy to zdarzało mi się nagminnie jeździć rowerem do klienta, może nie do każdego i nie na każde spotkanie, ale taka "ochyłka" od normy nie budziła jakiś większych kontrowersji - z gabinetu prezesa dość dużej firmy w rowerowym garniturku mi się zdarzało wychodzić, a rowerek nieraz parkował w eleganckich sekretariatach (szczególnie tani nie jest więc z zasady nie przypinam do płotu).

      Żeby nie było jaki to ja nietego,
      zawsze za uprzednim przyzwoleniem zarządu (choć nieraz ku rozpaczy sprzątaczek) - z zasady jak ktoś do mnie dzwonił po godzinach(nagminne) był pytany czy mam podjechać za chwilkę rowerkiem czy jutro...



      jedyny problem to jak rozliczać koszty dojazdu.
    • Gość: Szaszka IP: *.isw.intel.com / *.isw.intel.com 19.07.06, 17:31
      Co pare dni jak przyjade autem to przywoże sobie czyste ciuchy, a zabieram
      brudne. Jak sie czlowiek rano po rowerze wykąpie, to 2 dni w jednej bluzce po
      firmie spokojnie pochodzi.
      Czyste rzeczy wiszą sobie na wieszaczku w rogu pokoju.
      Na szczeście firma jest informatyczna, więc nie muszę sie jakoś
      specjalnie "odwalić" przed pracą. :)

      Ola
    • lemuriza 19.07.06, 22:37

      Nie no u mnie odpada ( chociaż przyznam, ze bardzo żałuję).
      jestem urzędnikiem.
      Nie miałabym się gdzie przebrać , umyć.
      Do tego jak jeżdże na rowerze, to muszę mieć włosy pospinane na wszystkie
      możliwe sposoby.
      Potem w pracy wyglądałabym jak czarownica.
      Odpada.
      Chcoiaż u mnie w pracy jest jeden Pan, który nawet w zimie dojeżdża na rowerze.
      Ale to jest Pan. Spodnie i brak włosów na głowie ułatwiają mu sprawę:).
      Pozdrawiam.
    • user0001 20.07.06, 07:53
      Jestem tylko prostym informatykiem. W pracy siedzę i nawet nie mam jak spocić się.
      Spodnie "w pracy" starczają mi na tydzień, koszulka na dwa dni, bieliznę
      przywożę z sobą. Mam w pokoju zamykany skład na "złom" komputerowy. Tam mogę
      chować ubrania. W poniedziałek wiozę spodnie i trzy podkoszulki do pracy, w
      piątek lub sobotę zabieram do domu i wrzucam do pralki.

      Nie rozmawiam z klientami, zarząd jest przyzwyczajony do tego, że informatyk nie
      wygląda reprezentacyjnie, wystarczy, że nie śmierdzi i nie lepi się
      ścian/krzeseł. Włosy mam długie, mogę spiąć je w kitkę i to wystarczy aby
      wyglądały znośnie. Reszty pracowników nie obchodzi jak wyglądam, jeśli komputery
      działają nie kontaktują się ze mną.

      Jak dobrze pójdzie, za kilka miesięcy będę już tylko programistą baz danych, a
      wtedy jedynymi osobami z którymi będę się kontaktował będą inni informatycy...
    • Gość: andes IP: *.adfabrikafcb.pl / 62.29.141.* 21.07.06, 10:09
      Jeżdżę od niedawna, 25 km w jedną stronę. W plecaku wożę spodnie "cywilne", koszulę, buty na zmianę
      (jeżdżę w SPD) i bieliznę. Jakieś 5 km przed biurem zwalniam tempo żeby ochłonąć i troszkę wyschnąć. W
      pracy trochę opłukuję się nad umywalką (niestety brak prysznica) i wycieram ręczniczkiem. Na szczęście
      charakter mojej pracy (grafik) nie wymaga ode mnie reprezentacyjnego wyglądu. Dzięki tym dojazdom
      samopoczucie w pracy przez cały dzień mam doskonałe. Jak pogoda zła - niestety samochód.

      Pozdrawiam
      andes
    • diafora 14.07.07, 18:00
      E tam - to nie takie straszne i da się zorganizować. W dobie ubrań z lycrą to
      żelazko powoli odchodzi do lamusa. A makijaż kobieta potrafi zrobić i w parę
      minut. Na moją elegancję nikt jeszcze nie narzekał, a pracowałam na dość
      eksponowanych stanowiskach...
    • Gość: dziewczyna-szamana IP: *.acn.waw.pl 30.07.07, 22:26
      ja już pisaam, mam miejski rower
      do takiego roweru można doczepic sobie koszyk (z resztą do kazdego można), tutaj
      zazwyczaj można wozic reklamówkę a w niej:
      buty na zmianę (jade w adidasach, a potem zmieniam na obcasy)
      czasem zdarza mi się pakowac spódnice na zmianę a spodnie na rower i buty
      sportowe zwijam do reklamówki i sobie leżą w reklamówce w koszyczku)
      plusem takiego roweru jest to że jade sobie wolniutko i nie poce sie jakoś
      okropnie, makijaż mi nie spływa rano zazwyczaj jest chlodno ;)
      czasem jadąc autobusem gdzie nie ma czym oddychać, poce się dużo bardziej niz na
      rowerze.
      kwestia transportu ubran nie jest problemem :)
    • Gość: slawek IP: 81.210.48.* 31.07.07, 11:41
      nie chodze w garniturze w pracy bo jestem grafikiem, stroj raczej dowolny ale
      pogniecionych tez nie lubie. Ladnie skladam w kostke ubranie i wkladam do
      plecaka, czasami woze tez laptopa i stroj na silownie, bo zdarza mi sie jeszcze
      na silownie isc przed praca (jest w biurze, razem z prysznicem. A dystans to
      20km, wiec zdaze sie spocic.

      pozdr
      slawek
    • Gość: anita29/oslo IP: 195.159.122.* 31.07.07, 13:30
      Ja dojezdzam 17 km w jedna strone, na "gorskim" rowerku, ok. 1 godz. caly czas
      gora-dol-gora-dol (bo to Oslo...) w pracy biore prysznic, robie makijaz i
      przebieram sie w "biurowe" ciuchy (wybieram takie, ktore tak bardzo sie nie
      gniota w plecaku, buty zazwyczaj trzymam w pracy). Zdarza sie, ze zasiadam przy
      biurku w wilgotnych, ale elegancko zaczesanych ;-) wlosach. I w pracy wygladam
      dobrze :-) Wole troche ruchu niz tluc sie pociagiem, albo dojezdzac samochodem -
      min. 1 godzina w niekonczacym sie korku.
      Goraco polecam!
    • Gość: amigo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.06, 12:18
      - dystans: 11km
      - mam rower od 4-ech dni, na trekingu/krosowym (taki góral na 28" kołach) po
      kilkuletiej przerwie w jeżdżeniu
      - do wyboru mam jeszcze samochód i bus,ale będe się starał unikać takiego
      rozwiązania ;-)
      - dojazd zajmuje mi ok. 25 min., takim tempem żeby się nie zdyszeć zaraz z rana,
      autem niecałe 15, busem 35-40
      - na miejscu przebieram spodnie na długie, i poprawiam fryzurę, staram się
      jechać tak żeby nie zalewać się potem, w drodze powrotnej już mi wszystko jedno,
      i tak ciuchy idą do pralki a ja pod prysznic :-)
    • Gość: Martika IP: 217.197.79.* 14.07.07, 16:43
      - dystans: 18 km
      - używanie roweru w ciągu roku: caly rok,w zimie mniej rzecz jasna, na sniezne
      zawieruchy nie wsiadam na bika ;p
      - czas dojazdu: 50 minut w strone pracy,40 minut z pracy (i nie chodzi tu o to
      ze praca taka straszna tylko z pracy mam z gorki i z wiatrem:P)
      - ubiór: mam bardzo dobre chlodzenie ktore objawia sie koszulka ktora mozna
      wykrecac z potu:P takze zawsze biore druga do przebrania
      - rower: goral,nie jakis cudny ale tez nie makrokeszowy

      Rowerem do pracy to swietna sprawa:)
    • diafora 14.07.07, 17:55
      Różnie bywało, ale jak sięgam pamięcią do pracy - każdej - dojeżdżałam rowerem.
      Obecnie - 6 do 7 km (zależnie od wybranej trasy).
      Dojazd rowerem ok. 20 minut przez centrum - mnóstwo świateł.
      Samochodem - nie wiem, nie posiadam
      Dojazd - cały rok.
      Rower zawsze trzymałam w pracy, podobnie jak ubrania na zmianę.
      Nie przeszkadzało to ani w biurze doradcy podatkowego, ani w kancelarii
      adwokackiej, ani w firmie handlowej. Zawsze jako pracownicy mieliśmy do
      dyspozycji szafy na ubrania - takie standardowo wyposażone - z półkami. Koledzy
      na tych półkach trzymali nowe koszule i skarpetki na wypadek nagłej konieczności
      wyjazdu ( lub przyjścia do pracy bezpośrednio po imprezie ) - ja zapasowe
      bluzki, stroje kolarskie i przeciwdeszczowe, suszarkę i zestaw kosmetyków.
      Koledzy mieli w szafie zapasowe marynarki, ja miałam dyżurny kostium, przy
      którym w ciągu tygodnia zmieniałam tylko bluzki. A na weekend zabierałam i
      kostium. Jak się chce - nie ma w tym nic trudnego. Mam dużą sakwę i wożę luźno
      nawet rzeczy wymagające prasowania. Wystarczy przyjść do pracy kwadrans
      wcześniej i o właściwej porze wygląda się elegancko i profesjonalnie. A ponieważ
      jako turystka opanowałam sztukę kąpieli w 1,5 l wody, to co to za sztuka umyć
      się, mając do dyspozycji dużą umywalkę z ciepłą wodą...
      Poza tym niejednokrotnie używałam roweru, gdy trzeba było błyskawicznie nadać
      przesyłkę - rowerem w godzinach szczytu jedzie się o wiele szybciej, niż
      samochodem i nie traci się czasu na korki, jednokierunkowe ulice i szukanie
      miejsca do parkowania.

    • panzerviii 02.08.07, 20:59
      och diafora lejesz miod na moje serce. Jestem radca prawnym, pracuje w sredniej
      wielkosci Kancelarii jak na moje miasto. Wiec ma tak jak ty jestes
      zagarsonkowana, ja jestem zagrniturowamy. Prysznic to konieczność. Na szczęscie
      mam w pracy do dyspozycji dwie łazienki, i garderobe, gdzie trzymam dwa
      garnitury i zestaw koszul na wieszakach - raz w tygodniu przyjeżdzam samochodem
      i przywoże garnitury na wymianę i swieze wyprasowne koszule. Tam tez zostawiam
      rower. Oczywiscie nie zawsze moge przyjechac rowerem, bo rano mam cos do
      zalatwienia. Albo w trakcie dnia musze gdzies wyskoczyc. Wtedy biorę samochód.
      w sumie myslalem, ze moim zawodzie to nie wypada.
      Dystans 15 km lub 12 km w zaleznosci od tego czy jade z mieszkania czy zdzialki
      rekreacyjnej. Czesto nocuje na dzialce. Czasami jade droga okręzna przez
      olbrzymi park zajmujacy z 1/5 miasta to 18 km.
      Czas z działki 40 minut, z mieszkania 50-55, przez park 1, h i 10 minut.
      Trasy fajne przez pola lasy parki i blkowiska osiedla domkow jednorodzinych
      zmieszkania i przez pola i sciezke rowerowa i blokowiska z działki.
      Jeżdzę bardzo szybko, co czasami konczy sie bolesnie - po ostanim wypadku
      lejkarz stwierdził, ze zdarte kolana to pryszcz, ale nadgarstek bedzie w pelni
      sprawny za dwa miesiace. Na szczescie garnitur zakrywa strupy ))))
      Problemy - wspólpracownicy i szefowie patrzą jak na raroga. Zapominam dokładnie
      wytrzec podłogę w łazience, a ze jest tam rowniez ubikacja to sie kilku
      wspólpracownikow poslizgnęło.
    • panzerviii 02.08.07, 21:02
      oczywiście gdybym nie do dysopozycji takich luksusów jak dwie łazienki i
      garderoba nie uzywałbym roweru.
    • marioladobr 14.07.07, 21:46
      Ja mieszkam blisko mojej pracy. Ale kiedy tylko jest ładna pogoda jeżdżę
      rowerem do pracy. Zajmuje mi to tylko 7-10 minut. Zupełnie inaczej jak bym szła
      pieszo. To bardzo dobry pomysł i polecam go wszystkim.
      Mariola
    • Gość: Edvin IP: *.aster.pl 14.07.07, 22:13
      7 km, Warszawa, z prawego brzegu na lewy, biuro, rower holender/Gazelle, 25
      minut, mimo wszystko ścieżkami rowerowymi, choć to dalej. Rower stoi pod
      biurem, jeśli pada to powrót taksówką.
      Da się dojechać, ale: bez krawata, marynarka w ręce, nieśpiesznie. Po przyjściu
      tylko dezodorant i papierowe ręczniki.

      Ludek warszawski dziwuje sie niezmiernie nadal, gapi się i włazi na ścieżki.
      Lata pracy - jeśli nie chodzi o rower w formule Masy Krytycznej czy Bike
      Kuriers to jeszcze dlugo dominować będzie wątek rowerów relaksacyjnych w
      wekendy. Niby wyjeżdżają krajanie za granice, ale mało przyswajają z
      cywilizowanych nawyków.
    • Gość: gonzo IP: *.ztpnet.pl 21.07.07, 16:58
      7 lat pracy w branży reklama, obecnie ubezpieczenia. Ponieważ nie mam prawa
      jazdy, jestem skazany na rower - oczywiście w tzw stroju biznesowym. W upały
      zamiast marynarki - kamizelka i koniecznie jasna koszula . Na razie sobie radzę
      ale koszule muszę zmieniać 2 razy dziennie.
    • Gość: dorota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.07, 19:47
      dystans: 10km
      czas: 30min, auto od 10 min do 30 autobus 50!
      rower:niższa polka klasy sredniej rowerow gorskich, zarzynam go wiec co sezon
      wymieniam pol roweru a troche malo zarabiam
      teren: lasy laki wertepy i ulica modlinska w warszawie przy wjezdzie
      gorna czesc ubrania mam sluzbowa wiec czy chce czy nie chce to i tak sie
      przebieram, poza tym jest lazienka, sa antyperspiranty:-)
      rowerek parkuje w garazu szefa:-)
      najpierw wszyscy sie ze mnie nabijali a teraz sami jezdza
      jedyny minus to rzesiste deszcze
    • lemuriza 16.07.07, 20:04
      Bardzo Wam wszystkim jeżdżącym do pracy zazdroszczę, tym bardziej, że zauważam
      u siebie kompletne uzależnienie od roweru, bardzo, bardzo postepujące z roku na
      rok:).
      No niestety.. musiałabym komplet ubran przywozić raz w tygodniu ( a pogodę
      cięzko przewidzieć), do tego musiałabym z rowerem przebijać się przez tłum
      klientów na korytarzu ( czesć naszego wydziału pracuje od niedawna od 7.00, ja
      od 7.30, kolejka jest taka, że mnie ciężko przejść, i ten ludzki nienawistny
      wzork - wszyscy myślą, że się spóźniam do pracy, więc już widzę co byłoby
      gdybym szła z rowerem:)).
      No cóż... od czasu do czasu się przejadę, ale codziennie to raczej niemożliwe.
      Ale macie rację, ze czas podróży rowerem bynajmniej nie jest dłuższy, wręcz
      przeciwnie.
    • Gość: ssj44 IP: *.eranet.pl 17.07.07, 08:51
      Rower Arkus MTB
      Dystans 6km
      czas 20 min trochę pod górę z powrotem z góry
      Jak duży upał to nie jeżdżę bo prysznica w pracy nie mam a ubranie(koszula) wożę
      codziennie w torbie
    • Gość: Agata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.07, 11:37
      Rower quasi-górski Santosa, piętnastoletni albo czasem (jak jestem spóźniona)
      Unibike Viper, miejsko-trekkingowy. Dystans: 9 lub 10 km, w zależności od tego,
      w którym budynku zaczynam wykłady. Czas – zimą około pół godziny, latem... mam
      urlop. Wiosną i jesienią 20 minut.
      Mam swój pokój, więc jeśli jestem w nim sama, mogę się odświeżyć (umywalka, nie
      prysznic). Potem trzeba się pokazać studentom, więc głupio wyglądać, jakby się
      wyszło z wyżymaczki. Nikt ode mnie nie wymaga eleganckiego stroju, więc zimą
      mam ze sobą koszulkę i sweter, które mają to do siebie, że się nie gniotą przy
      przewożeniu. Większy problem jest z przewożeniem książek i innych pomocy
      naukowych, bo czasami to solidny ciężar: dwa tomy słownika PWN, kilka albumów
      malarstwa i do tego pomniejsze gadżety typu notatnik, sprawdzone prace, drugie
      śniadanie... Od tego pocę się chyba bardziej niż z powodu kręcenia.
    • Gość: Jacek IP: *.cst.tpsa.pl 17.07.07, 13:10
      Do pracy jadę bardzo powoli, tak by nie złapać zadyszki, w sumie jestem i tak
      szybciej niż autobus.
      Z pracy wychodzę ok 30min po czasie by założyć sportowe spodenki w toalecie i
      by mnie nikt nie widział w sportowym stroju :))), jeżdzę dość sportowo, daję
      czadu ile się da, przyjeżdzam do domu i wchodzę prosto pod prysznic, wprzed
      wyjściem zakładam krótkie spodenki
    • midea 20.07.07, 15:54
      Odpowiadając:

      - Warszawa, 12km, z prawego na lewy brzeg, raczej po płaskim (jest tylko jedna
      górka - ul. Karowa)
      - rzeczy do przebrania w plecaku
      - czas przejazdu do i z około 30-35 minut, zależy od wiatru :) (samochodem
      różnie, w korkach do 1h, bez 17m)
      - prysznic w pracy i ubranko z plecaka, oczywiście koszulka+spodnie, bez krawata :0

      - rower góral, 10letni Giant (ale sporo w nim już wymienione)

      miłego weekendu. Rowerowego oczywiście.
    • shp80 21.07.07, 22:05
      Gość portalu: pegaz napisał(a):

      > - dystans

      Niespełna 2km w jedną stronę :)
      W poprzedniej pracy miałem 6km w jedną stronę, ale pracowałem tam krótko.

      > - okres używania roweru w przeciągu roku

      Cały rok, czy deszcz, czy śnieg, czy upał..

      > - czas dojazdu w stosunku do alternatywnych metod poruszania się (samochód,
      > kom. miejska)

      Komunikacja miejska w ogóle tam nie dojeżdża (nowe osiedle). Rowerem dojeżdżam w 6-7 minut, korzystając z małego skrótu przez tory. Na piechotę jest 20 minut. Samochodem dojeżdżam w 8-9 minut (korków jeszcze nie ma), mam jakieś 500m dalej, niż rowerem. Oczywiście, czas liczę od wyjścia z domu do czasu wejścia przez drzwi służbowe, czyli ruszenie (dojście do parkingu), parkowanie, przypinanie roweru.

      > - w/w problem ubioru i oznak wysiłku fizycznego

      Ubieram się po cywilnemu, mam pracę biurową. Wysiłku fizycznego, podczas jazdy, praktycznie nie podejmuję żadnego. Dojeżdżam suchy.

      Podczas silnych opadów deszczu używam parasolki :)
      Jeżdżę wtedy raczej po chodniku, a więc i wolniej.. Na jezdni jezioro, a frajerów za kierownicą mało obchodzi, czy kogoś przypadkiem nie ochlapią i przejeżdżają obok rowerzysty, jako koło słupa.

      > Ja mam raczej mały dystans (<5km) i w kierunku do pracy z górki - pierwsze
      > 1,5km mknę 60-65km/h potem spokojnie chodnikami ok 25 (jeżeli są piesi to zwaln
      > iam rzecz jasna).

      Ja jadę jezdnią, chyba, że, tak, jak pisałem, leje jak z cebra.

      > Ciuszki rowerowe, przebieram w pracy na cywilne. W razie potr
      > zeby prysznic - przyznam bez bicia, że nie zawsze, bo krótki dystans i
      > ukształt
      > owanie terenu nie wyciska ze mnie ostatnich potów.

      Mi kiedyś koleżanka powiedziała, że pachnę lepiej, niż pasażerowie w autobusie, a ja się płukam tylko przed wyjściem i czasem psikam jakimś śmierdzidłem :)
      Higiena w pracy sprowadza się jedynie do mycia rąk np. przed wyżerką.

      > Czasami wystarczy się wytrze
      > ć i potraktować rzecz 'po męsku', tylko dezodorantem ;). Zresztą współtowarzysz
      > e niedoli niechybnie dali by mi znać, gdybym był uciążliwy dla otoczenia...

      Czasami bardziej pocę się w pracy, niż jadąc rowerem. Mam pracę biurową, ale duży to obiekt i czasem muszę polatać tu i ówdzie. A klima nie wszędzie funkcjonuje.

      > Jeżdżę od wiosny do jesieni, zimą na przemian samochodem lub na nogach dla
      > zdrowia.

      Ja jeżdżę cały rok. W samochód wsiadam, gdy mam kaprys. :)

      Pozdro
      Tomek
      --
      Rowerowy Szczecin
    • shp80 21.07.07, 22:06
      Rower, to szosówka dostosowana do miejskich potrzeb.

      --
      Rowerowy Szczecin
    • Gość: tatko IP: *.ols.vectranet.pl 24.07.07, 16:28
      Jeżdżę cały rok bez problemu.Dystans około 5km.Prysznic i przebieranie zbędne, przy tempie spacerowym około 15 min, nie potrafię się spocić.Rower "no name" stalowy, cięzki(nie strach zostawić pod sklepem), 3 biegi w piaście.Samochodu nie posiadam.W czasie dużej ulewy komunikacja miejska, przy mniejszym deszczu kurteczka,spodnie na zmianę.
    • dobiasz 24.07.07, 17:07
      Gość portalu: pegaz napisał(a):

      > - dystans

      Było 12 km, teraz jest niecałe 9.

      > - okres używania roweru w przeciągu roku

      W zeszłym roku do połowy grudnia. Początek tego sezonu wypadł pod koniec lutego.

      > - czas dojazdu w stosunku do alternatywnych metod poruszania się (samochód,
      kom. miejska)

      W poprzedniej pracy wychodziło na to samo. Teraz przy jeździe przez miasto
      (światła, skrzyżowania) - jakieś 10 min. więcej, niż metrem.

      > - w/w problem ubioru i oznak wysiłku fizycznego

      Praca biurowa, ubieram się tak jak chcę (bojówki, koszulka).

      Rower - dość stary (ale jary) MTB.

      --
      Dobiasz
    • bear13 25.07.07, 12:16
      dystans 20 km
      czas - komunikacja ok. 1h
      rower 1,05 h (ale pobiję)
      po dojeździe zmieniam ciuchy, prysznica niestety nie posiadam
      jeżdżę tylko w chłodniejsze dni, i co najwyżej wycieram się z potu + dezodorant,
      na razie nikt się nie skarżył :)) jadąc latem w autobusie albo blaszanką bez
      klimy można się gorzej spocić :))
      rower grand podobno górski
      trasa - ścieżka rowerowa + szosa + przełajówka po schodach na wiadukcie i przez
      tory kolejowe :))
    • Gość: kotek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 12:52
      acha
    • andreas.n 25.07.07, 18:26
      Dystans 45km draga rowerowa .W zaleznosci od zmiany w jedna strone jade przez
      miasto w druga obwodnica wzdluz Dunaju. Srednia predkosc 28km/godzine w
      zaleznosci od wiatru .Jezdze jezeli nie ma duzej ulewy.W pracy mam odnowe
      biologiczna i prysznice.Sezon trwa u mnie caly rok.Ciesze sie ze spotkalem
      ludzi ,ktorym rower sprawia duza przyjemnosc.Z regulu ludzie sa zawistni i
      krytyczni gdyz brakuje im kondycjii samodyscypliny........Jedrek
    • Gość: Karina IP: *.aster.pl 28.07.07, 00:12
      Dystans: 11-12km (nie wypracowałam jeszcze optymalnej trasy)
      Czas rowerem: 30-45 minut (w zależności od wiatru) - 15 minut przez pół Warszawy
      do Centrum - w większości trasy rowerowe bez świateł, parki, pola itp, 20 minut
      przez centrum (masa ulic, masa ludzi, masa samochodów)
      Czas komunikacja miejska: autobus + metro jakieś 30 minut
      Od kiedy: hm.. w tym roku od tygodnia, rok temu przez któryś miesiąc wakacyjny
      Rowerek: 5-letni Giant
      W pracy: mam do dyspozycji prysznic i dwie wanny, potem nowe wdzianko i do
      komputera (brak kontaktu z klientem)
    • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 30.07.07, 12:47
      -Czas dojazdu: 15 min.
      -Nie przebieram sie. Nie ma potrzeby, za krutki dystans i z gorki; za to powrot
      powrot pod soolidna gore, wiec biore prysznic po.
      -Caly rok, poza okresem oblodzenia (zjazd z gory jest wtedy niebespieczny,
      nawet z kolcami).
      -Jak leje, to w czyms a la sztormiak. Wtedy trzeba sie przebrac, bo to cos nie
      oddycha.
      Jezdzilam tez w garsonce i na szpilkach, ale to nie do pracy. Bylam tez na
      rozmowie kwalifikacyjnej z mokra glowa i przemoczanymi spodniami od garnituru.
      Nikogo to nie dziwilo.
      "pierwsze 1,5km mknę 60-65km/h potem spokojnie chodnikami" - tu gdzie mieszkam
      jest ograniczenie dla rowerow do 50km na godzine. I...mozna zaplacic mandat. W
      ten sposob zreszta sie niektorzy o tym dowiaduja.


    • dobiasz 30.07.07, 12:52
      Gość portalu: titta napisał(a):

      > tu gdzie mieszkam
      > jest ograniczenie dla rowerow do 50km na godzine. I...mozna zaplacic mandat.

      A gdzie to?

      > W ten sposob zreszta sie niektorzy o tym dowiaduja.

      Patrząc na to co wyprawiają rowerzyści w moim mieście, byłem przekonany przez
      jakiś czas, że jazda po chodniku jest dozwolona (no bo skoro jest tak
      powszechna...). Na szczęście obyło się bez mandatu ;-)

      --
      Dobiasz
    • Gość: Wiecznystudent20 IP: 212.160.172.* 30.07.07, 13:46
      Ja mam do pracy ok 13 km (z osiedla Bródno do Centrum w Wawie), cały czas
      ścieżki rowerowe no za wyjątkiem wjazdu do centrum miasta.
      wiosna/lato/jesień --> jadę około 40 - 50 minut do pracy tempem spacerowym ~ 15
      - 20 km/h, powrót robię max 30 minut a w domu kąpiel ;D
      zima --> jadę około 60 minut, bo ślisko i nie odśnieżane ścieżki rowerowe,
      sic!!!, parę razy na zmarzlinie zaliczyłem upadek mimo opon zimowych ;(
      No a do tego rower w zimie ze względu na solenie dróg strasznie szybko się
      niszczy i muszę raz na tydzień go WD 40 wyczyścić i nasmarować ;D
      Jak widać u mnie rower jest w użyciu cały rok ;D

      Autobusem ci co mieszkają na Bródnie wiedzą jak się do centrum jedzie ~1h między
      8 a 9 to norma, E3 nie lepiej, ewentualnie tramwaj ok 45 min i jesteś w
      centrum, ale jechać jak sardynki w puszcze w lato to człowiek wychodzi gorzej
      spocony niż jadąc rowerem !!!

      W weekend podwożę komunikacją miejską zestaw koszul x5 i garnitur x2 do pracy -
      wyprane, uprasowane i pachnące ;D i jeżdżę do pracy w stroju rowerowym, kasku, a
      jak pada to kurtka z goretexem i dobre błotniki.

      Jak dbać o świeżość w pracy ???
      Można się śmiać z tego co zaraz napiszę, ale znalazłem swój sposób na utrzymanie
      świeżości po wejściu do pracy, po pierwsze przyjeżdżam około 15 minut wcześniej
      aby ochłonąć, a po drugie korzystam z chusteczek nawilżanych dla niemowląt (tu
      się można śmiać ze mnie... ;D) kosztują niewiele w LIDLU 100 sztuk kosztuje 6,99
      PLN i starcza na miesiąc --> rewelacyjnie zastępują prysznic ;D !!!, no a po
      trzecie jakiś prefume antyperspirant ;D

      To tyle --> proste nie ;D
      Wiecznystudent20@wp.pl
    • Gość: juri666 IP: *.wp.mil.pl 21.08.07, 14:34
      smiac sie? a niby czemu:> robie dokladnie to samo. te chusteczki to swietny
      patent, jak nie ma prysznica, a z i umycie w umywalce nie nalezy do
      najlatwiejszych... do tego antyperspirant i nawet w upalne dni jest do przyjecia:>

      a co do meritum:
      trasa: 15 km
      czas jazdy: 40-45 min. wliczajac swiatla itp. + ok. 5 min. na wyciagniecie
      roweru a potem przypiecie pod praca
      rower: 11-letni mtb
      komunikacja miejska: ok 45 min.
      samochodem: rano, przed 7, pewnie byloby ze 20 min, natomiast powrot - tego to
      nigdy by sie nie dalo przewidziec:> raz 30 min, a kiedy indziej to i 2h - i
      dlatego + klopoty z parkowaniem nie jezdze:>

      jezdze 2-3 razy w tygodniu, od niedawna. zobaczymy, czy starczy mi samozaparcia,
      by jezdzic jesienia. w zime na 99% sobie odpuszcze.
      co do ubrania: w pracy minimum to koszulka polo + sztruksy i przyzwoite buty.
      albo wioze rzeczy w plecaku (zlozone jakos sie nie gniota za bardzo), albo
      zawoze je dzien wczesniej jadac komunikacja miejska
    • gamzo 30.07.07, 14:12
      Z peryferii Warszawy w okolice bliżej centrum.
      Do pracy - transport kombinowany. Najpierw metrem 6 czy 7 stacji, potem 15 minut
      rowerem. Całość w granicach 35 minut. Tempo relaksowe, w pracy niestety brak
      prysznicu więc tylko umywalka i przebieram się w 'lepsze' ciuchy. Kontaktu z
      klientem nie mam.

      Z powrotem ok 12 km, tempo spokojne, ulicami, ścieżkami i chodnikami, razem
      około 50 minut, z tego dobre 15 minut straty na światłach.

      Jazda samochodem to ok 20-25 minut o 7 rano, w tzw 'szczycie' do godziny.
      Komunikacją publiczną rzadko poniżej godziny.

      Sprzęt - 3letni 'hipermarketowiec'.
      __
      Łukasz
    • jogibaboo 30.07.07, 14:21
      1) dystans: niecałe 6 km
      2) wiosna, lato, jesień
      3) szybciej niż komunikacją miejską i kolejką
      4) rower typu góral
      Jadąc do pracy nie biję rekordów prędkości, jadę raczej rekreacyjnie, więc nie
      spocę się zbytnio. Ubieram się swobodnie (w pracy i tak zmieniam strój), mp3 na
      uszy i jazda. Porównywałem z autobusem - z pewnością jestem szybciej i pod samą
      pracą. Wracając po 15:30 nie zatrzymują mnie uliczne korki: troche po jezdni,
      trochę po chodniku i w domku wcześniej.
      --
      Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.
      Możesz go zabić - narodzi się nowy.
      Spisane będą czyny i rozmowy.
    • Gość: jooas IP: 193.184.4.* 30.07.07, 14:37
      ohh, ja tez bym tak chcial. Ale do pracy, rowerem, mam jakies 30 km, a
      uksztatowanie terenu jest godne krolewskiego wyscigu w Tour de France:) Dwa
      potena podjazy, pierwszy z 2 km, drugi, przez las, jakies 4 km. Kiedys
      probowalem przejechac ta trase i zajelo mi to niemal dwie godziny, a samochodem
      w pracy jestem w 15-20 minut, bo nie stoje w zadnych korkach tylko smigam
      obwodnica. Ale teraz jestem na stazu w Finlandii i tu smigam sobie rowerkiem,
      jakies 5 km, teren i dystans sa takie ze sie nawet spocic nei zdarze :)
      Pozdrwaiam wszytskich roweromaniakow :)

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka