Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    [ścieżki rowerowe dla pieszych]Dla kogo one są?

    20.09.06, 09:55
    Zastanawiam się.
    Od pewnego czasu przejeżdżam pół Warszawy do i z pracy, niestety w tym czasie zmusozny jestem poruszać się po co najmniej 3 ścieżkach, a czwartą omijam, choć powinienem męczyć się jednak na tej Banacha, po tych płytkach chodnikowych dyszkę/h. Bo tak postanowił kretynek, który tam umiejscowił tę ścieżynkę.

    Przypadek 1:
    Pole Mokotowskie, wracam z pracy, na ścieżce (po chodniku nikt nie lezie) porusza się radiolka Straży Miejskiej. Szczęśliwie ustępują od razu miejsca rowerzyście, ale czemu jadą po bruku dla rowerzystów[sic!] skoro tuż obok mają śliczny asfalcik dla pieszych[SIC!!!]?

    Przypadek 2:
    Poranny trening biegowy na PM, jakiejś dziewczyny. Nieźle jej idzie, tylko czemu... po ścieżce rowerowej, skoro obok ma chodniczek? Spędzona na chodnik.

    Przypadek 3:
    Belwederska, zjazd w dół, poranek. Lecę, rozpędzony do ponad trzech dyszek, przede mną z daleka widzę pieszą. Lezie po ścieżce, jej środkiem. Mam ciekawe piszczące hamulce, więć przyhamowuję tak aby mnie słyszała. Usłyszała. Usłyszała że ma zejsć na chodnik. Zlazła.

    Przypadek 4:
    Kolejny raz Pole Mokotowskie. Lecę, przede mną jakaś piesza. Zatrzymuję, upominam. Bez reakcji.

    Przypadek 5:
    Ścieżka rowerowa wzdłuż Al. Jerozolimskich. CODZIENNIE TABUNY PIESZYCH przełażą przez ścieżkę w okolicach przejścia dla pieszych przy samym rondzie Zesłańców Syberyjskich. Któregoś dnia widząc sporą grupkę lezącą ścieżką, zastawiłem ją rowerem, okazało się, że byli to jacyś zagraniczniacy. Wiecie co zrobili nie mogąc przejsć zastawioną ścieżką? Obeszli mnie trawniczkiem dookoła...

    Przypadek 6:
    Zrobiliśmy akcję na Sobieskiego ze straganami. Tak się złożyło, że jak jechałem na początku września rano to widziałem coś takiego:

    STRAGAN
    -------
    ścieżka
    -------
    Tak, dokładnie, straganik wyrównany i zwrócony przodem do linii zaczynającej ścieżkę. OIDP skrzyżowanie Dolnej i Sobieskiego. Chyba nie trzeba wspominać, że piesi chcący coś kupić są "mile" widziani na ścieżce...

    Przypadek 7:
    Aleja Armii Ludowej, w kierunku na zachód. Jest fragment przed biurowcami opodal ul. Podoskiej. Piesi łażącą po oznaczonej ścieżce, doskonale widząc wymalowane rowerki na czerwonawym bruku. Wyłapałem taką jedną wygarniturowaną - pytam czy widzi? Widzi, oczywiście. I idzie dalej.

    Przypadek 8:
    Stefana Batorego, w kierunku na Pole Mokotowskie, niedaleko Waryńskiego. Praktycznie zawsze się trafi pieszy idący po tej ścieżce, bo tuż obok nie ma chodnika. A ludzi muszą chodzić i idą po tym co mają. Czyli środkiem ściezki.

    Przypadek 9: SZCZYT.
    Sobota czy niedziela, dzień stołecznej policji na Polach Mokotowskich, wjeżdżam na ścieżkę, widzę mnostwo 'niebieskich' i...:
    - za barem przy jeziorku postawiony barak rownolegle do ścieżki po lewej stronie, (impreza była po prawej patrząc od strony Banacha)
    - SM i Policja łażąca gdzie się da i jak się da, także po ścieżkach
    - piesi łażący po ścieżkach - bez reakcji ze strony mundurowych (zresztą skoro oni sami łazili...)



    Takich zdarzeń mogę mnożyć, jest ich na pęczki. Za każdym razem jednak, kiedy widzę pieszego na ścieżce a obok chodnik, zastanawiam się - o co my, rowerzyści walczymy i po co o te ścieżki i ich budowanie, skoro nie korzystamy z tego gdyż:
    - bruk na ścieżkach i płytki chodnikowe nie nadają się do jeżdżenia po nich
    - są źle poprowadzone
    - nieoznaczone prawidłowo
    - i w dodatku zapełnione pieszymi
    Po co nam to? Jeśli mam walczyć z pieszym średnio raz-dwa na każdej ścieżce i uświadamiać bo kretyn "nie czitaju nie pisaju" i znaków nie widzi, to ja wolę polecieć bezprawnie jezdnią, asfalcikiem tuż obok:
    - szybciej
    - sprawniej
    - mniej nerwowo
    - gładziej.


    Moim zdaniem, doraźne akcje takie jak walka ze straganiarzami nie przynoszą rezultatu i potrzeba albo użyć mocniejszych argumentów (ja już nie dzwonię do końca na pieszego, ja hamuję z PISSSKIEM HAMULCÓW - bo na "nieprzeraźliwy dźwięk ostrzegaewczy" po prostu nikt nie reaguje), albo wyprowadzić się z rowerami ze ścieżek na ulice. I tam malować pasy dla rowerzystów.

    Być może podchodzę do tego zbyt poważnie, ale uczono mnie przestrzegania prawa. Tego prawa, które nakazuje mi korzystać ze ścieżek rowerowych, wypełnionych nie rowerami - ale pieszymi.
    • mzbrzezniak 20.09.06, 11:42
      Stadion olimpia ścieżka rowerowa niedziela.
      Dzwon z babą która wtargnęła na ścieżkę reakcja dwóch starszych pań pozytywna:
      do baby niech pani patrzy to ścieżka rowerowa. Straty ból reki prze parę dni.

      Stragany na ścieżce Mokotowie w kierunku Wilanowa.
      Otarcie o starego grubego gościa i wytrącenie z równowagi. Dziad właśnie
      odłaził od stragany przez ścieżkę. Straty naszczepcie w psychice.

      Podjazd obok łazienek pod górę.
      Auto złote próbuje się zaparkować na ścieżce, rezygnuje widać z pomysłu i
      jedzie na mnie
      Moja ucieczka na trawnik blisko auta pod czas zsiadania z roweru przejechanie
      autku po prawych drzwiach tylnich. Straty farba na pedele metalowym i dodatkowe
      nerwy dobrze że to był jakiś dzień że nie daleko stała tam policja na motorze
      bo inaczej by mnie gość z jakąś laską natłukli.
    • sebeqx 20.09.06, 12:14
      Witam!

      Ja też tak myślałem, że to nie ma sensu, ale doszedłem do wniosku, iż po prostu
      ta ekipa jest niereformowalna i nic się na to nie poradzi - moża tylko
      protestować, czy słać pisma, gdyż sytuacja i tak się niestety nie zmieni.

      --
      |..Pozdrawiam..|
      |.....SeBeQ....|
      |--=--=--=--=--| ..:: Make Gravity Your Slave ::..
    • storm00 20.09.06, 12:31
      O nie nie...
      Trzeba się zdecydować:

      1. Budujemy ściezki rowerowe dla rowerzystów i wspomagamy naszą wiedzą te inwestycje = walczymy z ruchem pieszym naruszającymi nasze wydzielone drogi - poza którymi zresztą nie mamy prawa się poruszać* (!!!).

      2. Nie chcąc walczyć z pieszymi rezygnujemy z punktu 1 i forsujemy zrównanie rowerzystów do praw blachosmrodów. Ścieżki jako wydzielone pasy na jezdni, takie same prawa w komunikacji - i już bez pieszych.

      * - na dobrą sprawę ograniczamy się w ten sposób TYLKO do poruszania się po ścieżkach rowerowych.

      Pisma nic nie dają. Informują SM/Policję, oni reagują raz, drugi... Na trzeci już nie pojadą, bo ich działanie w większości tylko doraźne. Od szumu do szumu. A na codzień dalej będziemy się męczyć z pieszymi.
    • mzbrzezniak 20.09.06, 14:18
      Wydzielona jezdnia dla rowerów jest w Kołobrzegu i całkiem dobrze się jeździło
      po mieście.

      Ja jestem za połączeniem ścieżek z wydzielonymi pasami dla rowerów.
    • xun_vixx 20.09.06, 21:41
      Sciezka rowerowa jako pas jezdni jest bardzo blisko - w Piasecznie. Calkiem dluga, rowna i nic na niej nie stalo w weekend (popoludniu)... Wiec chyba nie jest tak zle, tylko jakos w warszawie tepaki w urzedach.

      --
      Szymon "Xun Vixx" Kurzacz - KL Ożarów Mazowiecki.
      Zbiórka na WMK na parkingu przed hotelem Mazurkas o godzinie 16:15.
      Ożarowska Grupa Rowerowa
    • batory555 20.09.06, 15:10
      A moim skromnym zdaniem możnaby spróbować przeforsowania drobnej zmiany w p.o.r.d. Polegałaby ona na tym, że rowerzysta nie byłby zmuszony do korzystania ze ścieżki, jeżeli takowa występuje. Mógłby korzystać z jezdni na zwykłych zasadach ruchu drogowego. Z chodnika zaś mógłby korzystać tylko wtedy, jeżeli nie byłoby ścieżki rowerowej (ustępując pierwszeństwa pieszym).

      Według mnie taka zmiana byłaby sensowna, ponieważ większość ludzi jeżdżących po ścieżkach/chodnikach robi tak, gdyż nie jest pewna swoich umiejętności lub zwyczajnie boi się korzystać z jezdni. Przy obecnym stanie infrastruktury rozwiązanie to powinno się sprawdzić dość dobrze.

      storm00 napisał:
      > Nie chcąc walczyć z pieszymi rezygnujemy z punktu 1 i forsujemy zrównanie ro
      > werzystów do praw blachosmrodów. Ścieżki jako wydzielone pasy na jezdni, takie
      > same prawa w komunikacji - i już bez pieszych.

      I tu się zgodzę. Ścieżki jako wydzielone pasy to sprawdzone rozwiązanie w wielu krajach. I właśnie to powinno być kolejnym celem do osiągnięcia. Szkoda tylko, że raczej odległym...

      Pomysł na akcję: skoro niedługo wybory (może też parlamentarne, kto wie), to możnaby podrzucić taki pomysł to kilku...nastu biur poselskich... :)

      --
      Jeśli zbyt długo patrzysz w otchłań - otchłań zaczyna patrzeć w Ciebie.

      gg 4337202
    • star62 21.09.06, 06:54
      > A moim skromnym zdaniem możnaby spróbować przeforsowania drobnej zmiany w p.o.r
      > .d. Polegałaby ona na tym, że rowerzysta nie byłby zmuszony do korzystania ze ś
      > cieżki, jeżeli takowa występuje. Mógłby korzystać z jezdni na zwykłych zasadach
      > ruchu drogowego. Z chodnika zaś mógłby korzystać tylko wtedy, jeżeli nie byłob
      > y ścieżki rowerowej (ustępując pierwszeństwa pieszym).

      To można by przy okazji kosmetycznie usunąć martwy przepis o konieczności zatrzymania roweru kiedy ktoś go wyprzeda.
      Pod cały resztą podpisuję się rękami i nogami:-)
    • roweroraffi 20.09.06, 15:24
      storm00 napisał:

      > O nie nie...
      > Trzeba się zdecydować:

      Dziwne. Na całym pieknym swiecie spotyka się obok siebie i wydzielone drogi dla
      rowerów i pasy w jezdni i ciagi pieszo-rowerowe. Wszystko zalezy od sytuacji i
      specyfiki ruchu w danym miejscu. Jest o tym nawet cały kierunek studiów -
      inzynieria ruchu się nazywa. A Ty chcesz nagle wybierać panaceum idealne do
      kazdej sytuacji... osiedlowej uliczki i mostu Grota i trasy ekspresowej. BZDURA.

      > 2. Nie chcąc walczyć z pieszymi rezygnujemy z punktu 1 i forsujemy zrównanie ro
      > werzystów do praw blachosmrodów. Ścieżki jako wydzielone pasy na jezdni, takie
      > same prawa w komunikacji - i już bez pieszych.

      Wtedy będziesz miał samochody parkujace na pasach tak jak teraz na ściezkach
      (tylko bardziej, bo słupkowanie pasa jest nierealne, z resztą wtedy będzie
      ściezka a nie pas). Piesi z ulic też nie znikną jak za cudownym dotknięciem
      różdżki.

      > * - na dobrą sprawę ograniczamy się w ten sposób TYLKO do poruszania się po ści
      > eżkach rowerowych.

      Pas w jezdni jest formą scieżki rowerowej.

      > Pisma nic nie dają. Informują SM/Policję, oni reagują raz, drugi... Na trzeci j
      > uż nie pojadą, bo ich działanie w większości tylko doraźne.

      Daja, daja. Tylko mentalnosci ludzi nie zmieni się z dnia na dzień. Ja wiem, że
      chciałbys wszystko i to natychmiast, ale tak to tyko w Erze. W rzeczywistości
      trzeba wielu lat, zarówno by zmienić mentalność ludzką łażenia po sciezkach, jak
      i same ściezki, które czasem prowokują lub zmuszają do łażenia po nich.
      Ale to i tak to co powyżej, potrwa zapewne krócej niż tłumaczenie ZDM i
      Inzynierowi ruchu idei pasów w jezdni i kontrapasów. Tutaj pisma dają jeszcze
      mniej niż w przypadku Straży/Policji i od lat nie mamy w Wawie żadnego przykładu
      takiego rozwiązania.

      --
      Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
      __________________________________________________
      Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)
    • sebeqx 20.09.06, 22:14
      Witam!

      Raffi napisał:
      > Pas w jezdni jest formą scieżki rowerowej.

      Bardziej precyzyjniej powinno być droga rowerowa.
      Ścieżki rowerowe, a raczej "śmieszki" to takie zdrobnienie na użytek tego co
      się w Polsce buduje.

      Jeżeli zaczęto by "budować" (na dobrą sprawę to nie ma co budować, wystarczy
      trochę farby i dobry pomysł), a raczej wytyczać pasy dla rowerów w jezdni, to
      tanim kosztem można pokusić się o poprowadzeniedość pokaźnej liczby kilometrów
      dróg rowerowych. Szczególnie niskie koszty uzyskałby ZDM robiąc to podczas
      remontów nawierzchni, których sporo ostatnio w Wawce. Ulica na przykład Prosta
      jest na tyle szeroka, że można tam nawet 2 pasy dla rowerków zrobić hehe...
      dobra, bo się rozmarzyłem taki równy asfalt (żeby nie było tak różowo to jak
      zwykle ZDM studzienki zrobił kilka centymetrów za nisko, dzięki czemu za
      kilkanaście miesięcy będą niezłe dziury).

      --
      |..Pozdrawiam..|
      |.....SeBeQ....|
      |--=--=--=--=--| ..:: Make Gravity Your Slave ::..
    • batory555 21.09.06, 00:53
      Dobrym przykładem jest Lozanna. Tam pasy dla rowerów wytyczone są po prostu po zewnętrznych stronach ulic, po jednym w każdym kierunku... Skręcać w lewo na skrzyżowaniach można było równolegle do przejść dla pieszych, przed samochodami czekającymi na zmianę świateł... Kierowcy te pasy po prostu respektowali. Ech, marzenia...

      Faktycznie, problem tkwi w mentalności ludzi. Jak znam życie, to u nas zrobiłby się z nich dodatkowy parking albo co...

      --
      Jeśli zbyt długo patrzysz w otchłań - otchłań zaczyna patrzeć w Ciebie.

      gg 4337202
    • storm00 21.09.06, 07:48
      1. Ale nie spotykasz tych ciągów i ścieżek w jednym miejscu, prawda?

      2. Nie chcę wybierać panaceum na wszystko, jeśli tak wywnioskowałeś z mojej wypowiedzi to prostuję - wybierałem podejście dla typowych rowerzystów których widzę na mieście i czasem w lustrze :) (czyt: szukałem rozwiązania o wysokiej przelotowej, na gladkiej powierzchni, bez pieszych, bez krawężników, z prostym rozwiążaniem oznaczenia itp)

      3. Nie będzie parkowania na pasach, gdyż oisnm mają one dość małą szerokość. Aż metr - półtora. Nie zmieścisz samochodu ani wzdłuż ani wszerz. Więc bęðzie wystawał na jezdnię dla samochodów. Więc inni kierowcy sami sięgną po słuchawki i sami wybiorą odpowiedni numer (112? 986?) Facet posto pół godziny a potem przyjedzie laweta.

      4. Nie chcę wszystkiego na raz :) Wręcz przeciwnie - jestem zdania, że na dzień dzisiejszy można by spokojnie wrócić do czasów PRL - zero ścieżek (no dobrze... jedna na Wilanów na Sobieskiego, ale tę omijam łukiem). O ile szybciej poruszałbym się po tej Warszawie wówczas.... (aż się rozmarzyłem....)
      Ja wychodzę z prostych założeń:
      - nie mogą wybudować nowych ścieżek ani poprawić istniejących choć od miesięcy-lat wiedzą doskonale o ich niesprawności, brakach w budowie
      - ruch pieszych na tych śmieszkach koliduje z rowerowym
      - brak akcpetacji wśród pieszych dla wyodrębniania ścieżek rowerowych tylko dla ich prawowitych użytkowników
      - nieświadomość, chamstwo pieszych poruszających się po ścieżkach - zagrożenie - dla rowerzystów
      Rozwiązanie nasuwa się samo. Rezygnacja ze ścieżek. (typowych warszawskich, czyli pisząc post zaczynający jak i teraz, mam na myśli typowy chodnik z bruku po którym można spacerowo pojechać w niedzielę, ale na codzień do szybkiego przemieszczenia się - po prostu się nie nadaje)

      Mentalności ludzi nie zmienimy - ale możemy się od nich wydzielić.
      Zresztą niech ktoś mi powie... jaki jest sens mieszania ruchu pieszych (ca 5km/h) i rowerowego (20-30- km/h)?
      Odpowiedź jest prosta: osoby projektujące te nasze, warszawskie, typowe brukowe ścieżki NIGDY nie jeździły do pracy rowerami.
    • roweroraffi 21.09.06, 09:47
      storm00 napisał:

      > 1. Ale nie spotykasz tych ciągów i ścieżek w jednym miejscu, prawda?

      Owszem, spotykam.

      > 2. Nie chcę wybierać panaceum na wszystko, jeśli tak wywnioskowałeś z mojej wyp
      > owiedzi to prostuję - wybierałem podejście dla typowych rowerzystów których wid
      > zę na mieście i czasem w lustrze :) (czyt: szukałem rozwiązania o wysokiej prze
      > lotowej, na gladkiej powierzchni, bez pieszych, bez krawężników, z prostym rozw
      > iążaniem oznaczenia itp)

      Ale to się tak wybrac nie da, ze ściezka be, pas hurra. Bo to zalezy od
      specyfiki ruchu. Są miejsca, gdzie najlepszym rozwiązaniem jest ściezka
      odseparowana od wszystkiego innego, łącznie z chodnikiem, są miejsca, gdzie
      najlepiej sprawdzi się pas w jezdni, są, gdzie to jest nieopłacalne i wystarczy
      ciag pieszo-rowerowy, a są i takie, gdzie lepiej nie osmieszać się budując
      cokolwiek i po prostu uspokoić ruch. I kazde z tych rozwiązań może być dla
      kazdego rowerzysty doskonałe, o ile jest zaprojektowane i wykonane porzadnie.

      > 3. Nie będzie parkowania na pasach, gdyż oisnm mają one dość małą szerokość. Aż
      > metr - półtora. Nie zmieścisz samochodu ani wzdłuż ani wszerz.

      Nie łudź się. W takim wypadku Gość albo wjedzie prawymi kołami na chodnik, albo
      będzie wystawał na jezdnie te 10-20cm. Prawe pasy na naszych ulicach są
      zazwyczaj tak przewymiarowane, ze nie robi to różnicy. A słupków na pasie nie
      postawisz, bo przepisy mówią o tym, ze skrajnia od jezdni ma wynosić 50cm. Czyli
      jak pas jest w jezdni do słupek może być 50cm od ściezki. Czyli 1,5m + 50cm to
      akurat by wjechać tam każdą osobówką i większością dostawczaków takze.

      > Więc bęðzi
      > e wystawał na jezdnię dla samochodów. Więc inni kierowcy sami sięgną po słuchaw
      > ki i sami wybiorą odpowiedni numer (112? 986?) Facet posto pół godziny a potem
      > przyjedzie laweta.

      Jeszcze nie widziałem kierowcy, co dzwonił na Policje/SM z powodu samochodu
      wystarjacego na jezdnie. Tak samo nie widziałem by laweta przyjeżdżała gdzies po
      30min od zgłoszenia. W takim czasie to nawet Strażnik nie dojedzie na miejsce
      często :-P
      Proponuję obejrzes ulicę Nowogrodzką. Na codzień parkowanie na drugiego (na
      jezdni i to 1,5m a nie 10-20cm), po bramach. Straż miejska albo nie reaguje,
      albo reaguje z takim opóźnieniem, ze klient już sam zdarzy odjechac do domu.
      Lawety tam nie widziałem.

      > 4. Nie chcę wszystkiego na raz :) Wręcz przeciwnie - jestem zdania, że na dzień
      > dzisiejszy można by spokojnie wrócić do czasów PRL - zero ścieżek (no dobrze..
      > . jedna na Wilanów na Sobieskiego, ale tę omijam łukiem). O ile szybciej porusz
      > ałbym się po tej Warszawie wówczas.... (aż się rozmarzyłem....)

      Ja generalnie jeżdżę jak Ty... nierzadko mnie wręcz wkurza ostatnio jak te auta
      się ślimaczą w Centrum. Ale ja biorę pod uwagę, że ja należę do tych kilku
      procent, a nie do większości. A większość albo nie jeździ bo nie ma ściezek,
      albo jeździ chodnikami (bo się boi jezdni) od czasu do czasu potrącając, chcący
      lub nie, jakiegos pieszego. I ta infrastruktura jest głównie dla Nich, dla tych
      90-kilku procent.

      > Ja wychodzę z prostych założeń:
      > - nie mogą wybudować nowych ścieżek ani poprawić istniejących choć od miesięcy

      Mogą, mogą. Tylko trzeba Ich do tego odpowiednio zmuszać, zamiast z góry
      zakładać, że się nie da.

      > lat wiedzą doskonale o ich niesprawności, brakach w budowie

      Nie bardzo wiedzą. Komórki kontrolne w ZDM skupiają się chyba TYLKO na
      odbieraniu telefonów od ludzi. Nikt w teren nie jeździ sprawdzać czy ulice lub
      ściezki są ok. Zatem jak się Im palcem nie pokazuje, nie wiedzą.

      > - ruch pieszych na tych śmieszkach koliduje z rowerowym

      Prawda. Ale to nie wina pieszych, ani rowerzystów, tylko złych projektów. A tu
      powoli, ale powoli jest coraz lepiej.

      > - brak akcpetacji wśród pieszych dla wyodrębniania ścieżek rowerowych tylko dla
      > ich prawowitych użytkowników

      Prawda. Ale tutaj też bym pieszych nie winił. Znam miejsca, gdzie sam chodzę
      ścieżką, bo albo nie ma innej mozliwości (np fragment KEN), albo ściezka jest
      tak beznadziejnie poprowadzona, że nie ma szans na nią nie wejść (np przystanek
      przy pl. Wilsona).

      > - nieświadomość, chamstwo pieszych

      Czy ja wiem. Ludzie się uczą. Powoli, ale jak jeździłeś kilka lat temu, to
      pamiętasz jak było wtedy. Teraz IMO jest duzo lepiej.

      > Rozwiązanie nasuwa się samo. Rezygnacja ze ścieżek.
      >(typowych warszawskich, czy
      > li pisząc post zaczynający jak i teraz, mam na myśli typowy chodnik z bruku po
      > którym można spacerowo pojechać w niedzielę, ale na codzień do szybkiego przemi
      > eszczenia się - po prostu się nie nadaje)

      Owszem, trzeba z tego zrezygnować na rzecz porzadnej infrastruktury. Ściezek,
      pasów, ciągów i "uspokojonych" ulic. I to wszystko powinno się dopełniać będąc
      siecią. Tylko na to trzeba czasu.

      > Mentalności ludzi nie zmienimy - ale możemy się od nich wydzielić.

      Owszem. Tylko nie wszędzie jest to rozwiązanie dobre.

      > Zresztą niech ktoś mi powie... jaki jest sens mieszania ruchu pieszych (ca 5km/
      > h) i rowerowego (20-30- km/h)?

      Mogę Ci powiedzieć jaki jest tego sens u mnie na Modlińskiej, bo jak wspominałem
      - to zalezy od miejsca i uwarunkowań ruchu.

      > Odpowiedź jest prosta: osoby projektujące te nasze, warszawskie, typowe brukowe
      > ścieżki NIGDY nie jeździły do pracy rowerami.

      No to żeś konkluzje trzasnął. Brawo. Stary, dzięki za olśnienie ;-)

      --
      Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
      __________________________________________________
      Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)
    • czolk 22.09.06, 02:15
      Śmieszka rowerowa wzdłuż Trasy Siekierkowskiej [wAw], wykonana z czerwonego
      polbruku, obok trawniczek i wykonany z takiego samego tyle że szarego polbruku
      chodnik. Po chodniku jedzie grupka rowerzystów, zapraszam ich na ścieżkę -
      olewka, zwracam im uwagę, że po ścieżce, która jest obok będzie im łatwiej -
      olewka, odburknięcie, że im się nie chce. Przypadek nieodosobniony.
      JAK MAMY ŻĄDAĆ OD PIESZYCH, ŻEBY NIE ŁAZILI PO NASZYCH ŚCIEŻKACH, JEŻELI SAMI
      JEŹDZIMY PO CHODNIKU ZAMIAST PO ŚCIEŻCE?????
      Pzdrw

      --
      Franc "Rowery Poziome Rule"

      niczym nie wyróżniający się IMK P7
      granatowa Żaba 2 z D7F i LPG, "TKP Edition"
      zielona Xantia kombi, 2.0 HDI
    • lipto_on 22.09.06, 09:48
      Tez to zauwazyłem. I wcale nierzadko jest tak ze zamiast jechać po sciezce
      rowerzysci jadą po chodniku. O ile sciezka jest jakas porozwalana, rwie sie itp.
      to trudno, no czasem trzeba. Ale jak sciezka jest IDENTYCZNA jak chodnik no to
      ja juz czegoś nie rozumiem. A robi tak nawet SM na rowerach :>
      --
      Pozdrawiam
      Karol ( publius.grono.net )
    • roweroraffi 22.09.06, 11:32
      lipto_on napisał:

      > A robi tak nawet SM na rowerach :>

      SM to w ogóle jeździ dziwnie. W większości chodnikami, jak zjadą na jezdnię to
      jadą 15km/h. Ostatnio Dwóch takich widziałem na środkowym pasie Marszałkowskiej,
      a w zasadzie to na linii pomiędzy prawym a środkowym pasem tej ulicy (skutecznie
      blokowali dwa pasy ruchu w ten sposób, bo kto wyprzedzi "Władzę" na grubość
      lakieru?)... śmignąłem Im z prawej, bo się spieszyłem, to myslałem, że Ich pęd
      powietrza powywraca ;-)

      --
      Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
      __________________________________________________
      Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)
    • roweroraffi 22.09.06, 11:29
      czolk napisał:

      > JAK MAMY ŻĄDAĆ OD PIESZYCH, ŻEBY NIE ŁAZILI PO NASZYCH ŚCIEŻKACH, JEŻELI SAMI
      > JEŹDZIMY PO CHODNIKU ZAMIAST PO ŚCIEŻCE?????

      Święta racja. Jeszcze bym rozumiał w miejscach, gdzie naprawdę nie ma ściezki, a
      ulicą "to strach" (np wspominany tu cyklicznie Grota), ale na Siekierkowskiej
      jedzie się tak samo fatalnie ścieżką, jak i chodnikiem i naprawde trudno znaleźć
      sens jazdy tym drugim.


      --
      Pozdrawiam rowerowo - Rafał 'Raffi' Muszczynko
      __________________________________________________
      Jeździć możesz powoli, ale myśleć musisz szybko ;-)

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka