Wasze pierwsze rowery Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Interesuje mnie od czego zaczynaliscie przygode z rowerami. Ja pamietam swoj
    pierwszy rower:zielony Pelikan na kolach 16,potem Wigry 3 i stary skladak w
    wersji cross:gruba tylna opona,na widelkach harmonijka imitujaca gumy
    zawieszenia w motocyklu. A Wy?

    www.fundacja.dandy-walker.org.pl
  • Gość: raf71 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 23:00
    Moim pierwszym rowerem były Wigry 2, tak mniej więcej w wieku 5-6 lat. Dżizus... tej zwrotności do dzisiaj nie czuję na swoim Authorze ;-)
  • Uuuuuu... kolego, z pierwszego roweru to pamiętam tyle, że był czerwony, a po spawaniu ramy zielony ;-) i mały był, bo i ja wtedy mały byłem.
    Potem były nieśmiertelne "Wigry" (bez numerka, czyli ver. 1.0), po "Wigrach" był "Wagant". a może "Pasat"...? "Baranka" miał fabrycznie montowanego. W każdym razie ten rower wyszedł pewnej nocy z zamkniętej piwnicy i nigdy już nie wrócił. :-(
  • Witam.W roku 1956 tak,,,na okoliczność pójścia do szkoły dostałem od Dziadka
    poniemiecki rower wojskowy,półbalonówkę marki "Weltrad"taki napis był na
    szyldzie ramy,,,pedały i piasty kół miały wybity napis "Litauer".Był to mój
    towarzysz przez 10 lat,,,,,,,rowerek nie do zdarcia!!! Potem 8 letnia przygoda z
    "Huraganem Sport" na szytkach.
    Pozdrawiam Wojciech
    --
    "Dla każdego świeci jakieś słońce" (gdzieś w necie wyczytane)
  • Pierwszy rower? Też Pelikan ;-) W tylne widełki włożony kawał drąga, tata uczył
    mnie jeździć... Niestety potem rodzice zamiast juniorskiej szosówki kupili mi
    Jubilata i zniechęciłem się...

    Pierwszy rower kupiony przeze mnie? Maxim Excursion 210. Gdybym wiedział ile na
    nim przejeżdżę (i jak go przebuduję) pewnie kupiłbym dużo lepszy rower... Ale
    nadal jestem z tej ramy zadowolony...
  • ...zielony "Bobo" :-)
    --
    52/39
  • Gość: tomek87 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 00:56
    Moj pierwszy rowerek to "salto", pamietam ze mozna bylo na nim robic widowiskowe OTB
  • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 09:57
    Niestety nie pamiętam anzwy. Był niebieski, miał dłuuuugie siodełko i
    charakterystyczną wyciągniątą w górę kierownicę "na Harleya". Był bardzo
    zwrotny. To, co miało się zepsuć, zepsuło się w ciągu pierwszego tygodnia:
    światło, podpórka, dynamo, reszta zaś działała przez całe lata. Rowerów tego
    typu nie jeżdziło wiele. Ale może ktoś pamięta..
  • Gość: raf71 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.07, 11:35
    Mój kolega miał chyba taki i jeśli dobrze pamiętam to nazywał się on Motocross... ale mogę się mylić, bo to były lata 70-te ;-)
  • Gość: Kroko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 11:46
    Błękitny pelian, z oponami z białymi oponami:)
  • Taki najbardziej pierwszy to... na trzech kołach, czerwony, z dużymi
    balonowymi, plastikowymi kołami. Naprawdę go pamiętam, ale nie wiem, czy miał
    jakąkolwiek nazwę.

    A pierwszy "dorosły" to Gil - była to wersja Wigry bez tego zawiasu do
    składania, potem przesiadłem się na Wikinga - takie MTB od Rometa. Ależ to było
    krówsko! Potem, jeździł na nim mój ojciec, w końcu ktoś ten rower ukradł... W
    sumie szkoda...
  • A pierwszy "prawdziwy" góral, taki którego tuningowałem, serwisowałem samemu to
    był KingFox, model chyba Montana.

    --------
    www.toptrening.pl - Planuj - Startuj - Wygrywaj!
  • 1. Szarik. Taki mały czarny rower dziecięcy, białe siodełko ze skóry.

    2. Wigry 3. Ale chyba się w fabryce pomylili z nalepkami, bo wielkości to był
    jubilata, a nie wigier 3. Zielony, dynamo, błotniki, światła, full wypas
    składak bez przerzutek. Do końca LO na nim jeżdziłem.
  • A tak w ogóle to szarika wciąż mam, w stanie dobry lezy w piwnicy, gdyby ktoś
    chciał. Lokalizacja - Słupsk, woj. pomorskie.
  • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 16:17
    Nazwy nie pamiętam ... Rower by fajny i bezpieczny. W prl-wskiej przaśnej
    rzeczywistości było to pewien wyjątek. Jedyne co było dobre w czasach
    parszywego prlu, to to, że takim rowerem mogłem jechać do szkoły (to była mała,
    wiejska szkoła), zostawić go na stojaku bez zapięcia (w ogóle nikt wtedy nie
    zapinał rowerów) i rower stał do ostatniej lekcji (w większych miastach tak
    chyba nawet wtedy nie bylo, ale to już inna sprawa). Teraz tych wszystkic s..
    synów, kradnących rowery wieszał bym za jaja albo osobiście, z dużą
    przyjemnością, łapy obcinał (w obiegłym roku straciłem trekkinga na gwarancji).
    Taki szariat w pigułce dobrze by zrobił na ogólny obraz kraju i poszanowanie
    prywatnej własności ...
  • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 20:22
  • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 20:24
    taki od Rynku, w kierunku rzeki idąc, po lewej stronie. Cholernie duży wybór
    np. opon. Nigdy w sklepie nie widziałem takiego wyboru opon 28". Pozdrawiam!
  • Gość: kondor IP: *.interq.pl 18.05.07, 09:53
    Pierwszy rower to Flaming (poczciwy składaczek)początek lat 70-tych. Jeżdżę nim
    jeszcze do dzisiaj.Części troszkę wymienione ale trzon stary.
    Huragan i na szytkach jak ktoś tu wspominał (stare dzieje) też początek lat 70-
    tych.Poszedł pod "młotek" i ktoś inny teraz na nim ujeżdża.
  • Gość portalu: ziutek napisał(a):

    > taki od Rynku, w kierunku rzeki idąc, po lewej stronie. Cholernie duży wybór
    > np. opon. Nigdy w sklepie nie widziałem takiego wyboru opon 28". Pozdrawiam!

    To już nie ja :| Słupsk opuściłem 10,5 roku temu.
  • Gość: Slav4 IP: 217.70.56.* 18.05.07, 13:32
    Zajka - ruskie "ostre koło". Na nim nauczyłem się jeździć
    Pelikan - złamałem
    Sokół - (takie lepsze Wigry) - ukradli
    Młodzieżowa kolarzówka "sprint2" - wytosłem z niej i poszedł do ludzi.

    Potem full wypas jak na owe czasy - Romet Orkan 12 biegów i kilo kulek luzem w
    korbowodzie. To już było poważne "rowerowanie" - długie wypady szosą. Całe
    liceum i początek studiów. Ukradli z piwnicy

    potem dłuuuuuugo nic przez jakieś 10 lat.
    Reaktywacja:
    Merida Kalahari - dałem bratowej
    Kelly's Axis - pędzidło na chwilę obecną.
    Kelly's Magnus/Madman/Imagine - czekają w sklepie aż zbiorę kasę :o)

    Dużo tego, cholera...
  • moje pierwsze rowery to były nieokreślonej marki i maści trójkołowce, później
    dwa składaki Flaming. W wieku 10 lat przemknęła przez moje rowerowe zycie jak
    kometa równiez tzw półkolarzówka / ukradli spod domu po kilku tygodniach /.
    Potem nastapiła ponad 10 letnia przerwa i od 1998 mam Treka 6000. Teraz szukam
    nowej, dobrej ramy, bo stara pada na spawach dolnych widełek; szkoda, bo takiej
    ramy już nie zdobędę...:(
  • Gość: mariuga IP: *.aster.pl 18.05.07, 14:57
    moj byl podobny - to znaczy, tak go pamietam: wysoka, gieta kierownica jak
    w "choperze", dlugie siodelko, nad tylnie kolo; byl chyba na poczatku
    bladoniebieski a potem zielony.
    Potem byly rozne skladaki (znaczy z roznych czesci) i oczywiscie Wigry 3 (ech,
    ale sie nim pedzilo, zwlaszcza gdy pomalowalem kola i szprychy na bialo),
    Jubilat...
    Pierwszy rower za wlasne pieniadze to Giant Terrago w 95(i pierwszy wyjazd w
    gory), potem Nakammura Summit 99 (pierwszy maraton rowerowy), zlozony Author
    Vision 03 (manitou SX-R, na XT/LX) a teraz NoxFlux 4.5 (ManitouBlack, DT220,
    Hayes i XT)...:)
  • Gość: olgucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 15:00
    zielony reksio :D
  • Hej, trochę off topic, ale wejdźcie na www.masanaautyzm.pl i przyjedźcie
    rowerami 2 czerwca na Pole Mokotowskie w Warszawie. To akcja na rzecz osób z
    autyzmem.
  • Gość: sion921 IP: 195.20.110.* 18.05.07, 15:44
    Zaczynałem od jakiegoś trójkołowca;)

    A potem już z normalnych rowerów kolejno - nieśmiertelny pelikan; bmx - rower,
    który był nie do zdarcia; jubilat - fajny, ale bez duszy jakiś; szosa rometa -
    taka turystyczna, ale nieludzko ciężka; rower tzw. MTB;) - over the top...
    służyło mi to długo - taki trochę lepszy rower marketowy, ale wtedy lepszych
    nie było, a liczyli się tylko Ci z góralami:) No i obecnie Wheeler 1600 cross
    trochę poprzerabiany - dostosowany do sakwiarskiej jazdy:)
  • Gość: g.p. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 15:51
    Ten rower nazywal sie Rodeo, byly rozne wersje kolorystyczne, ja mialem czerwony. A tak w ogole to byla
    kopia rowerow amerykanskich, modbych tez wowczas w Niemczech (tam zwaly sie Bonanza) :))
  • Gość: g.p. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 16:01
    pierwsze bylo cos rosyjskiego, czerwone kola 16 cali pewnie, ostre kolo zielona rama, moze wlasnie
    Zajka? Potem Rodeo, Uniwersal, czyli skladak z przerzutkami, Orion (meski Romet) i sie zaczelo... Wiking
    (ukradli), francuski goral o zapomnianej nazwie, Sun... cos tam, Scott Boulder, Giant ATX, Giant Chaos,
    Cadex CFM chyba (tez Giant, tyle ze karbonowy), Giant ATX Team, Merida Matts Special Edition, Scott
    Comp Racing (2 razy w roznych latach), Cannondale Killer V, Ghost, Giant XTC 2, dzis Felt i Amsterdam
    miejski. Na pewno cos zgubilem, bo kiedys doliczylem sie do kilkunastu... Poza tym kilka szosowek, w
    tym Giant TCR Team. Skad tyle rowerow po drodze - scigalem sie, dotad zajmuje sie rowerami.
  • Gość: reksio IP: *.telprojekt.pl 18.05.07, 16:41
    reksio
  • składak po rodzicach
    --
    s5.bitefight.pl/c.php?uid=95643
    interesujące
  • Gość: michał IP: *.chello.pl 18.05.07, 18:01
    pelikan na komunię 25lat temu

    ---------
    www.salenawesele.pl
  • Gość: kasieńka:) IP: *.as.kn.pl 18.05.07, 18:18
    moj pierwszy rower...trzykołowiec z mega wypasonym siodełkiem w pepitkę,
    pozniej była "żabka"-kolarzówka ( cztery kolka, pozniej przerzucilam sie na 2),
    potem "pelikan", a po pelikanie komunia i upragniony "góral"
  • Niebieski składak, chyba WIGRY. Dostałam go na Komunię i byłam najszczęśliwszą
    dziewczynką na świecie. Pierwsza jazda na tym cudeńku skończyła się, niestety,
    w krzaku bzu i na licznych zdrapaniach na moim ciele. Ale i tak było fajnie.
    Przynajmniej mam co wspominać.
  • Ja miałam taki ładny, czerwony, na trzech kółkach a potem niebieski składak, na
    którym bałam się jeżdzić ;)
    --
    agulaszek.blox.pl/html
  • Gość: genova51 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:15
    W 1973 roku kupiłam bordowego Flaminga. Służył mi ok.25 lat, dopóki go nie
    ukradli. Szkoda, ponieważ wolę rower z hamulcami w pedałach.
  • BAŁTYK (taki mały rower z ostrym kołem masakra dla nóg:)) ---> PELIKAN ----> KOS
    (unikat rower ojca coś jak karat tyle że rama się nie składała) ---> SPRINT 2
    (prezent komunijny) a teraz po latach Wheeler 3900
  • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:58
    laskowe na siodełku (z tyłu?
  • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:59
    duże okragłe czerwone światełko odblaskowe? Jeśli tak, to mówimy o tym samym
    modelu.
  • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:01
    rynek. I w ogóle okolica, morze około 30 km!!!!!!!
  • swoją karierę cyklistki zaczynałam od hulajnogi. Potem pelikany z doczepianymi
    kółkami, kilka innych modeli topornych, wyglądem przypominających traktor,
    wreszcie wigry 4. Miałam też chyba damkę, ale to informacja mglista :)

    graciarnia.blox.pl/html
  • Gość: mmm IP: *.broker.com.pl 18.05.07, 22:47
    pelikan - niezniszczalny składak na malutkich (niebieskich) kółkach z gumy nie
    do zdarcia

    umarł dopiero jak został odstawiony do piwnicy i nie był używany
  • Gość: alpifresh IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.07, 22:51
    Ja pamiętam doskonale! ŻABKA z wolnobieżką i hamulcem przedniego koła w postaci
    płytki z gumą, którą dociskało się do przedniej opony. To był początek lat 60-
    tych.
  • Gość: kondor IP: *.interq.pl 18.05.07, 22:56
    Jak dobrze pamiętam mój był z rocznika 1972 jak wspomniałem jeszcze mi służy.
    Kierownica ma fajny kształt bo można siodełko zawiesić na niej.W ten sposób
    obydwie córki poznawały uroki najbliższych okolic gdy tylko potrafiły
    samodzielnie utrzymać się w siodełku.
  • Pawik.


    --
    Benito Mussolini
  • zaczynałam rowerową przygodę na czerwonym Jubilacie - koła 24 chyba .. :)
  • Gość: 0-0 IP: 195.117.18.* 19.05.07, 08:34
    rowerek wyprodukowany w 1966 w "ZZR Bydgoszcz" nazywał się "Miki" to była
    wersja dla chłopców (z ramą), koleżanka-rówieśniczka miała wersję damską tego
    rowerka nazywała się Żaba lub Żabka. Rowerki były solidne, miały dokręcane
    kółka boczne i ręczny hamulec przedni stawiający pędzidałko "dęba"
    podczas "prób wyczynowych"
  • Rok 1972 rower o nazwie "Albatros" Polski,jak wówczas mawiano
    turystyczno-wyścigowy.Z przodu pojedyńcza zębatka z tyłu cztery biegi z
    przerzutką,kierownica ala rogi barana błotniki,opony wąskie ale z dętkami.
    Staruszek kupił mi go na raty.
  • Mój pierwszy rower... Historia mojego pierwszego roweru jest bardzo ciekawa.
    W moim rodzinnym mieście mieszkało wielu Rosjan ( budowali u nas samoloty).
    Jedna z rodzin mieszkających w naszym bloku powracała do ZSRR i moi rodzice
    kupili od nich rower. Właścicielką ( poprzednią ) roweru była dziewczynka o
    imieniu Marina.
    Rower był niby dziecięcy ale już dosyc duzy:). Miał duże koła i z tego co
    pamiętam był ciemnozielony.
    Tak więcuczyłam się jeździć na rowerze radzieckim, co mogłoby mnie
    skompromitować w oczach dzisiejszej władzy:).
    Skądinąd powiem Wam , ze ci wszyscy Rosjanie, których poznałam to byli
    starsznie fajni ludzie.
    Poza tym dostaławałam od radzieckich dzieci pyszne , czekoladowe cukierki, co
    było w tamtych czasach ogormnie dla dziecka ważne.
    Potem był seledynowy rower Wigry 5, ( komunia) , na którym jeździłam jeszcze
    będąc na studiach i który jeździ do dziś ( używa go mój szwagier i bardzp sobie
    chwali).
  • czerwony PINIO 2 po sasiedzie :) potem po I komunii sw. granatowy skladak
    UNIVERSAL. Ehhh to byly czasy ;)
  • Gość: bike IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 10:24
    a pamiętacie rower "alka"-coś jak jubilat tylko z przerzutkami?????W swoich
    czasach byłem dumny z niego:)))))
  • Gość: Kazio rok 1945 IP: 195.117.201.* 19.05.07, 11:02
    Pierwszy rower:poniemiecka damka,pózniej Bałtyk,czeska EsKa,Huragan,składak
    Pelikan,ukradli,Jubilat,obecnie góral Giant
  • Gość: Anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 11:45

    Hm... mój pierwszy rower był żółty (firma Cross) i pochodził z hipermarketu
    Praktiker - fundusz założycielski 200 zł. (Mało pieniędzy i podejrzani
    sąsiedzi). Uczyłam sie na nim jeździć w wieku 23 lat na terenie Pogotowia
    Ratunkowego oraz Szpitala w Krakowie przy Łazarza i Śniadeckich. Lepiej późno
    niż wcale. Jakie oklaski dostawałam od pensjonariuszy :-)

    Miesiąc póżniej kupiłam fajny zielony z koszem z przodu - fundusz założycielski
    200 zł, a żółty oddałam mężowi. Pół Krakowa, cały Ojców, Nawet trasa do Suchej
    Beskidzkiej. W sumie Setki kilometrów. Służyły wiernie przez 2 lata -
    wymieniłam w nich chyba wszystko. Z oryginałów to tylko ramy zostały :-) Potem
    sprzedałam je na Allegro i służą teraz innej parze.

    Potem 2 Geanty (ramy molibdenowe) przez następne 2 lata... Też je serdecznie
    pozdrawiam. Dziś eksplorują okolice Warszawy z nowymi właścicielami.

    Na wiosnę kupię sobie 2 następne... Pozwiedzamy Niemcy i Holandię.

    :-)
  • Gość: makanaki IP: 81.102.15.* 19.05.07, 12:30
    Pamietam ze byl to rower z kolami wielkosci jak wigry 3 ale duzo nizszy - taki
    dla dzieci. Nie mial torpeda z tylu wiec musialem caly czas krecic pedalami,
    nawet jak jechalem z gorki, to mu sie pedaly krecily, hamowalem butami o tylnia
    opone :-)
  • Gość: aniagra13 IP: *.75.51.181.mielec51.tnp.PL 19.05.07, 13:06
    Poczatek lat 50-tych ubieglego stulecia. Maly niebieski dziecinny rowerek na
    trzech kolkach.Tato mial poniemiecki, duzy czarny z bagaznikiem.Jezdzilam
    nim "pod rame" tzn.pedalowalam uwieszona z jednej strony roweru.
  • Swojego pierwszego rowerka dzieciecego nie pamietam za dobrze, za to za
    pieniadze z komuni rodzice kupili mi Wigry 3 - to bylo cos, prawdziwy duzy
    rower! :))


    --
    Make love, not war :)
  • Moj pierwszy trojkolowiec byl moim imiennikiem, zwal sie Agatka. Nastepnym bylo
    rometowskie dziwadelko o nazwie Super Sprint; taki dorosly rower w wersji mini,
    czerwony. Nastepnie na komunie dostalam czerwone Wigry 3, ktore wkrotce ktos mi
    rabnal z podworka. Kolejnym byly niebieskie Wigry 3. Pozniej pierwszy
    rometowski "goral" nie pamietam nazwy, ktory podzielil los czerwonego Wigry 3.
    Obecnie mam czeskie okropienstwo firmy "Olpran", to cos to nawet nie ma nozki
    do oparcia. Jedyne co w nim jest ladne i dobre to kolor. Choruje na klasyczny
    rower miejski typu Gazela badz jakis rodzaj holenderskiego (najlepiej
    chromowany) ale z tego co sie orientowalam to te rowery (nawet uzywane ) do
    tanich nie naleza :-)
  • Gość: takijakja IP: *.aster.pl 19.05.07, 14:23
    bałtyk, pionier, jaguar, colnago. teraz mam szosowego treka i spacerowey revive
    dx giant.
  • Gość portalu: ziutek napisał(a):

    > rynek. I w ogóle okolica, morze około 30 km!!!!!!!

    Knajpka wietnamska to juz nie moje czasy, nie kojarze tego. Morze 18 km, prosto
    na północ do Ustki.
  • Gość: RED IP: 193.0.117.* 19.05.07, 15:14
    mój pierwszy rower miał trzy kółka (tak, pamiętam to bardzo dobrze :) był
    czerwony i stanowił jednocześnie rowerową wywrotkę - z tyłu miał małą
    platforemkę, na której woziłam piasek :) a podnosiło się ją za pomocą wajchelki
    przesuwanej z przodu na ramie łączącej siodełko z kierownicą :)

    yo, to były czasy, miałam 3 lata :P
  • Gość: Pepperoni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 18:12
    Połowa lat 70-tych, no name - tylko na ramie miał wymalowany napis "Reksio".
    Wielki dzwonek w kolorze srebrnym, całość czerwona. Potem Pelikan w barwach
    morskich - biały z błękitem.
  • Gość: ANDRZEJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 18:30
    czy kto pamieta skladaka o nazwie KARAT /lata 70-te/,potem mialem kolarke
    REKORD. Dobre rowery.
  • Gość: Piotr IP: *.vub.ac.be 19.05.07, 18:42
    Reksio najlepszy na świecie był!
  • To była "żabka" rowerek dzieciecy w zielonkawym kolorze, bez wolnego koła (trzeba było nogi zdejmować z pedałów od czasu do czasu). Piękne chromowane błotniki. Hamulec przedniego koła, z tyłu oczywiście brak hamulca. Cudowny sprzęt. A był to rok 1965 i spacery z ojcem pod Pałac Kultury. Potem był "Sokół-lux" - też zielony kolor (ale metalik) z przerzutką shimano w piaście. Był równie drogi jak dzisiejsze. Mój ojciec zapłacił (w sklepie na Nowowiejskiej!) połowej swojej pensji, a nie była ona zła. Dlatego gdy tak patrzę na dzisiejszych dzieciaków, nie dbających o swój sprzęt - to jakoś tak smutno na sercu.
  • To musiał być POLO-Lux. Tylna opona pierwszy raz była sporych rozmiarów. W naszych składakach po demontarzu błotnika zakładaliśmy ten rozmiar. Wyglądało wielce ciekawie.
  • Pozdrawiam Cie użytkowniku ŻABKI. Miło spotkać bratnią duszę w tym gąszczu :)
  • Gość: wlascicielka agatk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 22:29
    Pamietam... to byl trojkolowiec, zolte siedzenie, rama czerwona, nazywal sie
    AGATKA ;) Mialam 2 latka jak dostalam go od Mikolaja ;)
  • Gość: pippi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.07, 22:59
    To był chyba 86/87 rok, rower był mały, jadowicie zielony, nazywał się Smyk.
    Często się psuł. Ale i tak go kochałam.
  • Gość: pokahontas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 23:01
    .
  • Gość: lukasz IP: *.166.unknown.vectranet.pl 20.05.07, 10:17
    Mialem wtedy moze 3-4 lata. Dostalismy taki nieporadny trojkolowiec do nauki
    jazdy. Na podworku bylo kilkanascie dzieciakow w naszym wieku. Sporo z nich
    posiadalo te wspaniale pojazdy :) Ale ilez bardziej pociagajaca dla nas byla
    jazda na starym plastikowym rowerku jednego z kolegow. Brakowalo w nim chyba
    jakiejs zawleczki, bo co chwila rozlatywal sie na pol - kierownica odlaczala
    sie od czesci z siedzeniem i kolami. Wiele razy robilismy zawody - kto dojedzie
    dalej zanim rowerek sie rozleci - naprawde swietna zabawa. Oczywiscie do czasu
    gdy tata kolegi dowiedzial sie ze rowerek jest zepsuty i go naprawil :(
  • Gość: esmeralda_pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.07, 10:22
    dostałam po kimś w spadku błękitnego Pelikana... potem były czerwone Wigry 3...
    ale zdarzyło mi się też jeździć na radzieckim rowerze marki Aist
  • Gość: bywalec... IP: *.3s.pl 20.05.07, 13:09
    Pierwszy dziecinny- granatowe Bobo, pierwszy "dorosły"- błękitna Czajka (nikt do tej pory nie wspomniał tu o tym poprzedniku rowerów Wigry).
  • po przejachaniu na rowerze prawie trzech tysięcy kilometrów w zeszłym sezonie,
    stwierdzam że moim pierwszym rowerem jest cross Author Airline- wszystko co
    miałem wcześniej na miano roweru nie zasługiwało...
  • ... był numerem 1
    a potem czerwone wigry 3 - z super czerwonymi oponami, ktorych mi wszyscy na
    podworku zazdroscili, choc ja do dzis nie wiem czemu akurat mialam kolor opon
    pod kolor ramy - chyba na jakas serie limitowana trafilam zupelnie nieswiadomie
    :))))
    (choc moze nie tyle ja co rodzice)

    --
    *** NaszaMarysia ***
  • Dziwne ale prawdziwe.

    To był rok 1955, ojciec mój wczesny "pomysłowy Dobromir" wymyślił sobie że z
    części dużego męskiego roweru zrobi dla mnie mniejszy tak dla 8-mio latka.I jak
    postanowił tak zrobił.
    Z ramy z normalnego męskiego roweru powycinał odkuwki potem je porozwiercał, z
    rury wodociagowej porobił wszystkie elementy ramy i je srebrem z monet
    pospawał.Obręcze kół też oczywiście zostały zmniejszone i idealnie
    wycentrowane.Mało tego, ten sam los spotkał opony i dętki.Ramiona pedałów też
    skrócił.Wyszło z tego całkiem ładne toczydełko.
    Kolor lakieru na moim pędzidle oczywiście jakże by inaczej,- czerwony.
    Pamiętam że nie zmniejszył tylko stópek pedałów,bo były z UNRY,może były trochę
    za duże, ale za to były wygodne i posiadały,(moją dumę) w bokach gumy odblaskowe
    żółte szkiełka z napisem USA ,jak w prawdziwym dorosłym rowerze.

    To był pierwszy rower dla małolata na mojej ulicy.....Fajne wspomnienia.
  • Druga polowa lat osiemdziesiatych. Rower Uniwersal (z wizerunkiem pegaza -
    dlatego nazywalem moj jednoslad Pegazem). Przezylismy razem niejedno. 2 powazne
    wypadki, spawana rama, niezliczona ilosc kaskaderskich wyczynow i - jak na
    pegaza przystalo - wysokich oraz dlugich lotow, setki wyscigow, tysiace
    przejechanych kilometrow, pozdzierane lokcie i kolana. Eeech...Swietne czasy...
    --
    gg: 1160741
  • Gość: T000mek IP: *.chello.pl 20.05.07, 17:04
    Ja mknalem na "Reksiu"
  • Gość: Olsacha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.07, 19:09
    Ja też miałam czerwonego Reksia z biało-szarymi oponami i dzwonkiem, którego kiedyś nie użyłam i wpadłam w grupkę pań... :)
  • Gość: CivitVratis IP: *.chello.pl 20.05.07, 20:59
    z białymi bandażami na oponach !! to był szyk :)) - wiosna 76 lub 77 dokładnej
    daty nie pamietam.. :) obecnie "w linii" jest piękny biały "holender" z
    osprzętem Shimano. A na samym początku był niebieski "Lolek" z dokrecanymi
    bocznymi kółeczkami...
  • Gość: piotrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.07, 21:15
    Flaming :)))
    Mam go do dzisiaj i jest sprawny
  • Mój pierwszy (własny) rower to znaleziony pod choinką granatowy Pelikan - nadal
    dobrze się miewa. Wcześniej Tata uczył mnie jeździć na rowerze podczas wakacji
    w Orzyszu. Pamiętam też, że czasami jeździłam na Reksiu koleżanki.

    Pozdrawiam
    Agnieszka
    --
    Rowery2
  • Gość: bogdan-p IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.07, 21:37
    Pierwszy był "bobo" poczatek lat 70-tych, klika lat pozniej blekitny "flaming",
    a nastepnie uzywana'kolarzowka"
  • Gość: K IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.07, 21:59
    Pelikan.
    Ach, jaka to była frajda.
  • Gość: turdus IP: *.chello.pl 21.05.07, 01:01
    Reksio w kolorze zielonym, potem krótko, nawet nie wiem po kim, chyba się
    Traper nazywał, dłuuuugo, długo nic i wreszcie Wheeler cross 2600. Wymarzone
    dwa kólka wreszcie moje.
  • Gość: war034@op.pl IP: *.chello.pl 21.05.07, 05:57
    Wisła miała ostre koło ,Bałtyk był prawie normalny , tyle że ze sklepów za
    żółtymi zasłonami (radio Tesla , Aga )
  • Gość: diva IP: 212.160.106.* 21.05.07, 08:38
    pierwszy był czterokołowy PINOKIO, czerwony - moje pierwsze kroki
    potem Pelikan - biały - wymiatałam nim normalnie, chłopaki daleko z tyłu
    zostawali
    w między czasie Ukraina dziadka - ale to tak od przypadku do przypadku...
    a teraz Meridka-Kalahari - granatowo - srebrny...
  • Gość: _pimpek IP: 193.164.157.* 21.05.07, 10:51
    Najpierw byla nauka jazdy na roznej masci "cudzesach". I w koncu, gdzies w
    okolicach I komunii (a jakze!) pojechalismy z Ochoty do znajmomych moich
    rodzicow na Brodno (by sprawe przyblizyc: cala Warszawa tramwajem w poprzek do
    przejechania). I oto mialem! Wspanialy (w kolorze bordo), niezniszczalny (bo
    jak mozna pospuc cos, co jest w sumie jednolitym kawalkiem metalu), lekko
    uzywany (traktowalem go dlugo jak starszego kolege) dwudziestokilogramowy
    (jesli mniej to zdaje sie, ze niewiele) skladak (choc nigdy zlozyc sie go nie
    udalo) marki KARAT!!! Z czasem pojawialy sie rozne gadzety i "ulepszenia"
    (czyli maszyna byla poddana permanentnemu tuningowi) m.in. terkocacy o szprychy
    kawalek plastiku, demontaz blotnikow czy terenowa opona na tylnym kole (zdaje,
    ze nazywala sie SuperGrip, a zostala nabyta po kilkugodzinnym pobycie w
    kolejce).
    Ech! Gowniane i zle bez dwoch zdan te czasy komuny byly, ale z jakaz nostalgia
    sie te "jasniejsze" strony wspomina. Miesiac temu poszedlem z moim cztreoletnim
    Synkiem kupic rower... A to kolor mu nie odpowiada, a to bagaznik nie taki, a
    to dzwonek za cichy... Dobrobyt.
  • Gość: _pimpek IP: 193.164.157.* 21.05.07, 10:56
    Ja Andrzeju pamietam. Moje wspomnienie o Karacie troszke nizej...
  • Gość: mailman IP: *.kredytbank.pl 21.05.07, 11:44
    Ja mialem Sokoła, z grubą oponą z tyłu i długim siodełkiem:)
  • Gość: kolarz IP: *.ihar.edu.pl 21.05.07, 12:05
    Co prawda nie w 1956, tylko 1962, ale rower z podobnych lat - młodzieżówka
    "Bałtyk", koła 26, króciutkie sioodełko, torpedo, piekna jazda! potem Wagant
    (parę tysięcy kilometrów), kilka górali słabej klasy, od pau lat kolarka na
    700c/23, 54/42, 12/20, 10 kg (nic specjalnego, ale jeździ) i trekowaty góral na
    teren.
  • Gość: dziecko PRL-u IP: *.134.240.220.dynamic.dsl.comindico.com.au 21.05.07, 12:17
    bo w domu byla bida ze ledwo na chleb z margaryna i kartoflanke starczalo.
    Pamietam ze jako dziecko szkoly podstawowej uprosilem kolege zeby dal mi sie
    przejechac, a ze nie umialem jezdzic to wjechalem w sciane i z kola zrobila sie
    osemka. Rodzice musieli naprawic rower, a ja w nagrode dostalem takie lanie ze
    na tylku nie moglem usiasc ze dwa dni. I w taki wlasnie sposob oduczono mnie
    zachcianek jazdy na rowerze. NIGDY wiecej juz nie siadlem na rower.
  • Gość: perez IP: 194.204.151.* 21.05.07, 12:19
    najpierw błękitny pelikan, potem żółty wigry 3, a na koniec seledynowy jubilat
    na wielkich kołach.
    w międzyczasie jeszcze samoróba z poniemieckiego roweru, niewiadomego
    pochodzenia z powodu ilości rdzy na ramie.
  • Gość: Barto IP: *.kancelariapartner.pl 21.05.07, 12:47
    Najpierw miałem rower "ala" - w sumie dość elegancki, chyba z lat 60-tych, a
    potem przeskoczyłem na nieśmiertelnego Wigry -2. Mój stary miał talent do
    tuningowania tych rowerów, szkoda, że sie nie zachowały zdjęcia.
  • Gość: . IP: 217.153.153.* 21.05.07, 12:48
    czadowy rowerek, z długim siodełkiem dwuosobowym ...
  • Gość: Przemek78 IP: *.tktelekom.pl 21.05.07, 13:13
    1986 rok - Romet Alka z 4 biegową przerzutką :-)
  • w wersji dla dzieci ( w rozmiarze Reksio, bobo, żabka),póżniej młodzieżówka,
    też chyba Bałtyk z zakladów w Bydgoszczy, następnie wyścigówki z baranimi
    rogami: czeska eska,nasze mesko, czeski favorit na szytkach,polski maraton,
    huragan.Polskiego Jaguara niestety nie udało sie zdobyć.
    A najlepszy to tandem samorobka, na długo przed fabrycznymi tandemami z
    Bydgoszczy.Balonowe opony, dynamo jak średnia doniczka,lampy z Zundappa
    (niemiecki motorower), skórzane wygodne siodła na sprężynach.Nazwalismy go
    Salamandra i tak był polakierowany.Trudno bylo go rozpędzić i zatrzymać.
  • Gość: markenhow IP: *.aster.pl 21.05.07, 14:32
    Też jeździłem "żabką" (rowery.homa.pl/rowerek_zabka.htm). Tylko nie wiem
    jak to było z tym wolnobiegiem... Myślałem, że wujek (bo rower odziedziczyłem
    po kuzynie) poszedł na łatwiznę podczas serwisu i zespawał wolnobieg... ale
    wychodzi na to, że było to coś immanentnego dla "żabki". Oj, wiele razy
    dostałem pedałami po piętach jadąc z górki :)
  • Gość: gasper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 14:44
    Pamietam jak dziś mojego czerwonego Jacusia z wydłużanym siodełkiem, co ja z
    nim robiłem nawet przez kierownik przeleciałem. A potem przesiadłem się już na
    Wigry 5 (nie wiedzieć czemu wszyscy mieli wigry 3 a 5) był jaskrawo zielony a
    ile dodatków w między czasie się do niego zebrało (dodatkowe oświetelnie,
    klakson itd.) A jak już lakier był mocno sfatgowany (wiele kraks po których do
    tej pory są ślady na ciele) został pomalowany na niebieski metalik. Gdy
    pojawiły się pierwsze górale zostałem szczęśliwym posiadaczem takiego cuda
    wprost z Tajwanu (oj on też wiele przeżył) a teraz zamierzam kupić coś fajnego,
    tylko kaski troszkę brak (kupno samochodu zwyciężyło człowiek staje się
    wygodny).

    pozdrawiam wszystkich pędzących na rowerkach

    Gasper
  • Gość: gasper IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 14:47
    to było coś Romet Alka z przerzutkami (takie połączenie jubilata z przerzutkami)
    najczęściej w kolorze czerwonym lub jaskrawo zielonym
  • W 1958 PAFARO zakupiony za pierwsze w życiu zarobione pieniądze w wieku 14
    lat!!Bomba!Ten teraz szmelc trzymam do dziś jako pamiątkę!A ojcic wtedy zarabiał
    2000 m-c a ja zarobiłem te rowerowe 900 zł w tydzień.W domu było nas 7
    rodzeństwa,wiecie jaki to był cud kosmiczny i wspomnienia do dziś.PiEkna sprawa.
przejdź do: 1-100 101-115
(101-115)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.