• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Wasze pierwsze rowery Dodaj do ulubionych

  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 22:38
    Interesuje mnie od czego zaczynaliscie przygode z rowerami. Ja pamietam swoj
    pierwszy rower:zielony Pelikan na kolach 16,potem Wigry 3 i stary skladak w
    wersji cross:gruba tylna opona,na widelkach harmonijka imitujaca gumy
    zawieszenia w motocyklu. A Wy?

    www.fundacja.dandy-walker.org.pl
    Edytor zaawansowany
    • Gość: raf71 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.07, 23:00
      Moim pierwszym rowerem były Wigry 2, tak mniej więcej w wieku 5-6 lat. Dżizus... tej zwrotności do dzisiaj nie czuję na swoim Authorze ;-)
      • 16.05.07, 23:37
        Witam.W roku 1956 tak,,,na okoliczność pójścia do szkoły dostałem od Dziadka
        poniemiecki rower wojskowy,półbalonówkę marki "Weltrad"taki napis był na
        szyldzie ramy,,,pedały i piasty kół miały wybity napis "Litauer".Był to mój
        towarzysz przez 10 lat,,,,,,,rowerek nie do zdarcia!!! Potem 8 letnia przygoda z
        "Huraganem Sport" na szytkach.
        Pozdrawiam Wojciech
        --
        "Dla każdego świeci jakieś słońce" (gdzieś w necie wyczytane)
        • Gość: mmm IP: *.broker.com.pl 18.05.07, 22:47
          pelikan - niezniszczalny składak na malutkich (niebieskich) kółkach z gumy nie
          do zdarcia

          umarł dopiero jak został odstawiony do piwnicy i nie był używany
          • Gość: Pepperoni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 18:12
            Połowa lat 70-tych, no name - tylko na ramie miał wymalowany napis "Reksio".
            Wielki dzwonek w kolorze srebrnym, całość czerwona. Potem Pelikan w barwach
            morskich - biały z błękitem.
            • Gość: pokahontas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 23:01
              .
              • 20.05.07, 16:46
                Druga polowa lat osiemdziesiatych. Rower Uniwersal (z wizerunkiem pegaza -
                dlatego nazywalem moj jednoslad Pegazem). Przezylismy razem niejedno. 2 powazne
                wypadki, spawana rama, niezliczona ilosc kaskaderskich wyczynow i - jak na
                pegaza przystalo - wysokich oraz dlugich lotow, setki wyscigow, tysiace
                przejechanych kilometrow, pozdzierane lokcie i kolana. Eeech...Swietne czasy...
                --
                gg: 1160741
              • Gość: T000mek IP: *.chello.pl 20.05.07, 17:04
                Ja mknalem na "Reksiu"
              • Gość: CivitVratis IP: *.chello.pl 20.05.07, 20:59
                z białymi bandażami na oponach !! to był szyk :)) - wiosna 76 lub 77 dokładnej
                daty nie pamietam.. :) obecnie "w linii" jest piękny biały "holender" z
                osprzętem Shimano. A na samym początku był niebieski "Lolek" z dokrecanymi
                bocznymi kółeczkami...
            • Gość: Olsacha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.07, 19:09
              Ja też miałam czerwonego Reksia z biało-szarymi oponami i dzwonkiem, którego kiedyś nie użyłam i wpadłam w grupkę pań... :)
        • Gość: kolarz IP: *.ihar.edu.pl 21.05.07, 12:05
          Co prawda nie w 1956, tylko 1962, ale rower z podobnych lat - młodzieżówka
          "Bałtyk", koła 26, króciutkie sioodełko, torpedo, piekna jazda! potem Wagant
          (parę tysięcy kilometrów), kilka górali słabej klasy, od pau lat kolarka na
          700c/23, 54/42, 12/20, 10 kg (nic specjalnego, ale jeździ) i trekowaty góral na
          teren.
      • 20.05.07, 21:19
        Mój pierwszy (własny) rower to znaleziony pod choinką granatowy Pelikan - nadal
        dobrze się miewa. Wcześniej Tata uczył mnie jeździć na rowerze podczas wakacji
        w Orzyszu. Pamiętam też, że czasami jeździłam na Reksiu koleżanki.

        Pozdrawiam
        Agnieszka
        --
        Rowery2
    • 16.05.07, 23:33
      Uuuuuu... kolego, z pierwszego roweru to pamiętam tyle, że był czerwony, a po spawaniu ramy zielony ;-) i mały był, bo i ja wtedy mały byłem.
      Potem były nieśmiertelne "Wigry" (bez numerka, czyli ver. 1.0), po "Wigrach" był "Wagant". a może "Pasat"...? "Baranka" miał fabrycznie montowanego. W każdym razie ten rower wyszedł pewnej nocy z zamkniętej piwnicy i nigdy już nie wrócił. :-(
    • 16.05.07, 23:42
      Pierwszy rower? Też Pelikan ;-) W tylne widełki włożony kawał drąga, tata uczył
      mnie jeździć... Niestety potem rodzice zamiast juniorskiej szosówki kupili mi
      Jubilata i zniechęciłem się...

      Pierwszy rower kupiony przeze mnie? Maxim Excursion 210. Gdybym wiedział ile na
      nim przejeżdżę (i jak go przebuduję) pewnie kupiłbym dużo lepszy rower... Ale
      nadal jestem z tej ramy zadowolony...
      • 17.05.07, 11:50
        Taki najbardziej pierwszy to... na trzech kołach, czerwony, z dużymi
        balonowymi, plastikowymi kołami. Naprawdę go pamiętam, ale nie wiem, czy miał
        jakąkolwiek nazwę.

        A pierwszy "dorosły" to Gil - była to wersja Wigry bez tego zawiasu do
        składania, potem przesiadłem się na Wikinga - takie MTB od Rometa. Ależ to było
        krówsko! Potem, jeździł na nim mój ojciec, w końcu ktoś ten rower ukradł... W
        sumie szkoda...
        • 17.05.07, 11:53
          A pierwszy "prawdziwy" góral, taki którego tuningowałem, serwisowałem samemu to
          był KingFox, model chyba Montana.

          --------
          www.toptrening.pl - Planuj - Startuj - Wygrywaj!
    • 16.05.07, 23:47
      ...zielony "Bobo" :-)
      --
      52/39
    • Gość: tomek87 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 00:56
      Moj pierwszy rowerek to "salto", pamietam ze mozna bylo na nim robic widowiskowe OTB
      • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 09:57
        Niestety nie pamiętam anzwy. Był niebieski, miał dłuuuugie siodełko i
        charakterystyczną wyciągniątą w górę kierownicę "na Harleya". Był bardzo
        zwrotny. To, co miało się zepsuć, zepsuło się w ciągu pierwszego tygodnia:
        światło, podpórka, dynamo, reszta zaś działała przez całe lata. Rowerów tego
        typu nie jeżdziło wiele. Ale może ktoś pamięta..
        • Gość: raf71 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.07, 11:35
          Mój kolega miał chyba taki i jeśli dobrze pamiętam to nazywał się on Motocross... ale mogę się mylić, bo to były lata 70-te ;-)
          • Gość: Kroko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 11:46
            Błękitny pelian, z oponami z białymi oponami:)
          • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 16:17
            Nazwy nie pamiętam ... Rower by fajny i bezpieczny. W prl-wskiej przaśnej
            rzeczywistości było to pewien wyjątek. Jedyne co było dobre w czasach
            parszywego prlu, to to, że takim rowerem mogłem jechać do szkoły (to była mała,
            wiejska szkoła), zostawić go na stojaku bez zapięcia (w ogóle nikt wtedy nie
            zapinał rowerów) i rower stał do ostatniej lekcji (w większych miastach tak
            chyba nawet wtedy nie bylo, ale to już inna sprawa). Teraz tych wszystkic s..
            synów, kradnących rowery wieszał bym za jaja albo osobiście, z dużą
            przyjemnością, łapy obcinał (w obiegłym roku straciłem trekkinga na gwarancji).
            Taki szariat w pigułce dobrze by zrobił na ogólny obraz kraju i poszanowanie
            prywatnej własności ...
        • Gość: mariuga IP: *.aster.pl 18.05.07, 14:57
          moj byl podobny - to znaczy, tak go pamietam: wysoka, gieta kierownica jak
          w "choperze", dlugie siodelko, nad tylnie kolo; byl chyba na poczatku
          bladoniebieski a potem zielony.
          Potem byly rozne skladaki (znaczy z roznych czesci) i oczywiscie Wigry 3 (ech,
          ale sie nim pedzilo, zwlaszcza gdy pomalowalem kola i szprychy na bialo),
          Jubilat...
          Pierwszy rower za wlasne pieniadze to Giant Terrago w 95(i pierwszy wyjazd w
          gory), potem Nakammura Summit 99 (pierwszy maraton rowerowy), zlozony Author
          Vision 03 (manitou SX-R, na XT/LX) a teraz NoxFlux 4.5 (ManitouBlack, DT220,
          Hayes i XT)...:)
          • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:59
            duże okragłe czerwone światełko odblaskowe? Jeśli tak, to mówimy o tym samym
            modelu.
        • Gość: g.p. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 15:51
          Ten rower nazywal sie Rodeo, byly rozne wersje kolorystyczne, ja mialem czerwony. A tak w ogole to byla
          kopia rowerow amerykanskich, modbych tez wowczas w Niemczech (tam zwaly sie Bonanza) :))
          • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:58
            laskowe na siodełku (z tyłu?
        • 19.05.07, 22:11
          To musiał być POLO-Lux. Tylna opona pierwszy raz była sporych rozmiarów. W naszych składakach po demontarzu błotnika zakładaliśmy ten rozmiar. Wyglądało wielce ciekawie.
    • 17.05.07, 15:28
      1. Szarik. Taki mały czarny rower dziecięcy, białe siodełko ze skóry.

      2. Wigry 3. Ale chyba się w fabryce pomylili z nalepkami, bo wielkości to był
      jubilata, a nie wigier 3. Zielony, dynamo, błotniki, światła, full wypas
      składak bez przerzutek. Do końca LO na nim jeżdziłem.
      • 17.05.07, 15:30
        A tak w ogóle to szarika wciąż mam, w stanie dobry lezy w piwnicy, gdyby ktoś
        chciał. Lokalizacja - Słupsk, woj. pomorskie.
        • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 20:22
        • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.07, 20:24
          taki od Rynku, w kierunku rzeki idąc, po lewej stronie. Cholernie duży wybór
          np. opon. Nigdy w sklepie nie widziałem takiego wyboru opon 28". Pozdrawiam!
          • 18.05.07, 12:24
            Gość portalu: ziutek napisał(a):

            > taki od Rynku, w kierunku rzeki idąc, po lewej stronie. Cholernie duży wybór
            > np. opon. Nigdy w sklepie nie widziałem takiego wyboru opon 28". Pozdrawiam!

            To już nie ja :| Słupsk opuściłem 10,5 roku temu.
            • Gość: ziutek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 22:01
              rynek. I w ogóle okolica, morze około 30 km!!!!!!!
              • 19.05.07, 15:07
                Gość portalu: ziutek napisał(a):

                > rynek. I w ogóle okolica, morze około 30 km!!!!!!!

                Knajpka wietnamska to juz nie moje czasy, nie kojarze tego. Morze 18 km, prosto
                na północ do Ustki.
                • 22.05.07, 01:43
                  z qńmi przy barze, druga była pod kluką. Jeszcze chyba metro było? ale to późny
                  Gierek, znaczy się II połowa lat 70-tych ;-))))
                  a rower miałem bałtyk, malutki.
                  • 22.05.07, 10:25
                    mazur39 napisał:

                    > z qńmi przy barze, druga była pod kluką.

                    Na WP była Karczma Słupska, druga pod Kluka. W obu nawet dobre jadło dawali.

                    Jeszcze chyba metro było? ale to późny
                    >
                    > Gierek, znaczy się II połowa lat 70-tych ;-))))

                    Metro: "elegancka" restauracja z chamskimi kelnerami. Dobrze karmili. Potem na
                    parterze metra uruchomili restauracje chińską Złoty Smok, a Metro ograniczyło
                    się do 1 piętra.
    • 17.05.07, 19:29
    • Gość: kondor IP: *.interq.pl 18.05.07, 09:53
      Pierwszy rower to Flaming (poczciwy składaczek)początek lat 70-tych. Jeżdżę nim
      jeszcze do dzisiaj.Części troszkę wymienione ale trzon stary.
      Huragan i na szytkach jak ktoś tu wspominał (stare dzieje) też początek lat 70-
      tych.Poszedł pod "młotek" i ktoś inny teraz na nim ujeżdża.
      • Gość: Slav4 IP: 217.70.56.* 18.05.07, 13:32
        Zajka - ruskie "ostre koło". Na nim nauczyłem się jeździć
        Pelikan - złamałem
        Sokół - (takie lepsze Wigry) - ukradli
        Młodzieżowa kolarzówka "sprint2" - wytosłem z niej i poszedł do ludzi.

        Potem full wypas jak na owe czasy - Romet Orkan 12 biegów i kilo kulek luzem w
        korbowodzie. To już było poważne "rowerowanie" - długie wypady szosą. Całe
        liceum i początek studiów. Ukradli z piwnicy

        potem dłuuuuuugo nic przez jakieś 10 lat.
        Reaktywacja:
        Merida Kalahari - dałem bratowej
        Kelly's Axis - pędzidło na chwilę obecną.
        Kelly's Magnus/Madman/Imagine - czekają w sklepie aż zbiorę kasę :o)

        Dużo tego, cholera...
        • Gość: genova51 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 21:15
          W 1973 roku kupiłam bordowego Flaminga. Służył mi ok.25 lat, dopóki go nie
          ukradli. Szkoda, ponieważ wolę rower z hamulcami w pedałach.
          • Gość: kondor IP: *.interq.pl 18.05.07, 22:56
            Jak dobrze pamiętam mój był z rocznika 1972 jak wspomniałem jeszcze mi służy.
            Kierownica ma fajny kształt bo można siodełko zawiesić na niej.W ten sposób
            obydwie córki poznawały uroki najbliższych okolic gdy tylko potrafiły
            samodzielnie utrzymać się w siodełku.
    • 18.05.07, 14:01
      moje pierwsze rowery to były nieokreślonej marki i maści trójkołowce, później
      dwa składaki Flaming. W wieku 10 lat przemknęła przez moje rowerowe zycie jak
      kometa równiez tzw półkolarzówka / ukradli spod domu po kilku tygodniach /.
      Potem nastapiła ponad 10 letnia przerwa i od 1998 mam Treka 6000. Teraz szukam
      nowej, dobrej ramy, bo stara pada na spawach dolnych widełek; szkoda, bo takiej
      ramy już nie zdobędę...:(
      • Gość: olgucha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 15:00
        zielony reksio :D
    • 18.05.07, 15:39
      Hej, trochę off topic, ale wejdźcie na www.masanaautyzm.pl i przyjedźcie
      rowerami 2 czerwca na Pole Mokotowskie w Warszawie. To akcja na rzecz osób z
      autyzmem.
    • Gość: sion921 IP: 195.20.110.* 18.05.07, 15:44
      Zaczynałem od jakiegoś trójkołowca;)

      A potem już z normalnych rowerów kolejno - nieśmiertelny pelikan; bmx - rower,
      który był nie do zdarcia; jubilat - fajny, ale bez duszy jakiś; szosa rometa -
      taka turystyczna, ale nieludzko ciężka; rower tzw. MTB;) - over the top...
      służyło mi to długo - taki trochę lepszy rower marketowy, ale wtedy lepszych
      nie było, a liczyli się tylko Ci z góralami:) No i obecnie Wheeler 1600 cross
      trochę poprzerabiany - dostosowany do sakwiarskiej jazdy:)
      • Gość: g.p. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.07, 16:01
        pierwsze bylo cos rosyjskiego, czerwone kola 16 cali pewnie, ostre kolo zielona rama, moze wlasnie
        Zajka? Potem Rodeo, Uniwersal, czyli skladak z przerzutkami, Orion (meski Romet) i sie zaczelo... Wiking
        (ukradli), francuski goral o zapomnianej nazwie, Sun... cos tam, Scott Boulder, Giant ATX, Giant Chaos,
        Cadex CFM chyba (tez Giant, tyle ze karbonowy), Giant ATX Team, Merida Matts Special Edition, Scott
        Comp Racing (2 razy w roznych latach), Cannondale Killer V, Ghost, Giant XTC 2, dzis Felt i Amsterdam
        miejski. Na pewno cos zgubilem, bo kiedys doliczylem sie do kilkunastu... Poza tym kilka szosowek, w
        tym Giant TCR Team. Skad tyle rowerow po drodze - scigalem sie, dotad zajmuje sie rowerami.
    • Gość: reksio IP: *.telprojekt.pl 18.05.07, 16:41
      reksio
      • Gość: Piotr IP: *.vub.ac.be 19.05.07, 18:42
        Reksio najlepszy na świecie był!
    • 18.05.07, 17:53
      składak po rodzicach
      --
      s5.bitefight.pl/c.php?uid=95643
      interesujące
    • Gość: michał IP: *.chello.pl 18.05.07, 18:01
      pelikan na komunię 25lat temu

      ---------
      www.salenawesele.pl
    • Gość: kasieńka:) IP: *.as.kn.pl 18.05.07, 18:18
      moj pierwszy rower...trzykołowiec z mega wypasonym siodełkiem w pepitkę,
      pozniej była "żabka"-kolarzówka ( cztery kolka, pozniej przerzucilam sie na 2),
      potem "pelikan", a po pelikanie komunia i upragniony "góral"
    • 18.05.07, 18:22
      Niebieski składak, chyba WIGRY. Dostałam go na Komunię i byłam najszczęśliwszą
      dziewczynką na świecie. Pierwsza jazda na tym cudeńku skończyła się, niestety,
      w krzaku bzu i na licznych zdrapaniach na moim ciele. Ale i tak było fajnie.
      Przynajmniej mam co wspominać.
    • 18.05.07, 18:49
      Ja miałam taki ładny, czerwony, na trzech kółkach a potem niebieski składak, na
      którym bałam się jeżdzić ;)
      --
      agulaszek.blox.pl/html
    • 18.05.07, 21:23
      BAŁTYK (taki mały rower z ostrym kołem masakra dla nóg:)) ---> PELIKAN ----> KOS
      (unikat rower ojca coś jak karat tyle że rama się nie składała) ---> SPRINT 2
      (prezent komunijny) a teraz po latach Wheeler 3900
      • Gość: war034@op.pl IP: *.chello.pl 21.05.07, 05:57
        Wisła miała ostre koło ,Bałtyk był prawie normalny , tyle że ze sklepów za
        żółtymi zasłonami (radio Tesla , Aga )
    • 18.05.07, 22:39
      swoją karierę cyklistki zaczynałam od hulajnogi. Potem pelikany z doczepianymi
      kółkami, kilka innych modeli topornych, wyglądem przypominających traktor,
      wreszcie wigry 4. Miałam też chyba damkę, ale to informacja mglista :)

      graciarnia.blox.pl/html
    • Gość: alpifresh IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.07, 22:51
      Ja pamiętam doskonale! ŻABKA z wolnobieżką i hamulcem przedniego koła w postaci
      płytki z gumą, którą dociskało się do przedniej opony. To był początek lat 60-
      tych.
      • 18.05.07, 23:16
        Pawik.


        --
        Benito Mussolini
      • 19.05.07, 22:17
        Pozdrawiam Cie użytkowniku ŻABKI. Miło spotkać bratnią duszę w tym gąszczu :)
    • 19.05.07, 01:47
      zaczynałam rowerową przygodę na czerwonym Jubilacie - koła 24 chyba .. :)
      • Gość: 0-0 IP: 195.117.18.* 19.05.07, 08:34
        rowerek wyprodukowany w 1966 w "ZZR Bydgoszcz" nazywał się "Miki" to była
        wersja dla chłopców (z ramą), koleżanka-rówieśniczka miała wersję damską tego
        rowerka nazywała się Żaba lub Żabka. Rowerki były solidne, miały dokręcane
        kółka boczne i ręczny hamulec przedni stawiający pędzidałko "dęba"
        podczas "prób wyczynowych"
    • 19.05.07, 09:14
      Rok 1972 rower o nazwie "Albatros" Polski,jak wówczas mawiano
      turystyczno-wyścigowy.Z przodu pojedyńcza zębatka z tyłu cztery biegi z
      przerzutką,kierownica ala rogi barana błotniki,opony wąskie ale z dętkami.
      Staruszek kupił mi go na raty.
      • 19.05.07, 09:38
        Mój pierwszy rower... Historia mojego pierwszego roweru jest bardzo ciekawa.
        W moim rodzinnym mieście mieszkało wielu Rosjan ( budowali u nas samoloty).
        Jedna z rodzin mieszkających w naszym bloku powracała do ZSRR i moi rodzice
        kupili od nich rower. Właścicielką ( poprzednią ) roweru była dziewczynka o
        imieniu Marina.
        Rower był niby dziecięcy ale już dosyc duzy:). Miał duże koła i z tego co
        pamiętam był ciemnozielony.
        Tak więcuczyłam się jeździć na rowerze radzieckim, co mogłoby mnie
        skompromitować w oczach dzisiejszej władzy:).
        Skądinąd powiem Wam , ze ci wszyscy Rosjanie, których poznałam to byli
        starsznie fajni ludzie.
        Poza tym dostaławałam od radzieckich dzieci pyszne , czekoladowe cukierki, co
        było w tamtych czasach ogormnie dla dziecka ważne.
        Potem był seledynowy rower Wigry 5, ( komunia) , na którym jeździłam jeszcze
        będąc na studiach i który jeździ do dziś ( używa go mój szwagier i bardzp sobie
        chwali).
        • Gość: bike IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 10:24
          a pamiętacie rower "alka"-coś jak jubilat tylko z przerzutkami?????W swoich
          czasach byłem dumny z niego:)))))
    • 19.05.07, 09:42
      czerwony PINIO 2 po sasiedzie :) potem po I komunii sw. granatowy skladak
      UNIVERSAL. Ehhh to byly czasy ;)
      • Gość: Kazio rok 1945 IP: 195.117.201.* 19.05.07, 11:02
        Pierwszy rower:poniemiecka damka,pózniej Bałtyk,czeska EsKa,Huragan,składak
        Pelikan,ukradli,Jubilat,obecnie góral Giant
    • Gość: Anna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.07, 11:45

      Hm... mój pierwszy rower był żółty (firma Cross) i pochodził z hipermarketu
      Praktiker - fundusz założycielski 200 zł. (Mało pieniędzy i podejrzani
      sąsiedzi). Uczyłam sie na nim jeździć w wieku 23 lat na terenie Pogotowia
      Ratunkowego oraz Szpitala w Krakowie przy Łazarza i Śniadeckich. Lepiej późno
      niż wcale. Jakie oklaski dostawałam od pensjonariuszy :-)

      Miesiąc póżniej kupiłam fajny zielony z koszem z przodu - fundusz założycielski
      200 zł, a żółty oddałam mężowi. Pół Krakowa, cały Ojców, Nawet trasa do Suchej
      Beskidzkiej. W sumie Setki kilometrów. Służyły wiernie przez 2 lata -
      wymieniłam w nich chyba wszystko. Z oryginałów to tylko ramy zostały :-) Potem
      sprzedałam je na Allegro i służą teraz innej parze.

      Potem 2 Geanty (ramy molibdenowe) przez następne 2 lata... Też je serdecznie
      pozdrawiam. Dziś eksplorują okolice Warszawy z nowymi właścicielami.

      Na wiosnę kupię sobie 2 następne... Pozwiedzamy Niemcy i Holandię.

      :-)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.